nangaparbat3
16.07.10, 16:29
Pare lat temu umarl moj ojciec, w domu, w swieto, parę godzin czekalismy -
najpierw na pogotowie, potem zabranie ciala - siedzielismy (moja mama, corka,
rodzeństwo)przy stole, tata lezal obok w swoim łóżku. Mysmy rozmawiali, o
wszystkim, ale było coś - jakaś wyjatkowa bliskosc i spokój, i poczucie,
bardzo głebokie, zeb robimy wlasnie dokladnie to, co trzeba.
Wczoraj rozmawialam z osobą, ktora miala niedawno bardzo podobne
doświadczenie, powiedziala, ze była zaskoczona, ale to siedzenie przy zmarłym
bylo dobre, a nawet w jakis sposob - niepasujące słowo, ale trzeba go użyc -
przyjemne.
Zastanawiam się, jak to jest, gdy ktos umiera w szpitalu?
I w ogóle - czy macie jakieś podobne - albo zupełnie inne doświadczenia?