circa.about
07.05.10, 14:23
A w zasadzie wiochy zabitej dechami..
Właśnie się dowiedziałam, że mój 3-latek nie dostał się do przedszkola.
A dlaczego? Oficjalnie, bo było za dużo dzieci spełniających takie same
kryteria jak moje. A nieoficjalnie - bo zdaniem dyrekcji stać nas na wynajęcie
opiekunki. Bo skoro mamy odpicowane mieszkanie (na kredyt), jeździmy dobrym
autem (służbowe męża), a ja jestem na wychowawczym, to nas stać.
Pani dyrektor niestety nie wie, że co miesiąc nam nie starcza do
przysłowiowego pierwszego i 30.08 MUSZĘ wrócić do pracy.
A dlaczego wcześniej nie wróciłam? Bo moja praca jest 100km od naszego miejsca
zamieszkania (nie mamy drugiego auta żebym mogła dojeżdżać i nie ma
bezpośredniego połączenia), bo szukam pracy tutaj na miejscu, ale pracy tutaj
brak (szukam od roku - 30% bezrobocie, zero ogłoszeń, zero wolnych etatów
gdziekolwiek i zero znajomości z których mogłabym skorzystać).
Prawie dwa lata temu przeprowadziliśmy sie tutaj z wielkiego miasta
wojewódzkiego - i okazuje się, że to była najgorsza decyzja w naszym życiu. To
miasto nie ma nam nic do zaoferowania - czy wymagam tak dużo? Pracy i miejsca
w przedszkolu dla dziecka?
No może jeszcze opieki zdrowotnej na przyzwoitym poziomie? Bo 5 antybiotyków
zapisanych w ciągu jednej zimy dla jednego dziecka "na wszelki wypadek" to
chyba coś nie halo?
Dodam, ze nie istnieje tutaj coś takiego jak prywatne usługi medyczne ani
prywatne przedszkole - miasto jest tak biedne, że nikt nawet nie próbuje się
tym zająć..
Nie ma tutaj klubów malucha, placów zabaw, nie ma kina (zbankrutowało rok
temu), zajęć pozaszkolnych dla starszaków, nie ma nic.
Mam dość, naprawdę mam po dziurki w nosie tej wiochy..
Chciałam tutaj żyć, chciałam by moje dzieci wychowywały się z dala od
miejskiego zgiełku, chciałam płacić tutaj podatki, ale się nie da..
Ja chcę do dużego miasta!!