atowlasnieja
13.05.11, 20:31
czyli taki który pomimo ofiarowania czegoś (z własnej inicjatywy, pomijam przypadki "prezentów" zamówionych a potem wystawionych za połowę ceny na allegro) uważa, że ma prawo decydować o podarunku.
Uhhh!
Ciocia przywozi kwiatki i sadzonki. Tylko, że ja mam blade pojęcie o ogrodnictwie. Gdy przycięłam (mnie się zdawało zgodnie z instrukcją cioci) krzaczek i byłam z tego bardzo dumna ciotka się popłakała jak to zobaczyła "kto go tak połamał?"
Innym razem dostałam rewelacyjny ciuch. Leżał na mnie jak ulał, dobrze mi się w tym chodziło więc ubierałam bardzo często od darczyńcy usłyszałam "ładnie szanujesz moje prezenty!" Nic nie pomogły tłumaczenia, że jest to wynik nadmiaru ciepłych uczuć do tego stroju.
Spotkałam się również z zaskoczeniem używania podarowanej zastawy stołowej (chyba miały stać za szybką) oraz skonsumowaniem trunku.
Jest piątek wieczór i się wściekam, że mąż mnie nie zabrał "na miasto" więc się czepiam drobiazgów.