Dodaj do ulubionych

biurwy sądowe

28.12.10, 12:13
Z ostatnich doświadczeń - sądy to ostatnia już chyba ostoja biurw.
Kontakty z urzędem skarbowym, czy Zus -em nie są tak uciążliwe w przewidywaniu nastrojów pań po drugiej stronie linii telefonicznej.
Ba! W urzędach odnotowuję coraz wiekszą życzliwość i taki wręcz machinalny uśmiech.
Natomiast w ciągu ostatnich kilku tygodni, kiedy to kontakt musiałam mieć z paniami z sądów nie tylko w moim mieście, stwierdzam, że są wiecznie niezadowolone z przerywania im pracy, wiecznie nerwowe, poirytowane, niemiłe, aroganckie i NICZEGO NIE WIEDZĄ, BO NIE SĄ SĄDEM.
ja rozumiem, że w większości są to panie w wieku średnim powiedzmy, z wykształceniem głównie licealnym, czasem maturalnym, ale na Boga! czy ktoś nie mógłby się wziąć za wprowadzenie tam jakiś standardów?
Obserwuj wątek
    • mdro Re: biurwy sądowe 28.12.10, 12:19
      > ja rozumiem, że w większości są to panie w wieku średnim powiedzmy, z wykształc
      > eniem głównie licealnym, czasem maturalnym

      O ile mi wiadomo, to wszyscy urzędnicy pracujący w sądach od paru lat muszą mieć co najmniej licencjat. I nie są od np. udzielania porad prawnych.
      • shellerka Re: biurwy sądowe 28.12.10, 12:31
        o! w sądzie pracujesz?big_grin
        • mdro Re: biurwy sądowe 28.12.10, 15:03
          A skąd to przypuszczenie? Ja w ogóle wiem różne rzeczy...
      • gwen_s Re: biurwy sądowe 28.12.10, 12:43
        zapraszam do sądu w moim mieście, zrób prześwietlenie z referencji i cv przekonasz się ilu ma licencjat.... każdy idzie po plecach, nie ważne jakie ma wykształcenie a ważne od kogo przychodzi....
        • kocianna Re: biurwy sądowe 28.12.10, 13:38
          Ja z warszawskimi sądami miewałam często do czynienia i było całkiem OK. No, może raz zapomnieli mnie uprzedzić o tym, że rozprawa się nie odbędzie. Poza tym jednym wyjatkiem bylo w porzadku (zwlaszcza, kiedy sie okazywalo ze nie jestem strona i wlasciwie "ja tu tylko sprzatam").
        • przeciwcialo Re: biurwy sądowe 28.12.10, 16:23
          Może i po plecach z matura tam przychodza ale chyba musza choćby zaocznie jakąś administracje studiowac.
          • shellerka Re: biurwy sądowe 28.12.10, 16:25
            ze co?! buahahahahsmile chyba nigdy w sadzie nie bylasbig_grin
            • imasumak Re: biurwy sądowe 28.12.10, 17:17
              A Ty jako bywalczyni sądów poznajesz kto studiuje coś zaocznie, a kto nie?
      • mmena Re: biurwy sądowe 29.12.10, 16:08
        mdro napisała:

        > > ja rozumiem, że w większości są to panie w wieku średnim powiedzmy, z wyk
        > ształc
        > > eniem głównie licealnym, czasem maturalnym
        >
        > O ile mi wiadomo, to wszyscy urzędnicy pracujący w sądach od paru lat muszą mie
        > ć co najmniej licencjat. I nie są od np. udzielania porad prawnych

        Ale od roboty to chyba sa. Mialam nieszczescie skladac papiery w sadzie pruszkowskim w ksiegach wieczystych. Takiej muchy w smole to dawno nie widzialam. Kobieta rozwlakala kazda czynnosc do granic mozliwosci. Gdybym ja pracowala w takim tempie to juz dawno wyrzucili by mnie z hukiem na zbita buzke.
    • 18_lipcowa1 shelerka 28.12.10, 13:40
      sądząc z twoich wypowiedzi to Ty masz problem z otoczeniem i uważam że to Ty generujesz takie a nie inne zachowania ludzi dookoła siebie
      dziekuje za uwage
      • shellerka Re: shelerka 28.12.10, 16:16
        rozumiem, że w takim razie przyjazne nastawienie do mojej osoby pan z zusów, skarbówek i wszelkich urzędów wynika z ich popaprania emocjonalnego równego mojemu, w związku z czym tak swietnie się znimi dogaduję?
        tia.... cały swiat pełen jest shellerekbig_grin

        na podstawie twoich postow lipcowa, dziwie sie, ze w szpitalu cie nie udusili, nie zarabali i nie wykopali z oddziału.
    • margotka28 Re: biurwy sądowe 28.12.10, 13:42
      a co niby mają wiedzieć?
      panie w sekretariatach nie są od udzielania porad prawnych ale od informowania o stanie sprawy (prawomocny lub nie, kiedy rozprawa etc).
      Sądy są przeładowane, mają zbyt wiele spraw a zbyt mało pracowników.
    • baltycki Re: biurwy sądowe 28.12.10, 14:29
      shellerka napisała:

      BO NIE SĄ SĄDEM.
      Przeciez to prawda, nie sa.

      • kkokos Re: biurwy sądowe 28.12.10, 14:32
        miałam do czynienia z sądami warszawskimi i poznańskimi i daj boże zawsze takie urzędniczki, na jakie trafiałam smile
      • shellerka Re: biurwy sądowe 28.12.10, 16:23
        taki przykładzik z zeszłego tygodnia - chciałam się upewnić, że pismo które wysłałam dotarło do sądu, co by nei musiec jechać zaraz po swietach na rozprawe na drugi koniec polski.
        dzwonie wiec. pytam. nikt nie wie, bo akt nie maja. mowie wiec, ze nie chce wiedziec, czy pismo jest w aktach - pomijam juz poziom zrozumienia slowa mówionego, przez panie sekretarki, tylko czy wpłyneło. głucha cisza.
        tłumaczę wiec, ze powinni miec rejestr pism przychodzacych i wychodzacych i zeby ktos mi to łaskawie sprawdził i odpowiedzial na moje pytanie.
        w koncu podpowiedzialam, ze taki rejestr prawdopodobnie znajduje się w kancelarii.
        polaczono mnie z kancelaria, gdzie młoda dziewoja o glosie pustym jak moje garnki po swietach, odpowiedziala, ze ona w zasadzie sie nie orientuje, bo zastepuje tylko kolezanke.
        biedna zaprawde powiadam ta jej kolezanka zastepowana, jak przylezie do pracy i bedzie musiala wpisac do rejestru wszystkie pisma z okresu, kiedy byla zastepowana.

        dzisiaj z kolei dzwonilam, zeby dowiedziec sie o termin rozprawy i sygnaturę akt. ja rozumiem -
        • imasumak Schellerka, a wiesz co to znaczy wysłać pismo 28.12.10, 17:23
          za potwierdzeniem odbioru? I że skutkuje to tym, że masz w nosie to, czy ktoś to sobie wprowadzi do jakiegoś rejestru, czy nie?
          Czy może Twoja głowa jest tak pusta jak te Twoje garnki po świętach i tego nie ogarnia?
          • shellerka Re: Schellerka, a wiesz co to znaczy wysłać pismo 28.12.10, 17:35
            wysłałam. ale zanim zwrotka dotarła do mnie, chciałam się upewnić. tym bardziej, że działo się to w okresie okołoświątecznym.
            • imasumak Re: Schellerka, a wiesz co to znaczy wysłać pismo 28.12.10, 17:39
              Ale Ty nie musisz się kochanie przejmować tym że zwrotka jeszcze nie dotarła. Dostajesz przecież na poczcie podpite potwierdzenie z nr nadania, podpinasz to pod kopie wysłanego pisma i w razie draki ma dupochron, że z Twojej strony było wszystko jak należy.
              • shellerka Re: Schellerka, a wiesz co to znaczy wysłać pismo 28.12.10, 17:42
                ale ja chciałam wiedzieć. z jakiejś przyczyny, czy pismo dotarło choćby dzień przed rozprawą, więc weź się najpierw naucz mojego nicka pisac, tak jak sie nalezy, a potem sobie inny problem znajdz.
                chciałam sie dowiedziec i mialam do tego prawo. moglam miec ta pie przo ną zwrotkę juz w domu, a i tak chcialam sie dowiedziec, czy dotarło pismo i czy jest zarejestrowane.
                jeszcze jakies pytanie masz?
                • imasumak Re: Schellerka, a wiesz co to znaczy wysłać pismo 28.12.10, 19:47
                  Jeśli lubisz sobie stwarzać problemy, to nie mam już pytań.
            • kamelia04.08.2007 Re: Schellerka, a wiesz co to znaczy wysłać pismo 29.12.10, 15:34
              shellerka napisała:

              > wysłałam. ale zanim zwrotka dotarła do mnie, chciałam się upewnić.


              jak wysłałas ze zwrotką, to po co im dupe zawracasz?
              masz potwierdzenie, ze wysłałas i ze oni otrzymali. Żeby miec dobra dupokrytke, wystarczy list polecony zwykły
        • kamelia04.08.2007 Re: biurwy sądowe 29.12.10, 15:23
          shellerka napisała:

          > taki przykładzik z zeszłego tygodnia - chciałam się upewnić, że pismo które wys
          > łałam dotarło do sądu,(....)
          > dzwonie wiec. pytam. nikt nie wie, bo akt nie maja. mowie wiec, ze nie chce wie
          > dziec, czy pismo jest w aktach - pomijam juz poziom zrozumienia slowa mówionego
          > , przez panie sekretarki, tylko czy wpłyneło. głucha cisza.


          poziom zrozumienia słowa mówionego, to chyba u ciebie jest "nieteges", droga shellreko.
          Skoro ci kobieta mówi, ze akt nie maja, to skad ma wiedziec czy jest w nich twoje pismo.

          Pismo wysyłasz do okreslonej sprawy, kazda sprawa ma swój numer, numer sprawy podajesz w kazdym pismie. Jak twoje pismo wpłynie do sekretariatu, i jak to jest cos waznego, np. cofniecie roszczenia, wniosek o sporzadzenie uzasadnienia, to odnotowuja to pismo w repertorium i podaja dajej urzednikowi, zeby podłozył do akt. Jesli to jest pismo typu: "wysoki sądzie, w nastepnym tygodniu nie moge przyjechac na rozprawe z powodu choroby", to tego nie odnotowują.

          Jak ci wiec kobieta tłumaczy, ze akt nie maja, to skad ona ma wiedzieć czy twoje pismo jest czy go nie ma. żeby wiedzieć czy jest to twoje pismo, musiałaby zajrzeć do akt - to chyba oczywiste.
          ty myslisz, ze go jej wydziału przypływa tylko jedno twoje pismo na tydzień? Inna sprawa, inny urzednik jest od obsługi interesantów, inny od dystrybucji korespondencji, a kto inny prowadzi referat sedziego, który zajmuje sie twoja sprawą.


          > tłumaczę wiec, ze powinni miec rejestr pism przychodzacych i wychodzacych i zeb
          > y ktos mi to łaskawie sprawdził i odpowiedzial na moje pytanie.

          a skad wiesz jaki oni rejestr maja, byłas na kursie dla urzedników sadowych???

          > w koncu podpowiedzialam, ze taki rejestr prawdopodobnie znajduje się w kancelar
          > ii.

          owszem w kancelarii jest i tam sie rejestruje co najwyzej nowe sprawy, jak sprawa jest w toku, to po prostu przekazuja pismo dalej. Moga miec jeszcze zeszyt, gdzie maja potwierdzenie przekazania pism do okreslonego wydziału.


          > polaczono mnie z kancelaria, gdzie młoda dziewoja o glosie pustym jak moje garn
          > ki po swietach, odpowiedziala, ze ona w zasadzie sie nie orientuje, bo zastepuj
          > e tylko kolezanke.


          to ty masz głos pusty jak garnki dziewczyno. Chyba logiczne, ze nie wie, skoro ona tu siedzi na zastepstwie, zrobi bieżąca robote i musi isc do swoich papierów.



          Wybacz kochana, ale jestes osobnikiem nie rozumiejacycm pracy sadu, instytucji dosc zbuirokratyzowanej, ale logicznej. Masz postawe roszczeniowa połaczona z poczuciem wyższosci wobec tych cytuje "biurw", w dodatku próbujesz je pouczac, choc tak na prawde pierdzielisz jak potłuczona.

          Ja, jako "była", tez spusciłabym cie na drzewo, bo jestes typem interesanta od którego człowieka trafia. Pierdzielisz jak potłuczona, nie rozumiesz co sie do ciebie mówi, urwałas sie z ksiezyca i uważasz, że ci sie czerwony dywan należy
          • sharpless6 Re: biurwy sądowe 29.12.10, 15:35
            cóż shellerka kamelia prawdę mówi.
    • atojaxxl Nie wiem jak gdzie indziej 28.12.10, 14:40
      ale w moim mieście nie spotkałam się z lekceważącym traktowaniem przez pracownice sekretariatu w sądzie. Nigdy wcześniej w sądzie nie byłam, nie wiedziałam jak formalnie załatwia się składanie wniosku o sprawę spadkową i poszłam po prostu do sekretariatu odpowiedniego wydziału. Pracownica bardzo uprzejmie mnie poinformowała, sprawdziła mi wniosek pod względem formalnym i zeszła ze mną do dziennika podawczego. A przecież mogła burknąć: to nie u nas, to na dziennik....
      • shellerka Re: Nie wiem jak gdzie indziej 28.12.10, 16:28
        nie wiem. może faktycznie, gdybym się osobiście przejechała, byłoby milej.

        fakt, przy moim rozwodzie uzyskałam ogromną pomoc od pracowników sądu, ale myślę że w dużej mierze było to spowodowane taką ciekawostką, jaką był mój rozwód.

        no i wtedy też w zasadzie osobiście wszystko załatwiałam.

        te okropne doświadczenia to nie w poznaniu.
        • lukrecja34 Re: Nie wiem jak gdzie indziej 28.12.10, 16:49
          ewidentnie nie masz zielonego pojęcia jaki charakter ma praca w sądzie..
          oczekujesz,że skoro się już w tym sądzie pracuje to powinno się mieć cała wiedzę w małym palcu u nogi,łącznie z wiedzą prawniczą.
          otóż niniejszym wyprowadzam cię z błędu-ja pracując na biurze podawczym miałam symboliczne pojęcie o pracy na biurze obsługi interesanta.dziewczyny z wydziału pracy nie orientują się w zagadnieniach wydziału karnego odwoławczego a te z archiwum są zielone w wydziale cywilnym.to tak w skrócie.
          co do wykształcenia-wyższe jest obligatoryjne na stanowisku urzędniczym.i zapewniam cię,że żadne plecy tu nie pomogą a to dlatego,że taka jest dyrektywa odgórna,wymóg z ministerstwa i można sobie chcieć lub nie a wyższe pół mojego sądu na biega robiło,żeby dalej pracować.
          i jeszcze jedno-miłe zachowanie działa w dwie strony.
          jeśli do pokoju wchodzi nabzdyczona paniusia,której dywany pod nogi się należą,z pretensjami do nas,że są jakieś sądowe opłaty (no bo przecież my je do własnej kieszeni pakujemy..),chamska i nieuprzejma to sorry ale wywołuje to raczej spodziewaną reakcje.
          i tak-zgadłaś-pracuję w sądziesmile
          • shellerka Re: Nie wiem jak gdzie indziej 28.12.10, 16:59
            przepraszam bardzo, ale wytłuszczyłam jakie informacje próbowałam uzyskać.

            i zapewniam Cię, że nigdy przenigdy nie pytałam o nic związanego ze sprawą karną w sądzie rodzinnym, ani na odwrót.

            i nigdy przenigdy nie oczekiwałam wiedzy prawniczej - od tego są prawnicy.

            ale jak ktoś, na pytanie - czy wpłynęło już moje pismo - odpowiada mi: "nie wiem, bo nie mam akt", to z lekka mnie to dziwi.
            • ewasuwek Re: Nie wiem jak gdzie indziej 29.12.10, 14:46
              do całej dyskusji dodam jeszcze, że obowiązuje ustawa o ochronie danych ososbowych i nie jestem pewna czy takie informacje można podawać przez telefon...
            • kamelia04.08.2007 Re: Nie wiem jak gdzie indziej 29.12.10, 15:45
              shellerka napisała:


              > ale jak ktoś, na pytanie - czy wpłynęło już moje pismo - odpowiada mi: "nie wie
              > m, bo nie mam akt", to z lekka mnie to dziwi.
              >


              no chyba logiczne, że jak nie ma akt, to ci nie odpowie. Duchem swietym, czy wrózka nie jest. A pismo, by odniosło skutek o jaki ci mniej wiecej chodzi, musi byc wszyste we własciwym miejscu do akt, bo pismo jest dla sadu, a nie dla urzednika.

              Jak zadzwoniłas na biuro podawsze, to nie oczekuj, ze cie o czymkolwiek poinformują, oni maja otworzyc list, posteplowac listonoszowi przyjecie listu, a nastepnie wrzucic do odpowiedniego korytka.
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: Nie wiem jak gdzie indziej 28.12.10, 17:03
            ja mysle, ze one poprostu ci tego hammera zazdroszcza...
            • matsuda baaaaaaa n/t 28.12.10, 17:06
              • shellerka Re: baaaaaaa n/t 28.12.10, 17:07
                nie zmusicie mnie do zmiany nicka tongue_out
                • matsuda Re: baaaaaaa n/t 28.12.10, 17:12
                  ajtam, jeszcze watki sie pomyla i wyjdzie bajzel...
        • naomi19 Re: Nie wiem jak gdzie indziej 29.12.10, 22:12
          fakt, przy moim rozwodzie uzyskałam ogromną pomoc od pracowników sądu, ale myślę że w dużej mierze było to spowodowane taką ciekawostką, jaką był mój rozwód
          A kreowałaś się na taką zapaloną katoliczkę... oj oj
          czar prysł...
        • kamelia04.08.2007 Re: Nie wiem jak gdzie indziej 29.12.10, 22:59
          shellerka napisała:


          > fakt, przy moim rozwodzie uzyskałam ogromną pomoc od pracowników sądu, ale myśl
          > ę że w dużej mierze było to spowodowane taką ciekawostką, jaką był mój rozwód.



          wiesz co, ten twój rozwód to im latał. Przerabiaja tego w setkach, a nawet w tysiacach spraw wpływajacych rocznie do wydziału.

          Przerabiaja sprawy znanych i nieznanych, czarnych, białych i kolorowych, waznych i niewaznych osobistosci. Troche przewartosciowujesz swój rozwód.

          A zostałas obsłuzona w sposób cie zadawalajacy, bo byc może nie pierdzieliłaś takich głupot i nie próbowałas im udowodnic, ze wiesz lepeij jak sąd i sedziowei funkcjonuja i moze po prostu nie byłaś tak chamska jak teraz.

    • kali_pso Re: biurwy sądowe 28.12.10, 17:28

      Gorsze sa tylko te z mojej poczty, które twierdzą, że nie mogą przyjąć skargi na listonosza, tylko wysylaja mnie UP po drugiej stronie miastawinkp Bo niby tutaj gdzie jestem to sklep spożywczy a nie UP z gabinetem naczelnika...sprytne? Sprytne...
    • shellerka Re: biurwy sądowe 28.12.10, 17:40
      jeszcze pragnę dodać, że pisma które przychodziły z sądu, miały przekręcone imiona i nazwiska stron, mnóstwo literówek.
      nie wspomnę już o tym, że np. sąd do którego notariusz przesyłał akt notarialny, pół roku później chciał od nas tego samego aktu. dopiero wyjaśnienie pisemne, że już to mają, tylko może by łaskawie sprawdzili, sprawiło, że nie musieliśmy się tłuc na posiedzenie.

      dla mnei to jeden wielki bałagan i opieszałość abstrahując juz od wykształcenia, jeśli kogś to tak zabolałosmile
      • lukrecja34 Re: biurwy sądowe 28.12.10, 19:28
        szkoda dyskusji..na podstawie jednej sytuacji wyrobiłaś sobie nieprawdziwą i krzywdzącą opinię o całej grupie zawodowej i jeszcze chwalisz się tym publicznie..jesteś typową interesantką,której nie znoszą urzędnicy chyba wszystkich urzędów-z roszczeniową i chamską postawą na zasadzie wszystko mi się należy,czapki z głów a kto się pomyli ten z roboty niech wylatuje..
        • mamachlopakow2 a tak wogóle... 29.12.10, 13:20
          to najbardziej podoba mi się Twoja cecha(?)odgadywania z twarzy kto ma jakie wykształcenie....
          Ehh to musi byc strasznie pomocne w życiubig_grin
      • zjedzmy_polaka Re: biurwy sądowe 29.12.10, 23:48
        Akurat co do żądania dokumentów, to "biurwy" wykonują zarządzenia sędziów prowadzących sprawę i nie wykazują się inwencją własną. A żeby mieć mniej nerwów proponuję wynająć prawnika. Mnie się krew gotuje kiedy petenci sami łażą po sekretariatach, nie potrafią sformułować pytania, że o zrozumieniu otrzymanej od obsługi sekretariatów informacji nie wspomnę. Okoliczność czy Pani pismo do akt wpłynęło , nie ma znaczenia dla stawienia się na rozprawie- sekretarki mogą je donieść na rozprawie i sąd je może doręczyć drugiej stronie na rozprawie właśnie. Jeszcze raz gorąco polecam zapłacić wynagrodzenie fachowemu pełnomocnikowi - oszczędzi Pani nerwów sobie i wszystkim dookoła, ale jak rozumiem - w myśl zasady, że Polacy znają się na medycynie, prawie i pogodzie jest Pani swoim własnym prawnikiem ze wszystkimi niedogodnościami z tymi związanymi. Pozdrawiam.
    • kamelia04.08.2007 Re: biurwy sądowe 29.12.10, 14:47
      shellerka napisała:


      > ja rozumiem, że w większości są to panie w wieku średnim powiedzmy, z wykształc
      > eniem głównie licealnym, czasem maturalnym, ale na Boga! czy ktoś nie mógłby si
      > ę wziąć za wprowadzenie tam jakiś standardów?
      >



      pierdzielisz jak potłuczona, kobieto z wykształceniem głównie licealnym, czasem maturalnym. W ogóle nie wiesz o czym gadasz, urwałas sie z choinki.


      Po pierwsze, owe biurwy, jak je nazwałas, nie sa od udzielania porad prawnych. Jak chcesz porady prawnej, to idx do kancelarii, zapłac i dostaniesz poradę.

      Po drugie: owa biurwa ma cie poinformowac np. o tym czy akta wpłyneły i zostały zarejestrowane, o terminie rozprawy, o tym czy termin został wyznaczony, czy zawiadomienie zostało wysłane, o tym czy zapadł wyrok. Przez telefon cie nie poinformuje jednak jaki zapadł wyrok, bo skad moze wiedziec, że ty to ty, a nie sasiadka.

      PO trzecie: dlaczego wyrok nie zapadł albo dlaczego zapadł właśnie taki, dlaczego termin rozprawy nie został wyznaczony, albo dlaczego dopiero za pół roku, dlaczego sad żąda takich , a nie innych dokumentów, to nie jest w jej kompetencjach. Od tego jest sędzia, ona tu nie ma nic do gadania. Jak ci sie nie podoba treśc wyroku, to składasz apelację, jak ci sie nie podoba, że terminu jeszcze sad nie wyznaczył, to piszesz skargę do prezesa sadu.
      Te biurwy, jak je nazywasz sa dla sedziów od wynieś, przynieś, pozamiataj.

      Po czwarte, sa to panie w srednim, w młodym i w starszym wieku, z wykształceniem róznym, od maturalnego, po licencjackie, wyzsze magisterskie, sa tez panie, którzy robia doktorat i sa sto razy madrzejsze od sedziów, ale hierarhia w sadzie jest taka, ze one moga najwyzej "ja tu tylko sprzatam"

      Po piate, interesanci dzwonia czasem z takimi żadaniami, pierdziela takie głupoty, nie pilnuja własnych interesów, ze skoro sobie tak rozgrzebali sprawy, to niech teraz sami ponosza konsekwencje.

      Po szóste, jak zarabiasz 1600 czy 1700 zł brutto od kilku lat, masz wykształcenie wyższe i codziennie masz zajmowac się szyciem akt albo wpisywaniem w dziurki, to sorry, ale nie oczekuj entuzjazmu od takiej - jak ja nazwałaś - biurwy.
      • jagoda2 Re: biurwy sądowe 29.12.10, 22:38
        Dokładnie tak jak piszesz kamelio. Ja pracuję na wyższej uczelni, gdzie niemal 100% pracowników tzw. administracji ma wyższe wykształcenie (co najmniej licenjat), a przez tzw. interesantów czyli studentów i kadrę dydaktyczną (a zwłaszcza przez nią) są traktowani jak niewiele umiejące darmozjady. Często wynika to po prostu z niewiedzy, co wchodzi w zakres kompetencji danej osoby i pretensje są chybione, niemniej jednak jest to przykre, kiedy kolejny raz ktoś ma pretensje do Ciebie o coś, za co Ty nie odpowiadasz, a on myśli, że to leży w Twoich kompetencjach. Studentów można "wychować" i z czasem stają się grzeczni i uprzejmi (jeśli nie wynieśli tego z domu), ale kadry dydaktycznej już nie. Najgorzej kiedy słyszysz, kiedy ktoś mówi, że przeżerasz jego pieniądze (profesor) - normalnie walnęłabym w papę. Na szczęście nigdy czegoś takiego nie usłyszałam. Wyobrażam sobie, jak funkcjonowałaby uczelnia bez administracji. Dodam, że nie pracuję w przysłowiowym dziekanacie. A zarobki jakie są - każdy widzi - żadnej motywacji do pracy, a jednak pracujemy - i to niemało - wbrew obiegowej opinii.
    • baltycki przeciez szelerka to idiotka.. 30.12.10, 00:51
      I co sie tak goraczkujecie?
      Idiotka ktora uwaza, ze nalezy do "sredniej klasy sredniej".
      Srednie wyksztalcenie, srednia pensja to jeszcze nie jest ..klasa srednia.
      Przepraszam, srednia klasa srednia..
      Moze ona ma i wszystko srednie.. ale klase znacznie ponizej sredniej..
      Pusta, prozna.. wiekszosc postow o kieckach, zakupach w lumpeksie (bo srednia klasa srednia tam taniej kupi koszule.. za 15 zl a nie 80 za nowa)
      Idiotka srednia, klasa srednia.. ups..
      Srednia klasa srednia lumpeksowa..

      Szelerko..
      Srednia klasa to fabryczke ma i oddaje swoje ciuchy DO lumpeksu.. DO, a nie chodzi tam na zakupy..
      Skonczona, zarozumiala idiotka.
    • kalam07 Re: biurwy sądowe 30.12.10, 08:41
      w kaganiec i uwiazac koło budy takiego babiszona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka