burza4 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 11:28 Uważam, że twój mąż ma rację. Niby dlaczego miałby finansować czyjeś fanaberie? siostra z mężem podjęli bezmyślną, nieodpowiedzialną decyzję - i zamiast się z tego wyplątać, kwitną w tym nadal co ciągnie ich w dół. Mam podobny przypadek w rodzinie - tam właśnie przez taką "pomoc" ten ktoś nadal tkwi po uszy w szambie - bo dzięki sponsoringowi nie szuka innych opcji, i nie ma ciśnienia na racjonalne myślenie. Paradoksalnie gdyby nie pomoc to sytuacja już dawno byłaby klarowna, przez te parę lat już dawno by z tego wyszedł, a tak - coraz bardziej się pogrąża. Nie rozmumiem twojego podejścia - co znaczy "to że pomogę siostrze nie wpłynie w ogóle na naszą sytuację finansową". Jak to nie wpłynie? Mieć a nie mieć 20-30 tys to żadna różnica? skoro część swojej pensji przeznaczysz na pomoc siostrze, to na męża spadnie więcej wydatków. Chyba, że 2 tysiące przeznaczasz w miesiącu wyłącznie na siebie i jesteś sklonna z tych wydatków na rok zrezygnować. Wzajemna pomoc powinna być adekwatna, to, że siostra ci pomagała w czasie ciąży nie oznacza, ze masz jej za to kupić samochód. Pomóc trzeba. Ale doraźnie, a nie robiąc im kolejne długie wakacje kredytowe, i utwierdzając w przekonaniu, że jakoś to będzie i jakoś się ułoży. Nie będzie - od początku nie stać ich było na taki wydatek, i nadal ich stać nie będzie. Im szybciej sobie to uświadomią tym lepiej dla nich. I jeszcze jedno - jeśli już - to albo ustalona z mężem pożyczka, albo jeśli zdecydujesz się pomóc siostrze wbrew niemu i dać - to daj to siostrze w formie darowizny, tak żeby był to jej majątek odrębny. Na wszelki wypadek, kłopoty finansowe rozwaliły niejedno małżeństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
cudko1 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 11:53 burza4 napisała: > Uważam, że twój mąż ma rację. Niby dlaczego miałby finansować czyjeś fanaberie? > siostra z mężem podjęli bezmyślną, nieodpowiedzialną decyzję - i zamiast się z > tego wyplątać, kwitną w tym nadal co ciągnie ich w dół. Mam podobny przypadek w > rodzinie - tam właśnie przez taką "pomoc" ten ktoś nadal tkwi po uszy w szambie > - bo dzięki sponsoringowi nie szuka innych opcji, i nie ma ciśnienia na > racjonalne myślenie. Paradoksalnie gdyby nie pomoc to sytuacja już dawno byłaby > klarowna, przez te parę lat już dawno by z tego wyszedł, a tak - coraz bardziej > się pogrąża. ale Wy wszystkie jesteście radykalne 1. z opisu autorki nie wygląda żeby ta rodzina była jakaś niewydolna, leniwa, nastwiona roszczeniowo 2. siostra jeszcze nawet nie wie że autorka chce jej pomóc 3. istnieje wrecz duże prawdopodobieństwo że nie będzie chciała jej przyjąć 4. owszem posiadanie dodatkowego czasu na znalezienie stałej pracy bez widma zajęcia domu przed bank jest ogromnie ważne i może wydatnie pomóc siostrze i jej rodzinie wstać na nogi 5. jezeli rata stanowial 70% wynagrodzenia siostry a mąż zarabbiał na bieżące wydatki to bez przesady nie porwali się z motyką na słońce, 6. nikt nawet z najbardziej pewną pracą/własną firmą kto decyduje sie na kredyt - a takich rodzin jest przecież mnóstwo nie może być pewny ze jej nie straci, wiec nazywanie tych ludzi głupcami, nieodpowidzialnymi itp. jest mocno nie sprawiedliwe Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 12:19 Cudko, zgadzam się. I generalnie w sytuacji autorki, kwestia pomóc/nie pomóc nie stanowiłaby dla mnie problemu. Problemem byłoby dojście do porozumienia z mężem. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 13:43 cudko1 napisała: > 1. z opisu autorki nie wygląda żeby ta rodzina była jakaś > niewydolna, leniwa, nastwiona roszczeniowo Nikt nie twierdzi, że się obijają, zwyczajnie - nie stać ich było na to od początku. Może nie chcieli czuć się gorsi? Stara, dobra zasada - mierz siły na zamiary. > 5. jezeli rata stanowial 70% wynagrodzenia siostry a mąż zarabbiał > na bieżące wydatki to bez przesady nie porwali się z motyką na > słońce, No wybacz - to właśnie jest porywanie się z motyką na słońce, bo takie sytuacje jak utrata pracy muszą być brane pod uwagę przy długim kredycie. I bezpieczny poziom jest wtedy, kiedy z jednej pensji zaciskając pasa da się przeżyć i spłacić kredyt, a nie wtedy, kiedy bez drugiej pensji się głodem przymiera. > 6. nikt nawet z najbardziej pewną pracą/własną firmą kto decyduje > sie na kredyt - a takich rodzin jest przecież mnóstwo nie może być > pewny ze jej nie straci, wiec nazywanie tych ludzi głupcami, > nieodpowidzialnymi itp. jest mocno nie sprawiedliwe Zgoda - tylko w takiej sytuacji może się też znaleźć autorka albo jej mąż. uwaga - mają własny kredyt i własne dzieci. Też ryzykują - spłacając za siostrę kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy, które mogliby odłożyć na czarną godzinę (albo choćby spłacić wcześniej własny kredyt i zaoszczędzić na odsetkach). A siostra ma taki zawód, i najwidoczniej mieszka w takiej okolicy (rok szukania jakiejkowiek pracy?), że sytuacja ma duże szanse się powtórzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 12:13 Piszesz, że jest szansa na pracę dla siostry od grudnia. Przekonałabym męża, żeby do tego czasu spłacać ten kredyt. Poza tym, może warto, żeby siostra się przekwalifikowała? Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 12:25 Pomogłabym na pewno! powiedziałabym mężowi, że to po pierwsze nie sytuacja na stałe, tylko na jakiś czas, oby jak najkrótszy i niech potraktuje to jako formę pożyczki, jeżeli darowanie tych pieniędzy nie wchodzi dla niego w grę. To Twoja siostra, w której jak widzę jesteś w serdecznych relacjach. odzina powinna sobie pomagać również w sytuacjach finansowych. Rozmawiaj jeszcze z mężem, postaraj sie wytłumaczyć. Mi też w podobnej sytuacji pomógł brat, i to nie raz. Zawsze zwracałam mu pieniądze, ale dawał mi ten oddech, gdy nie musiałam mieć banku na karku. jesteś fajna siostrą, jeżeli chcesz do pomóc, naprawdę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jestem.mama Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 12:26 ja mojej siostrze już kilkakrotnie dawałam "darowizny" na wieczne nieoddanie w sumie ok. 20 tys. zł. W szczególności pomagałam jej jak kupowała mieszkanie. Mój mąż nawet o tym nie wiedział (mamy oddzielne konta)a te kwoty w żaden sposób wyraźny nie uszczupliły naszego budżetu. Odpowiedz Link Zgłoś
ine.ss Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 12:45 Dzięki jeszcze raz za opinie, sama już nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony może zachowali się nieodpowiedzialnie, biorąc ten kredyt, ale z drugiej strony byliśmy pewni że jako osoby pracowite zarobią na spłatę. 1. Ten dom nie jest duży, ma 110m2, mogli oczywiście kupić mieszkanie 60m2. Jako wkład własny, mieli mieszkanie 33m2 po babci szwagra. Nie było ono dużo warte, ale zawsze był to wkład własny. 2. Tak jak pisałam, są ludźmi bardzo pracowitymi. Siostra bardzo aktywnie szuka pracy, ale też podjęła się sprzątania biur i opiekuje się dzieckiem mojej koleżanki, która samotnie wychowuje dziecko i siostra opiekuje się małym , gdy ta ma dyżury w nocy w szpitalu. 3. Ja nawet nie wiem, czy w ogóle siostra z mężem tą pomoc przyjmą, raczej myślę, że nie. Poza tym ta pomoc mogłaby być max. rok, lub do momentu znalezienia pracy przez siostrę. 4. Z mężem moim wczoraj długo na ten temat rozmawiałam, zapytałam go, jak on widzi rozwiązanie tego problemu. Więc sam stwierdził, że sprzedaż tego domu teraz to raczej kiepski pomysł, gdyż wiadomo, ze teraz trudno sprzedać nieruchomość. No i problem, gdzie mieliby mieszkać. Po za tym sprzedając ten dom muszą spłacić cały kredyt, a raczej następnego (mniejszego) nie dostaną zważywszy na ich sytuację finansową. 5. Nim jakąkolwiek decyzję podjęłam, porozmawiałam o tym z mężem. Dodam, że dokładnie rok temu, remontowaliśmy kuchnię mojej teściowej, kosztowało nas to 12.000zł i jakoś wielkiego problemu mąż w tym nie widział (oczywiście zapytał mnie o zdanie). Gdy mu to teraz przypomniałam to stwierdził, że to mieszkanie i tak kiedyś będzie nasze... 6. Co do przekwalifikowania, siostra chce podjąć studia podyplomowe, które pozwolą jej uczyć w szkole. Podjęłam decyzję, że gdy mój mąż się na to nie zgodzi, na pewno siostrze pomocy nie zaproponuje. Mam jednak nadzieję, że mój mąż sam sprawę przemyśli i przynajmniej coś zaproponuje. Przynajmniej o to go poprosiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
lacitadelle Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 12:58 > 3. Ja nawet nie wiem, czy w ogóle siostra z mężem tą pomoc przyjmą, raczej myśl > ę, że nie. Poza tym ta pomoc mogłaby być max. rok, lub do momentu znalezienia p > racy przez siostrę. To może warto porozmawiać z siostrą, powiedzieć, że rozważacie z mężem taką opcję i zapytać, co o tym sądzą? (ja też bym takiej pomocy nie przyjęła) > 4. Z mężem moim wczoraj długo na ten temat rozmawiałam, zapytałam go, jak on wi > dzi rozwiązanie tego problemu. Więc sam stwierdził, że sprzedaż tego domu teraz > to raczej kiepski pomysł, gdyż wiadomo, ze teraz trudno sprzedać nieruchomość. A czy Twoja siostra robiła w ogóle jakieś rozpoznanie w tej sprawie, bo to jest jej kłopot w końcu. Dom oczywiście można sprzedać, ale to zawsze (niezależnie od sytuacji na rynku) zajmuje sporo czasu, powinni się tym aktywnie interesować od momentu, gdy włączyła im się opcja zawieszenie spłaty. Generalnie to są tematy, na które przede wszystkim zwróciłabym uwagę w rozmowie z siostrą, w ramach pomocy długofalowej, takiej, które zlikwiduje ich problem, a nie tylko odsunie go w czasie. Zawsze trzeba mieć jakiś plan B, jeżeli nie mają go do tej pory, to nad nim przede wszystkim powinni pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
cudko1 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 12:59 wiesz po tym jak napisałaś o tym remoncie kuchni teściowej to ja już chyba wredna s.ucz jestem (a może brak mi doświadczenia bo męża nie mam ) ale nie zastanawiałabym się ani minuty i pożyczyła/dała czy jak to zwać nawet bez jego zgody argument że mieszkanie bedzie wasze jest trochę od czapy, teściowa może się wypiąc, dac kościołowi czy sąsiadce - życie pisze różne scenariusze ;0 no i wydaje mi się że remont kuchni kontra widmo utraty dachu nad głowy to dwie różny sprawy zupełnie innego kalibru i chyba jasne jest która powazniejsza, istotniejsza itp. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 13:41 Na marginesie - o co chodzi z ta "zgoda" meza? Rozumiem, ze autorka watku ma swoje pieniadze, sama je zarobila, swoja czesc wydatkow wspolno-domowych pokrywa bez oporow, wiec JEJ pieniadze moze wydac wedlug wlasnego widzimisie na siostre, na schronisko dla zwierzat, na biedne dzieci w Malwi, na spa co drugio dzien ... On moze sie krzywic i komentowac, ale ZGODA? Ja tez komentuje gdy moj maz wydaje (wedlug mnie bezsensownie) swoja forse na swoje hobby - On sie na to czule usmiecha i robi swoje, bo to sa JEGO pieniadze i mnienic do tego Tak dlugo jak wspolne zobowiazania sa pokrywane wspolnie i na czas, reszta pozostaje indywidualnym wyborem kazdej z nas. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 13:52 > 5. Nim jakąkolwiek decyzję podjęłam, porozmawiałam o tym z mężem. > Dodam, że dokładnie rok temu, remontowaliśmy kuchnię mojej teściowej, kosztował > o nas to 12.000zł i jakoś wielkiego problemu mąż w tym nie widział (oczywiście > zapytał mnie o zdanie). Gdy mu to teraz przypomniałam to stwierdził, że to mies > zkanie i tak kiedyś będzie nasze... Przepraszam wymiękłam. Co za .... Brak mi słów, którymi mogłabym opisać obrzydzenie jakie czuję nie urażając jednocześnie Twoich uczuć do męża. Odpowiedz Link Zgłoś
jestem.mama Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 14:10 a macie wspólne konto? Czy mąż będzie wiedział, że wybierasz nieco więcej pieniędzy niż zwykle? Bo przecież jeśli kupujesz sobie ciuchy, buty czy jakieś gadżety za zarobione przez SIEBIE pieniądze, to nie pytasz się chyba męża o zgodę? Uważam, że jakąś częścią wspólnego budżetu możesz swobodnie dysponować nie pytając męża, a czy wydasz kasę na weekend w spa, czy zapłacisz ratę siostrze, to już tylko Twoja decyzja i nikogo więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 15:12 jestem.mama napisała: > a macie wspólne konto? Czy mąż będzie wiedział, że wybierasz nieco > więcej pieniędzy niż zwykle? > Bo przecież jeśli kupujesz sobie ciuchy, buty czy jakieś gadżety za > zarobione przez SIEBIE pieniądze, to nie pytasz się chyba męża o zgodę? > Uważam, że jakąś częścią wspólnego budżetu możesz swobodnie dysponować > nie pytając męża, a czy wydasz kasę na weekend w spa, czy zapłacisz > ratę siostrze, to już tylko Twoja decyzja i nikogo więcej. To już kwestia indywidualna. Każdy ma inny limit, do którego tłumaczyć się nie musi, a powyżej którego należałoby wydatek ustalić ze współmałżonkiem. Nie sądzę, żeby rata kredytu (cała pensja siostry) mieściła się w tym limicie, ale nie wiem, może. Natomiast postawa męża autorki dziwi. Sama miałam podobną sytuację, kiedy chciałam kupić mieszkanie dla mojej babci - oczywiście musiał w tym uczestniczyć, bo kwota znaczna, nie był fanem tego pomysłu, ale zrozumiał, że to dla mnie ważne i naprawdę mi na tym zależy. Uważam, że to bardzo ważne, żeby móc na siebie nawzajem liczyć w ramach najbliższej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 19:11 Rata wynosi 70 % pensji siostry. Ile może zarabiać bibliotekarka? 1500, 1800 PLN? Naprawdę sądzisz, że bardzo dobrze zarabiająca osoba, która ma odrębne konto, nie jest w stanie wykroić w ramach swoich osobistych wydatków sumy rzędu 1500 PLN miesięcznie? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 19:23 Nie mam pojęcia, ile zarabiała siostra. Jednorazowy wydatek to jednak zupełnie co innego (zdarzają mi się i wyższe), niż stałe obciążenie - takie powyżej 1000 zł skonsultowałabym z mężem, albo chociaż poinformowała go o tym. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 14:36 martishia7 napisała: > > 5. Nim jakąkolwiek decyzję podjęłam, porozmawiałam o tym z mężem. > > Dodam, że dokładnie rok temu, remontowaliśmy kuchnię mojej teściowej, kos ztował> > o nas to 12.000zł i jakoś wielkiego problemu mąż w tym nie widział (oczyw iście zapytał mnie o zdanie). Gdy mu to teraz przypomniałam to stwierdził, że t > o mies > > zkanie i tak kiedyś będzie nasze... > > Przepraszam wymiękłam. Co za .... Brak mi słów, którymi mogłabym opisać > obrzydzenie jakie czuję nie urażając jednocześnie Twoich uczuć do męża. a mnie tu nic nie bulwersuje - po pierwsze " oczywiście zapytał mnie o zdanie" - a to zasadnicza różnica, bo o ile dobrze zrozumiałam - autorka już obiecała siostrze pomoc bez uzgodnienia, po drugie - wg wszelkiego prawdopodobieństwa będzie tak jak mąż mówił, więc wydatek niejako wróci to nich, albo do ich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 14:44 O toto. Wydatek na mieszkanie siostry i szwagra nie zwróci się materialnie wcale. Jakby chłop zaczął wydawać bez mojej zgody i wiedzy po te 1000 czy 1500 zł miesięcznie to bym mu łeb urwała. Jak ma za dużo to niech odkłada na lokatę. Odpowiedz Link Zgłoś
premeda Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 15:03 Na rany kota szkoda, że siostra autorki nie pomyślała o tym czy jej się wydatki zwrócą jak obsługiwała dom autorki, gdy ta leżała w szpitalu. Widać siostry nie zostały wychowywane na materialistki, które tylko przeliczają co im się opłaca. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 15:48 triss_merigold6 napisała: > Jakby chłop zaczął wydawać bez mojej zgody i > wiedzy po te 1000 czy 1500 zł miesięcznie to bym mu łeb urwała. Jak > ma za dużo to niech odkłada na lokatę. Hmmm... Wiedza to jedno - zaufanie w zwiazku, wzajemne informowanie sie itd, itd, etc ... Wiadomo - gadac trzeba i sie wzajemnie informowac o swoich decyzjach/planach/marzeniach/fanaberiach. Ale ZGODA? To sa JEGO pieniadze - sam zarobil i z wlasnej nieprzymuszonej woli partycypuje w zwiazku z jakas kobieta (Toba) wkladajac wen tyle kasy ile trzeba zeby wszystko hulalo bez problemow. Co mu zostaje, to jego broszka i frajda. Chce sie podzielic - milo; nie chce - trzeba uszanowac. Dobrze gdy sie ludzie wzajemnie informuja i to jest wtedy perfect, ale trzeba miec swiadomosc, ze nie zawsze bedzie 100% consensusu i ze wolny czlowiek zarobiwszy swoja forse moze nia z nia zrobic co mu sie zywnie podoba, bo inaczej to sie zaczyna feudalizm Tez uwazam, ze nalezy sie dzielic info, szczegolnie gdy te wlasne, wymyslone wydatki sa wieksze, ale jesli sie partnerowi ufa, to czlowiek wie, ze forsa nie pojdzie na konie czy ruletke, ze nawet jesli zostanie wydana "nieroztropnie", to kazdy z nas ma prawo do swoich wlasnych bledow za swoje wlasne pieniadze. Taki life Tegoz samego oczekuje w druga strone. I dodam, ze to jest tez to pole finansowe, ktore pozwala robic sobie wzajemnie mile niespodzianki, na ktore sie po cichu odklada i nagle jest MILO ... Odpowiedz Link Zgłoś
fabryka.lodow.napatyku bi_scotti 25.08.10, 16:01 wyobraz sobie, ze w wiekszosci malzenstw pieniadze sa WSPOLNE nie ma czegos takiego jak moje-twoje, dla mnie to jest bardzo dziwne o czym piszesz. Poza tym, jesli macie podzial na moje i twoje, to po co juz to informowanie, na co sie wydalo, w jakim to celu? Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: bi_scotti 25.08.10, 16:25 Rozne sa etapy w zyciu. Gdy bylismy biednymi studentami a potem jeszcze biedniejszymi imigrantami to, oczywiscie, ze cala bieda byla w jednym portfelu i kazda moneta byla obracana dwadziescia razy zanim sie ja wspolnie z bolem wydalo. Poki co, jest lepiej Sa wiec wspolne wydatki na dom, samochody, ubezpieczenia, iles tam innych WSPOLNYCH zobowiazan. I to sie pokrywa wspolnie, ustala kto co i kiedy zeby wszystko bylo OK. Ale szczesliwie po pokryciu tego, co niezbedne dla nas wspolnie, kazde z nas dysponuje ta "reszta" i ta "reszta" jest zalezna od wolnej woli kazdego z nas. Jesli moj maz chce z tej reszty kupic sobie luk i strzaly albo zafundowac koledze wczasy w siodle, ja moge miec zdanie na ten temat, ale przeciez nie moge Mu zabronic wydac Jego pieniedzy wedlug Jego uznania! Podobnie z Nim - gdyby mi przyszlo do glowy, jak autorce watku, ze z mojej reszty bede teraz sponsorowac co miesiac np. kuzynke Jolke w Sochaczewie to chocby Mu sie to moglo bardzo nie podobac, poza wyrazeniem dezaprobaty, niewiele ma przeciez do powiedzenia. Tu z kolei ja sie zdziwie: naprawde sa takie dojrzale pary, ktore WSZYSTKIE wydatki, co do kromki chleba, ustalaja we dwoje i NIGDY zadne nie ma swoich "zaskorniakow"? Odpowiedz Link Zgłoś
fabryka.lodow.napatyku Re: bi_scotti 25.08.10, 16:46 ale przeciez nie > moge Mu zabronic wydac Jego pieniedzy wedlug Jego uznania! widzisz-u nas byloby to wydanie wspolnych pieniedzy Podobnie > z Nim - gdyby mi przyszlo do glowy, jak autorce watku, ze z mojej > reszty bede teraz sponsorowac co miesiac np. kuzynke Jolke w > Sochaczewie to chocby Mu sie to moglo bardzo nie podobac, poza > wyrazeniem dezaprobaty, niewiele ma przeciez do powiedzenia. sponsorowanie kuzynki Jolki ze wspolnych pieniedzy czy sponsorstwo koledze wczasow, a kupienie luku i strzal na jego hobby jest wielka roznica.To sa nasze pieniadze i my z nich mamy prawo korzystac, a nie osoby trzecie-widzisz roznice? > Tu z kolei ja sie zdziwie: naprawde sa takie dojrzale pary, ktore > WSZYSTKIE wydatki, co do kromki chleba, ustalaja we dwoje i NIGDY > zadne nie ma swoich "zaskorniakow"? nie, wogole nie wiesz jak to dziala i wogole z jakakolwiek dojrzaloscia nie ma nic wspolnego.Pieniadze sa-na kupce, czy w banku i je sie wydaje, ani on, ani ja nie tlumaczymy sie z tego na co ida, ale sa to drobne wydatki.Gdyby chodzilo o sponsorowanie osob trzecich ze wspolnych pieniedzy, bez ustalenia ze wspolmazonkiem i jego zgody-jest to niewyobrazalne Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: bi_scotti 25.08.10, 16:56 Tak. Jesteśmy ponad 19 lat po ślubie. Wszystkie pieniądze są wspólne. Mąż może kupić sobie łuk, ja mogę powiększyć sobie c.cki. Ale my nie nazywamy tego zaskórniakami. Po prostu rozmawiamy "co o tym sądzisz". Gdyby mąż za moimi plecami wydawał jakieś większe kwoty, w pierwszej kolejności znaczyłoby to, że z jakiegoś powodu nie chciał o tym mówić. A to dla mnie brak zaufania. Nie mamy rozdzielności majątkowej, jakoś nam to nigdy nie uwierało. Ale moja znajoma ma z mężem osobne konta i jedno wspólne, na wydatki. W zeszłym roku on po raz pierwszy poleciał sam na wczasy, ona została w domu. Po niezbędnych wydatkach na wczasy nie wystarczyło. Mąż z kolei ma nieźle prosperującą firmę, stać go było. Zabrał dzieci i poleciał. Ja oczy przecierałam ze zdumienia. Po prostu jej firmę dotknął kryzys, na konto wpłynęło mniej. Zasady moje/twoje/wspólne pozostały. Ona nalega, żeby to przedyskutować, jemu na tym nie zależy Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: bi_scotti 26.08.10, 19:02 Totez ja w ogole nie rozumiem opcji "za plecami". Ja informuje i jestem informowana. Co wcale przeciez nie jest rownoznaczne z tym, ze oboje jestesmy zawsze zachwyceni sposobem w jaki jedno badz drugie wydaje swoje "nadwyzki", ale szanujemy wzajemnie fakt, ze kazdy ma prawo do swoich szalenstw/bledow/spelniania marzen za wlasne pieniadze tak dlugo jak nie sa to wydatki nielegalne badz uszczuplajace wspolne funkcjonowanie rodzinne. Kazde uklady maja swoje plusy i minusy, aczkolwiek trudno jest mi zaakceptowac wizje, ze jeden dorosly czlowiek mowi drugiemu doroslemu czlowiekowi co on/ona moze badz nie moze zrobic z samodzielnie zarobionymi pieniedzmi. Niezalenie od ukladow miedzy tym dwojgiem ludzi, dla mnie to nie jest zaleznosc do zaakceptowania. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: bi_scotti 25.08.10, 19:58 bi_scotti napisała: > Ale szczesliwie po pokryciu tego, > co niezbedne dla nas wspolnie, kazde z nas dysponuje ta "reszta" i > ta "reszta" jest zalezna od wolnej woli kazdego z nas. Bardzo mi się podoba to co piszesz bi-scotti. Jest w tym wolność i możliwość oddechu. Odpowiedz Link Zgłoś
ine.ss Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 14:45 Moja siostra nic o pomocy nie wie, bo najpierw rozmawiałam z mężem! Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 14:52 Zazdroszczę takiej siostry jak ty.Że myśl takiej pomocy zakiełkowała w głowie,zamiast phi jej problem. Odpowiedz Link Zgłoś
alinawk Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 15:40 Na moją siostrę zawsze mogłam liczyć, nigdy mnie nie zawiodła - czego nie mogę powiedzieć o moim mężu. Tak na sto procent mogę liczyć na dwie osoby : na moją matkę i siostrę. Nie przejmuj się tak tym mężem - chłop rzecz nabyta Być może za pięć lat on cie zostawi dla innej (czego ci absolutnie nie życzę ) i będziecie się nienawidzieć. Twoja siostra zawsze będzie twoja siostrą. Odpowiedz Link Zgłoś
kuranioska Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 15:34 Czytam, czytam i przy niektórych postach włos się na głowie jeży, zwłaszcza typu "z jakiej racji masz finansować czyjeś fanaberie", czy "za pilnowanie dzieci, tylko pilnowanie dzieci, za pomoc w zakupach ...to samo" chciałoby się rzec oko za oko ząb za ząb. No cóż nie jestem zwolenniczką takich sytuacji, że jedna strona żeruje na drugiej całe życie i uważa że jej się to po prostu należy. Chodzi raczej o konkretną i określoną w czasie pomoc. Cóż dla mnie siostra to bardziej rodzina niż mąż, relacja wyjątkowa, więzy krwi, przy normalnych, zdrowych układach szczególna więź od dzieciństwa. Każdej mojej siostrze pomogłabym na ile bym mogła, a i one przysłowiową ostatnią koszulę by mi oddały. Mąż może być ten albo inny. Pomijam kwestię decydowania żony o własnych pieniądzach, bo to oczywiste. I jeszcze taka refleksja mi się nasunęła jacy to jednak różni sa ludzie. Jedna kobieta w takiej sytuacji będzie strasznie dumna ze swojego męża jaki to zapobiegliwy, przewidujący i kalkulujący, wyznający zasadę każdy sobie rzepkę skrobie. A inna (ja na przykład) przy takich zachowaniach swojego męża, który świata nie widzi poza czubkiem własnego nosa, (czyjąś pomoc owszem przyjąć ale samemu pomóc w żadnym wypadku) dojdzie do wniosku że wstydzi się z kimś takim być. Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 16:42 kuranioska napisała: > "za pilnowanie dzieci, tylko pilnowanie dzieci, za pomoc w > zakupach ...to samo" chciałoby się rzec oko za oko ząb za ząb. > No cóż nie jestem zwolenniczką takich sytuacji, że jedna strona > żeruje na drugiej całe życie i uważa że jej się to po prostu należy. Gdzie w takim układzie widzisz żerowanie? Gdzie?? Takie układy, oczywiście nie dosłownie opieka za opiekę, ząb za ząb, są bardzo często stosowane. Oczywiście wśród osób, które tego żerowania się wystrzegają. Choć niektóre formy pomocy trudno "wycenić", jak chociażby wsparcie duchowe w potrzebie, bezinteresowną pomoc. Pomagałam kiedyś koleżance w opiece nad dzieckiem, sporadycznie. Ona z kolei pomagała mi w drobnych pracach w ogródku. To są porównywalne wielkości pomocy. Czułabym się niezręcznie, gdyby ktoś zaproponował mi pomoc dużą, której nie byłabym w stanie odwzajemnić. Chyba, ze ktoś faktycznie uważa, że mu się należy. Czyli ja ci pomagam przez dwa lata w domu a ty przepisujesz mi mieszkanie. Ta sytuacja w ogóle jest trudna. Relacje w moim domu są zdecydowanie inne i na nich człowiek bazuje wypowiadając się w jakiejś kwestii. U mnie w domu stosujemy zasady w miarę porównywalnej pomocy, żeby jedno względem drugiego nie czuło się skrępowane. Tak NAM jest łatwiej, co nie oznacza, że na pomoc nie mogę liczyć. Mam teraz taką sytuację, którą rozważam już drugi rok. Moja mama nie ma gdzie mieszkać. Ja planuję zakup mieszkania. Czy powinnam to mieszkanie, docelowo przeznaczone dla dziecka, udostępnić mamie? Dodam, że mama nie jest bez środków do życia, mam emeryturę, kilka lat temu rozwiodła się w ojcem i nie ma zamiaru występować o podział majątku. Póki co mieszka w domu swojej siostry, czasem u nas, ale po kilku latach, gdy gołym okiem widać, że taka sytuacja potrwa w nieskończoność, siostrze zaczęło to uwierać. Zgodziła się na taki układ na rok, góra dwa i tylko pod warunkiem, że mama złoży pozew o podział. Czy Twoim zdaniem powinnam udostępnić mamie przyszłe mieszkanie? Co zrobiłabyś na moim miejscu? Mój mąż jest zdania, że nie ma problemu ale...mama musi zacząć podział majątku. A ja głupieję widząc, że to nie jest takie proste. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 20:11 pitahaya1 napisał: > Czułabym się niezręcznie, gdyby ktoś zaproponował mi pomoc dużą, której nie > byłabym w stanie odwzajemnić. Dla mnie to co piszesz to dziwna buchalteria. Nie wszyscy prowadzą zapisy i czynią pomiary, czy aby na pewno dałem i otrzymałem tyle samo, by bilans był zgodny. Może istnieją ludzie, którzy zwyczajnie mają OCHOTĘ komuś pomagać, nie obawiając się ze im się skończy życzliwość. To co ty opisujesz ma raczej znamiona transakcji biznesowej, trzeba uważnie obserwować czy nikt nikogo nie oszukał. Nie dał za dużo i nie wziął za mało. Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 20:54 nenia1 napisała: > To co ty opisujesz ma raczej znamiona transakcji biznesowej, > trzeba uważnie obserwować czy nikt nikogo nie oszukał. > Nie dał za dużo i nie wziął za mało. Tak to postrzegasz? Współczuję. Nie rozliczam nikogo z łyżki wody, nie żartuj. Wątek obiera śmieszny kierunek. Znajoma zaproponowała, że przez trzy kolejne lata będzie dowoziła mojego syna do szkoły. Czy powinnam się zrewanżować, czy po prostu podrzucić jej dzieciaka, zaoszczędzając mnóstwo czasu i paliwa? Znamy się dość krótko. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 21:09 pitahaya1 napisał: > Nie rozliczam nikogo z łyżki wody, nie żartuj. Nie napisałam, że rozliczasz kogoś z łyżki wody, ale, że pilnujesz aby wzajemna pomoc była równa, czyli mniej więcej - skoro ktoś mi coś daje, ja powinienem zrewanżować się pomocą o podobnym "ciężarze". Tak by nikt nie pomyślaś, że dał mi "za dużo", ani żeby ja nie musiał się czuć, że komuś jestem "coś dłużny". Zastanowiło mnie po prostu twoje podejście, jakby w tym, że ktoś komuś pomaga "więcej" albo ktoś się "rewanżuje" mnie było coś nie tak. Wydało mi się to nieco biznesowe "ja to zrobiłam dla ciebie, to teraz ty zrób coś dla mnie". Jakby nie można było pomagać bez oczekiwania czegoś w zamian, i jakby nie można było pomocy przyjąć, bez rewanżu, bo będzie się miało dług. > Znajoma zaproponowała, że przez trzy kolejne lata będzie dowoziła mojego syna d > o > szkoły. Czy powinnam się zrewanżować, czy po prostu podrzucić jej dzieciaka, > zaoszczędzając mnóstwo czasu i paliwa? Odpowiedz Link Zgłoś
pitahaya1 Re: Pomoc siostrze 26.08.10, 18:27 nenia1 napisała: > Nie napisałam, że rozliczasz kogoś z łyżki wody, ale, że pilnujesz > aby wzajemna pomoc była równa, czyli mniej więcej - skoro ktoś mi coś daje, ja > powinienem zrewanżować się pomocą o podobnym "ciężarze". > To nie tak, że pilnuję. Staram się, żeby ta pomoc była w miarę równa. Ale przecież wiesz, że w życiu różnie bywa i tak się nie da. Kiedyś miałam taką sytuację, że pożyczyłam komuś pieniądze. Po rozmowie z mężem, wiedząc, że druga strona lada moment dostanie kredyt rządowy, pieniądze zaś były im bardzo potrzebne już teraz, wyszliśmy z taką propozycją. My mielismy, oni chwilowo potrzebowali. Mieli opory ale rozsądne wytłumaczenie tego, że większe straty poniosą czekając na obsianie pól, spowodowały, że zgodzili się z nami. Pieniądze przelaliśmy, oni po jakimś czasie oddali. Więcej do tematu nie wracaliśmy. Ale od tego czasu oni zawsze starają się, przynajmniej mnie się wydaje, jakoś nam odwdzięczyć. I choć nikt słowem o pożyczce nie wspomina, to coś jednak jest, nie da się nie zauważyć. Może źle to ujęłam, może to pilnowanie dotyczy jakiegoś grona osób. W sumie, gdyby spojrzeć szerzej, wiecznie coś się dla kogoś robi, zupelnie bezinteresownie. Czy to pomaga naprawić samochód, czy pożyczyć kosiarkę, zawieźć chorą do lekarza. Jakoś naturalnie. Ale faktem jest, że w przypadku niektórych osób tę zasadę stosuję, zasadę odwzajemniania i jakiegoś pilnowania się. Może to złe doświadczenie po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Pomoc siostrze 26.08.10, 18:55 pitahaya1 napisał: > Ale faktem jest, że w przypadku niektórych osób tę zasadę stosuję, zasadę > odwzajemniania i jakiegoś pilnowania się. Może to złe doświadczenie po prostu. > Mnie sie zdaje, ze nie ma nic zlego w wenetrznej potrzebie rewanzu Wrecz przeciwnie - to jest naturalne, ze czlowiek chce sie odwdzieczyc za okazana pomoc czy zyczliwosc, i ze jakos tam wewnetrznie sie pilnuje zeby dac wyraz odczuwanej wdziecznosci. Podobnie naturalna jest niechec do proszenia o cokolwiek. Znakomita wiekszosc ludzi woli sobie radzic we wlasnym zakresie tak dlugo jak to jest mozliwe. Wracajac wiec do tematu watku - autorka ma zapewne racje, ze Jej siostra bedzie protestowac przeciwko pomocy. A prawda jest taka, ze serdecznie ofiarowana pomoc tez trzeba umiec przyjac i zaakceptowac. Tak jak potrzebujacy moze latwiej odetchnac gdy ktos go wesprze, tak i dajacy ma poczucie zrobienia czegos dobrego drugiemu czlowiekowi i to jest poczucie bezcenne! A przynajmniej wielokrotnie duzo wiecej warte niz przeliczalna w pieniadzach ta jakas konkretna pomoc. Przy czym pomoc to moze byc i DOBRA RADA, i CZAS, i CIERPLIWOSC WYSLUCHAC ... To wcale nie musi byc gotowka Akurat w opisywanym przypadku potrzebne jest zapewne wszystko naraz - i wsparcie poswieconym czasem, dobra rada, cierpliwoscia, i pieniedzmi, bo nawet jesli pomysl z wynajeciem pokoju czy sprzedaza/zamiana domu ma byc realizowany, to i tak jakies fundusze na "juz" wydaja sie byc potrzebne. Dobrze jest miec w sobie chec dzielenia sie - to bardzo ulatwia patrzenie sobie w oczy w lustrze Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Pomoc siostrze 26.08.10, 20:02 Ok W rewanżowaniu nie ma nic złego. Miło jak ludzie docenią, że coś dla nich robimy Chodziło mi tylko, by wynikało to z autentycznych emocji a nie z kalkulowanej potrzeby "wyrównania długu wdzięczności". Widzę, że właściwie mówimy o tym samym. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
kuranioska Do pitahaya1 26.08.10, 10:35 Sądziłam ,ze piszę jasno ale po Twoim poście widzę rzeczywiście że można było ten fragment zrozumieć dwojako. "takich sytuacji" nie odnosiłam do zdania poprzedniego (równe liczenie się za wszystko), tylko do następnych słów że jedna strona pasożytuje wiecznie na innej. Oczywiście w przypadku kiedy wzajemna pomoc jest w miarę porównywalna nie ma mowy o żerowaniu . Oczywiście przedstawiam MÓJ punkt widzenia. Żyjemy wśród ludzi i wzajemna pomoc bardzo ułatwia funkcjonowanie. Osoby, z którymi się stykamy są dla nas w różnym stopniu bliskie, i np względem znajomych czy koleżanek lepiej stosować tę równowagę , właśnie po to żeby nie czuć tego dyskomfortu psychicznego. Ale są też relacje bliższe, tak jak właśnie z rodzicami czy rodzeństwem, gdzie w grę wchodzi właśnie miłość i głęboka przyjaźń. Czasem zresztą trudno zrównoważyć wzajemną pomoc, bo dla jednego trudno będzie wysupłać 50 zł, ale przeznaczy je dla bliskiej osoby, a druga strona nie odczuje wydatku 1 000 zł. Sama mam niestety problem z tym aby coś przyjmować, ale moja Mama wzięła mnie pod włos pytając nie raz: "A Ty byś nie zrobiła tego dla swojego dziecka?". Mam nadzieję że nie zapeszę ale mam wspaniałe relacje ze swoimi Rodzicami i siostrami, każdy daje z siebie co może i myślę że naprawdę nikt nie czuje się pokrzywdzony, obiecałam sobie solennie że nigdy nie podzielą nas żadne pieniądze i słowa zamierzam dotrzymać. Ogólnie jestem osobą, która bardzo chętnie dzieli się z innymi,a to skutkuje tym że mam wspaniałe relacje z rodziną i kilka naprawdę cennych kochanych osób, moich przyjaciół. Dobro powraca. Jestem bogata, bo to jest mój potencjał (z finansami cienko raczej) Podsumowując, udostępniłabym Mamie mieszkanie, z zastrzeżeniem że jest przeznaczone w przyszłości dla dziecka. łatwo mówić :"ja na Twoim miejscu" jak mówił A.Mickiewicz " Chcąc mnie sądzić nie ze mną trzeba być lecz we mnie" Życzę Ci trafnej decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 15:55 Znam podobną sytuację z bardzo bliskiej rodziny. Osoba X nie pomogła finansowo siostrze w tragicznej sytuacji życiowej, z powodu stanowczego sprzeciwu żony (argumenty podobne, czyli w zasadzie "nie, bo nie, bo mówiłem, że tak będzie"). I parę lat później rodzinę X dotknęła taka sama tragedia, w której siostra X okazała im wielkie wsparcie psychiczne. X nie może sobie wybaczyć, że wtedy ustąpił żonie, jest to dla niego prawdziwą życiową porażką. Bo tak jest. Są takie momenty w życiu, kiedy sprawdza się nasz charakter, mamy przed sobą jakiś ważny wybór i okazuje się, ile w nas dobra. Poza tym jedyne pieniądze, jakie przynoszą nam szczęście, to te, które podarujemy innym ludziom. Śmieszna rzecz, ale to udowodnione naukowo w licznych eksperymentach. Autorko, możecie z mężem liczyć kasę i ważyć argumenty finansowe, ale kiedy przyjdzie na was jakaś prawdziwa próba (czego oczywiście nie życzę), to zrozumiecie, że wzajemna pomoc wśród bliskich jest bezcenna i być może będzie wam wstyd okazanej małoduszności. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 16:15 A teraz tak na otrzeźwienie: pani jest bibliotekarką, czyli pobory miała niezbyt duże, straciła tę pracę, pracuje dorywczo poniżej oczekiwań; pan mąż także nie zarabia kokosów. A kredyt na 35 lat + dom trzeba utrzymać, a i 2 dzieci raczej koszty utrzymania będzie podwyższać, bo rosną, a wraz z tym wydatki. Ich zwyczajnie nie stać na ten dom i tak duży kredyt, nawet gdy dziewczyna pomoże siostrze i przez rok będzie opłacać raty-za zgodą lub wbrew mężowi. I to trzeba chyba uświadomić w siostrze. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 16:51 Się podpiszę. Ich nie stać. Po prostu. I nie było ich stać nawet zanim pani straciła pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 17:45 Wiesz,w życiu bywa różnie. Z własnego podwórka,małżeństwo nawet nie popadło w długi,tylko strasznie im się źle wiodło.A to kradzież towaru,a to nie ta branża działalności.I nie że porywali się z motyka na słońce,ot 7 lat chudych.Tak chudych,ze co dnia kasza,makaron i tak przez prawie rok.Nie skarżyli się,matka pana doskonale wiedziała,że krucho,no ale dorośli są,maja sobie radzić(choć miała jak i z czego pomóc)sami.Dziś wiedzie im się doskonale,wyszli na prostą,ale ciągle pamiętają jak najbliższa rodzina udawała,że o niczym nie wie(że wiedziała potwierdzali wielokrotnie). Nie mieści mi się w głowie,że mając możliwość,dodatkowo bez żadnych wyrzeczeń,pomocy nie pomaga się.I jeszcze propozycja,żeby siostrze powiedzieć(choć ona jak na razie o nic nie poprosiła ),że ponieważ się ją kocha to się nie pomoże co najwyżej będzie się trzymało kciuki jest okropna. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 19:56 Tyle że ,Gryzeldo,nawet jak pomoże ten rok, ich dalej na ten dom nie stać. Mają kredyt "na dorżnięcie" , na niski standard życia dla nich i ich dziecka. Znam taką parę, której marzeniem był dom, nie bardzo było stać, bo dochody za małe: uparli się i mają z dużym kredytem. I co? Słuchać nie mogę ich narzekania, jak ktoś był gdzieś na wakacjach ("wy to macie fajnie"), bo oni od 5 lat wakacje spędzają w ogrodzie, dzieci nie jeżdżą nigdzie, bo nie stać, bo rata, bo.... Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 20:02 Czemu zawsze przytacza się te najgorsze scenariusze? A moze sytuacja finansowa zmieni się na lepszą.Takie rzeczy nie tylko w erze. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 20:17 Bo takie często jest życie? Moja matka wdową została w wieku 40 lat, wcześnie zmarli też moi teściowie, dlatego nie wyobrażam sobie kredytu "na styk" na 35 lat, a ten, który jeszcze trochę mam, wzięłam z mężem tak, że w razie czego jesteśmy go w stanie spłacać i żyć z jednej pensji: mojej czy jego. Tego akurat mnie nauczyło życie. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 20:24 A ileż ludzi bierze te kredyty na styk,sytuacja się zmienia,spłacają szybciej.... Kurcze jak czytam forum to tu większość taka zapobiegliwa,że wie kiedy poduszkę podłożyć zanim upadnie. Siostra nic nie wie,jakie plany w stosunku do niej ma autorka.Może jak niektóre tu piszą szybciej pod most pójdzie niż przyjmie taką pomoc,ale cudownie mieć rodzinę co najnormalniej w świecie troszczy się o coś więcej niż własne podwórko. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Pomoc siostrze 30.08.10, 14:58 gryzelda71 napisała: > Wiesz,w życiu bywa różnie. > Z własnego podwórka,małżeństwo nawet nie popadło w długi,tylko strasznie im się > źle wiodło.A to kradzież towaru,a to nie ta branża działalności.I nie że > porywali się z motyka na słońce,ot 7 lat chudych. Ale rzadko kiedy ktoś z boku wie wszystko. Przykład w drugą stronę: firma-hobby, i wieloletnie problemy ze wszystkim: źle zainwestowane pienądze, kradzieże, obsuwy, nieuczciwi współpracownicy, cuda. Gdyby nie pomoc rodziny - dawno by to upadło. Ale - niestety - rodzina pomaga. I tym prostym sposobem wywaliła już ciężkie pieniądze w błoto, bo sytuacja ani na jotę się nie poprawia, ot, doraźnie gasi się pożary. A gdyby nie pomogli - gość musiałby siłą rzeczy zacząć myśleć racjonalnie, i po prostu iść pracować na etacie, zamiast sadzić się na "ja u kogoś robił nie będę". Efekt - gość od wielu lat jest w punkcie wyjścia, a wręcz pogrąża się coraz bardziej, rodzina straciła kupę kasy w bezsensownej pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
grudniowa377 Re: Pomoc siostrze 25.08.10, 18:52 Jak najbardziej pomogłabym sisotrze. A z męzem jeszcze raz bym porozmawiała na ten temat. Przypomniała, że siostra bardzo wam pomagała, ta pomoc była dla Ciebie bardzo ważna i uważasz, że nalezy sie jej w jakis sposób odwdzięczyć, a akurat nadarzyła się okazja. Odpowiedz Link Zgłoś
alba27 Re: Pomoc siostrze 26.08.10, 13:33 tak sobie jeszcze myślę, że skoro siostra ma 4 pokoje to moze 1 wynająć? kasa z najmu plus to co siostra dorobi to moze na ratę będzie? Do tego ty jej jakieś zakupy zrobisz czasami i może dadzą radę. Odpowiedz Link Zgłoś
imasumak Oooo, Alba, to jest myśl 26.08.10, 16:34 Zwłaszcza jeżeli mają dwie łazienki. Albo jeśli lokalizacja korzystna, wynajem jednego pokoju dla jakiejś firmy pod biuro. Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: Pomoc siostrze 26.08.10, 18:54 Rowniez mam serdeczne stosunki z siostra, generalnie najblizsza rodzina moze zawsze na siebie liczyc i pewnie sama pozyczylabym pieniadze bez zastanowienia. Tylko mysle sobie, ze z drugiej strony mam zbyt duzo zlych doswiadczen z laczeniem jakis zaleznosci finansowych ze znajomosciami/przyjazniami. I nad tym jednym moglabym sie tylko zastanawiac, czy to nie popsuje w jakis sposob naszych relacji. Odpowiedz Link Zgłoś
narsen Re: Pomoc siostrze 26.08.10, 19:54 Kredyty mają to do siebie, że trzeba je spłacać. Gdyby nie to - brałabym je garściami. Odpowiedz Link Zgłoś
and-a Re: Pomoc siostrze 30.08.10, 14:28 MOże przyda Ci się jeszcze jeden głos. Przedyskutowałam sprawę z mężem, który jest bardzo zawsze wyrywny do pomocy. Z męskiego punktu widzenia wygląda to tak - siostra z mężem powinni przyjść do Was i powinniście omówić ewentualną pomoc. Mąż mówi,że gdyby chodziło o ostatni rok spłaty, to by się nie zawahał. Jeśli pomógłby teraz, chciałby wiedzieć jak planują spłacać w przyszłości, bo sytuacja może wyglądać tak,że za rok okaże się,że nadal będę niewypłacalni i wtedy on/my uznamy,że wyrzuclliśmy rok spłaty rat i straciliśmy nasze pieniądze. Trochę inaczej wygląda pomoc finansowa w przypadku niespodziewanej choroby, itp., a inaczej jeśli ktoś, nawet bliski, przeliczył się z planami. Życzliwie, ale odpowiedzialnie trzeba z nimi porozmawiać. Za plecami męża nie robiłabym żadnych ruchów, chyba,że na małżeństwie Ci nie zależy. Siostra to siostra i należy pomóc, ale mądrze (np. szukać pracy, wspomóc okazjonalnie). Co ważne, jeśli po cichu pomożesz siostrze, przecież jej mąż też będzie wiedział, w ich sytuacji życiowej będzie wiadomo skąd ma pieniądze. Powodzenia w znalezieniu dobrego rozwiązania dla wszystkcih. Anda Odpowiedz Link Zgłoś
tempera_tura Re: Pomoc siostrze 30.08.10, 15:24 Jeżeli was stac i nawet tego nie poczujecie to przyznaje się że bym sie kłóciłam Nie rób tego za placami męża, to złe, wytłumacz mu że to TWOJA SIOSTRA!!!!!!! DO CHOLERY!!! Nie ma rodzeństwa? Nie czai pewnych związków? Odpowiedz Link Zgłoś