przyszlababcia
16.10.10, 11:37
Witajcie
surfując po Internecie trafiłam na to forum.I dobrze,bo mam kłopot,którym chciałabym się podzielić i prosić o radę.
Mam dwójkę dzieci-córka 27lat i syn-22.Pierwsze dziecko było "studenckie"-mieszkaliśmy w akademiku,w opiece nad małą pomagali wszyscy znajomi,jako że nasze rodziny mieszkają bardzo daleko.Inne to były czasy,nie było komórek,pampersów itp.ale jakoś dawaliśmy sobie radę.Pracowaliśmy,uczyliśmy się,razem z małą jeździliśmy w wakacje na zbiór owoców itp.W sumie fajne to były czasy.Na zakończenie studiów los naszykował nam niespodziankę-znów byłam w ciąży.Tym razem ciąża,która okazała się być bliźniaczą,była bardzo ciężka,musiałam leżeć długo w szpitalu,poród był koszmarny,urodziłam chłopca i dziewczynkę,niestety tylko jedno z dzieci udało się uratować.Studia skończyliśmy,muszę się pochwalić,że ze znakomitym wynikiem końcowym i zaczęło się szukanie pracy i mieszkania.Długo tułaliśmy się po różnych wynajętych norach.Było ciężko,również finansowo.Przyszły złote lata dziewięćdziesiąte,założyliśmy swoją firmę.I to był strzał w dziesiątkę.Szybko zarobiliśmy tyle pieniędzy,żeby móc kupić działkę i zacząć budowę własnego domu.Dzieci rosły jak na drożdżach,świetnie się uczyły,nigdy nie miałam z nimi najmniejszego nawet problemu.Wszyscy harowaliśmy jak woły.Dzień,w którym wprowadziliśmy się do naszego wymarzonego domu był jednym z najpiękniejszych w naszym życiu.Ale czas biegł naprzód,ani się obejrzałam jak dzieci dorosły.Syn studiuje dwa kierunki,córka studia już skończyła,wyszła dwa lata temu za mąż,jest bardzo szczęśliwa.Dwa tygodnie temu okazało się,że jest w ciąży.Radość nasza,dziadków,nie miała granic.Postanowiliśmy spotkać się z teściami mojej córki (bardzo się lubimy) na uroczystej kolacyjce z okazji ciąży naszych dzieci.Podczas kolacji wypłynęła sprawa opieki nad maluchem.Córka oświadczyła,że chce po kilku miesiącach wrócić do pracy i liczy na to,że jej pomożemy.Szczerze mówiąc nie brałam takiej opcji nigdy pod uwagę.Owszem,od czasu do czasu chętnie zaopiekuję się maluchem,ale na regularną opiekę raczej się nie piszę.Mam dopiero 47 lat,wreszcie poukładane życie,mogę wreszcie trochę odpocząć,zadbać o siebie,wreszcie pójść do lekarza,wyjechać na wakacje,zająć się ukochanym ogrodem.Powiedziałam to swoim bliskim,w odpowiedzi usłyszałam,że jestem wstrętną egoistką i myślę tylko o sobie.Popłakałam się,gdy to usłyszałam.Dzieci zawsze były dla mnie najważniejsze,to z myślą o nich układałam plan dnia,chcąc spędzić z nimi jak najwięcej czasu,odkładałam każdy grosz na mieszkanie dla nich.Córka otrzymała w prezencie ślubnym własne mieszkanie,opłaciliśmy również bardzo kosztowną podróż poślubną.Ale nie chodzi o pieniądze-bo na pomoc finansową mogą ZAWSZE liczyć-jak trzeba będzie opłacę opiekunkę.Dlaczego mnie nie rozumieją,nie jestem jakimś cyborgiem.Zaznaczę,że teściowie elegancko wykręcili się od opieki nad maleństwem-budują domek na działce i przynajmniej na początku nie będą mogli pomóc...córka obrażona,nie odbiera telefonów ode mnie...czy nie mam racji??