Dodaj do ulubionych

a'propos tego ruchu...

18.04.11, 20:51
w sąsiednim wątku dziewczyna zachęca nas do zapewniania większej ilości naturalnego, nieskrepowanego ruchu dzieciom. Podaje przykład - dwulatek - za rękę i niech idzie. A ja akurat jestem po dzisiejszej bardzo męczącej i długotrwałej histerii mojego dwulatka z serii: "Kubusiu, daj rączkę, tu jeżdżą autka i jest niebezpiecznie" na co Kubuś "nie", potem ryk chowa ręce, kładzie się na ziemi... Chciałam tylko dojść może ze 150 metrów z auta do naszej kamienicy. W jednej ręce niosłam dość ciężkie zakupy. A mój dwulatek trochę wazy, zwłaszcza jak się pręży i zwija... Ogólnie chciałabym go nauczyć chodzić za rączkę bo mieszkamy w mieście i wiadomo - ulica, samochody, nawet na Rynku czy na Plantach - zagrożenia w stylu dorożka, rowerzyści itd. A on tego nie znosi. Ja mu tłumaczę, pokazuje te jadace auta, staram się go trzymac lekko, żeby o tym zapomniał... na nic. On od razu po wyjęciu z wózka biegnie, praktycznie w ogóle nie porusza się zwykłych chodemwink jak odbiegnie dalej już widze jak mu się gęba śmieje, że będę go musiała gonić - to dopiero zabawa! Ja bym go chętnie zostawiła i poszła, niech odczuje konsekwencje takiego uciekania, niech mama zniknie na chwilę z oczu, ale nie da się, bo naprawdę sie obawiam, że wybiegnie na ulicę! Przeciez takie dziecko jest nieobliczalne... jakie macie doświadczenia w temacie oraz cudowne radywink
Obserwuj wątek
    • czarnaalineczka Re: a'propos tego ruchu... 18.04.11, 21:03
      10metrowa smycz i szelki wink
      • bi_scotti Re: a'propos tego ruchu... 18.04.11, 21:15
        czarnaalineczka napisała:

        > 10metrowa smycz i szelki wink

        Sasiadka ma takie 2.5-letnie blizniaki, ktore prowadza na smyczkach - najbardziej jest fascynujace to, ze sie nigdy nie placza ale to zapewne dlatego, ze kazde dziecko chce isc w inna strone wink
    • aagata4 Re: a'propos tego ruchu... 18.04.11, 21:03
      przeczekać ten okres,
      rozmawiać w domu a nie na spacerze jak pojawia się problem,
      zapewnić więcej swobodnego ruchu, ograniczyć zakupy albo robić je na początku spaceru (nie więcej jak 25 minut od wyjścia z domu wrzucić zakupy do domu.

      nie liczyć że sie to uda ale cieszyć się z każdych 5 minut, kiedy uda Ci się zagadać dzieciaka tak że zapomni uciekac.

      przy okazji nabicia sobie guza, czy jakiegoś upadku przypominać, że na ulicy by ciągle sie przewracał, gdybyś go nie trzymała za ręce.

      uczyć go przechodzenia przez ulecę, zatrzymać się z nim. Jak będzie można już iść to pytać czy możemy iść? czy jedzie samochód? i jak nawet jest baaardzo daleko to słuchać sie dziecka.

      wogóle stwarzać wiele sytuacji aby dziecko decydowało co macie robić.
      Unikać krzyczenia na dziecko: "nie wychodź na jezdnie "ale powiedzieć: "podejdź bliżej domu albo płotu"
      zamiast powiedzieć :"nie wchodź na krzesło bo spadniesz" to powiedzieć po prostu: "zejdź bo spadniesz" (chodzi o unikanie słowa "nie")

      to wszystko trzeba stosować i nie liczyć na poprawę to się ją zauważy ale .. to nie rozwiąże problemów ... gorzej ... będzie się nasilało .. przed Tobą bunt czterolatka a potem sześciolatka a później to już problemy nastolatka ... przyzwyczajajmy się smile
      Pozdrawiam

      Agata
      • czarnaalineczka Re: a'propos tego ruchu... 18.04.11, 21:07
        > wogóle stwarzać wiele sytuacji aby dziecko decydowało co macie robić.
        > Unikać krzyczenia na dziecko: "nie wychodź na jezdnie "ale powiedzieć: "podejdź
        > bliżej domu albo płotu"
        big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
        karzmierz podejdz no do plota big_grin
        • nutka07 Re: a'propos tego ruchu... 19.04.11, 11:30
          Jako i ja podchodze.

          Ps.To nie bylo Kargul?
    • katia.seitz Re: a'propos tego ruchu... 18.04.11, 21:08
      Nasz też się buntował przeciwko chodzeniu za rączkę. Niania go nauczyła - po prostu mówiła - daj rączkę, inaczej nigdzie nie pójdziesz.
      Ja też zaczęłam stosować dość ostrą politykę w tym zakresie. Stawiam ultimatum: idziemy tylko za rączkę, albo (i tu w zależności od tego, na co mały akurat nie ma ochoty): -biorę cię na ręce i niosę jak małą dzidzię (nie lubi tego ;P); - wracamy do domu; -nie pójdziemy na plac zabaw itp. Oczywiście przy tym tłumaczę, że tu obok jest ulica, jeżdżą samochody i nie wolno mamie się wyrywać. Muszę powiedzieć, że mały zaczął słuchać. Teraz widząc jadący ulicą samochód zatrzymuje się nawet na chwilę, idąc po chodniku i ściska moją rękę mocniej (mieszkamy w spokojnej okolicy i te samochody to tak przejeżdżają co minutę-dwie, a nie co chwila wink.
    • maesstra Re: a'propos tego ruchu... 18.04.11, 21:30
      moja też uciekała ma teraz prawie 2 latka i na początku chodziłyśmy za rączkę po domu i bawiłysmy się że idziemy na zakupy, dawałam jej jakąś torebkę do drugiej ręki. Szłyśmy do i nnego pokoju i np w drzwiach wołałam stop jako komende zeby sie zatrzymać, bo ulica ia auto. Szybko załapała i taką zasadę stosujemy jak jesteśmy blisko ulicy, Natomiast najczęściej idziemy na plac zabaw i idziemy po osiedlu gdzie nie ma ulic także mloda idzie swobodnie. Grunt to wdrożyć pewne zasady i konsekwentnie się tego trzymać.
    • vibe-b Re: a'propos tego ruchu... 19.04.11, 09:13
      jakie macie doświadczenia w temacie oraz cudowne ra
      > dywink


      Mam rade taka, azebys przestala sie goraczkowo tlumaczyc z tego jak sobie radzisz z dzieckiem (bo takie sie odnosi wrazenie czytajac ten post). Naprawde natchnione forumowiczki nie maja patentu na racje- rob tak, zeby bylo okej wedlug Ciebie. Ja na ten przyklad wozilam dziecko w wozku do 5 lat- wlasnie z powodow oszczedzania kregoslupa i nerwow- chwale sobie. Syn jest szczuply, zwinny i ruchliwy.
    • gaja78 Re: a'propos tego ruchu... 19.04.11, 09:23
      Przeczekać, przejdzie mu. Do tego czasu w pobliżu ulicy wozić w wózku.
    • pitahaya1 Re: a'propos tego ruchu... 19.04.11, 09:35
      Ja robiłam w ten sposób: dajesz rękę-idziemy, nie dajesz-ja mam czas, mogę poczekać.
      Oczywiście takie próby przeprowadzałam na placu zabaw, osiedlowych ulicach a nie na ruchliwej autostradziesmile))
      Pomogło. Do tego konsekwentnie i da się.

      Kilka dni temu byłam świadkiem podobnej sytuacji: mama, mały dzieciak i babcia. Mama uczy, że nie pójdą dalej jeśli chłopczyk nie podniesie zabawki, ktorą celowo rzucił. Chłopczyk płacze, mama stoi niewzruszonasmile Wyrywa się babcia z pretensjami do mamy, że już dawno byłyby w domu, gdyby ona nie była taka uparta. A mama nadal stoi, dziecko powoli się przełamuje, schyla po zabawkę na co babcia biegiem podnosi i zadowolona zbiera zabawkisad((( Babcia zadowolona, mama wkurzona, dziecko z lekcji wyniosło, że wystarczy odpowiednio długo drzeć paszczękę i ktoś się złamie.
    • lola211 Re: a'propos tego ruchu... 19.04.11, 09:37
      >Ogólnie chciałabym go nauczyć chodzić za rączkę

      Widac nie jest na to gotowy.Moze po prostu z ta nauka jeszcze poczekaj?
    • analist73 Re: a'propos tego ruchu... 19.04.11, 09:39
      To takie etap. Ja na szczęście mieszkam w miejscu, gdzie jest blisko do lasu. I do tego lasu chodziłam na spacery, przez ten las szłam na zakupy(choć było dużo dalej). Brałam małą piłkę, rzucałam synowi(w odpowiednim kierunku), on przynosił, ja rzucałam itd.. I tym sposobem poruszaliśmy się w wyznaczonym kierunku. Nie da się zastosować przy drodze.
    • malwa51 Re: a'propos tego ruchu... 19.04.11, 10:47
      przeczekaj, mam nadzieje, ze minie smile Ja myslalam, ze moja wscieklizna nigdy sie nie ustatkuje, ale przeszlo! Gdzies w okolicach 3 lat.
      1.5 - 2.5 roku - myslalam, ze sie wypukne tongue_out Wracamy z przedszkola - on chce w lewo, ja w prawo - ryk i gleba. Biore za reke, bo wychodzimy z osiedla (ulica) - robi sie 'lelawy' w ramach protestu i nies matka jak ci sie podoba. Ojciec odpial pas w samochodzie - fruu na parking, jedzie autko? To prosto do autka, autka (zwlaszcza te jadace) sa cool.. No i tak nosilam jak worek kartofli, bo pertraktacje mozna sobie bylo o kant, w domu na wykladach o niebezpieczenstwach kiwal glowa, a na polu rozwijal predkosc swiatla...
      Numer 'a lez sobie, mama idzie do domu, pa pa' nie dzialal, ledwie odeszlam, a ten cwaniaczek podrywal sie i biegl. Bynajmniej nie tam, gdzie zniknela mama, tylko tam gdzie sobie upatrzyl. Wiec odradzam.
      tongue_out
      Za to w okolicach 2.5 roku znalazl sobie nowe hobby, rzucanie sie na podloge oraz turlanie w miejscach wymagajacych czekania. Czyli lekarz, bank itp. Ale przynajmniej bezglosnie wink Teraz (prawie 4 l) co prawda czasem kwiknie, ale nie rzuca sie na ziemie. Do sklepu tez za raczke pojdzie, bez turlania, skralczenia i wrzucania do koszyka czego popadnie. Czyli ucywilizowal sie.
      W czasach najwiekszej aktywnosci glebowej nie robilismy duzych zakupow na raz. A ja nie wybieralam sie w okolice szklanych opakowan. Czasem dawalam w lape do poniesienia jakis dziecioodporny produkt*, taki w gabarytach 'na dwie rece' coby mial poczucie misji i nie biegl jak szalony. Dziec, nie produkt smile

      Cierpliwosci zycze smile

      *nie zabawka, cos z zakupow, co zniesie upadek z niewielkiej wysokosci i czym ze wzgkledu za gabaryt lub wage nie da sie rzucic za daleko wink
      • malwa51 Re: a'propos tego ruchu... 19.04.11, 10:50

        A, i wozka tez oczywiscie uzywalismy smile
        • kocianna Re: a'propos tego ruchu... 19.04.11, 11:20
          Bo jemu jest cholernie niewygodnie chodzić za rękę...
          Na moją podziałało - byłam w ciężkim szoku - wyrażenie moich uczuć. "Boję się, kiedy nie dajesz mi ręki". Od tamtej pory nie było problemu - a regularnie zaliczałyśmy kładzenie się na pasach na przejściu dla pieszych i wywalanie zabawek z wiaderka.

          Ale realistycznie - szelki chyba, albo wózek w miejscach niebezpiecznych. Jeśli chodnik jest dość szeroki - pozwoliłabym chodzić samopas, pod warunkiem, że ja idę bliżej jezdni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka