Dodaj do ulubionych

Groźny pies na placu zabaw...

26.05.10, 10:52
Jakiś czas temu byłam odwiedzić koleżankę. Poszłyśmy razem na plac
zabaw, ja z wózkiem, ona ze swoimi biegającymi już dziecmi.
Plac zabaw osiedlowy, piekny, obok takie jakby jeziorko, dalej
szkoła, na placu dużo matek, ojców, babć, dzieci biegaja,te młodsze
kroczą niepewnie podtrzymywane przez opiekunów itp. No bajka.

I obok tego placu jest sobie pan z psem. Rasy nie znam ale wiem, że
z tych groźnych.
W odległości od tych dzieci, z hm...5-10 metrów. Nie między nimi ale
blisko.
Pies widać że młody, puszczony luzem, bez kagańca, pan mu rzuca
patyczek. I tak się bawią.


Ja się pytam tej kumpeli- co jest? czemu pies tu? czemu bez kaganca?
czemu nikt nic nie powie?
Ona tylko przytaknęła, że to źle ale nic nie zrobiła.
Nie zrobił też nikt z dorosłych z placu zabaw, widać ,że to stały
element zabawy pana i psa i stałe miejce.

Nie odezwałam się, gdyż nie byłam u siebie - może powinnam wiem, ale
skoro nie przeszkadza to rodzicom wypusczającym tam swoje dzieci
codziennie to co ja będę ich uszczęśliwiać?

Co byście zrobiły? Dla mnie to lekkomyślność rodziców i moim zdaniem
źle robią. Pan może iść dalej przecieź.

Dlaczego rodzice tak dbający o swoje dzieci- nie dający słodyczy,
kupujący najlepsze zabawki, foteliki z atestami, wyszukujący
najlepsze nianie na świecie, zakładający kamery w domach nie dbają o
tak podstawowe sprawy związane z bezpiecznenstwem dziecka jak
ochrona przed debilnym wlascicielem psa i tymże psem.

Pomijam psie gówna, ale co jesli pies zaatakuje dziecko?
Ba nawet posiadający kaganieć moze krzywdę zrobić....
Obserwuj wątek
    • przeciwcialo Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 10:54
      A plac zabaw ogrodzony? jakaś straż miejska funkconuje u was?
      • 18_lipcowa1 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 10:56
        przeciwcialo napisała:

        > A plac zabaw ogrodzony? jakaś straż miejska funkconuje u was?

        Nie ogrodzony.
        SM owszem funkcjonuje.
        Ale nikt nie wołał.
        • 18_lipcowa1 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 10:56
          nieogrodzony
        • przeciwcialo Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 11:01
          To walczcie o ogrodzenie, u mnie każdy nawet najmniejszy plac zabaw
          jest ogrodzony.
          Jesli lidzom zwisa bezpieczeństwo i zdrowie własnych dzieci to za
          nich tego nie załatwisz.
          • 18_lipcowa1 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 11:04
            przeciwcialo napisała:

            > To walczcie o ogrodzenie, u mnie każdy nawet najmniejszy plac
            zabaw
            > jest ogrodzony.


            Ogrodzenie ogrodzeniem, ale tam chodzą ludzie. Do placu - nawet
            ogrodzonego też trzeba z dzieckiem dość i przejść własnie koło pana.
            Na dodatek obok jest szkoła i wracające dzieci też tam przechodzą.
            Ogrodzenie zamknie gęby rodzicom, ale tak naprawde to za mało.


            > Jesli lidzom zwisa bezpieczeństwo i zdrowie własnych dzieci to za
            > nich tego nie załatwisz.


            No wiem, ale dziwię się że ludziom tak zwisa.
    • deodyma Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 10:55
      nie no, trzeba bylo w takim razie zwrocic uwage panu.
      przeciez to nieistiotne, ze nie bylas u siebie, prawda?
      • 18_lipcowa1 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 10:58
        deodyma napisała:

        > nie no, trzeba bylo w takim razie zwrocic uwage panu.
        > przeciez to nieistiotne, ze nie bylas u siebie, prawda?

        Masz racje. Trzeba było.

        Zastanawia mnie tylko dlaczego nikt, z tych obecnym tam z 20
        opiekunów tego nie zrobił.
        • deodyma Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 11:01
          przypuszczam, ze mysleli podobnie, jak Ty.
          • 18_lipcowa1 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 11:05
            deodyma napisała:

            > przypuszczam, ze mysleli podobnie, jak Ty.
            >

            Ale oni tam mieszkają i są tam codziennie!
            Ja tam byłam po raz pierwszy i chyba ostatni.
            • atena12345 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 14:09
              18_lipcowa1 napisała:

              > deodyma napisała:
              >
              > > przypuszczam, ze mysleli podobnie, jak Ty.
              > >
              >
              > Ale oni tam mieszkają i są tam codziennie!

              Al głupi powód...
              Sprawdzałas im meldunek?

              • 18_lipcowa1 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 14:21

                > Al głupi powód...
                > Sprawdzałas im meldunek?
                >

                Ale głupie pytanie.
      • kasia191273 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 10:59
        grzecznie zwrocic uwage panu, ze moze nawet piesek niegrozny, ale
        mamy czuja sie niepewnie, a plac zabaw to miejsce zabawy, nie stresu

        poza tym jesli to odpicowany plac zabaw, pewnie jest tabliczka z
        regulaminem, na ktora mozna sie powolac
        • roksanaa22 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 11:15
          Hmmm...z pozycji posiadaczki psa_groźnej_rasy odpowiem...
          Uważam za niedopuszczalne spuszczanie psa ze smyczy i to bez kagańca przy placu
          zabaw.Pan pewnie jest przekonany o łagodności i 100% posłuchu u psa-ja swojej
          suki tez jestem pewna ale z uwagi na komfort innych mój pies zawsze jest w
          kagańcu i/lub na smyczy.
          Idąc na plac zabaw z dziećmi siadam gdzieś na bocznej ławeczce,pies kładzie się
          koło mnie-oczywiście w kagańcu.Zdarzyła mi się sytuacja ,że jakaś mama
          nadgorliwa siłą próbowała mnie przegnać ale jej się nie udało...
          Wracając do sprawy...nie ma co siać paniki ale panu grzecznie bym zwróciła uwagę
          żeby zabezpieczył psa lub odszedł dalej.
          • joanna_poz Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 11:32
            > Uważam za niedopuszczalne spuszczanie psa ze smyczy i to bez
            kagańca przy placu
            > zabaw.Pan pewnie jest przekonany o łagodności i 100% posłuchu u
            psa-ja swojej
            > suki tez jestem pewna ale z uwagi na komfort innych mój pies
            zawsze jest w
            > kagańcu i/lub na smyczy.
            > Idąc na plac zabaw z dziećmi siadam gdzieś na bocznej
            ławeczce,pies kładzie się
            > koło mnie

            ja nawet swojego łagodnego labradora (na smyczy) nie wprowadzam na
            teren placu zabaw.
            zostawiam go za ogrodzeniem placu.
          • hanalui Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 13:00
            Cytat roksanaa22 napisała:
            > Idąc na plac zabaw z dziećmi siadam gdzieś na bocznej
            ławeczce,pies kładzie się
            > koło mnie-oczywiście w kagańcu.Zdarzyła mi się sytuacja ,że jakaś
            mama
            > nadgorliwa siłą próbowała mnie przegnać ale jej się nie udało...


            Plac zabaw to nie miejsce dla psow nawet jesli sobie leza pod
            laweczka z kagancem na pysku.
            NIektore dzieci boja sie psow, nawet jesli te nic nie robia, pies w
            kagancu tez moze uszkodzic malucha uderzajac metalowa klatka na
            pysku dzieciaka, co moze byc grozne jesli jest sie maluchem i
            oberwie sie w brzuch, glowe, nie wspomne o smiertelnym wystraszenu,
            kiedy pies skoczy czy powali dzieciaka, ale dla niektorych to
            najwazniejsze jest w dupie mnienie innych oraz wlasna wygoda.
            • majenkir Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 14:50

              hanalui napisała:
              > nie wspomne o smiertelnym wystraszenu,

              LOL!Ile takich "smiertelnych wystraszen" odnotowuje sie co roku?

              Ja wiem, ze to ulubiony temat: ematka kontra psie bestie, ale
              przestancie sie juz kobity nakrecac. Idzcie lepiej z dziecmi na
              spacer wink.
              • hanalui Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 15:01
                Cytat majenkir napisała:

                >
                > hanalui napisała:
                > > nie wspomne o smiertelnym wystraszenu,
                >
                > LOL!Ile takich "smiertelnych wystraszen" odnotowuje sie co roku?


                Nie wiem ile ale mysle ze calkiem sporo, wystarczy ze kilka
                dzieciakow jest zagryzionych lub dotkliwie pogryzionych rocznie to
                juz o czyms swiadczy.
                • majenkir Hanalui 26.05.10, 17:01
                  Naprawde nie widzisz roznicy miedzy pogryzieniem a
                  wystraszeniem
                  ?
                  • hanalui Re: Hanalui 26.05.10, 19:31
                    majenkir napisała:

                    > Naprawde nie widzisz roznicy miedzy pogryzieniem a
                    > wystraszeniem
                    ?

                    Widze...i co? I jedno i drugie jak dla mnie grozne i nie zmienia to
                    kwestii ze sobie psa na placu zabaw nie zycze i juz.
                    Ja kiedys smiertelnie zostalam wystraszona pieskiem w kagancu,
                    oberwalam tym kagancem porzadnie, zostalam przywalona ciezarem doga
                    ktory spokojnie sobie z 15-16 latka wowczas poradzil, guzik mnie
                    wtedy obchodzilo ze ten dogus to jeszcze byl szczeniak i sie tak
                    bawil, a dla mnie wygladal jak duze bydle ktore mnie chce schrupac
                    na kolacje.
                    • cora73 Re: Hanalui 26.05.10, 20:15
                      "ja kiedys smiertelnie zostalam wystraszona"smile))))))))) nie az tak
                      smiertelnie skoro tutaj jeszcze z nami piszesz.
                      Przepraszam ,musialam to napisac: przesmiesznesmile
                    • undomestic_goddess Re: Hanalui 27.05.10, 07:50
                      Przez takiego tylko groznego i bez smyczy i kaganca psa, moje dziecko
                      ze strachu spowodowanego ujadaniem wyskoczylo na srodek ruchliwej
                      ulicy. Dziecko spokojne i zrownowazone, pies nagle na niego z tym
                      szczekiem wyskoczyl. Nic mu nie zrobil, ale strach podwojny byl.

                      Jak dla mnie, miasto = pies bezwzglednie na smyczy i przy noce
                      wlasciciela zbierajacego jego odchody.

                      BTW lokalni wlasciciele psow kochaja je wyprowadzac na ogrodzony plac
                      pod moim blokiem i maja pretensje, ze spuszczone tam ze smyczy psy
                      przeszkadzaja. Bo przeszkadzaja, dzieciom w zabawia. Jak sie ma malo
                      czasu i male mieszkanie w bloku to sie nie powinno kupowac wielkiego
                      psa, ktory ruchu, czasu i przestrzeni potrzebuje.
                      • franczii Re: Hanalui 27.05.10, 13:14
                        Nie odbierzcie tego jako obrony bezmyslnych wlascicieli psow, pies w ruchliwym
                        miejscu bezwzglednie na smyczy powinien chodzic. Ale pozwolcie, ze sie troche
                        zdziwie. Co robicie kiedy idziecie chodnikiem a z naprzeciwka nadchodzi taki
                        wlasnie bezmyslny ktos z psem bez smyczy? Nie bierzecie dziecka za reke a
                        nawet na rece i nie staracie sie wyminac w bezpiecznej odleglosci? Mam psa i
                        dzieci ktore sie psow nie boja ale bym nie pozwolila przejsc tuz obok wielkiego
                        psa, nad ktorym wlasciciel nie ma kontroli. Zreszta nawet jak na smyczy idzie
                        groznie wygladajacy pies to zawsze za reki biore a nawet sie usuwam z drogi bo
                        nigdy nic nie wiadomo.
                        • undomestic_goddess Re: Hanalui 27.05.10, 21:08
                          Na szerokosci 50cm byl tuz przy mnie, a i tak wyskoczyl, tak sie
                          przestraszyl, poza tym 7letnie dzieci niekoniecznie chadzaja za raczke.
                          I jak napisalam, pies WYSKOCZYL nagle.
                          • franczii Re: Hanalui 28.05.10, 14:33
                            Nawet moj 1,5 roczniak juz nie chce za raczke chadzacbig_grin I normalnie zadne nie
                            chadza ale jak zauwaze cos, co mogloby byc zagrozeniem to wtedy biore za rece.
                            Z tamtego postu nie zrozumialam, ze pies skads wyskoczyl, myslalam, ze widzialas
                            go wczesniej.
                            No coz przestraszonym mozna tez zostac przez psa za ogrodzeniem. Kilka razy mi
                            sie zdarzylo, ze szlam spokojnie wzdluz jakiegos ogrodzenia, notabene tez z
                            dzieckiem, i nagle z absolutnej ciszy doslownie kilka centymetrow ode nas
                            zaczela ujadac wsciekle taka bestia. Raz mi sie nawet dziecko roplakalo z
                            przerazenia wiec naprawde rozumiem, ze mozna sie przestraszyc.
                  • ankh_morkpork A Ty kiedyś widziałaś u dziecka efekt takiego 27.05.10, 22:16
                    przestraszenia? BO JA TAK.

                    Wiesz jak to wyglądało? Histeryczna i paniczna reakcja krzykiem na widok najmniejszego jamnika. Wstawanie w jadącym wózku spacerowym i rzucanie się na oślep na ręce opiekuna pchajacego ten wózek.

                    Taki był trwajacy kilka lat efekt u dziewczynki, która w wieku około 3 lat została znienacka oszczekana przez dużego głupiego kundla zza płotu.

                    Dlatego ja jestem za kategorycznym zakazem wstepu psów na place zabaw dla dzieci.
                • easyblue Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 16:38
                  wystarczy ze kilka
                  > dzieciakow jest zagryzionych lub dotkliwie pogryzionych rocznie to
                  > juz o czyms swiadczy.

                  Jeszcze nie słyszałam o dziecku zagryzionym na placu zabaw, za to
                  przez psa sąsiada albo własnego i owszem.
                  • hanalui Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 16:51
                    Cytat easyblue napisała:

                    > Jeszcze nie słyszałam o dziecku zagryzionym na placu zabaw, za to
                    > przez psa sąsiada albo własnego i owszem.


                    No popatrz ty sie...a ja slyszalam o dziecku dotkliwie pogryzionym w
                    drodze do toalety w jednej z restauracji krakowskich tongue_out
                    • easyblue Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 16:59
                      Toaleta to nie plac zabawtongue_out
                      No chyba, ze coś przegapiłamtongue_outPP
                      • fjefjurka71 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 17:00
                        Zależy co dziecko lubi big_grin
                      • hanalui Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 19:10
                        easyblue napisała:

                        > Toaleta to nie plac zabawtongue_out
                        > No chyba, ze coś przegapiłamtongue_outPP

                        To nie byla toaleta tylko droga do toalety w restauracji. Tam raczej
                        dziecko, ani jego rodzice psa sie nie spodziewali a jednak sie
                        stalo, pies ot tak sobie wybiegl i pogryzl dzieciaka.

                        A tu jak psy nie gryza i nie atakuja na placu zabaw:
                        www.rmf24.pl/fakty/polska/news-5-letnie-dziecko-zostalo-pogryzione-przez-psa,nId,147853
                        wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wilczury-pogryzly-5-letnie-dziecko-na-placu-zabaw,wid,11138636,wiadomosc.html

                        A tu kroniczka odnosnie pogryzien:
                        huby.seo.pl/11_zwierzaki/116_rasy_agresywe.htm
          • mariolka55 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 14:42
            > Idąc na plac zabaw z dziećmi siadam gdzieś na bocznej ławeczce,pies kładzie się
            > koło mnie-oczywiście w kagańcu.Zdarzyła mi się sytuacja ,że jakaś mama
            > nadgorliwa siłą próbowała mnie przegnać ale jej się nie udało...


            plac zabaw nie jest miejscem dla psów!
            szczególnie dla psów rasy groznej
            moje dzieci np.boją się psów i niewazne dla nich jest czy pies ma kaganiec
            • easyblue Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 16:42
              Facet bawił się z psem nie NA placu zabaw, a OBOK.
          • makaronnauszy nie róbcie wstydu własnym psom. ;p 27.05.10, 18:49
            Idąc na plac zabaw z dziećmi siadam gdzieś na bocznej ławeczce,pies kładzie się
            > koło mnie-oczywiście w kagańcu.Zdarzyła mi się sytuacja ,że jakaś mama
            > nadgorliwa siłą próbowała mnie przegnać ale jej się nie udało...
            > Wracając do sprawy...nie ma co siać paniki ale panu grzecznie bym zwróciła uwag
            > ę
            > żeby zabezpieczył psa lub odszedł dalej.
            Pan w najlepszym wypadku prawdopodobnie olał by cię tak samo jak ty olałaś matkę
            która słusznie zwracała ci uwagę.
            Dlatego moja rada...dzwonić po straż miejską i jak burak lub buraczka z psem bez
            kagańca lub w ale na placu zabaw mandat zapłaci to zrozumie znaczenie znaczka z
            przekreśloną sylwetką psa. Jakby wasze psy znały się na piktogramach to by się
            za was wstydziły ;p
    • alabama8 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 13:08
      bla, bla, bla, bla ... no i po co ten wątek zakładasz?
      Za tydzień napiszesz że widziałaś jak facet z zawałem umierał na
      ulicy i nikt nie zadzwonił po karetkę, a ty przecież nie byłaś u
      siebie i nie będziesz się mieszać.
      Krytykujesz lekkomyślność innych rodziców podczas gdy ty sama ze
      swoim dzieckiem stałaś i patrzyłaś i myślałaś .... łooo , ale
      założę "wątka" na e-mamie!!!
    • zabulin Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 13:39
      Dla mnie taka sytuacja to mega stres.
      Psow duzych sie boję jak nie wiem co, tych groźnych oczywiście,
      najbardziej.

      Jako dziecko przydarzyła mi się kiedys taka syt: Szlam do szkoły (1
      klasa podst) i z niedokniętej bramy wybiegl pies. Zaczął szczekać,
      ja skamienialam. Usiadl i patrzył- zrobilam krok, on stanąl i
      warczal. W końcu rzucilam mu kanapki, zajął sie, a ja przemknęlam.
      Obejrzałam się po kilku metrach, zarł te kanapki, więc ile sił w
      nogach pobiegłam.

      Ale traumę w związku z dużymi, groźnymi psami, mam do dziś.


      I bardzo mnie denerwuje przekonanie wiekszośći znanych mi
      właścicieli, ze akurat jego pies jest lagodny.

      Poprzedni sąsiad mial zwyczaj wyjeżdżac do pracy i nie zamykać
      bramy, a psu nieraz zdarzyło się wymknąć z domu. Poszlam do niego
      kiedyś po prostu i powiedziałam, ze jesli jeszcze raz jego pies
      znajdzie się poza jego posesją bez kagańca i smyczy, to przykro mi
      ale dzwonię po straż miejska lub policję.

      Teraz mam male dziecko i znowu sasiada z cudnym psem-amstaff. Tutaj
      nie ostzregalam nawet. Po prostu zadzwonię gdzie się da, jesli tylko
      wychyli ten paskudny łeb poza swoje terytorium.

      Totez , przepraszam za przydługi wywod, ale na 100% podeszłabym do
      faceta żeby go uswiadomić i poprosic o zmiane zachowania.
      I nic nie tlumaczy faktu, że sie tego nie robi. Nic, oprócz tego, że
      to komuś nie przeszkadza.

      Bo jak pogryzie akurat twoje dziecko, to co wtedy???
      • mariolka55 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 14:48
        > Teraz mam male dziecko i znowu sasiada z cudnym psem-amstaff. Tutaj
        > nie ostzregalam nawet. Po prostu zadzwonię gdzie się da, jesli tylko
        > wychyli ten paskudny łeb poza swoje terytorium.

        u nas też moda na amstaffy
        a człowiek w stresie
        a juz przekonanie właściciela że amstaff jest łagodny i daje rękę za niego mnie śmieszy
        może i jest łagodny,ale to jest pies i to do tego rasy wyjątkowo niebezpiecznej i nigdy nie wiadomo co w nim drzemie

        takie niebezpieczne rasy powinny byc zakazane,bo wielu nieodpowiedzialnych właścicieli je posiada
        bo taka moda
      • easyblue Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 16:58
        > I bardzo mnie denerwuje przekonanie wiekszośći znanych mi
        > właścicieli, ze akurat jego pies jest lagodny.
        Bo raz - jak powie: prosze uważac gryzie, to większośc ludzi wpadnie
        w panikę i jeszcze zacznie się "bronić' przed psem okładając go
        torebkąsmile
        Ja też zawsze mówię: jest łagodny. Bo tak jest w istocie. A że
        wygląda groźnie? Ugryźć nie ugryzie bez przyczyny, więc jak nikt nie
        zacznie mu machać przed nosem torbą i krzyczeć to nawet nie zwróci
        uwagi. A że większośc ludzi nie wie, jak postępować gdy spotkają na
        ulicy dużego czy groźnie zachowującego się psa, to juz odrębna rzecz.
        Aha, no i ugryzienie ugryzieniu nie równesmile Moja znajoma ma
        pitbulla. Śliczny psiak. I wariacki - zawsze uda mu się uderzyc czy
        złapac mnie zębami. I nie ma to nic wspólnego z prawdziwym,
        świadomym ugryzieniem - ot, forma zabawy.
        • makaronnauszy Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 17:39
          > Ja też zawsze mówię: jest łagodny. Bo tak jest w istocie. A że
          > wygląda groźnie? Ugryźć nie ugryzie bez przyczyny, więc jak nikt nie
          > zacznie mu machać przed nosem torbą i krzyczeć to nawet nie zwróci
          > uwagi. A że większośc ludzi nie wie, jak postępować gdy spotkają na
          > ulicy dużego czy groźnie zachowującego się psa, to juz odrębna rzecz.

          Bo to przechodnie mają obowiązek wiedzieć jak postępować z twoim psem a nie ty
          założyć mu kaganiec i nie chodzić z nim między ludzi skoro psisko znerwicowane i
          głupie jak but?

          > Aha, no i ugryzienie ugryzieniu nie równesmile Moja znajoma ma
          > pitbulla. Śliczny psiak. I wariacki - zawsze uda mu się uderzyc czy
          > złapac mnie zębami. I nie ma to nic wspólnego z prawdziwym,
          > świadomym ugryzieniem - ot, forma zabawy.

          Jak chcesz to dawaj się gryźć możesz nawet z psem z jednej miski jeść ale faktem
          jest że pies jak głupi i niewychowany nie powinien być wyprowadzany między ludzi.
          • easyblue Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 20:33
            > Bo to przechodnie mają obowiązek wiedzieć jak postępować
            > z twoim psem a nie ty
            > założyć mu kaganiec i nie chodzić z nim między ludzi skoro
            > psisko znerwicowane i głupie jak but?
            Widzisz, "głupie jak but" są osoby z takim, jak twoje podejściem.
            Jak pojęcie o psychice psa masz takie, jak te panikujące na widok
            czworonoga matki, to nic nie poradzęsmile
            • jowita771 Re: Groźny pies na placu zabaw... 28.05.10, 10:23
              Nie ma obowiązku znać się na psychice psa. To Twój obowiązek wychować psa tak,
              aby nie przeszkadzał ludziom.
    • tully.makker Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 14:18
      A nie przyszlo ci do glowy, ze osoby "miejscowe" znaly pana i psa i
      nie mialy po prostu watpliwosci do jego niegroznosci?
      • 18_lipcowa1 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 14:29
        tully.makker napisała:

        > A nie przyszlo ci do glowy, ze osoby "miejscowe" znaly pana i psa
        i
        > nie mialy po prostu watpliwosci do jego niegroznosci?

        Nie, nie przyszło. Coś takiego nie mieści mi się w głowie, chyba że
        ten pies to york.
        • vivaluna Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 15:46
          Widzę, że yorki mają jakieś specjalne względy? Czyli zakładając, że jest zakaz
          wstępu na plac zabaw dla dzieci z psem to według ciebie mimo wszystko mogę sobie
          przyjść z pięcioma słitaśnymi jorckami a z psem "rasy groźnej" (cokolwiek to
          jest) już nie?
          Szkoda w takim razie, że nigdy nie miałam jorkusia. Moje niedobre psy musiały
          siedzieć w domu gdy chodziłam z dzieckiem do jordanka. Gdyby był jorcek to
          psiulo odpsikał by się na jordanie, dzieciak wybawił i dwie rzeczy za jednym
          pociągnięciem z głowy.
        • tully.makker Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 16:09
          Hmm, ja mam westa, to taki bialy york, i potrafi uzrec bachora. Z
          kolei wielki bokser tesciow pozwala dzieciom robic ze soba wszystko
          i nawet nie mruknie.

          Stereotypy...
          • 18_lipcowa1 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 16:16
            tully.makker napisała:

            > Hmm, ja mam westa, to taki bialy york, i potrafi uzrec bachora. Z
            > kolei wielki bokser tesciow pozwala dzieciom robic ze soba
            wszystko
            > i nawet nie mruknie.
            >
            > Stereotypy...


            Nieważne czy stereotypy. Chodzi też o siłę psa. Yorka pociągnę z
            buta w razie co, amstaffa raczej nie.
          • red-truskawa Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 16:50
            Własnie, szybciej można się spodziewac pogryzienia przez yorka niz przez innego
            psa; to małe agresywne potwory które w wiekszosci gryza wszystko co się rusza i
            jest od nich wieksze- a wszystko jest wieksze. I do tego w ogóle nie wychowane,
            bo z załozenia własciciele podchodza - mały to mu wszystko wolno i nie trzeba
            wychowywac.
    • figrut Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 16:49
      Po pierwsze chciałam zauważyć, że byłaś chyba na publicznym placu
      zabaw, a nie na prywatnym. Na publicznym jesteś jak najbardziej u
      siebie choćbyś mieszkała 1000 kilometrów od niego. Dziwię się więc,
      że skoro pies był rasy groźnej, spuszczony ze smyczy i w dodatku na
      placu zabaw, to nie interweniowałaś.
      Po drugie, to możliwe, że ludzie bali się zadzierać z tym panem
      (miejscowa mafia ?) mimo, że pies im przeszkadza.
      Do kogoś kto pisał wyżej (nie pamiętam nicka) o psie groźnej rasy
      leżącym obok/pod ławką przy nim ale na placu zabaw - plac zabaw jest
      miejscem, gdzie dzieci powinny czuć się swobodnie i bawić bez
      strachu. Są dzieci które panicznie boją się psów i nie ma w tym
      żadnej winy rodziców, bo boją się jak inni np. pająków.
      • vivaluna Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 17:05
        Przecież ten pies nie był na placu zabaw tylko w oddali bawił się z
        właścicielem. Nie podbiegał do dzieci, nie szczekał więc w czym problem? Bywają
        osoby, które panicznie boją się psów, nawet tych dobrze ułożonych i na smyczy
        ale takie fobie leczy się u lekarza. Jakby moje dziecko bało się każdego psa
        bawiącego się w oddali ze swoim właścicielem to niewątpliwie zapisałabym je do
        psychologa.
        Gdyby pies był na placu gdzie jest zakaz wchodzenia z psami to zmienia postać
        rzeczy. Tak samo jeśli pies jest luzem lub bez kagańca i się ma obawy to dzwoni
        się na SM a nie wpanice obserwuje "zaraz mnie to bydlę pożre".
        • figrut Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 17:12
          > Przecież ten pies nie był na placu zabaw tylko w oddali bawił się z
          > właścicielem. Nie podbiegał do dzieci, nie szczekał więc w czym
          problem?
          Ten biegał nie 100 metrów dalej, a 5-10 metrów (wiesz jaka to jest
          odległość ?).
          Nie uważasz, że trochę ciężko WYleczyć fobię u małego dziecka ? Mało ma
          czasu na to leczenie ( o ile się da wyleczyć).
          Pies biegał luzem jak wynika z pierwszego postu.
        • cora73 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 17:27
          "nie podbiegal do dzieci, nie szczekal..." Pies i biegajace, czesto
          przy tym glosno zachowujace sie dzieci to nie najlepsza kombinacjasmile
          Pies raczej nie ostrzega przed rzuceniem sie na dziecko, przed
          atakiem. Ludzie uwazajacy ze ich pies NIGDY nie zaatakuje dziecka sa
          glupcami.
          • bsl Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 17:31
            kaganiec albo smycz , albo jedno i drugie
            nie ma dyskusji
          • vivaluna Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 19:33
            Nie jest to najlepsza kombinacja zgodzę się. Nie zgodzę się jednak z tym , że
            pies nie wysyła sygnałów ostrzegawczych przed atakiem-jest ich całkiem sporo.
            Sygnałów nie wysyłają jedynie psy zwichrowane psychicznie.Najczęściej do
            pogryzień przez psa dochodzi w domu, ciekawe dlaczego?
        • freederike Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 18:11

          Przecież ten pies nie był na placu zabaw tylko w oddali bawił się z
          > właścicielem. Nie podbiegał do dzieci, nie szczekał więc w czym
          problem


          Ano problem w tym, że przepisy są po to, żeby ich przestrzegać, a
          nie łamać. Mi też jest szkoda mojego psa, jak się męczy na smyczy,
          ale zdecydowałam się na psa wiedząc o zakazie obowiązującym w moim
          mieście. Ja się psów nie boję, rozumiem jednak osoby, które czują
          lęk przed psami, rozumiem prawo dzieci do swobodnej zabawy nie tylko
          na placu zabaw, ale i na polanie w parku.
    • makaronnauszy nie szukaj wrażeń załatw to dyskretnie 26.05.10, 17:39
      Kiedyś delikatnie zwróciłam uwagę właścicielowi w nieco podobnej sytuacji i to
      był błąd. Babka stwierdziła że gówniara jej nie będzie mówić co jej pies może a
      co nie. Później kobieta mnie napadła jak byłam sama z dzieckiem a ona z
      "obstawą" wyzwiska, groźby pobicia, pięść przy twarzy, zamierzanie się skórzaną
      smyczą itp. Do tej pory szuka zaczepki.
      Moja rada następnym razem odejdź dyskretnie zadzwoń po straż miejską tak aby
      właściciel nie wiedział na kim ma się mścić.
      Swoją drogą powinien być odgórny zakaz trzymania psów ras niebezpiecznych jeżeli
      ktoś nie ma własnej posesji a nie co 5 pies w bloku to oczywiście amstaff.
      • easyblue Re: nie szukaj wrażeń załatw to dyskretnie 27.05.10, 16:41
        > odgórny zakaz trzymania psów ras niebezpiecznych
        Większej głupoty nie masmile

        • hanalui Re: nie szukaj wrażeń załatw to dyskretnie 27.05.10, 16:56
          Cytat easyblue napisała:

          > > odgórny zakaz trzymania psów ras niebezpiecznych
          > Większej głupoty nie masmile


          NIektore kraje tak maja, kontrolowane sa hodowle, na grozne rasy
          trzeba miec pozwolenie, licencje oraz konieczne przeszkolenie dla
          psa i jest to bardzo restrykcyjnie kontrolowane. Dlatego idiota dla
          popisu 3 razy sie zastanowi nim sobie takiego pieska kupi, poza tym
          solidnie go tez to kosztuje nim pieska w ogole posiadzie. Kary za
          nieprzestrzeganie sa bardzo wysokie. Dzieki temu nie ma tak czestych
          wypadkow zagryzien czy nawet pogryzien przez zle prowadzone
          zwierzaki jak to jest w PL
          • easyblue Re: nie szukaj wrażeń załatw to dyskretnie 27.05.10, 20:41
            Taka ustawa nie przewiduje psów-mieszańców owych groźnych ras.
            Dlatego ograniczanie zakazu do kilku wybranych - najczęsicej przez
            osoby mające małe pojęcie o rasach - jest nieporozumieniem, bo nie
            likwiduje problemu, a jedynie daje wrażenie, ze problem przestał być
            problememuncertain

            Pierwotnie szneucer olbrzym był zaliczany do owych "groźnych" ras.
            Nie mam pojęcia na jakiej podstawie, bo są to bardzo zrównoważone
            psy i naprawdę trudno je wyprowadzić z równowagi.
    • franczii Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 18:57
      No ja nie wiem, co bym zrobila w przypadku groznej rasy. Na mojej spokojnej
      ulicy czasem leci pies luzem ale w panike nie wpadam ani nie upominam ani po
      nikogo nie dzwonie bo zwykle znam wlasciciela i psa. Sama tez mam psa wiec znam
      wiekszosc okolicznych psow, wiem czy zlosliwe, czy agresywne, czy mozna podejsc
      itp.
      W parku przy moim domu jest plac zabaw, psy do parku mozna wprowadzac na smyczy,
      co ja tez czesto robie kiedy ide z dziecmi. Nikt sie nigdy nie czepil ani zadne
      dziecko w panike nie wpadlo na jego widokbig_grin Wrecz przeciwnie ale ja psa pilnuje
      i mam pod kontrola wszelkie kontakty z innymi dziecmi. W kazdym razie te
      opowiesci o przerazonych dzieciach to jakies mity wedlug mnie.
      • hanalui Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 19:36
        franczii napisała:
        W kazdym razie te
        > opowiesci o przerazonych dzieciach to jakies mity wedlug mnie.

        Moje dziecko sie boi...nie wiem nawet skad...nie tylko psow ale
        kotow rowniez tongue_out
        • franczii Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 23:44
          Eee, to takie bojace sie dzieci ja tez spotykam. Ale jakos zadne histerii nie
          podnosilo na widok mojego psa kolo lawki przy hustawkach wiec to raczej nie
          fobia. Moge sie nawet pochwalic, ze moja psina kilkoro dzieci z tego strachu
          przed psami uleczylabig_grin
          • hanalui Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 00:03
            franczii napisała:

            > Eee, to takie bojace sie dzieci ja tez spotykam. Ale jakos zadne
            histerii nie
            > podnosilo na widok mojego psa kolo lawki

            No moje tez histerii nie robi, za to dostaje skrzydel i zawsze wtedy
            jestem w szoku jak moje dziecko szybko potrafi biegac - typowy strus
            pedziwiatr, nawet nogi mu sie obracaja tak jak pedziwiatrowi wink

            Uprzedzam...ucze ze nie wolno uciekac, ale na razie nie wiele
            pomaga, pies/kot na horyzoncie - strus pedziwiatr w konczynach smile
            • deodyma Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 08:42

              > No moje tez histerii nie robi, za to dostaje skrzydel i zawsze
              wtedy
              > jestem w szoku jak moje dziecko szybko potrafi biegac - typowy
              strus
              > pedziwiatr, nawet nogi mu sie obracaja tak jak pedziwiatrowi wink
              >
              > Uprzedzam...ucze ze nie wolno uciekac, ale na razie nie wiele
              > pomaga, pies/kot na horyzoncie - strus pedziwiatr w konczynach smile





              nie zostal kiedys wystraszony przez psa?
              z moim jest odwrotnie bo ten szatan z kolei psow sie nie boi, ale
              to zrozumiale z tego wcgledu, ze sami jestesmy posiadaczami psa.
              zobaczy psa na horyzoncie i natychmiast biegnie do niego, jak
              oszalaly, chociaz go ucze, ze nie wolno zaczepiac obcych psow.
              dawno temu mielismy sasiadow, ktorych corke owczarek niem iecki
              wystraszyl do tego stopnia, ze nawet dzis jako dorosla 27-letnia
              kobieta boi sie psow, nawet yorkow.
              • hanalui Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 10:13
                Cytat deodyma napisała:
                > nie zostal kiedys wystraszony przez psa?


                Nie, no wlasnie nie zostal, gdyby zostal to jeszcze bym rozumiala.
                Nie wiem czy wystraszenie przez pawia sie liczy, bo bylismy kiedys w
                parku gdzie przechadzaly sie luzem pawie, rozkladaly ogony, itd, i
                jeden go nieco wystraszyl, wiec moze to...ale dziwnym trafem ptakow
                sie nie boi tylko 4-nogow
      • vivaluna Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 19:43
        Z moich doświadczeń to najczęściej się boją matki a nie dzieci, bywa że swoją
        fobię przelewają na potomstwo. Zamiast uczyć rozsądnego zachowania w obecności
        psa to nerwowo przygarniają dzieci do siebie, krzyczą, fukają lub rzucają teksty
        w stylu "zaraz cię pies pogryzie". Ja częściej mam do czynienia z osobami
        normalnymi ale bywają sytuacje, że gdy idę z psem na smyczy w pozycji równaj,
        gdy pies wogóle nie zwraca uwagi na dziecko to przerażona matka wpycha swoje
        dzieci na ulicę albo w krzaki obrzucając mnie złym spojrzeniem. Zaznaczam, że
        mój pies nie jest rasy "groźnej" (uff) ale niewiele większym od yorka
        sympatycznym psim pierdołą, który o dziwo kocha dzieci (nawet te biegające i
        krzyczące)ale bardziej od nich swoją piłkę.
        • malina-kalina Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 23:29
          Vivaluna podpisuję się pod Twoimi postami zwłaszcza pod tym w
          którym napisałaś że to najczęsciej matki się boją a nie dzieci że
          swoją fobie przelewają na potomstwo (jakis kurcze pokoleniowy
          przekaz )....

          Uważam że to jakas obsesja z tymi psami, rety...Ja sama jestem
          posiadaczką kundelka raczej z tych większych i mam kilka spostrzeżeń.

          1. Nie trzeba dzieci odgradzać od psów i udawac że ich nie ma,
          trzeba je nauczyc jak się zachowywac w stosunku do psów czyli jak
          unikac zagrożen i jak sobie poradzić w razie niebezpiecznej sytacji
          bo psy sa i będa tak samo jak ich nieodpowiedzialni właściciele

          Można tez nauczyc dziecko bezpiecznej zabawy z psiakiem z korzyścią
          dla obu stron. Tym którzy uważaja że to zgrożenie i pewna śmierc
          radze przypomniec sobie o psach ratownikach o psach które pomagają
          chorym dzieciom w powrocie do zdrowia o psach przewodnikach itp.
          wiem ze to wyjątkowe i szkolone psy ale zabwa ze zwykłem kundelkiem
          moze dac wiele radości dziecku i zwierzęciu.

          Marzy mi się że ludzie prócz strszenia psami będą pamiętali tez o
          tym ile dobrego psy potrafia zrobić dla człowieka.

          2. Naprawdę psy nie sa ogarnięte obsesją jak kogoś ugryźć...rany
          więkoszość z nich wychodzi na spacer żeby się załatwić , pobawić ze
          swoim panem innymi psami i naprawdę sto razy bardziej wolą do zabawy
          piłke, patyczek niż jakiekolwiek dziecko.

          3. I jeszcze jedno naprawdę szansa na ugryzienie przez małego psa
          jest dużo większa niż przez duzego. Najzwyczajniej ze strachu, małe
          psiaki często chca ugryźc prewencyjnie właśnie dzieci niż w
          przeciwieństwie do dużych psów które sa mniej bojaźliwe i nie musza
          atakowac ze starchu.

          Oczywiście zdaję sobie sprawę jako właściwielka dużego psa że trzeba
          uważac i szanowac to ze ktoś sie moze bać, że to zwierze i mimo ze
          łagodne i kochane nigdy nie wiem co moze strzelić do głowy dlatego
          metoda ograniczonego zaufania.


          Ale błagam naprawdę o rozsądek i UCZENIE dzieci funkcjonowania z
          psami a nie tego że maja się bać.








        • franczii Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 23:54
          To ja chyba spotykam jakies wyjatkowo madre mamysmile Bardzo czesto widze
          zachowanie zupelnie inne niz to, ktore opisujesz (choc nie przecze, z takim jak
          opisujesz tez sie spotkalam ale o wiele mniej) i widac, ze matce zalezy na tym,
          zeby dziecko sie psow nie balo. Niejednokrotnie mi sie zdarzylo, ze jakas mama
          widzac mnie z psem przy placu zabaw pokazywala psa dziecku i mowila "popatrz
          jaki ladny piesek" itp. i po uprzednim zapytaniu mnie o zgode zachecala dziecko
          zeby sie do psa zblizylo. Moze osmiela je fakt, ze ja tez z dziecmi przychodze
          wiec widac, ze moj pies przyzwyczajony do dzieci.
    • lineczkaa Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 19:55
      18_lipcowa1 napisała:


      > Pies widać że młody, puszczony luzem, bez kagańca, pan mu rzuca
      > patyczek. I tak się bawią.
      >
      >
      > Ja się pytam tej kumpeli- co jest? czemu pies tu? czemu bez kaganca?
      > czemu nikt nic nie powie?
      > Ona tylko przytaknęła, że to źle ale nic nie zrobiła.
      > Nie zrobił też nikt z dorosłych z placu zabaw, widać ,że to stały
      > element zabawy pana i psa i stałe miejce.
      >

      Ja Ci chętnie odpowiem, jako posiadaczka psa smile.
      Nikt nie zareagował bo a) to był PAN, b) rasa agresywna.
      Tak więc wszyscy cicho siedzą, bo się zwyczajnie boją, ewentualnie ktoś zadzwoni na straż miejską. Gwarantuję Ci jednak, że gdyby to była kobieta, a pies nawet bez cech rasy agresywnej, to zaraz by się mamusie rzuciły z zębami. I na placu i na forum, że jakaś nieodpowiedzialna pi..a chodzi z psem bez kagańca w okolicy placu zabaw.
      Kiedy przywiązuję mojego psa do ławki obok placu zabaw, nie na tylko obok (pies duży i zawsze w kagańcu) to zawsze, ale to zawsze znajdzie się mama, która skomentuje cokolwiek. Że przywiązuję do ławki, a przecież dziecko może obok przejść, a to że taki duży, a czy nie będzie szczekać, bo jakieś dziecko boi się głośnego szczekania. Natomiast nigdy nie słyszałam, żeby owe panie kiedykolwiek zwróciły uwagę mężczyźnie z psem bez kagańca o cechach rasy agresywnej, a akurat tacy też przychodzą w okolice placu zabaw.
      • vivaluna Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 21:03
        No właśnie i tu jest pies pogrzebany. Kiedyś do jordanka, grodzonego weszła
        grupa dresiarzy z amstaffami puszczonymi luzem i piwskiem (w jordanie są jedyne
        ławki na osiedlu). Pomijając piwsko powiedziałam, żeby zabrali z ogródka psy.
        Oczywiście zostałam zbluzgana więc wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam na SM.
        Wokół byli rodzice-matki, ojcowie. Nikt ale to nikt mnie nie wsparł, wszyscy
        odwrócili głowy czekając czy oberwę czy nie (nie oberwałam bo z rodzicami
        niektórych drecholi do podstawówki chodziłam). SM przyjechała, dresiarze się
        wynieśli, nie minęło pięć minut jak usłyszałam jedną z oburzonych mamuś
        besztającą starszego pana z papierosem "proszę wyjść, na terenie ogródka
        jordanowskiego nie można palić". Cóż wykazała się niebywałą odwagą. Całe
        szczęście starszy pan w myśl zasady "psy szczekają a karawana jedzie dalej"
        spokojnie skończył swojego papieroska.
    • epb3 Re: Groźny pies na placu zabaw... 26.05.10, 20:58
      18_lipcowa1 napisała:

      > Dlaczego rodzice tak dbający o swoje dzieci- nie dający słodyczy,
      > kupujący najlepsze zabawki, foteliki z atestami, wyszukujący
      > najlepsze nianie na świecie, zakładający kamery w domach ...

      nie przykrywają piaskownicy i koty maja tam wychodek? nie pomagają
      ani prosby ani uswiadamianie ...?
      • blekitny.zamek Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 08:23
        Lipcowa! ty też stajesz się jedną z tych przewrażliwionych mamusiek,które
        uważają,że każdy pies to morderca i tylko czyha,żeby ze smakiem zjeść jej dziecko?
        Normalnie nie wierzę.
        Przecież sama napisałaś,że pan był w pewnym oddaleniu,że pies był mlody(pewnie
        wyrośnięty szczeniak),że zajęty był aportowaniem,czyli miał w nosie całą
        resztę.Nie znasz się na rasach,więc równie dobrze,mógł to być labrador.
        Nie wiem,jak wygląda ten teren,ale skoro nie ogrodzony i z jeziorkiem,to pewnie
        nie ma zakazu wchodzenia z psem. U nas wszystkie place są ogrodzone i mają
        regulamin,gdzie wyraźnie jest napisane,co wolno,a czego nie.
        • 18_lipcowa1 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 09:31
          blekitny.zamek napisała:

          > Lipcowa! ty też stajesz się jedną z tych przewrażliwionych
          mamusiek,które
          > uważają,że każdy pies to morderca i tylko czyha,żeby ze smakiem
          zjeść jej dziec
          > ko?
          > Normalnie nie wierzę.



          Nie jestem przewrażliwona bo moje dziecko z psami się bawi-
          znajomymi, nie groźnymi.
          Mam ją jedną i nie chcę by ją pogryzł albo zagryzł głupi pies.
          Wolę być przewrażliwiona niż miałaby sie krzywda jej stać.

          >

          Zapewniam cie ze na tyle znam sie na psach ze wiem iz nie był to
          labrador
          • atena12345 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 14:21
            18_lipcowa1 napisała:
            >
            > Zapewniam cie ze na tyle znam sie na psach ze wiem iz nie był to
            > labrador

            labrador ugryzł w twarz dziewczynke na placu zabaw. I wszyscy, a
            najbardziej wlasciciel sie dziwili, ze jak to się stało??? Przeciez
            to labrador...
            • makaronnauszy Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 17:43
              atena12345 napisała:

              > 18_lipcowa1 napisała:
              > >
              > > Zapewniam cie ze na tyle znam sie na psach ze wiem iz nie był to
              > > labrador
              >
              > labrador ugryzł w twarz dziewczynke na placu zabaw. I wszyscy, a
              > najbardziej wlasciciel sie dziwili, ze jak to się stało??? Przeciez
              > to labrador...

              tak bo oczywiście labrador nie wie do czego zęby służą i skoro labrador to
              wychowa się sam, skoro labrador to można z nim i na plac zabaw.... niektórzy
              ludzie używają głowy jedynie do noszenia czapki
              • franczii Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 18:07
                Jesli nie ma zakazu to chyba mozna, prawda? Oczywiscie na smyczy. U nas jest
                tylko jeden ogrod w miescie, w ktorym jest zakaz wprowadzania psow. W
                pozostalych kilkudziesieciu ogrodach i parkach z placami zabaw psy mozna
                przyprowadzac.
          • zabulin Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 14:45
            > Nie jestem przewrażliwona bo moje dziecko z psami się bawi-
            > znajomymi, nie groźnymi.
            > Mam ją jedną i nie chcę by ją pogryzł albo zagryzł głupi pies.
            > Wolę być przewrażliwiona niż miałaby sie krzywda jej stać.



            I bardzo słusznie, zgadzam się w 100%.

            Mialam kolezankę, ktora tak "mądrowala" jak błękitny zamek gdy ktos
            się psa bał i mu nie ufal.
            Przestała, jak jej wlasny piesek zatopił ząbki w jej wlasnym
            policzku. Pies-jamnik !!!!, ktorego miała od szczeniaczka.
            Okazalo się, ze miał guza mozgu i stad dziwne zachowanie.

            Niemniej jednak dziwaczne zachowania u psow się zdarzaja i nie chcę,
            zeby ich ofiara w razie czego był mój synek.
            Niech sobie wlasciciel nawet reke czy głowe psu do gardla
            wklada.Co mnie to interesuje.
            Ale puszczanie psa bez kaganca i smyczy w miejscu publicznym uwazam
            za karygodne. Powinno byc karalne.
            >
            • cora73 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 15:17
              "powinno byc karalne" w normalnym kraju cos takiego jest karalne:
              pies na terenie zabudowanym MUSI byc prowadzony na smyczy a
              grozniejsze rasy musza miec zalozony kaganiec. Psa mozna spuscic
              gdzies na lakach za miastem lub na specjalnych do tego celu
              przeznaczonych placach. Wlasciciel pieska biegajacego bez smyczy
              placi mandat w wysokosci nawet do 100€ (zalezy od miasta)
            • easyblue Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 16:48
              Bo jamniki sa dość agresywnesmile Tylko pokaż mi takiego, co jamnika
              zaliczy do "groźnej rasy"smile))
    • chococino Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 10:11
      Chyba nie rozumiem czegoś tu. Co to znaczy, że byłaś nie u siebie? Plac pod
      twoim domem jest u ciebie, a na innym osiedlu, to już obcy teren? Czy to znaczy,
      że u ciebie pies dziecka nie pogryzie, bo zareagujesz, a u obcych pogryzie, bo
      nie będziesz reagowała? Lipcowa, jeśli boisz się o dziecko, to na miłość boską
      reaguj. Nie wiem, co bym zrobiła w sytuacji, którą opisujesz.
    • atena12345 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 14:07
      18_lipcowa1 napisała:


      >> Nie odezwałam się, gdyż nie byłam u siebie - może powinnam wiem,
      ale
      > skoro nie przeszkadza to rodzicom wypusczającym tam swoje dzieci
      > codziennie to co ja będę ich uszczęśliwiać?



      padłam smile)))) wyszło, że lipcowa pyskata na forum tylko jest smile))))

      >
      > Co byście zrobiły? Dla mnie to lekkomyślność rodziców i moim
      zdaniem
      > źle robią. Pan może iść dalej przecieź.
      >

      Taka lekkomyślnośc ich jak i Twoja!
      • 18_lipcowa1 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 14:12

        > padłam smile)))) wyszło, że lipcowa pyskata na forum tylko jest :-
        )))))



        Wiesz pyskatość nie oznacza z miejsca kłocenia sie wszedzie i o
        wszystko.
        • atena12345 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 14:19
          18_lipcowa1 napisała:

          >
          > > padłam smile)))) wyszło, że lipcowa pyskata na forum tylko jest :-
          > )))))
          >
          >
          >
          > Wiesz pyskatość nie oznacza z miejsca kłocenia sie wszedzie i o
          > wszystko.
          >
          >

          Ale postawa jaka reprezentujesz na foru przeczy temu co piszesz
          teraz. Zreszta nie pierwszy raz "wyszło szydło z worka"
          Najlepiej dawać dobre rady komuś co?
          Odpowiadajac na Twój post tytułowy: ZAWSZE zwracam uwage ludziom, ze
          plac zabaw to nie wybieg dla psów. Jak trzeba to dzwonię na policję,
          jak trzeba kłócę sie, bo chodzi o bezpieczeństwo dzieci i moje.
          Mam w zwiazku z tym kilku wrogów na osiedlu, ale jakoś tak dziwnie
          przestali wychodzić "przed blok" z psami
    • zazou1980 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 15:17
      wokół placu zabaw pod blokiem w którym mieszkamy błąka się wiele psów bez smyczy
      i bez kagańców (jeden z niewielu zielonych zakątków w mocno zabudowanej
      okolicy). właściciele zazwyczaj siedzą gdzieś na ławeczkach - browarują się albo
      plotkują. są to najczęściej stare zgryźliwe babony, albo lokalne meneliki, które
      w dupie mają, co ich pies robi. moja młoda na razie wymaga stałej opieki, więc
      zawsze jestem w pobliżu. już kilka razy zdarzyło się że kundel podbiegł i
      obwąchał. kiedyś tatuś młodej mało jednemu kopa nie sprzedał, ale następnym
      razem nie będę go powstrzymywała, bo nawet nie wiadomo gdzie właściciela szukać,
      żeby zjebkę zrobić.

      btw, w weekendy w parku praskim (bliżej zoo) jest kupę wolno biegających psów i
      dzieciaków. wiele razy widziałam przechadzających się policjantów pomiędzy nimi
      i żaden nie zwrócił uwagi, że pies bez smyczy i bez kagańca. ja kiedyś nawet
      chciałam podejść, ale akurat grzecznie browara robiłam, a młoda w wózku
      siedziała i nie chciało jej się biegać. następnym razem zapytam, czy te psy tak
      legalnie - ciekawe co odpowiedzą...
      • fjefjurka71 Re: A nikt nie zwrócił uwagi... 27.05.10, 17:29
        ...że niedaleko nieogrodzonego placu zabaw jest jeziorko?big_grin
        Przecież dziecko może wyrwać się spod opieki rodzica i utopić!A co z
        dziećmi,które chodzą,o zgrozo,same po podwórku?Przecież w pobliżu zbiornik wodny!big_grin
    • freederike Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 18:38
      Póki jest społeczne przyzwolenie na takie bezmyślne zachowania (bo
      lista jest dłuższa: picie/palenie na placu zabaw, nie sprzątanie po
      psie itp.) zawsze znajdą się ludzie, którzy bedą to robić.
      Problemem jest nastwienie ludzi, niby każdemu to przeszkadza, a nikt
      nie chce się wychylić. Trzeba zwracać uwagę, bo liczyć na tych
      pajaców, że się opamiętają, nie ma co. Mnie to zadziwia mentalność
      naszego społeczeństwa, bo prawie zawsze głupio czuje się ten, który
      zwraca uwagę, a nie ten, który łamie przepisy, czy przyjęte normy sad
      • roksanaa22 Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 19:21
        Jak zwykle burza-chodliwy temat tongue_out
        Tak,chodzę ze swoim psem na plac zabaw.Siadam z dala od bawiących się
        dzieci,pies ma założony kaganiec-skórzany,nie metalowy i jest na smyczy.I gdzieś
        mam przewrażliwione,nieuspołecznione dzieciaki padające trupem na widok psa.Mam
        psa,płacę podatek,dbam,żeby nikomu nie wadził...Ale Wy,mamy zwyczajnie
        przesadzacie.Co ja wyklęta,odepchnięta od społeczeństwa bo mam psa?!Mam uciekac
        z chodnika bo dzidzia idzie?Mój pies nauczony jest karnego chodzenia przy nodze
        i zaręczam,że nie proszony nie zbliża się do nikogo.Teraz Wy-najgłośniej
        krzyczące-poręczajcie za swoje dzieci,że swoim dzikim wrzaskiem i machaniem
        łapkami nie wystartują do nas na chodniku się witać lub "bronić" przed bestią
        ziejącą ogniem...
        • makaronnauszy Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 20:18
          > Tak,chodzę ze swoim psem na plac zabaw.Siadam z dala od bawiących się
          > dzieci,pies ma założony kaganiec-skórzany,nie metalowy i jest na smyczy.I gdzie
          > ś
          > mam przewrażliwione,nieuspołecznione dzieciaki padające trupem na widok psa.Mam
          > psa,płacę podatek,dbam,żeby nikomu nie wadził..

          Siadasz daleko od bawiących się w danym momencie dzieci ale dzieci to nie słupki
          są mobilne. Dzieci na placu zabaw MAJĄ PRAWO biegać po całym terenie i co mają
          omijać twego piesia szerokim łukiem bo ty nie rozumiesz prostych norm
          społecznych? Pies nie ma prawa wejść na plac zabaw ..... może cie to zszokuje
          ale twój także.

          Większość ludzi płaci podatki co nie znaczy że mogą wszędzie włazić jak świnie w
          pomidory mimo wyraźnych zakazów.

          Co zrobić abyś to zrozumiała...narysować ci to.... chociaż skoro nie rozumiesz
          znaczenia przekreślonej sylwety psa to i moje rysunki ci nie pomogą ;p
        • freederike Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 22:15
          Widzisz tylko czubek własnego nosa i nic więcej.
          Ja też mam psa, do tego jest to mieszanka boksera, którą laicy biorą
          za amstafa, a właściciele amstafów wyśmiewają. Nikomu się nie
          tłumaczę, że to nie amstaf, rozumiem, że ludzie mają prawo się bać.

          Żyję wśród ludzi i jestem zobowiązana stosować się do pewnych zasad,
          a w zasadzie jednej, aby na siłę nikomu nie uprzykrzać życia (o
          łamaniu prawa nie wspomnę, bo u mnie pies bez smyczy oznacza
          mandat). Masz świadomość, że inni mogą się bać twojego pupila i masz
          to w dupie. Nieładnie.
          Nie jesteś wyklęta ze społeczeństwa, dlatego, że masz psa, ale
          posiadanie psa wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Nie pcham się z
          psem na place zabaw DLA DZIECI, do restauracji, na pikniki, bazary,
          plażę i wiele innych miejsc. Jest to dla mnie oczywista oczywistość.
          Tego samego oczekuję od właścicieli innych psów, bo moje dziecko,
          choć swojego psa kocha, nie musi lubić innych psów, a ja nie
          powinnam się martwić choćby o ten jeden aspekt jego zabawy w parku.
          Podobnie rzecz się ma z psimi kupami, trawniki lubi i mój pies i
          córki, więc żeby nie wdeptywały w gówna, po psie sprzątam.

          Co do dzikich wrzasków na widok psa, warto dzieci uczyć odpowiednich
          reakcji, natomiast dziecko w przeciwieństwie do dorosłego nie jest
          dojrzałe i ma prawo zareagować różnie.

          Odważna, albo ... głupia jesteś, że możesz ręczyć za swojego psa.

          Aha, i jeszcze jedno, to, że dbasz o psa, żeby nikomu nie wadził, to
          tylko twoja mżonka.

          Chaotycznie napisane, przepraszam, ale jak czytam wypowiedzi tak
          nieuspołecznionej kobiety to mnie nosi, lekko.
    • red-truskawa Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 20:34
      Czytam i czytam, jako mama i jako posiadaczka 2 dosc dużych psów.Z niektórymi
      rzeczami się zgadzam a z niektórymi nie.

      Pies nie powinien przebywac na placu zabaw- racja.

      W miejscach publicznych pies powinien być na smyczy racja ale wszystkie masci ,
      wielkosci i rasy, bez znaczenia czy to kundelek 3 kg , york, pudelek czy 50 kg
      rottweiler.

      Aby nazywac psa rasą agresywna najpierw nalezałoby się dowiedziec jakie 11 ras w
      Polsce jest uznanych za agresywne i umiec je rozpoznawac a nie kazdego psa
      powyzej 20 kg tak nazywac bo tak się wydaje.

      To nie dzieci boja się zwierzat to ich rodzice/opiekunowie, a dzieci obserwujac
      ucza się takiej panicznej reakcji na psa/kota bo czego maja się uczyc jak tylko
      takie widza, jak nikt nie uczy ich jak życ "normalnie" z sasiadem-psem?

      Racja ze własciciele zwierząt powinni za nie odpowiadac, pilnowac i np
      unimożliwic podejscie psa do dziecka ale opiekunowie dzieci powinni robić to
      samo- to oni sa odpowiedzialni za dziecko wiec niech pilnuja aby ono nie
      podeszło do psa. I mówie to z pełna swiadomoscia jako matka małego dziecka,
      które jest dla mnie najważniejsze- swiat nie należy tylko do matek i ich dzieci.
      Jezeli dziecko podchodzi do psa, który jest na smyczy, i zostanie np ugryzione,
      to jest to wina opiekuna dziecka a nie psa i jego własciciela. Tłumaczenie "ze
      to tylko dziecko i nie zdaje sobie sprawy" jest równe tłumaczeniu "ze to tylko
      pies i nie zdaje sobie sprawy".

      Posiadam 2 psy , które chodza na smyczy i nigdy w kagańcach, i nie zamierzam
      nigdy schodzic z chodnika ani usówać się z drogi bo idzie ktos kto się boi moich
      psów; mam takie samo prawo do korzystania z drogi z moimi psami jak inni, czyjes
      fobie nie sa moim problemem.

      Bardzo dziwi mnie postawa- "nie byłam u siebie wiec się nie odezwłam, ale dziwie
      się innym". Nie u siebie czyli gdzie? Byłas w miejscu gdzie cie pozbawiono praw
      obywatelskich? Z tego co mi wiadomo na terenie całej Polski obowiazuje jedno
      prawo i nie ma znaczenia przy jakiej ulicy jest ta "piaskownica". Nie wiem
      dlaczego jestes wiec zdziwiona postepowaniem innych skoro Twoje zachowanie było
      identyczne. oni pewnie się tez dziwili ze ty nic nie powiedziałas. (kto jak kto
      , ale ty taka powściagliwa????). Ale masz racje, lipcowa, to lekkomyślnosc
      rodziców ze nikt nic nie powiedział tylko pod nosem mamrocze. Trzeba miec troche
      odwagi cywilnej bo nic się nie zmieni, samo się nie zrobi.
      • hanalui Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 21:43
        Cytat red-truskawa napisała:
        > Posiadam 2 psy , które chodza na smyczy i nigdy w kagańcach
        , i nie zamierzam
        > nigdy schodzic z chodnika ani usówać się z drogi bo idzie ktos kto
        się boi moic
        > h
        > psów;


        I tu pies pogrzebany, co z tego ze na smyczy jak w kazdej chwili
        moga ci sie psiaki wyrwac i pogryzc. Nikt ci z ulicy nie kaze
        schodzic tylko robic to co do ciebie nalezy - smycz, kaganiec...to
        takie trudne?
        • vivaluna Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 22:53

          > I tu pies pogrzebany, co z tego ze na smyczy jak w kazdej chwili
          > moga ci sie psiaki wyrwac i pogryzc. Nikt ci z ulicy nie kaze
          > schodzic tylko robic to co do ciebie nalezy - smycz, kaganiec...to
          > takie trudne?
          Obowiązkiem właściciela jest prowadzić psa na smyczy lub w kagańcu, wyjątkiem są tylko rasy z listy psów agresywnych. To do właściciela należy wybór-albo smycz albo luzem i kaganiec. Ja omijam ten przepis i mój pies biega za aportem bez smyczy i kagańca, drugi czeka na swoją kolej w pozycji siad lub waruj. Moje psy wogóle nie interesują się ludźmi-chyba że zostanie wydana odpowiednia komenda. W przypadku drugiego psa po szkoleniu obronnym jest to komenda bierzsmile
          • jowita771 Re: Groźny pies na placu zabaw... 28.05.10, 10:49
            > Ja omijam ten przepis i mój pies biega za aportem bez
            > smyczy i kagańca,

            A jak pijany kierowca potrąci twoje dziecko i powie, że wiedział, że pod wpływem
            się nie jeździ, ale on omija ten przepis, to będziesz usatysfakcjonowana taka
            odpowiedzią? Przepisy są po to, aby ich przestrzegać, a nie omijać.
            • vivaluna Re: Groźny pies na placu zabaw... 28.05.10, 13:24
              > A jak pijany kierowca potrąci twoje dziecko i powie, że wiedział,
              że pod wpływe
              > m
              > się nie jeździ, ale on omija ten przepis, to będziesz
              usatysfakcjonowana taka
              > odpowiedzią? Przepisy są po to, aby ich przestrzegać, a nie
              omijać.
              Pijani kierowcy potrącają dzieci nie tylko właścicieli psów. A jak
              ten kierowca potrąci twoje dziecko? To co powiesz. Uważasz, że jeśli
              się przestrzega przepisów to, że inni będą ich przestrzegać?
              Moje psy są karne i jak biegają za aportem to robią tylko to i będą
              to robiły czy się komuś podoba czy nie. Mało mnie interesuje to, że
              ktoś boi się psa noszącego piłkę. Nie trenuję z psami na placach
              zabaw dla dzieci ani w żadnym innym miejscu gdzie jest zakaz
              wchodzenia z psami tylko w parku lub placyku nie uczęszczanym przez
              ludzi. Mało tego, moje psy czasami chodzą luzem również na spacerach
              . Komenda równaj jest dla nich lepsza niż smycz.
              • hanalui Re: Groźny pies na placu zabaw... 28.05.10, 13:40
                Cytat vivaluna napisała:
                Mało tego, moje psy czasami chodzą luzem również na spacerach
                > . Komenda równaj jest dla nich lepsza niż smycz.


                A jak im cos pewnego pieknego dnia odwali i kogos pogryza to
                bedziesz conajwyzej zaskoczona jak inni podobni tobie mowiac, jak to
                sie moglo stac to taki karny piesek, zawsze sie sluchal itp.
                Bosh....gdyby glupota twoja potrafila latac to unosilabys sie jak
                golebica tongue_out
                • vivaluna Re: Groźny pies na placu zabaw... 28.05.10, 14:07
                  > A jak im cos pewnego pieknego dnia odwali i kogos pogryza to
                  > bedziesz conajwyzej zaskoczona jak inni podobni tobie mowiac, jak
                  to
                  > sie moglo stac to taki karny piesek, zawsze sie sluchal itp.
                  > Bosh....gdyby glupota twoja potrafila latac to unosilabys sie jak
                  > golebica tongue_out
                  A co takiego mogłoby im odwalić-może jakiś przykład? Dlaczego
                  uważasz, że każdy pies tylko marzy o tym aby kogoś pogryźć? Nie po
                  to szkoli się psa aby uskuteczniał samowolkę. Mój pies (jeden) może
                  zaatakować, owszem ale tylko na moją wyraźną komendę, druga służy do
                  puszczenia napastnika (choć jeśliby trafiło na ciebie to nie wiem
                  czy wydałabym ją prędkowink) Widać, że niewiele znasz się na psach ale
                  za to uważasz się za mastera od głupoty-czyżby z autopsji?
                  • franczii Re: Groźny pies na placu zabaw... 28.05.10, 14:37
                    Wlasnie dlatego, ze ludzie sie niewiele znaja na psach to powinnas je prowadzic
                    na smyczy w miejscach publicznych. Bo moze znasz reakcje swoich psow ale nie
                    wiesz jaka moze byc reakcja ludzi na twoje psy.
                    • vivaluna Re: Groźny pies na placu zabaw... 28.05.10, 14:49
                      franczii napisała:

                      > Wlasnie dlatego, ze ludzie sie niewiele znaja na psach to powinnas
                      je prowadzic
                      > na smyczy w miejscach publicznych. Bo moze znasz reakcje swoich
                      psow ale nie
                      > wiesz jaka moze byc reakcja ludzi na twoje psy.
                      A jaka to może być reakcja tychże ludzi? Uważasz, że psy po
                      szkoleniach nieprawidłowo zareagują np. na co?
                      Jeśli pies jest agresywny i pozbawiony szkolenia, sportu choćby
                      podstawowego to nawet smycz nie będzie zabezpieczeniem a nawet i
                      kaganiec.
                      • franczii Re: Groźny pies na placu zabaw... 28.05.10, 16:35
                        Reakcja moze byc np. histeryczna czyli dziki wrzask, gwaltowne ruchy itp. Ja
                        widzialam kiedys taka reakcje u jednej doroslej osoby na widok psa. Zreszta nie
                        wiem gdzi z tymi psami chodzisz ale o ile nie chodzisz z psami bez smyczy po
                        odludnych terenach to kazdy moze ci zwrocic uwage. Ciekawa jestem jak wtedy
                        reagujesz i czy nikt nie wezwal strazy.
                        • vivaluna Re: Groźny pies na placu zabaw... 28.05.10, 17:23
                          franczii napisała:

                          > Reakcja moze byc np. histeryczna czyli dziki wrzask, gwaltowne
                          ruchy itp. Ja
                          > widzialam kiedys taka reakcje u jednej doroslej osoby na widok
                          psa. Zreszta nie
                          > wiem gdzi z tymi psami chodzisz ale o ile nie chodzisz z psami bez
                          smyczy po
                          > odludnych terenach to kazdy moze ci zwrocic uwage. Ciekawa jestem
                          jak wtedy
                          > reagujesz i czy nikt nie wezwal strazy.
                          Dlatego szkoli się psy aby nie reagowały na gwałtowne ruchy i
                          wrzaski. Pies dobrze wyszkolony nie zwróci uwagi na takie
                          zachowanie. Pies nie szkolony i agresywny może być niebezpieczny
                          nawet na smyczy gdyż zwyczajnie właściciel go nie utrzyma. Dobrze
                          wyćwiczona komenda jest skuteczniejsza od smyczy i kagańca.
                          Nie chodzę po odludnych terenach, chodzę po osiedlu, po parku. Psy
                          jak nie pracują to idą przy nodze. Nikt mi jeszcze nie zwrócił uwagi
                          bo nie miał powodu.
                          Raz nadgorliwa matka wezwała straż jak czekałam pod szkołą na córkę.
                          Obydwa psy były na smyczy i w pozycji siad. Straż przyjechała,
                          pogadali i odjechali. Szkoda było ich zachodu.
                          Osobiście wolę dobrze ułożonego psa nawet "rasy groźnej"od
                          histerycznego i niewychowanego kurdupla.
        • red-truskawa Re: Groźny pies na placu zabaw... 27.05.10, 23:29
          >tylko robic to co do ciebie nalezy - smycz, kaganiec...<

          ale to do mnie nie nalezy, nie musze prowadzic psa na smyczy i w kagańcu,
          a jezeli ktos ma z tym problem to wyłacznie jego problem, jego fanaberia.
          Natomiast wszystkim którzy tak rygorystycznie próbują kazdemu psu załozyc
          kaganiec radzilabym lepiej pilnowac swoich pociech i tez je wziac na smycz, bo
          dużo czesciej się zdarza ze to dzieciak podchodzi do psa a nie pies do dziecka i
          duży problem leży w nieumiejetnosci upilnowania dzieciaka a nie psa.
        • pamelia Hanalui, to juz fobia... 27.05.10, 23:37
          naprawdę, musi ci byc z tym ciężko, biorąc pod uwagę ilosc psów w
          Polsce. Mój pies chodzi na smyczy, w kagańcu tylko w środkach
          komunikacji miejskiej. I niby dlaczego miałby mi się wyrwać??!! Żeby
          zapolować na ciebiie lub twoje dziecko? Ile takich psów co to się
          wyrwały ze smycza widziałaś?
      • blekitny.zamek Re: Groźny pies na placu zabaw... 28.05.10, 08:29
        truskawka!
        zgadzam się z tym co napisałaś w 100%

    • majenkir Gratuluje emamy! 28.05.10, 14:53
      Watek O NICZYM dobil setki wink.
      • vivaluna Re: Gratuluje emamy! 28.05.10, 15:12
        majenkir napisała:

        > Watek O NICZYM dobil setki wink.
        Jak to o niczym? Przecież o groźnym szczeniaku, który bawił się ze
        swoim panem patykiem ale gdyby tylko chciał to pozagryzałby
        wszystkie ememy i ich edzieci.
        • vivaluna Re: Gratuluje emamy! 28.05.10, 15:23
          A, przepraszam i jeszcze wątek ma głębokie wartości kynologiczne,
          można się z niego wiele dowiedzieć a w szczególności o tym jakie psy
          to rasy groźne - są to wszystkie psy oprócz yorków. No i jeszcze
          trochę z dziedziny behawiorystyki-psy marzą o tym aby pożerać dzieci
          ale nie mogą bo chodzą na smyczy i w kagańcu (a te które nie chodzą
          zostaną wraz z właścicielem rozjechane przez pijanego kierowcę w
          imię sprawiedliwości społecznej), atakują znienacka i bez ostrzeżeń,
          najbardziej niebezpieczne są te duże, które idą obok nogi
          właściciela. No i kryminalistyka oraz statystyka-psy najczęściej
          atakują w ogródkach dla dzieci. Psychologii też trochę-dzieci boją
          się psów bo psy szczekająsmile
          • fjefjurka71 Re: Gratuluje emamy! 28.05.10, 16:24
            Bredzisz,kobietko...
            • vivaluna Re: Gratuluje emamy! 28.05.10, 17:38
              fjefjurka71 napisała:

              > Bredzisz,kobietko...
              Jak się naczyta tyle głupich i paranoicznych wypowiedzi w czym
              przoduje pierwszy post to rzeczywiście kręćka można dostaćsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka