Dodaj do ulubionych

Ryzykowałybyście?

01.01.11, 20:54
Właśnie na Polsacie oglądam krótki reportażyk o kobietach chorujących na raka, które leczenie odłożyły ze względu na ciążę i urodziły dzieci wbrew zaleceniom lekarzy. Przesłanie reportażu - wiele kobiet usuwa ciążę pod wpływem opinii lekarzy, sugerujących że tak należy, bo trzeba jak najszybciej podjąć leczenie, nowotwór złośliwy nie lubi czekać. Te kilka kobiet zdecydowało inaczej, i im się udało. Ale było to przedstawione tak, jakby to była norma, rzecz do przewidzenia, a lekarze po prostu nadmiernie ostrożni i nic złego się nie stanie jak się ich opinie zlekceważy. Zabrzmiało to tak, jakby ta reszta, godząca się na aborcję źle robiła ulegając lekarzom, którzy nakłaniają do takiego wyboru niejako automatycznie. Co innego gdyby jedynie pochwaliła takie osobiste wybory - ale tu leciało zalecanie takiego scenariusza, poparte demagogicznym podsumowaniem w stylu SE "mamy nie chcą myśleć o tym, co by było gdyby posłuchały lekarzy". Szkoda, że choć nie spytała dla równowagi czy myślą o tym, co by było, gdyby choroby nie dało się zatrzymać.

Happy end nie wszystkich dotyczy, a lekarze nie zalecają aborcji ot tak sobie, ale dlatego że z nowotworami nie ma żartów i każdy dzień się liczy.

Jak można robić reportaż z takim wydźwiękiem tylko dlatego, że paru szczęściarom się udało? gratuluję odwagi i determinacji i życzę zdrowia, ale choćby Agatę Mróz taka decyzja kosztowała życie i pewnie nie ją jedną. Poraziła mnie zupełna beztroska i jednostronne podejście autorki. Brak dziennikarskiej odpowiedzialności i jakiejkolwiek rzetelności.
Obserwuj wątek
    • edit38 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:01
      Podziwiam te kobiety ale ja chyba nie potrafiłabym podjąć takiej decyzji i nie chodzi tu o strach przed śmiercią tylko o to że moje dziecko zostanie bez matki (wg mnie jest to bardzo prawdopodobne - bardziej niż to że się uda) i to że mój mąż zostałby sam z maleńkim dzieckiem, bałabym się że nie da sobie rady psychicznie i fizycznie.
      • lukrecja34 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:07
        nie byłam i mam nadzieję,że nigdy nie będę stała przed takim wyborem ale gdyby jednak to raczej usunęłabym ciążę-moje życie byłoby dla mnie najważniejsze
        • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:11
          Usunelabym,o ile dziecko mozna miec jak sie wyjdzie z chorby,to jeszcze cudotworcy nie ma,ktory by zycie zwrocil.
          Nie cierpie przedstawiania tylko dobrych aspektow i szczesliwych zakonczen.Gdyby to ogladala jakas matka ktora usunela,by wygrac z rakiem to nie byloby jej za wesolo.Program,ktory moze kopnac lezacegouncertain
          • jkk74 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:12
            krapheiko niestety wydźwięk programu właśnie taki jest - kopie te kobiety, które usunęły aby ratować swoje zdrowie i życie smile
            • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:56
              Nigdy nie rozumialam sensu takich programow,bo one daja zlude tego,ze wszystko bedzie dobrze i ch.. z tym co lekarz mowi,w koncu na jakims tam polsacie,tvn czy dwojce pokazywali,ze daly kobiety rade i urodzic i wygrac z rakiem.To ja tez dam rade i urodze wbrew lekarzom,a potem placz zgrzytanie zebow,i o jedna sierote wiecje,a czasem o dwa zycia mniej.Te ktore juz poddaly sie aborcji na nowo przezywaja tamto zdarzenie,a nawet popadaja w depresje,no bo ja zabilam swoje dziecko,co by bylo gdybym tego nie zrobila...
              Poniewaz tv ma wieksza moc niz lekarz to tylko czekac na nastepne ryzykantki.
              Smiem twierdzic,ze dziecko A.Mroz nie jest szczesliwe.
              • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 22:57
                krapheika napisała:

                > Smiem twierdzic,ze dziecko A.Mroz nie jest szczesliwe.

                Ja bym tego nigdy nie śmiała twierdzić.
                • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:09
                  A ja smiem,bo znam wiele polsierot,mi najblizsza tez takowa jest i wiem jak jej bardzo brakuje matki i jakim nieszczesciem jaet dal niej takowej nie miec.
                  • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:24
                    Wiesz co? a ja znam ludzi, którzy mieli straszne dzieciństwo pomimo że mieli obydwoje rodziców. Posiadanie obojga rodziców nie jest gwarancją pełni szczęścia w życiu.
                    Mój szanowny małżonek stracił wcześnie matkę ale pomimo swoich trudnych doświadczeń moge z całym przekonaniem powiedzieć że jest człowiekiem szczesliwym, pogodnym, optymistycznie nastawionym do świata, ma fajną córkę i żonę smile .
                    • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:40
                      Posiadanie tylko ojca tez nie jest gwarancja pelni szczescia w zyciu.Poza tym ja osobiscie gdybym wiedziala,ze moja matka umarla przeze mnie,bo wolala mnie urodzic niz sie leczyc nie bylabym szczesliwa.
                      • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:52
                        krapheika napisała:

                        > Posiadanie tylko ojca tez nie jest gwarancja pelni szczescia w zyciu.Poza tym j
                        > a osobiscie gdybym wiedziala,ze moja matka umarla przeze mnie,bo wolala mnie ur
                        > odzic niz sie leczyc nie bylabym szczesliwa.
                        Na to czy człowiek będzie szczęśliwy składa się wiele czynników. Ale jedno jest pewne żeby być szczęśliwym trzeba się w ogóle urodzić.
                        • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 00:09
                          Mozna sie urodzic pozniej i niekoniecznie kosztem zycia matki.
                          • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 10:47
                            krapheika napisała:

                            > Mozna sie urodzic pozniej i niekoniecznie kosztem zycia matki.

