Dodaj do ulubionych

punkt widzenia

08.06.10, 23:53
zawsze jest tak, że te które łażą wszędzie z dziećmi - na wesela, na imprezy,
do noworodków, do szpitali itp. uważają, że to normalne, poprawne i jedynie
słuszne.

natomiast te, które dzieci jeszcze nie mają, nie widzą nic zdrożnego w tym, że
chcą przyjść "lekko podziębione" czytaj z anginą w odwiedziny do dziecka,
ciężarnej itp.

te, którym na głowę zwala się taka chołota, są oburzone i zniesmaczone.

a wystarczyłoby, żeby każda ze stron zastanowiła się nie nad tym, czy to jest
dla niej samej wygodne, miłe, przyjemne, właściwe, tylko jak się z tym czuć
będzie druga strona. i nie byłoby tylu wątków o tym, że mimo dawania
delikatnie do zrozumienia, że nie chcemy dzieci na weselu, to przynajmniej
dwie pary pchają się z kilkulatkami na uroczystość, nie byłoby tylu żalów, że
ktoś nie chce nas widzieć z dzieckiem w szpitalu położniczym, albo dwa
tygodnie po porodzie.

może gdyby jedna z drugą pomyślały, że może para ma jakieś ważne swoje powody
dla których lata do dwóch czy nawet trzech specjalistów, żeby się upewnić, że
dziecko zdrowe, to żyłoby się wszystkim ławtiej?

a tak... jak to mawiał mój eks - baby to jednak głupie są...
Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: punkt widzenia 09.06.10, 00:16
      mądrze gadaszsmile
    • carmita80 Re: punkt widzenia 09.06.10, 00:31
      a wystarczyłoby, żeby każda ze stron zastanowiła się nie nad tym, czy to jest
      dla niej samej wygodne, miłe, przyjemne, właściwe, tylko jak się z tym czuć
      będzie druga strona.

      No i jak sie juz zastanowia to, ktora ma ustapic? Rozumiem, ze przewidujesz
      jakies kompromisy, pytanie tylko jak je wyposrodkowac, zeby wilk byl syty i owca
      cala?
      • shellerka Re: punkt widzenia 09.06.10, 07:31
        wystarczy moim zdaniem trochę empatii.
        zanim zadamy np. niezręczne pytanie.
        nigdy nie rozumiałam osób kierujących się tylko własnym dobrem, mającym w dupie
        to co sobie pomyśli o ich intencjach druga strona.

        przykładzik - jest ktoś chory, kto jeszcze dosłownei dzień temu oznajmiał, że
        ma anginę. i ten ktoś bardzo chce zobaczyć koleżankę w ciąży i jej dziecko. bo
        tak. bo chce towarzystwa, bo mu się nudzi, bo się stęsknił, bo ma coś waznego do
        powiedzenia. i taki ktoś zamiast ruszyć mózgownicą i pomyśleć, że nawet jeśli on
        nie zaraża, to przecież ta druga strona o tym nie musi wiedzieć i że wie tylko
        tyle, że była sobie wczoraj angina, to poprostu oznajmia że przybywa.
        i ta druga strona, która z kolei nie chce urazić w żaden sposób tej
        przybywającej, ucieka się do różnych wymówek łącznie z tą, że jej dziecko jest
        chore.

        w wątkach o ślubach i zaproszeniach - boże! jakie to jest pole do popisu jeśli
        chodzi o wczucie się w drugą stronę. jako zapraszający zastanówmy się przez
        chwilę, czy ci których zapraszamy, a którzy dzieci mają, mają gdzie zostawić
        dziecko, jak bardzo są do dziecka przywiązani i w końcu czy faktycznie to
        dziecko tak bardzo będzie przeszkadzać, a może zorganizować kącik dla dziecka i
        tym samym zapunktować u krewnych i znajomych i męża jako dbająca o innych
        chodząca dobroć, a nie egoistyczna, dążąca tylko do spełnienia własnych
        wyobrażeń zimna baba?
        (na moim weselu dzieci nie było, ba! ja się wykręciłam od zapraszania
        kuzynostwa, z którym kontaktu nie mam, a które w wieku takim, że jeśli każde
        przywlokłoby "narzeczonego" to miałabym dwa razy tyle osób na weselu - ale
        pomyślałam czy nikogo nie urażę i czy to jest ok i odpowiednio przekazałam
        zaproszenia ich rodzicom)

        z kolei jako strona zapraszana, najpierw dowiedzmy się czy impreza jest dzietna
        czy też nie. pomyślmy, czy państwo młodzi mają jakieś powody dla których dzieic
        nie chcą - brak warunków na sali, brak miejsca do odpoczynku dla dziecka,
        nieodpowiednie menu dla dziecka, jakieś atrakcje nieodpowiednie dla dziecka,
        widzimisię, które w tym wyjątkowym dla nich dniu należałoby uszanować, a nie
        strzelac fochy. tak, impreza weselna to taka specjalna impreza, na której to
        panstwo młodzi są gwiazdami. czasami fakt bywają jak edzia górniak, ale to ich
        święte prawo. i jeśli nie mamy ochoty przebywać w takim towarzystwie nawet w ich
        dniu, to taktownie wykręćmy sie jednocześnie zapewniając że naprawdę gdyby nie
        jakieś wazne powody, to bardzo byśmy chcieli być. bez fochów, bez miny
        "spadajcie na drzewo, nie bawimy się już z wami, bo nie chcecie naszego dziecka
        na swoim baliku"

        najgorsze i najbardziej w...wiające jest dowiedzieć się po fakcie o jakimś
        głupim fochu, o obgadywaniu, o tym, że coś się komuś nie podobało, ale był na
        tyle mało asertywny że nie potrafił wyartykułować swoich potrzeb, tylko bach
        bach foch i już. niech się każdy domyśla sam.
        to najprostsza droga do mega konfliktu z dupy za przeproszeniem wziętego.
        bo ja na ten przykład na takiego focha reaguję dość gwałtownie.

        dlatego - używajmy nie tylko rozumu, ale również empatii.

        i nie twierdzę, że nie zdarzyło mi się palnąć głupoty. tylko najważniejsze to
        umieć się przyznać. chyba?smile
        • pitahaya1 Re: punkt widzenia 09.06.10, 08:00
          shellerka napisała:


          > najgorsze i najbardziej w...wiające jest dowiedzieć się po fakcie o jakimś
          > głupim fochu, o obgadywaniu, o tym, że coś się komuś nie podobało, ale był na
          > tyle mało asertywny że nie potrafił wyartykułować swoich potrzeb, tylko bach
          > bach foch i już. niech się każdy domyśla sam.


          Mądrze prawisz, mądrze.

          Ja jestem po ślubie ponad 18 lat, szmat czasu.
          Wesele pamiętam, zamieszanie wywołane zapraszaniem paru osób również.
          Wesele było małe, ze względy na ograniczone więzy rodzinne, liczną rodzinę,
          zasadę sprawiedliwości, uznaliśmy, że zapraszamy dorosłych i dzieci, przy czym
          dzieci mieliśmy w takim wieku, że żadne z nich nie miało stałych partnerów (moje
          szczęście).

          Przyszli niemal wszyscy poza siostrą mojego ojca, jej mężem, dwójką dzieci w
          wieku do 14lat. Mieszkali obok nas, dosłownie na działce obok. Wychowywałam się
          z ich dziećmi od małego. Stąd moje zaskoczenie. Jeszcze większe, gdy próbowałam
          się dowiedzieć o powody takiego zachowania (nie wchodziły w grę wypadek losowy
          czy choroba).
          W konsekwencji nie zostaliśmy zaproszeni na wesela ich dzieci, chrzciny, itd.

          O powodzie dowiedziałam się teraz, po 18 latach. Otóż nie zaprosiłam, wówczas
          14-letniej, kuzynki z osobą towarzyszącą. Pytam się, jaka osoba towarzysząca???
          "No wiesz, moja córcia od kilku lat spotykała się z Iksińskim". Ręce mi opadły,
          pamiętam tamte lata i to "chodzenie" kuzynkismile

          I to był powód do takich waśnie? Warto było?
          Gdybym wówczas wiedziała o co im chodzi,może i bym tę kuzynkę zaprosiła z
          chłopakiem. Śmiesznie by było, czternastolatka z czternastoletnim "narzeczonym".
          Ale wówczas musiałabym, chcąc być konsekwentną, wynająć drugą salę dla dzieci i
          ich "osob towarzyszących".

          Paranoja.
        • zbita_sucz Re: punkt widzenia-szpital 09.06.10, 08:22
          na oddzialach polozniczych jest jak byk, wywieszka ze dzieci ponizej
          14 lat, nie przyprowadza sie na oddzial !!
          Noworodek nie jest od razu na dzien dobry szczepiony na wszystko i
          juz uodporniony. Czy to tak trudno jest zrozumiec? Tak samo jak
          siedzenie tych wszystkich odwiedzajacych calymi dniami ? Nie liczac
          sie z tym ze w sali jest jeszcze 4 inne matki z dziecmi?
          Co do wesela, nie wiem czy wszyscy maja swiadomosc moze nie, ze za
          male dziecko sie placi tak samo jak za doroslego. Czyli od
          talerzyka. I nie jest to juz wiejskie wesele, czy 2 czy 5
          dodatkowych osob to pryszcz. Bo cos i tak na poprawiny zostanie..
    • attiya Re: punkt widzenia 09.06.10, 07:36
      no bo zawsze się trafi jakaś żaba, co to uważa, że jej punkt widzenia jest
      jedynie słusznym - tak jak się ma w państwie partię co to uważa, że albo jesteś
      z nami albo przeciwko nam. Nie ma kolorów pośrednich - tylko czerń i biel.
      • shellerka Re: punkt widzenia 09.06.10, 08:06
        no... uwielbiam takie ciotki i koleżanki które na drugie imię powinny mieć:
        "MUSISZ TO... MUSISZ TAMTO..."
    • kropkacom Re: punkt widzenia 09.06.10, 09:05
      > zawsze jest tak, że te które łażą wszędzie z dziećmi - na wesela, na imprezy,
      > do noworodków, do szpitali itp. uważają, że to normalne, poprawne i jedynie
      > słuszne.

      Ja nie uważam to za jednie słuszne (o weselach). Do noworodków nie latam w
      ogóle. Do szpitala wzięłam syna bo chciał się zobaczyć z siostrą. Był zdrowy i
      mógł być na tymże oddziale (oddział neurologii). Więcej grzechów nie pamiętam.

      > delikatnie do zrozumienia, że nie chcemy dzieci na weselu, to przynajmniej
      > dwie pary pchają się z kilkulatkami na uroczystość,

      Czasami mam wrażenie, że na tym forum rozmowa jest jak ze ścianą. Zamiast dawać
      DELIKATNIE do zrozumienia mówi się wprost albo pisze wprost. Robi się to w celu
      nie robienia rozpierduchy w rodzinie i kwasów na starcie małżeństwa oraz przy
      okazji ślubu. Jak się chce owijać w bawełnę to potem są skutki.
      • carmita80 Re: punkt widzenia 09.06.10, 11:11
        Wlasnie mowi sie wprost, jednoczesnie tak aby nie urazic. Skoro panstwo mlodzi
        na wlasnym weselu sa gwiazdami to dobrze byloby aby przed weselem zadbali o
        wszytko i nie dawali powodow do nieporozumien. Pomimo gwazdowania w tym dniu,
        nalezy sie tez szacunek gosciom o tym warto pamietac zapraszajac ich, no chyba
        ze goscie sa po to aby przyniesc prezenty, oraz dobrze wygladac na zdjeciu.
        Co do odwiedzin w szpitalu to przede wszystkim nalezaloby zastosowac sie do
        przepisow w nim panujacych i jesli dzieci ponizej lat 14 ''niet'' to tak ma byc
        i tyle. Reszta zalezy od kultury gosci.
        Co do calej reszty to wszystko zalezy od okolicznosci i bliskosci stosunkow
        miedzy ludzmi i to powinien byc punkt wyjscia.
        • franczii Re: punkt widzenia 09.06.10, 11:34
          Zgadzam sie z Carmita. Wszystko mozna zalatwic nawet brak dzieci na weselu i
          normalny czlowiek sie nie obrazi ale trzeba to zrobic z glowa. Ja jestem z tych
          co wszedzie z dziecmi, jesli mozna oczywiscie. Wiec kiedy dostaje zaproszenie
          na wesele od kogos z rodziny to pierwsza moja mysl "z dziecmi". Poniewaz jednak
          nigdy nie dostalam suchego zaproszenia listownego tylko zawsze to bylo albo
          osobiscie wreczane wiec pogadalo sie o tym i owym albo z braku mozliwosci
          pisemne zaproszenie bylo poprzedzone nieformalnym telefonicznym i w trakcie
          takiej rozmowy tez dalo sie wyczuc to i owo m.in co mysla na temat dzieci na
          uroczystosci. Nigdy mi sie natomiast nie kazano domyslac i nie robiono kwasow z
          tego, ze nie czytam w myslachbig_grin
    • broceliande Re: punkt widzenia 09.06.10, 13:30
      shellerka napisała:

      > a tak... jak to mawiał mój eks - baby to jednak głupie są...

      Następna robi do własnego gniazda.
      • shellerka Re: punkt widzenia 09.06.10, 15:35
        bo ja wiem? on nie mówił o mnie, a ja niestety o większości kobiet tak właśnie
        myślę.
        • broceliande Re: punkt widzenia 09.06.10, 15:59
          Jak to nie o Tobie?
          O kobietach.
          A powtarzając po nim, sama siebie obrażasz, tak to widzę.
          Czemu kobiety nie trzymają się razem?
          • shellerka Re: punkt widzenia 09.06.10, 16:04
            też wielokrotnie się nad tym zastanawiałam, ale ja naprawdę albo mam pecha, albo
            poprostu więcej we mnie testosteronu niż estrogenów, bo spotykane przeze mnie w
            moim życiu kobiety stanowiły kwintesencję kobiecej głupoty, podpie...ctwa i
            fałszu.
            owszem owszem są wyjątki, ale tak ze 30 %.
            oczywiście są też wśród facetów osobniki równie parszywe, ale to już inna bajkasmile

            powiedz mi jak to jest, że we wszelkich instytucjach, urzędach, biurach, firmach
            łatwiej jest się dogadać z facetem, nie tylko mi jako kobiecie, ale również
            facetowi.
            powiedz dlaczego w 98 % rozpoznam że za kierownica samochodu przedemną siedzi baba?

            dlaczego? no dlaczego?
            • cherry.coke Re: punkt widzenia 09.06.10, 16:06
              Jak to czemu? Bo jestes piekna, madra i lepsza niz inne glupie baby, nalezy ci
              sie smile
              • shellerka Re: punkt widzenia 09.06.10, 16:09
                e tam. mówcie co chcecie, ale jak już jakąś kobietę polubię, to już ją lubiębig_grin
                ale generalnie to nie lubiębig_grin

                i tyle.

                i nie ma tu nic do rzeczy uroda, ale mózg moje drogie mózg i charakter.
                • cherry.coke Re: punkt widzenia 09.06.10, 16:18
                  No to musisz miec chyba naprawde jakis deficyt zdolnosci komunikacyjnych z
                  wlasna plcia albo inszy problem tego typu, bo teksty typu "wszedzie latwiej
                  dogadac sie z facetem" to po prostu nie jest prawda smile W ogole samo skupianie
                  sie na podzialach typu baby-faceci na tle akceptacji bez pisniecia stwierdzen
                  typu "baby sa glupie" (oprocz ciebie jednej oczywiscie!) wydaje sie dosc dziwne smile

                  > e tam. mówcie co chcecie, ale jak już jakąś kobietę polubię, to już ją lubiębig_grin
                  > ale generalnie to nie lubiębig_grin

                  Ano wlasnie. Najwyrazniej z wzajemnoscia smile
            • broceliande Re: punkt widzenia 09.06.10, 16:15
              shellerka napisała:

              > też wielokrotnie się nad tym zastanawiałam, ale ja naprawdę albo
              mam pecha, alb
              > o
              > poprostu więcej we mnie testosteronu niż estrogenów, bo spotykane
              przeze mnie w
              > moim życiu kobiety stanowiły kwintesencję kobiecej głupoty,
              podpie...ctwa i
              > fałszu.
              > owszem owszem są wyjątki, ale tak ze 30 %.
              > oczywiście są też wśród facetów osobniki równie parszywe, ale to
              już inna bajka
              > smile
              >
              > powiedz mi jak to jest, że we wszelkich instytucjach, urzędach,
              biurach, firmac
              > h
              > łatwiej jest się dogadać z facetem, nie tylko mi jako kobiecie,
              ale również
              > facetowi.
              > powiedz dlaczego w 98 % rozpoznam że za kierownica samochodu
              przedemną siedzi b
              > aba?
              >
              > dlaczego? no dlaczego?




              Tak, jak powiedziałam, kobiety nie trzymają się razem. Z
              przyzwyczajenia, bo wiele czasu były gorsze. I tylko spiskowaniem i
              dowalaniem sobie mogły coś ugrać. Widać to na forum, nie?
              Sama się za gorszą uważasz, skoro tak podziwiasz facetów
              (oczywiście "są osobniki parszywe"), a baba to nawet prowadzić nie
              potrafi i to każda, nie?

              Dlatego sobie nadal dowalamy, dlatego głosujemy na facetów i
              jesteśmy głupie.
              • shellerka Re: punkt widzenia 09.06.10, 16:23
                hej bro, ale to nie tak, ze ja z góry kasuję każdą poznaną kobietę i zakładam,
                że jest pustą i głupią s...ą.

                ja poprostu opieram swoją opinię na naprawdę bogatym doświadczeniu życiowym i
                powiem, że w momentach naprawdę paskudnych mogłam zawsze liczyć na naprawde
                bezinteresowna pomoc facetów. natomiast ze strony kobiet spotykały mnie same
                kopy w tyłek.

                teraz mam jedną serdeczną przyjaciółkę, dwie przyjaciółki i sporo koleżanek i
                mój stosunek do kobiet i tak uległ ogromnej transformacji przez ostatnie trzy
                cztery lata - wpływ mojego męża, który nauczył mnie zakładać na początku
                znajomości, że człowiek jest dobry i dawać kredyt zaufania.

                masz rację oczywiście w tym co piszesz i faktycznie tak właśnie jest z tymi
                relacjami kobiecymi.

                • broceliande Re: punkt widzenia 09.06.10, 16:34
                  No i zobacz, jak łatwo poszczuć jedną na drugą.
                  I to prawie wyłącznie w stereotypowo kobiecych sprawach, jak dzieci -
                  karmienie, nocnikowanie, no i zapraszanie dzieci na ślub.
                  Kłóciłam się w tamtym wątku, nie załapałam, że się w żmijowisko
                  zmienismile
                  • shellerka Re: punkt widzenia 09.06.10, 16:45
                    smile))
    • kawka74 Re: punkt widzenia 09.06.10, 13:41
      > a tak... jak to mawiał mój eks - baby to jednak głupie są...

      Hehehe
      Dla mnie niezaproszenie mojego dziecka (wśród paru innych dzieci) na wesele czy
      weselny obiad jest do przełknięcia. Dla mojego męża - nie. smile
      • ruda_henryka Re: punkt widzenia 09.06.10, 16:30
        rany, niech mi ktoś wytłumaczy o co chodzi z tymi weselami? czy to
        taki raj, że koniecznie trzeba być? a jak nie chcą mnie z dziećmi a
        nie mam co z nimi zrobić albo z założenia jestem z nimi wszedzie to
        po prostu nie ide i mówie młodym: sorry, ale nie bede bo nie chcecie
        dzieci, a mi to nie pasuje.
        w ogole chyba nie dziwota ze ktoś mnie lubi, ale mojego dzieciaka
        niekoniecznie trawi. kurcze, no ciężko to zrozumieć jak dzidzia jest
        dla mnie najcudowniejsza na świecie, ale do tej pory mi się to
        udaje. jak ide do kogoś na jego teren ( na wesele, do domu ) to
        uznaję jego zasady, a jak on do mnie to musi moje zasady uszanować.
        teraz w wakacje dostaliśmy zaproszenie na wesele do bliskiego
        kuzyna, ale ze sezon urlopowy i dziadków nie bedzie coby młodego
        poniańczyli, a z drugiej strony państwo młodzi dzieci sobie nie
        życzą to po prostu nie idziemy. i jakoś wcale mi nie żal... i na
        kiecce zaoszczędzę nowej smile)
        • shellerka Re: punkt widzenia 09.06.10, 16:35
          a jak nie chcą mnie z dziećmi a
          > nie mam co z nimi zrobić albo z założenia jestem z nimi wszedzie to
          > po prostu nie ide i mówie młodym: sorry, ale nie bede bo nie chcecie
          > dzieci, a mi to nie pasuje.

          no i widzisz, a dla mnie to brzmi jak foch.

          można chyba powiedzieć, że sorry, ale bardzo byśmy chcieli przyjśc, ale nie mamy
          z kim zostawić dziecka. ładniej to brzmi niż, nie będę bo nie chcecie dzeici.
          to drugie jest chamskie zwyczajnie i tyle.
          • ruda_henryka Re: punkt widzenia 09.06.10, 18:46
            jasne shellerko, masz rację, w ogole nie chodziło mi o dosłowne
            powiedzenie komuś. Ja nie miałam na myśli, żeby focha strzelać,
            wręcz odwrotnie. nie mam z kim zostawić dziecka/nie chce zostawić, a
            młodzi dziecka nie chcą to po prostu nie idę. nie wiem po co się na
            siłę pchać na takie imprezy.
            ja jestem z grupy tych osób co im zwisają cudze fochy i też nie
            chciałam dzieci na własnym przyjęciu poślubnym. nie wszyscy przyjęli
            do wiadomości, ale miałam to w de... a dziś tego już w ogole nie
            pamietam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka