Dodaj do ulubionych

Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia...

02.02.11, 22:59
28.01 | Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia do szpitala i bez badania odesłano do domu tłumacząc to awarią prądu. W kolejnym szpitalu okazało się, że dziecko już nie żyje. Udusiło się własną pępowiną (TVN24)»

www.tvn24.pl/2408663,12690,0,0,1,wideo.html
Niby Poznan, duze miasto...
Chory jest ten kraj.
Obserwuj wątek
    • ylunia78 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 02.02.11, 23:04
      eeee,norma w tym szpitalu!!!!Mnie tez odesłali do domu a potem....niestetysad
      • piegowata9 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 02.02.11, 23:10
        > eeee,norma w tym szpitalu!!!
        Przerażający komentarz...
        • aleks2539 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 02.02.11, 23:17
          masakra sad( Boże w takich momentach zawsze dziękuję za moją dwójkę.
        • ylunia78 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 02.02.11, 23:29
          piegowata9 napisała:

          > > eeee,norma w tym szpitalu!!!
          > Przerażający komentarz...

          a co mam napisać?że wspołczuję?owszem współczuję,ale tam to jest normą zlewanie pacjentów!!!!
          • lukrecja34 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 07:33
            nie-to nie jest norma i nie siej zamętu tylko dlatego,że ty miałaś nieprzyjemną sytuację (nie wiem jaką więc żeby nie było,że lekceważę..)
            • ylunia78 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 09:46
              Czyżbyś tam pracowała???Mogę Ci sypnąc przykładami(akurat z ciążą związanymi)jak to olali lekarze pacjentów w tym szpitalu.
    • moofka Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 08:37
      koszmar jakis, mlodzi przestraszeni i bicz jakas znalazla sobie miejsce zeby pokazywac jaka wazna jest
      a to widac nie mozna i nie nalezy grzecznym byc i sie sluchac
      jakby miala na pismie te odprawe dac to by sie zaraz lekarz znalazl
      dyrektor wydaje sie sensowny, ale z drugiej strony latwo teraz jedna polozna wywalic zeby sprawa przycichla
      oni dobrzy, procedury dochowane, lekarz zawsze
      taaaa
      przy fizjologicznych porodach lekarza nawet nie widzialam
      na final przychodzil, jak go zawolali
    • vibe-b Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 10:40
      Moment.
      Kobieta zglosila sie do szpitala gdy miala "bole od ok. 40 minut co 5-7 minut".
      NO sorry, ale to jest dopiero poczatek porodu, i akcja od takiego momentu u pierworodki zwykle trwa 24 godziny. Z tego co ja pamietam do szpitala sie jedzie jak sa skurcze co 3-4 minuty lub po odejsciu wod.
      Ja tu nie widze postepowania niezgodnego z procedura. Jedynie, mogli zbadac dziewczyne, ale ja mieli to zrobic, jesli nie bylo pradu?
      • leeloo2002 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 10:51
        Co ty mówisz, ja przez takie gadanie Pań z recepcji porodówki Św Zofii pierwsze dziecko prawie urodziłam w domu. U mnie faza skurczów co 3-4 minuty trwała bardzo krótko i od przyjazdu na izbę przyjęć do urodzenia dziecka nie minęło 40 minut
        Aha, ani w przy pierszym ani w drugisamoistnie nie odeszły mi wody mimo pełnego rozwarcia
        Także każdy przypadek jest inny, a jak mówi moja lekarka podród to tykajaca bomba - w ułamku sekundy coś się może zmienić, trzeba mieć dużo pokory
        • vibe-b Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 10:56
          leeloo2002 napisała:

          > Co ty mówisz,

          Mowie, jaka jest procedura w cywilizowanym kraju (rodzilam w se). Tez mnie odeslali do domu na poczatku porodu. Wrocilam po odejsciu wod.
          No ale w polandzie to sie jedzie do szpitala zaraz po pierwszych skurczach, na katar bierze sie antybiotyk, a karetke wzywa sie do cioci z mdlosciami.
          Po prostu zdarzyl sie nieszczesliwy wypadek tutaj. Moze gdyby kobiecie zrobiono KTG daloby sie zapobiec nieszczesciu, no ale jeszcze raz- przeca pradu nie mieli.
          • seniorita_24 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:01
            Gorzej jak wody odchodzą już w trakcie samego porodu.
            • nann Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:22
              seniorita_24 napisała:

              > Gorzej jak wody odchodzą już w trakcie samego porodu.

              ???
              • seniorita_24 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 12:37
                Nie zawsze przecież rozpoczyna się od odejścia wód. Czasami ten moment następuje juz w przedostatniej czy ostatniej fazie.
                • estelka1 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 04.02.11, 13:20
                  Powiem nawet że mało kiedy poród zaczyna się od odejścia wód. Dużo częściej położne przebijają pęcherz płodowy w trakcie fazy rozwierania szyjki, żeby trochę "podgonić" akcję porodową
            • estelka1 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 04.02.11, 13:18
              Wyobraź sobie, że najbardziej książkowo i prawidłowo jest wówczas, kiedy wody płodowe odchodzą po osiągnięciu pełnego rozwarcia szyjki macicy. I co, zdziwiona? smile Tyle, że żadna rozsądna kobieta nie będzie czekała do tego momentu, bo faktycznie może urodzić w karetce. Ale po jeśli wybierze się do szpitala po 1-2 godz regularnych skurczów, nikt jej z tego powodu nie wygoni. Zwłaszcza jeśli to są skurcze co 15 minut lub krótsze. Ale jeśli kobieta ma skurcze co 40 minut, to trochę trudno powiedzieć o początku porodu.
              • agazagie Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 16.03.11, 23:47
                Ja o północy dzwoniłam po karetkę i mówię dyspozytorce, że mam skurcze co 3 minuty. Ona na to co ja jeszcze w domu robię, bo przecież zaczynam rodzić. A ja jej na to, że to pewnie nic takiego bo termin mam za 5 tygodni ale wolałam się upewnić czy wszystko ok. Jeszcze sanitariuszom w karetce tłumaczyłam miedzy jednym skurczem a drugim, że to pewnie przez "wczorajsze zakupy, bo trochę się nachodziłam". Pewnie urodziłabym od razu ale podpięli mnie jeszcze pod pompę i dali zastrzyk na rozwój płuc u dziecka. Po trzech dniach, kiedy mnie odłączyli to skurcze od razu się pojawiły i wtedy już zawieźli mnie na porodówkę. Po 3h było po wszystkim. A rodziłam na Polnej, w Poznaniu.
          • filipianka Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:08
            > Mowie, jaka jest procedura w cywilizowanym kraju (rodzilam w se). Tez mnie odes
            > lali do domu na poczatku porodu. Wrocilam po odejsciu wod.

            odesłali Cię bez badania? mnie też odesłali (ale tylko dlatego że miałam blisko do domu), zgłosiłam się z 2 cm rozwarciem, przyjechałam z powrotem po 2 godzinach, przy badaniu 5 cm (drugi poród) i też coś bąkali o odesłaniu, ledwo doszłam na blok porodowy i przy drugim skurczu pękł pęcherz płodowy i za dwa następne skurcze było po wszystkim, mam wpisane II fazę 5 minut
            w reportażu sam dyrektor mówił (więc chyba taka jest jednak procedura) że pacjent który zgłasza się do szpitala powinien być zbadany!!! (a potem może być odesłany) wystarczyło badanie słuchawką czy detektorem tętna żeby usłyszeć nieprawidłowości, a ktg na zasilaniu awaryjnym też zadziałałoby
            • vibe-b Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:10
              NIe, nie odeslali mnie bez badania.
              Ale , juz musze ZATRABIC, informacja jest taka, ze w tym szpitalu nie bylo pradu. Jak mieli ja zbadac?
              • filipianka Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:15
                > Ale , juz musze ZATRABIC, informacja jest taka, ze w tym szpitalu nie bylo pra

                naprawdę wyobrażasz sobie żeby w szpitalu nie było prądu?!!! nawet biorąc pod uwagę że w Polsce?
                prąd był, było światło, nie było dużej mocy więc nie było operacji
                • vibe-b Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:18
                  lipianka napisała:

                  > > Ale , juz musze ZATRABIC, informacja jest taka, ze w tym szpitalu nie byl
                  > o pra
                  >
                  > naprawdę wyobrażasz sobie żeby w szpitalu nie było prądu?!!! nawet biorąc pod u
                  > wagę że w Polsce?
                  > prąd był, było światło, nie było dużej mocy więc nie było operacji



                  Jestes elektrykiem, ze z taka pewnoscia wypowiadasz sie na temat, co sie dalo zrobic a co nie, przy takiej a takiej mocy? Sie moze okazac, ze gadasz jak slepy o kolorach.
                  • filipianka Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:26
                    nie jestem elektrykiem, ale chyba oczywiste jest że takie placówki jak szpitale mają zasilanie awaryjne
                    i to zasilanie awaryjne pozwala na włączenie żarówki aby znaleźć i wziąć do ręki detektor tętna płodu
                    ale rozumiem że wg Ciebie w Polsce jak wysiądzie prąd to w szpitalach zapala się pochodnie
                    zresztą dyrektor mówił o prądzie jako dodatek, przyznał że odmowa badania była błędem
                  • kaja954 vibe 05.02.11, 04:11
                    w kazdym szpitalu jest awaryjny generator, np na skutek awarii..........
                    braku pradu..... szpitale nie tylk przyjmuja rodzace..... wszystko musi dzialac.
                    zastanow sie nad tym co mowisz
              • franczii Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 17:28
                Zbadac tetno polozna umie i bez ktg.
            • przeciwcialo Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:29
              Teraz położne nie potrafia taką trąbka posłuchac tętna? Na innym wątku ktos pisał o uzależnieniu od gadżetów. Zabrakło prądu i nic nie moga zrobic. Licencjaty cholerne. Teorii ucza a nie praktyki. Ciekawe kiedy ktoś się kapnie że straszna krzywdę zrobiono pielegniarstwu i położnictwu likwidując szkoły pielegniarek i połoznych.
              • hanalui Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:57
                przeciwcialo napisała:
                > Teraz położne nie potrafia taką trąbka posłuchac tętna? Na innym wątku ktos pis
                > ał o uzależnieniu od gadżetów. Zabrakło prądu i nic nie moga zrobic. Licencjaty
                > cholerne. Teorii ucza a nie praktyki. Ciekawe kiedy ktoś się kapnie że straszn
                > a krzywdę zrobiono pielegniarstwu i położnictwu likwidując szkoły pielegniarek
                > i połoznych.

                Pewnie nie...bo u mnie kobiety, ktore wczesniej rodzily w PL, a ktore z drugim czy kolejnym dzieckiem korzystaja z zachodniej opieki nad ciezarna, po zetknieciu sie z takimi metodami jak badanie tetna trabka (wraz z KTG oczywiscie), chwytami Leopolda, okreslaniem wagi i wielkosci dziecka na podstawie wymacania, zmierzenia centymetrem sa oburzone sredniowieczem, i biegna do polskiej kliniki gdzie ich lepiej badaja bez trabek, macanek i mierzanek brzucha.
                Podobnie z reszta jest z obracanie dziecka ulozonego posladkowo, ktore w PL nawet przez lekarzy uwazane jest za szarlatanstow.
                I tak masz racje - polozne i lekarze bez gadzetow od nozyczek zaczynaja,c poprzez bardziej skomplikowane i zlozone, juz malo co potrafia z fizjologiczna ciaza zrobic w PL.
              • franczii Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 17:31
                Potrafia, potrafia. I uzywaja chocby po to, zeby nie przykuwac do ktg na caly porod. Bo unieruchomienie ma spory udzial w niedotlenieniu dziecka.
          • araceli Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 14:24
            vibe-b napisała:
            > Mowie, jaka jest procedura w cywilizowanym kraju (rodzilam w se)
            (...)
            > No ale w polandzie to sie jedzie do szpitala zaraz po pierwszych skurczach, na
            > katar bierze sie antybiotyk, a karetke wzywa sie do cioci z mdlosciami.

            Nie ma to jak pogarda emigrantki dla kraju ojczystego. Przykre uncertain

            Głupie natomiast jest też Twoje wymądrzanie się przy braku wiedzy.
          • elske Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 14:41
            vibe-b napisała:

            > leeloo2002 napisała:
            >
            > > Co ty mówisz,
            >
            > Mowie, jaka jest procedura w cywilizowanym kraju (rodzilam w se). Tez mnie odes
            > lali do domu na poczatku porodu. Wrocilam po odejsciu wod.


            Kiedy pojechałam do szpitala miałam skurcze co 7 minut ( zaczęło się 3 godziny wcześniej od skurczy co 10 min, wcześniej nic się nie działo). Kiedy mnie zbadano, miałam już 5 cm rozwarcia. Też rodziłam w cywilizowanym kraju ( No ), i nikt mnie do domu nie odsyłał.
          • asia_i_p Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:31
            Co to znaczy, że prądu nie mieli? To szpitale nie mają własnych generatorów na takie sytuacje?
          • aurita Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 19:40
            > Mowie, jaka jest procedura w cywilizowanym kraju (rodzilam w se). Tez mnie odes
            > lali do domu na poczatku porodu.

            widocznie masz marne ubezpieczenie, jestes na dole drabinki wiec zostalas odeslana

            > No ale w polandzie to sie jedzie do szpitala zaraz po pierwszych skurczach, na
            > katar bierze sie antybiotyk, a karetke wzywa sie do cioci z mdlosciami.

            z rynsztoka powstales z rynsztoka nie wyjdziesz

            > Po prostu zdarzyl sie nieszczesliwy wypadek tutaj.

            tia, mozna wzruszyc ramionami , wzglednie napisac bzdurny post na forum
            Tej kobiecie, ktorej zmarlo dziecko tez to powiesz? ty cywilizowana istoto sad

            • vibe-b Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 04.02.11, 12:36
              aurita napisała:

              >
              > widocznie masz marne ubezpieczenie, jestes na dole drabinki wiec zostalas odesl
              > ana


              Szwecja to socjalistyczny kraj; wszyscy maja takie samo ubezpieczenie. No, moze poza rodzina krolewska.
              • aurita Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 04.02.11, 13:18
                jakos ciezko mi uwierzyc ze nie mozna miec dodatkowego (tak jest np we Francji, Niemczech a to takze socjalistyczne kraje)
          • kaja954 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 05.02.11, 04:07
            vibe,a po co KTG jesli rozumowanie jak twoje
      • ylunia78 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 10:53

      • filipianka Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 10:58
        tak, masz rację, że położna słusznie osądziła, że od 45 minut to końca porodu (u pierworódki) to ho ho
        ale jak już się w szpitalu pojawiła to powinna ją zbadać!!!!!
        a prąd był, tylko z zasilania awaryjnego, nie było żadnych operacji które wymagają więcej mocy, ale szpital działał, nie było świeczek i pochodni
        • vibe-b Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:14
          filipianka napisała:

          > tak, masz rację, że położna słusznie osądziła, że od 45 minut to końca porodu (
          > u pierworódki) to ho ho
          > ale jak już się w szpitalu pojawiła to powinna ją zbadać!!!!!
          > a prąd był, tylko z zasilania awaryjnego, nie było żadnych operacji które wymag
          > ają więcej mocy, ale szpital działał, nie było świeczek i pochodni



          Skoro tak, to musimy uznac, ze dyrektor szpitala wypowiadajacy sie w tym reportazu robi z siebie bezdennego glupa, powolujac sie na brak pradu. No nie wiem, czy ktos rznalby takiego glupa?
          Reportaz jest IMO obliczony na wywolanie sensacji. Swiadczy o tym dobor slow bedacych subiektywna, pejoratywna ocena sytuacji zamiast trzymanie sie faktow "polozna wygladala jakby byla zaspana".
          Kto daje im prawo takiej oceny? Moze polozna byla zmeczona dlugim dyzurem po prostu?
          No ale wtracenie o tym, ze polozna spala dodaje grozy sytuacji. i oto chodzi, nie?
          • filipianka Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:17
            > Skoro tak, to musimy uznac, ze dyrektor szpitala wypowiadajacy sie w tym report
            > azu robi z siebie bezdennego glupa, powolujac sie na brak pradu.

            weź włącz sobie to jeszcze raz
            dyrektor mówi że nie było prądu z elektrowni, ale światło było
            dyrektor nie usprawiedliwia braku badania tym że zasilanie było awaryjne
          • e_r_i_n Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:28
            Dyrektor wyraźnie powiedział, że ograniczyli przyjęcia, bo np. blok operacyjny był wyłączony z użycia (czyli cc mogłoby być problemem).
            ALE prąd był, światło było, zasilanie awaryjne działało.
            • mewa000 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 11:50
              > tak, masz rację, że położna słusznie osądziła, że od 45 minut to końca porodu (
              > u pierworódki) to ho ho

              Tylko że każdy "przypadek" jest inny, ja urodziłam w ciągu 6 godzin od pojawienia się pierwszych skurczy, to nie takie ho ho.
              • mamaivcia Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 12:54
                a ja w ciągu 2,5 h - też pierworódka, więc jak słyszę o pierwszych porodach ciągnących się nie wiem ile, to się robię nerwowa ;P
                aha i wody też mi wcześniej nie odeszły
            • ylunia78 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 13:24
              e_r_i_n napisała:

              > Dyrektor wyraźnie powiedział, że ograniczyli przyjęcia, bo np. blok operacyjny
              > był wyłączony z użycia (czyli cc mogłoby być problemem).
              > ALE prąd był, światło było, zasilanie awaryjne działało.

              No własnie....ograniczyli! czyli karetki nie zwoziły im chorych np.ale skąd jadąca do porodu kobieta może wiedzieć,że szpital ma jakąs awarię?
              Niestety w PL szpitalach jest tak,że nie bardzo chyba widzą chorych przychodzących w nocy czy w niedzielę bądź jak piją kawy imieninowe czy urodzinowe.Niestetysad
              • e_r_i_n Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:21
                No ale dyrektor wyraźnie przecież powiedział, że położna popełniła błąd.
                • filipianka Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:32
                  dla niektórych to było mało wyraźnie i cały czas ten "brak prądu" mają w głowie
          • kaja954 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 05.02.11, 04:15
            > dacych subiektywna, pejoratywna ocena sytuacji zamiast trzymanie sie faktow "po
            > lozna wygladala jakby byla zaspana".
            > Kto daje im prawo takiej oceny? Moze polozna byla zmeczona dlugim dyzurem po pr
            > ostu?
            > No ale wtracenie o tym, ze polozna spala dodaje grozy sytuacji. i oto chodzi, n
            > ie?



            a moze na kacu lub pijanawink
      • asia_i_p Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:30
        No, niekoniecznie. Ja miałam skurcze co 8 minut przez większą część porodu, przyspieszyły dopiero po oksytocynie (nie wiem, po co podanej, skoro były skuteczne - rozwarcie postępowało - tylko rzadkie i stosunkowo mało bolesne).
        • przeciwcialo Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:33
          No jak to! Bez bóli chciałaś rodzić? No to ci oksytocyna bóle zapodali wink
          • asia_i_p Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 16:04
            Ja nawet nie twierdzę, że ta oksytocyna nie była medycznie uzasadniona (dziecko było malutkie - mogli się bać jak zniesie długi poród, ja jestem nosicielem żółtaczki - mogli się bać, że w czasie długiego porodu się zarazi - nie jestem lekarzem, to nie wiem). Tyle tylko, że nikt mi tego uzasadnienia nie podał. wink
            To prawda, że po oksytocynie boli bardziej? Bo mnie zaczęło bardziej boleć, ale nie wiem, czy przez oksytocynę, czy przez to, że mi kazali leżeć (jak chodziłam skurcze były częstsze i praktycznie bezbolesne). A szpital nagrodzony przez Akcję "Rodzić po ludzku".
            • thegimel Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 20:52
              To warto szpital zakablować, było już kilka przypadków, że tytuł odebrano.
      • kaja954 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 05.02.11, 04:06
        a co robili jaskiniowcy?

        ja jako pierwszoporodowka ,ktorej odeszly wody o 5 rano, urodzilam 4 godziny pozniej....

        kazdy przypadek jest inny, a najwiecej bledow popelniaja eksperci.stwierdzone,potwierdzone ,logiczne. procedura... czy tez ksiazkowo... czyli u wiekszosci. a mniejszosc?
        skutki jak w video...
      • yuka12 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 17.03.11, 00:09
        U mnie trwala 4 godziny, z drugim dzieckiem godzine. Kolezanka urodzila w ciagu godziny po odejsciu wod plodowych swoje pierwsze dziecko, chociaz zarowno polozna jak i pogotowie twierdzili, ze spokojnie moze zostac w domu, bo jeszcze nie czas. Dobrze ze mieszkalismy pietro nizej i mielismy samochod, aby zdazyc z zawiezieniem jej na porodowke, gdzie zreszta niemal zaraz po przyjechaniu urodzila. Znam jeszcze kilka podobnych przypadkow. Nie kazda pierworodka rodzi godzinami. Zycie nie jest statystyka.
      • iza232 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 17.03.11, 10:40
        vibe-b napisała:

        > Moment.
        > Kobieta zglosila sie do szpitala gdy miala "bole od ok. 40 minut co 5-7 minut".
        > NO sorry, ale to jest dopiero poczatek porodu, i akcja od takiego momentu u pie
        > rworodki zwykle trwa 24 godziny.

        Powiedziała co wiedziała. Uwielbiam takie autorytarne wyroki. A przyszło ci do głowy, że każdy poród jest inny? U mnie cały poród trwał 2 godziny od pierwszego skurczu i o mało co nie urodziłam w windzie szpitalnej. Wg twojej niepodważalnej teorii powinnam siedzieć w domu i czekać.
    • w_miare_normalna Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 13:28
      Strasznie przykre sad
      • eliszka25 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 14:16
        boze, strasznie wspolczuje tej dziewczynie sad

        zeby zbadac rodzaca nie trzeba nawet swiatla. rozwarcie mozna sprawdzic przy swieczce. wystarczy obmacac brzuch, zeby wiedziec jak dziecko jest ulozone i w odpowiednim miejscu przylozyc chocby tekturke ze srodka rolki papieru i juz mozna uslyszec serduszko dziecka. nie gadam bzdur, polozna w moim szpitalu podczas kontroli pokazywala mi i mezowi, jak mozemy "podluchac" naszego maluszka bez zadnego sprzetu sami w domu. nie byla to trzesaca sie babcia, tylko mloda dziewczyna. poza tym takie gadanie, ze skoro porod trwa 40 minut, to jeszcze hoho i ma jechac do domu, to co najmniej glupie jest, bo nie kazda "pierwiastka" rodzi 20 godz. moj pierwszy porod trwal 5 godz. od pierwszego skorczu do odciecia pepowiny. z drugim pojechalam do szpitala o 13, a o 16.15 dziecko mialam juz na brzuchu.

        nie musieli robic dziewczynie cesarki. wystarczylo zbadac i odeslac karetka do innego szpitala. moze dziecko by przezylo.
        • araceli Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 14:27
          eliszka25 napisała:
          > nie musieli robic dziewczynie cesarki. wystarczylo zbadac i odeslac karetka do
          > innego szpitala. moze dziecko by przezylo.

          Dokładnie tak - powinni zbadać i ocenić czy ma wracać do domu czy jechać do innego szpitala.
    • przeciwcialo Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 14:45
      Dlatego ja jak ognia unikałam masówek, pojechałam do małego miasta rodzic.
    • kotkowa Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 14:55
      Straszna tragedia sad Lutycka ma niezle opinie ostatnio, a tu takie zaniedbanie. Z drugiej strony ogromny pech sad Uduszenie pepowina moglo sie zdarzyc tez poza porodem. Gdyby zrobili jej ktg, pewnie wyszloby ze cos nie tak z tetnem. Boze jak mi ich zal, to puste lozeczko, tyle miesiecy oczekiwania i na koncu klada ci martwe dziecko na brzuch sad
      • verdana Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:16
        A ja się zastanawiam - gdyby ją przyjęli do szpitala, ktory nie ma mozliwosci zrobienia CC - czy to by cokolwiek zmieniło?
        • przeciwcialo Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:20
          Powinni ją z połozną wpakowac w karetke i na sygnale wieźć w inne miejsce. Przynajmniej nie byłoby zaniechania pomocy.
          • amsterdama Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:38
            Z którą położną? Pielęgniarka z IP nie ma prawa oddalić się poza teren szpitala.
            Po drugie, co ta położna miałaby zrobić ?
            • przeciwcialo Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:55
              W każdym szpitalu mającym oddział połozniczy jest jedna dyzurna połozna która w razie potrzeby siada do karetki.
      • franczii Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 17:27
        Przeciez tetno mozna zbadac rowniez osluchowo. Mnie polozna na kazdej wizycie w ten sposob kontrolowala, sluchala przez brzuch. I do dzis tak polozne domowe monitoruja plod w czasie porodow. Moze przy zwyklym osluchu wyszlyby nieprawidlowosci i mozna bylo kobiete natychmiast wyslac do innego szpitala. . Oczywiscie pewnosci nie ma, czy cos by to dalo ale przynajmniej bylaby pewnosc, ze zostalo zrobione wszystko co w tamtj sytuacji bylo mozliwe.
        • memphis90 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 21:33
          > Przeciez tetno mozna zbadac rowniez osluchowo.
          Można. Ale o zagrożeniu płodu może też świadczyć "milcząca akceleracja" czyli brak zmienności tętna płodu w czasie. A to już trudniej wysłuchać "tekturką od rolki papieru toaletowego".

          Moze przy zwyklym osluchu wyszlyby nieprawidl
          > owosci i mozna bylo kobiete natychmiast wyslac do innego szpitala.
          Może tak. Dlatego nie można zgadzać się na odesłanie gdziekolwiek bez badania. A rodzice teraz wygrają gigantyczne odszkodowanie, choć dziecka im to nie zwróci.
    • przeciwcialo Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 15:26
      A u mnie pierwszy skurcz około południa, urodziłam następnego dnie o 9 rano. Poród bez poganiania oksytocyną. Szybko rodziły kobiety z kolejnym dzieckiem a troche sie przez porodówke przewinęło zanim urodziłam.
    • mia_siochi Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 17:51
      Dobra, wygłupię się, ale nie znam się na tym.

      Wytłumaczcie tępej babie (czyli mi) tak od strony technicznej: w jaki sposób dziecko dusi się pępowiną, skoro oddychać płucami zaczyna po porodzie (wtedy bierze pierwszy oddech). O docieranie krwi do mózgu chodzi? Szukam w googlach i szukam, chłop mi takie pytanie zadał i szczerze mówiąc nie umiem odpowiedzieć.
      • hanalui Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 18:37
        mia_siochi napisała:

        > Dobra, wygłupię się, ale nie znam się na tym.
        >
        > Wytłumaczcie tępej babie (czyli mi) tak od strony technicznej: w jaki sposób dz
        > iecko dusi się pępowiną, skoro oddychać płucami zaczyna po porodzie (wtedy bier
        > ze pierwszy oddech). O docieranie krwi do mózgu chodzi? Szukam w googlach i szu
        > kam, chłop mi takie pytanie zadał i szczerze mówiąc nie umiem odpowiedzieć.

        Przeciskajace sie przez kanal rodny dziecko moze "przydusic" pepowine potocznie zwanym duszeniem pepowina
        • mia_siochi Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 18:43
          No tak też myślałam przez chwilę, że moze chodzić o ściśnięcie samej pępowiny...
      • memphis90 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 03.02.11, 21:35
        >O docieranie krwi do mózgu chodzi? O docieranie krwi do mózgu chodzi?
        Dokładnie tak. Dziecko tak się dusi pępowiną jak wisielec na szubienicy. O ile pępowina owinie się np. wokół szyi i zaciśnie- krew przestaje dopływać do mózgu.
        • eliszka25 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 04.02.11, 13:01
          dokladnie, nie chodzi o sam proces oddychania, bo pierwszy oddech dziecko bierze juz po porodzie. chodzi o przeplyw krwi. pepowina nie musi sie nawet owinac wokol szyi. wystarczy, ze dziecko jakos tam te pepowine soba mocno przycisnie na jakis czas. najwieksze ryzyko czegos takiego jest wlasnie w trakcie porodu, bo przez kanal rodny dziecko przeciska sie "na sile".
          • memphis90 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 04.02.11, 13:50
            Aha, dlatego po pęknięciu błon płodowych rodząca powinna zostać bezwzględnie zbadana, czy pępowina nie wypadła do kanału rodnego przed głową.
    • cygarietka Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 04.02.11, 23:48
      Boże, aż się popłakałam. Biedni. I to puste łóżeczko...
    • shellerka Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 05.02.11, 08:51
      poryczałam się. bardzo współczuję.

      a odnośnie tematu, mam pytanie - dziewczyna twierdzi, że czuła jeszcze wtedy ruchy, więc tak naprawdę chyba nic by to badanie nie dało, dałoby pewnie coś usg, bo widac by było, co się z dzieckiem dzieje. tak na mój blond rozum to widzę.
      • kachum87 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 16.03.11, 22:21
        Tym bardziej mi przykro bo znam tego chlopaka od wielu lat...
        Powiem Wam tak.... Sama urodzilam w tym szpitalu dwojke dzieci, chociaz wiem, i doswiadczylam sama na sobie, w jaki sposob traktuja tam ludzi...Moge smialo powiedziec ze ten szpital to umieralnia! Drugie dziecko urodzilam w styczniu tego roku, jak zglosilam sie na izbe przyjec, kobieta w okienku powiedziala mi, ze mam szczescie, bo pol godziny temu wlaczyli prad.... wody odeszly mi godzine przed przyjazdem do szpitala, ale kto wie, moze mnie tez odeslaliby, tak samo, bo przeciez mialam bole dopiero od godziny....
        Cala ta "awaria" pradu dotyczyla podlaczenia nowego bloku operacyjnego, zadna awaria, dokladnie wiedzieli kiedy pradu nie bedzie. po porodzie lezalam z dzieckiem na oddziale i lekarze kazali nam zaopatrywac sie w latarki, zeby poradzic sobie jakos z przewijaniem dzieci w nocy! to jest chore! a zasilanie awaryjne owszem bylo, ale na caly oddzial polozniczy postawili jedna wielka lampe-oczywiscie przy dyzurce pielegniarek, ktore zreszta mialy prad caly czas zeby wode na kawke wstawic.... Oddzial noworodkowy tez mial prad. tak wiec ten porod mozna bylo przyjac, wystarczylo chciec.... Ale przeciez pani polozna slodko sobie spala i nagle mlodzi ludzie jej dupe zawracaja z porodem i nie potrzebnie ja budza-olala temat kompletnie! niesamowita kur**wica mnie bierze jak mysle o tym, ze przez jakas idiotke zmarlo dziecko, i ze wiele nie brakowalo zebym byla teraz w takiej samej sytuacji jak Marcin z Marta....
        Porodowka w tym szpitalu to kompletna pomylka.... Druga ciaze poronilam w 7tyg, przyjechalam do szpitala cala we krwi, rozbierajac sie do badania zobaczylam w bieliznie pecherzyk plodowy.... prawie zemdlalam, a pani doktor zapytala mnie "Jak Pani to zrobila przez zamknieta szyjke?"... Zostalam na noc w szpitalu bo nastepnego dnia czekal mnie zabieg lyzeczkowania, ale rano przyszedl do mnie pan "ordynator" pozal sie boze, i chcial wyslac mnie na usg zeby zbadac echo serca plodu.... to sie kur... w glowie nie miesci, jak ordynator patrzac w moja karte, nie zauwazyl ze ja juz poronilam.... nie wspominajac o tym ze na sali lezalam z czworka innych kobiet-ktore wlasnie byly w trakcie porodu.....
        Moje pierwsze dziecko prawie umarlo, bo po 30godzinach meki, nikt nie sluchal kiedy mowilam ze nie dam rady urodzic, ze chce cesarke, ze mam wrazenie ze cos jest nie tak. nikt nie zwracal na mnie uwagi, a kiedy pokazywalam poloznej ktg, na ktorym tetno dziecka spadalo ze 160 do 50, mowila ze to tylko czujnik sie poluzowal.... w koncu przyszedl lekarz i patrzac na sytuacje stwierdzil, ze za pozno juz na cesarke i trzeba szybko zrobic vacuum bo dziecko zaraz moze sie udusic.... jeden lekarz wzial vacuum, drugi 2 metrowy facet p[olozyl mi sie na brzuchu, a polozne czy pielegniarki trzymaly moje nogi, bo ja juz nawet skurczy nie czulam.... na szczescie synek caly i zdrowy,poza tym ze caly siny.....
        Ten szpital powinni zamknac albo "wymienic" caly personel, bo tamci lekarze nie przychodza do pracy po to, zeby leczyc i ratowac ludzi, tylko po to zeby odpie...c dniowke.... Podobnie na innych oddzialach, z ktorymi tez mam przykre wspomnienia.....
    • yuka12 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 17.03.11, 00:33
      Poznan chyba ogolnie nie ma szpitala ginekologicznego z prawdziwego zdarzenia. Do dzisiaj pamietam, jak przed urodzeniem mlodej spedzilam z mezem pol godziny na pusciutkiej izbie przyjec na Polnej zanim panie dopily kawe, skonczyly rozmawiac i wreszcie sie zainteresowaly rodzaca kobieta. Nie musialam nawet ankiet wypelniac, wszystkie dane mialy juz w komputerze. O reszcie nie chce juz pisac, walkowalam sprawe n razy. Dodam tylko, ze niedawno lekarze w UK naprawiali to, co zepsuli lekarze z Polnej podczas tamtego porodu.
    • kamelia04.08.2007 Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 17.03.11, 00:35
      strasznie mi zal tej kobiety, zreszta faceta też
    • hayet Re: Rodzącej kobiecie odmówiono przyjęcia... 17.03.11, 19:53
      okropna historia, bardzo wspolczuje rodzinie. nei wiem jak mozna cos takiego przezyc i nie chce wiedziec
      jak to czesto bywa, przez blad, ktory nie powinien miec miejsca, stala sie taka tragedia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka