Dodaj do ulubionych

Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie (???)

30.09.10, 18:39
Jestem tak poirytowana, że zaraz eksploduję chyba...
Ale od początku.
Mieszkamy razem z moimi teściami, ale nie jest tak abyśmy nie mieli gdzie sami mieszkać. To teściowie baaardzo nas namawiali abyśmy zamieszkali z nimi, ale osobno (tzn. mamy swoje piętro, które ma 120m2), wspólna jest klatka schodowa. Nadbudowa domu została sfinansowana z naszych środków.
Teściowie mieszkają w bardzo atrakcyjnej dzielnicy i jest nam tutaj po prostu bardzo wygodnie.
Mieszkamy tak już od 8 lat, nigdy nie było żadnych wielkich kłótni.
Małżeństwem jesteśmy 10 lat, nasze dzieci (bliźniaki mają 3 lata). Nigdy sobie nie wchodziliśmy w drogę, czasami dosłownie przez tydzień się nie widzieliśmy.

W ubiegłą sobotę przyjechała do nich ich córka a moja szwagierka z mężem i 3 miesięcznym dzieckiem. Akurat w tym czasie moje bliźniaki były mocno przeziębione, ale ani nie chodzą tam do dziadków, korzystamy tylko ze wspólnej klatki schodowej. Wczoraj ich 3-miesięczny syn się rozchorował, lekarz stwierdził że złapał wirusa. Oczywiście szwagierka przyszła do mnie na górę i powiedziała że Mały jest chory i moje dzieci go zaraziły i że ona nawet nie może odwiedzić swoich rodziców bo moje dzieci ciągle są chore...
Stwierdziłam, że my jesteśmy we własnym domu.
Dzisiaj przychodzi do mnie teściowa i pyta czy mogłabym się na czas pobytu szwagierki z małym (czyli 10 dni) przenieść do moich rodziców, ponieważ Milena i Igor są chorzy. Zbaraniałam! Kurcze, przecież ja mieszkam w swoim domu!
Co byście na to powiedziały, bo mnie tak wcięło, że nie byłam w stanie wydusić słowa... Czekam na męża, niech on porozmawia ze swoimi rodzicami.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 18:44
      no rzeczywiscie niezly odpal...moglas odpowiedziec pytaniem na pytanie, czy szwagierka eksmituje tez swoich sasiadow w czasie choroby ich dzieci.
    • ciocia_ala Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 18:47
      Naiwna osoba bedac... moze chodzi o to, zebyscie Wy sie nie rozchorowali? Bo przeciez oni sa juz chorzy.

      Ja bym sie nie wyprowadzila. Dzieci nie mialy ze soba stycznosci. Bez przesady. Maly w koncu mogl sie rozchorowac przez kogokolwiek, np. zlapac cos w sklepie/na stacji benzynowej (w koncu jakos przyjechali). Sezon jest jesienny i o chorobe nie trudno. I jednak jestes w swoim domu. Ja bym do sasiada nie szla i nie prosila, zeby sie wyprowadzil, bo korzystamy z wspolnej klatki schodowej, a jego dziecko przeziebione. Tesciowa wydziwia.
      • najma78 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 19:12
        Tiaaa i tu wlasnie wychodzi polska mentalnosc dotyczaca tych nieszczesnych ''katarkow i kaszelkow'' jakze wszechobecna i silnie utrwalona. Zenujace i smieszne zarazem, cala ta sytuacja wydaje sie groteskowa...hahaha
      • falka32 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 19:31
        Ta szwagierka dziwna. Rozumiem, że teściowa mogła się jej dać nakręcić, ale sam pomysł, że ona nie może przyjechać do mamy, bo twoje dzieci są "ciągle chore" świadczy albo o tym, że jej posiadanie niemowlęcia się totalnie rzuciło na mózg, albo że ma do ciebie inne wąty na zupełnie innym podłożu.
    • hamerykanka Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 19:15
      Tesciowej przypomniec ze jestes u siebie i czy ona , kiedy jest przeziebiona, wyprowadzi sie do hotelu bo moze dzieci zarazic.
      Nie dziwie sie, bo tez bym sie wkurzyla.
    • pogoda.w.kratke Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 19:27
      Masz rację, poczekaj na męża i razem idźcie porozmawiać. W międzyczasie trochę ochłoń, bo przecież nie chodzi o zrobienie karczemnej awantury z piorunami (chociaż to pewnie kuszące) ale o asertywne i zdecydowane postawienie granic.

      Musisz wytłumaczyć teściowej że lęk o małe dziecko nie tłumaczy jej zachowania, bo jej prośba rzeczywiście mega durna.
      • marzeka1 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 19:39
        Powiedziałabym wprost, że się nie wyprowadzisz, bo jesteś u siebie w swojej części domu z waszych środków sfinansowanej.
        • aurita Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 19:47
          dzikie wymagania... poradzilabym tesciowej aby to ona odwiedzila corke suspicious
          • ewelsia Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 19:53
            absolutnie nigdzie się nie wyprowadzaj.
    • niamn Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 20:14
      krotko i konkretnie: "nie zamierzam sie nigdzie wyprowadzac, bo mieszkam w swoim domu".

      a z powazna rozmowa poczekac na meza. tyle.
      • heca7 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 21:51
        Wyprowadź się raz to ci teściowa ze szwagierką urzadzą piekło.
        • heca7 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 21:53
          sorry za szybko... Potem cokolwiek im się nie spodoba to fruuu do synowej niech pakuje manatki. Zapytaj się czy nie boją się same przychodzić? przecież mogą się zarazić, tak?
    • mgla_jedwabna Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 22:00
      Teściowa jeśli chce kogoś wypraszać, to najlepiej szwagierkę, niech wraca do siebie, skoro jej towarzystwio nie odpowiada, bo wy jeteście u siebie i nigdzie się nie wybieracie w odwiedziny z chorymi dziećmi.
    • deodyma Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 22:06
      kobieta przewrazliwiona jakas a Ty pogadaj z mezem.
      pamietam, jak to bratowa mojej przyjaciolki miala swojego czasu do niej pretensje o to, ze jej dzieci dzieci pozarazaly sie od synow tamtej.
      najsmieszniejsze bylo to, ze kazda z nich mieszkala oddzielnie, kazda miala swoj dom a rozmowa miala miejsce podczas imienin przyjaciolki, przy zaproszonych gosciach...
      bylo to 6 lat temu, ja sama nie mialam wtedy jeszcze dzieci, ale jak dla mnie ta kobieta byla zdrowo porabana.
      • daisy Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 22:13
        Wyluzuj. Szwagierka jak prawie każda świeża matka jest kompletnie zakręcona - sama taka byłam w tamtym czasie, miałam ochotę wyprawić na księżyc wszystkich, którzy mogli mi obudzić/zarazić/przestraszyć dzieciaka. Normalne. Zapewne zaczęła spazmować mamie, że ona wyjeżdża, bo u was dzieci chore i w ogóle. Matka chcąc ją uspokoić powiedziała, że może z Tobą pogada - i tak rozwinęła się głupia sytuacja.
        Podejdźcie spokojnie, wytłumaczcie, zapewnijcie, że nie możecie się wyprowadzać z domu z takich powodów i takie wymagania są bez sensu. Nie gadajcie długo, życzcie maluszkowi zdrowia, wracajcie do siebie i zamknijcie drzwi. wink
        • mala_mee Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 30.09.10, 22:30
          Nie, to nie jest normalne.
          Nie chodzę po klatce żeby sprawdzić który z sąsiadów jest chory i w razie konieczności wysłać go na księżyc.
          A poza tym jeszcze jedna rzecz - jak już są chore to po "japkach". Bardziej się nie zarażą.
          • izak31 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 05:44
            Ja bym nawet na meza nie czekała tylko zrobila niezla jazde tesciowej i szwagierce wink
            a tak na marginesie. Rozbudowe finansowaliscie z wlasnych srodków...a czyja jest dzialka na ktorej stoi dom? Jesli nie ma Twojego imienia i nazwiska w akcie lub chociaz Twojego meza to raczej nie jestescie u siebie. Dom nalezy do tego czyja jest ziemia, to tak ogólnie
            • mulka1 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 09:02
              Wcale nie rozmawiałabym z teściową, udałbym ,że rozmowy nie było i robiła swoje. Może teściowa ochłonęła z głupoty którą "palnęła" . Przez tyle lat nie miałyście przecież konfliktu.
              Gdyby jednak jeszcze raz powtórzyła prośbę zwyczajnie powiedz NIE . Po co jakakolwiek próba dyskusji, jej wymagania są z kosmosu i nie ma dla nich argumentów.
              • gabi683 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 09:16
                Bardzo jestem ciekawa co dalej ,mam nadzieje ze nie uległaś....
                • sabina.wwa Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 09:42
                  Wczoraj razem z mężem poprosiliśmy teściową na górę.
                  Mąż zapytał czemu mamy się wyprowadzać z NASZEGO DOMU?? Na co teściowa troszkę zmieszana stwierdziła, że tak bardzo martwi się o swojego małego wnuczka (szwagierka nie mogła zajść w ciąże przez 4 lata). Mąż stwierdził, że każdy martwi się o SWOJE dzieci nie zależnie jak długo starał się o ciąże i że bardzo czujemy się dotknięci jej sugestią wyprowadzki.
                  Skoro szwagierka boi się niech wraca do swojego domu. Na co teściowa stwierdziła że przecież ona ma prawo odwiedzać rodziców itd.
                  Mało tego, my połowę działki spłaciliśmy właśnie tej szwagierce. Dom stoi również na naszej działce.
                  Argument który najbardziej przemówił do teściowej był taki hehe - w takim razie nie czujemy się tutaj jak w swoim domu, sprzedajemy naszą działkę i połowę domu, za te pieniądze kupujemy dom w innym miejscu. Zobaczylibyście minę mojej teściowej....

                  Dzisiaj przyszedł rano mój teść i powiedział że głupio mu ze względu na tą całą sytuację i nas przeprasza. Ale teściowa się do nas nie odzywa. Gdy wychodziłam do pracy, spotkałyśmy się na klatce, jak zawsze się z nią przywitała, a ona cicho odpowiedziała i wyszła. Widać że jest obrażona.
                  A szwagierka mojemu mężowi powiedziała że gdy bliźniaki będą mieć zamiar chorować na ospę to żebyśmy dali im znać....
                  Najbardziej szkoda mi tej głupiej sytuacji z teściową, to bardzo dobra kobieta, która stara się wszystkim dogodzić, ale gdy przyjeżdża jej córka to tak jakby rozum traciła. W ogóle teściowie mają 5 dzieci - 4 synów i jedną córkę.
                  Mam nadzieję że jak szwagierka wyjedzie to relacje wrócą do normy.
                  • gabi683 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 09:49
                    Dobrze ze tak się skończyło smile
                    • izak31 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 10:29
                      Tesciowej i szwagierce powiedz,ze nie bedziesz dostosowywac choroby swoich dzieci do jej wizyt. To nuie Ty ją zapraszasz i tyle. I powiedz szwagierce, przy tesciowej i mezu, zen iezyczysz sobie aby ona w jakikolwiek sposob ingerowala w zycie Twojej rodziny i jesli sie jej cos nie podoba niech sie trzyma od Was z daleka.
                      • monika19782 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 11:22
                        Dobrze że masz męża z jajami, jak szwagierka wyjedzie pogadaj na spokojnie z teściowa o sytuacji bo rzeczywiście szkoda niszczyć dobre relacje.
                  • falka32 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 11:34
                    > Skoro szwagierka boi się niech wraca do swojego domu. Na co teściowa stwierdził
                    > a że przecież ona ma prawo odwiedzać rodziców itd.

                    Ten argument, jak rozumiem, jest kluczowy.
                    Toteż podsuwam na zaś pociągnięcie tematu.
                    Szwagierka ma prawo odwiedzać rodziców, nawet, jeżeli mieszkają w strefie Gazy w rejonie bombardowań. Ba, nawet jakby mieszkali na Antarktydzie, albo w Chinach w epicentrum ptasiej grypy, też ma prawo ich odwiedzać.
                    Ma prawo ich odwiedzać nawet wtedy, kiedy oboje będą leżeli chorzy na dżumę.
                    Ma też prawo z tego prawa nie skorzystać, jeżeli uzna, że ryzyko dla dziecka jest zbyt duże.
                    Jednym słowem, przypomnij komu trzeba, że 3-letnie bliźniaki w promieniu 100 m za kilkoma ścianami to nie jest jedyne na świecie zagrożenie dla niemowlęcia.
                    Jeżeli przyjeżdża samochodem do rodziców, statystycznie ryzykuje znacznie więcej poważniejszych zagrożeń dla dziecka, niż kontakt z 3-letnimi bliźniakami.
                    Niech rozważy po prostu, na ile chce korzystać ze swojego prawa i jakie zagrożenia są dla niej dopuszczalne.
                    Przypomnij, że jeżeli szwagierki dziecko za dwa lata się rozchoruje w czasie wizyty u rodziców na ospę i "zarazi" twoje bliźniaki, to po takim precedensie miałabyś prawo do wyegzekwowania usunięcia na przyszłość zagrożenia ze swojego domu (bo obecność chorego piętro niżej jest w tej sytuacji nazwana realnym zagrożeniem). I czy teściowa na pewno chce być wtedy zmuszona do rozstrzygania tego, kto w związku z tym ma prawo przebywać w jej domu, skoro za pierwszym razem uznała zasadność takiego rozwiązania jak wyprowadzka.
                  • swinka-morska Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 11:50
                    Masz dobrego męża.
                  • wieczna-gosia Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 12:13
                    ma prawo odwiedzac rodzicow nie ma natomiast prawa wprowadzac kwarantanny w domu.
                    • grzalka Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 14:17
                      aaa, no i wszystko jasne, po prostu córka jest tylko jedna, a najbliższe sercu są dzieci córki wink
                  • kamelia04.08.2007 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 15:13
                    sabina.wwa napisała:


                    > Skoro szwagierka boi się niech wraca do swojego domu. Na co teściowa stwierdził
                    > a że przecież ona ma prawo odwiedzać rodziców itd.

                    oczywiście, ze może odwiedzac, ale ma obowiazek zachowywac sie kulturalnie. Skandaliczne jest kazanie gospodarzowi wynosic sie z własnego domu, bo gosc ma takie zyczenie.

                    A w ogóle madra jestes kobietą. Mi tez by zółc napłyneła, ale dobrze, ze nie ciagniesz tematu. Sprawe postawiliscie raz, jasno i konkretnie - i starczy.

                    Jesli sie obawia o zdrowie swojego dziecka, to niech nie przyjeżdża, moze przeciez odczekac 2 tygodnie.
            • kamelia04.08.2007 Re: Wolnoć, Tomku w swoim domku - czy jednak nie 01.10.10, 15:06
              izak31 napisała:

              > a czyja jes
              > t dzialka na ktorej stoi dom? Jesli nie ma Twojego imienia i nazwiska w akcie l
              > ub chociaz Twojego meza to raczej nie jestescie u siebie. Dom nalezy do tego cz
              > yja jest ziemia, to tak ogólnie


              tak ogólnie, to masz w 100% racje, bo oczywiscie czyja działka, to tego wszystko co na tej działce, czyli superficies solo cedit. Tutaj jednak nie chodzi (na razie) o to, by wykazać kto jest włascicielem w sensie prawnym. Przeciez i teście i forumowiczka wiedzą, ze dom jest wspólny, tescie sami zapraszali, a młodzi sami ze swoich srodków sfinansowali rozbudowę, tego nikt nie kwestionuje. Nawet jesli działka jest nadal tesciów, to jedni i drudzy maja poczucie, ze to wszystko jest wspólne, czyli młodych i starych. Starzy sa u siebie na dole, a młodzi u siebie na górze, do tej pory przestrzegano tego i dlatego oburzajace jest, ze tesciowa każe sie wynieśc synowej z jej części, bo przyjechała jej córka z wnuczkiem.
    • kamelia04.08.2007 ja pierdz.... 01.10.10, 14:52
      o qrwa, ale heca. Zatkało by mnie na całej linii.

      Jak posłuchasz tesciówki, to masz przesrane, bo jak nastepnym razem córunia przyjedzie, to tesciówka gotowa cie wyprsic do rodziców profilaktycznie, bo przeciez twoje dzieci sa ciagle chore. Ty jak zachorujesz, to kaze ci sie wynieśc do szpitala, albo do hotelu.
      Mieszkacie prawie tak jak w bloku, to tak jakbys kazała sie zaziebionemu sasiadowy wyniesc, bo pratkuje na wspólnej klatce schodowej.

      Dom jest wspólny, wy jestescie u siebie, a teściowa u siebie, a jak sie córce nie podoba, to niech nie przyjeżdża, tylko niech mamusie zaprosi do siebie. Masz prawo mieszkac tu razem z zasmarkanymi własnymi dziećmi.

      W ogóle jestem przeciwna zasadzie, ze skoro tesciowa jest u siebie i mieszkaja z nia dorosłe dzieci, to tesciowa może robic co chce, włazic z buciorami, czy wtracać sie, grzebac po szufladach itp. jakies zasady obowiazują. To akurat ciebie nie dotyczy, bo to wasz wspólny dom, wiec nie jestes u niej kątem.
    • sabina.wwa Moja teściowa jest jednak bardzo fajna osobą (!) 01.10.10, 19:25
      Dzisiaj tak jak pisałam spotkałam moją obrażoną teściową na klatce schodowej, która coś nie za bardzo miała ochotę rozmawiać ze mną. Gdy wychodziłam krzyknęłam jeszcze do niani, że niestety nie mam obiadu dla dzieci, ale powinnam tak wrócić aby coś ugotować. Pracuje jako lektor j. francuskiego (zresztą moja teściowa jest tłumaczem j. francuskiego) i mam nie normowany czas pracy i liczyłam że wrócę i szybko coś ugotuję.
      Faktycznie w domu byłam na 14.00, a tutaj moje zdziwienie. Moje dzieci jedzą ich ulubioną zupę ogórkową, którą ugotowała babci i im przyniosła. Tutaj muszę zauważyć że moja teściowa to nie typową babcią, która całe dnie spędza w kuchni aby wnuczkom dogodzić, dlatego jak już coś dla nas ugotuje to to bardzo doceniam.
      Teściowa jak zobaczyła że jestem już w domu, przyszła na górę i mówi "No wiesz Sabcia (tak mówią na mnie w domu), mi ta kaszka dziecięca też się chyba na rozum rzuciła, że Wam coś takiego powiedziałam... No wiesz niektórych babć też to dotyczy... Przepraszam"
      Ulżyło mi, bo ta sytuacja bardzo mnie męczyła. Cieszę się że umiała nas przeprosić, a nie przejść nad tym do porządku dziennego.

      I chwalę siebie w duchu, że jednak opanowałam swoje emocje i nie zrobiłam wczoraj awantury, a miałam na nią wielką ochotę.
      A poza tym moje dzieci są już zdrowe i w poniedziałek idą znowu do przedszkola smile.

      Sabina
      • monika19782 Re: Moja teściowa jest jednak bardzo fajna osobą 01.10.10, 21:02
        Wrecz idealne zakończenie sytuacji, w sumie można ci tesciowej pogratulować, mało która potrafiłaby przyznać sie do błędu.
    • sueellen A teraz drogie dzieci... 01.10.10, 21:07
      podziękujcie cioci za bajeczke, do łóżek i spać.
      • sabina.wwa Re: A teraz drogie dzieci... 01.10.10, 21:18
        Nie no jasne, gdybym napisała że teściowa mi dzisiaj wystawiła walizki za drzwi to by było bardziej wiarygodnie i przynajmniej wpisywałoby się w to że jednak teściowa to nie człowiek!
        • ciocia_ala Re: A teraz drogie dzieci... 02.10.10, 09:41
          a juz myslalam, ze ktos napisal:
          "A teraz drogie dzieci...

          pocalujcie misia w du..e" smile

          Takie skojarzenie z lat dzieciecych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka