lipsmacker
15.08.10, 23:22
Mimo woli bylam dzis swiadkiem niezlej pyskowki nad jednym z jezior
pod Lublinem. Wyleglo tam dzis z pol miasta wiec wiadomo, trudno o
kawalek ziemi pod kocyk ale jakos sie kazdy miesci i korzysta z wody
lub...no wlasnie, niektorzy wcale nie korzystaja z wody tylko nad
woda griluja, po prostu i doslownie nad glowami opalajacych sie.
Stawiaja czesto nie male grile komus obok glowy i dalejze.
Osobiscie postrzegalabym to jako srednia przyjemnosc taskac grilla w
tak tloczne miejsce, wolalabym kawalek lasu, polanki czy chocby
dzialki znajomych, ale jak ktos lubi, no coz. Ja glownie siedze w
wodzie wiec z grilujacymi sie nie kloce, ale rozumiem ze jak ktos
sie opala a tu mu skwarka na glowe skacze albo duszacy dym wali
prosto w twarz no to ma prawo byc niezadowolony.
Dzis akurat za mna rozlozylo sie liczne towarzystwo, z 15 osob, z 4
rodziny tego bylo, rodzice w wieku kolo 40ki i nastolatki. Grila
mieli poteznego, dwoch panow go nioslo. Jadla tyle ze cala plaze
mogliby obkarmic, troche zbaranialam jak uslyszalam ze pani gar
rosolu odgrzewa na tym grilu no ale przyjelam to z rozbawieniem i
czytalam ksiazke. Po chwili slysze ze kobieta siedzaca po boku
towarzystwa prosi czy nie mogliby przesunac grilla dalej bo dymi sie
prosto w twarz jej malego dziecka. Pan machajacy szczypcami nad
tona kielbasy burknal ze nie ma gdzie przestawic. Po chwili kobieta
poprosila znowu po czym uslyszala ze ma sie 'odwalic'. Poszla po
straz i sie zaczelo. Straznik kazal grilla odsunac z plazy, dalej
pod drzewa, doslownie 10m. Towarzycho podnioslo wrzask ze wszystko
im ostygnie nim trafi na talerz przez te 10m! Nawrzeszczeli na
kobiete, zaczeli wykrzykiwac zeby straznik wrocil bo ta pani to ma
na kocu psa. Straznik wytlumaczyl ze zakazu psow na plazy nie ma,
jedynie nie wolno ich wprowadzac do wody a ten piesek jest
ewidentnie suchy, grzecznie lezy na kocu obok swojej pani, nawet nie
szczeka, nie wstaje. A oni dalej sie dra ze im ten pies smierdzi i
zadaja go usunac. Straznik odmowil usuniecia psa i odszedl a tamci
jeszcze z 10min sie znecali nad biedna kobieta, az zaszczuta zwinela
dzieci i odeszla.
Dlaczego ludzie sa sobie tak niezyczliwi i msciwi? Dlaczego nie
potrafia uwzglednic w swoim postepowaniu innych, jak trzeba to
przeprosic i nie przeszkadzac? Czyzby nie wiedzieli ze msciwosc
rodzi msciwosc? Bo ja np. mialam ochote pozniej im strzasnac koc z
piasku prosto w tego grilla, ktorego nota bene po godzinie znowu
przyniesli gdzie byl.