m.kszczotek
28.04.04, 11:44
Długo zastanawiałam się co mogę dla niej zrobić. Rzeczywiście chyba niewiele.
Pomyślałam że może Wy pomożecie jej znaleźć wyjście z tej koszmarnej
sytuacji. W skrócie: Koleżanka jest w trackie rozwodu (mąż się odkochał), ma
2,5 letniego synka. Mieszka w mieszkaniu kupionym na kredyt (jeszcze jakieś
20 lat spłacania), do tego mąż przepuścił jakieś pieniądze jej rodziców
tymczasowo zdeponowane na ich wspólnym koncie. Ona na urlopie wychowawczym w
weekendy dorabia jako lektor języka obcego (wyciąga 1000 zł na miesiąc).
Propozycja męża: zostawiam Ci wszystko i radź sobie sama. Niby fajnie tylko,
że sama rata kredytu przekracza dwukrotnie jej miesięczne dochody! Co do
pieniędzy które zdefraudował (chyba ok 40 000) to na tyle właśnie podliczył
swój wkład w mieszkanie które jej „zostawia” czyli wg. niego są kwita. Ona ma
potworna traumę, bo jak sprzeda mieszkanie to chyba i tak nie pokryje
wszystkich długów. A sama musi gdzieś mieszkać, zarabiać, zająć się
dzieckiem. Jest z tym wszystkim zupełnie sama i mam wrażenie, że zaczyna
wpadać w depresję (chyba tylko dzięki dziecku się jakoś trzyma).
Czy na takiego drania nie ma rady? On prowadzi działalność gospodarczą i dał
jej do zrozumienia że jak będzie fikać to on nie wykaże żadnych dochodów i...
wiadomo.
Macie jakiś pomysł. Brakuje mi już argumentów żeby ją pocieszać.
Dzięki.