                            Niestety nie można się później urodzić....chyba że mówisz o zupełnie innej osobie.
                            • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 16:50
                              A skad to wiesz,ze nie mozna?ja wierze,ze mozna.
                              • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 20:17
                                Ale tu nie ma co wierzyć. Każdy człowiek jest niepowtarzalny, rodzi sie i ma do przeżycia swoje życie.
                                • kadanka wybor nalezy do kobiety i koniec 10.01.11, 11:58
                                  wybor nalezy wylacznie do kobiety. to w jej macicy rozwija sie nowe zycie. i trzeba szanowac zarowno to, ze chce urodzic, jak i to ze decyduje sie na aborcje. to jest jej wybor.

                                  a dywagacje o tym czy dziecko wychowywane bez rodzonej matki jest szczesliwe czy nie, sa GLUPIE. gadanie ze ktos smie twierdzic ze dziecko Mroz wychowuywanie przez ojca (i zapewne mase kobiet- babcie, znajome ojca) jest nieszczesliwe to juz naprawde kretynizm... tylko po to, zeby dopasowac rzeczywistosc do wlasnych tez...
                                  • easz Re: wybor nalezy do kobiety i koniec 10.01.11, 14:12

                                    Wybor nalezy do kobiety, ale w tym przypadku liczy się również zdanie tych, którzy zostaną z dzieckiem, czy którym matka zostawi dziecko, kiedy niestety być może umrze a prawdopodobieństwo jest duże.
                                    Poza tym, tak, wybiera kobieta - tylko że bez jakichkolwiek nacisków, także w formie prania mózgu i sumienia, pamiętaj o tym.

                                    A ogólnie, to ja się zgadzam z treścią postu założycielskiego - jest grubym świństwem w tak niebezpiecznych sprawach pokazywać fałszywy obraz rzeczy i karmić ludzi na życiowych rozstajach dmuchanym żarciem, którego nie ma. Podjęciu decyzji i uniknięciu pogłębienia problemu oraz kolejnych nieszczęść służy tylko rzetelne podejście do kwestii odpowiedzialnych i kompetentnych specjalistów oraz pokazanie możliwie wszystkich za i przeciw. Zawsze myślałam, że to oczywiste. Poza tym, niezależnie od decyzji - pomoc, wsparcie itp.
    • jkk74 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:05
      widziałam i mam podobne odczucia...
      decyzja czy usunąć ciążę czy nie w sytuacji zagrożenia życia matki to cholernie trudna decyzja... w takiej sytuacji nie mamy prawa oceniać wyborów, niezależnie od tego jakie są...

      pokazano matki, którym się udało, które mają i dziecko i zdrowie...
      ale ile jest takich które przegrywają?
      tego nikt nie powiedział...

      i masz rację - nikt nie spytał tych kobiet czy myślały co będzie gdy jednak nie wygrają z chorobą...

      a że lekarze są bardzo ostrożni, zachowawczy i wolą doradzić aborcję i natychmiastowe leczenie zamiast podjęcia ryzyka?
      nie dziwi mnie to zupełnie... zbyt często w takich sytuacjach byliby oskarżani o narażenie kobiety na utratę zdrowia i życia...
      • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:38
        jkk74 napisała:


        > i masz rację - nikt nie spytał tych kobiet czy myślały co będzie gdy jednak nie
        > wygrają z chorobą...
        Może myślały: jesli ja nie przeżyję to chociaż dziecko przeżyje, pozostawię kogoś po sobie..... i to nadawało sens ich życiu i leczeniu.
        • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:59
          To czysty egoizm skazywac dziecko na bardzo prawdopodobne sieroctwo.
          Nie mozna dziecka traktowac jak sens SWOJEGO zycia.
          • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 22:51
            krapheika napisała:

            > To czysty egoizm skazywac dziecko na bardzo prawdopodobne sieroctwo.

            Dla mnie wręcz przeciwnie: w takiej trudnej sytuacji zamiast myślenia jedynie o osobie, mysli sie także o dziecku, nawet kosztem swojego zdrowia i życia. Inna sprawa że w takiej sytacji każdy ma prawo do tego egoizmu. I ja rozumiem, że kazda decyzja jest trudna.
            • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:07
              Jesli mysleniem o dziecku uwazasz skazywanie je na prawdopodobne sieroctwo to coz,kazdy ma prawo do swego zdania.Nie chcialabym by moje dziecko bylo sierota,wiec staram sie zyc tak by jak najmniej narazac sie na ryzyko.
              • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:30
                krapheika napisała:

                >Nie chcialabym by moje dziecko bylo sierota,w
                > iec staram sie zyc tak by jak najmniej narazac sie na ryzyko.
                J też bym nie chciała, ale żeby zaraz z tego powodu skazywać je na śmierć......
                To już wolę wersje egoistyczną - usuwam ciążę żeby ratować siebie
                • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:34
                  Chyba mnie zle zrozumialas,tez jestem za usunieciem,nie jestem za podejmowaniem ryzyka.
                  • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:48
                    Dobrze Cię zrozumiałam. Ja się nie opowiadam za żadną "opcją". Rozumiem kobiety które decydują się na aborcję ale z powodu tego że ratuja siebie a nie z tego powodu że ich dziecko może zostać półsierotą. Nie uważam, że dziecko wychowywane bez matki nie może sobie ułożyć życia i być szczęsliwe.
                    Rozumiem tez te kobiety które ryzykując swoje zdrowie i życie decyduja się urodzić.
                    -
    • przeciwcialo Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:10
      Gdybym nie miała dzieci pewnie zaryzykowałabym urodzenie dziecka. Teraz gdy mam dzieci nie wiem czy odważyłabym sie na taki krok.
    • kota_marcowa Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:12
      Pewnie, że lekarze maja rację ale to by się źle sprzedawało w telewizji. Ja rozumiem decyzje kobiet, które zdecydowały się urodzić ale i tych co zdecydowały się leczyć, a takie głupie, nieobiektywne programy mogą kogoś kosztować życie.
      • iuscogens Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:26
        Ale one celowo zachodziły w tą ciążę czy to wpadki były??
        Celowo nigdy bym nie zaszła w takiej sytuacji, jakby to była wpadka to nie wiem co bym zrobiła, tzn. raczej nie chciałabym usunąć, ale na 100% nie wiem.
        • burza4 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:42
          O jezu, a co za różnica? przecież nie planowały ciąży ze świadomością choroby, dowiedziały się prawie jednocześnie i o złośliwym nowotworze i o ciąży.
      • szyszunia11 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:27
        kota_marcowa napisała:

        > Pewnie, że lekarze maja rację ale to by się źle sprzedawało w telewizji.

        nie widziałam programu, więc się nie wypowiem na jego temat, ale z tym stwierdzeniem się nie zgadzam. najlepiej sprzedają się tragedie i skandale, ogólnie, historie z happy endem zdecydowanie gorzej.
        Jeżeli ten program przekazał tezę, że zawsze w takich sytuacjach się udaje, że nie ma ryzyka, to rzeczywiście nie fair. choć tak jak mówię- nie oglądałam, więc nie mam pojęcia czy przedstawił.
        • kali_pso Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:41

          A ja bym powiedziała inaczej- najlepiej sprzedają się tragedie z tzw. ludowym happy endem, np.
          1. Rozłączenie rodziny/eksmisja na skutek pomyłki bezdusznego urzędnika/ jako wysłannika Ciemnej Strony Mocy( czyt. państwo)
          2. Interwencja Rycerzy Jedi( czyt. media)- powrót rodziny na swoje/cała rodzina przy wigilijnym stole
          3. Zemsta Sithów- urzędnik oddala się mówiąc "bez komentarza, proszę wyłączyć tę kamerę",


          Tutaj masz podobnie- tragedia( choroba nowotworowa), happy end( ciąża szczęśliwie donoszona), Ciemna Strona Mocy- lekarze_co_oni_tam_wiedzą
        • kota_marcowa Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:48
          no niby tak ale najlepsze wziecie mają happy endy. Ile smaczku jest w tym, że wbrew radom lekarzy urodziła i wyzdrowiała, jak by umarła to by już nie było takie ciekawe. Powtarzam, że rozumiem obie decyzje ale powinni pokazać obie strony medalu, bo jednak więcej jest tych, którym się nie udało, a takie pokazywanie tylko tylko tych, którym się udało może prowadzić do pochopnych i szkodliwych decyzji bo co ci lekarze wiedzą skoro w tv mówili inaczej. media mają ogromną moc przekonywania.
        • burza4 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 22:21
          Przesłanie było takie, że generalnie lekarze wyolbrzymiają sprawę, bezmyślnie zalecają niepotrzebne aborcje. Bo chemioterapia nie wpływa na dziecko:
          raknroll.pl/praktyczne-info/ciaza-a-rak
          Ale jednak wybiera się leczenie niosące mniejsze ryzyko dla dziecka, czy wręcz rezygnuje z agresywnej terapii, co niekoniecznie nie ma wpływu na szanse matki.

          w materiałach fundacji można przeczytać np. "większość badań sugeruje, że leczenie raka szyjki macicy może być odroczone o ile rak jest we wczesnym stadium". A ktoś da gwarancję, że za 3 miesiące nadal będzie "wczesny" a nie zaawansowany?

          Sama idea wsparcia jest jak najbardziej ok - ale już po podjęciu decyzji, że ktoś chce urodzić choćby nie wiem co. Ale nie wolno dobierać argumentów do jedynie słusznego wyboru, bo to jest nadużycie. Tym bardziej, że o ile dobrze pamiętam, to dopiero po 5 letniej remisji można mówić że się raka pokonało, a ich dzieci były znacznie mniejsze.
          • verdana Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:16
            Moja uczennica była w ciąży i miała stan przedrakowy. 18-latka. Lekarze zalecili czekać z leczeniem do porodu.
            Poronila w 4 miesiącu - rak rozwinął się tak, ze usunieto jej macicę i jajniki. Nie wiem, co bylo dalej, bo dziewczyna odeszła ze szkoły, musiała się leczyć - ale w najlepszym wypadku została okaleczona. A lekarze raczej nie sadzili, ze przezyje.
      • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:44
        Ale są lekarze którzy włąsnie podejmują sie leczyć kobiety w ciąży. Niektóre panie nawet o tym nie wiedzą i uważają, że albo ciąża albo leczenia. Gdyby dostawały rzetelna informację na ten temat może zdecydowałyby urodzić.
        • kawka74 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:49
          Nie każdy typ nowotworu może być leczony w ciąży, nie każdy nowotwór jest uprzejmy poczekać z rozwojem do porodu, ba - nawet zdarza się, że inwazja nabiera tempa. Nie chodzi więc o to, czy lekarz się podejmie, czy nie, tylko od tego, z czym mamy do czynienia.
          • przeciwcialo Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:52
            Kiedyś w jakiejs kobiecej gazecie czytałam o kobietach które z rakiem piersi wygrały i urodziły dzieci, jedna nawet zaryzykowała po chorobie druga ciążę. Rak piersi daje ciąż szansę i to sporą.
            • kawka74 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:57
              Ja z kolei czytałam o kobiecie, która czekała z leczeniem czerniaka do porodu i przegrała.
              Oprócz raka piersi jest jeszcze - niestety - szeroki wachlarz nowotworów, które nie pozostawiają wiele nadziei na wyleczenie, jeśli się nie zacznie terapii natychmiast.
          • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 22:53
            kawka74 napisała:

            > Nie każdy typ nowotworu może być leczony w ciąży, nie każdy nowotwór jest uprze
            > jmy poczekać z rozwojem do porodu

            Napewno, ale niektóre typy raka - tak. Dlatego potrzebna jest przede wszystkim rzetelna informacja i arak jakichkolwiek nacisków an kobietę i jej bliskich.
            • jkk74 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 11:32
              koza ale mówiąc sensu stricte o tym reportażu - nie powiedziano, że bohaterki miały "fart" i trafił im się mało złośliwy nowotwór, który można było leczyć bez przerywania ciąży...
              wydźwięk był jeden - "zachorowałam na raka będąc w ciąży, nie usunęłam, odsunęłam w czasie poważne leczenie, urodziłam, wyleczyłam raka... juhu jestem happy..."
              i to jest właśnie złudne - bo gdyby powiedzieć wprost "miały szczęście w nieszczęściu, bo miały nowotwór X lub Y, a to nowotwory mało inwazyjne, powoli rozwijające się, można było podjąć ryzyko i poczekać z intensywnym leczeniem no i udało się"... to byłoby uczciwsze...

              a tak... te które tak naprawdę nie miały tego "farta" i zdecydowały się na aborcję, mają pełne prawo czuć się jak skopany pies po obejrzeniu takiego reportażu sad
              • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 11:44
                No fakt, ja tego reportażu nie widziałam. Kiedyś natomiast widziałam rozmowe z kobietami, które urodziły dzieci pomimo raka, leczyły sie w czasie ciąży. I miały żal że na początku nie otrzymywały rzetelnej informacji nt. leczenia w czasie ciąży. Lekarze już na wstępie radzili aborcję. I wypowiadał się lekarz, który właśnie zajmował sie leczeniem kobiet w ciąży i on podkreślał, że kobiety które sa u niego leczone nie są często w ogóle świadome że można leczyć się onkologicznie będąc w ciąży. On podkreślał że te kobiety, które trafiały do niego załamane i zrezygnowane, jakby uzyskiwały nowe siły do leczenia i walki o swoje życie i życie swojego dziecka.
                Tak, że warto czasem zastanowić się nad innym rozwiązaniem.

                No i niech nikt nie ma do nikogo potem pretensji po obejrzeniu jakiegoś reportażu, że wybrał takie a nie inne rozwiązanie. Niech sie dobrze zastanowi przed podjęciem decyzji.
                • jowita771 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 13:02
                  Ja bym chciała jeszcze, żeby naprawdę leczyli konkretnie, tzn. nie na pół gwizdka, tylko całkowicie tak, jak leczyliby, gdyby ciąży nie było. Nie interesowałoby mnie leczenie light.
    • kawka74 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:28
      Te kilka kobiet zdecydowało inaczej, i im się
      > udało.

      A jak się nie uda, zawsze można zostać świętą uncertain
    • tully.makker Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:39
      Usunelabym. mam obowiazki wobec dzieci, ktore sa juz na swiecie, a przede wszystkim wobec samej siebie.
    • kali_pso Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:45

      Nie, nie ryzykowałabym.
      Perspektywa przyspieszonej śmierci( chocby nie na 100%) i osierocenia dziecka będącego już na świecie powstrzymałaby mnie przed zajściem w kolejną ciążę.

      Gdybym w ciąże zaszła z tzw. wpadki raczej też bym nie ryzykowała. Ale nie wiem na pewno...to trudne.
      • verdana Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 21:52
        Skandal. Zacheca kobiety, aby "zaryzykowały", tłumaczac, ze nie ryzykują tak znowu wiele. Cżęś z nich umrze zanim urodzi dziecko, razem z dzieckiem.
        • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 22:11
          No przeciez nie ryzykuja wiele tylko zycie swoje i dziecka.Albo umrze ona i dziecko,albo ona,a dziecko zostanie sierota.Gdyby donoszenie ciazy bylo tak nic nieznaczace zaden lekarz nie proponowalby aborcji.No ale w PL temat aborcji jest kontrowersyjny nawet w przypadku zagrozenia zycia matki,nawet wtedy lekarz moze odmowic wykonania zabiegu ze wzgledu na przekonania i trzeba szukac innego.
        • lazurja1 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 22:22
          • kawka74 Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 22:31
            Gdyby tak myśleli chorzy na raka, nie poddawaliby się terapii wcale. Bo przecież nie wiadomo, czy pomoże.
            • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 22:41
              Ale co to za roznica czy skazujesz dziecko na smierc przez aborcje czy przez zabicie go poprzez niedonoszenie?tak czy inaczej ono nie bedzie zyc.
              • ololla Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 22:55
                Moja przyjaciółka była w takiej sytuacji.
                Wiedziała co się z tym wiąże, jakie mogą być konsekwencje.
                Zdecydowała urodzić.
                Urodziła syna....





                Zmarła w lipcu, miesiąc przed pierwszymi urodzinami synkasad

                • verdana Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:17
                  Tyle, ze w takim wypadku nalezy liczyć się także z innymi - starszymi dziećmi, mężem, rodzicami. Bohatersko jest powiedzieć "rodzę" i potencjalnie zmarnować życie wielu ludziom.
                  • purpurowa_komnata Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 17:10
                    Tak zgadzam się Verdana-należy. Co do reszty nie ujmuję tego w kategorii bohaterstwa. Jest to niezwykle trudne podjęcie decyzji-w pewnych aspektach zawsze złej-dlatego,ze nie znając przyszłości człowiek działa w gruncie rzeczy po omacku.
                    Co do reportażu. Niegodne dziennikarza jest pokazywanie jedynie "jednej strony medalu"-to jest jak komunikat:one zachorowały, ale stanęły na wysokości zadania i urodziły, Ty jeśli zdecydujesz się na aborcję jesteś egoistką, ponieważ zabijasz.
                    To jest najbardziej bolesne. To jak zabranie prawa do decyzji, która jaka by nie była ma na celu ratowanie życia. Życie matki jest przynajmniej tak samo ważne jak nienarodzonego dziecka. Nie jest ona-jak by niektórzy chcieli -jedynie inkubatorem.
                  • gazeta_mi_placi Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 20:16
                    >Tyle, ze w takim wypadku nalezy liczyć się także z innymi - starszymi dziećmi, mężem, rodzicami.

                    A ja uważam, że też ze sobą samą.
                    Dlaczego kobieta ma się liczyć ze wszystkimi, ale z sobą samą już nie?
                    Jest mniej wartościowym człowiekiem od męża czy swojego dziecka?
                    • verdana Re: Ryzykowałybyście? 11.01.11, 20:12
                      Z sobą samą ma prawo (nie obowiązek!!!) się nie liczyć (to też jest wybór) albo uznać, ze dla własnego szczęścia woli urodzić i ryzykować, niż się leczyć. Natomiast nie ma już takiego swobodnego prawa nieliczenia się z innymi.
                • miaowi Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:18
                  Nie ryzykowałabym. Właśnie dlatego. Skazałabym dziecko na bycie sierotą w imię chęci "pobycia mamą" przez parę miesięcy.
          • crises Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:26
            Hm, czemu przeważnie największą pewność co do tego, jakby postąpiły w naprawę trudnej sytuacji, mają jakieś nieszczęsne lamerki, które nie potrafią napisać prawidłowo jednego zdania po polsku ani nawet napisać poprawnie jednego posta tak, żeby nie mieć delimitera sygnaturki w jakimś odczapistycznym miejscu?
            • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:38
              Na tym forum sa rozne kobiety,ktore przezyly mniej lub wiecej i moga miec pewnosc jakby postapily,bo sie znaja i wiedza jakie sa.
              • kozauwoza Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:54
                Tyle się znamy, ile nas sprawdzono. Tak naprawdę większość z nas teoretyzuje.
                • krapheika Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 00:12
                  Wiekszosc, ale nie wszystkie.Moze ktoras byla sprawdzona w podobny sposob,niekoniecznie mowimy tu o raku.Stanela przed wyborem,ona czy dziecko.Przeciez nikt sie nie bedzie uzewnetrznial.Ja wiem jakbym postapila i wiem,ze zdania bym nie zmienila,ale mam swoje powody.
              • kadanka Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:26
                czego by nie przezyly, nie daje im to prawa do mowienia innym kobietom co te powinny robic. kazdy ma swoje zycie i mozliwosci wyboru. i szczekanie "powinny rodzic" "nie powinny rodzic" to jakas schiza.
        • titta Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:50
          A jesli zaszly w ciaze przez przyadek? Albo nie wiedzialy wtedy ze maja raka?
          Skazuja dzieci na polsieroctwo?
          Tyle kobiet skazuje swoje dzieci na polsieroctwo, decydujac sie na ciaze z nieodpowiedzialnym partnerem, samej podchadzac nieodpowiedzialnie do partnerstwa albo wrecz rezygnujac z partnera. Tylko o takich nie wypada sie wypowiadac, bo przeciez to "normalne".
    • katia.seitz Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:27
      Myślę sobie w takich sytuacjach o rodzinach kobiet, które zaryzykowały i im się nie udało. O mężu, który zostaje wdowcem z małym dzieckiem, o ewentualnych starszych dzieciach, które zostają sierotami.
      I myślę, że jest cholernie nieuczciwe pokazywanie takich wyborów w kategorii bohaterstwa.
      • jowita771 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 11:32
        > Myślę sobie w takich sytuacjach o rodzinach kobiet, które zaryzykowały i im się
        > nie udało. O mężu, który zostaje wdowcem z małym dzieckiem, o ewentualnych sta
        > rszych dzieciach, które zostają sierotami.
        > I myślę, że jest cholernie nieuczciwe pokazywanie takich wyborów w kategorii bo
        > haterstwa.

        Podpisuję się. Parę lat temu kościół wyniósł na ołtarze taką panią, która poświęciła życie rodząc piąte chyba dziecko. Uważam, że to prywatna sprawa tej osoby, ale pokazywanie tego jako wzoru do naśladowania sugeruje, że taka właśnie powinna być decyzja w tej sytuacji. To nie jest w porządku.
        • katia.seitz Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 12:13
          Św. Joanna Beretta Molla, bo o nią chodzi, została w dodatku patronką szkół rodzenia, organizowanych przy niektórych kościołach (Dominikanie).
          Jakie to wszystko proste, prawda? Kobieta ma po prostu w razie czego poświęcić własne życie, a reszta już się z pewnością jakoś ułoży.
          • ciociacesia a wiecie jakie ona miala szanse na wyleczenie 02.01.11, 19:58
            gdyby usuneła? to byly bodajze lata 60te. rak mocno zaawansowany juz byl
            tak przynajmniej corka przezyła
            • katia.seitz Re: a wiecie jakie ona miala szanse na wyleczenie 02.01.11, 21:09
              No coś ty - przecież Joanna Molla nie miała raka. To był włókniak, czyli mięśniak macicy. Guz NIEZŁOŚLIWY - po usunięciu całej macicy miała ogromne szanse na przeżycie.


              • kawka74 Re: a wiecie jakie ona miala szanse na wyleczenie 02.01.11, 21:29
                Włókniak nie jest zmianą złośliwą, a Joanna Beretta Molla zmarła na skutek prozaicznego zapalenia otrzewnej.
                Ale w oficjalnej wersji był rak i tego się będą ludzie trzymać.
                • katia.seitz Re: a wiecie jakie ona miala szanse na wyleczenie 02.01.11, 22:29
                  W wersji oficjalnej? Ja od zawsze słyszałam, że to mięśniak.

                  Tak czy inaczej - ja nie oceniam decyzji Joanny Beretty Molli, bo nie mam do tego prawa. Bardzo możliwe, że w jej przypadku to rozwiązanie było najmniejszym złem.

                  Tym niemniej jednak, nie w każdym przypadku tak musi być, w wielu przypadkach mniejszym złem, albo - jedyną możliwą decyzją - będzie poświęcenie ciąży dla dobra kobiety i jej rodziny.

                  Natomiast co KK chce powiedzieć poprzez czynienie JB Molli patronką szkoły rodzenia? Chyba nie to, że życzy uczestniczkom kursów jej losu uncertain Należy pewnie to rozumieć tak, że w razie czego decyzja o poświęceniu życia kobiety jest jedyną właściwą i dopuszczalną. To idzie nawet dalej niż oficjalne nauczanie KK, bo w nim w pewnych przypadkach dopuszcza się poświęcenie ciąży dla życia kobiety.
                  • ciociacesia nie robi sie kogos swietym za nic 10.01.11, 12:56
                    nawet kosciol w jej decyzji widzi wielkie poswiecenie, a ze takie decyzje popiera i promuje to juz kwestia wynikajaca z wartosci zycia w rozumieniu kosciola - nie wazna jakosc zycia - sierotki sierotkami ale grunt ze zyje dziecko
    • mathiola Re: Ryzykowałybyście? 01.01.11, 23:45
      Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.
      WYDAJE MI SIĘ, że na dzień dzisiejszy bym nie ryzykowała. Bo mam 3-kę dzieci, dla których powinnam żyć. Ale być może tylko mi się wydaje.
      Nie da się odpowiedzieć na pytanie z gatunku "co by było gdyby", jeśli przed tym "gdyby" nie stanie się oko w oko.
      A artykuły tendencyjne są wstrętne i poniżej jakiegokolwiek kunsztu dziennikarskiego.
    • greeneyedgirl Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 11:14
      co za bezmyslny reportaz
      kolezanka dowiedziala sie ze ma raka w trakcie ciazy
      miala cc na poczatku 7 miesiaca ciazy, zmarla 2 miesiace pozniej - dziecko wychowuja teraz jej rodzice
      ja bym pewnie usunela...

    • jowita771 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 11:22
      Ja bym nie ryzykowała na pewno. Jestem w ciąży i gdyby teraz się okazało, że mam nowotwór i albo leczę albo czekam te parę miesięcy, to stanęłabym na głowie, żeby mnie leczyli bez względu na to, co miałoby się stać z ciążą.
    • gku25 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 11:22
      Nigdy, jestem zbyt dużą egoistką.
    • purpurowa_komnata Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 11:54
      Szczerze mówiąc nie wiem.Dziś wydaje mi się,że bym chciała donosić ciążę. Dlatego,że miałabym nadzieję,że choć jedna osoba przeżyje...
      • purpurowa_komnata Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 11:54
        Oczywiście nie zachodziłabym w ciążę świadomie po diagnozie.
    • memphis90 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 16:25
      Hmm, mam dwoje malutkich dzieci. Czysto hipotetycznie- jak potem im wytłumaczyć, że mama wolała urodzić im tego braciszka, niż leczyć się i żyć? Nie wiem, co bym zrobiła.
    • nangaparbat3 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 16:42
      Nie. Jestem na tyle e[u]gocentryczna, że nie ryzykowałabym urodzenia dziecka, które wkrótce miałabym osierocić.
    • iwa01 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 16:44
      Miałam koleżankę, zaszła w ciążę w wieku 26 czy 27 lat, zaraz po tym jak weszła w życie ustawa antyaborcyjna. Szybko stwierdzono u niej tęniaka aorty, nikt nie zaproponował jej abocji i operacji tętniaka, bo to było niezgodne z ówczesną filozofią i antyaborcjną nagonką. Tętniak pękł jak była chyba w 4 miesiącu, wylądowała na OIOM, sztucznie podtrzymywano ją przy życiu, pełniła funkcję inkubatora dla dziecka, w 7 miesiącu jak dziecko było już na tyle duże, by dać sobie radę poza ciałem matki, urodzono je przez cc. Zaraz potem koleżankę odłączono i zmarła, kilka dni po niej również dziecko zmarło.
      A mogła zyć, przejść operację, ponownie zajść w ciążę i być szczęśliwą maką

      --
      • klek1 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 17:29
        Od kilku lat staram się o dziecko więc ja bym zaryzykowała
        • lili-2008 Re: Ryzykowałybyście? 11.01.11, 11:40
          I co by Ci to tak naprawdę dało?
    • triss_merigold6 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 20:17
      Biorąc pod uwagę, że mam już dziecko to absolutnie bym nie ryzykowała donoszenia ciąży i odsunięcia leczenia.
      • nangaparbat3 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 20:20
        Zdawało mi się, że chodzi o pierwszą ciążę - bo w sytuacji, w ktorej ma się już jedno dziecko, ryzykowanie osieroceniem go dla dobra płodu wydaje mi się szaleństwem.
    • sanciasancia Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 21:27
      Nie. Moje życie jest więcej warte niż potencjalne życie potencjalnego dziecka. Szczególnie uwzględniając to, że jedno dziecko już mam i zobowiązania względem niego też.
      • klek1 Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 22:33
        Jedno dziecko już mam ale i tak bym zaryzykowała. Uśmiercenie długo wyczekiwanego dziecka wiązałoby się także z moim uśmierceniem
        • andaba Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 23:26
          Tak. Nie usunęłabym ciąży, zwłaszcza, że przecież to żadnej gwarancji wyleczenia nie daje, przeciwnie, bałabym się kary...
        • andaba Re: Ryzykowałybyście? 02.01.11, 23:26
          Tak. Nie usunęłabym ciąży, zwłaszcza, że przecież to żadnej gwarancji wyleczenia nie daje, przeciwnie, bałabym się kary...
          • purpurowa_komnata Re: Ryzykowałybyście? 03.01.11, 07:23
            Kary za co?
            Jeśli by miało być ratowane życie.
            A mężczyzna, który uratował jedno tonące dziecko, a drugiego już nie zdążył-też ma bać się kary?
          • jkk74 Re: Ryzykowałybyście? 03.01.11, 09:02
            andaba napisała:
            > Tak. Nie usunęłabym ciąży, zwłaszcza, że przecież to żadnej gwarancji wyleczeni
            > a nie daje, przeciwnie, bałabym się kary...

            pytanie absolutnie na poważnie - jakiej kary się boisz? czy twoje życie jest mnie warte niż życie dziecka? czy za zniszczenie własnego życia nie zostaniesz ukarana? z tego co wiem samobójcy nie dostają rozgrzeszenia, a odmowa leczenia po to aby donosić ciążę jest - przynajmniej w moim odczuciu- jedną z form samobójstwa...

            mówimy tu o konkretnej sytuacji, gdzie na jednej szali jest życie matki a na drugiej życie nienarodzonego jeszcze dziecka (często w bardzo wczesnej kilkutygodniowej ciąży)
    • anorektycznazdzira No cóż... 02.01.11, 22:39
      Te panie, które podjęły decyzję zgodną z linią ałtorki programu i im się nie udało- nie mogły wystąpić ...
    • strega76 Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:03
      Też to oglądałam... Mamusie bohaterki. No super tylko czemu nikt ie myśli jakie geny przekazały tym dzieciom? Teraz może wszystko wygląda ok- za parę lat zaczną się problemy ze zdrowiem tych dzieci, potem przekażą swoje nie najlepsze geny kolejnemu pokoleniu. I wcale nie potrzebny nam spektakularny koniec świata. Ludzkośc wyniszczy się sama. W przyrodzie rozmnażają się najsilniejsze osobniki z najlepszymi genami. My kombinujemy- ratuje się dzieci ważace 500 g - no trudno że ledwo widzą, nie słysza lub mają milion innych schorzeń. Jak dziecko wyjdzie z inkubatora zostawia się rodziców z kosztami i lekarzami. No ale wielki sukces medycyny się dokonał! Z jakiegoś powodu ktoś nie moe miec dzieci- kombinujemy zapłodnienia takie i owakie. A może natura wie co robi ? A przedstawienie pań w reportazu jako bohaterek moim zdaniem było głupie.
      • kadanka Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:24
        dziewczyny mam wrazenie ze tylko teoretyzujecie, a gdybyscie same znalazly sie w takiej sytuacji???? jestescie na 100% pewnie ze wiecie co byscie zrobily? to gratuluje takiej pewnosci. ja NIE WIEM.
        to jest decyzja i wybor kobiety i jakiegoby nie dokonala nalezy go szanowac, a nie przekonywac innych do swojej (oczywiscie jedynie slusznej) racji. nie mozna jednoznacznie powiedziec ze dziecko wychowujace sie bez rodzonej matki bedzie nieszczesliwe - przeciez to jakas bzdura. moze ojciec znajdzie druga kobiete, z ktora stworzy rodzine. moze bedzie mialo stado babc , cioc, starszych siostr. przeciez naprawde roznie bywa.
        krytykowanie kobiety chorej ktora mimo wszystko chce urodzic dziecko jest nie na miejscu i tyle. oczywiscie pomijam przypadki kiedy jest prawdopodobienstwo duze ze dziecku przekaze sie jakas chorobe genetyczna, dziedziczna - wtedy to oczywistosc, ze rozmnazanie sie jest nieodpowiedzialne.
        • strega76 Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:37
          Mam już 2 dzieci. Kolejna ciąza może posłac mnie na wózek inwalidzki. Wiem co bym zrobiła na 100%. Dlatego dbam żeby kolejnej ciazy nie było. Jeśli to zawiedzie- sorry wybieram moją sprawnosc, bo mam 2 dzieci do wychowania. I potrzebne mi zdrowie. Leżałam przed operacją 4 miesiące - kiepsko usiąśc mogłam a do kibelka chodziłam po kolanach. Nigdy więcej z własnej woli się na to nie pisze.
          • kadanka Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:57
            to co piszesz to z pewnoscia najlepszy wybor dla ciebie i wyraz tego ze dbasz i troszczysz sie o swoje dzieci... najwazniejsze jest to zeby kazda kobieta mogla dokonac wyboru sama, tzn przy wsparciu bliskich, ale by dana jej byla mozliwosc wyboru. bez propagandowych reportazy w mediach z tezą "trzeba rodzic" albo "trzeba usuwac"
            ja nie rozumiem jednej rzeczy - ze osoby ktore maja w tej sprawie rozne poglady tak na siebie naskakuja i mowia moja racja jest mojsza. wlasnie o to chodzi ze kazdy ma swoje zycie i sam dokonuje wyboru - oby slusznego dla siebie i swoich bliskich.
          • plastelinka.czerwona Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 15:14
            Masz dwoje dzieci i tak zszargane zdrowie? Nie pomyślałaś jakie geny im przekazujesz? Kombinowałaś z operacją? Nie zaufałaś naturze? - przecież ona wie co robi. wink
            • strega76 Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 19:39
              Plastelinka - jak np. złamiesz nieszczęśliwie noge i masz powikłania to nie sprawa genów raczej... No ale moge nie byc tak inteligentna jak TY i się mylic smile
              • plastelinka.czerwona Re: Ryzykowałybyście? 11.01.11, 01:47
                Jeżeli złamana noga przy ciąży mogłaby cię wysłać na wózek, to może nie o geny, lecz o kosmicznego pecha chodzi? To, jak wiadomo, rzecz o wiele gorsza od genów.
            • adellante12 Genetyka 10.01.11, 19:45
              Ani genetyka, ani inzynieria genetyczna niestety nie jest w stanie uzupełnic braków w edukacji zakresu szkoły podstawowej... Rozrózniasz cechy genetyczne od urazów mechanicznych??
              Ale...czego się spodziewac po pokoleniu lat osiemdziesiatych... Wiadomo kryzys był, wszystkiego brakowało, komuna się waliła, widac nasienie też musiało byc podlejszej jakosci..
              • purpurowa_komnata Re: Genetyka 10.01.11, 20:32
                > Ale...czego się spodziewac po pokoleniu lat osiemdziesiatych... Wiadomo kryzys
                > był, wszystkiego brakowało, komuna się waliła, widac nasienie też musiało byc
                > podlejszej jakosci..

                Z tego wniosek -bardzo dbaj o swoje- bo będzie podobnie.
    • pszczolaasia Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:27
      nie ogladalam...a szkoda.
      co bym zrobila... nie mam pojecia...
      moglabym gdybac ale chyba wole nie. jestem przesadna.
      ale nie lubie artykulow/programow tendencyjnych.
    • a.hem Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:28
      Z życiem i smiercią nie ma igraszek. Moja kolezanka zaszła w ciażę, mając już jedno dziecko. Dowiedziała się, że ma nowotwór. Ciąża była dla niego pożywką. Niestety, nie ma jejjuz między nami, drugiego dziecka również, a pierwsze zostało na zawsze sierotą.
      • gazeta_mi_placi Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 20:14
        Media jakoś milczą o takich przypadkach, za to ( oprócz oczywiście Agaty Mróz ) pełno opowieści ( i w gazetach i tv ) o wspaniałych matkach co nie usunęły, dzidzia zdrowa i one też.
        Nie piszą ( nie mówią ) także o przypadkach gdzie matka przeżyła, ale dziecko na skutek terapii urodziło się chore.
        A może tylko zdrowe dzieci rodzą się takim kobietom?
        • katia.seitz Re: Ryzykowałybyście? 11.01.11, 11:23
          Rodzą się też chore. Opowiadano mi kiedyś o rodzinie, gdzie kobieta w 4 ciąży zachorowała na raka piersi. Operacja, chemia, ciąża utrzymana. Kobieta wyszła z tego, dziecko urodziło się warzywkiem.
          Mimo wszystko, to nie było najgorsze rozwiązanie z możliwych...
          • gazeta_mi_placi Re: Ryzykowałybyście? 11.01.11, 18:09
            O takich osobach słyszy się od kogoś (np. teraz od Ciebie), ale nie w mediach (gazetach, tv itp.).
            W mediach takie osoby nie istnieją ( za wyjątkiem Agaty Mróz, ale ona była osobą publiczną więc trudno byłoby udawać, że się nie stało ).
            Pani która sama miała nowotwór i zdecydowała się urodzić dziecko (urodziła zresztą zdrowe dziecko) na stronie fundacji którą założyła pisze, że "rak nie jest wskazaniem do aborcji":

            raknroll.pl/praktyczne-info/ciaza-a-rak
            uncertain
            • verdana Re: Ryzykowałybyście? 11.01.11, 20:15
              Moja kuzynka w Szwecji, dwadziescia lat temu. W czasie ciąży miała straszne zatrucie ciążowe+ jeszcze coś , nie pamiętam już teraz. Zaproponowano jej usunięcie ciąży w 4 miesiącu. odmowiła. Urodziła w ósmym, dziecko zylo 3 miesiące, ona jeździ na wózku, więcej dzieci mieć nie może.
    • chicarica Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:32
      Nie, nie ryzykowałabym.
    • titta Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:42
      Sa tez kobiety ktore nie usowaja wiecac, ze nie wygraja i nie bedzie happy endu. Zycie za zycie.
      • titta Re: Ryzykowałybyście? 10.01.11, 12:44
        Coraz czasciej dzieci traktuje sie jak zabawki, dodatek do zycia jak inne rozrywki sie juz znudza i po rozwazeniu kosztow. Zycie stanialo, ot co.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka