i_love_my_babies
02.12.10, 20:35
Drogie emamy, może mi pomożecie?
Mój synek (1,5 roku) spadł mi dzisiaj z kanapy - niewysokiej, na miękki dywan. Zaczął płakać, ale zamiast przestawać, płakał coraz bardziej. Próbował podnosić rączkę do góry i wtedy w płacz.
Odnisołam wrażenie, że jak się poruszył, to chrupnęło mu w okolicy żeberka.
Po pół godziie takiego ryku pojechałam z nim na IP (nie mają chirurgii dziecięcej, zdjęcia nie chcieli zrobić) - lekarz orzekł, że bardzo już nie płacze, że nawet gdyby miał pęknięte żebro, to nic się z tym nie robi. W zaświadczeniu wypisał "stłuczenie klatki piersiowej", ale już rączek nie obejrzał np, a młody płacze przy podnoszeniu lewej rączki. Ale rusza nią, zgina.
Poieważ nasz rejonowy szpital nie cieszy się dobrą sławą, mam wątpliwości i nie wiem co robić, czy jechać na dziecięcą (50 km w zaspach i śniegu), czy czekać spokojnie do jutra?
Aktulanie młody zasnął, śpi od pół godziny, usypiał na pleckach, nie płakał. Ale podałam mu wcześniej paracetamol.
Płacze tylko przy poruszaniu rączką (barkiem?)
Miały może Wasze dzieci pęknięte żeberko np? Jak to wyglądało?