Dodaj do ulubionych

Na ile sobie może pozwolić?

19.12.10, 16:57
Przedwczoraj rozmawiałam z terapeutą, byłym narkomanem, o stanie mojego dziecka. Usłyszałam od niego różne rzeczy, jednak przeważała w nich krytyka. Ogólnie to nie jest zły chłopak, tylko troche taki prymitywny. Zastanawiam się, na ile sobie mogą pozwolić terapeuci, zwłaszcza w dobrych ośrodkach. Chyba licza się nie słowami, zresztą krytyka nie cofnie czasu.
Obserwuj wątek
    • anorektycznazdzira Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 17:55
      Nie żebym była specem, ale na ile się orientuję, jest taka "taktyka", że pacjenta, a rodzic w takim układzie niestety też nim z konieczności jest, czasem się poddaje presji, kontrolowanym wstrząsom i nerwom. Dla dobra terapii, dla wybicia z dotychczasowego stanu równowagi, dla wyzwolenia motywacji do działań w odpowiednim kierunku.
      Nie słyszałam, to nie wiem, nie każdy terapeuta głosi prawdy objawione, bywają niekompetentni durnie na tej pozycji, ale może to o to chodziło.
      • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 19:20
        Myśle, że ten jednak był jednym z tych durni, którzy minęli się z powołaniem
        • verdana Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 19:24
          Liczenie, ze terapeuta bedzie miły i przyjemny - to naiwność. Jest oczywiste, ze nikt nie jest zadowolony z krytyki - musisz jednak uswiadomić sobie, ze prawdopodobnie od żadnego terapeuty nie usłyszysz nic milego.
          • lolinka2 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 19:50
            verdana, ale prawdę można podać na kilka sposobów, ostatecznie każdy ma swoją pojemność psychiczną i tak naprawdę takie wyżywanie się terapeutów (psychiatrów/ psychologów etc.) na pacjencie-kliencie czy jego rodzicach może mieć przede wszystkim jeden skutek: zgarną dzieciaka i pojadą szukać pomocy gdzie indziej, albo w ogóle dadzą sobie siana.
            Ja tak zrobiłam .. zabrałam młodą ze szpitala tego samego dnia, gdy mnie pani ordynator psych. dziec. ganiając bez opamiętania po gabinecie poczęstowała inwektywami niewybrednymi i kolejne 2,5 roku dziecka nie widział inny psycholog niż ten konieczny (do przyspieszania obowiązku szkolnego) z rejonowej PPP i absolutnie żaden psychiatra. Do tej pory mnie żołądek boli, jak tę babę gdzieś widzę (a mam nieszczęście czasem...). Nastawienie moje zmieniła psycholog szkolna młodej, po kilku długich rozmowach... trafiłam na fajnego psychiatrę dziec. (normalnego) a z jego polecenia na równie rewelacyjną (jeśli nie bardziej) terapeutkę dziec. I oni jakoś nie potrzebują manifestacji własnej wszechmocy organizować, żeby wyjaśnić gdzie system się zepsuł i jak go ponaprawiać...
            • verdana Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 22:23
              Bardzo róznie to bywa. Czasem terapeuta może być miły i współczujący, ale czasem musi rodziną pacjenta wstrzasnąć - inaczej się nie da.
    • baba06 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 19:32
      a co konkretnie powiedział, bo może jako matka odbierasz to ze zdwojoną siłą...
    • angazetka Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 19:37
      > Zastanawiam się, na ile s
      > obie mogą pozwolić terapeuci, zwłaszcza w dobrych ośrodkach.

      O ile wiem - na wiele. To element terapii. Nie ma co oczekiwać, że ktoś cię po główce pogłaszcze.
    • gazeta_mi_placi Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 19:42
      Cóż, jak sobie wychowałaś tak teraz masz.
      Terapeuta prawdopodobnie ma rację, po co miałby kłamać...
      • ewelsia Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 20:02
        Ja nie do końca zgadzam się z wypowiedziami poprzedniczek. Jestem po psychoterapii. Ani moja pani dr, ani terapeutka NIGDY nie powiedziały rzeczy, które mogłabym nazwać krytyką swojej osoby i postępowania. Nie mieści mi się to w głowie.
        Nie wiem, jak jest w Waszym przypadku ( dziecko ma problemy z narkotykami?), i jak w takich sytuacjach się postępuje. Być może w leczeniu uzależnień jest inaczej.
        • lolinka2 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 20:17
          bo clue jest w tym, że TERAPEUTA nie może oceniać wink ani doradzać smile
          tylko ponieważ jest to profesja mocno nieuregulowana prawnie, samowolka krąży....

          a lekarz?... lekarz powinien być "pokorny obcując ze swoimi pacjentami" (cytat mój ulubiony z JM Rektora WUM), ale tu też - ludzie, ludziska, a czasem taborety się zdarzają.
        • angazetka Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 20:28
          Jest inaczej. Leczenie uzależnień rózni się od standardowej terapii.
          • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 20:38
            Jednak krytyka nie jest na miejscu. Zwłaszcza ta, która usłyszałam od niego. I z tego własnie terapeuty zamierzam zrezygnować. Ja czasu nie cofne przez krytyke, to chyba oczywiste, tak? Chyba jest istotne to, że się zrozumiało wczesniejsze błędy i podjęło odpowiednie działania. Terapeuta powinien troche uważać, bo może tego pożałować.
            • malila Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 20:48
              Możesz napisać coś więcej o tym jak wyglądała rozmowa?
              To, co napisałaś, trudno jest ocenić.
            • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 20:51
              Chodzi mi o to, że każdy człowiek popełnia błędy. Nie ma ludzi idealnych. Nie znaczy to jednak, że terapueta ma prawo krytykowac. Tym bardziej, że ten człowiek sam był ćpunem. Ma najmniej do powiedzenia i pouczania.
              • lolinka2 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 20:54
                hmm... znowu twoja pogarda wobec narkomanów wychodzi....
                coś masz za skórą?????
                • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 21:00
                  Nie, mnie nigdy to gó... nie kręciło. Tylko raz przez mnie i mojego kumpla pewien narkoman się trochę wycierpiał, ale wtedy byliśmy nastolatkami, i dla nas po prostu był śmieciem.
                  A po tych słowach, która od niego usłyszałam to cięzko, abym miała o nim (o terapeucie, oczywiście) dobre zdanie.
                  • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 21:03
                    A w najgorszym stanie nadal jest mój syn, zasatanwiam się, czy w ogóle nie zmienić mu ośrodka. Całkiem sie zamknął w sobie, żaden terapeuta nie może do niego dotrzeć, raz podczas odwiedzin powiedział mi, że najlepiej będzie, jak ze soba skończy. Niby uczestniczy w terapii, ale lekarz mi powiedział, że jego leczenie jest bradzo trudne,
                    • mondovi Re: Na ile sobie może pozwolić? 22.12.10, 11:10
                      Może nie ma ochoty się leczyć, bo sam nie widzi problemu? Terapia może być skuteczna, jeśli ktoś chce wyjść z nałogu. Podstawowym zadaniem terapeuty jest uświadomienie leczonego, nakłonienie do myślenia, często brutalnie, bo głaskaniem po głowie niczego nie osiągnie. Zmiana ośrodka w niczym nie pomoże, jeśli dziecko jest tam po to, żeby "odpękać" terapię.
                  • angazetka Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 21:23
                    > Nie, mnie nigdy to gó... nie kręciło. Tylko raz przez mnie i mojego kumpla pewi
                    > en narkoman się trochę wycierpiał, ale wtedy byliśmy nastolatkami, i dla nas po
                    > prostu był śmieciem.

                    <rzyg>

                    > A po tych słowach, która od niego usłyszałam to cięzko, abym miała o nim (o ter
                    > apeucie, oczywiście) dobre zdanie.

                    Prawda boli? I co, zgodnie ze starożytną zasadą zabijesz posłańca, który przynosi złe nowiny?
              • madzioreck Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 21:04
                Tym bardziej, że ten człowie
                > k sam był ćpunem. Ma najmniej do powiedzenia i pouczania.

                I może właśnie dlatego ma więcej do powiedzenia, nie pomyślałaś o tym? Może właśnie wie, co może pomóc człowiekowi w takiej sytuacji? A Ty zamiast skupic się na problemie, roztrząsasz, a nawet nie opisałaś dokładnie przebiegu rozmowy, choć już kilka próśb padło. Byc może, ze z terapeuty jest niewyżyty i niekompetentny cham, a moze też mamy do czynienia z sytuacją takiego rodzaju, jak mój sąsiad miał pretensje do drugiego, że ten wybił szybę, żeby się do mieszkania dostać, bo rura jakaś pękła i zalewało cały pion, a państwo daleko za miastem. Tego, że szybę wybito, aby ratować między innymi ich chałupę, nie umieli pojąć.
              • inguszetia_2006 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 21:26
                grudniowa377 napisała:

                > Chodzi mi o to, że każdy człowiek popełnia błędy. Nie ma ludzi idealnych. Nie z
                > naczy to jednak, że terapueta ma prawo krytykowac. Tym bardziej, że ten człowie
                > k sam był ćpunem. Ma najmniej do powiedzenia i pouczania.
                Witam,
                Nie ośmieszaj się, kobieto. Byli narkomani to najlepsi terapeuci od uzależnień. Wiedzą, czym jest głód i dobrze pamiętają, jak manipulowali rodziną. Zaufaj terapeucie, nie uskuteczniaj terapii po uważaniu i ucz się od mądrzejszych od siebie, bo ignorancja, która się popisujesz jest nie do strawienia. Trochę pokory. Zwłaszcza, że o uzależnieniach nie wiesz nic, kompletnie nic. Ogarnij się dziewczyno. Popatrz na siebie z dystansem, a zobaczysz nabzdyczoną, nafąsowaną, przemądrzałą matronę, która zawsze wie lepiej, choć nie wie tak naprawdę NIC.
                Pzdr.
                Inguszetia
                • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 21:40
                  Skoro ten terapeuta jest taki dobry, to jak wytłumaczysz mój wcześniej post na temat syn?
                  Nikt nie może do niego dotrzeć. Zresztą, przeczytaj wyżej.
                  Zastanawiam się nad zmiana ośrodka.
                  Jeszcze druga sprawa. Łaskawie i po ogromnych trudach znalazłam namiar na męża. I usłyszałam coś, co jest nie do powtórzenia na forum, a już tym bardziej do naszego syna.
                  A wczesniej był tatusiem, który zaspokajał każdą zachcianke dziecka....
                  • lolinka2 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 21:54
                    a mnie ta pogarda ciągle zastanawia.....

                    ... i fakt, że dziecko nie cielę... też ją wyczuwa.
                    A to BOLI. Nic tak nie boli, jak bycie pogardzanym przez własną matkę...

                    To taki rodzaj oporu w terapii, to wypieranie i pogarda dla ex-ćpunów. Domyślam się, że to jest tzw terapeuta uzależnień (nie-psychoterapeuta), więc ma wiedzę o uzależnieniach i na tym jego wiedza się kończy. Stąd krótkie, żołnierskie słowa zapewne. On się w Wersal bawił nie będzie. Ty, jako matka uzależnionego, tkwisz gdzieś w łańcuchu współuzależnienia, więc na każdą prawdę będziesz reagować fochem, stanowczym NIE oraz agresją.

                    No i co grudniowa? Terapia dla współuzależnionych się kłania....
                    • totorotot Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 15:55
                      Lolinka-tradycyjnie 100prpcent racji

                  • madzioreck Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 22:18
                    > Skoro ten terapeuta jest taki dobry, to jak wytłumaczysz mój wcześniej post na
                    > temat syn?
                    > Nikt nie może do niego dotrzeć. Zresztą, przeczytaj wyżej.
                    > Zastanawiam się nad zmiana ośrodka.

                    I co, będziesz zmieniac ośrodki, aż znajdziesz taki, gdzie będą Was głaskać po główce? Coś Ty myślała, że za drzwiami ośrodka, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, syn zmieni się w potulnego, otwartego i współpracującego dzieciaczka? Twoje dziecko ma problemy, których się nie rozwiąże tak raz dwa, a Ty się czepiasz manier... weź się ogarnij trochę i może posłuchaj, co ten facet ma do powiedzenia, bo w przeciwnieństwie do Ciebie wie, o czym mówi, a Ty czepiasz się słówek, bo Ci się nie podoba, że ktoś się czepia synusia...
                    • pasquda77 Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 15:46
                      Z ust mi to wyjełas....
                  • angazetka Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 22:20
                    Zastanów się, co jest ważniejsze - żeby terapeuta był miły? Czy żeby pomógł?
                    • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 22:23
                      Żeby pomógł. Ale jedno nie wyklucza drugiego. Nie mówie, że ma nas głaskać po główce, ake troche więcej szacunku.
                      • nanuk24 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 23:06
                        > ake troche więcej szacunku.

                        He? Ty sama zacznij szanowac ludzi a pozniej wymagaj to od innych.
                      • madzioreck Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 23:38
                        grudniowa377 napisała:

                        > Żeby pomógł. Ale jedno nie wyklucza drugiego. Nie mówie, że ma nas głaskać po g
                        > łówce, ake troche więcej szacunku.

                        A moze Toba po prostu trzeba trochę potrzasnac, bo zamiast na terapii syna skupiasz się na głupotach... jak chcesz miec Wersal i VIP-owska obsługę to wybierz się do ekskluzywnego SPA... no ręce opadają.
                      • esofik Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 23:49
                        skoro sama nie szanujesz terapeuty, tego ex-ćpuna, dlaczego wymagasz szacunku od niego?

                        problem lezy w tobie i twoim nastawieniu, bo w głębi duszy nadal uważasz go za śmiecia
                        • troll_only Re: Na ile sobie może pozwolić? 20.12.10, 00:04
                          Zgodze sie z esofix, ze być moze syn znając nastawienie matki do narkomanow tym wieksze ma wyrzuty sumienia ze zawiódł matkę mając akurat takie a nie inne problemy - pewnie taka presja nie ułatwia zadania dzieciakowi.
                      • anorektycznazdzira Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 23:27
                        grudniowa377 napisała:

                        > troche więcej szacunku.

                        Szacunku? Ulokowałaś gościa na starcie sześć platform niżej, jako ex-ćpuna śmiecia, pogardzasz nim z założenia. Nie uważam, żebyś potrafiła mu okazać szacunek w Waszej rozmowie. Nie uważam, żebyś z takim nastawieniem potrafiła uważnie słuchać, co mówi ani prowadzić konstruktywny dialog. Zrobił facet to, co mu pozostało, żeby trafić z jakimkolwiek info: opitolił. W ten sposób przynajmniej usłyszałaś to, co mówił.
                        Przełknij to. Nie musi być łatwo, ważne, żeby się udało.
                • 3-mamuska Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 22:45
                  inguszetia_2006 napisałasuspicious Nie ośmieszaj się, kobieto. Byli narkomani to najlepsi terapeuci od uzależnień.
                  > Wiedzą, czym jest głód i dobrze pamiętają, jak manipulowali rodziną. Zaufaj te
                  > rapeucie, nie uskuteczniaj terapii po uważaniu i ucz się od mądrzejszych od sie
                  > bie, bo ignorancja, która się popisujesz jest nie do strawienia. Trochę pokory.
                  > Zwłaszcza, że o uzależnieniach nie wiesz nic, kompletnie nic. Ogarnij się dzie
                  > wczyno. Popatrz na siebie z dystansem, a zobaczysz nabzdyczoną, nafąsowaną, prz
                  > emądrzałą matronę, która zawsze wie lepiej, choć nie wie tak naprawdę NIC.

                  Dokladnie,zmienisz tepapelte bo ci prawde w oczy powiedzial,no jak on smial cpun jeden,a ty taka wspaniala matka.
                  A synek gra na emocjach bo mu glod zaglada w dupe,a ty sie nad nim litujesz,i popelniaj te same bledy,swojego cpuna sluchasz, jaki to on biedny nieszczesliwy, a drugiego co mial odwage i sile z tego wyjsc i chce wam pomoc to juz najgorszy i nie ma racji.
                  Chcesz lituj sie nad sunkiem,tylko ze najgorsze roztaczac taki parasol ochronny,czasem wlasnie prawda i twardosc pomaga.
                  Do synka masz szacunek, a do terapelty nie,tylko ze obaj sa tym samym "cpunami".
                  Z takim podejsciem daleko nie zajdziesz.Mlody szantarzuje cie emocjonalnie a ty sie dajesz nabierac.Powodzenia.

                  A najgorsze w tym wszystkim jest twoja pogarda,i moze dlatego odbyla sie taka rozmowa a nie inna.Czujesz sie lepsza od innych bo nie bralas?
                  NIa ma ludzi idealnych i ten cpun tez nim nie jest, tak jak i ty .Tylko ze on mial odwage sie przyznac przed samym soba,i naprawic to co zle,a ty nigdy nie przyznasz sie ze cos jest nie tak i dalej brniesz w swoich pogldach,moze facet chcial zebys sie obudzila z tego "snu"
                  A wiele daje do myslenia ze nie napisalas co ty mowilas i jakim tonem,facet od tak nie bylby nie mily.
                  • angazetka Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 22:48
                    > A najgorsze w tym wszystkim jest twoja pogarda,i moze dlatego odbyla sie taka r
                    > ozmowa a nie inna.Czujesz sie lepsza od innych bo nie bralas?

                    Ze dwa tygodnie przed tym, jak Grudniowa odkryła, że jej syn ma problem z narkotykami, pisała na tym forum, że narkomanów to trzeba pod ścianę i kula w łeb. Myślę, że terapeuta doskonale wyczuwa jej poglądy...
            • totorotot Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 15:51
              Grudniowa, jeśli nie lubisz swojego terapeuty, to oczywiste, że nie dogadasz się z nim i trzeba go zmienić. Istotą tej sprawy jest jednak fakt, że to jest terapeuta Twojego syna i to jego zdanie jest ważne.
              Człowiek, o którym piszesz był narkomanem, sięgnął dna i znalazł ścieżkę na powierzchnię normalnego życia. Jest lepiej predysponowany do pokazania tego szklaku Twojemu synowi niż ktoś, kto problem narkomanii zna jedynie z książek.
              Skoro dałaś już raz plamę i Twój syn stoczył się w narkotyki, to chociaż nie przeszkadzaj mu teraz wyjść na prostą. Z nałogu jednak trudno wyjść dzięki głaskaniu po główce. Sama jeśli chodzi o uzależnienia to wydobyłam się jedynie z nałogu papierosowego i to dzięki pewnej pani, która w żołnierskich słowach mnie "naprostowała" (położna, a ja byłam w ciąży).
              Jeśli ten terapeuta ma dobre wyniki, może warto mu zaufać i teraz?
        • totorotot Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 15:46
          Też jestem po terapii i nigdy złego słowa nie usłyszałam od psychola. Zawsze miły, uśmiechnięty, sympatyczny. Zero krytyki ani oceniania a jednak zmienilam swoje postępowanie na lepsze.

          • imasumak Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 16:38
            A leczyłaś się z uzależnienia?
        • a.nancy Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 16:48
          ewelsia napisała:

          > Ja nie do końca zgadzam się z wypowiedziami poprzedniczek. Jestem po psychoter
          > apii. Ani moja pani dr, ani terapeutka NIGDY nie powiedziały rzeczy, które mogł
          > abym nazwać krytyką swojej osoby i postępowania. Nie mieści mi się to w głowie.

          to masz farta. ja na drugiej czy trzeciej wizycie usłyszałam kilka słów prawdy o sobie, nawet nie była to krytyka postępowania tylko urocza analiza mojego charakteru, z której wynikało, że jestem beznadziejna. nie była to terapia uzależnień, leczyłam depresję, w międzyczasie rzucił mnie facet (nie to było przyczyną depresji, raczej skutkiem); wg terapeutki, słusznie zrobił bo mam fatalny charakter. to była moja ostatnia wizyta.
    • a.va Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 22:17
      Przecież ty nie jesteś jego pacjentką, dlaczego miałby się liczyć ze słowami? Może uważał, że trzeba tobą wstrząsnąć...
      A w terapii do pacjenta też się tak robi, tylko jest to przemyślane i celowe. Nazywa się terapia prowokatywna i jest bardzo często stosowane w terapii uzależnień.
    • sarling Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 22:22
      Kobieto, przestań wreszcie przeszkadzać swojemu dziecku zdrowieć!
      Zacznij robić np. stroiki świąteczne albo zrób porządki w szafach, a terapeutom zostaw ich robotę.
    • czar_bajry Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 22:46
      oni nie są tam aby być mili i bułkę przez bibułkę brać.
      • verdana Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 22:56
        Jeśli terapeuta będzie miły, to obawiam się - nie zrozumiesz, co w Twoim zachowaniu wpedziło syna w narkomanię. Tym bardziej, ze o ile pamiętam, nie dostrzegasz nic złego w pozwoleniu na niechodzenie przez miesiąc do szkoły. Jeśli terapeuta nie uświadomi Ci dosyć brutalnie, ze niszczysz synowi życie, to syn zostanie narkomanem na zawsze.
        A że syn cierpi, zamknął się w sobie? Cóż, nie znajdziesz ośrodka, w ktorym syn będzie zadowolony i szczęśliwy. Choćby dlatego, ze nie ma w nim narkotyków. I że uświoadomią w nim synowi, ze być może spieprzył sobie całe zycie - tylko niewielka część ludzi wychodzi z narkomanii. I wychodza tylko wtedy, gdy nie tylko oni, ale także rodzina zmieni swoje życie.
        • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 23:17
          Żal mi mojego dziecka, ale czasem mi wstyd (potem zawsze mam wyrzuty sumienia), że jest taki, a nie inny.
          • katia.seitz Re: Na ile sobie może pozwolić? 19.12.10, 23:26
            > Żal mi mojego dziecka, ale czasem mi wstyd (potem zawsze mam wyrzuty sumienia),
            > że jest taki, a nie inny.

            Kobieto, terapeuta wie co robi.
            Nie tylko twój syn będzie się musiał zmienić, żeby z tego wyjść. Ty też będziesz musiała się zmienić. Tak jak pisze verdana powyżej.
            Bo z czegoś to przecież wynika, że chłopak poszedł w narkotyki.
            Uwierz, warto przyjąć na klatę ostre słowa terapeuty, jeśli macie to pokonać.
          • czar_bajry Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 23:47
            Żal mi mojego dziecka, ale czasem mi wstyd (potem zawsze mam wyrzuty sumienia),
            > że jest taki, a nie inny.

            Twarda bądź- tylko tak mu możesz pomóc.
            Jak ciąża?
        • troll_only verdana 19.12.10, 23:59
          Jeśli terapeuta będzie miły, to obawiam się - nie zrozumiesz, co w Twoim zachowaniu wpedziło syna w narkomanię.

          a dlaczego myslisz ze to zachowanie grudniowej wprowadzilo syna w narkomanię - gdyby sie okaazalo za tydzien ze twoj syn tez cpa to tez zrzucilabys to na siebie? To ze byla mało wymagająca, pobłazliwa i az do przesady graniczacej z naiwnoscia sklonna usprawiedliwac zachowanie syna uwazasz ze to wystarczjące powody zeby siebie obwiniac ja o cpanie syna. Znam jedną zapracowaną mamuskę z duzą kasą, ktorej nigdy nie ma w domu i ktora na 18 kupiła dzieciom (kazdemu z osobna - jest miedzy nimi rok różnicy) dobry samochod i mieszkanie w Warszawie a dzieciaki zamiast łazic po klubach i korzystac z zycia tyrają na medycynie z stpendiami naukowymi obydwoje. I co w tym przypadku to juz nie wina matki ze nigdy nie ma jej w domu tylko zasługa ze dzieciaki pracowite i ambitne?

          Grudniowa pewnie niejeden błąd popełniła moze nawet wiecej niz średnia ale zeby od razu przypisywac jej zasluge w narkomani syna to chyba jednak troche za duzo.
          • verdana Re: verdana 20.12.10, 13:42
            Tak, częściowo na peweno obwiniałabym siebie. szsczególnie, gdybym przez długi czas - mimo sygnałó ostrzegawczych - nie zauwazyła, ze moje dziecko ćpa.
            Myślę, ze nie czytałas poprzedniego wątku Grudniowej - jednak nie każdy rodzic pozwala dziecku przez miesiąc opuszczać lekcje bez żadnego powodu - i nawet nie pyta dziecka, dlaczego nie chce na poczatku liceum chodzić do szkoły..
            • troll_only Re: verdana 20.12.10, 17:37
              czytalam poprzedni wątek grudniowej i owszem powaliło mnie jak dorosła matka dziecku moze byc tak lekkomyslna i pozwolic dziecku na miesiąc wakacji gratis ale z drugiej strony to chyba nie wpycha dziecko w ramiona nałogu - miał kochająca matke, stabilne warunki do nauki, pozytywny przykład ciezko i uczciwie pracującej matki moze nie idealnej ale kurna starającej sie - ja po prostu nie rozumiem jak to sie dzieje ze u jednego dzieciaka bylaby to idealna matka - nie czepiajaca ale dająca wolnosc i stwarzająca warunki do rozwoju a dla innego dzieciaka (ale takze czesci e matek) matka popuchająca w otchłań nałogu.

              Owszem grudniowa trąci dalej piedestałem na ktore wyniosło ją jak mniemam dostatnie i bezproblemowe jak do tej pory zycie i zejscie z tego pidestalu i podporządkowanie sie jakiemus cpunowi (terapeucie) jest dla niej nieziemsko trudne do przeskoczenia ale nietety musi przełknąc ta gorzką lekcje pokory bo mniemam ze tutaj problem lezy w jej przypadku.
    • sadosia75 Po co terapeuta krytykuje? 20.12.10, 14:19
      Prosta odpowiedz:

      Krytyka jest po to, zeby Tobie uswiadomic co zrobilas zle. Krytyka nie ocfnie czasu, krytyka pozwoli spojrzec na problem z drugiej strony, doswiadczonej strony. Krytyka pozwoli Ci zrozumiec co zrobilas zle, co zle zrobil syn i pozwoli Wam unikac kolejnych potkniec.
      Ty o uzaleznieniu nie wiesz NIC. czysty narkoman wie znacznie wiecej.
      Dziwisz sie, ze syn sie zamyka w sobie? a co ma robic? uswiadamiaja mu kim jest narkoman, pokazuja mu rozne swiaty narkomanii. to bolesne doswiadczenie ale czego oczekiwalas?
      tak jest praktycznie na kazdej terapii osob uzaleznionych. pokazuja KAZDY swiat uzaleznionego. od fazy poczatkowej do fazy totalnego upodlenia jakiego dopuszcza sie uzalezniony na samym sobie.
      grudniowa szukasz milego czy skutecznego terapeuty?
      kto wie wiecej od uzaleznieniu niz osoba,ktora byla uzalezniona?
      i w koncu co ten terapeuta powiedzial takiego, ze szukasz nowego osrodka?
      zastanow sie dziewczyno czego chcesz. bo poki co przyjmujesz postawe biednej mamusi biednego synka. a synek musi wziac sie w garsc i zaczac udzielac sie w terapii, musi zaczac brac odpowiedzialnosc za swoje czyny.
      Ale tak masz racje zabierz synka do milego SPA gdzie beda go glaskac po glowce i gdzie synek bedzie zadowolony.
      terapia to NIE jest czas odpoczynku. to ciezka, trudna, bolesna droga do trzezwego zycia bez uzaleznienia.

      Watpie, zeby czyjekolwiek slowa do ciebie dotarly. ty wiesz lepiej chociaz nie masz zadnego doswiadczenia w pracy z osobami uzaleznionymi.
      i poki nie posluchasz rad osob,ktore doswiadczenie maja nie zyskasz NIC.
      poki nie wybijesz sobie z glowy postawy " ja wiem lepiej bo to moj synek" mozesz smialo zabrac syna do domu i zwolnic miejsce w osrodku osobie,ktora chce rzucic nalog.
      robisz gigantyczny blad swoja postawa. albo to zrozumiesz i usluchasz rad innych, albo wpedzisz i syna i siebie w jeszcze wieksze bagno.
      • narsen Re: Po co terapeuta krytykuje? 20.12.10, 16:57
        Bo przecież Twój "okazjonalnie używający narkotyków, cudowny i wiecznie szczęśliwy" syn zasługuje na szacunek! Nie to, co ten "pożal się boże" terapeuta - ograniczony, ordynarny ćpun.

        Nie wróżę powodzenia terapii w tym przypadku. A szkoda.
        Dzieciaka.
        Niepojęte w jak wielkim stopniu ludzie są w stanie zaprzeczać rzeczywistości.
        Nawet jeśli ta rzeczywistość codziennie kopie ich w tyłek.
        • grudniowa377 Re: Po co terapeuta krytykuje? 20.12.10, 20:54
          Tak, verdano, bo dziecka na sto procent na pewno powiedziałby mi prawdę, dlaczego nie chce chodzić do szkoły wink.. To już zreszta wyjaśniałam, ale setny chyba już raz do tego tematu wracać nie będę. I tak jak również wielokrotnie powtarzałam - wiem, co syn robił przez ten miesiąc. TAK, O RETY, NAPRAWDE WIEM!
          Syn wychodzi z ośrodka w lutym zobacze, co potem.
          A na publicznym forum nie będe pisać co do słowa, co powiedział terapeuta.
          Szanujecie ćpunów i podobny niż, to powodzenia Wam w życiu życze.
          • angazetka Re: Po co terapeuta krytykuje? 20.12.10, 21:05
            > Tak, verdano, bo dziecka na sto procent na pewno powiedziałby mi prawdę, dlacze
            > go nie chce chodzić do szkoły

            Dziecko, które ma z tobą dobry kontakt...? Jasne.

            > Szanujecie ćpunów i podobny niż, to powodzenia Wam w życiu życze.

            Nie szanujesz nikogo. Też powodzenia.
            • grudniowa377 Re: Po co terapeuta krytykuje? 20.12.10, 21:13
              W sumie to powiedział mi prawde. Tym bardziej, że wiem, gdzie wtedy przebywał (sprawdzałam to).
              Ciężko mi i tyle. Nie spodziewałam się syna narkomana. Terapeuta sugeruje terapie dla współuzaleznionych, ale mi wstyd na taką chodzić, przyznawać się że kobieta z normalnego domu, z dobrą pracą , ma syna ćpuna.
              • angazetka Re: Po co terapeuta krytykuje? 20.12.10, 21:30
                Tu jest tylko jedno pytanie: chcesz pomóc dziecku i sobie? To idziesz na terapię. Nie? To gadaj dalej o tym, jak nie szanujesz teraputy i jaką jesteś kobietą z dobrego domu.
              • wespuczi Re: Po co terapeuta krytykuje? 20.12.10, 21:35
                jak bardzo ci to nie pasusje do wizji twojego swiata - uzaleznienie to jednak choroba - podobnie jak wspoluzaleznienie...
                doksztalc sie prosze w temacie moze wtedy twoje dziecko bedzie mialo wieksza szanse...
              • nanuk24 Re: Po co terapeuta krytykuje? 20.12.10, 21:57
                Myslalam, ze glupota ma jakies granice
              • morekac Re: Po co terapeuta krytykuje? 21.12.10, 16:53
                Terapeuta sugeruje terap
                > ie dla współuzaleznionych, ale mi wstyd na taką chodzić, przyznawać się że kobi
                > eta z normalnego domu, z dobrą pracą , ma syna ćpuna

                Jeśli młody nie przestanie ćpać, to i tak wstydu się najesz...
              • anorektycznazdzira Re: Po co terapeuta krytykuje? 21.12.10, 23:39
                > Ciężko mi i tyle. Nie spodziewałam się syna narkomana. Terapeuta sugeruje terap
                > ie dla współuzaleznionych, ale mi wstyd na taką chodzić, przyznawać się że kobi
                > eta z normalnego domu, z dobrą pracą , ma syna ćpuna.

                Piszesz kobieto jak rasowy troll, przeciętny człowiek ma tyle dystansu żeby zauważyć, na kogo wychodzi po takiej deklaracji.
          • madzioreck Re: Po co terapeuta krytykuje? 20.12.10, 21:48
            > Szanujecie ćpunów i podobny niż, to powodzenia Wam w życiu życze.

            Brak słów po prostu... nie wiem, czy kojarzysz, ale ten "ćpun i niż" próbuje pomóc Twojemu dziecku, Ty głupia babo, bo już nie wiem, co Ci napisać. Takiemu samemu "ćpunowi i niżowi".
            • troll_only Re: Po co terapeuta krytykuje? 20.12.10, 22:00
              grudniowa ale ty masz zaczadzenie umysłu - ty chcesz ale ty nie umiesz pomoc swojemu synowi i nie masz innego wyjcia jak zaufac temu cpunowi i modlic sie zeby mu sie udalo pomoc twojemu dziecku
          • agao_72 Re: Po co terapeuta krytykuje? 21.12.10, 15:46
            jeden z moich przyjaciół jest byłym ćpunem. szanuję go, bardzo, za to, że sam podjął decyzję o leczeniu. i za to, co zrobił ze swoim życiem potem. i co dalej z nim robi.
            dziwne, co?
    • troll_only Re: Na ile sobie może pozwolić? 20.12.10, 21:25
      grudniowa, ale jak napisalam wyzej ty nie masz innego wyjscia jak tylko przełknąc ta zabę, im wczesniej tym bedzie lzej strawnawink
      • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 20.12.10, 21:51
        Dostosowałam sie do rad terapeuty. Po wielkich trudach znalazłam namiar na byłego, a w sumie przedw wszystkim na jego rodzine. O wszystkim im powiedziałam, co oni rzekomo przekazali jemu. I dostałam od niego (z nimi włącznie) odpowiedź, która jest nie do powtórzenia na tm forum. Jest to jednoznaczne stanowisko, i raczej na zmiane zdania z ich strony nie ma co liczyć.
        Syn nuc nie wie o tej rozmowie, i chce, aby tak zostało.
        Czy chce pomóc dziecku? Tak.
        • sadosia75 Grudniowa mam kilka pytan- na powaznie 20.12.10, 22:16
          Czy Ty potrzebujesz pomocy? wsparcia? rozmowy? odrobine zrozumienia? pchniecia do przodu jak opadasz z sil? Masz z kim porozmawiac o problemie syna? masz kogos bliskiego komu moglabys sie wyzalic?
          Moze na forum jest jakas osoba, z ktora mozesz po prostu porozmawiac o codziennosci,ktora przytlacza?
          A moze wejdz na inne forum w tematyce uzaleznien? tam znajdziesz osoby,ktore na pewno beda wiedzialy wiecej od Ciebie ( i to nie jest wstyd nie wiedziec, wstydem jest odrzucac pomoc ) i beda mogly wiecej zdzialac z Toba dla Ciebie?
          A jest to tobie potrzebne!! bo sama NIE dasz rady! terapeuta to za malo! potrzebujesz kogos dodatkowo. i chocbys twierdzila, ze jest inaczej to uwierz mi, ze kiedys dojdziesz do wniosku ze jednak potrzebujesz wsparcia.
          Dlaczego wstydzisz sie isc na terapie wspoluzaleznionych? Interesuje Cie zycie syna czy to co powiedza inni?
          Dlaczego wrecz gardzisz narkomanami? Swoim synem tez gardzisz?
          Nie widzisz jakie bledy popelniasz? Nie widzisz tego, ze wyrzadzasz krzywde dziecku?
          Po co piszesz na tu na forum o swoich problemach? Skoro Ty nie przyjmujesz do wiadomosci tego co my tobie piszemy?
          czy ty sadzisz,ze chcemy ci dokopac?
          czy naprawde nie widzisz jakie podstawowe bledy popelniasz?
          Nikt tu z pewnoscia nie chce tobie wyrzadzisz krzywdy, nikt nie chce doradzic zle, nikt nie chce cie kopac.
          kazda z nas ma swiadomosc, ze kiedys moze ja to samo spotkac. i kazda z nas chcialaby piszac na forum uslyszec kilka dobrych rad.
          wiec dlaczego ty kazda dobra rade odrzucasz? dlaczego negujesz wszystko co tu zostalo napisane?

          I naprawde powaznie cie o to pytam i prosze o powazna odpowiedz. nie chcesz tu to prosze cie o odpowiedz na maila. jestem niesamowcie zszokowana tym, ze jestes ciagle na "nie" ciagle cos wiesz lepiej. a przykro mi ale nie wiesz nic. a przynajmniej nie wiesz tyle ile wiem ja o uzaleznieniu. trudach terapii i trudach codziennosci. a ona przybija najbardziej.
          Z czasem po setnym watku o tym jak ci ciezko ( a wiem, ze ciezko ) i po tym jak bedziesz negowala KAZDA odpowiedz ematki po prostu przestana odpowiadac. i wtedy zostaniesz zupelnie sama ze swoim problemem.
          bo widac, ze nie masz wsparcia w swiecie realnym. to tez jest zrozumiale. jedni sie odwrocili, inni nie wiedza co sie dzieje a jeszcze inna grupa ludzi po prostu nie wie jak pomagac i czy w ogole pomagac.
          Zrob cos dla swojego syna. podejdz powaznie do tematu. bo to co zrobisz teraz na samym poczatku bedzie mialo wplyw na dalsze zycie twojego syna.
          kiedys po dlugiej i bolesnej terapii dojdzie do wniosku, ze matka sie go wstydzi, zawsze byla na nie i on juz nie ma czego u matki szukac.
          a i takie przypadki widzialam w zyciu.
          grudniowa ja jako matka i jako osoba z lekkim doswiadczeniem powiem tobie calkiem szczerze : ogarnij sie. dla syna. i zapomnij o sobie. teraz najwazniejszy jest on. nie twoje negowanie, nie twoj brak szacunku, nie twoj wstyd.
          • troll_only Re: Grudniowa mam kilka pytan- na powaznie 20.12.10, 23:01
            sadosia, nadmiar zrozumienia, ktory w tym wątku sie pojawia to az sie wylewa u mnie na klawiaturę smile, szczegolnie od mamus ktore mają kilkuletnie dzieci i problemy z ząbkowaniem i buntem dwulatka. Grudniowa ja tez trzymam kciuki za chłopaka i ciebie - a jak twoja ciąża, macie sie dobrze?
            • grudniowa377 Re: Grudniowa mam kilka pytan- na powaznie 20.12.10, 23:13
              Jeżeli chodzi o ciąże, to wszystko jest w porządku.
              • totorotot Re: Grudniowa mam kilka pytan- na powaznie 21.12.10, 16:21
                Grudniowa, koniecznie poinformuj terapeutę, że jesteś w ciąży. Będzie zapewne staranniej dobierał słowa, mam przynajmniej taką nadzieję. A najlepiej oddaj stery w ręce terapeuty, pozwól mu działać, a sama skup się na sobie i dziecku. Oni naprawdę znają się na swojej robocie, a Ty jesteś od ich wspierania a nie podgryzania łydek smile
                Wiele na Ciebie spadło w tym okresie, naprawdę współczuję...

                - -
                enjoy the silence
    • hildegarda-z-plocka Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 14:27
      jezeli syn jest podobny do mamusi, to prymitywny jest najbardziej uprzejmym okresleniem, jakiego mogl uzyc terapeuta. zamiast go obrazac zajmij sie lepiej swoim synem cpunem-smieciem.
      • verdana Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 14:37
        Warto też uświadomić sobie, ze syn - o ile mu się uda wyjść z nałogu - będzie już na zawsze, do konca życia byłym cpunem. Czyli, o ile rozumiem, w oczach Grudniowej kimś, kto nie ma prawa nigdy dawać innym rad, pouczać i pomagać - powinien do wszystkich odnosić sie z szacunkiem, ale inni szacunu do niego mieć nie muszą. Bo to był przecież ćpun, smieć.
        Grudniowa, zastanów się, co mówisz - mówisz o kimś, kto ma taką przeszłość, jak twój syn terażniejszość.
        • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 15:26
          Lepiej troche przystopujcie. Mój syn nie jest śmieciem, tylko człowiekiem, któremu należy się szacunek.
          Terapeuta nie jest idealny, nawet nie potrafi do niego dotrzeć, więc nie wiem, skąd obrona tego gościa.
          A na chamstwo z jego strony nie pozwole. I dlatego postanowiłam go zmienić.
          • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 15:30
            O w/w terapeucie napisze więcej później wieczorem.
          • alexa0000 Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 15:33
            Twój syn ćpa i nalezy mu się szacunek.
            Terapeuta już nie ćpa i nie należy mu się szacunek.

            Skąd to rozdwojenie?
          • sadosia75 Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 15:35
            Twoje slowa

            "Szanujecie ćpunów i podobny niż, to powodzenia Wam w życiu życze "

            A teraz

            "Mój syn nie jest śmieciem, tylko człowiekiem, któr
            > emu należy się szacunek."

            To sie wreszcie zdecyduj! syna trzeba szanowac, a innych uwazajmy za smieci.
            Zalosc dziewczyno po prostu zalosc. stosuj swoje zasady do wszystkich a nie wybiorczo!
            • verdana Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 16:14
              Tak, terapeucie nalezy się ogromny szacunek za to, ze już nie ćpa i pomaga innym. Synowi - cóż, na razie jest ćpunem, ktorego matka robi wiele, aby ćunem pozostał. Przy takiej postawie "najwazniejsze jest , aby terapeuta był dla mnie mily, a syn był w zakladzie zadowolony" ma się własciwie 100% pewność, ze syn z nałogu nie wyjdzie nigdy.
              • sadosia75 Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 16:21
                A ja mysle, ze ta cala afera to wymysl grudniowej. Coraz bardziej przekonuje sie o tym, ze ta sytuacja w ogole nie miala miejsca. Nie wierze w to, ze grudniowa jest taka beznadziejna matka, nie wierze w to ze istnieje na swiecie taka osoba,ktora majac podana na tacy pomoc odrzuca ja.
                Po 10 latach doswiadczenia po prostu w takie rzeczy nie wierze, a widzialam duzo w swoim zyciu i z wieloma ludzmi sie stykalam. ale nigdy nie spotkalam sie z takim negowaniem wszystkch i wszystkiego.


                Verdana wysle Ci @ sprawdz prosze.
                • imasumak Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 16:25
                  Ja też nie wierzę. Już wcześniej wypowiedzi Grudniowej wydawały się mi dziwne, ale czytając ten wątek przecieram oczy ze zdumienia.
          • hildegarda-z-plocka Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 16:37
            no widzisz- do czeos juz doszlas. syn nie jest smieciem, nalezy mu sie szacunek. i racja. spróbuj w podobny sposob spojrzec na innych ldzi- cpunow i dawnych cpunow.

            a co do terapeuty- nie wiem co prawda, czy terapeuta jest dobry czy nie, ale musisz zrozumiec, ze dotarcie do mlodego czloweika, ktory ma takie problemy jak twoj syn, nie jest wcale latwe. i nie dzieje sie to tak, ze hop siup swietny terapeuta w miesiac zrozumial na czym pomaga problem i pomogl, a do tego pacjent juz wyszedl z nalogu. to tak nei dziaa, wymaga wiele czasu, pracy, a co najwazniejsze checi pacjenta i czesto jego rodziny.

            byc moze terapeuta powiedzial ci cos jeszcze, czego nie napisalas. ale jezeli chodzi tylko o - to nie jest zły chlopak, tylko prymitywny- no coz, moze o po prostu smutna prawda?
            • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 22:02
              Możecie wierzyć lub nie, do niczego nie zamierzam was przekonywać.
              • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 22:20
                To nie jest tak, że ja odrzucam pomoc dla syna. Ja już sama nie wiem, co jest dla niego najlepsze. Chce, aby miał jak najlepszy ośrodek i ludzi, którzy będa mu pomagać. Ale się boje, że mogoe dokonać złego wyboru. Cały czas się boję, co z nim będzie w przyszłości. Moja rodzina w zasadzie sie niewiele domyśla, bo dla nich to wstyd i nie przystoi takim ludziom jak m, rodzina byłego wyraziła swoje wyraźne stanowisko, negatywne.
                Wiem, że nie to jest najważniejsze, ale boję się, co z nim będzie. Chce jak najlepiej, naprawde.
                • madzioreck Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 23:36
                  Więc pozwól robić swoją robotę ludziom, którzy się na niej znają, dobrze? Terapeuta nie może dotrzeć... a myślałaś, że to tak rach-ciach, od razu, jak u wizyta u fryzjera? To może wymagać czasu, no litości...
                  • grudniowa377 Re: Na ile sobie może pozwolić? 21.12.10, 23:39
                    Terapeuta przeprosił mnie, zobaczymy, jak będzie dalej.
                    • iwles Re: Na ile sobie może pozwolić? 22.12.10, 00:01

                      Wydaje mi się, że podstawową "lekturą" w takiej sytuacji powinien byc polski film "Musisz zyć".
                      naprawdę polecam.
                      Nie jest to film lekki, ale bardzo ważny, aby uświadomić rodzicom, że aby ratowac dziecko trzeba czasami postępować nawet okrutnie i wbrew sobie i swoim dotychczasowym zasadom.


                    • google.pl Re: Na ile sobie może pozwolić? 22.12.10, 20:40
                      czytałam Twój poprzedni wątek, o synu
                      pisałaś że szukałaś i wybrałaś dobry ośrodek dla Niego

                      Obcuję z dziećmi mniej i bardziej chorymi, czasem choroba dziecka lub jej zaawansowanie wynika z zachowania rodziców.. Najlepiej pracuje się - najbardziej konstruktywnie i miarodajnie - jeśli rodzice przychodzą i mają postawę "proszę powiedzieć co zrobić żeby najlepiej pomóc mojemu dziecku", i stosują się do sugestii. W to wchodzi również przyjęcie na bary krytyki. To nie jest Jego problem w życiu, to jest Jego i Twój problem, bez Twojego całkowitego zaangażowania nic z tego nie będzie.
                      Co z tego że zrozumiałaś jakie popełniałaś błędy, i że każdy je popełnia... Ktoś z boku musi bardzo dogłębnie przeanalizować te błędy oraz ich konsekwencje bowiem w dużej mierze z ich powodu Twój syn znalazł się właśnie w tym miejscu gdzie jest teraz. Nie wszystkie błędy prowadzą dziecko do uzależnienia. Nie można tego objeść, nie można tutaj obejść Twojego wkładu w to co się dzieje.
                      A terapeuta balansował na granicy życia, był w samym środku tego "gówna" jak to określasz. Jako terapeuta obserwuje od lat zmagania innych z tym "gównem"
                      jeśli Ty, nigdy niemająca nic wspólnego z tym "gównem" używasz takiej ekspresji, to terapeuta który przeszedł piekło i regularnie to obserwuje u swych podopiecznych ma prawo chyba być bardzo bezpośredni jak widzi że do kogoś nie dociera kulturalna mowa o "problemie uzależnienia oraz współuzależnienia"..

                      Syn jest zamknięty bo powalił go rozmiar problemu i według mnie doskonale zdaje sobie sprawę kim się stał w Twoich oczach

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka