Dodaj do ulubionych

Dziecko i kryzys w małżeństwie?

12.02.10, 10:12
Dzidzia ma już pół roczku, mąż pracuje, ja zostałam na urlopie wychowawczym. Gdy mąż przychodzi z pracy zwykle zaczyna narzekać że bałagan w domu ( czasem jak Mały mało śpi nie jestem w stanie ogarnąć przed jego przyjściem), albo w ogóle nic nie mówi. Obiad, potem TV i spędza trochę czasu z dzieckiem- ja robię sobie swoje rzeczy. Po kąpieli i uśpieniu malucha ( często jest to ok. 21 ) zasiada przed TV i tak spędzamy wieczory. Ja ląduje przed kompem albo tez się tępo gapię w pudło. Brakuje mi rozmów, bliskości, brakuje mi tego MY a nie ciągle dziecko. On mówi że jest zmęczony ( a ja nie? ) , że pogadamy potem a potem to są jego ćwiczenia, godzinny prawie pobyt w łazience no aż wreszcie ja padam i zasypiam.
I tak codziennie.... Juz wysiadam bo nie mam z kim pogadać ( czuje się jak pustelnik ciągle z dzieckiem ), a czuję że coraz mocniej oddalamy się od siebie. Na moje próby rozmów( codzienne) słucha mnie jednym uchem w tym samym czasie bawiąc się z dzieckiem i mówiąc do niego ( wiec czuję się "bardzo słuchana"). Tak więc nieciekawie.
W sobotnie poranki on jedzie do swojej rodziny więc ja znowu sama , a niedziela mija zwykle bardzo szybko. Nie wiem co zrobić, bo czuje ze brniemy coraz głębiej w taką bylejakość....
Obserwuj wątek
    • ulka-125 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 10:23
      witaj, niestety nie ma idealnej recepty, u mnie też nie było
      kolorowo i facet nie pojmie póki nie wytłumaczysz, staraj się z nim
      porozmawiać o tym co przeżywasz, czego się obawiasz, że brakuje ci
      go itd. jeśli to nie pomoże, no cóż u mnie doszło do porządnej
      kłótni....nie lubię tego, ale byłam zmuszona, bo mój mąż nie należy
      do tych, którzy potrafią otwarcie porozmawiać, a ja opadałam z sił i
      nie wytrzymyłam,
      nie lubię się kłócić, ale.......o swoje potrafię walczyć, za każdym
      razem jak mnie wkurza..mówię o tym głośno, gdy nie rozumie, staję
      się bardziej stanowcza...jakoś działa i trafia w końcu do rozumusmile
      oczywiście robię to tylko wtedy, gdy wiem,że mam rację,gdybym robiła
      tak za każdym razem...o rany smilenie mielibyśmy racji bytusmile
      • czar_bajry Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 10:51
        To jest tak że cały wasz dotychczasowy świat się zmienił, Ty jesteś zmęczona i
        zajęta dzieckiem, on ma dość bycia bankomatem.
        Każde z Was zamyka się z swoich żalach i obwinia tą drugą osobę za wszystko.
        Bardzo często w momencie pojawienia się dziecka pojawia się też kryzys w
        związku. Przestałaś być kochanką, teraz Ci się nie chce a łóżko kojarzy się
        tylko ze spaniemtongue_out Wyjść też nie możecie spontanicznie i wszystko
        podporządkowane jest dziecku a musisz pamiętać że prawie każdy facet też jest
        jak dzieckosmirk
        Załatw opiekę dla bobasa i wyciągnij męża do kina i knajpki, masz okazję
        walentynki w niedzielęsmile
        Ubierz się ładnie,pomaluj i nie rozmawiajcie o dzieckusmile
    • i_love_my_babies Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 10:30
      a jesteś pewna, że wcześniej tak nie było?
      tylko teraz siedzisz w domu, wiele rzeczy wyolbrzymiasz, bo masz
      czas na rozmyślania i analizowanie swojego związku z każdej strony.
      Wiem, bo też tak miałam, na szczęśie wracam już do pracy.
      Do tego karmię piersią, więc za bardzo z domu wyjść nie mogę.
      U mnie sytuacja wygląda podobnie. Wieczory spędzamy z mężem każde
      przy swoim laptopie zazwyczaj albo z książką w ręki, mąż ciągle się
      czepia że bałagan, że nie wyprane, albo że wyprane a nie miało być,
      ale już w końcu nauczyczyłam się to olewać. A że mąż mnie nie słucha
      to norma, nigdy nie słuchał, więc wygaduję się mamie albo
      przyjaciółce.
      Wczoraj np. zaczęłam mu coś opowiadać i w połowie mojego monologu
      włączył komputer i połowy już nie wysłuchał. Ale u niego to norma.
      Tylko, że my mamy dwoje dzieci, więc zanim oporządzimy dwójkę, to
      wieczorem już na nic nie mamy siły.

