Dodaj do ulubionych

Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święta.

    • lilly_about Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 10:31
      Jakbyś zaprosiła teściową chociaż raz, zwłaszcza na uroczystość rodzinną pt. chrzciny jej wnuka, to nie musiałaby się wpraszać. Bezczelna jesteś i tyle. Ja swojej teściowej, nie lubię, a zapraszam, a ty do swojej nic nie masz rzekomo, a jest dla ciebie ciężarem zwykłe spotkanie.
    • marta_mamamaciunia Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 10:40
      Ale się wrony rozkrakały!!! jassnee fajnie sobie pojeździć po kimś - PAnie Idealne. Sporadycznie coś piszę ale to, co się tu dzieje, to jakaś masakra. Nie chce mi się komentować najbardziej rozkrzyczanych ale teksty są żałosne.
      Autorko - nie przejmuj się - nie oceniam tego co napisałaś. Natomiast wszystkie "cuda natury" dały upust swoim frustracjom. Żenujące to .....
      • gazeta_mi_placi Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 10:49
        A jak Twój Maciuś za 20 lat z synową nie będą chcieli Cię widzieć na chrzcinach Twojego wnuka i na święta nie będziesz miała żadnych pretensji?
        • iwa01 Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 15:48
          problem w tym, że ta tesciowa musiała sobie swoim postępowaniem na takie traktowanie zasłuzyć, nie ma nic za nic
      • imasumak Tak mamomaciunia 15.11.10, 10:59
        bo najlepiej przytaknąć, chociaż kobita ewidentnie nie ma racji
        • marta_mamamaciunia nie 15.11.10, 11:02
          cyt. siebie: - nie oceniam tego co napisałaś
          chodzi mi o styl dyskusji i tylko o to
    • magda.felicja prosty sposób 15.11.10, 10:41
      Powiedz jej, że ja zapraszasz, że ja ugościsz serdecznie, ale bezmięsnymi daniami.
      Powiedz jej, że nie będzie u ciebie szynki, schabowego, kurczaków, ponieważ juz nie chcesz przyczyniać się do niepotrzebnego przelewania krwi - i będziesz ją miała z głowy na dłużej wink
    • woman_in_love ale ty jestes glupia, o moj..... 15.11.10, 10:49
      Mam nadzieje, ze dzieci twoje lub ich przyszli partnerzy tak samo cie kiedys potraktuja - czyli nie zaprosza na chrzest i nigdy na swieta.
    • mondovi Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 11:00
      marzenagr: ciesz się, że Dziadkowie interesują się wnukiem. Nie jesteś na siłach przygotować świąt - zaproponuj, że spotkacie się u Teściów, albo, że Teściowa pomoże Ci w przygotowaniach - o ile chodzi, o to, co piszesz. Jeśli chodzi o to, że do teściów jesteś uprzedzona - miej globusa, jak zawsze - tyle, że ten argument w końcu polegnie.
    • 18_lipcowa1 a ja mam pytanie 15.11.10, 13:30
      KIEDY?????????
      KIEDY teściowa MOZE przyjechać i nie bedzie zle?
      Bo rozumiem ze w swieta, wakacje i uroczystosci zle to KIEDY?
      • jowita771 Re: a ja mam pytanie 15.11.10, 13:34
        Lipcowa, to ja pytanie od drugiej strony: a czy teściowa naprawdę MUSI przyjeżdżać? wink
        • 18_lipcowa1 Re: a ja mam pytanie 15.11.10, 13:37
          jowita771 napisał:

          > Lipcowa, to ja pytanie od drugiej strony: a czy teściowa naprawdę MUSI przyjeżd
          > żać? wink


          Nie musi.
          Ale z tego co widze, to zawsze jest ŻLE. A wnuka i syna chyba ma prawo widziec, zwlaszcza ze jakos szczegolnie szkodliwa nie jest?
          • verdana Re: a ja mam pytanie 15.11.10, 13:39
            Na swieta - nie musi.
            Pytanie tylko, czy nie musi przyjeżdząc w ogóle, nigdy - i w dodatku gdy synowa do niej także nie zamierza przyjechać.
            A to już inne pytanie.
          • jowita771 Re: a ja mam pytanie 15.11.10, 13:41
            Ja to wiem, to pytanie to był żart. I tak sobie myślę, że założycielka wątku albo nie wpadła na to, że jej dziecko kiedyś założy własną rodzinę, a ona sama będzie tylko czyjąś teściową i babcią, a więc, zgodnie z jej rozumowaniem, dalszą rodziną, albo uważa, że dla niej będą wtedy jakieś inne zasady niż dla jej teściowej teraz.
      • lilly_about Re: a ja mam pytanie 15.11.10, 14:21
        Jak kiedy? Gdy pani synowej nie ma w domu, żeby przypadkiem herbaty nie musiała podać, bo się przy czajniku nastoi.
        • attiya Re: a ja mam pytanie 16.11.10, 09:12
          co innego wpaść na herbatę co innego obsługiwać przez trzy dni ludzi, samemu nie widzedząc trzeciego dnia jak się nazywa
          • lilly_about Re: a ja mam pytanie 16.11.10, 09:20
            Coraz więcej hrabianek na tym forum.
            • attiya Re: a ja mam pytanie 16.11.10, 09:29

              bo wg Ciebie lepiej się zarżnąć samemu wszystko robiąc niż razem posiedzieć a wcześniej razem wspólnie wszystko przygotować i na wszystko razem się złożyć?
              Co złego w takiej postawie widzisz?
              • lilly_about Re: a ja mam pytanie 16.11.10, 09:33
                Dlaczego nawiązujesz tylko i wyłacznie do tych nieszczęsnych Świąt, które notabene można zorganizować RAZEM, nieważne, czy u naszej bohaterki, czy u jej teściów. Nie wciskajcie ludziom kitów, że teściowa przyjedzie i 3 dni będzie kazała stać synowej między garami. Postawa autorki wątku wyraźnie sugeruje, że teściowa nie jest w ogóle mile widziana i jest zbędnym balastem. Skoro tak jej z tym źle, to zamiast publicznie rąbać jej tyłek i spiskować, niech powie jej to prosto w oczy.
                • yoka1 Re: a ja mam pytanie 16.11.10, 09:41
                  no i może nie jest mile widziana.

                  nie każda teściowa garnie się do pomocy w kuchni i przy dziecku/dzieciach.

                  Moja ilekroć była u nas albo my u nich nie tknęła nai garnków ani dziecka. żadne spacery żadna kąpiel dziecka nic bo "nie chciałabym się wtrącać w Wasze sprawy", ale przyjazd na kilka dni na świeta to nie był wtrącanie się w nasze sprawy
                  • lilly_about Re: a ja mam pytanie 16.11.10, 10:43
                    No pewnie, że nie jest widziana, skoro nie potrafią jej nawet na chrzciny zaprosić, żenada. Sama z teściową spotykam się kurtuazyjnie tylko i wyłącznie, ale mam zdrowy rozsądek.
    • iwa01 skoro problem został postawiony, to znaczy że cos 15.11.10, 13:39
      czytam, czytam i nadziwić się nie mogę
      skoro problem został postawiony, to znaczy że cos jest na rzeczy, że teściowie zaslużyli sobie na takie potraktowanie w tym momencie życia autorki wątku.
      nie każdą rodzinę stać na to, by umieścić rodzicow w hotelu, 2-4 doby hotelowe, to jednak spore koszty, a jak się złoży rodzicom propozycje "świeta u nas" ale noclegi załatwcie sobie we własnym zakresie to się obrażą na śmierć", moi by się obrazili. Podobnie ma sie kwestia cateringu. Tesciowe po takich świetach obrobią tyłek synowej, jaka to niezaradna i niegospodarna.

      Ja nie wyobrazam sobie świąt bez rodziny, bez rodzicow moich i meża. Jednak przygotowanie takich świąt i obsluga rodziny przez kilka dni, to ciężka praca a przy malym dziecku może nawet niewykonalna.
      Rodzicow mam po drugiej stronie Wisły, teściowie pokonują 400km i siedzą nam na glowie z psem w małym mieszkaniu. Wigilia dla rodziny to pryszcz, bo po niej następuje, sniadanko, kawka, obiadek, deserek, kolacyjna, sniadanko, kawka, obiadek, deserek, kolacyjka, sniadanko.
      Na świąteczny obiad nie mogę podac pierogów w wigilii, odgrzanego karpia czy bigosu, musi byc pelny dwudaniowy wyjątkowy obiad, bo tego oczekują teściowie.
      Moja Mama czasem mnie wspomaga, zapraszając nas z teściami na obiad w pierwszy dzień swiąt do siebie.
      Zwykle teściowie przyjeżdząją w Wigilie około południa. Przywożą ze sobą przygotowane do smazenia 3-4 karpie. Trzeba ich przyjąc podpobiadkiem, bo po podrózy są głodni. Potem szykuja się do kościola na 16tą. Mąż w międzyczasie ustawia stół, nakrycia. Potem teściowie z mężem pakują sie w samochód i jada do koscioła, nikt mnie jeszcze ani razu nie zapytał, czy nie mam ochoty pojechac na nabożeństwo, to oczywiste że ja mam usmazyć te 6kg karpia, nakryć stól potrawami i z uśmeicham na ustach czekac na gości. Zostaję w domu z psem teściów, ktory non stop szczeka, jest nieobliczalny, bo nikt go nie wychował i rzuca sie na kolejnych gości.
      Stoję w kuchni i smaże te karpie dla armii, poza teściami nikt ich nie je. A zazwyczaj jest tak, że po swietach jeszcze sobie te usmażone karpie zabierają do domu. Zamiast smażyć 4 sztuki, mogłabym usmazyc jednego a i tak by na wigilijnym stole nie zabrakło karpia.
      W miedzyczasie przychodzą goście, moi rodzice i moja kuzynka z mamą. Każdy przynosi coś gotowego, do postawienia bezpośrednio na stole. Godzina o ktorej mamy zasiąść do stołu jest zwykle ustalona, ale moja teściowa do kocioła nie może się juz uszykowac tak, by po powrocie z miejsca zasiąść do stołu. Nie ona po kosciele, kiedy wszytscy już zniecierpliwieni czekają, musi jeszcze sie przebrać, umalować i nie przejmuje się tym, że inni są na czas.
      Po wigilii sprzatamy z mężem i ja akurat na swojego nie mam co narzekac. Teściowie, którzy potrzebuja znacznie mniej snu niż my mogą siedziec i do pierwszej w nocy, ale następnego dnia o 9.00 musi już być na stole sniadanko, bo na 10.30 do kościoła. Znów tesciowie z meżem, ja zostaję sprzątam, pilnuję psa. Potem wracają kawka, ida na spacer w psem i oczywiscie z synkiem, bo go dlugo nie widzieli. Ja szykuje obiad jeśli pierwszy dzien swiat spedzamy u nas lub moge isc na specer jesli jedziemy na obiad do moich rodzicow. Wieczorem rodzice meza musza isc obejrzec jak wyglada podswietlony Nowy Świat, ja zostaje z psem, mąz oczywiscie towarzyszy tesciom. Ja szykuje w tym czasie kolacje.
      Drugi dzien swiat powtorka z rozrywki, tyle ze na obiad zwykle przyjezdzaja tez moi rodzice.
      Dzien po swietach, godzina dwunasta, macham tesciom i ide wreszcie odpoczas po swietach.
      A za teściową mam tak wdzięczną osobę, ktora potrafi mi powiedzieć, że nie mają dla mnie prezentu świątecznego czy mikołajkowego, bo nie wiedziała co mi kupić, wiec nic nie kupila.

      W tym roku jestem w ciązy, wiec moja mama obiecala zorganizowac Wigilie, okolo poludnia pojade jej pomoc. Mąz z tesciami i ich psem dotrze 17.30-18.00. Nie interesuje mnie kto usmazy te 4 karpie i kto sie zaopiekuje psem, gdy oni pojda do kosciola. Przez lata nikt mnie o zdanie nie pytal, teraz ja mam prawo zrobic po swojemu bez konsultacji z tesciami.
      • jowita771 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 13:47
        Iwa, ja w takie sytuacji bym się zbuntowała już dawno, bo nie jesteś kuchtą, atak Cie traktują. Zamiast zostać w domu i smażyć karpie tez wyjdź i koniec. Twoja teściowa uważa się za pępek świata. Powiedz, żeby przywiozła mniej karpia, a jak i tak przywiezie więcej, to usmaż tylko tyle, ile przewidujesz, że goście zjedzą, a potem teściowej daj surowe i niech sobie w domu smaży. Szkoda, że Ci jeszcze prasowania nie przywozi, żeby zabrać gotowe po świętach.
        • yoka1 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 14:09
          no i to jest sedno sprawy moim zdaniem - większość teściowych tego oczekuje, co opisała Iwo.

          Jesteś kuchtą a oni gośćmi, którzy mają swój rytuał świąteczny i wcale nie chcą pomyśleć, że Ty masz inny pomysł na święta.

          Dlatego w pełni rozumiem wątek założony przez autorkę. Nic by się nie stało, gdyby w tym roku teściowe wizytę odpuscili sobie. I nie piszcie, że przygotowanie wigilii i bieganie przy gościach przez kilka dni jak się ma 2 dzeici w tym noworodka karmionego piersią wcale nie jest męczące.
          • franczii Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 14:24
            Nie znam zadnej takiej tesciowej. Ja znam same tesciowe, na czele z moja wlasna i moja mama i moja babcia, ktore zwykle calosc przygotowan swiatecznych biora na siebie nawet jesli wystepuja w charakterze goscia.
            • yoka1 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 14:33
              > Nie znam zadnej takiej tesciowej. Ja znam same tesciowe, na czele z moja wlasn
              > a i moja mama i moja babcia, ktore zwykle calosc przygotowan swiatecznych biora
              > na siebie nawet jesli wystepuja w charakterze goscia.

              Widzisz, a ja znam. Moja teściowa oprócz ochoty pozmywać, nie zrobi nic i nie dlatego, że nie umie, tylko wprost mi powiedziała zaraz na początku naszego małżeństwa, że ona w nieswojej kuchni nie będzie się "rządzić". Wierz mi, nawet bym na to nie wpadła, bo żadne z nas - ani ja ani jej syn=mój mąż, nic nie powiedzało złego, co mogłoby być w ten sposób odebrane.
              Więc dlatego rozumiem autorkę wątku.
              • tacomabelle Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 14:42
                Biedna ta autorka wątku, wstrętna teściowa wprosiła się na chrzciny zarezerwowane dla najbliższej rodziny.
                • yoka1 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 14:55
                  chrzciny to osobny temat.

                  mówię o zrozumieniu niechęci do wizyty podczas świąt w tym właśnie roku, skoro jest małe bobo w domu
                  • tacomabelle Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 15:01
                    Narodziny Jezusa i male dziecko akurat świetnie się komponują.

                    A z teksów autorki wątku wynika, że to nie o swieta ani o dzickoe chodzi tylko o jej niechęć do utrzymywania relacji z rodzina.
                    • jowita771 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 20:34
                      > Narodziny Jezusa i male dziecko akurat świetnie się komponują.

                      Ale teściowa Maryi jakoś się nie pchała do stajenki wink
                  • thegimel Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 20:23
                    Ale tu nie jest problemem wizyta teściowej na święta, tylko wizyta teściowej w ogóle.
                    • iwa01 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 20:30
                      problemem jest najazd gości i ich obsługa w sytuacji gdy w domu jest maleńkie dziecko a i ten dom zbyt duży nie jest
                      • thegimel Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 16.11.10, 07:16
                        Goście ci byli także problemem, kiedy dziecka nie było na świecie. Poza tym czy małe mieszkanie to powód żeby zerwać z rodziną? Też mieliśmy małe mieszkanie, a babcia (teściowa mojej mamy) do mnie przyjeżdżała. Rozumiem, że patrzysz na sprawę przez pryzmat własnych układów z teściową, w pełni Cię rozumiem, chyba diabli by mnie wzięli na Twoim miejscu. Ale tu dziewczyna nie pisze nic, że teściowa jej zrobiła jakąś krzywdę, a przeszkadza, bo jest i chce się widywać czasem z synem i wnukiem.
            • iwa01 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 15:17
              to masz szczęście kobieto smile
              ja też do czasu związania się z moim mężem mialam inne doświadczenia.
              w mojej rodzinie święta były przygotowywane przez wszytskie kobiety, a często i mężczyźni się angażowali.
              Ale teraz mam teściów, którzy przyjeżdżają w gosci i chcą być traktowani jak goście.

              co więcej oni maja taki zwwyczaj, że poza swietami równiez nas odwiedzają ale ani razu jeszcze nie zapytali czy akurat w tym czasie możemy ich gościć, oni nam oświadczaja kiedy przyjeżdżają.
              Zwalili nam się na głowę 3 dni po tym jak sie wprowadzilismy do naszego, a właściwie mojego mieszkania (bylismy jeszcze przed slubem i to ja kupilam mieszkanie), nie zdążylismy sie jeszcze rozpakowac a oni juz musieli zobaczyć jak synek mieszka. Gdybysmy powiedzieli dajcie nam miesiąc na aklimatyzajcę, ogarniecie wszystkiego, to by się na nas śmiertelnie obrazili.
              Teściowie, wtedy jeszcze przyszli teściowie, nawet ze mną na temat tamtej wizyty nie rozmawiali, oswiadczyli synowi, że w tym i tym dniu przyjadą do niego na 4 dni zobaczyć jak mieszka.
              Musielismy w biegu kupowac najtansze łóżko, żeby mieli na czym spać.
              Teściowa zaraz po wejściu do mieszkania zaczęla sugerować jak powinnismy meble poprzestawiać a jak nie chcieliśmy słuchac jej sugestii to sie naburmuszyła.
              • q_fla Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 17:01
                Czyli jednym słowem: pępowina nie została odcięta i dzieci (czyli ty i twój mąż) bawicie się w dom pod bacznym okiem mamusi i tatusia, bojąc się kary w postaci obrazy rodziców.
              • attiya Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 16.11.10, 09:15
                wiesz Iwo, tylko pierwszy raz jest ciężko odezwać się do tesciowej
                a że focha walnie? cóż olej to
                następnym razem a najlepiej już teraz każ mężowi zadzwonić i poinformować, że wy wybywacie na trzy dni do rodziców żony i że niestety wigilię w tym roku sami spędzaja
          • matsuda chciało sobie dziewczę pojeździć po teściach, 15.11.10, 14:25
            poklasku doświadczyć, a tu lipa. Emama stanęła po str teściowej=zbratała się z wrogiem...qrcze- nie da się tu zabłysnąć...
            • lilly_about Re: chciało sobie dziewczę pojeździć po teściach, 15.11.10, 15:01
              Ja tam po stronie teściowej nie stanę, ale po stronie normalności, szacunku do partnera.
              • matsuda Re: chciało sobie dziewczę pojeździć po teściach, 15.11.10, 15:07
                mniejsza o nazewnictwo, teściowo do bojuuuuuu !!!brawo
              • iwa01 Re: chciało sobie dziewczę pojeździć po teściach, 15.11.10, 15:29
                problem tylko czy ten partner ma potrzebę spedzenia świat w towarzystwie swoich rodzicow.
                Moj mąż np zastanawia sie na jak długo teściowie w tym roku na świeta przyjadą i co zrobić, by w drugi dzień świąt po śniadaniu wracali już do domu, zebyśmy i my w te świeta mogli odpocząć.
                • lilly_about Re: chciało sobie dziewczę pojeździć po teściach, 15.11.10, 20:08
                  Po co się zastanawiacie po cichu? Wyślijcie starym kartkę z życzeniami świątecznymi i dopiskiem: nie przyjeżdżajcie.
                  • attiya Re: chciało sobie dziewczę pojeździć po teściach, 16.11.10, 09:20
                    o boższzzzz
                    wstawiam to sobie do sygnturki big_grin
          • mia_siochi Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 20:29
            yoka1 napisała:

            > no i to jest sedno sprawy moim zdaniem - większość teściowych tego oczekuje, co
            > opisała Iwo.
            >
            > Jesteś kuchtą a oni gośćmi, którzy mają swój rytuał świąteczny i wcale nie chcą
            > pomyśleć, że Ty masz inny pomysł na święta.

            he he, to prawda. "No jak to nie podajesz tego/siamtego, przecież to OBYCZAJ".A ja mam zwyczaje obyczaje w 4 literach, kutii, karpia czy innych makiełek nie jadam, jak ktoś sobie życzy to sam się musi zaopatrzyć.
            W tym roku u nas jest tak: przyjeżdzają teściowie, szwagierka z chłopem, moja matka i siostra. My udostępniamy lokal- a oni catering smile każdy przywozi co lubi, mi się z brzuchem przy garach stać nie chce. Zadziwiające jest to, że nikt na takie dictum nie zaprotestował big_grin
            • imasumak Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 16.11.10, 09:48
              Zadziwiające jest to, że nikt na
              takie dictum nie zaprotestował big_grin


              Rzecz w tym, że to było dictum, a nie nieśmiała propozycja wink

      • q_fla Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 15:24
        Z twojego elaboratu wynika jeden wniosek: twój mąż to ciepłe, egoistyczne kluchy.
        Co roku organizuję wigilię u siebie i zapraszam rodziców z obu stron. Wszystko przygotowujemy my - dzieci, żadne rewelacje - czerwony barszcz z uszkami, karp smażony, kapusta z grochem. Uszka lepimy całą trójką dwa tygodnie przed wigilią (mamy przy tym niezłą frajdę), potem zamrażam, barszcz też kisi się wcześniej, kapusta z grochem niemal sama się gotuje dzień wcześniej i dzień wcześniej piecze się jedno ciasto - tu już mój mąż jest mistrzem. W wigilię smażę jedynie karpia i w kuchni spędzam nie więcej niż godzinę, góra półtorej.
        Za pierwszym razem teściowa przy stole wyraziła dezaprobatę, że za mało potraw, powinno być dwanaście. Na to mój mąż odrzekł, że w takim razie następną wigilię urządzi mama u siebie, koniecznie z 12-toma potrawami. I się skończyło dziamgolenie, nie podoba się - wolny wybór. Teraz się cieszy, że przy garach nie musi stać, bo już zdrowie nie takie jak kiedyś i się nachwalić nie może.
        Rano wstajemy, jemy skromne sniadanie i rodzice jadą do siebie i każde spedza święta wedle własnych pomysłów.
        • iwa01 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 15:44
          czym innym jest organizacja samej Wigilii i skromnego śniadania po niej, a czym innym jest goszczenie rodziny przez kilka światecznych dni.

          Moj mąż jest jedynakiem i stara się miec dobre relacje z rodzicami, a oni wierz mi sa bardzo drażliwi. Matka potrafi się ne niego obrazić i przez kilka dni nie chciec z nim rozmawiać po tym, jak do niego zadzwoni w czasie pracy i usłyszy, że teraz nie może rozmawiać, bo jest zajęty.

          Łatwo jest krytykować patrząc jedynie przez pryzmat swoich doświadczeń, trzeba spojrzeć holistycznie i wtedy okazuje się, że świat nie jest czarno bialy
          • karibik Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 16:29
            Śmieszna jesteś - masz męża pierdołę, który tańczy jak mu mamusia zagra i z żony robi kuchtę i kelnerkę. Skoro Ci to nie przeszkadza to cierp w milczeniu. Każdy normalny facet ustawi by mamusię w 3 sekundy, a każda normalna kobieta nie pozwoliła by się tak traktować. Tyle w temacie.
          • q_fla Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 16:49
            Mój mąż też jest jedynakiem i jak twierdzi jest na tyle dorosły by mieć w nosie ewentualne fochy mamusi, których na początku było sporo.
          • claudel6 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 22:28
            a Twoj maz to 5-latek kurde? ze tak sie boi mamusi? a niech sie kurde obraza!
      • karibik Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 16:31
        Urzekła mnie Twoja historia big_grin Bidulka normalnie ...
      • woman_in_love Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 16:57
        No ale czym innym byc taka ciapa jak ty i dawac sie wrabiac w kazda robote, a co innego po chamsku nie utrzymywac kontaktow z rodzina meza, nawet w czasie wydarzen rodzinnych jak chrzciny.

        Nikt nie oczekuje ani od Ciebie ani od autorki, ze zrobicie wszystko same. Ty masz jakies zle doswiadczenia bo jestes nieasertywna, a autorka to jakas wredna zołza. I tak zle i tak niedobrze.

        Autorce moze pomoc tylko to, jak wezmie solidna, zeliwna patelnie i sie nia zdrowo łomotnie.
        A Tobie... no coz. Im szybciej sie pogodzisz z tym, ze to, ze sie ktos na Ciebie obrazi nie spowoduje, ze swiat sie zawali tym lepiej. Przeczytaj sama co napisalas i zobacz jak wiele popelnilas bledow w kontaktach z tesciami (i pewnie innymi ludzmi tez):

        - "trzeba ich przyjąc podpobiadkiem" -ZE CO? U mnie w rodzinnym domu przed kolacja wigilijna mozna bylo co najwyzej dostac 1 sledzika w oleju (post), ale i to tylko dla tych co mdleli z glodu smile. Reszta slyszala "zaraz bedzie kolacja". Oczywiscie "zaraz" to spokojnie moglo byc 4h. Ale za to jak kolacja smakowala potem smile. Nastepnym razem powiedz im - zaraz bedzie kolacja, wiec podobiadku nie ma. A jak bardzo musza to daj im matjasa z kromka chleba + keczup.

        - "Na świąteczny obiad nie mogę podac pierogów w wigilii, odgrzanego karpia czy bigosu, musi byc pelny dwudaniowy wyjątkowy obiad, bo tego oczekują teściowie." - no ale czemu nie mozesz??!!?? Co cie obchodzi czego oczekuja? W zyciu nie jadlam w I dzien swiat czegos innego niz wlasnie "resztki" z Wigilii. Uwielbiam jesc 2 dni pod rzad karpia i barszcz z uszkami (pisze calkiem powaznie). Nawet jak ide w gosci domagam sie uszek smile. Czemu nie mozesz im tego podac? Bo sie obraza? To niech sie obrazaja. Twoj dom i twoja wizja swiat! Powiedz, ze tak lubisz, tak jadalas w dziecinstwie i chcesz zeby tak bylo. Zreszta zorganizuj sobie to tak, zeby zawsze I dzien byl u twoich rodzicow, jesli tez lubisz na obiad schabowego.

        - "Wigilia dla rodziny to pryszcz, bo po niej następuje, sniadanko, kawka, obiadek, deserek, kolacyjna, sniadanko, kawka, obiadek, deserek, kolacyjka, sniadanko" -
        przyjelam juz dawno temu zasade - gosci jednodniowych obsluguje gratis, goscie kilkudniowi w nastepne dni robia sobie sami kawke, sniadanie, kroja ciasteczko. Moja pomoc logistyczna ogranicza sie do zapewnienia talerzy i sztuccow oraz jakiegos nieskomplikowanego obiadu. Wstan po prostu rano I dnia i powiedz tak: "tu macie kochani talerze, tu kawe, tu jest wedlina, tam ciasteczko. Ja musze isc: na spacer/wykapac sie/pomoc mamie z obiadem/zdrzemnac sie bo mnie glowa boli". Cokolwiek. I olewasz to. Jak zmadrzeja to sobie zrobia. Jak nie to beda glodni.

        - po co smazysz tyle karpia? - zabija cie jak nie usmazysz lub sie zepsuje? Co cie zmusza do smazenia. Jakis przymus wewnetrzny czy co?

        - skoro godzina wigilli jest ustalona i goscie siedza to zacznij po prostu rozdawac oplatek wszystkim i zacznijcie sobie skladac zyczenia - u nas to chwilke zawsze trwa wiec czas bylby zeby pojsc do tesciowej i powiedziec ze juz zaczeliscie sie dzielic oplatkiem. A jak zaczynacie od jedzenia, to tez zacznij je podawac. W czym problem? Obrazi sie? Ok, w nastepnym roku nie przyjedzie. Albo zmieni sie.

        - "potrafi mi powiedzieć, że nie mają dla mnie prezentu świątecznego czy mikołajkowego, bo nie wiedziała co mi kupić" - ja nie wiem czy ludzie chca mi kupowac prezenty czy nie. Nigdy mnie to glebiej nie zajmowalo. Wiem jednak jaki jest problem z kupnem prezentow i zawsze dyskretnie komunikuje co chce dostac i to dostaje. Moze napomnij mezowi, co bys chciala od tesciow.

