Dodaj do ulubionych

Ciąża (nie) jest chorobą.

24.03.11, 15:58
Jest czy nie jest?

Bo jak czytam, co WHO ma do powiedzenia nt. zdrowia i choroby, to wychodzi mi, że to choroba:

Choroba - jedno z podstawowych pojęć medycznych, ogólne określenie każdego odstępstwa od pełni zdrowia organizmu.

W konstytucji z 1948 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) określiła zdrowie jako „stan pełnego, dobrego samopoczucia fizycznego, psychicznego i społecznego, a nie tylko jako brak choroby lub zniedołężnienia”. W ostatnich latach definicja ta została uzupełniona o sprawność do „prowadzenia produktywnego życia społecznego i ekonomicznego” a także wymiar duchowy



Samopoczucie fizyczne: wymioty, bóle pleców, senność, ogólne osłabienie, często hemoroidy i żylaki kończyn dolnych;

Samopoczucie psychiczne: hormony potrafią zdziałać cuda...

Samopoczucie społeczne: parę imprez mnie ominęło, nie mogłam budować społecznych więzi z powodu ciąży smile

Nie wiem, jak Wy, ale ja w ciąży wg powyższych definicji byłam, owszem, chora. I osobiście nie mam żadnej znajomej, której ciąża spełniałaby warunki zdrowia.
Obserwuj wątek
    • przeciwcialo Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 16:02
      Ciąża to stan fizjologiczny, nie bycie w ciąży nie jest patologią wink
    • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 16:09
      gorzatax napisała:
      > Samopoczucie fizyczne: wymioty, bóle pleców, senność, ogólne osłabienie, często
      > hemoroidy i żylaki kończyn dolnych;
      >
      > Samopoczucie psychiczne: hormony potrafią zdziałać cuda...
      >
      > Samopoczucie społeczne: parę imprez mnie ominęło, nie mogłam budować społecznyc
      > h więzi z powodu ciąży smile
      >
      > Nie wiem, jak Wy, ale ja w ciąży wg powyższych definicji byłam, owszem, chora.
      > I osobiście nie mam żadnej znajomej, której ciąża spełniałaby warunki zdrowia.

      No wiesz ja po 2 godzinnym joggingu albo silownie to:
      samopoczucie fiyczne: zmeczenie, ogolne oslabienie, bole konczyn, miesni, bole plecow, ogolne rozbicie
      samopoczucie psychiczne: no hormony potrafia zdzialac wiele po dlugim wysilku fizycznym, ba...uzaleznic
      samopoczucie spoleczne: no albo bieganie/silownia albo impreza, tez mnie omija i nie moge budowac wiezi spolecznych

      Czy w takim razie jogging/silownia to choroba czy nie?
    • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 16:30
      Nie jest chorobą, ale nie dajmy się zwariować w żadną stronę. Nie ma sensu chodzić na zwolnienie po zobaczeniu dwóch kresek, ani być tym przysłowiowym stachanowcem wink i pracować do końca za wszelką cenę w imię nie wiadomo czego. Ja poszłam na zwolnienie pod koniec siódmego miesiąca, na początku ponoć mi się szyjka skracała i miałam leżeć, potem się okazało, że jednak nie muszę już leżeć, bo się nie skraca, ale do pracy nie wróciłam. A nie wróciłam z tego powodu, że miałam ogromny brzuch, który mnie koszmarnie bolał i za żadne skarby nie byłabym w stanie usiedzieć przez osiem godzin za biurkiem. Jakbym się uparła, to pewnie bym i wróciła, ale po co? Na moim miejscu pracowała już przeszkolona wcześniej dziewczyna, chyba bym się tylko snuła po biurze i wszystkim marudziła, jak mi źle. Zawsze byłam i jestem sumiennym pracownikiem, który nie chodzi na zwolnienia, nawet urlopu całego nigdy nie wykorzystuję w terminie, czy naprawdę ktoś na tym stracił, że raz w życiu posiedziałam ten miesiąc czy półtora przed porodem na zwolnieniu w domu, chociaż teoretycznie mogłam do pracy wrócić?
      • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 18:19
        lejla81 napisała:
        czy naprawdę ktoś na t
        > ym stracił, że raz w życiu posiedziałam ten miesiąc czy półtora przed porodem n
        > a zwolnieniu w domu, chociaż teoretycznie mogłam do pracy wrócić?

        No stracila gospodarka, podatnicy, zwiekszyla sie dziura budzetowa...Podobne myslenie jak ty pomnozone przez ilosc ciezarnych ktore podzielaja twoje poglady i siedza krocej lub dluzej na zwolnieniach na wielki brzuch a robia sie calkiem niezle kwoty. Tak, tak...kij w mrowisko, bo jak mozna, bo skladki sie placi i tratatata...znam to.
        Ale co tam PL jest bardzo bogatym panstwem, tylko niech sie potem ciezarne i swieze matki nie dziwia czemu takie urlopy macierzynskie krotkie, czemu polityka prorodzinna taka marna...i jakos nikt nie bierze pod uwage ze w tych panstwach co niby ta polityka lepsza ciezarne zapylaja do pracy do konca, a zwolnienia dostaje sie jak sie jest chorym lub laduje w szpitalu a nie na zmeczenie i wielki brzuch.
        • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 19:17
          I co z tego? W tej chwili to ja jestem podatnikiem, który płaci na te złe, niedobre ciężarne, które w 9 miesiącu już nie mają siły pracować. Jakoś mnie to nie boli. Bardziej mnie wkurzają inne bezsensowne wydatki typu finansowanie partii. Społeczeństwo to grupa ludzi, którzy w określonych warunkach w jakiś sposób się wspierają, nawet jeśli doraźnie nic z tego nie mają.
          Jakoś niedokładnie czytałaś mojego posta - miałam duży brzuch, co wiązało się dla mnie z koszmarnym bólem, który nie pozwalał mi spędzać dłuższego czasu w innej pozycji niż leżąca. Skoro dostałam zwolnienie, to lekarz uznał to za wystarczający powód, dla którego nie powinnam chodzić do pracy. Oczywiście mogłam mu powiedzieć, że czuję się fantastycznie i marzę o tym, żeby wrócić do pracy.
          Nie wiem, czemu tak narzekasz na Polskę, mam przyjaciółkę w Norwegii, oprócz urlopu wypoczynkowego ma ileś dni, w które nie musi przychodzić do pracy, jeśli się źle poczuje i nie musi mieć na to nawet zwolnienia lekarskiego. Z tego co wiem, Norwegowie wykorzystują to ile wlezie.
          • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 19:45
            lejla81 napisała:

            > Skoro dostałam zwolnienie, to lekarz uznał to za wystarc
            > zający powód, dla którego nie powinnam chodzić do pracy.

            Ja nie personalnie do ciebie i do twojego zwolnienia...ale chyba tajemnica nie jest ze można dostać zwolnienie na 2 kreski, bo lekarz tak uzna wink

            mam przyjaciółkę w Norwegii, oprócz ur
            > lopu wypoczynkowego ma ileś dni, w które nie musi przychodzić do pracy, jeśli s
            > ię źle poczuje i nie musi mieć na to nawet zwolnienia lekarskiego. Z tego co wi
            > em, Norwegowie wykorzystują to ile wlezie.

            Tak... Pewnie szumnie 4 dni w roku i to jeszcze hurtem ich wziąć nie można, a ze urlopu mniej niż w PL wspomniala,?
            • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 21:03
              Nie wiem dokładnie ile, ale z pewnością nie wykorzystują tego tylko wtedy, kiedy są naprawdę chorzy wink Ludzie wszędzie kombinują, nie patrząc na gospodarkę niestety.
              Chyba lekarze w Polsce teraz nie są tacy chętni do wystawiania zwolnień na dwie kreski.

              Jeszcze tak sobie myślę - jak źle się czujesz z powodu choroby to logiczne, że nie idziesz do pracy, a jak się źle czujesz, bo jesteś w ciąży, to musisz za wszelką cenę iść, bo ciąża to nie choroba. Trochę absurd.
              • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 09:44
                lejla81 napisała:

                > Nie wiem dokładnie ile, ale z pewnością nie wykorzystują tego tylko wtedy, kied
                > y są naprawdę chorzy wink Ludzie wszędzie kombinują, nie patrząc na gospodarkę ni
                > estety.

                Nie myl pojec...to nie kombinowanie, jesli jest cos co sie ci nalezy, jest prawnie usankcjonowane przepisami, kombinowaniem natomiast jest cos na co musisz zalatwiac lewe papiery.
                W PL jest 2 dni opieki nad dzieckiem i niekoniecznie wykorzystywane jest po to aby sie chorym dzieckiem zajmowac, jest brane bo jest i sie nalezy i wcale kombinowaniem to nie jest - ot przepis
                • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 13:13
                  > W PL jest 2 dni opieki nad dzieckiem i niekoniecznie wykorzystywane jest po to
                  > aby sie chorym dzieckiem zajmowac,
                  No i słusznie, bo to są dwa dni opieki nad zdrowym dzieckiem. Na chore masz bodajże 180dni. Ja akurat dzisiaj jestem "na opiece" bo mi się opiekunka rozchorowała.
                  • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 16:16
                    memphis90 napisała:
                    > No i słusznie, bo to są dwa dni opieki nad zdrowym dzieckiem. Na chore m
                    > asz bodajże 180dni. Ja akurat dzisiaj jestem "na opiece" bo mi się opiekunka ro
                    > zchorowała.

                    Eee tam...nie znasz takich co to wykorzystuja na zupewlnie inne rzeczy niz opieka nad jakimkolwiek dzieckiem? U mnie kolezanka jedna kolezanka po stluczce na mechanika potrzebowala, inna po to by dopilnowac goscia od plytek, a co nalezalo jej sie, napisala ze opieka nad dzieckiem i kto ja sprawdzi? A na dzieci i tak tylko smarklo a zwolnienia braly
                    • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 21:27
                      Nie wiem, jak to jest, ale szczęka mi opadła, jak pod koniec roku panie w kadrach zwróciły mi uwagę, że nie wykorzystałam "opieki". "To pani weźmie teraz, będą dwa dni urlopu więcej"...
                • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 17:26
                  Nie mylę pojęć. Oni mają te dni na wykorzystanie kiedy są chorzy, ale nie na tyle, żeby lecieć do lekarza po zwolnienie, a biorą je kiedy nie są chorzy, ale na przykład chcą gdzieś sobie pojechać, a cały urlop już wykorzystali. Jaka różnica między nimi a matką, która bierze opiekę, a jedzie do mechanika??
                  • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 19:06
                    lejla81 napisała:

                    > Nie mylę pojęć. Oni mają te dni na wykorzystanie kiedy są chorzy, ale nie na ty
                    > le, żeby lecieć do lekarza po zwolnienie, a biorą je kiedy nie są chorzy, ale n
                    > a przykład chcą gdzieś sobie pojechać, a cały urlop już wykorzystali. Jaka różn
                    > ica między nimi a matką, która bierze opiekę, a jedzie do mechanika??

                    A ja myśle ze mylisz bo nie odrozniasz czegoś co się komuś należy przepisami od tego na co
                    musisz kombinować lewe papiery, zastanawiać się czy cię sprawdza czy nie, itd I faktycznie się nawykorzystują i nabiorą 4 dni w roku, których na dokładkę hurtem wziąć nie można, pewnie niektóre firmy jeszcze za to nie płaca.
                    Poza tym masz blade pojęcie jak wystawiane są zwolnienia i kiedy należy się udać do lekarza, zapewniam cię ze nikt z gorączka bez odczekania conajmniej 2 dni nie zjawia się u lekarza bo odesle i kaze poczekac, bo zwykle własnie po 2 zaczyna się poprawiać stad własnie 2 dni kiedy możesz sobie spokojnie pochorowac, jak nie przechodzi to idziesz do lekarza, wiec to nie lenistwo tylko rozsądek
                    No i różnica miedzy mną a tobą ze ja nie uważam za kombinatorstwo to ze matka wykorzysta 2 dni na gościa od płytek tak jak i kogoś innego ze swoje ustawowe dni wykorzysta na coś innego niż chorba np na rozmowę kwalifikacyjną, załatwienie sprawy ale już udawanie ze się jest chorym tydodniami i miesiącami bo się ma brzuch już tak
                    • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 19:22
                      Oszukiwanie jest oszukiwaniem, nie widzę żadnej różnicy. Lewych papierów nie kombinują, ale dzwonią do pracodawcy i ściemniają, że zatruli się sałatką z łososia, podczas gdy w rzeczywistości śmigają na nartach.
                      Może mam im blade pojęcie, najwyraźniej ja tak nie robię, ani nie mam w swoim otoczeniu osób, które by tak robiły. Może cały problem jest zatem wydumany?
                      • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 22:32
                        lejla81 napisała:

                        > Oszukiwanie jest oszukiwaniem, nie widzę żadnej różnicy. Lewych papierów nie ko
                        > mbinują, ale dzwonią do pracodawcy i ściemniają, że zatruli się sałatką z łosos
                        > ia, podczas gdy w rzeczywistości śmigają na nartach.

                        No ale co cię tak to boli ze w jakiejś Norwegii można sobie zadzwonić i iść na chorobowe bez swistka. Rzuć sobie okiem na tabelke jak często chorują Norwedzy jak Polacy i może cię oswieci ze jeszcze całkiem sporo maja do nas a i urlopu maja mniej bo tylko 4 tygodnie:
                        www.finfacts.ie/irishfinancenews/article_1010288.shtml
                        • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 21:45
                          Nic mnie nie boli oprócz demonizowania Polaków.
                        • kisos Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 00:08
                          eee, 4 tygodnie, czyli 20 dni roboczych, plus te 4, które są "tak o", czyli, łopaniejezusie, całe 2 dni mniej niż u nas pełny wymiar. dobrze liczę?
                          • lia.13 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 00:41
                            i to pełny wymiar po 10 latach. Wcześniej to się tylko 20 dni w Polsce należy.
                            Zawsze mnie rozwalają emocjonalnie takie zazdrośnice, które się rzucają, bo kobieta na 6 tygodni przed porodem poszła na zwolnienie lekarskie. Bo gospodarka na tym traci. Hahaha, wolne żarty. A w jaki to niby sposób? I ile jeśli łaska wyliczyć?
                            Przez 4 tygodnie L4 (33 dni) płaci pracodawca. Podatnicy zatem płacą zaledwie przez 2 tygodnie. A czyżby owa kobieta w ciąży nie była podatnikiem? Ona podatków nie płaci? Ma zatem pełne prawo pójść sobie za zwolnienie lekarskie. Dodatkowo, tyle się mówi o tym, że społeczeństwo umiera, że za 30 lat nie będzie komu na nas pracować, a jak już kobieta podejmuje ten trud, aby państwu przysporzyć nowego podatnika, to jeszcze psy na niej wieszają, że na L4 w czasie ciąży poszła. No po prostu żal człowieka rozkłada na czynniki pierwsze jak się czyta takie posty.
                            • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 13:07
                              lia.13 napisała:
                              A czyżby owa kobieta w ciąży nie była podatnikiem? Ona podatkó
                              > w nie płaci? Ma zatem pełne prawo pójść sobie za zwolnienie lekarskie.

                              Tak...jest podatnikiem i bedzie jeszcze wiekszym podatnikiem i bedzie jeszcze wiecej potracane z jej pensji na szerokie rzesze leni: tych od wczesnych emerytur, tych z przywilejami, tych na zwolnieniach lekarskich itd, itp.
                              Jak bedziesz potem jeczec czemu panstwo nie buduje zlobkow, przedszkoli, szkol, dlaczego nie placi dodatkow itp to sie zastanow ilu takich nierobow z wyciagnieta reka bo im sie nalezy, bo sa podatnikami a ilu faktycznie tych placacych.

