Dodaj do ulubionych

Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żona

03.05.11, 12:04
i mój mąż mają romans.
Mąż oczywiście zaprzecza.
Jestem w szoku ,nie dociera to do mnie.
Obserwuj wątek
    • bellagnos Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:10
      Może warto by było się spotkać z nim i porozmawiać, bo nie wiadomo czy to prawda. Tak czy siak czeka Cię trudny czas niepewności, ale pamiętaj jedno jeśli się okaże że ma romans ale żałuje, chce naprawić błąd wybacz mu tym bardziej że pewnie macie dzieci. Trzymaj się bądź silna. Pomodlę się za Ciebie.
      • czar_bajry Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:02
        To, że mąż zaprzecza nie jest żadnym dziwem, bardziej byś mnie zaskoczyła gdybyś powiedziała, że się przyznałtongue_out
        Sprawdź informację.
    • kali_pso Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:11

      Spokojnie, usiądź i spróbuj o racjonalizację, chociaż wierzę, że to w tej chwili najtrudniejsze...

      Kim jest ta kobieta? Mąż ją zna? Czy ten facet powiedział coś jeszcze?

      Przykro mi, i współczuję bez względu na to, czy to prawda czy nie....
    • niezwykladziewczyna Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:16
      Czy to była tylko taka sucha wiadomość, czy powiedział coś więcej?
      • sowa_hu_hu Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:19
        sad

        wiem ,że to prawie awykonalne ale najpierw lepiej było powęszyć czy to prawda a później męża oświecić... teraz wiadomo ,że bedzie zaprzeczał ,ślady zacierał ,uważał na to co robi...

        musisz pomyśleć czy to rzeczywiście możliwe aby ten romans w ogóle miał...

        no i czy ten facet powiedział coś więcej? sa jakieś dowody?
      • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:20
        Ta kobieta to koleżanka z pracy,mąż jest/był jej powiernikiem i przyjacielem.
        Ponoć nie układa się jej od dawna z mężem i często zwierzała się mojemu mężowi.
        On czasami mi opowiadał o tym.
        Dziś ,zadzwonił jej mąż i powiedział ,że nakrył ich nad rzeką ......
        wiem od męża ,że kilka dni temu spaotkali się ale niby przypadkowo i ze sobą rozmawiali a ten facet twierdzi ,że się przytulali.................
        • zdecydowana_brunetka Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:24
          Romansik, tylko ciekawe w której fazie...
        • niezwykladziewczyna Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:32
          Czyli facet śledzi swoją żonę. Spotkałabym się z facetem i porozmawiała jakie ma dowody bo być może to zwykły frustrat, któremu nie podoba się że jego żona ma przyjaciela.
        • mallard Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:11
          naiwna-0 napisała:

          > Ta kobieta to koleżanka z pracy, mąż jest/był jej powiernikiem i przyjacielem.

          Kurcze blade! "koleżanka z pracy", "powiernikiem i przyjacielem" - co to ma znaczyć ?!
          Nie ma przyjaźni między mężczyzną i kobietą!
          No, moja Żonka by mi dała "Powiernika i przyjaciela" jakiejś tam dziumby z pracy!
          I za to ją kocham! wink
          • anorektycznazdzira Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 05.05.11, 18:21
            Mallard, ująłeś to absolutnie PERFEKCYJNIE!!!
    • nutka07 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:16
      Sprawdzilas to?
    • zdecydowana_brunetka Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:17
      Ja bym sie z nim spotkała i wypytała co i jak, na zupełnie zimno. Moze to jakiś histeryk któremu coś się wydaje, a może ma ciekawe informacje.
      Co to za ludzie?
      • asocial Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:26
        ze maz jest powiernikiem jakiejs pani?? A twoim jest?? Bycie powiernikiem= ona tez nim jest, nie czulabym sie dobrze wiedzac, ze maz pierze nasze brudy z babka z pracy. Trzeba bylo ukrocic to wczesniej, malo forum czytasz, ostatnio z 3 watki na ten temat powstaly,)

        a powaznie: powodzenia.
        • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:29
          Chciałabym się z nią dzisiaj spotkać ale nie mam jej numeru domowego a w tp nie moge się doszukać,jest jakaś stronka gdzie to znajde?
          • sowa_hu_hu Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:31
            Ale po co z nią?
            To ,że ew jestes zdradzana to wybór twojego męża. I to z nim porozmawiaj ,niech sie chłopak zdecyduje...
            • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:33
              sowa_hu_hu napisała:

              > Ale po co z nią?
              > To ,że ew jestes zdradzana to wybór twojego męża. I to z nim porozmawiaj ,niech
              > sie chłopak zdecyduje...

              Z nią ,dlatego ,że chcę wysłuchać jej wersji,mężowi swojemu powiedziała ,że mój M ją uwiódł tak jak inne panie w pracy...to wersja tego faceta...
              • deodyma Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:36
                > Z nią ,dlatego ,że chcę wysłuchać jej wersji,mężowi swojemu powiedziała ,że mój
                > M ją uwiódł tak jak inne panie w pracy...to wersja tego faceta...



                a coz miala mu powiedziecbig_grin
                ze miala ochote na romans z kolega z pracy?
                a tak swoja droga, to byc moze ona faktycznie nie jest pierwsza, z ktora mial romans...
                • gazeta_mi_placi Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:40
                  Akurat wierzę, są faceci co lubią odmianę, ale oczywiście zawsze ta "trzecia" ( lub "te trzecie" ) zdaniem niektórych Pań są winne.
                  • arwena_11 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 06.12.11, 11:41
                    Gazeta, a myślisz ze pani nie ma nic do powiedzenia? Pan ją gwałci? No sorry, ale nie wiem jak facet by o mnie zabiegał, zwłaszcza żonaty, to bym go olała. I to zarówno teraz jak i te 12 lat temu przed ślubem. Zawsze faceci żonaci byli dla mnie aseksualni.

                    Znacie powiedzenie "suka nie da, pies nie weźmie" Bardzo prawdziwe w takich sytuacjach. Jakby Panią d.pa nie swędziała, to by potrafiła natręta olać.

                    W takich sytuacjach wina leży po dwóch stronach, a nie że Panie niewinna. No gwałcił ją po prostu.
                    Marta
                    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
                    DZIECI ROCZNIK 2000
                    • gazeta_mi_placi Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 06.12.11, 13:06
                      A co Cię natchnęło, że mi odpisałaś po ponad pół roku? big_grin
                      • arwena_11 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 06.12.11, 14:08
                        a bo dopiero zobaczyłam wątek, nawet nie zwróciłam uwagi na datę. Ktoś go wyciągnął na górę i miałam go jako pierwszy.
              • ma_dre Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 19:35
                ja to bym sie spotkala cala czworka, mogloby byc ciekawie, taka mala konfrontacja uncertain
          • kali_pso Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 13:15

            Może poproś męża o jej numer tel, zapewne ma...

            A mąż nie chce konfrontacji? Skoro romans jest wymysłem pani, która bardzo być może w strachu przed męzowskim gniewem wypaliła o tym uwiedzeniu...ew. zazdrosnego męża tej pani- to jest najszybsza droga do wyjasnienia wszystkiego...
          • czar_bajry Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 15:55

            > Chciałabym się z nią dzisiaj spotkać ale nie mam jej numeru domowego a w tp nie
            > moge się doszukać,jest jakaś stronka gdzie to znajde?

            Najlepiej u męża w komórce...
            • timetotime Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 16:13
              czar_bajry napisała:


              > Najlepiej u męża w komórce...

              Pod "Zdzisiek" albo inny "Krzysiek" wink.
        • sowa_hu_hu Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:30
          Oczywiście może tak być ,że są tylko przyjaciółmi...
          Ale jednak śmierdzi to wszystko...
          Współczuję. Ciężko doradzać w takich przypadkach...
          • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:31
            Mam ochote wywalić go z domu ale kocham tego gnojka...........
            • niezwykladziewczyna Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:35
              Jeżeli mąż ci mówi o tych spotkaniach i rozmowach byłabym ciut spokojniejsza.
            • madzioreck Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:07
              naiwna-0 napisała:

              > Mam ochote wywalić go z domu ale kocham tego gnojka...........

              Może zanim go wywalisz to najpierw sprawdź, czy to w ogóle prawda. Kobieta mojego najlepszego kumpla od lat zarzuca nam, co to my nie robimy za jej plecami, a to g... prawda.
              • nangaparbat3 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:56
                Możę być. Moja babcia miała 70 lat z okładem, wyglądała jak za przeproszeniem stara ropucha, a zazdrosna o nią była naprawdę piękna pani, o 30 lat młodsza - bo jej mąż zaglądał do babci pogadać o polityce.
            • timetotime Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:53
              naiwna-0 napisała:

              > Mam ochote wywalić go z domu ale kocham tego gnojka...........

              Jasne, niech miś ma w domu gacie wyprane a bzykadełko na boku. Bo tak go kochasz smile. Urocze smile.

              • kali_pso Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:57

                szydzenie z czyichś uczuć jest niemniej urocze...
            • czarnaalineczka Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 22:39
              > Mam ochote wywalić go z domu
              a jestes pewna ze cie zdradzil ?
      • mama-nastolatki Re: 04.05.11, 18:36
        Jak by moj maz spotykal sie nad rzeka z kolezanka z pracy- zabila bym.
        Tobie bardzo wspolczuje trzymaj sie!
        • verdana Re: 04.05.11, 20:47
          To mój mąż już nie zyje. A ja, głupia, nawet nową kurtke mu na randkę kupilamsmile
          • czarnaalineczka Re: 04.05.11, 22:29
            uff

            juz myslalm ze tu same paranoiczki big_grin
        • czarnaalineczka Re: 04.05.11, 22:28
          a jakby sie spotkal z kolega?tongue_out
          • nangaparbat3 Re: 04.05.11, 22:35
            Znamy i takie przypadki, na forum rozwodników było parę. Nie przypominam sobie tylko męża zdradzonego z - jak powiedział Woody Allen - "inną kobietą". Ale poczekajmy...
            • czarnaalineczka Re: 04.05.11, 22:38
              no bo jaki facet sie rozwiedzie z powodu tego ze zonka jast bi ? tongue_out
    • deodyma Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:33
      a pan sie przedstawil chociaz?
      ja bym mezowi nic nie mowila, tylko spotkala sie z tym facetem, pogadala bym sobie z nim szczerze i zrobilabym tak, ze doprowadzilabym do spotkania nas, czyli mnie i meza z tym panem i jego zona, z ktora moj maz ma romans.
      maz niestety nie przyzna sie i bedzie zaprzeczal.
      • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:37
        Ten facet zna mojego męża ,zadzwonił dzisiaj z Anglii bo tam wyjechała na 4 tygodnie ,przedstawiła się i mnie uroczyście uświadomił ,że mój mąż odwozi też inne koleżanki po pracy.
        Ogólnie przedstawiła to tak ,że powinnam męża zatłuc bo mnie zdradza ze wszystkimi.
        A co do tej pani to podejrzewałam już od kilku miesięcy ,że jest zakochana w moim M bo śliniła się przy każdym naszym spotkaniu.....
        • bsl Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:41
          no mamy wstrętną śliniąca sie jędze i super męza ktory niczemu winny nie jest smile
          • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:45
            bsl napisała:

            > no mamy wstrętną śliniąca sie jędze i super męza ktory niczemu winny nie jest :
            > )

            Nie o to chodzi,po prostu dawno już dawno zauważyłam ,że coś nie tak .
            Każda impreza firmowa czy festyn to ona nie odstępowała mojego męża ...no i mnie na krok.
            Co mnie niepokoiło ........ no i się wylało
        • deodyma Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:45
          > Ogólnie przedstawiła to tak ,że powinnam męża zatłuc bo mnie zdradza ze wszystk
          > imi.
          > A co do tej pani to podejrzewałam już od kilku miesięcy ,że jest zakochana w mo
          > im M bo śliniła się przy każdym naszym spotkaniu.....


          z tymi innymi kolezankam i babka moze miec racje...
          zakochana w nim byc nie musiala.
          po prostu miala na niego ochote, on na nia tez a jesli ona nie byla pierwsza kolezanka z pracy, z ktora romansowal, to byla tylko kwestia czasu.
          on na jej widok tez musial sie niezle slinic.
        • nangaparbat3 Naiwna! 03.05.11, 14:40
          naiwna-0 napisała:

          > Ten facet zna mojego męża ,zadzwonił dzisiaj z Anglii bo tam wyjechała na 4 tyg
          > odnie ,przedstawiła się i mnie uroczyście uświadomił ,że mój mąż odwozi też inn
          > e koleżanki po pracy.
          > Ogólnie przedstawiła to tak ,że powinnam męża zatłuc bo mnie zdradza ze wszystk
          > imi.
          Bardzo Cię proszę, napisz jakoś jasno: kto dzwonił, kto się przedstawił, kto Cię uświadomił.
          Bo z tego co piszesz to nie wiem.
          • timetotime Re: Naiwna! 03.05.11, 15:02
            nangaparbat3 napisała:

            > Bardzo Cię proszę, napisz jakoś jasno: kto dzwonił, kto się przedstawił, kto Ci
            > ę uświadomił.
            > Bo z tego co piszesz to nie wiem.


            Proponuję raz jeszcze przeczytać, napisane jest jasno smile.
            • nangaparbat3 Re: Naiwna! 03.05.11, 15:25
              Ten facet zna mojego męża ,zadzwonił dzisiaj z Anglii bo tam wyjechała na 4 tygodnie ,przedstawiła się i mnie uroczyście uświadomił ,że mój mąż odwozi też inne koleżanki po pracy.
              Ogólnie przedstawiła to tak ,że powinnam męża zatłuc bo mnie zdradza ze wszystkimi.

              Z całości wątku wynika, że dzwonił tylko mąż - za to na podstawie tego chyba postu ktoś pisze, że dzwonili i mąż domniemanej kochanki, i ona sama.
              A w tym poście nic nie jest jasne - chyba że mnie oświecisz.
              • lusitania2 Re: ja cię oświecę 03.05.11, 15:34
                nangaparbat3 napisała:

                > A w tym poście nic nie jest jasne - chyba że mnie oświecisz.

                czytaj wątek, aż znajdziesz właściwy post.
              • naiwna-0 Re: Naiwna! 03.05.11, 15:35
                Sorry,ale w nerwach napisałam ,że dzwoniła zamiast dzwonił.
                Dzwonił dziś rano ,mąż tej kochanki i to on mnie poinformował.
                Obecnie przebywa w Anglii i dlatego do mnie dzwonił .
                Z kochanką nie miałam kontaktu....... jeszcze.
                • nangaparbat3 Re: Naiwna! 03.05.11, 21:45
                  Dziekuję. Tak sądziłam, ale ktoś napisał, że z kochanką też już rozmawiałaś, i pogubiłam się.
                • madzioreck Re: Naiwna! 03.05.11, 22:00
                  No też właśnie zgłupiałam, bo czytałam i ten post, a tu nagle, ze kochanka się nie wypierasmile
                • czarnaalineczka Re: Naiwna! 04.05.11, 22:27
                  juz jestes pewna ze kochanka???
        • yuka12 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 23:06
          Swego czasu wracałam z pracy (a czasami byłam również podwożona do) z wieloma kolegami, czasami przez dłuższy czas z tym, który mieszkał najbliżej mnie. Jeden z kumpli był zresztą całkiem, całkiem. Ale był tylko i wyłącznie kolegą z pracy. Nawet do głowy nie przyszedł mi żaden romans. Zdarzały się nam też biurowe wypady do knajp. I dzięki Bogu za rozsądnych naszych partnerów życiowych.
          Z drugiej strony jednemu żonatemu koledze zdarzył się romans z panienką z pracy. Stanu wolnego. I często ją podwoził do jej domu w zupełnie innej częsci miasta niż firma i jego mieszkanie. Kolega jednakże stosunkowo szybko zmienił miejsce pracy i romans się skończył.
    • ma-ura Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 12:52
      nie ma dymu bez ognia. niestety wyglada na to, ze maz do wiernych swietoszkow nie nalezy
      • verdana Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 13:01
        A ja wcale nie jestm przekonana - facet, który dzwoni, ze mąż ma romans z jego zoną - cóż, to mozliwe. Ale ma romanse na prawo i lewo? To już by mnie zastanowilo, czy nie dzwoni patologiczny zazdrośnk, ktory uznaje, ze zkazdy kontakt z osoba płci odmiennej świadczy o romansie.
        W dodatku, skoro zona jest ewidentnie zakochana w Twoim mężu, facet moze się chcieć zemscić. A to, że sporo wiesz o kontaktach pomiędzy mężem, a domniemana kochanką, raczej swiadczy na jego korzyść. Już widzę, jak facet opowiada w domu zonie o kochance...
        Romans oczywiście nie jest wykluczony, ale nie moze być tak, ze automatycznie wierzy sie nieznajomemu facetowi, a nie meżowi.
        • selavi2 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 13:37
          Podpisuję się pod verdaną.
          Zwłaszcza ta informacja o rzekomych romansach z podwożonymi koleżankami (o ile dobrze zrozumiałam) dla mnie świadczy o tym, ze to niekoniecznie może byc tak, jak biedny mąż przedstawia.
          • konwalka Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 13:56
            gdyby mój mąż przejmował się wszytskim, co o mnie gadali...

            sprawdź
            ta sprawa może mieć tysiąc odsłon
            spokojnie
            • sokhna Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:12
              Musisz to dokladnie sprawdzic, chociaz jak dla mnie to oczywiste.
              To nie jest wersja tylko tego pana lecz takze tej pani (nie wazne kto kogo uwiodl, wazne, ze sytuacja miala miejsce i oboje to potwierdzili, a wiadomo, ze beda zganiali wine na duga osobe).

              Ja mialam kolezanke, ktora maz zdradzal z zona kumpla. Ta kolezanka dowiedziala sie o tym, ale upewniala sie jeszcze w kilku zrodlach (ma kase wiec pozwolila sobie na detektywa) i zadzwonila wlasnie do tego kumpla opowiedziec ze jego zona i jej maz maja romans... Sama rozwiodla sie z gnojkiem juz dawno, ale tamten koles do dzis w to nie wierzy i nie da sobie powiedziec zlego slowa o zonie.... ehhh
        • 3-mamuska Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:27
          verdana napisała:

          > A ja wcale nie jestm przekonana - facet, który dzwoni, ze mąż ma romans z jego
          > zoną - cóż, to mozliwe. Ale ma romanse na prawo i lewo? To już by mnie zastanow
          > ilo, czy nie dzwoni patologiczny zazdrośnk, ktory uznaje, ze zkazdy kontakt z o
          > soba płci odmiennej świadczy o romansie.
          > W dodatku, skoro zona jest ewidentnie zakochana w Twoim mężu, facet moze się ch
          > cieć zemscić. A to, że sporo wiesz o kontaktach pomiędzy mężem, a domniemana ko
          > chanką, raczej swiadczy na jego korzyść. Już widzę, jak facet opowiada w domu z
          > onie o kochance...
          > Romans oczywiście nie jest wykluczony, ale nie moze być tak, ze automatycznie w
          > ierzy sie nieznajomemu facetowi, a nie meżowi.

          Wiesz zgadzam sie z toba w 100%.
          Mnie zastanowilo to ze oni sie przytulali ,jesli to takie przytylenie kogos normalne ,to przeciez mogl ja przytulic,bo np.poplakala sie ze ma takiego zazdrosnego mez,a maz juz ze romans.
          Do tego ze odwozi inne panie z pracy,no i co odwiezienie kogos do domu o romansach nie swiadczy.
          Facet troche wyglada na zazdrosnego, takiego co jego zona nie moze nawet z nikim pogadac.
          Moze facet widzi ze babka go troche zlewa i pomyslal ma romans,a jesli ona kocha twojego meza to on juz jej maz szaleje z zazdrosci.A to wcale nie swiadczy o tym, ze on tez ja kocha i ze soba sypiaja.

          Sprawdziala bym te informacje,sprawdzala meza,bo na 100 % wykluczyc romasu nie mozna.Ale jesli maz o niej otwarcie w domu mowil ,to mysle ze z nia nie sypia,nie mowil by o niej tak spokojnie.
      • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 06.12.11, 18:23
        ???
    • volta2 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:11
      był tu na emamie fajny wątek z pół roku temu - ktoś pytał, jak "umilić" życie facetowi, który zalega z płatnościami czy czymś tam podobnym.
      większość odpowiedzi była w stylu " zadzwoń do żony i powiedz że pan ma romans/ wyślij anonim, że pan ma romans" - przyznam, że zszokowało mnie to nieźle, bo choć ze mnie jędza straszna, to na coś takiego bym nie wpadła, a to takie popularne...

      no i te wielokrotne romanse w pracy...

      do nas też ktoś przysłał na męża komórkę ifno, że zdradzam go z wszystkimi facetami na szkoleniu - i se w stope strzelił, bo mąż może i w pojedynczą zdradę by uwierzył, ale że ze wszystkimi? za dobrze mnie zna... w ogóle nie było tematu, pośmialiśmy się trochę, nawet bardzo i doszliśmy do wniosku, że ktoś mnie/jego baaardzo lubi.

      dobrze znasz męża?

      inna sprawa, że zasada jest taka, że żonie mówi się o fajnej koleżance z pracy, potem mówi się o wspólnej kawie z koleżanką a jak już romans kwitnie to nie mówi się nic. dopóki żona się nie dowie.

      a ostatnie pytanie, piszesz pod nowym nickiem? czy to wolne w gimnazjum dziś dali?
    • gazeta_mi_placi Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:15
      Ledwie parę dni wolnego ludzie mają i już trolle się wylęgły.
      • kropkacom Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:37
        Czujesz na plecach oddech konkurencji?
    • timetotime Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:46
      Nie wiem co doradzały moje przedmówczynie, nie czytałam całego wątku, być może takie rady już były...
      Ja na Twoim miejscu spotkałabym się z tą babką, wysłuchała co ma do powiedzenia. Niepotrzebnie powiedziałaś o wszystkim mężowi, trzeba było się wstrzymać, z zaskoczenia go wziąć jak już więcej będziesz wiedziała.
      Nastaw się na najgorsze, bo wygląda to źle sad.
      Dobrze byłoby, żeby póki co mąż wyprowadził się, będzie łatwiej spojrzeć Ci na całą sytuację bez emocji.
      • nangaparbat3 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 14:50
        A ja bym się najpierw spotkała z panem. Ważnych rozmów nie prowadzi się przez telefon, w ważnej sprawie trzeba człowiekowi spojrzeć w oczy. Więc po pierwsze: dziwne, że pan z taką informacją zgłasza się telefonicznie. Po drugie: warto mu się przyjrzeć, bo to może świr.
      • madzioreck Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 20:18
        > Nastaw się na najgorsze, bo wygląda to źle sad.
        > Dobrze byłoby, żeby póki co mąż wyprowadził się, będzie łatwiej spojrzeć Ci na
        > całą sytuację bez emocji.

        Tak, tak, niech mąż się wyprowadzi, a najlepiej to niech się autorka od razu rozwiedzie, coby lepiej ochłonęła. Weź no się zastanów, co piszeszuncertain
    • zebra12 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 15:30
      Jak będzie chciał, to będzie zdradzał i NIC na to nie poradzisz!
      Moja koleżnka spotyka się kilka razy w tygodniu z gostkiem, który ma żonę i dzieci. Jakby sam nie chciał, to ona by go przecież nie zgwałciła, nie?
      A skoro on chce, to czemu ona ma nie skorzystać? Problem ma jego żona. Ale tez za wiele gadać nie może, bo nigdy nie pracowała i nie pracuje, a on ją utrzymuje. Dzieci stosunkowo duże.
      • kali_pso Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 15:40
        Problem ma jego żona. Ale tez
        > za wiele gadać nie może, bo nigdy nie pracowała i nie pracuje, a on ją utrzymuj
        > e. Dzieci stosunkowo duże.


        Ale to argumentacja koleżanki czy Twoja?winkp
        • zebra12 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 15:59
          Jej, nie moja. Ja jej nie pouczam, to jej sprawa co robi i z kim. Jest dorosła.
          • anorektycznazdzira Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 05.05.11, 18:33
            Jej czy nie jej- argument, że może ją zdradzać, bo ją utrzymuje, jest dobrym wskaźnikiem łącznej masy mózgu swojego autora.
    • kamelia04.08.2007 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 15:53
      współczuje, bo to niefajne. Abstahujac od tego czy to prawda czy nieprawda, to niestety moze niexle człowieka podkopac
    • trinkino Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 17:53
      Mialam podobną sytuację, z tym, że u mnie małżeństwo już się sypało totalnie i ta wiadomość była tylko gwoździem do jego trumny, a mnie jakoś szczególnie nie ruszyła, bo nienawidzilam exa już wcześniej, z całkiem innych przyczyn. Z mężem owej pani rozmawiałam osobiście, ba, ta sytuacja nawet nas zbliżyła (z tym, że jemu na żonie bardziej zależało, niż mnie na mężuwink ), długo nawet jeszcze utrzymywaliśmy przyjacielski kontakt. On sobie ułożył życie z kimś innym, ja również, a ex się spiknął z paniąwink Ale wypierał się strasznie, do oporu, a pani widniala w telefonie jako jakiś Kazio, u niej zresztą było to samo- ex byl jako Kasia, czy jakoś, już nie pamiętamwink
      Moim zdaniem Twój mąż ma romans, a oboje będą się wypierać na bank, to pewne. Posprawdzajcie z mężem owej pani bilingi, pogadajcie, połączycie wtedy różne fakty. Tak było u mnie, jak sobie na spokojnie z jej mężem pogadaliśmy, to się wszystko ułożyło w jedną całośćwink
      Powodzenia...
      • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 19:41
        Wiesz,facet wraca do kraju dopiero za 4 tygodnie ,ponieważ jest w delegacji.
        Siedze tak cały dzień i myśle.
        Mąż twierdzi ,że spotkał się z panią X przypadkowo ,więc zatrzymał się i zaczęli rozmawiać ,po 5 minutach pojawił sie mąż tej pani ,popatrzył na nich i odjechał.
        Tego dowiedziałam się od męża zaraz po tym spotkaniu ,bo był zdziwiony zachowaniem jej męża i mi o tym wspominał.
        Natomiast dzisiaj facet opisuje mi to tak ,że mój M i pani X spotkali się na drodze leśnej pomiędzy osiedlami i namiętnie się przytulali.
        I on to osobiście widział.
        Zastanawia mnie dlaczego nie zatrzymał się i nie zrobił awantury?

        A co do męża, to jest wściekły i chce faceta dorwać,twierdzi ,że jego rozgrywki z żoną go nie interesują i mają się sami dogadać i nie wciągać mnie do tego.
        Sama nie wiem już komu wierzyć........ jestem wściekła na męża ,bo był powiernikiem tej pani ale zastanawiam się również czy ten facet nie podkoloryzował trochę tej sytuacji....
        • trinkino Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 20:07
          naiwna-0 napisała:

          > Mąż twierdzi ,że spotkał się z panią X przypadkowo ,więc zatrzymał się i zaczęl
          > i rozmawiać ,po 5 minutach pojawił sie mąż tej pani ,popatrzył na nich i odjech
          > ał.

          Hm... dziwne to... on jechał autem, przypadkiem zobaczył panią x i wylądowali nad rzeką??

          > Tego dowiedziałam się od męża zaraz po tym spotkaniu ,bo był zdziwiony zachowan
          > iem jej męża i mi o tym wspominał.

          W tym momencie możesz usprawiedliwiać męża, no bo przecież mógł o tym nie wspomnieć, gdyby był winny, tak? Ale ja patrzę na to w ten sposob: mam romans z kolegą z pracy, na schadzce nakrywa nas jego żona. mnie zależy na mężu, a sprawa pewnie się rypnie, więc co robię? Uprzedzam fakty, informując małżonka o sytuacji, przedstawiając, oczywiście, własną wersję wydarzen....

          > Natomiast dzisiaj facet opisuje mi to tak ,że mój M i pani X spotkali się na dr
          > odze leśnej pomiędzy osiedlami i namiętnie się przytulali.

          To w końcu nad rzeką, czy na leśnej drodze na osiedlu?

          > I on to osobiście widział.
          > Zastanawia mnie dlaczego nie zatrzymał się i nie zrobił awantury?

          Może po prostu facet ma klasę? Żonę chce kopnąć w dupę (bo szkoda na nią jego nerwów), a przy okazji przestrzec ciebie?

          > A co do męża, to jest wściekły i chce faceta dorwać,twierdzi ,że jego rozgrywki
          > z żoną go nie interesują i mają się sami dogadać i nie wciągać mnie do tego.

          Typowe....a co ma mowić? Ma do wyboru- przyznać się albo iść w zaparte, wybrał to drugie.

          > Sama nie wiem już komu wierzyć........ jestem wściekła na męża ,bo był powierni
          > kiem tej pani ale zastanawiam się również czy ten facet nie podkoloryzował troc
          > hę tej sytuacji....

          Zrobisz co zechcesz, chociaż mam wrażenie, że decyzja już została przez Ciebie podjęta...
          Tylko teraz i tak, jak się sytuacja nie wyjaśni, to będziesz miała zagwozdkę przez dłuuuugi czas, czy Ci mąż poroża nie przyprawił....
          • trinkino Dodam jeszcze 03.05.11, 20:32
            że pamiętam, jak, mimo wszystko, chciałam wierzyć, że mąż mnie nie zdradził, bo mimo, iż między nami było już źle, to świadomość, że jest inna laska była dla mnie dołująca... I tak bym od niego odeszła, ale zabolało, że się zakręcił koło jakiejś dupy, i to starszej sporo ode mniewink Na dodatek pustego dziewczęcia.... Ale on też mlody nie był..., a mądrością nie grzeszył wcalewink Ale i tak mi mikro było z tego powodu, prawie już mu uwierzylam, ale fakty mówily same za siebie. Dzisiaj się z tego śmieję, ale minęło już prawie 10 lat, wtedy mi do śmiechu nie bylowink))
            Bardzo chce się wierzyć tej bliskiej osobie, ale na własnej skórze, i to wielokrotnie w trakcie mojego życia, przekonałam się, że do każdego należy stosować zasadę ograniczonego zaufania. Dostałam po tyłku nieraz za to, że uważałam, że ludzie są z natury dobrzy i uczciwisad
            • madzioreck Re: Dodam jeszcze 03.05.11, 20:41
              Rozumiem, że troszkę Cie życie pokiereszowało w tym temacie, ale w związku z tym każda zasłyszana plota to 100% dowód, że ktoś zdradza...? Ja pierdzielę...
              • deodyma Re: Dodam jeszcze 03.05.11, 20:44
                madzioreck napisała:

                > Rozumiem, że troszkę Cie życie pokiereszowało w tym temacie, ale w związku z ty
                > m każda zasłyszana plota to 100% dowód, że ktoś zdradza...? Ja pierdzielę...

                ale to nie jest plota i od ploty sie troche rozni...
                tutaj facet, ktorego zona ma/miala romans z mezem autorki, zadzwonil do niej i o tym fakcie ja poinformowal.
                • deodyma Re: Dodam jeszcze 03.05.11, 20:45
                  i tamta wcale sie tego nie wyparla a wrecz dala do zrozumienia, ze wszystkie kolezanki z pracy pan pozaliczal.
                  • madzioreck Re: Dodam jeszcze 03.05.11, 21:50
                    Jak to "tamta się nie wyparła"? Czy ja się już pogubiłam, czy na razie autorka ma informacje tylko od męża tej pani? Przecież pisała wyżej, że z panią kontaktu nie miała? A jeśli nie miała, to mamy info tylko od tego pana, a nie pewność, że to prawda. Kobieta mojego najlepszego kumpla takimi info częstuje średnio raz na pół roku, choć krzty prawdy w tym nie ma, dlatego byłabym ostrożna w osądzaniu. Ale jeśli sytuacja się zmieniła, to zwracam honor...
                    • nangaparbat3 Re: Dodam jeszcze 03.05.11, 21:52
                      Nie miała z panią kontaktu, nie miała, pomyliła się tylko w jednym z postów.
                      • nangaparbat3 o tu: 03.05.11, 21:53
                        forum.gazeta.pl/forum/w,567,124831806,124837745,Re_Naiwna_.html
                  • nangaparbat3 Re: Dodam jeszcze 03.05.11, 21:51
                    deodyma napisała:

                    > i tamta wcale sie tego nie wyparla a wrecz dala do zrozumienia, ze wszystkie ko
                    > lezanki z pracy pan pozaliczal.

                    Ale to tylko stwierdzenie pana męża.
                    Dziwne - gdyby mnie mąż przyłapał na zdradzie na pewno nie zapewniałabym go, że mój kochanek zalicza wszystkie po kolei, w tym mnie - nawet gdyby to była najprawdziwsza prawda.
                    Taki tekst jest raczej wymysłem patologicznie zazdrosnego małżonka - więc nie dowodem.
                    • deodyma Re: Dodam jeszcze 03.05.11, 22:19
                      > Taki tekst jest raczej wymysłem patologicznie zazdrosnego małżonka - więc nie
                      > dowodem


                      i wlasnie wiele kobiet nawet jesli dowiaduje sie o zdradzie meza, kurczowo trzyma sie tego, ze ktos cos sobie wymyslil i trwaja twardo przy boku niewiernego meza, ktory je wali ostro po rogach.
                      takim kobietom moge zyczyc tylko powodzenia.
                      • nangaparbat3 Re: Dodam jeszcze 04.05.11, 19:58
                        Przeczytałaś, co napisałam? Pomyślałaś przez chwilę?
                        • deodyma Re: Dodam jeszcze 04.05.11, 20:52
                          wiesz, ja pewne rzeczy widze inaczej, niz Tysmile
                          jak dla mnie, mozesz chlopu, ktory zdradza swoja zone z kim popadnie, wierzyc i trzymac sie kurczowo mysli, ze wszyscy dookola klamia.
                          Twoja sprawa.
                          • nangaparbat3 Re: Dodam jeszcze 04.05.11, 21:29
                            Dziad o chlebie, baba o fiołach - jak mawiała moja historyczka.
                          • ona_bez_ogona deodyma 04.05.11, 21:46
                            uwierzyłaby w takie rzeczy ocbcemu człowiekowi, nie swojemu mężowi... Tak wynika z jej bazgroleniem.

                            Deodyma przyjmij do wiadomości, że nie wszyscy faceci zdradzają i oszukują i nie mierz innych swoją miarką...big_grinbig_grinbig_grin
                            • deodyma Re: deodyma 05.05.11, 06:51
                              no oczywiscie, ze nie wszyscy, ale chocby niektore/niektorzy mieli nawet namacalne dowody niewiernosci wspomalzonka i tak nie beda wierzyc.
                              jak ktos glupi, to juz jego problembig_grin
                              • ona_bez_ogona Re: deodyma 05.05.11, 13:04
                                deodyma napisała:

                                > no oczywiscie, ze nie wszyscy, ale chocby niektore/niektorzy mieli nawet namaca
                                > lne dowody niewiernosci wspomalzonka i tak nie beda wierzyc.

                                A jakież tu są namacalne dowody??
                                Telefon zazdrosnego faceta??Zupełnie obcego (może jakiś świr??)???

                                > jak ktos glupi, to juz jego problembig_grin

                                Głupi bo...??
                                Doprecyzuj proszę....
                                • verdana Re: deodyma 05.05.11, 14:24
                                  Głupi, bo wiadomo, ze najmniej zaufania trzeba mieć do własnego męża. Jeśli mieszka się z facetem, to wiadomo, ze nigdy nie nalezy wierzyć ani jednemu jemu słowu. Jeśli ktokolwiek powie cos o jego zdradzie czy niewiernosci - to na 100% prawda, a facet, chocby się zaklinał, ze nie - łże.
                                  Pytanie za 100 punktów - po cholere mieszkać z facetem, do ktorego sie nie ma krzty zaufania?
                                  • czarnaalineczka Re: deodyma 05.05.11, 14:29
                                    > Pytanie za 100 punktów - po cholere mieszkać z facetem, do ktorego sie nie ma k
                                    > rzty zaufania?

                                    bo bez twego trzeba bylo sobie znalesc nowe zrodlo paranoi tongue_out
    • myga Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 20:35
      Pan moze miec np zespol Otella. Porozmawiaj z jego zona.
      pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Otella
      • trinkino Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 20:38
        myga napisała:

        > Pan moze miec np zespol Otella. Porozmawiaj z jego zona.

        Taa, i wyjechał do Anglii na odwykwink
        Zespół Otella występuje w zaawansowanym stadium alkoholizmu i charakteryzuje się urojeniami, a tu pan podjechał AUTEM nad rzeczke, gdzie żonka się tuliła do "powiernika" i nawet nie zrobil im awantury! Trochę to do Otella nie pasuje za bardzo....
        • nangaparbat3 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 21:54
          Bo alkoholicy nie jeżdżą autami?
    • perd-ido Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 21:42
      Coz popsul Ci koncowke Majowki, wspolczuje!
      Na pewno pojawiaja sie watpliwosci:
      - czy oby maz jest wobec Ciebie uczciwy?,
      - czy maz ew kochanki jest tak zazdrosny o zone i nie chce dzialac w pojedynke?

      Powiedzialas mezowi- a szkoda, bo jesli sa kochankami - to teraz beda ostrozniejsi. W tej sytuacji mozesz jedynie powiedziec, ze mu wierzysz a na boku przeprowadzic swoje "prywatne sledztwo" (jesli oczywiscie nie daje Ci to spokoju).
      Pytanie o fakty ew kochanki mija sie z celem!.
      Wystarczy pokazac sie na jakiejs firmowej imprezie z mezem...i jesli zobaczysz te spojrzenia innych- od razu zalapiesz o co chodzi!, jesli nie..to Twoj maz mowi prawdesmile.
      • mamaemmy Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 22:11
        perd-ido napisała:

        > Wystarczy pokazac sie na jakiejs firmowej imprezie z mezem...i jesli zobaczysz
        > te spojrzenia innych- od razu zalapiesz o co chodzi!, jesli nie..to Twoj maz mo
        > wi prawdesmile.

        ale bzdura.Wystarczy ,że ubierze się dobrze i TE spojrzenia MUROWANE..
        Gdybym sie miała przejmowac takimi spojrzeniami...
        • verdana Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 22:19
          Trudna sytuacja. Wyobrazam sobie, ze do męża dzwoni jakaś żona mojego znajomego i twierdzi, ze zdradzam go z jej ukochanym misiem, jako też sypiam ze wszystkimi facetami w zasięgu wzroku. W chwili, gdy moj mąż mówi mi to i dodaje "cóż, przeprowadzę na boku sledztwo", albo daje mi do zrozumienia, że dopuszcza do siebie myśl, że obca osoba jest bardziej wiarygodna niż ja - może sobie szukać innej kwatery i to na długo.
          Problem w tym, ze jeśli oskarzenie jest wyssane z palca, a małżonek z punktu bardziej zaufa obcemu człowiekowi niż partnerowi, to IMO małżenstwo moze się rozlecieć nie z powodu zdrady, a braku zaufania.
          • nangaparbat3 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 19:51
            Verdana - Ty nie z tego świata jesteś. Ale w tym Twoim na pewno chciałabym żyć smile
    • zuzanka79 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 03.05.11, 22:49
      A ja tu czegoś nie rozumiem. Powiedzcie mi dlaczego ten mąż dzwoni z Anglii, nie mógł tego zrobić będąc na miejscu? Nie mógł poczekać tych 5 tygodni i potem ustalić z autorką wspólny front by mieć ich w garści? Teraz i mąż autorki i żona pana ( bo już zapewne została poinformowana) będą się strzec jak na cenzurowanym.
      No i po kij autorka od razu do męża z pretensjami wjeżdża? Teraz mleko się rozlało, ale ja w takiej sytuacji ( oby nigdy) przeprowadziłabym najpierw prywatne śledztwo.
      • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 15:45
        zuzanka79 napisała:
        > No i po kij autorka od razu do męża z pretensjami wjeżdża? Teraz mleko się rozl
        > ało, ale ja w takiej sytuacji ( oby nigdy) przeprowadziłabym najpierw prywatne
        > śledztwo.

        Telefon odebrałam w łóżku,leżąc obok męża,więc jak miałam to niby ukryć?

        • zuzanka79 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 16:33
          naiwna-0 napisała:

          > Telefon odebrałam w łóżku,leżąc obok męża,więc jak miałam to niby ukryć?

          Leżałaś w łóżku obok męża i prowadziłaś telefoniczną konwersację z obcym facetem o tym jak to twój mąż niby cię zdradza z jego żoną?
          Ja w łóżku telefonów nie odbieram, chyba że od teściowej wink
          Domowego nie odbieram bo mi się nie chce wstawać, a komórki też nie jeśli wyświetla mi się numer którego nie zmam.
          • timetotime Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 16:43
            zuzanka79 napisała:


            > Leżałaś w łóżku obok męża i prowadziłaś telefoniczną konwersację z obcym facete
            > m o tym jak to twój mąż niby cię zdradza z jego żoną?

            Przypuszczam, że to głównie on mówił...


            > Ja w łóżku telefonów nie odbieram, chyba że od teściowej wink

            A ona odbiera i nic dziwnego w tym nie widzę.
    • timetotime Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 10:16
      Daj znać jak nowe wieści będą.
    • pamela788 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 16:54
      Przyznam sie szczerze ze chciala bym zobaczyc twoja reakcje,sposob przekazania wiadomosci mezowi,czy nadal lezalas sobie czy wyskoczylas z lozka jak oparzona?
      • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 18:21
        Powiedziałam mężowi ,że dzwonił pan X i przekazał mi ,że jego żona ma z moim mężem romans.
        Na co mój mąż odpowiedział ,że facet jest stuknięty.
        Dzisiaj mój M dzwonił do pana X i nie była to miła rozmowa......
        Przejrzałam historię gg i nic tam takiego w ich rozmowach nie znalazłam,głównie o pracy ,sprawach zawodowych i wspólnych znajomych.

        Mąż twierdzi ,że z panią X łączy go przyjaźń i nic więcej, a jej mąż ma sobie to wyjaśniać to z własną żoną .
        • el_jot Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 19:26
          Trzymam kciuki, żeby jednak okazało się, że to pan, który dzwonił jest szurniętywink Daj znać, jak będziesz wiedziała więcejsmile
      • rosabell Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 06.12.11, 11:20
        czy w Polsce na saunie bywa sie nago? bo jesli tak to kolezanka, bedzie mogla zaprezentowac swe wdzieki w calej okazaloscisuspicious
    • kol.3 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 19:15
      Osobiście nie mam zaufania do mężów, opiekujących się czule cudzymi żonami, wysłuchujących jakie to mają zmartwienia i przytulających je nad rzekami.
      Może facet miał romans, może nie zdążył, bo mleko się wylało.
      To, że opowiada o swojej biednej koleżance własnej żonie może świadczyć o przezorności faceta (zawsze ktoś go może z dziunią zobaczyć wtedy jest kryty, bo żona o niej wie) ale niekoniecznie o jego uczciwości wobec żony.
      • ma-ura Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 19:20
        facet "opiekujacy sie" cudza zona jest z natury podejrzany. a juz zona tolerujaca takie zachowania wzbudza moj podziw.
        • 3-mamuska Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 22:17
          ma-ura napisała:

          > facet "opiekujacy sie" cudza zona jest z natury podejrzany. a juz zona toleruja
          > ca takie zachowania wzbudza moj podziw.
          To masz problem ja od zawsze przyjaznie sie z facetami kolezanek i kuzynek.Taka moja natura,nigdy nic miedzy mna a tymi panami nie bylo, a lubilam poprostu spedzac z nimi czas(oczywiscie nie z wszystkimi facetami,bo czasem poprostu niektorych nie trawie)
          Jak moj maz pojechal do angli to przez 4 miesiace maialm 3 przyjaciol (sasiedzi),przychodzili pomagali przy ciezszych pracach,czy przywiezli zakupy ciezkie,a nawet z dzieckiem na spacer poszli jak szli ze swoim.A i powiem tak ze ich zony wpadaly kiedy chcialy drzwi otwarte i wytarczylo wejsc nawet bez pukania.Jak np.malowalismy mieszkanie czy przestawialismy meble.

          A moj maz ma czasem 3 zony co prawda to moje siostry, ktore nie maja mezow i on wlasnie czesto do nich idzie cos przykrecic czy wywiercic,pomalowac czy wyprac maszyna dywany i nie nic nie maja wspolnego na 100%.
          Kazdy mierzy innych swoja miara.
    • ata99 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 20:26
      Przepraszam, ale jak mógł ich nakryć nad rzeką, skoro facet-informator jest w Anglii? Może nad Tamiząwink ? Co-nakrył, wyjechał i dopiero na Wyspach odzyskał głos i zadzwonił? Takie rzeczy mają zwykle inny przebieg....więc?
      • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 20:43
        Dziewczyny istny cyrk z tego.....
        jak już pisałam M dzisiaj zadzwonił do pana X i poinformował go ,że ma nie wydzwaniać do naszego domu i się odpier.... oraz wyjasniać te sprawy z żoną ,była niemiła wymiana zdań..... i teraz dzwoni do mojego męża pani X i płacząc prosi go aby zadzwonił do jej męża i go przeprosił za tą rozmowę, bo inaczej on jej zrobi piekło .
        • nangaparbat3 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 21:34
          Uuuuu....
          To raczej ona powinna zrobić piekło swojemu mężowi.
          Czy on aby przemocowcem nie jest?
        • jowita771 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 05.05.11, 18:36
          > iemiła wymiana zdań..... i teraz dzwoni do mojego męża pani X i płacząc prosi g
          > o aby zadzwonił do jej męża i go przeprosił za tą rozmowę, bo inaczej on jej zr
          > obi piekło .

          Jakby mój mąż w tej sytuacji uległ prośbie pani, to on miałby w domu piekło. Niech sobie pani radzi sama ze swoim mężem, a ja bym mojemu powiedziała, żeby odpuścił sobie przyjaźń z panią, jeśli chce mieć dobre stosunki ze mną. Bo to już jest przegięcie.
        • anorektycznazdzira Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 05.05.11, 18:45
          Na to bym się nie zgodziła.
          Mąż musi się zdecydować, czy broni przed psycholem CIEBIE czy innej pani i w moim akurat związku, gdyby wybrał "inne pani" nie byłoby wesoło.
          • naiwna-0 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 05.05.11, 20:39
            Mąż oczywiście tego nie zrobił bo to by było już przegięcie,a pani x rano go przepraszała w pracy za swój telefon.
            Stwierdził,że po cholere mu to było.........................................
            i nadal twierdzi ,że nic więcej go z nią nie łączyło oprócz przyjaźni.... przynajmniej z jego strony.
            • olifra1 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 05.05.11, 20:56
              naiwna-0 napisała:


              > Stwierdził,że po cholere mu to było.........................................
              myślę, że nauczkę już ma wystarczającą

              > i nadal twierdzi ,że nic więcej go z nią nie łączyło oprócz przyjaźni.... przyn
              > ajmniej z jego strony.
              i niech tak zostanie

              BTW jeśli mu nie uwierzysz to co Ci pozostanie, rozwiedziesz się?
              daj spokój... opitol go, że na przyszłość jak już koniecznie chce być powiernikiem zranionych dusz, to niech będzie Twoim, albo jakiegoś kumpla chociaż wink (jest większa szansa, że zazdrosna żona kolegi nie oskarży go o sypianie z jej mężem smile)
            • kosmitka06 naiwna-0 06.05.11, 08:51
              Są dwie opcje. Albo mąż naprawdę mówi prawdę. Coś jak historia w "M jak miłość" Tego Tomka z tą rudą- nie wiem jak ona ma. Ona z tego co zauważyłam wiele sobie wyobraża a on faktycznie traktuje ją nieco na dystans. Albo...
              Co ma Ci biedaczek powiedzieć? Tak... miałem z nią romans, uprawialiśmy sex?! Nawet jeżeli tak było widać wybrał opcję "kłamstwa" być może dla świętego spokoju.
              Teraz to już i tak musztarda po obiedzie. Ja gdybym dostała taki tel (oby nigdy wink) pewnie najpierw wszczęłabym jakieś śledztwo (wiem większość z Was powie że nieładnie).
              A teraz to chyba wypada zapomnieć (przynajmniej udawać że nic się nie stało) i odczekać chwilę. Może za miesiąc, dwa... przyglądaj mu się uważnie. Jeżeli coś ich łączyło i nadal łączy to odciągną to w czasie i wrócą do siebie. To tylko kwestia czasu.
              Pozdrawiam
      • timetotime Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 20:46
        ata99 napisała:

        > Przepraszam, ale jak mógł ich nakryć nad rzeką, skoro facet-informator jest w A
        > nglii? Może nad Tamiząwink ? Co-nakrył, wyjechał i dopiero na Wyspach odzyskał g
        > łos i zadzwonił? Takie rzeczy mają zwykle inny przebieg....więc?


        Nieprawda, takie rzeczy mają zwykle właśnie taki przebieg.
        Z decyzją o poinformowaniu małżonka(i) kochanki(a) z reguły się zwleka, rozpatruje za i przeciw.
    • olifra1 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 20:57
      Wiesz co, nie będę bronić Twojego męża, ale Twój post przypomniał mi pewne zdarzenie dotyczące mojej przyjaciółki.
      Moja przyjaciółka przed laty pracowała w centrum Warszawy w jednej z instytucji finansowych. Pewnego razu zadzwonił do niej na służbowy telefon jeden z "ważniejszych" klientów firmy i poprosił, czy mogłaby mu znieść jakieś dokumenty do podpisu do samochodu, bo on bardzo się spieszy, także szybko podpisze i musi jechać dalej. Ona zeszła oczywiście bez problemu (stały klient itd.) I kiedy tak siedzieli w aucie, podpisując te papiery- do samochodu podbiegła obca kobieta i na całą ulicę zaczęła się wydzierać, wyzywać go od najgorszych zdrajców, ją od qrew, zdzir, suk itd. Ludzie na ulicy stawali i się przyglądali. Tamta mało jej z auta nie wyciągnęła siłą... normalnie masakra. W tym całym bałaganie z pomocą klienta udało jej się uciec do biura smile Mówi, ze takiego szoku nigdy nie doznała. Wiedziała, że klient ma jakieś problemy małżeńskie (wspominał kiedyś, ale się nie tłumaczył, ona też nie dopytywała), ale to ją przerosło. Oczywiście facet zadzwonilł z przeprosinami i powiedział, że to jego żona była, która go śledziła smile że jest mu ogromnie głupio, wstyd...
      No, ale do czego zmierzam. Moja przyjaciółka wróciła do domu i opowiedziała oczywiście wszystko mężowi. Ten śmiał się pół wieczoru...a gdyby tak tamta zadzwoniła pierwsza z historią podobną do wersji "Twojego pana z informacją"? Pewnie moja przyjaciółka musiałaby się tłumaczyc niczym Twój małżonek.
      Na pewno niedopuszczalne jest to, że Twój mąż jest powiernikiem jakiejś laski z pracy. Dla mnie to jest nie do przyjęcia. Ale co do info na temat zdrady i ich romansu... trochę dystansu życzę smile
      • nangaparbat3 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 04.05.11, 21:38
        zaczęła się wydzierać, wyzywać go od najgorszych zdrajców, ją od
        > qrew, zdzir, suk itd.


        To jakby to samo co opowieści, że mąż Naiwnej zalicza wszystkie koleżanki.
    • timetotime Droga autorko wątku... 04.05.11, 21:25
      ... pytam z ciekawości - jaka jest etymologia Twojego nicka? smile
      • naiwna-0 .......................... 07.05.11, 14:19
        Kurcze cały cza o tym myślę i nie wiem co dalej......
        Mąż tłumaczy ,że to nie był romans i spotkali się tam przypadkowo.... ale jakieś ziarenko niepewności we mnie jest sad
        • timetotime Re: .......................... 07.05.11, 14:30
          Pozostaje Ci obserwować uważnie męża, bardzo uważnie.
          Na Twoim miejscu zerknęłabym tu i ówdzie w poszukiwaniu ewentualnego dowodu.
          • czar_bajry Re: .......................... 07.05.11, 16:17
            pod warunkiem, że chcesz znaleźć ten dowód.
            • naiwna-0 Re: .......................... 08.05.11, 19:58
              czar_bajry napisała:

              > pod warunkiem, że chcesz znaleźć ten dowód.

              Chcę wiedzieć jak było naprawde.
              • rosapulchra-0 Re: .......................... 09.05.11, 11:27
                naiwna-0 napisała:
                >
                > Chcę wiedzieć jak było naprawde.

                Jeśli coś 'zmajstrował' to prędzej czy później się dowiesz.
    • timetotime Co tam słychać? 13.05.11, 22:53
      Się polepszyło czy się popieprzyło? wink
      • naiwna-0 2 miesiące później 15.07.11, 07:13
        dawno nie pisałam ..... .
        Między nami jest ok,żyjemy sobie spokojnie,ale.....
        no właśnie ,cały czas przewija się temat pani X.
        W naszych rozmowach o pracy ,albo wpadamy do sklepu na drugim końcu miasta i ona tam akurat jest.
        2 dni temu w kinie,zobaczyła nas i widziałam ,że trzęsła się ze strachu lub zdenerwowania.Przechodziła obok nas ,unikała mojego wzroku ,powiedziała coś na temat filmu do mojego męża i uciekła.
        Mąż twierdzi ,ze jest jej głupio przede mną za ten numer z telefonem jej męża i dlatego teraz mnie unika.
        Ale gdy ją tak obserwuję i z tego co słyszę od M to twierdze ,że ona jest bardzo zakochana w moim mężu.

        Jutro wyjeżdżam z kraju na 2-3 tygodnie i nie ukrywam ,że mam obawy .
        • rosapulchra-0 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 09:58
          To do was się teściowa przeprowadziła? To możesz być spokojna. Mamusia przypilnuje synka.
        • zuzi.1 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 13:27
          Nie możesz kogoś zatrudnic, żeby profesjonalnie Twojego męża pobserwował w tym czasie, a nuż znajdzie jakiś dowód na jego nieuczciwośc, lub potwierdzi, że facet jest uczciwy...
          • naomi19 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 13:50
            Może t drastyczne zachowanie, ale... zrobiłabym to. Poprosiłabym kogoś wyspecjalizowanego lub nie do tego, żeby skontrolował zachowanie męża w tym czasie. Tak, to straszne. Jeśłi od tego zależałoby czy odejdę od męża, to zrobi łabym to. Jeśli miałabym zamiar mu wybaczyć, bo dzieci/dom/kredyt/jego zarobki/miłość (niepotrzebne skreślić) to nie robiłabym nic i udawała, że nic się nie stało.
            • zuzi.1 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 13:57
              Jakie drastyczne zachowanie, daj spokój, takie czasy mamy niestety teraz..., gdyby mąż nie dawał żonie do myślenia swoim zachowaniem, wówczas i takiej potrzeby by nie było, a tak kobieta jest w kropce i nie wie co będzie dalej...i z kim ona własciwie żyje w związku...
              • kali_pso Re: 2 miesiące później 15.07.11, 14:49

                Nie zauważyłam, aby była w kropce, zdaje się, że mąż nie robi nic podejrzanego( ale zapewne sprytnie się kamuflujewink ale uczynne emamy zaraz jej podpowiedzą co jest nie halo a i stopień zaufania na odległość potrafią ustalićwinkp
            • naiwna-0 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 14:10
              Ok,tylko ja nie mam się do czego przyczepić u męża smile
              Bo nie kręci,nie wychodzi nigdzie,komórka leży ,nie siedzi przed kompem,nawet po pracy wraca prosto do domu wink.
              Jedyna moja obawa jest taka ,że ona wie ,że wyjeżdżam i pewnie bedzie chciała się zbliżyć do niego trochę bardziej.
              A piszę to dlatego ,że kilka dni temu będąc z M w hipermarkecie ,spotkaliśmy jak już pisałam panią X.Mąż wymienił z nią - cześć ,ty też tutaj na zakupach ,ona coś tam odpowiedziała i widząc mnie zwiała.
              Potem mąż poszedł do innej alejki i co zauważyłam ? .... jak pani X ,czai się w pobliżu i go obserwuje z ukrycia.
              Jest to normalne?
              Nie przyszło by mi do głowy aby za kumplem z pracy biegać po sklepie i się na niego nachalnie gapić z ukrycia.
              • naiwna-0 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 14:13
                Szczerze mówiąc ,teraz załuję ,że nie podeszłam do niej z zaskoczenia pytając " czy nie wystarczy ci, jak się gapisz na niego w pracy"smile
              • kiniox Re: 2 miesiące później 15.07.11, 14:16
                To wynajmij detektywa na nią, a nie na męża. W końcu to jej zachowaniem się martwisz, z tego co widzę.
          • nangaparbat3 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 15:05
            zuzi.1 napisała:

            > Nie możesz kogoś zatrudnic, żeby profesjonalnie Twojego męża pobserwował w tym
            > czasie, a nuż znajdzie jakiś dowód na jego nieuczciwośc, lub potwierdzi, że fac
            > et jest uczciwy...

            A to dopiero pomysł! Najlepszy, żeby zrujnować małżeństwo, nawet jeśli do tej pory mąż był absolutnie wierny.
        • zuzi.1 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 14:19
          Ale skoro napisałas to co napisałąs w tym poście, to oznacza, że nie masz zaufania do swojego męża. Sprawa pani x jest tutaj kwestią dodatkową, która pokazuje właśnie, ze tego zaufania do męża Ci brak... Bo jeżeli ufasz mężowi w pełni, to co Cie interesuje jakaś pani x i jej przyglądanie się mężowi i podchody do niego, gdy Ciebie w kraju nie będzie kilka tyg. Czy uważasz, ze bez zgody Twojego męża pani x na niego napadnie i wskoczy mu szybko do łóżka, a oczyli Twój mąz bez Twojej pomocy stanie się jej ofiarą :0 i sam sobie z nią nie poradzi i nie będzie w stanie się obronic przed nią i jej zakusami smile A swoją drogą moze pani x jest chora psychicznie i dlatego tak się zachowuje?
          • naiwna-0 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 14:32
            Martwi mnie to tak bardzo ,ponieważ ostatnio nasłuchałam się o kilku romansach biurowych ,z których 2 zakończyły się rozwodem i to właśnie te w których panie były tą strona bardziej aktywną ...przynajmniej na początku smile

            A poza tym ,czy wy macie takie 100 % zaufanie do swoich mężów ?,bo ja mam takie na 98 %.
            • zuzi.1 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 14:40
              Rozumiem Cię, więc wynajmij profesjonalistę, niech panią smile poobserwuje, moze wówczas przy okazji dowiesz się jaki jest Twój mąż smile i czy warto miec do niego zaufanie. Piszesz, ze masz do niego 98 %b zaufania, a mi to raczej wygląda na co najwyzej 25 %...
          • nangaparbat3 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 15:09
            zuzi.1 napisała:

            > Ale skoro napisałas to co napisałąs w tym poście, to oznacza, że nie masz zaufa
            > nia do swojego męża.

            A owszem, owszem.
            Moja babcia, wtedy dziewięćdziesiecioletnia, straszna cholera, weredyczka, i osoba ponad miarę trzeźwa, powiedziała do mnie: Jak się kogoś kocha, to mu się ufa. Dodam: a nie każe go śledzić.
            • zuzi.1 Re: 2 miesiące później 15.07.11, 19:07
              No to jaką masz radę dla Autorki nangaparbat3 ? skoro ciężko Jej wyjechac zagranicę i zostawic męża na 3 tyg. w domu... smile ? Próbowałam znaleźc jakieś rozwiązanie, stad ten profesjonalista... smile Ja bym pojechała, a niech się dzieje wola nieba... smile ale Ona ma obawy smile))) i co ma biedna w takiej sytuacji zrobic????
    • chusteczka4 Re: Zadzwonił do mnie pan z informacją,że jego żo 15.07.11, 10:17
      Jeśli facet ma romans zmienia się też jego zachowanie w stosunku do swojej żony zazwyczaj...
      • naiwna-0 Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 08:15
        Dziewczyny ,to znowu ja.
        Babka nie daje za wygraną,pojawia się w każdym miejscu ,w którym jest mój mąz.
        Firma wykupiła pracownikom wejściówki na basen więc mąż i kilku kumpli regularnie pływają,oczywiście ona natychmiast zaczęła tez pływać.
        Teraz dostali 2 miesięczny wstęp na saune więc ona pewnie też będzie się tam zaraz w tym samym czasie pojawiać.
        Widze,że kobieta nie daje za wygraną i wciąż krąży.
        • kosmitka06 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 08:22
          Ja gdybym była w podobnej sytuacji (oby nigdy nie!) bo z tego o piszesz wnioskuję że ją znasz to zapewne z ową panią bym sobie porozmawiała. Oczywiście na początku spokojnie, a pozniej gdyby nie poskutkowało pokazałabym jej gdzie raki zimują.
          Co na to mąż? Ukrywa może tel? Wychodzi gdzieś niespodziewanie? Jak reaguje jak z nim rozmawiasz? Obserwowałabym Go!
          • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 08:40
            Co na to mąż?
            On twierdzi ,że to jest jedynie jego koleżanka z pracy i przecież nie zabroni jej chodzić na basen skoro to wyjścia firmowe są.
            Nie wychodzi nigdzie sam ,tylko na te baseny.
            • kosmitka06 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 09:01
              Oki fakt nie zabroni. Ale np. czy wraca na czas po tym basenie? Czy wraca po 3-4h po każdym wyjściu, tłumacząc się np. że był z kolegami na piwie.
              Może faktycznie jej odbiło a on nic sobie z tego nie robi. Jeżeli go nie podejrzewasz, żadnych konkretnych śladów nie ma to chyba faktycznie ON jest czysty!
              • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 09:19
                kosmitka06 napisała:

                > Oki fakt nie zabroni. Ale np. czy wraca na czas po tym basenie? Czy wraca po 3-
                > 4h po każdym wyjściu, tłumacząc się np. że był z kolegami na piwie.

                Nie ma czegoś takiego,zawsze wraca normalnie .

                > Może faktycznie jej odbiło a on nic sobie z tego nie robi. Jeżeli go nie podejr
                > zewasz, żadnych konkretnych śladów nie ma to chyba faktycznie ON jest czysty

                Może jej i odbiło na jego punkcie ,ale mam obawy czy ona go tak z czasem nie zainteresuje sobą coraz bardziej.

                Z tego co wiem ,to babka swój czas ,zaczęła od kilku miesięcy spędzać u kosmetyczki,w solarium,baseny ,masaże itd.Więc inwestuje w siebie na maxa.jednocześnie mówiąc ,że nic ją już z mężem nie łączy oprócz dzieci.
                • lelija05 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 09:21
                  A ty z nią rozmawiałaś?
                  • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 09:29
                    lelija05 napisała:

                    > A ty z nią rozmawiałaś?

                    Od tej akcji ,z telefonem jej męża do mnie,nie rozmawiałam z nią bo gdy mnie widzi to robi uniki.
                    Szczerze mówiąc nie miałam ochoty z nią rozmawiać.Bo pewnie od razu dostałaby w twarz.
                    • lelija05 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 09:34
                      Głupia sytuacja.
                      Jeśli twój mąż jest mądrym facetem i odpornym na jej wdzięki, to nie macie czego się obawiać, za to jej mąż jest w głupiej sytuacji, babie odbiło i nie ukrywa się z tym. Do tego jeszcze mają dzieci.
                    • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 09:44
                      Nie masz jakieś swojej dobrej koleżanki, przyjaciółki? Niech ona z nią pogada tak "od serca" że babka ma się oddelegować od Twojego M. Jakbyś była moją kumpelką to postraszyłabym tą panią x , na pewno ma jakiś czuły punkt. A jeśli nie tak to stopniowo bym jej szargała opinię, choćbym miała zmyślać ale dałabym jej popalić że odechciało by się jej latać za cudzymi mężami.
                      • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 10:18
                        dobra zamące, ale uważam, ze autorka nie powinna nic robic
                        to upokarzające.
                        Mąż powinien sie z tą koleżanka rozprawic jesli jest nachalna, a jak po prostu łazi na basen etc to niech łazi
                        natomiast ja, gdyby ktos mi tak dupe truł, a bym miała czyste sumienie a ten by tak łaził i sie wdzieczył i nie rozumiał po polsku to bym zrezygnowala z basenu na jakis czas i unikala sytuacji w ktorych adorator moglby sie do mnie przyblizyc
                        tak czy siak to mąż ma sprawe załatwić a nie autorka łązik i zachowywac sie jak dresiarz, ktory nie pozwoli patrzec na swoja dziunię
                        • verdana Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 10:29
                          Wątek o tym, jak nachalna baba może zrujnować małżeństwo - nie dlatego, ze mąż odpowiada na jej zaloty, ale dlatego, że wiekszość osób uważa, ze żaden samiec nie jest godny zaufania, choćby nie ruszał sie z domu na krok.
                          Jak sobie myślę, że w ostatnim miesiącu mój osobisty mąż był na dwóch spotkaniach ze swoją była wielką milością (spotykają się regularnie, ilekroć była odwiedza Polskę) i ze jeszcze mu kazałam na te spotkanie lepiej się ubrać, żeby jakoś wyglądał, to sama nie wiem, czy ja zyję w tym samym świecie.
                          • lolinka2 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 10:40
                            ty żyjesz w tym samym świecie co ja... chłop z okazji bytności w rodzinnych stronach spotyka się na kawie ze swoją byłą, ja regularnie odwiedzam swojego byłego-niedoszłego, ba - on nas też odwiedza raz na jakiś czas tongue_out i nie jest to problemem dla żadnego z nas, bo jasnym jest, że my jesteśmy ze sobą, a nie z tą dodatkową osobą, a skoro gada się dobrze i wymienia poglądy o tym, co jest teraz, to czemu nie pogadać?
                            • kosmitka06 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 11:10
                              Oczywiście jeżeli ktoś ma zdradzić i chce zdradzić to zawsze nadarzy się taka okazja.
                              Ale jedna myśli mi teraz się nasunęła...
                              Jak moja dawna koleżanka mawiała... jej narzeczony również spotykał się ze swoją dawną miłością, ona twierdziła że co w tym złego, mają wspólny temat i że ona nie jest zazdrosna. Pozniej stwierdziła że gdyby ją zdradzał to ona woli nie wiedzieć... na chwilę obecną ma pod 40-tkę. Narzeczony jak pozniej się przyznał puszczał ją kantem ze swoją dawną miłością... Śmiał jej się prosto w oczy, że zamiast reagować kiedy szedł się z nią spotkać ona mu wierzyła. Oczywiście nie każdy facet jest taki sam ale moim zdaniem, jeżeli nic nie ma na rzeczy facet od tak nie leci na spotkanie z kobietą.
                              • verdana Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 11:18
                                Jest coś na rzeczy. Facet ma sentyment i po prostu lubi dawną miłość. Pomysł,że będąc żonatym trzeba przestać lubić swoje dawne znajome jakos mi się nie mieści w światopoglądzie. fakt, pewnie zastanowiłabym się, gdyby facet chodził rok po ślubie na regularne spotkania z dziewczyną, z którą rozstał się dwa lata wczesniej. Ale po wielu latach naprawdę, co to ma za znaczenie?
                                Podejrzewam, ze predzej zdradzi facet, ktory jest pilnowany, aby nie miał żadnych przyjaciółek i znajomych, niz taki, który zwyczajenie idzie do kawiarni ze znajomą.
                              • kosmitka06 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 11:20
                                Jak chcesz mogę być takim Twoim wirtualnym adoratorem, może dawną miłością, a może kimś w kim się zauroczyłam/em wink
                                To się da zrobić, tylko żeby większa afera z tego nie wyszła a jedynie złość Pana męża i odrobina zazdrości... no i niech poczuje jak to dobrze kiedy niczego nie jest się do końca pewnym big_grin
                        • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 10:35
                          No tak ale z drugiej strony to tylko facet. Może pani jest atrakcyjna i pan M po prostu czuje się dowartościowany taką adoracją. Sam pewnie nie dojdzie do takiego wniosku, by zrezygnować z basenu. A pani to perfidna suczka która chce udowodnić że zdobędzie czyjegoś M. Szkoda tego jej męża który już chyba dał za wygraną i dzieci. Jeśli autorka wątku nie ma kompleksów co do swojej osoby, czuje się atrakcyjna i kochana przez męża to nie powinna czuć się zagrożona, lecz jeśli czuje wciąż niepokój to trzeba jej pomóc. Po co ma się stresować, zamartwiać a najgorsze pewnie podczas tych basenów, saun wyobraźnia autorki wątku jest szeroko rozwinięta.
                          • verdana Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 10:43
                            Dlaczego ma się nie czuć dowartosciowany i dlaczego ma rezygnować z basenu?
                            • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 10:49
                              rezygnacja z basenu w sytuacji gdy pani wyjatkowo nachalna, pan nie raz byl stanowczy ale ona jest okropnie upierdliwa i jak końska mucha- jego to meczy jego zone to meczy

                              ja bym w tej sytuacji nie umiala ciesyzc sie z basenu wiec bym zrezygnowała

                              ale w pierwszej kolejnosci pan powinien osobiscie to zalatwic z kolezanką, a nie zona
                          • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 10:47
                            Mój mąż też ma przyjaciółke od x lat.Mieszka zagranicą i gdy pojawia się w kraju to spotykają się na piwko czy kawe i nie mam z tym problemu.
                            Bo wiem ,że ona nie robi do niego podchodów, a jest to kobieta samotna ,lat 39.
                            Inaczej jednak sprawa wyglada z tą nachalną babką.
                            blublusia ,nie musisz żałowac jej męża ,bo on też ją zdradza.
                            Z miesiąc temu będąc z mężem na kolacji w pewnej knajpce,widzieliśmy męża tej nachalnej czule obejmującego uroczą blondynke.Odebrali pizze i weszli do bloku obok.
                            Więc to widocznie u nich norma.
                            • lelija05 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 11:01
                              Czyli są siebie warci.
                              Tylko tak jak pisałam wcześniej, dzieci szkoda.

                              Ja bym się nie bała, że mąż mi rogi przyprawi gdyby na taką trafił, unika wariatów.
                              • imasumak Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:27
                                lelija05 napisała:

                                Czyli są siebie warci.


                                Niekoniecznie. Facet być może dość miał już ekscesów w wykonaniu swojej żonki i się poddał.
                          • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 10:47
                            a jak kobiete, mężatke adoruje kolega z pracy i to nachalny i atrakcyjny to nie jest jej miło? nie łechcze jej ego? łechcze dokładnie tak samo

                            jak chlop bedzie chcial zdradzic to zdradzi, sposob znajdzie, nie bojcie zaby
                            chłop to nie kukła, która nie chce no ale tamta byla taka nachalna ze wziela i go rozebrała i przeleciała, ale on nie chciał

                            jakbym sie bała ze moj maz zapatrzy sie na walory jakies baby to bym musiala go z domu nie wypuszczac

                            i do tego to ponizające walczenie o chlopa

                            jakbym zobaczyla chlopa mego np jak rozmawia zbyt intymnie z jakąs panią to bym podeszła do NIEGO i powiedziala baw sie dobrze i poszła aby dalej

                            dziweczyny miejscie odrobine honoru i wiary we wlasnych chlopow, a jak casanova to i tak bedzie nawte na smyczy
                            • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 11:01
                              Ok. Ja jednak uważam że jak suka nie da to pies nie weźmie. Więc jak będzie latać za nim i adorować to może coś z tego wyjść. O ile już nie mieli tego za sobą. A skoro autorka wątku zamieściła ten wątek to nie ufa swojemu M. Coś ma się na rzeczy. W pewnym momencie może straciła do niego to zaufanie. Ufacie swoim mężom, to super. Ja też swojemu ufam choć jest cały tydzień poza domem i wraca na weekendy. Lecz gdyby coś zachwiało tą naszą równowagę, to zaświeciła by nam się lampka że coś jest nie tak. A małżeństwo trzeba pielęgnować i walczyć o swoje jeśli nam zależy. No i nie kusić losu. Różnie bywa. Chłop to chłop a baba to baba. Każdego może spotkać pokusa, ważne by nie odpłynąć.

                              To moje zdanie, nie trzeba się z nim zgadzać.
                              • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 11:42
                                blublusia napisała:

                                > Ok.

                                Blu, ja jestem po rozwodzie, tamten mnie zdradzał

                                i naprawde nie moge oczekiwac ze obca baba bedzie miala wobec mnie skrupuły
                                nie wiem tez co takiej babie moj facet powie

                                natomiast to facet ma wobec mnie zobowiazania

                                nie ma co liczyc ze kazda baba bedzie lojalna wobec mnie- jestem realistką- do niej pretensji nie mam

                                moge miec do meza bo to on cos deklarowal etc
                              • verdana Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 11:53
                                zatem nie nalezyw ychodzić za maż za psa, tylko wiązać się z człowiekiem, który oprócz pożądania dysponuje jeszcze rozumem.
                                • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 11:56
                                  Hahaha big_grin To się uśmiałam. Tych rozumnych mężów i żon to pełno wokołobig_grin
                                  • verdana Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:03
                                    Wokoło mnie jakoś pełno. Współczuję,z e wokół Ciebie same psy i suki...
                                    • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:08
                                      verdana napisała:

                                      > Wokoło mnie jakoś pełno. Współczuję,z e wokół Ciebie same psy i suki...

                                      Dziękuję za to współczucie smile No aż mi lżej teraz na sercu. Oj jak ty dziecko mało rozumiesz .sad
                                      • simm-ona Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:10
                                        blublusia, sorry, ale twoje poglądy o psie i suce spod głębokiej strzechy pochodzą.
                                        • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:19
                                          simm-onko smile

                                          To nie są moje poglądy. Tak kiedyś mi powiedziała pewna starsza kobieta gdy przechodziła rozwód w swojej rodzinie. Było to fakt ze dwadzieścia lat temu ale żeby aż tak to zabolało forumki? Jeśli tak to przepraszam smile

                                          A co powiecie na powiedzenie ze zwierzętami smile "My suki musimy trzymać się razem" ? Ja go lubię i często sobie z koleżankami go cytujemy big_grin
                                          • simm-ona Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:24
                                            Odnośnie tych poglądów-nie mam takowych i ich nie podzielam, wiem,że są stare jak świat, dla mnie archaiczne, jak wywożenie Jagien na taczkach gnoju za wieś. Zdziwiło mnie,że jeszcze ktoś tak uważa.
                                            • blublusia Re: Głęboka strzecha :) 06.12.11, 13:34
                                              A widzisz bo ja też już starej daty jestem big_grin A na forum spotykają się różne osobowości i nie wszyscy muszą się zgadzać smile Tak czy inaczej, nie był to zamiar wygłaszania poglądu, lecz zacytowanie tego co gdzieś ma może sens może nie smile Ale tak mi się nasunęło jak poczytałam o tej natrętnej pani i tyle...a ta strzecha to fajna big_grin
                                              • simm-ona Re: Głęboka strzecha :) 06.12.11, 13:39
                                                Blublusiu, ja też raczej starej daty jestemwink I też wcale nie uważam,że problemy autorki wątku są z księżyca, niestety...
                                          • dorry Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:33
                                            Ty i Twoje koleżanki możcie sobie być sukami do woli. A ja wolę pozostać człowiekiem.
                                            • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:42
                                              Po pierwsze dorry - gdzie ja Ciebie nazwałam suką???
                                              Po drugie mało rozumiesz.... druga część mojej wypowiedzi o sukach dotyczy cytatu z "Psów" z Lindą jakbyś nie wiedziała.
                                              Po trzecie Piszesz jakieś bzdety o pozostawaniu człowiekiem, ogarnij się.
                                          • anorektycznazdzira Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 19:27
                                            blublusia napisała:
                                            > To nie są moje poglądy. Tak kiedyś mi powiedziała pewna starsza kobieta gdy prz
                                            > echodziła rozwód w swojej rodzinie. Było to fakt ze dwadzieścia lat temu

                                            Urocze przysłowie o psie i suce zauważ przerzuca całą odpowiedzialność na sukę. I tłucze się te szkodliwe idiotyzmy do głowy kolejnym pokoleniom kobiet, które zamiast egzekwować lojalność i prawdomówność od przysięgających im mężczyzn- w razie zaistnienia zdrady zagryzają się między sobą ku uciesze gawiedzi. Czas to zmienić, nie sądzisz?
                                  • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:08
                                    oczywioscie roznie w zyciu bywa

                                    ale wychodzic z załozenia, ze biore sobie na meza chlopa, a potem jak niewierne dziecko pilnowac?

                                    szkoda zycia

                                    oczywiscie nie mylic tego z kladzeniem lachy na zwiazek, ale uwierz- jak bedzie chcial to nie upilnujesz
                                    a jak złapiesz za ręke to powie, że to nie jego ręka
                                    • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:12
                                      Pilnować nie. Oczywiście. Ale chodzi bardziej o to by utrzeć nosa tej pani x, która upokarza swoimi zalotami autorkę wątku. Dziewczyna sobie z tym nie radzi a pan Mąż widać ma z tego powodu radochę.
                                      • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:20
                                        to nie kolezanka upokarza autorke, to mąż upokarza swoja zone ze nic nie robi z niechcianą ( a moze troszke chcianą) adoratorką

                                        ja przy moim obecnym mezu jestem mega liberalnatongue_out, ale na miejscu tegoz meza, wiedzac ze mnie ta pani wkurza i sie nachalnie narzuca to bym uciela kontakty tylko do zawodowych

                                        w dupie mialabym i darmowy basen i kumpli

                                        bo by mnie niemilosiernie wku...ała baba, ktora łazi za mną ktok w krok skoro ja nic od niej nie chce
                                        rozumialabym tez ze moja polowka czulaby spory dyskomfort, a ze mi na pani kolezance nie zalezy wcale to co mi szkodzi ją olac ciepłym strumieniem?

                                        ps. moj mąż gdyby mial sie spotkac z byłą, sam na sam z kolezanką ( nie zdarzylo sie zeby chcial sam na sam) to by sie mnie spytal czy mi to nie przeszkadza,

                                        zdarzalo mu sie w wiekszej grupie

                                        aaa
                                        czasem np robil projekt sam na sam z kolezanką, ale jako doswiadczona osoba zdradzana zachowywał sie tak, ze nie bylo najmniejszego cienia wątpliwosci

                                        bo wbrew pozorom wszyscy zdradzaja tak samo, te same triki, te same wymyslne techniki zwodzenia- tocka w tockęsmile
                                        • simm-ona Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:14
                                          Właśnie tak, jak pisze aneta!
                                • dorry Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:31
                                  Ha ha ha. Nie można lepiej skomentować podobnej bzdury.
                              • angazetka Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:27
                                > Ok. Ja jednak uważam że jak suka nie da to pies nie weźmie.

                                Suka i pies - być może. Jednak jesteśmy ludźmi. To wyjątkowo prymitywne porzekadło.
                                • yenna_m Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:33
                                  ano dokladnie
                                  są takie "psy" co nie biorą
                          • chipsi Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 11:00
                            Dokładnie, mąż autorki wątku pewnie czuje się adorowany i jest mu miło że żona jest o niego zazdrosna. I nie sądzę żeby tak po prostu chciał to urwać. Autorka wątku może i ufa mężowi ale tej kobiecie już nie. I to nawet nie w sensie że ona go poderwie a on się podda tylko że takie końskie zaloty bywają upokarzające dla współmałżonka.
                            Podam przykład własny. Mój mąż tez miał taka przylepę. Robiła się coraz bardziej bezczelna, nawet przy mnie. Zakomunikowałam mężowi że mam z tym coś zrobić. I wywiązała się awantura. On się w kurzył bo przecież on nic nie robi, ze mnie kocha a ja mu nie ufam. Nie zrobi nic bo po co, przecież ona nic nie wskóra. A najgorsze ze zabronił mi się z nią "rozprawić" bo to siostra jego przyjaciela i on nie chce kłótni z kumplem. Mało nie doszło do rozwodu. W tym czasie mojemu byłemu przypomniało się ze jest na świecie taka wspaniała kobieta jak ja wink Zaczął wydzwaniać, umawiać na kawę, przyjeżdżać do mojej pracy itd. Opowiedziałam mężowi. Reakcja identyczna jak moja na jego "koleżankę". Też powiedziałam że nic na jego zaloty nie poradzę a nie chcę się z nim kłócić bo pracujemy w jednej branży. Argumentem męża było że nas kiedyś coś łączyło. Jednak od tego czasu gdy pada temat tamtej pani mąż mówi żebym jechała jej napier....ć. Kontakty też ograniczył. Więc może postarać się o własnego adoratora, chociażby wirtualnego?
                            • mamakasienki1 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:02
                              Chyba jak każda kobieta zmartwiłabym się taką przylepą.
                              Chipsi miała super pomysł z tym adoratorem.
                              Może jednak lepiej byłoby pogadać z tą dziewczyną i uświadomić jej, że Twój mąż jest Twoim mężem i niech sobie lepiej poszuka innego jelenia.
                              Jakiś czas temu miałam podobną sytuację, ale u nas wystarczyło ograniczenie kontaktów, tyle, że było to wykonalne.
                              Kiedyś w czasach studencko-akademickich, przyszła do mnie dziewczyna jednego z naszych kolegów, niby po suszarkę do włosów, a tu później gadu gadu, zakumplowałyśmy się. No i jak się później doweidziałam ona była strasznie zazdrosna o swojego faceta i myślała, że mu się chyba spodobałam.
                              Po tej akcji nie chciało mi się zaczepiać faceta koleżanki.
                              • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:13
                                mamakasienki1 napisała:

                                > Może jednak lepiej byłoby pogadać z tą dziewczyną i uświadomić jej, że Twój mąż
                                > jest Twoim mężem i niech sobie lepiej poszuka innego jelenia.

                                no bo ona to nie wietongue_out



                                nawet jak powie, adoratkora sie pozali mezowi autorki ze zostala zaatakowana, a ona tylko na basen chodzi

                                mąż przed zoną udaje ze w zasadzie to mu niepasuje obecnosc kolezanki, ale przeciez nic nie moze zrobic

                                wiec adoratorka utwierdzi sie ze kolega ma straszna rurę za zone i nic dziwnego ze im razem nienajlepiej, a on pozali sie kolezance ze zona robi dym o nic

                                i to dopiero ich zbliz do siebietongue_out
                              • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:16
                                Dzisiaj, mąż obchodzi w pracy urodziny,więc pani x znowu ma okazje złożyć mu osobiste życzenia i buziaki.
                                Podejrzewam ,że daje mu również prezenty bo widziałam już niektóre rzeczy ,których ode mnie nie dostał.
                                Bo o czekoladkach,batonikach, itd.,które mu znosi do pracy już nie wspomne.
                                • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:22
                                  a dlaczego on to przyjmuje?
                                  nie moze powiedziec- dziekuje Ci kasiu, ale naprawde niepotrzebnie
                                  i zostawic, nie zjesc, niech lezy

                                  czemu on to targa do domu i daje nadzieje tej pannie?
                                  • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:28
                                    On tego nie targa do domu,on ma te rzeczy w pracy a widziałam je przypadkiem.
                                    A co do czekoladek to ona znosi mu je od dawna ,a że on na słodycze łokomy to je wpierdziela.
                                    Jakoś nie przyszłoby mi do głowy znosić kumplowi z pracy czekoladki regularnie.
                                    • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:31
                                      Nie no to jest jakaś masakra. Śmierdzi mi to romansidłem i tyle. Dziewczyno otwórz oczy bo pewnie rogami to już dawno trzesz po suficie.
                                      • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:35
                                        no niestety czym dluzej o tym mysle tez tak mysle

                                        i te standartowe- to nie moja wina ze ona za mna łazi, co mialem zrobic przyniosła to zjadlem
                                  • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:29
                                    Widać problem tkwi u pana M. Lubi adorację, prezenty i wykańcza psychicznie swoją żonę.
                                    • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:32
                                      blublusia napisała:

                                      > Widać problem tkwi u pana M. Lubi adorację, prezenty i wykańcza psychicznie swo
                                      > ją żonę.

                                      Amenbig_grin
                                      • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:39
                                        Nie wykluczam tego ,że mężowi się po prostu ta adoracja podoba.
                                        Gdy z nim rozmawiam,twierdzi ,że niepotrzebnie się denerwuję ,bo ona jest tylko koleżanką z pracy i dobrze im się razem rozmawia i nic więcej.
                                        • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:44
                                          a od kiedy zwykle kolezanki dają zwykłym kolegom perfumy?
                                          rozumiem ze poczestowała go czekoladą w pracy, ale prezentow zwykla kolezanka nie daje


                                          a juz napewno nie perfumy
                                          • chipsi Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:10
                                            Perfumy powiadasz.... chwila, muszę iść zutylizować pewną osobniczkę...

                                            Jak myślicie, dają mi lapka z netem w pudle? smile
                                            • lelija05 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:15
                                              Na pewno!
                                              I kablówkę, oraz dostęp do siłowni smile
                                        • anorektycznazdzira Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 19:40
                                          Mam alergię na 'tylko koleżanki z którymi panu się dobrze rozmawia'.
                                          Nie uznaję obdarowywania męża/żony ustawicznie przez osobę trzecią płci odmiennej, bo NIE leży w naturze ludzkiej długodystansowa bezinteresowność, za to LEŻY poczucie zobowiązania i związania z kiś, kto mi coś ciągle daje. Atawizm taki, nie do przeskoczenia i wielu ludzi o tym podświadomie świetnie wie. Ta cała adoratorka też wie na pewno.

                                          Nie, mąż nie jest OK, że jej nie zdystansował do odpowiedniej pozycji. Wyobraź sobie, że dwa razy w tygodniu wracasz do domu z kwiatuszkiem od Grzesia, bo się wam z Grzesiem tak super rozmawia. I nic więcej. No, czasem z czekoladką, raz z ciekawą książką i dwa razy z dobry filmem. Bo Grzesiu jest wrażliwym intelektualistą i twoim w sumie przyjacielem. Chodzicie też razem (i jeszcze z trzema innymi osobami z pracy) popływać, gdzie Grześ w obcisłych kapielówkach pręży pośladki zadane na siłowni.
                                          No błagam, przecież by Ci chłop zrobił w chałupie piekło o Grzesia ino by pióra latały.
                                • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:25
                                  Naprawdę nie wiem już jak Ci poradzić. Na prawdę przykro mi że masz taki problem. Ale co do prezentów od tej pani x; Co to niby za prezenty? Z jakiej okazji? Wybacz ale sama pozwalasz mężowi na kokieterię tej pani. Nie zrobiłaś mu awantury o prezenty od obcej kobiety i piszesz że wiesz że dostaje takowe. Mąż ma Twoje przyzwolenie na to i jest nie fer wobec Ciebie.

                                  Twoja wyobraźnia dodatkowo Cię wykańcza.
                                  • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:33
                                    blublusia napisała:

                                    Wybacz ale sama pozwalasz mężowi na kokieterię tej pani. Nie zrobiłaś mu awantu
                                    > ry o prezenty od obcej kobiety i piszesz że wiesz że dostaje takowe. Mąż ma Two
                                    > je przyzwolenie na to i jest nie fer wobec Ciebie.
                                    >
                                    blu ,ja nie pozwalam na żadne prezenty,zobaczyłam kilka rzeczy w jego szafce w pracy gdy tam byłam jakiś czas temu i niedawno powiązałam je z tą panią.
                                    Ich firma często daje swoim pracownikom różne prezenty,np.droższe wina,ostatnio zegarki,itd.
                                    Ale mignęły mi też tam perfumy a wątpie aby je firma dała.
                                    • lelija05 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:34
                                      A mąż co na to?
                                      • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:44
                                        lelija05 napisała:

                                        > A mąż co na to?

                                        M na to ,że nie ma w szafce perfum,więc nie mogłam ich tam widzieć.
                                        • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:46
                                          a co on w tej szafce trzyma? co widzialas?
                                          • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:55
                                            aneta-skarpeta napisała:

                                            > a co on w tej szafce trzyma? co widzialas?

                                            Pewnie już sama nie wie co widziała. Mąż jej robi regularne pranie mózgu.
                                        • blublusia Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:48
                                          A Ty łykasz wszystko jak pelikan kluski.
                                        • lelija05 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:56
                                          Aha.
                                          Taki wątek był tu jakiś czas temu.
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,131091682,131091682,Mezatka_i_zonaty_.html
                                          Tak mi się skojarzyło.
                                        • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 12:56
                                          Sama już nie wiem ,co o tym wszystkim myśleć.Mąż stwierdził,że ja się juz za bardzo nakręcam i każdą sytuacja czy rzecz ma u mnie zaraz powiązanie z panią X.
                                          Być może tak jest.
                                          Z jednej strony szlag mnie trafia ,że oni się widzą w pracy,potem ona leci w tym samym czasie na basen,saune ,itd.teraz zbliżają się w firmie imprezy świąteczne,kolacje firmowe,spotkania wigilijne,więc znowu będzie obok niego.
                                          Niedawno zrezygnowaliśmy z rodzinne imprezy firmowej ,bo nie chciałam jej ogladać,ale nie moge wymagać od męża aby nie pojawiał się na każdej imprezie firmowej bo to też częśc jego pracy.
                                          Z drugiej strony,mąż nie znika z domu,zawsze wiem gdzie jest i kiedy wróci,nie wychodzi na piwo sam ,kasa nie znika z konta na lewo.
                                          A mój niepokój coraz większy.
                                          • simm-ona Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:06
                                            Wali cię po rogach,aż miło i jeszcze ci pranie mózgu robi. Biedny, bezradny, nie wie jak zareagować,żeby nie sprawić jej przykrości, a ty się możesz dręczyć, co mu tam...Śmierdzi to na kilometr.
                                            • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:10
                                              Kuźwa to co mam zrobić?
                                              Przecież się nie zwolni z pracy aby jej nie widywać.Pracują od siebie 20 metrów .
                                              Jej mąż ,gdy wtedy do mnie dzwonił ,dał mi do zrozumienia ,że mąż ma się zwolnić z pracy aby się tam nie widywał z jego żoną.
                                              • simm-ona Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:13
                                                To nie chodzi o zwalnianie się z pracy, nie ma sensu żadna pseudoucieczka. Twój mąż musi się zadeklarować, a jeśli deklaruje się po twojej stronie, on ma coś z tym problemem stanowczo zrobić.
                                                • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:27
                                                  Zgadzam się i wciąż prowadzimy na ten temat rozmowy.
                                                  Mąż ma ten basen w poniedziałki i środy,trenuje tam z 2 kumplami ,bo startują w zawodach,ona ma wstęp tylko w poniedziałek,więc,myśle ok.
                                                  M ,stwierdza ,że moge się uspokoić bo jej w środy już nie ma.
                                                  W następnym tygodniu widze ją w środe na widowni.................bo okazuje się ,że zapisała na ta samą godzine swoje dziecko na naukę pływania.

                                                  I co ? zawsze znajdzie jakieś wyjście aby się na tym basenie pojawić.
                                                  • simm-ona Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:30
                                                    Ona tak, znajdzie. Ale to on powinien z nią załatwić.
                                              • naiwna-0 Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:14
                                                Ostatnio nawet posunęłam się do tego ,że gdy zadzwonił ,że musi zostać dłużej w pracy ,bo mają awarie to podjechałam pod jego firme czy rzeczywiście jest w pracy.
                                                • simm-ona Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:16
                                                  sad Zadręczysz się.
                                                • chipsi Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:18
                                                  Pewnie mnie za to opinkolą ale dobrze zrobiłaś, kontrola podstawą zaufania smile
                                                  Jak się sama przekonałaś to byłaś spokojniejsza a tak byś podejrzewała, knuła, denerwowała się... nic dobrego.
                                          • chipsi Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 13:16
                                            > Niedawno zrezygnowaliśmy z rodzinne imprezy firmowej ,bo nie chciałam jej oglad
                                            > ać,ale nie moge wymagać od męża aby nie pojawiał się na każdej imprezie firmowe
                                            > j bo to też częśc jego pracy.

                                            Błąd! Trzeba było iść i pokazać jaka jesteś piękna, pewna siebie i jak bardzo mąż Ciebie kocha. Może i przy okazji pokazać gdzie jej miejsce, trochę ją po ignorować, trochę podpuścić żeby zrobiła z siebie idiotkę. Kobiety to ch.je, więc i Ty dałabyś radę.
                                            A przed imprezą firmową powiedz mężowi jak się cieszysz że się będzie dobrze bawił, że mu ufasz, bla bla bla. Raz że w razie czego będzie mu głupio a dwa, że wyjdzie z domu w poczuciu że ma całkiem fajną żonę (więc po co mu inna).
                                          • anorektycznazdzira Re: Nadal jej nie minęło ..... 06.12.11, 19:48
                                            Zrezygnowałaś z imprezy firmowej? Oszalałaś? Idzie się na taką imprezę odstrzelona, z uśmiechem jak byś była miss świata, robi się trochę zamieszania a potem ostentacyjnie spędza cudowny wieczór z mężem. A lafirynda patrzy i ch*** ją strzela, przecież przy wszystkich nie będzie się na twojego faceta rzucać i was rozdzielać.
                                            • aneta-skarpeta Re: Nadal jej nie minęło ..... 07.12.11, 00:53
                                              dokladniesmile

                                              ja bym na miejscu autorki nie rozmaiwala juz o tym z mezem
                                              ale bardzo bacznie obserwowala, zapisywala sobie , zeby nie zapomniec, ze widziala perfumy, jaka flaszka etc

                                              i poczekac, maz sie rozluzni, nikt nic nie podejrzewa i wyjdzie czy ma cos na sumieniu czy nie

                                              moze byc tez tak, ze pani czuje sie coraz mocniejsza bo widzi ze autorka czuje bardzo mocne zagrozenie, czyli JEDNAK MU SIE PODOBAM!!!! JEHAAAAA
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka