Dodaj do ulubionych

cale stado u pediatry

26.01.11, 15:39
Wytłumaczcie mi prosze o co chodzi w systemie wspolnego wybierania sie do przychodni z dzieckiem.
Ostatnio czesto odwiedzam ten przybytek ,bo albo wirus albo jakies badanie albo kontrola.
Za kazdym razem pod gabinetem pediatry male dziecko plus oboje rodziców.To powoduje tłok, poza tym miejsca siedzace zajmuja osoby zdrowe, ja z wirusem ledwie zywa podpieram sciane ,bo mlody tatus sie rozsiadl i siedzi.Wspolny korytarz dla dzieci i dorosłych, jak lekarz rodzinny to i gabinet wspolny i miejsca pod gabinetem takze.
Serio jedną dorosłą osobe przerasta wizyta z dzieckiem u pediatry?Musi koniecznie angazowac drugiego rodzica? Czy to w ramach zaciesniania rodzinnych wiezi sie odbywa? Cos jak niedzielny spacer?

Obserwuj wątek
    • mia_siochi Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 15:46
      Też się kiedyś nad tym zastanawiałam.
      Widziałąm też konfiguracje rodzice+babcia big_grin
      • asiaiwona_1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 15:57
        a może tatuś robi za kierowcę? Nie rozumiem w czym masz problem... a jeśłi chodzi o miejsce siedzące to zawsze można poprosić o ustąpienie takiego zdrowego tatusia.
        • gryzelda71 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 15:59
          Problem taki,ze człowiek na człowieku.
        • estelka1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:05
          Czyli tatuś KIERUJE ruchem w przychodni, tak?
          • asiaiwona_1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:06
            estelka1 napisała:

            > Czyli tatuś KIERUJE ruchem w przychodni, tak?

            Tak, a przy wejściu przebiera się w strój policjantki z sex-shopu.
            • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:18
              No nie, jak dziecko jest chore powinien dowiezc do przychodni i czekac w samochodzie jak szofertongue_out przeciez faceci nie sa od tego, by sie dziecmi zajmowactongue_out
              • estelka1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:23
                Raczej powinien wyczuć sytuację i jeśli nie ma niezbędnej konieczności, dokładnie niech poczeka w aucie, żeby nie robić niepotrzebnego tłoku. Bo w gabinecie niestety i tak najczęściej wygląda tak, że tata zasiada na krzesełku i patrzy jak sroka w gnat, a mama rozbiera, ubiera, trzyma dziecko podczas badania i rozmawia z lekarzem. Nie twierdzę, że nie ma chlubnych wyjątków, ale...
                • asiaiwona_1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:25
                  estelka1 napisała:

                  > . Bo w gabinecie n
                  > iestety i tak najczęściej wygląda tak, że tata zasiada na krzesełku i patrzy ja
                  > k sroka w gnat, a mama rozbiera, ubiera, trzyma dziecko podczas badania i rozma
                  > wia z lekarzem. Nie twierdzę, że nie ma chlubnych wyjątków, ale...

                  ALe mówisz to na podstawie własnej rodziny? Czy bywasz podczas wizyt obcych dzieci i stąd twoja teoria? Mój mąż i ubiera dziecko u pediatry i zapisuje ważne informacje i słucha i pyta.
                  A tekst, ze powinien siedzieć w samochodzie - big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                  • estelka1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:32
                    Innej odpowiedzi się nie spodziewałam big_grin A jeśli Cię bardzo interesuje skąd posiadam taką wiedzę, to... po prostu parę dobrych lat pracy w służbie zdrowia, moja Ty pani idealna.
                  • iwles Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 18:08

                    asiaiwona_1 napisała:

                    > Mój mąż i ubiera dziecko u pediatry i zapisuje ważne i
                    > nformacje i słucha i pyta.
                    > A tekst, ze powinien siedzieć w samochodzie - big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin


                    to do czego potrzebna jest w takim razie twoja osoba ?
                    • erin7 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 11:40
                      Ja wiem po co. U nas w przychodni jest zazwyczaj tak, że lekarz bada i zaraz potem bierze sie za wypisywanie recept i tlumaczenie rodzicowi. Problemu nie ma gdy dziecko jest starsze ale jak to jest maluszek i w dodatku zestresowany badaniem, szczepionka itp., ktorego wlasnie uspokaja mama/tata ubierajac jednoczesnie zeby nie siedzialo golutkie to ta druga osoba może w tym czasie wysłuchac, wypytać i takie tam. Lekarz nie czeka az ubierzesz i uspokoisz dziecko bo ma jeszcze 15 innych pacjentów za drzwiami. Wiec dobrze jest miec kogos do pomocy.
                • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:25
                  Siedzisz z rodzicami w gainecie, ze wiesz? gabinety sa zamkniete dla szerszej publicznosci na czas badania. To moj facet jest chlubnym wyjatkiemtongue_out bo czynnie zajmuje sie dzieckiem gdy ja rozmawiam z lekarzem.
                • franczii Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:34
                  > iestety i tak najczęściej wygląda tak, że tata zasiada na krzesełku i patrzy ja
                  > k sroka w gnat

                  Niegdy moj maz nie siedzial i nie gapil sie jak sroka w gnat. Rozmawial z lekarzem podczas gdy ja staralam sie uspokoic rozwscieczone dziecko lub odwrotnie.
                  • ciociacesia ano ciezko sie gada z lekarzem 26.01.11, 23:56
                    jednoczesnie pacyfikujac histerie dziecka
                    chorego dziecka dodam
                    nawet ze zdrowym bywa problem przy badaniach przed szczepieniem
                    • franczii Re: ano ciezko sie gada z lekarzem 26.01.11, 23:58
                      Chore nie chore, jesli histeryzuje to potwor i tyle
                      • estelka1 Re: ano ciezko sie gada z lekarzem 27.01.11, 10:38
                        To Ty powiedziałaś big_grin Ja powiem za to coś innego. Im więcej osób usiłuje okiełznać histeryzujące dziecko tym częściej skutek jest odwrotny. I naprawdę nie trzeba robić doktoratu z pedagogiki, żeby wpaść na to.
                        • ciociacesia a ty nie rozumiesz? 27.01.11, 10:40
                          jedno okiełznuje, drugi gada z lekarzem
                          ja z koniecznosci zawsze sama z dzieckiem laze i niestety po kazdej wizycie sie okazuje ze nie spytalam o 10 rzeczy o ktore chcialam, ze nie zapamietalam/nie zrozumialam co lekarz powiedzial bo mi dziecko ryczalo, wilo sie i chcialam stamtad jak najszybciej wyjsc
                          • estelka1 Re: a ty nie rozumiesz? 27.01.11, 11:32
                            No właśnie nie rozumiem
                            • z_lasu Re: a ty nie rozumiesz? 27.01.11, 12:38
                              Bywają dzieci, które jak posadzisz, tak siedzą. Ale czy tak trudno przyjąć do wiadomości, że bywają też inne dzieci? I że ani jedne, ani drugie nie są nienormalne?
                          • z_lasu Dzięki, ciociacesia. 27.01.11, 12:37
                            Mam identycznie. Byłam przekonana, że to ze mną jest coś nie tak.
              • mia_siochi Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:30
                Nie może sam dziecka przywieźć?
                • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:32
                  Nie, nie moze z tego samego powodu co ja, jest to niepraktyczne.
          • attiya Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:31
            estelka1 napisała:

            > Czyli tatuś KIERUJE ruchem w przychodni, tak?

            dokładnie big_grin
            mało tego, stara się jeszcze samochodem jak najbliżej drzwi do lekarza wjechać big_grin
            • asiaiwona_1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:34
              attiya napisała:

              > dokładnie big_grin
              > mało tego, stara się jeszcze samochodem jak najbliżej drzwi do lekarza wjechać
              > big_grin

              A nie, nie. Tak to robią w "moim" carfurze niepełnosprawni inaczej. Parkują naokoło miejsca dla niepełnosprawnych - a nie ma tam dodatkowych miejsc parkingowych i oczywiście prawie pod samymi drzwiami obrotowymi. Pewnie gdyby nie te drzwi obrotowe to by wjechali na terez sklepu big_grin
      • attiya Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:29
        a rodzice plus rodzeństwo dziecka plus babcia?- razem 5 osób - dziś taką scenę widziałam big_grin
        • zuzankas Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:38
          Pierwsza wizyta w przychodni - dziecko, mąż, ja i babcia. Najpierw do gabinetu wszedł mąż z fotelikiem samochodowym (takim leżaczkiem dla niemowlaków), potem ja z ogromną torbą, w której musiałam mieć wszystkie "potrzebne" przybory (np. ilość pieluch na pół tygodnia) - i lekarka pyta: "a dziecko państwo macie?". Na końcu weszła babcia z wnuczką smile Wyglądało to dość komicznie. Ale ja - 2 tyg. po cesarce byłam tak słaba i...przerażona tym, że mam noworodka, że sama to raczej nie dałabym rady. Potrzebowałam tej mega obstawy! smilesmilesmile

          Później przez ponad pół roku jeździliśmy z mężem. Ale nie dało rady inaczej. Julka urządzała taką histerię - zarówno w samochodzie jak i w przychodni (począwszy od szatni, poprzez poczekalnię, aby apogeum osiągnąć w gabinecie i zakończyć w samochodzie w garażu), ze sama nie dałabym rady!
          • lolinka2 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:56
            zuzankas, a teraz przeczytaj swój wpis od końca - najpierw drugi akapit (opis sytuacji) a potem pierwszy (jej przyczyny) - i wszystko stanie się jasne.
      • slonko1335 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 19:58
        Mój zazwyczaj robi za kierowcę a nie czeka w aucie aby dziecku razem ze mną czas oczekiwania na wizytę umilać. W konfiguracji z babcią też nie raz się zdarzało. Babcia dowoziła do przychodni gdzie ja przyjeżdżałam prosto z pracy i wracała już z nami po wizycie. Jak mamy dojazd dogodny albo godziny takie, że on wyrwać się nie może jadę sama.
    • agni71 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:04
      Ja bywam razem z mężem i chorym dzieckiem w przychodni, bo to mąz prowadzi samochód, a ja z kolei wiecej przebywam na codzień z dziećmi i lepiej opisze objawy lekarzowi. Bardzo jednak często do lekarza z dzieckiem idzie/jedzie tylko jedno z nas.
      • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:15
        Jezdzimy we troje. Podczas szczepienia tatus trzyma mlodego ja wychodze, bo mdleje na widok igly.Gdy jest mlody chory, jedno z nas siedzi z tylu z dzieckiem.W razie naglych wypadkow typu poparzenie tym bardziej, nie bylabym w stanie prowadzic.Poza tym ojciec mojego dziecka interesuje sie jego rozwojem i chetnie rozmawia z lekarka na rozne tematy typu rozwoj mowy itd. w gabinecie mego lekarza jest wystarczajaca ilosc miejsc dla wszystkich.
        Zawsze mozesz poprosic o zwolnienie miejsca, jezyk posiadasztongue_out
        • iwles Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 18:11

          a tatuś nie umie się sam domyślić, żeby wstać i ustąpić miejsce innemu choremu dziecku i jego matce?
          naprawde faceci to takie osiołki, ktore same niczego nie zauważą, dopóki ktos im palcem nie pokaze i na glos nie powie ?
          • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 19:11
            A moze tatus tez sie slabo czul? nie spytala, to nie wie.
            • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:22
              No faktycznie.Moze kaca mial, a moze zle spal w nocy..Daj spokój.Rozsiadl sie zdrowy byk, bo przeca stac nie bedzie, jak trzeba pol godziny poczekac.
              • krapheika Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 10:33
                Rentgena masz w oczach, ze wiesz? Juz kiedys byl taki watek gdzie autorka poprosila "zdrowego byka" o zwolnienie miejsca, okazalo sie, ze byk chory tylko niewidocznie na pierwszy rzut oka.
                • iwles Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 10:37

                  jak chory, to niech czeka pod drzwiami do swojego lekarza, a nie pediatry.
                  A jesli chory, ale w trakcie leczenia, to czemu przychodzi do przychodni, gdzie pełno wirusów, a on ma osłabioną odporność ? Dla towarzystwa ?
                  Nieodpowiedzialny gość i tyle. Nie dość, że sam mógłby pogorszyć swój stan zdrowia, to jeszcze wpuscił do poczekalni kilka swoich wirusów uncertain
                  • krapheika Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 19:08
                    Choroby nie sa tylko wirusowe, moze ma zaraz terin do innego lekarza i wlasnie zona wszystkich wiezie bo on sam nie jest w stanie.Wszystko jest mozliwe.
    • mama-sylwia Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:07
      Może nie w każdym przypadku, ale czasami jest to uzasadnione. Moje dziecko do 1,5 roku dostawało spazmów na sam widok lekarza lub pielegniarki w białym fartuchu, nie mówiąc już o tym żeby dała sie zbadać czy zajrzec sobie do gardła. Sama napewno bym sobie nie poradziła, nie mówiąc juz o tym, że miałabym się jakimś cudem dowiedzieć czegoś od lekarza. Zawsze mąż wychodził z rozdartym dzieckiem z gabinetu, a ja wtedy mogłam spokojnie zamienić pare zdań z lekarzem. A jeśli problemem był zdrowy tatuś zajmujący miejsce w poczekalni to trzeba wykazać się asertywnością i kulturalnie poprosić o zwolnienie miejsca.
    • gardenia_nowak Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:12
      Bo jest wygodniej we dwójkę? Jedno rozbiera malucha i się nim zajmuje (może nawet wcześniej wyjść już), a drugie rozmawia z lekarzem? Ja wolę iść z mężem lub z mamą właśnie po to. Kiedy jestem sama, jest to bardziej upierdliwe, więc dla własnej wygody tak robię. Tyle, że u naszego pediatry (NZOZ umowa z NFZ-em) praktycznie nie ma kolejek i jest raczej pusto i wygodnie - maks. 2-3 dzieci + opiekunowie w poczekalni, miejsc sporo, wózki też się mieszczą. Natomiast wyobrażam sobie, że jest sporo kobiet, które nie prowadzą samochodu, a tatuś nie chce sam pójść z latoroślą do lekarza.
      • heca7 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:25
        U nas jest inna modawink Owszem rodzice przychodzą czasem razem ale tłok robi coś innego. Przychodzę z synem do pediatry na umówioną godzinę. W poczekalni 5! dzieci + rodzice, jedno lub dwoje. W tym dwie osoby są przede mną (opóźnienie) ale co do jasnej anielki robi tam troje dzieci z matkami, które są za mną! Wchodzi się co 15 minut. I my byliśmy na 9.30 czyli następna na 9.45. Co w takim razie robi tam o godz. 9.25 już rozebrana???? a następne po niej ???? Co ciekawe tatuś siedział w samochodzie i na wezwanie mamy donosił picie i jedzeniewink czyli teoria, że ktoś musiał ją wcześniej przywieźć odpada. Mamy tu blisko do przychodni i o korku nie ma mowy.
        • asiaiwona_1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:28
          no patrz. mi się czasami zdarza być pół godziny czy 40 minut wcześniej - nie wiem jak będzie a drodze, więc wolę wyjechać wcześniej b w razie czego się nie spóźnić. Albo akurat skądś jadę i nie opłaca mi się podjechanie do domu by za kwadras spowrotem się ubierać i jechać do przychodni.
        • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:28
          Czasem zdarza sie nam byc wczesniej ze wzgledu na korki, ale jesli ich nie ma przychodzimy tak by z marszu wejsc do gabinetu.
          • heca7 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:12
            Czy Wy nie czytacie tego co piszę??? Tu Nie Ma Korków. Nie ma skąd nie mieć dojechać. przychodnia obsługuje dwa małe osiedla i 90% osób dotrzeć może nawet na piechotę.
            • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:17
              Jessu nie wiem czy twoja przychodnia nie ma jakis ludzi z daleka zapisanych.Nawet nie wiem czy w Pl to rejonizacja jest.Ja mam kawal drogi do pediatry mego dziecka, bo jest on jednym z najlepszych w calym miescie i mnie nie zraza,ze to parenascie km od domu.
              • heca7 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:46
                Najdalszy pacjent przychodni mieszka nie dalej niż 2km od niejwink dodatkowo u nas jest tak, że ludzie się znają(same domki, bloków 4 do 4 pięter, małe). Wiem skąd są matki, czy z mojego czy z tego drugiego, naprawdęsmile Pediatra jest jedna, jest kierowniczką przychodni jednocześnie. Jedni ją lubią, inni nie znoszą. Mimo, że jest też prywatna przychodnia, która przyjmuje na NFZ to i tak wszyscy chodzą tutaj. Przy okazji można spotkać kogoś zajomego i go potem obgadaćwink
                • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 18:03
                  2km to ja i tak bym samochodem robilabig_grin teraz kapuje.Tam gdzie moj syn jest zapisany przyjezdzaja ludzie z roznych czesci miasta, raz w zyciu spotkalam ta sa ma matke 2razybig_grin
      • agiq Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:27
        a u nas na odwrót - jeden dorosły (tata) i dwójka dzieci, mąż musi jechać bo ja nie jeżdżę autem, a we dwójkę jeździmy przy szczepieniu bo młode ryczą jak niewiem co...
    • bacha1979 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:26
      Bo tak jest wygodniej. Mój mąż też chodził na wszystkie chyba szczepienia, na wizyty lekarskie. Teraz kiedy dziecko jest większe i bardziej kumate nie potrzebuję asysty męża i mąż nie potrzebuje asysty mojej w trakcie wizyt z dzieckiem, ale z niemowlakiem było zwyczajnie wygodnie jeśli byliśmy oboje z mężem. Ot i cała filozofia lolu.

      Odnośnie nieustąpienia miejsca- nie można zwyczajnie poprosić/zapytać- CZY MÓGŁBY PAN MI USTĄPIĆ MIEJSCA? Chyba miałaś na to siłę???
      • lola211 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:15
        > Odnośnie nieustąpienia miejsca- nie można zwyczajnie poprosić/zapytać- CZY MÓGŁ
        > BY PAN MI USTĄPIĆ MIEJSCA? Chyba miałaś na to siłę???

        Narazajac sie np na jakis głupi komentarz? Juz to kiedys przerabialam.Facet, ktory nie ma zakodowane, ze ustepuje miejsca slabszemu, jest na bakier z dobrym wychowaniem, a to prosta droga do nieprzyjemnych sytuacji.Radze sobie.Co nie znaczy, ze nie zauwazam absurdów i niedogodnosci.I nie ja mam prosic, tylko gosc ma sie domyslec,ze krzesla sa dla pacjentów,ale nie calego towarzystwa.
        • bacha1979 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 08:47
          Przesadzasz lola.
          Nie miałabym najmniejszego problemu by facetowi zwrócić uwagę.
          • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:18
            Ja bym sie czula niekomfortowo i tyle.Jak bede miala 60 lat to pewnie przyjdzie mi to łatwiej i naturalnie.
    • edit38 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:28
      Nie wiem dlaczego robią to inni ale napiszę dlaczego robiliśmy tak my.
      Mała na widok lekarza tak darła sie że nie sposób było porozmawiać z lekarzem dlatego z mała wchodziły dwie osoby, lekarz małą badał, jedno z rodziców lub babcia (w zależności kto byl u lekarza) zabierał małą na poczekalnię a druga osoba mogła porozmawiać z lekarzem. Niestety ja mam tak że nie potrafię usłyszeć co mów lekarz jeśli dziecko drze się wniebogłosy i wyrywa.
    • magnes.agnes Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:29
      my również chodzimy we trójkę, na wizyty kontrolne i szczepienia. jest nam tak wygodniej. szybciej rozebrać, ubrać, jedno w tym czasie konwersuje z panią doktor. tata trzyma małą podczas szczepienia. przeważnie nie siedzimy w poczekalni, bo córa z tych ciekawskich- wszystko ogląda, za długo w miejscu nie usiedzi. a poza tym to NASZE dziecko, dlaczego miałabym sama się z nią męczyć. czasami czekamy w poczekalni ponad godzinę, z ruchliwym, ciekawskim, jeszcze niechodzącym maluchem bywa ciężko.
    • imasumak Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:29
      Trzeba było poprosić młodego tatusia o ustąpienie miejsca, skoro sam się nie domyślił.
    • franczii Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:31
      Z malym dzieckiem jest sprawniej we dwojke. Kiedy dziecko ryczy to jeden rodzic moze sie zajac uspakajaniem i zabawianiem a drugi przynajmniej porozmawia z lekarzem.
      Ja we wczesnym okresie zycia dzieci zawsze z mezem chodzilam. Na pierwsze spotkania z pediatra obowiazkowo we dwojke bo i ja i maz chcielismy wiedziec z kim mamy do czyniania.
      Zreszta pierwsza pediatra wolala zebysmy przychodzili we dwojke bo chciala poznac oboje rodzicow. A potem sie okazalo ze we dwojke jest wygodniej i sprawniej wlasnie ze wzgledu na wyjace dziecko rozdraznione badaniem i ogledzinami. Niestety nie zawsze razem sie dalo.
    • sadosia75 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:31
      Z pierwszym dzieckiem chodzilismy razem. Innego wyjscia nie bylo. Corka dosc powaznie chorowala jak byla mlodsza wiec byla mi potrzebna pomoc meza.
      Z mlodszym dzieckiem chodzimy osobno. Ale corka i tak woli isc z dziadkiem do lekarza niz z nami. wiadomo dziadka zawsze na cos naciagnie a on ma miekkie serce do wnuczek smile
      Tlum robimy u weterynarza. Pediatre sobie odpuszczamy.
    • pelapa Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:33
      Też sie nad tym zastanawiałam. Zrywać się z pracy, lecieć do domu. ew brać urlop?
      Ale faktycznie widziałam litościwe spojrzenia jak byłam sama z 2 dzieci. A co dopiero mąż, przeciez facet nie ma prawa poradzić sobie z jednym, a co dopiero z dwojgiem małych dzieci!!
      • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:35
        Niektorzy rodzice sa szefami i nie maja problemow,by pojechac z dzieckiem do lekarzatongue_out
        • pelapa Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:44
          I...? Jak ktoś jest szefem to nie ma nic do roboty? Bo mamy inne doświadczenia, może źle się z M. ustawiamy? wink
          Za chińskiego boga nie zerwałabym się z pracy aby towarzyszyć zdrowemu chłopu z dziećmi na wizycie w pediatry. I vice-versa. Nawet jak nie miałabym nic do zrobienia posiedziałabym na e-matce ;P
          • asiaiwona_1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:48
            pelapa napisała:

            >
            > Za chińskiego boga nie zerwałabym się z pracy aby towarzyszyć zdrowemu chłopu z
            > dziećmi na wizycie w pediatry. I vice-versa. Nawet jak nie miałabym nic do zr
            > obienia posiedziałabym na e-matce ;P

            A mój chłop ma elastyczne godziny pracy i nie ma problemu ani dla jego pracodawcy ani dla niego samego by ułatwić mi dotarcie do lekarza i pomóc już w trakcie wizyty.
          • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:53
            Chyba zle sie ustawiacietongue_out bo akurat godzina u pediatry raz na jakis czas nie spowoduje straszliwych szkod w firmietongue_out
            Ja z checia towarzysze i on mi tez, bo to jest czesc rodzinnych obowiazkow.Ba moj chlop zrywa sie z pracy by byc ze mna u gionekologa choc w ciazy nie jestem od 2latbig_grin
            • gryzelda71 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 20:49
              Ba moj chlop zrywa sie z pracy by byc ze mna u gionekologa choc w ciazy nie jestem od 2lat

              U dentysty zapewne stoi nad spluwaczką trzymając cię z rękęsmile

              • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 20:58
                Nie bo robie pod narkozabig_grin
          • franczii Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:53
            Widac nie mialas nigdy problemu z dziecmi.
            Moje zawsze sie darly jak opetane u pediatry, nie sposob bylo porozmawiac z lekarzem spokojnie.
            • pelapa Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:58
              Faktycznie, nie drą się smile Zwyczajnie nie czuję potrzeby aby ktoś mi towarzyszył. Ale ok, potrzeby są różne.
    • sanciasancia Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 16:54
      Może się dzielą opieką i oboje chcą wiedzieć, co powiedział lekarz?

      Mnie zastanowiło coś innego -
      • pelapa Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:01
        Z moim też byłby jeden rodzic bo drugi byłby w domu z drugim dzieckiem. Z racji wykształcenia w szpitalu byłabym ja, chyba że dziecko wymagałoby wniesienia wtedy M. Nie doszukiwałabym sie drugiego dna.
        • sanciasancia Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:08
          Z c.a. piętnaściorgiem dzieci?
      • czar_bajry Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:10
        Serio jedną dorosłą osobe przerasta wizyta z dzieckiem u pediatry?Musi koniecznie angazowac drugiego rodzica? Czy to w ramach zaciesniania rodzinnych wiezi sie odbywa? Cos jak niedzielny spacer?


        A co Twój mąż odmawia wizyt z dzieckiem u lekarza i czujesz się w związku z tym pokrzywdzona?tongue_out
        Dziecko ma oboje rodziców i nie ma przepisu iż w przychodni jest limit 1+1, Twoje słowa można odnieść do wszystkich sytuacji gdzie uczestniczy cała rodzina.
        Ja z tych co razem do lekarza chodzą jeśli tylko mogą, zaczęło się jak młody był malutki i mieliśmy wizyty kontrolne a potem to już w nawyk nam weszło.
        Weźcie jeszcze pod uwagę że nie wszystkie mamy mają prawko tak więc tatuś potrzebny za kierowcę jest.
        Następnym razem poproś o ustąpienie miejsca.
        • lola211 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:26
          Pokrzywdzona boze bron.Chodzimy pojedynczo, zaleznie kto dysponuje czasem i bardzo sobie taki uklad chwale.Od zawsze.Nie potrzebowalam nigdy asysty, moze stad moj brak zrozumienia dla koniecznosci wysiadywania pod gabinetem z ojcem dziecka.Woze sie tez sama, kierowca mi niepotrzebny na szczescie.Ale rozumiem, ze mozna byc mniej samowystarczalnym w tym wzgledzie i zmuszonym do angazowania kierowcy.W innych przypadkach-napisze szczerze- biore to za objaw ,czy ja wiem,slabego zorganizowania?słabosci "bo ja sobie sama nie poradze, ojej"?
          Moze dlatego, ze w ogole wyznaje zasade, ze w danym czasie mozemy zalatwic 2 sprawy zamiast jednej wzajemnie sie ciagajac tu i tam.
          • franczii Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:39
            Ale z tego co pamietam to twoje dziecko nie jest juz male.
            A poza tym to ze ty nie potrzebowalas nie znaczy ze inni nie potrzebuja. Sa male dzieci, ktore dadza sie dotknac przez lekarza.
            Moj syn mial szczepienia i sie nie wyrywal a kiedy lekarz go kladl na lezance to darl sie jakby go ze skory obdzierali. W pojedynke owszem tez chodze ale tylko dlatego ze innego wyjscia nie bylo, nie kryje, ze z druga osoba wizyty sa mniej stresujace zwlszcza z mlodszym bo starszy zaczal wspolpracowac w wieku ok. 3 lat.
            • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:29
              Juz nie male, ale male bylo.I tez jak inne plakalo i takie tam.I nadal nie widze koniecznosci towarzyszenia doroslemu czlowiekowi w tej sytuacji.Dzis bylo szczepione niemowle, darło sie jak opetane.Obecnosc tatusia temu nie zaradziła.W czym on mial pomoc matce to serio nie wiem.Chyba na duchu nieboge podtrzymac.
              • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:44
                Przy szczepieniu to nie ma zadnej roboty.
                Kiedy jest wizyta kontrolna lub przy okazji choroby to z lekarzem trzeb porozmawiac a drace wyrywajace i wierzgajace dziecko dosc to utrudnia. Ja w kazdym razie poniewaz mam porownanie to wole kiedy idziemy razem.
              • mgd3 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:55
                Generalnie do lekarza się chodzi nie tylko po to, żeby mieć wypisaną receptę ale też po to, żeby uzyskać jakieś informacje. Ja mam dosyć powooolną pediatrę, która przy każdej chorobie potrafi pół godziny tłumaczyć jak co dawkować, wypisywać mi wszystkie sugestie na karteczce itp.
                Mam świeże doświadczenie - bo w tym miesiącu dziecko chorowało (półtoraroczne). Dwie wizyty wyglądały identyczne. Mała ślicznie się bawiła do czasu wejścia do gabinetu. Natychmiast po wejściu - histeria totalna. Wicie się, spazmy, uciekanie. Rozebrać trzeba było na siłę, przytrzymać żeby dała się zbadać. Następnie mąż ubrał dziecko, wyszedł na zewnątrz i poszli do samochodu. Jak przyszłam do nich po półgodzinnym wysłuchiwaniu jakie leki, dlaczego i po co itp itd... to mała nadal płakała - przeżywając jaka krzywda ją spotkała. A tatuś uspokaja zdecydowanie lepiej ode mnie.
                A oprócz tych histerii, które zaczęły się dopiero teraz - dziecko jest słodkie, milutkie, grzeczne, kochane itp.
                Po prostu nie wyobrażam sobie jak miałabym iść sama do pediatry i uzyskać od niego jakiekolwiek informacje. A nawet gdybym sobie wyobrażała - to po co mam narażać dziecko na dodatkowe pół godziny spazmów, wycia i histerii skoro można iść w 2 osoby?
                • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:22
                  Spazmujace dzieci-dobra.
                  Ale -jest i tak, ze mimo obecnosci w gabinecie 2 rodziców dziecko i tak sie tam drze.Siedza w trojke w gabinecie wsrod wrzaskow i razem wszyscy wychodza.Gdzie tutaj jest sens? Albo ojciec zostaje pod gabinetem,a matka i tak sama sie z wrzaskunem musi uporac(to chyba ten typ szofera, co tu jest , bo musial dotransportowac rodzine).
      • mia_siochi Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:13
        A może te dzieci miały na tyle rozgarniętych rodziców, ze w pojedynkę dawali sobie radę?
        • franczii Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:24
          To chyba nie o to chodzi czy dawali rade czy nie.
          Sorry ale nie wyobrazam sobie sytuacji, ze laduje z dzieckiem w szpitalu a moj maz nie rzuca wszystkiego zeby zaraz sie przy swoim dziecku pojawic.
          Ciekawa jestem ile razy ty bylas juz u lekarza z malym dracym sie dzieckiem.
          • amoreska Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:27
            CytatSorry ale nie wyobrazam sobie sytuacji, ze laduje z dzieckiem w szpitalu a moj
            > maz nie rzuca wszystkiego zeby zaraz sie przy swoim dziecku pojawic.

            Ja też sobie nie wyobrażam.
            • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:32
              Ja tez nie wyobrazam sobie, by ojciec sie w takiej sytuacji nie pojawil.
          • lola211 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:32
            Szpital inna rzecz.Aczkolwiek i w tym przypadku osobiscie bym nie wymagala rzucania wszystkiego, bo nie bardzo wiem, w czym miala by pomóc kolejna osoba.Ja przywoze, zalatwiam przyjecie, ty gosciu przyjedz i mnie zmien.Informacje na biezaco mozna wymieniac telefonicznie.Im wiecej osob tym wiecej zamieszania.
            Jak ognia unikalam spedów rodzinnych przy łozku dziecka- wymienialismy sie obecnoscia, aby przy dziecku ktos byl,ale pojedynczo.
            • estelka1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:45
              No cóż, ja mam podobnie. Wolę, żeby u dziecka w miarę możliwości cały czas ktoś był i żeby się zmieniać co parę godzin, niż przychodzenie parami na godzinkę. A kilkuosobowe obstawy u jednego dziecka w przychodni prawdę mówiąc mnie śmieszą, o argumentach w stylu, że jedno z rodziców rozmawia z lekarzem, a drugie ogarnia dziecko, nie wspomnę. Przepraszam, ale to jakieś potwory nie do opanowania, czy dzieci? I dlaczego jak pojawia się kolejne dziecko, nagle okazuje się, że jeden rodzic daje sobie radę i nie ginie śmiercią tragiczną w przychodni.
              Rzecz jasna są sytuacje wymagające obecności dwojga rodziców, typu jakaś ważna konsultacja przez zabiegiem, niepełnosprawne dziecko, które ciężko jednej osobie trudno podnieść z wózka, ale w takich "zwykłych" przypadkach nie widzę potrzeby.
              • franczii Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:53
                Jakie potwory?
                To takie dziwne, ze dzieci dwuletnie buntuja sie przeciwko byciu dotykanym przez obcego czlowieka?
                • estelka1 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:55
                  To akurat jest normalne. Dziwne jest to, że jeden rodzic nie jest w stanie poradzić sobie z własnym dzieckiem.
                  • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:02
                    Ale uspokojenie dziecka moze trwac a z lekarzem wypada porozmawiac po badaniu.
                    Owszem da sie ale jest to niewygodne zarowno dla rodzica jak i lekarza.
                    • estelka1 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 10:45
                      Wyobraź sobie, że wiem o tym, iż trzeba po badaniu porozmawiać z lekarzem. I nadal nie do końca rozumiem dlaczego uspokojenie dziecka jest takim problemem dla pojedynczego rodzica. I dlaczego kiedy rodzi się drugie dziecko i nagle okazuje się, że nie ma możliwości organizować kilkuosobowych pielgrzymek do lekarza to nagle przestaje być owym problemem.
                      • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 10:55
                        Nie rozumiesz bo z twojego tonu wnioskuje ze mialas dziecko o lagodnym usposobieniu, wiec najwidoczniej nie masz pojecia o czym sie pisze. Albo po prostu nie masz porownania jak to jest kiedy idziesz z dzieckiem sama a jak kiedy idziesz z kims.
                        Oczywiscie ze samemu mozna sobie poradzic nawet z najwiekszym wrzaskunem ale po co sie uzerac i gimnastykowac jesli takiej koniecznosci nie ma?
                        • estelka1 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 11:39
                          Nie wiem, czy moja córka była nadspodziewanie spokojnym maluchem. Nie sądzę. Na moje oko zupełnie przeciętne dziecko, które miewało swoje humory, ale też nie było wrzeszczochem nie do opanowania. Zdarzyło mi się kilka razy że towarzyszył nam u lekarza ojciec młodej i naprawdę nie widziałam żadnej znaczącej różnicy poza tym, że było ciaśniej w gabinecie. A wierz mi franczii, po tym co obserwowałam w pracy (szpital, czasem dyżury w poliklinice), im więcej osób w gabinecie, tym bardziej nerwowa atmosfera i bardziej niespokojne dziecko.
                          • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:03
                            Estelka, zastanow sie o co ty sie spierasz? Do czego mnie chcesz przekonac? Ze nie powinnam chodzic z mezem bo nie ma roznicy? Dlaczego mi wmawiasz, ze robie zle, ze w dwojke jest gorzej, bardziej nerwowo skoro moje doswiadczenie mowi zupelnie co innego? U mojego pediatry nie ma scisku, sa dwa pokoje gabinetu, w poczekalni jest najczesciej jedna rodzina przed nami ewentualnie czasami dwie bo niektorzy przychodza przed czasem. W dodatku nie lubie prowadzic rozmowy trzymajac rozdraznione wrzeszczace dziecko na rekach i jesli mam okazje tego uniknac to z niej korzystam. Wytlumacz mi prosze co w tym zlego lub niestosowanego?
                            • estelka1 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 15:33
                              A dlaczego twierdzisz, że ja się o coś spieram? Przedstawiam swój pogląd na sytuację, poparty obserwacjami i tyle. Nigdzie nie mówię, żebyś robiła tak, czy tak. A że stada u pediatry mnie śmieszą i brak umiejętności pojedynczego rodzica w zapanowaniu nad dzieckiem dziwi, to cóż. Mam do tego prawo.
                              • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 16:31
                                A dla mnie jest to absurdalne jak mozna sie czepiac takiej drobnostki.
                                Probujesz wmowic, ze sie nie powinno we dwojke wyszukujac coraz to nowe argumenty, bo ciasnota, bo TY nie widziala zadnej roznicy, bo cos tam jeszcze. Ale co ciebie tak naprawde obchodzi jak to sobie organizuja inni? Dowartosciowac sie chcesz czy co?
                                Powtarzam moje pytania: co jest zlego w tym, ze komus jest wygodniej i sprawniej we dwojke? Dlaczego wielu pediatrow zaprasza na wizyte oboje rodzicow?

                                Przedstawiasz twoj poglad poparty twoimi doswiadczeniami ale inni maja inne poglady i doswiadczenia inne niz twoje. Od kilku postow powtarzam bez skutku, ze mnie we dwojke jest wygodniej i roznice istotna zauwazam. Powtarzam tez po raz kolejny radze sobie tez sama nawet z dwojka dzieci bo niestety nie zawsze maz z nami moze isc ale majac porownanie wygodniej jest mi kiedy mam przy sobie meza.
                                • estelka1 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 18:00
                                  Kobieto, powściągnij emocje. Brakuje Ci argumentów, więc rzucasz standardowy tekst o dowartościowywaniu się big_grin Powtórzę jeszcze raz, bo chyba nie zrozumiałaś. Ja po prostu mam swoje zdanie, do którego nawiasem mówiąc mam prawo. Zdanie na ten temat wyrobiłam sobie na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji, co jest również normalnym zjawiskiem, jakbyś nie wiedziała. Forum służy wymianie poglądów, a nie ślepemu przyklaskiwaniu, o ile coś się w tej kwestii ostatnio nie zmieniło, bo zaczynam mieć wątpliwości wink Dziwne jest tylko, że jak lwica bronisz swojego prawa do własnych poglądów i decyzji, a pienisz się że ktoś inny ma całkiem inne spojrzenie na tę "drobnostkę" smile
                                  W czym więc masz problem? Czy ja Ci zabraniam chodzenia do lekarza z pełną obstawą? Chodź sobie na zdrowie. Nikt Cię z przychodni nie wygoni.

                                  • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 18:50
                                    A gdzie ty tu emocje widzisz? Czy ja sie pienie? I jakich argumentow mi brakuje? Nie musze wynajdowac ciagle nowych argumentow tak jak ty to robisz bo mam dokladnie ten sam argement od samego poczatku ale do niego sie nie ustosunkowalas i to tez o czyms swiadczy, wiec tym razem daruje sobie jego powtarzanie. Bronie swoich decyzji, to oczywiste skoro uwazam ze w moim przypadku takie postepowanie jest najkorzystniejsze dla wszystkich. Ty zas nie wiedzac nic probujesz przekonac, ze to co robie jest smieszne i z tym sie nie zgadzam. Probuje ci tez wytlumaczyc, ze mozna wykazac sie wiekszym zrozumieniem dla cudzych potrzeb zwlaszcza jesli chodzi o taka drobnostke. Roznica w spojrzeniu na te drobnostke to nie roznica ze ty wolisz bez meza a ja z mezem, roznica polega na tym, ze ty z przekasem piszesz o tych co robia inaczej niz ty a ja nikogo nie krytykuje i uwazam, ze kazdy powinien sobie to organizowac jak mu najwygodniej i nie ma co wyciagac wnioskow, ze skoro przychodzi z mezem to niedojda a jak bez meza to trzeba jej wspolczuc bo ojciec sie nie interesuje.
                                    I owszem twierdze, ze sie probujesz dowartosciowac i podtrzymuje moje zdanie bo ludzie pewni siebie nie potrzebuja wyciagac dalekoidacych wnioskow z takich pie...k jak to, czy ktos przyszedl w pojedynke czy nie w pojedynke, nie potrzebuja sie porownywac z innymi, "ze ja to potrafie sama okielznac dziecko, ze ja nie potrzebuje obstawy " a inne matki nie potrafia ogarnac nawet jednego dziecka. Nie wiedzialam ze to standardowy tekst, skoro tak twierdzisz to pewnie cos w tym jest ale w takim razie ty do tego standardu swietnie pasujesz.
                                    • estelka1 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 19:04
                                      Jeszcze raz powtórzę, choć wydaje mi się już to nudne. Tak, wyciągam wnioski na podstawie swoich obserwacji i doświadczeń, co po pierwsze jest dość naturalnym zjawiskiem i do czego mam prawo. Nie przekonuję Cię do niczego, bo nie obchodzi mnie, co robisz, tylko przedstawiam swoje argumenty i swoją opinię, nawiasem mówiąc bez osobistych wycieczek. I bez przekąsu, co również chciałabym zaznaczyć. Ów przekąs, to tylko Twoja nadinterpretacja. Podobnie, jak zarzut o moim braku zrozumienia dla cudzych potrzeb i mojej potrzebie dowartościowania się. Nie obrażam nikogo, nie ubliżam nikomu z tego powodu, więc w czym problem? Nie wolno mi podyskutować na forum?
                          • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:06
                            A skoro masz takie doswiadczenie w placowkach medycznych to wytlumacz mi prosze dlaczego wielu lekarzy pediatrow pierwszego kontaktu wrecz zacheca, aby przy wizycie byli obecni obydwoje rodzice?
                            • aleksandra1977 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:22
                              franczii napisała:

                              > A skoro masz takie doswiadczenie w placowkach medycznych to wytlumacz mi prosze
                              > dlaczego wielu lekarzy pediatrow pierwszego kontaktu wrecz zacheca, aby przy w
                              > izycie byli obecni obydwoje rodzice?

                              dobre pytanie. Tez chcialabym znac odpowiedz. Nasz pediatra jest wrecz zaskoczony, jesli w poczekalni widzi tylko mnie, lub tylko meza z dziecmi, bo chce miec kontakt z cala nasza rodzina.
              • franczii Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:57
                U czterolatka nas zpediatra sciagal szwy, uwierz ze we trojke ledwo sobie poradzilismy.
                A przy zwyklych wizytach kiedy jest dwoje rodzicow to ulatwienie nie tylko dla nas ale i dla lekarza, ktory moze przekazac informacje w spokojniejszych warunkach. Wiec jesli jest taka mozliwosc to warto skorzystac. Zreszta co ja bede tlumaczyc, sa lekarze, ktorzy na pierwsze wizyty wrecz zapraszaja obydwoje rodzicow bo chca ich poznac. Tak bylo u nas.
              • kropkacom Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 07:50
                > Rzecz jasna są sytuacje wymagające obecności dwojga rodziców, typu jakaś ważna
                > konsultacja przez zabiegiem, niepełnosprawne dziecko, które ciężko jednej osobi
                > e trudno podnieść z wózka, ale w takich "zwykłych" przypadkach nie widzę potrze
                > by.

                Oj, lubimy oceniać co jest obcym ludziom potrzebne. Lubimy bardzo.

                Mi towarzystwo męża jest w tej chwili potrzebne jest do tego aby mi się w poczekalni nie nudziło tongue_out No i w samochodzie jak nas podwozi to raczej czekać nie będzie. Inna sprawa, że jak wysłucha co doktor matce wyłuszcza (bo najczęściej mówi do kobiety) to jest potem na bieżąco. A że komuś przeszkadza i w oczy kole, że mąż powietrze w poczekalni zabiera? No trudno. Na miejsca siedzące się nie rzucamy oboje.
            • franczii Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:52
              Gdybym dostala telefon od meza, ze nagle musial zabrac dziecko do szpitala to nie moglabym spokojnie czekac na zmiane, to jakas kpina wedlug mnie. Takie zmiany to mozna sobie ustalac potem w czasie pobytu dziecka w szpitalu. Kiedy bylam w pierwszej ciazy, moj maz musial wyjechac na pare dni do swojego kraju. W dzien kiedy pojechal dostalam skierowanie od lekarki do szpitala, mialam isc do szpitala na drugi dzien, zawiozla mnie moja mama wiec nie bylam calkiem sama ale on mimo wszystko wyjechal natychmiast, w dodatku samochodem bo nie znalazl wieczorem lotu, jechal cala noc i byl ze mna kolejnego dnia popoludniu. Wydaje mi sie to zupelnie naturalne.
              • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:33
                Wydaje mi si
                > e to zupelnie naturalne.

                O ile nie jest to jakis wypadek i nadzwyczajna okolicznosc, to mnie sie to wydaje przesadzone.Moze dlatego, ze choroba typu zapalenie pluc i skierowanie do szpitala mnie nie przeraza i nie histeryzuje?
                • franczii Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 00:39
                  A kto tu pisze o histerii?
          • jkk74 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 01:13
            franczii napisała:
            > To chyba nie o to chodzi czy dawali rade czy nie.
            > Sorry ale nie wyobrazam sobie sytuacji, ze laduje z dzieckiem w szpitalu a moj
            > maz nie rzuca wszystkiego zeby zaraz sie przy swoim dziecku pojawic.
            > Ciekawa jestem ile razy ty bylas juz u lekarza z malym dracym sie dzieckiem.

            szpital to co innego niż wizyta w przychodni - to raz...
            a dwa - pobytów szpitalnych zaliczyłam kilka... nikt niczego nie rzucał i nie gnał na złamanie karku, bo info ode mnie wychodziło jasne i precyzyjne "jestem tu i tu, z T. jest tak i tak, zostajemy tyle a tyle dni. Moi rodzice już wiedzą, jedź do nich na obiad a potem do mnie. Zostaniesz z młodym, a ja polecę do domu wykąpać się i przebrać. Pa kochanie"
            pewnie że gdyby mi dziecko potrącili na pasach byłoby inaczej, ale zachowanie uzależniam od sytuacji...
            to tak jak z syropem na gorączkę... są tacy co podają dziecku maksymalną dawkę (i to bez konsultacji z lekarzem) przy temperaturze 37 stopni i 1 kreska... ja podaję ew powyżej 38,5 stopnia, a i to nie zawsze jeśli nie widzę objawów mdlenia, utraty przytomności itp itd...

            a do lekarza długi czas chodziłam sama z dwójką dzieci... około półtoraroczną córką i niemowlakiem... hmmm chyba nie jestem taką złą matką skoro potrafiłam to ogarnąć, a i dzieci panicznym lękiem do lekarzy nie pałają...
        • sanciasancia Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 19:24
          Nie wyobrażam sobie, że dziecko ląduje na IP, a tata się nie pojawia.
          • otoja69 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 21:32
            a może tata był w tym czasie w domu z drugim dzieckiem? Godzina 20 to już dla niektórych dzieci czas na sen ?
            • sanciasancia Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 22:29
              I wszyscy mieli po co najmniej dwoje dzieci i żadnej babci, czy rodziny/przyjaciół, żeby wpadli i posiedzieli z drugim dzieckiem?
              Warszawa to jest miasto, w którym jest dużo jedynaków. To chyba mało prawdopodobne.
              • jowita771 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:49
                Ja wprawdzie nie z Warszawy, ale rodzice mieszkają kilkadziesiąt km od nas i jak będziemy mieli dwoje dzieci, to może się zdarzyć, że ktoś będzie musiał być z jednym w domu, jak drugi rodzic będzie z drugim dzieckiem z szpitalu.
                • lillaj Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:56
                  jkk74 napisała:

                  > ot taki ludzi odruch... traktuję ludzi wokół siebie, tak jak sama chciałabym by
                  > ć traktowana... szkoda że ogromna większość społeczeństwa zachowuje się zgoła o
                  > dmiennie...

                  Gruba nadinterpretacja. Nie napisałam, że mam gdzieś chamskie zachowania, w związku z tym wisi mi czy kobieta w ciąży lub babcia o kulach stoi nad moją głowa , a ja sobie siedzę. Ustąpię jej , ale nie dlatego,że wścibskie lole mnie obserwują, a potem zapienią się na forum, ale z wiadomych powodów.
                  Natomiast mam gdzieś, że komuś podnosi ciśnienie, że do pediatry idziemy razem z mężem, bo to niczyja sprawa. Niech każdy sobie organizuje życie jak chce. Ja nie mam ambicji bycia matką polką, skoro mąż może i chce iść z nami to świetnie. A jak kogoś to kole w oczy to jego problem i tyle.
    • triss_merigold6 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:05
      Jestem w stanie to zrozumieć przy niemowlaku, sprawniej ogarnąć w 2 osoby. Przy starszych dzieciach? Może facet jest kierowcą i przywiózł matkę z dzieckiem?
      Nie korzystam z lekarza rodzinnego, nie mam do nich żadnego zaufania, na szczęście u mnie jest przychodnia dla dzieci i osobna rejestracja
      • vibe-b Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:17
        Może facet jest kierowcą i przywiózł matkę z dzieckiem?


        U mnie jest wlasnie tak. Maz robi za szofera smile natomiast przy mnie dziecko czuje sie bezpieczniej i kropka. Nie przyszloby mi do glowy ze ktos moglby roscic sobie pretensje co ustawiania nas- rodzicow smile Dobre smile
        Lola, taka jestes asertywna, a odezwac sie nie umialas ze ci jest slabo i prosisz o miejsce? Jak to zwykle bywa- odwaga tylko w necie.
        • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:19
          A to tylko jak facet jest kierowca ma prawo byc przy dziecku podczas wizyty?wink my mamy oboje prawko, ale wolimy razem, w koncu dziecko jest wspolne.
        • triss_merigold6 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:28
          U mnie eks bywał właśnie kierowcą, ale nie lubiłam z nim chodzić do pediatry, bo zbyt nerwowo IMO reagował i przekazywał dziecku swoje niepokoje (emocje). Czasem jeździł i jeździ z synem do lekarza sam, co mi bardziej odpowiada. Czasem wypycham aktualnego, żeby z małym poszedł na jakąś kontrolę czy pobranie krwi.
        • lola211 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 23:39
          Za twarda jestem,by omdlewajacym glosem upominac sie o miejsce siedzace.Łaski bez,poradze sobie.
          To jest odwracanie kota ogonem-twoja wina, bo nie wyszarpalas miejsca zebami.A on biedny zuczek mógl sobie nie pomyslec.Ma prawo byc nierozgarniety zbytnio,nie?
          • vibe-b Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 09:29
            ola211 napisała:

            > Za twarda jestem,by omdlewajacym glosem upominac sie o miejsce siedzace.Łaski b
            > ez,poradze sobie.
            > To jest odwracanie kota ogonem-twoja wina, bo nie wyszarpalas miejsca zebami.A
            > on biedny zuczek mógl sobie nie pomyslec.Ma prawo byc nierozgarniety zbytnio,ni
            > e?


            Tak, ma prawo. Jeszcze w konstytucji PL nie ma zapisu, ze obywatel PL ma byc rozgarniety, wiec ma prawo nie byc.
            A na powaznie- Ty sie dobrze czujesz, Lola?
            Co to ma niby znaczyc?
            Łaski b
            > ez,poradze sobie.
            > To jest odwracanie kota ogonem-twoja wina, bo nie wyszarpalas miejsca zebami


            Od kiedy to poproszenie o miejsce jest proszeniem o laske, czy szarpaniem zebami? Normalna sprawa o ile normalni, zrownowazeni ludzie sie w takiej sytuacji znajduja.
            A Lola- tak jak myslalam. Bedzie z agresja upuszczac jad na forum, ale w rzeczonej sytuacji ani me ani be ani kukuryku, zaslaniajac sie swoja twardoscia, he he.
            • lola211 Re: cale stado u pediatry 27.01.11, 12:37
              > Od kiedy to poproszenie o miejsce jest proszeniem o laske, czy szarpaniem zebam
              > i? Normalna sprawa o ile normalni, zrownowazeni ludzie sie w takiej sytuacji zn
              > ajduja.

              Normalni i zrównowazeni ludzie ustepuja sami miejsca chorym i starszym.Skoro tego nie robia to znak, ze cos z nimi nie w porzadku.Braki maja ewidentne.Nie zauwazylam, by ludzie na co dzien po wejsciu do przychodni domagali sie ustapienia miejsca.Dla ciebie to normalka? Wchodzisz i z miejsca sie upominasz?
              Osobiscie, gdy towarzysze dziecku, nie zajmuje ostatniego miejsca siedzacego, bo sie domyslam, ze bardziej przyda sie choremu,ktory tu przyszedł.To nie jest jakies zadzwyczajne ani trudne.


              > A Lola- tak jak myslalam. Bedzie z agresja upuszczac jad na forum, ale w rzeczo
              > nej sytuacji ani me ani be ani kukuryku, zaslaniajac sie swoja twardoscia, he h
              > e.

              Gdzies ty tu znalazla agresje i jad?
    • ylunia78 Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:08
      lola211 napisała:

      > Wytłumaczcie mi prosze o co chodzi w systemie wspolnego wybierania sie do przyc
      > hodni z dzieckiem.

      bo modnie pokazać się przed innym rodzicami"że nasze dziecko wychowujemy wspólnie"wink
    • krokre Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:10
      Przede wszystkim z zmienic przychodniętongue_out W mojej sa osobne pomieszczenia w których przyjmuje sie dorosłych, osobne dla dzieci zdrowych i osobne dla dzieci chorych, więc jest dużo miejsca i TŁOKU BRAK. Po drugie u mnie w przychodni przychodzi sie na umówiona wizyte i nigdy poza osoba w gabinecie i dwoma innymi osobami które czekaja do dwóch różnych lekarzy nie ma więc nawet gdyby przyszła cała rodzina to miałaby gdzie usiąść, po trzecie pomoc drugiej dorosłej osoby przy chorym maluchu jest bezcenne i bez komentarza!
      • krokre Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:13
        Dodam iz chodze sama z dzieckiem, dziećmi do lekarza (bo nie mamy innej mozliwości) no czasem sie zdarzy ze mąz z nami pójdzie i uważam to za bardzo cenne żeby nie rzec bezcennesmile
    • kropkacom Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:26
      Przy bliźniakach długo chodziłam tylko z kimś na przyczepkę do pediatry. Teraz nam się też zdarza bo akurat jesteśmy razem albo mąż nas podwozi. Nigdy mi nie przyszło do głowy, że komuś postronnemu to może wadzić. Właściwie ma to gdzieś.
    • asia.asz Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:28
      jak mielismy jedno dziecko i nie prowadzilam zawsze jezdzilam z mezem do lekarza, nie siedzial w samochodzie bo np zimno bylo na zewn
      teraz prowadze, dodatkowo mamy drugiego malucha i zwykle jedno zostaje z jednym w domu a drugie z chorym do lekarza
      • kub-ma Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:54
        Skąd ta sygnaturka? smile
        • asia.asz Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 18:07
          sapkowskismile
    • truscaveczka Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:38
      Właśnie wróciłam od pediatry ze szczepienia, byliśmy we czworo - mąż za kierowcę, bo daleko, córka, bo nie było komu opylić. Tylko że mąż z córką łazili po okolicy, omiatali ze śniegu auto i tak dalej, nie zatykali ciasnej poczekalni.
      Za to przyszła na szczepienie (?) maturzystka z narzeczonym i to mnie dopiero ubawiło wink

      Ale fakt, dwoje rodziców to standard.
      • krapheika Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:45
        Czemu cie bawi, ja wszelkie zastrzyki plus pobieranie krwi przechodze zle, bo mdleje na widok iglytongue_out musi mnie m za raczke trzymac, serio, serio
    • demonii.larua Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:40
      Przyznam, że nie spotkałam się ze stadami w przychodni gdzie są zapisane moje dzieci. Po pierwsze gabinety przyjęć dla chorych i zdrowych są oddzielne, pediatra przyjmuje wyznaczoną ilość godzin na zdrowych i potem na chore idzie. Po drugie poczekalnie są dość przestronne, wizyty ustalane na godziny, więc oczekuje co najwyżej dwóch trzech pacjentów i nawet jeśli są z obojgiem rodziców to nie ma tłoku. Jeśli chodzi o zajęte miejsce i słabe samopoczucie to chyba wystarczy poprosić o ustąpienie miejsca. Osobiście nie łaziłam nigdy w towarzystwie męża do lekarza z dziećmi (pomijam wizyty w szpitalu, bo ja nie prowadząca pojazdy mechaniczne jestem), ale nie widzę nic złego w tym, że inni to robią. Zwyczajnie, mało mnie to obchodzi no.
    • mantha Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:49
      Jak tylko moge ide w stadzie - nie potrafie okielznac dziecka w gabinecie i zapamietac (zapisywac) co sie do mnie mowi, odnosnie slaniajacych sie na nogach innych pacjentow - nigdy w poczekalni nie siedze, moje dziecko nie usiedzi 1 sekundy, zatem ktores z nas i tak lata. - najchetniej chodzilabym jeszcze z tesciowa, bo ona ma leb do zadawania pytan lekarzom smile
    • guderianka Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:54
      Wczoraj byliśmy w 3. Mąż odebrał Młodszą z przedszkola i żeby nie siedziała sama w domu ze Starszą wziął ją ze sobą, przyjechał po mnie do pracy i zawiózł do lekarza. Oczywistym jest że weszli do przychodni ze mną, Mąż czekał przed gabinetem a córa uparła sie wejść ze mną po naklejkę. Mnie taki widok nie dziwi, nie rusza-bo sytuacje są różne.
    • agaja5b Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:57
      Też czasem widzę oboje rodziców z dzieckiem u lekarza i przyznam że też bym tak wolała a nie z dwójką rozwrzeszczanych dzieci ubierać , rozbierać, w międzyczasie słuchać co lekarz mówi, ale na szczęście uwagę mam podzielną i radzę sobie i u lekarzy jestem często. Czasem może ktoś z politowaniem spojrzy na nas ale co tam jak jest tak musi być fest
    • el_jot Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 17:57
      E to ja mam teraz luksusy. Od niedawna mamy piękny, nowiuteńki wielki ośrodek zdrowia. Osobno przyjmuje pediatra, na innym korytarzu lekarze rodziinni. Tłoku nie ma, praktycznie same mamusie, często z babciami. Tutaj tatusiowie raczej dziećmi się nie zajmują, a szkoda. My chodzimy do lekarza jak nam pasuje, jak coś powazniejszego to razem, częściej mąż sam z dzieckiem.
    • anorektycznazdzira Re: cale stado u pediatry 26.01.11, 18:05
      U nas tak nie ma. Naród zarobiony, panie, po uszy, nie mają czasu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka