Terrorysta w klasie...

06.10.10, 20:26
wiadomosci.onet.pl/kraj/9-latek-terroryzuje-klase-szkola-jest-bezsilna,1,3725522,wiadomosc.html
Co robić w takich sytuacjach???Gdzie szukać pomocy,jakich używać argumentów???
Przeczytałam i przyznaję,że nie wiedziałabym,jak się w takiej sytuacji zachować...
    • d.o.s.i.a Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 20:36
      Jak zwykle prawda lezy gdzies po srodku.
      Szkoda tylko chlopaka.
    • kropkacom Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 20:37
      Szkoła jest bezsilna? Czy nieudolna? To jest raptem jedno dziecko ...
      • miaowi Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 20:39
        Właśnie. Starczyłby porządny wpier...
        Op, przepraszam, ustawa zakazuje.
      • kawka74 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 20:44
        > Szkoła jest bezsilna? Czy nieudolna? To jest raptem jedno dziecko ...

        Jakie masz propozycje?
        • lena99 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 20:47
          O ile się nie mylę szkoła może prowadzić dla takiego dziecka nauczanie indywidualne (w domu).
          • kawka74 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:01
            Po pierwsze wydaje mi się, że w przypadku tego chłopca to nie jest rozwiązanie.
            Po drugie - z wnioskiem o nauczanie indywidualne występują rodzice, a orzeka o takiej konieczności zespół psychoped. Matka jednak nie chce, aby dziecko zostało zbadane, ba, twierdzi, że to nie ono (i nie rodzice) ma problem - w takiej sytuacji będzie to raczej mało prawdopodobne.
            BTW rodzice zachowują się typowo, książkowo wręcz - to nie nasz problem, dziecko jest grzeczne, to wina szkoły. Jest to charakterystyczne dla rodziców dzieci z problemami i póki im nie minie, szanse na poprawę sytuacji są znikome.
            • lena99 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:05
              Czyli dopóki rodzice nie zmienią podejścia nic nie można zrobić?
              Fatalnie.
              Może czas na zmianę przepisów?
              Tym bardziej, że nie jest to odosobniony przypadek.
              • kawka74 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:14
                Można niewiele.
                Można z nim rozmawiać. Rozmawiać z dziećmi. Bardzo uważnie obserwować (przy takim poziomie agresji nawet trzeba, żeby dzieciak nie zrobił komuś albo sobie krzywdy). Poświęcać chłopcu czas (kosztem innych dzieci, rzecz jasna). Można wpisać mu uwagę, dwie, trzy, dziesięć. Można poprosić rodziców o spotkanie.
                To wszystko jednak to środki doraźne, bo żeby pomóc chłopcu, trzeba się dowiedzieć, co jest problemem - choroba? Durni rodzice? Konflikty w poprzedniej szkole? Postawa rodziców rozwiązanie uniemożliwia, bo skoro udają, że problemu nie ma, to jak z nimi pracować nad jego rozwiązaniem?
                • el_jot Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:27
                  Można wpisa
                  > ć mu uwagę, dwie, trzy, dziesięć.

                  Przecież to kompletnie nic nie daje, tym bardziej że rodzice uważają, że dziecko jest ok, a szkoła jest be,więc to szkoła ma problem, nie rodzicebig_grin
                  • kawka74 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 22:00
                    Ja wiem, że nic nie daje, chodziło mi o pokazanie narzędzi, jakimi dysponuje nauczyciel.
            • e_r_i_n Re: Terrorysta w klasie... 07.10.10, 16:44
              kawka74 napisała:

              > Jest to charakterystyczne dla rodziców dzieci
              > z problemami i póki im nie minie, szanse na poprawę sytuacji są znikome.

              Póki w szkole nie będą uczyli ludzie z powołaniem, szanse na poprawę sytuacji są znikome.
              • asia_i_p Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 06:31
                A co robi w takiej sytuacji człowiek z powołaniem?
                Niech zgadnę: po jednej rozmowie z nim dziecko poznaje swój błąd i zaczyna zachowywać się inaczej.
                A może fajnie byłoby, żeby dzieci zaczęli rodzić i wychowywać ludzie z powołaniem?
              • kawka74 Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 07:02
                Erin, i Ty piszesz takie głupstwa?
                • e_r_i_n Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 16:31
                  To była celowa prowokacja smile - uogólniająca odpowiedź na Twoje uogólnienie nt rodziców dzieci 'z problemami'.
                  • kawka74 Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 16:57
                    Erin, faza zaprzeczania jest normalna, już kiedyś o tym pisałam. Nie spotkałam jeszcze rodziców, którzy na wieść, że to jednak ich dziecko może mieć problem, a nie reszta świata, reagowali - tak, oczywiście, weźmiemy to pod uwagę. Różny jest tylko czas trwania tej fazy.
                    Nie jest to tożsame z notoryczną głuchotą rodziców na jakiekolwiek uwagi.
        • echtom Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 20:50
          > Jakie masz propozycje?

          Zmienić prawo.
        • kropkacom Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:08
          Propozycje żeby nie turbował reszty uczniów? Mieć go non stop na oku. Robić tak aby miał zawsze jakieś zajęcie przy nauczycielu. Co do relegowania go z placówki się nie wypowiadam.
          • kawka74 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:19
            > Propozycje żeby nie turbował reszty uczniów? Mieć go non stop na oku.

            W tym wypadku potrzebny jest jeszcze jeden nauczyciel, specjalnie dla niego.

            Robić tak
            > aby miał zawsze jakieś zajęcie przy nauczycielu.

            Zawsze? Nie da się. Klasa to kilkanaście czy dwadzieścia kilka osób, które też mają prawo do uwagi nauczyciela i aktywnego uczestnictwa w lekcji.

            Poza tym to wszystko, jak już napisałam, to nie jest rozwiązanie. Rozwiązaniem jest dojście, skąd ta agresja, i próba przeciwdziałania jej zależnie od przyczyny.
            • kropkacom Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:26
              Tam nie było dziewiętnastu dzieci?

              To co napisałam jest tylko działaniem doraźnym aby dzieci nie były poturbowane. Oczywiście można nie robić NIC z tym jednym dzieckiem. Nie kłócę się, że szkoła ma prawo mieć problem z działaniami długofalowymi. Kropka.
              • kawka74 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:33
                > To co napisałam jest tylko działaniem doraźnym aby dzieci nie były poturbowane.

                A ja Ci napisałam, że to działania o niewielkiej skuteczności.

                > Oczywiście można nie robić NIC z tym jednym dzieckiem.

                Co szkoła do tej pory zrobiła - tego nie wiemy. Zakładanie, że nie zrobiła nic, bo chłopiec nadal jest agresywny, jest błędne.
                • kropkacom Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:39
                  > A ja Ci napisałam, że to działania o niewielkiej skuteczności.

                  Ale, że co? Jeśli chodzi o długofalowe skutki masz rację. Mi chodziło o to żeby reszta dzieci nie była poturbowana. Koniec zajęć lekcyjnych? Przytrzymać młodego dłużej o chwilę w klasie i już nie spotka się z resztą dzieci na schodach itd. No, nie ważne z resztą. Nie przyznasz mi racji.
                  • kawka74 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:56
                    Dlaczego nie? Chodzi mi o to, że doraźne sposoby niekoniecznie muszą być skuteczne. Nauczycielowi nie wolno robić pewnych rzeczy, nawet przetrzymywanie go w klasie nie musi się spodobać rodzicom.
        • lena99 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:12
          A może dodatkowy nauczyciel/opiekun (jak w klasach integracyjnych)?
          • hawela Re: Terrorysta w klasie... 07.10.10, 10:46
            A skąd pieniądze na dodatkowych nauczycieli dla każdej klasy?
            • yoka1 Re: Terrorysta w klasie... 07.10.10, 11:22
              a zanim pieniądze, gdzie przepis na to?
              • lena99 Re: Terrorysta w klasie... 07.10.10, 22:38
                No właśnie, tak działa nasza szkoła.....
                Nie ma przepisu, nie ma pieniędzy, po co się wysilać i coś robić, lepiej czekać aż sprawa sama się rozwiąże.....

                IMO zawsze można coś zrobic trzeba tylko chcieć.

      • erillzw Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 20:49
        Blad. To sa jego rodzice. To co ten dzieciak soba prezentuje jest wybitnym dowodem na to, ze cos bardzo nie tak dzieje sie u niego w domu. Najprowdopodobniej jest bity i na dodatek stosuje sie wobec niego przemoc seksualna. Dzeci znikad nie obnazaja sie na srodku szkoly przed innymi.
        PObic to byc mozna bylo jego rodzicow i tego, ze nikt nie potrafi mu pomoc bo kazdy raczki umywa ze to nie jego sprawa.
        • d.o.s.i.a Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:45
          Zgadzam sie. Takie zachowania nie biora sie z niczego.
        • arwena_11 Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 21:48
          Jak dziecko przychodzi ze szkoły poturbowane czy pobite, składać zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez dyrekcję. W końcu to oni odpowiadają za bezpieczeństwo dzieci w szkole. Drugi wniosek o odebranie dziecka rodzicom bo sobie nie radzą wychowawczo.

          Jestem przekonana, ze dyrekcja znajdzie sposób wtedy na rozwiązanie problemu.
          Rodzice takiego dziecka w 9/10 przypadków zgadzają się na indywidualne nauczanie lub przeniesienie dziecka do szkoły integracyjnej. Znam takie przypadki.
          • d.o.s.i.a Re: Terrorysta w klasie... 06.10.10, 22:18
            Tylko, ze wykorzystywanie seksualne (a istnieje taka mozliwosc) nie pozostawia sladow.
            • ankh_morkpork Na ciele - może i nie zostawia... 07.10.10, 10:52
              W psychice - zostawia na pewno. I doświadczony psycholog je znajdzie. Zwłaszcza, jak będzie wiedział, że istnieje podejrzenie, że u badanego dziecka do molestowania doszło.
              • erillzw Re: Na ciele - może i nie zostawia... 07.10.10, 23:52
                ankh_morkpork napisała:

                > W psychice - zostawia na pewno. I doświadczony psycholog je znajdzie. Zwłaszcza
                > , jak będzie wiedział, że istnieje podejrzenie, że u badanego dziecka do molest
                > owania doszło.

                Nie musi byc podejrzenia. Sa pewny symptomy zachowan u dzieci ktore w przypadku braku przemocy sie nie pojawiaja bo nie maja z czego. Zachowanie tego dziecka wyraznie sugeruje by dokladnie przyjrzec sie temu jak wygladaja realcje w jego domu. Nie musi dochodzic nawet do gwatlu czy czegos bo rodzajow przemocy seksualnej jest bardzo wiele i do niektorych z nich nie potrzeba nawet dotyku..
    • babunia_wygodka Re: Terrorysta w klasie... 07.10.10, 10:24
      fjefjurka71 napisała:

      > Co robić w takich sytuacjach???Gdzie szukać pomocy,jakich używać argumentów???

      Jak to gdzie? W prokuraturze.
      • yoka1 mówili o tym w Pytaniu na śniadanie TVP2 07.10.10, 11:24
        i oczywiście pani psycholog mądra orzekła, że to wina szkoły, bo dorośli nie radzą sobie i najlepiej czekać na prokuraturę i sąd. A w Holndii to świetnie sobie radzą mimo barier językowych i polska szkoła powinna brać z nich przkład.

        Szkoda, że tak szkolona i zamiast ratować jakąś polską szkołę dla TV pracuje
    • tully.makker znowu sie wylamie 07.10.10, 11:55
      Jestem matka takeigo sprawiajacego problemy przedszkolaka. Do niedawna jego zle zachowanie wystepowalo glownie w domu. W wakacje zrobilismy znaczny postep wychowawczy, ale zaczelo sie zle i czasami agresywne zachowanie w przedszkolu. zastosowalismy sie do zyczen nauczycielek, chodzimy do psychologa, ktory ogolnie ocenil nasze metody wychowawcze jako dobre - pracujemy nad detalami. Przekazuje w przedszkolu informacje o zaleceniach psychologa, i dowiaduje sie takich rzeczy, ze np Wscieklak zszedl z karnej laweczki przed uplywem czasu kary. I co zrobily panie - nic, obserwowaly go

      To moze mi powiedzcie, co jeszce MY mozemy zrobic, zeby PRZEDSZKOLE zaczelo sobie z nim radzic, jesli panie nie umieja ustawic do pionu 5-latka, ktory calkiem niezle reaguje wdomu na stanowcze krotkie polecenia i konsekwentne stosowane metody wychowawcze?
      • sanna.i Re: znowu sie wylamie 07.10.10, 12:03
        Wiesz, panie chyba mają mniejsze możliwości. Muszą sie dostosować do jakichś ogólnych standardów. Może nie mogą w inny sposób dyscyplinować dzieci?
        U was sytuacja jest zupełnie inna. W tym konkretnym przypadku problem leży w rodzicach, bo NIE CHCĄ współpracować w ogóle.
        • tully.makker Re: znowu sie wylamie 07.10.10, 15:35
          Wiesz, panie chyba mają mniejsze możliwości. Muszą sie dostosować do jakichś og
          > ólnych standardów. Może nie mogą w inny sposób dyscyplinować dzieci?

          Jesli masz na mysli dzieci, to my w domu ich rowniez nie bijemy, stosujemy konsekwencje w postaci utraty narzadzia zbrodni, wyciszania na lozku itp, dokladnie to samo, co w przedszkolu - tylko - konsekwentnie.

          A teksty jakie ja slysze od pan - wypisz wymaluj jak w tym materiale.
          • wieczna-gosia Re: znowu sie wylamie 07.10.10, 22:50
            > Jesli masz na mysli dzieci, to my w domu ich rowniez nie bijemy, stosujemy kons
            > ekwencje w postaci utraty narzadzia zbrodni, wyciszania na lozku itp, dokladnie
            > to samo, co w przedszkolu - tylko - konsekwentnie.
            >
            > A teksty jakie ja slysze od pan - wypisz wymaluj jak w tym materiale.

            i lepiej sie do tego tully przyzwyczaj. To nie jest tak ze nauczyciel ma mniejsze mozliwosci- ma inne. Ja tez prawie uwierzylam ze absolutnie nic sie nie da zrobic. Tymczasem szkola w miesiac ustawila mojego syna duzo lepiej niz przedszkole przez 3 lata- alez oczywiscie ze sa problemy, oczywiscie ze jestem wzywana na dywanik i uwagi wypychaja dzienniczek. Ale szkola nie ma problemow ani z wyciszaniem dziecka, ani z izolowaniem gdy jest to potrzebne. I oczywiscie wleczenie wyjacego 6 latka do pani pielegniarki nie jest czyms co nauczyciel uwielbia robic i ja to rozumiem i rozumiem ich naciski zebym moze dziecko przeniosla itd- ale jednoczesnie sie dogadujemy- pani go slicznie opanowuje, swietlica tez znalazla na niego sposob, jak kryzys jest zupelny to pan dyrektor tez pomogl. Nie ma agresji, z ktora w przedszkolu problem byl permanentny, jest nieustanne podwazanie autorytetu doroslych (to sie fachowo skracanie dystansu nazywa, moj syn totalnie i kompletnie nie ma dystansu do doroslych en masse, wali na ty i generalnie mowi co mysli), ale z tym tez sobie radzimy. Dziecko robi milowe postepy, zaczyna stosowac sie do regul grupy czego przedszkole majac do dyspozycji dwie nauczycielki nie bylo w stanie wymoc. Normalnie po prostu niesamowite.

            I oczywiscie podswiadomoe spodziewam sie tapniecia i pogorszenia itd. i ze jak on szkole oswoi to kto wie co wywinie, ale jednoczesnie widze ze oni generalnie kombinuja. I to mnie nieco uspokaja.....
            • komyszka zasadnicza roznica 08.10.10, 06:32
              jak w tytule.
              ty ZDAJESZ SOBIE SPRAWE z tego ze masz dziecko o innych potrzebach, AKCEPTUJESZ to (albo usiłujesz sprawiac tu na forum takie wrazenie) WSPOLPRACUJESZ ze szkola. w opisywanym przypadku tego BRAK. ty pozwalasz aby twoje dziecko było "dowleczone do pielęgniarki". sa rodzice którzy już oskarzyli by szkołe o stosowanie przemocy. ty "przychodzisz na dywanik" , są rodzice, którzy poproszeni o takowe przyjscie wybuchna ci smiechem w twarz. gdyby w omawianym przypadku szkola i rodzina przyjela wspolny front- sprawa potoczylaby sie inaczej.
              • wieczna-gosia Re: zasadnicza roznica 08.10.10, 07:00
                widzisz komyszko rzecz w tym, ze instytucja tez moze sprawiac takie wrazenie ze cos robi. I np. tego probke mialam w przedszkolu- w zasadzie nie robiono nic i generalnie moj syn wyszedl z przekonaniem ze jesli bedzie sie darl i rzucal dostatecznie dlugo to w koncu dadza mu spokoj i bedzie mogl cos sobie porobic sam. I jak juz sobie cs robil w oderwaniu od grupy to przy okazji sie uczyl piosenek a nawet laskawca od czasu do czasu dolaczyl. A teksty byly takie same- oni nic nie moga ja cos powinnam zrobic ( w znaczeniu zabrac im to cos sprzed oczu) na pewno w domu jest cos nie halo. I jesli czlowiek jest odpowiednio dlugo tak traktowany- o przychodzimoment ze przestaje sie umartwiac i na informacje ze Michalek dzieicaj dwie krwawe szray zaliczyl na buzi- zaczyna zadawac pytanie- o co panstwo z tym zrobili? jak mogli panstwo do tego dopuscic?

                bez przeasay nikt go po korytarzu nie wlokl smile to moje slowa smile na rece wziac moze kazdy nauczyciel. Zaniesc do pielegniarki mozna kazdego ucznia. postawic pedagoga przy dziecku mozna bez zgody rodzicow. Sprawic by przerwe spedzialo pod kontrola tez mozna bez zgody rodzicow. Tak zorganizowac prace by zawsze byk ktos do pomocy tez mozna bez zgody. Wezwac sobie posilki do obserwacji dziecka- mozna bez zgody rodzicow- wyslac nauczycieli na szkolenie i kombinowac z case study- tez mozna bez zgody.
                • jogo2 Re: zasadnicza roznica 08.10.10, 09:53
                  Gosiu,
                  a teraz wyobraź sobie, że połowa grupy przedszkolnej (ok. 15 dzieci) ma taki sam problem jak Michałek, a pań jest dwie. Nie jest ci trochę głupio? W sumie oczekujesz od instytucji (przedszkola, szkoły), żeby adekwatnie potraktowała twoje dziecko, które sprawia problemy. Dopóki takie dziecko jest jedno w grupie/klasie, to można jakoś przeżyć. Ale kto powiedział, że ma być tylko jedno. A może więcej rodziców chce wychowywać dzieci bezstresowo (bo ty wychowujesz swoje dzieci bezstresowo). Nie rozumiem, dlaczego na przykład kwestii "skracania dystansu" nie możesz załatwić z nim w domu. Chyba jesteś jego matką. Nie możesz mu coś powiedzieć, żeby tego nie robił, a on ciebie nie posłucha? Dlaczego? A może to ty jesteś nieskuteczna?
                  • tully.makker Nie ja jestem wywolana do tablicy 08.10.10, 11:55
                    Nie rozumiem, dlaczego na przykład kwestii "skracania dystansu
                    > " nie możesz załatwić z nim w domu. Chyba jesteś jego matką. Nie możesz mu coś
                    > powiedzieć, żeby tego nie robił, a on ciebie nie posłucha?

                    Nie do mnie to bylo, ale ja odpowiem, bo mnie tez ta kwestia dotyczy. Owe nieszczesne skracanie dystansu - tak, moje dziecko texz wykazuje takie objawy, a ja nie bede tego tepic, bo sadze, ze jest to umiejetnosc byc moze irytujaca co poniektorych niedojrzalych doroslych, ale generalnie w zyciu cenna.
                    A ja nie chce wychowac dziecka, ktore bedzie sobie radzic w szkole, ale nie radzic w zyciu, bo to drugie uwazam za wazniejsze. Sama osiagnelam pozycje zawodowa, jaka mam, dzieki umiejetnosci mowienia tego, czego inni sie nie odwazyli ic zego szefostwo nie chcialo slyszec.

                    Nie wychowujemy naszych dzieci dla wygody pan w przedszkolu czy w szkole, ale by byly dobrymi ludzmi, spelnionymi poprzez dawanie spoleczenstwu tego, co w nich najlepsze, najbardziej wyjatkowe.
                  • kocianna Re: zasadnicza roznica 08.10.10, 12:42
                    Jogo2, poczytaj sobie więcej wypowiedzi Wiecznej, zanim wypowiesz się na temat jej metod wychowawczych ocenianych na podstawie jednego postu.

                    Placówka może (a nawet musi) wypracować sobie procedury postępowania w różnych przypadkach. Jeśli rodzic współpracuje i mu generalnie zależy, a szkoła stosuje skutecznie swoje procedury, to obie strony zyskują. Ale bez współpracy rodziców szkoła niewiele może.
                    Szkoła nie może wysłać ucznia na badania psychologiczne.
                    Szkoła nie może objąć ucznia terapią swojego psychologa i/lub pedagoga bez zgody rodziców
                    Szkoła rejonowa, również nieintegracyjna, musi zajmować się dzieckiem z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego, jeśli rodzic stwierdzi, że do szkoły specjalnej mu się nie chce dziecka dowozić.
                    Szkoła musi promować ucznia 1-3, który nie zna ani jednej litery, do klasy programowo wyższej, jeśli jego rodzic nie zgadza się na powtarzanie klasy.
                    Przeniesienie dziecka do innej szkoły jest najwyższą karą w statucie, ale... jest cholernie skomplikowane i zajmuje dużo czasu. Prawie tyle samo, ile skierowanie sprawy do oceny sądu rodzinnego.
                    A sąd - jak na załączonym obrazku widać - ma swoją specyfikę pracy i zanim się weźmie za rozpatrywanie sprawy, dziecko skończy dany etap edukacyjny (skończy, bo n-ciele będą mu stawiać dopuszczające za to, że się raz pojawiło na poczatku roku u nich na lekcji, żeby się pozbyć problemu), a gimnazjum będzie musiało powtarzać procedurę od początku.
                • komyszka Re: zasadnicza roznica 08.10.10, 13:48
                  nie o tym mowa wieczna gosiu czy szkola/rodzice/inne instytucje "sprawiają wrażenie że coś robią" czy nie. w tym konkretnym przypadku piszę, że brak jest elementarnej wspolpracy na linii rodzina-szkoła i dlatego sytuacja jest - nazwijmy to trudna.
                  "na ręce moze wziac kazdy nauczyciel" -to żart chyba aby nie powiedziec kpina. juz widze jak "niose" ucznia np. mej obecnej trzeciej klasy wazacego na oko z 30 kilo. i to jeszcze -zakladam nie spokojnego - tylko pobudzonego.
                  "Zaniesc do pielegniarki mozna kazdego ucznia"- rozumiem ze dalej piszemy o tym pobudzonym przypadku niewspolpracujacych rodzicow. nie daj boze dzieciak zarobi wowczas siniaka- niosący i dyrekcja szkoły beda mieli na glowie wszystkie mozliwe instytucje oswiatowe i panstwowe stojace na strazy nietyklanosci cielesnej dziecka.
                  dalej piszesz "skombinowac kogos do pomocy, zorganizowac przerwe i tp." - konkrety prosze. jak? kogo? kto ma nieustannie "nadzorowac" takie dziecko? pedagog?- jeden na czesto duzą szkołę?, wychowawca, który ma pod opieką nierzadko bardzo liczna klase? woźne, których zadaniem jest utrzymywanie czystosci szkoły? dyrektor? konserwator, panie z sekretariatu? owszem- gdy sytuacja tego wymaga angazuje sie wszystkich,ale to jest rozwiazanie dorazne, absolutnie nie na stałe. aby wypracowac porządane, funkcjonujące i trwałe rozwiazania niezbedna jest scisla wspolpraca szkoly i domu. tu tego brak.
                  p.s. o ile dobrze kojarze twoje dziecko jest w kameralnej (prywatnej?) szkole.jesli sie myle - wybacz. jesli jednak jest jak pisze- nie ma w zasadzie tematu. taka placówka bedzie miała zawsze wieksze mozliwosci niz szkola panstwowa. pod wieloma wzgledami. i porownywanie jej do masowej, przepelnionej szkoly publicznej to kuriozum.
            • tully.makker Re: znowu sie wylamie 08.10.10, 11:58
              Tymczasem szkola w miesiac ustawila mojego syna duzo lepiej niz przedszk
              > ole przez 3 lata-

              No moze u was rzeczywiscie tak to wyglada, zycze powodzenia. Co do mojego dziecka, to wiem, ze przez jakis czas wnowym miejscu, wsrod nowych osob bywa lagodniejszy - az sie poczuje pewnie i rozkreci. Nie obiecuje wiec sobie wiele na dluzsza mete po pojsciu do szkoly, niestety.
      • aurita Re: znowu sie wylamie 08.10.10, 11:19
        tully.makker napisała:

        > Jestem matka takeigo sprawiajacego problemy przedszkolaka

        nie jestes: Ty nie udajesz ze nie ma problemu i ze Toje dziecko to aniolek.

        U corki w przedszkolu chlopczyk zniszczyl corce opaske na glowe (chlopak ma opinie rozrabiaki ale ja wierze ze nie zrobil tego specjalnie), jego mama dopilnowala aby wyjal ze skarbonki pieniazki i odkupil (zanim sie nawet dowiedzialam o problemie).
        Jest wspolpraca to i inni beda cierpliwsi
    • a.va Re: Terrorysta w klasie... 07.10.10, 18:00
      Oglądałam wczoraj reportaż o nim.
      Abstrahując od tego, jak pomóc temu dziecku - powiedzcie mi, czy teraz nie ma możliwości wyrzucenia ucznia ze szkoły? Kiedy ja chodziłam do szkoły, to był naczelny straszak - że mogą wyrzucić ze szkoły (np. za bardzo złe zachowanie). Teraz już nie można? Ktoś wie?
      • a.va Re: Terrorysta w klasie... 07.10.10, 18:01
        Pytam dlatego, że w tym reportażu powtarzało się jak refren - jedyne, co możemy, żeby uchronić przed nim inne dzieci, to czekać na orzeczenie sądu w sprawie jego stanu psychicznego.
        • e_r_i_n Re: Terrorysta w klasie... 07.10.10, 18:27
          Wyrzucić ze szkoły dziewięciolatka??
          Co najwyżej przenieść do innej, bo nauka w tym wieku jest obowiązkowa.
          I jaki problem to rozwiąże?
          • a.va Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 12:17
            Do innej. Np. specjalnej. Rozwiąże to to, że w szkołach specjalnych są narzędzia, żeby taki chłopiec nie zagrażał innym dzieciom. W normalnej szkole zagraża.
            • a.va Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 12:21
              A jeśli jego problem (agresja) nie jest wynikiem choroby, to nie do szkoły specjalnej, tylko do poprawczaka. Nie można tego zrobić?
              • yoka1 Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 12:44
                > jalnej, tylko do poprawczaka. Nie można tego zrobić?

                Nie można tak po prostu wysłać dziecka do poprawczaka, na to właśnie potrzebne są kolejne kroki pokazujące, że wyczerpano wszelkie metody wspomagające chłopca i rodziców w "naprowadzeniu" chłopca na właściwą drogę.
              • kocianna Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 12:44
                Do poprawczaka kieruje sąd. Do szkoły specjalnej - PPP (a na badanie w PPP muszą się zgodzić rodzice). Sąd ma sprawę w tyle (innych spraw), rodzice nie zgadzają sie na psychologa.
                • a.va Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 13:51
                  Rozumiem, dzięki za odpowiedzi.
            • yoka1 Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 12:42
              > Do innej. Np. specjalnej.

              Na to potrzebna zgoda rodziców, a nie sądzisz chyba, że ta matka wyrazi na to zgodę, skoro w ogóle nie dostrzega problemu, bo jej zdaniem synek agresywny jest, bo zaczepiany i prowokowany przez inne dzieci i nauczycieli.
      • ciocia_ala Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 17:37
        Jestem za wyzuceniem ze szkoly. Tak jest w Anglii. I tak jest w przypadku nawet 6-latkow. Zorganizowanie szkoly spada na kark rodzicow. Wszystko na temat.
    • makurokurosek Re: Terrorysta w klasie... 07.10.10, 22:11
      To nie jest tak, że szkoła nie ma narzędzi by zająć się sprawą szkoła zwyczajnie nie chce się nią zająć. Dziecko nie ma opinii z PP podlega więc normalnym procedurą dyscyplinarnym a więc zaczynając na naganach, kończąc na powiadomieniu policji i skierowaniu sprawy do sądu rodzinnego jak również usunięciu ze szkoły.
      Co mogą zrobić rodzice dzieci pokrzywdzonych, każdą sytuację zgłaszać na policję
      • asia_i_p Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 06:40
        Przepraszam, że tak ostro, ale pojęcia nie masz, o czym piszesz.
        Szkoła wlepia dziewięciolatkowi naganę - i co? On raczej się tym nie przejmie.
        Powiadamia policję o czym? Że dziewięciolatek popycha kolegów? Żeby policja zainteresowała się dziewięciolatkiem, musiałby mieć karabin.
        Powiadamia sąd rodzinny o czym?
        Usunięcie ze szkoły jest możliwe, kiedy uczeń skończy 18 lat. Wcześniej jest możliwe przeniesienie, nie przez szkołę, tylko przez kuratorium na wniosek dyrektora szkoły, o ile istnieje szansa, że zmiana środowiska może pomóc rozwiązać problem.
        • makurokurosek Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 08:30
          > Przepraszam, że tak ostro, ale pojęcia nie masz, o czym piszesz.
          > Szkoła wlepia dziewięciolatkowi naganę - i co? On raczej się tym nie przejmie.

          takie sa procedury i nie muszą ciągnąć się latami

          Żeby policja zai
          > nteresowała się dziewięciolatkiem, musiałby mieć karabin.


          Policja nie jest tylko i wyłącznie od zajmowania się przemytem zajmuje się również takimi sprawami. rozumiem, że jak zostajesz napadnięta i pobita również nie zgłaszasz tego na policję wszak oni nie zajmują sie pobiciami.

          > Powiadamia sąd rodzinny o czym?

          W przypadku gdy rodzina jest wychowawczo niewydolna, a tu mamy taka sytuację albo może nakazać nadzór kuratorski albo odebrać prawa rodzicielskie i dziecko skierować do odpowiedniego ośrodka wychowawczego.

          "> Usunięcie ze szkoły jest możliwe, kiedy uczeń skończy 18 lat'

          Usunięcie ze szkoły oznacza wyrzucenie i przeniesienie do innej placówki.

          Wszystkie metody dyscyplinarne opisane sa w regulaminie szkoły czasami warto się z nim zapoznać.
        • babunia_wygodka Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 12:20
          asia_i_p napisała:

          > Przepraszam, że tak ostro, ale pojęcia nie masz, o czym piszesz.
          > Szkoła wlepia dziewięciolatkowi naganę - i co? On raczej się tym nie przejmie.
          > Powiadamia policję o czym?

          O pobiciu kolegi. Albo o obnażaniu się w miejscu publicznym.
        • pitahaya1 Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 13:31
          asia_i_p napisała:

          Żeby policja zai
          > nteresowała się dziewięciolatkiem, musiałby mieć karabin.

          Nie masz racji.
          Wystarczy, jeśli rodzice pokrzywdzonych dzieci zgłoszą ten fakt na komendzie policjismile
          I zaczyna się normalna procedura z wezwaniem dyrekcji, nauczycieli i wszystkich świętych na dywanik.

          I wiem o czym mówię.
          • asia_i_p Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 16:53
            No i w tym jest klucz. W słowie rodzice. Jak szkoła zadzwoni i powie, że ma dziewięciolatka, który bije kolegów, to już widzę, jak jej się policja włącza w akcję. Myśmy mieli ekshibicjonistę przed szkołą, oddaliśmy na policję rysopis i numer rejestracyjny samochodu, ale okazało się, że to za mało, bo to, co robił, nie wyczerpywało znamion przestępstwa (dorosły facet straszył nam uczennice obnażając się przed nimi).
            • pitahaya1 Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 17:13
              Policja niewiele zrobismile Nie ma pokrzywdzonego, nie ma sprawy.
    • deodyma Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 08:49
      link mi sie nie otwiera, wiec nie wiem, co tam pisze, ale gdy uczylam sie w podstawowce, mielismy w klasie chlopaka, ktory ostro dawal sie wszystkim we znaki, nawet nauczycielom, az w koncu wyladowal w poprawczaku...
      chlopak byl zawsze agresywny, ale tez to byly lata 80-te, wiec nie cackano sie z nim zbytnio i szkola szybko zrobila z nim porzadek.
      dochodzily mnie sluchy, ze matka go tlucze, ze ojciec odszedl, ze cos tam w tej rodzinie bylo nie tak, ale bylam wtedy dzieciakiem, wiec niewiele z tego rozumialam.
      jakies 9 lat temu natknelam sie w gazecie na nekrolog tego chlopaka, ze zmarl.
      jak sie okazalo, chlopak skonczyl na ulicy, poniewaz nikt z rodziny sie nim nie interesowal, matka wyjechala za granice a jakims chlopem, z ojcem to nie wiadomo, co sie dzialo, jego starsza siostra byla wychowywana przez babke i miala po niej odziedziczyc mieszkanie a on tak tulal sie po ulicach i babka oraz siostra mialy go gdzies.
      tego juz dowiedzialam sie od osob, ktore znaly jego rodzine, ale jaka tam byla do konca prawda, to nie wiadomo...
      chlopak dozyl zaledwie 26 lat.
    • sharpless6 Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 15:32
      Jest jedno wyjście. W razie gdy dziecko bije inne i doznaje ono urazu wzywa się pogotowie ratunkowe. Lekarz pogotowia powiadamia (ma obowiązek) policję. Decyzją sądu chłopak zostaje skierowany na badania.
      Najczęściej matki nie podają niestety adresu poradni, wyników badań takie jest prawo niestety. Dyrekcja szkoły nic właściwi nie może tylko pilnować aby nie stała się krzywda.
      • pitahaya1 Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 16:34
        sharpless6 napisała:

        > Jest jedno wyjście. W razie gdy dziecko bije inne i doznaje ono urazu wzywa się
        > pogotowie ratunkowe. Lekarz pogotowia powiadamia (ma obowiązek) policję. Decyz
        > ją sądu chłopak zostaje skierowany na badania.

        Rozumiem, że bazujesz tu na własnym doświadczeniu, nie na opowieściach koleżanki innej koleżanki.
        • sharpless6 Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 18:43
          Taka procedura zostala przedstawiona przez dyrektor swego czasu jak mieliśmy taka sytuacje w szkole. Matka tez została poinformowana co się stanie.
          • sharpless6 Re: Terrorysta w klasie... 08.10.10, 18:56
            Poza tym byl przykaz aby pilnować ucznia nawet w taki sposób wykluczajacy prowadzenie lekcji czyli siedziec przy nim i pilnować aby nie zrobił nikomu krzywdy.
          • pitahaya1 Re: Terrorysta w klasie... 09.10.10, 00:19
            Decyz
            > ją sądu chłopak zostaje skierowany na badania.

            Od bicia, znęcania się, szykan, do skierowania łobuza na badania jest baardzo długa droga.
            To tylko w teorii tak prosto wygląda. "Damy sobie radę. Takie są metody. Tak sobie radzimy".
            A w praktyce taki sąd w pierwszej kolejności zapyta dyrektora "od kiedy szkoła ma takie problemy i co w tej sprawie poszczególne osoby zrobiły". I zaczyna się...szukanie dupochronów, żeby nie mieć problemów, żeby kuratorium przynajmniej szkoły na dywanik nie wzywało.
            I tak dalej...
Pełna wersja