      Mogę Cię pocieszyć,że sytuacja zazwyczaj wraca do normy, gdy dziecko
      się już trochę wyreguluje, stanie się bardziej samodzielne, a już na
      pewno jak skończy 3 lata. Wtedy to już z górki smile

      Nie wiem co Ci poradzić, ja przestałam się już denerwować,
      analizować, postanowiłam przeczekać (młody ma 8 m-cy)wink
      • joanna35 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 21:02
        Zazdroszczę Ci i_love_my_babies. Zazdroszczę Ci. Między innymi z
        powodów, o których pisałaś nie ma dnia, żebym nie myślała o
        rozwodzie, a nie są to jedyne wykroczenia mojego męża przeciwko
        bliskości ze mną i z dziećmi. Cóż, ja nie wychodziłam za mąż po to,
        żeby się tylko nazywało, że MAM męża, jak pomyślę, że w tym stanie(
        a pewnie z czasem byłoby jeszcze gorzej) mam tkwić do śmierci
        jednego z nas to wolałabym sobie w łeb palnąć już teraz.
        • joanna35 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 21:03
          Zapomniałam dodać - tkwie w tym stanie prawie 10 lat z 14
          małżenskich.
        • gracekelly17 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 21:48
          Mam podobnie...niestety. Ale odejście jest teraz o tyle utrudnione że chyba nie
          darowałabym sobie bólu jaki zadam swojemu dziecku . A z drugiej strony
          to.....poświęcać życie nie mając odwagi zrobić COŚ żeby je polepszyć? To
          wszystko jest dla mnie za trudne, i nie umiałabym przejść do porządku dziennego
          nad tym o czym pisze I_Love_my_babies.
          Przy takich zachowaniach to już chyba nie miłość ale cholerne
          przyzwyczajenie.....Przepraszam za ocenę ale w moim poczuciu wartości tak to się
          właśnie definiuje....
          Mam nadzieję że wszystko się jakoś unormuje....
      • triss_merigold6 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 17:17
        Ponieważ mój eks miał właściwie identyczne jazdy z komputerem i
        niepoświęcaniem mi należytej uwagi to udało mu się wygenerować u
        mnie ciężką obsesję w temacie BRAK SZACUNKU.
        Za normę bezdyskusyjną uważam sytuację kiedy pan, który twierdzi, że
        kocha mnie bardzo, daje mi dobrowolnie swój czas i uwagę. Jeśli mam
        sobie zapewnić regularnie inne towarzystwo do spędzania czasu i
        poświęcania uwagi to oznacza, że pan stał się zbędny.
    • attiya Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 10:36
      w taki razie w tę sobotę ściągnij pokarm i wyjdź gdzieś z domu, zostaw pana męża
      z dzieckiem, nie dzwoń do niego w tym czasie, przejdź się po sklepach, kup
      gazetę, idź na kawę , poczytają przy kawie tę gazetę, odstresuj się i absolutnie
      nie myśl o tym co w domu
      ów misio też ma dwie łapki i chyba jakoś przewinie dziecko
      aha - nie pytaj się czy możesz, tylko poinformuj, że wychodzisz i tyle
      • madzioreck Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 21:42
        attiya napisała:

        > w taki razie w tę sobotę ściągnij pokarm i wyjdź gdzieś z domu, zostaw pana męż
        > a
        > z dzieckiem, nie dzwoń do niego w tym czasie, przejdź się po sklepach, kup
        > gazetę, idź na kawę , poczytają przy kawie tę gazetę, odstresuj się i absolutni
        > e
        > nie myśl o tym co w domu

        A jak wrócisz, to spuść ochrzan, że nie posprzątane wink
        • gracekelly17 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 21:49
          Chyba rzeczywiście muszę tak zrobić, hihihiihiiismile))Dzięki Dziewczyny!
    • sueellen Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 10:46
      Jak znajdziesz rozwiązanie, to daj znac. Ja dopiero 7 tyg po porodzie ale mam to
      samo. jak tak dalej pójdzie, to za pół roku sie po prostu rozstaniemy.
      • czar_bajry Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 10:55
        sueellen przecież masz dwójkę i wiesz wiesz jak to działasmile
    • mamabuly Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 11:01
      A może spróbujecie porozmawiać w trakcie wykonywania obowiązków, jak
      się da, w sensie, żeby być bardziej elastycznym.
      Bo jeżeli nastawiasz się, że oboje macie czas od 21ej do 21.30 to
      trudno tak się zebrać na jakąś sczerą rozmowę w tym konkretnym czasie
      i jeszcze wyglada to na jakiś przykry obowiązek -"teraz się sprężąm i
      rozmawiam z partnerem".
      Zaczęła bym od tego.
      No, a co z tymi sobotami, może przyłączysz się do męża i razem
      odwiedzicie rodzinę. Możecie porozmawiać w samochodzie chociażby, a i
      w trakcie wizyty te rozmowy będą mniej wymuszone.

      To co się dzieje w waszym małżeństwie to zupełnie powszechne
      zjawisko. Nam też sporo czasu zajęło, żeby się przyzwyczaić i wrócić
      do normalnych rozmów.
    • nini6 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 12:01
      Zostaw pana męża z dzieckiem na co najmniej trzy dni - gwarantuję ci, ze po nich
      przestanie narzekać na bałagan jak wróci z pracy.
      Znajdź sobie swoje zajęcia - no nie wiem, basen, aerobik, ploty z koleżanką - i
      regularnie 3x w tygodniu wychodź na 3 godziny.
      Gwarantuje poprawę nastroju. A jak człowiek ma lepszy nastrój to i w związku
      bardziej mu sie chce.
      • funky_mamma Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 17:17
        No właśnie, przysługuje mu urlop ojcowski - jeszcze ma 6 miesięcy czasu by z
        niego skorzystać. Niech posiedzi z dzieckiem a ty wyjedź na ten czas do
        rodziców, zobaczymy po ilu dniach zadzwoni byś wróciła i w jakim stanie będzie
        dom smile
        • myelegans Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 18:31
          - gramy w karty i gadamy
          - gramy w Scrabble i gadamy
          - ukladamy 3000-kawalkowego puzzla i gadam
          - zatrudniamy baby sitter, wychodzimy na randke i gadamy

          Ale tu nie tylko o to gadanie sie rochodzi, moze maz otozsamia
          gadanie z wypominaniem. NIe wiem.
          CZas weekendowy spedzony z rodzina jest dla mnie czasem swietym i
          samodzielnych wyjazdow meza do rodziny, raczej bym nie tolerowala.
          Maz nigdy nie mial i nie ma pretesji o wykonywanie lub nie czynnosci
          z prowadzeniem domu. Moglabym gnic na kanapie caly dzien posrod
          radosnego balaganu i nie uslysze komentarza.
      • kali_pso Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 18:43
        > Gwarantuje poprawę nastroju. A jak człowiek ma lepszy nastrój to i
        w związku
        > bardziej mu sie chce.


        Wspaniały pomysł. Szkopuł w tym, że pani i bez tego typu zajęc jak-
        aerobik, basen czy ploty z przyjaciółką- zdaje się jest bardziej
        aktywną stroną w tym związkuwinkp
    • d.o.s.i.a Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 12.02.10, 20:40
      Ale skad ten balagan w kolko macie? Bo ja tego akurat zrozumiec nie potrafie.
      Przeciez ogarniecie mieszkania to jest raptem 20-30 minut. Pochowanie walajacych
      sie rzeczy po szafkach, gazet, ksiazek, zabawek, pozmywanie naczyn. Sprzatac
      gruntowniej mozna raz na jakis czas. Ale ja na prawde nie potrafie zrozumiec jak
      balagan moze byc codziennie?!

      A tak w ramach rady: sprobuj porozmawiac z mezem i powiedziec, ze obawiasz sie,
      ze sie od siebie oddalacie. Ustalcie, ze przynajmniej godzine dziennie macie
      miec tylko dla siebie. Z zegarkiem w reku. W tym czasie nie czytacie, nie
      ogladacie telewizji i nie siedzicie na necie, tylko spedzacie go razem -
      rozmawiacie, gracie w gre, cokolwiek. Chocbyscie sie mieli nie odzywac tylko na
      siebie patrzec.
      • ledzeppelin3 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 15:01


        Ale skad ten balagan w kolko macie? Bo ja tego akurat zrozumiec nie potrafie.
        > Przeciez ogarniecie mieszkania to jest raptem 20-30 minut. Pochowanie walajacyc
        > h
        > sie rzeczy po szafkach, gazet, ksiazek, zabawek, pozmywanie naczyn. Sprzatac
        > gruntowniej mozna raz na jakis czas. Ale ja na prawde nie potrafie zrozumiec ja
        > k
        > balagan moze byc codziennie?!
        >


        jA TEZ myślę, że jak będziesz porządniej w domu utrzymywać i schludniej to wasze
        problemy się skończą, nobo się mąż nie będzie musiał denerwować. Dosia jak
        zwykle jest niezawodna.
        • anorektycznazdzira Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 14.02.10, 20:26
          hie, hie, hie
      • dag_dag Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 14.02.10, 10:49
        Podaj adres, podrzucę Ci moje 5,5-latkę i 9-miesięczną na pół godziny. Będziesz
        wiedziała wink
    • magoska1984 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 11:39
      Ja miałam tak samo, z tym, że my nie zdażylismy się
      dobrze "dotrzeć", a już ja siedziałam z małym w domu. Jakby nie to,
      że mieszkam z rodzicami, to chyba zwariowałabym siedzieć z samym
      dzieckiem. I chyba tyle ile by się dało to jeździłabym z małym do
      znajomych. Co do bałaganu to nie było takiego tematu na poważniej,
      jak była jakas gadka np. o skaretkach, że nie uprane, albo porwane,
      to mówiłam, że można sobie kupić nowe i przy najbliższej okazji
      kupowałam. (chociaż jak mi się przypomniało to i zszyłam, żeby nie
      było). A zostawienie dziecka z mężem i odstresowanie się, a
      potem "zwrócenie" uwagi, że coś zrobił nie tak, działa super na
      psychikę. I juz nie ma gadki, że "ty przeciez nic nie robisz jak
      siedzisz w domu", jak tak z małym dwa razy został.
      Wczoraj zauważyłam cos fajnego.. cały dzień się nie widzieliśmy,
      wieczorem pojechaliśmy do szwagierki, wróciliśmy wieczorem i maz
      normalnie opowiadał co w pracy było itd, bez mojego pytania i w
      ogóle. Tak sam z siebie do mnie mówiłsmile Zobaczysz u Was też się
      sytuacja ustabilizuje i polepszy.
      A dlaczego w sobotnie poranki Twój mąż sam jeździ do swojej rodziny,
      jak swoją rodzinę zostawia w domu?
    • ewblasz Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 12:59
      Dziewczyny dobrze radzą, ale poza tym że trzeba od czasu do czasu zostawić męża
      z dzieckiem samego w domu ( a nich zobaczy jakie to wszystko "piękne") to trzeba
      też pamiętać o sobie nawzajem. Jak się uda podrzucić Maluszka dziadkom i
      wyskoczyć gdzieś razem do kina czy nawet ( jak dzidzia podrośnie) wyskoczyć
      gdzieś na weekend, dwa dni z dziadkami nic dziecku złego nie uczynią a dla Was
      możne być to zbawienne. Często tak się zdarza, że gdy pojawia się dziecko wraz z
      nim pojawia się kryzys małżeństwie. Trzymam kciuki za Ciebie i wiem jak Ci
      ciężko, bo mam podobne doświadczenia.
      • ledzeppelin3 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 15:35
        Przeczekanie nic nie da, będzie coraz gorzej. Dlaczego? Bo piszesz o bardzo
        niepokojących rzeczach. A mianowicie o kompletnym braku szacunku męża do Ciebie.
        O braku szacunku dla Twojej pracy, jaka jest wychowanie dziecka. O braku
        szacunku do Ciebie, gdy zostawia Cie samą i jedzie sam do swojej rodziny
        (NIEDOPUSZCZALNE, NAGANNE). Nie "opuścił matki i ojca swego" i nie połączył się
        z Tobą. A to jest pierwszy warunek stworzenia udanego związku. Brak szacunku i
        miłości rozwali ten związek. Nie wiem, jak to wygląda z jego strony. Ale musicie
        się udac do poradni rodzinnej. Bo dziecko NICZEGO nie rozwaliło. Ono tylko
        pokazało, jak naprawde jest między Wami, jakie Was łączą relacje, ile jest w
        Waszym związku miłości, oddania, przyjaźni, pożądania, a ile egoizmu i
        realizowania wyłącznie własnych potrzeb. Może jest tak, że Ty wyłącznie dajesz,
        a on wyłącznie bierze? To bardzo szybko się wypalisz. Może problem jest innej
        natury. On nie chce bliskości (swoją drogą, wejdź mu kiedyś do tej łazienki, w
        której przesiaduje godzinami wink)
        Albo jeszcze o co innego chodzi. Za mało miejsca i danych żeby diagnozować,
        lepiej idźcie do specjalisty.
        • gryzelda71 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 15:43
          O braku
          > szacunku do Ciebie, gdy zostawia Cie samą i jedzie sam do swojej rodziny
          > (NIEDOPUSZCZALNE, NAGANNE).

          To jak stworzy nową rodzinę nie może już rodziców odwiedzić?Jaka zona nie chce z
          nim jechać to sam nie może?
          • ledzeppelin3 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 16:45
            Mąż co sobota wyjeżdża do swojej rodziny.
            Kobieta zostaje sama.
            Oczywiście, wszystko gra, bo przeciez ON DO SWOJEJ RODZINY JEŻDZI, a ona pewnie
            nie chce.
            Nie wyobrażam sobie, po tygodniu widywania się wieczorami, w jeden z dwóch dni
            wolnych rankiem mykac do mamusi i tatusia i zostawiac partnera z dziećmi w domu
            To JEST chore
            Można się oszukiwac, i mówic, że to Dobrysynjest
            Mozna, a jakże
            • triss_merigold6 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 17:13
              Gdyby zamiast "jeździ do swojej" rodziny było hobby pana, koledzy
              czy cokolwiek to też nie ok. To bardzo q.... nie ok.
              Brak szacunku. Żonomatka jako użyteczny sprzęt domowy. Jako
              spędzanie czasu razem - zakupy w Tesco.
              Wylogowałam się.
            • gryzelda71 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 17:14
              Cóż państwu się nie układa i pewnie pan ucieka,tak po prostu,bo
              nie chce być z żona i dzieckiem.
              Ja pytałam,czy wg ciebie wyjazd do rodziców,kiedy żona chce zostać w domu jest
              naganny,bo zawsze wyrażasz się o tym bardzo negatywnie.Czy facet musi ograniczyć
              kontakty w wypadku,gdy żona nie przepada za teściami?
              • triss_merigold6 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 17:19
                Na pewno ograniczyć w taki sposób, żeby pani żona nie spędzała
                samotnie połowy każdego weekendu.
                Od uciekania pana z całą pewnością im się nie polepszy.
                • gryzelda71 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 17:24
                  Ja już nie na temat tej pary,bo tu pan ewidentnie ma w...
                  Sama ograniczyłabyś kontakty z własna rodziną bo twój pan jej nie lubi?
                  • triss_merigold6 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 17:33
                    Nie mam potrzeby odwiedzania rodziny co tydzień.
                    Nawet gdybym uwielbiała swoją rodzinę to nie chciałoby mi się połowy
                    weekendu z nią spędzać.
                    Dziewczyna nie napisała, że nie lubi rodziny męża. To Twoja
                    nadinterpretacja. Jest jej przykro, że facet jeździ tam co sobotę
                    zamiast zaproponować wspólne spędzenie czasu.
                    • gryzelda71 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 18:21
                      Toż napisałam,że nie w temacie tej pary.
                      No i nic nie ma czy ograniczyłabyś swoje kontaktysmile
              • ledzeppelin3 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 17:59
                Ja pytałam,czy wg ciebie wyjazd do rodziców,kiedy żona chce zostać w domu jest
                > naganny,bo zawsze wyrażasz się o tym bardzo negatywnie.Czy facet musi ograniczy
                > ć
                > kontakty w wypadku,gdy żona nie przepada za teściami?

                Nie da się odpowiedzieć na tak postawione pytanie, bo ono zawiera w sobie pewne
                założenie.
                Założenie, że małostkowa pani nie lubi teściowej, która jest kobieta pełną
                dobrych chęci, ale nieładnie pachnie jej z buzi, i ogranicza biednemu panu kontakta.
                Tymczasem Niechęć do teściów stanowi WSPÓLNY problem partnerów, powinni
                przeanalizować jej przyczynę (a nigdy nie lezy ona, jak często chce forum emama,
                po jednej stronie).
                I wspólnie rozwiązać problem, albo chociaz go zrozumieć.

                Poza tym rodzina jest od tego, żeby wspólnei ustalić zasady spotykania się z
                rodziną pochodzenia jednejgo z partnerów.
                Samotne wyjeżdżanie do "swojej" rodziny niczego nie rozwiąże. Chyba, że wynika z
                obopólnej zgody partnerów, wtedy ok.
                Ale to absolutnie nie jest sytuacja opisywana w tym wątku.
                • gryzelda71 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 18:27
                  Nie nie zakładam,ze młodsza pani małostkowa,a starsza pełna dobrych chęci.Powody
                  do niechęci bywają różne.Jest to problem pary,tylko czasem nie ma dobrego
                  rozwiązania.Bo synowa może nie odwiedzać i nie kontaktować się z teściową,ale
                  czy syn też powinien zaniechać kontaktów?
                  I nie na temat opisanej pary,bo tam zupełnie inaczej to wygląda.
                  • ledzeppelin3 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 18:44
                    Jestem przekonana, że jak dwoje ludzi siekocha, to się i rozumie
                    Facet rozumie, ze żona nie lubi jego matk (czy ojca)
                    Żona rozumie, że to jego rodzice
                    I są w stanie wspólnei znaleźć satysfakcjonujące obie strony rozwiązanie- żona
                    jeźdźi z mężem, ale mąż nie prze do widzeń raz w tygodniu, albo za obopólną
                    zgoda mąż jeździ tam sam z odpowidającą obojgu częstotliwością (zresztą gdy ma
                    się własną rodzinę i raptem dwa dni w tygodniu na spędzenie z nią czasu, to
                    warto zaobserwować, czy któreś z małżonków woli poświęcić sporą część tego czasu
                    co tydzień na kontakty z rodzicami (czy np. z kolegami na piwku/kolezankami na
                    plotach). To imo jest czerwony sygnał, że coś jest jakby ciut nie halo )
                    • gracekelly17 Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 13.02.10, 21:51
                      Nie, ja nie mam nic do moich teściów. Wpieniają mnie czasem - jak to teściowie ale odwiedzam ich i jest poprawnie. Mąż sobotnie poranki spędza u wuja -piją kawę , dyskutują. Gość ma już swoje lata i rodzinnie mają taka tradycję odwiedzania go w sobotnie poranki. Dzisiaj już przegiął pałę bo wyjechaliśmy na urlop- niedaleko, no i dzisiaj rano mąż odwiózł synka do teściowej żebyśmy się mogli spokojnie spakować, ja zostałam w domu ( pakowacz) i myślałam że on zaraz przyjedzie i mi pomoże( ograniczenie czasowe bo karmię piersią) a tu go nie ma. Myslałam że się pochlastam - dziękuję spakować wszystkie graty dla dziecka, dla siebie, jedzenie itp. Dzwonię do niego i gdzie mój mąż siedzi? No zgadnijcie.....U wuja na kawie.
                      Szlag mnie trafił, zrobiłam awanturę....Do tego przyjechałam do teściów a maluch ( po chorobie) w cienkich rajstopkach - bo w domu ciepło( teściowa chodziła w samym fartuchu - jej było ciepło to i dziecku tez musiało.... Teraz siedzimy w ośrodku i miał to być miły czas a nie jest. Mały dostał znowu kataru i pokaszluje...eeehhh....Mam DOŚĆ!!!!
                      • bombalska Re: Dziecko i kryzys w małżeństwie? 14.02.10, 01:48
                        Na pocieszenie powiem Ci, ze mnie maz olal juz dzien po porodzie. Wpadl do
                        szpitala o 15, po czym powedzial, ze jedzie wyciagnac pranie z pralki i
                        rozwiesic. Potem zadzwonil, ze wezwali go do roboty (a to byla sobota) co mnie
                        juz wk..., ze chcialam do tego jego szefa dzwonic, bo ja tu obolala, ruszyc sie
                        nie moglam, maz mi potrzebny itd. Co sie potem okazalo... poszedl do kina.
                        Dzisiaj Maly konczy 3 miesiace, a moj maz od 3 tyg. siedzi na nartach. Rodzine
                        mam daleko, wiec siedze z Malym 24h. Wlasciwie jestesmy permanentnie pokloceni,
                        bo jak ja mam zyc spokojnie, kiedy on po przysciu z pracy traktuje mnie jak
                        mebel, a potem kilka godzin gra na kompie albo sobie wychodzi.
                        Tak wiec witam w klubie. Tez sie zastanawiam, czy to sie rozwodem nie skonczy,
                        bo mi juz brakuje i sil i cierpliwosci.
                        • lila1974 bombalska 14.02.10, 10:38
                          Posiadam spore pokłady rozumienia dla cudzycj dziwnych zachowań, w
                          przypadku Twojego męża jednak nie potrafię znaleźć nic na jego
                          obronę... toż to niesamowity dzieciuch albo egoista ... współczuję.
    • lila1974 Nie jest dobrze 14.02.10, 10:28
      to fakt.

      Rozmowa o WAS jest tu ewidentnie potrzebna ... może musisz spróbować
      wybrać odpowiedni czas i miejsce ... może tuż przed snem, jak już
      leżycie razem?

      I zapewne bez histerii i oskarżania (bardzo ciężko w tej
      sytuacji) ... powiedz mu, że martwi Cię to oddalenie, że nie czujesz
      się żoną i kochanką, tylko gosposią ....

      Osarżenia typu "bo Ty nigdy, bo Ty zawsze" spowodują, że z miejsca
      uzna cię za wroga, nastawi negatywnie i zacznie kontrę.

      Mimo, że to trudne, spróbuj z nim rzeczowo nie emocjonalnie.

      Mogę tylko życzyć powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka