Moje dzieci jutro maja bardzo uroczystą imprezę z okazji zakończenia edukacji przedszkolnej. Program jest rozbudowany bo i występy dzieci i przedstawienie wystawiane przez rodziców i na koniec "party" grillowe w ogrodzie. Wszystko super.
Wszyscy rodzice razem przygotowali album (zdjęcia, rysunki i kilka słów od każdego dziecka), złożyliśmy się na kwiaty. Generalnie wszyscy czuja potrzebę aby podziękować bo placówkę oceniamy wysoko.
Dzisiaj dostałam od jednej z mam następującego maila (wysłany do wszystkich rodziców)
"Jak wiecie, po części "artystycznej" imprezy odbędzie się cześć
degustacyjna. Dyrekcja ugości Nas jadłem z "grilla", ponieważ
można sobie poprawić trawienie sposobem znanym "TYLKO DLA DOROSŁYCH", nie
będzie to zakazane, ale: musimy sobie to zorganizować sami, najlepiej w
formie "dwa w jednym" aby nie demoralizować dzieci i placówki oświatowej

"
Po prostu zaniemówiłam z wrażenia. Zgadałam się z drugą zaprzyjaźniona mama i ona również zszokowana.
Jutro pomimo uroczystości zamierzam z rana udać się do dyrekcji i przekazać swoje oburzenie.
Na przestrzeni 4 lat to pierwsza taka sytuacja gdzie postawa rodziców budzi aż takie moje emocje. Obecna zerówka powstała z dwóch grup, w której dzieci z grupy do której chodzili moi chłopcy stanowią mniejszość. Większość stanowią dzieci które chodzą do tej placówki 5 rok, rodzice bardzo dobrze się znają, są zgrani i zorganizowani. Dotąd wydawali się bardzo (może aż za bardzo jak na mnie) zaangażowani w edukacje swoich dzieci.
A może ja przesadzam i faktycznie nie ma problemu? Co sadzicie?