        - "Tesciowe po takich świetach obrobią tyłek synowej, jaka to niezaradna i niegospodarna." - juz dawno poddalam sie jesli chodzi o konkurowanie z innymi kobietami o kwestie zaradnosci. Mam to gdzies. Wole poczytac dobra ksiazke. To nie znaczy, ze mam syf w domu czy zle jedzenie, czy cos jest jakos nieprzygotowane. Generalnie ludzie sobie chwala hahaha (ale moze sie boja skrytykowac smile ). Przed swietami zawsze wole pojechac na wies i zalatwic dobra wedline od rolnika. Zachwyt nad ta wedlina jest potem bezcenny i zaciera inne niedogodnosci. Kilka potraw potrafie swietnie ugotowac. Ale nie przeszkadza mi to tez w tym, zeby na swieta kupic dobre ciasto u cukiernika, zamiast meczyc sie z nim samodzielnie. Chociaz przepraszam, robie zawsze niezmiennie swietny kopiec kreta. Ten z paczki. Uwielbiam go. Gdyby go kiedys tesciowa nie chciala to hmmm.... tym lepiej dla mnie smile.
      • anika772 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 17:34
        Iwa, o rany!!! Zmęczyłam się od samego czytania, jak mogłas dziewczyno dać się wpuścić w TAKI kanał?!
      • thegimel Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 20:15
        Ale Ty masz inny problem. A autorka wątku nigdy teściów nie chce widzieć i nie podaje żadnej konkretnej przyczyny, tylko tyle, że skoro jej mąż ma już żonę i dzieci, to kontakt z rodzicami jest już niepotrzebny. W październiku też jej nie pasowało, w lecie również było źle. A już w ogóle nie jest dla mnie do wyobrażenia, że nie było dziadków na chrzcie wnuka. Byłoby to ok, gdyby teściowie wyrządzili jej jakąś ogromną krzywdę, a jak na razie wynika z tego wszystkiego tyle, że ich po prostu nie lubi. Zresztą swoich rodziców traktuje podobnie - przynajmniej jeśli chodzi o niezaproszenie ich na chrzciny.
        • thegimel Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 20:28
          A jeszcze dopiszę, że nawet jeśli staniesz na uszach i będziesz chodzić na rzęsach żeby wszystko grało, to człowiek pokroju Twojej teściowej i tak znajdzie coś żeby się doczepić. Są już takie typy. Pełno takich na weselu się spotyka, największą przyjemność sprawia im obgadanie tego co było wg. nich "nie tak"
      • claudel6 Re: skoro problem został postawiony, to znaczy że 15.11.10, 22:23
        aaaaaaaa, czytam to i nie moge w to uwierzyc! pozwolilas z siebie zrobic slużącą. masz takie obowiazki i jestes tak traktowana jak w dawnych XIX-wiecznych domach służące
      • attiya Iwo 16.11.10, 09:11
        ło matko, serdecznie współczuję, naprawdę
        a skoro jesteś w ciąży, to systematycznie kładź się na kananpie, rzuć do teściowej, że gdzie kuchnia to pewnie wie i niech przy okazji poda ci herbatkę, później jak będziecie wychodzić, to rzuć do teściowej, że już może zacząć przygotowywać obiad, bo wy wychodzicie obejrzeć ten Nowy Świat itd itd
        a przy okazji powiedz im, żeby psa nie przywozili, bo teraz w ciąży masz alergię
        aha i demonstracyjnie o 10 wieczorem gaś światła a nie wstawaj wcześniej niż 10-11 i trzymam kciuki, żebys tak zrobiła
        A jak wstaniesz to cholernie zdziw sie gdzie jest do cholery to śniadanie bo ty jesteś głodna jak pies big_grin
        • lilly_about Re: Iwo 16.11.10, 09:29
          O matko jaka ty jesteś aspołeczna, gburowata i krnąbrna attiyo. Nic, tylko patrzysz, jak tu większego focha strzelić. Jak ty wytrzymujesz sama z sobą i tym podejsciem do innych ludzi. Brrrrr
          • attiya Re: Iwo 16.11.10, 13:33
            spoko - bez żadnych problemów - poza tym moje podejście do zastaw się a postaw i usłużyć wszystkim oprócz samej siebie jest zbyt zdrowe, żebym miała je zmieniać
            w końcu twoja postawa jest zdecydowanie w mniejszości
            • lilly_about Re: Iwo 16.11.10, 14:08
              No jak dla ciebie ugoszczenie teściów na wigilii lub zaproszenie ich na chrzciny wnuka jest zgodne z hasłem: zastaw się a postaw się, to nie mamy o czym gadać. Jesteś równie aspołeczna i leniwa jak koleżanka. Od takich ludzi należy się trzymać z daleka, bo nigdy nie wiadomo, czy zaparzenie kawy nie będzie przekraczało ich możliwości.
              • attiya Re: Iwo 16.11.10, 14:30
                lilly_about napisała:

                > No jak dla ciebie ugoszczenie teściów na wigilii lub zaproszenie ich na chrzcin
                > y wnuka jest zgodne z hasłem: zastaw się a postaw się, to nie mamy o czym gadać
                > . Jesteś równie aspołeczna i leniwa jak koleżanka. Od takich ludzi należy się t
                > rzymać z daleka, bo nigdy nie wiadomo, czy zaparzenie kawy nie będzie przekracz
                > ało ich możliwości.

                tak, jestem leniwa i aspołeczna i dobrze na tym wychodzę w odróżnieniu od ciebie big_grin
      • imasumak Iwa, ja wiele jestem w stanie zrozumieć 16.11.10, 09:40
        ale że Ty, dorosła kobieta nie jesteś w stanie we własnym domu tupnąć nogą i ustawić towarzystwa do pionu, to jest dla mnie niepojęte.
        Co to znaczy, że nikt Cię nie pyta? Powiedz mężowi, że jeżeli mamunia i tatuś oczekują tak daleko posuniętej obsługi, to jego, a nie Twoją sprawą jest im to zapewnić!
        Co to znaczy, że Ty zostajesz w domu, żeby wszystko przygotować i pilnować psa, a towarzystwo, łącznie z Twoim mężem wychodzi do kościoła bądź na spacer?
        Spytaj się męża, czy do cholery jesteście rodziną czy nie?
        Koniecznie musisz to zmienić, bo jakie wzorce będzie miało dziecko gdy się urodzi? Że mamusia jest od aprowizacji, a tatuś z babcią i dziadkiem od duchowej kontemplacji świąt? Przecież to chore!
        • yoka1 Re: Iwa, ja wiele jestem w stanie zrozumieć 16.11.10, 09:42
          nie, z tego co czytam, to normalne. Teściowa przecież mają prawo przyjeżdżac w odwiedziny, bo są rodziną

          Ironia to była
          • imasumak Re: Iwa, ja wiele jestem w stanie zrozumieć 16.11.10, 09:54
            yoka1 napisała:

            nie, z tego co czytam, to normalne. Teściowa przecież mają prawo przyjeżdżac w
            odwiedziny, bo są rodziną


            Rzecz w tym, że mają prawo przyjeżdżać, moi też przyjeżdżają, ale ja nie ganiam wokół nich jak koło dzieci, mąż się bardzo angażuje we wszystkie przygotowania, a sami teściowie też mają niemały wkład w organizacje. A na spacery chodzimy razem, nikomu nawet nie przyszła do głowy inna opcja.

            > Ironia to była
    • malila Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 15:12
      Chciałabym się dowiedzieć, o co naprawdę w tym chodzi.
    • kol.3 Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 20:35
      Przesadzasz. Teściowie wpraszają Ci się raz na 3 miesiące. Nie jest to przesadnie często. To, że nie chciałaś ich zaprosić na chrzciny nie jest w porządku, dziadkowie na chrzcinach wnuka powinni być, to jednak najbliższa rodzina.
      Napisz teściowej, że przy BN liczysz na jej pomoc w kuchni, bo masz sporo pracy przy dziecku.
    • asientos Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 20:47
      kiedyś chciałam spędzić święta tylko z mężem i dziećmi. Moi rodzice mieszkają niedaleko i mama powiedziała: nie mam już swoich rodziców... i wy też będziecie kiedyś sami spedzać święta. Jakoś głupio mi sięzrobiło i święta zawsze spędzamy w pełnym składzie na składkowej kolacji, bez względu na wiek dzieci.
    • burza4 Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 21:33
      a ja tam świetnie autorkę rozumiem - mają małe mieszkanko, do dziecka pewnie wstaje parę razy w nocy, niedosypia permanentnie, teściowie mieszkają 700 km dalej, więc nie przyjadą na 4 godziny a parę dni - i nie da się po prostu uwalić na kanapie w wolnej chwili i się zdrzemnąć. Każdy gość w małym mieszkaniu jest absorbujący.
      Sajgon, i nawet najlepszy mąż nie poradzi nic na absolutny brak czasu dla siebie. Przy małym dziecku i braku warunków lokalowych - goście na parę dni to dopust boży.

      To nie jest nawet kwestia gotowania, i zamówienie jedzenia na wynos, czy dowóz przez teściową nie rozwiąże kwestii.

      U mnie wigilia jest składkowa, ale i tak to ja jestem najbardziej uchetana, bo to ja podgrzewam, przysmażam, dokładam, podaję pięćdziesiąty talerzyk, i choć chłop jest aktywny - to jednak większość rzeczy sama organizuję. Teściowa jest gościem, inna sprawa, że nie znoszę, jak mi się ktoś kręci po mojej kuchni.

      Ciekawa jestem, czy równie mocno byście ją objechały, gdyby nie wspomniała o chrzcie?
      • papalaya Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 22:02
        ale wspomniała

        i to jak wspomniała
      • thegimel Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 07:19
        Gdyby nie całokształt pewnie w ogóle bym jej nie objechała. Też nie lubię tłumów na święta. Ale uważam, że rodzice mają prawo odwiedzać swoje dorosłe dzieci - tym bardziej, że pojawił się na świecie wnuk.
    • matkapolka06 Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 23:38
      jestem w szoku....pomyśl że kiedyś twoja córka będzie szukała na forum podobnych rad...
      kilka razy w roku mogłabyś się ewentualnie ,,poświęcić"....chyba że chcesz stracić rodzinę...
    • szymama Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 15.11.10, 23:57
      my jezdzimy do mojej mamy lub do tesciow autem tylko czasami. Bo podroz trwa ok 19 godzin. Pierwszy raz bylimsy z mlodym jak mial 3 m-ce, z corka gdy miala 6 tyg. Jakos przezyli. W sumie chyba nawet nie zauwazyli, piers dostawali i bylo ok.
      Po przyjezdzie my spimy a dziadkowei dzieci niancza- najczesciej na dworze, zeby nam nie przeszkadzac tongue_out
      A potem wieczorem, bo dziadki stesknieni- myja wnuki, kapia,kremuja przebieraja w pizamki, czytaja bajki, ogladaja tv i po prostu spedzaja czas razem, a my wyfruwamy i mamy wakacje. Moja mama i tesciowie sa stesknieni naszych dzieci i wtedy maja raj na ziemi, wnuki do ich dyspozyji, jeszcze w miedzy czasie gotuja dla nas polskie specjaly.
      Drzwi naszego domu sa dla nich zawsze otwarte, ilekroc by chieli, choc i tak chca za zadko. Nigdy w zyciu do glowy mi nie przyszlo, zeby ktoregos z nich chciec sie pozbyc na swieta czy chrzciny.

      PS gdy wlasnie przezywamy kolejny najazd gosci, moje dzieci spia na dmuchanym materacu na podlodze- czy musze im juz psychoterapie bukowac?
    • anorektycznazdzira Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 08:05
      Nie mam siły czytać całości, odpowiadam na główny post.

      Chrzciny bez rodziców męża, którzy przyjechali więc się "wprosili"- skrajne chamstwo i bezczelność Autorki.
      Oczekiwanie, że młodzi spędzą własne święta tylko w nowej rodzinie- rozumiem. Konieczności obsługiwania teściów, która jest tu podawana jako przyczyna niechęci do ich wizyty- nie rozumiem. Jeśli naprawdę tylko o zrozumiały brak sil do obsługi chodzi, to wywal kawę na ławę. Powiedz, że nie masz siły i nie wyobrażasz sobie w ogóle wyprawienia świąt na tyle osób. A potem konkrety: co mama z tatą zrobią w domu i przywiozą? Czy mama z tatą akceptują, że będąmusieli sprzątać itp? A co mąż, on nie sprząta? To on powinien w takiej sytuacji latać i obsługiwac rodziców.
    • sadosia75 Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 08:10
      Nie bedziesz siedziala w kuchni. czasem bedziesz tez przy stole smile przeciez talerze sie nie teleportuja na stol, jedzenie tez nie.
      wiec czym sie martwisz? czasem podejdziesz do stolu, ba nawet gosci zobaczysz, kto wie moze ktos sie do ciebie odezwie. chociaz ja bym sie nie odezwala.
      mam nadzieje, ze moje dzieci nie beda kiedys tak alergicznie reagowac na swoich rodzicow i nie beda na forum szukac porady typu " matka ma zamiar przyjechac jak ja wy..jac zeby nie przyjezdzala"
      • marzenagr Dobrze że macie jakieś zajęcie w pracy:-)))) 16.11.10, 09:06
        Ponieważ i tak już dawno przestałam czytać wasze pomyje wylewane na mnie może byście się zajęły sporządzaniem obszernej listy gości na Święta a nie przekrzykiwaniem się, która to urządziła większe przyjęcie z dzieckiem przy piersi i jaka to ja wredną synową jestem.
        Nie jesteśmy rok po ślubie a osiem lat więc do tej pory spotykaliśmy się klika razy w roku w tym też na święta więc jeżeli jedne święta zechce spędzić tylko z mężem i dziećmi bo ostatnio Trochę się zmieniło moje życie, to według waszej opinii powinnam spłonąć na stosie. Dziecko starsze spędza każde wakacje u dziadków i jeszcze miesiąc po Świętach Wielkanocnych więc nie cierpi na brak dziadków, a młodszemu wszystko zwisa na razie.
        Wy mi życzycie żeby kiedyś moje dziecko nie wpuściło mnie do swojego mieszkania na święta-dziękuję. Ja Wam życzę żeby Wam się goście zwalali w liczbie około 50 tak mniej więcej do Waszej 80. I nie ma że boli. Dawaj, wstawaj babcia rób święta bo wnuczka Cię kocha i bardzo chce przyjechać i spędzić Święta rodzinne.
        • yoka1 marzenagr 16.11.10, 09:09
          nie przejmuj się ty,m co wypisują wszystkie idealne synowe na tym forum.

          parę osób odezwało się z poparciem dla ciebie.

          Uważam, że sami teściowe z siebie powinni pomyśleć, że mając maluszka w domu jesteś zmęczona i powinni na razie odpuścić przyjazd na kilka dni. O zarazkach, które mogą "przywieźć" nie wspomnę.
          • papalaya zarazki 16.11.10, 09:31
            przecież może ustawić przed wejściem matę fitosanitarną, a potem wysterylizować teściów promiennikiem UV

            jak wiadomo teściowie to dżuma i cholera
            • yoka1 papalaya 16.11.10, 09:38
              bądźmy realistkami.
              Mając dziecko 3-miesięczne w domu podczas zimy sprawadzasz co chwilę gości?

              Dorosłym nic nie będzie po kontakcie z wirusami, bo ich organizm się obroni, a bobas nie.

              To chyba najczęściej usłyszysz od lekarzy. Im też dasz taką odpowiedź, jak napisałaś powyżej?
              • papalaya Re: papalaya 16.11.10, 09:42
                miałam tłum gości w końcu lutego long time ago kiedy mlody mial miesiąc, znajomi, rodzina, niektórzy nawet o zgrozo spali u nas

                na dzień dobry rozbieralismy ich do naga, polewaliśmy ich cloroxem a ciuchy dawaliśmy do odwszenia
                • yoka1 Re: papalaya 16.11.10, 10:22
                  widocznie nie kązdy jest taki wyluzowany jak Ty.

                  Ja miałam straszne przejścia z młodym i jego chorobami, i wolę dmuchać na zimne. I nie wyobrażam sobie gości mieć kilka dni w domu mając 3-miesięczne dziecko. Nieważne czy to teściowe, moi rodzice, lub inni krewni.

                  Nie każdy musi mieć jednakowe podejście, więc pozwólcie autorce wątku mięc własną baaardzo odmienną opinię od Waszej, i nie potępiajcie bo rzek0omo jesteście bardzo tolerancyjne. Po tym wątku barszo to widać.
                  • papalaya Re: papalaya 16.11.10, 10:44
                    z wątku widać, że "odmienna" opinia autorki wątku jawi się bardzo pszenno-buraczaną

                    btw poszerz horyzonty, wtedy można wyobrazić sobie znacznie więcej, zaprawdę powiadam ci
                  • lilly_about Re: papalaya 16.11.10, 11:20
                    Kolejna mamuśka, której dziecko przeszkadza w normalnym zyciu. Na chrzciny babci nie prosimy, w święta też nie, ale wnuki chętnie babci podeślemy i sami też pojedziemy się do niej nażreć. To jest według ciebie wystarczająca tolerancja?
                    • yoka1 Re: papalaya 16.11.10, 11:22
                      ja wnuków do mojej teściowej nie wysyłam, bo tak jak napisałam wyżej ona nigdy nie kwapi się do żadnej pomocy przy nich. Więc nie uogólniaj.
                      • lilly_about Re: papalaya 16.11.10, 11:38
                        Nie o tobie to pisałam, tylko autorce. Ja swojego dziecka to teściowej tez nie wysyłam z podobnych, co ty powodów.
          • joanka-r Re: marzenagr 16.11.10, 22:43
            ''O zarazkach, które mogą "przywieźć" nie wspomnę.''

            to oni z jakiegoś nie cywilizowanego kraju przylatują? matko i córko, a ich syn a jej maż to krew z ich krwi, a był na tyle idealny, ze na męża go sobie wybrała. Jak to mozliwe, skoro teściowie tacy beeeeeeeeeeeee. Odszczepieniec czy adoptowany?
        • kooreczka Re: Dobrze że macie jakieś zajęcie w pracy:-)))) 16.11.10, 09:14
          Podziękować.
          Mnie tam mówić nauczyli i z urządzeniem składkowego przyjęcia i podziałem obowiązków problemu nie mam.
        • lilly_about Re: Dobrze że macie jakieś zajęcie w pracy:-)))) 16.11.10, 09:22
          Wiesz co... Bezczelnosć twoja przekracza wszelkie granice. Wnuczka jest dobrze babci podrzucić, ale żeby już babcię zaprosić do siebie, to broń boże. Oby jak najmniej było takich wrednych bab jak ty.
          • mirmunn no to mamy jasność w temacie 16.11.10, 10:17
            jak pasuje, bachorka podrzucamy na miesiąc
            jaqk pasuje, jedziemy na wyżerę te całe 7 godzin do teściów
            jak nie pasuje, nie prosimy dziadków (z obu stron!) na chrzest
            a na święta mamy globusa

            wiesz, nie jestem fanką spędów rodzinnych jak w wątku o koszmarze , gdzie dziewczynę z niespełna roczniakiem i w nastepnej ciazy ciągają po garach i zlotach na 50 osób
            ale w twoim przypadku chodzi chyba o 2 osoby, więc się nie ośmieszaj
            ja nigdy się w kuchni nie przepracowałam, mieszkanie mam czyste, więc ze ścierą nie muszę latać przed świetami 24/24
            potrawy święta przygotowuję zusamen do kupy ze 2 godziny bez marynowania (mięsa, rybę i moje specjalne ciasto - resztę kupuję u sprawdzonych osób ) - piekarnik jest, szybkowar jest, a na kuchence jakbyś nie wiedziała, 4 palniki
            zmywarka jest

            a Ty jesteś po prostu aspołecznym leniem
            swoich rodziców też nie chcesz widzieć w swięta, czy może łaskawie przybywasz na wyżerę ?
            a może żarcie i prezenty dostarczają ci pod drzwi, dzwonią i chodu - żeby nie przeszkadzać?



            • mirmunn aha i nie jestem sama 16.11.10, 10:25
              mąż robi zakupy z listą (ja wybieram tylko mięso) odkurza, pomaga w kuchni
              goście - jeśli mamy wiecej osób - przynoszą umówione potrawy
              zbierają ze stołu i zmywarkę odpalają na zmianę chłopy
              potrawy donoszą kobitki albo kto ma ochotę, to sobie bierze
              a ja unoszę się w glorii chwały smile
              • matsuda Brawo! poczułaś się lepiej 16.11.10, 11:04
                przecież nikt nie pytał Ciebie- jak to jest w Twoim sołectwie.
                • mirmunn nie, po prostu piszę, jak to razem ogarniamy 16.11.10, 11:54
                • daga_1 Re: Brawo! poczułaś się lepiej 16.11.10, 13:07
                  Jak to nie pytał? Pytała, jak jeszcze bardziej się utwierdzić w swoim lenistwie i egoistycznym podejściu do rodziców swojego męża.
            • burza4 Re: no to mamy jasność w temacie 16.11.10, 11:05
              Jak słyszę bzdury o przygotowaniu świąt w 2 godziny to mnie krew zalewa. Więcej czasu spędzam na podgrzaniu gotowych potraw przywiezionych przez rodzinę i obsłudze logistycznej kolacji, więc nie pieprzcie, że da się zrobić święta bez wysiłku.

              Ile by mąż nie pomagał - to ona wstaje do dziecka w nocy i to ona po prostu jest niedospana i zmęczona. Nawet gdyby mąż sam obsłużył przyjęcie - to nie zmieni postaci rzeczy, że autorka nie będzie miała ani chwili żeby odpocząć - BO NIE MA GDZIE w ciasnym mieszkaniu z 2 dodatkowymi osobami, które oczekują obsługi. Nie da się zamknąć w sypialni na resztę ich pobytu, trzeba aktywnie uczestniczyć w goszczeniu - a to oznacza brak chwili dla siebie. Teściowie nie przychodzą na wigilię - a przyjeżdżają na parę dni, czujesz różnicę?
              • yoka1 Re: no to mamy jasność w temacie 16.11.10, 11:10
                > Ile by mąż nie pomagał - to ona wstaje do dziecka w nocy i to ona po prostu jes
                > t niedospana i zmęczona. Nawet gdyby mąż sam obsłużył przyjęcie - to nie zmieni
                > postaci rzeczy, że autorka nie będzie miała ani chwili żeby odpocząć - BO NIE
                > MA GDZIE w ciasnym mieszkaniu z 2 dodatkowymi osobami, które oczekują obsługi.
                > Nie da się zamknąć w sypialni na resztę ich pobytu, trzeba aktywnie uczestniczy
                > ć w goszczeniu - a to oznacza brak chwili dla siebie. Teściowie nie przychodzą
                > na wigilię - a przyjeżdżają na parę dni, czujesz różnicę?


                wiesz burza4, to tylko my dwie oprócz autorki wątku to widzimy, reszta jakoś nie.
                • matsuda pierwsze promyki..?, n/t 16.11.10, 11:20
              • q_fla Re: no to mamy jasność w temacie 16.11.10, 11:50
                Jeżeli ktoś się daje wrobić w przygotowanie lub podgrzewanie piętnastu dań, pieczenia dziesięciu rodzajów ciast i setki innych przystawek i przystaweczek dla kilkorga osób, to rzeczywiście pół wigilii spędza w kuchni.
                Ale co kto lubi...tongue_out

                Potem tradycyjnie po polsku połowa ląduje w kuble na śmieci, a wspomnienie wigilii kojarzy się li jedynie tylko z męczarnią. Na własne życzenie, albo ze strachu, bo się mamusia obrazi.
                • mirmunn dobrze prawisz 16.11.10, 12:21
                  zjeść, a nie chorować z przeżarcia
                  (w końcu jeśli jemy mięso i jakieś zwierzę zostało zabite, nie marnujmy tego)
                  cieszyć sie gośćmi, a nie padać na nos
                  gadać i robić fajne rzeczy wspólnie z kim się chce - albo tylko z mężem, a nie patrzeć wilkiem i cedzić życzenia z musu
              • mirmunn oczywiście, że się da 16.11.10, 12:04
                tylko nie ma 14 rodzajów ryb i 15 rodzajów ciast
                barszcz gotowy
                pierogi i uszka kupne
                ciasta kupione lub upieczone przez innych gości (oprócz kokosowca - biszkopt 15 min masa 10 min)
                surówki kupione sałatki zrobione przez gości lub sałatka śledziowa w 15 min
                schab (na 2 dzień świąt), ryby, natrzeć przyprawami, odstawić ryba piecze się 30 min, schab godzinę, karpia przynosi teściowa, bo to jej specjalność
                ewentualne dodatkowe potrawy np ryba w galarecie, kutia - przynoszą inni
                kompot z suszu sam się robi

                i po co tak napadać, koleżanko, trochę organizacji...
                • rozaly Re: oczywiście, że się da 16.11.10, 12:20
                  Nic się samo nie robi!! Nawet gotowe potrawy trzeba podgrzać, jakoś sensownie podać, wcześńiej je kupić/zamówić, nakryć stół itp Opowiadasz bajeczki koleżanko. Nie czarujmy się Wigila to jest zamieszanie.

                  Co nie zmienia faktu, że autorka wątku z tymi chrzcinami to 'trochę' przegięła.
                  • mirmunn Re: oczywiście, że się da 16.11.10, 12:26
                    pisałam o czasie mojej pracy w kuchni, a nie o wszystkim łacznie z zakupami, ale po jajka i rolmopsy nie trzeba chyba lecieć 15 minut przed wigilią?
                    2 godziny w wigilię - na potrawy, które się odgrzewa lub robi na świeżo - dla mnie zupełnie wystarczy na moje menu
                    nigdy nie miałam jakiegoś wielkiego zamieszania,
                    zamieszanie to się robi, jak koty się zakradną do kuchnismile)))
                    • rozaly Re: oczywiście, że się da 16.11.10, 12:28
                      No na koty to ja mam szczęśliwie uczuleniesmile
                  • daga_1 Re: oczywiście, że się da 16.11.10, 13:11
                    Ale może być też inaczej. Może tesciowa przywiezie jakieś zarcie albo zrobi na miejscu i autorka nie będzie znowu taka obarczona. Ale o tym nie napisała, bo to już by nie wyglądało tak dramatycznie.
                • burza4 Re: oczywiście, że się da 16.11.10, 14:44
                  Ja praktycznie wszystko mam przyniesione i gotowe, sama robię kompot z suszu i barszczyk Krakusasmile - ale i tak po Wigili padam na pysk, i to mimo tego, że mąż obsługuje gości na równi.
                  Po prostu krzątanina wokół podgrzewania, dolewania, nakładania, podpiekania, itd. trwa, i nie da się i tego zwalić na gości i rozsiąść wygodnie.
        • imasumak Re: Dobrze że macie jakieś zajęcie w pracy:-)))) 16.11.10, 15:40
          . Dziecko starsze spędza każde wakacje u dziadków i jeszcze miesiąc po Świętach Wielkanocnych więc nie cierpi na brak dziadków

          Aha. Czyli Ty potrafisz zorganizować czas dziadkom w czasie wakacji i nie tylko, absorbując ich opieką nad dzieckiem, ale jak trzeba ich ugościć u siebie, to masz gotową teorię, że dziadkowie to dalsza rodzina i nie ma potrzeby, żebyście "wisieli na sobie".

          a młodszemu wszystko zwisa na razie.

          Z każdym dniem coraz mniej, uwierz.

          Ja Wam życzę żeby Wam się goście zwalali w liczbie około 50 tak mniej więcej do Waszej 80. I nie ma że boli. Dawaj, wstawaj babcia rób święta bo wnuczka Cię kocha i bardzo chce przyjechać i spędzić Święta rodzinne.


          Masz 50 teściów? No to teraz rozumiem niechęć big_grin
        • nazwakontajuzzajeta Re: Dobrze że macie jakieś zajęcie w pracy:-)))) 16.11.10, 17:56
          Odpowiadasz na:
          marzenagr napisała:

          > Ponieważ i tak już dawno przestałam czytać wasze pomyje wylewane na mnie może
          > byście się zajęły sporządzaniem obszernej listy gości na Święta a nie przekrzyk
          > iwaniem się, która to urządziła większe przyjęcie z dzieckiem przy piersi i jak
          > a to ja wredną synową jestem.
          > Nie jesteśmy rok po ślubie a osiem lat więc do tej pory spotykaliśmy się klika
          > razy w roku w tym też na święta więc jeżeli jedne święta zechce spędzić tylko z
          > mężem i dziećmi bo ostatnio Trochę się zmieniło moje życie, to według waszej o
          > pinii powinnam spłonąć na stosie. Dziecko starsze spędza każde wakacje u dziadk
          > ów i jeszcze miesiąc po Świętach Wielkanocnych więc nie cierpi na brak dziadków
          > , a młodszemu wszystko zwisa na razie.
          > Wy mi życzycie żeby kiedyś moje dziecko nie wpuściło mnie do swojego mieszkania
          > na święta-dziękuję. Ja Wam życzę żeby Wam się goście zwalali w liczbie około
          > 50 tak mniej więcej do Waszej 80. I nie ma że boli. Dawaj, wstawaj babcia rób ś
          > więta bo wnuczka Cię kocha i bardzo chce przyjechać i spędzić Święta rodzinne.

          założyłaś wątek oczekując pogłaskania po główce, dostałaś patelnią
          widocznie zasługujesz
          niewesołych świąt życzę
          dobranoc
    • lucyna_n Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 12:01
      otruj babę i masz z głowy
    • moniowiec Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 12:04
      nie wiem co to wg ciebie małę mieszkanie, wg mnie 2 pokoje to małe. ja mieszkam w takim, orgnizowałam tam chrzciny, roczek, dwa latka mojego syna i zapraszalam chrzesnych, moich rodzicow, męża rodziców, nasze siostry z chłopakami! i zmieścili sie, baby mi omagały, rodzina wieczorkiem pojechala a jakby zostala to bym hotel zaproponowała (dziewczyny poszly do znajomych). mam mniejszy dystans (200 i 300 km dla każdej ze stron), ale dało sie. rodzicom kazalam po 2 potrawy i jedno ciasto przywieźć, ja zrobiłam resztę. nie stałam cały dzień w kuchni, spokojnie karmiłam w drugim pokoju dziecko. jak sie chce to się da. i nie dziwie sie że czasem tesciowa jak ma wolne chce sie do ciebie wybrac w odwiedziny bo ja sama tak robie!
    • titta Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 12:10
      To moze wy wybiezcie sie do tesciow?
      W koncu swieta sa po to by miec troche czasu na pielegnowanie wiezow rodzinnych.
    • rasgeea Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 12:12
      No wybacz!!
      Rozumiem że za teściami nie przepadasz, ale powiedz kiedy oni mają odwiedzić syna i wnuka jak właśnie nie we święta? Tym bardziej, ze nie latają do Was co chwilę bo mieszkają 700 km od Was!
      Zastanów się dziewczyno sama nad sobą.
      Jesli nie chcesz im "uslugiwać" to nie rozumiem w czym problem? Zaangażować należy wsyztskich i męża i teściowa i teścia. Jak siedzi teść z tyłkiem na kanapie z pilotem w ręku to podejdź do niego i powiedz żeby poszedł na zakupy czy wyrzucił śmieci czy ubrał choinkę.

      Jeśli jesteś na tyle "waleczne" by mówić im by nie przyjeżdżali wcale to bądź też na tyle waleczna by im powiedzieć by się wszyscy angazowali w przygotownie świąt. A jeśli tego już nie potarfisz to zastanów się sama nad sobą.

      Poza tym male dziecko nie jest wcale przeszkodą. Nie rozumiem, czemu chcesz wszytsko zwalać własnie na nie. Może to że teście będą da okazje Tobie i mężowi wyrwać się na spacer czy na kolację a oni zajmą się dzieckiem?

      Sama chyba nie wiesz czego chcesz.
      • triss_merigold6 Jakiś kosmos 16.11.10, 12:34
        Opisujecie jakiś kosmos.
        Osobiście zgadzam się z Burzą, przygotowania i logistyka i tak spadają na panią domu, co w ciasnocie i przy niemowlaku jest tym bardziej uciązliwe.
        Teść i teściowa mogą nie chcieć rządzić się po cudzej kuchni, a nawet gdyby chcieli to będę zadawać dziesiątki pytań o talerze, sól, łyżeczki, serwetki, etc. W pierwszy i drugi dzień świąt raczej nie chodzi się po zakupy, ani nie ubiera choinki więc ta rada z zaangażowaniem teścia jest absurdalna.
        Już widzę jak teściowie zostają z trzy-czteromiesięcznym niemowlakiem karmionym piersią, a autorka idzie luzacko na spacer i odpoczywa.
        • lucyna_n Re: Jakiś kosmos 16.11.10, 12:43
          zgadzam się jak miałam takie małe dziecko to ze zmęczenia nie wiedziałam jak się nazywam, każda minuta snu czy odpoczynku była na wagę złota, karmienie młodego w moim przypadku to bylo jakieś 20 godzin na dobę, problemy zdrowotne po porodzie itd. Do dziś ze zdumieniem oglądam mlode zadbane rześkie mamy z malutkim spokojnie śpiącym dzieckiem na zakupach czy w kawiarni, dla mnie to abstrakcja. Gość w dom wtedy nie służył pomocą tylko był gorszy tatarzyna, ale ...

          rozumiem też teściów że chcą odwiedzać wnuka, to nie ich wina że nie każda kobieta umie szybko dojść do ładu ze sobą i z dzieckiem i nie ma siły na rodzinne zacieśnianie więzów na 50 metrach kwadratowych a na ich miejscu pewnie bym tęskniła i czuła się w święta samotna bez dzieci i wnuków.
        • daga_1 Re: Jakiś kosmos 16.11.10, 13:19
          No nie, pewnie że kosmos jakiś teraz. Jak świat, światem baby miały małe dzieci, nieraz niejedno, karmiły, przewijały i to co chwila, bo nie było pampersów i jakoś dawały radę z gośćmi. A teraz, ola Boga mam małe dziecko i nie może sobie już z niczym innym poradzić no i oczywiście wprost słania się na nogach, tak przez kilkanascie miesięcy.
          • yoka1 Re: Jakiś kosmos 16.11.10, 13:52
            > No nie, pewnie że kosmos jakiś teraz. Jak świat, światem baby miały małe dzieci
            > , nieraz niejedno, karmiły, przewijały i to co chwila, bo nie było pampersów i
            > jakoś dawały radę z gośćmi.

            tak, tak, moja teściowa nawet kiedyś mi powiedziała, że dzieci leżały w kocu na polu na ziemi, a ona kopała i też wychowała synów. Ale to nie oznacza, że ja blisko 40 lat po tym też tak muszę.

            20 lat nie było internetu ani komórek i też ludzie zyli. I co z tego?
        • rasgeea Re: Jakiś kosmos 16.11.10, 15:35
          Cytattriss_merigold6 napisała:

          > Opisujecie jakiś kosmos.
          > Osobiście zgadzam się z Burzą, przygotowania i logistyka i tak spadają na panią
          > domu, co w ciasnocie i przy niemowlaku jest tym bardziej uciązliwe.


          To na kogo spadają zalezy od niej samej. Jeśli z góry uprzedzi że nie będzie robiła wszystkiego sama, to nie rozumiem w czym problem.

          Cytat
          > Teść i teściowa mogą nie chcieć rządzić się po cudzej kuchni, a nawet gdyby chc
          > ieli to będę zadawać dziesiątki pytań o talerze, sól, łyżeczki, serwetki, etc.


          nawet jeśli tak będzie, to w czym problem? Zapytają raz, to na drugi raz będą wiedzieć.

          Cytat
          > W pierwszy i drugi dzień świąt raczej nie chodzi się po zakupy, ani nie ubiera
          > choinki więc ta rada z zaangażowaniem teścia jest absurdalna.


          dlaczego absurdalna? U mnie w rodzinie choinkę ubiera się w wigilię rano, po zapomniane rzeczy również zdarza się rano latać do sklepu. Ale pomijając to, nie rozumiem dlaczego teścia nie można zaangażować choćby w wynoszenie śmieci, zmywanie, zajęcie się dzieckiem, nakrycie do stołu itp? Co on niby - święta krowa?

          Cytat
          > Już widzę jak teściowie zostają z trzy-czteromiesięcznym niemowlakiem karmionym
          > piersią, a autorka idzie luzacko na spacer i odpoczywa.


          To jest przede wsyztskim kwestia dogadania się i rozmowy. Jeśli autorka postu będzie się zachowywac jak księżniczka i zosia samocia co to wszytsko musi sama to owszem się zajedzie. Ale jeśli porozmawia, a druga strona się zgodzi to nie widzę problemu. Moi rodzice często zostają z wnuczką a moja siostra z mężem spędzają sobie czas razem. Nie rozumiem wczym kłopot.
          • jadwiha Re: Jakiś kosmos 16.11.10, 15:42
            rasgeea napisała:
            > To jest przede wsyztskim kwestia dogadania się i rozmowy. Jeśli autorka postu b
            > ędzie się zachowywac jak księżniczka i zosia samocia co to wszytsko musi sama t
            > o owszem się zajedzie. Ale jeśli porozmawia, a druga strona się zgodzi to nie w
            > idzę problemu. Moi rodzice często zostają z wnuczką a moja siostra z mężem spęd
            > zają sobie czas razem. Nie rozumiem wczym kłopot.

            słusznie.

            Elegancko byłoby
            1. przedyskutowac sprawę z małżonkiem
            2. uzgodnć wspólne stanowisko
            3. upoważnić małżonka do kulturalnego i jasnego załatwienia sprawy z teściową, w końcu to jego mama
            4. zrealizować umowę - czyli w święta dać na luz i świętować na równi z innymi dorosłymi
    • jadwiha Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 12:29
      Skoro już trafiło na główną...

      Marzena zapytała jak rozwiązać niewygodną dla niej kwestię. I nie musi się moim zdaniem tłumaczyć z takich, a nie innych uczuć dla teściów czy rodziców. Może w przyszłości za to odpokutuje, nie wiem. Ale oczywiście "forum wie lepiej" i na marzenę posypały się gromysmile) Pięknie, panie i panowie idealni, brawo.
      MArzeno, współczuję. Gdy teściowa zapyta "przyjechać?" odpowiedz że tak i że chętnie, bo przyda ci się ich pomocsmile)) Powiedz, że słabo się czujesz i zapytaj, jakie ma propozycje w sprawie podziału świątecznych przygotowań. Niech przywiezie część potraw, część możecie zrobić razem, korona nikomu z głowy nie spadnie. A jeśli nie - barszczyk z paczki, uszka z mrożonki dla dorosłych ponoć nie są trujące. Mąż chyba bez błędów zrealizuje liste zakupów?? A potem jak już ktoś radził: przekaż informacje, gdzie są talerze i czajnik, i połóż się na kanapie z młodym jeśli czujesz taką potrzebę i tyle. Mąz ma też rączki jak mniemam a i teść zapewne potrafi coś więcej niż przerzucanie kanałów. Zresztą proponuję Ci od razu zaanektowac pilotasmile)
      • daga_1 Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 13:21
        Ale ona nie pyta jak zorganizować wizytę teściów, żeby była dla niej jak najmniej uciążliwa, tylko jak się ich pozbyć.
        • jadwiha Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 15:19
          ja wiemsmile
          zapytała też "Macie pomysł, co odpowiedzieć kiedy teściowa zapyta bezpośrednio "Możemy przyjechać?"" - odpowiedziałam na to pytanie, bo właściwie spuszczanie teściów na drzewo (czyli odmowa przyjazdu) też nie do końca jest dobrym rozwiązaniem. ALe tu chyba nie ma dobrego rozwiązania....
      • nazwakontajuzzajeta Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 18:05
        jadwiha napisała:
        > MArzeno, współczuję. Gdy teściowa zapyta "przyjechać?" odpowiedz że tak i że ch
        > ętnie, bo przyda ci się ich pomocsmile)) Powiedz, że słabo się czujesz i zapytaj,
        > jakie ma propozycje w sprawie podziału świątecznych przygotowań.


        ale to będzie w jej wykonaniu szczyt obłudy
        niech powie wprost - "spie...jcie, latem wam podeślemy bachora, bo chcemy odpocząć, ale u siebie ani na święta ani przy żadnej innej okazji nie mam ochoty was oglądać"
        szczerość powinna być podstawą w rodzinie
    • nissa.fr Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 12:48
      Proponuje wyjscie: albo jedziecie do Tesciow i nie ruszasz palcem oprocz opieki nad maluchem (zawsze mozecie wczesniej wyjechac !), albo zapraszasz Tesciow do siebie i robisz dokladnie to samo. Moze w Wigilie zorientuja sie ze trzeba cos zjesc i sie zmobilizuja ? Glowa do gory, postaw sprawe jasno i wzbudz zrozumienie.
    • daga_1 Re:Dlaczego moje młode panie nie szukacie mężów 16.11.10, 13:02
      z Domów Dziecka. Nie miałybyscie takich problemów. W życiu by mi nie przyszlo do glowy zamykać drzwi przed rodzicami! mojego męża i dziadkami! nie tylko swojego dziecka.
    • amj6 Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 13:05
      życzę aby małżonki/małżonkowie synów/córek tak samo potraktowali ciebie w przyszłości.
      podejrzewam, że nie pofatygowałaś się aby powiedzieć przed ślubem mężowi, że bierzesz jego - ale jego rodziny na oczy więcej nie chcesz widzieć - bo zapewne nie bylibyście teraz małżeństwem.
      jest to doprawdy straszna tragedia co opisujesz - teściowie przyjechali (wprosili się) zobaczyć Wasze nowe mieszkanie, później to samo na chrzest ich wnuka/wnuczki, a teraz jeszcze na święta chcieliby się spotkać! jest to po prostu nie do pomyślenia!
      (uwaga teraz ironia) w końcu mieszkacie blisko i widujecie się z nimi co tydzień, małżonek wtedy może spotkać się ze swoimi rodzicami, oni na starość zapełnić trochę samotności Waszym towarzystwem oraz pocieszyć się z wnuka - co za dużo to nie zdrowo! święta to już przesada!


      mam pomysł - bądź szczerza, ale najpierw najlepiej z mężem - powiedz, że zapomniałaś mu powiedzieć przed ślubem, że nie życzysz sobie kontaktów z jego rodziną. następnie teściowej powiedz, że jak chce zobaczyć syna i wnuka/wnuczkę to niech ich zaprosi na święta do siebie - ty wtedy przynajmniej trochę odpoczniesz i nie będziesz musiała koło nikogo skakać, w samotności - jak to innym życzysz.
      a najlepiej to skocz z mostu bo z takim podejściem to twoje dziecko będzie biedne uncertain

    • ylunia78 Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 13:07
      pokrótce.....
      nie mówię,że ja uwielbiam swoich teściów...też znalazło by się co nie co ,żeby tu o nich napisa,ale po co.?A le Ty to chyba przegięłaś....
      Chrzciny wnuka bez dziadków?!JAK TO SZŁO?aaaaaa"WPROSILI SIĘ" No nie ma co?,usieli skoro ich nie zaprosiłaś. Nie mogli przyjechać zobaczyć wnuka?Myslisz,ż nie cieszyli się,że ich dziecko zakłada rodzinę,kupuje mieszkanie i chcieli by to zobaczyć?a teraz jeszcze bronisz im przyjazdu na wigilię czy tam na święta?

      Dla mnie szok.
      J a tez bym się obraziła na jej miejscu....
      • joan_s Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 13:31
        Wow, ale sobie ulżyliście. Widzę, że pomyje z wszystkich wiader wylane. Ulżyło Wam chociaż trochę jak skrytykowaliście i obrzuciliście błotem kogoś kto najzwyczajniej w świecie chciałby zostać na święta w domu z różnych powodów, chciałby siedzieć i nic nie robić ? Może nawet chciałby je przespać bo ma gorszy okres w życiu i czuje, że jak przez chwilę nie zamknie się i nie odseparuję od ludzi to eksploduje ? Nie każdy ma super teściów, rodziny i relacje rodzinne. Najlepiej napisać, że wredna paniusia, co ogranicza dziadkom kontakt itp itd. Masakra .
      • jadwiha Re: Jak wybić z głowy teściowej przyjazd na święt 16.11.10, 15:31
        ylunia78 napisała:

        > Chrzciny wnuka bez dziadków?!A le Ty to chyba przegięłaś....


        no takie rzeczy się zdarzają w przyrodzie, wyobraź sobie! Tak, tak! I głowy nikomu nie urywa smile
        Np u mnie na ślubie nie było teściów bo ... nie. I zyję ! I mam ich teraz zupełnie z głowy, pełny świąteczny luz blues . Żadnych odwiedzin, stresów, nikt mi się nie wprasza do domusmile) W święta mąż czasem skoczy do nich sam na godzinkę a i to nie zawsze.
    • calineczka_777 A ja rozumiem marzenagr! 16.11.10, 13:42
      A ja rozumiem marzenagr! Mysle, ze na takie nastawienie synowej do tesciowej to tesciowa tez musiala sobie zapracowac. Kontakty miedzy nimi sa - jak pisala marzenagr - wiec nic by sie nie stalo, gdyby chociaz te Boze Narodzenie marzenagr mogla spedzic z mezem i dzieckiem. Wydaje mi sie, ze marzenagr jest zwyczajnie zmeczona malym dzieckiem i potrzebuje spokoju. A tego nie da jej przyjazd tesciowych, ktorym musi uslugiwac. Pewnie jest to typowa polska rodzina, gdzie baby gotuja i usluguja mezczyznom a mezczyzna ewentualnie przelaczy program w TV. Tak przynajmniej wynika z opisu marzenagr. To juz nie ma mozliwosci reformy, bo tesciowie sa za starzy i raczej nie licze, ze tesciu zmyje naczynia czy cos upichci. Sa wg mnie rozne wyjscia z tej sytuacji:
      - bezczelnie wproszenie sie do tesciow: nie musisz gotowac (oni tez nie gotuja jak przyjezdzaja do ciebie) a i mozesz wyjechac kiedy chcesz (jesli masz samochod);
      - wyjazd na wczasy np. w gory
      - zgodzic sie na przyjazd tesciow ale pod warunkiem, ze sami cos ugotuja i przywioza. Tak jak tu juz ktos pisal: uzgodnic co konkretnie oni ugotuja a co ty. Pelna obsluga tylko w czasie Wigilii, przy obiadach moze ich obslugiwac twoj maz (chyba ma 2 rece!), zas sniadania, podwieczorki, kawki itp. itd. to moga sobie robic sami. Wyraznie i glosno powiedziec mezowi i tesciom ze czujesz sie zmeczona, ze karmisz malego i pewnie wstajesz do niego w nocy, wiec musza przejac te obowiazki, bo inaczej nie wyrobisz. Ewentualne komentarze puscic w niepamiec: albo sie dostosuja albo brak kontaktow, bo nie bedzie juz wiecej bezplatnego hotelu synowej z pelnym wyzywieniem i obsluga na kilka dnismile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka