alanis11
30.03.11, 18:15
Gdyby tylko udało mi się ogarnąć sytuacje życiowa ( a jest ona dosc skomplikowana z uwagi na niepełnosprawne dziecko )i móc wrócić do pracy myślę że z chęcią bym ją podjęła.
Jednak problem mam jeden , chciałabym isc do pracy dla pracy tzn.mieć z głowy całą tą otoczkę typu podjazdy , ploty , jakies pseudo przyjaznie które wiążą sie z pracą w zespole itd Gdziekolwiek dotąd nie pracowałam zawsze byłam dobita ludzmi, nie samym zajęciem jakiekolwiek by nie było. Jeszcze kilka miesięcy temu pracowałam w miejscu gdzie był zapieprz i teoretycznie brak czasu na ploty a jednak ... nie dało się tego uniknąc , wciąż wysłuchiwałam o innych , obserwowałam kopanie dołow z usmiechem na twarzy , zabawy kosztem innych za plecami a o zgrozo zespół był zgrany i ludzie oficjalnie deklarowali wzajemną sympatie. Mam wrazenie ze praca z ludzmi w zespole zawsze oznacza kotłowanie , nie zawsze wprost ale jednak. Czy któras z Was chodzi do pracy dla pracy i nic ponadto, nie spotyka się z podobnym zjawiskiem ? Bo mi wydaje sie ze tylko jednoosobowa działalność gospodarcza moze mnie od tego uchronić...