Dodaj do ulubionych

I co tu zrobic

06.02.11, 13:27
Na wstępie chciałabym się przywitac i prosic o radę ? Z partnerem mieszkam od poł roku (mieszkanie jest moje). Chłopina ma syna z poprzedniego związku (mały ma 3 lata), który jest u nas od piątku popołudniu do poniedzialku rano (z regóły to ja młodego odwożę do przedszkola,pracuję w domu i tak jest wygodniej).
Partner ma zasądzone alimenty, ktorych nie płaci. to trochę inna historia, nie uchyla się od nich dogadali się z byłą, że on robi wszystkie potrzebne zakupy (w zasadzie pokrywa koszty utrzymania dziecka poza jedzeniem). Płaci za przedszkole, ubrania, leki (jak są potrzebne). Sytuacja wynikła stąd, że Ex zwyczajnie rozpierdzielała pieniądze i potrafiła zadzwonic i powiedzie, że nie ma np na buty dla małego.
A teraz przejdę do sedna problemu. Była miała poważny wypadek leży w szpitalu (jest w śpiączce, ma krwiaka na mózgu, w ogóle nie wiadomo czy będzie sprawna, czy z tego wyjdzie). Młody jest u nas i tu pojawia się problem, bo... Luby pracuje po 10-12 godzin, ja "siedzę" w domu i zajmuję się teraz Małym. Po tygodniu mam juz troszeczkę dosc. Ostatnio rozmawialiśmy z lubym jak rozwiązac sprawę z opieka nad młodym i tu pojawia sie problem. Tak się zastanawiam, czy ja jestem aż tak nieczuła? Dodam tylko, że mały jest naprawdę fajnym i grzecznym dzieckiem, i w sumie jakoś specjalnej opieki nie wymaga już, z reszta wiekszoś dnia jest w przedszkolu. Jak partner jest w domu jeszcze lub już to on sie zajmuje dzieckiem (szykuje do przedszkola, pomaga wykąpac, kladzie spac) ale mnie męczy to, że na 7 rano juz muszę by gotowa, żeby młodego odwieźc do przedszkola (jadę 50 minut w jedna stronę) pozniej rzucic wszytko i koło 16 odebrac. Nie jestem przyzwyczajona do tego, że wszystko musi byc zrobione na dana godzinę bo mały. Zaczynam nawala w swoich obowiązkach bo sie nie wyrabiam.
Błagam powiedzcie mi jhak wy sobie radzicie i wyrabiacie się ze wszystkim??
Obserwuj wątek
    • diabel.lancucki Re: I co tu zrobic 06.02.11, 13:51
      Może jakaś opiekunka ta kilka godzin dziennie: od momentu odebrania z przedszkola do momentu powrotu z pracy ojca, ew. twojego "obrobienia" się z robotą.
      Podstawowe pytanie jednak brzmi: czy wchodzisz w ten związek głębiej? Bo może być tak, że matka dziecka umrze/będzie w spiączce/spraliżowana do końca życia i wtedy opiekę przejmuję ojciec. Jak się widzisz w takiej sytuacji? Chcesz zostać macochą kilkulatka? Partycypować w kosztach utrzymania? Weż pod uwagę, że te koszty dopiero się zaczną.
      Myślę, że od tego trzeba tak naprawdę zacząć, bo szkoda przyzwyczając dzieciaka, jeżeli po roku uznasz: sorry, ale to nie dla mnie.
    • jantarowo Re: I co tu zrobic 06.02.11, 14:12
      urzekla mnie twoja historia...
      • czar_bajry Re: I co tu zrobic 06.02.11, 14:24
        nabić się w beczkę po śledziach najlepiej.
        • sadosia75 Re: I co tu zrobic 06.02.11, 14:29
          Znam brzydsze powiedzenie smile
        • z_lasu Błogosławiony... 06.02.11, 15:39
          kto nie mając nic do powiedzenia nie obleka tego faktu w słowa. J. Tuwim
    • tracja4 Re: I co tu zrobic 06.02.11, 15:45
      Jesteś w związku z dzieciatym i myślisz, że wszystko będzie różowe, a dziecko tylko na weekendy? No to się właśnie przekonałaś, że życie takie nie jest.

      Swoją drogą niezła jesteś - matka dziecka walczy o życie, a Ty się zastanawiasz nad własnym komfortem i tym, co tu zrobić, żeby się nie zajmować dzieckiem, które być może zostanie półsierotą.
      • z_lasu Re: I co tu zrobic 06.02.11, 15:59
        > Ty się zastanawiasz nad własnym komfortem i tym, co tu zrobić, żeby się nie zajmować
        > dzieckiem, które być może zostanie półsierotą.

        I bardzo dobrze, że się nad tym zastanawia, bo to w końcu nie jej dziecko, więc obowiązku nie ma. Tyle, że to jej myślenie idzie w niewłaściwym kierunku. To jest transakcja wiązana: albo bierze chłopa z dobrodziejstwem inwentarza i odpowiedzialnością za ten inwentarz, albo się wypisuje z tego interesu. Tertium non datur.
      • sadosia75 Re: I co tu zrobic 06.02.11, 16:19
        Swoją drogą niezła jesteś - matka dziecka walczy o życie, a Ty się zastanawiasz
        > nad własnym komfortem i tym, co tu zrobić, żeby się nie zajmować dzieckiem, kt
        > óre być może zostanie półsierotą.

        Nie napisala ( a przynajmniej ja nie widzialam ) ze planuje jak tu sie wykrecic od opieki nad dzieckiem.ona szuka ulatwienia codziennosci,ktora z nas tego nie robi? Dziecko nie jest jej wiec rozumiem tez jej podejscie do sprawy. z jednej strony ma faceta,ktory ma dziecko a co za tym idzie i dla niej jakies nowe obowiazku a z drugiej ma do wyboru wczesniejsze zycie przed era faceta z dzieckiem.
        to trudny wybor i dziewczyna musi sie zastanowic nad tym co robic dalej. lepsze jest to niz udawanie szczesliwej cioci tylko i wylacznie dlatego, ze tak wypada.
      • kaja954 tracja 07.02.11, 04:21
        nie kazda Matka Teresa jestsmile
        tak,trzeba tez pomyslec o sobie. czy to twoje czy nie, to jest to jednak wazne. mowimy tu o dlugoterminowej m.in. opiece
        takich jest mnostwo,niekoniecznie rozpatrywanych na e-matce, czasem na szczescie,tego typu spraw.
    • z_lasu Re: I co tu zrobic 06.02.11, 15:53
      > Nie jestem przyzwyczajona do tego, że wszystko musi byc zrobione na dana godzinę bo
      > mały. Zaczynam nawala w swoich obowiązkach bo sie nie wyrabiam.
      > Błagam powiedzcie mi jhak wy sobie radzicie i wyrabiacie się ze wszystkim??

      Nie wyrabiamy się "ze wszystkim". Od momentu pojawienia się dziecka rezygnujemy z ogromu rzeczy, głównie z własnych przyjemności i przyzwyczajeń. Wiele kobiet rezygnuje nawet z pracy zawodowej. Bo dziecko to nie piesek, którego wystarczy dwa razy dziennie o określonej godzinie wyprowadzic i przyprowadzić. Zastanów się czy jesteś na to gotowa, by być macochą pełnoetatową? Nie tylko pilnować dziecka "od do", ale (przy najbardziej dramatycznym rozwoju wypadków) być jego nową mamą? Osobą, do której dziecko przylgnie emocjonalnie, którą będzie naśladować, która będzie musiała oswajać jego lęki i odpowiadać przed światem za jego działania?

      > Dodam tylko, że mały jest naprawdę fajnym i grzecznym dzieckiem

      Podejrzewam, że czuje się u Was jak w gościach i dlatego trzyma fason. I nic tak naprawdę o nim (i jego emocjach) nie wiecie.
      • bi_scotti Re: I co tu zrobic 06.02.11, 16:44
        A jakies babcie, ciocie, kuzynki ze strony exi i Twojego partnera nie sa available? Tak z moich obserwacji to w przypadkach chorob/wypadkow/naglych klopotow wiekszosc rodzin bardzo sie mobilizuje i wzajemnie sobie pomaga. Moze matka exi siedzi 24/7 w szpitalu przy nieprzytomnej corce, co by bylo zrozumiela, ale pewnie sa jeszcze jacys inni czlonkowie OBU rodzin, ktorych nalezy zwyczajnie i w prostych slowach poprosic o pomoc. Wiekszosc ludzi rozumie takie sytuacje i w miare mozliwosci chce pomoc.
      • lolinka2 Re: I co tu zrobic 06.02.11, 16:59
        albo jest po prostu szczęśliwym dzieckiem, którym do tej pory oboje rodzice się opiekowali, ino nie kumającym, co aktualnie dzieje się z matką. I zupełnie normalnie może być bezproblemowy.
    • hamerykanka Re: I co tu zrobic 06.02.11, 16:47
      Wejdz na forum macochy...
    • gaskama Re: I co tu zrobic 06.02.11, 19:38
      Ale dziecko ma prze...ne. Strasznie mnie poruszyl Twoj post. Dziecko 3-letnie moze lada moment zostac polsierota. Boze, czy on zdaje sobie sprawe z zaistnialej sytuacj?. Twoj luby jest chyba ostatnim palantem. Dziecko w takiej sytuacji, a on pracuje po 10-12 godzin i nie ma czasu na syna??? Luby mieszka z Toba od pol roku. Ile wczesniej sie znalizcie? rok? Dwa? Wiedzialas, ze ma male dziecko? Po co sie wpolatywalas w taki zwiazek? Zastanow sie, co zrobicie, jak matka umrze? Bedziesz zajmowala sie nie swoim dzieckiem? Nikt Ci nie powie, co powinnas zrobic, no chyba ze sam byl w takiej sytuacji. Strasznie zal mi dziecka, strasznie. Jesli chodzi o mnie, to lubege bym zdecydowanie wymienila, i to nie ze wzgledu na dziecko.
      • kaja954 Re: I co tu zrobic 07.02.11, 04:35
        Wiedzialas, ze ma male dziecko?


        powiedzial jej podczas kochania dzien po przeprowadzce, gdy z namietnoscia przestawiala szafy i myla podlogi w butach na obcasie (wedlug obecneo oryginalnego stylu zycia na jednej nodze miala szpilke,, na drugiej koturne,ale zeby byc oryginalna,na topie - udalo jej sie za pomoca laski,ktora sie podpierala z usmiechem na twarzy,bo wypada....makijaz pokryl reszte....)

        twoja rada jest cudna,dziekuje
      • rosapulchra-0 Re: I co tu zrobic 08.02.11, 10:58
        gaskama napisała:

        > Ale dziecko ma prze...ne. Strasznie mnie poruszyl Twoj post. Dziecko 3-letnie m
        > oze lada moment zostac polsierota. Boze, czy on zdaje sobie sprawe z zaistniale
        > j sytuacj?. Twoj luby jest chyba ostatnim palantem. Dziecko w takiej sytuacji,
        > a on pracuje po 10-12 godzin i nie ma czasu na syna??? Luby mieszka z Toba od p
        > ol roku. Ile wczesniej sie znalizcie? rok? Dwa? Wiedzialas, ze ma male dziecko?
        > Po co sie wpolatywalas w taki zwiazek? Zastanow sie, co zrobicie, jak matka um
        > rze? Bedziesz zajmowala sie nie swoim dzieckiem? Nikt Ci nie powie, co powinnas
        > zrobic, no chyba ze sam byl w takiej sytuacji. Strasznie zal mi dziecka, stras
        > znie. Jesli chodzi o mnie, to lubege bym zdecydowanie wymienila, i to nie ze w
        > zgledu na dziecko.

        tekst roku po prostu
    • siajaj Re: I co tu zrobic 06.02.11, 20:01
      Boże... jakżesz szkoda tego dziecka.... Skoro jest fajne i miłe to znaczy, że się stara. Mógłby dać Ci popalić wiedząc, że i tak mu nic złego nie możesz zrobić bo się poskarży tatusiowi. Ale nie, stara się, żebyś się chciała nim zająć bo czuje przez skórę, że nie może narzekać... Wiesz co? Każ swojemu "lubemu" zawieźć to dziecko do kogoś, kto będzie miał jednak dla niego więcej zrozumienia i serca i poświęć tych parę godzin dziennie na swoje np. paznokcie albo seriale... Szkoda go dla Ciebie...
      • gaskama Re: I co tR 06.02.11, 20:06
        Siajaj, nie badz niesprawiedliwa. Ona nie jest matka dziecka. Stara sie, odwozi malego do przedszkola, wstaje o 7.00, odbiera o 16.00. I stara sie znalezc jekies rozwiazanie. To po prostu przej.... na sytuacja. Dziecka bardzo szkoda. Moim zdanie facet chyba nie jest ok. Ale troche malo danych mamy. Nie wiadomo, czemu rozstal sie z matka synka, czemu musi tyle pracowac i czesc obowiazkow rodzicielskich przekazal kobiecie, z ktora mieszka dopiero pol roku. Tu dziecka szkoda. Bardzo.
        • memory11 Re: I co tR 06.02.11, 20:14
          mnie też strasznie żal tego chłopczykasad nie wpadłabym na pomysł, aby w momencie takiej tragedii, którą ten maluch przeżywa bądź za chwilę będzie przeżywał myśleć o swojej wygodzie, tak - wydajesz się być kobietą bez serca...
          • gryzelda71 Re: I co tR 06.02.11, 20:18
            Tak,tak,a jak rozejdzie się z ojcem dziecka powinna je zaadoptować,coby to serce okazać.
          • madzioreck Re: I co tR 06.02.11, 20:38
            K...a czy Wy baby czytać nie umiecie?! Dziewczyna się pyta, jak to ogarniacie, a nie, czy ma walnąć wszystko w cholerę, że też zawsze znajdzie się fefnaście umoralniających i ofiarnych, co to by dla obcego dziecka serce na talerzu podały uncertain
            • siajaj Re: I co tR 06.02.11, 21:35
              Ale narzeka na brak swobody i że musi się dla dziecka poświęcać... Nie wiem czy miałaś trzylatka.. mało który jest fajny i miły. Fajne i miłe są te, które mają ciężkie życie bo potrafią docenić każdy dobry gest w ich stronę. I takich mi szkoda. Bo one naprawdę tak mało oczekują a jeszcze trafiają na ludzi, którym przeszkadzają w wygodnym życiu. I tym bardziej mi małego szkoda bo tatuś wybrał "macochę" której przeszkadza. Ja po prostu jak widzę bezbronną istotę, która potrzebuje pomocy robię wszystko żeby jej pomóc i choć staram się sprawić, żeby jej było lepiej na świecie...
              • piegowata9 Re: I co tR 06.02.11, 21:50
                >Ja po prostu jak widzę bezbronną istotę, która potrzebuje pomocy robię wszystko żeby jej >pomóc i choć staram się sprawić, żeby jej było lepiej na świecie...

                Ale nie wszyscy muszą mieć naturę Matki Teresy. Niektórzy starają się do tematu podejść w sposób racjonalny - tak, by w przyszłości niczego nie żałować. Sytuacja jest trudna, dziewczyna znalazła się nagle w nowej roli i stara się znaleźć optymalne rozwiązanie. To wcale nie oznacza, że krzywdzi chłopca. Szuka jedynie rozwiązania, by po drodze nie skrzywdzić siebie.

                Opiekunka i ew. współpraca z rodziną chłopca. Może udałoby się znaleźć gdzieś bliżej przedszkole?
              • kub-ma Re: I co tR 06.02.11, 21:57
                Ja mam w domu trzylatka. Jest fajny i miły. Ale przede wszstkim jest czasochłonny. Starszy też był fajny i miły w tym wieku. I też był czasochłonny. Żeby dobrze zaopiekować się trzylatkiem trzeba mu dużo poświęcić i umieć to wszystko zorganizować. Autorka nie przeszła trzyletniego etapu, opiekunką stała się nagle. I nigdzie nie napisała, że przeszkadza jej w wygodnym życiu, tylko że trudno jej ogarnąć to wszystko. Myślisz, że jest bez serca i nie zajmuje się nim właściwie? Właśnie dlatego, że chce to robić właściwie trudno jej pogodzić to z dotychczasowymi obowiązkami. I jeszcze pomaga dziecku przejść przez to emocjonalnie.
                Dziecka mi bardzo żal, zawaliła mu się cała stabilizacja.
              • thegimel Re: I co tR 06.02.11, 22:04
                No i co z tego? Ja mam swoje dziecko, które bardzo kocham i również narzekam na brak czasu i swobody. I gdzieś ty przeczytała, że jej przeszkadza? Poza tym autorka pisze, że zaniedbuje przez bieganie po przedszkolach OBOWIĄZKI, nie przyjemności. Sorry, ale to przede wszystkim ojciec dziecka ma obowiązek tak sobie życie przeorganizować, żeby dzieckiem się zająć. A jakby był singlem to co? Nie miałby wyjścia. Na dziewczynę nieoczekiwanie zwaliła się konieczność opieki nad dzieckiem - do tego z ojcem dziecka jest krótko. Nie pisze, że chce odwieźć do babci/utopić w rzece etc. Pisze, że ma dość (prawdziwe matki też miewają dość - uwierz), że sytuacja ją przerasta i że sobie nie radzi.
              • malila ROTFL 07.02.11, 12:11
                siajaj napisała:

                > Ja po prostu jak widzę bezbronną istotę, która p
                > otrzebuje pomocy robię wszystko żeby jej pomóc i choć staram się sprawić, żeby
                > jej było lepiej na świecie...

                To się zdecydowanie nadaje do sygnaturki;-P
              • czajkax2 Re: I co tR 08.02.11, 09:00
                siajaj napisała:

                Nie wiem czy
                > miałaś trzylatka.. mało który jest fajny i miły. Fajne i miłe są te, które ma
                > ją ciężkie życie bo potrafią docenić każdy dobry gest w ich stronę.

                Co za wierutna bzdura. to chyba ty mało trzylatków widziałas na oczy.
                Mam dwoje dzieci, każde z nich było i jest fajne i mile, a cięzkiego życia nie maja.

                czy ty kiedykolwiek mialas do czynienia z dziećmi z trudnymi sytuacjami rodzinnymi, z rodzin patologicznych? Nie ZAWSZE sa miłe, a CZESTO wcale nie są.
      • gryzelda71 Re: I co tu zrobic 06.02.11, 20:09
        Och ty to z pewnością robotę byś rzuciła,coby starającym się dzieckiem zająć.
        • siajaj Re: I co tu zrobic 06.02.11, 22:34
          Nie trzeba być z dzieckiem 24/h żeby mu okazać trochę dobroci, uczucia i wsparcia. Dla swoich dzieci nie rzuciłam roboty a nie są nieszczęśliwe. Ale też nie narzekam, że mam ich dość bo coś muszę dla nich zrobić czy poświęcić. Po prostu są całkowicie ode mnie zależne i nie wyobrażam sobie, żeby kombinować jak tu się od nich uwolnić... A jak dziecko jest dobre to dobrocią też odpowiadam... Nie mogłabym nawet obcego dziecka odrzucić gdyby mi zaufało i potrzebowało mojej pomocy... Dzieci tak mają, że same sobie w wieku 3 lat nie poradzą...
          • madzioreck Re: I co tu zrobic 06.02.11, 22:40
            Ale też nie n
            > arzekam, że mam ich dość bo coś muszę dla nich zrobić czy poświęcić. Po prostu
            > są całkowicie ode mnie zależne i nie wyobrażam sobie, żeby kombinować jak tu si
            > ę od nich uwolnić...

            A gdzie wyczytałaś, że autorka chce się uwolnić...?! Bo ja czytam tylko, że nie radzi sobie z ogarnięciem dziecka i swoich obowiązków, ludzie...
            • thegimel Re: I co tu zrobic 06.02.11, 22:50
              Kolejna mistrzyni w czytaniu między wierszami, odrzuci, co jej do teorii nie pasuje +trochę stereotypów (macocha to przecież samo zło!!!) i już można się dowartościować dopieprzając komuś. Ach, jaka ja jestem wspaniała, ja bym to dziecko kochała, hołubiła, zrezygnowała ze wszystkiego dla niego...
              Ech...szkoda gadać
              • siajaj Re: I co tu zrobic 07.02.11, 08:15
                kobieto, wyrzucaj swoje frustracje gdzie indziej. Skoro mi każesz opierać się tylko na tym co dokładnie napisałam, to się zastanów gdzie ja piszę, że ma ze wszystkiego zrezygnować i się poświęcać?
                Po prostu twierdzę, że szkoda mi tego dziecka bo trafiło na dziewczynę tatusia, która po tygodniu ma dość i jej się nie chce wstawać o 7.
                • lacitadelle pretensje pod złym adresem 07.02.11, 12:24
                  > Po prostu twierdzę, że szkoda mi tego dziecka bo trafiło na dziewczynę tatusia,
                  > która po tygodniu ma dość i jej się nie chce wstawać o 7.

                  Powinno Ci być żal dziecka, bo trafiło na tatusia, który w tak trudnych chwilach ma je w dupie.

                  Dziewczyna tatusia nie ma wobec dziecka żadnych obowiązków, to on w tym momencie powinien się o nie zatroszczyć, ew. inni członkowie rodziny dziecka, a nie zupełnie obca osoba.
                • zlotarybka_1 Re: I co tu zrobic 07.02.11, 12:44
                  siajaj napisała:

                  > kobieto, wyrzucaj swoje frustracje gdzie indziej.

                  jak dotąt to Ty zdecydowanie wygrywasz konkurs na frustratkę wątku.
                  Nie do wiary ile można sobie doczytać między wierszami albo uroić w główce....
                  • siajaj Re: I co tu zrobic 09.02.11, 11:49
                    Ooooo a może powinnam "czytać ze zrozumieniem"? smile
                    Ja nie mam żadnych frustracji za to mam serce i empatię - zwłaszcza do poszkodowanych...
            • siajaj Re: I co tu zrobic 07.02.11, 08:13
              No to może czytaj wszystko a nie to co Ci się podoba...
              Pisze, że ma dość...
              • thegimel Re: I co tu zrobic 07.02.11, 10:48
                Między pisaniem, że się ma dość, a odrzucaniem dziecka jest różnica. Dziewczyna jest w trudnej sytuacji,pyta o radę jak to wszystko ogarnąć, ale oczywiście zamiast udzielić porady najlepiej kogoś zjechać. Tak się składa, że ja przy swoim własnym dziecku też mam momenty, że mam dość, że najchętniej wyszłabym gdzieś na pół dnia. Sama mam ojczymem, początki - akceptacja z obydwóch stron, układanie sobie wszystkiego w głowie nie jest łatwe. Dziewczyna szuka wsparcia, a co znajduje -to co zwykle na emamie.
              • madzioreck Re: I co tu zrobic 07.02.11, 21:16
                > No to może czytaj wszystko a nie to co Ci się podoba...
                > Pisze, że ma dość...

                To Ty czytaj wszystko, bo jak dotąd przeczytałaś jedno zdanie, że ma dość. Nie doczytałaś, że to nie "mam dość, zabierzcie tego obcego bachora", tylko "mam dość, nie ogarniam wszystkiego, powiedzcie jak Wy to robicie".
                Nie ma to, jak przypisywać ludziom po paru słowach wszystko, co najgorsze.
          • thegimel Re: I co tu zrobic 06.02.11, 22:47
            A gdzie autorka napisała, że chce się dziecka pozbyć, czy się od niego uwolnić?
            Poza tym pisze, że młody fajny, bezproblemowy. Jak dla mnie dziewczyna zaakceptowała fakt, że dziecko może zostać z nimi już na stałe i pyta o radę.
            A dlaczego tatuś nie może się poświęcić? A co złego jest w zorganizowaniu kogoś (babci na przykład, czy niani) żeby się dzieckiem zajął przez jakiś czas i umożliwił autorce wypełnienie jej obowiązków. Ale, nie ona musi się poświęcić, bo inaczej jest wredną suczą, no bez jaj.
      • kub-ma Re: I co tu zrobic 06.02.11, 20:12
        A doczytałaś, że autorka pracuje w domu, nie tylko dba o paznokcie? Do tej pory życie miała zorganizowane inaczej i nagle ma pod opieką trzylatka. Myślisz, że pstryknie palcami i nagle będzie gotowa organizacyjnie i emocjonalnie?
    • yoma Re: I co tu zrobic 06.02.11, 20:10
      > Ostatnio rozmawialiśmy z lubym jak rozwiązac sprawę z opieka nad młodym i tu pojawia sie problem. Tak się zastanawiam, czy ja jestem aż tak nieczuła?

      Ty się zastanawiasz czy luby ci nawymyślał?
      • drogadodomu Re: I co tu zrobic 06.02.11, 21:34
        Dziewczyno masz problem nie do pozazdroszczenia. Musisz poważnie zastanowić się czy chcesz być z dzieciatym facetem. Pamiętają, że to zawsze jest transakcja łączona. Zapewne na początku znajomości uważałaś, że to świetnie, że twój partner interesuje się synem, to przecież tak dobrze wróży na przyszłość i waszym ewentualnym potomstwem też będzie się dobrze zajmował. Samoobsługowe przedszkolaki w małych dawkach są urocze. Czym dziecko starsze tym więcej problemów i wychowawczych i prozaicznych finansowych. Zastanów się czego chcesz, przy czym nigdy do końca nie wiesz jak będzie. Ten wypadek jest dla ciebie(was) próbą.
        Pracuję z dziewczyną, która jakieś 9 czy 10 lat temu nie potrafiła podjąć przemyślanej decyzji i związała się z ojcem wtedy chyba 7 letniej dziewczynki. Dzisiaj jest dramat jej małżeństwo wisi na włosku, dziewczynka jest w ośrodku wychowawczym. Oczywiście sprawę zawalili oboje rodzice. Dziecko teraz nastolatkę wyrywali sobie przy wydatnej pomocy babci. Dlaczego piszę,że decyzja była nieprzemyślana, bo moja koleżanka uważała, że dziewczynka jest przyczyną wszystkiego co złe w jej małżeństwie, jest gorsza od jej córki z pierwszego małżeństwa. Mają również wspólne dziecko, ktore pojawiło się aby usunąć w niebyt córeczkę. Kwestia alimentów tak niesłusznie wysokich i drenujących budżet to osobna sprawa.
        Wszystko co mojej koleżanki jest cacy, natomiast córka męża to wcielone zło.
        Wiem, że to wyjątkowo czarny scenariusz. Mam wśród znajomych również przykłady gdy wszystko z czasem się ułożyło. Dlatego przemyśl czego chcesz. Życzę trafnych wyborów.
        • bi_scotti Re: I co tu zrobic 06.02.11, 22:03
          Nie przesadzajmy - dla 3latka czasowa nieobecnosc matki czy to z powodu wakacji na Bermudach, czy z powodu przebywania w ciezkim stanie w szpitalu jest na podobnym poziomie przezywania - on chce mame i juz. Poziom refleksji co moze byc gdy matka wyjdzie ze szpitala (jesli wyjdzie), gdy bedzie potrzebowac rehabilitacji itp. tego chlopczyka to nie dotyczy - jast na to za maly i to jest bol glowy doroslych. Autorka watku jest bardziej niz OK w stosunku do faceta, z ktorym sie zwiazala i w stosunku do dziecka - to Ona ze wszystkich opisanych doroslych daje chlopcu najwieksze, codzienne poczucie stabilnosci. Chapeaux bas!
          Nalezy sie domyslac, ze facet pracuje 10 godzin dzienie z okladem nie dlatego, ze nie ma co z czasem zrobic albo ucieka od dziecka ale dlatego, ze musi/ma taki uklad. Zreszta biorac pod uwage prawdopodobienstwo, ze zostanie jedynym zarabiajacym rodzicem dla swojego syna, co innego mialby robic? Rzucic prace zeby chlopca trzymac za reke? Nie przesadzajmy! Autorka watku ma swoj zawod i swoje obowiazki, i tez trudno wymagac zeby wszystko rzucila z dnia na dzien zeby sie czule zajac CUDZYM dzieckiem! Robi ile moze i za to nalezy Jej sie pelny szacunek a nie glupawe uwagi typu "na to dziecko nie zalsugujesz". Pathetic!
          Wedlug mnie potrzebna jest pomoc z zewnatrz - albo ktos (kilku ktosi) z rodziny, albo jakas oplacona osoba, ktora bedzie przynajmniej Mlodego zawodzic czy odbierac z przedszkola, moze gotowac, moze spedzac z chlopcem kilka godzin tygodniowo. Taka pomoc jest potrzebna nawet biologicznym rodzicom a coz dopiero w sumie lekko przypadkowej osobie, na ktora ni z tego ni z owego spadly obowiazki rodzicielskie i nawet nie bardzo wiadomo jak dlugo te obowiazki bedzie musiala wypelniac. Doangazujecie do opieki nad Mlodym wszelkie mozliwe babcie, dziadkow, ciotki, wujkow - sam Mlody na tym skorzysta!
    • laminja Re: I co tu zrobic 06.02.11, 21:54
      musisz o tym porozmawiać ze swoim partnerem i jego rodziną - również tą po stronie matki dziecka. Może nie mają świadomości, że się nie wyrabiasz ze swoimi obowiązkami. Piszesz, że rozmawialiście o opiece nad małym, ale co z tej rozmowy wynikło? Wygląda na to, że to układ na dłużej, więc warto podjąć jakieś decyzje jak najszybciej.
    • i_love_my_babies Re: I co tu zrobic 06.02.11, 21:54
      no najgorsze, że trzeba wstać o 7ejwink
      a pomyślałaś, co będzie, jak się dziecko rozchoruje? i całą noc spać nie będziesz?

      skoro pytasz, jak to ogarniamy, to Ci odpowiadam:
      mam 2 małych dzieci, jedno wożę do przedszkola, drugie do dziadków, pracuję (nie w domu), mąż często w delagacjach i zagranicznych wyjazdach, bywa, że śpię po 4 godziny na dobę, i jakoś się kurczę trzymam

      no cóż, wiążąc się z dzieciatym facetem należy mieć na uwadze rżóne okoliczności, niestety z twego postu wynika, że do tego dziecka kompletnie nic nie czujesz i smutne to jest...
      • verdana Re: I co tu zrobic 06.02.11, 22:03
        Tak, tylko my ogarniamy, kochając nasze dzieci. Ciekawe, ile byłoby w stanie "ogarnąć", gdyby nagle musiało zaopiekować się obcym dzieckiem, przeorganizowując całe swoje zycie - a nawet nie wiedząc, czy nie jest tylko tymczasową opiekunką. Dziewczyna ma prawo dziecko lubić, ale absolutnie nic więcej do niego nie czuć. Co innego poswięcić całe życie dla własnego dziecka, ktore się chciało mieć, a co innego - dla obcego, na które człowiek się nie decydował.
        Sprawę musi zalatwić ojciec - to znaczy ma obowiązek zająć się , przynajmniej częściowo, wlasnym dzieckiem, a nie spychać wszystko na partnerkę.
      • bi_scotti Re: I co tu zrobic 06.02.11, 22:07
        i_love_my_babies napisała:

        > z twego postu wynika, że do tego dziecka kompletnie nic nie czujesz
        > i smutne to jest...

        A co wedlug Ciebie Ona powinna czuc? Nie wystarczy, ze jest odpowiedzialna i wstaje o tej 7, odwozi, przywozi, nakarmi, zadba zeby sie krzywda nie stala? C'mon, ma pokochac na zawolanie?
      • sadosia75 Re: I co tu zrobic 06.02.11, 22:30
        mam 2 małych dzieci, jedno wożę do przedszkola, drugie do dziadków, pracuję (ni
        > e w domu), mąż często w delagacjach i zagranicznych wyjazdach, bywa, że śpię po
        > 4 godziny na dobę, i jakoś się kurczę trzymam

        A to ja przepraszam bardzo ale czy to przypadkiem nie sa Twoje dzieci i czy przypadkiem na te dzieci nie zdecydowalas sie razem z mezem?
        czy moze sa to dzieci sasiadki,ktora rozstala sie z mezem a ty cudowna kobieta zajmujesz sie bezinteresownie obcymy dziecmi?

        no cóż, wiążąc się z dzieciatym facetem należy mieć na uwadze rżóne okolicznośc
        > i, niestety z twego postu wynika, że do tego dziecka kompletnie nic nie czujesz
        > i smutne to jest...

        Jest gdzies zapisane, ze kobieta wiazaca sie z dzieciatym musi natychmiast poczuc COS do zupelnie obcego dziecka?
        Dziewczyna sie stara dla dobra dziecka! rownie dobrze moglaby powiedziec facetowi, ze ona nianka nie jest i niech sobie znajdzie kogos do pomocy!
        Ona szuka porady i pomocy jak rozwiazac ta sytuacje. Nie ma doswiadczenia ze swoimi dziecmi wiec co dziwnego jest w tym, ze stajac sie opiekuna dziecka nie potrafi z latwoscia poradzic sobie z ta sytuacja.
        no chyba, ze ty jestes typem wiecznego instynktu i natychmiast po porodzie dziecka wiedzialas wszytko o opiece i problemach z dzieckiem. to moze wez to dziecko do siebie skoro aturka jest taka zla kobieta bo szuka pomocy i porady
    • martishia7 Re: I co tu zrobic 06.02.11, 22:55
      Pierwsze co mi przychodzi do głowy, poza tym co zostało powiedziane, to czemu chłop jadąc rano do pracy,nie może zabierać małego do przedszkola?
      • madzioreck Re: I co tu zrobic 07.02.11, 01:52
        martishia7 napisała:

        > Pierwsze co mi przychodzi do głowy, poza tym co zostało powiedziane, to czemu c
        > hłop jadąc rano do pracy,nie może zabierać małego do przedszkola?

        Może z jakiejś prostej, a prozaicznej przyczyny - np. zaczyna pracę o 5 rano. Niektórzy tak pracują, serio. Ja dojeżdżałam do pracy na drugi koniec miasta, na 6:00, wychodziłam z domu o 4:30. Które przedszkole pracuje w takich godzinach?
        • myelegans Re: I co tu zrobic 07.02.11, 02:24
          Bede nudna i sie podpisze pod bi_scotti. Potrzebna pomoc z zewnatrz.
          Proponuje zwolac narade rodzinna, rodziny z jednej i z drugiej strony i ustalic CO w tej sytuacji zrobic. Jezeli absolutnie NIKT, babcia, dziadek, ciocia, wujek nie sa w stanie pomoc organizacyjnie typu: zaprowadzic/odebrac z przedszkola, wziac do siebie na 1-2 popoludnia w tygodniu itp. to niech sie rodzinka zlozy na opiekunke, ktora przychodzilaby regularnie i opiekowala dzieckiem,
          Jezeli sytuacja bedzie sie ciagnela nierozwiazana, to dziewczyna nie tylko nie pokocha tego dziecka, tylko zwyczajnie bedzie do niego czula zal i jest to emocjonalne, nie racjonalne, bo to bedzie jego WINA nawet podswiadoma za cala sytuacje, w ktorej zostala postawiona wbrew swojej woli.
          A teraz pytanie takie. Gdyby nie bylo tej dziewczyny/macochy, nieistnieje. CO wtedy zrobilby ojciec, albo rodzina? Dziecko do placowki zostaloby odddane?
          A moze dziewczyna, chce byc bezdzietna, albo weekendowa macocha? Jej prawo.
    • mgla_jedwabna Re: I co tu zrobic 07.02.11, 02:42
      Przestań od siebie tyle wymagać. To nie twoje dziecko, tylko twojego partnera i to on jest przedew szystkim za nie odpowiedzialny. Ty byłaś dotąd taką weekendową ciocią i to już jest bardzo dużo, zważywszy, że twój związek z partnerem dziecka trwa dopiero pół roku.

      Obecna sytuacja (stan zdrowia matki dziecka) wymaga podjecia dojrzałej decyzji przede wszystkim od twojego partnera. Rozumiem, ze dziecko jest u was od tygodnia? Jak dotąd było to rozwiązanie doraźne, dziecko przecież musi się gdzieś podziać. Jednak naiwnością byłoby spodziewanie się, że z braku innych rozwiązań, tymczasowe pomieszkiwanie zmieni się płynnie i nieodczuwalnie w stałe zamieszkanie i opiekę. Nawet, jeśli fizycznie pozornie nic się nie zmieni, musicie świadomie zdecydować o podjęciu się stałej opieki nad dzieckiem. Bez takiej decyzji będziecie mieli poczucie, że dziecko jest kłopotem, który spadł wam na głowę, a nie obowiązkiem podjętym dobrowolnie.

      Przez stałą opiekę rozumiem opiekę nie tylko "na zawsze", lecz również do czasu zakończenia leczenia przez matkę dziecka. Prawdopodobnie potrwa to conajmniej pół roku - to wystarczająco dużo, aby dla trzylatka było sytuacją stałą, nie tymczasową.

      Piszę "wy", ale dla każdego z was bedzie to oddzielna decyzja. Partner - musi sobie uświadomić, że odtąd będzie głównym opiekunem dziecka, a jego obowiązki ulegną znacznemu rozszerzeniu w stosunku do obowiązków "weekendowego tatusia". To do niego należy rozwiązywanie takich kwestii, jak np. dowóz dziecka do przedszkola. Nie znaczy to, że musi wozić dziecko osobiście - ale powinien przynajmniej poprosić cię o robienie tego, a nie spodziewać się, że będziesz się poczuwać sama. Albo pomyśleć o alternatywnym rozwiązaniu.
      W dalszej perspektywie powinien też przemyśleć, czy i jak wyobraża sobie ew. przyszłość z tobą. Jeśli nie jest gotów jeszcze na poważne zaangażowanie w związek, powinien zadbać o to, aby dziecko również nie wyobrażało sobie, że teraz "zawsze" już będzie z ciocią - tak, jak "zawsze" będzie z tatą. Jest to istotne w podziale opieki nad dzieckiem - im mniej codziennych obowiązków przypadnie tobie, tym mniej dziecko się przywiąże.

      Teraz kolej na ciebie - mimo, że dziecko i tak już z wami mieszka, zastanów się - czy jesteś gotowa podjąć się częściowej opieki nad nim? Zaznaczam, że główny ciężar opieki spoczywa na ojcu dziecka. Być może takie pytanie wydaje ci się bezsensowne, bo synka partnera masz "na głowie" już teraz. Jednak jeśli nie podejmiesz świadomej decyzji o wzięciu na siebie kawałka odpowiedzialności, pewnego dnia możesz się poczuć "wrobiona w dziecko" - a to byłoby przykre dla całej waszej trójki. Poza tym nie musisz wcale chcieć się nim zajmować - masz prawo być "nieczuła", jak piszesz. To zresztą bardzo zdrowy objaw, bo jaką alternatywę wyobrażasz sobie wobec "nieczułości"? Litość nad "prawie-sierotką"? Bezustanne ćwierkanie w stylu macierzyństwa z reklamy cukierków? To dopiero byłaby równia pochyła do frustracji...

      Wniosek: poważna rozmowa z partnerem o podziale obowiązków na dzień dzisiejszy oraz o przyszłości. Przy czym w pierwszym temacie należe domagać się konstruktywnych postanowień, drugi jest raczej do przemyśleniaw niedalekiej przyszłości. Coś się musi zmienić, nikt nie wymaga od faceta natychmiastowych z tobą zaręczyn, a od ciebie traktowania dziecka jak własnego, ale nie może być tak, że główny opiekun trzyletniego dziecka spędza w pracy po 12 godzin, a kwestie opieki nad nim zrzuca milcząco na osoby trzecie.

      Nie daj się zaszczuc różnym forumkom wyzywającym cię od egoistek, bo biedny dzieciaczek bez mamusi został, a tobie szkoda rano wstać. Sytuacja jest również trudna dla ciebie, masz prawo czuć się niefajnie, szczególnie, gdy nie miałaś możliwości zdecydować czegokolwiek w tej sprawie.
      • jkk74 chyba najmądrzejszy post w tym wątku.... 07.02.11, 09:18
        mgła - pozwolisz, że się podpiszę...
      • gaskama zgadzam się w z każdy słowem w 100! 07.02.11, 11:47
    • kaja954 Re: I co tu zrobic 07.02.11, 03:57
      przyzwyczaisz sie i z czasem zorganizujesz, wazniejsze sprawy beda wazniejszymi, z reszta wyluzujesz.
      i podziwiam cie za postawe. naprawde. rownie dobrze moglabys narzekac na nadmiar obowiazkow,przymusowych i narzekac.
      z czasem nauczysz sie posprzatac i ugotowac w ciagu 2-3 godzin na blysksmile

      i zycze zdrowia mamie...

      • izak31 Re: I co tu zrobic 07.02.11, 08:29
        Uwazam,ze i tak autorka robi baaaardzo duzo dla tego dziecka. Dzieciak mieszka z ojcem w JEJ mieszkaniu tym bardziej obydwaj powinni czuc wdzięczność wobec niej. autorko porozmawiaj z partnerem bo nie masz obowiazku rezygnowac z siebie dla cudzego dziecka. Cokolwiek robisz przy tym dziecku jest Twoją dobrą wolą i Ty wyznaczasz granice swojego zaangażowania. Nie rozumiem jednego - skoro pracuejsz w domu to czemu odwozisz dziecko do przedskzola skoro jego ojciec i tak wychodzi z domu????
    • an_ni Re: I co tu zrobic 07.02.11, 12:05
      pachnie mi tu trollem
    • yoma Re: I co tu zrobic 07.02.11, 12:22
      Porobilo sie, odezwij się, bo po co mam pisać przy braku autora smile
    • lacitadelle siła stereotypu Matki Polki 07.02.11, 12:34
      Normalnie jak czytam niektóre posty, to mi się nóż w kieszeni otwiera.

      Dziecko ma ojca, który w tak trudnym momencie (ciężki wypadek matki, zmiana stałego miejsca zamieszkania) zupełnie je olewa, pracując po 10-12 godzin i zostawia na większość dnia z praktycznie obcą osobą. Ma też zapewne innych członków rodziny - dziadków czy wujostwo, które też się nie interesuje.

      Dziewczyna przyjęła dziecko pod swój dach (tak, obce dziecko, bo z tym facetem mieszka raptem od pół roku, ja swoje dziecko własne zaczęłam darzyć ciepłymi uczuciami po roku), poświęca prawie 4 godziny dziennie na dojazdy do przedszkola, zaniedbuje własne obowiązki służbowe, ale i tak to ona jest zła, bo powinna to dziecko kochać z automatu i dla niego olać w ogóle własne potrzeby i własną pracę.

      Ojciec dziecka jest facetem, więc może je mieć w dupie i jest super, Ona jest KOBIETĄ, więc musi z automatu obce dziecko kochać i się dla niego poświęcać, a jak nie, to jest zła.

      • porobilosie Re: siła stereotypu Matki Polki 07.02.11, 14:39
        Postaram się na wszystko odpowiedziec za jednym zamachem.
        Co do kosztów utrzymania dziecka wydaje mi się ze niewiele się zmieni. Pisałam juz, że wszystkie większe koszty ponosi mój partner (przedszkole, leki, lekarze, ubrania). Była w sumie miała na głowie mniejsze wydatki, które nie wpłyna na nasz budżet bardzo.
        Jeśli chodzi o opiekunkę to to rozwiazanie na razie nie wchodzi w grę Młody jest skołowany i wprowadzanie zamieszania w życiu obcą osobą nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. Co do rodziców Ex też wydaje mi się nieludzkie teraz im małe dziecko nagłowe zrzucac. Partner ma tylko ojca, którego niewiele obchodzi poza nim samym. Jak się dowiedział o wypadku jakoś nie przejął się. On nie akceptował Ex, robił wszystko żeby jej życie utrudnic i poróżnic z facetem. Udało mu się w dużym stopniu ona nie wytrzymała i odeszła. My z nim kontaktu nie mamy w zasadzie, bo jest to samo.
        Co do partnera nie wydaję mi się, żeby był palantem jak ktoś to napisał. Zajmuje się Mlodym. Wraca do domu kolo 17.30 zje obiad i zajmuje się dzieckiem (bawi się, daje mu kolacje kąpie, kładzie spac). On nie zrzucił na mnie obowiązków wbrew mojej woli, nigdy nie stwierdził że ja mam wszystko robic. Co do zawożenia dziecka do przedszkola musiałby wyjs Małym o 4 rano. Z drugiej strony chyba trudno oczekiwac, że zrezygnuje z pracy, żeby zając się dzieckiem, bo wtedy cały koszt utrzymania tego "bałaganu spadnie na mnie"
        Ja fakt, że dziecko bedzie u nas akceptuje mimo, że to minimum pół roku. Mnie bardziej chodzi o to, jak ja mam pogodzic więcej obowiązków. 4 godziny samo zawożenie do i z przedszkola (my mieszkamy pod miastem przedszkole jest po drugiej jego stronie). Wadomo wiecej prania już nie da się go zrobic tygodniu. Więcej sprzatania, obiad też musi byc, chociaż to ogarnełam. W każym bądź razie, jak wyrobię się z obowiązkami domowymi to jest koło 13-14 przydałoby się wziąc za swoją prace (trochę bez sensu, bo mniej więcej o 15 wyjeżdżam po dziecko). A co do tego, że niby szkoda mi moich przyjemności to mam na to cały weekend, kiedy to tatuś ogarnia dziecko, ja mogę się do tego przyłączyc lub uciec od tego zamieszania. Jedyne co robie ja to w piatek gotuje zupę na dwa dni (luby zupye nie umie ugotowac smile za to radzi sobie ze zrobieniem drugiego dania) sniadanie i kolacje tez on robi
        Młodemu narazie tłumaczymy, że mama jest chora i nie może sie nim zając
        • izak31 Re: siła stereotypu Matki Polki 07.02.11, 14:48
          Zmiencie przedszkole. I jednak dogadajcie się z dziadkami dziecka
        • bi_scotti Re: siła stereotypu Matki Polki 07.02.11, 14:51
          Nie ma blizej przedszkola? Chociaz czasowo? Jak nie chcesz pomocy do Mlodego, bo i tak mu ciezko, to moze chociaz kogos, kto Tobie pomoze - zakupy, pranie, sprzatanie mozna oplacic a wtedy Ty sie zajmiesz swoja praca i w ogole odetchniesz od kieratu. Chociaz raz na jakis czas. Gotuj rzadziej i zamrazaj, zdecydowanie oszczedza czas. Zrob sobie plan dnia z wpisanym czasem na prace i trzymaj sie tego - lepiej zeby bylo nieposprzatane przez dzien czy dwa niz zebys Ty nawalala w swoich obowiazkach. Pranie niech robia facet razem z Mlodym - z dziecmi mozna duzo robic razem, to nie musi (i nie powinna) byc tylko stricte zabawa. Ich tez mozesz wyslac po poludniu po zakupy, zaangazowac w np. odkurzanie itp. Faktycznie musicie usiasc we dwoje i zaplanowac zarowno nastepne tygodnie i miesiace jak i w sumie rozklad kazdego dnia. Naprawde nie macie zadnych bliskich, przyjaciol, ktorzy by byli w stanie Was wesprzec choc od czasu do czasu?
          • verdana Re: siła stereotypu Matki Polki 07.02.11, 15:02
            Moim zdaniem - przedszkola nie nalezy zmieniać, dziecko ma i tak wystarczająco duzo zmian i stresu. Moze się okazać, ze przedszkole jest bliżej, ale dziecko psychicznie przestaje sobie dawać radę i dopiero będzie problem.
            Moim zdaniem konieczna jest pomoc z zewnatrz. dziadkowie nie muszą dziecka zabierać na stałe, ale powinni pomóc - poza wszystkim innym chodzi o utrzymanie kontaktu z dzieckiem. Może warto by wynająć kogoś do sprzatania, albo do odbierania dziecka z przedszkola.
            I jeszcze jedno - stajesz się w zyciu dziecka kimś bardzo waznym. pół roku dla trzylatka to mnóstwo czasu - za pół roku Ciebie będzie uwazało prawdopodobnie za jedyną mamę. Jezeli Wasz związek nie jest na 100% stały, to moze to byc powazny problem.
          • porobilosie Re: siła stereotypu Matki Polki 07.02.11, 15:06
            Co do tego przedszkola to może i nie jest zły pomysł ja tylko boję się, że zafundujemy małemu jeszcze większą huśtawkę. On nie bardzo rozumie, że mama jest aż tak chora. Przecież wcześniej też zdarzało jej sie przeziębic i albo się nim zajmowała albo był kilka dni u nas i wracał do domu. Babcie na razie zatrudniłam do gotowania obiadków wiec ja mam jeden obowiazek mniej, a mały pyszne babcine obiadki. A kolacja i zmywanie luby smile)
        • jakostak5 Re: siła stereotypu Matki Polki 07.02.11, 15:08
          > Ja fakt, że dziecko bedzie u nas akceptuje mimo, że to minimum pół roku.
          a co jesli okaze sie ze na nastepne kilkanascie co najmniej lat? tu sie zastanow czy to akceptujesz, bo w sytuacji w ktorej sie znalezliscie moze tak to sie skonczyc. ale jak juz sie tak porobilo to dlaczego twoj partner nie przeniesie dziecka do przedszkola blisko swojego miejsca zamieszkania? nawet tymczasowo chociaz pol roku to jest prawie jak na stale. najwiekszy problem logistyczny zostalby rozwiazany. im szybciej tym lepiej bo jesli ostatecznie dziecko zostanie z wami i ty sie na ten zwiazek zdecydujesz to i tak bedziecie musieli to zrobic. tylko zacznij od rozmowy z partnerem i przemyslenia sprawy. powinnas o tym pomyslec przed zaproszeniem partnera do wspolnego mieszkania, nie pomyslalas to teraz musisz. nie jest to twoje dziecko nie masz w stosunku do niego zadnych obowiazkow ale jak sie zdecydujesz na kontynuacje zwiazku z jego ojcem w obecnej sytuacji to musisz sie zgodzic na to ze to dziecko bedzie na codzien obecne w twoim zyciu i je w pewnym stopniu zmieni. swinstwem by bylo udawac ze nie istnieje. i chyba istotna sprawa jest to czy z partnerem chcecie miec wspolne dzieci czy ty istnienie dziecka w swoim zyciu wykluczalas. ktos podal pomysl opiekunki ktory odrzucilas. dlaczego? bedziesz w domu miala czas na swoja prace a opiekunka obok bedzie calkowicie poswiecona dziecku. ty masz lepsza kontrole nad tym jak sie dzieckiem zajmuje niz gdyby byla sama w domu z dzieckiem. dziecko ma swiadomosc ze jestes obok. opiekunka w zaistnialej sytuacji moze byc wybawieniem dla wszystkich a dziecko wbrew pozorom moze miec dzieki niej pewna stabilizacje pomimo tego co sie dzieje.
        • yoma Re: siła stereotypu Matki Polki 07.02.11, 15:22
          > . A co do
          > tego, że niby szkoda mi moich przyjemności to mam na to cały weekend, kiedy to
          > tatuś ogarnia dziecko, ja mogę się do tego przyłączyc lub uciec od tego zamies
          > zania. J

          Taaaak...

          Powiem tak: nie jest w porządku czynić nagle z kobiety pełnoetatową macochę, i to u niej w domu. A dokąd ty będziesz od tego zamieszania uciekać z własnego domu, hę?

          > Co do rodziców Ex też wydaje mi się nieludzkie teraz im małe
          > dziecko nagłowe zrzucac

          A tobie?

          > W każym bądź razie, jak wy
          > robię się z obowiązkami domowymi to jest koło 13-14 przydałoby się wziąc za swo
          > ją prace (trochę bez sensu, bo mniej więcej o 15 wyjeżdżam po dziecko).

          A o 17.30 wraca szanowny. Cały dzień dla siebie i dla pracy, no smile

          Ale skoro ci to odpowiada, to twój cyrk i twoje małpy, tylko wobec tego skąd ten wpis na forum?
        • anorektycznazdzira Re: siła stereotypu Matki Polki 07.02.11, 21:35
          Z jednej strony może to i bardzo trudny dla rodziców Ex okres, ale przecież na szczęściu kochanego wnuka też im zapewne zależy! Dla dziecka zainteresowanie dziadków mogłoby być pomocne i dać więcej poczucia bezpieczeństwa a dla nich kontakt z wnukiem mógłby być ulgą w dramacie, jaki przeżywają. Być może dobrze przyjęli propozycję np. samego odbierania i odwożenia dziecka z przedszkola do Was? Ewentualnie zjawienia się rano i zawiezienia go? Na dłuższą metę to poważne odciążenie Ciebie. I też uważam, ze to nie moment na zmienianie przedszkola (a szkoda).
      • madzioreck Re: siła stereotypu Matki Polki 07.02.11, 21:21
        > Normalnie jak czytam niektóre posty, to mi się nóż w kieszeni otwiera.
        >
        > Dziecko ma ojca, który w tak trudnym momencie (ciężki wypadek matki, zmiana sta
        > łego miejsca zamieszkania) zupełnie je olewa, pracując po 10-12 godzin

        A mnie się otwiera również, jak czytam takie posty Jak Twój. Bo tatuś na pewno zapieprza tyle godzin, bo ma taki kaprys, co za problem zrezygnowac z pracy i zając się dzieckiem.
        • lacitadelle Re: siła stereotypu Matki Polki 08.02.11, 11:13
          > A mnie się otwiera również, jak czytam takie posty Jak Twój. Bo tatuś na pewno
          > zapieprza tyle godzin, bo ma taki kaprys, co za problem zrezygnowac z pracy i z
          > ając się dzieckiem.

          Dla Tatusia zrezygnowanie z pracy jest problemem, a dla tej dziewczyny ma nie być? Są takie sytuacje, w których trzeba dokonać trudnego wyboru i ponosić za niego odpowiedzialność, co jest obowiązkiem opiekunów i krewnych dziecka, a nie przypadkowych kobiet.
    • anorektycznazdzira Re: I co tu zrobic 07.02.11, 21:16
      Otóż jest mi łatwiej, bo dzieci są MOJE big_grinbig_grin
      To naprawdę dużo znaczy. Myślę, że opieka nad dzieckiem partnera/męża z poprzedniego związku to duże wyzwanie i nie jest to coś, czego się przeciętny człowiek podejmuje z pieśnią na ustach. Powiem Ci jednak, że bezwzględnym obowiązkiem Twojego faceta, poprzedzającym wszystkie jego życiowe plany łącznie z (sorry) Tobą, jest zapewnienie opieki synowi. Tak więc facet ma zrobić wszystko, co niezbędne, aby dziecko miało opiekę, jeśli matka nie dojdzie do siebie, lub nawet dojdzie, ale za wiele miesięcy i nie do końca. To może oznaczać, ze albo zmieni prace na taką, aby samodzielnie dawał radę "obskoczyć" obowiązki, albo dogada się i ubłaga Ciebie, albo COKOLWIEK, ale dziecko to jego zobowiązanie priorytetowe.
      Może się zdarzyć, ze ten chłopczyk zostanie z Wami na lata. Musisz się dobrze zastanowić, czy jesteś gotowa na taki związek. Bycie macochą to nie jest droga usłana różami. Decydując się jednak na związek z dzieciatym facetem każda dorosła kobieta chyba sobie zdaje sprawę z istnienia takiej ewentualności. Tobie na pocieszenie powiem, ze dzieci zmieniają sie szybko, stają się coraz mniej absorbujące "obsługowo", poza tym mały jest mały i jeśli okażesz mu trochę serca co zwyczajnie Cie polubi i będziesz kimś w rodzaju fajnej cioci. Na razie, bo co dalej, to się zobaczy, tak czy siak, co by miało byc, punkt wyjścia chyba dobry? wink
      I nie daj się facetowi wrobić o totalną opiekę "bo jesteś kobietą", niech on Ci to ułatwia, to chyba oczywiste.
      • thegimel Re: I co tu zrobic 07.02.11, 21:38
        Jeśli historia z mamą dziecka skończy się źle- mam nadzieję, że tak się nie stanie, a autorka wątku zostanie z ojcem dziecka, może być dla dziecka nawet nie "ciocią" (skądinąd nie lubię tytułowania macoch/ojczymów tym mianem), ale może się zdarzyć, że to dziecko będzie ją traktowało jak matkę. Mój ojciec zmarł jak miałam 7 lat, z ojczymem związała się 1,5 roku później. Pomimo tego, że pamiętam ojca - słabo, ale zawsze - ojczym jest dla mnie ojcem, traktuje mnie jak córkę i sporo osób nie wie, że nie jestem jego dzieckiem.
    • h_mmm Re: I co tu zrobic 07.02.11, 21:30
      Masz wspaniały przykład tego, że nie wszystko możemy przewidzieć i zaplanować.
      Toteż na twoim miejscu bym chwilę pomyślała, czy aby ten chłopiec w przyszłości, tak zupełnie przypadkiem, nie będzie twoim jedynym ratunkiem.
      Druga sprawa, potraktuj młodego tak, jakbyś chciała by kiedyś inna baba potratowała twoje dziecko. Życie nie jest aż tak zawiłe.
    • kawka74 Re: I co tu zrobic 07.02.11, 21:52
      Nam jest ciutkę łatwiej, bo zaczynamy od oseska, który robi niewiele poza ssaniem, brudzeniem pieluch i rykiem w razie czego. Dziecko rośnie, obowiązków przybywa, ale to wszystko rozkłada się w czasie.
      Jeśli okaże się, że sytuacja potrwa dłużej, weźcie pod uwagę zmianę przedszkola lub/i zatrudnienie opiekunki. Może ktoś z rodziców dzieci z przedszkola, do którego chodzi mały, mieszka niedaleko i zgodziłby się odwozić go (chociaż raz na jakiś czas) razem ze swoim dzieckiem?
      • porobilosie Re: I co tu zrobic 08.02.11, 10:17
        Sytuacja nie jest prosta to fakt. Wiadomo Młody nie spadł z nieba, wiedziałam o nim od początku. Zdecydowałam się na związek z "facetem z bonusem" i doskonale wiem, że teraz ma obowiązki, ale przecież tez nie przestane wykonywa swoich w domu, które miałam wcześniej bo jest dziecko (sprzątałam, prałam, gotowała) ale bylo tego codziennie sporo mniej. Tak naprawdę gdy mały wraca z przedszkola to ja z nim spędzam jakieś 1-2 godziny sama bo póżniej wraca tatus i sam mlodego ogarnia. Mnie najbardziej dzien dezorganizuje ten dojazd z przedszkola. przez te 4 godziny ogarnełabym dom i mogła zając się pracą. Ewentualnie dokończyłabym sobie wieczorkiem. Przedszkola na razie zmienic chyba nie powinniśmy ze względu na małego (uważam, że im więcej rutyny tym lepiej). Pewnie po wakacjach trzeba będzie z resztą na razie nie wiem, luby ma się przejśc do psychologa i popytac o pare spraw.
        Co do pani do sprzątania jakoś ja nie jestem przekonana, nie lubie jak mi ktoś w pranie zagląda sad . Z Opieką codzienna te dwie godzinki to "zatrudnilam" córkę sąsiadki 13 lat na te dwie godzinki (znają się jakiś czas, mała jest odpowiedzialna poza tym ja przecież w domu jestem). Nie codziennie ale 2 razy w tygodniu.
        Zastanawiam się nad rozwiązaniem kłopotu z tymi dojazdami. Rozmawiałiśmy ze znajomym, który jeździ na taksówce. Codziennie rano i tak jeździ do centrum a to już w miarę blisko do przedszkola i może małego wozic chociaz rano (on ma pewny zarobek, ja czas na ogarnięcie mojego bałaganu i pracę) Na razie mam mętlik w głowie.
        • izak31 Re: I co tu zrobic 08.02.11, 10:49
          No ale rozmawiałas z ojcem dziecka? przecież to nie Ty masz podjąc takie decyzje i to zoorganizowac. To jest rola prawnego opiekuna, którym Ty nie jestes.
        • judytak Re: I co tu zrobic 09.02.11, 09:20
          też podstawowy pomysł miałam taki, żeby dziecko do przedszkola zawoził ktoś inny, widzę że już dzałacie w tym kierunku

          jeszcze proponowałabym zmienić kolejność:
          lepiej żebyś z rana siadła do swojej pracy, i dopiero jak gotowe, brałabyś się do sprzątania, gotowania i takich tam rzeczy
          będziesz miała pracę zrobioną, głowę spokojną
          a sprzątanie, jak zostanie na drugi dzień, nic się nikomu nie stanie ;o)

          pozdrawiam
          Judyta
    • rosapulchra-0 Re: I co tu zrobic 08.02.11, 11:04
      Nie jestem przyzwyczajona do tego, że wszystko musi byc zrobione na dana godzinę bo mały. Zaczynam nawala w swoich obowiązkach bo sie nie wyrabiam.

      dorośnij wreszcie suspicious
      • yoma Re: I co tu zrobic 08.02.11, 19:53
        Nie musi. Jakby chciała mieć dzieci, toby miala swoje.
    • burza4 Re: I co tu zrobic 08.02.11, 11:34
      W kwestiach logistycznych dziewczyny powiedziały już co nieco. Albo tatuś dostosuje swój tryb pracy do przedszkola i to on weźmie na siebie swoje obowiązki, albo trzeba młodemu zmienić przedszkole. Dzieci często mają znacznie większą zdolność adaptacji, niż się dorosłym wydaje.

      Jedna uwaga w temacie:
      > Partner ma zasądzone alimenty, ktorych nie płaci. to trochę inna historia, nie
      > uchyla się od nich dogadali się z byłą, że on robi wszystkie potrzebne zakupy

      Mam nadzieję, że facet ma świadomość tego, że jeśli nie ma kwitów na przekazywanie alimentów - to eks może go podać do komornika i ściągnąć całą należność z ostatnich lat wg kwoty zasądzonej, i nikogo nie będzie obchodzilo, że robił zakupy "bo się dogadali"?
    • alabama8 Re: I co tu zrobic 09.02.11, 08:39
      Wygląda na to, że w życiu twojego lubego niewiele się zmienia. Nie ma na to wpływu ani pojawienie się dziecka (parę lat temu), ani fakt że teraz ma być ojcem na 100% etacie. Zawsze znajdzie się jakaś naiwna baba która pańcia odciąży.
      Pańcio pracuje 10-12 godzin dziennie? Teraz ma dzieco - pora sobie przorganizować etat. Zwalił wszystko na ciebie, a ty się z tym godzisz bo jesteś dobrą kobietą. Pozwól mu dorosnąć i zająć się samodzielnie swoimi sprawami - dzieckiem!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka