Dodaj do ulubionych

wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby?

18.03.11, 16:03
mam mały ogródek, teraz na wiosnę chciałabym zrobić sobie mały warzywnik.
moja sąsiadka dokarmia kilka dzikich kotów, które całkiem dobrze się przed naszym mieszkaniem zadomowiły.
włażą na naszą część i załatwiają się.
nie cierpię kotów, a już tym bardziej obrzydzają mnie ich odchody i ciągłe sprzątanie kupsztali z naszego trawnika.
jak sobie poradzić w takiej sytacji by kociska nie właziły do naszego warzywnika?
dodam, że w zeszłym roku zasadziłam małą choineczkę - pryskałam sprayem na koty...
nic to nie dało - wciąż wygrzebywały spod niej ziemię i robiły kupy...
sąsiadka ma "osrany" cały trawnik i jej to nie przeszkadza...
ciekawe co by zrobiła, gdyby moje dzieci codziennie załatwiały się jej przed drzwami?
ręce mi już opadają - będę wdzięczna za każdą radę...
Obserwuj wątek
    • lykaena Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 16:14
      Bardzo dziwne, że kot robi na trawnik.
      Kot to nie pies i instyktownie czuje potrzebę zakopania po sobie odchodów, a na trawniku nie ma takiej możliwości.
      Te koty pewnie nie mają takiego miejsca- być może wszędzie jest np. trawa lub beton.
      Należy wymóc na sąsiadce utworzenie ogrodowej kuwety- takiej a`la piaskownicy i powinno być po kłopocie.
      • kura28 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 20:54
        Nie wszystkie koty zakopują swoje odchody. Mój domowy, niewychodzący w ogóle nie załatwia się do kuwety, tylko zawsze na podłogę obok ;-/
        • gazeta_mi_placi Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 21:30
          Dokładnie, nie wszystkie koty zakopują swoje odchody, poza tym w ziemi jednak trudno dokładnie kotu zasypać odchody, zawsze coś wystaje...
    • rita75 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 16:18
      ciągłe sprz
      > ątanie kupsztali z naszego trawnika.

      Od strony technicznej...wykopujesz je?
      • dominikaonline Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 16:28
        wychodzę rano do pracy - a tu codziennie leży na schodach, chodniku, trawie po kilka kpusztali.
        te kocury robią gdzie popadnie - jest ich ok 10 sztuk i to są dzikie koty.
        nie zakopują kup - pomimo że wokoło las i nieużytki.
        może to jakaś "pańska odmiana" ale właśnie uwielbiają nasz trawnik i schody...

        dlatego obawiam sie o moje przyszłe warzywa - nie cierpię kocurów a tym bardziej ich odchodów...
        • nangaparbat3 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 18:25
          dominikaonline napisała:

          > wychodzę rano do pracy - a tu codziennie leży na schodach, chodniku, trawie po
          > kilka kpusztali.
          > te kocury robią gdzie popadnie - jest ich ok 10 sztuk i to są dzikie koty.
          > nie zakopują kup - pomimo że wokoło las i nieużytki.
          > może to jakaś "pańska odmiana" ale właśnie uwielbiają nasz trawnik i schody...


          Koty nigdy nie robi kupy gdzie popadnie. Na pewno nie walną na schodach, mając do wyboru ogród. Nie lubią Cię - dokładnie tak jak Ty ich.
          • dominikaonline a jednak... 18.03.11, 18:44
            a jednak...

            rozumiem, sugerujesz, że mam poranne omamy i zwidy?
            jeśli nie masz nic rzeczowego do napisania- po co twój post?

            prosiłam o porady - jak sobie z kocurami poradzić
            a nie o porady uczuciowe moje do kotów czy tam odwrotnie...
            • nangaparbat3 Re: a jednak... 18.03.11, 18:56
              dominikaonline napisała:
              >
              > rozumiem, sugerujesz, że mam poranne omamy i zwidy?

              Ależ skąd - piszę, że koty specjalnie robią Ci na schodach, bo Cię nie lubią.

              > jeśli nie masz nic rzeczowego do napisania- po co twój post?
              >
              > a nie o porady uczuciowe moje do kotów czy tam odwrotnie...

              Założyłaś silnie emocjonalny wątek, nie kryjesz się z silną niechęcią do kotów, ale o uczuciach drugiej strony słuchać nie chcesz. Warte przemyślenia.
              • dominikaonline Re: a jednak... 18.03.11, 19:02
                niestety to prawda - niecierpię ich
                natomiast moje pytanie brzmi : co zrobić aby nie srały do mojego ogródka!!!

                nie chcę ich zabijać ani truć
                dlatego pytam, że może któraś z was ma na to jakieś sposoby...
                np. tak jak się pozbyć kretów!!!

                nigdy nie miałam kota i nie znam się na tresowaniu czy uczeniu ich.

                czytaj uważniej pytania.
                i w czym się tu emocjonować???????

                a chyba mam prawo czegoś lub kogoś NIE LUBIĆ?????
                ty tak wszystko kochasz?
                • rita75 Re: a jednak... 18.03.11, 19:12
                  >
                  > nie chcę ich zabijać ani truć

                  I cale szczescie łaskawco, oczywiscie twoje, bo bys trafila do pudła.
                  • naomi19 Re: a jednak... 20.03.11, 14:22
                    w polsce?
                    chyba żartujesz!
                • nangaparbat3 Re: a jednak... 18.03.11, 20:15
                  Nie rozumiesz wciąż: wyjaśniam Ci, dlaczego srają Ci na schodach.
                  Na Twoim miejscu zrobiłabym im kuwetę ogrodową gdzieś w kącie.
                  • gabi683 Re: a jednak... 20.03.11, 15:59
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Nie rozumiesz wciąż: wyjaśniam Ci, dlaczego srają Ci na schodach.
                    > Na Twoim miejscu zrobiłabym im kuwetę ogrodową gdzieś w kącie.


                    A dla czego Ona ma to robić to nie jej koty ,niech zrobi sąsiadka jak ma takie dobre serduszko !
                    • nangaparbat3 Re: a jednak... 20.03.11, 16:01
                      Ależ to nie są koty sąsiadki.
                      • gabi683 Re: a jednak... 20.03.11, 16:03
                        nangaparbat3 napisała:

                        > Ależ to nie są koty sąsiadki.


                        sąsiadka sobie je dokarmia to niech teraz zrobi kuwetkę dla kotkówtongue_out
                        • nangaparbat3 Re: a jednak... 20.03.11, 16:12
                          Już pisałam - tam gdzie jedz~ą nie sraj~ą, więc wrto przylaczyc sie do dokarmiania, skoro nie chce sie postawic kuwety.
                          Koty sa bezpańskie, czyli jakby wspolne, mozna jedyne rozwiazanie widziec w ich likwidacji (szczury beda mialy ucieche), można postawic kuwetę, można dac jeść. Powiedzialabym - mój wybór świadczy o mnie.
                          • dominikaonline "srają" 20.03.11, 17:39
                            również tam gdzie jedzą -sąsiadka ma cały os**ny ogródek ale jak już napisałam - jaj to nie przeszkadza...
                            • czarnaalineczka Re: "srają" 20.03.11, 17:42
                              ci przeszkadza to zrob ogrodzenie
                            • gabi683 Re: "srają" 20.03.11, 17:59

                              dominikaonline napisała:

                              > również tam gdzie jedzą -sąsiadka ma cały os**ny ogródek ale jak już napisałam
                              > - jaj to nie przeszkadza...


                              dzikie koty roznoszą choroby
                              • maja-02 Re: "srają" 20.03.11, 18:44
                                gabi683 napisała:

                                > dzikie koty roznoszą choroby
                                >

                                życzę ci w otoczeniu zero dzikich kotów i całe stado dzikich szczurów wink z pewnością te żadnych chorób nie przenoszą wink
                                • nangaparbat3 Re: "srają" 20.03.11, 18:48
                                  Tak czy inaczej prawie wszystkie choroby łapiemy od ludzi.
                • gazeta_mi_placi Re: a jednak... 18.03.11, 21:34
                  Jeżeli odpada u Ciebie opcja psa na stałe może pożycz od jakiejś znajomej osoby na kilka dni psa dużej rasy np. rottweilera lub ON-ka i wpuść do ogródka, srajdy będą się trzymać z daleka Twojego ogródka, znajdą inną sralnię i jak oddasz znajomemu psa już nie będą Cię nachodzić bo przyzwyczają się do sralni w innym miejscu.
                • rosapulchra-0 Re: a jednak... 20.03.11, 23:02
                  dominikaonline napisała:

                  > niestety to prawda - niecierpię ich
                  > natomiast moje pytanie brzmi : co zrobić aby nie srały do mojego ogródka!!!
                  >
                  > nie chcę ich zabijać ani truć
                  > dlatego pytam, że może któraś z was ma na to jakieś sposoby...
                  > np. tak jak się pozbyć kretów!!!
                  >
                  > nigdy nie miałam kota i nie znam się na tresowaniu czy uczeniu ich.
                  >
                  > czytaj uważniej pytania.
                  > i w czym się tu emocjonować???????
                  >
                  > a chyba mam prawo czegoś lub kogoś NIE LUBIĆ?????
                  > ty tak wszystko kochasz?

                  wielokrotność wykrzykników i znaków zapytania świadczy o silnym rozchwianiu emocjonalnym tongue_out
          • gabi683 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 15:57
            nangaparbat3 napisała:

            > dominikaonline napisała:
            > Koty nigdy nie robi kupy gdzie popadnie. Na pewno nie walną na schodach, mając
            > do wyboru ogród. Nie lubią Cię - dokładnie tak jak Ty ich.

            No patrz Pani mój sąsiad ma cztery koty ,zamyka drzwi od klatki ,i kotki na klatce srają!
            • nangaparbat3 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 16:02
              >
              > No patrz Pani mój sąsiad ma cztery koty ,zamyka drzwi od klatki ,i kotki na kla
              > tce srają!
              >

              Na klatce, bo są zamkniete. Wszystko sie zgadza.
              • gabi683 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 16:06
                nangaparbat3 napisała:

                > >
                > > No patrz Pani mój sąsiad ma cztery koty ,zamyka drzwi od klatki ,i kotki
                > na kla
                > > tce srają!
                > >
                >
                > Na klatce, bo są zamkniete. Wszystko sie zgadza.


                dodam ze maja kuwetę ,o którą z molestowałam sąsiada ale i tak srają gdzie się da .Sąsiad ma tydzień aby coś z tym zrobić !
    • pierwsza.obrotowa A w ogóle... 18.03.11, 16:25
      A w ogóle, dobrze się czujesz?
    • damajah Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 16:29
      Też się dziwię...mam dwa koty i ogródek z sąsiadami - sąsiedzi tez mają ogródki, nikt się nie skarży(a pytałam nie dalej niż przedwczoraj na spotkaniu sąsiedzkim)...Moje koty robią regularnie do kuwety a w ogródku czysto mimo że wszyscy dokarmiamy po trochę kilka bezdomnych kotów. Jedynie piaskownicę chronimy - przykrywamy w czasie kiedy dzieci się nie bawią.
      Moje poprzednie mieszkanie też było z ogródkiem (własnym). Dokarmiałam cudną kotkę ślicznotkę i szalonego kocura z oberwanym uchem. I cholerka kup nie było...
    • selavi2 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 16:41
      Pierwszy raz słyszę o tym, zeby koty nie zakopywały swoich kup. Hmm...
      • mdmaj2371 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 17:15
        no to malo wiesz i slyszysz... Mowimy o DZIKICH kotach, ktore nie sa nauczone niczego..
        u mnie to samo, sraja na trawe i nie zakopuja. Mam male dziecko i zanim jej pozwole wyjsc na ogrodek to musze sie po nim przesci i zobaczyc czy nic nie lezy... krew mnie zalewa co chwila. Piaswnice dla dziecka kupilam zamykana i pilnuje sie zeby byla szczelnie zamnieta, raz sie zapomnialam i musialam piasek wymieniac i odkazac wszystko. Nic nie dziala, od dokarmiacza uslyszalam ze "on tylko miseczke im daje" ... &**(( mac.
        powaznie rozmyslam na kupnem psa lub zadzwonieniem do miejsca ktore zajmuje sie wylapywaniem bezdomnych zwierzat. Nich przyjada i polapia je. I skurpolow zadnych nie mam co sie z nimi pozniej stanie.
        • lykaena Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 18:38
          Hahahaha
          Rozbawiłaś mnie.
          Już sobie wyobrażam te sterty kup tych dzikich nienauczonych kotów- bo zakopują tylko te domowe nauczone zakopywania przez ludzką mamusię LOL

          Większych idiotyzmów dawno nie czytałam

          Nie ma takiej instytucji, która zajmuje się wyłapywaniem bezdomnych kotów- jeszcze żadna na głowę nie upadła.

          Idiotą wydaje mi się też ten pseudo dokarmiacz, bo NIE TYLKO O MISKĘ w takim dokarmianiu chodzi.

          Rady dla ciebie nie mam żadnej oprócz takiej, ze nie mówi się wyjść na ogródek
          Chociaż może jedną mam - psa to ty z taką motywacją nie kupuj!!
        • imasumak Ha ha, dziękuję z apoprawienie humoru :D 19.03.11, 14:38
          no to malo wiesz i slyszysz... Mowimy o DZIKICH kotach, ktore nie sa nauczone niczego..

          To właśnie w naturze przede wszystkim koty zakopują swój urobek.
          Wśród domowych też tak zazwyczaj jest, choć oczywiście bywają wyjątki.
    • duch_mariana Wiatrówka, amstaff, proca... 18.03.11, 17:45
      Samostrzał, wnyki, siatkę ogrodzeniową podpiąć pod pastuch elektryczny. Zatrute mięso też się nieźle sprawdza. A gowna przerzucać na stronę sąsiadki, a najlepiej wziąć zamach i prosto jej tym w okno.
      • kotbehemot6 Re: Wiatrówka, amstaff, proca... 18.03.11, 18:27
        mam nadzieję,ze kiedyś ty zjesz zatute mieso przedtem wpadając w sidła elektrycznego pastucha. Nie ma głupszego i okrutniejszego zwierzęcia nad człowieka.
        • nangaparbat3 Re: Wiatrówka, amstaff, proca... 18.03.11, 18:35
          Wydaje się, że nie da się wykluczyć, ze Duch sobie dworuje.
          • majenkir Re: 18.03.11, 21:30
            nangaparbat3 napisała:
            > Wydaje się, że nie da się wykluczyć, ze Duch sobie dworuje.



            Ewentualnie, ze jest ostatnim idiota wink.
          • gazeta_mi_placi Re: Wiatrówka, amstaff, proca... 18.03.11, 21:48
            Akurat z kupami podrzucanymi sąsiadce to dobry pomysł...
      • thegimel Re: Wiatrówka, amstaff, proca... 18.03.11, 18:40
        A widziałeś kiedyś jak zdycha zwierzę zatrute trutką na szczury? Bo ja owszem. Chyba faktycznie pozostaje życzyć żeby cię ktoś poczęstował takim obiadkiem.
        • maja-02 Re: Wiatrówka, amstaff, proca... 20.03.11, 14:01
          thegimel napisała:

          > A widziałeś kiedyś jak zdycha zwierzę zatrute trutką na szczury? Bo ja owszem.
          > Chyba faktycznie pozostaje życzyć żeby cię ktoś poczęstował takim obiadkiem.

          moje "dzikusy", które się przyplątały do ogrodu w zeszłym roku i które zaczełam "udomawiać" kupując im budki do mieszkania, z jednym chodząc do weterynarza i mając w bliskim planie oba wykastrować, ktoś też poczęstował trutką - szczerze mu życzę tego samego. niekoniecznie musi zejść śmiertelnie jak te koty, ale niech się pomęczy - im bardziej tym lepiej.
    • hamerykanka Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 18:12
      Powies plastikowa siatke ogrodzeniowa luzno nad ogrodzeniem , tak, by koty nie wspinaly sie. Jesli rzecz do wspinania jest niestabilna, raczej wspinac sie nie beda. Nie wiem jakie masz ogrodzenie, ale czesc kotow moze sie rrowniez podkopywac. Mozna przyczepic do dolnej czesci ogrodzenia siatke nierdzewna i czesciowo wkopac ja w ziemie. Jesli ja pomalujesz na kolor ogrodzenia, bedzie praktycznie niewidoczna. To samo z brama wjazdowa-jesli moga przechodzic miedzy szczeblami.
      Jesli zrobisz to, nie sadze zeby koty usilowaly sie przedostawac do twojego ogrodka. Raczej beda siedzialy u sasiadow.
    • nangaparbat3 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 18:15
      Też zacznij je dokarmiać, tam gdzie jedzą nie narobią.
      I bądź dla nich miła - koty często robią na złość, ale nigdy bez powodu.
      • gabi683 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 16:11
        nangaparbat3 napisała:

        > Też zacznij je dokarmiać, tam gdzie jedzą nie narobią.
        > I bądź dla nich miła - koty często robią na złość, ale nigdy bez powodu.


        Wiesz w nosie mam to gdybym ,chciała mieć kota to bym sobie go kupiła i nie puszczała samopas aby miał styczność z dzikimi kotami .Zwierze to obowiązek a jak się nie umie o nie zadbać,to nie powinno się ich trzymać.I jeszcze jedno nie wszyscy lubią koty bo nie muszą, nie powinni uszczęśliwiać sąsiadów swoja kocia manią !
        • nangaparbat3 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 16:13
          Ale czemu tak krzyczysz?
          • gabi683 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 16:35
            nangaparbat3 napisała:

            > Ale czemu tak krzyczysz?


            Bo irytujące jest to co piszesz,nikt nie musi uszczęśliwiać innych na silę .A właściciel powinien dbać o swoje koty,i nie przeszkadzać innym w życiu.
            • nangaparbat3 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 16:50
              Koty, o których traktuje wątek, nie mają właściciela, muszą same dbać o siebie.
      • duch_mariana Mam dla Ciebie propozycję. 20.03.11, 21:46
        Nie odlewam się tam gdzie piję browara. Podaj mi swój adres, a ja codziennie będę wpadał po kasę na czteropak, a w zamian będę tak miły i nie odleję Ci się na drzwi i nie postawię klocka na wycieraczce. Co Ty na to?
        • nangaparbat3 Re: Mam dla Ciebie propozycję. 20.03.11, 22:06
          Ja na to, że nie będę łożyć na faceta o kocim móżdżku.
          • duch_mariana Re: Mam dla Ciebie propozycję. 20.03.11, 22:12
            Ale to jest dokładnie ten sam tok myślenia. Zrozum to, że nie każdy musi lubić koty. Niektórzy nawet ich nienawidzą, co dla kociarzy i kociar jest nie do ogarnięcia, ale tak też się zdarza. Ja mam do zwierząt stosunek neutralny, w porywach mocno negatywny jak widzę obszczane przez kundla koło w samchodzie albo zasrane trawniki, albo muszę wstawać i gonić wydzierające się w nocy koty. Gdybym miał taką sąsiadkę, to jedyne co by mnie obchodziło to mój ogródek, a ona niech sobie dokarmia koty, śpi z nimi i pozwala im jeść ze swojego talerza. Ja sierściuchów nie chcę widzieć na swoim terenie i podjąłbym wszelkie możliwe kroki, aby tak właśnie się stało.
            • czarnaalineczka Re: Mam dla Ciebie propozycję. 20.03.11, 22:15
              osoba posiadajaca chociaz cien inteligencji
              w takiej sytuacji postawi plot
              debil bedzie kombinowal jak skrzywdzic koty
              • duch_mariana Re: Mam dla Ciebie propozycję. 20.03.11, 22:20
                > osoba posiadajaca chociaz cien inteligencji w takiej sytuacji postawi plot

                Jaki płot na kota? To nie pies przecież i płot nie stanowi dla kota przeszkody.
                • nangaparbat3 Re: Mam dla Ciebie propozycję. 20.03.11, 22:21
                  Ale to zwierzę leniwe. Naprawdę uważasz, że będzie chciało forsować płot z siatką na dole tylko po to, żeby zafajdać właśnie Twój ogródek?
                  • czarnaalineczka Re: Mam dla Ciebie propozycję. 20.03.11, 22:25
                    koty jak wiadomo nosza pod ogonami nozyce do metalu i siatke poprzecinaja tongue_out
                    specjalnie zeby sobie zrobic sraczyk na schodach big_grin
            • nangaparbat3 Re: Mam dla Ciebie propozycję. 20.03.11, 22:20
              Smutne i w ogóle mi do Ciebie nie pasuje. Może po prostu nigdy nie miałeś zwierzaka i nie wiesz, ze one nie tylko szczają i srają.
              • duch_mariana Re: Mam dla Ciebie propozycję. 20.03.11, 22:38
                > Smutne i w ogóle mi do Ciebie nie pasuje.

                Dlaczego nie pasuje? Krzywdy nie robię, ale w domu nie zniosę. Może nie tylko szczają i srają, ale te dwie czynności mi zupełnie wystarczą. Kotka mojej mamy sika do umywalki i jak ja bym miał nad tą umywalką się ogolić, czy umyć zęby? Albo mieć w domu śmierdzącą kuwetę w kuchni, w której przygotowuję jedzenie. Dla mnie temat nie do przejścia. A taki pies na przykład. Łazi wszędzie, mordą wszystko obwącha, gówna, szczyny, żygami jakiegoś pijaka się pożywi (sam widziałem ), a potem tymi łapami łazi po dywanach i liże właściciela albo chociażby kładzie mordę na czystych spodniach. A jak pies ma zwyczaj tarzania się np. w zdechłej rybie albo innej padlinie? Może są ludzie, którzy po takiej akcji wykąpią pieska w wannie, po czym wieczorem wykąpią w tej samej wannie dwójkę dzieci. Co kto lubi. Ja nie lubię, brzydzę się tego, nienawidzę syfu. Nawet kubki i szklanki u mnie myje się od razu, a pudełka po pizzy natychmiast wyjeżdżają do fajansu. To jak miałbym mieć w domu zwierzęta?
                • nangaparbat3 Re: Mam dla Ciebie propozycję. 20.03.11, 22:51
                  Hm.
                  Jak się skupiać tylko na tym aspekcie, to faktycznie.
                  Zwłaszcza psom wiele można zarzucić, bo koty czyściejsze od nas, ludzi, bez dwoch zdań. Założę się, że nawet do tej umywalki celuje prosto do dziurki.
    • kotbehemot6 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 18:24
      nick mam taki jak na załączonym obrazku więc moje kocie sympatie sa jasne. Co do meritum to dzikie koty tez zakopują swoje odchody i nie załątwaija się na schody itp- to jest typowa psia przypadłośc. Dwa, koty nie lubia zapachu cytrusów ,więc zamiast psiakczy na koty ploecam zwykłą cytrynę albo olejek cytrynowy albo jakikolwiek cytrusowy zapach. Trzy-wymaga chwili poświecenia, przyfilować, który kot włazi i za każdym razem jak wejdzie wejdzie do ogródka psiknąc kota wodą- z węża, czy innego psikacza-metoda niekrwawa, nieagresywna(patrz amstaff) a skuteczna
      • hamerykanka Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 18:38
        Nie zawsze koty zakopuja. W naszym sasiedztwie jest ok 15 dzikich kotow. laza po trawie (bo prerii trawnikiem nie da sie nazwac), zalatwiaja sie na wierzchu bo ziemia za twarda by zakopac. Nie raz znajduje ich odchody w najdziwniejszych miejscach np NA kepie trawy pod kranem z woda do podlewania. Wkopuja mi sie pod dom, dlatego wlasnie kawalek po kawalku przywiercam te siatke i wkopuje w ziemie-tam gdzie jest to zrobione skonczyly sie doly. Ogrodzic mojego ogrodu sie nie da (2,2 ha), ale mam nadzieje ze jak pojawia sie psy to toroche ograniczy to przychodzenie do nas.
        Co do psikania woda, sa nawet specjalne czujniki ruchu, ktore podlacza sie do weza i to automatycznie 'ostrzeliwuje' woda poruszajacy sie obiekt. Bo koty glupie nie sa i szybko sobie skojarza ze lepiej sie nie pokazywac jak ktos stoi z wezem-a nie zeby nie wlazic na cudzy teren.
        • aniadawid1 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 18:54
          pozdrowienia dla sąsiadki, oby więcej takich ludzi bezinteresownie pomagających zwierzętom a takich jak ty jak najmniej.
          • hamerykanka Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 18:58
            Widzisz jak latwo nieslusznie osadzic...
            Ja te koty dokarmiam bo mi ich szkoda. Bo zima i wiosna nie ma nic czym moglyby sie zywic.. Miesiecznie idzie mi na to 20 kilowy wor karmy. Daje im tez wode bo na polpustyni ciezko o znalezienie czegos do picia.
            Tyle ze nie lubie kup ani kotow pod domem, ktore halasuja tam ze nie da sie spac.
            I tyle w temacie.
          • lykaena Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 18:59
            Wiesz co prawda autorka nie napisała jak ta sąsiadka pomaga tym kotom, ale pamiętajmy, że pomagać trzeba z głową, a samo dokarmianie to idiotyzm w czystej postaci.
            • kotbehemot6 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:08
              Kobietki nie kłóćcie sie. sama tez dokarmiam koty, ale rozumiem ludzi ,którzy nie chce miec kocich kup w swoim ogródku. natomiast włosy dęba mi staja jak widze wypowiedzi typu poszczuc amstaffem lub podruycic zatrute mięso-i nie wiem czy to zwykła podłość czy tylko głupota. Niemnie,j na wszytsko są sposoby-humanitarne- pomijącąc czy koty robia kupy na chodniku (na moim osiedlu nie, widac są zdyscyplinowane) to koty wody sie boją i jest to najskuteczniejszy i najmniej bolesny sposób.
              • lykaena Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:15
                Ja się z nikim nie kłócę wink
                Ja tylko piszę, że bycie dokarmiaczem to branie odpowiedzialności za takie koty, a nie tylko kupienie paru puszek w markecie.
                • kotbehemot6 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:19
                  Oczywiście, masz rację, kotu należy dokarmiac z głową, tak by dokarmianie nie wchodziłao na teren innych i powinno wiązac się z minimalną opieką wterynbaryjną-w razie potrzeby. Niemniej pamietajmy,ze kot wśród ludzi to mniej lub brak myszy, szczurów ....
                  • lykaena Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:26
                    Mnie do kotów przekonywać nie musisz-co prawda w nicku mam motyla, ale spójrz na profil big_grin
                    • gazeta_mi_placi Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 21:45
                      Ale spaślaki uncertain
                    • nangaparbat3 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 19.03.11, 16:20
                      lykaena napisała:
                      prawda w nicku mam motyla, ale spójrz n
                      > a profil big_grin

                      smile
                      Z serii fałszywych przekonań: Twój nick zawsze mi sie kojarzył z wilczycą (poprzez likaony chyba).
                    • naomi19 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 14:47
                      ale grubas z jednego, niefajny
            • hamerykanka Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:08
              Ale czesto dokarmianie oznacza roznice miedzy przezyciem a smiercia glodowa.
              Mam zamiar przestac dokarmiac, kiedy pojawi sie wiecej myszy polnych, konikow polnych ktore sa tu wielkosci malego palca (solidny posileksmile) itp.
              Tu nie ma programow sterylizacji bezdomnych kotow-Animal Control odlawia je co jakis czas i usypia. A za sterylke nie bede placic z wlasnej kieszeni, bo kosztuje to 200 dolarow (dowiadywalam sie), tyle co ubezpieczenie naszych dwoch samochodow. Po prostu nie stac mnie na az taka dobroczynnosc.
              Autorce nie dziwie sie. Nie kazdy lubi zwierzaki do tego stopnia by bez sprzeciwu godzic sie na kupska na trawniku i obsikiwanie drzewek. Zwlaszcza przez 'cudze' .
              • lykaena Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:19
                Ja nie dokarmiam, ale moi rodzice tak.
                Zaczęli dokarmianie od wyłapania i sterylizacji / kastracji tej hałastry.
                TU wink wyszło to tanio jeden wet w rodzinie + kilkoro znajomych.
                Działają też w fundacji.
                Nie każdy musi/ może pomagać, ale jak już to robi - niech działa z głową.
                Piszę o Polsce big_grin
          • azile.oli Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:12
            Koty raczej zakopują odchody i wogóle są czyściochami. Nie twierdzę, że te bezdomne są super zadbane, ale nikt nie uczy kota zakopywania, on to wie instynktownie. Jeśli nie zakopuje, to albo nie ma odpowiedniego podłoża, albo jest jakiś ionny powód.
            Co do załatwiania się na schodach - jest bardzo możliwe, że koty robiąż ci na złość, bo ich nie lubisz. Tak, koty są do tego zdolne. Miałam kiedyś kocura, czyścioch, szczyt kocich manier, mój ulubieniec. Kiedy zaczął bywać u mnie mój przyszły mąż, który za kotami ogólnie nie przepada (aczkolwiek wobec tego mojego zachowywał się przyjacielsko), kot potrafił zlać się na fotel. Był zazdrosny, że poświęcam czas facetowi, u którego w dodatku pewnie wyczuł niechęć.
            To zdarzyło się kilkakrotnie, aż w końcu kota przestałam do pokoju wpuszczać, gdy mój facet przychodził, a fotel wywaliłam. (Był to mebel, na którym mój gość najczęściej siadał).
            Ja ci wierzę, że te koty załatwiają się na schodach, ale nie jest to zjawisko dla kotów normalne , ani powszechne. Niech im sąsiadka wystawi kuwetę z piaskiem, może to coś da.
            • kotbehemot6 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:17
              Nie wierze w złośliwośc zwierząt. natomiast faktem jest znaczenie terytorium Być moze twój kocur poczuł drugiego samca , który wlazł mu na JEGO terytorium i sikami to terytorium oznaczył, żeby już twoij kolega nie miał żadnych wątpliowści kto tu rządzismile
              • nangaparbat3 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 19.03.11, 01:20
                Bardzo lubię koty, ale mój przygarnięty kocur potrafił pójść do mojego pokoju i zdemolować go, kiedy go zrzuciłam z maszyny do pisania.
                Kot znajomego, kiedy któregoś dnia wrócił z pracy o parę godzin później niż zwykle, pootwierał szafki w kuchni, z jednej wyciągnął torby z mąką i kaszą i porozrywał je.
                Tok fm nadawał kiedyś audycje z doktor Sumińską, pamiętam jej odpowiedzi, kiedy radiosłuchacze skarżyli się na koty załatwiające się w nieodpowiednim miejscu, na przykład: Córka nakrzyczała na kota, kiedy ten zrobił kupę w szafie? No to bedzie miała kupe na poduszce.
                Wygląda na to, że nie chodzi wcale o złośliwość, ale o gniew sprawiedliwy i karę - robisz coś, co kotu nie odpowiada - zostajesz ukarana. I tyle.
    • liberata Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:07
      Kup psa. Wtedy będziesz zbierać psie kupy.
    • kosher_ninja Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:19
      Ja wierzę i w to robienie gdzie popadnie i niezakopywanie.
      Miałam kiedyś ukochanego kota. Kot namiętnie chodził do sąsiadów i z ich malutkiego ogródka warzywnego zrobił sobie kuwetę uncertain Swoją kuwetę miał w domu, ale korzystał z niej w ostateczności, nasz ogródek był dla niego święty, a u sąsiada nie przeszkadzało mu NIC - wyganianie, spryskiwacze, kwaśny zapach. Sąsiad był miły, ale miał małe dzieci i dla nich te marchewki uprawiał. Zwierzęta lubił, więc to nie tak, że najpierw nie lubił naszego kota, więc ten na złość się u niego załatwiał. Kot najpierw zaczął tam chodzić i dopiero wtedy sąsiad zaczął się na niego wściekać. Kot zmarł śmiercią podejrzanie tragiczną w wieku 11 lat sad

      Kotka mojej mamy za to nie zakopuje nic i nigdy. Wchodzi do kuwety i nawet łapą nie drapnie. Na dworze się nie załatwia, ale podejrzewam, że też by łapą nie ruszyła. Kot mojego dziadka potrafił wyjść w domu i załatwić się na schodach obok drzwi. Swój dom chyba lubił, dziadka też, a był taką świnią obrzydliwą i niewyuczalną.
      Tak więc wierzę w takie koty, niestety. I niestety - nie mam na to rady. Próbowałam przez 11 lat mojego kota nauczyć dobrych manier i nic to nie dało sad
    • kozica111 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 19:25
      Podejrzewam ze robią to złośliwie bo ich nie lubisz i nie żartuję.
    • zawszexyz Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 20:25
      ja tez sie nie zgodze z waszymi opiniami, ja nie mam ( niemialam) nic do kotow, moj niemaz tym bardziej , u niego w domu zawsze byly jakies koty, a przychodza do naszego ogrodka i sie zalatwiaja, i niczego nie zakopuja , ja zaczelam dopiero odczuwac do nich niechec po tym jak musialam ogladac moj obsrany ogrodek, i taki problem mamy nie tylko my ale i duzo sasiadow , ( tutaj gdzie mieszkam jest duzo kotow), i nie widze powodu do naskakiwania na kogos kto nie lubi kotow, czy wy kochacie wszystkie zwierzeta? a ile bylo watkow o kupach psich na chodnikach??
      • gazeta_mi_placi Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 21:35
        Dokładnie.
    • mea8 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 21:27
      Ja troszke z innej beczki. Jak zrozumialam z postu mieszkasz w bloku i chodzi o taki przydomowy trawniczek tak??? Zanim zdecydujesz sie na ten warzywnik to sie dowiedz we wspolnocie czy spoldzielni czy mozesz posadzic te marchewkismile Nie wszedzie mozna.
    • sebaga wow... 18.03.11, 21:49
      nieźle na Ciebie najechaly dziewczyny. Wierzyc sie nie chce... To co, nie mozna kotow nie lubic???? Jak czytam wpisy obronczyn kotw w tym watku to widzę tez palaczy, którzy pisza, ze zakaz palenia w miejscach publicznych ogranicza ich swobode... Lojojoj, serio??
      Ludzie, troche kultury by sie przydalo, lubi ktos kotki to niech je trzyma u siebie, chce dokarmiac, niech trzyma u siebie. Sorry, ja sie nie wpycham innym z butami i tego samego oczekuję. A te zdania, ze koty sraja bo wiedza, ze autorka watku ich nie lubi... zenada. To znaczy, ze skoro nie lubie sasiada to mam w dupie jego prywatnosc??
      Ja nie umiem walczyc z takimi rzeczami, wole odpuscic. kiedys znalazlam fajne mieszkanie, super lokalizacja, uklad, cena, ale.. okazalo sie, ze pani w klatce obok ma kotow zatrzesienie, na balkonie siedzialo okolo 10, inne lazily po balkonach obok. Odpuscilam, bo nie chce mi sie z burakami walczyc. Moi znajomi mieli kota, ten upodobal sobie szczac na balkonie sasiadow, ci wielokrotnie przychodzili do moich znajomyxh proszac o pilnowanie kotka. I nic, znajomi sie smiali, tzn uwazali sytuacje za zabawna sad
      Tak, nie lubię kotow, mogę.
      • tacomabelle kocie mamy stanęły murem 18.03.11, 22:03
        za zwierzakami.

        Parę razy z kopa i nie wrócą wink I olej groźby o nalocie policji i innej FBI za znęcanie się nad "zwierzątkami".
        • imasumak Re: kocie mamy stanęły murem 19.03.11, 14:43
          tacomabelle napisała:

          Parę razy z kopa i nie wrócą wink I olej groźby o nalocie policji i innej FBI za znęcanie się nad "zwierzątkami".

          Jakby ktoś kopnął któreś z moich zwierząt, już bym przypilnowała, żeby poniósł konsekwencje.
      • nangaparbat3 Re: wow... 19.03.11, 01:14
        A te zdania, ze koty sraja bo wiedza, ze autorka
        > watku ich nie lubi... zenada.

        Ale o co chodzi? Wiadomo, że koty "karzą" na przykład swoich właścicieli demolujac coś, niszcząc czy właśnie robiąc kupę w miejscu, które sobie z daną osobą kojarzą. I że mając do wyboru ogródek i schody wybiorą - o ile nie mają jakiegoś dodatkowego celu - ogródek właśnie.
        Koty takie są, niezależne i dominujące, nie rozumiem, o co się pieklisz.


        To znaczy, ze skoro nie lubie sasiada to mam w d
        > upie jego prywatnosc??


        Jeśli jesteś kotem - oczywiście.
        • sebaga Re: wow... 19.03.11, 14:46
          oj tam od razu pieklę, po prostu nie lubię buractwa i myslenia tylko w wlasnej dupie.

          > To znaczy, ze skoro nie lubie sasiada to mam w d
          > > upie jego prywatnosc??
          >
          >
          > Jeśli jesteś kotem - oczywiście.

          ale kotki zwykle maja wlascieciela, tak? I to on jest odpowiedzialny za to, zeby jego stworzonko nie uprzykrzalo zycia innym.
          • nangaparbat3 Re: wow... 19.03.11, 16:25
            Nie, wątek dotyczy DZIKICH, BEZPAŃSKICH kotów. Jakaś sąsiadka Autorki wątku je dokarmia - to chyba nie znaczy, że mysli tylko o wlasnej dupie. O tej to myśli Autorka wątku właśnie. (Zauważ, ze koty póki żyją, póty robia kupy - dokarmiane czy nie. A kręcą się przy domach, bo tam najłatwiej o pozywienie, czy je ktos dokarmia, czy nie.)
            • niezwykladziewczyna Re: wow... 20.03.11, 00:11
              Tak, wątek dotyczy bezpańskich kotów. Jeżeli sąsiadka dokarmia koty bierze za nie całkowitą odpowiedzialność. Pierwsze co powinna zrobić pomagając kotom to kastracja, dalej to zbieranie kup swoich pupilków(przyzwoitość tego wymaga) jeżeli autorka wątku nie ma ogrodzenia.

              > A kręcą się przy domach, bo tam najłatwiej o pozywienie, czy je ktos
              > dokarmia, czy nie.)

              Kręcą się jak zawsze, ale w przypadku niedokarmiania, koty srają nie tylko w ogródku założycielki wątku, tylko jest to o wiele większy obszar.
              • nangaparbat3 Re: wow... 20.03.11, 00:43
                Naprawdę uważasz, że ulubionym zajęciem kota majacego całkowitą swobode poruszania się jest sranie jak najbliżej miejsca, gdzie go karmią?
                • niezwykladziewczyna Re: wow... 20.03.11, 00:59
                  Z wątku wychodzi że tak.
    • eilian Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 18.03.11, 22:22
      Mam ten sam problem, do nas przyłażą koty sąsiadów, takie wiejskie dachowce. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby nie zostawiały swoich kup na moim trawniku. Jak ja mam potem dzieci wypuścić?! Słyszałam kiedyś, że jest jakaś roślina, której zapachu nie lubią, kojarzycie może co to? Chętnie bym obsadziła całą długość ogrodzenia. Patent z wodą mogę spróbować, ale wątpię w jego skuteczność na dłuższą metę. Psa na razie kupić nie możemy.
      I ja też nie przepadam za kotami...
    • mgla_jedwabna Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 19.03.11, 00:49
      Zrobiła się emocjonalna awantura i najeżdżanie na autorkę wątku, że nie lubi kotów, jakby każdy musiał. A sprawę można rozwiązać prosto, przy pomocy ogrodzenia z siatki.

      Polecam dla inspiracji: miau.pl/zabezpieczenia/balkony.php

      Co prawda stronka jest o zabezpieczeniach balkonów, ale można zobaczyć, jak generalnie wyglądają "siatki przeciwkocie", jak je zamocować, gdzie kupić etc.
    • enapi Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 19.03.11, 04:54
      Ja u siebie dokarmiam koty,ptaki -ciągle coś dla nich leży w ustalonym miejscu(kupa zdarzyła się 2 razy,raz na rozwieszonym praniu,raz na trampolinie-musiało im się przytrafić niechcący bo karmimy je od dawien dawna.Karmię też dzikie zajączki polne które się zabłąkają w ogrodzie..chociaż one nie za bardzo korzystają z gościny,karmię jeże które -wolę nakarmić niż żeby mi worki ze śmieciami rozwalały....ja nie mam serca do zwierząt ,ale dziwnym trafem lgną do mnie kochają mniesmile Krzywdy żadne mi nie zrobiło i ja krzywdzić nie będę.
      Dla autorki propozycje już doskonałe padły,polecam czujnik na szlaufie z wodą wyczuwający ruch,kuwetę specjalną gdzieś na boku ,dokarmianie i zaprzyjaźnianie .Absolutnie nie wątpię,że one Ci na złość robiąbig_grin U mnie ze trzy cztery koty łazi,mało tego na parapet mi wskakują i się upominają o jedzenietongue_out ale nawet jak pogoniłam (syndrom przedmiesiączkowybig_grin) to w życiu mi nie nasrały do ogrodu! czy piaskownicy dziecka(zamykana ,ale też czasem mi się zapomniało zamknąć) Hmmmm....hardcore jest jak zostawiam żarcie dla kota na noc a rano widzę spasioną szczurzycę big_grin Mąż się trochę drze,no ale szczura czy myszy w domy w życiu nie miałam(a sąsiedzi tak!),nie pchają mi się do chałupy jak mają coś na polu do żarcia!
      Przypomnę! nie przepadam za zwierzętami,kotów nie lubię,szczurami się brzydzę ,ptaki mnie wkurzają swoimi odgłosami szczególnie na wiosnę o 6 ranotongue_out Ale krzywdy nie zrobię,jestem z nimi w komitywie,mają u mnie stołówkę w zamian mam czyściutki ogród.smile
      • joanna35 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 14:37
        No enapi to ja bym sobie życzyła, żeby u co niektórych brak serca dla zwierząt wyglądał tak samo jak u Ciebie. Tylko tylesmile
    • silver_bay odstraszacz zwierząt 19.03.11, 14:20
      postaw w ogrodzie i po kłopocie.
    • czarnaalineczka zrob ogrodzenie 19.03.11, 14:29
      albo kup psa ale pies tez bedzie sral tongue_out
    • parowkowa Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 19.03.11, 22:15
      Twoje dzieciory dra ryja jej codziennie, jak myslisz na ktorym forum pojawil sie juz wpis "wstretne dzieciory mojej sasiadki sa rownie brzydkie co durne i tylko drzec ryje potrafia, jak je legalnie uciszyc?" i jeszcze "nienawidze dzieciarow jak zarazy, a te do tego sa brzydkie i smierdza".
      • mgla_jedwabna Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 19.03.11, 22:36
        Dzieci nie załatwiają się na środku trawnika, a te zadbane raczej nie śmierdzą. Jeśli śmierdzą, należy zawiadomić odpowiednie służby, np. opiekę społeczną.

        Poza tym dzieci mają wyznaczone place zabaw, na które można je skierować, aby tam "darły ryja". Jak widzisz, rozwiązania problemu istnieją od dawna i są ogólnie znane, w przeciwieństwie do problemu bezdomnych kotów.
        • nangaparbat3 Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 00:52
          mgla_jedwabna napisała:

          > Dzieci nie załatwiają się na środku trawnika, a te zadbane raczej nie śmierdzą.
          >

          Koty tez nie śmierdzą.

          > Poza tym dzieci mają wyznaczone place zabaw, na które można je skierować, aby t
          > am "darły ryja". Jak widzisz, rozwiązania problemu istnieją od dawna i są ogóln
          > ie znane, w przeciwieństwie do problemu bezdomnych kotów.

          Nie, nie od tak dawna. "Wyznaczone place zabaw" to pomysł ostatnich kilkunastu lat, jeszcze kiedy moja corka była mala, czyli jakieś 15 lat temu na moim osiedlu wszedzie, na każdym podwórku, dosłownie pod kazdym domem byla piaskownica, huśtawki, drabinki i zjeżdżalnia. MAtka mogła wypuscic kilkuletnie dziecko samo i mieć je na oku patrząc przez okno, ono zresztą mogło w razie czego pobiec samo do domu. Potem dzieci zaczęły mieszkancom przeszkadzac i własnie zorganizowano WYZNACZONE (straszne słowo) miejsca do zabawy, ogrodzone, zabezpieczone, cud-miód - tylko że wiekszość dzieci może tam dotrzeć i przebywac tylko i wyłącznie z opiekunem, bo żeby dojść trzeba z reguły kilka razy przejść przez jezdnię, o pilnowaniu "z okna" mowy nie ma, w związku z czym dzieci albo bawią sie pod domem na chodniku lub trawniku po prostu, albo siedza w domu.
      • dominikaonline parowkowa 20.03.11, 13:43
        parowkowa czy ty się aby DOBRZE CZUJESZ????
        • dominikaonline Re: parowkowa 20.03.11, 13:47
          DZIĘKUJĘ BAAARDZO wszystkim za rzeczowe odpowiedzi i porady.
          Będę próbowała każdego sposobu aby zmienić zaistniałą sytuację.
          Ciesze się, że są ludzie którzy ze zrozumieniem czytają cudze wątki i starają się jakoś pomóc rozumiejąc położenie autora wątku.
          Natomiast rada dla tych krzykaczy-pieniaczy, którzy tylko zamazują swoimi wpisami rzeczowy problem, aby nie odpisywali jeśli nie mają nic konkretnego do zaoferowania.
          Szkoda czasu na takie odpowiedzi... to tak na przyszłość.
          • dominikaonline do wszystkich osób 20.03.11, 13:57
            > DZIĘKUJĘ BAAARDZO wszystkim za rzeczowe odpowiedzi i porady.
            > Będę próbowała każdego sposobu aby zmienić zaistniałą sytuację.
            > Ciesze się, że są ludzie którzy ze zrozumieniem czytają cudze wątki i starają s
            > ię jakoś pomóc rozumiejąc położenie autora wątku.
            > Natomiast rada dla tych krzykaczy-pieniaczy, którzy tylko zamazują swoimi wpisa
            > mi rzeczowy problem, aby nie odpisywali jeśli nie mają nic konkretnego do zaof
            > erowania.
            > Szkoda czasu na takie odpowiedzi... to tak na przyszłość.

          • nangaparbat3 Re: parowkowa 20.03.11, 14:02
            Tak na przyszłość - warto pamiętać, że problemem jest tylko to, co my sami postrzegamy jako problem.
            • dominikaonline tak 20.03.11, 14:17
              tak, zgadza się - to MÓJ post z pytaniem dotyczącym MOJEGO problemu.
              jeśli dla kogoś mój problem nie stanowi problemu i nie ma żadnej porady w związku z powyższym - niech nie robi na forum sztucznego tłoku.
              • nangaparbat3 Re: tak 20.03.11, 16:06
                Ale ty moglabyś spojrzec na TWOJ problem z innego punktu widzenia - i zobaczyc, że nie taki kot straszny, jak Ci go nakręcona imaginacja maluje. To by bylo bardzo rozwijajace.
                • dominikaonline Re: tak 20.03.11, 17:45
                  widzę, że to ty masz jakiś problem chyba sama ze sobą.....
                  skoro twierdzisz, że codziennie stosy gów**ennakręcona imaginacja na moim trawniku i moich warzywach to
                  NAKRĘONA IMAGINACJA...
                  jak masz życzenie to możesz te kotki wycałować po pyszczkach - jak robi to moja sąsaidka a nawet po dupc**e
                  ja nie mam życzenia tolerować ich odchodów ani tym bardziej ich lubić bo tobie się to nie podoba smile))
                  • nangaparbat3 Re: tak 20.03.11, 17:51
                    Codzienne stosy?
                    I mowisz, że nie przesadzasz.
            • joanna35 Re: parowkowa 20.03.11, 14:18
              nangaparbat3 napisała:

              > Tak na przyszłość - warto pamiętać, że problemem jest tylko to, co my sami post
              > rzegamy jako problem.
              Dokładnie, nangaparbat, ale jest jeszcze grupa osób, szczególnie widoczna na tym forum, więc może dlatego mocno sfeminizowana, która problemy widzi wszędzie(choć głównie u innych, tzn. inni stanowią ów problem) i której przeszkadza dosłownie wszystko. I dlatego drżyjcie e-mamuśki, bo jak już poddadzą etanazji wszystkie psy i koty w tym kraju, łącznie z ich właścicielami to zaczną im przeszkadzać Wasze dzieci, choć jest niewielka nadzieja, że zaczną od postulowania eutanazji niepełnosprawnych, przewlekle chorych i staruszków.
              • joanna35 Re: parowkowa 20.03.11, 14:19
                bo jak już poddadzą etanazji
                EUTANAZJI
              • nangaparbat3 Re: parowkowa 20.03.11, 16:08
                Dokladnie o to mi chodzi.
                I niestety grupa ludzi, ktorym nie tylko psy, koty i golebie przeszkadzaja, ale także dzieci (że już nie wspomne o staruszkach i grubasach), jest calkiem spora i jaby coraz to sporsza. Wlaściwie wcale mi nie do śmiechu.
                • joanna35 Re: parowkowa 20.03.11, 16:11
                  Bo to wcale nie jest śmieszne.
            • kobieta_z_polnocy Re: parowkowa 20.03.11, 14:19
              Relatywizm w czystej postaci.
              Uwaga autorko, sama stworzyłaś sobie problem. Kocie odchody w ogrodzie są dla ciebie problemem tylko dlatego, że postrzegasz je jako problem.

              Nie dajmy się zwariować. To nie są zwierzaki autorki wątku i jej złość jest całkowicie zrozumiała.
              • nangaparbat3 Re: parowkowa 20.03.11, 16:30
                W teorii masz racje, w rzeczywistosci żyjemy w swiecie, w ktorym wszystko nam przeszkadza, przeczytaj co napisala Joanna.
                Ostatni hit - s~ąsiadowi przeszkadzaja wiewiorki, ktore ośmielaja się skakac po drzewie w jego ogrodzie. Rozwaza zakup wiatrowki.
                • nangaparbat3 Re: parowkowa 20.03.11, 16:31
                  Chce powiedziec, ze wole kocia kupe w ogrodzie niz sąsiada z wiatriowka.
                  • dominikaonline problem bliżej dla nangaparbat3 20.03.11, 18:00
                    ok nangaparbat3 ty mówisz o jednej kupie - więc pozwól, że ci naświetlę problem bliżej... bo widzę, że nie masz zbytniej wyobraźni...
                    sąsiadka dokarmia jakieś koty - nie wiem czy dzikie czy jej osobiste...
                    jest ich wiele - doliczyłam się 10 sztuk - ale może być więcej...
                    mam ogródek 10x10 metrów czyli maleńki jak by nie patrzeć.
                    koty chodzą wszędzie, gdzie im się podoba... po moich parapetach, po moich schodach, po moim chodniku a nawet sobie wyobraź robią sobie legowisko na moim praniu, które wywieszam na suszarce... wszędzie są odbite ich łapy...
                    szczególnie teraz, kiedy podłoże jest mokre.
                    na moich jasnych bluzkach, na pieluszkach, na ciuszkach niemowlęcia... brudne obłocone ślady łap...
                    dodatkowo każdego dnia wszędzie zostawiają swoje odchody wcale niemałych rozmiarów.
                    i teraz prosta matematyka 10 kotów razy jedna kupa to 10 kup na mojej maleńkiej działce...
                    CODZIENNIE
                    u sąsiadki tych kup jest mnóstwo wszędzie - i leżą dotąd aż się rozłożą....
                    jej to widocznie nie przeszkadza bo nawet tego nie sprząta.
                    ale ja nie zamierzam łazić po tych odchodach i wciąż ich zbierać.
                    sąsiadka całuje je po pyszczkach i nosi na rękach.
                    w lecie nawet liże z nimi wspólnie lody....... tzn. daje im tzw. liza
                    teraz sobie to wyobrażasz???????
                    • nangaparbat3 Re: problem bliżej dla nangaparbat3 20.03.11, 18:15
                      To mam pomysł: pisałaś, ze w koło nieużytki. Zaproponuj sąsiadce, że razem zrobicie tam kotom jakąs taką wielką kuwetę z piaskiem. Ale nie w formie kary dla niej za to, że dokarmia dzikie koty - raczej wspólnego dzialania na rzecz kotów i otoczenia.
    • maja-02 sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 14:11
      hej, nie czytałam wszystkich wpisów bo przy niektórych słabo mi się robi...
      mam radę, która opatentowałam w zeszłym roku - użyj patyczków wtykając je dość gęsto w świeżo obsiane grządki - ja prosiłam w pewnym barze sushi aby mi odkładali zużyte pałeczki, i taki "urobek" pałeczkowy z całego dnia wykorzystywałam do "przyozdobienia" grządek oraz miejsc gdzie wschodziły roślinki smile trzeba jednnak utykać je dość gęsto, koty nie robią wtedy żadnych slalomów między patyczkami bo kot to wygodne zwierzę jest wink
      ja co prawda lubię koty (i właściwie cała żywinę wink ) i dokarmiam ale niekoniecznie lubię jak mi te koty wylegują się wiosną w miejscu gdzie wschodzą rośliny wink
      u mnie sposób sprawdził się super i w tym roku ponowię smile
      • morelee Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 15:21
        ja też nie przebrnęłam przez całośćwink
        W ogródku przed domem stosowałam kupione w sklepie ogrodniczym "grzybki" z jakimś nie lubianym przez koty zapachem. Trochę pomagało.

        A może dobrze by było odstawić koty do schroniska? A przynajmniej pogadać z sąsiadkę aby zadbała także o antykoncepcję, bo jeśli teraz kotów jest 10, to do jesieni będzie 50, a wtedy nie znajdziesz już swojego trawniczka...
        • joanna35 Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 15:32
          W Polsce sterylizacja i kastracja dzikich kotów i psów jest darmowa?
          • morelee Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 15:57
            joanna35 napisała:

            > W Polsce sterylizacja i kastracja dzikich kotów i psów jest darmowa?

            Pewnie nie. Ale jedzenie dla kotów też nie jest darmowe, wiec jeśli ktoś ma pieniądze na jedzenie dla bezpańskich kotów powinien znaleźć także finanse na antykoncepcje.
            Sterylizacja i kastracja to spore koszty, a tabletki to groszowa sprawa, wiec można, jeśli się tylko chce.
            • joanna35 Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 16:01
              Czyli wychodzi na to, że najlepiej nie dokarmiać? Dokarmiane czy nie i tak się będą rozmnażać.
              • morelee Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 16:41
                oanna35 napisała:

                > Czyli wychodzi na to, że najlepiej nie dokarmiać? Dokarmiane czy nie i tak się
                > będą rozmnażać.

                Lepiej brać odpowiedzialność za to co się oswoiło.

                Tak, moim zdaniem lepiej nie dokarmiać jeśli ma się gdzieś swoich sąsiadów, czystość i higienę w otoczeniu a także ma się na się gdzieś los młodych kociąt których będzie zapewne sporo.
            • sadosia75 Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 16:04
              Sterylizacja i kastracja to spore koszty, a tabletki to groszowa sprawa, wiec
              > można, jeśli się tylko chce.

              Sterylizacja w chwili obecnej ( do konca marca )to koszt 100zl. do tego dochodzi jeszcze opieka nad kotem po zabiegu.
              Sterylizacja farmakologiczna to szkoda dla zwierzecia.
            • nangaparbat3 Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 16:53
              morelee napisał:
              Ale jedzenie dla kotów też nie jest darmowe, wiec jeśli ktoś ma pie
              > niądze na jedzenie dla bezpańskich kotów powinien znaleźć także finanse na anty
              > koncepcje.
              > Sterylizacja i kastracja to spore koszty, a tabletki to groszowa sprawa, wiec
              > można, jeśli się tylko chce.
              A ja myślę inaczej. Skoro jedna sąsiadka karmi koty, druga moglaby zadbac o antykoncepcje. Chocby kupowac te tabletki i dawac karmiącej.
              • sadosia75 Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 17:00
                No to dolalas oliwy do ognia...
                Ale zgadzam sie z Toba wiec dolewam jeszcze cos od siebie smile
                W zeszlym miesiacu na moim osiedlu byla zbiorka na zabiegi sterylizacyjne bezdomnych zwierzat. Udalo sie wysterylizowac ponad 10 psow i 14 kotow. Ile sie nasluchalam przy tej zbiorce to szkoda pisac. Ale cel byl dobry wiec bylo warto smile
              • duch_mariana Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 21:51
                > A ja myślę inaczej. Skoro jedna sąsiadka karmi koty, druga moglaby zadbac o ant
                > ykoncepcje. Chocby kupowac te tabletki i dawac karmiącej.

                Czemu niesłusznie uważasz, że osoba nie lubiąca kotów ma coś dla nich robić? Mnie na przykład nie obchodzi żywienie kotów ani ich antykoncepcja, a kasę wolę wydać na browara niż na sierściuchy. Sam zarabiam i sam decyduję na co wydaję. Mam chyba do tego prawo. Nie obchodzą mnie kocie sprawy ani zawiłości kociego charakteru. Mnie obchodzi żeby nie srały mi po działce. Myślę że autorce też dokładnie o to chodzi.
                • nangaparbat3 Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 22:13
                  Krzykiem tego nie załatwicie.
                  A koty niedokarmiane srają podobnie jak dokarmiane - obarczanie całą odpowiedzialnoscia dokarmiającej pani jest absurdalne.
                  Natomiast co do mnie, mam dość ludzi, którym wszystko przeszkadza, wszystko co żyje najchętniej by wytłukli, co rośnie (a nie jest ich własnością) wycięli, o, tu jest pieśń:
                  www.youtube.com/watch?v=Q844kmcodh4&feature=related
                • sadosia75 Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 22:53
                  Czemu niesłusznie uważasz, że osoba nie lubiąca kotów ma coś dla nich robić? Mn
                  > ie na przykład nie obchodzi żywienie kotów ani ich antykoncepcja

                  Dla kotow to pikus czy beda wysterylizowane czy nie. to nam ludziom zalezy na tym, zeby koty czy psy sie nie walesaly po okolicy a co za tym idzie nie robily sosbie kuwety z naszych ogrodow czy piaskownicy,w ktorej bawia sie nasze dzieci. Wiec sterylizacja nie jest dla nich a dla nas!
        • czarnaalineczka Re: sposób na grządki w całości ;) 20.03.11, 16:34
          >
          > A może dobrze by było odstawić koty do schroniska?

          nie mozna odstawic wolno zyjacego kota do schroniska
          schronisko moze przyjac chorego wolno zujacego kota , ale po wyleczeniu musi go wypuscic w to samo miejsce
    • czarnaalineczka koty wolno zyjace 20.03.11, 16:28
      Zabicie wolno
      żyjącego kota , jego uśmiercenie albo znęcanie się nad nim stanowi przestępstwo z art.35 ust.1
      ustawy ,zagrożone alternatywnie określoną karą ograniczenia wolności , grzywny lub
      pozbawienia wolności do jednego roku , a w przypadku działania w stosunku do zwierzęcia ze
      szczególnym okrucieństwem - do dwóch lat pozbawienia wolności (art.35 ust.2 ustawy).
      • czarnaalineczka Re: koty wolno zyjace 20.03.11, 16:28
        Kot wolno żyjący na terenie zurbanizowanym , w tym także w piwnicach bloków mieszkalnych,nie
        traci swojego przymiotu zwierzęcia dzikiego w rozumieniu art.4 pkt 21 ustawy o ochronie zwierząt
        .Nie zmienia tego faktu także i to ,że jest on okazjonalnie lub stale dokarmiany przez człowieka ,
        ponieważ w gruncie rzeczy żyje w warunkach już niezależnych od człowieka , a fakt korzystania z
        dokarmiania nie powoduje , iż stał się on przez to zwierzęciem udomowionym .
        • nangaparbat3 Re: koty wolno zyjace 20.03.11, 16:32
          Wielkie dzięki, Alineczko smile
      • duch_mariana Myszy wolno żyjące 20.03.11, 21:43
        Na działce zastawiałem pułapki na wolno żyjące myszy. Czy też podpadam pod paragraf? Pułapka klasyczna - deska, sprężyna, klapka, blokadka, myszka włazi, klapka robi jeb i myszka w średnio humanitarny sposób rozstaje się z tym światem. Czy jest to szczególne okrucieństwo?
        • nangaparbat3 Re: Myszy wolno żyjące 20.03.11, 22:17
          W cudnej powieści Tatiany Tołstoj "Kyś" ludzie po katastrofie nuklearnej żywią się głównie myszami, które sami łapią. Nie sądziłam, że to już - bo naprawdę innego powodu polowania na myszy na działce nie widzę.
          • duch_mariana Re: Myszy wolno żyjące 20.03.11, 22:25
            > Nie sądziłam, że to już - bo naprawdę innego powodu polowania na myszy na działce nie
            > widzę.

            Cały styropian pocięły, chrobotają, bobki zostawiają, tną wszystko co da się pociąć. Ścianka karton - gips przegryziona i sobie pomiędzy ścianami hulały jak chciały. Mało jeszcze strat?
            • nangaparbat3 Re: Myszy wolno żyjące 20.03.11, 22:30
              No i własnie przydałby Ci się kot - wszystkich myszy na działce nie wyłapiesz, a nawet, zaraz przybiegną nowe.
              A kot by je odstraszał, skutecznie, do kota, zwłaszcza półdzikiego, mysz raczej sie nie pcha.
              Człowieku, nawet w British Museum mieli kota na etacie smile
              • duch_mariana Re: Myszy wolno żyjące 20.03.11, 22:40
                I co ja tego kota zostawię na tydzień samego? Przecież albo pójdzie w cholerę, albo zapaskudzi cały dom. To już wolę myszy smile
                • nangaparbat3 Re: Myszy wolno żyjące 20.03.11, 22:55
                  Trzeba by mu dac jakąś możliwość wchodzenia i wychodzenia.
                  Jedzenie.
                  Być może poszedłby w cholerę, a może nie.
                  Z kotem nigdy nie ma pewności, fakt.
                  • czarnaalineczka Re: Myszy wolno żyjące 20.03.11, 23:25
                    a moj kot jest idealny big_grin
                    tak sie chcialam pochwalic tongue_out
                    • nangaparbat3 Re: Myszy wolno żyjące 20.03.11, 23:42
                      Gratuluję smile
                      Chociaż nasza kicia tez niczego sobie.

                      A jutro miałyśmy sterylizować psa czyli suczkę i w ostatniej chwili zrezygnowałysmy. Trudno, bedziemy pilnować.
    • deela Re: wstrętne kociska sąsiadów...macie sposoby? 20.03.11, 22:46
      wszystkim którzy twierdza, ze koty zawsze po sobie zakopują uświadamiam ze nie - są takie przypadki ze srają gdzie popadnie, cale późne dzieciństwo i kupę lat młodości sprzątałam po trzech takich przypadkach
      autorko, zainteresuj się takimi urządzeniami które wydaja ultradźwięki - może to odstraszy te %^$^%&$&^ śierściuchy
      o coś w ten deseń
      allegro.pl/odstraszacz-psow-kotow-itp-do-25m-animalaway-i1497871564.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka