shellerka
28.12.10, 12:13
Z ostatnich doświadczeń - sądy to ostatnia już chyba ostoja biurw.
Kontakty z urzędem skarbowym, czy Zus -em nie są tak uciążliwe w przewidywaniu nastrojów pań po drugiej stronie linii telefonicznej.
Ba! W urzędach odnotowuję coraz wiekszą życzliwość i taki wręcz machinalny uśmiech.
Natomiast w ciągu ostatnich kilku tygodni, kiedy to kontakt musiałam mieć z paniami z sądów nie tylko w moim mieście, stwierdzam, że są wiecznie niezadowolone z przerywania im pracy, wiecznie nerwowe, poirytowane, niemiłe, aroganckie i NICZEGO NIE WIEDZĄ, BO NIE SĄ SĄDEM.
ja rozumiem, że w większości są to panie w wieku średnim powiedzmy, z wykształceniem głównie licealnym, czasem maturalnym, ale na Boga! czy ktoś nie mógłby się wziąć za wprowadzenie tam jakiś standardów?