Dodaj do ulubionych

Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie jest to

25.02.11, 14:53
Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie jest to zabronione? Oczywiście nawiązując do wątku o Tropical Islands.

Oczywiście zgadzam się, że ogólnie to buractwo w pewien sposób. Jednak jak idę w upalny dzień na płatny plac zabaw z trampolinami to wkurza mnie, że nie można wnieść tam swojego picia. Rozumiem - firma ma zarobek (picie z odpowiednim narzutem). Dla mnie to jednak zerowanie na pragnieniu dzieciaków. Kupie tam z przyjemnością lody ale czemu butelkę z piciem wziętą na spacer mam wyrzucać przed wejściem?
Obserwuj wątek
    • kotkowa Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 14:56
      Faktycznie staram się nie brać, ale w wyjątkowych sytuacjach mogłabym przemycić. Wiem, że to buractwo, źle się z tym czuję, ale potrafię sobie wyobrazić taką syt. - np. taką jak opisałaś.
    • princy-mincy Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 15:16
      ja biore bardzo czesto
      niestety jest to kwestia mojej diety zdrowotnej, nie tego, ze nie chce nic kupic
      po prostu nie mam pewnosci, ze zywnosc kupiona w takim miejscu jest dla mnie dozwolona
    • thorgalla Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 15:24
      Biorę co najwyżej butelkę wody gdyby w owym miejscu były do kupienie tylko słodkie napoje.I parę herbatników dla dziecka.
      Zazwyczaj w regulaminie jest napisane,że jedzenie typu słoiczki czy mleko dla małych dzieci można wnieść i z tym się zgadzam.Moim zdaniem przynoszenie góry kanapek jest nie dopuszczalne.Chyba,że ktoś jest alergikiem.
      Jeżeli ktoś wybiera się np.do parku wodnego powinien też uwzględnić wydatek na jedzenie.Albo przyjść już najedzonym.
      • xxe-lka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 15:28
        ja już się wypowiedziałam - buractwo i kropka - ale panie w wątku o Tropical nawet doradzają zabranie cyt. "wałówy" na wypadek gdyby dziecku nie pasowało jedzenie z restauracji
        Popieram thorgalle - jak moje dzieci były malutkie to też zabierałam picie i jakieś biszkopty
        teraz nie ma takiej konieczności
        no ale to typowe - tylko czekała w wątku o Tropical aż pojawią się takie rady - bo Polacy owszem prawie wszyscy z wałówą bo jakże tu kilka euro w restauracji zapłacić
        pracowałam także w jako rezydent biura podróży w czasach gdy dopiero zaczyanł się polski booom turystyczny to się napatrzyłam co rodacy potrafią wyczyniać przy tzw. szwedzkich stołach uncertain
        • kropkacom Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 15:42
          Jesteśmy (zresztą nie tylko my) do bólu praktyczni i oszczędni (często z konieczności). Mi tej butelki też szkoda było wyrzucić big_grin
          • xxe-lka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 15:50
            ale Niemcy na przykład są też bardzo oszczędni a takich cyrków w ich wykonaniu nie widziałam i nie mówię tu o butelce wody tylko o zabieraniu całej wałówy ze sobą lub wynoszeniu żarcia z jadalni
            • kropkacom Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 15:57
              Widać ich oszczędność przejawia się w inny sposób. No właśnie, w jaki?
            • paris4 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 16:21
              jak? jeden przykład
              jako eks mieszkanka strefy przygranicznej, wiem że Niemcy przyjeżdżali do mojego miasta do dentysty na przykład, ze zwierzętami do weterynarza, do fryzjera, do apeki, w weekendy centra handlowe wypełnione po brzegi Niemcami kupującymi co się da - nawet papier toaletowy i bułki - bo taniej.
            • gaga-sie Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 09:51
              A ja widziałam w Tropical Islands właśnie Niemców z wałówą, i to jaką! Ja jadłam w tamtych barach i jakoś mile tego jedzonka nie wspominam, odchorowałam jeszcze w domu.
      • 3-mamuska Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:16
        thorgalla napisała: > Jeżeli ktoś wybiera się np.do parku wodnego powinien też uwzględnić wydatek na
        > jedzenie.Albo przyjść już najedzonym.
        Ale bzdura,bo czyli tylko bogacze moga wchodzic, biedota nich siedzi i sie kisic w domu.
        Ja biore picie i jedzenie dla najmlodeszego,bo on je tylko wybrane rzeczy.Moje dzieci jedza kanapki polskie, a nie jakis wydziwiane wiec czesto kiedy kupuje i oni nie zjedza ,albo wybieraja i dubia w kanapce,wiec dziekuje za takie jedzenie.
        Zreszta czesto w takich miejscach to frytki chipsy i batony,nic zdrowego tam nie ma.
        Albo sok ktorego moje dzieci nie pija.
        Ale nie zawsze jesli juz gdzies bylam i mam obcykane co i jak i co mozna zjesc to nie biore.
        Ale nie oznacza to ze biore tone kanapek, ale jakas przekaske.
        • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:20
          Postuluję aby nigdzie nie było biletów wstępu, dlaczego biedota ma kisić się w domu?
          Znieśmy bilety do kina, do parków rozrywki, a co...
          Są przecież ludzie których nie tylko nie stać na kupno jedzenia w tych miejscach ale i na sam bilet wstępu.
          Kto jest za? A może któraś z Was otworzy takie kino bądź park rozrywki (bez biletów wstępu)?
          • 3-mamuska Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:47
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Postuluję aby nigdzie nie było biletów wstępu, dlaczego biedota ma kisić się w
            > domu?
            > Znieśmy bilety do kina, do parków rozrywki, a co...
            > Są przecież ludzie których nie tylko nie stać na kupno jedzenia w tych miejscac
            > h ale i na sam bilet wstępu.
            A i tu masz racje w Londynie zniesiono oplaty na metro i autobusy dla dzieci,do tego w muzeach sa wejsciowki darmowe,zeby kazdy mial szanse zyc i ksztalcic sie,ja nie kupuje dzieciom ksiazek do szkoly,w szkole wszystkie dzieci sa tak samo ubrane i nawet jak jedza darmowe objady to nikt o tym nie wie.
            Wszyscy maja szanse i tyle,nawet jesli kogos nie stac.
            A BURACTWEM dla mnie jest zakaz wnoszenia swojego jedzenia,tak jak zakaz chodzenia po trawie.
            Bo w normalnych krajach ludzie robia sobie pikniki w parkach od wiosny do jesieni.
            Na basen jak dorosly placi to dziecko wchodzi za darmo lub placi 1 funta.A do jakiegos tam wieku wogole.
            • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 21:05
              >A i tu masz racje w Londynie zniesiono oplaty na metro i autobusy dla dzieci...

              No pacz Pani, w Polsce także dzieci do pewnego wieku mogą jeździć za darmo, nawet pociągiem...

              >w muzeach sa wejsciowki darmowe

              W większości muzeów w Polsce też, pacz Pani...
              A jak z wejściówkami do kin i parków rozrywki też są darmowe?
              To byłoby coś...
              • 3-mamuska Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 21:15
                > W większości muzeów w Polsce też, pacz Pani...
                > A jak z wejściówkami do kin i parków rozrywki też są darmowe?
                > To byłoby coś...
                Przeciez napisalam ze na basen jesli placi dorosly dziecko nie placi badz palci 1 funta,a to grosze.
                W kinach tez jak rodzina idzie to ma taniej.

                > No pacz Pani, w Polsce także dzieci do pewnego wieku mogą jeździć za darmo, naw
                > et pociągiem...
                Moj ma 12 lat i dostal darmowy bilet.A i jezdzi na nim i w wakacje i wolne od szkoly.7.5-latka nie placi wcale.
                W polsce tez 7 latek nie placi?
            • anna.lena Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 21:17
              No i wlasnie to jest postulat! Rozszerzyc przywileje ktore daja firmy panstwowe takze na firmy prywatne. A potem oglosimy komunizm. I bedzie git. wink
            • landora Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 14:04
              Z tą trawą to nie do końca tak - weź pod uwagę, że w wyspiarskim klimacie trawa rośnie jak na drożdżach - u nas bez podlewania latem ani rusz! nawet nasze zadbane trawniki nigdy nie są tak cudownie zielone, jak w UK. I są wrażliwsze na wydeptywanie.

              A co do tematu - latem noszę ze sobą wodę wszędzie, i brałam ją również do kina, ponieważ na miejscu można było kupić jedynie Colę/Fantę/Sprite, a po tym tylko bardziej mi się chce pić... Gdyby można było kupić taki wielki kubeł wody, to bym kupiła na miejscu, bo nie lubię robić rzeczy nielegalnych.
              • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 14:58
                yyy... ale woda jest wszedzie dostępna. ja zawsze w kinepolis, czy multikinie kupuję do tego popcornu właśnie wodę, bo nie lubię gazowanych napojów.
              • asia_i_p Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 27.02.11, 02:39
                Widać w Wiedniu też mają klimat wyspiarski.
    • sadosia75 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 15:41
      Mam ze soba zawsze butelke wody, gume do zucia i w sumie nic wiecej "zywnosciowego".
      jesli jest restauracja a ja czy dziecki zglodnieja to idziemy do restauracji.
      gdyby dzieci mialy jakies alergie konretnych potraw nie mogly jesc to bym brala swoje. ale nie na zasadzie pol lodowki wyciagam z domu w torbie turystycznej. mala przekaska by wystarczyla.
      a wode musze miec ze soba zawsze. nie napije sie cola czy herbata czy kawa. wylacznie woda.
      • najma78 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 15:56
        Kropcacom ja rozumiem, ze walowki sie nie zabiera jesli tam gdzie sie idzie prosza aby tego nie robic, ale nie rozumiem czegos, ktos nakazal ci wyrzucic wode? No sorry jesli takie sa wzgledy bezpieczenstwa np. w samolocie, ale na placu zabaw nawet jesli platnym to juz przesada.
        • kropkacom Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 15:59
          Prosi się o nie wnoszenie własnych napojów (jakoś tak tongue_out). Wiadomo, że to nie samolot.
    • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 16:25
      Juz dawno sie nie spotkalam z takimi zakazami. A moze cos przegapilam. Moze dlatego ze we Wloszech bardzo duzo ludzi zabiera walowke i wszedzie nawet w parkach wodnych, w parkach rozrywki i na basenach oprocz barow i restauracji sa tez stoly piknikowe. I zaden to obciach, czasami jak mi sie chce i mam faze na zdrowe jedzenie to tez w domu przygotowuje jakas salatke makaronowa lub tarte warzywna, salatke owocowa i wtedy piknikujemy. Mnie sie to bardzo podoba, jest to pewnego rodzaju otwarcie na rozmaitosc. O piciu to nawet nie wspomne, nigdy sie nie spotkalam z zakazem wniesienia butelki wody.
      • najma78 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 16:41
        No wlasnie, rozumiem, ze prosi sie o nie wnoszenie wlasnego jedzenia co nie znaczy, ze sie to sprawdza i karze wyrzucac. Przykladowo gdy ide z corka na lekcje plywania, to zabieram malego i siadamy przy stolikach zazwyczaj mam cos do picia i jedzenia gdyz corka jedzie prosto ze szkoly i jestesmy wczesniej i ona zjada, nie duzo, jest to lekka przekaska, mamy zazwyczaj na to pol godziny. Jest tam bar i automaty z napojami i slodyczami, ale nie ma zakazu jedzenia wlsnego jedzenia.
        • xxe-lka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 16:46
          dobrze ale mowa tu o miejscach gdzie wnoszenie własnego jedzenia jest niedozwolone

          do restauracji też własne jedzenie zaniesiesz? i zamówisz tylko przystawkę?
          • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:45
            Do restauracji z zasady sie ze swoim jedzeniem nie przychodzi.
            Park rozrywek to nie restauracja, rozumiem zakaz rozlozenia sie z wlasnym zarciem przy stole w parkowym barze.
            • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:46
              Ale zakaz wnoszenia do samego parku jest dla mnie nie do przyjecia. Ale jak ktos lubi byc robiony w konia to moja broszka
    • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 16:42
      A tak w ogole to nie rozumiem takich zakazow. I uwazam, ze sa nie w porzadku.
      Rodzina zeby wejsc do parku wodnego buli 100 euro, zeby zjesc w miare dobrze jedzenie to kolejne 100euro. Nie wszyscy moga tyle wybulic, przecietny np. Wloch raczej tyle nie wybuli no chyba ze z takich atrakcji korzysta rzadko. A tlumaczenie ze moze sobie pojechac gdzie indziej a nie musi akurat do parku wodnego skoro go nie stac na jedzenie w restauracji jest dyskryminujace.
      • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 16:54
        Moim skromnym zdaniem, takie duże parki rozrywki zakazują wnoszenia swojego żarła z dwóch różnych powodów:
        - pierwszy, który wydaje się większości oczywisty, to to, żeby kupić jedzenie i picie w ichniejszych restauracjach i zostawić w nich pieniądze.

        - drugi powód - mniej oczywisty dla wszystkich - śmieci. wywóz śmieci kosztuje masę pieniędzy. i teraz niech każdy przyniesie swoje picie w opakowaniach jednorazowych, swoje bułeczki w folijkach, sreberkach, woreczkach, swoje wafelki w papiurkach itp. itd. to tych śmieci się dość dużo w ciągu dnai naprodukuje. i to rzecz jasna CUDZYCH śmieci.
        a zakaz wnoszenia własnego jedzenia = zakaz wnoszenia własnych śmieci.
        • xxe-lka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 16:59
          oj oj dyskryminacja powiadasz?
          ja myślę że to normalny świat raczej - jednych na coś stać, innych nie - Ameryki chyba nie odkryłam?
          • kropkacom Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:07
            > ja myślę że to normalny świat raczej - jednych na coś stać, innych nie

            Kwestia, że ludzi stać na bilety a na jedzenie już nie zawsze starczy. Czy z tego powodu mają nigdzie nie jeździć? Pewnie tak. Nie jesteśmy bogatym społeczeństwem.
            • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 18:57
              Dokładnie, nie stać Cię na coś, nie korzystasz albo robisz coś (np. bierzesz dodatkowy etat) aby Cię było stać, proste.
            • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:05
              a kurcze, jak mnie stać tylko na wykupienie wczasów, ale już nie na wycieczki fakultatywne, to też dyskryminacja? bo przecież nei po to tyle leciałam, żeby nie pojechać na safari czy cuś.
              w dodatku dziecie się dopytuje "mamo why?! why mi to robisz? ja chcę lwa oblukać!, bo kowalski już widział"
              • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:10
                To wtedy chyłkiem dołączasz do grupy licząc na to że organizator się nie pokapuje, że ma dwie osoby więcej.
                Jak jednak się pokapuje powiedz, że to niesprawiedliwe że Ciebie nie stać a Kowalskiego ( tu wyciągasz oskarżycielsko środkowy palec w kierunku Kowalskiego z dzieckiem) stać, licząc na wyrozumiałe zrozumienie tego stanu rzeczy...
              • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:52
                Szukacie dziwnych analogii.
                Prawidlowa analogia z wczasami jest nastepujaca: wykupujesz wczasy ale nie masz prawa pojechac na wycieczke wlasnym sumptem tylko jesli chcesz jechac to musisz wykupic te zorganizowana przez biuro podrozy wycieczke fakultatywna, ktora z roznych powodow ci nie pasi i wolalabys we wlasnym zakresie ale regulamin tych wczasow na to ci nie pozwala.
                • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:25
                  Jak regulamin danych wczasów (danego kina/pływalni/parku rozrywki/restauracji) Ci nie pasuje możesz pojechać z innym biurem podróży którego regulamin "ci pasi" bądź wyjechać samodzielnie (to samo odnosi się do kina/parku itp.).
                  • kota_marcowa Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 22:13
                    Gazeta, ale to jest właśnie brak poszanowania dla cudzej własności, tak jak zawłaszczanie cudzych miejsc parkingowych. Gdyby do takiej mamy z obżerającymi się dziećmi podszedł ochroniarz zwrócić uwagę, pewnie kazałaby mu się całować w dupę. A jak ktoś wyniesie z pracy paier toaletowy jest po prostu super zaradny.
                    • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 23:48
                      Ta ta bo ochroniarz bedzie sprawdzal czy ten soczek lub batonik to na pewno zakupiony w parkowym barze. Na pewno jeszcze paragon kaze pokazac
                • memphis90 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 21:44
                  Czyli możesz strzelić focha, bo chciałabyś piramidy za darmochę obejrzeć jak już jesteś w tym Egipcie (masz przecież swój przewodnik przywieziony z Polski), a tu nakładają na Ciebie obowiązek zapłacenia za przewodnika. A to niesprawiedliwe, bo na zwiedzanie z przewodnikiem kasy już nie masz. A Kowalski ma...
            • memphis90 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 21:42
              > Kwestia, że ludzi stać na bilety a na jedzenie już nie zawsze starczy.
              No to niech odkładają na te Tropicale z restauracją przez 12 miesięcy, a nie przez 6. Czy jest jakiś przepis, że trzeba jechać na baseny i to już, zaraz, natychmiast? Ja też chcę się tam wybrać, ale jak odłożę na paliwo, nocleg, wejściówki i jedzenie- na razie kasa poszła na remont auta, więc zaczynamy oszczędzać od nowa. I nie płaczę z tego powodu.
        • kamelia04.08.2007 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:02
          shellerka napisała:


          > - drugi powód - mniej oczywisty dla wszystkich - śmieci. wywóz śmieci kosztuje
          > masę pieniędzy. i teraz niech każdy przyniesie swoje picie w opakowaniach jedno
          > razowych, swoje bułeczki w folijkach, sreberkach, woreczkach, swoje wafelki w p
          > apiurkach itp. itd. to tych śmieci się dość dużo w ciągu dnai naprodukuje. i to
          > rzecz jasna CUDZYCH śmieci.

          ten powód jest wydumany troche, co za róznica butelka po "własnej" nałeczowiance czy po "cudzej", po "własnym" snikiersie czy "obcym"?

          Idąc tym tropem nalezałoby usunąc kosze, zeby nie wywozic zasmarkanych chustek higienicznych, zuzytych podpasek z koszy w kiblach, czy obsikanych pieluch z toalet, albo po prostu zwykłego papierka po cukierku.

          Powód jest tylko jeden: zarobic na wszystkim co sie da, czyli nie tylko na wejsciu ale i na zarciu sprzedawanym tam w budkach czy restauracjach.
          • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:11
            kamelia - nie do końca - bo w ten sposób mają śmieci, na których oprócz tego, ze płacą za ich wywóz, to nie zarabiają na to na sprzedaży produktu, z którego te śmieci pochodzą.

            wyobraź sobie. masz sklepik i obok kontener. i przychodzą ludzie i zamiast kupować u ciebie i wrzucać do kontenera smieci po produktach kupionych u ciebie, przychodzą i wrzucają swoje smieci.
            mnie by się to nei podobało.
        • burza4 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 18:51
          Myślę, ze to ma na celu również pewne zdyscyplinowanie klientów - jak zgłodnieją to pójdą zjeść do wyznaczonego w tym celu obszaru, firma unika ryzyka, że ktoś się poślizgnie na reszce czyjejś kanapki, czy wdepenie w potłuczone szkło, bo komuś butelka z piciem wypadła.

          Takich zasad jest wiele, w różnych miejscach, na siłownię nie wejdę bez sportowych butów, na niektórych basenach wymagają czepka, może mi się to nie podobać, ale się dostosowuję, albo nie korzystam.

          Zresztą - właściciel ma prawo ustalać własne reguły i nie musi się nikomu tłumaczyć; nie ma co się burzyć, można nie skorzystać z oferty i tyle.
          • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:04
            >na siłownię nie wejdę bez sportowych butów


            A jak kogoś nie stać na sportowe obuwie, to co? Ma nie korzystać z siłowni bo go nie stać? Bez sensu..
            • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:06
              gazeta_mi_placi napisała:
              >A jak kogoś nie stać na sportowe obuwie, to co?>

              jak to co?! DYSKRYMINACJA!
            • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:59
              No kuzwa, to jasne jak slonce.
              Uzytkownik klubu sportowego m,a obowiazek przyniesc odpowiednie buty ale nie musi ich koniecznie kupowac w tym klubie.
              Tak samo czepek na basen, wiekszosc basenow czepki sprzedaje ale nie znaczy to, ze kupujac karnet masz tez obowiazek u nich kupic czepek.
      • anna.lena Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 16:58
        Niewatpliwie. Dyskryminujace jest wogole wymaganie pieniedzy od kogos, skoro tego kogos na to nie stac. A chcialby skorzystac. Dyskryminacja. Ja chcialabym na przyklad zapisac sie na kurs japonskiego. Moge nawet nic nie mowic - tylko dolaczyc do grupy i przysluchiwac sie. Tylko zaplacic nie moge. A ten dyskryminator organizator nie chce sie zgodzic.
        • xxe-lka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:00
          Ja zaś czuję się dyskryminowana gdyż nie stac mnie na bilet lotniczy do Nowej Zelandii - to co poszukać jakiegoś bocznego wejścia w luku bagażowym na przykład
          Bo ja chcę jechać i już, a tu taka dyskryminacja mnie spotyka
          • najma78 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:46
            xxe-lka napisała:

            > Ja zaś czuję się dyskryminowana gdyż nie stac mnie na bilet lotniczy do Nowej Z
            > elandii - to co poszukać jakiegoś bocznego wejścia w luku bagażowym na przykład
            > Bo ja chcę jechać i już, a tu taka dyskryminacja mnie spotyka


            Stac nie stac hahaha... Co z tego, ze mnie stac, ja nie lubie jadac w takich restauracjach/barach, bo tam raczej trudno o zdrowe, smaczne i dobre jakosciowo jedzenie. Nie lubie ociekajacych tluszczem frytek czy pizzy z mikrofalowki - bo te bary zazwyczaj serwuja wlasnie takie jedzenie - najtansze (w sensie koszty hurtowe) po wygorowanych cenach (dla klienta) i raczej nienajsmaczniejsze. Wiec korzystam z oferty miejsca w ktorym jestem, ale aby zjesc przenosze sie w nieco wlasciwsze miejce lub jesli pogoda sprzyja w plener z wlasna walowka - przynajmniej wiem co jem. Nie mozna szufladkowac, bo nie zawsze jest to kwestia stac - nie stac.
            • xxe-lka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:53
              cheri a widziałaś ofertę tych restauracji? jest ich 10 i jest z czego wybierać
              myślisz że pomięta kanapka ukryta nad dnie torby to bardziej wyrafinowany posiłek?
              • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:03
                Pomieta kanapka nie. Ale macie slaba fantazje kulinarna.
                A zarcie w tych miejscach (a uwierz sporo z nich zwiedzilam i z oferty czesto korzystam bo nie zawsze mi sie chce cos przygotowac i czesto potem tego zaluje) nigdy nie jest wysokiej jakosci kosztuje zas jak swieze w dobrej restauracji.
                • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:36
                  Ktoś Cię zmusza abyś korzystała z tych obiektów pod karą pręgierza?
                  • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:53
                    Nikt mnie nie zmusza ale tez w zadnym zakazu pikniku nie bylo. Ze takie zakazy gdzies sa praktykowane dowiedzialam sie dzis na tym forumbig_grin A w tych miejscach w ktorych ja bywalam wszedzie oprocz restauracji byly strefy piknikow, ze stolami w zacienionym miejscu, w poblizu lazienka, bar, kontenery na odpadki z segregacja smieci. I jakos mimo tych udogodnien wcale restauracje pustkami nie swiecily. To ze sie daje klientowi wybor swiadczy o tym, ze sie go szanuje.
                    Ale ty widocznie nie uwazasz ze taki szacunek ci sie nalezy.
                    • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 21:02
                      Każda firma ma swoją politykę.
                      Znam restaurację gdzie deser do obiadu dają gratis, i taką gdzie trzeba za deser oczywiście zapłacić.
                      Rozumiem, że ta druga restauracja mnie nie szanuje bo mimo że zjadłam u nich obiad za ciastko musiałam dopłacić?
                      • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 21:08
                        Twoj przyklad bylby dobry, gdyby ktos postulowal zeby w cenie biletu wstepu byl gratisowy posilek. Ale nie o darmowa kanapke tu chodzi tylko o elementarne prawo wyboru klienta, ktory za rozrywke zaplacil ale nie chce placic za parkowa bulke, batona czy salatke owocowa.
                        • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 21:10
                          Jak nie chce płacić to nie płaci, nie ma nakazu zakupu jedzenia.
                        • memphis90 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 21:47
                          Ale przecież nikt nie każe Ci kupować jedzenia w Tropical islands. Możesz się najeść po wyjściu.
                          • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 23:46
                            Nie bylam nigdy w tym Tropical cos. Ale wyobrazam sobie jak to wyglada bo jezdze do wodnych parkow rozrywki blisko miejsca zamieszkania. Do takiego parku jedzie sie na caly dzien. Dlatego twoja uwage, ze mozna sie tam obyc caly dzien bez zjedzenia porzadnego posilku traktuje oczywiscie jak kpine. Na szczescie w tych parkach gdzie ja bylam nie ma zadnego nacisku, jest strefa pikniku oznaczona na mapce i drogowskazami na terenie parkow. Moze to wynika z konkurencji, parkow rozrywki jest tu dosc gesto wiec i klienta nie traktuja jak pierwszego lepszego gowniarza, co sie ma dostosowac a jak nie to spadac. Bo owszem klient spada ale prosto do konkurencji. Dlatego ja wiem, ze nawet bedac na prywatnej wlasnosci nie trzeba koniecznie przyjmowac za swietosc wszystkich absurdalnych warunkow, nie jest to tak oczywiscie proste, zachcianki i widzimisie trzeba jak najvardziej miec bo jest wielka szansa ze do tych widzimisie wielki wlasciciel, przed ktorym tu panie kaza bic poklony sie dostosuje.
                    • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 09:52
                      chyba się nie rozumiemy. ja nie oceniam, czy taki zakaz jest fajny, czy nie fajny, czy taki zakaz jest buractwem, czy nie.
                      ja tylko oceniam kogoś, kto mimo tego zakazu, nie dostosowuje się do ustalonych przez właściciela zasad.
                      i pewnie, gdybym była z osób, które muszą absolutnie swoje jedzenie jeść, obojętnie czy z przyczyn finansowych, zdrowotnych czy też tylko z powodu wyrafinowanego podniebieniea, to zapewne nie pojechałabym do placówki, która mi tego zabrania.
                      PROSTE JAK BUDOWA CEPA
                      widziałam tu jakiś post, gdzie pani pisze, ze sa parki ze strefami piknikowymi.
                      • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 19:53
                        Proste jak budowa cepa to moze i jest ale dla potulnych baranow, ktorym mozna wcisnac kazdy absurd, wystarczy dac na pismie w postaci regulaminu i juz im sie wydaje ze to swietosc.
                        Wiekszosc ma jednak na tyle zdrowego rozsadku, ze glupie nakazy po prostu lamie wymuszajac w ten sposob ich zniesienie. Zmiany postepowe wielkie i drobne, znaczace i mniej znaczace rodza sie wlasnie z lamania glupich zasad. TO JEST PROSTE JAK BUDOWA CEPA.

                        > widziałam tu jakiś post, gdzie pani pisze, ze sa parki ze strefami piknikowymi.
                        To ja pisalam o tych parkach.
                        A ty myslisz ze czemu w tych parkach takie strefy sa?
                        Wlasnie dlatego, ze wielu ludzi przychodzilo z walowka i organizatorzy byli niejako zmuszeni do udostepnienia takich stref, zeby spozywanie wlasnych posilkow odbywalo sie w jakis uporzadkowany sposob a nie gdzie popadnie. Nie sadze zeby wpadli od razu na taki pomysl bo kazdy wlasciciel wolalby zeby ludzie placili dodatkowa kase w jego barach i restauracjach to jest zrozumiale.
              • gaga-sie Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 10:00
                A ty się zachowujesz, jakbyś tylko ty tam była i widziała ( prawie w każdej wypowiedzi: a widziałaś? a byłaś?) Ja byłam wiele razy, widziałam, jadłam, i jak następnym razem pojadę, to wezmę to, na co będę miała ochotę.
          • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:30
            Ale tu przeciez nie o to chodzi ze chcialby wejsc ktos kogo na bilet nie stac. Tu chodzi o to, ze go moze nie stac na jedzenie, najczesciej bardzo kiepskie i najczesciej sprzedawane za wygorowana cene serwowane przez parkowe restauracje. Zreszta moze nie tylko nie stac, moze go po prostu takie jedzenie nie interesowac.
            • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:30
              Jak go nie interesuje wszak nie ma obowiązku kupowania, prawda?
        • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:08
          smile dokładnie...
          zawsze istnieje opcja nawpieprzania się przed wejściem do parku i nic niejedzenie w srodku, a potem ponowne nawpieprzanie się w aucie.

          ja nie wiem ile w takim parku się przeważnie siedzi = ja bym pewnie wymiękła po maks 4 godzinach - a tyle bez żarcia wytrzymam.
          nie wierzę też w to, że same wykwintne knajpy na takiej plaży są i nie dostanie się jakiegoś kebaba, czy innego shitfoodu za kilka ojro, a nie zaraz za stówe Pani!
          pewnie są też kanapki, a te przeciez biorą te biorące wałówę (no chyba że bierzecie zestawy obiadowe??? ) i te też chyba nie kosztują wiele.

          Pamiętam pierwszy wyjazd do Berlina. Z mamą siedziałyśmy na ławeczce pod cukiernią i patrzyłyśmy na pączki. I te pączki w przeliczeniu na złocisze kosztowały trzykrotnie więcej niż polski pączek. I nie kupiłyśmy. Bo przeciez trzy razy drożej.
          Dopiero po kilku latach zrozumiałam, że będąc gdziekolwiek za granicą, należy szybciutko zapomnieć o przeliczniku, bo tak się NIE DA!!!
          • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:41
            Wlasnie nie sa wykwintne. Kebaba jak najbardziej dostaniesz ale ktos moze nie chciec tego kebaba. A za odmrozonego kotleta lub lazanie z mikrofali musi zaplacic jak w normalnej restauracji za swieze zarcie.
            A jesli chodzi o walowke to ja czasem na rozne wycieczki zabieram i nigdy to nie sa kanapki bo nie lubie takich wylezanych i rozmoklych
            Takie zakazy sa moim zdaniem nie w porzadku i ciesze sie ze ja na takie sie nie natykam.
            No ale na razie poznaje kraj, w ktorym piknik nie jest zadna ujma ani obciachem.
            I widze piknikujacych ludzi w roznym wieku i o roznej zasobnosci (sadzac oczywiscie po zewnetrznych oznakach) i roznych nacji za wyjatkiem Polakow, ktorym najwidoczniej kompleksy i poczucie nizszosci na to nie pozwalajabig_grin
            • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:49
              NIE WIERZE po prostu nie wierze, ze tym wszystkim z wałówka zależy na wykwintym smaku, a nie na tym, żeby czasami nie wydać o 5 euro więcej na rodzinne przyjemności.
              takie gadanie - każda ma tak wyrafinowane podniebienie, że byle kebab to nie dla niego.
              pewnie każdy chodzi tylko do bażanciarni, albo palaice du jardin, czy jak to sie tam nazywa, a jedzenie na te pikniki pochodzi tylko z upraw eko.
              oczywizda wink
              • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:57
                Dokładnie Shellerka.
                Poza tym co to za żarłoki, w takich miejscach nie jest się dłużej niż cztery godziny, idzie wytrzymać bez żarła skoro akurat tak się nieszczęśliwie składa, że we wszystkich 10 restauracjach tego parku jednakowo ohydne i niezdrowe jedzenie..
                Nawiasem mówią faktycznie pech z tym jedzeniem, skoro we wszystkich 10 restauracjach człowiek nie może zjeść nic lepszego od podgrzewanego kebaba z mikrofali uncertain
                • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:09
                  Wlasnie o to chodzi ze w parkach rozrywki lub wodnych parkach rozrywki jest sie caly dzien a nie 4 godziny bo naprawde jest co robic.
                  Jedzenie nie jest ohydne, nie do przelkniecia, raczej jest nijakie. Nawet jesli to bedzie 10 restauracji to sa masowki, przez takie miejsce przewija sie tysiace ludzi dziennie, nie oczekuj ze to bedzie swieze jak w dobrej restauracji.
                  • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:34
                    To po kilku godzinach szaleństw nawet podgrzany w mikrofali kebab smakuje choćby nawet kosztował 10 ejro big_grin
              • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:06
                Wiesz, ja tez byle kebaba zjadam i to czasem mam wrecz chcice na niegotongue_out
                Ale z drugiej strony przesstrzegam piramidy zywienia i jesli w sobote z rodzina na obiad mielismy zarcie odmrozone w mikrofali bo bylismy w parku wodnym to w niedziele kiedy gdzies jedziemy nie usmiecha mi sie byle jakie jedzenie i wtedy mam mozliwosc uspokoic wlasne sumienie i przygotowac cos w domu.
        • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:27
          Za kurs japonskiego zaplacic musisz jesli chcesz uczestniczyc. I ani mnie ani pewnie nikogo to nie dziwi. Ale nikt nie ma prawa wymagac, zebys podrecznik i zeszyt zakupila od organizatorow. Mozesz go kupic gdzie indziej lub miec uzywany z zeszlego roku po kolezance. To mniej wiecej analogia.
    • kamelia04.08.2007 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 16:57
      a w ogóle dlaczego do tych parków rozrywki nie mozna przyjsc z własna kanapka i woda???
      dlaczego grzebia po torbach w poszukiwaniu produktu zywnosciowego??

      uwazam, ze takie zakazy to przehgiecie i przyniesienie czegos własnego do jedzenia to nie buractwo i nie ma w tym nic złego czy niewłasciwego, w końcu to nie restauracja. Rozumiem, że dziwne jest przychodzic do restauracji z własnym jedzeniem, ale do jakiegos parku rozrywki??
      • anna.lena Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:01
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > a w ogóle dlaczego do tych parków rozrywki nie mozna przyjsc z własna kanapka i
        > woda???
        > dlaczego grzebia po torbach w poszukiwaniu produktu zywnosciowego??
        >
        > uwazam, ze takie zakazy to przehgiecie i przyniesienie czegos własnego do jedze
        > nia to nie buractwo i nie ma w tym nic złego czy niewłasciwego, w końcu to nie
        > restauracja. Rozumiem, że dziwne jest przychodzic do restauracji z własnym jedz
        > eniem, ale do jakiegos parku rozrywki??

        Park rozrywki oferuje zestaw uslug. Pakiet. I nie jest to jakis wyjatek w gospodarce. Mozna ten zestaw kupic, mozna nie kupowac. Free will.
        • tully.makker Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 18:25
          Park rozrywki oferuje zestaw uslug. Pakiet. I nie jest to jakis wyjatek w gospo
          > darce. Mozna ten zestaw kupic, mozna nie kupowac. Free will.

          Nieprawda. W bardzo wielu krajach obowiazuje zakaz sprzedazy wiazanej, to jedna z podstawowychzdobyczy socjalnych, majaca juz co najmniej 100lat.
          • anna.lena Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:05
            > Nieprawda. W bardzo wielu krajach obowiazuje zakaz sprzedazy wiazanej, to jedna
            > z podstawowychzdobyczy socjalnych, majaca juz co najmniej 100lat.

            Tully, w EU naprzyklad (zeby uniknac operowania "bardzo wieloma krajami") od 2007 obowiązuje unijna dyrektywa o świadczeniu nieuczciwych praktyk handlowych. I ta wlasnie dyrektywa jasno zakazuje wprowadzania bezwzględnego zakazu oferowania sprzedaży wiązanej. Panstwo nie moze sie ot tak sobie wtracac w wolnosc transakcji. Zakazem sprzedazy wiazanej panstwo moze probowac regulowac praktyki monopolistow - pod warunkiem ze ma na to silne argumenty. Ale z tego tez jeszcze nigdy nic rozsadnego nie wyszlo.
      • xxe-lka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:01
        no właśnie nie grzebia i nie szukają
        i z tego tytułu pańcie radzą sobie wzajemnie jaką tu wałówę przemycić smile
        nie ani trochę nie czuć w tym buractwa wink
        • kamelia04.08.2007 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:07
          wiecie obie, może niedługo wprowadza nakaz kupowania u siebie tych pakietów restauracyjnych.
          Zawsze przeciez moga powiedzic - nie podoba sie, to won.

          Bardzo przepraszam, ale przeginaja troche te parki rozrywki z zakazami dot. jedzenia/picia, albo sa parkami rozrywki albo restauracjami. Niedługo jeszcze wprowadza zakaz wnoszenia podpasek, pieluch, chustek do smarkania i otworza minikioski u sibie z marża wyzsza o 100%.
          • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:14
            oczywiście, że mogą taki nakaz wprowadzić. i oczywiście, że będą chętni.

            to jest wolny rynek. ja mam wrazenie, ze sporo osób nadal żyje w realnym socjalizmie i nie jarzy, że taki park ma właściciela (albo właścicieli), nie jest działalnością charytatywną, tylko ma przynosić realny zysk. a część osób jakby widziała obiekt, ale nie myślała o nim w kategoriach czyjejś własności.
            • kropkacom Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:18
              shellerka, ale oni już płacą za wejście i użytkowanie obiektu. Myślisz, że nie zauważyli, że jest ktoś kto te pieniążki zbiera? Jakiś właściciel? big_grin
              • xxe-lka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:23
                tak ale w niektórych przypadkach właściciel ma fanaberię wink zarobić także na restauracjach
                w Tropical Island jest ich 10 o różnym przedziale cenowym i o bardzo różnym menu

                naprawdę jeśli chce się zjesć tanio - mozna kupić na przykład ciepłe naleśniki, niekoniecznie wsuwać wygniecioną w torbie kanapkę

                ale nie trzeba tych zasad akceptować - można wybierać miejsca o których pisze franczii - dla każdego coś miłego
              • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:23
                no chyba niesmile bo jak właściciel mówi, nie przynoście dobrzy ludzie swojej wałówy, bo ja muszę zarobić, żeby wstęp kosztował 100 euro a nie 250, to oni tego właściciela olewają.
                ale niech by ich kto spróbował oszukać!!! ho ho ho!!! chamstwo Pani! chamstwo!
                • xxe-lka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:27
                  tym bardziej, że naprawdę kontrola toreb pod kątem żywności tam się nie odbywa więc i tak lajtowe jest podejście
                  zwracają tylko uwagę kiedy ludziska odpakowują kanapki przy barowych i restauracyjnych stolikach - bo oczywiście to robią a jakże wink
                  kątem i w pośpiechu naprawdę można coś pożreć smile jeśli tak właśnie wg niektórych ma wyglądać dzień w Tropikalnej Wyspie - to proszę bardzo

                  ale nie przekonacie mnie, że nie jest to buractwem wyższych lotów
                  • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:33
                    ale jak fajnie potem można opowiadać:
                    "ty wiesz stary, jaka adrenalinka?!! woooow! mówię Ci! niemiec nie kazał, a my wnieśli wałówę! ha!big_grin i potem to zjedliśmy, a co! ile było śmiechu, jak Hela patrzała, czy niemiec idzie, a my wcinaliśmy te kabanochy, bo co tam nam kto będzie mówić, że nie można nie? nom polokom?! co nie? hahahha"
                    • xxe-lka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:35
                      no coś w ten deseń wink
                      a wątku o Tropical Island panie wręcz doradzają sobie takie rozwiązania, gdyż jak były pierwszy raz to się sfrajerzyły i własnej wałówy nie zabrały, a przecież nie sprawdzają big_grin
                      albo okazało się, że dzidzi nic z 10 restauracji mogłoby nie podpasować i co wtedy?! smile
                    • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:00
                      Ja kiedyś tak robiłam z piwem w pubie, ale miałam wtedy 17 lat (mam nadzieję, że młody wiek to jakieś usprawiedliwienie), oj adrenalinka była big_grin, pracownik patrzy-nie patrzy i....
                      hyc ... Piwo z puszki z supermarketu lądowało w opróżnionym już kufelku big_grin
                      Ale już wtedy wiedziałam, że to coś nie tego uncertain , ale może matki mają jakieś inne myślenie od 17-latki.
                • kropkacom Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:28
                  Sama mówisz, że kogoś olewają big_grin Chyba wiedzą kogo. big_grin A może myślą, że system olewają?
                  • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:29
                    myślę, ba! jestem pewna, że oni myślą że rżną system wink zdecydowanie nie personalizują sobie tworu pt. właścicielsmile
                • memphis90 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 21:53
                  To ja bym kasowała od wszystkich równo po te 250 ojro, a za to dodawała kupon na kebaba i colę. Do wyższej ceny wszyscy by się szybko przyzwyczaili i jeszcze by się cieszyli, że za darmo obiad czy loda na patyku dostaną- więc zaoszczędzą wink
                  • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 09:55
                    dokładnie. i wtedy zapewne każdy miałby nieco mniej wyrafinowane podniebienie, a i problemów zdrowotnych jakby mniej wink
      • anna.lena Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:22
        > uwazam, ze takie zakazy to przehgiecie i przyniesienie czegos własnego do jedze
        > nia to nie buractwo i nie ma w tym nic złego czy niewłasciwego, w końcu to nie
        > restauracja. Rozumiem, że dziwne jest przychodzic do restauracji z własnym jedz
        > eniem, ale do jakiegos parku rozrywki??

        To nie jest problem semantyczny. Jesli zamiast "park rozrywki" nazwa to miejsce "timpupumpu" czy "rozrywka i pysznosci" to zostanie on rozwiazany?
    • thorgalla Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:10
      Rozwiązanie tego problemu jest bardzo proste:nie zgadzasz się z zakazami,nie wchodzisz.
      • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 18:53
        Dokładnie.
    • anias29 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 17:31
      nie, ale wyjątkiem jest woda niegazowana - nie wszędzie jest dostępna, a nerkę filtrować trzawink
    • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 18:53
      Dla mnie przychodzenie z własną wałówką i napojami tam gdzie jest zakaz wnoszenia własnego prowiantu jest zwykłym buractwem.
      Do eleganckiej restauracji też bierzecie ciasto bo nie stać Was jednocześnie i na obiad i na deser?
      • mynia_pynia Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:02
        No to jestem burakiem, bo często idąc do kina mam w torebce wodę mineralną, a w lecie to zawsze (po prostu lubię mieć dostatek wody pod ręką, a w samochodzie woże kilka butelek wink
        • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:05
          Gratuluję pojemności torebki.
          • angazetka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:09
            Butelka wody mineralnej (też się bez niej nie ruszam w ciepłym sezonie) nie zmieści się do kopertówki, do każdej innej torebki już spokojnie wink Ale skąd możesz o tym wiedzieć... wink
        • lola211 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:30
          Moje dziecko ostatnio idac do kina w torbie mialo nie tylko wode,ale i w domu zrobiony popkorn.Jest z pokolenia, ktoremu kino z automatu kojarzy sie z popkornem, jednakze ja jej nie pozwalam kupowac tego kinowego, bo jest cholernie słony.A cena nawiasem mowiac woła o pomste do nieba.Ja sama kupuje idac na sens kawe,ale batonika do niej biore z domu.Dlaczego? Ano dlatego,ze czuje sie jak jelen, placac za to samo x2 oraz dlatego,ze zamiast slodkiego ulepka bede podjadac zdrowa domowa przekaske.

          Co do aquaparku- we wrocławskim podawane jadlo jest bylejakiej jakosci i najczesciej nic tam nie zamawiamy- po kilku próbach.Ostatnio corka byla ze znajoma i jej dziecmi- dziewczyny wziely ze soba kanapki.Inaczej skonczyloby sie na frytkach, wiec z mojego punktu widzenia jest to korzystniejsze rozwiazanie.

          Gdy latem wybieramy sie do zoo czy ogrodu botanicznego takze mam ze soba wlasne przekaski i napoje- ceny jakie tam obowiazuja sa dla mnie nie do przyjecia, poza tym to co tam serwuja niekoniecznie mi odpowiada.Naprawde mam obawy czy to jest smaczne i swieze.
          Kawa rozpuszczalna w 1 razowym kubku zalana wrzatkiem kosztuje wiecej niz porzadne ekspresso na miescie.Rozumiem, ze musza zarobic w krótkim sezonie, ale wcale nie usmiecha mi sie dokladac im z tego powodu do interesu.Ja jestem sklonna zaplacic- ale wymagam jakosci.


          Aha- nie wynosze z jadlodajni ani stolowek na wyjezdzie,nie wnosze do kawiarni wlasnych slodkich bulek- a i takie sytuacje dane mi bylo zaobserwowac.
          • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:38
            Czy Twoje dziecko choruje na jakąś ciężką postać choroby metabolicznej, że musi ciągle coś wsuwać i bez jedzenia nie wytrzyma głupich dwóch godzin seansu w kinie czy pobytu w ZOO?
            • lola211 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:15
              A dlaczego ma cokolwiek "wytrzymywac"? Robi to ,bo lubi, ma taki kaprys,fanaberie.Ja równiez. A wroclawskie zoo to sie zwiedza jakis 5 godzin,zanotuj sobie.
              • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:18
                A ile waży?
                • lola211 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:26
                  50 kg -1,70 m wzrostu
                  Figure ma po mamusibig_grin
                  • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:30
                    A świstak...
    • dubienka33 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:28
      Czytając wątek, przypomniałam sobie pewną książkę z dzieciństwa. Dwie licealistki zamówiły herbatę w kawiarni, po czym wyjęły kanapki, których nie zjadły w szkole. Kelner zwrócił dziewczynom uwagę, że kawiarnia to nie poczekalnia dworcowa. Nie były zachwycone. Ktoś ze znajomych przyznał rację mężczyźnie. Książka napisana dzieści lat temu ale problem aktualny.
      • volta2 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 14:40
        mnie się te transakcje wiązane bardzo nie podobają, i co tu dużo gadać, głównie z powodu ceny.
        bo przebitka x2 na każdym w zasadzie produkcie w stosunku do ceny sklepowej - a sklep też przecież za darmo nie rozdaje.

        do kina chodzę i tam świadomie łamię zakaz niosąc w plecaczku soczki, colę czy co tam trzeba, popkorn kinowy lubimy, choć cena poraża w stosunku do kosztów producjismile

        jeśli właściciel obiektu chce zarabiać na gastronomii to albo niech restaurację otworzy, albo niech do każdej wejściówki obligatoryjnie doliczy 20E od osoby na lunch/obiad i jakieś picie typu all inclusiv i wtedy liczy zyski, bo pewnie znajdą się tacy co zapłacą a i tak wezmą z domu to co lubią/co zdrowe.
        a jak się boi, że cena nagle zrobi się nieatrakcyjna i ludzie zagłosują nogami - to wówczas niech stworzy picnik area i po krzyku.

        nasi znajomi panowie regularnie chodzą na wódkę do kajnpy - wcześniej z właścicielem ustalając, że wódkę wnoszą ze sobą. a zamawiać będą kolację i zimne napoje bez alko. i każdy się zgadza, bo lepiej zarobić na tej kolacji niż pozwolić klientowi poszukać innej, takiej która się zgodzi.
        i tak oto nacisk konsumencki działasmile(mieszkam w kraju muzułmańskim, gdzie alko jest w ofercie, ale niezbyt często kupowane i zdarza się, że jak przychodzimy polską paczką znienacka to piwa braknie, bo 10 piw to był cały zapas w caferestaurant)
    • angazetka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:30
      Taki zakaz widuję tylko w kinach. Tyle że na mnie nie zarobią - wolę nie zjeść w trakcie seansu niż płacić trzykrotnie więcej niż w sklepie za głupie orzeszki.
      BTW jeśli mam coś w torebce (np. wodę w butelce), to nie wywalam tego przed wyjściem do kina.
      • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:33
        Nie zarobią na Tobie, zarobią na 10 innych, nawet gdyby orzeszki były jeszcze droższe.
        • angazetka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:37
          Jasne, jak ktoś lubi frajerzyć, to niech płaci. Co innego w parku rozrywki, gdzie się spędza pół dnia - tam coś zjeść trzeba. W kinie nie mam zamiaru.
          • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:45
            frajerzyć powiadasz?
            takim frajerstwem jest też w takim razie płacenie 24 zł za bilet do kina, kiedy możesz ten sam film obejrzeć na blue ray pożyczonym z wypożyczalni.
            takim frajerstwem jest jedzenie w restauracjach, gdzie pomidorówka kosztuje 8-19 złotych, gdzie za taką cenę masz zupy ugotowanej na ketchupie dla całej rodziny na trzy dni,
            frajerstwem jest kupowanie w sieciówkach, bo na bazarze taka sama jakość, za niższą cenę.

            dla mnie kino = popcorn albo nachos i trudno. może i przepłacam, ale ten zrobiony w domu, tak mi nie smakujewink
            • kropkacom Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:50
              > dla mnie kino = popcorn albo nachos i trudno. może i przepłacam, ale ten zrobio
              > ny w domu, tak mi nie smakujewink

              Bo nie umiesz robić domowego big_grin

              Ja czasami kupuje popcorn, żelki, pepsi i wtedy do biletu rodzinnego muszę lekką ręką doliczyć sporą sumę. Czasami na to nie mam ochoty, a czasami mam. Nie podniecam się jednak, że mi z portfelu przewiew się zrobił. Tak mam. wink
              • shellerka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:53
                nie, bo nigdy nie mam w domu torebeczek, w które moglabym ten domowy spakować i zabrać, co by nie być frajerką tongue_out
                • angazetka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:59
                  Powiedziałam gdzieś, że biorę do kina żarcie z domu? Nie? To nie marudź tongue_out
                • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:00
                  To kup.
                  W internecie jest nawet model torebki "Polak potrafi", dość pojemna i zawiera zamaskowane skrytki na wałówkę i własne picie, podobno te kieszonki są tak sprytnie zamaskowane że nawet gdyby pracownik kazał Ci rozpiąć torebkę nic nie zobaczy big_grin
                  • franczii Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 07:44
                    że nawet gdyby pracownik kazał Ci rozpiąć torebkę nic nie zobac
                    > zy big_grin

                    Z ciebie Gazeciu to taka frajerka ze nie protestowalabys nawet gdyby ci ochroniarz kazal paszcze otworzyc celem przeszukania, czy czasem nie wnosisz gumy do zucia przemyconej z domu. Bo na terenie prywatnym jestes i wlasciciel moze to w regulaminie napisac a jak sie klientowi nie podoba to wypad.
                    No ale na szczescie nie jest to takie proste i oczywiste i klient tez ma cos do powiedzenia.
                • lola211 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 20:19
                  chZaopatrz sie w popkorn, ktory w torebce robi sie w mikrofali i problem woreczkowy z głowy.
                  Ten kinowy popkorn wyzera jezyk solą, obrzydlistwo.
                  No i nadal nie widze sensu w kupowaniu tej samej butelki coli w sklepie kinowym,zamiast osiedlowym spozywczaku.To jest to samo, tylko 2 razy drozsze.Chyba ze kogos rajcuje kilo lodu w wielgachnym kubku.
            • angazetka Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 25.02.11, 19:59
              > dla mnie kino = popcorn albo nachos i trudno

              Dla mnie kino to jest film smile
              • damajah idąc do kina 25.02.11, 21:23
                płacę za bilet wstępu. Nie jest to to samo co w domu nawet na wielkim tv. Płacę za to żeby zobaczyć film w kinowych warunkach. Jak chcę chipsy to zapłacę za chipsy. Ale jak chcę jabłko to zjem jabłko własne (bo kupić się nie da) i nie będę czuć żalu że w trosce o dochody kina nie zakupiłam popcornu którego i tak zjeść nie mogę.
    • damajah Buractwo?? 25.02.11, 20:48
      Znaczy się mam napychać dzieci plastikowym świństwem (hot-dogi i chipsy) oraz chemicznym syfem (jupiki i inne paskudztwa) bądź też trzymać głodne - bo inaczej będę burakiem?

      To ja jestem mega burakiem bo do kina zasuwam z woreczkiem pociętych jabłek i marchewek (nie mogę niczego innego z powodów zdrowotnych. Moje dzieci zaś noszą ze sobą wodę przegotowaną oraz domową herbatkę (organiczną, słodzoną porządnym miodkiem, z ekologiczną cytrynką - mniam!) Bo coli mirandy i nestea nie pijają. Do wody butelkowanej też mam takie sobie zaufanie - wolę przefiltrowaną gotowaną zimną wodę z ekologiczną cytrynką)
      I tak - serio piszę.
      • damajah nie chodzi o oszczędność 25.02.11, 20:57
        tylko o zdrowe żywienie. Co mają robić Ci którzy fast-foodu nie mogą/nie chcą? Nie chodzić nigdzie? Siedzieć głodnym i spragnionym? Dzieci też? Czy fajna zabawa za którą PŁACĘ musi równać się jedzeniu i piciu syfu?
      • gazeta_mi_placi Re: Buractwo?? 25.02.11, 20:58
        damajah napisała:

        > Znaczy się mam napychać dzieci plastikowym świństwem (hot-dogi i chipsy) oraz c
        > hemicznym syfem (jupiki i inne paskudztwa) bądź też trzymać głodne - bo inaczej
        > będę burakiem?

        Wiesz nic nie musisz, tak się bowiem składa, że bywanie w tego typu miejscach nie jest żadnym obowiązkiem ani też przymusem.
        • kropkacom Re: Buractwo?? 25.02.11, 21:01
          Typowy nic nie znaczący i nic nie wnoszący do dyskusji pusty argument big_grin

          > Wiesz nic nie musisz, tak się bowiem składa, że bywanie w tego typu miejscach n
          > ie jest żadnym obowiązkiem ani też przymusem.
          • gazeta_mi_placi Re: Buractwo?? 25.02.11, 21:06
            Podobno każdy szanujący się forumowicz ma swój "rzep" który mu się przyczepia do ogona..
            • kropkacom Re: Buractwo?? 25.02.11, 21:30
              Widać jestem bardzo szacowna big_grin
        • damajah Re: Buractwo?? 25.02.11, 21:15
          ale ja idę tam i płacę za wejście za zabawę - nie chcę być zmuszana do kupowania żywności czy napojów których nie chcę podawać dzieciakom. Za to chcę żeby się pobawiły. Na szczęście naprawdę mi wisi jak mnie kto oceni.
          Tak samo ze mną - przy wejściu do kina raz miałam problem - ktoś się uczepił bo miałam te swoje jabłka na wierzchu (chowałam akurat pudełeko do torebki). Powiedziałam zgodnie z prawdą że nie mogę jeść niczego co jest w ich ofercie z powodów zdrowotnych i zapytałam czy w związku z tym NAPRAWDĘ nie mogę wejść z tym co mam. Oczywiście mogłam.
          Ostatecznie nie wchodzę z colą i chipsami które kupiłam taniej za rogiem tylko z produktami których w ofercie nie ma a nic z tego co jest nie jest dla mnie do spożycia. I nie, nie będę siedzieć o suchym pyszczku przez dwie godziny bo w kinie OKROPNIE lubię coś popijać i podjadać. I TAK - będę chodzić dalej do kina z tym co mogę jeść (niewiele tego)

          • gazeta_mi_placi Re: Buractwo?? 25.02.11, 21:38
            Przecież nie musisz nic tam kupować, nie ma przymusu.

            >Na szczęście naprawdę mi wisi jak mnie kto oceni.

            Polacy tak już mają...
            • damajah Re: Buractwo?? 25.02.11, 22:47
              Musiałabym chyba wpaść w ciężką depresję przejmując się opiniami innych. Jestem wierząca (więc kop od ateistek), nie jestem katoliczką (więc kop od katolików ale fakt że bardziej w realnym życiu niż na forum - na forum jest ok), mam fioła na punkcie żywności ekologicznej i ograniczania chemii w życiu domowym (tu kop od większości, co za fioł), prowadzę dokładną księgowość domową i planuję finanse na miesiąc z góry (więc z pewnością kłamię bo tak się nie da). Do tego pracuję, przeprowadzam na sobie kontrowersyjną terapię zdrowotną (odbiło mi) jestem przeciwna aborcji (zaścianek i brak tolerancji) uważam że kary cielesne bywają konieczne i dobre (aż strach to napisać) a do tego uważam że homoseksualizm nie jest ok dla chrześcijan (totalna klęska) Aa - i drugą żoną jestem (kłamliwa sucz)

              Aha - i mam porządek w domu (kłamię bo to niemożliwe) i moje biedne dziecię musi sprzątać swój pokój i je słodycze w małych ilościach tylko dwa dni w tygodniu (a młodsze dziecię wcale - poza domowymi wyrobami - potworzyca ze mnie) Gdzie coś napiszę tam mi się najczęściej zrywa bo nie mam zdania podobnego większości. Więc tak - nie przejmuję się tym specjalnie.

              Brak chęci do kupowania popcornu to pikuś.


              • gazeta_mi_placi Re: Buractwo?? 25.02.11, 22:55
                Mówimy o przestrzeganiu regulaminu w danym miejscu.
                Jeżeli regulamin komuś nie odpowiada nie musi korzystać z usług tego miejsca.
                Jeżeli jednak już wchodzi na teren ma obowiązek się podporządkować obowiązującemu regulaminowi.
                • asia_i_p Re: Buractwo?? 27.02.11, 02:55
                  Tylko nie każdy regulamin jest zgodny z prawem. To nie jest zupełne "wolnoć Tomku w swoim domku".
                • franczii Re: Buractwo?? 27.02.11, 05:32
                  Buractwem jest potulne i bezmyslne przestrzeganie kazdego nakazu. Buractwem jest pozwolenie, zeby ktos ci wmowil, ze powinnas zjesc przedwczorajsza kanapka lub rozmrozona porcje makaronu z 3 letnia data przydatnosci do spozycia, za ktora placisz ak za pelnowartosciowy posilek bo inaczej wypad. To jest buractwo.
                  • lola211 Re: Buractwo?? 27.02.11, 09:32
                    Marzenie politykow- wychowac ludzi na potulne stado baranów bez wlasnego zdania.Chyba po czesci wladzy sie udaje jak widac po niektorych nickach.
                    Ja chetnie bede przestrzegac nakazow/zakazów pod warunkiem, ze nie bedzie sie mnie "strzyglo".Chca miec monopol na posilki- prosze bardzo.Byle jakosc byla odpowiednia i ceny adekwatne.
              • ewbal Do Damajah 27.02.11, 15:51
                Stosujesz post dr Dąbrowskiej?
            • beataj1 Re: Buractwo?? 25.02.11, 22:50
              > Polacy tak już mają...

              A ja właśnie mam wrażenie że Polacy mają inaczej. Tak jesteśmy przerażeni jak nas ktoś oceni i czy nie popełnimy faux pas że cały czas chodzimy z oczami dookoła głowy czy przypadkiem któreś nasze zachowanie nie będzie potraktowane jako buractwo.

              I tacy przejęci patrzymy tylko dookoła co robią inni i czy przypadkiem my jakoś nie odstajemy od towarzystwa. Jeśli jakimś cudem odstajemy na plus to możemy z wyższością strzelić że to buractwo. Jeśli odstajemy in minus top zaraz teoria ze inni przesadzają.

              Takie miejsce jak Tropical Island sa po to by sie bawić i spędzać miło tam czas. Dla jednych to oznacza zjedzenie w restauracji (i maja do tego prawo), dla innych zjedzenie własnej wałówki (i też maja do tego prawo). Nie byłam tam nigdy ale słyszałam ze nie marudzą za bardzo jak sie je własne posiłki poza ich restauracjami. Wiec po co sie napinać. Niech każdy robi jak chce i dobrze sie bawi. Gdzie tu problem?

              Co do zasad które wprowadzają właściciele - oczywiście że mają prawo ustanawiać takie prawa jakie chcą, to ich pieniądze - ale zapominamy o podstawowej sprawie, oni te pieniądze mają od nas konsumentów. I my jako konsumenci mamy dużo do powiedzenia w sprawie oferowanych usług. I to nie tylko na zasadzie pójde/nie pójde do danego miejsca, ale również na zasadzie nacisku - jak nie wprowadzicie pewnych zmian by nam konsumentom było lepiej to do was nie pójdziemy. Rozsądny właściciel na pewno sobie przekalkuluje co mu sie bardziej opłaca potencjalny zarobek raz na kebabie (i klient więcej nie wraca) czy tez klient wracający parę razy ale z własnymi kanapkami - jestem dziwnie pewna że nagle ewentualny zakup kebaba przestanie być priorytetowy. Kapitalizm to również mądre korzystanie z własnych praw i możliwości nacisku.

              My Polacy niepotrzebnie się napinamy czy coś jest buractwem czy nie jest i przez to tracimy mnóstwa z radości życia. Zamiast ściskać poślady by przypadkiem ktoś nas nie nazwał burakiem zadbajmy w granicach rozsądku o swój komfort oraz o komfort innych i porostu cieszmy się życiem.
              • gazeta_mi_placi Re: Buractwo?? 25.02.11, 22:53
                Przestrzeganie regulaminu danego miejsca to spinanie się? Ciekawe....
                • beataj1 Re: Buractwo?? 25.02.11, 23:12
                  Ale jeżeli regulamin ma na celu jedynie zwiększenie zarobku właściciela obiektu i nie ma innego uzasadnienia możemy jako klienci próbować zastosować nacisk na właściciela by sobie to przekalkulował i ten zapis w regulaminie zmienił. W restauracjach też przez długi czas nie było krzesełek dla dzieci - ale matki sie o nie pytały (stosowały nacisk konsumencki) i nagle sie okazało że sie opłaca mieć takie krzesełko - gdyby nikt sie nie pytał bo restauracja ma prawo sobie wybrać czy chce takie krzesełko czy nie to matkom z dziećmi pozostały by jedynie kinderbale w domu i kanapki w parku. I wiem że są restauracje które sie nie ugięły i nie mają krzesełek ale robią to ze świadomością że rezygnują z zarobku na rodzinach z małymi dziećmi.
                  Wiec nie tylko regulamin ma znaczenie ale również uświadomienie właścicielom gdzie i jak mogą poprawić usługę by suma summarum zarobić więcej.
                  A jak każdy podwinie ogon pod siebie bo "regulamin" to skończy sie na tym że idąc do miejsca jak TI będziesz przynosić własną wodę i płacić grzecznie za jej używanie bo papier na którym wydrukowany jest regulamin przyjmie wszystko. Albo nie chodzić nigdzie bo, albo postępujesz tak jak jest wygodnie właścicielom albo nie masz prawa na nic.
                  • gazeta_mi_placi Re: Buractwo?? 25.02.11, 23:33
                    W jakiej formie niby miałby być ten nacisk?
                    Poza tym każda firma jest nastawiona na zysk,to normalne że właściciel szuka zysku.
                    Poza tym jest wolny rynek, zawsze można wybrać miejsce gdzie można przyjść z własną wałówką.
                    • beataj1 Re: Buractwo?? 25.02.11, 23:43
                      Jeżeli ludzie nie będą bali sie wyjmować swojego jedzenia lub tez pytać obsługi czy i w jakich warunkach można zjeść posiłek przyniesiony przez siebie. I jeżeli będzie tych osób dużo (a zakładam że dużo osób byłaby tym zainteresowana) to taka potrzeba powinna być zauważona. I właściciel sobie powinien skalkulować co mu się bardziej opłaca. I jezeli zignoruje taką potrzebę to musi sie liczyć z tym że ludzie zrezygnują z usługi. Moim skromnym zdaniem jeżeli ochrona na tym obiekcie nie robi problemu ze spożywania własnych posiłków to właściciel skalkulował juz sobie co mu sie bardziej opłaca. A, że regulamin nie uległ zmianie - no cóż pewnie liczy na to że zawsze się znajdzie jakiś Polak co będzie chciał być świętszy od papieża.
                      • franczii Re: Buractwo?? 25.02.11, 23:54
                        Dokladnie, ludzie beda olewac zakaz i jesc swoja walowke. Oczywiscie ci ludzie, ktorzy nie traktuja sami siebie jak gowniarzy, ktorym mozna wcisnac pierwszy lepszy kit i nie maja potrzeby, zeby ich zyciem rzadzily absurdalne zasady.
                        Wtedy szybciutko wlasciciel nie tylko przymknie oko ale jeszcze dostosuje obiekt do spozywania walowki, przestrzen odpowiednia wydzieli i udogodnienia wprowadzi, zeby ludzie nie jedli gdzie popadnie i nie zostawiali pobojowiska gdzie popadnie.
            • mathiola Re: Buractwo?? 25.02.11, 23:08
              >Na szczęście naprawdę mi wisi jak mnie kto oceni.

              Polacy tak już mają...

              zamilcz i przestań sr... na własne gniazdo.
              Dobrze że inne narody są bez skazy, tylko Polacy same błędy popełniają. Ja pie.... trzymajcie mnie, bo nie wytrzymie.
            • damajah Re: Buractwo?? 25.02.11, 23:40
              > Polacy tak już mają...
              tiaa - a Niemcy, Czesi Szwedzi i inni to są narody idealne, ludzie łażą tam z oczami dookoła głowy sprawdzając co rusz czy przypadkiem nie urazili czyichś uczuć osobistych, nie złamali jakiejś pisanej czy nie pisanej reguły lub nie zepsuli komuś wrażeń estetycznych. Dzieci są idealne a ich rodzice są szczytem kultury osobistej oraz poszanowania praw wszelkich i godności...
              A ty to kim jesteś - nie Polką?

              • gazeta_mi_placi Re: Buractwo?? 25.02.11, 23:55
                Jakoś nie widziałam Niemców chyłkiem wpieprzających wałówę.
                • franczii Re: Buractwo?? 25.02.11, 23:58
                  A to Niemcy sa jedynym narodem?
                  Za to we Wloszech czesto widuje Niemcow i Holendrow piknikujacyh. Biedaczki pewnie mysla ze u siebie nie moga bo ich wlasciciel parku pozrebig_grin
                  • gazeta_mi_placi Re: Buractwo?? 26.02.11, 12:26
                    >> Za to we Wloszech czesto widuje Niemcow i Holendrow piknikujacyh.

                    W prywatnych parkach rozrywki gdzie regulamin zakazuje wnoszenia posiłków i napojów? Tak?
                    • franczii Re: Buractwo?? 27.02.11, 06:39
                      Akurat we wloskim narodzie jest dosc luzne podejscie do wszelkich regulaminow, ktora to cecha nie zawsze ale akurat w przypadku takiej perelki jak zakaz wnoszenia jedzenia do parku rozrywki ma swoje dobre strony.
                • beataj1 Re: Buractwo?? 26.02.11, 00:00
                  Czyli jak Niemcy cos robią inaczej niż my to znaczy że my som buraki a oni nam kulture pokazujom i klase? I trzeba szybciutko zachowywać sie tak jak oni bo inaczej będzie siara i niebedom nas lubić takich buraków.

                  No proszę Cię... Ten argument jest tak cienki że nawet na Ciebie za cienki.
        • mathiola gazeta 25.02.11, 23:05
          > Wiesz nic nie musisz, tak się bowiem składa, że bywanie w tego typu miejscach n
          > ie jest żadnym obowiązkiem ani też przymusem.

          emagiel za długo oglądałaś tongue_out
          Tu nie o przymus idzie a o wolny wybór.
          Ja CHCĘ iść do kina. I CHCĘ obejrzeć ten film na kinowym ekranie. Jednocześnie NIE CHCĘ jeść śmieci z barku obok. Kto i dla czego ma mi zabronić chrupać coś z własnej torebki, zamiast śmieci zakupionych w barku? W d...iemam takie zarządzenia, przysięgam.
          • anna.lena Re: gazeta 25.02.11, 23:17
            Nie ma wolnego wyboru tam, gdzie jest cudza wlasnosc. "Ja chce" nie jest tu zadnym argumentem. Kazdy z nas "chce" korzystac z cudzej wlasnosci i najlepiej kiedy i jak mu sie podoba. Chciec wolno. Korzystac juz nie. I Bogu dzieki.
            • damajah Re: gazeta 26.02.11, 00:00
              chodzi o to czy to jest buractwo czy nie. Co innego przyjść do restauracji z własnym obiadem w pudełku, co innego przyjść do miejsca ZABAWY - gdzie się płaci za ZABAWĘ a ewentualne kupienie soczku czy chipsów jest dodatkiem, nie ma obowiązku kupowania. Dla mnie nie jest w porządku zabranianie spożywania własnych produktów jeśli w ofercie ma się tylko chipsy i fastfood. To jest paskudne zmuszanie kogoś żeby kupił fatalną żywność lub napoje kiedy dzieciak zgłodnieje czy ma pragnienie bo poszaleje. Na zasadzie - albo się napije naszego soczku albo niech usycha z pragnienia. A soczek podły najgorszego sortu z cukrem i konserwantami. Więc albo moje dzieci mają usychać z pragnienia albo nie mogą iść się bawić (mimo że za tą ZABAWĘ chcę jak najbardziej zapłacić)? Ja to postrzegam jako dyskryminację. Nie chcę płacić za soczki. Chcę płacić za używanie sprzętów z których faktycznie korzystają moje dzieci.
              Szczerze mówiąc gdyby moje dzieci jadły i piły ogólnie takie rzeczy to nie kupowałabym tańszych w sklepie obok. Dla mnie problem jest w tym że ktoś nie udostępnia tego czego potrzebuję a ma pretensje że nie chcę kupić czegoś co jest dla mnie niejadalne.
              Ale ja generalnie boleję nad tym tematem mocno - dotyczy to również sklepików w szkołach (u mojego dziecka kiedyś były przynajmniej jabłka i herbata - teraz już tylko syf najgorszego sortu, jadalny papier, napoje "w kulce" itp. Najzdrowsze co mają to tymbark bo o wodę niegazowaną najczęściej trudno) Z moją córką musiałam przewalczyć temat bo oczywiście że widząc inne dzieci objadające się świństwem chciała też to mieć. Takiemu dzieciakowi wystarczy ze dwa złote dziennie żeby się obeżreć chemią ile wlezie a sklepik ocieka kolorowymi cudami. Tak samo jest w innych miejscach dla dzieci. Bo KASA KASA KASA. Smutne to. Bo rzeczywistość zależy od nas samych ale my nie chcemy jej zmieniać bo to "buractwo"
              I ja sama wielokrotnie poddałam się temu reżimowi w różnych innych tematach i wcale mnie to nie cieszy.
            • franczii Re: gazeta 26.02.11, 07:50
              >Chciec wolno. Korzystac juz nie. I Bogu dzieki.

              Bo co? Bo jej skonfiskuje batonik ?big_grin Widze ze niektorzy potrzebuja dyktatury jak powietrza, nawet chrupac przekaski musza wedlug odgornie nalozonych procedur.
            • lola211 Re: gazeta 27.02.11, 09:41
              Jesli chodzi o przybytki, ktore istnieja dzieki klientom to rzecz ma sie ciut inaczej- klient nasz pan i powinno sie dbac o jego komfort.Zasada- jak ci sie nie podoba to wynocha- bardzo szybko poslala by je w ekonomiczny niebyt.
              I dlatego np w takim kinie moga "prosic",ale nikt mi w torby zagladac nie bedzie ani podczas seansu sledzic, co jadam.
              Regulamin jst potrzebny, bo niektorzy faktycznie potrafia przeginac i gdyby okreslonych zakazów nie bylo, panowalby chaos i bałagan.
    • czastin_piber Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 09:33
      Jak zwykle, w takich wątkach o burctwie się pojawia

      'A u nas zagranicą to wyższa kultura, nie to co Wy, polskie buraki big_grin '

      To po co damessy z polskimi burakami dyskutująwink ?
    • gryzelda71 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 13:11
      Idę na spacer po parku czy zoo(oczywiście taki dłuższy)to biorę wodę,ew jakiś owoc dla dzieci.
      Jak na basen nic,jak do kina kupuje na miejscu,albo wcale,bo frajda w popcornie w tubie a nie popcornie jako takim.
      Na place zabaw zawsze picie,ew jakieś ciastka.Moje dzieci nie mają potrzeby ciągłego żucia i przegryzania co 5 min.
      A jak już w jakimś kompleksie basenowym,to też nie cały boży dzień bo nam się nudzi,i obiad zjadamy po wyjściu,bo to co mają nam nie odpowiada i już.
      A ciekawe,że wzięcie ciastek ze sobą bo na miejscu są duuużo droższe w wykonaniu Polaka to buractwo,a niemieckie przyjeżdżania do tańszego fryzjera czy lekarza w Polsce to oszczędność.
      • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 13:48
        >,a niemieckie przyjeżdżania do tańszego fryzjera czy lekarza w Polsce to oszczędność.

        A babochy w ciąży udające się do niemieckiej kliniki przy granicy na darmowy poród i naciągające przez to państwo na kilka tysięcy złotych ?
        • gryzelda71 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 13:53
          > A babochy w ciąży udające się do niemieckiej kliniki przy granicy na darmowy p
          > oród i naciągające przez to państwo na kilka tysięcy złotych ?

          Znaczy w Polsce poród płatny?
          • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 13:57
            Piszę o porodach Polek w niemieckich klinikach przygranicznych.
            • gryzelda71 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 13:58
              No i no i?Cwaniactwo?
              • gazeta_mi_placi Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 14:04
                Polskie cwaniactwo, nic nadzwyczajnego....
                • gryzelda71 Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 26.02.11, 14:09
                  A ty jak masz WYBÓR to bierzesz gorszą ofertę?
    • morgen_stern Re: Bierzecie własne jedzenie, picie tam gdzie je 27.02.11, 09:42
      Do kina zawsze zabieram swój napój, czasem jakieś słodycze, batonika.
      Jeszcze mnie nie powaliło, żeby płacić tyle kasy za przesłodzoną colę lub małą butelkę mineralki, marża jest koszmarna.
    • gonia28b Oczywiście! 27.02.11, 10:40
      Kilka przykładów z życia wziętych:
      Po pierwsze, gdziekolwiek się człowiek nie obróci tam rządzą tłuszcze i węglowodany. A ja dietę właśnie ukonczyłam i utrwalam zdrowe nawyki żywieniowe smile
      takim złym przykładem są na przykład schroniska na stokach narciarskich. Na nartach jeździmy całą rodziną i nikt nam nie będzie zabraniał uprawiania tego pięknego sportu, tylko dlatego, że mamy jakieś "dziwne upodobania żywieniowe", czy też "ciężką chorobę metabolizmu" i ciężko nam wraz z 5-letnim dzieckiem wytrzymać pół dnia na stoku bez jedzenia...
      Byłam ostatnio w kinie z moim synem na "Misiu Yogi". Małe opakowanie pop-cornu kosztowało 6,5 zeta - jak dla mnie cena kosmiczna! gdyby to kosztowało połowę tej ceny, to pewnie bym kupiła.
      Dalej: porcja frytek, która kosztuje kilka Euro? Ok, rozumiem. Ale też trzeba wziąć pod uwagę, że za zachodnią granicą naszego kraju bardzo przeciętna pensja wynosi ok 1200 Euro na miesiąc - u nas owszem podobnie, ale w złotówkach - łatwo więc policzyć...
      Tyle, że niestety również u nas w Polsce ceny w takich miejscach, poracja frytek itp. "ma ochotę" dorównywać tym europejskim. Może po to, zebyśmy się poczuli jak na Zachodzie??? hehehe big_grin
      Ceny napojów i innych przekąsek w takich miejscach, o których mówi autorka wątku często są nawet kilkakrotnie wyższe aniżeli w zwykłym sklepie. Kupiłabym, gdyby ceny tych produktów były trochę bardziej "przyjazne" dla mojego portfela i przypominały bardziej te na sklepowych półkach. a ponieważ liczyć umiem, więc liczę tylko na siebie...

      Buractwem natomiast prędzej nazwę zabranianie komuś korzystania z życia tylko dlatego, że ktoś widzi, że z ceną za kubek jakiegoś napoju dla dziecka jest coś nie teges...

      Oczywiście, więc, ze przygotowuję swoje jedzenie i zabieram je ze sobą gdzie się da - i zwiedzamy świat i korzystamy z życia smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka