Witam
Sytuacja wygląda tak: wyprowadziłam się z mieszkania, właściciel miał mi oddać kaucję. Nie oddał, najpierw przesuwał terminy, później w ogóle stwierdził, że wysłałam mu wypowiedzenie na początku listopada, więc powinnam zapłacić za cały grudzień (to nic, że wyprowadziłam się w połowie listopada, on o tym wiedział i na początku grudnia zmienił zamki). Wysłałam ileś tam maili, na które nie odpowiada, telefonów nie odbiera, a jak już odbierze (bo zadzwonię z innego numeru), to po usłyszeniu mojego nazwiska odkłada słuchawkę.
Machnęłabym ręką, ale kwota dosyć dla mnie spora, no i potwornie wkurza mnie takie cwaniactwo.
I teraz pytanie do kreatywnych: jak zmusić go do zapłacenia?

W jaki sposób go zgnębić, żeby tę kasę oddał? Sąd jest dla mnie ostatnią deską ratunku, wolałabym coś mniej czasochłonnego na początek

Mam już kilka pomysłów, ale może miałybyście jakiś pomysł?
Z góry dzięki