d.o.s.i.a
08.10.10, 19:13
Z watkow lajtowych, co by troche rozrzedzic atmosfere.
Przyjechalam na weekend do Polski, przy okazji postanowilam zajrzec do paru sklepow w jednej z galerii handlowych z zamiarem poczynienia paru sprawunkow. Ludzie! Do tej pory zbieram szczene z podlogi. Ja pamietam, ze w Polsce bylo zawsze ciut drozej w porownaniu ze sklepami za granica, ale to chyba przechodzi wszelkie pojecie.
Weszlismy z moim facetem do sklepu Tomiego Hillfigera, zeby obejrzec kurtki, ktore wczesniej ogladalismy w UK i z ktorych jedna mielismy na oku. Nie dosc, ze wiekszosc kolekcji jest ZESZLOROCZNA, to ceny po prostu z kosmosu. Ta sama kurtka, ktora w UK kosztuje 180 funtow w Polsce kosztuje,uwaga, uwaga.... 1600 zl. Czy ktos, za przeproszeniem, ocipial?? Z ciekawosci obejrzelismy jeszcze pare rzeczy i dokladnie to samo. Ceny wystrzelone w kosmos.
Zajrzalam do butow Polliniego, a tu kozaki za... 2000 zl. Kiedy normalnie kosztuja ok 300 funtow.
Kurcze, o co chodzi? Czy chodzi o sztuczne wykreowanie "ekskluzywnosci"?? Mam wrazenie, ze ktos mocno upadl na glowe. Jak w tym kraju mozna zyc?