Dodaj do ulubionych

(Po) kochajcie ulotkarzy

13.05.11, 18:40
Życie tak mi się ułożyło,że musiałam pójść do jakiejkolwiek pracy. A ponieważ mam pod opieką trzyletnie dziecko wyboru dużego nie miałam. Poszłam więc roznosić ulotki. Z dzieckiem. Pracuję pięć godzin dziennie,plus godzinna przerwa na obiad. Przyznam się,że dopiero teraz zobaczyłam,jak wredni,chamscy,złośliwi potrafią być ludzie. W strefie domków jednorodzinnych nigdy nie spotkałam się ze złośliwymi uwagami czy przykrymi komentarzami. Natomiast w tzw. "osiedlach zamkniętych" chamstwo kwitnie. Często ludzie tak dają mi popalić,że wieczorami płaczę w poduszkę. Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć,że ciężko pracuję na chleb dla synka?? Nie śmiecę,jestem grzeczna,uprzejma i miła. Naprawdę,niewielki to wysiłek wziąć ulotkę i nawet nie czytając wrzucić ją do śmieci. A ja zmuszona jestem z tego żyć. Nie chcę iść do opieki czy innej instytucji,chcę pracować. Wczoraj na przykład pan zarzucił mi,że wchodząc na "jego" (otwartą,bez domofonu) klatkę schodową naruszam własność prywatną i że jak sobie nie pójdę wezwie policję. Przykre to i niesprawiedliwe,bo naprawdę nie robię nic złego. I dzieje się to w kraju,gdzie zdecydowana większość mieszkańców deklaruje swą przynależność do kościoła kat. Gdzie szacunek i miłość bliźniego?? się pytam
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:43
      Przykre co piszesz. Bardzo. I dlatego zawsze biorę ulotki. Mnie nie kosztuje to nic, co najwyżej parę metrów dalej wywalę do kosza. A ktoś za to nakarmi siebie bądź dzieci.
    • angazetka Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:48
      Bardzo to smutne, bardzo. Ja zawsze biorę ulotki, choćbym je miała wyrzucić za rogiem. I zawsze jestem miła dla telemarketerów (tzn. miło ich spławiam). Również dlatego, że nigdy nie wiem, co mnie w życiu czeka, ale wiem, jak chciałabym być traktowana, gdybym pracowała w którymś z tych zawodów.
      • gazeta_mi_placi Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:58
        Ja też zawsze byłam miła dla telemarketerów do momentu gdy nie byłam w sytuacji gdy ich częste telefony nie zaczęły budzić pewnej ciężko chorej osoby (nie było opcji wyłączenia dźwięku w tym telefonie), drodzy telemarketerzy nie wiecie co będzie czekać Was w życiu, może będziecie chorzy w domu i durne telefony będą Was budzić bądź też Wasze malutkie dziecko...
    • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:50
      trudno mi jest pokochac ulotkarzy i powiem Ci dlaczego

      moja spoldzielnia wyznaczyla specjalne metalowe kosze przykrecone do sciany - wlasnie na ulotki; malo tego - te kosze są specjalnie oznaczone. I co? I nic. Ulotki notorycznie trafiają do skrzynek pocztowych (niestety dostępnych dla wszystkich. W ciągu roku - jakoś można to przeżyc. Gorzej w miesiące wakacyjne. Do ulotkarzy nie trafia, że tego typu smiecie w skrzynce pocztowej to zaproszenie dla ewentualnego zlodzieja.

      Możesz człowieku prosić, tłumaczyć, żeby zostawiać te ulotki w przeznaczonym do tego miejscu. Ci, którzy są zainteresowani - wezmą je. Mało tego - wezmą je bardzo chętnie.

      Ale nie, trza wrzucać te góry śmieci do skrzynek pocztowych wink
      • czarnaalineczka Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:52
        serio myslisz ze roznoszący ulotki moga sobie sami wybierać gdzie wykldac ulotki ??
        i jak ty powiesz ze do skrzynki to tam maja klasc?
        • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:57
          moze powiini zastosowac sie do zalec zarzadcy domu? wink
          • czarnaalineczka Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:58
            a ja mysle ze to nie zarzadca domu im placi i wymaga !! tylko zleceniodawca
            • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:01
              sorry, ale to ja jestem wlascicielem nieruchomosci czy spoldzielnia a nie firma roznoszaca ulotki i mam prawo oczekiwac, zeby w moim domu stosowac sie do moich zasad wink
              • kropkacom Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:04
                Napisz do firmy zajmującej się dystrybucją ulotek. Pani z przyjemnością nie będzie właziła na Twoje osiedle big_grin
                • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:04
                  obawiam sie jednak, ze bedzie big_grin
                  • kropkacom Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:36
                    Bo lubi ścierać się z jakimiś frustracjami wink
                    • gazeta_mi_placi Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:06
                      Ty też lubisz spam na swojej skrzynce pocztowej i reklamy w telewizji?
                      Ciekawe, że dużo osób deklaruje niechęć do telewizyjnych reklam i spamu a jednocześnie broni ulotkarzy.
                      Przecież i w jednym i drugim i trzecim przypadku (za reklamami, spamem i w końcu zwykłymi ulotkami) stoi (stoją) pracujący ciężko człowiek (ludzie), być może też mający małe dzieci bądź chorą matkę na utrzymaniu....
                      Skoro jesteście wyrozumiali dla ulotkowiczów bądźcie też wyrozumiali dla spamu i nie klikajcie w kosz ( i nie zgłaszajcie moderatorowi) gdy pojawi się na forum e-mama chociażby kryptoreklama. Ludzie z szeptanego marketingu też ciężko i uczciwie pracują, być może są samotnymi rodzicami albo niepełnosprawnymi (często niepełnosprawni wykonują prace przez internet także typu "kryptoreklama").
                      Jeżeli tutejsze moderatorki bronią ulotkowiczów niech będą konsekwentne i nie kasują z tego forum kryptoreklam różnego rodzaju, najczęściej napisanych przez jednorazowe nicki smile
                      W końcu te osoby też muszą za coś utrzymać rodzinę.
                      • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:09
                        gazeta, bardzo dobry argument smile
              • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:33
                Nie masz co się glupio uśmiechać. Naprawde korona z głowy Ci nie spadnie jak wyjmiesz ulotke ze skrzynki i wyrzucisz - a z drugiej strony masz człowieka ciężko pracującego Spróbuj tak poroznosić ulotki przez dwa dni.
                I założę się, że sami ulotkarze, gdyby tylko mogli, wybieraliby wkładanie olików ulotek do kosza - wrzucanie pojedynczych do poszczególnych skrzynek jest niepor,ównywalnie bardziej czaso- i pracochłonne.
                • hellulah Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 21:35
                  nangaparbat3, jak zazwyczaj mądrze piszesz, tak teraz napisałaś IMO niezabardzo.

                  Bo niby jak można wyjąć ze skrzynki ulotki, jeśli się jest poza domem na urlopie (daleko, daleko, na Malediwach czy w Koziej Wólce)? a ta kwestia została poruszona jako zasadniczy problem. Wystarczy już kilka dni, aby skrzynka została zapchana ulotkami - co daje jednoznaczny sygnał złodziejom. Ok, możesz mi napisać: poproś kogoś o wyjmowanie ulotek. Ok, ok, ale może niekoniecznie mamy ochotę upoważniać przy okazji kogokolwiek do odbioru naszej korespondencji (a co, musimy?).

                  Do skrzynek starego typu mogła pakować przesyłki Poczta. Teraz skrzynki są śmieciowiskiem dla ulotek. Oraz miejscem dostarczania - bywa, że poufnej - korespondencji.

                  Wprawdzie klatka schodowa jest wspólna, ale jednak to nie jest teren publiczny. Widać to ładnie w ogrodzonych osiedlach albo w budynkach z portiernią. Klatka schodowa to teren prywatny i właściciele tego terenu mogą jak najbardziej sobie nie życzyć ulotek.

                  To jakby zasugerować, że w imię umożliwienia komuś zarobkowania mam obowiązek wpuścić tę osobę o każdej porze dnia i nocy do mojej powiedzmy sypialni czy wucetu. Bo np. szef tej osoby nakazał jej przyjść do mnie i zatańczyć kankana, śpiewając reklamowy slogan jego firmy a cappella. Muszę się na to zgodzić?

                  A tak poza odpowiedzią, dodam, że ja i owszem, nie biorę ulotek do ręki. Nie jestem z tych tak zaangażowanych ekologicznie, co to używają kapturków zamiast podpasek i spłukują kibelek wodą z pralki, ale jednak nie bardzo chcę przykładać dłoń do tak totalnie bezsensownego generowania śmieci. Ok, ok, wiem, jakiś sens w tym jest, ale doprawdy łatwo byłoby upchnąć go na innych nośnikach. Papier, czyli zużycie energii i surowców? tak, książki, nawet czasopisma. Tak - notatki, brudnopisy, drafty. No nawet biurwodruki. Ale nie ulotki.
                  • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 21:44
                    E tam. Poufna korespondencję i ważną przesyła się listem poleconym - to raz.
                    Na urlopy sie raczej wyjeżdża niezbyt długie - dwa.
                    I i tak ktoś zazwyczaj kwiatki podlewa, tudzież powinien mieć klucze i dostęp na wypadek wypadku - to trzy.
                    Nienawidzę reklamy i nienawidzę ulotek - ale znam ulotkarzy, bo chodzą do szkoły, gdzie pracuję, czasem zarabiają (żałośnie śmieszne) grosze na własne wydatki, a czasem żeby pomóc rodzicom. Jeśli dorosły człowiek chwyta się takiej pracy, to już naprawdę musi być zdeterminowany. I to jest dla mnie ważniejsze.
                    Z drugiej strony - jakąś większą akcje skierowaną przeciwko reklamie chętnie poprę, nawet z jakims wkładem pracy własnej wolontarystycznej, naprawdę.
                    • hellulah Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:45
                      Ok, można jeździć na urlopy długie lub krótkie, albo wcale, można prosić o podlewanie kwiatków albo nie, ale nie o to chodzi - ja mam wzdryg wewnętrzny przed koniecznością dopasowywania się do fiu-bździutów narzucanych z góry. Dlaczego moje nawyki około-urlopowe mają wiązać się ze strategią marketingową jakiejś pizzerii czy kursów wieczorowych? (ok, mają, no się chyba tego lata zaczną wiązać jednak - ponieważ żyję w społeczeństwie konsumpcyjnym, w którym spożycie to świętość, a przy okazji ludzi stojących przy taśmie nie potrzeba wielu, podobnie jak ludzi w laboratoriach badawczych, to się wymyśla przelewanie z pustego w próżne, no wiem - tak tylko marudzę zgrywając nieświadomą).

                      Nawiasem, ja niepoleconym dostaję np. niektóre wyciągi bankowe oraz bilingi (teraz większość już w formie elektronicznej) i wiele innych papierów, którymi niekoniecznie mam ochotę się chwalić komukolwiek. Nie chodzi nawet o otwieranie listów nad parą smile - wystarczy sam nagłówek. Nie mam nic do ukrycia, ale lubię swoją strefę prywatną. Kwiatków nie posiadamy, nikogo nie prosimy o ich podlewanie. Przed wyjazdem przełączamy telefon, odłączamy wodę i prąd oraz gaz. Ok, mogą nas sąsiedzi zalać, trudno. Na to jest ubezpieczenie.

                      Aha, hejterzę na forum (na tym akurat miarkowanie), ale w realu (póki co) szanuję każdego solidnie wykonywającego swoje obowiązki, serio serio. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy krzyknąć na ulotkarza, czy zaprezentować jedno z zachowań opisane przez autorkę (typu przegonienie jej i dziecka z ławeczki, brrr). To świadczy o frustracji oraz/lub zwykłej chamówie i jest wstrętne.
                      • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:40
                        Wyjeżdżałam, i wróciłam nakręcona - napatrzyłam się na życie z różnych stron świata. Kiedy jednym chodzi o zabawę, innym o życie.
                        Mam w horoskopie mizantropię i najwyraźniej ku temu zmierzam tongue_out
                        Ale żebyś Ty miała w realu krzyczeć na ulotkarza - to mi jeszcze do głowy nie przyszło smile
                        • hellulah Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 01:20
                          Z tymi krzykami to jak tak ogólniej. Nie wpadłabym na to, sama z siebie, że można tak z buta do roznosicieli ulotek. Ludzikość nie przestanie mnie zadziwiać.

                          No i ja z jednej strony lubię bliźnich, stąd pewnie jestem na ogół miła i komunikatywna, i traktuję Człowieka z szacunkiem, a przynajmniej się staram, ale z drugiej strony, hmm, łączę się z Tobą w mizantropii, bo jak wspomnę a choćby i ten wątek i tę autorkę na ławeczce, próbującą nakarmić dziecko, i tego kogoś, kto ją przeganiał...
                    • gazeta_mi_placi Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:17
                      >> Na urlopy sie raczej wyjeżdża niezbyt długie - dwa.

                      Nie zawsze.

                      >Jeśli dorosły człowiek chwyta się takiej pracy,
                      > to już naprawdę musi być zdeterminowany.

                      Tak samo jak ci rozsyłający spam albo od kryptoreklamy, załóż wątek na Forum o Forum z prośbą aby szanowna administracja nie kasowała i nie banowała "kryptoreklamiarzy", to też pracujący ludzie, nie zdziwiłabym się że często niepełnosprawni (często takie osoby pracują zdalnie przez internet) i zdeterminowani (krypciocha nie płaci za wiele wink ).
                      Jak założysz taki wątek dużo osób (sądząc po osobach popierających tutaj ulotkarzy) Cię poprze ...
                    • spicy_orange Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 15.05.11, 16:25
                      > E tam. Poufna korespondencję i ważną przesyła się listem poleconym - to raz.

                      Moje poprzednie mieszkanie: Raz na ruski rok dostaję jakieś listy polecone, a że w dni robocze nigdy nie ma mnie w domu (siedzę w pracy non stop kolor), więc listonosz zostawia awizo. Mam taki zwyczaj, że raz w tygodniu (jeśli nic akurat nie kupuję przez internet to tyle wystarcza, by się powiadomienia nie przeterminowały) idę do skrzynki po pocztę i stoję tam jak głupia pipa oglądając każdą jedną kartkę, czy aby przypadkiem nie ma jakiegoś awizo. Ulotek z tygodnia może się uzbierać nawet koło setki (mieszkam na osiedlu gdzie jest kilkadziesiąt tys. mieszkańców-raj dla ulotkarzy) i trzeba dobrze patrzeć żeby ci nic nie umknęło. 15 minut nie twoje. Koperty i gazetki z marketów wyłapiesz szybko, ale te nieszczęsne awiza wyglądają jak ulotki o remontach, kursach językowych itp.
                      Na szczęście to co opisałam to już przeszłość-zmieniłam mieszkanie na takie w bloku z portiernią i ulotki leżą na specjalnym stoliku (dużo osób je bierze). Aby ktoś mógł wrzucić ulotkę do skrzynek (zdarza się czasem jakaś pojedyncza sztuka) potrzebna jest zgoda zarządcy.

                      > Na urlopy się raczej wyjeżdża niezbyt długie - dwa.

                      Jak mieszkasz na chodliwym terenie to i w tydzień skrzynka ci się zapełni na maksa. Ja się tam akurat nie martwiłam nigdy czy złodziej pozna po zapełnieniu skrzynki, że mnie nie ma-wszystkie skrzynki w moim bloku były wiecznie zapchane-szansa 1:200 że ktoś wybierze moje mieszkanie na szaber, zresztą musiałby sforsować drzwi z domofonem na półpiętrze a już by się moje sąsiadki emerytki zainteresowały tym na bank big_grin


                      > I i tak ktoś zazwyczaj kwiatki podlewa, tudzież powinien mieć klucze i dostęp n
                      > a wypadek wypadku - to trzy.

                      a tu już konfabulujesz. Nie każdy ma kwiatki w mieszkaniu i nie każdy ma w tymże mieszkaniu rzeczy potrzebne komukolwiek w razie wypadku. jakieś przykłady?


                      ps. na ulicy stosuje jedną zasadę: jeśli ulotki rozdaje starszy pan/pani zawsze biorę (żal mi ludzi, którzy całe życie pracowali a na starość muszą dorabiać w taki sposób). Jeśli to ktoś młody - nigdy. Niech wie, że taka praca to ciężki kawałek chleba - może się zmotywuje do tego, żeby nigdy więcej nie musieć tego robić wink
                  • landora Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:02
                    > A tak poza odpowiedzią, dodam, że ja i owszem, nie biorę ulotek do ręki. Nie je
                    > stem z tych tak zaangażowanych ekologicznie, co to używają kapturków zamiast po
                    > dpasek i spłukują kibelek wodą z pralki, ale jednak nie bardzo chcę przykładać
                    > dłoń do tak totalnie bezsensownego generowania śmieci. Ok, ok, wiem, jakiś sens
                    > w tym jest, ale doprawdy łatwo byłoby upchnąć go na innych nośnikach. Papier,
                    > czyli zużycie energii i surowców? tak, książki, nawet czasopisma. Tak - notatki
                    > , brudnopisy, drafty. No nawet biurwodruki. Ale nie ulotki.

                    No właśnie, ja też nie biorę ulotek właśnie z tego względu - i gdyby nikt nie brał, to by firmy nie zlecały ich rozdawania. Większość z tego ląduje w śmieciach, lub - częściej - na chodniku. Te wrzucane do skrzynki wrzucam do przygotowanego obok kartonu, ktoś to potem zabiera na makulaturę. Zawsze się boję, że w całym tym chłamie nie zauważę jakiegoś ważnego listu czy awizo uncertain
                    A praca jest paskudna, wiem, bo rozdawałam ulotki przez bardzo krótki czas, na studiach.
        • gazeta_mi_placi Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:59
          Rodzaj zatrudnienia mogą sobie wybrać.
      • kropkacom Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:53
        Ulotkarze mają najprawdopodobniej też swoje obowiązki i te ulotki nie mają trafić do kosza a właśnie do skrzynki.
        • kropkacom Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:54
          U nas za ulotkarzami łażą kontrole co pewien czas. Nie raz odpowiadałam na pytania czy ulotki są donoszone i gdzie umieszczane.
          • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:59
            ale co mnie to obchodzi? smile
            to, ze firmy maja beznadziejne wymagania nie znaczy, ze musi mi sie podobac, ze ktos mi zasmieca skrzynke zamiast zostawiac w miejscu wyznaczonym
            • kropkacom Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:02
              Kotek, wierze, że masz to teraz gdzieś. Ci ludzie roznoszący ulotki uczciwie pracują. Jak pracodawca się dowie, że ulotki lądują nie tam gdzie mają ktoś może stracić pracę. Nadal masz to gdzieś?
              • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:04
                wiesz, ale ja nie rozumiem polityki firm tongue_out
                bo narazaja swoich pracownikow na nieprzyjemnosci

                chociaz wiesz, nade mna nikt sie nie rozczulal, ze mam zle w pracy
                dla mnie sytuacja jest prosta - jesli decydujesz sie podjac jakas prace, to nie jęcz a ponies konsekwencje wlasnego wyboru; ta praca tak ma, jest obciążona takim ryzykiem i niestety są to ciężko zarobione pieniądze

                ale to nie oznacza, że aby ktoś zarobił, muszę znosić brak szacunku dla mnie jako mieszkańca czy właściciela posesji wink że musze koniecznie kupować bułki w tej piekarni bo właściciel ma kredyt i musi jakoś zarobić na zycie; że muszę się dostosowywać do zachowania ludzi, którzy naruszają moje terytorium i nie chcą się zastosowac do zasad panujących na nim wink

                o to mi chodzi

                natomiast to, że firmy ulotkarskie mają idiotyczne wytyczne i narazają swoich pracownikow na nieprzyjemnosci, malo tego - takim natarczywym i zlosliwym wtykaniem ulotek nie tam, gdzie jest wyznaczone dla nich miejsce a zostawianiem ich dla pani sprzątającej przed drzwiami lokatorow czy zapychajac im skrzynki, sprawiaja, ze kampania reklamowa odnosi wprost przeciwpolozny skutek wink bo mi sie np odechciewa korzystac z uslug firmy, ktora mnie nie szanuje wink
                • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:36
                  Ale ty p...niczysz. "Muszę znosić brak szacunku dla mnie", "wolny wybór pracy", "muszą pnosić tego konsekwencje".
                  Wiesz, ja ci szczerze życzę, żebyś była kiedys zmuszona roznosić te nieszczęsne ulotki.
                  • madzioreck Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:46
                    Dokładnie uncertain Nigdy nie wiesz, gdzie w życiu wylądujesz, można gorzko żałować pieprzenia takich bredni.
                  • villemo1974 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:18
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Ale ty p...niczysz. "Muszę znosić brak szacunku dla mnie", "wolny wybór pracy",
                    > "muszą pnosić tego konsekwencje".
                    > Wiesz, ja ci szczerze życzę, żebyś była kiedys zmuszona roznosić te nieszczęsne
                    > ulotki.

                    strasznie mnie ciekawi, dlaczego potrafisz pochylic się nad tymi "uciemiężonymi", ale zawsze i z chęcią dokopiesz kto nie musi roznosić ulotek/nie jest Romem/ nie jest patologiczną rodzinką Szwaków
                    twój szacunek do ludzi jest wybitnie wybiórzy
                    • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:28
                      A najmniej szanuję osoby, które żeby wyrazić własna opinię, wynajdują sobie extra nicki.
                      • villemo1974 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:33
                        ja mam pracę, nie roznoszę ulotek i nie odebrali mi dziecka i nawet romką nie jestem - nawet z "normalnym" nikiem na twój szacunek nie zasługuję, co mnie nie martwi, ale niezmiernie i niezmiennie zadziwia
                        • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:41
                          Masz szansę - skoro piszesz "Romka" przez małe "r" może jestes dyslektyczką.
                          Natomiast pisanie o niezmiennym zadziwianiu jest śmieszne w sytuacji, kiedy występujesz anonimowo.
                          • villemo1974 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:48
                            nangaparbat3 napisała:

                            > Masz szansę - skoro piszesz "Romka" przez małe "r" może jestes dyslektyczką.
                            nie
                            po prostu nie chciałam napisać cyganka, ale polityczna poprawność mnie uwiera - dałam temu wyraz w małej literze

                            > Natomiast pisanie o niezmiennym zadziwianiu jest śmieszne w sytuacji, kiedy wys
                            > tępujesz anonimowo.

                            ależ no problem, śmieszne i jakie tam chcesz
                            nie zmienia to faktu, że w obronie "uciśnionych" dokopujesz bez pardonu każdemu, życząc mu nawet źle, bo chyba roznoszenie ulotek to nie z życzliwości?
                            • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:48
                              villemo1974 napisała:

                              nie chciałam napisać cyganka, ale polityczna poprawność mnie uwiera -
                              > dałam temu wyraz w małej literze

                              Ale Cyganka juz jest niepoprawna - też cię uwiera, że znów małą literą?


                              > nie zmienia to faktu, że w obronie "uciśnionych" dokopujesz bez pardonu każdemu
                              > , życząc mu nawet źle, bo chyba roznoszenie ulotek to nie z życzliwości?
                              No przecież że ze złości, ja straszna złośnica jestem, jak przyjdzie co do czego.
                              A ciebie i tak lubię, co mnie nieodmiennie zdumiewa, ale jest jak jest.
                  • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:08
                    sorry, pracowalam w trybie takim, ze siedzialam w pracy po 16 godzin - to byla moja brocha i moj wybor
                    pracowalam tez takim trybie, ze musialam siedziec w pracy rowniez w soboty i w niedziele i mam totalnie zjechane struny glosowe jako wlasnie bezposredni skutek pracy zawodowej (i to tez efekt mojego wyboru bo takie sie ma choroby zawodowe w tej branzy)
                    znam ludzi, ktorzy pracuja w takich zawodach, ze musza bardzo pilnowac sie, z kim zawieraja znajomosci i jakie maja kontakty

                    sprawa dla mnie prosta - jak podejmujesz jakas decyzje zyciowa, to niestety godzisz sie rowniez na skutki takiej pracy

                    rownie dobrze moge napisac, ze jestem biedniutka, bo uczac studentow (i biorac mase nadgodzin do ktorych bylam przymuszana, bo nie mial kto gadac na zajeciach - za mala obsada) dorobilam sie guzow krtani i krtan mam w takim stanie, ze niestety moge sobie w tej chwili pomarzyc tylko o jakimkolwiek zarabianiu gadaniem

                    i co?
                    i nic
                    jak sie czlowiek najmuje na psa, to musi szczekac

                    kazdy zawod ma swoje ciemne stony; z kazdym wiaze sie spektrum niemilych doswiadczen zawodowych

                    taki lajf
                    • lola211 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:12
                      Z tym sie zgadzam- prace bierzesz z dobrodziejstwem inwentarza.Ale bezinteresowne chamstwo ludzkie i tak nie przestaje mnie zadziwiac.
                      • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:21
                        lola, ino to chamstwo jest rowniez generowane przez ulotkarzy

                        zauwaz, ze ulotkarze czesto dzwoniac domofonami nie mowia, ze roznosza ulotki, tylko np podaja sie za listonosza wink

                        niestety - takie chamstwo tez generuje potem chamskie komunikaty zwrotne

                        oczywiscie chamstwo pod kazda postacia jest złe
                        ale tez trzeba sobie zdawac sprawe z tego, ze niektorzy ulotkarze (jak zreszta niektorzy przedstawiciele wszystkich zawodow) nie zachowuja sie fair i nie graja zgodnie z jakimikolwiek zasadami etyki
                        • lola211 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:52
                          Ulotkarze sa pod presja.W sumie to ja osobiscie kierowalabym pretensje w strone firmy zlecajacej- bo domyslam sie, ze ulotkarz nie wbiega na moje 3 pietro w ramach treningu, tylko klnac pod nosem utyskuje, ze trafil mu sie rejon bez windsmile.Musi te cholerne ulotki wrzucic zamiast do pojemnika- pod drzwi.Tak samo telemarketer- co z tego ze bank wyslal do klientow imienny list- on musi zadzwonic i probowac klienta namówic, mimo ze logicznie rzecz biorac jak ktos jest zainteresowany to sie sam zgłosi.
                          Faktem jednak jest,ze odbiorca ma prawo czuc sie zaszczuty i moze mu zwyczaj ulotkowy przeszkadzac- zapelnianie skrzynki makulatura moze byc problemem.
                          • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 00:00
                            alez oczywiscie
                            dlatego pisze, ze mam przede wszystkim pretensje do firm ulotkarskich

                            chociaz nie musze rowniez kochac ich pracownikow
                            ani wpuszczac do budynku czy przesylac caluski za kazdym razem, gdy widze wpychajacych mi cos do skrzynki wink - po prostu prosze o wreczenie mi ulotki i nie pakowanie uz niczego do mojej skrzynki i idze sobie dalej

                            co nadal nie zmienia mojego negatywnego nastawienia na firm ulotkarskich

                            uprzedze zarzuty - szanuje ludzi

                            i powiem, ze taka ekspedientka to ma dopiero fajnie w pracy...
                            ta sie naslucha, bywa, ze dostanie towarem w twarz (jak niedawno moja kolezanka, bo pani kupila jakas ładną szyneczke i po przepakowaniu do woreczka w domu jednak sie rozmyslila, bo stwierdzila, ze ma ochote na cos innego - natomiast moja znajoma nie przyjela tego towaru bo co ona z tym zrobi i jaką ma gwarancję, że pani nie dotykała tej szynki brudnymi rękami czy nie napluła na nią? więc pani rzuciła koleżance w twarz tą szyneczką), bywa, że zostanie uderzona przez klineta czy też ugryziona (jak moja inna kolezanka)

                            jak napisałam (i będę powtarzać jak zdarta płyta) - każdy zawód ma swoje ciemne strony i absolutnie nigdzie nie jest rózowo
                            malo tego - wykonujac jakikolwiek zawod w tym pieknym kraju masz szanse spotkac sie z niemozebnym chamstwem

                            taka kultura (albo jej brak)
                            • lola211 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 00:14
                              Dlatego ja jestem zdania,ze klienta-chama trzeba potraktowac tak jak na to zasłuzyl.A kopa w dupe dac,zamiast jak ucza na szkoleniu byc wyrozumialym, ze pan klient moze dzis sfrustrowany, bo mu autobus poranny uciekl.Wiec moze nam nawet napluc w ryj, a ty masz sie oblizac.
                              Przypomina mi sie scena z "zakletych rewirow" i klient co wpychal kondratowi cukierka.Noz kurde nic sie nie zmienilo.
                              Praca z klientem wymaga pewnej psychiczej odpornosci ,ale IMo do pewnego stopnia- jak klient przegnie to trzeba go potraktowac z buta.
                    • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:50
                      To wszystko nie ma nic wspólnego z obrażaniem i upokarzaniem ulotkowiczów.
                      • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:53
                        kochana, osobiscie nie obrazam ulotkowiczow ani ich nie ponizam

                        ale pokochac nie mam zamiaru, bo uwazam, ze sa uciazliwi a firmy ulotkarskie dzialaja nieetycznie
                      • lola211 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 00:00
                        Ale praca z klientem wiaze sie niestety z kontaktem z chamami.Trzeba to wliczyc w koszty.Bo oni sa wsrod nas i tak sie komunikuja z innymi.Jest to nie do unikniecia.
                        • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 00:02
                          niestety
                    • platynowa_kostka_rubika Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 16.05.11, 13:04
                      > kazdy zawod ma swoje ciemne stony; z kazdym wiaze sie spektrum niemilych doswia
                      > dczen zawodowych

                      Tyle, że jest spora różnica między niemiłymi doświadczeniami np. księgowej czy informatyka, a osoby siedzącej na kasie w markecie, roznoszącej ulotki czy pracującej w telemarketingu. Te drugie zawody, oprócz wyjątkowej beznadziejności (nuda, chamscy klienci, hałas itp.), charakteryzują się też żałosną płacą. Pracowałam m.in. jako telemarketerka i wiem, co mówię (wytrzymałam tylko miesiąc, ale też nie miałam wtedy noża na gardle). Pracowałam też (w jednej z poprzednich prac) w soboty i w niedziele. Stąd żal mi osób, które są zmuszone sytuacją życiową do wykonywania tak beznadziejnych zadań - i staram się im nie utrudniać i tak już ciężkiego losu. Dlatego nie jestem chamska w stosunku do telemarketerów, biorę ulotki itp. Mnie to nic nie kosztuje, a tym osobom robi różnicę.

                      A poza tym uważam, że każdy człowiek powinien obowiązkowo popracować przynajmniej miesiąc przy jakiejkolwiek obsłudze klienta; to może by nauczyło niektórych szacunku do bliźnich.
                      • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 16.05.11, 16:03
                        pracowałam jako:
                        referent w Krajowym Biurze Wyborczym i spotkałam się nie raz ze strony tzw kandydatow z chamskim potraktowaniem
                        jako asystent mialam wiele zdarzen, mase rowniez niemilych - studenci bywaja bardzo bezczelni tongue_out
                        jako ksiegowa, nie dosc, ze bylam zawalona masą papierkow, to jeszcze raz mnie babeczka, ktora przyszla do nas pobiła; pomijam wrzeszczących adwokatów, ktorzy wyzywali mnie i burzyli sie, ze nie chce uznac niezgodnie z przepisami prawa wystawionej fakktury i zwracam ją do poprawki wink

                        nie piernicz, kazdy zawod miewa swoje spektrum niemilych doswiadczen

                        niestety - trzeba sie na nie uodpornic albo szukac innej pracy
                        • platynowa_kostka_rubika Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 17.05.11, 14:10
                          > nie piernicz, kazdy zawod miewa swoje spektrum niemilych doswiadczen

                          Różnica tkwi w słowie "miewać". Są takie, co _miewają_, są takie, co _mają_. Nie sądzę, żeby pobicia księgowych były na porządku dziennym (może się mylę, nie znam statystyk, a księgowe poznawałam przelotnie, przynosząc im jakieś papiery). Natomiast chamscy klienci, hałas, śmiertelna nuda i marne zarobki są na porządku dziennym np. w telemarketingu.

                          A co do zmiany pracy - na rynku jest bardzo wiele ofert pracy w moim akurat zawodzie, ale nie wszyscy mają to szczęście. A żyć za coś trzeba - stąd ludzie chwytają się czego mogą, byle zarobić parę groszy. I tak, dalej upieram się, że jest to powód do współczucia i do nieutrudniania im życia. Myślisz, że ktokolwiek rozdaje ulotki albo siedzi na infolinii z wyboru, bo miał 100 ofert i zdecydował się akurat na tę?
                  • claudel6 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 01:11
                    dokładnie. chciałam to skomentowac, ale chyba nie mam siły.
                  • bri Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 16.05.11, 16:03
                    Nanga, przyjmujesz z równą radością wszystkie ulotki? Ulotki burdeli też z uśmiechem na twarzy przyjmujesz i cieszysz się, kiedy dzieci wyciągną je zza wycieraczki samochodu i pooglądają panie w rozkroku. Lubisz ulotki zeskrobywać z szyby bo padał deszczyk a potem świeciło słońce?

                    Ulotki to spam, który mnie irytuje z wielu względów. Nie ma to nic wspólnego z ludźmi, którzy je roznoszą.
                    • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 16.05.11, 17:13
                      bri napisała:

                      > Nanga, przyjmujesz z równą radością wszystkie ulotki?

                      Nie znoszę ulotek, zresztą reklamy w ogóle nie znoszę, w żadnej formie. Reklama burdeli wydaje mi się mniej szkodliwa niż rozkraczona pani reklamująca wiertarkę czy klej do parkietu.
                      >
                      > Ulotki to spam, który mnie irytuje z wielu względów. Nie ma to nic wspólnego z
                      > ludźmi, którzy je roznoszą.

                      Właśnie o to mi chodzi smile
              • panirogalik Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 15.05.11, 17:23
                a kto ma płacić za dodatkowe sprzątanie klatek schodowych? U mnie ulotki są roznoszone codziennie od wielu firm i też nie trafiają do koszyka ale są rozwieszane na klamkach od drzwi mieszkań lub są kładzione na wycieraczkę. Pani do sprzątania przychodzi rano a ulotkarze koło południa i te śmieci leżą. Ja się nawet kiedyś poślizgnęłam na takiej ulotce. Nie mówiąc już o tym, ze jak wyjeżdżam, ulotki na klamce pięknie zdradzają ze nikogo w domu od kilku dni nie ma.
                • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 16.05.11, 17:15
                  Ja się nawet
                  > kiedyś poślizgnęłam na takiej ulotce.

                  Przepraszam, ale się uśmiałam. Mam jednak nadzieję, że nic Ci się nie stało.

                  jak wyjeżdżam, u
                  > lotki na klamce pięknie zdradzają ze nikogo w domu od kilku dni nie ma.

                  Dlatego jak widze takie coś na klamce sąsiadki, a wiem, że wyjechała, po prostu wyrzucam. Naprawdę żaden wysiłek.
                  • panirogalik Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 17.05.11, 17:27
                    Ja się nawet
                    > > kiedyś poślizgnęłam na takiej ulotce.
                    >
                    > Przepraszam, ale się uśmiałam. Mam jednak nadzieję, że nic Ci się nie stało.

                    Wierzę Ci, mnie takie sytuacje kiedyś też śmieszyły ale tylko w kreskówkach. Rozumiem ze jak ktoś się poślizgnie na oblodzonym, nieposypanym piachem chodniku też się śmiejesz?

                    Dlatego jak widze takie coś na klamce sąsiadki, a wiem, że wyjechała, po prostu
                    > wyrzucam. Naprawdę żaden wysiłek.

                    To może jeszcze posprzątaj całe piętro?
                    Ja mam za sąsiadów studentów (wynajmują), bez przerwy mieszka tam ktoś inny.
            • czarnaalineczka Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:04
              jak nie chchesz miec smieci w skrzynce to naklej na swoja skrzynke znaczek
              lh6.ggpht.com/__whQMBKyDC4/S7eK5FPKHYI/AAAAAAAAAQE/Tt2KikVerh8/Czysty%20_Punkt.jpg
              • kropkacom Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:06
                Kurcze, w mojej skrzynce codziennie są ulotki. Nie mam z tym problemu. Wyjmuje i umieszczam w kartonie na przeczytane produkty reklamowe, który leży obok. Co za problem?
                • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:17
                  nie wszedzie (nie w kazdym budynku) lezy taki karton


                  kropkacom napisała:

                  > Kurcze, w mojej skrzynce codziennie są ulotki. Nie mam z tym problemu. Wyjmuje
                  > i umieszczam w kartonie na przeczytane produkty reklamowe, który leży obok. Co
                  > za problem?

                  ja bym pociagnela dalej (w ramach ping-ponga i sparafrazowala wypowiedz)

                  w moim bloku jest specjalne miejsce wyznaczone na cale pliki ulotek (specjalny kosz na reklamy). Wklada sie do tego kosza nie smieszac przy okazji pod drzwiami lokatorow oraz nie zasmiecajac skrzynek pocztowych. Co za problem?
                  No- jesli dla firm rozkladajacych ulotki jest to problem, to dla mnie takim samym problemem jest wyciaganie tych ulotek.
                  Ja po prostu widze całą mase zlej woli. Firmy ulotkowe oczekuja zrozumienia i szacunku nie okazujac tego ludziom, ktorych zasypuja tą makulaturą.

                  sorry, tylko ja mam sie dostosowywac do firm ulotkowych?
                  za przeproszeniem w MOIM bloku?
                  nie powinno byc aby odwrotnie?

                  no sorry, komus sie cos pozajaczkowalo tongue_out

                  acha, jakis czas temu byl wątek na jednym z for GW, gdzie osoba, ktora przykleila znaczek do skrzynki pocztowej z prosba o niezasmiecanie skrzynki z ulotkami spotkala sie z szykanami ze strony pracownikow roznoszacych ulotki, polegajacycmi na totalnym zapychaniu skrzynki. Totalnym i zlosliwym.

                  Czyli co?

                  Ulotkarzy ja musze szanowac (zreszta szanuje jak kazdego innego czlowieka wykonujacego swoja prace) ale ulotkarz jest zwolniony z okazywania mi szacunku?


                  No sorry wink
              • aniazm Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:54
                mam taki znaczek. i w tygodniu kilka ulotek... jest domofon i zakaz wpuszczania na klatkę, ale zawsze się znajdzie ktoś, kto otworzy.
                • czarnaalineczka Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:58
                  co to jest zakaz wpuszczania na klatke ?big_grin
                  jakby mi ktos z bloku zakazal kogokolwiek wpuszczac to bym smiechem zabila big_grin
                  • lola211 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:15
                    To po co domofon, jak kazdy moze wejsc?
                    Ja nie otwieram nieznajomym, klatka schodowa jest dla mieszkancow i i ich gosci ,a nie anonimow, bo wowczas domofon traci sens.
                    • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:32
                      dokladnie smile
        • czarnaalineczka Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:56
          fajnie ,że ktoś to rozumie smile

          a tak btw serio ludzie mysla ze ulotkarz woli latac po 11 pietrach z plecakiem niz wlozyc ulotki do skrzynki ???
      • madami Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 18.05.11, 10:16
        Jeżeli ulotki się znalazły w skrzynkach pocztowych to jest robota Poczty Polskiej a nie ulotkarzy.
        PP oferuje taką usługę i tylko ona ma prawo wrzucać ulotki do skrzynek.
        • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 18.05.11, 13:05
          a gdzie tam - skrzynki są teraz dostępne od zewnątrz; mają taką uroczą dziurkę na froncie z uchylną klapką, że każdy kto chce może sobie wszystko przez nią wetnąć wink


          https://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcS96zpRTfbTe9wogkM8_ScHjm3YZrZAVCvdfFwz5hP7DsqLJ8vu

          tak wygląda mnóstwo skrzynek pocztowych. Taaaaaa... Budzą mój zachwyt, och, och.
      • madami Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 18.05.11, 21:32
        Jak lądują w skrzynkach - to robota Poczty Polskiej, oni mają taką usługę w ofercie.
        • diablica_diabla Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 18.05.11, 22:16
          guzik prawda. Poczta juz dawno ulotek nie roznosi. Po to wlasnie wynaleziono skrzynki z ogolnodostepnym otworem tzw. unijne, zeby wlasnie konkurenci poczty polskiej mogli wrzucac swoje przesylki. W tym ulotkarze wszlekiej masci wrrrrrr
    • kropkacom Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:51
      Nie wiem skąd ta agresja. Ludzie na takich osiedlach mają lub chcą mieć wrażenie, że ten kawałek ziemi jest jakąś enklawa gdzie tylko oni mają wstęp? Taki nasz mały kawałek podłogi, gdzie jesteśmy panami życia i śmierci wink
    • czarnaalineczka Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 18:55
      > I dzieje się t
      > o w kraju,gdzie zdecydowana większość mieszkańców deklaruje swą przynależność d
      > o kościoła kat. Gdzie szacunek i miłość bliźniego??

      błednie zakładasz ,że katolicyzm ma jakiś zwiazek z zachpwywaniem sie po ludzku wink

      co do reszty po prostu przywykniesz , z chamami nie dyskutuj i rob swoje
      polecam sluchawki na uszy
      i trzymaj sie smile
    • w_miare_normalna Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:03
      łeee pracowałam w ulotkach od lutego zeszłęgo roku do wrzesnia. Z mała rpzerwą. Powiem Ci, ze da się do wszystkieog przyzwyczaić smile
      • verdana Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:07
        Przykro mi- nie pokocham. Ulotki zasmiecaja ulice, ich branie jest dla mnie naganne - biorę ulotkę, aby wyrzucić do śmieci - to znaczy, żeprzyczyniam się do wyrąbywania lasów bez żadnej potrzeby, po to, aby ktos mógł zarobić na reklamie. Rozumiem,z e ulotkarze pracuja uczciwie, ale robią rzecz szkodliwą i nie zamierzam tego w żaden sposób popierać - powiem więcej - porzadny człowiek powinien bojkotować ulotki.
        Ktos, kto sprzedaje wódkę pijakowi też pracuje uczciwie, a mimo to budzi we mnie niesmak.
        • triss_merigold6 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:10
          Się podpiszę. Ulotki uważam za znacznie bardziej szkodliwą wersję spamu, szkoda drzew.
          • aga_sama Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:35
            Myślę jak verdana i triss
            Kiedyś w ostatniej chwili zrezygnowałam z dobrze płatnej pracy, bo agencja akurat wygrała kontrakt z jedną z sieci pizzerii.
            Stwierdziłam, że nie, ulotek nie biorę to ich robić nie będę
            • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:41
              aga_sama napisała:


              > Kiedyś w ostatniej chwili zrezygnowałam z dobrze płatnej pracy, bo agencja akur
              > at wygrała kontrakt z jedną z sieci pizzerii.
              > Stwierdziłam, że nie, ulotek nie biorę to ich robić nie będę

              To bardzo piekne - szkoda, że nie kazdy może sobie na to pozwolić.
              • verdana Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 15.05.11, 16:02
                Są jednak prace, których wykonywanie jest szkodliwe spolecznie. Mogę zrozumieć, ze ktoś takiej pracy się chwyta, ale popierać jego sposobu zarobkowania nie muszę.
                Powiem więcej - chyba nawet nie powinnam.
                • platynowa_kostka_rubika Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 17.05.11, 14:16
                  > Powiem więcej - chyba nawet nie powinnam.

                  Tym sposobem bynajmniej nie zatrujesz życia osobie, która zadecydowała o wydrukowaniu i rozdawaniu ulotek. Tym sposobem zatrujesz życie osobie, która nie miała innego wyboru, chcąc zarobić parę groszy. Jest to podobnie sensowne, co dzwonienie na infolinię i wydzieranie się na konsultanta. Pretensje zgłoszone w ten sposób nigdy nie dotrą do rzeczywiście winnego (np. zmianie regulaminu czy awarii). Jaki jest więc sens takiej akcji?
                  • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 17.05.11, 14:40
                    ino moment, czy mam obowiązek dawac zarobić wszystkim ludziom na świecie?

                    na tej samejn zasadzie moj kioskarz powinien miec do mnie zal, bo dzis mu nie dalam zarobic i nie kupilam fajek wink
        • kropkacom Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:12
          No, nieźle big_grin Mniej pretensje do jakiegoś ludzika, który wpadł na genialny pomysł i wymieślił ulotkę. Jak rany, to forum wciąż mnie zadziwia. big_grin

          Nie, nie roznoszę ulotek. Nie, nikt z bliskich nie ma takiej firmy.
          • bri Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 16.05.11, 16:23
            Sama ulotka/reklama nie jest zła. Pod warunkiem, że jest wręczana/dostarczane osobom, którą są nią zainteresowane. Reklamodawcy po prostu ida na skróty zalewając jakiś region spamem.
          • verdana Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 17.05.11, 16:36
            Biorąc ulotke przyczyniam się do produkcji ulotek. Gdyby ludzie nie brali, to ulotki zdechłyby smiercią naturalną.
            Kazdy, bioracy ulotke odpowiada za marnotrawstwo papieru i zasmiecanie miasta.
            • landora Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 18.05.11, 10:25
              verdana napisała:

              > Biorąc ulotke przyczyniam się do produkcji ulotek. Gdyby ludzie nie brali, to u
              > lotki zdechłyby smiercią naturalną.
              > Kazdy, bioracy ulotke odpowiada za marnotrawstwo papieru i zasmiecanie miasta.


              O właśnie. Nie chodzi przecież o to, żeby tymi ulotkami rzucać ulotkarzowi w twarz czy żeby go wyzywać od chamów, ale naprawdę, mam prawo nie brać ulotek! I nie biorę, bo uważam, że biorąc przyczyniam się do niszczenia środowiska naturalnego, co dla mnie jest niemoralne.
              Skoro zdaniem niektórych nie mogę nie wziąć ulotki od ulotkarza, to powinnam też kupować wszystkie produkty oferowane mi przez telemarketerów, bo mają ciężką pracę? No luuudziee!
        • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:06
          ano dokladnie

          poza tym dla mnie to brak szacunku dla osob sprzątajacych miasto (i dla mieszkancow miasta, z ktorych pdoatkow odbywa sie to sprzatanie)
        • madzioreck Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:34
          No dobrze, a co to ma wspólnego z chamskim traktowaniem pojedynczego człowieka, który te ulotki roznosi?
        • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:44
          Nie znosze ulotek i też uważam, że szkoda drzew, po pierwsze, po drugie - przecież ja za to płacę całkiem bezpośrednio, jeśli tylko kupię towar czy usługe z ulotki.
          Jednak konkretne rozdające je osoby to co innego - nie widzę powodu by karać je za to, w jakim świecie żyją.
          • claudel6 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 01:22
            aż dziwne, ze w ogóle trzeba to pisać :0 przecież to nie wymaga jakiejs skomplikowanej analizy umyslowej, żeby zauważać takie rzeczy. tylko trzeba pozwlić sobie czasem na myślenie, a nie pływanie w morzu stereotypów i skrótów myslowych (= kretynizmów). człowiek rozdający ulotkę nie równa się ulotka. nie równa się równiez firma, która rozdawanie tych ulotek zleciła.
            • nangaparbat3 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 08:12
              Ale właściciel firmy, co je zamowiła, nie stoi na deszczu czy upale, nie targa cięzkiego plecaka. Moze jest nieskazitelnie odpicowaną elegantką wysiadającą z super bryki? Może poznamy ją na imprezie u znajomych - ciekawe która z obrończyń przyrody i czystości powie jej, co myśli o ulotkach?????
        • martishia7 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:08
          Mam tak samo. Tych na ulicy po prostu nie biorę, te ze skrzynki wyrzucam od razu do kosza stojącego obok. Ale diabli mnie biorą, jak wracam do domu, często objuczona i wyciągam ze skrzynki plik "gazetek" z supermarketów, które jeszcze muszę w miarę starannie przetrząsnąć, bo w tym bajzlu może zawieruszyć się awizo.
        • rosapulchra-0 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 01:26
          verdana napisała:


          > Ktos, kto sprzedaje wódkę pijakowi też pracuje uczciwie, a mimo to budzi we mni
          > e niesmak.

          A kto pije wódkę? Nie pijak przypadkiem?
        • nangaparbat3 o nie nie nie 14.05.11, 08:16
          verdana napisała:

          >
          > Ktos, kto sprzedaje wódkę pijakowi też pracuje uczciwie, a mimo to budzi we mni
          > e niesmak.

          Pijakowi jak pijakowi, nie poznać, ale osobie "pod wpływem" prawo sprzedawania alkoholu zabrania. Raz jeden jedyny widziałam (w Biedronce wink )jak kasjerka odmówiła sprzedaży panu, którym to wstrząsnęło zresztą - najwyraźniej do tamtej pory uważał, że nikt nie widzi.
          • spicy_orange Re: o nie nie nie 15.05.11, 16:40
            jeśli ktoś by zgłosił/zauważył na monitoringu, że kasjerka sprzedała pijanemu/nieletniemu alkohol to pani ta żegna się z pracą. Podobnie, jeśli nie wylegitymuje osoby wyglądającej na nieletnią.

            Jak już się odezwałam, to dodam, że nie rozumiem, czym się wg was przejawia agresja wobec ulotkarzy pchających ulotki do skrzynek? Przecież raczej zastaje się skrzynkę już zapchaną a ulotkarz nie ma pojęcia że ktoś właśnie na niego klnie pod nosem. Często macie okazje "złapać" delikwenta jak pakuje wam spam do skrzynek? Mnie się nigdy nie zdarzyło. Na ulicy mówię: nie, dziękuję. To tez objaw agresji? Że nie biorę i odmawiam grzecznie?
      • w_miare_normalna Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:08
        rzeczywiście zdarzają się takie osoby, które nie powiedzą grzecznie, że nie życzą sobie ulotki, a wzywają policję (!!), krzyczą, wyzywają. Raz taka sytuacja mi się zdarzyła, że aż się szarpałam z facetem na klatce. Bowiem zaczął mnie wyzywać, że tydzień wcześniej włożyłam ulotkę do skrzynki, a że teraz on sobie nie życzy, że nie jestem u sibie, mam s8******ać i tak dalej.
        najgorsze są psy, dla to było największa udręką. Kilka razy się zdarzyło, że pies mi do ręki doleciał, ale tu już ok, moja wina, nie powinnam dotykac płotu, pies pilnuje terenu.
        Przez te kilka miesięcy mojej pracy było dużo sytuacji stresowych i nerwowych, ale miałam dobrze płacone (stawka miesięczna) dlatego gdyby nie to, że skończyła się praca- to robiłabym tam do dziś.
        • mamakasienki1 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:14
          A ja bardzo lubię ulotki w skrzynce na listy, wprawdzie w wakacje jest z tym problem, ale tak na codzień fajnie sobie poprzeglądać gdzie jakie promocje.
    • dulcymea11 Kurcze... 13.05.11, 19:20
      Z jednej strony Cie rozumiem i szanuje bardzo Twoja postawe - jestes strasznie dzielna i chyba uparta smile Wiem jaka to obrzydliwa praca bo podjelam ja w czasach liceum na jakies - 10 minut. Dostalam ciezki plecak ulotek, jakims cudem weszlam do duzego bloku z domofonem, wjechalam na gore winda i schodzac na dol zostawialam ulotki na wycieraczkach przed mieszkaniem. Doszlam do polowy i powiedzialam DOSC !! Facet odbierajac ulotki ode mnie powiedzial - tak czulem, ze sie nie nadasz do tej roboty....
      Nigdy wiecej !!

      Z drugiej strony nasza gospodyni przeklina ulotkarzy poniewaz wszystko to fruwa po klatce. Ludzie odkladaja na skrzynki (na gore), otwieraja sie drzwi, zawieje wiatr i juz mamy balaganik, ze az przykro. To dla niej nie konczaca sie robota.

      No i .... no nie lubie tych ulotek sad nic nie mowie jak widze, ze je ulotkarze wkladaja do skrzynek ale w duchu zlorzecze... nie ulatwiam im tez wejscia na klatke.
      Tyle zmarnowanego papieru to tez wyrzucone pieniadze. Jak sobie ulotki, gazetki leza w marketach, sklepach osiedlowych, w urzedach to kto ma potrzebe to bierze. Na klatce tez moglby byc pojemnik ulotkowy bo sa osoby, ktore lubia przejrzec to i owo - ale nie wszyscy.

      Tak symaptycznie napisalas watek, ze az ciezko jest jakos bronic sie ale ulotki to dla mnie tylko balagan i to w mojej skrzynce, lub na mojej wycieraczce, o ktory nie prosilam sad
      Tona ulotek oznacza tez, ze w mieszkaniu nikogo nie ma od dluzszego czasu.
      • kropkacom Re: Kurcze... 13.05.11, 19:23
        Ulotki można segregować razem z innymi produktami papierowymi.
        • bri Re: Kurcze... 16.05.11, 16:28
          Nie można, tylko trzeba. I to jest w tym właśnie wkurzające.
    • kawka74 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:34
      Od ulotkarzy, którzy stoją sobie przy ulicy, urzędzie czy sklepie, ulotki biorę zawsze (sama tak stawałam w czasach wczesnostudenckich). Ulotki roznoszone po klatce schodowej, wiszące na klamce od drzwi, rozsypane na wycieraczce denerwują mnie - na dole jest domofon, więc ulotkarz albo kłamie (dzwoni do kogoś mówiąc: "poczta idzie"), albo czeka, żeby wepchnąć się z kimś do środka. Rozumiem, że on MUSI, ale ja z kolei nie muszę przepadać za śmietnikiem pod drzwiami.
      • madzioreck Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:36
        U mnie nie wszyscy ulotkarze kłamią, często słyszę, że prosi o otworzenie, ma ulotki do rozniesienia.
        • kawka74 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 21:10
          Jeśli mówią prawdę, słyszą również prawdę - na ulotki jest skrzynka przy drzwiach na dole.
          Zresztą pchanie ulotek do skrzynek na listy nie denerwuje mnie specjalnie, wygarniam, wyrzucam i tyle, ale śmiecenie pod drzwiami mnie wnerwia.
          • claudel6 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 01:26
            tak strasznie dużo Cię kosztuje wzięcie i wyrzucenie tej ulotki? w zamian za to, ze ktoś ma PRACĘ?
            weźcie sie ogarnijcie kobiety, bo po prostu nie da rady was czytać. za chwilę się okaże, ze gazeta_mi_płaci mogłaby na ematce założyć swoją partię.
            • kawka74 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 08:46
              Tak, wiele mnie kosztuje, denerwuje mnie i mam prawo tego nie lubić. Nie zachowuję się przy tym nieuprzejmie wobec ulotkarzy. Jakieś pytania?
              I błagam, bez tych patetycznych tekstów o PRACY, bo się już niedobrze robi. Zaraz się okaże, że mam wpuszczać do domu ankieterów i naganiaczy kredytowych, bo mają taką PRACĘ.
              • verdana Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 17.05.11, 16:38
                Bardzo to wiele kosztuje wszystkich. Bo jesli ludzie biora ulotki, to warto je produkować, marnować papier i degradować srodowisko.
                Nie przekonują mnie argumenty o wykonywaniu pracy. Ostatecznie mało ktróa ematka namawia męża, aby korzystał z usług tirówek, a one też wykonuja ciężka pracę i stoja godzinami na deszczu.
                Pracę równie pożyteczną dla spoleczeństwa co rozdawanie ulotek.
    • aagata4 ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę .... 13.05.11, 19:36
      Witaj
      Wiem, że praca ulotkarzy jest ciężka.
      Ja też bardzo ich nie lubiłam jak np obudzili mi dziecko które z trudem usypiałam przez 3 godziny. Życie jest przewrotne i ... teraz sama roznoszę ulotki .. Było mi bardzo ciężko przełamać się.
      Powiem, co mi pomogło:
      Przede wszystkim ubrałam się elegancko. Wprawdzie nie szpilki ale porządne skórzane buty na płaskim obcasie. Spodnie z materiału lub dżinsy mało wytarte i w dobrym stanie, bardzo stonowana kurtka w dobrym stanie i nowa jasna czapka - roznosiłam zimą. Ubierałam się tak aby wzbudzać zaufanie. Generalnie szarości eleganckie i ta jasna czapka oczywiście czysta. Delikatny makijaż i dużo pudru rozjaśniającego twarz. Kojarzyłam się niektórym z listonoszką. A więc dość pozytywnie. Nie brałam plecaka bo ubranie się szybko niszczy od niego tylko wózek (taki jakie mają babcie).Poproszę o otworzenie drzwi. Dziękuję.

      Poza tym przedstawiałam się przez domofon grzecznie.
      Dzieńdobry (firma) . Chciałabym zostawić ulotki, proszę o otworzenie drzwi. Nie używaj słowa: reklama tylko ulotki - zupełnie inna reakcja. Oczywiście jak obudziłam dziecko to "bardzo przepraszam, ja miałam podobny problem i w takich sytuacjach wyłączałam domofon. Na pewno u Państwa jest taka możliwość." Na każde agresywne ataki, np.że śmiecimy odpowiadaj, rozumiem. Będąc na Pani miejscu też bym się denerwowała. Jednak na tym polega moja praca- jedyna którą jestem w stanie wykonywać.

      Nie uniknęłam przykrych komentarzy - pretensji, specjalnego podbiegnięcia do drzwi aby mi je zatrzasnąć przed nosem, ale po zastosowaniu się do tych porad zrobiło się ich o wiele mniej. A nawet z niektórymi nawiązałam miła rozmowę. Ludzie jednak faktycznie bywają złośliwi. Tak się złożyło że roznoszę ulotki reklamującą moją firmę. Bywa, że dostaję skargi, że nie rozniosłam ulotek w określonej klatce schodowej, gdzie wiem, że zostawiłam. Ludzie są aż tak źli. Przecież Taki telefon nie spowoduje, że mniej będzie ulotek ale, że zwolnią tego ulotkarza a na jego miejsce zatrudnią nowego.

      Trzymaj się, gdyby Ci było bardzo ciężko to napisz na priva do mnie na gazetowy, to sobie porozmawiamy na ten temat.

      Pozdrawiam

      Agata
      • chloe30 Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 19:45
        nie biorę ulotek, mówię grzecznie "nie dziękuję"
        naprawdę nie widzę powodu, żeby brać coś, co kompletnie nie jest mi potrzebne i marnować drzewa
        a swoją drogą na studiach nosiłam ulotki i ciężko było w sensie czysto fizycznym - wielki napakowany plecak i klatka bez windy - uff.. ale nigdy nie spotkałam się z niemiłym komentarzem
        może dlatego że to daaaawno było i ulotki tak nie wkurzały
        • kropkacom Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 19:49
          Powtórzę to jeszcze raz, produkty papierowe się recykluje. Nie gorszy was, że mała czekoladka opakowana jest w wielki karton?
          • yenna_m Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 20:09
            tak
            a pojemnik do recyklingu stoi tuz obok kazdego ulotkarza

            (i nie trzeba sie go za kazdym razem naszukac wink )

            na moim DUZYM osiedlu jest taki jeden pojemnik
            na jakies 15 tys mieszkancow


            juz widze, jak kazdy biegnie tam z kazda ulotką...
            • kropkacom Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 20:17
              Kłopot mam tylko z ulotkami rozdawanymi na ulicy. Lądują w pierwszym lepszym koszu. Te w domu odkładam do reklamówki i raz na jakiś czas wynoszę to śmietnika na papiery. Na dole domu koło skrzynek pocztowych stoi dodatkowo karton i tam tez można ulotki wyrzucić. Sąsiedzi potem odnoszą je również do kosza na papiery. Trudne?
              • yenna_m Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 22:56
                trudne, nietrudne
                nie każdy te ulotki jednak wywala do kontenera na makulature
                nie na kazdym osiedlu jest taki kontener
                nie z kazda ulotka czlowiek bedzie biegal do skupu makulatury
          • chloe30 Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 20:15
            kropkacom napisała:

            > Powtórzę to jeszcze raz, produkty papierowe się recykluje.

            no nie wiedziałam
            u mnie wywóz segregowanych śmieci jest za darmo, ale np: w Krakowie się płaci. Naprawdę miałabym płacić za wywóz śmieci po firmie X? No niedoczekanie.

            Nie gorszy was, że m
            > ała czekoladka opakowana jest w wielki karton?

            nie kupuję czekolad, nie wiem jak są pakowane


            powtarzam, że mnie ulotka nie jest do niczego potrzebna, więc jej nie biorę.
            Jakoś nie zdarzyło się, żeby produkty oferowane przez moją firmę ktoś kupił, bo ja ciężko i uczciwie pracuję
            co nie znaczy, że wolno być chamskim

            a propos chamstwa - przyszła kiedyś kontrola z firmy zlecającej roznoszeni ulotek i sprawdzała czy dotarły. Poprosiłam grzecznie, żeby poinstruowali roznosicieli, że mają ich nie rzucać pod drzwiami, bo walaja się po placyku i okolicy. Pani się rozdęła jak indor :TO GDZIE MAJA JE RZUCAĆ!
            no kużwa, do skrzynki, a najlepiej nigdzie!
            o takich luksusach jak w gumce na klamce nie wspomnę (całe noce zawijałam w gumki na studiach) teraz rzucają byle gdzie i oczekują, że się ich pokocha.
            • czarnaalineczka Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 20:26
              chloe30 napisała:

              >Poprosiłam grzecznie, żeby poinstruowali roznosici
              > eli, że mają ich nie rzucać pod drzwiami, bo walaja się po placyku i okolicy.


              jakim cudem ulotki spod drzwi znajduja sie na placyku ?
              • chloe30 Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 20:43
                czarnaalineczka napisała:

                > chloe30 napisała:
                >
                >
                > jakim cudem ulotki spod drzwi znajduja sie na placyku ?

                takim, że wejście do domu jest z dworu a nie klatki schodowej?
            • kropkacom Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 20:34
              > Naprawdę miałabym płacić za wywóz śmieci po firmie X?

              Śmieci to różne firmy. Tabletki typu Etopiryna na przykład pakowane w kartonik (kiedyś nie). To cię nie drażni? Za chwile wejdzie obowiązek segregacji. I co wtedy?
              • chloe30 Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 20:48
                kropkacom napisała:


                >
                > Śmieci to różne firmy. Tabletki typu Etopiryna na przykład pakowane w kartonik
                > (kiedyś nie). To cię nie drażni? Za chwile wejdzie obowiązek segregacji. I co w
                > tedy?

                Tabletki typu Etopiryna zakupiłam z własnej nieprzymuszonej woli, więc utylizacja śmieci po nich to mój problem.
                Ulotki firmy X sa mi podrzucane wbrew woli i naprawdę nie widzę najmniejszego powodu żeby zapłacić za ich pozbycie się chociażby grosz.
                Co do obowiązku i co wtedy: ja segreguję od kiedy tu mieszkam, czyli od 8 lat, to wtedy Kropko. Moje miasto dostarcza worki do segregacji pod drzwi i za darmo je odbiera, i tylko dlatego ulotki róznych firemek nie sa im przeze mnie dostarczane na ich wycieraczki.
              • mallina Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 20:53
                Ty chyba tez nie chcesz zrozumiec: tabletki, czekolade, ksiazke czy gazetewink, ktos sobie SAM kupuje. Bo potrzebuje, bo chce. Ulotki walajacej sie na wycieraczce nikt nie chce.To jest ta roznica, rozumiesz?

                W moim domu ulotki sa wrzucane do skrzynek, kto nie chce ma na skrzynce nalepke. Nie ma zadnego kosza na ulotki, kazdy segreguje smieci we wlasnym zakresie, wiec te ulotki ktore sa zbedne wywalam do kosza "papier i karton" i tyle.
                Pomysl rzucania ulotkami na wycieraczki jest po prostu glupi, w tym watku wiekszosc pisze, ze to wlasnie jest irytujace, a nie ulotki w skrzynce czy wciskane do reki (tu masz w koncu wybor).
                • lola211 Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 14.05.11, 00:19
                  Gdyby ludzie dobrowolnie brali ulotki z przeznaczonej do tego skrzynki, nikt by nie biegal po pietrach.Ale widac nie biora.Jak sie nie potknie to nie zauwazy.Ten zwyczaj musi z czegos wynikac i musi sie oplacac.
                  • spicy_orange Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 15.05.11, 16:56
                    > nie biegal po pietrach.Ale widac nie biora.Jak sie nie potknie to nie zauwazy.

                    ja nigdy nie podniosłam żadnej ulotki rzuconej pod moimi drzwiami (wycieraczki nie posiadam). Wy serio po to sięgacie? Ze skrzynki siłą rzeczy musiałam, ale zbierać jakieś śmieci z podłogi?
                    • kawka74 Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 15.05.11, 16:59
                      U mnie ulotkarze wieszają ulotki na klamkach u drzwi (oprócz tego, że rzucają na podłogę). Trudno nie zauważyć, a przecież nie rzucę na ziemię.
                • claudel6 Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 14.05.11, 01:37
                  to teraz sobie pomyśl - jedna z drugą, ile więcej Cię będzie kosztowac wywoz śmieci wraz z ulotkami. 50 gr? 1 zł? niechby i 3 zł miesięcznie.
                  3 zł to jest dużo dla firmy, która daje prace ludziom często w bardzo dramatycznej sytuacji? (kaman - kto roznosi ulotki?)
                  biorąc te ulotki posrednio pomagasz równiez im. ja wiem, ze masz to w dupie, bo najwazniejsze dla matki polki i polaka katolika-patrioty jest jego ogródek, jego (niezaśmiecony) taras i jego piaskownica, a inni mogą chocby zdychać z głodu. tak już z nawyku tylko piszę.
                  • asia_i_p Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 15.05.11, 22:20
                    Ale mówimy o pracy czy o pomocy charytatywnej?
                    Praca polega na tym, że ten, komu jest to potrzebne, płaci za wykonanie tego. Że ktoś coś daje ludziom i dostaje za to pieniądze. Czasami szkodząc innym ludziom, czy przynajmniej im przeszkadzając.
                    Roznoszący ulotki są zatrudniani przez firmy, które im za to płacą. Trochę dziwne jest szantażowanie ludzi, którzy sobie nie życzą zaśmiecania swojej klatki schodowej, że jeśli na to nie pozwalają, to są nieludzcy. Tak, weź tylko tę ulotkę. Co spowoduje, że inna firma, widząc skuteczność, też zaczyna się reklamować ulotkami. No to weź tylko dwie ulotki. Trzy. Dziesięć.

                    Wspieranie ludzi przez branie od nich ulotek przypomina mi prace interwencyjne polegające na tym, że jedna ekipa bezrobotnych kopała rowy, a druga zasypywała. Ten człowiek wykonuje swoją pracę, za którą mu płacą. Interesuje mnie ulotka - biorę. Nie interesuje mnie - nie biorę. I tyle.
          • cherry.coke Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 20:48
            kropkacom napisała:

            > Powtórzę to jeszcze raz, produkty papierowe się recykluje. Nie gorszy was, że m
            > ała czekoladka opakowana jest w wielki karton?

            No to co, ze jest recykling? Nawet gdyby 100% wrzucilo papier gdzie trzeba (a jusci...), to jest jeszcze zuzyta energia, szkodliwe chemikalia do druku, koszta ekologiczne transportu.

            Nic nie mam do ulotkarzy, ale ulotek nie biore. W szczegolnosci szkodliwe jest branie ulotki z zyczliwosci, zeby za rogiem wyrzucic (na ulicy, do niesegregowanego kosza).

            Pewnie, ze dobrze jest dac komus zarobic, ale moze niech reklamodawcy wymysla lepsza forme reklamowania i pracownicy moga zarabiac bez marnowania zasobow ekologicznych...
            • kropkacom Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 20:55
              > Pewnie, ze dobrze jest dac komus zarobic, ale moze niech reklamodawcy wymysla l
              > epsza forme reklamowania i pracownicy moga zarabiac bez marnowania zasobow ekol
              > ogicznych...

              No, może niech wymyślą. big_grin I żeby wszyscy byli bogaci i nikt nie musiał tych cholernych ulotek roznosić wink Ech...
              • cherry.coke Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 21:18
                Ale wiesz, to nie sa puste marzenia smile Ulotki to druk kolorowy dwustronny, to jest naprawde drogie w produkcji. Kampania spolecznego bojkotu moglaby sporo zdzialac. Przeciez bada sie, skad klienci dowiaduja sie o firmach i uslugach, Jesli okaze sie, ze z ulotek prawie nikt, a jednoczesnie rachunek z drukarni przyjdzie jak stad do Australii, to moze firma pomysli dwa razy.
                • claudel6 Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 14.05.11, 01:40
                  niestety to tak nie działa. gdyby tak działało, to reklamy telewizyjne nie byłyby coraz bardziej kretyńskie i oparte na zużytych stereotypach, które większość odbiorców drażnią. ale sztaby marketingowców z jakiegoś powodu je od lat zatwierdzają.
                • kropkacom Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 14.05.11, 07:46
                  Dlatego dzwoniłabym do firmy aby wyłączyła dany obszar ze swojej mapy. Czy to coś da? Nie wiem. Osoby roznoszące ulotki mają po prostu swoją pracę do wykonania i nie pracują w organizacji przestępczej aby je tępić. Są niestety jednak na pierwszej linii.
                  • bri Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 16.05.11, 16:39
                    Osoby, które roznosza ulotki burdeli pośrednio świadczą usługi dla organizacji przestępczych.
                    • kropkacom Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 17.05.11, 16:31
                      Tia, bo przecież autorka wątku to sutenerka i wolnej chwili reklamuje burdel.
          • hellulah Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 21:41
            To, że się poddaje recyklingowi, to wiem. A czy Ty wiesz, że przy okazji recyklingu zużywa się energię i inne surowce?

            I tak, gorszy mnie, że czekoladka opakowana jest w wielki karton. A nawet powiem tak - takich czekoladek nie kupuję.
            • ally Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 13.05.11, 22:41
              > To, że się poddaje recyklingowi, to wiem. A czy Ty wiesz, że przy okazji recykl
              > ingu zużywa się energię i inne surowce?

              A poza tym podstawa to produkować JAK NAJMNIEJ śmieci, a dopiero potem te, których nie da się uniknąć, segregować i recyklingować.
          • bri Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 16.05.11, 16:36
            Nie gorszy was, że m
            > ała czekoladka opakowana jest w wielki karton?

            Mnie np. gorszy i jeśli mam wybór to kupuję towary, które mają zminimalizowane opakowania. Mydło w płynie i sprej do okien kupuję w opakowaniach uzupełniający; szukam zawsze ryżu w kilogramowych opakowaniach, a nie w czterech pudełkach i szesnastu foliowych torebeczkach itp. Nawet jak kupuję owoce i warzywa, to jeśli jest taka możliwość nie pakuję ich w osobne woreczki tylko wszystkie w jeden. A nie uważam się wcale za szczególnie pro-ekologiczną. Po prostu nie lubię często łazić do śmietnika.
        • claudel6 Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 14.05.11, 01:30
          ja biorę. bo ta ulotka, której nie wezme i tak już istnieje (a drzewa zostały juz sciete), a też wiem, ze ulotkarze są rozliczani z liczby ulotek. nic mnie to nie kosztuje (w przeciwieństwie do niektorych ematek, dla których to jest straszna udręka), i ponieważ wiem, w jakim świecie żyję, mam świadomość, że ten typ reklamy jest na wymarciu i moje branie-niebranie ulotek tego w żadnym stopniu nie zmieni.
      • w_miare_normalna Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 14.05.11, 01:20
        aagata faknie to napisalas :0 wtitaj w naszym fachu "ulotkarzy"
        chociaz ju ztak nie rpacuje to i tak mam jakby mile wspomnienia z tyego okresu.
      • jowita771 Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 16.05.11, 12:14
        > Oczywiście jak obu
        > dziłam dziecko to "bardzo przepraszam, ja miałam podobny problem i w takich syt
        > uacjach wyłączałam domofon. Na pewno u Państwa jest taka możliwość."

        U mnie nie ma takiej możliwości, a poza tym, ktoś może czekać na listonosza z poleconym, więc nie może wyłączyć domofonu. A tak jeszcze z innej strony - gdyby mi ktoś obudził dziecko i jeszcze pouczał, że mogę sobie wyłączyć domofon, to nie byłabym zachwycona bez względu na formę komunikatu i na pewno bym nie otworzyła.
        Ja nie otwieram ulotkowiczom z jednego powodu - kiedyś otwierałam i zauważyłam, że dzwonią głównie do mnie, bo wiedzieli, że często jestem w domu. Pracuję na zmiany i zdarzało mi się wrócić rano i odsypiać, a tu ulotkowicze, bo tu babka zwykle w domu siedzi. Przestałam odbierać domofon, z listonoszką umówiłam się, że zostawia mi na dole w sklepie.
        • gazeta_mi_placi Re: ja z tych co nie lubilam ich a teraz roznoszę 16.05.11, 18:19
          Dokładnie, dużo domofonów nie można wyłączyć (kable są w ścianie, nie ma możliwości ich odłączenia ani też wyciszenia), więc rady "jak pani przeszkadza domofon proszę wyłączyć" są co najmniej bezczelne...
    • deela Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 19:39
      no kochac ich nie kocham, ale biore hurtem i wyrzucam do kosza za rogiem, albo w domu jesli upcham je do torebki (wlasciwie w domu to je pale w kominku big_grin tak rytualnie)
    • lila1974 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:07
      Byłam świadkiem, jak jedna "babcia" z mojego wieżowca pojechała po chłopaczku-ulotkarzu ... też go straszyła policją i że ona sobie nie życzy ... odwróciłam się do nich i powiedziałam "rozkladaj, ja sobie życzę i w razie potrzeby zaświadczę".

      Owszem, bałagan na każdym pietrze i na klatce, ale mam świadomość, że pracują tak ludzie, którzy inaczej nie mogą.
    • agusiah Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:12
      A ja ulotek używam do rozpalania w kominku i bardzo mi się one przydają smile. Najlepsze są te na papierze niepowlekanym, bo te na kredzie palą sie duz gorzej.

      Podobałoby mi się, gdyby robic ulotki z makulatury....

      Pozdrawiam Autorkę wątkusmile. Będzie lepiej.
    • lacitadelle normalnie podniósł mi ten wątek ciśnienie 13.05.11, 20:42
      w połączeniu z tym, że właśnie - jak zwykle po wizycie w supermarkecie czy aptece - musiałam wyrzucić (do stosownego pojemnika na papier owszem) dwie reklamówki do niczego niepotrzebnych kartonowych opakowań do produktów, które już są w stosownych plastikowych pojemnikach. Najbardziej - k... - rozwaliła mnie pasta elmex, którą kupiłam jak zwykle dla dziecka, więc się za bardzo nie przyjrzałam - opakowana w większy papierowy karton, w którym było kilka arkuszy tekturowych potrzebnych by - k... - przytrzymać pojemnik na zęby mleczne gratis oraz w środku kolejne już normalne kartonowe opakowanie tej pasty, w którym znalazłam wreszcie pastę, której na pewno już więcej nie kupię. Normalnie dzień świra do kwadratu.

      Nie, nie biorę ulotek i nie wpuszczam ulotkarzy - nie jestem chamska, mówię uprzejmie "nie dziękuję". Papier, w dodatku często kredowany, nie bierze się znikąd, pomijam, że zdecydowana większość nie trafia do recyklingu, tylko zaśmieca ulice i klatki, a potem ląduje w zwykłych koszach, ale nawet 100% recykling niczego tu nie rozwiązuje - produkcja papieru plus transport to też obciążenie i zanieczyszczenie środowiska i marnotrawienie zasobów naturalnych - drzew, energii i wody.

      Nie rozumiem dlaczego ta p... Unia przy okazji produkcji tysiąca durnowatych przepisów i niby przejmująca się ochroną środowiska, nie mogłaby jakoś zainteresować się problemem ulotek i tych opakowań ch...

      Btw. był tu nie tak dawno wątek o wyrzucaniu jedzenia i zdecydowana większość przeciwna była takiemu procederowi...

      • madzioreck Re: normalnie podniósł mi ten wątek ciśnienie 13.05.11, 20:49
        > w połączeniu z tym, że właśnie - jak zwykle po wizycie w supermarkecie czy apte
        > ce - musiałam wyrzucić (do stosownego pojemnika na papier owszem) dwie reklamów
        > ki do niczego niepotrzebnych kartonowych opakowań do produktów, które już są w
        > stosownych plastikowych pojemnikach.

        Więc tu też powiedz "nie, dziękuję" i bojkotuj firmy, które tak marnują papier, to proste...
        • lacitadelle Re: normalnie podniósł mi ten wątek ciśnienie 13.05.11, 20:55
          > > w połączeniu z tym, że właśnie - jak zwykle po wizycie w supermarkecie cz
          > y apte
          > > ce - musiałam wyrzucić (do stosownego pojemnika na papier owszem) dwie re
          > klamów
          > > ki do niczego niepotrzebnych kartonowych opakowań do produktów, które już
          > są w
          > > stosownych plastikowych pojemnikach.
          >
          > Więc tu też powiedz "nie, dziękuję" i bojkotuj firmy, które tak marnują papier,
          > to proste...

          Naprawdę staram się, ale nie zawsze się da - w aptece w ogóle, takie serki owszem wybieram niepakowane podwójnie, ale już kosmetyki np. kremy czy pasty, dużo trudniej, tym bardziej, że skład produktu też się liczy.
          • claudel6 Re: normalnie podniósł mi ten wątek ciśnienie 14.05.11, 01:43
            ach no własnie. gdy w grę wchodzi własny interes ta rozwinięta świadomość ekologiczna juz bardziej jest skłonna do kompromisów, nie?
            • asia_i_p Re: normalnie podniósł mi ten wątek ciśnienie 15.05.11, 22:23
              Tak i w dodatku jest to normalne i zupełnie zdrowe.
    • madzioreck Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 20:45
      Miałam w swojej pracy w bankowości jeden czy dwa takie dni, kiedy kazano nam wyjść z ulotkami na pobliski ryneczek. Chyba nigdy w życiu nie czułam się durniej, to już wolałam, też znienawidzony, telemarketing.
      Ale generalnie szanuję ulotkarzy, jak każdego człowieka, który uczciwie wykonuje swoją pracę. Ulotki biorę, czy to rozdawane na ulicy, czy ze skrzynki - chowam do torebki, a później w domu przeglądam, zdarza się skorzystać z oferty. Niepotrzebne odkładam na stertę papierów w celu segregacji, niektóre sobie zostawiam, jeśli może mi się usług/produkt przydać w przyszłości.
      Jak mieszkałam na ostatnim piętrze w bloku, zdarzyło mi się wziąć od pana spotkanego na parterze odpowiednią ilość ulotek i roznieść po drodze na górę - nie zazdroszczę tego latania po piętrach... i pracy generalnie też nie.
      Rozumiem, że można nie lubić ulotek, bałaganu, stert w skrzynce, ale to nie usprawiedliwia chamskiego traktowania ludzi.
      • lannntana Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 21:04
        Tak,macie rację,ja też nie lubię marnowania papieru,ale to,czy ktoś weźmie ulotkę czy nie naprawdę nie ma wpływu na to,że zaprzestaną ich drukowania. Ja bardzo starannie segreguję śmieci,jestem za ekologicznym trybem życia,szanuję własność prywatną,bo wiem,jak ludzie ciężko pracują na swój kawałek metrażu.Też nie lubiłabym,żeby ktoś mi się pętał pod oknami. Co do specjalnych skrzynek-moja firma życzy sobie,żeby ulotki wkładać pojedyńczo do pojedyńczych skrzynek.
        • girasole01 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:00
          "to,czy ktoś weźmie ulotkę czy nie naprawdę nie ma wpływu na to,że zaprzestaną ich drukowania."

          No niezupelnie. Jakby nikt nie bral tych ulotek to by zaprzestali drukowania. Przeciez firmy wydaja na nie kupe kasy, a nie drukuja ich "tak sobie", tylko wlasnie po to by dotrzec do ludzi.
      • gazeta_mi_placi Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:54
        Z drugiej strony trudno się dziwić, że ludzie nie lubią natrętów.
        • madzioreck Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:56
          Nic nie usprawiedliwia chamstwa. Nic.
          • gazeta_mi_placi Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:10
            A czy chamstwem nie jest także nie respektowanie zasad (często wywieszonych czarno na białym w widocznym miejscu) gospodarza domu?
            • madzioreck Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:22
              Tak, tylko, że takich rzeczy nie wymyśla sobie osoba roznosząca - ma takie polecenie, ma je wykonać i jest z tego rozliczana (dystrybucja ulotek jest sprawdzana dość często). Chamstwo ze strony firmy, bo powinni to uzgodnić ze spółdzielnią mieszkaniową/wspólnotą/właścicielem budynku (moja firma tak robiła, i oberwało się nadgorliwemu gospodarzowi domu, który szedł za mną i zrywał arkusze ze zrywkami naklejone w miejscu do tego przeznaczonym i za zgodą spółdzielni). Ale to i tak nie usprawiedliwia wyzwisk pod adresem pojedynczego człowieka.
              • asia_i_p Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 16.05.11, 17:27
                Tylko, że to jest często polityka firmy - wystawić niewinnego prostego człowieka, żeby każdemu serce zmiękło - sprzedawczynię, od której nie zależy, że waga produktu jest oszukana a promocja jest manipulacją, urzędniczkę, która tych wszystkich przepisów nie wymyślała, sekretarkę, która wie, że to idiotyczne, ale nie jest szefem - itd. I jeśli się na takim stanowisku w firmie o takiej polityce pracuje, to zbieranie za szefa jest w zasadzie wpisane w obowiązki zawodowe.

                Ta sprawa w ogóle jest jak ogry albo cebula - ma warstwy. Warstwa pierwsza - roznoszący ulotki nie tworzy polityki firmy; warstwa druga - jednak ją realizuje; warstwa trzecia - nie dlatego, że chce, ale dlatego, że nie ma wyboru; warstwa czwarta - jednak wybór ma, bo naprawdę niewiele jest sytuacji, w których musi się coś zrobić, często natomiast bardzo nie chce się zrobić tych pozostałych rzeczy; warstwa piąta - trudno od niego oczekiwać, żeby wybrał życie z pomocy społecznej albo ciężkie prace fizyczne; warstwa szósta - trudno wymagać od reszty świata, żeby ponosiła koszta jego wyborów, nawet częściowo wymuszonych. I tak sobie można schodzić i może warto poschodzić, zamiast myślącym inaczej zatykać usta argumentem, że są nieludzcy albo sami powinni tak spróbować (to akurat nie do Ciebie, Madzioreck).

                Gdybym straciła moją pracę, dużo wyżej w mojej hierarchii zawodów do wyboru stałoby sprzątanie klatek schodowych, zamiatanie ulic, wywóz odpadków. To bym robiła może nie z radością, bo jestem leniwa, ale z poczuciem robienia czegoś rzeczywiście potrzebnego, z satysfakcją. Na prace marketingowe wszelkiego typu i szczebla byłoby mi się ciężko przestawić, bo wydają mi się takie właśnie mało społecznie użyteczne - przypomniało mi się, jak jeden wykładowca powiedział nam, jak został nauczycielem - pracował wcześniej w reklamie, ale dotarło do niego, że używa swojego daru przekonywania żeby namówić ludzi, którzy nie mają pieniędzy, na kupno rzeczy, których nie potrzebują. I przeraziło go to na tyle, że zmienił pracę.
    • duch_mariana Sporo żądasz :) 13.05.11, 21:00
      Rozumiem że taka praca. Ciężko się wykonuje pracę, która ludziom podnosi ciśnienie, czyli właśnie ulotkarz, telemarketer, czy akwizytor. Nie Ty jesteś winna, że reklama w polskim wydaniu nastawiona jest głównie na siłę przebicia. Wystarczy odwiedzić centrum Warszawy, żeby być nastawionym anty. W samym centrum miasta straszy olbrzymi billboard. Straszy tam tylko dlatego że ktoś odzyskał kawałek ziemi w parku pod Pałacem Kultury i natychmiast postawił gigantyczny billboard za którego wynajem pewnie kosi ze 20 tysięcy miesięcznie. Całe ściany budynków pozasłaniane reklamami. Po ulicach jeżdżą dostojnym tempem samochody z przyczepami, na których są billboardy. Coraz częściej można spotkać samochody z megafonami na dachu, które ryczą reklamą we wszystkie świata strony. Przy każdym wyjściu/wejściu z przejścia podziemnego, przy przejściach dla pieszych jak mureny wyskakują na mnie ulotkarze i atakują szybką pożyczką, atrakcyjnym kredytem mieszkaniowym, nauką angielskiego, czy ofertą last minute do Egiptu za jedyne 2999 plus opłaty dodatkowe. Gdybym wszystkie ulotki zbierał, po przejścu przez centrum Warszawy miałbym wszystkie kieszenie wypchane tą makulaturą. Wzdłuż tras wylotowych z Warszawy jebią po oczach tablice ledowe nie dość, że intensywne i oślepiające, to jeszcze migające. Na barierkach oddzielających pasy ruchu przy sygnalizacjach świetlnych straszą poprzykręcane, powykręcane od słońca i deszczu dykty z naklejonymi reklamami. Wszędzie tego dziadostwa pełno. Polska to jeden wielki jarmark i śmietnik reklamowy, bo kreatywność naszych "speców" od reklamy, jak również wszystkich panów Kaziów - rzemieślników i drobnych przedsiębiorców ogranicza się do powieszenia paskudnego bannera żółte tło - czerwone litery czcionką Arial Black na płocie, rypania ludzi po oczach migającą tablicą ledową, przykręcenia koślawej dykty na barierce i wciskania ludziom ulotek i śmiecenia im w skrzynkach i na wycieraczkach. Ja nie jestem dla ulotkarzy ani miły, ani niemiły. Jestem neutralny. Jak widzę ulotkarzy, to staram się przejść tak, żeby żaden nie zdążył do mnie doskoczyć. Jak mu się uda to trudno - biorę makulaturę. Ale ta sztuka im się rzadko udaje i tylko wtedy, gdy stoi ich tam kilku i zawsze któryś upoluje.
      • lannntana Re: Sporo żądasz :) 13.05.11, 21:21
        Nie oczekuję pracy łatwej,miłej i przyjemnej,a w dodatku świetnie płatnej. Zaciskam zęby i brnę dalej,ale jasna ch...ra mnie trafia,jak gościu rzuca nieuzasadnionymi kur...mi przy moim małym dziecku. Kiedyś ośmieliłam się na chwileczkę przysiąść na osiedlowej ławeczce,żeby dać małemu serek,przepędził mnie stamtąd z wielkim krzykiem dozorca,mimo,że przepraszałam. Myślałam,że mnie pobije. Moje dziecko jest nauczone niczego nie dotykać (na klatkach schodowych często są chodziki,hulajnogi itp.) również wie,że z osiedlowych placyków zabaw nie wolno mu korzystać,chodzimy na ogólnodostępny plac po pracy. NAPRAWDĘ szanuję ludzi i staram się uwzględniać ich zdanie,ale czasem chciałoby się zyskać odrobinę życzliwości i zrozumienia...
        • chloe30 Re: Sporo żądasz :) 13.05.11, 21:29
          lannntana napisała:

          > NAPRAWDĘ szanuję ludzi i s
          > taram się uwzględniać ich zdanie,ale czasem chciałoby się zyskać odrobinę życzl
          > iwości i zrozumienia...

          ale tak jest w prawie KAŻDEJ pracy - czasem na życzliwość trafisz, czasem na chamstwo.
          ja zawsze marzyłam o wklepywaniu danych do kompa w małej klice, w której nie ma innych ludzi wink bo wtedy nikt ci nie podniesie ciśnienia
          a pracuję z ludźmi, dzwonię do ludzi, i do śmierci będę pamiętać imię i nazwisko buraka, który sie po mnie bez przyczyny wydzierał. No ale cóż, póki tej klitki nie mam - alleluja i do przodu smile
        • gazeta_mi_placi Re: Sporo żądasz :) 13.05.11, 22:51
          Szczerze współczuję, ale moja rada zmień pracę.
        • yenna_m Re: Sporo żądasz :) 13.05.11, 23:32
          kochana, w kazdej pracy tak jest

          mojego kolege z pracy przyszli straszyc mlodzi ludzie wladajacy jezykiem Puszkina, zeby wpisal studentce zaliczenie, ktore sie jej nie nalezalo (zostali wywaleni z gabinetu, facet mial odwage i niezle jaja)

          mnie kiedys ławniczka sądowa (gdy pracowalam w księgowosci) uderzyla, bo na polecenie szefowej usunelam z listy wyplat jedną wyplatę dla tej babeczki (bo w przypadku tej babeczki trzeba bylo cos wyjasnic)

          zdarzylo mi sie, że student mi ostro napyskowal

          zdarzylo mi sie tez, ze probowal rozbierac sie na konsultacjach i machac goluym brzuchem (zostal wywalony blyskawicznie za drzwi)

          po prostu - wszedzie, gdzie masz konktakt z ludzmi bedziesz miec rozne sytuacje, rowniez te nieprzyjemne

          proste
        • duch_mariana Re: Sporo żądasz :) 14.05.11, 00:08
          Ja też nie mam lekko, chociaż praca wydawała się dużo spokojniejsza i pochłaniająca mniej energii życiowej niż ta, którą wykonywałem przedtem. Pełnię zaszczytną funkcję kierowcy miejskiego autobusu. Niby praca prosta i spokojna. Problemy wewnątrzzakładowe, czyli choćby ciągle zmieniające się przebiegi tras, o których kierowca dowiaduje się zazwyczaj ostatni, są do ogarnięcia. Ale ludzie są okropni. Księżniczki z fochem na twarzy, którym się wydaje, że za 2,80 zeta mają limuzynę z szoferem, stare babska narzekające na wszystko (autobus za mały/za duży/za wysoki/za niski, drzwi za ciasne, za daleko od krawężnika, za daleko od wiaty itd itp), drechole, żule, stare dziady głoszące swoje żale do całego świata, na liniach podmiejskich średnio udane progenitury chłopów małorolnych z podwarszawskich wsi drące ryje na cały autobus i ładujące się do niego z całym bufetem z MacDonalda stanowiącego główny cel wyprawy do stolicy. Kilka razy awantura z mordobiciem, a prawie codziennie spięcie z jakimś frustratem, bo hrabiowska dupa Mercedesa się prosi, a ZTM podstawia jakiegoś śmierdzącego Solarisa, który zamiast zawieźć jaśnie pana tam gdzie sobie jaśnie pan życzy, to zatrzymuje się na przystankach, zabiera hołotę i jeszcze kończy jazdę na jakimś Bródnie Podgrodziu, a hrabia chciałby prosto do CH Targówek. Ja oczywiście mam obowiązek poinformować hrabiego, że ten autobus nie dojeżdża do CH Targówek. Poinformowałbym, gdyby raczył zapytać, zapytać nie umiał, ale kłapać dziobem na pętli to już umiał. Tobie radzę się uodpornić. Takie są uroki pracy z ludźmi. Najfajniej się pracuje z dziećmi, bo z nimi problemów wbrew pozorom nie ma żadnych. Ja bardzo lubię jak do mojego autobusu wsiada jakaś wycieczka. Oni zawsze są weseli i uśmiechnięci smile
          • madzioreck Re: Sporo żądasz :) 14.05.11, 01:02
            O, tobyście se z moim małżonkiem pogadali wink Co ja się nasłucham podobnych historii... smile
            Ale nie jest prawdą, że w każdej pracy, gdzie jest kontakt z ludźmi, jest tak samo. Nie jest. Wiadomo, że jak są klienci, są i spięcia, ale nie w każdej pracy jesteś codziennie bombardowany taką dawką chamstwa. Podejrzewam, że po prostu dopóki są to jakieś tam incydenty, jak w mojej pracy (również z klientem - jak dotąd nie spotkałam się z jakimś otwartym chamstwem, raczej z grymaszeniem, raz z niezbyt uprzejmą klientką, ale to wszystko... w banku było już gorzej), to jest to do zniesienia, ale jeśli spotykasz się z tym na każdym kroku - to zależy od odporności, ile możesz znieść. Jeden się uodporni, drugi nie.
            • duch_mariana Re: Sporo żądasz :) 15.05.11, 21:31
              A co? Małżonek też autobusami śmiga?
          • evita.online Duch mariana- a może spójrzmy z odwrotnej strony? 15.05.11, 19:00
            > cAle ludzie są ok
            > ropni. Księżniczki z fochem na twarzy, którym się wydaje, że za 2,80 zeta mają
            > limuzynę z szoferem, stare babska narzekające na wszystko (autobus za mały/za d
            > uży/za wysoki/za niski, drzwi za ciasne, za daleko od krawężnika, za daleko od
            > wiaty itd itp), drechole, żule, stare dziady głoszące swoje żale do całego świata


            Może pomyślmy o starszych i zniedołężniałych/ niepełnosprawnych/ kobietach w ciąży/ mamach małych dzieci w wózkach/ których na taksówkę lub samochód nie stać i którzy narażają swoje zdrowie wykonując akrobacje bo szanownemu panu kierowcy nie chce się porządnie wykonywać swojej pracy i podjeżdząc blisko krawężnika, tak jak ma notabene obowiązek?
            • duch_mariana Re: Duch mariana- a może spójrzmy z odwrotnej str 15.05.11, 21:30
              > narażają swoje zdrowie wykonując akrobacje bo szanownemu panu kierowcy
              > nie chce się porządnie wykonywać swojej pracy i podjeżdząc blisko krawężnika

              Fakt podjechania do krawężnika jak należy nie ma dla czepialskich najmniejszego znaczenia. Zawsze będzie to zbyt blisko, zbyt daleko, krzywo, w kałużę, prosto na wystającą płytkę/kostkę. Zawsze jakiś powód sobie znajdą. Pomijając to, że do niektórych przystanków nie da się przegubowym podjechać tak żeby było dobrze. Wieczne narzekanie to znak naszych czasów. Ludziom się w dupach poprzewracało. Kiedyś były tylko wysokopodłogowe Ikarusy i Jelcze i jakoś ludzie wsiadali, jeździli i było dobrze. Teraz i klima i niskopodłogowe i można autobus opuścić, podnieść, pochylić, są platformy do wózków, a i tak zawsze coś komuś nie po nosku. Kiedyś matki obładowane zakupami i ze starymi siermiężnymi wózkami potrafiły wsiąść do wyskopodłogowego Ikarusa. Dziś królewna z lekkim wózkiem i bez zakupów nie potrafi wsiąść do niskopodłogowego Solarisa, który stoi przy samym krawężniku. A co ja mam wyjść i jej ten wózek załadować do autobusu? Jak taka królewna to niech sobie poszuka księcia, który jej zafunduje limuzynę z szoferem.
              • evita.online Re: Duch mariana- a może spójrzmy z odwrotnej str 15.05.11, 22:02
                duch_mariana napisał:

                > > narażają swoje zdrowie wykonując akrobacje bo szanownemu panu kierowcy
                > > nie chce się porządnie wykonywać swojej pracy i podjeżdząc blisko krawężn
                > ika
                >
                > Fakt podjechania do krawężnika jak należy nie ma dla czepialskich najmniejszego
                > znaczenia. Zawsze będzie to zbyt blisko, zbyt daleko, krzywo, w kałużę, prosto
                > na wystającą płytkę/kostkę. Zawsze jakiś powód sobie znajdą. Pomijając to, że
                > do niektórych przystanków nie da się przegubowym podjechać tak żeby było dobrze
                > . Wieczne narzekanie to znak naszych czasów. Ludziom się w dupach poprzewracało
                > . Kiedyś były tylko wysokopodłogowe Ikarusy i Jelcze i jakoś ludzie wsiadali, j
                > eździli i było dobrze. Teraz i klima i niskopodłogowe i można autobus opuścić,
                > podnieść, pochylić, są platformy do wózków, a i tak zawsze coś komuś nie po nos
                > ku. Kiedyś matki obładowane zakupami i ze starymi siermiężnymi wózkami potrafił
                > y wsiąść do wyskopodłogowego Ikarusa.
                ...a niepełnosprawni siedzieli zamknięci w czterech ścianach A jeszcze drzewiej bywało że ludzie wozami drabiniastymi jeżdzili i dawali radę, nie?
                To że ludzie bywają marudni/ roszczeniowi/ wyładowujący się na kasjerze czy kierowcy to jedno. Ale ja nagminnie widzę kierowców którzy niskopodłogowym (!)autobusem stają 20 cm od krawężnika! I to moim zdamiem powinno ich kwalifikować do natychmiastowego zwolnienia, bo takie autobusy zostaly celowo zakupione ze środków publicznych aby umożliwić jazdę niepelnosprawnym, a tacy kierowcy w ten sposób te środki marnują
                Ale zeszliśmy już z tematu
      • cherry.coke Re: Sporo żądasz :) 13.05.11, 22:03
        Jezus Maria, zgadzam sie z duchem mariana... Musze chyba trzasnac cos mocniejszego na szok big_grin
        • chloe30 Re: Sporo żądasz :) 13.05.11, 22:07
          cherry.coke napisała:

          > Jezus Maria, zgadzam sie z duchem mariana... Musze chyba trzasnac cos mocniejsz
          > ego na szok big_grin

          normalnie forum uczy forum radzi big_grin
    • miska_malcova Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 21:19
      ulotkarze mi nie przeszkadzają. Po prostu mówię "dziękuję", nie biorę ulotki i idę dalej.
      Te ze skrzynki wyjmuję i wyrzucam do pojemnika na papier
    • erba Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 21:35
      Nie biorę ulotek, bo po pierwsze nie potrzebuję ich i nie życzę sobie takiej formy reklamy, a po drugie taki marketing zanieczyszcza środowisko. Czytam, że wiele osób zaraz po wzięciu ulotki wyrzuca ją do koszta - -przecież takie działania to brak szacunku dla kogoś kto zrobił tą ulotkę, dla drzew, dla energii, która była potrzebna do wyprodukowania masy zbędnego papieru. Może jakby ludzie masowo zaczęli odmawiać przyjmowania śmieci, to marketerzy znaleźliby inny sposób reklamy.
      Ciekawa jestem, czy osoby, które wyłączają światło w godzinie dla ziemi nie myślą jednocześnie, że biorąc ulotkę przyczyniają się do marnowania zasobów.
      I żeby nie było, nie jestem chamska dla ulotkarzy, współczuję im ciężkiej i niewdzięcznej pracy, co nie zmienia faktu, że jest to praca niepotrzebna i społecznie nieużyteczna.
      • madzioreck Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:18
        Może jakby ludzie ma
        > sowo zaczęli odmawiać przyjmowania śmieci, to marketerzy znaleźliby inny sposób
        > reklamy.

        Nikogo, kto ma takie pomysły na reklamę, to nie obchodzi. Ci, którzy każą robić te ulotki, nigdy w życiu nie stali z nimi na ulicy, to raz. Tak samo, jak większość ludzi wnerwia telemarketing, ale firmy z niego nie rezygnują, bo nie chodzi o to, żeby sprzedać każdemu, tylko o to, że jest dobrze, jak skorzysta jeden na 30 "zaatakowanych".
        • erba Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:34
          Oczywiście, że jest "dobrze" jak 10% z zaatakowanych się złapie. Pisałam o niestety idealnej sytuacji, w której musiałaby się zmienić masowa świadomość społeczna, czyli ludzie w większości przestaliby brać ulotki. Bo marketingowcy właśnie żerują na tym, że 90% wyrzuci, a 10% stojąc na przystanku przejrzy ofertę i się skusi.
        • magda.p1982 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:35
          łe ja to wogóle nie wnikam w takie błahe sprawy,nie szarpie sobie nerwów na chandrycznie sie z kimkolwiek, dzwoni domofon to otwieram i tyle,
          • gazeta_mi_placi Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:47
            A jeżeli otwierasz złodziejowi bądź parce która na ciepłej klatce chce napić się piwa? Każda z tych osób może powiedzieć do domofonu "ulotki"....
            • magda.p1982 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:04
              to wtedy bedę sie martwić, a po co na zapassmile
              • gazeta_mi_placi Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:08
                No nie wiem czy będziesz taka wyrozumiała gdy akurat Ty zostaniesz okradziona bo inny sąsiad wpuści złodzieja przedstawiającego się jako ulotkarz...
                • magda.p1982 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 15.05.11, 15:13
                  nie oczekuje od sasiadów legitymowania wchodzących do klatki, złodziej jak ma mieszkanie upatrzone to i tak wejdzie,
                  • bri Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 16.05.11, 16:46
                    Tak. A najławiej sobie upatrzyć jak się parę razy wejdzie z ulotkami i zrobi dokładny rekonesans, jakie kto ma zamki, w jakich godzinach jest w domu itp.
          • lola211 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:08
            I wpuscisz potencjalnego zlodzieja..

            Ja lud pracujacy bardzo szanuje.Zawsze mam na wzgledzie,ze ktos po prostu w ten sposob zarabia na zycie.Dlatego ulotki wciskane wezme ,przejrze ,schowam do torebki ,no ale pozniej wlasnie niezrecznie mi je wywalac do kubła.Pod drzwiami(3 pietro wysokie bez windy schodów do pokonania 66 ) co i rusz ulotka pizzerii lezy.Podniese i pomysle, ze szkoda fatygi, bo ja sama pieke i lepsza.Ulotka buch do kubła.

            Tak samo grzeczna jestem wobec hostess , co to w sklepach kawe parza i ciastkami na degustacji czestuja.Markizy co je koniecznie w mleku moczyc trzeba(dziwi sie) dzis kupilam z uprzejmosci, bo dziewczyna mila byla i jej zalezalo, by klientowi smakowalo.A 1,40 zl nie majatek.A najbardziej to na mnie dzialaja mezczyzni cudzoziemcy- a to Wloch co firme od prosciutto reprezentuje, a to Gruzin, co wina poleca z wlasnego kraju- nie ma bata, zebym po krótkiej milej wymianie zdan produktu nie kupilasmile.Zatem- usługi maja gorzej, degustowac trudno, jak inaczej niz ulotka dotrzec do klienta?
            • yenna_m Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 23:35
              gorzej, jak wpuscisz narkomana czy pedofila na klatke schodową...
        • gazeta_mi_placi Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:49
          I jedno i drugie jest upierdliwe, i w przypadku jednego i drugiego zajęcia potrzebne są stalowe nerwy i predyspozycje (wbrew pozorom że ulotki może każdy nosić), jeżeli ktoś ich nie ma niech wybierze inne zajęcie.
    • gazeta_mi_placi Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:46
      Pytanie do tych którym ulotki nie przeszkadzają i dziwią się, że innym przeszkadzają: ulotki są różnej treści, zdarzają się też ulotki sex shopów albo agencji towarzyskich.
      Rozumiem, że także takie by Wam nie przeszkadzały? W końcu i w przypadku roznoszenia ulotek pizzerii i w przypadku ulotek reklamujących sex shop jest to ciężka praca.
      • madzioreck Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 13.05.11, 22:58
        > Pytanie do tych którym ulotki nie przeszkadzają i dziwią się, że innym przeszka
        > dzają: ulotki są różnej treści, zdarzają się też ulotki sex shopów albo agencji
        > towarzyskich.
        > Rozumiem, że także takie by Wam nie przeszkadzały?

        A dlaczego i w czym miałyby mi przeszkadzać? Usługa/produkt, jak każdy inny, nie rozumiem więc pytania.
        • aga_sama Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 00:16
          W wielu blokach są przy wejściu, w takim wiatrołapie lub przy skrzynkach specjalne stojaki na materiały reklamowe. I fajnie, kto chce ten bierze. U mojej mamy w bloku gazetki kauflanda, reala czy lidla znikają szybko. Nie rozumiem, dlaczego wszyscy nie zostawiają tam swoich ofert. Dla mnie to bezczelność ze strony zleceniodawców, że życzą sobie, aby ulotka wylądowała pod drzwi.
          Szlag mnie ostatnio trafił w sobotnie popołudnie. Najpierw domofon, że pani chce zostawić ofertę z rossmanna. Grzecznie podziękowałam, poprosiłam żeby nam nie zaśmiecać wycieraczki i nie otworzyłam. Zrobił to któryś z sąsiadów. Po kilku minutach słyszę, że ktoś mi się kręci pod samymi drzwiami. Otwieram i szlag mnie trafia: świeżo umyta podłoga na klatce zadeptana, a baba kładzie mi kredową lakierowaną UV makulaturę na szafce. Pytam, czy mnie nie zrozumiała, czy jak, bo przecież prosiłam, żeby mi nie zostawiała tego szajsu. Ona, że nie wiedziała że ja nie chcę. No to po ch..re do mnie dzwoniła? Jak kazałam jej to zabrać, to właśnie usłyszałam całą litanię, że ona musi, że tak mało zarabia, że tak sie narobi. W końcu z wielką łaską zabrała tą gazetkę, ale dopiero po tym jak zagroziłam mailem do centrali rossmanna.
          Do autorki wątku: ludzie nie lubią ulotkarzy, bo ulotki śmiecą, wpychane w ręce, skrzynki, zostawiane na wycieraczkach, nie dają nam wyboru. W przeglądarce mogę zainstalować adblocka, w tivi mogę zmienić kanał, ulotkę mogę tylko wyrzucić. A to jest ogromne marnowanie papieru.
          • lola211 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 00:27
            Dla mnie to ona wykonywala po prostu swoja prace.Akurat miala zapamietac, kto sobie nie zyczył ulotki..
          • claudel6 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 01:52
            mnie osobiście bardziej wku.. wpieniają atakujące (pomimo adblocka) reklamy na gazecie oraz wydzierające sie ni stąd ni zowąd kilka tonów wyżej niż reszta treści reklamy w tv i w radiu niż ulotki. zgodziłabym sie na odbieranie 10 ulotek dziennie, w zamian za całkowity brak reklam w internecie i w tv.
            • aga_sama Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 15.05.11, 23:02
              No lola, sorry.
              Wyobraż sobie, że ktoś Ci wciska ulotkę na ulicy. Mówisz nie dziękuję, idziesz dalej, a ta osoba biegnie za Tobą i wciska Ci do torby 50 stron A4.
              Taka sama sytuacja. Są granice.
              W internecie nie mam reklam. Jakoś tak mam ustawionego firefoxa na maku, że nic mi nie wyskakuje.
      • claudel6 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 01:49
        dlaczego "by"? właściciele samochodów, choćby i gratów stykają się z nimi na co dzien. nie, nie podnoszą nam ciśnienia. nie poświęcamy im uwagi. wyrzucamy do kosza. a stary może korzysta, kto go tam wie.
      • kropkacom Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 07:48
        Mnie w ogóle dziwi, że ulotki komuś mogą tak przeszkadzać aby utrudniać komuś pracę.
    • jkk74 Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 00:32
      zasadniczo nie mam nic do samych ulotkarzy, praca jak każda inna... wkurza mnie jedynie marnotrawstwo papieru... te do ręki biorę zawsze i jeszcze "dziękuję" mówię, nawet jak parę kroków dalej ulotka ląduje w koszu... ulotki w skrzynkach mi nie przeszkadzają bo aktualnie skrzynki mamy dość pojemne i nie widać co w nich jest...

      do białej gorączki doprowadzają mnie jednak ulotki rzucane na wycieraczki lub wieszane na klamkach... sama u siebie na piętrze zbieram to badziewie, żeby złodzieje nie widzieli że kogoś nie ma dłuższy czas...
      • madzioreck Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 14.05.11, 01:05
        No właśnie u mnie jakoś tak jest fajnie, że ulotki są zostawiane w skrzynkach albo na skrzynkach, nie są raczej rzucane pod drzwi. Jest taki wiszący pojemnik chyba, ale ja zapominam tam zaglądać, a z ofertami się jednak zapoznaję (jakby mi przestali gazetkę Rossmana przynosić, to bym się wkurzyła wink)
    • evita.online Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 15.05.11, 20:57
      Czy to nie jest prowokacja? Serio nie mogłaś znależć innej pracy? Najbardziej oczywiste: zaopiekowanie się innym dzieckiem oprócz synka? Nie znalazł się nikt wsod znajomych znajomych kto potrzebował opiekunki? Nierealne mi się to wydaje. Wtedy nie tylko nie meczyłabys dziecka pięciogodzinnym łażeniem, ale wykonywalabys prace spolecznie uzyteczną, zamiast spolecznie szkodliwej. Bo to co robią ukotkarze jest spolecznie szkodliwe. Bo ktoś "litościwy" jak tu niektórzy wpusci złodzieja, albo naciągacza staruszek (domofon traci sens)Bo ulotki w skrzynce/ na klatce wskazują że mieszkanie stoi puste. Bo w stercie ulotek po wyjeżdzie mogą zawieruszyc sie awiza, a pisma urzędowe po 3krotnym awizowaniu uważa się za doręczone, więc ktos moze miec spore kłopoty.
      Oczywiście nalezałoby celować w firmy zatrudniające ulotkarzy, albo wręcz w prawodawców, aby zakazali wkladania ulotek do skrzynek pocztowych, a nie w najslabsze ogniwo, czyli ulotkarzy, ale moze uda się doprowadzić do tego , że ludzie będą chociaż wybierać prace w firmach nie wymagających wrzucania ulotek do skrzynek, tylko do koszy do tego przeznaczonych. Ulotki wręczane na ulicach biore z usmiechem. Tych w skrzynkach nie trawię, odkąd miałam problem z awizo z urzędu.
    • mgla_jedwabna Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 15.05.11, 22:03
      I dzieje się to w kraju,gdzie zdecydowana większość mieszkańców deklaruje swą przynależność do kościoła kat.

      Międzyinnymi dlatego właśnie tak się dzieje. Kościół Katolicki stoi na straży prywatnej własności, jako alternatywę widząc jedynie sytuację jak w żwiązku Radzieckim lat 30tych. Kładzie nacisk na odpowiedzialnośc człowieka za swoją rodzinę, swój dom etc. Wszystkich inaczej myślących, szerzej: innych, jeszcze szerzej: wszystkich poza kręgiem rodziny i zaufanych znajomych, każe traktować jako zagrożenie. Nie ma tu miejsca na wartości społeczeństwa obywatelskiego, na wspólne działanie, na zaufanie do osób z zewnątrz, na tolerancję i otwartość. Za cnotę uważa się "obronę rodziny przed obcymi" a nie "uczenie dzieci, że obcy też człowiek". Stąd mamy osobników, którzy bluzgają na dziewczynę z ulotkami na ICH klatce tak, jakby odganiali szatana od duszyczek swoich dzieciątek.

      Dodajmy do tego kompleksy dorobkiewiczów, którzy z trudem spłacają swoje 45mkw, ale czują się kimś, bo mieszkają na "strzeżonym osiedlu luksusowych apartamentowców Sunny Pierdziszewo Plaza".
    • asia_i_p Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 15.05.11, 22:29
      Wstawiłaś w jeden post dwa postulaty.
      Jeden, żebym była uprzejma - i to raczej jest oczywiste.
      Ale postulat, żebym wzięła i nie czytając wyrzuciła - jest już dla mnie nie do przyjęcia. Biorę te ulotki, które mnie interesują. Wzięcie innych to niepotrzebne mnożenie śmieci i wysiłek może niewielki, ale kompletnie bezsensowny.
      Tak, że jeśli do szacunku i miłości bliźniego starcza, że w przypadku ulotek, które są mi niepotrzebne uprzejmie odmawiam - to mam ten szacunek i miłość bliźniego.
    • diablica_diabla ani mi sie sni 15.05.11, 22:32
      nie chce sie powtarzac, bo wiele osob juz powiedzialo, dlaczego nie znosi ulotkarzy. Smieca, sa upierdliwi, wykonuja nikomu niepotrzebna robote. Nie znosze tych cholernych ulotek, szczegolnie jak trafiaja do mojej skrzynki lub na wycieraczke (o ile te lezace na wycieraczce moge "wykopac" w dalsza czesc klatki schodowej - nie mam zwyczaju zbierac nic z ziemi, o tyle ze skrzynki musze wyrzucac makulature, wsrod ktorej moga byc wazne pisma typu awizo).
      • mgla_jedwabna Re: ani mi sie sni 15.05.11, 23:11
        o ile te lezace na wycieraczce moge "wykopac" w dalsza czesc klatki schodowej - nie mam zwyczaju zbierac nic z ziemi

        Typowo polackie myślenie - jak na klatkę wejdzie ulotkarz, to wrzeszczą, że to ICH klatka, ale jak trzeba podnieść ulotkę z wycieraczki, to mają kij w tyłku i tylko odkopują dalej na "nie-swój" teren. Buractwo do kwadratu.

        • hellulah Re: ani mi sie sni 15.05.11, 23:20
          Typowy brak logiki.

          Skąd założenie, że osoba wrzeszcząca na ulotkarza to ta sama osoba, rozrzucająca stopą ulotki? albo inaczej: że wrzeszczenie na ulotkarza pociąga za sobą kopanie w makulaturę zalegającą na podłodze klatki schodowej?

          Ok, ok, rozumiem, heurystyki i tak dalej, ale prrry!!! nie galopuj tak, bo kopytko zwichniesz.
        • diablica_diabla Re: ani mi sie sni 16.05.11, 15:22
          sama jestes burak tak twierdzac. Jesli cos mi upadnie sprzatne, ale nie zycze sobie smiecenia na MOJEJ klatce schodowej. I mam do tego pelne prawo. Buractwem jest wpieprzanie sie nie na swoj teren i "uszczesliwianie" ludzi na sile cholernymi ulotkami.
        • gazeta_mi_placi Re: ani mi sie sni 16.05.11, 18:11
          Ale to prawda, klatka jest ich. Nie każdy lubi na niej intruzów.
    • demarta Re: (Po) kochajcie ulotkarzy 15.05.11, 23:37
      mnie w mojej pracy również nie każdy kocha. nie musi, wręcz nie powinien. w twojej także. pracuje się dla satysfakcji z wykonywanej pracy i płacy, a nie z wydumanej satysfakcji ludzi, na rzecz których tą pracę się wykonuje, bo oni najczęściej mają to w 4 literach. i słusznie! (czasami wink) rób co masz do zrobienia, za co ci płacą i przestań oczekiwać od zwykłych, normalnych ludzi, że dwunastotysięczny raz, dzień po dniu bez przerwy będą z uśmiechem na twarzy swoje skrzynki listowe wraz z zawieruszonymi między nimi naprawdę ważnymi awizami skrzynkę opróżniać nie klnąć na czym świat stoi. ty też bądź człowiekiem!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka