Dodaj do ulubionych

przysługa

27.04.11, 16:17
Byłam na świętach u teściów nad morzem.
Ale nie o teściowej będzie wink
Koleżanka mnie poprosiła żebym wracając odebrała od jej znajomych rowerek dla jej córki(z którego tamte dzieci już wyrosły i korzystać nie będą)
Miejscowość znajduje się na naszej trasie, nie musielibyśmy nigdzie zbaczać czy też nadrabiać drogi tylko skręcić 100 m z trasy.

Zajeżdżamy. Rodzina przed domem grilluje, wysiadam podchodzę mówię co i jak, a kobieta robi wielkie oczy i pyta się jeszcze raz kto mnie przysyła.
Mówię imię, nazwisko koleżanki,imię jej córki, pytam o nazwisko tę kobietę , bo myślę sobie cholera pomyliłam domy.
Ale nie.
To ona i moją koleżankę rzeczywiście zna, ale tak 5/10 , poznały się u wspólnych znajomych i ona coś tam napomknęła o rowerku rzeczywiście, ale teraz to jej dzieci jeszcze używają i że w przyszłości owszem i że umowa była taka, że przekaże przez tych wspólnych znajomych.
Mi głupio, widzę, że kobiecie też.
Zapraszają nas nawet na kawę ,herbatę.
Dziękujemy, przepraszamy za zamieszanie odjeżdżamy.

Dziś zadzwoniłam do koleżanki, a ona zdziwiona i zawiedziona, że mówię, że roweru nie mam, klnie na czym świat stoi na tych ludzi bogu ducha winnych, że jej obiecali.
Ja nie usłyszałam oczywiście żadnego przepraszam, głupio wyszło....

Taka historia.
Niby nic się nie stało, żadna tam ujma na honorze, ale sytuacja głupia.
Dałyście się kiedyś w coś(może nawet gorszego) wmanewrować?
Obserwuj wątek
    • sowa_hu_hu Re: przysługa 27.04.11, 16:26
      Oj znam takie sytuacje i takich ludzi. Pomagasz im a póxniej ani me ani beeee
    • shellerka Re: przysługa 27.04.11, 16:30
      fajna koleżanka...
      żenuła...
    • nenia1 Re: przysługa 27.04.11, 16:40
      Może źle się zrozumieli?

      Mogła dodać, że głupio wyszło, może jednak zawód z braku rowerka przesłonił wersal.

      Trochę dziwna sprawa, że tego nie dograli w erze telefonów komórkowych.
    • mama-nastolatki Re: przysługa 27.04.11, 17:13
      Wspolczuje ... wina Twojej koleznaaki jest bo przeciez nawet gdyby rower byl dobrze obgadany zanim Cie tam wyslala mogla zadzwnic i tych ludzi uprzedzic bo co gdyby nie bylo ich w domu.
    • kol.3 Re: przysługa 27.04.11, 18:05
      Są tacy ludzie, że gdy usłyszą od znajomych "Musimy się kiedyś spotkać" to za 5 minut meldują się u tych znajomych w domu, pod pretekstem, że byli serdecznie zapraszani. Twoja koleżanka do takich osób należy. Wzięła czyjąś luźną deklarację za zaproszenie do odebrania roweru w trybie natychmiastowym. Trudno mówić o nieporozumieniu, bo nie powinna Cię prosić o odbiór roweru, ponieważ nie uzgodniła tego ze znajomymi. Narazila Cię na niekomfortową sytuację, powinna przeprosić. Ja bym na nią bardzo uważała w dalszych kontaktach.
    • aga.pier Re: przysługa 28.04.11, 08:52
      z daleką znajomą nie dogadała sie co do przekazania rowerka ale adresu, i to gdzieś w Polsce, dowiedziała się... dobre, dobre...
      • anty_nick Re: przysługa 28.04.11, 10:20
        aga.pier napisała:

        > z daleką znajomą nie dogadała sie co do przekazania rowerka ale adresu, i to gd
        > zieś w Polsce, dowiedziała się... dobre, dobre...
        >


        No w sumie własnie???
      • lykaena Re: przysługa 28.04.11, 13:51
        Ona tam była raz na jakimś grillu - to podobno są znajomi jej brata, podejrzewam, że na tamtego grilla wcisnęła się na krzywy ryj, a dalej jak było mozna sie domyslać....

        To rzeczywiście jest taka osoba, że jak ją wyrzuca oknem ,wejdzie drzwiami.

        Jak ja wspomniałam, że jak będę miała ubranka do oddania to pomyślę o jej siostrze to nie miałam dnia bez smsa czy też wiadomości na gg kiedy będę mogła je przekazać, a mój mały jeszcze w nich wtedy chodził.....
    • wuika Re: przysługa 28.04.11, 09:03
      Ło matko, jak to wspaniale można się nie dogadać. Bardzo budujące, bardzo suspicious
    • lilka69 Re: przysługa 28.04.11, 10:06
      tak to w zyciu jest. i zrob tu czlowieku komus przysluge!
      sam na tym zle wyjdziesz.
      • antekcwaniak Takie życie... 28.04.11, 15:01
        Ludzie nie używają wielkich i polskich liter !!!
    • anty_nick Re: przysługa 28.04.11, 10:26
      ...Taka historia.
      Niby nic się nie stało, żadna tam ujma na honorze, ale sytuacja głupia.
      Dałyście się kiedyś w coś(może nawet gorszego) wmanewrować? ....


      Dałyście,dałyście.I to nie raz i nie dwa!I o zgrozo tej samej osobie.A że lubię pomagać,to pomimo nacięcia się pomagam.
      Koleżanka poprosiła mnie o poszukanie jej mieszkania/pokoju,kilka lat temu,jak emigrowałyśmy za pracą.A że ja zrobiłam to wcześniej miałam ewentualnie przy czasie coś zobaczyć,obejrzeć w realu.Okazało się,że w mieszkaniu,w którym wynajmowałam mały pokój była mozliwość zamiany się z parą na pokoje.Oni mieli większy.
      I tak dpgadałam się,wszystko ładnie,pięknie,a koleżanka dzwoni w niedzielę wieczorem,że jutro(miała się wprowadzać następnego dnia rano) niestety nie przyjedzie.Aaaaa,bo w sumieeee.....Nie wiem dlaczegowinkTamci spakowani,gotowy do przenoszenia się a tu doopa.
      Było tak ze trzy razy,aż w końcu powiedziałam,że ja już oczami nie świecę i jak chce,niech sama szuka sobie stancji,ja nawet nie kiwnę palcem,nawet jezeli będę wiedziała,że mieszkanie,jest w obskurnej dzielnicy!
      Podobnych przykładów mogłam bym napisać"na pęczki".
    • volta2 Re: przysługa 28.04.11, 14:50
      no u nas byłaby też ciekawa historia, wyprowadzaliśmy się za granicę i mąż marzył o zabraniu ze sobą fajnych kolumn do zestawu. kolumny się nie zmieściły w pierwszym rzucie, ale w czasie mieszkania w nowym miejscu poznałam dziewczynę, która kończyła wolontariat i nie miała wracać nie samolotem, tylko znajomi z jej miasta mieli po nią przyjechać dużym autem. miała to dla nich być wyprawa wakacyjna na ok.2 tyg.

      zapytałam czy tych kolumn jadąc z polski by nie zabrali?
      tak, zabrali by...

      dostałam do gości telefon, potwierdzili, więc mąż przez allegro kupił kolumny i od razu kurierem wysłał na ich adres domowy. potwierdzili że kolumny dotarły na miejsce.

      mija tydzień, cisza
      mija drugi - cisza
      na trzeci tydzień dzwonię do męża, żeby ustalił, czy oni w ogóle jadą po tą wolontariuszkę, czy jednak nie, bo jak nie to ja te kolumny mogę zabrać z kraju samolotem.

      no więc dzwoni i dowiaduje się że koleżanka wraca do kraju samolotem, bo ONI ZREZYGNOWALI z wyjazdu.

      no i ok, że zrezygnowali, tylko kiedy zamierzali nas o tym powiadomić?

      w efekcie zamówiłam kuriera na swój koszt by te kolumny sprowadzić do domu a potem jeszcze wybuliłam za nadbagaż 200 euro by je przywieźć.

      gdybyśmy mieli pewność, że te kolumny nie przyjadą to byśmy ich w ogóle nie kupowali.

      tak się oto dogadaliśmy z obcymi ludźmi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka