flegamiina
27.05.10, 19:25
Jestem niska. Ważyłam w tych "lepszych czasach" 47 kg. Wygladalam
bardzo dobrze. Jestem podobna z figury do Edyty Herbuś. Bylam.
Dołozylo mi sie 7 kg. 7 kg przy tym wzrsoćie to niestety widac.
Rzuca sie w oczy, jak czerowne na białym, no i widac różniće przy
tym jak bylo kiedyś.
Te 7 klg to po ciąży. Ciąza byla 5 lat temu i tylko przybralam.
Zwolnił mi sie metabolizm. Mniej sie ruszam. Nawet fikołka zorbić do
przody nie moge. Jeżdze widndą. Autobusami. Wszędzie podjeżdzam. Mam
sowje trasy, gdzie jest przystanek i bezposredni dojazd. No
zmieniłam się. Na karku zrobił sie mi zwal tluszczu. Tułów "zlal
się" z szyją. A to seksowne rozgraniczenie (krore teraz tka sie
podkresla fruzurą) miedzy szyją, a plecami zniknęlo. Jest równy
pion. rece twez mam grubsze.
Wszystko jest nadal rpoporcjonalne, ale grubsze. No i terazn
ajlepjsze. Upoodbnilam sie do sitry. Mamy takie same figury, tyle ze
ona przy naszym wspolnym wzorscie wazy o 12 kg wiecej!
Wczoraj pweszłam do lazienki, zobaczylam ja kąpiącą sie i nagle
uswiadomilam sobie, ze jak nie przestane sie obzerac i nie zaczne
ruszac, to będę drugą Gośka!
Chcialabym zeby cos we mnie pękło, żebym sie mzobilizowała. To tak
malo, a tak widac. Najgorsze jest to, że sie zapuszczam, że mi
przybywa, że rosnę na boki.
Od partnera slyśze: jesteś gruba! Nigdy taka nie bylas! Nie taką cie
poznawałem! Zrob cos! Dlaczego tyle jesz! Idz na aerobik, zapłace!
Slysze to od kiedy dodalo mi się 2kg więcej, przez ostatnie 2 kg.
Weszly mi w twarz. W twarz, ktora niegdys byla podłużna, a teraz
jest pucołowata.
Dzięki za przeczytanie.