13.05.11, 15:50
powie mi ktos jak chlop krowie na rowie jak magiczne terapie u roznych specjalistow wygladaja? teoretycznie wiem, ze zmieniaja sposob myslenia, przemodelowuja zachowania, ale konkretniej to co? malowanie obrazkow, pytania o dziecinstwo? i co z tego wynika, ze sie zna teorie. wszystko pieknie ladnie, jak sie ja egzekwuje? powiedz pani mezowi, ze nie moze tak a tak sie zachowywac? no to powiem, a on sie nie zastosuje i co wtedy? jak te mechanizmy dzialaja w praktyce?
Obserwuj wątek
    • pitahaya1 Re: terapie 13.05.11, 15:54
      Jak krowie na rowie:
      terapia ma zmienić Ciebie, Twoje myślenie o sobie, postrzeganie problemu, wypracowanie sposobu wyjścia z tego, z czym przyszłaś. Problem w tym, co z tym dalej zrobiszsmile Dostać narzędzie a umieć z niego korzystać to czasem dwie różne i skrajne rzeczy.
      Terapia nie ma na celu zmiany teściowej, męża, mamy, ojca, szefowej, koleżanki...ich nie da się zmienić, da się za to zmienić Ciebie, o ile chcesz.
    • sofija.1 Re: terapie 13.05.11, 16:12
      ok ja sie zmieniam, ale reszta zostaje taka sama. to co wtedy?
      • angazetka Re: terapie 13.05.11, 16:16
        Ty się zmieniasz, więc np. znajdujesz w sobie siłę, by olewać teściową. Albo odejść od męża. Albo zrozumieć, że alkoholizm rodzica to nie twoja wina. Trzeba czegoś więcej?
      • bri Re: terapie 13.05.11, 16:18
        Np. porzucasz lub ograniczasz te relacje, które Ci szkodzą. Ale jednak dość trudno jest nie zmienić swojego zachowania, kiedy zmienia się człowiek, z którym jesteś w bliskiej relacji, o ile Ci chociaż minimalnie zależy.
      • pitahaya1 Re: terapie 13.05.11, 16:21
        Wtedy uczysz się, jak z nimi postępować. Na początku przerabiasz z terapeuta, co Cię boli w relacjach z dana osobą, co chcesz zmienić, na czym Ci zależy. I zaczynasz wprowadzać różne metody. Zaczynasz stawiać granice, wymagać, zmieniać siebie samą. Otoczenie reaguje na Twoje zmiany i terapeuta pomaga Ci oswoić się ze zmianami i postawić kolejny krok.
        Może być jednak i tak, że terapeuta doradzi Ci bardziej radykalne środki, jak ochłodzenie kontaktów, nieodbieranie telefonów, ignorowanie pretensji, ostrą rozmowę, w ostateczności zada Ci pytanie, czy nadal chcesz z ta osobą być (w przypadku partnera, męża). I tu sama musisz sobie odpowiedzieć. Robisz dane kroki i potem mówisz, jakie wywołały reakcje. Potem kolejny krok i znów ocena reakcji danej osoby. Potem znów uczysz się stawiac kroki bez terapeuty.


        My tu sobie gdybamy i teoretyzujemy, stąd moje ogólne spostrzeżenia.
    • lolinka2 Re: terapie 13.05.11, 16:35
      zależy w jakim nurcie

      ja (jestem w terapii psychodynamicznej od prawie 1.5 roku) jestem wyznawcą twierdzenia, że terapeuta nie doradza. Doradza się w poradnictwie, w interwencji kryzysowej, ale nie w terapii.
      Terapia w ujęciu psychodynamicznym to jakby proteza więzi tych, których zabrakło w życiu, albo które były nieprawidłowe... przez relację z terapeutą, która się naturalną koleją rzeczy nawiązuje w trakcie rozmów, doświadczania akceptacji, troski, wsparcia i zainteresowania, człowiek dostaje to, czego mama z tatą nie dali (albo inne ważne osoby), następuje doświadczenie korygujące, zmienia się w zw. z tym zapatrywanie na siebie przede wszystkim...
      U mnie wyglądało to tak, że mi się załączały między sesjami różne wnioski... jakby się klapki w głowie otwierały, zaczynałam rozumieć związki między wydarzeniami, myślami, zachowaniami moimi i ogólnie... jak się cieplejsza zrobiłam dla siebie, to się cieplejsza zrobiłam dla ogółu (a ogół się przecież nie zmienił)... ale mnie jest łatwiej żyć.

      A sama sesja... Zaczyna się od chwili ciszy na zebranie myśli, a potem się uruchamia jakieś skojarzenie, coś przychodzi na myśl i od tego wychodzimy w rozmowie, czasem coś "przynoszę" ze sobą - jakieś przemyślenia z zeszłego tygodnia, jakieś wydarzenia, i zwykle w tle takiej opowieści epickiej (bo takową zwykle snuję) pojawia się pytanie: jak ja to zdarzenie odbieram, co czuję, jak mi się wydaje, jak sobie wyobrażam coś-tam...., często się przerzucamy skojarzeniami zgoła abstrakcyjnymi, sporo nieraz śmiechu jest na sesji, a innym razem sporo płaczu.... pozornie nie rozmawiamy o rzeczywistości mojej zawodowo-rodzinno-społecznej, nie o otoczeniu, nie o faktach, tylko o mnie w kontekście miliona zmiennych i moich odczuciach i przekonaniach ich dotyczących... Przeszłość wałkowaliśmy prawie rok - bo sporo trudnej przeszłości było...Teraz jest się do czego odnieść, bo niektóre odczucia obecnie (w różnych sytuacjach) są takie jak kiedyś, za dziecięcych czasów, w innych sytuacjach = więc zauważamy podobieństwa.
      Czasem usłyszę od terapeuty coś, co on we mnie czy w jakiejś sytuacji widzi, a co mną wstrząśnie.... czasem się z nim nie zgadzam (aczkolwiek mój terapeuta jest naprawdę mistrzem sztuki i w rozumieniu moich pokręceń sprawdza się wyśmienicie). Na terapii uczę się więc przyjmować niewygodną prawdę o sobie.

      No i generalnie o to chodzi: żyć prawdziwie, bez pozorów i zakłamań. O - to jest kwintesencja. Jak nie snujesz iluzji, widzisz rzeczy jakimi są, bez przekłamań w którąkolwiek stronę, to się to życie upraszcza.....
      • lila1974 lolinka, oświeciło mnie 13.05.11, 19:19
        Czy mogę do Ciebie napisać na priv w sprawie terapi?
        • lolinka2 Re: lolinka, oświeciło mnie 13.05.11, 20:31
          oczywiście smile
    • sofija.1 Re: terapie 13.05.11, 16:44
      no dobra mam rodzicow ktorzy lubia miec wszystko pozamiatane pod dywan, byle pozbyc sie problemu jak smierdzacego gowna. nie zadzwonia zapytac jak sie czujesz, ale odwieczne pretensje jak to inne rodziny sie kochaja. kasy na kopy, a jak ich odwiedzisz raz w roku (czesciej nie moge) to pusta lodowka, nawet mleka glupiego z kartoniku nie ma choc wiedza, ze przyjedziemy od dawna, a sklep maja pod nosem. mistrzowie wywolywania poczucia winy.nie zadzwonia sami, ale jak ja dzwonie to chetnie na moj koszt rozmawiaja. mowie, zeby weszli na skeypa to im nigdy nie pasuje, bo laptop, ktory chodzi non stop akurat jest w innym pokoju i nie moga go przyniesc. zawsze mialam poczucie, ze mnie nienawidza i poczuli ulge jak sie wyprowadzilam z domu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka