Dodaj do ulubionych

Zbulwersowana pewną wypowiedzią

10.03.11, 10:39
jako odpowiedzią na mój post w innym wątku, pozwolę sobie zadać Wam pytanie: Czy mając do wyboru opiekę nad swoim wnukiem (załóżmy że jest konieczna) a opiekę nad swoim rodzicem, nie pytani wcześniej o zgodę na tego wnuka, wybrałybyście bez mrugnięcia okiem wnuka, oddając rodzica do domu starców? Załóżmy na chwilę, że nie istnieje możliwość pogodzenia opieki nad tymi dwiema osobami, a nie macie rodzeństwa, które mogłoby przejąć opiekę nad rodzicem.

Proszę o wypowiedzi tylko te osoby, które miały NORMALNY dom i normalnych, kochających rodziców, wybór u osób mających np. ojca alkoholika i agresora pewnie miałby inne podstawy.
Obserwuj wątek
    • woman_in_love oczywiscie, ze rodzica... wnuk to juz jednak 10.03.11, 10:43
      jakby "dalsza" rodzina
      • gazeta_mi_placi Re: oczywiscie, ze rodzica... wnuk to juz jednak 10.03.11, 18:18
        Poza tym wnuk ma też rodzinę od drugiej strony (partnera dziecka i jego rodziców).
        • czarnaalineczka Re: oczywiscie, ze rodzica... wnuk to juz jednak 10.03.11, 19:09
          jak rodzicami drugiej strona ma byc krapheika
          to i bym brala pod uwage zostanie zastecza rodzina dla matki/ojca mojego wnuka
    • przeciwcialo Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 10:44
      Wiele zalezy od tego czy córka dorosła czy nastolatka. Wiem jedno, mame chroniłabym do końca.
      I możecie mnie odsadzac od czci i wiary.
      • krapheika Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:21
        Rodzica, od wychowywania wnuka sa jego rodzice.
    • aneta-skarpeta Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 10:45
      sprawa jest trudna

      ja bym wybrala opieke nad rodzicami i moze jakos wspomogla wnuka- nie wiem

      jednak moja babcia- niezyjaca juz- mocno chorowała przed smiercią. zamieszkała z moimi rodzicami, po czym musiala pojechac do szpitala- oklamywała syna ze musi jeszcze tam polezec

      jak sie spytał czemu chce byc w szpitalu, a nie w domu ( bylo mu przykro, ze moze czuje sie zaniedbywana etc)- to powiedziala " u was jest mi bardzo dobrze, ale macie swoje sprawy, prace, a mi się nudzi, a tutaj ciągle cos sie dzieje, a to ktos przyjdzie, a to ktos pojdzie, a to ktos zagada, na cos popatrze.cały dzien mam zajety"

      jak potem juz wrocila do domu to bardzo chciala pojsc do domu opieki, bo mialaby towarzystwo w swoim wieku itd- oczywiscie chodzilo jej o dom opieki na poziomie


      tak wiec roznie to moze byc

      ja, gdy sobie mysle o rodzicach- mam akurat brata, to chcialabym sie wspomagac jakas opieka z zewnatrz
    • adwarp Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 10:47
      nigdy nie oddałabym rodziców do domu starców, a wnuk ma rodziców, którzy powinni się nim zająć.
    • lilly_about Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 10:47
      Na pewno nigdy w życiu nie oddałabym rodziców do domu starców.
    • czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 10:51
      nie bez mrugniecia okiem, ale gdybym musiala dokonac wyboru to wnuk
    • semihora Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 10:57
      Napiszę krótko: wybrałabym opiekę nad rodzicem.
    • nellyssima Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 10:59
      Co znaczy konieczna opieka nad wnukiem? Nie ma rodziców? Rodzice są niepołnosprawni umysłowo? Porzucili dziecko i wyjechali za granicę? Jeżeli tak, to oczywiście, że zaopiekowałabym się wnukiem, a rodziców postarałabym się umieścić w dobrym domu opieki. Jeżeli jednak wnuk rodziców własnych ma, nie są alkoholikami itp. to opiekę zostawiłabym jego rodzicom.
      • owianka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:03
        Dokładnie. Zazwyczaj opieka nad wnukiem jest wyborem, a nie koniecznością (pomijając tragiczne sytuacje), w przeciwieństwie do opieki nad rodzicem.
      • attiya Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:27
        czyli co? rodzice starzy, mieszkają w swoim mieszkaniu,ty ich ładujesz do samochodu i wywozisz do domu starców? Ale mieszkanie pewnie przejmiesz po nich, bo czemu by nie...
        oby i ciebie kiedyś wywieziono do domu starców
        a wnuk w końcu ma dziadków z obu stron
        • titta Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 21:14
          Chwila,jesli zakladasz, ze mieszkaja w swoim mieszkaniu, to sa na tyle samodzielni, ze opieke mozna podzielic. A dla osobu obloznie chorej dobry dom opieki moze byc lepszym rozwiazaniem niz lezenie samotnie w domu.
    • tully.makker Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:01
      Nie sadzisz, ze to troche bzdurne pytanie? JW kazdej takiej sytuacji wystapuje pewna otoczka okolicznosci ktore sprawiaja, ze takie decyzje podejmujemy raz tak, a raz inaczej. Z wyjatkiem kultur w ktorych prawa maja wylacznie osoby starsze, jak np chinska, niewiiele osob byloby w stanie podjac decyzje nie biorac pod uwage informacji dodatkowych.
    • echtom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:03
      To była moja prowokacja wink Ja bym się zarżnęła i wzięła na plecy jedno i drugie. A prowokacja była celowa, bo od jakiegoś czasu zadaję sobie filozoficzne pytanie, dlaczego podtrzymywanie wegetacji kogoś, kto już przeżył swoje życie i w bliskiej perspektywie i tak musi odejść, ma być ważniejsze od tworzenia i chronienia nowego życia. Na logikę rzecz biorąc, jest to sprzeczne i z prawami natury, i z interesem społecznym.
      • czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:37
        a mozesz dac linka do zrodla bulwersacji nisar?
        • echtom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:42
          Jest w odpowiedzi dla Iwoni.
      • attiya Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:29
        ale te odchodzące życie - masz na myśli swoich rodziców rozumiem - kiedyż zarzynał się aby wychować ciebie
        zawsze mówię, że pozbywanie się rodziców skutkuje tym, że i kiedyś następne pokolenie pozbędzie się i ich
        • czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:44
          ale to ze mieli dziecie i sie zarzynali to byla ich swiadoma decyzja i wybor
          dziecko wyboru nie ma

          gdyby moje dorosle dziecko odrzucilo swojego wnuka w imie opiekowania sie mna
          uznalabym to za najwieksza porazke mojego zycia
          • echtom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:50
            > gdyby moje dorosle dziecko odrzucilo swojego wnuka w imie opiekowania sie mna
            > uznalabym to za najwieksza porazke mojego zycia

            Dokładnie - nigdy bym na to nie pozwoliła, choć sama wychowałam troje i powinnam egzekwować spłatę długu przez 75 lat. Moi tak dramatycznie zarzynający się rodzice wychowali jedno przy pomocy pełnoetatowej opiekunki/gosposi przez 18 lat.
          • malila Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 16:36
            czarnaalineczka napisała:
            > gdyby moje dorosle dziecko odrzucilo swojego wnuka w imie opiekowania sie mna
            > uznalabym to za najwieksza porazke mojego zycia

            Mogę się pod tym podpisać. Uznałabym to za porażkę. Ciężko byłoby mi odchodzić z tego świata mając świadomość, że coś strasznie spieprzyłam w relacjach z dziećmi.
        • echtom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:45
          Luzik, Attiya smile Nie pozbyłam się rodziców - zniszczyłam własną rodzinę, by im zapewnić godną starość, bo 10 lat temu też miałam takie idealistyczne poglądy. Dopiero to doświadczenie przesunęło mnie na pozycje faszystowskie. Innej decyzji podjąć nie umiałam, bo miałam mózg wyprany od najwcześniejszego dzieciństwa. Nie wiem, czy takie wychowanie spełnia wyjściową definicję normalnego domu i kochających rodziców - alkoholizmu i przemocy fizycznej nie było.
          • attiya Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 15:23
            spoko Echtom, ja nie generalizuję, są sytuacje i sytuacje. I wyjątkowe sytuacje
            są rodziny i rodziny
            Poza tym jakbym miała taką matkę jak teściowa moja, to 1/10 sekundy nie zastanawiałabym się kogo wybrać
            smile
          • thegimel Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 16:27
            Mam nadzieję, że ja już idealistycznego podejścia mieć nie będę. Zajmę się rodzicami na starość, ale jeśli moja mająca problem z alkoholem matka nie pójdzie się leczyć, a będzie oczekiwała pomocy, pieniędzy i towarzystwa, to sorry, ale konieczna będzie sprawa o ubezwłasnowolnienie i przymusowe leczenie. Czasem komuś trzeba zrobić krzywdę (w jego mniemaniu oczywiście) żeby pomóc. Czas pokaże jak to będzie, ale jak tak dalej pójdzie, to raczej nie będę miała dylematów matka czy wnuk, bo moja matka niestety jest na dobrej drodze, żeby prawnuków nie doczekać, choć pochodzimy z długowiecznej rodziny.
    • malila Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:05
      Inaczej zrozumiałam tę odpowiedź. Nie jako sugestię, co powinnaś zrobić, ale refleksję na temat tego, jak różnie podchodzisz do dwójki ludzi należącej do najbliższej Ci rodziny.
      Jeśli chodzi o odpowiedź na Twoje pytanie: gdybym miała wybrać kogo ratować z tonącej wody: rodzica czy dziecko - wybiorę dziecko. I taki system wartości przekazuję moim dzieciom.
      Nie oznacza to oczywiście, że dla wygody czy zachcianki któregoś z moich dzieci, poświęcę moją mamę. To oznacza, że w ważnych sprawach, w kwestii najważniejszych potrzeb, musząc dokonać wyboru - wybiorę dziecko.
    • broceliande Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:05
      Może nie powinnam pisać, bo nie spełniam warunków, a i rodziców już nie mam...
      Ja i mój brat uważamy, że opieka nie powinna "wracać", powinna iść do przodu zgodnie z pokoleniami.
      To co dostaliśmy od rodziców powinno być przekazane dzieciom, opiekując się wnukiem wspierałabym dzieci.
      • przeciwcialo Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:15
        No właśnie, twoi rodzice nie zyja więc dylematów takich jak Nisar nie masz. Teraz faktycznie pomoc mozna skierowac w górę. Gdyby jednak rodzice żyli i wymagali opiekę zostawiłabyś ich bo opieka ma iśc w górę?
        • broceliande Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:18
          Myślę, że zapewniłabym opieke kogoś innego. Pisałam, że nie spełniam warunków normalnego domu. Matkę ciężko mi było znieść nawet przez telefon z odległości 400 km.
      • jowita771 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:16
        A jak już będziesz babcią, to nie zmieni Ci się optyka?
        • broceliande Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:18
          Jako babcia, chciałabym się opiekować wnukamismile
    • iwoniaw Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:32
      Nie wiem, o jaką wypowiedź ci chodzi, no ale:

      - tak, miałam normalny dom i rodziców (nadal mam zresztą, oboje żyją).
      Zatem, zakładając, jak napisałaś, że opieka nad wnukiem jest konieczna (choć to chyba co innego znaczy dla różnych osób, jak choćby z tego wątku wynika) to owszem, podejmuję się jej, jednocześnie starając się zapewnić jak najlepszą opiekę/pomoc rodzicom (wbrew pozorom dom opieki to nie jest jeszcze takie złe wyjście, jeśli ktoś odwiedza, interesuje się itd. to rodzic nie musi się czuć zaniedbany)
      No i zdecydowanie bardziej oczywiste wydaje mi się oddanie starszej osoby do domu opieki (zakładając, że wymaga opieki 24h/dobę) niż dziecka (wnuka) do domu dziecka, bo rozumiem, że o taką alternatywę chodzi?
      • hellulah Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:40

        > No i zdecydowanie bardziej oczywiste wydaje mi się oddanie starszej osoby do do
        > mu opieki (zakładając, że wymaga opieki 24h/dobę) niż dziecka (wnuka) do domu d
        > ziecka, bo rozumiem, że o taką alternatywę chodzi?

        Jak wyżej.

      • echtom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:40
        > Nie wiem, o jaką wypowiedź ci chodzi, no ale:

        Zapewne o tą:

        forum.gazeta.pl/forum/w,567,123020481,123040482,Re_A_ja_niestety_wiem_.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f14d18acf4b3986&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=90
    • czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 11:39
      ale co cie tak zbulwersowalo?
      • nisar Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:15
        zbulwersowało mnie to, że w przypadku nieodpowiedzialności mojego dziecka i pojawienia się na świecie jego dziecka, a mojego wnuka, są osoby które uważają, że koszty tego przedsięwzięcia może ponieść rodzic-staruszek, tylko dlatego, że już swoje przeżył i ... no nie wiem właśnie, i nic mu się już nie należy? Nie ma prawa do godnego życia? Powinien bez mrugnięcia okiem wegetować w umieralni bo wnuczka lub wnuk zafundowali mu prawnuka i on ma za to teraz odpowiadać pogorszeniem reszty swojego życia? W imię czego, pytam?
        • heca7 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:27
          Podejrzewam, że w imię przezycia gatunkuwink Żaden ssak nie musi włożyć tyle czasu i siły na wychowanie potomka co człowiek. Ten potomek więc staje się dla niego bardzo cenny. To instynkt po prostuwink
        • czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:33
          ale z drugiej strony dlaczego cierpiec ma noworodek ? Niczemu niewinne dziecko ?
        • echtom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:34
          > W imię czego, pytam?

          W imię zastępowania pokoleń. Ja po prostu postawiłam niewygodne pytanie. Postawię je inaczej: czy poświęciłabyś własne dziecko, żeby nie pogarszać komfortu życia starej matki? Czy mając do wyboru sfinansowanie kosztownej operacji ratującej życie swojej matce i własnemu dziecku zbierałabyś ten milion na matkę czy dziecko? Czy zbierałabyś na ratowanie życia matki czy wnuka?
          • nisar Zaraz, zaraz. 10.03.11, 12:49
            Nie mówimy o sytuacji losowej, której nikt nie zawinił. Mowa była o sytuacji, w której ktoś - w tym wypadku nastolatek - wykazuje się brakiem odpowiedzialności, której skutkiem jest ciąża i dziecko.
            To trochę tak, jak byś miała ratować młodszego brata ze szponów nałogu (np. alkoholizmu), umieszczając go na kosztownym leczeniu (załóżmy że tak trzeba) co pociągałoby za sobą skutek taki, że nie wystarczy Ci pieniędzy na dofinansowywanie rodzica na głodowej emeryturze.

            P.S. Najbardziej podoba mi się wypowiedź bodajże nangiparbatowej - obyśmy nie musiały nigdy takich decyzji podejmować.
            • echtom Re: Zaraz, zaraz. 10.03.11, 12:53
              > Nie mówimy o sytuacji losowej, której nikt nie zawinił. Mowa była o sytuacji, w której ktoś - w tym wypadku nastolatek - wykazuje się brakiem odpowiedzialności, której skutkiem jest ciąża i dziecko.

              A co zawiniło dziecko nieodpowiedzialnego nastolatka, bo o nim mówimy, nie o nieletnim rodzicu?
              • nisar Re: Zaraz, zaraz. 10.03.11, 13:03
                A dlaczego ja mam odpowiadać za to dziecko? Odpowiadam za dwójkę swoich i mamę, której zawdzięczam wszystko. I wystarczy, nie mam zamiaru zabijać się dla całego świata.
                Poza tym naprawdę uważam, że adopcja (najlepiej ze wskazaniem) przez sprawdzoną parę, to nie będzie dla dziecka złe rozwiązanie.
                Swoją drogą, łatwo się teoretyzuje, ciekawe ile z Was, fanek "wychowywania swoich genów" faktycznie zakasałoby rękawy i wychowywało wnuka bez mrugnięcia okiem, gdyby taka sytuacja zaistniała.
                • czarnaalineczka Re: Zaraz, zaraz. 10.03.11, 13:17
                  > A dlaczego ja mam odpowiadać za to dziecko?
                  "to dziecko" to twoj wnuk , dziecko twojego dziecka
                  a jesli twoje dziecko "wpadlo " to serio uwazasz ze bylabys bez winy ? w koncu kto ja wychowal ?

                  " i mamę,
                  > której zawdzięczam wszystko"
                  to troche brzmi toksycznie

                  "nie mam zamiaru zabijać się dla całe
                  > go świata"
                  alez nikt ci nie kaze dla calego swiata , po prostu uwazam ,ze naturalniejsze jest zabijac sie dla wnuka niz dla rodzica
                  • gazeta_mi_placi Re: Zaraz, zaraz. 10.03.11, 18:26
                    Ale znowu, gdzie Wasi mężowie? Jesteście samotnymi matkami? Skoro Wasza matka wymaga opieki czemu oni nie przejmą opieki nad wnukiem (jeżeli jest taka konieczność)?
                    • czarnaalineczka Re: Zaraz, zaraz. 10.03.11, 18:36
                      to jest forum ematka wiec gadamy o kobietah i ich decyzjach ( faceci sa od wykonywania polecen wink )

                      a serio to chyba jasne ze skoro w takiej sytuacji zdecyduje sie na opieke nad wnukiem to babcia i dziadek
                      a nie sama babcia lub sam dziadek
                      jak sobie wyobrazasz dziecko w domu a ktores z dziadkow nie chche wiec ignoruje mlode , lub jedno kaze sie drugiemu wyprowadzic razem z wnuczkiem ?
                      • gazeta_mi_placi Re: Zaraz, zaraz. 10.03.11, 18:43
                        Owszem, forum E-matka, ale nie forum Samodzielna Matka (forum samotnych matek na gazecie), skoro w innych wątkach dyskutujecie często o swoich mężach, czemu w tym temacie jakoś cisza o nich? Kę?
                • hellulah Re: Zaraz, zaraz. 10.03.11, 15:39
                  > A dlaczego ja mam odpowiadać za to dziecko? Odpowiadam za dwójkę swoich [...]

                  Na moje, odpowiadanie za "to" dziecko mieści się w odpowiadaniu "za dwójkę swoich".

                  Przez analogię, do jakiegoś tam wieku dziecka to dziecko popełnia przestępstwo, ale to rodzice za to odpowiadają (w tym czy innym stopniu).

                  Masz dzieci, chciałaś być matką - masz w koszta wkalkulowaną odpowiedzialność (taką czy inną) za ich wybryki. Sorry.

                  Dziecko pozostające w naszej władzy a jednocześnie pod naszą opieką oznacza naszą odpowiedzialność nie tylko za jego wychowanie, ale także za konsekwencje jego czynów. No cóż, gdyby miałaby być inaczej, dziecko nie byłoby dzieckiem, tylko dorosłym. Na tym to polega - dowodzik, prawa wyborcze, można spożywać napoje alkoholowe i już rodzice nie muszą (choć mogą) mieć nic do mnie. Zgodnie z prawem rodzice coś do mnie mają, a nawet muszą mieć, przed 18-tką dlatego właśnie, że system uznaje mnie za nie do końca zdolną do podejmowania decyzji i brania za nie odpowiedzialności.

                  Ja mam w domu młodą samiczkę i po prostu wiem, że w pakiecie z samiczką dostałam gratis opcję "młoda mama przyniesie do gniazda wnuczę". Mogę postarać się zapobiec takiej sytuacji (wychowaniem), ale skoro to samiczka, jak zakładam płodna (i doskonale, lepiej mieć wybór niż być z góry skazanym na brak wyboru), opcja pozostaje (żadna antykoncepcja nie jest na 100% skuteczna, dlaczego zaraz miałoby to być wynikiem totalnej niefrasobliwości, nie pojmuję). W opcji z samczykiem - jest opcja, że gdzieś tam po świecie będą za nim małe łyse małpiszonki wołały "tatusiu".

                  Sorry, ale to jest proste jak konstrukcja szpadla. Mam dzieci, mam obowiązki, mogą się trafić w tym i takie (i w takich chwilach), do których się nie palę.

                  I jeszcze tak na marginesie:
                  Czyli, że chcesz odpowiadać tylko za _prawidłowe_ decyzje dzieci?
                  Rozumiem, że jeśli dziecko (mam na myśli potomstwo <18 lat) zrobi coś wbrew Twojej woli i nie po Twojej myśli, to się na nie wypniesz? bo nie wyszło tak idealnie, jak powinno? Co np. z braniem narkotyków? ja dziecko zacznie zarzucać sobie pigułeczki, Ty otworzysz drzwi i powiesz "wynocha", bez wsparcia, ukierunkowania leczenia itd? niech ponosi konsekwencje całkiem samodzielnie?

              • attiya Re: Zaraz, zaraz. 10.03.11, 15:25
                a może to nastolatek powinien ponieść konsekwencję swojego czynu?
                przy wsparciu rodziców a nie wyręczaniu się nimi bo się radośnie rozmnażało
                • semihora Re: Zaraz, zaraz. 10.03.11, 17:30

                  > a może to nastolatek powinien ponieść konsekwencję swojego czynu?
                  > przy wsparciu rodziców a nie wyręczaniu się nimi bo się radośnie rozmnażało

                  Powinien, ale właśnie rodzice powinni w tym czasie wykazać się dojrzałą postawą rodzicielską i wspierać, pomagać, a nie rzucać kłody pod nogi. Sytuacja małolata jest na tyle ciężka, że mamusine odwrócenie się d..ą do dziecka jest zwykłą podłością.
            • czarnaalineczka Re: Zaraz, zaraz. 10.03.11, 13:02
              ok nastolatek zawinil nikt nie zaprzecza
              ale to poczete / urodzone dziecko nie zawinilo a to ono poniesie najgorsze konsekwencje ( aborcja/adopcja)

              nie wyobrazam sobie spokojnie spac myslac o tym co sie moze z nim stac i ze moj wnuk -moja krew ma byc niewiodomo gdzie i niewiodomo z kim i niewiadomo jakie pieklo przechodzic
        • thegimel Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 16:34
          Ale jeśli zajdzie sytuacja, że dzieci były już dorosłe i usamodzielnione, zdecydowały się na dziecko (Twojego wnuka) świadomie i w świetnych warunkach, a potem coś się zmieniło?
          Na przykład śmierć, czy ciężka choroba jednego z nich. Czy na przykład moja ciotka, u której męża w rok po urodzeniu się dziecka -obydwoje wykształceni, mieli dobrą pracę, mieszkanie - zdiagnozowano stwardnienie rozsiane, które postępowało błyskawicznie, była nieodpowiedzialna?
          Gdyby mój syn zafundował sobie dziecię i z góry założył, że będę dla niego bezpłatną niańką, to bym się wkurzyła, owszem. Ale jeśli moje dziecko znajdzie się w trudnej sytuacji życiowej - zwłaszcza niezawinionej przez siebie - pomogę jak tylko będę mogła.
    • nangaparbat3 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:34
      To pytanie z gatunku :kogo wyrzucisz za burtę - ojca czy żonę?
      Jak również: kogo bardziej kochasz - mamusię czy tatusia?
      A czasem, całkiem realne podczas ostatniej wojny chociażby: któremu z dzieci ratować życie? (bo rodzicom i mężowi i tak się nie da)
      Nie powinno się ich zadawać. Deliberowanie nad nimi do niczego nie prowadzi, a jeśli ktoś będzie miał nieszczęście stanąć przed takim, podejmie decyzję i koniec.
    • burza4 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:47
      nisar napisała:

      >Czy mając do wyboru opiekę nad swoim wnukiem (załóżmy że jest konieczna) a opiekę
      > nad swoim rodzicem, nie pytani wcześniej o zgodę na tego wnuka, wybrałybyście
      > bez mrugnięcia okiem wnuka, oddając rodzica do domu starców?

      Wybrałabym wnuka - z prostego powodu - bo jest bardziej bezbronny. Po drugie - nie przewiduję opcji własnoręcznej opieki nad rodzicami w stanie wymagającym zaangażowania non-stop. Uważam wręcz takie rozwiązanie za kompletnie nieefektywne i pozbawione sensu (podobnie zresztą jak moi rodzice).

      Przy czym stwierdzenie "nie pytani wcześniej o zgodę na wnuka" jest co najmniej idiotyczne. Nie znam nikogo, kto pytałby rodziców o zgodę na prokreację.
      • nisar Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 12:52
        burza4 napisała:

        > Przy czym stwierdzenie "nie pytani wcześniej o zgodę na wnuka" jest co najmniej
        > idiotyczne. Nie znam nikogo, kto pytałby rodziców o zgodę na prokreację.

        Nie do końca, burza. Jeśli chciałabym by babcia zajmowała się moim dzieckiem, to chyba wypadałoby z nią o tym porozmawiać PRZED prokreacją, nie sądzisz? Innymi słowy, jeśli nastolatek przynosi mamuni wnuka i oczekuje zaangażowania w jego wychowanie, które - z natury sytuacji - nie może być marginalne, to jest to właśnie sytuacja, o której pisałam powyżej.
        • iwoniaw No dobra, a zakładając, że wnuk 10.03.11, 13:01
          to nie wpadka nastolatków, tylko dziecko wyczekane w małżeństwie, którego rodzice np. giną w katastrofie komunikacyjnej? I masz do wyboru: stary rodzic do domu opieki albo malutki wnuk do domu dziecka? Jednak zapewnienie opieki osób trzecich dorosłej osobie _nie jest_ tożsame z _porzuceniem_ dziecka. Dom opieki dla starego rodzica można porównywać co najwyżej z opieką w instytucji (np. żłobku) dla dziecka, a nie z wypięciem się na nie.
          • nisar Re: No dobra, a zakładając, że wnuk 10.03.11, 13:05
            Brutalnie rzecz ujmując, mam wtedy na utrzymaniu jedną osobę (wnuka) a nie co najmniej dwie (wnuka i jego matkę a moją nieletnią córkę) co z punktu ekonomii znakomicie zmienia postać rzeczy.
            Ale faktycznie - w takiej sytuacji pewnie bym się zarżnęła, a nie oddała do DD. Zwłaszcza że raczej nie byłby to noworodek, tylko dziecko znane mi i już kochane. To trochę co innego jednak.
          • imasumak Iwoniaw 10.03.11, 15:49
            Priv wink
        • burza4 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 13:09
          nisar napisała:

          > Nie do końca, burza. Jeśli chciałabym by babcia zajmowała się moim dzieckiem, t
          > o chyba wypadałoby z nią o tym porozmawiać PRZED prokreacją, nie sądzisz?

          Nie rozśmieszaj mnie, proszę.

          Innym
          > i słowy, jeśli nastolatek przynosi mamuni wnuka i oczekuje zaangażowania w jego
          > wychowanie, które - z natury sytuacji - nie może być marginalne, to jest to wł
          > aśnie sytuacja, o której pisałam powyżej.

          Oczekiwać to sobie może wszystkiego (ktoś go w końcu w tym duchu wychował) - ale decyzja jest w rękach babci. To NIE JEST sytuacja z gatunku "rodzice nie mogą się zająć" - a taką przedstawiłaś w założeniach.
        • nangaparbat3 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 13:22
          nisar napisała:


          > Nie do końca, burza. Jeśli chciałabym by babcia zajmowała się moim dzieckiem, t
          > o chyba wypadałoby z nią o tym porozmawiać PRZED prokreacją, nie sądzisz?

          A w życiu! O ile pomogłabym corce wychować dziecko "z wpadki", o tyle na zawiadomienie mnie, że wraz z małżonkiem planują dziecko i oczekują, że będę się nim zajmować, chyba bym padła ze smiechu.
          • nisar Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 15:35
            Nie rozumiemy się.

            Na moim przykładzie: gdy planowałam pierwszą ciążę spytałam moją mamę, czy będzie gotowa zająć się dzieckiem, gdy ja wrócę do pracy. Nie zawiadamiałam jej, że MA się zająć, tylko spytałam, czy CHCE. Gdyby odmówiła, to szukałabym innych rozwiązań, być może łącznie z przesunięciem terminu zaciążenia, ale NATURALNE dla mnie było omówienie hipotetycznej sytuacji przed jej zaistnieniem, bo było to dla mnie bardzo ważne.
            W przypadku wpadki nastolatka nie ma mowy o ustaleniu czegokolwiek przed i to miałam na myśli.

            Swoją drogą bardzo wiele ematek uważa za normalne, że para może wpaść. Oczywiście nie wszystkie środki może stosować każdy, środki są zawodne, bla bla bla, tylko założę się, że znakomita większość wpadek to przypadki głupoty i bezmyślności a nie zawodności antykoncepcji. Nader często jest to wpadka po seksie na zasadzie "nic się nie powinno wydarzyć" co nie jest odpowiedzialnym podejściem, niestety.
            • czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 15:40
              . Nader często jest to wpadka po seksie na zas
              > adzie "nic się nie powinno wydarzyć" co nie jest odpowiedzialnym podejściem, ni
              > estety.

              ale nikt temu nie zaprzecza , co nie zmienia faktu ze dziecko nie jest winne
            • malila Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 16:31
              nisar napisała:
              > W przypadku wpadki nastolatka nie ma mowy o ustaleniu czegokolwiek przed i to m
              > iałam na myśli.

              No oczywiście, że nie ma mowy o ustaleniu czegokolwiek przed, ponieważ jest wpadka. Wpadka. Czyli dziecko by tego nie planowało, nie wkopałoby Cię we wnuka z premedytacją. Nie bardzo sobie wyobrażam, jak można ustalać wpadkęwink
      • echtom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 13:23
        > Uważam wręcz takie rozwiązanie za kompletnie nieefektywne i pozbawione sensu (podobnie zresztą jak moi rodzice).

        Pozazdrościć rodziców. Też znałam takich w realu.
    • bri Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 13:02
      Nie wiem. Wybór byłby trudny.
    • kotkowa Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 13:16
      Opiekowałabym się rodzicem. Dla wnuczka można znaleźć więcej sensownych rozwiązań. Nigdy nie oddałabym rodzica do domu starców.
    • alba27 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 13:22
      Wybrałabym opiekę nad rodzicami. Wnuka można dać do żłobka/przedszkola/do opiekunki i krzywda mu się nie stanie, dom starców jakoś niefajnie mi się kojarzy.
      • echtom Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 13:26
        > Wnuka można dać do żłobka/przedszkola/do opiekunki

        W źródłowym wątku nie chodziło o zapewnienie wnukowi płatnej opieki, tylko pozbycie się go w taki sposób, by nie absorbował i nie generował kosztów.
      • czarnaalineczka Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 13:28
        w pierwszym watku nie chopdzilo o dzienna opieke nad wnukiem czyli babacia w roli niani
        tylko o wpadke nastolatki i oddanie dziecka do adopcji
    • myelegans Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 15:17
      Wybralabym opieke nad rodzicami. Dziecko mozna oddac do zlobka, niania, opiekunka, i duzo mozliwosci, wiecej niz znalezienie wlasciwej opieki nad starszymi ludzmi, bo moze tu dojsc jeszcze opieka pielegniarska nie tylko zwykle pomaganie w codziennym zyciu.
    • gladys_g Rozumiem że wybieramy miedzy domem starców dla rod 10.03.11, 15:35
      Rozumiem że wybieramy miedzy domem starców dla rodzica a domem dziecka dla wnuka?
      • czarnaalineczka Re: Rozumiem że wybieramy miedzy domem starców dl 10.03.11, 15:38
        tak
        • gladys_g Re: Rozumiem że wybieramy miedzy domem starców dl 10.03.11, 15:43
          to ja, jeśli już musiałabym dokonać takiego wyboru, zajęłabym się nowym pokoleniem. Okrutne, ale logiczne.
          • thegimel Re: Rozumiem że wybieramy miedzy domem starców dl 10.03.11, 16:56
            Dokładnie. Przy odpowiednim nakładzie wysiłków można znaleźć dobry dom opieki, można dopilnować, żeby rodzicom krzywda się nie działa. U nas w rodzinie była teraz kwestia starszej, samotnej, bardzo kochanej cioci, wymagającej całodobowej opieki medycznej (zaawansowany Parkinson). Mimo chęci nikt do siebie wziąć jej nie mógł - wszyscy mieszkają w blokach. Udało się znaleźć przyzwoity dom, pojedynczy pokój, z dobrą opieką.
            Dobrego domu dziecka nie znajdziesz. Adopcja ze wskazaniem jest w PL traktowana jako handel dziećmi. Gdyby ciąża została odkryta na tyl
      • nisar Re: Rozumiem że wybieramy miedzy domem starców dl 10.03.11, 15:42
        Tudzież adopcją tegoż wnuka.
        • eilian Re: Rozumiem że wybieramy miedzy domem starców dl 10.03.11, 16:17
          Jeśli wybór jest między domem starców a domem dziecka/adopcją/aborcją, to zdecydowanie wybieram zajęcie się wnukiem. Dom starców to nie jest koniec świata, wielu ludzi tam żyje, często całkiem miło (oczywiście postarałabym się wybrać dobre miejsce), natomiast nie wyobrażam sobie oddania obcym ludziom, albo zabicia własnego wnuka.
          Myślę też, że sama będąc tą starą osobą nie chciałabym aby mój prawnuk miał przeze mnie cierpieć. Młodsze pokolenia jest w takiej sytuacji ważniejsze, prawo natury po prostu.
          I dla mnie to nie byłoby "jakieś dziecko" tylko mój wnuk, moja rodzina, tak samo bliska jak dzieci, rodzice.
          • gladys_g Re: Rozumiem że wybieramy miedzy domem starców dl 10.03.11, 16:40
            Dodatkowo - będąc babcią takiego dziecka, którym albo zajmę się ja, albo instytucje czy obce osoby - oznaczałoby to dla mnie, że moje dziecko (a rodzic malucha) prawdopodobnie nie żyje lub straciłam go w inny sposób. Tym bardziej w takiej sytuacji opcja oddania wnuka byłaby niemożliwa.
    • ewa-krystyna Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 15:51
      a co jest zlego w oddaniu rodzicow do domu starcow? przeciez nie oznacza to od razu zerwania kontaktow czy zaniedbania i zapomnienia!
      oddanie dziecka do domu dziecka lub adopcji juz jest.....

      w odpowiednim wieku sama sie oddam do domu starcow smile
    • thegimel Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 16:22
      Nie wiem. Wolałabym nie być w takiej sytuacji. Każdy wybór spowoduje wyrzuty sumienia. Podejrzewam, że starałabym wesprzeć jakoś obie strony - o ile byłabym w stanie - na przykład dołożyć dzieciom do niańki, lub załatwić do któregoś z rodziców dobrą opiekunkę. Dużo zależałoby od tego na jaki czas konieczna byłaby ta pomoc, w jakim stanie (zdrowotnym i psychicznym) byliby rodzice. Trudny wybór
      • verdana Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 16:51
        Za własne nieletnie dziecko jest się odpowiedzialnym. Nawet, gdy popelnia błędy. Zmarnowanie calego życia jednej osobie (córce) i prawdopodobnie drugiej - czyli dziecku nie miesci mi się w glowie. Oddanie do adopcji dziecka oznacza albo to, ze rodzice popelnili jakieś horrendalne błędy wychowawcze i ich corka jest kompletnie nioeodpowiedzialna i bez cienia wahania pozbywa się wlasnego dziecka. Albo ze córka, ktora musiała oddać do adopcji, bo nie ma cienia wsparcia i srodków na utrzymanie dziecka będzie resztę zycia cierpieć i tęsknic, jej życie prawde mówiąc moze być cholernie nieszczęśliwe - bo mając lat 17 uprawiała seks... Bardzo adekwatna kara.
        O dziecku, ktore zostanie adoptowane, albo spedzi źycie w DD pozbawione bliskich - już nie wspomnę.
        Matka jest dorosła - jesli zgodzi sie, aby dla jej dobra oddać noworodka, to oznacza, ze nasze uczucia skierowalismy w niewłasciwą stronę. Matkę mozna nie tylko odwiedzać i wspierac, ale po roku zabrać spowrotem do domu, a dziecko dać do złobka.
        A to, ze dziecko jest wynikiem braku odpowiedzialności nastolatki. Cóż, rozumując w ten sposób, jeśli nastolatka wpadnie pod samochód nieprawidlowo przechodząc przez ulicę, oddajemy ja do domu opieki i wiecej nie odwiedzxamy, a zajmujemy się matką. Bo przecież za głupotę powinno sie cierpieć.
        • hellulah Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 17:16
          Verdana, ja uważam tak samo, świetnie to ujęłaś.

          Pozwolę sobie jeszcze wkleić część mojego postu gdzieś tam z góry:

          > A dlaczego ja mam odpowiadać za to dziecko? Odpowiadam za dwójkę swoich [...] (by, o ile dobrze odczytałam, nisar)

          Na moje, odpowiadanie za "to" dziecko mieści się w odpowiadaniu "za dwójkę swoich". [...]

          Ja mam w domu młodą samiczkę i po prostu wiem, że w pakiecie z samiczką dostałam gratis opcję "młoda mama przyniesie do gniazda wnuczę". Mogę postarać się zapobiec takiej sytuacji (wychowaniem), ale skoro to samiczka, jak zakładam płodna (i doskonale, lepiej mieć wybór niż być z góry skazanym na brak wyboru/bezdzietność), opcja pozostaje (żadna antykoncepcja nie jest na 100% skuteczna, dlaczego zaraz miałoby to być wynikiem totalnej niefrasobliwości, nie pojmuję). W wersji z samczykiem - jest opcja, że gdzieś tam po świecie będą za nim małe łyse małpiszonki wołały "tatusiu".

          Sorry, ale to jest proste jak konstrukcja szpadla. Mam dzieci, mam obowiązki, mogą się trafić w tym i takie (i w takich chwilach), do których się nie palę.

          Niektórzy chcą odpowiadać tylko za _prawidłowe_ decyzje dzieci?
    • leeloo2002 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 17:28
      trudny dylemat. No ale jesli coś postrzegam w ramach obowiazku to opieke nad starym rodzicem, a nie nad wnukiem. Wnuk, o ile nie jest sierota, ma swoich rodziców
      • verdana Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 17:36
        Nad wnukiem ogolnie - zdecydowanie nie. Ale nad własnym dzieckiem - tak. A tu nie mamy sytuacji - parze rodzi się dziecko, więc babcia oddaje swoja matkę do domu starców, żeby się zająć dzieckiem. To sytuacja, gdy wlasne DZIECKO , niepelnoletnie, rodzi dziecko - i wobec tego,z ę mamy obowiązki wobec matki, oddajemy wnuka do adopcji.
        To nie jest opacja "opieka nad wnukiem", tylko opcja" pomagamy własnemu niedorosłemu dziecku wyjątkowo trudnej sytuacji zyciowej". Wobec wnuka obowiązki mają rodzice, tak samo, jak mają je rodzice niepelnoletniej matki wobec niej samej. I oddanie jej dziecka nie miesci mi się w głowie.
        • hellulah OT 10.03.11, 17:45
          Znowu thanx verdana, dobrze piszesz (ja miewam tendencje do rozwlekania wypowiedzi).

          I taki off topik: mój, mój, jak sobie czytam te wszystkie bezkompromisowe, te uwagi, że wnuk nie rodzina, że swego syncia dziewczynę w ciąży zmusiłyby do aborcji, to aż jeży mi się sierść na myśl o Pani Matce Ewentualnego Faceta Docelowego mojej córki i naszych ewentualnych przymusowych herbatkach zapoznawczych smile))))) OMG (nie mam na myśli sytuacji nastoletniej ciąży, ale wiecie, takie zabawy jak np. "już-pora-zalegalizować-związek")

          (plosie, plosie, niech nie będzie jedną takich, ja nie kcem)
          • verdana Re: OT 10.03.11, 18:09
            Posiadam syna na zbyciu. Może się Twoja corka załapie? Tylko pewnie róznica wieku spora.
            • nangaparbat3 Re: OT 10.03.11, 18:40
              Ależ masz dwóch. Może młodszy się nada?
              • verdana Re: OT 10.03.11, 19:16
                Starszy nie jest na zbyciu, a i mlodszy pewnie za stary...
                -
                Mops i kot

                img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • echtom Re: OT 10.03.11, 18:11
            > to aż jeży mi się sierść na myśl o Pani Matce Ewentualnego Faceta Docelowego mojej córki i naszych ewentualnych przymusowych herbatkach zapoznawczych smile

            Pomyśl, że ja będę się musiała skonfrontować z trzema takimi mamuśkami wink Ale zgadzam się, że wypowiedzi w stylu "niech się puszczalska małolata wyskrobie, a jak będzie głupia i się uprze urodzić, to jej problem" jeżą sierść. Co się dziwić - muszą się na kimś odegrać za krzywdy, jakich doznały od własnych teściowych tongue_out
            • malila Echtom [OT] 10.03.11, 19:03
              Masz rewelacyjną sygnaturkęsmile
              • echtom Re: Echtom [OT] 10.03.11, 22:38
                Z demotów smile

                demotywatory.pl/2754777/Wszyscy-chca-naszego-dobra
            • hellulah Re: OT 10.03.11, 21:06
              Oj tam, pocieszam się, że to działa w obie strony smile i ja zapewne będę stworzeniem z zewnętrznego kosmosu dla takich egzemplarzy smile aż mi ich żal...

              (a potem te posty kolejnego pokolenia: moja teściowa to, a moja matka tamto, a mój misio siamto, co robić?!)
          • czarnaalineczka Re: OT 10.03.11, 20:35
            wazne zeby uczyc corke zidentyfikowac synka krapheika
            niech pyta chlopakow gdzie w dziecinstwie malowali tongue_out
        • nangaparbat3 Re: Zbulwersowana pewną wypowiedzią 10.03.11, 18:38
          verdana napisała:

          > To sytuacja, gdy wlasne DZIECKO , niepel
          > noletnie, rodzi dziecko - i wobec tego,z ę mamy obowiązki wobec matki, oddajemy
          > wnuka do adopcji.
          >
          Że co?
          Chyba do tej pory nie załapałam.
          Ale: prababcia by mnie wydziedziczyła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka