Dodaj do ulubionych

Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal?

08.10.10, 19:13
Z watkow lajtowych, co by troche rozrzedzic atmosfere.

Przyjechalam na weekend do Polski, przy okazji postanowilam zajrzec do paru sklepow w jednej z galerii handlowych z zamiarem poczynienia paru sprawunkow. Ludzie! Do tej pory zbieram szczene z podlogi. Ja pamietam, ze w Polsce bylo zawsze ciut drozej w porownaniu ze sklepami za granica, ale to chyba przechodzi wszelkie pojecie.
Weszlismy z moim facetem do sklepu Tomiego Hillfigera, zeby obejrzec kurtki, ktore wczesniej ogladalismy w UK i z ktorych jedna mielismy na oku. Nie dosc, ze wiekszosc kolekcji jest ZESZLOROCZNA, to ceny po prostu z kosmosu. Ta sama kurtka, ktora w UK kosztuje 180 funtow w Polsce kosztuje,uwaga, uwaga.... 1600 zl. Czy ktos, za przeproszeniem, ocipial?? Z ciekawosci obejrzelismy jeszcze pare rzeczy i dokladnie to samo. Ceny wystrzelone w kosmos.

Zajrzalam do butow Polliniego, a tu kozaki za... 2000 zl. Kiedy normalnie kosztuja ok 300 funtow.

Kurcze, o co chodzi? Czy chodzi o sztuczne wykreowanie "ekskluzywnosci"?? Mam wrazenie, ze ktos mocno upadl na glowe. Jak w tym kraju mozna zyc?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:21
      > Kurcze, o co chodzi? Czy chodzi o sztuczne wykreowanie "ekskluzywnosci"?? Mam w
      > razenie, ze ktos mocno upadl na glowe. Jak w tym kraju mozna zyc?

      Polityka właścicieli tych marek jest taka aby utrzymywać w Polsce, Czechach, Słowacji (itd) ekskluzywność. Ekskluzywność poprzez właśnie wyższe ceny, mały dostęp do towaru.
      • fogito Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:28
        I dlatego ja kupuję ciuchy tych ekskluzywnych marek za 20 dolarów w Stanach w TJMAxx'ie albo w outletach. A w Polsce to zaledwie artykuły spożywcze i buty dla dziecka, bo tego się na zapas nie da kupić.
      • d.o.s.i.a Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:34
        Ale zeby az tak? Przeciez w dobie internetu, podrozowania, taka polityka to robienie z klientow ciezkich idiotow. Bo co innego? Skoro w sklepie Tomiego w UK (na internecie zreszta tez) widze cene 180 funtow, na amerykanskiej stronie internetowej 200 dolarow, a w Polsce 1600 zl, to ja sie tam ekskluzywna nie czuje, tylko jakby mnie ktos w balona robil, albo nawet w morde strzelil.

        Ja juz pierwsza zdziwke zaliczylam gdy ostatnio u optyka, przy wymienianiu szkiel, moja wlasna oprawke, ktora kupilam w Stanach za 250 dolcow (w czasach gdy dolar byl po 2 zl), wycenili mi na 1300 zl. Zbaranialam, przyznam. Ale myslalam, ze to jednostkowy przypadek. Ale dzisiaj to juz naprawde zdebialam.
        • czustka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:40
          Bo w Polsce po tylu latach komuny naród się jeszcze nie nachapał i własciciele marek/sklepów mają tego świadomosc , u nas zawsze znajdą się chętni na szmaty w kosmicznych cenach , niestety.
          Apropos cen słyszałam natomiast że np w UK kosmicznie płąci się za usługi np.fryzjerskie czy też dentystyczne podczas gdy w PL jest nieporównywalnie taniej czy to prawda ?
          • pyza_uk Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 20:36
            Urban legend wink
            Podobnie jak w PL - mozna isc do Salonu albo do pani Zosi na rogu. Ja w b. modnym wowczas Salonie u siebie na wsi 5 lat temu placilam £130 za pol glowy pasemek (czy jak to zwal) z wysuszeniem, lampka wina/herbata/kawa do wyboru i masazem glowy. Obecnie jako kobieta prawie niepracujaca mam pania, ktora 'robi' mi glowe w domu, uzywajac mojego pradu i moich kosmetykow (oprocz farb rzecz jasna) i kasuje £40 z dojazdem. W malym salonie niedaleko od domu placilam rok temu £70 za to samo. Porownujac do zarobkow to chyba podobnie jak w PL?
            Lekarze prywatni sa drodzy niestety.
            • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 22:51
              Zadna urban legend
              Fryzjer i kosmetyczka, a także transport i inne uslugi SĄ droższe. Dentyste, fryzjera i kosmetyczke zawsze musze zaliczyc w Polsce bo w UK płacę za to samo 4-5 razy wiecej.

              Za fryzjera w UK (obcięcie, kolor i balejaż pol glowy) placę okolo 150 funtow, w PL za to samo (a czesto balejaz cała głoa) do 200zł. Brwi u kosmetyczki w Pl robilam ostatni raz ze 3 lata temu ale placilam kolo 10 pln, w UK 10 funtow, tylko akurat brwi tylko u hindusek nitką. W POlsce nie chodze bo robią pęsetkami.

              Kupiłam koleżance perfumy za 19 funtów bo w Polsce za te same zaplaciłaby 230zł!
              • pyza_uk Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 11:21
                Przeciez napisalam, ze zalezy gdzie (u mnie na wsi nie, ty pewnie piszesz o Londynie?) i relatywnie do zarobkow (moich dawnych przynajmniej) - nie bylo drozej niz w PL.
                • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 14:18
                  Idac Twoim tokiem rozumowania, kurtka która w PL kosztuje 1600 zł, w UK powinna kosztować 1600 funtow żeby bylo "relatywnie do zarobków"???
                  • pyza_uk Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 16:16
                    Nie widzisz roznicy pomiedzy fryzjerem w PL za 200 zl i w UK za £40 a kurtka za 1600 zl i £1600? Kiedy placilam za mojego fryzjera £130 5 lat temu bylo to ok relatywnie do moich owczesnych zarobkow, aczkolwiek niekoniecznie tanio, przeliczajac na zlotowki. Tak trudno to pojac? Ja nie porownuje cen uslu w UK do tych samych w PL, tylko proporcji tychze uslug do zarobkow w danym kraju, bo tylko takie porownanie ma sens. Teraz mnie nie stac na fryzjera za £150 - znalazlam fryzjerke za £40. W pl sa salony gdzie mozesz zaplacic 800 zl za fryzjera lub 80 zl. Jeszcze cos wyjasnic?
                    • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 19:53
                      Boże, kobieto, wysil te szare komórki choc trochę, ok????


                      Apropos cen słyszałam natomiast że np w UK kosmicznie płąci się za usługi np.fryzjerskie czy też dentystyczne podczas gdy w PL jest nieporównywalnie taniej czy to prawda ?

                      Twierdzisz, ze powyższe to urban legend, co jest NIEPRAWDĄ. Dla Polaka, ktory przyjechał do UK zapłacić 130 czy 150 funtów za usługe fryzjerską podczas gdy w PL zaplaci za to samo 150 - 200 PLN to JEST KOSMICZNA KWOTA. Tak tudno to pojąć? Co Polaka obchodzą ceny "relatywne do zarobków" kiedy pracuje w PL i zarabia jak w PL, a musi czasem skorzystac z jakiejs usługi podczas pobytu w UK? Kiedy pierwszy raz jechalam pociągiem w UK dwa razy zapytałam kasjerke o cene biletu bo myslałam, ze się przesłyszałam. Pracowalam w Polsce, moje miesieczne zarobki wynosily może 500 funtów po przeliczeniu, a bilet w jedna strone kosztował 30 funtów i to ne była wielka odległosc. Jakbym dostała cegła w leb. Dla mnie to bylo kosmiczne.
                      • pyza_uk Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 20:09


                        '> Boże, kobieto, wysil te szare komórki choc trochę, ok???? ' - juz ci lepiej?

                        Dla mnie £40 to nie jest kosmiczna cena (tyle place za dobrego fryzjera, czyli ok 200 zl o ktorych sama piszesz), jesli dla ciebie jest, ok. Mam tez salony za £100 i £200 za usluge, ale nie chodze, bo mam wybor, podobnie jak wybor mialam w PL. Na tymm koncze dyskusje. Yawn.
                        • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 21:25
                          Rozmawiamy o cenach w salonach fyzjerskich, a nie Kasi przychodzacej do domu, ktora nie płaci podatkow, czynszu za lokal, ani za kosmetyki, bo przychodzi do Ciebie do domu i uzywa Twoich.

                          Na tym koncze dyskusje. Masz rację -lepiej milczeć niż gadać bzdury.
                          • dag_dag Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:46
                            sueellen napisała:
                            > Brwi u kosmetyczki w Pl robilam ostatni raz ze 3 lata temu ale placilam kolo 10 pln, w UK 10
                            > funtow, tylko akurat brwi tylko u hindusek nitką. W POlsce nie chodze bo robią pęsetkami.

                            > Rozmawiamy o cenach w salonach fyzjerskich, a nie Kasi przychodzacej do domu, k
                            > tora nie płaci podatkow, czynszu za lokal, ani za kosmetyki, bo przychodzi do C
                            > iebie do domu i uzywa Twoich.

                            > Na tym koncze dyskusje. Masz rację -lepiej milczeć niż gadać bzdury.

                            Sorka, ale coś tu "nie halo" sueellen. Mieszkamy/mieszkałyśmy blisko siebie, jakieś 10 minut drogi wolnym krokiem i pewnie nawet u tych samych ekskluzywnych hindusek bywałyśmy wink
                            Co do pasemek - nie wiem, ale za porządne ścięcie długich włosów, cieniowanie, odżywki, maseczki, pierdółeczki + modelowanie płacę 20 funtów i to na wprost Twojego mieszkania. Co do hindusek - panie mają stoisko w galeriach handlowych. Stoisko - to zbyt dużo powiedziane, właściwie to krzesło na korytarzu, mijający cię ludzie obserwują, co panie robią. Jedyny kosmetyk jaki mają to miseczce rozcieńczony spirytus, do tego waciki i nitkę. Żaden salon. Koszt to 3-4 funty. No, w Debenhams i z 5 zapłacisz jeśli akurat panie nie są zajęte sprzedawaniem torebek.
                            Chyba Cię trochę poniosło wink
                            • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:27
                              > Co do pasemek - nie wiem, ale za porządne ścięcie długich włosów, cieniowanie,
                              > odżywki, maseczki, pierdółeczki + modelowanie płacę 20 funtów i to na wprost Tw
                              > ojego mieszkania.

                              Gdzie? W Headmastres na station road? To bylo wlaśnie na wprost mojego mieszkania. Moze samo cięcie i modelowanie (choc nie sadzę) ale sprobuj zrobic balejaż... przejdź się i popatrz na ceny. Z reszta, bylam tam tydzień temu. Specjalnie przyjechalam, bo w kazdym salonie robią najpierw próby 24h przed, a ja nie mam na to czasu (w Hadmastes farbowałam juz kilka razy więc nie robia) i zaplacilam w sumie 150 funtow. Inne salony maja podobne ceny.

                              www.thegingergroup.co.uk/prices.php
                              www.artisanhaircutters.co.uk/artisan_pricelist.htm

                              Co do hindusek - panie mają stoisko w galeriach handlowych. S
                              > toisko - to zbyt dużo powiedziane, właściwie to krzesło na korytarzu, mijający
                              > cię ludzie obserwują, co panie robią.

                              Mowisz o galeriach handlowych, sa też hinduski w salonach kosmetycznych (np rowniez na station road na przeciwko Iceland - ja tam nie depiluję, mam swoją ulubioną w Wembley akurat). Jestem blondynką więc nie tylko depiluję ale też koloryzuję. Za tint & shape jest 10- 12 funtów. Sprawdź.

                              www.summer365.com/beauty-treatment/
                              • dag_dag Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:37
                                Jednym słowem, naciągają Cię big_grin Ja tam płacę grosze. Pewnie dlatego, że nie miałam na sobie kurtki za ileś 1600000 funtów, no i moja młodsza miała na sobie bluzkę z Primarka wink
                                • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:42
                                  Dobra, dobra tongue_out
                      • e.i.t.h.e.l Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 03:43
                        Ja miałam odwrotnie. Dwa lata temu gdy byłam po praz pierwszy w UK na wakacje, byłam zaskoczona tym, jak tanie jest tam życie. Tym, że pracując tam 4 godziny dziennie za najniższą stawkę (bo przez pierwszy tydz pobytu tylko na to się załapałam) było mnie stać na opłacenie wynajmowanego pokoju i na życie. W Polsce pracując na cały etat za minimalną krajową ledwo na to starcza. Nie porównuję tu jakichś usług i towarów luksusowych, ale takie zwykłe życie. Tysiąc złotych w Polsce, a tysiąc funtów w Anglii wydawało mi się zupełnie inaczej.
                        • ichi51e Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 11:09
                          jak mowi przyslowie: Niemcowi oplaca sie przerzucic tone wegla jak moze miec na tym zysku 10 fenigow, a Polakowi dopiero wtedy jak ma 3krotna przebitke. Tak juz jest.

                          A co do cen to rozni bywa - np: Abercrombie w UK stosuje przelicznik 1$=1£... i to jest dopiero chamstwo.
              • croyance Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:37
                BTW, chodzilam do lokalnego gabinetu kosmetycznego na henne i nitke i placilam £27, a teraz odkrylam, ze za rogiem depiluja nitka za £3, rownie efektownie ...
                • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:46
                  No Croyance niezla przebitka wink
                  • croyance Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:39
                    No nie? A robia dokladnie to samo ...
              • triss_merigold7 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 14:52
                > Za fryzjera w UK (obcięcie, kolor i balejaż pol glowy) placę okolo 150 funtow,
                > w PL za to samo (a czesto balejaz cała głoa) do 200zł

                wole nie myśleć jak wyglądasz z tym balejażem za 200 zeta

                taka usługa w renomowanym salonie w Warszawie, kosztuje od 500 pln w zwyż
                • hanalui Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 15:04
                  triss_merigold7 napisała:

                  > > Za fryzjera w UK (obcięcie, kolor i balejaż pol glowy) placę okolo 150 fu
                  > ntow,
                  > > w PL za to samo (a czesto balejaz cała głoa) do 200zł
                  >
                  > wole nie myśleć jak wyglądasz z tym balejażem za 200 zeta

                  Faktycznie jakos malawo, ja za uczesanie tylko w najlepszym podobno salonie w dziurze pod Warszawa placilam 100zl
                • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 18:33
                  > taka usługa w renomowanym salonie w Warszawie, kosztuje od 500 pln w zwyż

                  Ale nie w Czestochowie...

                  Warszawskich cen nie znam. A z balejazem za 200 zeta u mojej starej wyprobowanej fryzjerki wygladam lepiej niz za 150 funtow, od czasu do zasu jezdze do Pawla Sztroka.
                • krolowanocy Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 10:02
                  > taka usługa w renomowanym salonie w Warszawie, kosztuje od 500 pln w zwyż

                  LOL, płacisz tyle za balejaż? Ja mam genialną fryzjerkę w małym i nieznanym salonie na Wilanowie, która zawsze genialnie ufarbuje i obetnie i za farbę, balejaż, cięcie i czesanie płacę ok 150 złotych, w życiu bym nie wydała pół tysiąca na fryzjera
                  • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 13:18
                    w renomowanym salonie

                    w małym i nieznanym salonie
              • a1ma Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 10:46
                Jak się robi brwi nitką?
                • pyza_uk Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 11:18
                  o tak: www.youtube.com/watch?v=SK6Y12IpCpM
                • hanalui Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 11:19
                  a1ma napisała:

                  > Jak się robi brwi nitką?

                  tak:
                  www.youtube.com/watch?v=2kE7-85W3Co&feature=related
          • canuck_eh Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:45
            czuska:
            Apropos cen słyszałam natomiast że np w UK kosmicznie płąci się za usługi np.f
            > ryzjerskie czy też dentystyczne podczas gdy w PL jest nieporównywalnie taniej c
            > zy to prawda ?
            Prawda. Ale ja na TWoim miejscu nie leczylabym zebow w Polsce chyba ze masz sprawdzonego i poleconego dentyste - kazdy zab byl poprawiany, u mnie okazalo sie ze pani co to robila mi leczenie kanalowe zapomniala wyciagnac3/4 nerwu , pozostawila w srodku te mal;utkie waciki i wesola wszystko zaklajstrowala.Nie wspomne ze jedna artystka wkomponowala mi plombe w dziaslo zamiast zeba, ale to przeciez drobiazg bo ja ciagle slysze ze polscy dentysci sa najlepsismile
            • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:52
              Ja zeby, ktore mialam robione w Polsce dobre pare lat temu mam zdrowe do dzis. A dentysta w Niemczech powiedzial, ze sa to dobre plomby i pytal czy u niego tez chce miec te lepsze.
              Moze wystarczylo zmienic dentyste.
              • canuck_eh Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 05:50
                Sek w tym ze przypadki skopanych zebow to nie od jednego dentysty.Plomby jak mi obecny dentysta powiedzial sa dobre i szkoda zmarnowanego materialu bo plombowanie skopane. Leczenie kanalowe tez ktos inny robil gwiazda od siedmiu bolesci a ta co mi wkomponowala plombe w dziaslo to szkolna dentystka i pamietam jak chciala sie zabierac za robienie kolejnego zeba to uslyszala kilka slow ode mnie i ze przeglad sobie zrobic moze ale zebow mni nie tyka.
                Poza tym - maz - ponoc dentysci wojskowi sa dobrzy - kazdy jeden zab skopany - no nie mow mi ze az takiego pecha mialam.Ale zeby bylo sprawiedliwie to musze powiedziec ze zakladowa dentystka mojej mamy byla swietna - doskonale jej wszystko robila i szkoda ze ja nie moglam sie na nia zalapac smile
        • kropkacom Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:40
          > Ale zeby az tak? Przeciez w dobie internetu, podrozowania, taka polityka to rob
          > ienie z klientow ciezkich idiotow.

          Skoro jest popyt na te produkty w tej cenie to po co coś zmieniać? smile Sama często przepłacam mimo, że mam tego świadomość.
          • kropkacom Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:41
            A weź jeszcze dodaj to jakie są płace w tych krajach, które wymieniłam w porównaniu do na przykład GB.
        • georgyporgy Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:45
          Masakra co?
          Zgadzam się, że w dobie netu i mozliwości swobodnego podróżowania to jest robienie ludzi w balona.
          To, że kolekcje w sklepach są zeszłoroczne to pikuś. Do outletów np Mango trafiają zrzuty nie z naszych sklepów, nie ze sklepów w Hiszpanii. O nie. Tam trafiają zrzuty z outletów w Hiszpanii. A w outlecie benettona w Polsce jest drożej niż w ich sklepie firmowym na sezonowej wyprzedaży w Rzymie... No niestety... Totalne wariactwo!
          A no i np torebka, o której pisałam w wątku torebkowym. Klasyczna Furla zakupiona w Rzymie kosztowała mnie 100 euro. Identyczna w Galerii Mokotów kosztuje 800zl... Why qwa?? smile
          • patka_s Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:49
            Witamy - że tak powiem - w kraju, w drugiej Irlandii pana premiera Tuska! Żesz ludzie mu jeszcze wierzą... G. robią, pensje zamrażają i pozwalają na złodziejstwo.
            • e_r_i_n Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:53
              No tak, w końcu te ceny tak do góry poszły ostatnio wink
            • georgyporgy Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:53
              Oho! Idziemy po popcorn?? wink
            • kropkacom Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:55
              Irlandia sama jest w kryzysie i kto wie czy pensji nie zamraża tongue_out
              • patka_s Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 20:06
                kropkacom napisała:

                > Irlandia sama jest w kryzysie i kto wie czy pensji nie zamraża tongue_out

                A niech zamraża tongue_out Buty za 2000 zł to moja pensja. Dla Irlandczyka chyba nie...
                • kropkacom Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 20:21
                  A czyja to wina?
                  • iwoniaw Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 20:41
                    No jak to Kropka? Czytać nie umiesz? Przecież Patka napisała wyraźnie, że Tuska wink
                  • nanuk24 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 20:46
                    Tuskawink
                    • kocianna Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 21:07
                      To ja zapraszam do Moskwy smile
                      H&M jest ok. 70% droższy, niż w PL. Zara takoż. Są też obecne marki premium, których w PL nie ma, ale ceny tam mają dla mnie o dwa zera za dużo big_grin
                      • nanuk24 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 21:14
                        To tez wina Tuska!wink
                        • iwoniaw No teraz to przesadziłaś :-D 08.10.10, 23:58
                          Toż to Putin jest za to odpowiedzialny!
                          • nanuk24 Re: No teraz to przesadziłaś :-D 09.10.10, 00:37
                            Putin tez ma wilcze oczy! Kto wie czy to nie brat blizniak Tuska!
                  • patka_s Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 16:42
                    Tyle zarabiam jako nauczyciel, z nadgodzinami, i tak zawyżyłam kwotę smile Moja to wina, fakt, że tyle zarabiam jako nauczyciel, ale nie narzekam, da się przeżyć.

                    A napisałam, że Tusk obiecywał drugą Irlandię w nawiązaniu do cen na wyspach - jakoś nie widać żebyśmy zarabiali w Polsce tyle ile Irlandczycy, za to ceny ubrań mamy kilka razy wyższe...
                    • lamerka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:10
                      Patko, a na studiach nie uczono Cie podstaw ekonomii?
                      Wiesz Ty co to jest wolny rynek?
                      Popyt i podaz?
                      Gdybys liznela choc troche na ten temat, nie wyglaszalabys takich niemadrych tekstowsmile
                      Co ma Tusk do zawyzonych cen towarow marek miedzynarodowych?
                      Jest klient sklonny tyle zaplacic, to sie mu sprzedajesmile
                      • kaania80 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:18
                        Polityka ma ogromny wpływ na ceny i pensje pracowników, czyż nie?
                        • lamerka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:27
                          Polityka gospodarcza, owszem, ma wplyw na wiele cen, a przede wszystkim wynagrodzenia.
                          Ale poza wszystkim: tak krawiec kraje jak mu materii staje.
                          Ale nie na ceny takich towarow! Czyzby rzad wprowadzil jakies cla zaporowe??? Nic mi o tym nie wiadomo. A moze akcyza jakas?wink
                          • lamerka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:29
                            Moim zdaniem to producenci, wlasciciele marek odpowiadaja za takie ceny.
                            Spojrzmy jeszcze na inny fenomen: chemia gospodarcza. Ceny porownywalne z zachodnimi, a jakos o wiele gorsza! Wszystko oczywiscie w takich samych opakowaniach, te same logo itp.
                            To samo z kawa i innymi towarami.
                            • lamerka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:30
                              "jakosc" mialo byc.

                              Producenci maja nas za frajerow, ot co.
              • green_shamrock Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 22:38
                kropkacom napisała:

                > Irlandia sama jest w kryzysie i kto wie czy pensji nie zamraża tongue_out

                nawet jak zamrożą to i tak bedzie mnie tu stać na wiele wiecej niż w pl
            • nanuk24 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 20:45
              Widac w Polsce jest druga Irlandia, skoro ludzie te kurtki za 1800zl kupujawink Inaczej by tych sklepow nie bylowink
          • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 20:16
            Ja znowu nie lubie kupowac w outletach, nie znajduje tam rzeczy ktore sa dostepne w normalnych sklepach, nawet ze starszych kolekcji. A jak juz cos jest to w takiej samej cenie.
          • senseiek Ehh.. banaly Wam tlumaczyc.. 10.10.10, 14:35
            > Klasyczna Furla zakupio
            > na w Rzymie kosztowała mnie 100 euro. Identyczna w Galerii Mokotów kosztuje 800
            > zl... Why qwa?? smile

            Ehh.. Bo 1) VAT 22% 2) zajebiscie drogi wynajem liczony w Euro/USD, wiec wahania kursu walut maja duze znaczenie 3) relatywnie malo klientow w skali miesiaca 4) duzo dni wolnych od pracy w ciagu roku, gdy nie ma utargu, a i tak trzeba placic za wynajem..

            Rezultat taki, ze zeby utrzymac sie na powierzchni, i nie zbankrutowac, ceny towarow musza byc wysokie.

            Przypomnijcie sobie jak bylo pod koniec 2008, w Krakowie widzialem dziesiatki zbankrutowanych sklepow w galeriach - w jeden z nich, plaza, to chyba cale pietro (!) zamknieto..
            W Galerii Krakowskiej tez kilkanascie poszlo z torbami. Ze 3-4 na kazde pietro.
            Gdyby oni mieli ceny z kosmosu, w sensie, ze duzo na tym zarabiaja, to by nie padli jak muchy, z powodu wzrostu cen waluty euro/pln..
        • abdullah_abdullah Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 19:59
          a sprzedadza ci i wysla do Polski w sklepie internetowym danej firmy za granica, jak maja przedstawiciala w Polsce podejrzewam ze z wylacznoscia sprzedazy na terenie kraju?
          • agniecha75 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 21:21
            Burberry wkrotce tak.... Selfridges juz tak robi, Marks and Spencer chyba tez. New Look, Top shop wysyla juz chyba wszedzie.
            • nellyssima Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 18:59
              Jak wkrótce? Kupowałam torebkę Burberry z pół roku temu z ich strony, wysyłka bezproblemowa, wciągu 5 dni miałam torebkę u siebie.
        • daje_co_mam Hmmm 10.10.10, 12:25
          Nie dziw sie cenami w PL, ale takie sa przeliczniki.
          Ta sama koszula dla trzech roznych krajow.
          PL - eu.tommy.com/Tommy-Hilfiger/North-Cotton-Shirt-Dark-green/8718073279309,en_IE,pd.html?cgid=203000 - ca 320 PLN
          UK - uk.tommy.com/Tommy-Hilfiger/North-Cotton-Shirt-Dark-green/8718073279309,en_GB,pd.html?cgid=203000 - ca 315 PLN
          US - usa.tommy.com/tommy/browse/productDetailWithPicker.jsp?productId=0883225881&categoryId=&skuColorId=205 - ca 200

          Tylko jak rozumiem gdy podasz adres osbioru bedzie obowiazywac cena dla PL
      • cartman71 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 14:40
        Polityka to jest taka żeby wydymać klienta idiotę. Tak idiotę, inaczej nie można nazwać kogoś kto łachy LaCoste uważa za ekskluzywne podczas gdy w stanach biegają w tym budowlańcy. Ale durny polaczek jak już kupi coś z logo T. Hilfiger to już jest gość. Wprawdzie ze słomą w kapciach ale gość. I dopóki przygłupia część ludzi będzie przepłacać to tak będzie. Ekskluzywność to delikatnie mówią na wyrost w przypadku tych marek.
    • kosher_ninja Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 20:13
      Jako licealistka (którą byłam kilkanaście lat temu) namiętnie ubierałam się w Bennetonie i Cottonfieldzie. Miałam stamtąd naprawdę od groma ciuchów, a kasą dysponowałam bardzo przeciętną. Za 400 uzbieranych złotówek wychodziłam stamtąd z pełnymi torbami. I nagle, nawet nie wiem kiedy, oba te sklepy podniosły ceny tak drastycznie, że nawet do nich nie wchodzę. Zrozumiałabym te chore ceny (typu: sweterek za 350 zeta), gdyby chociaż od początku takie były. Ale nie - oni je podnieśli wtedy, kiedy do Polski zaczęły wchodzić inne marki.
      No ale widocznie gawiedź głupia, to gawiedź kupuje.

      Tak samo Marks&Spencer czy Zara - w rodzimych krajach uznawane za coś bardzo przeciętnego (jeśli nie poniżej przeciętnej), a u nas często za coś "lepszego" (szczególnie fenomen Zary tu mnie zastanawia)
      • an_ni Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 21:32
        oo ten sam przyklad chcialam podac
        mam do tej pory pare rzeczy z cotton fieldu, teraz sluza jako domowe, ale jakosc super
      • duzeq Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 23:08
        Zara jest stara smile. Wlasciciel otworzyl pierwszy sklep w 1975 roku, a 10 lat pozniej zatrudnil speca od marketingu i logistyki i voila! Oni maja chyba ponad 200 "dizajnerow", ktorzy jezdza po swiecie w poszukiwaniu trendow i tworza (czytaj:kopiuj) jedna kolekcje 2 razy w tygodniu. Te kolekcje natychmiast wysyla sie ja do kazdego sklepu, a poniewaz ilosci ciuchow w kazdej kolekcji sa male i schodza w miare szybko, daje to wrazenie ekskluzywnosci. Geniusz marketingowy postawil tez na odpowiednie wystawy, odpowiednia muzyke i odpowiedni wystroj.
        I tyle wystarczylo.

        Swoja droga, dopoki Zara produkowala ciuchy w Portugalii, to jakosc moze nie byla najwyzsza, ale byla przyzwoita. Od dluzszego czasu jest to chlam chinski, ale wystawa i reklama robi swoje smile.

        • d.o.s.i.a Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 23:22
          Fenomen Zary mnie zawsze zastanawial. W UK jak wchodze do Zary to wszystko lezy uwalone, przemieszane, wymietolone na podlodze, chmara ludzi, nic tylko zwiewac. W Polsce za to pelen esklusifff, galanteria i och ach. Mam wrazenie, ze chyba tez ciut lepsze ciuchy sa dostepne w Polsce, stad moze to wrazenie ekskluzywnosci.

          Zeby nie bylo, ze ja tak UK chwale... Zawsze mnie wkurzalo, ze w Stanach obowiazuja te same ceny co w UK, tylko w dolarach i ze UK taka droga w porownaniu wink

          Wracajac do Polski. W Polsce kupuje soczewki kontaktowe i w ogole uslugi optyczne sa duuuzo tansze. Mniej placi sie u fryzjera (porownuje porownywalne salony), u dentysty. Takze nie wszystko jest drozsze. Teraz wybieram sie w POlsce na laser (depilacja) bo tez jest duzo taniej.
          • jola8181 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 08:45
            W UK w większości popularnych tam sieciowych sklepów jest bałagan. Ludzie nie traktują rzeczy jak perełeki bo mają maksymalnie dużo kupić (przebieranie w rozmiarach, przymierzanie) a obsługa jest od tego aby układać, sprzątać.
            • venettina Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 19:03
              To zalezy od panstwa. W Szwajacarii sklepy Zary wygladaja jak butiki najlepszych marek, az sie zdziwilam, tak to jest tam dopracowane. We Francji czy Niemczech jak klasyczne sieciowki, podobny standard jak w Polsce, a na wyspach - chlew wink
              • duzeq Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 20:24
                a na wyspach - chlew
                > wink

                No i widac gdzie nalezy szukac powodow do zadziwiania sie nad fenomenem Zary wink. Swoja droga, to dziwne, ze Hiszpanie nie interweniuja. Marka to marka, wszystkie sklepy powinny wygladac tak samo. Chyba ze to jest tak jak z "eksluzywnym" wnetrzem Mc Donaldem w Europie (w porownaniu do amerykanskiego syfu).
                • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 21:16
                  Kilka lat temu jak odwiedzilam HM w Niemczech, bylam zaskoczona jaki chlew tam byl. Myslalam ze wszedzie w sklepach danej sieci jest tak samo. Ale jakis czas temu nawet tutaj sie poprawilo.
                  Od jakiegos czasu jest TK Maxx i jest paskudny. Ubrania dla mezczyzn wg mnie tragedia, znalazlam pojedyncze fajne, ciekawe rzeczy dla dzieci ale cena w zaden sposob nie jest atrakcyjna w stosunku do towaru. Chociaz na niektore 'perelki' moglabym sie pokusic bo nigdzie indziej nie kupie.
          • ayshanne Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:49
            Ubieralam sie w Zarze w Polsce. W Anglii nie przestapie progu tego sklepu. Z tych samych powodow.

            Co do soczewek kontaktowych, ja zamawiam z lenscatalogue.co.uk od kilku lat, Focus Monthly obecnie 55 funtow (ostatnio 38, niespodzianka) na 6 m-cy (czyli 12 soczewek) i nie sadze, zeby to bylo drogo. Dostawa zawsze w kilka dni, wiec moze sprobuj.

            A ceny w Polsce mnie tez szokuja.

            Pozdrawiam
          • senseiek Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 14:46
            > Teraz wybieram sie w POlsce na l
            > aser (depilacja) bo tez jest duzo taniej.

            Jesli nie jestes ciemna brunetka, to szkoda Twoich pieniedzy..
      • carmela_soprano Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 18:48
        To chyba słabą masz pamięć. Ceny w Cottonfieldzie są pi-razy-oko niezmienne od lat - tam zawsze było i jest dość drogo, a sensownie zaczynało się dopiero na wyprzedażach. Problem w tym, że spódnicę czy marynarkę Jackpota sprzed 15 lat wciąż mogłabym nosić, gdyby pasowała wink bo wyglądają jak nowe - a jakość obecnych ich ciuchów jest poniżej wszelkiej krytyki.
        • kosher_ninja Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 20:06
          Są niezmienne od lat, ale nie od samego początku. Ja pamiętam tę markę sprzed 2000 roku i było o wiele taniej. I jakoś również lepsza - wszystko dopracowane idealnie. Ale kiedyś szyli te ubrania w Europie, teraz (jak wszyscy) - gdzieś w Azji. Nadal mam sporo ciuchów, które mimo prania po 100 razy, wyglądają całkiem nieźle.
          W liceum byłam bardzo przeciętnie finansowana przez rodziców. Na zakupy musiałam zbierać długo i jechałam na nie, jak miałam już ok. 400 zł w kieszeni (nie mieszkałam w Warszawie, tylko pod). Wracałam z pełnymi siatami ciuchów.
          Gdybym teraz weszła do Cottonfielda, to za 400 zł kupiłabym pewnie jedną lub dwie rzeczy.
          A, i nie kupowałam na wyprzedażach, bo przed 2000 rokiem pewnie nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje.
          • magdalaena1977 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:03
            kosher_ninja napisała:

            > A, i nie kupowałam na wyprzedażach, bo przed 2000 rokiem pewnie nawet
            > nie wiedziałam, że coś takiego istnieje.
            Bo chyba nie istniało (w Polsce). Pamiętam, że zaskoczyła mnie obniżka cen towarów w lipcu 1999 r., a w lipcu 2000 pierwszy raz pojechałam do Klifa "na wyprzedaże".
            • ichi51e Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 11:19
              podpisuje sie. Kiedys Carli Gry i Cottonfield w jedynym sklepie - super jakosc i co najazniejsze byl to jeden z niewielu sklepow ktory mial wieksze rozmiary - nawet 46 sie trafialo... i nagle naprawde z sezonu na sezon ceny skoczyly pod niebo...
              drugi to byl taki zolty sklep na Nowym Swiecie... na parterze, jakas uczelnia byla nad nimi - nie do zdarcia, kolorowe, wszystkie rozmiary... i nagle bum - super drogo sie zrobilo o rzeczy jakby badziewniejsze...
            • vivibon Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 19:38
              Istniało. Na pewno kupowałam w 95 czy 94 roku, w Krakowie.
      • crises Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 19:13
        Sama prawda - 10 lat temu sweter w Cottofield kosztował ok. 170 zł. Tanio to nie było, ale był takiej jakości, że niektóre z tych swetrów mam do dziś. Dziś ciuchy tej firmy kosztują prawie 2 x tyle, a t-shirt z trudem przeżywa 1 sezon. To już wolę w Zarze kupić coś na wyprzedaży za 59,99 zł i bez żalu po sezonie wywalić.
    • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 20:22
      Ja jak przyjezdzam do Polski to ide do sklepow, ktorych nie ma tu gdzie mieszkam. Choc mam wrazenie, ze niektore troche podupadly np. Camaieu.
      • bsl Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 20:43
        a ja do Polski bardzo chętnie na zakupy bym pojechala bo jest taniej smile
        • zarazaa Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:11
          bsl napisała:

          > a ja do Polski bardzo chętnie na zakupy bym pojechala bo jest taniej smile

          w porównaniu z Czechami nie tylko duuuużo taniej, ale i wybór znacznie większy smile)
    • tully.makker Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 21:08
      No wlasnie - kolejny przyklad - stanik Frei na ktory sie napalilam w polsce powyzej 200PLN, w Uk, bynajmniej nie w outlecie i nie w promocji wychodzi mniej niz 150pln.

      Wkrotce jade, takze zrobie zakupy.
      • papalaya co wy z tym UK? 08.10.10, 21:23
        Słowacja - drożej niż w Polsce, podobnie Węgry, Ukraina, Belgia, Francja, Hiszpania, Finlandii

        byle sandałki w Grecji to 60 euro minumum

        a dlaczego w UK nie można kupić dobrych polskich marek - Wistuli, Wólczanki?
        • jamesonwhiskey Re: co wy z tym UK? 10.10.10, 20:18
          > a dlaczego w UK nie można kupić dobrych polskich marek - Wistuli, Wólczanki?

          bo sa dobre na polske , w ukeju to bedzie czwarta liga
          ja kupilem w londynie garnitur baumlera za 250£, zadne promocje, normalna cena
          w peelu grnitur wistuli, powiedzmy porownywalny (tak naprawde nie az tak dopracowany)
          1800 pln
      • paskudek1 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 13:13
        co do staników mogę się wypowiedzieć, bo temat wałkowany naLobby chyba od początku istnienia Lobbysmile No dobra - od powstania pierwszych sklepów z bielizną brytyjska w Polsce. Otóż w wiekszości przypadków ceny sa jakie są nie dlatego że wredni własciciele (a właściwie właścicielki) sklepów tak są chciwi ale dlategoże ceny narzuca importer do POlski. W przypadku np. Panache jest toi jedna firma. Podejrzewam ze z innymi markami, innym asortymentem jest podobnie. Już dość dawno słyszałam info ze co bogatsi jeżdżą np. do Londyny czy Paryża na zakupy i opłaca im się nawwet wynająć do tego jakiegoś "konsultanta", zakupić ciuchy hurtem niz w Polsce te same marki i produkty kupować.
    • volta2 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 21:50
      to ja mam jak kocianna, jeszcze ze 2 tysie km od moskwy na wschód, i cóż, w polsce mam tanio jak barszcz, szczególnie gdy są wyprzedaże. a mam świadomość że w polsce nieco drożej niż w uk.
      ostatnio mąż przywiózł mi z londynu kosmetyki LRP - taniej 2razy, a jeszcze sprzedawczyni mnie próbowała przekonać, że to jest dobra cena bo to na otwarcie sklepu takie dali.

      a hitem ostatnim jest lego star wars - kupiłam synowi na allegro za 400 zeta, babcia pokryła koszt przesyłki - ok.20 zeta.
      tutaj, owszem mogłam nabyć za 1600 zł w przeliczeniu. różne tu przebitki widziałam, ale takiej jak na tym lego to jeszcze nie. no, może na samochodach?
      rajstopki dzięcięce bawełniane z woli(moje ulubione dla dzieci) 60 złotych - to też niezłe zaskoczenie było dla mnie.

      dodam, że znajoma japonka z tokio też tu niczego nie kupuje, robi zakupy raz do roku sezonowe w japonii, bo ma tam taniej. drugie większe zakupy robi w europie(niemcy, francja), tam gdzie zwiedza. bo u nas można oszaleć z cenami. niestety, żywność też jest droga.
      • anta1981 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 22:02
        Dużo piszecie o ubraniach dla dorosłych a zobaczcie jakie są ceny dziecięcej garderoby. Moja siostra jest w UK i średnio 2-3 razy w roku dostaję od niej paczkę z ubrankami dla małej. Bluzeczki, spodnie, sukienki, body, pajace. U nas za jedną sztukę body trzeba zapłacić ok. 13-14 zł a tam macie 7szt za 2,5 funta. Jak wiem że siostra się do nas wybiera to robię jej listę zakupów i przywozi mi to co chciałam. Nawet jeśli jest za duże to zostaje na potem. Tak to jest że my zarabiamy 4 razy mnie niż Brytyjczycy a w sklepach płacimy 4 razy więcej.
        • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 22:20
          A jak z jakoscia?
          • anta1981 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 22:26
            Co do body to rzeczywiście nie jestem zachwycona, ale pozostałe ubranka są super. Niektóre muszę często prać i praktycznie nie widać po nich że są mocno używane, do tego wykończenia np. przy zamkach są o wiele lepsze niż przy naszych produkcjach, przynajmniej wiem że nie okaleczę dziecka.
            • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 23:07
              Poproś sisotrę aby wybrała sie do TK MAx i tak poszperała w ciuszkach dla dziecka. za 50 funtow zrobi Ci spora paczkę naprawde cudnych ciuszkow. Moja chodzi ubrana od gory do dolu w ciuchach z wyższych polek. Body i śpiochy kupuje w sieciówkach typu M&S, Mothercare ale spodenki, kurteczki, bluzeczki, sukieneczki, sweterki, teraz już buciki itd wszystko ma z TK Maxx i z Charity Shops (nowe). Tak naprawdę chodzi ubrana lepiej niż ja. Nie dość ze same "firmowki" to jeszzce wymieniam jej cala garderobe średnio co 3 miesiace...
              • papalaya Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 12:45
                sueellen napisała:

                Nie dość ze same "firmowki" to jeszzce
                > wymieniam jej cala garderobe średnio co 3 miesiace...

                jeb...ło cię? całą kasę ze zmywaka ładować w wymianę ciuchów? nie lepiej odkładać na czarną godzinę kiedy wymienią cię na Pakistańczyka?
                • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 15:07
                  Twoj nienawiść to jedynie porażka wyobraźni.
                  • agni71 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 17:30
                    papalaya nie ma pewnie dzieci i nie wie, że maluchowi wymienia sie co 3 miesiące garderobę, bo dziecko wyrasta smile
              • dag_dag Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:20
                sueellen napisała:
                > Poproś sisotrę aby wybrała sie do TK MAx i tak poszperała w ciuszkach dla dziec
                > ka. za 50 funtow zrobi Ci spora paczkę naprawde cudnych ciuszkow. Moja chodzi u
                > brana od gory do dolu w ciuchach z wyższych polek. Body i śpiochy kupuje w siec
                > iówkach typu M&S, Mothercare ale spodenki, kurteczki, bluzeczki, sukieneczki, s
                > weterki, teraz już buciki itd wszystko ma z TK Maxx i z Charity Shops (nowe). T
                > ak naprawdę chodzi ubrana lepiej niż ja. Nie dość ze same "firmowki" to jeszzce
                > wymieniam jej cala garderobe średnio co 3 miesiace...

                Hmm. Nie zgodzę się znowu. Nie obraź się, ale znowu Cię ponosi.
                Za 50 funtów nie kupisz w TKM sporej paczki firmowych rzeczy z wyższej półki, a już na pewno nie na tyle by zmieniać dziecku garderobę co trzy miesiące. W M&S wczoraj kupiłam pięć sztuk body i zapłaciłam 12 funtów - tanio? W ciuchbudach (bo tym są Charity Shops) na co dzień nowe buty czy też kurtki nie leżą i nie czekają... Właściwie, nie widziałam tu w ogóle butów dla dzieci w sklepach z używaną odzieżą (piszę o tych blisko Twojego miejsca zamieszkania). Owszem, można kupić taniej niektóre rzeczy, jeśli się ma czas chodzić po lumpeksach , bądź polować na promocje, ale nie ma co przesadzać...
                Napisz jeszcze, że w UK na wszystko Cię stać. Wybacz, ale frazesy, frazesy, frazesy...
                • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:40
                  W ciuchbudach
                  > (bo tym są Charity Shops) na co dzień nowe buty czy też kurtki nie leżą i nie c
                  > zekają...

                  Idź do Trade na Station Rd. Nowy towar maja co dwa tyg. Na poczatku tego roku przez prawie miesiac mieli wszystkie ciuchy dla dzieci za 99p. Obkupilam sie na kilka miesięcy. Moje dziecko ma na te zimę 4 kurtki i dwa kombinezony. Wszystko nowe, wszystko z Trade i za smieszne pieniądze. Nie dałam wiecej jak 5 funtow za sztuke.

                  > Za 50 funtów nie kupisz w TKM sporej paczki firmowych rzeczy z wyższej półki

                  Oczywiscie, ze kupisz! Komplety ubranek sa od 7-14 funtow. Za 50 kupisz ich kilka. Buciki po 9.99 jaki pisałam wyzej pumy i zary. Na lepsze dla dziecka nie patrze, bo po co? Owszem, wydaje tam wiecej niż 50 funtow na 3 miesiące, ale za tyle moge zrobić ladną paczkę spokojnie.

                  Właściwie, nie widziałam tu w ogóle butów dla dzieci w sklepach z uży
                  > waną odzieżą (piszę o tych blisko Twojego miejsca zamieszkania).

                  Tez nie widziałam. Buty dla małej kupuje w TK Maxx w Uxbridge.

                  > Napisz jeszcze, że w UK na wszystko Cię stać. Wybacz, ale frazesy, frazesy, fra
                  > zesy...

                  Zadne frazesy. W UK stać mnie na duuuuuzo wiecej niz w Pl (a kupuje tu i tu)
                  • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:46
                    Zamiast czterech kurtek i dwoch kombinezonow, kupilabys dziecku dobre buty.
                    • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:55
                      jakie to są te dobre buty na 2 -3 miesiące?
                      • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:25
                        Nie bardzo rozumiem co do jakosci butow ma czas uzytkowania.
                        • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:46
                          Sugerujesz, że mam niespelna roczniakowi, ktory sam robi parę kroków kupowac drogie buty?

                          Wytlumacz mi prosze, co jest nie ok w tych albo w tych? Oprocz tego, że zaplaciłam za nie duzo mniej niż podana tam cena?
                          • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:56
                            To Ty napisalas, ze nie patrzysz na lepsze buty dla dziecka, bo po co? Nie ja. Odnioslam sie do Twoich slow.

                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,117357285,117392524,Re_Ceny_w_Polsce_czyli_kto_tu_oszalal_.html
                            I nie napisalam nigdzie drogie.
                            • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 01:33
                              Napisalaś: Zamiast czterech kurtek i dwoch kombinezonow, kupilabys dziecku dobre buty.

                              To znaczy jakie sa te "dobre" bo nie bardzo rozumiem? Mam jej kupowac Pelliniego? tongue_out
                              • rosapulchra-0 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 06:10
                                jesoo, sueellen, olej te głupio mądrzące się baby, poziom mają z rynsztoka, więc czym się przejmujesz? nie gadaj z nimi.
                          • hanalui Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 01:23
                            sueellen napisała:
                            > Wytlumacz mi prosze, co jest nie ok w tych albo w tych? Oprocz tego, że zaplaciłam za nie duzo mniej niż podana tam cen
                            > a?

                            Pierwszy link sie nie wyswietla, drugie paskudne i koszmarne - za darmo bym ich nie chciala, o tym by zalozyc je dziecku nie wspomne, ale rzecz gustu jak tobie sie podobaja takie to twoja sprawa.

                  • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:46
                    Acha - pisze o niemowletach - na ubrania powyżej 18 miesiąca w ogóle nie patrzę, wiec nie wiem.
                  • dag_dag Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:27
                    Tak, znam ten Trade. Nawet bardzo dobrze go znam. Widzę zachwycona jesteś wink
                    99pi za czyli 5,50zł za używaną bluzeczkę/spodenki dla dziecka w wieku niemowlęcym - podejrzewam, że w PL w lumpeksie na wagę będzie taniej, prawda?
                    (W Trade co jakiś czas jest wyprzedaż i rzeczy dla dzieci rzeczywiście są wówczas po 99p. Nie wiem, czy wiesz, ale na wyprzedaży są na ogół ubrania, których nikt już nie chce kupić i są to ubrania w 99% używane. Wiszą w sklepie przez dwa tygodnie, potem wymieniane są na inne niechciane z innym sklepem, następnie znowu pakowane w wory i do kolejnego sklepu, potem wracają i leżą w workach, by po kilku miesiącach móc wyjąć je na wyprzedaż).
                    Na wyprzedaży ciuchbudowej w PL jest chyba jeszcze taniej?
                    W to, że kupiłaś tam wszystko nowe - po prostu nie wierzę, myślę że trochę koloryzujesz, sorka. Aha, są tam buty dla dzieci, całkiem zapomniałam.
                    W PL ciuchbudy, które mają rzeczy wycenione na równowartość 5 funtów za sztukę uważane są wręcz za ekskluzywne. Trade ekskluzywny nie jest, przynajmniej nie ten o którym rozmawiamy.
                    A więc w Polsce również są lumpeksy i na ogół jest w nich taniej niż w Trade, takie moje zdanie. To jedna z droższych sieci sklepów z używanymi rzeczami.
                    No, jeżeli kupujesz w sklepach z resztkami serii, w ciuchbudach no to oczywiście, możesz kupić więcej niż normalnie w sklepie. W Polsce też dałabyś radę podobnie.
                    Nie ma co generalizować, że w UK stać mnie na wszystko. Na więcej może rzeczywiście, jest łatwiejszy dostęp, ale raju na siłę nie ma co robić wink
                    • dag_dag Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:31
                      Aha, to jest T r a i d a nie Trade, nie wiem czy mi się uda dobrze napisać żeby mi znowu tutaj nie zamieniło się.
                    • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:44
                      Myslalam, ze mowa o nowych rzeczach a nie uzywanych.
                      • dag_dag Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:53
                        No, czasami można coś z metką wygrzebać wink Tak jakoś zeszło na lumpki.
                        A o TKM tutaj masz jeden z ostatnich wątków, jaki kojarzę:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,37418,116843763,,poczulam_sie_nobilitowana_.html?v=2
                        Można sobie stronę netową ich pooglądać.
                        Ja myślę, że lumpeksy akurat w Polsce to są tańsze niż w UK?
                        • kropkacom Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 08:15
                          Niedawno był wątek na Zakupach, że w lumpkach w Polsce wcale nie musi być tanio.
                          • kropkacom Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 08:21
                            forum.gazeta.pl/forum/w,583,117119078,,czy_ci_co_ustalaja_ceny_w_lumpeksach_nie_upadli.html?v=2
                    • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 01:26
                      Nie wiem, czy wiesz, ale na wyprzedaży są na ogół ubrania, których n
                      > ikt już nie chce kupić i są to ubrania w 99% używane. Wiszą w sklepie przez dwa
                      > tygodnie, potem wymieniane są na inne niechciane z innym sklepem, następnie zn
                      > owu pakowane w wory i do kolejnego sklepu, potem wracają i leżą w workach, by p
                      > o kilku miesiącach móc wyjąć je na wyprz

                      Naprawdę malo mnie to interesuje jesli tylko znajde tam coś co mi sie podoba, a nierzadko znajduję. I tak je przecież piore.

                      > 99pi za czyli 5,50zł za używaną bluzeczkę/spodenki dla dziecka w wieku niemowlę
                      > cym - podejrzewam, że w PL w lumpeksie na wagę będzie taniej, prawda?

                      Skąd wziełas taki kurs waluty? Teraz to chyba 4,7...
                      Poza tym, w PL w ciucholandach nie kupowalam, to się nie wypowiadam.

                      Kupuje wylacznie nieuzywane z oryginalna metką. Nie kupilam tam jeszcze chyba żadnej uzywanej rzeczy.

                      > W to, że kupiłaś tam wszystko nowe - po prostu nie wierzę, myślę że trochę kolo
                      > ryzujesz, sorka.

                      Naprawdę nie zamierzam Cię wiecej przekonywac. Kupuje nieuzywane, dobrej jakości, dużo i tanio. Widac Ty nie umiesz szukać ciuchow, a ja usług...
                      • dag_dag Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 02:15
                        > Poza tym, w PL w ciucholandach nie kupowalam, to się nie wypowiadam.
                        No jak to się nie wypowiadasz? Piszesz, że stać Cię na duuuużo więcej w UK niż w PL, sama podając jako przykład właśnie ciucholand, jakim jest traid.
                        Resztę sobie daruję, masz rację nie będziemy siebie nawzajem przekonywać.
                        • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 02:19
                          Ogolnie, stac mnie na duzo wiecej i nie opowiadaj, że Ciebie nie. A w ciucholandach w PL nie kupowalam, bo dziecka wtedy nie miałam.
                          • dag_dag Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 02:29
                            Mi żyło się w PL tak samo dobrze, jak i tutaj, w Londynie - jeśli chodzi o przyziemne sprawy, typu kupowanie-sranie (za przeproszeniem wink Nie miałam powodów do narzekania, a to na co mnie było stać w PL, a na mnie stać w UK jest porównywalne. Parę ciuchów w tą, czy w tą nie robi mi różnicy i nie dla nich wyjechaliśmy wink
        • mamachlopakow2 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 22:28
          dlatego polacy mieszkający w UK kupują te ciuchy i sprzedają po cholernie wysokich cenach,np na Allegrowink.Ale zgadzam się,że tam można dzieciaka w świetne ciuchy okupić i na dodatek żaden to szmelc marketowy,że jak wypiorę to robi się o dwa rozmiary mniejszesmile
          niestety mnie nie ma kto okupićsad
          • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 22:55
            Mojej córce kupiłam ostatnio buty pumy za 9 funtów, kozaki zary też za 9. Tutaj to przecież zwykłe ubrania, na każdą kieszeń. Gdzie takie ceny w Polsce?
            • czar_bajry Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 08.10.10, 23:51
              Polska jest krajem bardzo drogim i to już od dawna.
              Przecież nie było by opłacalne sprowadzać ciuch z zagranicy gdyby u nas ceny były niższe albo chociaż porównywalne.
              Co do sklepów TH to już dawno zauważyłam iż nie dość że mamy stare kolekcje to na dodatek nic nie jest przecenione.
              Ceny i marki są mi dobrze znane gdyż z tego żyjętongue_out
    • hamerykanka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 01:09
      Ja tak sie ostatnio zdziwilam czytajac forum ogrodnicze. Mianowicie dziewczyna pytala o ustrojstwo do wyrywania chwastow z dlugim korzeniem jak mniszek, widziala w sklepie za 160 i 300 zl (zaleznie od sklepu). A mi szczena opadla, bo kupilam sobie identyczne tu w Stanach za 20 dolarow.
      Jeszcze jak byly mozliwe paczki frachtem morskim (nie wiem czemu, opcja zlikwidowana od paru lat), wysylalam cale pudla ciuchow, sprzetow gospodarswa domowego i roznych gadzetow dla ojca budowlanca. Z tego co slyszalam od mamy, przebitka wartosci byla parokrotna, o jakosci nie wspomne.
      Raz dorwalam goscia na eBayu, ktory za naprawde dobre ceny sprzedawal rozne ciuchy w panterke i kamuflaz (moj ojciec nie wyrosl z fascynacji wojskiem), wiec kupilam po dwie sztuki roznych typow koszulek, zapakowalam i wyslalam. Nastepna rzecz to telefon od mojej matki ze na cle to zatrzymali w Polsce, bo kurka, spekulowac pewnie nimi bedziemy. Niewazne ze jaks ie tlumaczylo, wszystkie byly jednego rozmiaru, skonczylo sie zaplaceniem cla chyba 30 % wartosci w Polsce... Ale i tak nie kupilby tego za podobna cene w kraju.
      • nanuk24 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 20:32
        Nie wiem skad ci sie wzielo, ze przesylka droga morska zlikwidowana?wink
        • hamerykanka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 04:28
          Tak mi na poczcie poinformowano.
          • nanuk24 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 16:25
            to powinnas sprobowac przez polska firme wysylkowa(polamer, doma), nawet jezeli nie masz ich w poblizu, to mozesz do nich wyslac paczke ze swojego miejsca zamieszkania, a oni puszcza ja dalej morska lub lotnicza
    • fabryka.lodow.napatyku Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 04:35
      piszecie o ubraniach, ale przeciez cala chemia, kosmetyki--male opakowania-horendalne ceny.Tak samo zywnosc. Za kazdym razem jak jestem na wizycie, to te ceny mnie szokuja
      • jola8181 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 08:38
        Jeszcze tego brakowało żeby w Polsce żywność kosztowała tyle co na wyspach czy w Danii. To jest właśnie cecha państw rozwijających, że żywność jest tania.

        > Tak samo zywnosc. Za kazdym razem jak jestem na wizycie, to te ceny
        > mnie szokuja
        • ayshanne Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:03
          To ja mam odwrotnie. Te same produkty w Polsce sa drozsze niz w UK. Np. ser feta Apetina.
      • anorektycznazdzira Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 08:48
        Żywność, to nie wiem jak jest akurat w UK- w Moskwie jest ze 2 razy drożej, w Paryżu o połowę. Zawsze sądziłam, że żarcie mamy relatywnie niedrogie. Nie biorę oczywiście pod uwagę sieczki dla krów z marketu.
    • lipsmacker Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 12:05
      2 lata mieszkalam w Polsce, drogi byl prad, gaz, paliwo, telefon, odziez. Tani fryzjer, zywnosc. To tak w dokladnym przeliczeniu na AUD. Natomiast porownujac do zarobkow to wszystko bylo drogie.
    • kolezanka_filizanka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 12:39
      a powiedz sama, dlaczego wyjechałaś? tongue_out no właśnie, czasami tutaj rzeczywistość jest cholernie trudna... ale podejrzewam że w innych krajach też..
    • sadosia75 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 12:48
      Mnie tez to dziwi.
      Np. Zara w Barcelonie.
      Koszulka 20 zl w PL 40zl.
      Plaszcz 100 zl w PL 180zl.
      H&M
      Spodnie 80zl w PL powyzej 100zl i w gore.
      A przeciez to zwykle sieciowki!
      Kosmetyki tez maja takie ceny jak by u nas przywozili je w zlotych opakowaniach.
      Rozjasniac 34euro w PL po przeliczeniu 48euro!
      Litr szamponu 12zl, w PL ponad 14 zl.
      Litr plynu pod prysznic 10zl w PL ponad 14zl!
      • myelegans Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 15:38
        Dlatego z Polski przywoze tylko ksiazki. Wszystko inne jest po prostu drozsze i czesto gorszej jakosci. Najbardziej powalily mnie ceny butow i benzyny.

    • ally Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 13:48
      Też mnie to strasznie wkurza. Ale za wschodnią granicą mają jeszcze gorzej wink Ceny w Reserved na Ukrainie mnie powaliły.
    • lipsmacker Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 15:24
      I jeszcze taki kwiatek - regularnie posylalam dokumenty z Lublina do Hamburga (1000km) przez TNT. Koszt - 300zl za dostawe, niby usluga 24h ale najczesciej trafialo na pojutrze od wysylki czyli 48h. W ubieglym tygodniu skorzystalam z przesylki takich samych dokumentow przez TNT na trasie Melbourne-Hamburg (16,000km). Koszt - rownowartosc 150zl. Dostarczone tez w 48h.
    • venettina Polityka wobec nuworyszy 09.10.10, 19:19
      Polska, szczegolnie duze miasta, a w tych duzych miastach szczegolnie galerie handlowe, jest pelna NUWORYSZY. Nuworysz, jak wiadomo, to osoba dosc specjalna: w krotkim czasie przeskoczyla pare poziomow zycia, co niestety nie idzie w parze z ogolnym obyciem i klasa, szacunkiem do duzych pieniedzy naplywajacych na konto, itp. Nuworysz musi sie pokazac, musi porawic swoje samopoczucie, bo wreszcie "stac go".
      Efekt: tam gdzie jest duzo nuowryszy zawsze sa astronomiczne ceny. Przyklad: Rosja, Chiny i Polska, ze szczegolnym uwzglednieniem Warszawy smile

      Bogaty Niemiec, Holender owszem wyda duzo ale tylko wtedy gdy jest to warte jego pieniedzy. Tego nuworysze jeszcze nie maja we krwi: zachlysnieci swoimi mozliwosciami chca duzo, drogo, bo chca sie pokazac, blysnac ze "maja", stad takie podejscie do sieciowek, ubran ze sredniej polki (Tommy Hilfiger to przecietna marka, zaden Dior czy Chanel). Z kolei wlasciciele firm doskonale o tym wiedza... wiec ZARABIAJA, poki sie da smile)
      • lola211 Re: Polityka wobec nuworyszy 09.10.10, 21:24
        Czyli- Polacy sami chca zeby bylo drogo? Hmm..
        W galerii handlowej bywam praktycznie codziennie.W sklepach, gdzie buty kosztuja 2 000 zł najczesciej widac tylko ekspedientke.Gdzie te tabuny nuworyszy?Sieciowki zas pekaja w szwach.Proste- jest duzo taniej i na tyle moga sobie ludzie pozwolic.Nie maja wyjscia- gdzie kupic cos w miare modnego w znosnej cenie?

        Jestem na etapie szukania butów i zimowego plaszcza.Bardzo chetnie wydalabym mniej niz wiecej.Gdyby byla taka mozliwosc.Ale to co tanie jest po prostu tak badziewne, ze wolalabym nie kupic nic, niz te wyroby.Buty standardowo tylko czarne, plaszcze równiez.Siła rzeczy musze wydac znacznie wiecej.Nie dlatego, ze chce sie pokazac, tylko po to, bym byla zadowolona z tego co kupilam.
        Ogolnie mówiac jest naprawde maly wybór i jesli ktos szuka czegos oryginalnego to musi liczyc sie z kosztami.A wtedy przypina mu sie łatke nuworyszasmile.
      • li13 Re: Polityka wobec nuworyszy 09.10.10, 22:34
        Vennettina - masz absolutna racje! Idealna diagnoza problemu.
        • kropkacom Re: Polityka wobec nuworyszy 09.10.10, 22:45
          Tia, na zachodzie ludzie robią zakupy ubraniowe (generalnie kupują dużo) bez większego myślenia na ten temat i dorabiania do tego ideologii.
      • osmanthus Re: Polityka wobec nuworyszy 10.10.10, 00:13
        venettina napisała:

        > Polska, szczegolnie duze miasta, a w tych duzych miastach szczegolnie galerie h
        > andlowe, jest pelna NUWORYSZY. Nuworysz, jak wiadomo, to osoba dosc specjalna:
        > w krotkim czasie przeskoczyla pare poziomow zycia, co niestety nie idzie
        > w parze z ogolnym obyciem i klasa, szacunkiem do duzych pieniedzy naplywajacyc
        > h na konto, itp. Nuworysz musi sie pokazac, musi porawic swoje samopoczucie, bo
        > wreszcie "stac go".
        > Efekt: tam gdzie jest duzo nuowryszy zawsze sa astronomiczne ceny. Przyklad:
        > Rosja, Chiny i Polska, ze szczegolnym uwzglednieniem Warszawy smile
        >
        > Bogaty Niemiec, Holender owszem wyda duzo ale tylko wtedy gdy jest to warte
        >
        jego pieniedzy. Tego nuworysze jeszcze nie maja we krwi: zachlysnieci swoim
        > i mozliwosciami chca duzo, drogo, bo chca sie pokazac, blysnac ze "maja", stad
        > takie podejscie do sieciowek, ubran ze sredniej polki (Tommy Hilfiger to przec
        > ietna marka, zaden Dior czy Chanel). Z kolei wlasciciele firm doskonale o tym w
        > iedza... wiec ZARABIAJA, poki sie da smile)


        Z ust mi to wyjelas, Venettina big_grin
    • beverly1985 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 19:48
      > Kurcze, o co chodzi? Czy chodzi o sztuczne wykreowanie "ekskluzywnosci"?? Mam w
      > razenie, ze ktos mocno upadl na glowe. Jak w tym kraju mozna zyc?

      Mozna, i to bardzo dobrze. Naprawdę o standardzie zycia w danym kraju nie swiadczą ceny ubrać w Hilfigerze. Mm wrazenie, ze ccesz się tylko lansowac, jak tocudownie jest mieszkać za granicą- mnie sie bardzo dobrze mieszka w Polsce, nie kupuję Hillfigera tylko polskie Reserved, płacę niewiele, zarabiam sporo. Nie muszekupowac ekskluzywnych marek, a juz na pewno nie pwoiedziałabym czegoś w stylu "wtym kraju nie da się żyć, bo ceny drogich ciuchów sa jeszcze droższe niż gdzie indziej!".

      Rozne rzeczy są drogie w róznych krajach. Tak już jest, mamy wolny rynek i możemy kupowac za granicągdy ceny polskie nie odpowiadają. Moznaby wymienić szereg produktów, które u nas są tańsze.
      • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 20:06
        Naprawdę, ciezko się lansowac kupujac w Hilfigerze. Wiekszosc pracujacych w UK bez problemu stac na kurtkę za 180 funtow, bo to srednio 1/5 - 1/10 pensji. Chodzi o to, że w Polsce też tak powino być.
        • beverly1985 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 20:38
          Hmmm... powinno? Niby dlaczego? Co to w ogóle za ton: "tak powinno być"? To zrób, aby tak było, a nie wymagasz.

          Notabene ja nie kupiłabym kurtki ani za 1/5, ani za 1/10 mojej pensji, 1/20 to max.
          • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 21:37
            Dla mnie mozesz kupowac i w ciucholandzie. Kupuj za ile chcesz i wlasnie o to chodzi zeby MIEĆ WYBÓR, a przecietny Polak go po prostu nie ma, bo nie dosć że na nic lepszego go nie stac to jeszcze ceny sa mocno zawyzone. To taki podwójny kopniak.

            Jesli ktos zarabia 2000 pln, to za 1/20 kupi co najwyzej szmatę, a ile ty zarabiasz malo mnie interesuje, wiec nie chwal się tymi swoimi 4000 na miesiac.
            • li13 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:41
              Cena jest wynikiem tego jaka jest podaz dobr i jaki jest popyt. Firma ustala ceny tak zbey zmaksymalizowac zysk. Jezeli przy takich cenach optymalizuje zysk to jest jak jest. Przykra prawda - ale skoro przy takich cenach jest odpowiednia liczba chetnych gotowych zaplacic za ciuchy tyle ile mowicie, to te ceny takie beda. Gdyby ludzie sie nie ekscytowali tym, ze to rzekomo "ekskluzywne" marki oraz haslami "duza LOGOWANA torba firmy X" tylko szukali np. torebki czerwonej/zielonej/niebieskiej w formacie mieszczącym/nie mieszczącym A4, wykonanej z prawdziwej skory / wykonanej porządnie" to ceny wyglądałyby inaczej.

              Poza tym chyba niepotrzebnie naskoczylas Suellen na swoja poprzedniczke - to ze dla kogos wydatki na ciuchy nie sa sensem zycia nie jest niczym nadzwyczajnym.
              • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:07
                nie chodzi o to ile wydaje na ciuchy i gdzie je kupuje, tylko pisze, ze w PL jest ok bo 'ona zarabia dobrze i nie musi kupowac markowych ciuchow. Chodzi o to, że dla zwyklego, przecietnego Polaka nawet Reserved jest średnią półką w porywach do wyzszej, a z tego co pamietam ciuchy tam jakoscia nie grzeszą. Przeciętnego Polaka na więcej (i lepszej jakości) by było stac gdyby przyjechał na zakupy do UK. I to uważam za nie fair, zwłaszcza, że jestesmy w Unii, granice otwarte.

                Nie mieszkam w Polsce i mnie to boli, ze moja rodzina, ktora zostala w Polsce uważa coś za kosmiczne drogie i nie na ich kieszeń gdy dla mnie jest przecietne i całkowicie osiagalne, mogę kupować nie patrzac na cenę. I wkurza mnie, że ktoś sedzi w PL, udaje ze problemu nie ma i jeszcze jest zadowolony bo akurat jego stać bo nie potrafi postawić się w sytuacji przecietnego Polaka.
                • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:33
                  Weszlam na strone TH i znalazlam dwie bluzy, ktore mi sie podobaja. Jedna 85 funtow druga 100funtow. To faktycznie taka okazja dla kogos kto zarabia w zlotowkach? Nawet w euro wychodzi sporo.
                  • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:17
                    Tak, ale s sklepy gdzie TO SAMO kupisz taniej. Do tego są duże przeceny nawet 70%. Jak ktos umie szukać, to ma raj. Uwielbiam zakupy w outletach, dobrze sie w nich czuję, kupuje tam mnostwo rzeczy od nozy i patelni po elementy dekoracyjne, pościel, reczniki, inne bibeloty po ciuchy a zwłaszcza akcesoria typu szaliki, czapki, rekawiczki, paski itd. Rzadko kupuje cokolwiek po zwykłych cenach z "High street". Polsce jest to nieosiągalne niemalże.
                    • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:34
                      A ja nie lubie outletow, bo nie maja oferty jak w normalnych sklepach, co juz wczesniej napisalam. Przynajmniej nie te, ktore mnie interesowaly. Czasami sie zatanawiam skad oni te kolekcje sprowadzaja. Bardziej przystepna forma dla mnie sa wyprzedaze.

                      Jak ktos umie szukac. Co to znaczy?
                      • sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 01:09
                        > Jak ktos umie szukac. Co to znaczy?

                        To znaczy wyszukiwac perełki, ktore mu sie podobaja. Jedni maja tę smykałke, inni nie. Kiedyś nawet nie chciałam wejść do TK Maxx czy ciucholandu bo wszystko wydawalo mi się rzucone na kupe i nie umialam sie tam odnaleźć, a potem jakos nauczyłam sie szukac. Najlepiej z zamknietymi oczami. Serio. Mam swoje systemy. Np podchodze do bluzek w swoim rozmiarze, zamykam oczy albo patrze gdzie indziej i macam. Materiał musi mi pasowac. Potem fason i kolor. W szalikach i dodatkach - odwrotnie - zaczynam od kolorow. Kupowałam duzo, bardzo duzo bo nie tylko dla siebie, ale i dla rodziny z Polski, bo wiedziałam, ze ich nie stac.

                        Czasem owszem, wchodze i wychodze z niczym bo NIC mi się nie podoba, a czasem wychodze z pełnymi siatami. Jak juz wejde do tego na St. James's, to mnie potrafi wessać na poł dnia.

                        Wyprzedaże średnio lubię chyba że uda mi sie wskoczyć poza godzinami szczytu. Masa ludzi i kolejki do przymierzalni mnie za bardzo irytują.
                      • hanalui Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 01:18
                        nutka07 napisała:
                        > Jak ktos umie szukac. Co to znaczy?

                        Tzn masz duzo duzo wolnego czasu, cierpliwosci, potrafisz grzebac, nie przeszkadzaja ci tlumy podobnych tobie grzebaczy wokol ciebie i dodatkowo masz nietypowy rozmiar czyli albo jestes strasznym patykiem lub wielorybem. Fajnych rzeczy (rzecz gustu oczywiscie) w przecietynych rozmiarach 8-10-12 mozesz ze swieca szukac.
                • li13 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:33
                  Rozumiem Cie i zgadzam sie z tym co mowisz. ze jest Ci przykro ze Ciebie stac ale Twojej rodziny w Polsce juz nie. Tylko ze tak dziala rynek. W 80-tych latach w Poslce mozna bylo dostac niewiele jezeli chodzi o mieso jak wszyscy powszechnie wiedza, za to w tzw. "centrali rybnej" (bo tak sie kiedys nazwyaly sklepy rybne) - byly bardzo tanie kalmary. I to chyba jedyny powod dla ktorych jestem w stanie dzisiaj je przelkac - moj tata bardzo lubil, czesto kupowal i dla mnie byly rownie powszechne jak chleb z dżemem. Nie jestem ich fanka jakas szczegolna, dzisiaj smakuja mi mniej niz w dziecinstwie i dlatego rzadzko kupuje. Ale taka rola rynku. Nie zawsze rynek zadziala w sposob ktorym nam jako jednostkom sie spodoba. I to co napisalam o tym, ze skoro sa chetni placic tyle za tak zwyczajne rzeczy powoduje wlasnie ze te zwykle rzeczy maja u nas tak niezwykle ceny. Gdyby nie bylo chetnych na przeplacanie wielkorotne za cos co przede wszystkim nie ma uzasadnienia ceny w jakosci (bo gust rzecz indywidualna, wiec pomijam) to ceny bylyby nizsze. A u nas niestety problem polega na tym ze zrzuty z promocji ktore nie zeszly w starej Unii u nas trafiaja do sklepow w galeriach - po jednym numerze/kolorze z fasonu. W idiotycznych cenach. Ale maja amatorow. Po latach braku czegokolwiek NIEKTORZY ludzie jeszcze za wszelka cene chca sie podbudowac tym, ze maja cos co u nas kosztuje absurdalnie drogo. Jeszcze o ile rozumiem ze dobre buty (w sensie wygodne, trwale i dorbej jakosci) moga kosztowac kilkaset zlotych i rzeczywiscie nie warto kupowac tanich butow bo na krotka starczaja lub sa niewygodne to nie ja osobiscie nie lubie byc niewolnikiem ciuchow - bluzka za pareset zlotych czy koszula. Srednio to dla mnie wygodne zastanawiac sie czy sie gdzies nie przybrudze tak ze nie da sie tego sprac. Nei za takie pieniadze wink Za to idiotycznie wysokie pieniadze laduje w ksiazki w jezykach obcych. Jakis czas temu sie okazalo ze wzbogacana za ich pomoca wiedza bardzo sie stala oplacalna. Pozdr!
    • martineres1 droga dosiu 09.10.10, 20:00
      siedż se w uk czy w jakims innym lesie i brandzluj sie ze swoim meżem jacy wy swiatowi jestescie.

      prawo rynku:jest popyt ,jest i podaz.Nie masz wiekszych problemów?
      • kropkacom Re: droga dosiu 09.10.10, 20:09
        Ciekawa jestem co ciebie tak uraziło. To jak?
      • sueellen Re: droga dosiu 09.10.10, 20:26

        > siedż se w uk czy w jakims innym lesie i brandzluj sie ze swoim meżem jacy wy s
        > wiatowi jestescie.

        Niestety, zazdrości ten, co uznaje swoją nizszosć. A zawiść to najbardziej jadowita forma zazdrości. Generalnie, wspołczuję bezsilności i poczucia beznadziejnosci...
      • akle2 Re: droga dosiu 09.10.10, 20:27
        Przede wszystkim kto z normalnych, zwykłych ludzi kupuje buty za 2000? Bardzo nieliczne jednostki.
        • sueellen Re: droga dosiu 09.10.10, 21:08
          Kozaki Polliniego jak w tym linku kosztują 200 - 400 funtow czyli 940-1800 zł
          www.yoox.com/item.asp?cod10=44257460
          Najniza pensja w UK (nie wiem dokładnie ale chyba cos około 800 funtów, śrdnia krajowa chyba cos koło 2000.
          Normalnych ludzi mieszkajacych w Uk na to stac.
          • nutka07 Re: droga dosiu 09.10.10, 21:58
            A normalny Polak, kupuje kozaki w rylko za 400zl a nie euro czy funty.
            • denea Re: droga dosiu 09.10.10, 22:59
              nutka07 napisała:

              > A normalny Polak, kupuje kozaki w rylko za 400zl a nie euro czy funty.

              Żartujesz, prawda ? Z perspektywy zadupia i najniższej krajowej - oraz faktu, że czynsz to właśnie ok. 400-500 zł - buty dla JEDNEJ osoby w rodzinie za taką sumę to jakiś ponury żart ? Statystyczna Polka idzie do Chińczyka i kupuje szajs za 50-60 zeta. Rozleci się to w połowie sezonu, ale przecież żreć też trzeba uncertain

              Uch, czytam takie wątki zawsze jak bajki o żelaznym wilku uncertain I wciąż mnie dziwi, że jeszcze nie wszyscy wyemigrowali, że tu harują za wielkie jajco i wrzody uncertain
              • nutka07 Re: droga dosiu 09.10.10, 23:13
                Denea nie zrzumialas dokonca mojego wypowiedzi. Odnioslam sie do postu Sueellen.

                ''Kozaki Polliniego jak w tym linku kosztują 200 - 400 funtow.''

                ''Najniza pensja w UK (nie wiem dokładnie ale chyba cos około 800 funtów, śrdnia krajowa chyba cos koło 2000.
                Normalnych ludzi mieszkajacych w Uk na to stac.''



                Najnizsza pensja ok 800 funtow - kozaki 200 - 400 funtow.

                Srednia ok 2000funtow - kozaki 200 - 400 funtow.

                Wychodzi, na to ze normalnych ludzi mieszkajacych w UK stac na kozaki za polowe albo jedna czwarta pensji, jak ma juz srednia krajowa to za 1/5 albo 1/10 pensji.

                Jak zarabiasz 2000zl czesc wyplaty na kozaki za 400zl jest dokladnie taka sama wink
                • denea Re: droga dosiu 09.10.10, 23:51
                  A możliwe, mój mózg (po dwóch piwach wink) odnotował "Ryłko" i "400 złotych" jeno, stąd ten post. Wychodzi na to, że zbulwersowałam się na wypowiedź wyżej w drzewku smile To przepraszam !

                  Fakt, że w świetle w/w danych brytyjska kasjerka/sprzątaczka (kto jeszcze może tak słabo zarabiać ?) też jeść musi i tak samo rychło sobie kupi kozaczki, jak i Polka z Tesco/Reala/Biedrony...
                  • sueellen Re: droga dosiu 10.10.10, 00:24
                    Zwykla kasjerka "zaszaleje" i kupi sobie buty CK za 69 funtów przecenione ze 175:
                    www.tkmaxx.com/view-all/knee-high-boots-with-patent-toes/invt/39667692/
                    • nutka07 Re: droga dosiu 10.10.10, 00:41
                      No ale te buty oprocz ceny powinny miec jeszcze wyglad, bo o jakosci nie moge sie wypowiedziec.
                      I tak jest wlasnie w outletach, jak chcesz cos fajnego to placisz inaczej zostaja Ci takie zalinkowane kozaczki no ale jak firmowe CK to przeciez okazja. Dlatego nie ma co patrzec na metke.
                      • sueellen Re: droga dosiu 10.10.10, 00:51
                        Podałam tylko przykład. Akurat te, bo innych marek z tej strony nie znam (żeby znowu ktos się nie przyczepił, że jakies no name linkuję tongue_out).

                        Zawsze mozna się do czegoś przyczepic. Prawda jest jednak taka, że w Polsce nawet tych outletow nie ma i żadnych porzadnych butów się taniej nie kupi z metką czy bez.
                        • chwalipieta Re: droga dosiu 10.10.10, 10:49
                          @sueellen

                          ale nam biednym polaczkom dowaliłaś!!!!! tak się zastanawiam jak my tu żyjemy???? nie ma fajnych butów, outletów itd.....

                          tak sobie myślę, że Twoja rodzina się cieszy, że wyjechałaś. a to dlatego, że na imprezach rodzinny wszystkim zwracałaś uwagę jak to mogą chodzić w takich polskich szmatach za takie duże pieniądze kupionych. bosze ale pustak z Ciebie
          • claudel6 Re: droga dosiu 09.10.10, 23:37
            dzizas, kto kupuje kozaki za połowe pensji??? chyba tylko "elegantki" na utrzymaniu męża.
            najdroższy kawałek mojej garderoby nie przekroczył 1/20 pensji. za kozaki/płaszcz zapłaciłabym góra 1/10. 1/5 to mogę wydać na mieszkanie, ale nie na kurtkę /i nie ma znaczenia ile zarabiam, wydaje się proporcjonalnie do zarobków/
            • claudel6 Re: droga dosiu 09.10.10, 23:56
              te proporcje, ktore podałam były aktualne wtedy, gdy zarabiałam w UK i są aktualne teraz gdy zarabiam w PL - nominalnie moja pensja teraz jest 2 razy nizsza
      • li13 do Martineres1 09.10.10, 22:46
        Daj spokoj, niektorzy po prostu za nic nie przyjma do wiadomosci, ze mozna mieszkac w Polsce, miec fajna prace ktora sie lubi i ktora daje porzadne utrzymanie i miec w nosie jaka ma sie metke na swetrze. Sa ludzie ktorzy wszystkim majacym w nosie takie detale jak logo/firma itp. beda zarzucac zazdrosc. Nie przyjdzie im do glowy, ze mozna kupic sobie cos co sie podoba a niekoniecznie jest drogie lub co wiecej nie kupic czegosc co jest modne i drogie choc Cie spokojnie na to stac, ale Ci sie po prostu nie podoba. A tylko zeby dobrze zyc w Polsce trzeba cos potrafic duzo lepiej niz inni. A to wymagalo wczesniej inwestycji w siebie a nie w ciuchy. "Logowane" w szczegolnosci wink Pozdr!
    • niecierpliwa3 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 20:21
      a nikt chyba nie wspomniał o VAT.
      nie wiem jak w UK, ale w wielu krajach Europy VAT jest niższy niż w PL. Cena końcowa jest więc automatycznie wyższa, co np. w przypadku samochodów jest wyraźnie widoczne.

      Cen pojedynczych ciuchów nei chce mi się porównywać, zresztą za rzadko jestem w PL. Czasem zerkam jednak na ceny w różnych walutach - niektóre sieciówki drukują takie uniwersalne metki. Ceny polskie raczej odpowiadały tym w EUR. Chodzi jednak o niższą półkę typu HM, Zara, C&A.

      Natomiast co do ciuchów dla dzieci to mogę potwierdzić, że wiele polskich produktów jest jednocześnie badziewnych i drogich. Szkoda, bo chętnie wsparłabym polskie firmy. Jednak dużo lepiej sprawdzają się choćby angielskie sieciówki.
      • niecierpliwa3 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 20:25
        >Cena końcowa jest więc automatycznie wyższa,

        rzecz jasna w Polsce wyższa
        • s.im.123 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 20:51
          a może ktoś wytłumaczy skad się bierze kosmiczna cena polskiego węgla:pnad 230 dolarów za tonę?To jest chore!
          • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 21:03
            Polski wegiel jest bardziej kaloryczny wink
            • carlfrost Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 21:55
              kaloryczny bo zalany potem związkowców, którzy w pocie czoła walczą o jak najwyższą jego cenę
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl paciorki dla tubylców 09.10.10, 21:08
      Bo polscy konsumenci są traktowani jak tubylcy z trzeciego świata, którym można sprzedawać paciorki (szajs ze sklepów sieciowych), wmawiając im, że rzecz jest niebywale ekskluzywna. Przypomina mi się tu taka historia z czasów kolonialnych, jak to Francuzi odkupili od Egipcjan bezcenny starożytny obelisk, a zapłacili im... zegarem ratuszowym, który po przywiezieniu okazał się i tak zepsuty.

      No, ale fakt, że Polacy dają się tak robić, świadczy o tym, że rzeczywiście jesteśmy trzecim światem. sad

      Ja jestem zaskoczona, że taki wątek pojawił się na forum tak późno. Ludzie powinni ten problem zauważyć już wiele lat temu.
      • nutka07 Re: paciorki dla tubylców 09.10.10, 21:27
        A jak maja zauwazyc problem, jezeli nie maja porownania? Zwlaszcza jak mieli to zobaczyc wiele lat temu?
        Ja mieszkajac w Polsce nie interesowalam sie cenami w innych krajach. Kupowalam na miejscu, to co dostepne i w zasiegu mojego portfela.

        Poza tym np. w Niemczech nie ma wiekszosci sklepow, w ktorych lubilam kiedys kupowac.
      • li13 Re: paciorki dla tubylców 09.10.10, 22:49
        No wlasnie Anuszka, problem w tym ze "polscy konsumenci chca byc traktowani jak tubylcy z trzeciego świata", nie wszyscy ale neistety zdecydowana wiekszosc crying
    • agniecha75 bo w Polsce sklepy sa franczyzami 09.10.10, 21:18
      = franchising.
      Trencz Burberry w Anglii - 650 funtow w Polsce 6000 zl
      Kaszmirowy szalik Burberry- 210 funtow w Anglii - okolo 2000 zl.
      Nie pamietam czasow kiedy kurs wymiany zlotowki do funta wynosil 9:1 smile
      Panstwo przedstawiciele na Polske trzaskaja nieziemska kase, bo wiem, ze rzeczy do sklepow kupuja z solidnym upustem (conajmniej 40%).
      Oni zarabiaja na tych, ktorym nie chce sie wyjechac na zakupy za granice.
      Moje kumpele z Polski regularnie przyjezdzaja juz na wyprzedaze na wyspy, bo .... jak wiesz... to sie bardziej oplaca ...
      • chwalipieta Re: bo w Polsce sklepy sa franczyzami 09.10.10, 21:43
        Tak sobie przesledzilem z nudów wątek i w 100% zgadzam się z beverly1985!!!!

        I cieszę się, że ci wszyscy którzy zastanawiają się czemu w Polsce jest drożej i podają przykłady, że tam gdzie mieszkają jest taniej znaleźli swoje miejsce na ziemi smile.

        Zastanawia mnie tylko jedno: nie mają co robić w sobotni wieczór????...... i olśniło mnie.... jak by tylko mogli to wracają do Ojczyzny pierwszym możliwym samolotem.

        Najzwyczajn8ej tęsknią i siedzą na necie z nadzieją że a może ktoś z dawnych znajomych się odezwie na gg albo skejpie i zagada..... a oni będą mogli się pochwalić jak to za granicą jest fantastycznie.
        • kropkacom Re: bo w Polsce sklepy sa franczyzami 09.10.10, 22:37
          Niedawno gazeta pisała o jednym ze sklepów otwartym w Warszawce i cenach sprzedawanych tam towarów. Cenach dużo wyższych niż w UK w sklepach tej samej firmy. Gazeta.pl też tęskni? big_grin Ogarnąć się ludzie i nie robić minki zbolałego dziecka.
          • nutka07 Re: bo w Polsce sklepy sa franczyzami 09.10.10, 22:43
            Wez sie Kropka przyznaj, ze skype i gg w sobotni wieczor odpalone a Ty tylko czekasz na wolnych sluchaczy tongue_out
            • kropkacom Re: bo w Polsce sklepy sa franczyzami 09.10.10, 22:48
              Normalnie paznokietki obgryzam z napięcia czy ktoś zadzwoni wink
        • li13 Re: bo w Polsce sklepy sa franczyzami 09.10.10, 22:50
          >> nie mają co robić w sobotni wieczór????......

          Czekam az sie odwiruje pranie wink
        • sueellen Re: bo w Polsce sklepy sa franczyzami 09.10.10, 23:10
          A Ty za czym tesknisz w sobotni wieczor?
      • e.i.t.h.e.l Re: bo w Polsce sklepy sa franczyzami 10.10.10, 04:24
        > Oni zarabiaja na tych, ktorym nie chce sie wyjechac na zakupy za granice.
        > Moje kumpele z Polski regularnie przyjezdzaja juz na wyprzedaze na wyspy, bo ..
        > .. jak wiesz... to sie bardziej oplaca ...

        Żeby robić sobie takie wypady na zakupy to trzeba mieć sporo kasy. Jak ktoś ma te 500 zł na zakupy, to nie będzie drugie tyle wydawał na podróż, bo to się zwyczajnie nie opłaca.
      • adhor Re: bo w Polsce sklepy sa franczyzami 10.10.10, 15:06
        trench 4500
        szalik dokładnie 1260
        jak przyjmiesz kurs okolo 5 zł, plus wyzszy vat to na to samo wychodzi
    • nutka07 Polak na zakupach przeplaca. I to jak! 09.10.10, 21:48
      Polak na zakupach przeplaca. I to jak! - Tak brzmi tytul watku na glownej wink
      A mialo byc lajtowo, zeby rozrzedzic atmosfere big_grin
    • canuck_eh Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:03
      JA sie wlasnie dowiedzialam ze rozrzut cenowy tego samego produktu to 4000 zl.JAkowys telewizpor 3D cena od 16-20 tysiaczkow.Well jak to mowia indianie .Spotykam sie z roznica w cenie TEGO SAMEGO produktu ale nie zeby roznica wynosila ponad 1000 dolcowsmile
    • fiodor44 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:18
      to samo zjawisko co mcdonalds czy KFC - w Stanach to jadłodajnie dla ubogich, a u nas wylansowali to na materializację Amerykańskiego Snu. I zdzierają ostro za to zwyczajne przecież żarcie.

      jeszcze jaskrawszy przykład to sushi - w Japonii jest to zwykła przegryzka, poziomem ekskluzywności porównywalna z naszą zapiekanką czy hot-dogiem z blaszanej budy przy dworcu. Pracownicy biurowi wcinają to gołymi palcami w czasie przerwy w pracy. A w Europie zrobiono z niej nie wiadomo co, potrawę dla bogów niemalże. Ceny sushi w Warszawie są popi**dolone. A to tylko kawałek najzwyklejszej ryby na najzwyklejszym ryżu, fakt, że odpowiednie przyprawienie tego i zaaranżowanie to jakaś tam sztuka, ale bez przesady. Do tego ten lans, że trzeba pałeczkami, itp. Rzyg.
      • shellerka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:22
        no to chyba w japonii nie bylas i prawdziwego sushi nie jadłas....

        nawiasem mowiac, w polsce tez juz mozesz kupic male zestawy sushi za 18 zł w byle markecie i tez je mozesz zjesc w pracy palcami...uncertain
        • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:31
          Jestes przeciwniczka jedzenia sushi rekoma?
          • shellerka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 11:29
            nie, jestem przeciwniczką blubrania o czymś, o czym nie ma się pojęcia.
            mieszkałam dość długo w tokio i wiem, ze restauracje sushi nie należą do najtańszych dla japonczykow. a japonczycy wbrew ogolnym opiniom nie zywią się wyłącznie surowa rybą. podstawą ich pozywienia jest poprostu ryż, makaron i warzywa (nawiasem mówiąc to tam pokochałam szpinak w liściachbig_grin )


        • ichi51e Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 11:34
          akurat sushi w japonii moze byc tanie 25y/talerzyk i naprawde drogie (sky is the limit) wszystko zalezy co jesz i gdzie.
          najgorsze jest to ze w Europie sushi jest sredniej/slabej jakosci a i tak placisz jak za najlepszego otoro... no ale egzotyka... o tanim suszaku z markietu nawet nie wspominam bo to nie jest sushi tylko jakas wariacja.

          long live jedzenie suszaka rekami! :p
      • nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:29
        Tez mi lans, chcesz uzywasz nie chcesz nie uzywasz, wolny wybor.
        A sushi to nie zapiekanka, gdyby bylo tak powszechnie dostepne i czesto jadane to ceny by spadly. Jest to egzotyka i za to sie placi. Mozesz zrobic sam w domu, jak i inne dania ze swiatowej kuchni.
        Jak idziesz do restauracji to tez nie masz cen jak w budkach z hamburgerami. Moze kiedys powstana budki z sushi.
        • dag_dag Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 01:21
          Powstały... W UK wink Na jednej ze stacji metra ostatnio kupowałam z budki, trzy sztuki za 1,5 funta wink
      • venettina Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:52
        Co do sushi to mylisz sie i to mocno!
        Zas Mcdonalds 100% prawdy, to taka "niby-restauracja" dla ubogich.
    • caraluch69 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 22:42
      byłem w zeszłym roku w Italii i fakt ciuchy zwłaszcza na przecenach tańsze niż w Polsce i jakościowo lepsze o 200% sweter za który zapłaciłem tam 22 euro u nas kosztował 99 euro....to tak dla przykładu..Austria,fryzjer męskie cięcie,ok 20 minut na fotelu 40 euro...w tym roku poleciałem do Londynu i są sklepy z kosmicznymi cenami i z cenami porównywalnymi do naszych-ciężko wydać 100 funtów na mokasyny ale świadomość że są na prawdę dobrej jakości pozwala na szaleństwo- więc wszystko zależy od tego czego na prawdę oczekuje się od życia i czy Cie na to stać
    • annataylor Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 09.10.10, 23:20
      zgadzam sie, ze ceny sa w`Polsce z kosmosu. dlatego unikam zakupow w PL.
      Gdy bylam w Stanach ladnych pare lat temu to zszokowala mnie cena chleba - 2 dolary za chleb? to prawie 10zl! (gdy dolar byl ponad 4 zl).
      bedac w UK stwierdzilam, ze nie ma sensu przeliczac na zlotowki, bo mozna zwariowac. tutaj ceny sa adekwatne do zarobkow, a nie to co w PL.
      • karo240 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:07
        zgadzam sie ze nie powinno sie przeliczac cen z innych krajow na polskie złotowki[tzn moze markowe jedynie rzeczy]tylko ze to jest tez nawyk,poprostu mamy swiadomosc ile co kosztuje w Polsce i czasem ciezko jest nam wydac na taka samą rzecz w kraju ktorym mieszkamy,chocby 2e [bo wiemy ze u nas to jest jakies 8zl].chociaz jak sie mieszka na obczyznie ,zyje i jeszcze ma dzieci to trudno jest oszczedzac.ja sama jestem kilka lat w Italii,ale nie chodze np do fryzjera tu,ani do specjalistow,chociaz stac by mnie bylo ale mi jest szkoda,bo proboje odlozyc jak najwiecej,z tym ze jak jade do Polski to wydaje polowe wiec3ej bo sie tego nazbiera i tak kolko sie zamyka.caly czas mysle ze jak pojade do domu to kupie to czy tamto bo tu mi szkoda,a tam wydaje mi ze jest taniej,ale jak juz przyjezdzam to sie okazuje ze wszsytko jest dla mnie za drogie i wkoncu nie kupie nic z tego co chcialam!najlepiej nie wyjezdzac za granice ,nie interesowac sie cenami ,kupowac co sie ma po nosem to zycie bedzie spoojniejsze!hehe[zartuje,ale wsumie jak bysmy niewiedzilei jakie sa ceny za granica to bysmy sie tak nie przejmowali!
    • aarvedui niestety masz racje 09.10.10, 23:48
      jakość ubrań w PL tez szwankuje
      w UK nawet w "zwykłych" Charity Shop`ach można znaleźć rzeczy o jakości przewyższającej nowe produkty sklepowe w PL, a w tych "lepszych" - prawdziwe perełki jakości i designu.

      nawet do Niemiec opłaca się jeździć po środki czystości. bo są lepsze.

      tłumaczenie korporacji, dlaczego w PL środki czystości są gorszej jakości:
      "środki nie są gorszej jakości, tylko stężenie substancji czyszczących jest w nich mniejsze, ponieważ polskie gospodynie mają w zwyczaju używać większej ilości środka niż zachodnie".

      p.i.e.r.d.o.l.o.n.a nowomowa. oczywiście, że są gorszej jakości, a te piarowe h.u.j.e. oczywiscie odwracają kota ogonem.

      prawda jest taka, że dla wielkich korporacji PL to zaścianek.
      szkoda tylko, że politycy w PL w imię "przyciągania inwestora" dają takim darmozjadom uzbrojone działki, ulgi podatkowe i rozmaite dopłaty...

      gdyby ulgi rozdawane darmozjadom przeznaczyć dla naszych średnich i małych przedsiębiorców, to mielibyśmy teraz PKB co najmniej równe Czechom...
      • mabiwy Re: niestety masz racje 10.10.10, 02:51
        joł.. cud .. miód.. i orzeszki.. spad w centrum UE wskazany.. co by tylko nie było z trudno
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka