Piszę na tym forum sporo pod innym nikiem, teraz wymyśliłam inny na
potrzeby tego wątku. Bardzo proszę o pomoc i rady co byście zrobiły
w mojej sytuacji.
Dwa lata temu zostałam zwolniona z pracy, byłam potwornie zmęczona
dojazdami 90 km w jedną stronę, miałam potworne wyrzuty sumienia, że
dziecko całymi dniami siedzi z nianią, jeżeli o to chodzi to
zwolnienie wyszło mi i mojej rodzinie na dobre.8 lat pracowałam w
firmie ubezpieczeniowej. Od czerwca 2008 do kwietnia 2009 próbowałam
znaleźć pracę, mam wyższe wykształcenie, ale szukałam wszędzie: na
poczcie, w marketingu, w szkole, w firmie ubezpieczeniowej. Okazało
się, że w mojej okolicy znalezienie pracy było nierealne. Dzięki
dotacji z UP otworzyłam własną działalność, co okazało się
niewypałem, w maju będę musiała zakończyć działalność, bo się
zwyczajnie nie opłaca i nie mamy już pieniędzy na dokładanie do
interesu.
I teraz aż mi się słabo robi jak pomyślę, że znowu kuszę szukać
pracy. Większość ludzi z mojej wsi i okolicy dojeżdza do pracy do
WAWrszawy, ale ja już bym nie mogła a nie widzę możliwości
znalezienie pracy na miejscu. Wszysby podpowiadają, żeby iść do
wójta

, że podobno już niejeden osobie znalazł zatrudnienie no i na
jesień są wybory, więc może coś pomóc. Rzeczywiście, praca w
urzędzie gminy byłaby idealna, zdążyła bym bez pomocy sąsiadów
zawieźć i odwieźć dziecko do przedszkola, potem do szkoły. Mam
zamiar wybrać się do wójta, ale jak z nim zacząć rozmowę?
Powiedzieć, że chcę pracować w urzędzie gminu i nie ch mi coś
znajdzie? Przecież to bez sensu.A poza tym jestem osobą z zewnątrz -
a w UG pracę dostaje siępo znajomości. Mogę pracować jako nauczyciel
języka rosyjskiego, pracowałam 3 lata, tylko, że po pierwsze - nie
bardzo już chcę, po drugie - chyba niewiele jest szkół z językiem
rosyjskim. Mogłabym pracować na poczcie - zajęte, jest tylko wolne
stanowisko listonosza. Mogłabym w ogóle nie pracować, ale jak sobie
pomyślę, że mojemu męzowi może się coś stać a ja zostane sama z
dzieckiem, z kredytem, bez śrdków do życia, no i na emereturę też
muszę jakoś zarobić. A wy widzicie jakieś rozwwiązanie w mojej
sytuacji? Tylko nie piszcie proszę, żeby szukała pracy w WArszawie,
bo to nie wchodzi w grę ze względu na dojazdy.