                              Dodatkow
                              > o, tyle się mówi o tym, że społeczeństwo umiera, że za 30 lat nie będzie komu n
                              > a nas pracować, a jak już kobieta podejmuje ten trud, aby państwu przysporzyć n
                              > owego podatnika,

                              A dasz gwarancje ze ten potencjalny podatnik bedzie polskim podatnikiem, dasz gwarancje ze ten podatnik bedzie w ogole podatnikiem?
                              Bo moze bedzie tak jak wielu innych tylko z wyciagnieta reka bo mu sie nalezy...a moze bedzie marginesem, patologia, a moze wyjedzie za granice i bedzie palcic gdzie indziej podatki by wlasnie nie placic na takich z wyciagnietymi rekami...opcji calkiem sporo by dzis nie placic na twojego potencjalnego podatnika tongue_out
          • mijaczek Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 15:01
            lejla81 napisała:
            Nie wiem, czemu tak narzekasz na Polskę, mam przyjaciółkę w Norwegii, oprócz ur
            > lopu wypoczynkowego ma ileś dni, w które nie musi przychodzić do pracy, jeśli s
            > ię źle poczuje i nie musi mieć na to nawet zwolnienia lekarskiego. Z tego co wi
            > em, Norwegowie wykorzystują to ile wlezie.

            Norwegia ma rope, a Polska nie.
            Norwegie stac na to, a Polske nie.
          • halapta Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 27.03.11, 09:29
            lejla81 napisała: W tej chwili to ja jestem podatnikiem, który płaci na te złe, nied
            > obre ciężarne, które w 9 miesiącu już nie mają siły pracować. Jakoś mnie to nie
            > boli.

            Ja będąc na l4 od 4mc wychodziłam z założenia, że wcześniej płacąc składki, uskładałam sobie wystarczająco, by tyle L4rować. Wszak wcześniej ich nie wykorzystywałam smile
        • kura17 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 10:19
          > i jakos nikt nie bierze pod uwage ze w tych panstwach
          > co niby ta polityka lepsza ciezarne zapylaja do pracy do konca, a zwolnienia do
          > staje sie jak sie jest chorym lub laduje w szpitalu a nie na zmeczenie i wielki brzuch.

          nie wiem, czy uwazasz niemcy za takie panstwo, co polityka prorodzinna jest niby lepsza? tutaj ciezarne moga (prawie MUSZA) isc na zwolnienie 6 tygodni przed terminem porodu. gdy porod sie opoznia, dodaje sie ten czas, bez odbierania z maciezynskiego. jest to przywilej kobiet w ciazy, ale w zasadzie traktuje sie go jako OBOWIAZEK - ja dwa razy mialam powazne klopoty, zeby tych calych 6 tygodni wolnego NIE wziac (mozna wziac teoretycznie dowolna ilosc)... mialam wrecz rozmowy z przedstawicielka organizacji kobiecej u mnie w pracy... ze dzialam przeciwko ciezko wywalczonym przywilejom wink

          podobnie jest w belgii. tutaj mozna nawet przelozyc te tygodnie przed porodem (6 lub 8, nie pamietam) na czas PO porodzie, zwiekszajac sobie dlugosc maciezynskiego (w niemczech nie mozna).

          faktem jest, ze nie ma nawet mowy o zwolnieniu po zobaczeniu 2 kresek (chyba, ze sa powody medyczne), ale kontrola miejsc pracy jest spora i ciezarne maja wplyw na swoje warunki pracy. ze mna kilka razy przeprowadzano ankiety, czy mam wszystko, co mi prawo w ciazy w pracy zapewnia i czy nie mam skarg na pracodawce. jeden z moich szefow przepraszal mnie bardzo, ze nie ma na moim poziomie sofy, na ktorej moglabym odpoczywac w pozycji co najmniej pol-lezacej... sofa byla gdzies w piwnicznym pokoju, a ponoc miala byc na tym samym pietrze, gdzie pracowalam (takie byly przepisy dotyczace mojego miejsca pracy).
          • ib_k Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 10:37
            kura17 napisała:
            > nie wiem, czy uwazasz niemcy za takie panstwo, co polityka prorodzinna jest nib
            > y lepsza? tutaj ciezarne moga (prawie MUSZA) isc na zwolnienie 6 tygodni przed
            > terminem porodu

            tylko że w DE macierzyński trawa zdaje się 14 tygodni i nie jest płatny w 100%, w PL też możesz iść wcześniej na urlop macierzyński a trwa on 20-22 tyg i jest płatny w 100%(średnia)

            no fakt kanapy nikt ciężarnym nie stawia...
        • whitney85 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 15:08
          OMG! Polska jest biednym krajem przez ciężarne... Nie przez to przecież, że setki spółek skarbu państwa rozdaje między siebie państwowe pieniądze i nie przez to, że latami na lewych rentach siedzą Ci, którym pracować się nie opłaca ale przez te głupie baby co z wielkim brzuchem do tyry latać nie chcą... Dopóki kobiety same będą takie głupoty p..., nigdy równouprawnienia się nie doczekamy.
        • villianna Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 18:40
          hanalui napisała:

          > lejla81 napisała:
          > czy naprawdę ktoś na t
          > > ym stracił, że raz w życiu posiedziałam ten miesiąc czy półtora przed por
          > odem n
          > > a zwolnieniu w domu, chociaż teoretycznie mogłam do pracy wrócić?
          >
          > No stracila gospodarka, podatnicy, zwiekszyla sie dziura budzetowa...Podobne my
          > slenie jak ty pomnozone przez ilosc ciezarnych ktore podzielaja twoje poglady i
          > siedza krocej lub dluzej na zwolnieniach na wielki brzuch a robia sie calkiem
          > niezle kwoty. Tak, tak...kij w mrowisko, bo jak mozna, bo skladki sie placi i t
          > ratatata...znam to.

          Skoro taki dobry z ekonomii i matematyki jesteś to oblicz ile pieniędzy wydaliby podatnicy, jeśli lejla81 chodziłaby do pracy ze skracającą się szyjką macicy, w efekcie czego pod koniec 7 miesiąca ciąży urodziłaby wcześniaka, który wymagałby wielomiesięcznej rehabilitacji. Sama lejla raczej nie mogłaby po macierzyńskim wrócić do pracy, bo musiałaby dalej rehabilitować dziecko.

          Jak ja uwielbiam takie mądrale.
        • chusteczka4 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 06:31
          Poszłam na zwolnienie w 4 miesiącu ciąży, bo nie chciało mi sie pracować, wolałam siedzieć na dupie w domu i mieć kase tongue_out
    • sotto_voce Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 19:04
      Te definicje są bardzo naciągane, niestety. "Stan pełnego dobrego samopoczucia..." nie może być samoistną definicją zdrowia, bo wówczas mój syn z astmą świetnie kontrolowaną lekami byłby zdrowy. Definicja zdrowia MUSI być uzupełniona "brakiem choroby lub zniedołężnienia". A wtedy zdrowie definiujemy z użyciem pojęcia "choroba", a pojęcie "choroba" z użyciem pojęcia "zdrowie". Metodologicznie nie do przyjęcia.
    • klubgogo Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 20:28
      >Nie wiem, jak Wy, ale ja w ciąży wg powyższych definicji byłam, owszem, chora. I osobiście nie mam żadnej znajomej, której ciąża spełniałaby warunki zdrowia<

      Biedactwo, skoro przechorowałaś 9 miesięcy wyłączając się w tym czasie ze społeczeństwa, nie miałaś okazji poznac mojej osoby. Zapewniam Cie, że moja ciąża spełniała warunki zdrowia.
      • wuika Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 20:45
        Mi ciąża szkodzi - głównie na głowę. Jakoś nie umiem się uspokoić i wmówić sobie, że nic się nie dzieje, skoro co chwilę coś się dzieje.
      • ma_dre Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 20:51
        no to dobrze, tylko pozazdroscic, ale zauwaz ze zadnej twojej zaslugi w tym nie bylo... wiec uszanuj kobiety ktore maja inaczej uncertain
    • naomi19 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 21:08
      Ciąża to oczywiście nie choroba, ale nie dajmy się zwariować- to ne jest stan dla kobiety NORMALNY, gdy płód rozrasta się w brzuchu do niebotycznych rozmiarów big_grin, wyciskając wszystkie narządy, które są zazwyczaj w jamie brzusznej do klatki piersiowej uciskając płuca. Oczywiście- stan wyjątkowy i wspaniały, jednak nie sądziłam tak prze ok miesiąca nie ruszając się kompletnie z łóżka, jedyne moje wyjścia to były wizyty do ubikacji a lbo w celu wpróżnienia albo w celu wymiotów, jakieś kilka dziennie. To nie jest normalne, że wszytskie zapachy czuje się ze zdwojoną siła tj poduszka śmierdzi (to nic że świeża), wędlina śmierdzi, idąc ulicą- wszystko śmierdzi a kilkadziesiąt kroków dalej ktoś pali papierosa- no porzygam się.
      Mojej kuzynce podczas ciąży "wysiadł" kręgosłup lędźwiowy-zaległa w łóżku, mnie- szyjny, przez kilka dni nie mogłam ryszyć głową, nie mówiąc o ręce, problemy pozostały do dziś ( w ciąży przed samym porodem rozluźniają się wiezadła->ułatwienie porodu, niestety dotyczy to wszystkich stawów, również kręgosłupa, stąd częste dyskopatie), a co mogłam sobie łyknąć? Apapbig_grin nawet nie łykałam bo na tak straszy ból apap w ogóle nie działa, nawet nie mogłam się posmarować żadną maścią, wykluczając homeopatyczn,ą, która nie działa, no i została mi kapusta, tak okłady z kapusty.
      Śmieszą mnie wypowiedzi niektórych osób, w szczególności kobiet nierodzących jeszcze albo mężczyzn że CIĄŻA TO FIZJOLOGIA, są to jazdy hormonalne, o jakich oni nawet nie śnili. Oczywiście trendy jest mówić jak to rewelacyjnie ciążę się znosiło, że pracowało się do dnia porodu, a zaraz po porodzie, jakieś 3 dni wróciło się do pracy, no bo przecież dla Państwa i dla naszej ukochanej firmy tak należy czynić, że w ciąży możnaby spędzić całe życie, jasne, że są takie kobiety, które nie miały ŻADNYCH objawów ciąży (i połogu pewnie też), chyba oprócz powiększonego brzucha, no ale na to cierpi 60% mężczyzn po 40 rż więc to nie az tak straszne smile
      • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 09:54
        naomi19 napisała:
        > Oczywiście trendy jest mówić jak to rewelacyjnie ciążę się z
        > nosiło, że pracowało się do dnia porodu, a zaraz po porodzie, jakieś 3 dni wró
        > ciło się do pracy, no bo przecież dla Państwa i dla naszej ukochanej firmy tak
        > należy czynić,

        Tiaaaaa...i najczesciej chore na ciaze sa te co pracuja na etatach, za to te co maja wlasne firmy, same sobie panem sterem i okretem na ciaze nie choruja, jesli juz to faktycznie chore sa naprawde z szpitalem w pakiecie. Dziwne nie, ciekawe dlaczego?

        Jesli by panstwo nie placilo 100% za ciazowe chorobowe a tak ja za normalne lub mniej w przypadku dlugich zwolnien to pewnie niejedna by ozdrowiala big_grin
        • franczii Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 10:02
          To chyba jasne, ze motywacja jest zupelnie inna.
          Gdybym miala dbac o swoje to moze i sklonna bylabym do poswiecen i nie wykluczam, ze postaralabym sie przejsc do porzadku dziennego nad np. rzyganiem w ciazy. Ale poswiecac sie kiedy jest sie najemnym pracownikiem? W imie czego? Chyba tylko glupoty.
        • zolla78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 11:14
          hanalui napisała:
          >Tiaaaaa...i najczesciej chore na ciaze sa te co pracuja na etatach, za to te co maja wlasne firmy, same sobie panem sterem i okretem na ciaze nie choruja, jesli juz to faktycznie chore sa naprawde z szpitalem w pakiecie. Dziwne nie, ciekawe dlaczego?>

          Po pierwsze bardzo często jest tak, że jednak chorują i:
          1. ze względów finansowych, ale ze szkodą dla siebie i dziecka pracują, bo w przeciwieństwie do etatu, jak nie pracują to nie mają zarobków,
          2. nie pracują, ale tego nie widać, bo nie mają z tego tytułu jakiś specjalnych zasiłków, zatem czasem nie opłaca się im nawet brać zwolnień lekarskich, ale nie mają wtedy kasy

          Ogólnie jak jesteś na własnej działalności i masz ciążę z komplikacjami mniejszymi lub większymi, to masz przechlapane w tym kraju.
          • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 12:06
            zolla78 napisała:
            > Po pierwsze bardzo często jest tak, że jednak chorują i:
            > 1. ze względów finansowych, ale ze szkodą dla siebie i dziecka pracują, bo w pr
            > zeciwieństwie do etatu, jak nie pracują to nie mają zarobków,
            > 2. nie pracują, ale tego nie widać, bo nie mają z tego tytułu jakiś specjalnych
            > zasiłków, zatem czasem nie opłaca się im nawet brać zwolnień lekarskich, ale n
            > ie mają wtedy kasy

            No widzisz...a te na etatach poniewaz wiedza ze czy przyjda do pracy czy nie to tyle samo dostana wynagrodzenia to maja to w 4 literkach, wystarczy ze strzyknie, lub sie jej ziewa i buch na zwolnienie. Stad tez jesliby zwolnienia ciazowe byly platne jak normalne chorobowe to juz pewnie wiele by sie zastanowilo czy warto na brzuch byc chorym.
            Widzisz u mnie na zgnilym zachodzie na ktorym podobno lepiej z polityka prorodzinna nie ma zwolnien cizowych, sa platne tak sam jak zwyczajne i to jeszcze nie % pensji tylko z gory ustalona stala stawka na poziomie nizszym niz zasilek dla bezrobotnych. Jak ciezarna dlugo choruje i przekroczy chyba 23 tydzien, pracodawca moze ja wyslac na urlop maciezynski bo juz wtedy mozna go zaczac i sorry jak wykorzystasz to potem z dziecieciem ci czasu nie zostanie. I dziwnym trafem ciezarne jakies zdrowsze na tym zgnilym zachodzie chodz udogodniej mniej bo Polki okrotnie narzekaja ze w Pl to i tamto a tu nie ma tak fajnie smile

            > Ogólnie jak jesteś na własnej działalności i masz ciążę z komplikacjami mniejsz
            > ymi lub większymi, to masz przechlapane w tym kraju.

            No wlasnie kolezanka jest fryzjerka i ma zaklad fryzjerski w PL i zdarzylo sie ze i ona i jej pracownica byly w ciazy w tym samym czasie, przy czym pracownica po 2 kreskach na zwolnienie, bo warunki szkodliwe, a moja kolezanka cala ciaze zapylala do pracy, jedna nie mogla pracowac no bo farby do wlosow, chemikalia choc pomieszczenie klimatyzowane i odpowiednio dostosowane druga jakos mogla i warunki nie byly szkodliwe.

            • lia.13 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 00:59
              kompletnie nie zrozumiałaś tego co przedmówczyni napisała. Napiszę zatem dobitniej. Twoja nie poszłs ns L4, bo by zbankrutowała. To jedyny powód. Nie zas dlatego, że taka zdrowa była.
      • whitney85 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 15:18
        |"Ciąża to oczywiście nie choroba, ale nie dajmy się zwariować- to ne jest stan dla kobiety NORMALNY, gdy płód rozrasta się w brzuchu do niebotycznych rozmiarów , wyciskając wszystkie narządy, które są zazwyczaj w jamie brzusznej do klatki piersiowej uciskając płuca. Oczywiście- stan wyjątkowy i wspaniały, jednak nie sądziłam tak prze ok miesiąca nie ruszając się kompletnie z łóżka, jedyne moje wyjścia to były wizyty do ubikacji a lbo w celu wpróżnienia albo w celu wymiotów, jakieś kilka dziennie. To nie jest normalne, że wszytskie zapachy czuje się ze zdwojoną siła tj poduszka śmierdzi (to nic że świeża), wędlina śmierdzi, idąc ulicą- wszystko śmierdzi a kilkadziesiąt kroków dalej ktoś pali papierosa- no porzygam się.
        Mojej kuzynce podczas ciąży "wysiadł" kręgosłup lędźwiowy-zaległa w łóżku, mnie- szyjny, przez kilka dni nie mogłam ryszyć głową, nie mówiąc o ręce, problemy pozostały do dziś ( w ciąży przed samym porodem rozluźniają się wiezadła->ułatwienie porodu, niestety dotyczy to wszystkich stawów, również kręgosłupa, stąd częste dyskopatie), a co mogłam sobie łyknąć? Apap nawet nie łykałam bo na tak straszy ból apap w ogóle nie działa, nawet nie mogłam się posmarować żadną maścią, wykluczając homeopatyczn,ą, która nie działa, no i została mi kapusta, tak okłady z kapusty.
        Śmieszą mnie wypowiedzi niektórych osób, w szczególności kobiet nierodzących jeszcze albo mężczyzn że CIĄŻA TO FIZJOLOGIA, są to jazdy hormonalne, o jakich oni nawet nie śnili. Oczywiście trendy jest mówić jak to rewelacyjnie ciążę się znosiło, że pracowało się do dnia porodu, a zaraz po porodzie, jakieś 3 dni wróciło się do pracy, no bo przecież dla Państwa i dla naszej ukochanej firmy tak należy czynić, że w ciąży możnaby spędzić całe życie, jasne, że są takie kobiety, które nie miały ŻADNYCH objawów ciąży (i połogu pewnie też), chyba oprócz powiększonego brzucha, no ale na to cierpi 60% mężczyzn po 40 rż więc to nie az tak straszne " |
        - nic dodać, nic ująć. Gdyby faceci zachodzili w ciążę, to
        1. aborcja byłaby legalna
        2. wolne braqliby od 2 kresek
        3. nauka pozwoliłaby na rozwój płodu poza organizmem
        4. znieczulenie lub cc byłoby legalne i bezpłatne
        Teraz na rękę im jest zastana sytuacja, której strażniczkami są same kobiety. Jedna drugą zje za to, że chce sobie jakoś życie ułatwić.
    • joanna29 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 24.03.11, 21:33
      Miałam wszelkie podstwy do otrzymania zwolnienia. Nie korzystałam ze zwolnienia, bo bałam się sama siedzieć w domu. Jak by mi sie coś stało to w pracy przynajmniej ludzie by mi pomogli.
      Zwolnienie jest fajne jak zdrowie i życie dziecka i matki nie są zagrożone.
      Przemeczenie i złe samopoczucie w ciąży były niczym w porównaniu z przemęczeniem w okresie noworodkowym i niemowlecym, ale na to zwolnienia nie dają.
      • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 13:18
        > Przemeczenie i złe samopoczucie w ciąży były niczym w porównaniu z przemęczenie
        > m w okresie noworodkowym i niemowlecym, ale na to zwolnienia nie dają.

        Nic dodać, nic ująć! Moje dziecko od kilku tygodni nie śpi w nocy, budzi się co godzinę, a o 4 ma fazę na gadanie i fikanie nogami. Jestem wykończona totalnie, ciąża to przy tym pikuś. Ale zwolnienia na fikającego o 4 nad ranem niemowlaka nie ma.
        • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 15:55
          memphis90 napisała:
          Ale zwolnienia na fikającego o 4 nad ranem niemowla
          > ka nie ma.

          No jak to nie ma...jest przeciez 2 dniowa opieka nad dzieckiem, mozna wykorzystac na takie fikajace, musisz tylko podagac z nim ze 2 dni i tyle wink
          • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 23:01
            Dwa dni? Co to są dwa dni? Chętnie przespałabym dwa tygodnie. Albo spędziła chociaż pół dnia bez dzieci... (łomatko, herezja, zaraz mi klawiatura spłonie!)
      • truscaveczka Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 22:12
        W ciąży głównie leżałam z nogami do góry, upały mnie próbowały załatwić - a z noworodkiem i niemowlakiem miałam spa w domu, relaks, nieco nudy, sporo rozrywki. Przesadzasz, posiadanie niemowlaka w domu to pikuś w porównaniu z dolegliwościami ciązowymi, phi, dziecko, też mi coś.
    • kota_marcowa Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 00:40
      Niby nie choroba, ale w wykazie jednostek chorobowych ICD10 się znajdujesmile
      • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 13:19
        W wykazie ICD masz też np. "wątroba", serce"- czy to znaczy, że fakt posiadania wątroby i serca to choroba?
        • kota_marcowa Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 13:40
          Pierwsze słyszę żeby w kodach ICD 10 było coś takiego jak wątroba i serce, dolegliwości z nimi związane i owszem. ICD 10 to wykaz JEDNOSTEK CHOROBOWYCH, które wpisuje się do historii choroby i wykazuje do funduszu.
          • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 21:33
            Taaa, niezdanie egzaminu to niewątpliwie też jednostka chorobowa... Bo w ICD10 jest taki twór wymieniony.
            • kota_marcowa Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 23:08
              > Taaa, niezdanie egzaminu to niewątpliwie też jednostka chorobowa... Bo w ICD10
              > jest taki twór wymieniony.

              Nie zmyślaj, pracuję na codzień z kodami ICD 10 i jeżeli już wymyślasz takie głupoty jak "watroba, płuca, niezdanie egzaminu" to napisz jakie to niby według ciebie jest rozpoznanie. Przeproszę cię za to, co teraz piszę, jak napiszesz konkretne rozpoznanie na potwierdzenie tych bredni, które wypisujesz.
              • kota_marcowa Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 23:10
                eksjuz mła "watroba, płuca", miało byc serce.
              • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 23:05
                Nie zmyślam, też pracuję codziennie z ICD10. I kiedyś dla rozrywki poczytaliśmy sobie różne działy. Była niezdolność do pracy z powodu niezdania egzaminu. A jak widzę "wątroba, nieokreślona" to sama nie wiem, co autor miał na myśli- więc jak mam Tobie wytłumaczyć? A dziś widziałam w karcie wypisowej rozpoznanie "noworodek donoszony" czy jakoś tak- w każdym razie żadna patologia (bo "wcześniactwo" byłoby już zrozumiałe).
    • szironna Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 06:13
      chorobą nie, ale stanem podwyższonego ryzyka już tak. super jeśli kobieta te 9 m-cy przechodzi bez żadnych komplikacji. niestety osobiście nie znam żadnej, która miałaby ciążę bezproblemową. myślę też, że jeżeli kobieta miała właśnie taką "zdrowa" ciążę, nie do końca zrozumie tę, której ciąża taką nie była.
      • evee1 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 06:54
        To jeszcze zalezy co uznamy za te "komplikacje", a tak sie sklada, ze w Polsce ciaza jest traktowana jak choroba i jest dosc zmedykalizowana w porownaniu z innymi krajami.
        • naomi19 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 09:04
          Boże kochany, jak nie chcesz nic komletnie łykać podczas ciąży, to nie łykaj, a nie narzekaj, że inne łykają.
    • alabama8 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 08:12
      Ciąża nie jest chorobą? A szpitale są jak pamiętam dla chorych.
      Po co w takim razie oddziały położnicze dla młodych, ZDROWYCH kobiet w wieku rozrodczym? Ciekawe co na to NFZ? Chorych nie leczy a zdrowym otwiera oddziały położnicze i noworodkowe. Bycie noworodkiem to też nie choroba.

      A mundralińskie jak się tak dobrze czuły w ciąży to po jakiego grzyba zdrowe jechały do szpitali, zapierdzielały do szkoły rodzenia żeby sobie zaklepać miejscówe w Świętej Zofii. Zdrowe siedzą w domu albo do roboty.
      • naomi19 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 09:05
        No dokłądnie. I urodzić też w domu mogły, po co w ogóle do ginekologa chodzić całą ciążę, przecież to NIE CHOROBA!
        • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 13:22
          A znasz pojęcie "profilaktyka"? Na mammografię też pójdziesz, jak Ci rak zeżre pół piersi i w klatce piersiowej zrobi się ropiejący krater- czy też planujesz badać się regularnie? A przecież cycki to nie dwie choroby i posiadanie cycków z kobiety chorej nie czyni...
    • deodyma Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 08:56
      choroba nie jest, ale nie jest tez stanem normalnym, gdzie mozna robic to, co sie robilo przed zajsciem w ciaze.
      jesli to nie choroba, dlaczego kobiety sa przenoszone na inne stanowiska pracy, gdzie niejednokrotnie maja lzej?
      jesli takiego stanowiska pracodawcy nie sa w stanie im zapewnic, dlaczego kaza im isc na l4?
      w drugiej ciazy na pewno na chora nie wygladalam, co to to nie.
      niejedna osoba mowila, ze zazdrosci mi samopoczucia i energii, bo faktycznie zasuwalam, jak torpeda i co z tego, jak dwa razy wyladowalam w szpitalu, bo cisnienie skakalo mi od 160/100-200/120?
      i o dziwo, na zdrowa wygladalambig_grin
      • deodyma Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 08:56
        i na lekach jechalam, ktore pod koniec juz mi nawet nie pomagaly.
    • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 13:25
      Zgodnie z tą definicją nie znam ani jednej osoby zdrowej, niezależnie od ciąży. Z kimkolwiek bym nie rozmawiała- zawsze albo akurat palec boli, albo nastrój siada, albo imprezka ominęła, albo teściowa w gości zawitała, albo nie chce im się życia produktywnego prowadzić ... Wszyscy chorzy! Dlatego jesteśmy krajem rencistów.
      • annakate Re: Ciąża (nie) jest chorobą. Zaraźliwą. 25.03.11, 13:39
        ja mam symptomy choroby z powodu ciąży koleżanki z pracy. Od chwili kiedy sie o ciazy dowiedziała jest na zwolnieniu, prawie ze w pierwszym miesiącu szyjka jej się skracała czy coś... w każdym razie dobrnęla do 9 miesiąca bez jednego dnia w szpitalu, bez szwów i leków, choc cały czas z grobową mina informowała, że nie jest dobrze. Na zakupach była widywana bez oznak złego samopoczucia. Ja tym czasem jestem utyrana do granic możliwości, boli mnie kręgosłup i siadają oczy, bo ślęczę nad swoim i jej. Ponadto nie mam czasu ani sił na utrzymywanie więzi społecznych, chodzę na przemian wściekła i zrezygnowana.
        • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. Zaraźliwą. 25.03.11, 16:10
          annakate napisała:

          > ja mam symptomy choroby z powodu ciąży koleżanki z pracy. Od chwili kiedy sie o
          > ciazy dowiedziała jest na zwolnieniu, prawie ze w pierwszym miesiącu szyjka je
          > j się skracała czy coś... w każdym razie dobrnęla do 9 miesiąca bez jednego dni
          > a w szpitalu, bez szwów i leków, choc cały czas z grobową mina informowała, że
          > nie jest dobrze. Na zakupach była widywana bez oznak złego samopoczucia. Ja tym
          > czasem jestem utyrana do granic możliwości, boli mnie kręgosłup i siadają oczy
          > , bo ślęczę nad swoim i jej. Ponadto nie mam czasu ani sił na utrzymywanie wię
          > zi społecznych, chodzę na przemian wściekła i zrezygnowana.


          Zaraz cie pewnie odpowiedza zes wredne babsko, ze pewnie dzieci nie masz, ze nie wiesz jak to byc w ciazy i ze jak bedziesz to zobaczysz, i ze nie ma sie dla kogo poswiecac niech sobie inni tyraja, jej sie w koncu nalezy
          • longpath Re: Ciąża (nie) jest chorobą. Zaraźliwą. 25.03.11, 16:28
            Naprawdę to takie częste zjawisko, że lekarze dają te zwolnienia na piękne oczy? Jak ktoś pracuje w biurze? Ja mam np. pracę, do której po prostu nie mogłam przychodzić w ciąży (zwłaszca w pierwszych miesiącach) i miałam stosowne zaświadczenie, a lekarka i tak mi z wielkim bólem zwolnienie wypisywała. No fakt, nie posmarowałam.
            • kosm.aty Re: Ciąża (nie) jest chorobą. Zaraźliwą. 13.04.11, 21:00
              > Naprawdę to takie częste zjawisko, że lekarze dają te zwolnienia na piękne oczy?

              Dopiero co był na głównej artykuł, że mamy najwięcej chorobowych w ciąży w całej Europie. Potwierdza się to też "organoleptycznie" - sporo znajomych kobiet tak właśnie spędza ciąże. Traktują to jako pełnopłatny półroczny urlop wypoczynkowo-regeneracyjny przed opieką nad dzieckiem.
              Jasne, że są sytuacje, że to chorobowe jest koniecznością, ale nawet na tym forum widać, podejście, że "skoro mogę iść i ZUS mi zapłaci, to po co mam pracować"?
              • wuika Re: Ciąża (nie) jest chorobą. Zaraźliwą. 13.04.11, 21:14
                Wiesz, można też spotkać pogląd, że jakieś tam plamienie, jakieś tam krwawienia, jakieś tam małe skurcze przedwczesne - to nie jest powód, żeby z siebie robić męczennice. W tym wątku przeczytałam, że można z tym chodzić do pracy. Skoro można chodzić do pracy z mdłościami, migrenami, wymiotami i zasłabnięciami, dlaczego nie chodzić z poronieniem zagrażającym? Przecież większość to tylko zagrażające.
                Po pierwszych plamieniach dostałam trzy tygodnie zwolnienia i stwierdzenie, że "zobaczymy, co będzie potem". Potem wcale nie było lepiej, bo po tygodniu plamienia wróciły, ale nie na kilka godzin, a na trzy tygodnie, zakończyły się krwotokiem i stwierdzeniem lekarza, że nie ma siły, która by go zmusiła do podpisania mojej zdolności do pracy pomimo tego, że po kolejnym tygodniu krwawienia już nie ma. Mam się kłócić z lekarzem i udowadniać, że dam radę, podczas kiedy wcale tego nie czuję?
                • kosm.aty Re: Ciąża (nie) jest chorobą. Zaraźliwą. 13.04.11, 21:25
                  > Mam się kłócić z lekarzem i udowadniać, że dam radę, podczas kiedy wcale tego nie czuję?

                  Nie mam zamiaru rozpatrywać jakiegokolwiek konkretnego przypadku. Skoro lekarz kazał Ci iść na chorobowe to się idzie bez gadania.
                  Problem jest szerszy, bo faktycznie z jakiegoś powodu w Polsce więcej kobiet niż w innych krajach Europy idzie na chorobowe. Faktem jest też, że lekarzom tak naprawdę nic nie szkodzi wysłać na chorobowe "na piękne oczy", bo nie oni za to płacą. Podobnie pracodawcom. Tak naprawdę nikt konkretny za to nie płaci, a ZUS który ma za to odpowiadać i to kontrolować zostałby spalony przez rozwścieczony tłum, gdyby przeprowadził nawet najbardziej słuszne kontrole w tej kwestii.
                  Więc jakiś problem jest.. ale co z nim należałoby zrobić - nie mam pomysłów.
          • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. Zaraźliwą. 25.03.11, 22:16
            Ale żadna z nas nie twierdzi, że takie postępowanie jest dobre, myślę, że większość z nas zgadza się, że jest naganne. Dobre nie jest jednak również chodzenie na siłę do pracy, pomimo zagrożenia dla dziecka, czy fatalnego samopoczucia, bo przecież "ciąża to nie choroba". Ja jestem tylko zdania, że nie wolno w żadną stronę przesadzać. I jakoś wciąż nie chce mi się wierzyć w te zwolnienia na piękne oczy. Chyba, że ktoś ma w rodzinie lekarza. Ogólnie dziewczyny raczej się boją chodzić na zwolnienia w czasie ciąży, bo przecież nikt nie chce stracić pracy i każdy ma nadzieję, że po odchowaniu dziecka wróci.
            • una_mujer Re: Ciąża (nie) jest chorobą. Zaraźliwą. 13.04.11, 19:00
              Tak, dawanie zwolnienia w ciąży na piękne oczy jest nagminne sad. Ja sama chodzę do pracy - pracuję w biurze, od czasu do czasu mogę zostać w domu i zrobić jakąś analizę czy prezentację, więc nawet jak przez 3 miesiące czułam się fatalnie, to i tak chodziłam, bo jakoś w tym biurze - tak jak jedna z przedmówczyń- czułam się bezpieczniej niż w pustym domu. Ale nawet jak już przeszły mi dolegliwości, to na każdej wizycie lekarz pytał: "A zwolnienie wypisywać?". I to po moim oświadczeniu od progu, że nic mi nie dolega. I nie sądzę, żeby mój lekarz był jakimś odosobnionym przypadkiem...
        • anorektycznazdzira Zaraźliwą i to... 25.03.11, 16:41
          ... przenoszoną drogą płciową, a ja to złapałam od męża i to dwa razy tongue_out
    • i_b13 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 18:26
      jestem na L4 od 2 tygodni, a to dopiero 8 tc. Zaczęłam plamić i mam leżeć. No to leżę. Nijak mi to nie pasuje. Mojemu pracodawcy zapewne też nie. Tylko jak mam pogodzić nakaz leżenia i brania leków z moją chęcią pracy? Nie mam pracy zadaniowej, mam długofalową, zespołową. Moje pojawianie się i znikanie, nigdy nie wiadomo kiedy, rozpieprzy tylko pracę reszty zespołu. I mimo chęci pracy i obaw co będzie, gdy po roku czy półtora stawie sie gotowa do pracy, nie wracam do biura. I niby nie jestem chora. Ale wskazania medyczne sa jakie są
      • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 21:37
        No ale nie jest powiedziane, że będziesz plamić do końca. Ja leżałam 2 tygodnie z powodu zagrożenia poronieniem z krwawieniem, a potem wróciłam do pracy na resztę ciąży. Do samego końca już nic złego się nie działo, córcia okaz zdrowia i cudo po prostu smile Z synkiem bałam się bardziej, bo zaraz na początku ciąży naraziłam się na rózne posocznice i świńską grypę, ale na szczęście nic złego się nie stało i Wik też zdrowiutki się urodził.
    • nangaparbat3 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 21:49
      Nie wiem.
      Nigdy nie czulam się i nie wyglądałam tak dobrze jak w ciązy. Ani razu nie było mi tak naprawde niedobrze - miedzy 2 a 3 miesiącem leciusieńkie nudności między 11 a 13, ot tak żeby przypomnieć o odmiennym stanie, tak lekkie, że wręcz z powodu tego przypomnienia przyjemne.
      W piatym miesiącu jeździłam na biegówkach (sąsiadka, gospodyni domowa: oj, żebys nie żałowała; moja mama, lekarka: to tylko na filmach kobieta przewraca się i roni - jeśli z ciążą jest wszystko w porządku nic sie nie stanie), chodziłam na tańce; w siódmym podróżowałam; w dziewiątym wysprzątalam kuchnię włącznie z myciemszorowaniem drzwi i szafek; w dziesiątym (przenosiłam prawie trzy tygodnie) dźwigałam siaty i bigałam za tramwajem - chociaż przybyło mi 20 kilo.
      Ale: od szóstego chore zatoki, nic specjalnego, ale efekt był taki, że traciłam głos - dostawałam cudowne zwolnienie "chory może chodzić". I co wróciłam do pracy - od nowa. I moim zdaniem było to psychosomatyczne, zaczęło się, kiedy w ciągu jednej przerwy pędzące dzieci najpierw wywaliły mnie na schodach, a potem wyjełam któremuś z ręki zabawkę - i prąd mnie pokopał (niezbyt mocno, ale wystraszyłam się okropnie). Psychosoma - bo to było 20 lat temu i nie było tak łatwo jak teraz dostać w ciązy zwolnienie, zresztą uważałam, że podobnie jak moja mama powinnam na porodówke iść prościutko z roboty.

      En summe: ciąża nie choroba, na odwrót, świadczy raczej o dobrym zdrowiu. Ale ciąża ciąży nierówna, mnostwo teraz ciąż zagrożonych, ludzie nie są raczej dobrego zdrowia i w ciąży rózne choróbska mogą się ujawnić, mozna wreszcie po prostu zachorować.
    • sueellen Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 22:08
      > Nie wiem, jak Wy, ale ja w ciąży wg powyższych definicji byłam, owszem, chora.
      > I osobiście nie mam żadnej znajomej, której ciąża spełniałaby warunki zdrowia.

      Moja spelniala w 80%. POmimo pewnych dolegliwosci uwazalam sie za osobe zdrowa i tak tez bylam traktowana.
    • sueellen Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 22:23
      Mieszkam w Londynie.
      Tu macierzynski moze trwac nawet 9 miesiecy (ok 26 tyg platny).
      Przez cala ciaze pracowalam w systemie zmianowym po 12 godzin. Praca siedzaca przy komputerze. Wzielam moze ze 4 dni zwolnienia z powodu choroby. Nie znam tu nikogo kto by poszedl na zwolenie z powodu ciazy, duzego brzucha, hemoroidow itp. W podobnym czasie 3 babki w ciazy, jedna po drugiej - zadna z nas zadnych zwolnien nie brala. Wszystkie pracowalysmy jak kazdy inny pracownik. Ze 3 miesiace temu spadlam ze schodow i potlukklam kosc ogonowa. Boli do tej pory i wlasnie teraz a nie w ciazy mam problem z usiedzeniem 12 godzin. A nogi puchly, brzuch bolal, ciezko sie chodzilo, ale chodzilo i nie marudzilo. Na koniec dostalam sporo prezentow od firmy (naprawde fajne i dosc drogie), bony do sklepow dzieckowych i ponad 2000 funtow premii. Poczulam sie naprawde doceniona. Starczylo na cala wyprawke i jeszcze zostalo.
      • jamesonwhiskey Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 29.03.11, 21:23
        > dzaca przy komputerze. Wzielam moze ze 4 dni zwolnienia z powodu choroby. Nie z
        > nam tu nikogo kto by poszedl na zwolenie z powodu ciazy, duzego brzucha, hemoro
        > idow itp.


        dokladnie,
        dziwi mnie ten fenomen, gdzie indziej kobiety daja rade,
        tylko w polsce hemroidy, bole, napady, 99% ciaz zagrozonych
    • rosapulchra-0 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 25.03.11, 22:36
      Cholera. Trzy razy pod rząd byłam zatem ciężko chora i nie wiadomo czy znowu nie jestem uncertain
    • count_zero Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 15:26
      A ja tam wolę, żeby ciężarna wzięła solidne chorobowe, niż chodziła do pracy w kratkę, tak jak moja asystentka kiedyś. Dzwoniła rano, że nie przyjdzie, bo się źle czuje, bo ma badania, bo coś tam. A tu prezentacja dla klienta, albo trzeba natychmiast lecieć do Amsterdamu, Pragi, Koziej Wólki gasić pożar, albo wszystko na raz. Długo to znosiłam, bo sama nie mając jeszcze wtedy dzieci byłam przejęta jej stanem. W końcu, po kolejnym wystawieniu mnie do wiatru - zasugerowałam delikatnie, ze lepiej będzie dla wszystkich, jeśli zejdzie mi z oczu.
      Dostałam nową asystentkę, wcale merytorycznie nie lepszą, aczkolwiek dla dobra pointy powinna być wink Ale przynajmniej była.
    • deczko Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 15:29
      Skoro to nie choroba, czemu final ciazy zawsze konczy sie w szpitalu?!
      • najma78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 15:36
        deczko napisał:

        > Skoro to nie choroba, czemu final ciazy zawsze konczy sie w szpitalu?!

        A konczy sie zawsze w szpitalu?
    • naomi19 do hanalui 26.03.11, 18:06
      Podałaś przykład fryzjerek. Wiesz, ja się nie dziwię tej, co zaraz po informacji, że jest w ciąży poszła na zwolnienie. Farby są szkodliwe i już. Koniec dyskusji. Miała ryzykować? W imię czego? Tej pensyjki fryzjerki? Ile ona mogła zarabiać? Tysiaka, dwa? Szefowa została w pracy z brzuchem- nie mogę tego pojąć, dużo ryzykowała. Ryzyko, bo kaska była potrzebna. Jej sprawa. Ja na miejscu pracownicy zrobiłabym TAK SAMO i miałabym gdzieś JEJ firmę, taką pracę fryzjerka znajdzie z palcem tyłku.
      • hanalui Re: do hanalui 26.03.11, 21:28
        naomi19 napisała:

        > Podałaś przykład fryzjerek. Wiesz, ja się nie dziwię tej, co zaraz po informacj
        > i, że jest w ciąży poszła na zwolnienie. Farby są szkodliwe i już. Koniec dysku
        > sji. Miała ryzykować? W imię czego? Tej pensyjki fryzjerki? Ile ona mogła zarab
        > iać? Tysiaka, dwa? Szefowa została w pracy z brzuchem- nie mogę tego pojąć, duż
        > o ryzykowała. Ryzyko, bo kaska była potrzebna. Jej sprawa. Ja na miejscu pracow
        > nicy zrobiłabym TAK SAMO i miałabym gdzieś JEJ firmę, taką pracę fryzjerka znaj
        > dzie z palcem tyłku.

        Z ciekawości zapytam jaka praca w PL nie jest szkodliwa dla ciezarnej? Wymien chociaż jeden zawód jaki szkodliwy nie jest, bo z tego co ja się orientuje to i fryzjerki i lekarki, i kasjerki, i pani architekt, i nauczycielki, urzędniczki, itd, ryzykują, no a popatrz się w całej Europie i nie tylko te zawody wykonują ciężarne kobiety i rodzą zdrowe dzieci, dużo zdrowsze niż te w PL. Dziwnym trafem i komputer im nie szkodzi i siedzenie przy biurku, i dojazdy do pracy, i spotykanie chorych w przypadku lekarza itd, i wiesz co najdziwniejsze...te watle Polki po przekroczeniu granicy już takie watle nie są i tez wykonują owe zawody i rodzą zdrowe
        dzieci. No cuda pani, cuda
      • hanalui Re: do hanalui 26.03.11, 21:36
        naomi19 napisała:

        > Podałaś przykład fryzjerek. Wiesz, ja się nie dziwię tej, co zaraz po informacj
        > i, że jest w ciąży poszła na zwolnienie. Farby są szkodliwe i już. Koniec dysku
        > sji. Miała ryzykować? W imię czego? Tej pensyjki fryzjerki? Ile ona mogła zarab
        > iać? Tysiaka, dwa?

        No tak ... a tajemnica Poliszynela było ze te same farby już w domu jej nie szkodzily kiedy sobie dodatkowo dorabiala na czarno coby się nie nudzić na owym zwolnieniu. Podobnie jak monitor ten pracowy tylko szkodzi ciężarnym a już domowy przed którym siedzą oraz laptopy ciagnione nawet do szpitala i trzymane na brzuchu już nie. I potem się takie krolewny dziwią ze pracy dla nich nie ma, ze są zwalniane a takie świetne były tylko ci okropni pracodawcy się tacy wredni zrobili
        • madzioreck Re: do hanalui 27.03.11, 01:52
          Hanalui, powiedz Ty mi jedną rzecz: czy Ty uważasz każdą ciężarną na zwolnieniu za oszustkę? Czy uważasz, ze podstawa do zwolnienia jest tylko wtedy, kiedy ląduje się już w szpitalu?
          • sueellen Re: do hanalui 27.03.11, 08:11
            pewnie nie kazda, ale min 50-60% zwolnien jest zdrowo naciaganych
            • hanalui Re: do hanalui 27.03.11, 21:36
              sueellen napisała:

              > pewnie nie kazda, ale min 50-60% zwolnien jest zdrowo naciaganych

              Dokladnie. U mnie w szpitalu na tablicy informacyjnej pisało ze problemy z ciąża pojawiają się u jakiś 3% kobiet, a wziąć chociażby ten wątek i okazuje się ze chyba 2-3 problemów nie miały i to pewnie te zamieszkałe za granica, no dziwne to strasznie.
              • wuika Re: do hanalui 28.03.11, 10:49
                Co rozumiesz przez 'problemy'?
                Poronienia? Te dotyczą 6% z potwierdzonych ciąż (bijące serducho, odpowiednia wielkość zarodka w okolicach 7-8 tygodnia), taki wczesnych oczywiście jest jeszcze więcej, ale nie o tym chciałam. Wiadomo, trudno przewidzieć, że akurat się zdarzy poronienie, ale nie zawsze ono wynika z tego, że zarodek jest wadliwy genetycznie i tak by się nie utrzymał. Czasem to problemy z hormonami, ze stresem, ze zbyt obciążającym trybem życia. Te ostatnia można starać się niwelować / naprawiać.
                Plamienia? 25% kobiet w ciąży je ma. Uważasz, że z plamieniami powinno się chodzić do pracy i udawać, że nic się nie dzieje?
                Na razie jestem na tym etapie i znam takie statystyki. Mało? Nijak się to ma do przedstawionych 3%.
                • hanalui Re: do hanalui 28.03.11, 11:39
                  wuika napisała:

                  > Co rozumiesz przez 'problemy'?
                  > Poronienia? Te dotyczą 6% z potwierdzonych ciąż (bijące serducho, odpowiednia w
                  > ielkość zarodka w okolicach 7-8 tygodnia), taki wczesnych oczywiście jest jeszc
                  > ze więcej, ale nie o tym chciałam.

                  Problemy z ciaza czyli z taka ciaza ktora przetrwala 12 tydzien, sorry ale u mnie nie bawia sie w podtrzymywanie ciazy wczesniejszy, no chyba ze to juz ktores z tam poronienie z rzedu.

                  > Plamienia? 25% kobiet w ciąży je ma. Uważasz, że z plamieniami powinno się chod
                  > zić do pracy i udawać, że nic się nie dzieje?

                  Wystarczy skontrolowac z czego wynika i tak...w wielu wypadkach mozna. Mam kolezanke ktora plamila przez cala ciaze, regularnie tak jakby miala okres...lekarze sprawdzili, bynajmniej zadnych lekow na to nie dostala i stwierdzili ze moze pracowac. Dziecie zdrowo i terminowo urodzone. Gdyby to byla Polska to pewnie lezala by w szpitalu 9 miesiecy bo nie umiano by dojsc do tego czemu te plamienia wiec na wszelki wypadek polozyc niech kisnie w lozku

                  > Na razie jestem na tym etapie i znam takie statystyki. Mało? Nijak się to ma do
                  > przedstawionych 3%.
                  A ja nie musze nawet statystyk przegladac, wystarczy ze poczytam forum, popatrze na moje kolezanki z pracy w PL, kolezanki ze studiow, szkoly i porownam z tutejszymi znajomymi, kolezankami, wspolpracownicami i wychodzi mi ze w PL 97% chorych lub na zwolnieniach (pomijam czy slusznych czy nie bo i tak w wiekszosci nie) a tu tylko 3% tongue_out, wierzyc nie musisz bo to dla wiekszosci przecietnych polskich zjadaczek chleba na etacie niewyobrazalne jest pracowanie w ciazy
                  • wuika Re: do hanalui 28.03.11, 12:43
                    Powiedz mi, jak mam iść do pracy, skoro przejście więcej niż 200-300 metrów powoduje plamienia? Nie wiadomo skąd się one biorą, ale są. Już jedno poronienie (w 6 tygodniu, ale jednak) mam za sobą, mam sobie ryzykować życie dzieciaków, żeby tylko iść do pracy? Co z tego, że to dopiero 9 tydzień? Mam się nie przejmować, bo to dopiero początek 3 miesiąca?
                    • sueellen Re: do hanalui 29.03.11, 11:00
                      Normalnie masz isc tak jak i ja chodzilam ( plamieniami)
                  • sueellen Re: do hanalui 29.03.11, 10:58
                    Oczywiscie, ze z plamieniami mozna chodzic do pracy!

                    Jestem tego najlepszym przykladem. Byłam u lekarza, zrobil usg i do glowy mu nie przyszlo wysylac mnie na zwolnienie. No, ale to nie bylo w Polsce...
                    • mdmaj2371 Re: do hanalui 29.03.11, 20:39
                      wiesz juz teraz pitolisz tak ze szok. Rozumiem ze sa kobiety ktore maja plamienia bo juz - tak ich uroda (moj kolezanka jest swietnym przykladem 2 ciaze plamienia i 2 zdrowych synow urodzonych o czasie) ale czasami te plamienia maja inne poloze i wymagaja lezenia lub odpoczywania. I gadanie bo u mnie nikt nie podtrzymuje ciazy przed 12 tygodnie to se do d.. mozna wsadzic. Idac takim torem myslenia to ja nie mialabym zadnego dziecka bo 4 ciaze "polecialy" przed 12 tygodniem, wiec czasami zastanow sie co wypisujesz. To ze ty lazilas z plamieniami do pracy to juz twoj broszka tylko pomysl ze czesto i gesto te plamienia maja jakies podloze (naprzyklad krwiak )
                      Ja jestem bardzo przeciwna wszelakim zwolniemiom w ciazy "bo mi sie nalezy" bo czasu juz odpoczac, bo pracodawca mnie olewa to ja go tez itd. ale bez przesady, nie rob z siebie bohaterki. Mieszkam w kraju gdzie oficjalnie jest tylko 6 tygodni macierzynskiego, i cos takiego jak zwolenia lekarskie nie isteniej ale kiedy jest do tego podstawa to uwazam ze powinno sie zostac w domu.
                      • hanalui Re: do hanalui 29.03.11, 21:45
                        mdmaj2371 napisała:

                        > Rozumiem ze sa kobiety ktore maja plamien
                        > ia bo juz - tak ich uroda (moj kolezanka jest swietnym przykladem 2 ciaze plami
                        > enia i 2 zdrowych synow urodzonych o czasie)

                        To rozumiesz czy nie rozumiesz bo mam wątpliwość?


                        ale czasami te plamienia maja inne
                        > poloze i wymagaja lezenia lub odpoczywania.

                        Słowo kluczowe czasami

                        Idac takim torem mys
                        > lenia to ja nie mialabym zadnego dziecka bo 4 ciaze "polecialy" przed 12 tygodn
                        > iem, wiec czasami zastanow sie co wypisujesz.

                        Wiem co pisze, ale mam wątpliwość czy ty wiesz? Nie wiedziałam ze jeśli 4 ciążę lecą to nie ma szansy mniejszej lub wiekszej na kolejna po sprawdzeniu i zbadaniu przyczyn "lecenia" oraz zdrowia obojga partnerów surprised

                        To ze ty lazilas z plamieniami do
                        > pracy to juz twoj broszka tylko pomysl ze czesto i gesto te plamienia maja jak
                        > ies podloze (naprzyklad krwiak

                        Po pierwsze nie mam pojęcia skąd wysnulas wnioski ze plamilam, po drugie gdybyś czytała i rozumiala to co czytasz to było tam napisana ze można chodzić po sprawdzeniu i skontrolowaniu przez lekarza... Dodam ze powinien to być taki przez duże L, który standardowo wyposaży w luteine i leżeć, niestety takich chyba w PL brakuje.

                        > Mieszkam w kraju gdzie oficjalnie jest tylko 6 t
                        > ygodni macierzynskiego, i cos takiego jak zwolenia lekarskie nie isteniej ale k
                        > iedy jest do tego podstawa to uwazam ze powinno sie zostac w domu.

                        Znowu kluczowe słowa podstawa, a większość polskich ciężarnych na zwolnieniach gdyby była zbadana przez zagranicznych lekarzy tych podstaw by nie miała i na tym bym zakończyła
                        • hanalui Re: do hanalui 29.03.11, 21:48
                          Mialo byc:
                          Dodam ze powinien to być taki przez duże L, a nie taki który standardowo wyposaży w luteine i leżeć, niestety takich chyba w PL brakuje.
                        • mdmaj2371 Re: do hanalui 29.03.11, 22:37
                          z czytaniem i rozumienie nie mam problemu choc z podpinaniem odpowiedzi pod odpowiedni nick jak najbardziej (obiecuje poprawe)

                          Jak juz powiedzialam jestem przeciwna zwolnieniom na zyczenie i piekne oczy. I gadanie bo mi sie nalezy lub ja juz sobie "uzbieralam" na to zwolnienie pracuja iles tam lat to o kant d. mozna sobie otrzec ale... jak zawsze sa wyjatki od reguly. A tutaj jednak widze ze sa panie ktore od razu wszystkie zwolnienia wrzucaja do jednego wora z napisem "oszustwo". I gadanie bo ja miala plamienia (nie pamietam nicku) i chodzilam do pracy wiec inni tez tak moga dla mnie jest argumentem.
                          Gdyby w PL zwolnienia ciazowe byly inaczej placone lub kontrolowane pewnie ilosc zwolnien by bardzo spadla, ale na pewno nie zniknela calkowicie.
              • franczii Re: do hanalui 28.03.11, 12:25
                Bo te 3% to pewnie problemy z ciaza zagrazajace zyciu plodu. Ale nie tylko plod mamy, matka to sie juz nie liczy.
    • gazeta_mi_placi Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 20:10
      Skoro ciąża to choroba zatem aborcja to radykalna terapia owej choroby big_grin
      • gato.domestico Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 21:46

        smile
    • chusteczka4 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 21:47
      Ginekolog nie wyjdaje zwolnien na piekne oczy jesli jest sie w ciazy.Moje dwie kolezanki poronily,jedna za duzo dzwignela w czasie pracy,druga robila nadgodziny,wracala padnieta z pracy.Obie czuly sie znakomicie,byly to poczatki ciazy,nawet brzucha nie bylo widac. Teraz maja wyrzuty sumienia,obwiniaj siebie,ale czasu nie cofna.U mnie bylo tak,ze chcialam pracowac jak najdluzej az do czasu zatrucia pokarmowego,kiedy to wymiotowalam caly dzien - nastepnego dnia pojechalam do ginekologa,on jak mnie zobaczyl kazal wybierac mi - albo wypisuje l4 albo daje skierowanie do szpitala,poryczalam sie bo chcialam pracowac,tym bardziej,ze to byla praca,na ktorej mi zalezalo,ale posluchalam sie gina i poszlam na l4,on sam mi tlumaczyl,ze kobieta w ciazy powinna odpoczywac...
      • sueellen Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 27.03.11, 08:13
        i tak by poronily nawet gdyby lezaly plackiem. Jesli plod jest slaby, nic mu nie pomoze, ani siedzenie w domu ani luteina
        • chusteczka4 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 27.03.11, 19:29
          sueellen napisała:

          > i tak by poronily nawet gdyby lezaly plackiem. Jesli plod jest slaby, nic mu ni
          > e pomoze, ani siedzenie w domu ani luteina
          Koleżanka poroniła, bo dżwignęła, czytaj uważniej, zaraz po dżwignięciu dostała krwotoku, to stwierdził lekarz Ginekolog.
          • hanalui Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 27.03.11, 21:57
            chusteczka4 napisała:

            > sueellen napisała:
            >
            > > i tak by poronily nawet gdyby lezaly plackiem. Jesli plod jest slaby, nic
            > mu ni
            > > e pomoze, ani siedzenie w domu ani luteina
            > Koleżanka poroniła, bo dżwignęła, czytaj uważniej, zaraz po dżwignięciu dostała
            > krwotoku, to stwierdził lekarz Ginekolog.
            No popatrz a w statystykach PL mimo ze tak chucha i dmucha na ciezarne, faszeruje je luteinami to nie ma mniejszej ilości poronien niż inne kraje gdzie takiego cackania nie ma, za to ma sporo większa ilośc porodow przedwczesnych gdzie dziecie ma nikłe szanse przeżycia a jeśli już to ze sporymi obciazeniami chorobowymi. Stad tez PL "chlubnie" jedno z pierwszych miejsc ogonowych Europy, wraz z Rumunia pod względem przezywalnosci noworodków.
          • kota_marcowa Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 27.03.11, 21:58
            Dziewczyna z którą pracowałam, tez poroniła bo dźwignęła.
            I teraz moje pytanie - ciąża to nie choroba, ale co mają zrobić ciężarne, których praca wymaga dźwigania i nie ma możliwości zmiany stanowiska na lżejsze?
            • najma78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 27.03.11, 22:13
              kota_marcowa napisała:

              co mają zrobić ciężarne, których praca wymaga dźwigania i nie ma możliwości zmiany stanowiska na lżejsze?

              A jak to traktuje prawo pracy? Z pewnoscia jakies uczciwe rozwiazanie jest? Taka ciezarna powinna ustalic szczegoly z parcodawca tak aby jej prawa nie byly lamane.
              • franczii Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:13
                W pierwszej ciazy mialam prace zwiazana z czestymi wyjazdami w delegacje, nieprzewidywalnymi godzinami nadliczbowymi.
                Nie moglam jezdzic na delegacje, nie moglam pracowac w nadliczbowych wiec nie moglam wykonywac swojej pracy. Moglam oczywiscie zgodnie z prawem zazadac, zeby mnie przesunal na inne stanowisko ale to jest dopiero robienie problkemow bo na moje miejsce i tak kogos musial przyjac na zastepstwo. W takiej sytuacji najprostszym dla wszystkich rozwiazaniem jest isc na zwolnienie.
                • sueellen Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 29.03.11, 17:55
                  Jak juz napislam, w ciąży pracowalm w systemie zmianowym 12-godzinnym. Do konca. delegacje tez byly i mimo ze plamilam na poczatku na zadnym zwoleniniu nie byłam. A rzecz miala miejsce w cywilizowanym europejskim kraju.
            • deodyma Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 07:02

              kota_marcowa napisała:

              > Dziewczyna z którą pracowałam, tez poroniła bo dźwignęła.
              > I teraz moje pytanie - ciąża to nie choroba, ale co mają zrobić ciężarne, który
              > ch praca wymaga dźwigania i nie ma możliwości zmiany stanowiska na lżejsze?




              moja kolezanka poszla na zwolnienie, poniewaz kazal jej pracodawca a nie bylo takiej mozliwosci, zeby przeniesc ja na lzejsze stanowisko.
              • lidpot Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 10:17
                "moja kolezanka poszla na zwolnienie, poniewaz kazal jej pracodawca a nie bylo t
                > akiej mozliwosci, zeby przeniesc ja na lzejsze stanowisko."

                jak to "kazał"??
                Pan "uczciwy" pracodawca,podatnik i inne tego typu ble ble ble, nie może "kazać" iść na zwolnienie. Pan powinien - w imię litery prawa, którą się tu tak podpieracie - jeśli nie miał możliwości zapewnić Pani lżejszego stanowiska pracy ową Panią po prostu zwolnić ze świadczenia pracy - czytaj: puścić do domku płacąc jej normalną pensję.
                Wysyłając Panią na zwolnienie spowodowała, że pensję tej Pani płaciła: Pan, Pani ...społeczeństwo..smile
                Ale takie postępowanie zdaje się tez jest standardem - chyba w myśl zasady jak Kuba Bogu...
                • deodyma Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:24
                  pytasz, co znaczy kazal?
                  ano to, ze jak powiedziala, ze jest w ciazy, to pracodawca powiedzial, ze ma sie w pracy nie pokazywac, tylko brac zwolnienie.
                  praca zwiazana z dzwiganiem, gdzie pracowalo sie na zmiany od 8-12 godz.
                  znam tez taka bohaterke, co to mowila, ze ona to nie bedzie chodzila na zwolnienie, jak "niektore", gdy tylko zaciazy.
                  i co?
                  a to, ze dzwignela, zaczela plamic i wyladowala w szpitalu.
                  i pani bohaterka tak sie przestraszyla, ze szybciutko pognala na l4big_grin
                  • sueellen Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 29.03.11, 18:00
                    W takim wypadku pracodawca ma obowiązek przenieść kobietę na inne stanowisko, jesli nie ma takiej mozliwosci, to zwalnia z obowiazku swiadczenia pracy i wyplaca pensje za siedzenie w domu.
                    • kosm.aty Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 21:06
                      > W takim wypadku pracodawca ma obowiązek przenieść kobietę na inne stanowisko, jesli nie ma takiej mozliwosci, to zwalnia z obowiazku swiadczenia pracy i wyplaca pensje za siedzenie w domu.

                      Tylko potem proszę się nie dziwić, że nikt przy zdrowych zmysłach, szanujący swoje pieniądze nie będzie zatrudniał kobiet w wieku około-rozrodczym.
                      • wuika Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 21:17
                        Ale ktoś pracować musi. I rodzić dzieci też, a nie każdy pracuje w bezstresowych i nieszkodliwych warunkach, bo całą resztę też ktoś wykonywać musi. Ale mamy nagminną praktykę, że koszty przerzucane są z przedsiębiorców (bo lepiej powiedzieć pracownicy, żeby sobie poszła na zwolnienie, zapłacić za darmo przez jeden miesiąc i mieć problem z głowy, zamiast organizować inne warunki pracy (ok, czasem niemożliwe) czy płacić za nic) na państwo (zus, chorobowe), ale jakoś nie widzę, żeby to była wina kobiet.
                        • kosm.aty Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 21:29
                          > ale jakoś nie widzę, żeby to była wina kobiet.

                          Nie twierdzę, że wina kobiet.


                          > Ale mamy nagminną praktykę, że koszty przerzucane są z przedsiębiorców na państwo

                          Nie ma innej możliwości. Naprawdę.
                          Jeśli kosztami będzie obciążony przedsiębiorca to przy najbardziej rygorystycznych ustawach antydyskryminacyjnych, żadna siła nie zmusi go do zatrudnienia pracownika który może w każdej chwili pójść na kilkumiesięczny płatny urlop. Jakikolwiek koszt ciąży zrzucony na przedsiębiorce to kolejny racjonalny, z punktu widzenia finansów firmy powód, żeby nie zatrudniać kobiet.
                          To państwo odpowiada za politykę prorodzinną, nie przedsiębiorcy.
                          • wuika Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 21:34
                            Ale to na kobiety jest nagonka, że chodzą na ciążowe "urlopy", zamiast zasuwać w pracy, często w warunkach, w których nie powinny pracować. Koszty przerzucają jedni, na drugich (zus vs. pracodawcy), są one ponoszone tak czy owak przez całe społeczeństwo, ale winne są osoby będące w systemie. To jest chore.
                            • kosm.aty Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 21:45
                              > Ale to na kobiety jest nagonka, że chodzą na ciążowe "urlopy", zamiast zasuwać w pracy, często w warunkach, w których nie powinny pracować.

                              A dajesz słowo harcerza, że wszystkie są uczciwe i żadna nie próbuje załatwić zwolnienia w ciąży tylko dlatego, że się da?
                              Skąd w takim razie taki wysoki odsetek "chorobowych" ciąż w Polsce?


                              > Koszty przerzucają jedni, na drugich (zus vs. pracodawcy), są one ponoszone tak czy owak przez całe społeczeństwo, ale winne są osoby będące w systemie.

                              Czyli konkretnie kto, bo nie rozumiem?
                              • wuika Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 22:15
                                kosm.aty napisał:

                                > > Ale to na kobiety jest nagonka, że chodzą na ciążowe "urlopy", zamiast za
                                > suwać w pracy, często w warunkach, w których nie powinny pracować.
                                >
                                > A dajesz słowo harcerza, że wszystkie są uczciwe i żadna nie próbuje załatwić z
                                > wolnienia w ciąży tylko dlatego, że się da?

                                Nie, nie ja jestem od sprawdzania i weryfikowania tych zwolnień, są od tego kontrole ZUSu chociażby. Skoro nie mamy lawiny cofanych zwolnień branych w czasie ciąży (pewnie byłoby o tym słychać), to znaczy, że odsetek tych lewych jest taki sam, jak we wszystkich innych. Nie piętnuję się wszystkich chorych, bo 10% choruje 'lewo', ale na kobiety w ciąży najeżdża się, bo?

                                > > Koszty przerzucają jedni, na drugich (zus vs. pracodawcy), są one ponoszo
                                > ne tak czy owak przez całe społeczeństwo, ale winne są osoby będące w systemie.
                                >
                                > Czyli konkretnie kto, bo nie rozumiem?

                                Kobiety w ciąży, które idą wcześniej czy później na zwolnienia lekarskie - wszak o tym jest wątek. To one są te złe, to one mają zaciskać zęby i pilnować, aby państwu i firmie nie stała się krzywda, jak wyląduje na zwolnieniu i nie będzie mogła pracować.
            • memphis90 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 23:12
              > I teraz moje pytanie - ciąża to nie choroba, ale co mają zrobić ciężarne, który
              > ch praca wymaga dźwigania i nie ma możliwości zmiany stanowiska na lżejsze?
              Pracodawca ma obowiązek zwolnić je z obowiązku świadczenia pracy. Albo wyczarować inne stanowisko.
        • mdmaj2371 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 29.03.11, 20:41
          i tu jeszcze raz sie powtorze g.. .wiesz o poronieniach i ich przyczynach. Poczytaj troche i wtedy sie wypowiadaj
      • sueellen Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 27.03.11, 08:16
        z zatruciem pokarmowym poszlas do ginekologa???

        Cuda wianki w tej Polsce! Gina 2 razy widzialam przez cala ciaze (w tym raz w PL bo chcialam cos skonsultowac)
        • chusteczka4 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 27.03.11, 19:27
          sueellen napisała:

          > z zatruciem pokarmowym poszlas do ginekologa???
          >
          > Cuda wianki w tej Polsce! Gina 2 razy widzialam przez cala ciaze (w tym raz w P
          > L bo chcialam cos skonsultowac)
          Poszłam do ginekologa, bo tego dnia wypadła mi wizyta, co w tym dziwnego?
    • yuka12 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 26.03.11, 23:24
      Ja poczatki obu ciaz wspominam bardzo cieplo. Mialam oczywiscie wrazliwosc na zapachy i hustawki nastrojow, ale fizycznie czulam sie swietnie. Zadnych mdlosci, zawrotow glowy, awersji do jedzenia czy tp. Jednakze potem okazalo sie, ze naleze do tego niewielkiego procenta kobiet, ktorym nie dano biegac swobodnie do rozwiazania. Przy pierwszej ciazy w Polsce w pore lekarze zauwazyli problem skracajacej sie szyjki macicy i poczatkowo mialam ograniczyc aktywnosc, od szostego miesiaca ograniczyc do maksimum, a ostatnie 5 tygodni (po szpitalnym zatrzymaniu przedwczesnych skurczy) juz przelezalam. Dzieki temu urodzilam w terminie zdrowa core. We wspomnianejj wczesniej Wielkiej Brytanii potraktowano mnie lajtowo, choc wylatujac z Polski w poczatkach 5 m.c. juz wiedzialam, ze przekleta szyjka zaczela sie juz zbyt szybko skracac i mam bardzo na siebie uwazac. Lekarz brytyjski machal na to reka, przekonujac mnie, ze wszystko jest ok. Wiec urodzilam po dwoch tygodniach od wizyty u niego i o 8 tygodni za szybko. Bo jednak okazalo sie, ze szyjka niemal zanikla, pojawily sie skurcze (ktore kilka dni wczesniej totalnie zlekcewazyla polozna) i przedwczesnego porodu nie dalo sie zatrzymac. Tak wiec bylabym ostrozna z tym spokojnym i o.k. tutejszym podejsciem do stanu blogoslawionego. Poza tym znam dziewczyny, ktore z powodu powiklan okolociazowych dostawaly tutaj zwolnienia bez problemu.
      • kochammacka Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 12:16
        wydaje mi się, że chodzi o traktowanie ciąży jako chorby. Nie ma dyskusji jeżeli są wskazania medyczne do oszczędzania się - skracająca się szyjka macicy czy zatrucia czy ciągłe mdłości z wymiotami. Wówczas to oczywiste, że jest się chorym lub ciąża jest zagrożona i trzeba leżeć. Nie umiem jednak zrozumieć kobiet, które idą na zwolnienie bo są w ciąży. Ciągle gadają o odpoczywaniu bo są w ciąży - po czym można odpoczywać przez całą dobę? Mam koleżanki, których plan dnia wyglądał - zjadałam śniadanie i odpoczywam, nastawiłam pranie i odpoczywam, zdjadałm obiad i odpoczywam, poszłam na 20 minut na spacer i odpowczywam ochhh już 17.00 muszę odpowczywać. Wtedy to jest cackanie się ze sobą i traktowanie ciąży jak choroby. Kończę 5 miesiąc i pracuję, korzystamy z mężem z tego, że jesteśmy nadal we dwoje więc chodzimy na spotkania, do kina, teatru, doposażamy dom, jeżdzimy na wycieczki smile Nie mam żadnych problemów z ciążą to fakt, czasem czuję sie osłabiona i wtedy staram się uważać ale nie roztkliwaim się nad sobą, bo jestem w ciąży. Zamierzam iść na zwolnienie w 9 miesiącu jak wszystko będzie ok, a może od połowy 8 miesiaca pracować z domu. Tylko też taki fakt, że ma doskonałe środowisko pracy, szefa i warunki i nie muszę dziwigać nic poza samą sobą smile Pozdrawiam wesołe i pełne optymizmu ciężarne
        • deelux Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 12:22
          Gdyby całymi dniami męczyły Cię mdłości i wymioty inaczej byś pisała. Prawda jest tak, że która nie przechodziła źle ciąży takiej ciężarnej nie zrozumie. No bo to przecież cackanie się ze sobą...
          • villianna Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 19:13
            deelux napisała:

            > Gdyby całymi dniami męczyły Cię mdłości i wymioty inaczej byś pisała. Prawda je
            > st tak, że która nie przechodziła źle ciąży takiej ciężarnej nie zrozumie. No b
            > o to przecież cackanie się ze sobą...

            Święte słowa.

            Do tego inaczej się chodzi do lekkiej pracy, gdzie szef i koledzy są przyjaźnie nastawieni do ciężarnej, a zupełnie inaczej wygląda ciąża, gdy kobieta w pracy jest wystawiona na stresy. Pojawia się nadciśnienie, skacze cukier i nagle ze stanu "nie choroby" ląduje się w szpitalu na patologii ciąży.
            • kicia_beauty Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 12:24
              Wymiotowałam do 25 tc, nudności mam do teraz, nie przeszkadzało mi to pracować. A pracę mam stresującą. Na zwolnieniu jestem od 35 tc; z powodu skurczów , plamień mam leżeć ; w innym przypadku na pewno pracowałabym ( w poprzedniej ciąży do 40 tygodnia i nie zaszkodziło to mi i dziecku ). Fizjologiczna ciąża nie jest chorobą czy to sie komuś podoba czy nie.
    • deelux Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 12:20
      Wydaje mi się, że nia ma co uogólniać. Każda ciąża jest inna. Przed ciążą byłam pewna, że jak już będę w ciąży to do pracy będę chodzić conajmniej do 8 miesiąca. Rzeczywistość jednak zweryfikowała moje plany. Fakt, nie mam plamień, skracającej szyjki itp. ALE mdłości, wymioty, bóle kręgosłupa, anemia i niskie ciśnienie męczą mnie już 4 miesiąc. I co w takiej sytuacji zrobić? Chodzić do pracy na siłe? Mam nienormowany czas pracy, częste delegacje, praca w dużym stresie (media) i sama widzę, że jestem mniej efektywna niż jeszcze kilka miesięcy temu. Co więcej, jestem pewna, że gdybym pracowała normalnie, czyli bez L4 do końca ciąży nikt by tego nie docenił. Dlaczego więc mam ryzykować swoje zdrowie i mojego dziecka? W imię czego?

      Na marginesie. Nie jestem jeszcze na L4, próbuję pracować. Maksymalnie jednak do końca kwietnia. Później bez wyrzutów sumienia poproszę L4.
      • najma78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 12:36
        deelux napisała:

        > Co więcej, jestem pewna, że gdybym pracowała normalnie, czyli bez L4 do końca
        > ciąży nikt by tego nie docenił. Dlaczego więc mam ryzykować swoje zdrowie i moj
        > ego dziecka? W imię czego?
        >

        Nie rozumiem czegos. Nie jestes pierwsza, ktora o tym wspomniala, wiec zapytam o co chodzi z tym docenianiem? Wy sie nagrody spodziewacie za to, ze nie idziecie na zwolnienie lekarskie w ciazy? Skad bierze sie takie myslenie?

        Wiekszosc kobiet na swiecie ma mniejsze lub wieksze dolegliwosci w ciazy - to normalne. W pierwszej ciazy nie mialam (oprocz krwawien na poczatku) zadnych niedigodnosci, pracowalam do konca, w drugiej bylo koszmarnie przez 8 m-cy ciazy wymioty, nudnosci i zgaga, zmeczenie, sennosc i co i pracowalam do konca. Nie bylam wyjatkiem nikt nie traktowal mnie jak chora, a ja sama tez sie tak nie traktowalam.
        Tak na marginesie, niskie cisnienie nie jest problemem, wysokie jest niebezpieczne.
        • deelux Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 12:46
          najma78 napisała:

          >
          > Nie rozumiem czegos. Nie jestes pierwsza, ktora o tym wspomniala, wiec zapytam
          > o co chodzi z tym docenianiem? Wy sie nagrody spodziewacie za to, ze nie idziec
          > ie na zwolnienie lekarskie w ciazy? Skad bierze sie takie myslenie?

          Już tłumaczę. U mnie w pracy 99% kobiet idzie na L4 w momencie pojawienia się 2 kresek na teście wink Wracają czasem po 1,5 czasem po 2 latach. Nie są zwalniane, praca na nie czeka. Nie denerwują się, nie stresują, ciążę przechodzą spokojnie. Wiedząc o tym, będąc aktualnie w ciąży, w której źle się czuję, zastanawiam się dlaczego ja tak nie zrobiłam? Nie oczekuję od szefa listów gratulacyjnych jaką to jestem super matką i bohaterką bo pracuję w ciąży ale odrobiny zrozumienia. W zamian na codzień widzę dziwne uśmiechy i pytania w stylu "to kiedy uciekam na chorobowe".

          >
          > Tak na marginesie, niskie cisnienie nie jest problemem, wysokie jest niebezpiec
          > zne.

          Niskie ciśnienie jest problemem, jeżeli przez nie robi cię się słabo i masz omdlenia. Mi się to już zdarzyło na ulicy i w sklepie. Za każdym razem jak idę po schodach wszystko mi wiruje i uważam tylko żeby nie spaść ze schodów. Więc jak o czymś nie wiesz to nie pisz.
          • najma78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:04
            deelux napisała:
            >
            > Już tłumaczę. U mnie w pracy 99% kobiet idzie na L4 w momencie pojawienia się 2
            > kresek na teście wink Wracają czasem po 1,5 czasem po 2 latach. Nie są zwalniane
            > , praca na nie czeka. Nie denerwują się, nie stresują, ciążę przechodzą spokojn
            > ie. Wiedząc o tym, będąc aktualnie w ciąży, w której źle się czuję, zastanawiam
            > się dlaczego ja tak nie zrobiłam? Nie oczekuję od szefa listów gratulacyjnych
            > jaką to jestem super matką i bohaterką bo pracuję w ciąży ale odrobiny zrozumie
            > nia. W zamian na codzień widzę dziwne uśmiechy i pytania w stylu "to kiedy ucie
            > kam na chorobowe".

            To co cie powstrzymuje?
            >

            >
            > Niskie ciśnienie jest problemem, jeżeli przez nie robi cię się słabo i masz omd
            > lenia. Mi się to już zdarzyło na ulicy i w sklepie. Za każdym razem jak idę po
            > schodach wszystko mi wiruje i uważam tylko żeby nie spaść ze schodów. Więc jak
            > o czymś nie wiesz to nie pisz.
            >

            I co na to twoj lekarz? Co jest przyczyna? Odwodnienie, zbyt wysoka temperatura, inne? Jak temu przeciwdzialasz. Zbyt nieskie cisnienie nie jest niebezpieczne, problem moga stanowic omdlenia i z tym zwiazane upadki i urazy. Skoro nadal chodzisz do pracy to znaczy, ze nie specjalnie przeszkadza ci to niskie cisnienie.
            >
        • franczii Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 12:54
          Wiekszosc kobiet na swiecie ma mniejsze lub wieksze dolegliwosci w ciazy - to n
          > ormalne. W pierwszej ciazy nie mialam (oprocz krwawien na poczatku) zadnych nie
          > digodnosci, pracowalam do konca, w drugiej bylo koszmarnie przez 8 m-cy ciazy w
          > ymioty, nudnosci i z

          A poza ciaza jak masz wymioty to tez do pracy dryndasz? Np. po nieprzespanej nocy z atrakcjami kiedy w koncu uda ci sie zasnac okolo 5-6 to zrywasz sie o 8 zeby poszorowac do roboty. Mnie w takiej sytuacji wolami nie wyciagneli wyrka. Nawet tlumaczenie, ze to normqalne nic by nie dalo. Jakie zreszta normalne, objawy jak przy zatruciu pokarmowym i salmonelli. A wtedy leze caly dzien w lozku.
          • najma78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:17
            franczii napisała:

            >
            > A poza ciaza jak masz wymioty to tez do pracy dryndasz? Np. po nieprzespanej no
            > cy z atrakcjami kiedy w koncu uda ci sie zasnac okolo 5-6 to zrywasz sie o 8 ze
            > by poszorowac do roboty. Mnie w takiej sytuacji wolami nie wyciagneli wyrka. Na
            > wet tlumaczenie, ze to normqalne nic by nie dalo. Jakie zreszta normalne, objaw
            > y jak przy zatruciu pokarmowym i salmonelli. A wtedy leze caly dzien w lozku.

            A widzisz roznice miedzy wirusami i dzialaniami bakterii? Bo ja tak, przechodzilam wirusa, zatrucie salmonella i dolegliwosci ciazowe i widze roznice. Roznica jest taka, ze na dolegliwosci ciazowe takie jak nudnosci, wymioty i zgaga nic nie moglam poradzic (jekies leki pomagaly na chwile albo wcale) i majac juz starsze dziecko musialam codziennie rano zwlec sie z lozka i zaprowadzic je do przedszkola oraz wykonac jakies minimum innych prac domowych i pracowac zawodowo. Moglam oczywiscie pojsc do lekarza i poprosic o dwa tygodnie zwolnienia z pracy ale nie da sie zwolnic z zycia i polozyc na 8 m-cy w lozku. Ja nie mialam lepszych i gorszych dni - wciaz czulam sie tak samo zle a zgaga i nudnosci mialam do konca. Jakos przezylam bez zwolnienia lekarskiego i odciecia sie od swiata jak wiele innych kobiet.
            • deelux Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:27
              najma78 napisała:

              Ja nie mialam lep
              > szych i gorszych dni - wciaz czulam sie tak samo zle a zgaga i nudnosci mialam
              > do konca. Jakos przezylam bez zwolnienia lekarskiego i odciecia sie od swiata j
              > ak wiele innych kobiet.

              I w związku z tym czego oczekujesz? Dyplomu, gratulacji czy oklasków? Nie każda kobieta jest taka jak Ty i nie każda będzie robić tak jak Ty. Czy to tak ciężko zrozumieć?
              • najma78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:31
                deelux napisał:
                >
                > I w związku z tym czego oczekujesz? Dyplomu, gratulacji czy oklasków? Nie każda
                > kobieta jest taka jak Ty i nie każda będzie robić tak jak Ty. Czy to tak ciężk
                > o zrozumieć?
                >
                >
                A ty czego oczekujesz majac zawroty glowy i ryzyko omdlen?
                • kochammacka Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 14:26
                  a kto powiedział/napisał, że kobiety które normalnie funkcjonują w ciąży czegoś oczekują? Ja nie oczekuje dyplomu, po prostu jestem przeciwna rotkliwianiu się nad sobą bo ciąża. I pokreślę jeszcze raz, że chodzi mi o te z Pań, które nie mdleją, nie wymiątują 12h na dobę i nie mają ciąży zagrożonej. Sama miałam mdłości i bóle głowy, każda coś ma w ciąży. Niemniej zamiast kontemplować złe samopoczucie w domu, zbierałam się w sobie i funkcjonowałam normlanie. Normalnie czyli tylko tyle i aż tyle. Mam koleżanki, które do pracy nie mogą chodzić ale spędzać całe dnie w sklepach to już mogą. Nie mogą pracować przed komputerem ale czytać cały dzień fora i strony internetowe to już mogą. Po prostu uważam, że ciąża to nie jest choroba i nie powinno być tak, że jak mam dwie kreski to maszeruję do lekarza i proszę o L4, bo się mi teraz należy odpoczywać od życia. I właśnie takiego traktowania ciąży jako choroby nie toleruję, więc nie podawajcie przykładów, że ktoś mdlejąc ma pracować albo ciężary dzwigać. Chodzi o to, że jak się nam nie chce np. rano wstawać co nie jest miłe to jak jesteśmy w ciąży to nie wstajemy bo teraz trzeba odpoczywać i się nam należy. Nieprawda trzeba podnieść się z łóżka, ubrać, umalować i funkcjonować. I cieszyć z tego, że nie ma wskazań do leżenia w łóżku i że ciąża nie jest zagrożona.
            • franczii Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:28
              Ja tez nie bylam odcieta od swiata. Kierat nie jest mi potrzebny zeby sie nie czuc odizolowana.
              Widac tobie wymioty nie starszne. Dla mnie rzyganie w ciazy na samym poczatku a potem gdzies tuz po polowie rzyganie w wyniku zgagi niczym sie w zasadzie nie roznilo od rotawirusa i salmonelli. Dla mnie to najgorsza dolegliwosc w ciazy. Innych w zasadzie nie mialam, no w pierwszej ciazy mialam krwawienia ale to bylo zagrozenie dla plodu i nie odbijalo sie bezposrednio na mnie. nawet moglam wtedy popracowac w domu podczas gdy atrakcje zoladkowe uniemozliwiaja mi calkowicie koncentracje.
              • franczii Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:31
                Aha no i wlasnie kobiety podobno sa zdolne do poswiecen kiedy tak rzygaja, podobno potrafia pracowac mimo wszystko. Ja tez bym sie mogla poswiecic ale dlaczego sie mam poswiecac? Moglabym sie tez poswiecic kiedy mam grype ale niby z jakiej paki? Pomnik mi za to postawia?
                • najma78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:41
                  franczii napisała:

                  > Aha no i wlasnie kobiety podobno sa zdolne do poswiecen kiedy tak rzygaja, podo
                  > bno potrafia pracowac mimo wszystko. Ja tez bym sie mogla poswiecic ale dlaczeg
                  > o sie mam poswiecac? Moglabym sie tez poswiecic kiedy mam grype ale niby z jaki
                  > ej paki? Pomnik mi za to postawia?

                  Poswiecen, tiaaaa, no tu punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Jesli ma sie ''maids'' to mozna sobie pozwolic na polezenie w lozku no i jesli kto tak wlasnie lubi, a jesli sie nie ma to trzeba poprostu zyc, zajac sie starszym dzieckiem, rutyna dnia codziennego, praca...taki life.
              • najma78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:37
                franczii napisała:

                > Ja tez nie bylam odcieta od swiata. Kierat nie jest mi potrzebny zeby sie nie c
                > zuc odizolowana.

                Co rozumiesz pod slowem kierat? Ja w pierwszej ciazy czulam sie swietnie, niestety w drugiej nie, a praca zawodowa plus opieka nad dzieckiem i inne zwykle sprawy z pomoca meza to nie kierat to zycie.

                > Widac tobie wymioty nie starszne. Dla mnie rzyganie w ciazy na samym poczatku a
                > potem gdzies tuz po polowie rzyganie w wyniku zgagi niczym sie w zasadzie nie
                > roznilo od rotawirusa i salmonelli. Dla mnie to najgorsza dolegliwosc w ciazy.

                Straszne nie straszne, czulam sie tak samo zle bedac na zakupach, sprzatajac, pracujac, bedac na spacerze z dzieckiem czy lezac w lozku.

                • franczii Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 18:41
                  A ja sie nie czulam swietnie, mialam za to objawy chorobowe, przy ktorych w okolicznosciach nieciazowych poszlabym do lekarza i dostala zwolnienie z pracy. Gdybym chodzila w takim stanie do pracy to bylby dla mnie kierat. Jak i kieratem w drugiej ciazy przy takich dolegliwosciach bylo minimum, ktore robilam przy starszym dziecku. A w pracy w takim stanie nie dosc ze nie ma zadnej satysfakcji (no chyba ze ze swojego poswiecenia a ja nie mam takich ambicji ) a wrecz frustracja bo miedzy jednym pawiem a drugim ciezko sie skupic na jakosci. O przyjemnosci plynacej z kontaktow z ludzmi w momencie nadchodzacego pawia tez raczej trudno mowic. Ja wolalam to przechorowac. I kiedy jestem chora to zdecydowanie lepiej funkcjonuje kiedy mam mniej obowiazkow.
                  • wuika Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 18:50
                    Nie jesteś prawdziwą Matką Polką. Powinnaś bez pomyślenia o tym, że się poświęcasz, traktować to jako coś oczywistego i nie zwolnic tempa ani trochę, a dzieci rodzić tak od niechcenia suspicious Wszak to stan błogosławiony, a nie chorobowy suspicious
        • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:34
          > w drugiej bylo koszmarnie przez 8 m-cy ciazy w
          > ymioty, nudnosci i zgaga, zmeczenie, sennosc i co i pracowalam do konca. Nie by
          > lam wyjatkiem nikt nie traktowal mnie jak chora, a ja sama tez sie tak nie trak
          > towalam.

          Pytanie brzmi, czy byłaś w stanie wydajnie pracować z tymi wszystkimi dolegliwościami? Moim zdaniem pod tym kątem powinnyśmy rozpatrywać problem. Wiele z Was wspomina tu o stracie dla gospodarki i inne takie. Pracownik, który idzie do pracy i nie jest w stanie nic w niej zrobić, bo się źle czuje, to tyle samo co pracownik siedzący w domu.

          Tak z ciekawości poszukałam, jak to wygląda w często przywoływanej przez Was Anglii:

          "W zależności od stażu pracy, kobietom w Anglii przysługuje do 26 tygodni urlopu macierzyńskiego, z tym że 11 tygodni należy się przed porodem. O chęci wzięcia takiego urlopu trzeba poinformować pracodawcę nie później niż na 15 tygodni przez planowanym porodem. Kobiety zatrudnione u danego pracodawcy dłużej niż 26 tygodni przed początkiem 14 tygodnia ciąży, mają prawo do dodatkowych 26 dni urlopu. Każda kobieta, chcąca wrócić do pracy przed końcem urlopu macierzyńskiego, musi poinformować o tym pracodawcę 28 dni przed powrotem. Matki korzystające z urlopu macierzyńskiego nie otrzymują pełnej pensji. W zależności od stażu i wysokości pensji przysługuje im odpowiednie wynagrodzenie. Czasem może zdarzyć się tak (jeśli kobieta bardzo mało zarabiała), że przez pewien okres ciąży otrzymują nawet więcej niż zarabiały."
          I jeszcze Norwegia:
          "FORELDREPENGER to platny urlop rodzicielski (odpowiednik polskiego macierzynskiego), z ktorego moga skorzystac oboje rodzice. Warunkiem otrzymywania jest posiadanie dochodu* w ciagu conajmniej szesciu z ostatnich dziesieciu miesiecy przed rozpoczeciem okresu zasilkowego.
          Zasilek wyplacany jest przez 46 tygodni w wysokosci 100%, albo 56 tygodni w wysokosci 80% indywidualnie wyliczonej podstawy (wyplaty miesiecznej), ograniczonej z gory do 6G*. Osoby zatrudnione otrzymuja zazwyczaj zasilek w wysokosci ostatniej wyplaty przed rozpoczeciem okresu zasilkowego. Wybrana procentowa stawka zasilku obowiazuje oboje rodzicow.
          Uwaga! - suma wyplat przy zasilku 100% jest nieco wyzsza niz suma wyplat przy zasilku 80%.
          Wyplate zasilku mozna odroczyc na czas urlopu, pobytu w instytucji sluzby zdrowia (szpital) lub podjecia pracy w wymiarze 100%. Odroczenie wyplaty nie moze przekroczyc ukonczenia przez dziecko 3 lat.
          Tydzien zasilkowy obejmuje 5 dni roboczych (pn-pt), soboty i niedziele nie sa platne.
          Zasilek wyplacany jest raz w miesiacu i podlega zwyklemu opodatkowaniu.
          Podzial okresu zasilkowego:
          - 3 tygodnie przed wyznaczonym porodem przysluguja wylacznie matce, niewykorzystane przepadaja
          - 6 pierwszych tygodni po porodzie przysluguje wylacznie matce, o ile nie ma silnych powodow przemawiajacych za skroceniem tego okresu
          - 10 tygodni z calosci okresu zasilkowego przysluguje wylacznie ojcu (fedrekvote - patrz watek o prawach ojca w zwiazku z narodzinami)
          - pozostale 27/37 tygodni rodzice moga podzielic miedzy siebie wg wlasnego uznania.
          Feriepenger - przysluguja za odpowiednio 12/15 pierwszych tygodni pobierania zasilku. Jezeli oboje rodzice korzystali w tym okresie z zasilku, to feriepenger sa dzielone. " (www.forumnorwegia.net/viewtopic.php?t=14924)

          Jednym słowem wszędzie istnieje możliwość niepracowania do samego dnia porodu.
          dla porównania Polska:
          "20 tygodni w przypadku urodzenia jednego dziecka przy jednym porodzie, 31 tygodni przy urodzeniu dwojga dzieci przy jednym porodzie, 33 tygodnie przy urodzeniu trojga dzieci przy jednym porodzie. 35 tygodni przy urodzeniu czworga dzieci przy jednym porodzie, oraz 37 tygodni przy urodzeniu pięciorga lub więcej dzieci przy jednym porodzie – zmiana ta obowiązuje od 1 stycznia 2009. Część tego urlopu może przypadać przed datą porodu (2 tygodnie). Obecnie niewykorzystana część tego urlopu po porodzie, na skutek powrotu pracownicy do pracy, może być udzielona pracownikowi – ojcu wychowującemu dziecko. Urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego przysługuje także pracownikowi lub pracownicy, którzy przyjęli dziecko na wychowanie jako rodzina zastępcza lub wystąpili o adopcję. Za czas urlopu macierzyńskiego nie przysługuje wynagrodzenie, lecz zasiłek macierzyński." (wikipedia)

          Na pierwszy rzut oka widać, że warunki urlopu macierzyńskiego w Norwegii są lepsze, a w Anglii porównywalne do warunków polskich (ale dodatkowo zaciążona może w Anglii w godzinach pracy chodzić sobie do szkoły rodzenia i inne takie fanaberie).
          Może stąd u nas ta rzekoma (piszę rzekoma, bo osobiście tego nie widzę) fala chorych na ciążę, może po prostu opieka okołociążowa, którą zapewnia państwo jest źle ukierunkowana. Może powinno się zrezygnować (tak jak w Anglii) z jakiś niepotrzebnych badań, comiesięcznych wizyt u ginekologa (osobiście mnie to w którymś momencie zaczęło wkurzać, bo szłam tylko, żeby się nastać w kolejce, żeby mnie zważono i zmierzono ciśnienie.), a pieniądze przeznaczyć na coś innego?
          • najma78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:57
            lejla81 napisała:

            Może powinno się zrezygnować (tak jak w Anglii) z jakiś nie
            > potrzebnych badań, comiesięcznych wizyt u ginekologa (osobiście mnie to w który
            > mś momencie zaczęło wkurzać, bo szłam tylko, żeby się nastać w kolejce, żeby mn
            > ie zważono i zmierzono ciśnienie.), a pieniądze przeznaczyć na coś innego?

            A jakich to niepotrzebnych badan w czasie ciazy nie ma w Anglii, ktore sa w PL na NFZ? Comiesieczne a pod koniec ciazy i czestsze wizyty u poloznych (bo tu polozne prowadza bezproblemowe ciaze) sa w standardzie. Dla sprostowania macierzynski w Anglii trwa 52 tygodnie z tym, ze zasilek wyplacany jest przez 39 tygodni - a to znacznie wiecej niz w PL. Moim zdaniem to nie problem w opiece w czasie ciazy bo ta oferowana na NFZ jest dosc zblizona do tej w Anglii, a sytuacja na rynku pracy i w dalszym ciagu nie respektowanie prawa. Pracodawca zamiast dostosowac warunki do kobiet w ciazy lub jesli to niemozliwe placic im pensje oszukuje wysylajac pracownice na zwolnienie lekarskie - jesli dobrze zrozumialam to co jedna forumowiczka napisala.
            • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 14:03
              Pardon, jeśli gdzieś popełniłam błąd, w Anglii nie rodziłam, korzystałam tylko z Internetu. Wywnioskowałam, że w Anglii tych badań jest mniej, na co niektóre mamy narzekają.
              Osobiście bardziej mi się podoba pomysł z wizytami położnej niż z tym bezsensowym lataniem do ginekologa. Ale nie wiem, czy to u nas realne. Do mnie nawet położna środowiskowa nie zawitała, bo jak się dowiedziałam "jedna miała wypadek, a druga się nie wyrabia". Ale kasę za "wizytę" pewnie wzięły.
              • najma78 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 14:20
                lejla81 napisała:

                > Pardon, jeśli gdzieś popełniłam błąd, w Anglii nie rodziłam, korzystałam tylko
                > z Internetu. Wywnioskowałam, że w Anglii tych badań jest mniej, na co niektóre
                > mamy narzekają.

                W Anglii sa te same badania co i w PL z tym, ze oprocz USG w 12 tyg. ciazy wykonuje sie tez test PAPPA. W bezproblemowej ciazy wykonuje sie 2 USG 12tydz i 20, w Pl chyba 3 na NFZ. Mysle, ze to narzekanie wynika glownie z tego, ze w PL bardzo popularne jest prowadzenie ciazy w prywatnych gabienetach, USG na kazdej wizycie itd. a tego w standardzie nie zapenia ani system angielski a polski.

                > Osobiście bardziej mi się podoba pomysł z wizytami położnej niż z tym bezsensow
                > ym lataniem do ginekologa. Ale nie wiem, czy to u nas realne. Do mnie nawet poł
                > ożna środowiskowa nie zawitała, bo jak się dowiedziałam "jedna miała wypadek, a
                > druga się nie wyrabia". Ale kasę za "wizytę" pewnie wzięły.

                W niektorych krajach polozne prowadza ciaze a w innych jest wybor, to zalezy.
                Co do tych nieszczesnych zwolnien lekarskich to gdyby one nie byly platne w 100% to ich liczba spadla by dosc mocno, dodatkowo gdyby kontrolowano pracodawcow i odpowiednio respektowano prawo to pewnie znalazly by sie odpowiednie warunki pracy dla kobiet w ciazy lub placono by im pensje ale niewykonywaly by pracy. W skali kraju oplacanie 100% dlugoterminowych zwolnien lekarskich z podatkow jest naprawde kosztowne.
          • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 13:59
            Jeszcze napiszę jak to było u mnie - od początku ciąży do połowy października (termin porodu miałam na 5 grudnia) cały czas pracowałam. No nie - przyznaję się, raz wzięłam trzy dni zwolnienia, bo się przeziębiłam. Normalnie pewnie z przeziębieniem poszłabym do pracy, ale że ciężarnym panie w aptece odmawiają sprzedaży nawet tabletek na ból gardła, to zostałam w domu. W połowie października pojawił się problem skracającej się szyjki macicy i lekarz kazał mi leżeć plackiem w łóżku, żeby przedwcześnie nie urodzić. Leżałam więc tak cały miesiąc gdzieś do połowy listopada. Wtedy ginekolog mi powiedziała, że szyjka się nie skraca dalej i nie muszę leżeć. Do porodu zostały mi wtedy chyba ze trzy/cztery tygodnie. Dwa tygodnie wzięłam urlopu macierzyńskiego - tak jak mi pozwala na to prawo, no i tydzień czy dwa tego strasznego zwolnienia z powodu ciąży, czym przyznaję się, naraziłam gospodarkę państwa na niepowetowane straty. Wzięłam je z tego powodu, że 1) na moim miejscu pracowała już moja zastępczyni, nie miałybyśmy co we dwie robić, nie miałybyśmy nawet gdzie za bardzo razem usiąść, 2) utknęłam z tą nieszczęsną szyjką u mojej mamy - 300 km od miejsca, gdzie pracowałam i nie bardzo uśmiechała mi się podróż w takim stanie 3) nie byłam w stanie usiedzieć ośmiu godzin, tak wiem, że według Was to nie powód.
            Dobra, możecie mnie teraz zlinczować.
            Ale prawdę powiedziawszy myślę, że powetowałam te straty gospodarce, wyrabiając w pracy szereg bezpłatnych nadgodzin.
            • kochammacka Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 14:34
              Lejla81 - bez przesady, Ty zachowałaś się normalnie i zdroworosądkowo. Wydaje mi się, że chodzi o kobiety, które dzień po zobaczeniu dwóch kresek przechodzą na tryb "stand by" i wymagają 24 h odpoczynku. A praca to już w ogóle nie wchodzi w rachubę, co to to nie. Teraz jestem w ciąży i tak tu będę leżała i odpoczywała. To jest traktowanie ciąży jak choroby, bo takie podejście do siebie jest chorobliwe smile
              • lejla81 Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 14:44
                No właśnie mam wrażenie, że niektóre dziewczyny są zdania, że jak 10.000 ciężarnych zrobiło tak jak ja, to to jest przyczyną finansowej zapaści państwa.
              • wuika Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 28.03.11, 14:51
                Zauważ tylko, że część łaskawczyń jakby w ogóle nie toleruje jakichkolwiek zwolnień 100% płatnych. Wymiotujesz, słabniesz, masz plamienia? Od tego się przecież nie umiera - do roboty.
                Nie chodzi o najeżdżanie na panny, które jeszcze nie mają ani pół mdłości, a już odpoczywają, ale o udowadnianie, że ileś tam dolegliwości, które poza ciążą byłyby wskazaniem do zwolnienia (nie idę do pracy, kiedy z bólu głowy wymiotuję, czy muszę leżeć dwa dni w ciemnych pokoju, nie pracuję też, kiedy wymiotuję czy mdleję (dobra, nie zdarza mi się, ale nie wydaje mi się, żebym się wtedy pakowała w pociąg i jechała do pracy), ani tym bardziej w sytuacji zagrożenia życia - ale dziecka, nie tylko matki), w ciąży są przecież 'normalne' i należy je znosić.
                I tak, też zamierzałam popracować sobie dłużej, jeśli będzie taka możliwość, to do pracy wrócę (jak się skończy 1 trymestr mam nadzieję, że już będzie dobrze). Ale w 7 tygodniu wylądowałam w szpitalu, potem się uspokoiło, a teraz nadal mam plamienia i nie ruszam się z domu. Taki ze mnie leń.
          • posh_emka Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 29.03.11, 12:09
            No to się wypowiem nt. UK:
            Moja ciążą- od samego czwartego tygodnia zgaga i nudności takie,że czegoś takiego nawet nie doświadczyłam podczas ciężkiego zatrucia pokarmowego jakie miałam. I tak przez całych 6 miesięcy. W pracy wydajność taka sama jak zwykle- chyba tylko dzięki pracy się nie rozleciałam psychicznie z powodu dolegliwości fizycznych. Były momenty,że żeby komuś na buty nie zwymiotować odwracałam się na pięcie i ewakuowałam się czym prędzej. Poranne nudności mnie nie są znane- ja miałam nudności 24/7- ze snu mnie potrafiły wybudzić o ile już udało mi się pospać w przerwach na 20 wypadów do toalety podczas snu. Tyle ile ja Rennie zjadłam- to koncern który to produkuje powinien przyznać mi tytuł klientki roku- nawet spać chodziłam z rennie pod językiem.
            Co do opieki- mnie tam wizyty u położnej co miesiąc wystarczały- na NHS USG miałam aż 3- dwa normalnie 12 i 20 tc i jedno po 36 tc bo nie było pewności co do ułożenia dziecka- położna nie była pewna. Miałam jedno USG dodatkowe w 9 tc tylko po to żeby sprawdzić czy nie jest ciąża pozamaciczna- mój mąż ześwirował z pewnych względów jeśli o to chodzi.
            Oprócz tego miałam test na cukrzycę ciążową, badania krwi na co tylko możliwe co drugi miesiąc i badanie moczu co wizytę- no i jak zwykle mierzenia itp.
            Ogólnie z opieki jestem zadowolona - zwłaszcza już podczas porodu w szpitalu jak i tej po porodzie.

            Macierzyński teraz opiszę- ja wzięłam pełny wymiar 52 tygodnie bodajże- nie liczyłam bo i tak wiedziałam,że po do pracy nie wracam. Wzięłam sobie wcześniej bo miałam taką możliwość.
            Płatnych jest 39 tygodni macierzyńskiego- pierwsze 6- 90%, reszta minimum 125 funtów na tydzień. Do tego dochodzi jeszcze niewykorzystany urlop wypoczynkowy jeśli ktoś takowego nie wykorzystał.
            Ja nie byłam na żadnym "L4"- mogła bym iść i nawymyślać ale po co ? Ciąża planowana więc nie wykorzystywałam specjalnie wcześniej urlopu normalnego żeby móc iść wcześniej na macierzyński bez wykorzystywania tego faktycznego macierzyńskiego.

            No i owszem ciąża to nie choroba choć niestety zdarzają się ciąże zagrożone i trzeba leżeć w szpitalu, a nie oczekiwać L4 z powodu dwóch kresek na teście- L4 na bieganie po sklepach, spotkania z psiapsiółkami albo remonty domowe- bo to jest przegięcie.

            No i powiedzmy to otwarcie- owszem w ciąży można nie być sprawnym tak jak się było przed i nikt z przełożonych nie ma prawa robić z tego powodu problemów- nawet w Polsce bo na to są odpowiednie paragrafy- trzeba tylko chcieć znać swoje prawa i je egzekwować.
            • deelux Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 29.03.11, 14:14
              Ale dlaczego starasz się wszystkich przekonać, że twoje zdanie jest jedynym słusznym? To, że Ty dawałaś radę pracować między jednym pawiem, a drugim nie oznacza, że wszystkie kobiety są tak silne psychicznie i fizycznie żeby też tak robić. Też nie pochwalam brania L4 od dnia 2 kresek na teście ale jestem w stanie zrozumieć przynajmniej część kobiet, które tak robią. Ani mi nic do ich decyzji ani Tobie.
              • sueellen Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 29.03.11, 20:18
                Bo wszystkie kobiety w ciaży jakie znam w UK pracują w ciąży tak jak i pracowaly nie bedąc w ciaży, a Polsce co druga na L4 przez wiekszośc ciązy. Cuda.
              • kosm.aty Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 21:14
                > Też nie pochwalam brania L4 od dnia 2 kresek na teście ale jestem w stanie zrozumieć przynajmniej część kobiet, które tak robią. Ani mi nic do ich decyzji ani Tobie

                Ale to nie jest decyzja dotycząca koloru zasłon w kuchni, które mogą Ci się nie podobać, ale to w końcu nie Twoja kuchnia.
                Branie "lewego" zwolnienia w ciąży jest oszustwem (wszystkich podatników), w zasadzie karalnym. Podobnie jak wszelkie inne lewe zwolnienia.
                • wuika Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 21:21
                  Ale przecież L4 są kontrolowane przez ZUS coraz częściej i bardziej restrykcyjnie. Nie chce mi się teraz szukać dokładnych informacji, ale została mi w głowie liczba 10% - tyle zwolnień jest wystawionych bezpodstawnie lub nieprawidłowo. Można różne rzeczy powiedzieć o ZUSie, ale raczej nie to, że nie ma zielonego pojęcia, co się dookoła dzieje i gdyby było tak, że większość zwolnień ciężarnych jest zupełnie bezpodstawna, to orzecznicy nie robiliby by nic innego, jak wzywali kobiety w ciąży na kontrolę, stwierdzali bezzasadność zwolnienia i kasowali zasiłki chorobowe. Jakoś się nie słyszy o hurtowej ilości zakwestionowanych zwolnień ciążowych. Jakoś nie wiedzę w dobre serduszka orzeczników, które akurat kazałyby nie sprawdzać zwolnień ciążowych, czy ich kwestionować, jeśli by tylko się tak dało.
                  • kosm.aty Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 21:51
                    > Jakoś nie wiedzę w dobre serduszka orzeczników, które akurat kazałyby nie sprawdzać zwolnień ciążowych, czy ich kwestionować, jeśli by tylko się tak dało.

                    Wierzę w minimalną dbałość o PR. Żaden inwalida bez nogi czy inny rencista nie wzbudza takiej sympatii i współczucia jak kobieta w ciąży. Choć to faktycznie karkołomna hipoteza i być może nieprawdziwa.
                    Ale wiem co widziałem: kobiety mające lekką pracę biurową, zdrowe, bez problemów z ciążą idące na zwolnienie bo tak. A na zwolnieniu chodzące np. na jakiś aerobik dla kobiet w ciąży. Może był jakieś problemy o których nie wiedziałem, ale w takim razie dlaczego mamy tych zwolnień tak dużo na tle innych krajów?
                    Nawet tu na forum pojawiają się posty, że skoro można, to czemu by nie skorzystać?
                    • wuika Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 13.04.11, 22:22
                      Patrz, chorzy na zwolnieniach też chodzą np. na rehabilitację, ćwiczą, łażą na spacery, etc. Czy to znaczy, że mają nie mieć zwolnienia, skoro nie mogą z jakiegokolwiek powodu związane ze zdrowiem wykonywać swojej pracy?
                      Nie, nie bronię lasencji, które od momentu zrobienia testu idą na L4 tylko dlatego, że mogą. Dużo takich znasz? U mnie w pracy aktualnie są 4 kobiety w ciąży. O jednej firma nie wie (gdzieś tak 3-4 miesiąc, z tego, co wiem, dolegliwości uniemożliwiających pracę na razie 0), druga od 4 miesiąca na zwolnieniu (po pobycie w szpitalu), ja na zwolnieniu od pobytu w szpitalu, czwarta bodajże w 8 miesiącu i do pracy biega, bo czuje się nieźle. O pannach idących na zwolnienie zaraz po teście poza przypadkami, gdzie było to wiadome jeszcze przed zajściem w ciążę (tak, takie sytuacje też się zdarzają), jakoś tylko słyszę, nie znam w moim otoczeniu ewidentnych naciągaczek.
                      Natomiast coś mnie bierze, kiedy najeżdża się na kobiety, które mają czelność iść na zwolnienie posiadając objawy, niedogodności, zagrożenia bądź choroby, które w nieciążowych warunkach byłyby normalnym i bezdyskusyjnym powodem do przebywania na zwolnieniu lekarskim (wymioty, omdlenia, zagrożenie życia - nie tylko swojego, unieruchomiony kręgosłup, etc.). Bo przecież ciąża to nie choroba, więc jej negatywne przejawy kobieta po prostu ma sobie schować w kieszeń i udawać, że jest ok, podczas kiedy nie jest. W imię robienia z siebie męczennicy? Czy też nie narażania się do bycia nazwaną leniwą krową, której się nie chce pracować (co się zdarza w tym i innym podobnych wątkach).
                      • kosm.aty Re: Ciąża (nie) jest chorobą. 14.04.11, 07:38
                        forum.gazeta.pl/forum/w,216,254694,56945927,Jestem_w_ciazy_chce_na_zwolnienie.html

                        roznica miedzy lewym chorobowym w ciazy a poza nia jest taka, ze na to w ciazy jest przyzwolenie spoleczne.

                        Oczywiscie nikt nie oczekuje od kobiet meczennictwa, jest mnustwo sytuacji kiedy chorobowe jest w 100% uzasadnione. Ale też skads sie te statystki biora
                        gospodarka.gazeta.pl/firma/1,31455,9415215,Ciaza_w_firmie_na_koszt____podatnika.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka