A dokładnie ścianę w pokoju córki,malowaną 2 miesiące temu

Leje u nas tak,że świata nie widać (centrum Polski).Jakimś dziwnym
trafem woda leci od sufitu,po ścianie.Mieszkamy na poddaszu,więc
sufity mamy skośne i tak po tym skosie i po ścianie leci sobie
strużka wody.Porobiły się bąble na ścianie i suficie,wykładzina też
już mokra,chyba oszaleję.Zawołał mąż jakichś fachmanów,ale strach
wyjść w taką ulewę na dach.Mimo to panowie się zlitowali i
wyszli,coś pomajstrowali i poszli i cieknie dalej.
Cóż chciałam się wyżalić,bo mi się wyć chce jak na to wszystko
patrzę.W dodatku leje u nas i leje i końca nie widać.