Dodaj do ulubionych

cale stado u pediatry

    • bazylea1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 19:00
      może nie przerasta, ale skoro drugi rodzic ma czas to dlaczego ma nie iść, tak jest dużo łatwiej choćby skupić się na tym co mówi lekarz a nie ganiać za dzieckiem. moje np kiedyś w gabinecie wypiło płyn do dezynfekcji jak rozmawiałam z lekarką ?-) natomiast oboje rodziców + babcia do 1 dziecka uważam za przegięcie a też czasem widuję

      najczęściej takie stada się kończą gdy w rodzinie pojawia się drugie dziecko
      • aga_sama Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 19:13
        Już było jedno proste wyjaśnienie: bo wygodniej
        My chodzimy w trójkę, bo inaczej się nie da.
        Jedno zajmuje się dzieckiem, drugie lekarzem smile

        I nienawidzę tych wizyt, na które muszę iść z synem sama.
        • 3-mamuska Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 20:53
          A my chodzimy w 5 lub 6.Ja maz 3 dzieci i moja siostra.
          W 6 do szczeienia,bo szczepie wszystkie hurtowo,i wychodzi 1 dorosly na 1 dziecko./do pobrania krwi tez,bo zdarzalo sie ze wszystkie 3 mialy pobierana,tego samego dnia.
          A w 5 bo wizyty najczesciej zaraz po szkole, wiec odbieramy starsze ze szkoly, idziemy ja maz i 3 dzieci,do wrzesnia nawet najstarszy nie mogl sam zostawac w domu,takie prawo.
          Oczywiscie ze starszymi chodzimy pojedynczo,chodz ja wole isc bo sie dokladnie dopytam, wiec i tak chodzimy we 3.
          Z najmlodszym musimy chodzic razem,bo mlody nie usiedzi,i trzeba go na sile trzymac,a potem z ciekawosci przeglada caly gabinet.
          Zreszta,czasem tak czasem inaczej,a nikomu do tego ,wkoncu dziecko ma 2-je rodzicow,i fajnie jest jak ojciec tez sie interesuje.
          Tylko w nocy do szpitala jak sie cos dzieje ze strszymi to ja zostaje z pozostala 2,z najmlodszym i tak zawsze razem idziemy.
    • demarta Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 19:23
      lola, daj spokój, choróbsko chyba nieźle dało ci w kość i się zbytnio frustrujesz wink
      z pewnością wy też razem w trójkę robicie pewne rzeczy razem i jestem przekonana, że nie zaprzątacie sobie wtedy głów tym, czy ktoś inny cierpi z tego powodu, co o tym myśli i w ogóle.....

      szybkiego powrotu do zdrowia!
    • deodyma Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 19:44
      ja z dzieckiem zazwyczaj lazilam sama, ale jak syn zlapal angine czy syn mial szczepionke, maz chcial isc ze mna, wiec szedl.
      przeciez jak chce, nie moge mu tego zabronic.
    • e_r_i_n Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 19:51
      Jesteśmy bardzo często we trójkę z dzieckiem (wcale nie małym) u lekarza, bo:
      1. jedziemy samochodem, który prowadzi mąż i nie widzę powodu, żeby miał czekać w nim, a nie iść z nami
      2. oboje chcemy wiedzieć, co lekarz powie i nie, nie możemy sobie tego przekazać, jeśli możemy do tego lekarza pójść razem.
      Trzech miejsc zazwyczaj nie zajmujemy, jeśli w poczekalni jest więcej chętnych do miejsc siedzących.
      • annie_laurie_starr Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 19:56
        Moj maz czasami szedl z nami zebym nie zapomniala sie o cos dopytac. A tak powaznie, to tez przezywal chorobe dziecka i chcial wiedziec. Teraz gdy mamy dwoje dzieci ja ide sama z tym dzieciem, ktore jest aktualnie chore. Na razie nie mielismy sytuacji choroby dowjga dzieci w tym samym czasie.
    • naomi19 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 20:10
      lola- świetny problem. Rozumiem, że Twój mąż jeszcze nigdy u lekarza nie był, nawet nazwiska lekarki nie zna i numeru tel też nie wiedziałby gdzie szukać...
      Pewnie tak będzie dalej- nigdy na wywiadówkę nie pójdzie, nie bedzie też znał nazwiska wychowawczyni, nie bedzie wiedział, w którym budynku syn/córka ma karate/zajęcia teneczne.
      I z jakim jadem- "miesca zajmują, tłok robią" noż powinni tego ustawowo zabronić big_grin hahahaha
      • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 20:17
        Co rusz watek na forum "maz nie zajmuje sie dzieckiem", "jak go przymusic by zajmowal sie" itd. jak sie zajmuje, interesuje to tez zle,bo na choleretongue_out zdecydujcie sie, albo woz albo przewoz...
        • andaba Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 20:29
          Jak rzadko zgadzam się az autorką wątku.

          Ale znacznie gorsze jest dla mnie chodzenie do ginekologa z tatusiem-mężusiem. I tu nie ma mowy, żeby kochaś dostrzegł, że obca baba stoi na opuchniętych nogach i z brzuchem pod brodą, bo jest zbyt wpatrzony w miejsce na brzuch swojej wybranki i zajęty trzymaniem za ręke, do czego niezbędna jest JEGO pozycja siedząca.
          Dodam, że jak raz poprosiłam palanta, żeby mi ustapił miejsca, to powiedział, że ON BYŁ PIERWSZY.
          Ruszył dupę dopwero na propozycję, że mu siądę na kolana, bo mi słabo.
          • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 20:34
            Dziwne, mi w ciazy z usmiechem ustepowano, zawsze! a w poczekalni nigdy nie musialam stac, bylo od diabla wolnych miejsc.
          • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:09
            Tylko czekac,az tatusiowie beda lekarzom asystowac trzymajac wziernik.
            Ale to pewnie wszystko kierowcy.Tyle dorosłych bab i bez prawka..
            • kropkacom Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 08:08
              > Tylko czekac,az tatusiowie beda lekarzom asystowac trzymajac wziernik.
              > Ale to pewnie wszystko kierowcy.Tyle dorosłych bab i bez prawka..

              Tak, nie mam prawka. Ty za to masz mózg zalany złością. Bo dziecko chore, bo musiałaś nie iść do pracy, bo partner się nie angażuje, bo inni mają inaczej, bo inni chorują w tym samym momencie co Twoje dziecko, bo przychodnia szwankuje. Żenujące te Twoje pretensje postronnych nic ci nie winnych ludzi.
              • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:32
                Nie złoscia, nie zloscia.Zwracam tylko uwage na fakt, ze takie praktyki sa uciazliwe dla innych.Proste.Bo z tym jak widze nie dyskutujesz, tylko próbujesz uderzac personalnie.Do zjawiska sie odnies, nie do mnie.

                Jest to uciazliwe? Jest.Robi sie niepotrzebny tłok? Robi.


                Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                • kropkacom Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:48
                  Moja droga, Ty chodzisz od święta do lekarza z córką, tak? Ja chodzę często niestety. Nawet mi do głowy nie przyszło aby mieć żal do ludzi, że raczyli przyjść i być w poczekalni. Naprawdę. Nie wnikam kto i z kim. To po pierwsze. Co do zjawiska, które opisujesz - dla mnie liczy się przede wszystkim wygoda moja i mojej rodziny. Chyba faktycznie brakuje mi empatii bo nie zamierzam się domyślać, że jakaś Lola ma zły dzień i jest mało asertywna. Z mojej strony oferuje jedynie to, że nie rzucam się na miejsca siedzące, ustępuje często sama nieproszona. To samo mój mąż. Nie wpycham się do kolejki. Nie robię zamętu. I tyle.
                  • joanna.pio Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 11:58
                    Droga autorko, moim zdaniem przesadzasz. Ja zwykle chodzę do lekarza z synem (5 lat) sama, ale gdy był znacznie mniejszy (nie pamiętam - do 1,5 roku mniej więcej) przeważnie miałam asystę męża. Właśnie po to, by usprawnić wizytę. Jedno ubierało dziecko po badaniu, drugie słuchało uważnie lekarza. Albo jedno uspokajało dziecko po szczepieniu, angażowało jego uwagę. Poza tym chyba nie ma nic zdrożnego w tym, że ojciec po prostu angażuje się w wychowanie, zdrowie dziecka, nie zrzuca wszystkiego na matkę, zadaje pytania lekarzowi.
                    Przy pierwszym dziecku wszystko jest nowe (spotkałam się z określeniem, że pierwsze dziecko to egzemplarz eksperymentalny, potem korzysta się z poprzednich doświadczeń), dla obojga rodziców. Oboje uczą się dziecka, mają różne lęki i niepokoje. Matka nie musi być autorytetem w dziedzinie zdrowia dziecka, fajnie, jak ma oparcie w mężu.
                    A tłok w przychodni? Myślę, że to bardziej kwestia organizacji pracy w tej placówce. Nie jest winny braku miejsc tatuś, który siedzi, ani osoba, która z góry zakłada, że to ona powinna siedzieć na jego miejscu.
                    Radzę więc albo zmianę przychodni, albo leki uspokajające przed wizytą wink
                    • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:54
                      Poza tym chyba nie ma nic zd
                      > rożnego w tym, że ojciec po prostu angażuje się w wychowanie, zdrowie dziecka,
                      > nie zrzuca wszystkiego na matkę, zadaje pytania lekarzowi.

                      No to wyslac faceta w ramach tego angazowania sie.Skoro wielu udaje sie w pojedynke te sprawy ogarnac, to widocznie jest to mozliwe.Dorosły facet sobie nie poradzi, nie przyswoi?
                      To co w takim razie, gdy cos naprawde powaznego sie zadzieje? Strach pomyslec.
                  • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:44
                    A mnie przyszlo.Uwazam to zjawisko za przerost formy nad trescia.Zwykla wizyta u lekarza urasta dla niektorych do takiego wydarzenia, ze az musza parami sie z tym uporac.
                    Brak zorganizowania i samodzielnosci najczesciej, ot co.
                    Taki jest moje zdanie w tym temacie.
                    Problem braku kultury niektorych tatusiów to juz inna inszosc, obserwuje sie w sumie to na co dzien i przestaje dziwic poglad,ze chora kobieta musi sie UPOMINAC o miejsce siedzace zajete przez zdrowego faceta.Tak chyba moga myslec kobiety majace takie egzemplarze w domu,przyzwyczajone widac sa.
                    • jowita771 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:49
                      Ja się Lolą zgadzam. I gdyby się zdarzyło, że mąż siedziałby, a wszedłby ktoś chory i mężowi nie przyszłoby do głowy ustąpić, to by mi było zwyczajnie wstyd, że wyszłam za buraka.
                      • kropkacom Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 13:04
                        No, oczywiście, że burak. Tak jak wiele buraczanych zachowań autorki wątku. Ale jej wolno. Mój mąż wychowany jest tak aby zwłaszcza do kobiet być ok, ale (i to już było w kilku wątkach na przykład o kolejkach i przywilejach) zawsze można poprosić. Widać nie tylko kobiety w ciąży i matki małych dzieci mają z tym problem.
                    • kropkacom Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:59
                      Jak możesz dyktować ludziom czy, z kim, w jakich konfiguracjach mają chodzić do lekarza z dzieckiem? To ich sprawa. A teraz bawisz się w jakieś oceny stanu zaradności i organizacji życia obcych ci osób. No, daruj ale to żenujące. Ty sobie stajesz na kopertkach przed marketem czyli robisz coś czego nie powinnaś a innych stawiasz do pionu bo raczyli z dzieckiem przyjść oboje.

                      Sednem sprawy jest Twoja irytacja. I nie wiń ludzi za to, że musiałaś iść do lekarza, czekać w kolejce i nie umiałaś poprosić o ustąpienie miejsca.
                      • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 13:43
                        Ja nie dyktuje-ja oceniam.
                        Ty sobi
                        > e stajesz na kopertkach przed marketem

                        Nie pod marketem tylko na parkingu sklepowym gdzie mam wykupiony abonament.I nie na ostatniej wolnej kopercie.Nie mam pretensji do faceta, ze w ogole siedzial, tylko ze przez niego chory nie ma gdzie usiasc, bo wszystko zajete.Ja inwalidom zostawiam kilka wolnych miejsc, nie ucierpia.Kumasz róznice?
                        • kropkacom Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 14:02
                          No pewnie, że kumam. Ale chyba nie tak jak byś tego chciała. big_grin

                          Ile razy stałaś w kolejce do kasy szybkiej obsługi dla uprzywilejowanych? Siedziałaś na miejscu dla inwalidów, chorych? Stajesz na kopertach. Jawna hipokryzja. Przynajmniej w stosunku do tego nieszczęsnego buraczanego pana w poczekalni. tongue_out Ile razy w dyskusjach o takich zachowaniach pisałaś, ze trzeba POPROSIĆ? No i nadal nie ci oceniać z kim nie Twoje dzieci chodzą do pediatry big_grin
                          • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 14:38
                            > Ile razy stałaś w kolejce do kasy szybkiej obsługi dla uprzywilejowanych?

                            Nigdy? Ze takie cos istnieje to sie dowiedzialam- z forum.

                            Siedz
                            > iałaś na miejscu dla inwalidów, chorych?

                            Nigdy mi sie nie zdarzylo zajac inwalidzie miejsca siedzacego i na nim tkwic, gdy taki sie pojawil.


                            No
                            > i nadal nie ci oceniać z kim nie Twoje dzieci chodzą do pediatry big_grin

                            A owszem, moge sobie pooceniac, ile dusza zapragnie.
                            • kropkacom Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 14:52
                              > A owszem, moge sobie pooceniac, ile dusza zapragnie.

                              Pewnie, że możesz big_grin W końcu na tym forum to najpowszechniejszy sposób odreagowania własnych frustracji.
                              • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 16:04
                                Pewnie, że możesz big_grin W końcu na tym forum to najpowszechniejszy sposób odreagow
                                > ania własnych frustracji.

                                Stary wyswiechtany tekst, nie majacy pokrycia w rzeczywistosci.
                                Nie frustruja mnie takie sytuacje, nie zloszcza, nie podnosza cisnienia jak mi sie tu imputuje.Po prostu je zauwazam.
                                • kropkacom Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 16:11
                                  No, oczywiście wink
        • naomi19 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 21:08
          Co rusz watek na forum "maz nie zajmuje sie dzieckiem", "jak go przymusic by zajmowal sie" itd. jak sie zajmuje, interesuje to tez zle,bo na cholere zdecydujcie sie, albo woz albo przewoz...
          Dokładnie. Ale jest też druga strona forum, kobitki, co to robią za mężusiów wszystko i nie narzekają, wręcz boli je to, że jakiś inny może w domu ruszyć tyłek z fotela i umyć podłogę/zrobić kolację/wykąpać dziecko, myślę, że autorka jest w tej właśnie grupie.
          • iwles Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 21:20

            a tatus nie mógłby isc do lekarza z dzieckiem sam ?
            • naomi19 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 22:23
              A kto pisał, że nie mógłby?
            • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 22:39
              Ale dlaczego ma isc sam? przepis jakis? (tak samo dlaczego matka musi sama?) by paniom na forum zrobilo sie lepiej czy po to, by okrzyknely taka co wysyla meza, nieudacznica co nie potrafi niczego ogarnac i nawet do lekarza biedny mezus musi sam?tongue_out bo jak nie jest meczennica to jest roszczeniowa i tak w kolko macieju.
              • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:00
                Gdyby patrzec na przepisy to mozna i skrzyknac cala rodzine- w koncu nikt nie zabrania.
                Tak Romowie robia w szpitalu- cale dnie po 10 osob przy pacjencie.Fura zarcia i tabuny pociotków.
                • kropkacom Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 08:00
                  > Tak Romowie robia w szpitalu- cale dnie po 10 osob przy pacjencie.Fura zarcia i
                  > tabuny pociotków.

                  Wiesz, będąc w szpitalu z córką obserwowałam Romów. Z dzieckiem przez cały czas była tylko matka. Odwiedzali pociotkowie. To prawda. Do nas przychodził ten "nieszczęsny" mąż z synem. Za to dzieci Wietnamczyków były zawsze same. Ale to naród bardzo pracowity więc wyszli z załozenia, że nie będą marnować czasu. I ja to rozumiem, ale małe dziecko samo w szpitalu to jednak smutny widok. To był oddział neurologiczny.
          • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:03
            Pitolisz.
            Oboje rodzice maja dzieckiem sie zajmowac.Tylko, na jowisza, czy koniecznie razem wespół?Syjamskie blizniaki czy jak? Jakby mnie facet we wszystko tak angazowal, to by mnie cholera wziela.Masz czlowieku głowe, 2 rece i 2 nogi to zabieraj dzieciaka do lekarza i mi tylka nie truj i niezguły nie zgrywaj.Badz sa-mo-dziel-ny.
            • krapheika Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 10:38
              Lola wyluzuj co? zmien przychodnie na taka gdzie nie ma tloku i tyle, u nas oboje rodzice podczas wizyty to rzecz normalna, rzadko widuje tylko jedna osobe, tloku nie ma, nigdy nie stalam, a z dzieckiem czesto jestem u lekarza, bo alergik.
              • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 13:38
                Przychodni nie zmienie, bo tu mam pediatre,ktora zna moje dziecko od urodzenia.No i mam blisko.Ale moze zaczne na wizyty zabierac faceta i babcie, co trzy glowy to nie jednawink.
                • lillaj Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 13:54
                  lola211 napisała:
                  >Ale moze zaczne na wizyty zabierac faceta<

                  Wcale się nie dziwię, że sama pomykasz z dzieckiem. Co to za przyjemność z taką pieklącą się o byle co babą gdziekolwiek wychodzić, więc raczej cienko to widzę. No ale przecież taką jesteś zaradną mamusią, no po prostu cud malina.
                  • krapheika Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 19:09
                    Broni ci ktos zabierac? zabieraj.
        • gazeta_mi_placi Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 22:27
          E tam , matce z dzieckiem miejsca odbiera big_grin
          Siedziałby w domu albo w samochodzie big_grin
      • lola211 Re: Pudło 26.01.11, 23:48
        Dzisiaj lekarka osobiscie prosila meza pozdrowic- nie jestesmy dla niej anonimowi, bo pojawiamy sie z dzieckiem, tyle ze albo jedno albo drugie.W gabinecie nawet 3 krzesel nie ma, by pan mąz i pani zona oraz dziecko wygodnie sie rozsiedli na wizycie.Jeszcze tylko kawe zaparzyc i mozna uciac sobie pogawedke.Kurde, to jest wizyta lekarska.Lekarz ,rodzic i wszystko jest do opanowania bez zbytniej ekwilibrystyki.Ze dziecko płacze? I co z tego, normalka.
    • rosapulchra-0 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 20:21
      jakiś czas temu byłam w pewnej angielskiej przychodni, na ścianie wisiał wielki napis: uprasza się osoby towarzyszące o niezajmowanie miejsc siedzących.
      od czasu do czasu przychodziła pielęgniarka i głośno prosiła o ustąpienie miejsc siedzących osobom chorym, nikt nawet nie mrugnął, że coś jest nie tak.
    • jkk74 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 20:29
      lola niektórzy nie zrozumieją tego fenomenu... ja też nie czaję o co kaman wink
      jak dziecko ma być u lekarza to idę albo ja albo mąż...
      dość często chodziłam sama z dwójką na raz... i to z dojazdem...
      maż częściej załatwiał wizyty kontrolne lub nagłe wieczorne wizyty na dyżurze...
      jak syn długo siedział w szpitalu zmienialiśmy się, ale tak aby nie kolidowało to z jego pracą (no ja akurat wtedy "siedziałam" w domu hehehe)

      ja kiedyś widziałam inną scenkę... i to mnie ubawiło nieźle...
      do przychodni tuż za mną wchodzi mama z dzieckiem (na oko 3 mce) do kompletu z dwiema babciami big_grin
      dziecko rozebrała mama, zabawiała mama, do gabinetu weszła sama, babcie siedziały w poczekalni... ja akurat byłam w ciąży (mocno zaawansowanej więc widocznej) a córa (nieco ponad rok wtedy miała) chora poważnie (widać było na jeden rzut oka, że źle się czuje)... babcie się nie ruszyły, mama trajkotała z nimi aż miło... siedząc na trzecim krzesełku... kolejne dwa zajmowała inna mama z chorym maluchem i nastolatka (też od razu widać że ledwo żyła)... więcej krzesełek nie było... ustąpiła mi nastolatka ale grzecznie podziękowałam - ja czułam się względnie ok, a młoda posiedziała w wózku...
      najlepsze było to, że mam spytała czy nie mogłaby wejść wcześniej bo jedna z babć musi gdzieś na własne badania jechać big_grin a druga też jakoś niewyraźnie się czuje i w poczekalni pełnej chorych dzieci za długo siedzieć nie powinna... aha układ godzinowy był taki - ja z moją córcią, nastolatka, mama z maluchem i dopiero mamsuia z babciami...
      i żeby nie było - wiem, że mamusia szanowna do gabinetu weszła sama, bo miałam też wtedy wizytę kontrolną u gina po sąsiedzku, i wróciłam się jeszcze o coś dopytać w rejestracji, traf chciał że akurat wtedy mamusia wchodziła do gabinetu smile

      powiem ci, że takie wycieczki rodzinne drażnią i panie w rejestracji i samych lekarzy - o czym wiem od naszej pediatry... tłum w poczekalni, roznoszenie zarazek, bałagan... i faktycznie - często do gabinetu wchodzi tylko mama a jeśli tatuś też, to dość często jest tylko niemym obserwatorem (ocena lekarki)...
      • lola211 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:57
        Im wiecej osob tym wiecej zamieszania.
        Wizyta u lekarza zawsze wydawala mi sie czyms prostym,banalnym.Moze dlatego,ze zaliczylam z córka wiele szpitalnych pobytów od niemowlectwa i po tygodniowym pobycie na chirurgii jakies tam szczepienie czy angina nie sa w moim odczuciu sprawa wymagajaca jakis logistycznych zabiegow.I dziecko zbadane i zalecenia lekarza zrozumiale i przyjete do wiadomosci.Czyli mozna to ogarnac.Nawet bez wiekszych problemów.
        Zeby nie bylo- mam caly czas na mysli wizyty z 1 dzieckiem.
    • memphis90 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 20:45
      Nie mam pojęcia. Kiedy ja jestem z dzieciakami w poradni, to mój małż jest w pracy. Jak dzieci chore, to zwolnienie bierze jedno z nas.
    • pszczolaasia Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 21:17
      mam blizniaki w wieku 2 lata 7 miesiecy. przechodza klasyczy bumt 2-latka. co poznacza ze jak mowie nie rob to wlasie bedzie to robic. wiec bede chodzic z mezem i juz. z jedym dzieckiem w cuglach dam sobie ze wszytskim rade. z dwoma- z dziecmi tak, ale juz innymi rzeczami srednio. a ja to taka jestesm ze lubie sobie z moja pediatra jeszcze pogadac popytac i takie tam gadzety i albo bede zajmowac sie - czyt temperowac- moje dzieci albo rozmawiac o nich dowiadywac sie o lekach wyciagac ksiazeczki dowody ubezpieczenia i jedna reka zabawiac dziecko rozebrac do badania ubrac,... etcetera etcetera.
      amen.
      • ola Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 21:30
        ja zawsze chodzę sama z niemowlakiem i 3,5 latkiem. Marze o tym, żeby kiedys mieć kogoś do pomocy. Niemowlak sie wyrywa, trzeba go trzymać , w tym czasie starszak dobiera się do zestawów jednorazowych i włazi na parapet. Do tego próbuję toczyć jakis kreatywny dialog z lekarzem, który też przekrzykuje dzieci.
        Efekt tego jest taki, ze kiedy stamtąd wychodzę, nie pamiętam połowy zaleceń, bo ich nie dosłyszałam.
        Fajnie by było, gdyby maz zajął się dzieciarnią, a my mogłlibyśmy spokojnie porozmawiać o leczeniu. Ale ten niestety wiecznie w pracy sad
        • damakama Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 22:12
          A ja jestem spokojniejsza gdy mąż jako siła fachowa (aptekarz) bywał ze mną na wizytach. Ja sobie po prostu nie zawracam głowy spamiętaniem na jakie kombinacje leków syn nie reaguje, jaki antybiotyk już zażywał, albo które z lekarstw nam się akurat w domu skończyło. Poza tym wiedza i sugestie męża wiele razy się przydały.
          • cytrusowa Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 22:33
            bo ci rodzice chyba nie maja dzieci w podobnym wieku i moga sie oboje skupic na jednym
            ale mnie to smieszy, bo zdarza mi sie jechac samej z blizniakami i niemowlakiem.
            no, ale ja inna jestem - auto prowadze, wozek poniose, z dzecmi smiejemy sie gdy im krew z palca pobierajasmile
            • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 22:40
              Chyba nie bardzo inna, bo ja i wozek niose i auto prowadze, do tego maz mi nie jest potrzebnytongue_out
            • pszczolaasia Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 15:19
              sluchaj no Tytongue_out ja sama tez prowadze i wozek podniose nawet jak trzeba, z Iwem sobie spokojnie moge pobierac krew nawet z kazdego palca, z Gagtakiem juz gorzej bo to histeryczka i wymaga obsady wieloosobowej przy pobieraniu z roznych zreszta wzgledow. ale u lekarza ze wzgledu na to ze musze posluchac co ona do mnie mowi, ze musze zapamietac dawkowanie lekow 9bo duzo tego biora) wole zeby chlopina poszedl ze mna i zajal sie nimi za drzwiami a sie w spokoju ogarniam z czym trzeba. tym bardziej ze mam taka mozliwosc zeby ze mna chodzil. zapisywania na karteczce nic nie daje bo karteczki zawsze gubie. a co mam w glowie to tam zostaje tyletongue_out
              poza tym Ty to silaczka jestes Magdawink
      • mamaporazpierwszy Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 22:41
        Ja chodzę zazwyczaj z 2 sama, bo mąż w pracy, ale jak tylko może, to idzie ze mną. Jak jestem sama, to jest masakra. Z mężem wizyty są zawsze spokojniejsze i więcej z nich wynoszę. Jak jestem sama, to proszę lekarza o zapisanie wszystkiego na kartce, bo nie jestem w stanie tego ogarnąć. Mi druga osoba jest potrzebna.
        80% dzieci, które spotkałam w przychodni, przychodzi z 2 rodziców. Nie widzę w tym żadnego problemu. Ja nigdy nie zajmuję krzesła, bo zwyczajnie biegam między jednym a drugim.
        A to, że 10 dzieci na hura jest zapisanych na tą samą godzinę, to się tłok robi. I nie jest to wina 2 rodziców chodzących z dzieckiem.
    • nanuk24 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:00
      my z mezem chodzilismy razem. Powod prosty: maz nas zawozil do lekarza, ja nie mialam prawa jazdy wtedy, komunikacja publiczna jechac nie moglam, bo tu takowej nie ma
    • q_fla Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:52
      Śmiech mnie ogarnia czytając, jak ciężko w pojedynkę poradzić sobie idąc z dzieckiem do lekarza. Niezaradność niektórych kobiet jest powalająca....big_grin
    • w-i-k-i Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:53
      To prawda, to calkiem ,,ciekawe zjawisko". Moj syn urodzil sie w Polsce i przez pierwsze pol roku bylismy skazani na tego typu widoki - bez wzgledu na to czy bylismy na wizycie u lekarza prowadzacego prywatna praktyke czy w panstwowej przychodni. Smieszne to zjawisko ! Mnie raczej bardziej razilo, zniesmaczalo, rozsmieszlo nieraz i powodowalo wewnetrzne niezrozumienie, zjawisko pojawiania sie na wizytach kontrolnych kobiet w ciazy z partnerami, ciagle i bez przerwy, chroniczna jakas taka pokazowa troska itp. a pozniej te wiejskie odwiedziny rodzin i krewnych w szpitalu. Dobrze, ze mialam oddzielna sale i swiety spokoj, ale niestety na korytarzach sie napatrzylam i nasluchalam - STRASZNE. Moze mam nieco ,,nowoczesne" podejscie do tematu ciazy, porodu i samego rodzicielstwa, ale ja nawet gdy rodzilam, porosilam by maz poszedl na obiad ze znajomymi do restauracji i aby go nie powiadamiac (dopiero po fakcie), gdyz nie potrzebowalam jego obecnosci, jak i nikogo z mojej rodziny. Zreszta rodzina dowiedziala sie dopiero kilka tygodni po porodzie, abym miala spokoj i czas by do siebie dojsc i odpoczac, gdyz nie wyobrazam sobie z obwislym brzuchem, wielkimi piersiami, okropnymi wlosami i niewyspana przyjmowac jakichkolwiek gosci.
      Tak czy inaczej opisane zjawiska sa typem, tych z ktorych moge sobie kpic, ironizowac i raczej mnie smiesza, choc zakrawa to rowniez o zalosc, no ale tak bywa - trzeba byc ponad to wink
      • lillaj Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:03
        Bardzo często idziemy z dzieckiem razem i mam gdzieś co na ten temat sądzą różne lole. Zdarza się, że może tylko jedno z nas i też nie ma dramatu. Fajnie, że ludzie nie maja problemów i ruszają ich takie bzdety.
        • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:16
          Mozesz miec gdzies.Ja moge zas temat poruszyc.Demokracje mamy w koncu.
          I nie, nie jest to dla mnie duzy problem, raczej zjawisko ktoremu sie przygladam,gdy bywam w przychodni, czyli okazjonalnie.Snu z powiek mi nie spedza.Raczej dziwi.
          • lillaj Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:31
            lola211 napisała:

            >Snu z powiek mi nie spedza.Raczej dziwi<

            Tia, to skąd ta piana na ustach?

            > Mozesz miec gdzies.Ja moge zas temat poruszyc.Demokracje mamy w koncu.

            A czy ja Ci zabraniam? Napisałam tylko, że mam gdzieś co laski takie jak ty sądzą i tyle.
            • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:41
              Yyyyy... piana? Biore to na karb braku porównania w prawdziwym moim w..rwem.
              To dobrze ze napisalas, bo inaczej trwalabym w blednym przekonaniu, ze sie przejmujesz.Kamien z serca.
            • jkk74 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:55
              lillaj napisała:
              > A czy ja Ci zabraniam? Napisałam tylko, że mam gdzieś co laski takie jak ty sąd
              > zą i tyle.

              smile ja miałam to samo podejście, gdy przewrażliwione mamuśki-kwoki wyrażały swoje niezadowolenie, że przyprowadzam do przedszkola kaszlące dziecko... w d... miałam co kto myśli, sprawę znała pani dyrektor i nauczycielki syna....
              zdanie kwok miałam gdzieś wink

              z czasem jednak nauczyłam się, że warto czasem pomyśleć - tak zwyczajnie, po ludzku - o dobrym samopoczuciu ludzi wokół nas i sprawę kaszlu mojego syna wyjaśniłam tym przewrażliwionym...
              a miejsca ustępuję bez proszenia... nawet teraz w zaawansowanej ciąży pierwsza wstaję gdy np do metra wsiada osoba o kulach...
              ot taki ludzi odruch... traktuję ludzi wokół siebie, tak jak sama chciałabym być traktowana... szkoda że ogromna większość społeczeństwa zachowuje się zgoła odmiennie...
              • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 01:06
                A co ma do rzeczy kultura osobista, o ktorej ty piszesz z chodzeniem wespol do lekarza ?
                Mozna isc razem do lekarza i nie zachowywac sie jak prostak.
                • jkk74 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 01:14
                  ano to, że szanowny tatuś - gdyby tej kultury trochę miał - sam wstałby i zwolnił miejsce, nieprawdaż?
                  smile
                  • jogo2 Re: bo to takie przedłużenie porodu rodzinnego 27.01.11, 01:43
                    Mój siostrzeniec też się musiał z pracy wcześniej zwalniać, jak pierwszej córce wypadał termin szczepienia. Jego żona wsławiła się u mnie wypowiedzią, że cyt.: "jak sama się wybierze z małą na miasto, to chyba będzie czekała tylko na niskopodłogowe środki komunikacji", przy czym głowa podniesiona wysoko do góry, mina dumna, ale jak siostrzeniec wyjechał na 2 tygodnie w delegację, to zaraz przyjechała jej matka, bo by sobie sama z 6 i 3 latką nie dała rady.
                    • deodyma Re: bo to takie przedłużenie porodu rodzinnego 27.01.11, 07:29
                      to juz jest wygodnictwo...
                      ciekawe, co by biedaczka zrobila, gdyby nie byla zmotoryzowana i w miejscu jej zamieszkania nie bylo by nawet glupiego MPK, jak w moim miasteczku i wszedzie musialaby zapierniczac pieszobig_grin
                  • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 07:56
                    Alez oczywiscie!
                    Tylko ze to jest wlasnie problem, ze niektorzy sa burakami a nie ze we dwojke z dzieckiem do lekarza przychodza.
                    A wy tu probujecie przekonac, ze to chodzenie we dwojke do pediatry jest nienormalne, ze dziwne, ze problem i dyskusja dlugasna na temat, ze ktos ma taka potrzebe a kto inny nie ma. To ze ty nie mialas potrzeby i twoje dzieci sie daly dotknac przez lekarza to nie jest zasluga wylacznie twoja. Niektore dzieci nie znosza kiedy je obcy dotykaja. Moj starszy syn tez obecnie sie nie boi i daje sie zbadac a po badaniu da porozmawiac z lekarzem ale do 3lat okolo nie sposob mu bylo wytlumaczyc, byla histeria i wrzask. Oczywiscie bywalo, ze i ja z wrzaskunem sama u lekarza bywalam i wtedy jakos sobie z lekarzem radzilismy sami ale wygodniej bylo jednak z mezem a skoro komus wygodniej we dwojke to kiedy jest mozliwosc we dwojke glupota byloby nie skorzystac i utrudniac sobie zycie, chyba sie ze mna zgodzisz?
                    • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:42
                      Franczii- rozumiem, ze sa wyjatkowe sytuacje, gdy trzeba miec asyste.Ale ide o zaklad, ze bardzo czesto nie ma to innego uzasadnienia niz jak ktos napisal moda na koniecznie wspolne wypelnianie obowiazkiw rodzicielskich albo zwykla niezaradnosc.
                      Bywam w roznych przychodniach i o ile w wielkich gmachu problemu nie ma, to w malej przychodni juz tak.Na paru metrach kwadratowych oprocz chorych kłebi sie tłum osob, ktore po prostu sa zbedne i przeszkadzaja.Czesto ojciec w ogole nie wchodzi do gabinetu, tylko czeka pod drzwiami.
      • kropkacom Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 07:53
        Kocham Twój "styl" Wiki wink
        • onoma-topeja Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:30
          chodzilam z mezem do pediatry w pierwszych miesiacach kiedy maluch mial duzo szczepien i strasznie plakal.
          od okolo 7 mies chodzilam sama i o zgrozo! z dwojka dzieci komunikacja miejska.
          tez sie da smile
          • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:53
            > tez sie da smile

            Jasne ze sie da. I wiecej sie da jak trzeba, tylko po co skoro mozna sprawniej i wygodniej?
          • penelopa40 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:54
            nie wytłumaczę bo nie siedzę w ludzkich umysłach, ponadto:
            w naszej przychodni nigdy tłoku nie ma
            do przychodni z dzieckiem jeżdżę średnio raz na 2 lata... jednosobowo zawsze, jak było małe do przychodni na szczepienia jeździło (o, zgrozo) z nianią...
            do chorego dziecka lekarze przyjeżdżali zawsze do domu!
            raz w życiu byłam ja i mąż, ale dlatego, że mąż przwiózł dziecko taksówką z domu a ja przyjechałam do przychodni prosto z pracy, bo bym inaczej nie zdążyła i razem wrócilismy...
            kierowcą domowym jestem ja...
            • mamakasienki1 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 10:08
              O to ja juz się "cieszę" na wspólny, rodzinny "wypad" do przychodni, my i troje dzieci, babci nie zabierzemy bo wię w aucie nie zmieści wink
              To żart oczywiście, ale nie wyobrażam sobie szczepienia mojej 6-latki samodzielnie, ostatnio byłam sama z dwójką, z młodszą poszło ekspresem a do starszej potrzebowaliśmy wsparcia drugiej pielęgniarki, za chiny nie dała sobie zastrzyka zrobić, a tata w pracy i po co go ciągnąć, no właśnie po to żeby nie latać po przychodni i nie szukać wolnej pielęgniarki.
              Ja raczej drobna, a 6-latka duże dziecko, i piekielnie silne, sama nie utrzymam, nawet nie próbuję.
    • magdalenka77 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 11:07
      U nas jest osobna poczekalnia do pediatry, ale nasza jest tak oblegana, ze minimum godzinę trzeba czekać.
      U nas często obserwuje się za to takie rozwiązanie: z jednym dzieciem przychodzi 2 dorosłych, z czego jeden pilnuje kolejki wśród kaszlących dzieci, a drugi jest z dzieckiem na spacerze/w samochodzie i dopiero pojawia się z dzieckiem na wezwanie telefoniczne. Nie tłoczą się, dziecko nie siedzi ponad godzinę wśród dodatkowych zarazków...

      My z mężem dla odmiany chodzimy najczęściej pojedynczo (tzn. albo ja, albo mąż), za to najczęściej od razu z dwójką (jak chorują, czy kontrola, to najczęściej oboje).
    • aleksandra1977 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:20
      my chodzimy we 4. Zawsze. Dlaczego?
      -bo moj maz chce uczestniczyc w tych wizytach na rowni ze mna
      -bo oboje chcemy poznac pediatre naszych dzieci
      -bo bedac z mezem, wieksze sa szanse na to, ze nie pominiemy waznych pytan
      -bo zapanowanie nad dwojka dzieci 15 miesiecy i niespelna 4 lata jest nie tyle trudne, co meczace
      -bo latwiej jest ubrac dwoje dzieci majac pomoc meza
      -bo to maz nas tam zawozi i na pewno nie bede go traktowala jak szofera, ktory nie ma prawa wejsc z nami do lekarza
      -bo moje dzieci choruja razem i jesli potrzebuja pomocy lekarza, to od razu dwoje i zdecydowanie wygodniej jest isc z mezem, niz samej.
    • ewcia1980 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:59
      Tez często sie nad tym zastanawiam i tez tego nie rozumiem!!
      Bo nawet jak jedno z rodziców "robi" za kierowce to przecież oboje nie musza "pakować" sie do zazwyczaj małej poczekali w ośrodku.

      lola211 napisała:
      > Serio jedną dorosłą osobe przerasta wizyta z dzieckiem u pediatry?

      no proszę cie!!
      toz to spory wyczyn!!!!!!!!!
      dzieciaka trzeba rozebrać
      i siebie tez
      i .....
      smile
      i "ładować" sie do gabinetu lekarskiego też parami bo zapewne druga osoba jest potrzebna do zapamiętania co mówi lekarz gdy pierwsza osoba trzyma dziecko na rękach
      wink


      Gdy ide do lekarza z dziećmi (mam dwoje) to nie ciągne ze soba męża bo w sumie ... rozebranie dzieci nie jest szczególnym osiągnięciem.
      A chodze dośc czesto.
      I to na szczepienia (bywało, ze chodziłam z niemowlakiem i 3-latka i szczepieni byli oboje) i na wizyty kontrolne i na bilanse i gdy sa chorzy czy podziębieni.
      ja zapisuje sie zawsze zeby byc albo pierwsza albo ostatnia własnie po to zeby uniknąć siedzenia w poczekalni z całym tabunem narodu!.

      • q_fla Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 13:13
        Dokładnie, wszystko jest kwestią dobrej organizacji.
        Ciekawe, czy te matki, które nie wyobrażaja sobie wizyty z dzieckiem u lekarza w pojedynkę, gdy wychodzą z dzieckiem na spacer i na zakupy też ściągają swoich mężów do pomocy przy ubieraniu i zapamietaniu co należy kupić? big_grin
    • tully.makker Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:59
      Hmm, my czesto razem jezdzimy do lekarza z Wscieklakiem. W zasadzie zawsze, kiedy jest to mozliwe. Nie kumam, w czym problem?
    • lolinka2 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 13:03
      do wieku 1-1.5 roku to była kwestia logistyki - jedno (czyt. chłop) "obrabia" dziecko, drugie (czyt. ja) rozmawia z lekarzem.
      Potem było mi wsio rawno.... dzieci ubierały/ rozbierały się mniej-więcej same, paszczy nie piłowały, ja mogłam rozmawiać jak normalny człowiek.
    • z_lasu Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 13:11
      1. Moje dziecko nigdy nie wrzeszczało i nie histeryzowało u lekarza. Wręcz przeciwnie, czuło się bardzo swobodnie i z nieskrępowaną ciekawością eksplorowało gabinet, a od kiedy siega do klamki także teren poza gabinetem. Uganianie się za moim bardzo pomysłowym dzieckiem i ewentualne szarpanie z nim żeby choć 5 sekund posiedziało na kolanach oraz równoczesne słuchanie lekarza ze zrozumieniem, zadawanie dodatkowych pytań oraz zapamiętywanie zaleceń przekraczało moje możliwości. Piszę oczywiście o maluchu (tak do 2,5 roku).
      2. Dentysta. Borowanie zęba jest dla 2,5-latka takim stresem, że musi być przy tym mama. Musi i koniec. Problem w tym, że ja jadę z pracy i nie mam ze sobą dziecka, a nie zdążę pojechać po dziecko 40 km i wrócić 40 km. Dziecko dowozi tata, spotykamy się w poczekalni.

      Ja zazwyczaj widuję w poczekalni więcej niż jednego dorosłego z jednej rodziny. I nigdy, przenigdy nie przyszłoby mi do głowy, że to źle, ani też nie przyszłoby mi do głowy zastanawiać się "dlaczego"? Bo tak chcą albo tak muszą. Jakie to ma dla mnie znaczenie?
    • makaronnauszy zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 13:18
      > Wytłumaczcie mi prosze o co chodzi w systemie wspolnego wybierania sie do przyc
      > hodni z dzieckiem.
      Dziwi mnie twoje zdziwienie big_grin to wy z mężem nie możecie w jednym pomieszczeniu wytrzymać, nie macie potrzeby dzielenia się obowiązkami i wspierania ?
      My czasem chodzimy z mężem i dzieckiem razem do lekarzy bo:
      -tata robi za kierowcę
      -jest nam sympatyczniej razem, jedno rozmawia na spokojnie z lekarzem a drugie przygotowuje do badania, ubiera
      -to jest nasze wspólne dziecko, razem je wychowujemy, razem o nie dbamy jak się komuś nie podoba to niech się ugryzie smile
      > Za kazdym razem pod gabinetem pediatry male dziecko plus oboje rodziców.To powo
      > duje tłok, poza tym miejsca siedzace zajmuja osoby zdrowe, ja z wirusem ledwie
      > zywa podpieram sciane ,bo mlody tatus sie rozsiadl i siedzi.
      Mój mąż nie siedzi jak święta krowa jak obok kobieta, dziecko czy chory stoi, bo jest tak wychowany że ustępuje słabszym miejsca.
      to kwestia kultury lub jej braku, ja miałam lepszą sytuację, końcówka ciąży, KTG w szpitalu, sala przyjęć ciężarnych przed porodem, i dwa krzesła, na jednym jakiś mężczyzna a na drugim torba (prawdopodobnie) jego kobiety, ja stałam.... później dostałam krzesło ale nie od tego buraka tongue_out
      > Serio jedną dorosłą osobe przerasta wizyta z dzieckiem u pediatry?Musi konieczn
      > ie angazowac drugiego rodzica? Czy to w ramach zaciesniania rodzinnych wiezi si
      > e odbywa? Cos jak niedzielny spacer?
      Jak jeździsz z mężem i dzieckiem gdzieś wspólnie tzn że przerasta cię dana sytuacja np zakupy? smile
      • mamaporazpierwszy Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 13:32
        No emamy, ale niektóre z was zaradne są. Brawo!!! Szkoda tylko, że tak tyłki spinacie, żeby wszystko same i tylko same, że aż piana ustami idzie...Ale od tego są fora, żeby chociaż tu dać jej upust.
        A ciekawe co na to wasi mężowie niepoinformowani o narodzinach ich własnego dziecka. wiki sama na to wpadłaś? Czy to też jego decyzja? Mój mąż by nie wytrzymał na obiedzie ze znajomymi w chwili, kiedy rodzi się jego dziecko.
        A to, że ktoś potrzebuje obecności bliskiej osoby w takim miejscu, jak porodówka, to faktycznie patologia...
        Żal.
      • lola211 Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 13:48
        to wy z mężem nie możecie w jednym pomieszczeniu
        > wytrzymać, nie macie potrzeby dzielenia się obowiązkami i wspierania ?

        Wspierania?Podczas wizyty u pediatry? Jakis zart chyba.

        > Jak jeździsz z mężem i dzieckiem gdzieś wspólnie tzn że przerasta cię dana sytu
        > acja np zakupy? smile

        Zakupów nie traktujemy jako formy rozrywki, moze dlatego nie robimy ich razem.
        Zaraz sie okaze, ze do tego tez trzeba dwojgabig_grin.
        • makaronnauszy Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 14:15


          > to wy z mężem nie możecie w jednym pomieszczeniu
          > > wytrzymać, nie macie potrzeby dzielenia się obowiązkami i wspierania ?
          >
          > Wspierania?Podczas wizyty u pediatry? Jakis zart chyba.
          Oj mam wrażenie że zamiast dziwić się i oburzać na relacje panujące w innych związkach powinnaś dokładniej przeanalizować własny ;p

          > Zakupów nie traktujemy jako formy rozrywki, moze dlatego nie robimy ich razem.
          > Zaraz sie okaze, ze do tego tez trzeba dwojgabig_grin.
          ty super samodzielna e-mama i nie wiesz że nie każdy podrzuca dziecko babci jak chce zrobić zakupy? my poprostu spędzamy dużo czasu razem....... ale my się kochamy big_grin
          • pelapa Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 14:20
            No tak, a pary które samodzielnie obsługują dzieci u pediatry, nie lubią wpólnych niedziel w supermarkiecie i o zgrozo nie stoją razem ze łzami w oczach na IP z dzieckiem z wysiękowym zapaleniem ucha to się nie kochają uncertain
            W dziwnym kierunku idzie ta dyskusja...
            • makaronnauszy Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 14:27
              dla mnie ktoś kto nie jest w stanie zrozumieć potrzeby wspierania, pomagania, zainteresowania wspólnym chorym dzieckiem, kto uważa że wspólne zakupy mogą być podyktowane jedynie niezaradnością, kogo drażnią inne pary chyba nie jest szczęśliwy w swoim związku
              • lola211 Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 14:48
                A dla mnie ktos ,kto nie potrafi samodzielnie ogarnac prostych spraw jest niezaradna memeja.
                Jakze ja sie ciesze, ze taka nie jestem i stanowimy pare dwojga dorosłych samodzielnych ludzi.
                No a te wspolne zakupy to faktycznie..wyraz wielkiej milosci w zwiazku.Coz, takie zwiazki jakie czasy..


                Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                • lillaj Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 14:51
                  lola211 napisała:
                  > A owszem, moge sobie pooceniac, ile dusza zapragnie<

                  O tak. Widać, że lubisz oceniać innych, dokopywać, wyzłośliwiać się. Okropny typ. Frustracja wylewa się uszami.
                • makaronnauszy Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 15:45
                  lola211 napisała:

                  > A dla mnie ktos ,kto nie potrafi samodzielnie ogarnac prostych spraw jest nieza
                  > radna memeja.
                  > Jakze ja sie ciesze, ze taka nie jestem i stanowimy pare dwojga dorosłych samo
                  > dzielnych ludzi.
                  naprawdę nie rozumiesz że wspólna wizyta w lekarza z dzieckiem nie musi wynikać z braku umiejętności samodzielnego ogarnięcia prostych spraw?
                  > No a te wspolne zakupy to faktycznie..wyraz wielkiej milosci w zwiazku.Coz, tak
                  > ie zwiazki jakie czasy..
                  Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem? Nie chodzi tylko o wspólne zakupy czy lekarza ale o ogólne podejście do związku opartego na chęci przebywania ze sobą również w różnych sytuacjach.
                  Skoro dla ciebie ideałem związku są dwie oddzielne osoby które nigdzie nie powinny się pokazywać razem bo wyjdą na nieporadne to twoja sprawa. jakie czasy takie związki smile
            • mamaporazpierwszy Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 14:44
              pelapa napisała:

              > No tak, a pary które samodzielnie obsługują dzieci u pediatry, nie lubią wpólny
              > ch niedziel w supermarkiecie i o zgrozo nie stoją razem ze łzami w oczach na IP
              > z dzieckiem z wysiękowym zapaleniem ucha to się nie kochają uncertain
              > W dziwnym kierunku idzie ta dyskusja...

              A może chodzi o to, że pary, o których napisałaś nie zwracają uwagi na te "samotne" i "zaradne" jedynki z dziećmi, bo są zajęte sobą? Był kiedyś tutaj wątek w stylu: "nie oburza was to, że matka/ojciec był sam w przychodni z dzieckiem"?
          • iwles Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 14:24

            no tak, jak do lekarza idzie z dzieckiem jedno a nie dwoje rodziców naraz, którzy jednocześnie zajmują 3 ostatnie wolne miejsca, mając gdzieś udostępnienie choćby jednego innemu pacjentowi (no chyba że ktoś zwróci mu uwagę, bądź poprosi, ale i tak on wtedy może a nie musi) to jest to och - ach - kochająca się rodzinka, która robi zawsze,wszędzie i wszystko razem, a każda inna to patologia, która powinna do psychiatry na terapię iść ? big_grin

            masz bardzo ciekawe podejście do życia.....
            • makaronnauszy Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 14:32

              > no tak, jak do lekarza idzie z dzieckiem jedno a nie dwoje rodziców naraz, któr
              > zy jednocześnie zajmują 3 ostatnie wolne miejsca, mając gdzieś udostępnienie ch
              > oćby jednego innemu pacjentowi (no chyba że ktoś zwróci mu uwagę, bądź poprosi,
              > ale i tak on wtedy może a nie musi)
              jak pisałam wcześniej to kwestia kultury lub jej braku.


              to jest to och - ach - kochająca się rodzi
              > nka, która robi zawsze,wszędzie i wszystko razem, a każda inna to patologia, kt
              > óra powinna do psychiatry na terapię iść ? big_grin
              nie nie patologia tylko norma, ale autorka wątku uznaje za niezaradną patologię tych co chodzą razem
              • iwles Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 14:41

                autorka wątku nie pisze, że to patologia, po prostu sie dziwi, po co jest potrzebnych dwoje rodziców na raz u lekarza? Ja rozumiem wizytę u specjalisty, kiedy trzeba coś szczegółowo omówić, ja rozumiem tez wizytę z noworodkiem, ewentualnie z niemowlakiem, ale wizyta z anginą, albo przeziębionym kilkulatkiem naprawdę mnie zaskakuje.
                Ale być może dlatego się dziwię, że mam dziecko, przy którym udaje mi sie załatwić wiele spraw?
        • krapheika Re: zazdrośnica? :P :) 27.01.11, 19:13
          My tez nie traktujemy zakupow jako formy rozrywki, ale te wieksze robimy razem, bo jest wygodniej.Poza tym moj m szanuje moj zjechany kregoslup i tacha siaty.Straszne nietongue_out
    • widosna Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 13:49
      ja tam nie wiem jak u innych ale u mnie wyjście samodzielnie z dzieckiem do lekarza skończyłoby się tym, że nie wiedziałabym na co chore, jakie leki jak dawkować - wszelkie informacje, dawkowanie, diagnozę musiałby napisać mi na kartce bo szkodnik tak krzyczy, że nic nie da rady usłyszeć. A tak, jedno zabiera dzieciaka z gabinetu a drugie już spokojnie może porozmawiać z lekarzem, który jest spokojny bo wrzeszczący dzieciak usunięty i może powiedzieć co i jak.
    • joanna_poz Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 14:49
      jeździliśmy we dwoje z niemowlakiem - raz, że ja nie miałam samochodu, dwa, że niemowlaka łatwiej jednak "ogarnąć" we dwoje.
      od kiedy syn skończył pół roku i ja mam samochód - do pediatry syn jeżdzi albo ze mną, albo z tatą, całą rodziną już nie jeżdzimy.

      inna sprawa, że tłok u nas raczej nie występuje, bo jesteśmy umawiany na konkretne godziny.
      i pediatra i lekarz rodzinny ZAWSZE u nas zapisują wskazania na kartce, więc odpada temat niezapamietania co i ile brać.

      za to razem zdarzało nam się jeżdzić na wizyty u specjalistów typu kardiolog, hematolog - przyznaję, w ramach wzajemnego wsparcia w stresie.
    • katia.seitz Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 14:53
      Jak to czytam, to dochodzę do wniosku, że sam fakt konieczności przebywania z ludźmi, w dodatku nie daj Boże zachowującymi się inaczej niż my sami, czy też mającymi inne przyzwyczajenia, zdaje się być dla niektórych niezmiernie frustrujący.
      Słusznie powiedział Sartre, że "inni to piekło" smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka