Dodaj do ulubionych

Uśpić czy amputować?

23.05.11, 13:41
Tak jak w tytule.
Pisalam wczoraj, że zaginęla moja kotka, która ma ok 6 lat.
Znalazla się, sama przyszla.
Poszlam do weterynarza bo myślalam, że ma zlamaną nóżkę.
Niestety, jest ona wyrwana, zresztą i ja, kiedy dotykam, próbuję ją lapać za tą nóżkę to ona tego nie czuje.
Dodatkowo boli ją ogon i chyba cale cialko bo gdy się ją dotknie- piszczy.
Nie wiadomo co jej się stalo, nie ma żadnych zewnętrznych obrażeń.
Obserwuj wątek
    • lelija05 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:44
      Biedactwo. Współczuję bardzo.
      A co radzi weterynarz?
      • pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:47
        Na początku mówila o amputacji, ja nie moglam slowa wydusić sad.
        Widać bylo, ze uśpienie traktowala jako ostateczną ostateczność.
    • nini6 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:45
      LECZYĆ
      Co znaczy "wyrwaną nóżkę" - ze stawu? I nic z tym nie robisz? Ten kot bardzo cierpi chodząc z taką kończyną a ty zakładasz głupawy post? Zamiast tracić czas zapytaj weterynarza, co z tym zrobić i DZIAŁAJ!
      Skutki wypuszczania kota, prędzej czy później każdy wychodzący kot odnosi obrażenia po bliskim spotkaniu z samochodem, psem, butem itp.
      • morgen_stern Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:50
        Cytat> LECZYĆ
        > Co znaczy "wyrwaną nóżkę" - ze stawu? I nic z tym nie robisz? Ten kot bardzo ci
        > erpi chodząc z taką kończyną a ty zakładasz głupawy post? Zamiast tracić czas
        > zapytaj weterynarza, co z tym zrobić i DZIAŁAJ!


        No mnie tez to rozwaliło. Założyłaś ten wątek, żeby się wyżalić? Chyba nie, bo zadałaś konkretne pytanie. Skąd my mamy do cholery wiedzieć, co jest twojemu kotu? Ręce mnie opadają.
      • pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:50
        Tak, wyrwaną ze stawu.
        Wet twierdzi, że nie da się zrobić już nic bo nóżka jest martwa, zreszta nawet jak pociągam za nią ona nawet mi jej nie zabiera (pozostale zabiera).
        Nic nie je, nie pije. Tylko śpi.
        Wyobraź sobie, ze dzialalam.
        Bylam u weterynarza od razu jak tylko byl otwarty, jak kot przyszedl.
        • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:55
          No ale wzielas tego kota z wyrwana nozka z powrotem do domu? Po co, zeby zdechla w bolach od gangreny? Pewnie nie "spi", tylko jest w szoku albo spiaczce.
          Zabierz ja szybko na amputacje, owszem bedzie to szok, ale potem da sobie rade.
        • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:56
          pina_colada88 napisała:

          > Tak, wyrwaną ze stawu.
          > Wet twierdzi, że nie da się zrobić już nic bo nóżka jest martwa, zreszta nawet
          > jak pociągam za nią ona nawet mi jej nie zabiera (pozostale zabiera).

          Rtg było jak rozumiem? W takim razie łapa do amputacji.

          > Nic nie je, nie pije. Tylko śpi.

          Bo cierpi, a jak łapa martwa to i zakażenie pewnie idzie. Ja bym się martwiła i nie mogła mijać kota, który nie je, nie pije, a tylko śpi. Może kroplówki trzeba podać.

          > Wyobraź sobie, ze dzialalam.
          > Bylam u weterynarza od razu jak tylko byl otwarty, jak kot przyszedl.

          Nie działasz. Przywiozłaś kota do domu i patrzysz jak śpi. Nie pomyślisz, że może zdechnąć?
          • pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:00
            Ne bylo, w moim gabinecie nie ma.
            Nie mam samochodu, nie ma komunikacji miejskiej, a do najbliższego weta z prześwietleniem jakieś 15 km.

            Hrabinia, a Twój którą nogę mial amputowaną?
            • edelstein Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:05
              Pograutulowac glupoty, jak sie nie ma warunkow to sie kota nie bierze. Dopiero co stracilam psa, moja mama pozna noca jechala do polozonej o 30km kliniki i wyrywala weterynarza ze snu, by go ratowal.Dla niej nie bylo za daleko.
            • seniorita_24 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:06
              Pina, PKS tez do Ciebie nie dojeżdża? Dzwon do weta z wiekszego miasta, z rtg i dogadaj się z im wstępnie telefonicznie. Ko0ta pakuj w koszyk i zasuwaj na PKS, na stopa lub poproś sąsiada z samochodem żeby cie te 15km podrzucił.
              Z tego co pamiętam mieszkasz w lubelskim - masz internet więc szukaj gabinetu lub załóż wątek z podobnym pytaniem i prośba o pomoc na forum miau. Chociaż ja radze ci nie czekać narażając kotkę na cierpienie. Bez nóżki kotek może nadal żyć ale zadbany i nie puszczany samopas.
              • gazeta_mi_placi Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:16
                Ręce opadają.
                Po co niektórym osobom żywe zwierzęta...
                Niektórzy gimnazjaliści są bardziej odpowiedzialni...
            • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:12
              pina_colada88 napisała:

              > Ne bylo, w moim gabinecie nie ma.

              To trzeba zrobić.

              > Nie mam samochodu, nie ma komunikacji miejskiej, a do najbliższego weta z prześ
              > wietleniem jakieś 15 km.

              To weź ku... jedź te 15 km i zacznij leczyć tego kota. chyba nie ma takiej wsi, aby tam chociaż jeden autobus nie jeździł.
              >
              > Hrabinia, a Twój którą nogę mial amputowaną?

              Ja nie mam kota Pina. Ja mam jaszczurkę, przesłodkiego błotniaczkasmile On ma problem z prawą tylną łapką, ale amputować nie trzeba na szczęście. Mimo to noga nie jest do końca sprawna i właśnie siedzi sobie na moim ramieniu z nogą zarzuconą na plecybig_grin
              >
              • pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:32
                Od razu powiem, że ja jestem przeciwna usypianiu, ale babcia 80 letnia która kotka przez kilka lat wychowywala jest za tym rozwiązaniem.
                Dlaczego?
                Bo jak będzie się myl? Bo nie będzie wychodzil. Bonie ma si ę kto nim zająć jak mnie nie ma.'
                Próbuję ją przekonać, ale na razie się nie udalo uncertain
                • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:36
                  Odrazu zaznaczę, że usypianie zwierząt zdrowych ( a ten kot nie jest śmiertelnie chory i jest szansa na jego wyzdrowienie i to duża ) jest nielegalne.
                • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:40
                  pina_colada88 napisała:

                  > Od razu powiem, że ja jestem przeciwna usypianiu, ale babcia 80 letnia która ko
                  > tka przez kilka lat wychowywala jest za tym rozwiązaniem.
                  > Dlaczego?
                  > Bo jak będzie się myl? Bo nie będzie wychodzil. Bonie ma si ę kto nim zająć jak
                  > mnie nie ma.'
                  > Próbuję ją przekonać, ale na razie się nie udalo uncertain

                  Pina, aż mnie świerzbi, ale to forum publiczne i mnie wytną. ty z babcią gadasz jak ci kot pod nosem zdycha? Cóż przy takim podejściu to ja życzę temu kotu, aby zapadł w śpiączkę i bezboleśnie jak najszybciej odszedł z tego domu. I żeby to się stało już teraz, bo jak go nawet zaczniecie leczyć to i tak nikt w tym domu się nim odpowiednio nie zajmie. Amputacja jest poważna i trzeba dbać o ranę, o komfort życia kota. A tak to ranę będzie za trudno przemywać, zakażenie przyjdzie i kot dodatkowo się nacierpi.
                  • morgen_stern Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:45
                    Poza tym kot z jedna nogą da sobie świetnie radę, co już ci dziewczyny pisały. Niedawno nawet głaskałam trzynogą kotkę, która chodzi, biega skacze i się myje. Nie wiem, co ty pleciesz. Jeszcze o tej babci... ściana.
                    • wiosnaachtoty Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 12:36
                      to chyba o moim kotecku piszesz, ale on chłopak jest. nie tylko lata jak wsciekły, wspna się na drzewa ale nawet pitaszka złapał morderca wstretny.Nie ma przedniej prawej łapki.Jak czytam takie historie jak autorki tego wątku to mi się nóż w kieszeni otwiera.Dla mnie to jest takie "wsiowe"podejście do zwierząt którego nieststy nie moge pojąć.

                      Pozdrawiam
                      A
                • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:42
                  Pina, ty chyba trollujesz albo sie ubzdryngolilas, bo takich bzdur na serio chyba nikt by nie napisal.

                  Po pierwsze - pie***l babcie i jej smuty, to twoj kot.
                  Po drugie - jak juz przesiadujesz na necie, gdy kot ci zdycha w meczarniach, to wpisz na YouTube "three legged cat" i zobacz, jak biegaja koty na trzech lapach.
                  Po trzecie - zrob cos z tym kotem do ciezkiej cholery!
                • edelstein Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:42
                  Koty maja 4lapy, polzoy sie na grzbiecie i bedzie sie druga lapka myl, poza tym jezyk ma zdrowy to raz, dwa jak sie bierze zwierze to sie bierze pod uwage mozliwosci, ze zwierze kiedys tam bedzie chore i stare i bedzie potrzebowac opieki.
                  Poza tym czyszczenie kuwety to nie jest ogromny wysilek fizycznyuncertain kot szybko sobie opracuje system chodzenia i innych kocich czynnosci.
                  Tak ogolnie, najpierw dyskutowalas na forum, potem z babcia, teraz znow na forum,a kot lezy i cierpi to nie mozliwe zeby ktos byl tak wyzuty z uczuc.Proponuje zmazdzyc ci noge i debatowac do usranej smierci czy warto cie leczyc czy nie.
                  • morgen_stern Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:46
                    Ja bym chyba uśpiła.
                    • amoreska Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 16:56
                      Wiesz, a może i masz rację - pewnie lepsze to dla kota niż powolne czekanie na śmierć w TYM STANIE uncertain.
                      • morgen_stern Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 19:34
                        Miałam na myśli pinę tongue_out
                        • amoreska Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 20:31
                          A to ja jednak kota.
                • imasumak Re: USpytaj się babci, czy ją też masz uśpić, jak 23.05.11, 16:16
                  będzie wymagała opieki.
                  A tak poważnie, zajmij się kotem, a nie gadaniem z babcią.
                  • mamabasia Re: USpytaj się babci, czy ją też masz uśpić, jak 23.05.11, 17:35
                    Obrzydliwe porównanie do babci.
                    Zwierzęta zjadacie i jakoś mało kogo to rusza.
                    • imasumak Taaak? 23.05.11, 18:52
                      mamabasia napisała:

                      Obrzydliwe porównanie do babci.

                      Niby dlaczego, zwłaszcza, że to babcia skazała kota na uśpienie?


                      Zwierzęta zjadacie i jakoś mało kogo to rusza.[/i]

                      Kotów nie zjadam, a jakby ktoś je zjadał, rudzyłoby mnie to, zapewniam cię
              • to_ja_caryca_katarzyna Re: Uśpić czy amputować? 25.05.15, 00:48
                Wymadrzasz sie tutaj a jestes z tych idiotow co dzikie zwierze dla wlasnej, egoistycznej satysfakcji trzymaja w domu. Mam nadzieje ze chociaz przygarnelas a nie nakrecasz ten karygodny biznes. Miejsce dzikich zwierzat jest w ich naturalnym srodowisku.
            • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:13
              Ogarnij sie, bo piszesz rzeczy straszne, tlumaczyc cie moze chyba tylko, jesli sama jestes w szoku sad Co za roznica, ktora noge mial amputowana zwierzak hrabiny?...

              Bierz kota w koszyk i dostan sie jakos do miasta, zrob przeswietlenie i amputacje! Albo obdzwon wetow, oni jezdza przeciez na wizyty do zwierzat, ktorych nie mozna przewozic, moze ktorys po ciebie przyjedzie!

              Ludzie no. Gdyby tobie czy dziecku cos zmiazdzylo noge, to tez byscie sobie lezeli i czekali na smierc?
              • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 16:17
                cherry.coke napisała:

                Ludzie no. Gdyby tobie czy dziecku cos zmiazdzylo noge, to tez byscie sobie lezeli i czekali na smierc?

                Otóż
              • mamabasia Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:36
                Następna. Nie widzisz róznicy miedzy kotem a dzieckiem? Szkoda.
                • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:43
                  Glupota i okrucienstwo sa niezalezne od podmiotu.
                • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 18:55
                  mamabasia napisała:

                  Nie widzisz róznicy miedzy kotem a dzieckiem?

                  W kwestii dbałości o zdrowie? Jako żywo, nie widzę. Gdy dziecko choruje, robię wszystko co w mojej mocy, żeby wyzdrowiało. Podobnie, gdy widzę, że zwierzę choruje. Dziwi cię to?
                  • echtom Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 19:24
                    > W kwestii dbałości o zdrowie? Jako żywo, nie widzę.

                    Czy wzięłabyś 100.000 kredytu na ratowanie życia psa czy kota?
                    • mamabasia Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 19:35
                      Kredyt i opiekunke do kota. takie absurdalne rady dawano mi w wątku o rozterkach związanych z eutanazją psa.
                    • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 20:13
                      Póki co, nie byłam w takiej sytuacji - i nie taka sytuacja jest tu rozważana.
                      A Ty, gdyś miała na szali amputacje nogi dziecka, a jego uśpienie, co byś zrobiła? Hmm???
                      • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 20:29
                        Oj Imasumak nie zgadzam się tutaj. Nie ma co porównywać kosztów leczenia kota/psa do dziecka. Nie każdy ma dajmy na to tysiaka czy dwa, albo i więcej na leczenie zwierzaka. Wtedy naprawdę lepiej uśpić. Leczenie zwierząt kosztuje. Głupi rtg 60-100 zł, usg więcej, leki, koszty weterynarza, niejednokrotnie operacje, szpital dla zwierząt. Często opieka po leczeniu, a jak ktoś pracuje to psa nie ma z kim zostawić na 10 godzin, a jak zostawi samego to zwierzę ucierpi. Tak też bywa.
                        Weterynarz kosztuje i to nie mało. Osobiście ostatnio to dość mocno odczułam. Niby za wizyty nie brali, ale rtg zapłacić, badanie krwi zapłacić, badanie parazytologiczne zapłacić, podanie zastrzyków kilkakrotnie zapłacić. Do tego dojazd. Za jaszczura zapłaciłam 200 zł, jego leczenie kosztowało mnie 300, więc tak naprawdę przekroczyło koszt gada.
                        • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 20:54
                          Zgadza sie hrabina, tylko ja mysle, ze to w ogole nie o tym dyskusja, to znaczy nie z tego wyrosla smile Pewnie, ze sa choroby wymagajace dlugotrwalego, kosztownego leczenia bez zadnych gwarancji albo wrecz z pewnoscia, ze stan zwierzaka i tak bedzie sie pogarszal.

                          Ale akurat amputacja jest zabiegiem prostym, po ktorym zwierze szybko dochodzi do siebie i prowadzi pelnowartosciowe zycie. W koncu to nie to co czlowiek - ma jeszcze trzy inne nogi.

                          Tak naprawde gorsze pod wzgledem rekonwalescencji, powiklan itp. sa operacje na jamie brzusznej i narzadach rodnych (juz nawet nie mowie o ropomaciczu, ale nawet zwykla sterylizacja samic). A jakos nikt tu nie swiruje pod naglowkiem "wysterylizowac czy uspic, bo sie bedzie meczyla".
                      • echtom Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 21:38
                        W przypadku dziecka odpowiedź jest oczywista. W przypadku prostego zabiegu ratującego życie zwierzęcia też bym się nie zastanawiała. W przypadku leczenia bardzo kosztownego i nie gwarantującego sukcesu już tak. Dlatego nie lubię deklaracji o braku różnicy między dzieckiem a zwierzęciem w tej kwestii. Każdy normalny rodzic stanąłby na rzęsach, żeby zdobyć najbardziej niewyobrażalną kwotę na ratowanie życia dziecka, natomiast wątpię, by ktokolwiek (wyłączając milionerów) zrobił to dla zwierzęcia.
                        • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 22:03
                          echtom napisała:

                          W przypadku prostego zabiegu ratu
                          jącego życie zwierzęcia też bym się nie zastanawiała.


                          No i w tym wątku o takim zabiegu jest mowa.
                          Pozostałą dyskusję możemy sobie darować.

                          >
      • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:53
        Nie raz nic się nie da zrobić. Mój jaszczur też ma zniszczony staw biodrowy i żyć z tym musi. Co ja się z nim po wetach nalatałam. Ale fakt faktem najpierw latałam, a potem dopiero jak mi każdy uświadomił, że tak już zostanie to odpuściłam. Jedyne co można nieraz zrobić to maksymalnie ułatwić zwierzakowi życie. Mi też proponowano uśpienie, bo zwierzę nie jest już tak reprezentacyjne. Ale ja mam gdzieś reprezentacyjność, dopóki go nie boli i nie utrudnia bardzo życia może być i niereprezentacyjny. Ważne, że co rano siedzi przy szybie i czeka aż rękę włożę i pogłaszczę. Ja bym łapę amputowała.
      • wkkr Kot którego wolność jest ograniczona 25.05.11, 12:14
        jest kotem nieszczęśliwym.
        Nie wyobrażam sobie by kot całe życie przesiedział w domu, pod stałą kontrola człowieka.
        Takie ubezwłasnowolnienie jest wyrafinowaną formą znęcania się nad zwierzęciem i świadczy o skrajnym egoizmie właściciela.
    • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:47
      Jak to tylko problem z łapką to ja bym amputowała i kochała dalej inwalidę.
    • morgen_stern Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:47
      Ale to nas się pytasz? A co mówi weterynarz?
      • edelstein Wspolczuje twojemu "kotowi" 23.05.11, 13:57
        Nie powinnas miec zwierzat, nie wiesz czy wysterylizowane, puszczasz samopas, a jak nie przychodzi to nawet nie szukasz.Kot jest, bo jest i to tyle. W zyciu nie dotknelabym urazonego miejsca, gdbym widziala, ze sprawia to zwierzakowi bol, tak to mozna jeszcze siersciuchowi zaszkodzic. Jeszcze sie pytasz czy uspic, chcialabys,zeby na tobie przeprowadzono eutanazje, bo nie masz jednej nogi. Pierwsze pozwolilabym na aamputacje, drugie oddalabym w dobre rece kociaka, bo widac efekty twojej czulej opieki, az tak ciezko kuwete zmieniac?uncertain Sadosia ma kocie inwalidy u siebie, ale ona o nie dba.
        • sadosia75 Re: Wspolczuje twojemu "kotowi" 23.05.11, 14:03
          Ma inwalidę a ma smile I radzi sobie o niebo lepiej w wielu sytuacjach niz 4 łapne ogoniaste.
          I w życiu by Sadosi nie przyszło do głowy usypiać zwierzę tylko dlatego, że będzie inwalidą.

          Co do reszty zgadzam się w 100% już lepiej kota wyprowadzić na w miare prostą droge zdrowotną i zgłosić do fundacji albo wolontariuszy kocich niech szukają domu dla kociaka.
          Odpowiedzialnego domu!
          • edelstein Re: Wspolczuje twojemu "kotowi" 23.05.11, 14:16
            Przybij piatke, ja mialam inwalidow na peczki, mniej i bardziej poszkodowanych przez los, o kazdego walczylam i nie dalam uspic, mialam tez kocie sieroty co je pipeta karmic trzeba bylo,sztuk 5, ktorych nie moglam zatrzymac poodawalam w dobre rece, wszystkie dozyly poznej psiej i kociej starosci. No i znow placze, bo mi sie moj piesio przypomnialsad zamierzam mu zasadzic drzewko w miejscu gdzie go mama pochowala.Kopczyk ziemi to za malosad
            • sadosia75 Re: Wspolczuje twojemu "kotowi" 23.05.11, 14:26
              O to to smile Identycznie jak ja smile Zawsze coś zgarniałam z ulicy, wykarmiłam, do weta prowadzałam, do zdrowia przywracałam a później do adopcji. I tak wydawałam do adopcji, że największe biedy zostały u mnie bo już nie mogłam członka rodziny ot tak oddac komuś.
              Mam w domu jednego jedynego psa, który został kupiony. Reszta to znajdy, znajdki, podrzutki i wyrzutki.
              Nie ma co płakać choć ja wiem jak to jest. po każdej biedzie płakałam a troche ich już było. Każda upamiętniona na zdjęciach, każda ma swoją historię i każda ma morze wylanych moich łez.
              Ale z czasem człowiek uspakaja się. I znowu wqrwa ma jak czyta post " uśpić czy amputować?" bo ja o swoje zwierzaki walczyłam do ostatniej możliwości często gęsto narażając się na krytykę osób trzecich ale nie poddawałam się nigdy.
              Zwierze to obowiązek- dbania i kochania go.
              • edelstein Re: Wspolczuje twojemu "kotowi" 23.05.11, 14:36
                Moj piesio dopiero co odszedl, wiec jak czytam o tym, ze sie ktos zastanawia czy amputowac czy uspic to trzepie mna doslownie. Ja mojego psa gdy go znalazlam tachalam na dwor, bo byl tak pobity i polamany, ze sam nie mogl, a robic pod siebie nie chcial, swoja godnosc mial.Leki, rehbiltownie, skladanie do kupy, pol roku to trwalo, jak pierwszy raz wstal i ukradl calego pieczonego kurczaka to zamiast sie martwic, ze obiad nam ukradl to wszyscy sie cieszyli, ze ozdrowialbig_grin
                • sadosia75 Re: Wspolczuje twojemu "kotowi" 23.05.11, 14:39
                  I takie masz mieć wspomnienia.
                  Pamiętam każdą chwilę moich biedek. Miałam kiedyś kota na DT bieda taka, że weci się łapali za głowy. Ogon złamany, łapy połamane, żuchwa wybita, bez jednego oka, wychudzony.
                  Oj sklejałam ja go upierdliwie i się nie poddawałam. Co wydałam to wydałam ale jak kot dumnie wkroczył do łazienki i skoczył na zasłonę prysznicową drapiąć mnie przy okazji od pachy do zada to mało się nie poryczałam z radości, że wraca do siebie smile
                • landora Re: Wspolczuje twojemu "kotowi" 23.05.11, 15:31
                  Ja też nie pojmuję. Ja z moim psem po operacji spałam na materacu na podłodze, żeby się czasem nie uszkodził wskakując na tapczan (pies patrzył na mnie jak na głupia, na zasadzie "ty sobie możesz spać na podłodze, ale ja chce na kanapę!"). Pies był znoszony i wnoszony po schodach, i nikt na niego nie krzyczał, kiedy zdarzyło mu się narobić w domu - ot, starość. I jeździliśmy z nim do jedynego w mieście 24h weterynarza przez pół miasta w śnieżycy (ja z moim świeżutkim prawkiem) - jakieś to było takie oczywiste. Tak samo, jak bym się zajmowała każdym innym chorym członkiem rodziny.
                  W życiu bym nie uśpiła psa z powodu braku jednej łapy!
                • wkkr Mój pies miał raka 25.05.11, 12:27
                  potwornie spuchły mu tylne nogi i przestał chodzić.
                  Ale też miał swój honor i pod siebie robić nie chciał.
                  Szczekał i trzeba było go wynosić na dwór.... podtrzymywać...
                  ===
                  Nie usypialiśmy go bo go nie bolało a po za tym on cały czas chciał żyć... Cały czas utrzymywał kontakt... merdał ogonem gdy ktoś przychodził do niego...
                  Właściwie decyzję podjęliśmy ale on zdążyłem lekarza przywieść....
                  To był naprawdę wspaniały pies....
                  Prawie pół roku go nie ma.
              • iuscogens Re: Wspolczuje twojemu "kotowi" 23.05.11, 15:51
                sadosia75 napisała:

                I znowu wqrwa ma jak czyta post " uśpić czy
                > amputować?" bo ja o swoje zwierzaki walczyłam do ostatniej możliwości często g
                > ęsto narażając się na krytykę osób trzecich ale nie poddawałam się nigdy.
                > Zwierze to obowiązek- dbania i kochania go.

                jakby to był fejsbuk to bym nacisnęła lubię to wink kota bez nogi nigdy nie miałam, ale miałam suczkę z cięzką cukrzycą, lekarze przepowiadali jej jakieś 2 miesiące życia, sugerowali, zeby uspic, przezyla jeszcze 3 lata w całkiem dobrym stanie.

                Pinacolado, jak to nie ma komunikacji, jak dojeżdżasz do szkoły/pracy? Wybaczcie, ale kojarzy mi się moja kolezanki, która gdy jej pies umierał (i cierpiał) czekała cały dzien az jej chłopak wróci z uczelni, żeby zawiesc do weta na uspienie, bo : ona się boi jezdzić autem/ w autobusie to ciezko/ taksówka kosztuje itd. I pies się do wieczora męczył.
                Pina bierz kotkę do kontenerka i jedz do weta!
                I jak przeżyje to wszystko to ją wysterylizuj!!!!!
                • hrabina_murzyna Re: Wspolczuje twojemu "kotowi" 23.05.11, 16:00
                  iuscogens napisał:


                  > Pinacolado, jak to nie ma komunikacji, jak dojeżdżasz do szkoły/pracy? Wybaczci
                  > e, ale kojarzy mi się moja kolezanki, która gdy jej pies umierał (i cierpiał) c
                  > zekała cały dzien az jej chłopak wróci z uczelni, żeby zawiesc do weta na uspie
                  > nie, bo : ona się boi jezdzić autem/ w autobusie to ciezko/ taksówka kosztuje i
                  > td. I pies się do wieczora męczył.

                  A wyobraź sobie, że ludzie też się tak debilnie zachowują nawet wtedy jak chodzi o ludzkie życie. Mój mąż jeździł swego czasu karetką, to co mi opowiadał nie mieściło się we łbie. babka w 9 m-cu ciąży ma skurcze, karetka jedzie, chce zabrać do szpitala, a ta się nie zgadza, bo musi na męża czekać i karze karetce po 17 przyjechać jak mąż wróci. Na zdanie, ale pani może urodzić niedługo baba twierdzi, że bez męża rodzić nie będzie i podpisuje papier, że nie wyraża zgody na szpital. Chłop o dziecko się martwił to policję zawiadomił o tym wariactwie i koniec końców zabrał babę jako niepoczytalną.
                  > Pina bierz kotkę do kontenerka i jedz do weta!
                  > I jak przeżyje to wszystko to ją wysterylizuj!!!!!
        • wuika Re: Wspolczuje twojemu "kotowi" 23.05.11, 16:42
          Ja mam psiego inwalidę, bo mu się oślepło po pogryzieniu na jedno oko i nieco zwolniły reakcje. Ale tylko na jedno oko! Trzeba na niego uważać, żeby np. nie biegł tak, że po prawej stronie ma ciemną ścianę, bo w nią walnie z impetem i tyle. Widywałam wiele psich i kocich kalek, to na szczęście nie ludzie, żeby zrozumieli, że nagle mają życie ograniczone, nie tracą przez to kontaktów towarzyskich, nie popadają w depresję, bo nie są już takie piękne, trzeba się nimi nieco troskliwiej zająć podczas dochodzenia do zdrowia, a potem zwierzaki sobie radzą. Patrzą inaczej, albo chodzą inaczej, czasem jedzą inaczej, i tyle.
    • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:50
      Rany co za pytanie... Jesli staw ma naprawde zniszczony nie do uratowania (nie zrobiliscie przeswietlenia?), to amputowac. Koty biegaja na trzech nogach bez problemu.
    • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:57
      Pina mam wrażenie, że koszty operacji cię przerastają, nie masz kasy na leczenie kota to uśpij go i nie funduj sobie kolejnego zwierzaka. Ale na boga nie trzymaj go w domu bez picia, jedzenia z gnijącą łapą.
      • amoreska Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:01
        Cytatnie trzy
        > maj go w domu bez picia, jedzenia z gnijącą łapą.

        Dokładnie.
    • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 13:58
      Koty bez łapy też potrafią żyć więc nie wiem co to za pomysł z usypianiem.
      Jeśli da się ratować kota to ratować, amputować i dbać o dobre gojenie się rany.
      Usypiać w ostateczności.
      Czy wet coś dał kotu p/ bólowego? wziełąś kota do weta a ten nic? coś musiałaś dostać jak nie dostałaś nic dla kota to kopnij weta wiesz gdzie i szukaj innego.
      • pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:05
        Nic p/bólowego nie dostal od weta.

        I do edelstein: nie wiedzialam czy byl wysterylizowany bo na początku nie byl mój, moglam się domyślać tylko po pewnej operacji.
        Co do szukania- jak mam go znaleć gdy obok mnie jest cmentarz i on tam sobie przeskakuje i biega.
        Zwykle wracal po kilku godzinach.
        • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:08
          To rzeźnik a nie weterynarz!
          Szukaj innego weta, ratuj kota i natychmiast transportuj do normalnego lekarza, który zadba o zwierzę.
          Gdzie mieszkasz? Gdzie masz najbliżej? zaraz coś znajdziemy to się kota uratuje zamiast skazywać go na męczarnię albo eutanazję tylko dlatego, że wet to kretyn a ty nie potrafisz ruszyć z miejsca!
          • pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:11
            Najbliżej mam do kąkolewnicy wschodniej z tego co wiem.
            Dalej radzyń podlaski i biala podlaska
            • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:15
              Dzwoń umawiaj się szukaj transportu ( znajomi, pks, sąsiedzi, rodzina,)
              Lecznica dla zwierząt
              lek. wet. Łukasz Górniak

              Biała Podlaska, ul. Parkowa 1
              tel./fax: 083 343 27 22, tel. kom. 0605 517 882
              • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:44
                Sadosia moze masz czas podjechac i zabrac jej tego kota? Ja sie podejmuje sfinansowac jego leczenie w calosci. Ale jej nie dam ani gorsza, bo ona jest &*^%%$£wink(*.
                • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:49
                  Ja wiedziałam, że jak k...wa dam auto chłopu to mi się ono przyda! już bym siedziała w aucie i jechała chociaż trochę mam do lubelskiego!
                  Może miauowskie dziewczyny? Może się ruszy pinia i zabierze tego biedaka wreszcie do weta?


                  PINIA daj mi namiar na siebie! jak nie chcesz o kota zadbać to ja znajdę kogoś w lubelskim kto go wyratuje!
                • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:52
                  cherry.coke napisała:

                  > Sadosia moze masz czas podjechac i zabrac jej tego kota? Ja sie podejmuje sfina
                  > nsowac jego leczenie w calosci. Ale jej nie dam ani gorsza, bo ona jest &*^%%$&
                  > #163wink(*.

                  Kurcze ja bym pojechała, ale nogę zwichnęłam i nie bardzo mogę prowadzić, a chłop mi do domu za 3 dni wróci. Z Lublina daleko nie mam, z chęcią wzięłabym jeszcze kogoś ze schroniska, aby jej siłą tego kota zabrali.
                  >
                  • mamabasia Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 19:03
                    Na Pine wrzeszczycie że jak to nie zna nikogo z samochodem itp a tymczasem dokładnie to samo pokazujecie a to mąż zabrał samochód a w koło pustynia chyba a to noga skręcona...
                    • morgen_stern Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 19:46
                      Masz jakąś misję? Jeśli tak, to jaką?
                • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 15:01
                  Czy tylko ja nie widzę swojego posta czy widzą go inni czy go wycieli?
                  No żesz....
                  Gdyby wycieli to powtarzam najważniejsze
                  Pinia daj namiar na siebie jeśli o kota nie zadbasz. Znajdę kogoś z lubelskiego kto się zajmie kotem a Ty masz "problem" z głowy
            • lolinka2 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:35
              a u kogo byłaś?? byłaś może w kąkolewnicy? jeśli tak to u którego weta? pytam, bo mam w okolicy znajomego.
          • mamabasia Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:33
            Czy krowe ze złamana noga tez tak ratowalabyś czy jednak wycieczka do rzeźni?
            • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:38
              No wyobraź sobie, że bym ratowała.
              Krowa, koń, kaczka, kura. Bez różnicy! Jeśli da się ratowac zwierzę to robię to a nie siedzę na forum i zadaje idiotyczne pytania .
              A Ty ? ilu bezdomnym, cierpiącym zwierzętom pomogłaś?
              Skoro tak rozliczasz innych - rozlicz siebie.
              • mamabasia Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:45
                Tak, klepać to każdy potrafi a rosołek i kotlecik smakuje. A one też ze zwierząt "wypadkowych". Leczenie uciążliwe często stosowane u zwierząt z powodu "dobrego" serca często przynosi tylko ból i cierpienie.
                Na szczęście zaczyna się mówić też o tym w stosunku do ludzi.
                • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:48
                  O proszę... to teraz nawet wiesz co kto na obiad je?
                  No ale prosze proszę opowiedz nam o swoim dobrym rozsądnym sercu dla zwierząt.
                  Naucz nas postępować rozsądnie.
                  Bo póki co to oceniasz.
                • niutaki ja tam do weterynarza pojechalam z pisklakiem 23.05.11, 17:52
                  co zmarzl i w szybe przywalil glowa, bo pomyslalam ze jak ma kark skrecony to cierpi i ze moze wterynarz by go uspil czy cos, jakis mysikrolik to chyba byl. No taka glupia jestem....
                  • w_miare_normalna Re: ja tam do weterynarza pojechalam z pisklakiem 23.05.11, 23:52
                    jako dzieciak poszlam pieszo (jakies 3 klilometry) do weterynarza z wrobelkiem, nie mial skrzeda bodajze
                    szlam boso bo to hektar byl i nogi bolaly, w jakis pudelko mialam ptaszka
                    zanioslam do weta i odetchnelam w domu
                    a pozniej ojciec mnie sporowadzil na ziemie co robia z tego typu przypadkami i tego mu wubaczyc nie moge, ze bylam dzieckiem, a on mi to powiedzial
                    z tydzien chyba spac nie moglam uncertain
                    • jowita771 Re: ja tam do weterynarza pojechalam z pisklakiem 24.05.11, 10:37
                      Ja całkiem niedawno, ze dwa lata temu zaniosłam do weterynarza pisklę gołębie. Obejrzał ptaka i powiedział, że musi uśpić, bo bardzo chory, ale widać było, że mu przykro, łza mu się w oku zakręciła, serio. Kasy nie wziął.
                      A parę lat temu wracałam ze znajomymi z plenerowego koncertu i na naszych oczach rozpędzony samochodem debil potrącił psa. Nawet nie zwolnił. Pies był sam, to był taki młody wilczurowaty pies. Nieśliśmy go do weterynarza na rękach na zmianę, był ciężki. Było niedaleko, ale weterynarza nie było w domu, też był na koncercie. Córka po niego zadzwoniła, ale nie zdążył.
                  • 3-mamuska Re: ja tam do weterynarza pojechalam z pisklakiem 24.05.11, 19:41
                    niutaki napisała:

                    > co zmarzl i w szybe przywalil glowa, bo pomyslalam ze jak ma kark skrecony to c
                    > ierpi i ze moze wterynarz by go uspil czy cos, jakis mysikrolik to chyba byl.
                    > No taka glupia jestem....
                    Moja ciocia jezdzila po calej polsce kilkanascie lat temu ,zeby jakis lekarz poskladal nozki kanarkowi,(bo go jej syn wywalil kanarka w klatce zamknietego z 4 pietra)
                    I od razu z leczenia ptaszek poszedl do nowego domu.
        • edelstein Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:10
          Jak moim kotom udalo sie wydostac na wolnosc, to ich szukalam az znalazlam, a nie siedzialam na forum i produkowalam postyuncertain jestes nieopowiedzialna i tyle.
          Weterynarz ma mozliwosc stwierdzenia czy kot byl sterylizowany, litosci, juz dawno nie czytalam tak porrazajacego nieodpowiedzialnoscia watku. Biedny kot. Tacy ludzie jak ty, nie powinni miec zwierzat.
          • pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:13
            Teraz już wiem, że byla sterylizowana, więc nie będzie ktków.
            • edelstein Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:23
              Rychlo wczas Marychno, akurat posiadanie kotkow jest teraz najmniejszym problem., bo jak wda sie zakazenie to nie bedzie kot juz nic mial, ani zycia ani kotkow. Rusz wreszcie 4litery.
          • majenkir Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:16
            edelstein napisała:
            > Tacy ludzie jak ty, nie powinni miec zwierzat.


            A tacy weterynarze nie powinni leczyc zwierzat.
            Nosz k...a, co za idiota!! Wyslal kota do domu w takim stanie???!!!
            Licencje powinien za to stracic!
          • morgen_stern Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:17
            Cytat litosci, juz da
            > wno nie czytalam tak porrazajacego nieodpowiedzialnoscia watku. Biedny kot. Tac
            > y ludzie jak ty, nie powinni miec zwierzat.


            Ja to już nawet nic nie piszę, żeby się nie wkur..ć. Zostaw to forum, rusz tyłek i jedź do porządnego weta.
        • wrozka.remiza Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:15
          mieszkasz pod Lublinem?
          jedź tu:
          www.chironwet.lublin.pl/
          są fantastyczni, i ratują zwierzątka wszystkimi dostępnymi sposobami.
        • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:21
          pina_colada88 napisała:

          > Nic p/bólowego nie dostal od weta.

          A prosiłaś? Pewnie wet powiedział, że łapa nie do uratowania ale to kosztuje, a Ty nie musisz mieć tyle kasy. I rozumiem, ale wtedy leciałabym do schroniska i prosiła o pomoc. Tam mają weterynarzy i pewnie zrobiliby to za free.
          >
          > I do edelstein: nie wiedzialam czy byl wysterylizowany bo na początku nie byl m
          > ój, moglam się domyślać tylko po pewnej operacji.

          Jak się kota przygarnia to się z nim do weta idzie i badania robi. Jakoś mi nie przeszkadza co miesiąc z gównem do weta latać, bo tak trzeba. Bo mam zwierzę, które może się szybko zarobaczyć. A ja chcę mieć zdrowe zwierzę, bo każdy odpowiedzialny człowiek chce.

          > Co do szukania- jak mam go znaleć gdy obok mnie jest cmentarz i on tam sobie pr
          > zeskakuje i biega.

          A to na cmentarz nie można iść? Poszukać? A jak wiesz, że kot przeskakuje w takie miejsca, gdzie nie da się go znaleźć to się dba o to, aby nie przeskakiwał.

          > Zwykle wracal po kilku godzinach.

          litości, i ty nie pomyślałaś, że może mu się coś stać? I z takim wolno chodzącym kotem nie byłaś nigdy u weta. Toż on zarobaczony mógł być. Tak Pina jesteś nieodpowiedzialna i miałaś zwierzę na zasadzie jest bo jest. Za to transporter pewnie mu kupiłaś, ale szkoda, że nigdy nie użyłaś. Już czasem lepiej użyć tej siatki, ale zwierzę wyleczyć i kochać dalej.
          • edelstein Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:31
            Ma dziewucha spore problemy z odpowiedzialnoscia. Mam nadzieje, ze nie zostanie matka, bo bedziemy mieli wysyp watkow pt. co robic, moje dziecko ma zlamana noge, guza na czole itd.
            Biedyn kot sie meczy, a on sobie pogaduchy urzadza...napisalabym co mysle, ale by mnie wycielitongue_out
    • lilly_about Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 14:23
      Czy ty jesteś poważna? Kot ma wyrwaną nogę, a ty sobie porad na forum szukasz? Wyrwij sobie nogę i zapytaj w necie, co robić.
    • hrabina_murzyna Ale ty wygodna jesteś 23.05.11, 14:36
      Tak Pina wygodna jesteś jak diabli. Tu za daleko, tam za daleko, tu trzeba dojechać, ale kotka to się chciało mieć. Dla mnie niepojęte. Ja dwa tygodnie temu, w biały dzień musiałam zwierzę do weta zawieźć. A mam zwierzę dla którego temperatura min. to 27 stopni, a na dworze było 18. Więc jako odpowiedzialna osoba założyłam zimową, puchową kurtkę, zwierza wsadziłam w pudełko po butach, a to pudełko pod tą swoją kurtkę i w taxi do weta. Wiesz jak się ludzie na mnie gapili? Jak na idiotkę. Wiesz jak mi było gorąco i jak się spociłam latając w tej kurtce od jednej kliniki do drugiej>? Ale mi to nie przeszkadzało, bo ja się w domu umyję, ludzie najwyżej napiszą na forum o napotkanej idiotce, a zwierzak może nie przeżyć niskich temperatur. Tak więc Pina zwierzaki trzeba kochać jak dzieci i jak jest potrzeba to i piechotą bym szła te 15 km, ale kotu bym pomogła.
      • niutaki pina! do k...y jasnej 23.05.11, 14:43
        rusz dupe, zalatw jakis transport, nie wierze ze nie znasz nikogo z samochodem!
      • mama-nastolatki Amputowac 23.05.11, 14:44
        Ja poszla bym do innego weta zeby sie dowiedziec czy napewno nozki nie mozna uratowac.
        Maja do wyboru uspienie czy amputacje wybrala bym amputacje.Widzialam kiedys kota z amputowana przednia lapa radzil sobie siwetnie.Trzymam kciuki za kotka.
    • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 15:05
      doprawdy zajebiste! Na ilu forach jeszcze trzeba się radzić, aby zdecydować mieć kota czy nie mieć kota?
    • gladys_g Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 15:09
      jeden z moich kotów żyje bez prawej przedniej łapy

      daje radę bezproblemowo, nawet lewe ucho jest sobie w stanie umyć
      • kotka.zielonooka Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 15:23
        Przestaj durna pipo !!! łapać kota za uszkodzoną nogę i rusz tłuste dupsko z netu !!!!- i marsz z ciepiacym kotem do lekarza!
        I puknij się mocno - kot cierpi, ma moze wyrwaną łapę a ta siedzi pożal się boże odpowiedzialna właścicielka rozwaliła się na forum i dywaguje via net co zrobić (plus diagnoza na oko że "nie ma obrażeń wewnętrznych)

        Nigdy cie pina nie lubiłam - ale teraz to mam ochote ci dac z plaskacza, serio!
        • kota_marcowa Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 15:47
          > Nigdy cie pina nie lubiłam - ale teraz to mam ochote ci dac z plaskacza, serio!
          >
          Podpisuję się pod tym.
          Jak czytam albo oglądam o znęcaniu się nad zwięrzętami to mi się normalnie płakać chce.
          Pracuję z taką prymitywną ci..pą, halo sralo bułkę przez bibułkę, wielka pani, której szczeniaka potrącił samochód i ta przylazła do pracy i mówi, że psina ma chyba obie łapy połamane, ale co tam albo przeżyje albo nie. No wszyscy oczy jak 5 złotych, że jak to, nie zabrała go do weterynarza? A tej się wyrwało" do weteryniorza? weteryniorz to nie lekorz"(wymowa dosłowna, laska na codzień mówi poprawnie, ale to jej się chyba ze zdziwienia wyrwało) i że co z tego, że go boli, przecież to tylko pies.
          Zabrała go do weta, ale nie dlatego, że jej było żal psa, tylko przestraszyła się odrzucenia w miejscu pracy.
          • kota_marcowa Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 15:51
            I jednak mnóstwo prawdy jest w przysłowiu, że "człowiek ze wsi wyjdzie, wieś z człowieka nigdy".
            Nie chodzi tu oczywiście o mieszkających na wsi, tylko totalny, mentalny prymitywizm.
          • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 15:56
            Jest taki fajny program na animal planet. Policja dla zwierząt jeździ i zabiera zaniedbane zwierzaki, właściciel staje przed sądem. Teraz naprawdę żałuję, że w Polsce nie ma takiej policji dla zwierząt. Od razu bym Cię kazała namierzyć i jechać im po to biedne zwierzątko. A ciebie to powinni za kraty wsadzić i o suchym pysku z miesiąc trzymać. Jak nie masz kasy na leczenie to powiedz otwarcie a nie sratu tatu. Wtedy jakoś by się poradziło, znalazło weta co kota za free wyleczy. Zresztą ty Pina działasz ludziom tak na nerwy, że tylko ze względu na tego kota bym ci pomogła, bo ciebie osobiście nie znoszę.
            • lelija05 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 16:06
              Chyba w sobotę była Uwaga o gościu, który ratuje zwierzęta z rąk ich właścicieli. Całe swoje życie temu podporządkował.
              • czar_bajry Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 16:14
                Pina czy już Ci napisały żebyś lepiej siebie uśpiła?
                Serio pytam, nie chce mi się czytać tej jatki.

                Ja bym poszła jeszcze do innego weta i poradziła się co robić.
                Wydaje mi się, że kot z amputowaną nogą sobie poradzi. Bardziej mnie martwi iż kot nie dostał żadnej kroplówki, zastrzyku ani pomocy 9 tak przynajmniej zrozumiałam). W sytuacji poważnych urazów to kota trzeba z szoku wyprowadzić bo to on jest bardziej niebezpieczny niż obrażenia.
                A wet który pozostawia zwierzę same sobie to jakiś konował a nie wet.
            • kota_marcowa Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 16:17
              Podejrzewam, że nie uśpiła tego kota jeszcze, tylko dlatego, że to TEŻ KOSZTUJE.
              • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 16:27
                kota_marcowa napisała:

                > Podejrzewam, że nie uśpiła tego kota jeszcze, tylko dlatego, że to TEŻ KOSZTUJE
                > .

                Dokładnie tak. Ale jak się nie ma kasy to się nie udaje, że się chce jak najlepiej. Trzeba było u weta podjąć decyzję czy mnie stać na leczenie czy na uśpienie. A jak się już nie ma ani na jedno ani na drugie to się zwierząt nie przygarnia, a nie liczy, że może jakoś przeżyje a jak nie to zdechnie.
              • amoreska Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 16:53
                Czyli najtaniej będzie, jak kot sam zdechnie uncertain ?
                • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:00
                  Obawiam się, że Pina na to liczysad
              • mamabasia Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 19:37
                A operacje za free robia, akurat.
    • imasumak Ja bym leczyła 23.05.11, 16:04

      • k1234561 Re: Ja bym leczyła 23.05.11, 16:27
        Jajca sobie dziewucha robi i tyle.
        Trzeba być ostanią idiotką,żeby kota z wyrwaną,martwą łapą trzymać w domu,patrzeć jak cierpi i jeszcze posty pisać.Weź się dziewczyno do jakiejś roboty,bo widać,że ci zajęcia brakuje.
        • morgen_stern Re: Ja bym leczyła 23.05.11, 16:43
          Cytatk1234561 napisała:

          > Jajca sobie dziewucha robi i tyle.
          > Trzeba być ostanią idiotką,żeby kota z wyrwaną,martwą łapą trzymać w domu,patrz
          > eć jak cierpi i jeszcze posty pisać.Weź się dziewczyno do jakiejś roboty,bo wid
          > ać,że ci zajęcia brakuje.


          Muszę cię rozczarować. Pina tak ma NAPRAWDĘ. Niestety.
        • gazeta_mi_placi Re: Ja bym leczyła 23.05.11, 17:17
          Może to troll?
    • kosheen4 cokolwiek, byle szybko 23.05.11, 16:17
      kot bez nóżki, albo z bezwładnymi nóżkami może sobie świetnie dawać radę:
      www.google.pl/search?sourceid=chrome&ie=UTF-8&q=kot+pan+sowa
      zrób coś SZYBKO, żeby kot przestał cierpieć.
    • amoreska Nawet komuś, kto nie ma kota 23.05.11, 16:42
      przykro się czyta ten wątek uncertain.
      Jak kogoś nie stać na kota ( finansowo czy organizacyjnie), to nie powinien go mieć.

      Wylecz kota.
      • mamabasia Re: Nawet komuś, kto nie ma kota 23.05.11, 17:31
        A jak kot się przypląta?
        Zwierzę to zwierzę. Dreczenie go w imię własnego poczucia dobrego uczynku jest wstretne.
        Lekarz wie kiedy sugerować eutanazję.
        • imasumak Re: Nawet komuś, kto nie ma kota 23.05.11, 22:10
          mamabasia napisała:

          Lekarz wie kiedy sugerować eutanazję.

          Ale lekarz nic takiego nie sugerował.
    • szyszunia11 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 16:51
      jesteś za sytuację odpowiedzialna - musisz działać i to szybko!
      decyzję podejmij wspólnie z weterynarzem, ja tez kiedyś stanęłam wobec podobnego dylematu i uśpiliśmy moja ukochaną kotkę po prostu po to, by zaoszczędzić jej cierpienia. Wiem, że to była właściwa decyzja, właśnie takim kryterium oszczędzenia cierpienia bym się kierowała. I proszę daj znać, jak już sprawę (w jakikolwiek sposób) załatwisz...
      • marcelekk Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:17
        OMG dawno takiego wysypu agresji i braku kultury nie widziałam w żadnym wątku.
        Rozumiem, że możecie nie popierać zachowania autorki wątku - ja też nie popieram. Sama mam kochanego piesia i jak coś mu odpukać dolega to wariuję lece do weta. Ale do cholery szanujmy sie wzajemnie...

        Co to w ogóle za teksty - nie wierzę że nie masz nikogo z samochodem. A musi mieć ? Ja też nie mam samochodu ani żadnych znajomych z samochodem... Trudno tak czasem bywa. Ale ja mieszkam w mieście i mogę sobie pojechać autobusem. Co do taksówki to np. mojego psa by do niej nie wpuścili, fatalnie się zachowuje w samochodach i tyle.

        Potem jakiś najazd, że nie wie czy kot sterylizowany - a skąd ma wiedziec jak to nie jej kot od urodzenia ? To że weterynarz kiepski to też jej wina ?

        Dziewczyna widać że nie wie co zrobić, pisze posta a tu sama agresja i jeszcze jakieś prostackie teksty o ruszaniu tłustej dupy... A weź ty się jeden pasztecie z drugim przeglądnij w lustrze, skąd w ogóle wiesz jak ona wygląda ? ŻENADA !

        Wiadomo należy dziewczynie zwrócić uwagę, że bardzo źle z tym kotem robi i powinna wziąć się do działania zamiast pisać na forum, ale można to zrobic kulturalnie chyba prawda ?
    • katia.seitz Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:05
      Pina, bardzo cię proszę w imię dobra tego zwierzaka. Podaj dziewczynom (sadosi75, hrabina_murzyna) namiary do siebie.
      Jak ty nie czujesz się na siłach zająć się kotem - znajdą się ludzie, którzy to zrobią. Kot jest w tej chwili najważniejszy.
      • pina_colada88 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:25
        Wbrew temu co piszą niektóre, że nie uśpię bo to kosztuje to figa z makiem.
        Gdyby chciala to bym zrobila to.
        Takie propozycje dal mi wet i myślalam, że dobrze robię pytając was o radę.
        Aha, widać jak dobrze.

        Dla wiadomości: kot już od prawie 2 godzin jest w lecznicy, mial operacje, zostanie jeszcze na obserwację- nie wiem ile.
        A i mnie zjechalyście, a a jakoś w wątku semidy o szukaniu domu dla psa pisalyście o uspaniu szczeniaków bo to humanitarne.
        • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:27
          No i super, dobrze zrobilas, brawo!
          • czar_bajry Pina 23.05.11, 23:47
            sama się podłożyłaś, wydawać by się mogło, że już trochę to forum poznałaś.
            Jak dziecko...
        • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:31
          Usypianie ślepego miotu ( bo pewnie o to chodzi ) jest legalne, humanitarne i jest rozsądnym choć bolesnym doświadczeniem.

          Co do kota : najważniejsze, że jest po zabiegu. teraz kwestia tego jak będzie dochodzić do siebie. Gdybyś potrzebowała porady przy inwalidzie to daj znać. Jakieś doświadczenie w tym mam.
          • verdana Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:39
            Legalne i rozsadne być może. Humanitarne na pewno nie. Odbiera sie zwierzętom sznse na życie.
            • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:46
              Verdana to co zrobić z sunią, która ma 7 szczeniąt ślepych i jest bezdomna?
              co z tymi szczeniakami? kto je adoptuje? kto weźmie psy? kto się nimi zajmie? kto będzie je utrzymywał?
              wiesz ile czasu czeka sie na adopcję psa w typie rasy? a wiesz, że bezrasowce mają znacznie mniejsze szanse na dom a dużo większe szanse na bezdomność.
              • verdana Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 18:02
                Uśpić, oczywiście.
                Ale nie twierdzić,z e to humanitarne, tylko, ze konieczne.
        • katia.seitz Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:36
          Pina,

          to dobrze, że kotka była operowana.
          Nie koncentruj się teraz na tym, kto cię zjechał i dlaczego - ważne jest zdrowie kota.
          Wiele kociaków bardzo dobrze funkcjonuje o trzech łapkach. Trzymam kciuki, aby i tu wszystko było w porządku.
          Jeśli potrzebowałabyś pomocy (także finansowej), to daj znać na pocztę gazetową.
        • amoreska Dobrze zrobiłaś 23.05.11, 17:54
          n/t
    • sadosia75 Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:10
      Znajdzie się ktoś kto tego kota weźmie od Ciebie ( bez żadnych konsekwencji, bez żadnych nieprzyjemności dla Ciebie chodzi tylko o kota ) i zajmie się kotem tak jak należy.
      Podaj mi namiary na siebie na mailu. Ktoś się zgłosi po kota i tyle. Niczego więcej od Ciebie nie będą chcieli.
      • marcelekk Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:19
        OMG dawno takiego wysypu agresji i braku kultury nie widziałam w żadnym wątku.
        Rozumiem, że możecie nie popierać zachowania autorki wątku - ja też nie popieram. Sama mam kochanego piesia i jak coś mu odpukać dolega to wariuję lece do weta. Ale do cholery szanujmy sie wzajemnie...

        Co to w ogóle za teksty - nie wierzę że nie masz nikogo z samochodem. A musi mieć ? Ja też nie mam samochodu ani żadnych znajomych z samochodem... Trudno tak czasem bywa. Ale ja mieszkam w mieście i mogę sobie pojechać autobusem. Co do taksówki to np. mojego psa by do niej nie wpuścili, fatalnie się zachowuje w samochodach i tyle.

        Potem jakiś najazd, że nie wie czy kot sterylizowany - a skąd ma wiedziec jak to nie jej kot od urodzenia ? To że weterynarz kiepski to też jej wina ?

        Dziewczyna widać że nie wie co zrobić, pisze posta a tu sama agresja i jeszcze jakieś prostackie teksty o ruszaniu tłustej dupy... A weź ty się jeden pasztecie z drugim przeglądnij w lustrze, skąd w ogóle wiesz jak ona wygląda ? ŻENADA !

        Wiadomo należy dziewczynie zwrócić uwagę, że bardzo źle z tym kotem robi i powinna wziąć się do działania zamiast pisać na forum, ale można to zrobic kulturalnie chyba prawda ?
        • verdana Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:27
          Z przykroscią sie zgadzam. Z przykrością, bo cholernie żal mi kota.
          Gdyby dziewczna rzeczywiscie się nie ruszyla i nie poszła do weta, no, to agresja byłaby zrozumiała. Ale poszła i to od razu. To, ze trafila na idiotę, ktory kotu nie dał nic przeciwbolowego, nie skierował do własciwej lecznicy, nie powiedział, czy koty dają sobie radę bez lapy - to nie wina dziewczyny. Owszem, mam mordercze uczucia, ale wobec tego konowała.
          • jowita771 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:41
            Zgadzam się z Verdaną. Wsiadłyście trochę przesadnie na Pinę. Była u weterynarza, a on w sumie jej nic konkretnego nie powiedział, nawet pewnie nie powiedział, że kota boli, bo by dał coś przeciwbólowego. Skąd ktoś ma wiedzieć, że weterynarz się myli?
            • cherry.coke Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:44
              A to swoja droga. Ale zeby wziac do domu kota z wyraznym powaznym urazem tak bez lekow, bez diagnozy, to hmmm mozna to litosciwie wytlumaczyc jedynie szokiem.
              • verdana Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:48
                Nie. Brakiem doswiadczenia i zaufaniem, ze bylo się u weterynarza, a nie idioty.
                Niestety, lekarzom ludzie ufaja - nie tylko zwierzeta czasem źle na tym wychodzą.
                • cherry.coke Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:51
                  No dajze spokoj, mowimy o wyrwanej lapie, a nie nalocie na jezyku...
                  • verdana Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:03
                    Lekarz nic nie zrobił, dziewczyna pyta o radę.
                    Co w tym złego? Musi się znać na tym, co podaje się choremu kotu?
                    • iuscogens Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:10
                      Verdano szalejesz wink
                      No nie wierzę, ze uważasz, ze nie ma w tym nic dziwnego, ze kotu z wyrwaną nogą (podobno martwą), który okazuje ból nie daje się nawet środka przeciwbólowego. Koty naprawdę tez czują ból, tu nie trzeba być lekarzem, żeby to wiedzieć. To oczywiscie nie zmienia faktu, że lekarz to idiota.
                      • asia_i_p Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 24.05.11, 18:10
                        Można wiedzieć, że kota boli, ale nie wiedzieć, że można mu podać śroki przeciwbólowe. Ja nie wpadłam, że mojemu psu po wybudzeniu z narkozy mogę podać środek przeciwbólowy, dopóki mi tego weterynarz nie powiedział - wcześniej uznałabym, że to za małe ciałko na taką dawkę chemii.
                    • cherry.coke Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:16
                      Yyy no nie wiem, moze przeceniam ludzkosc, ale wydaje mi sie, ze przecietna intelektualnie jednostka powinna byc swiadoma tego, ze:
                      - zniszczony, zmiazdzony staw (u kogokolwiek) wymaga dzialania, a nie kontemplacji ofiary
                      - powoduje ogromne cierpienie, z czym wypadaloby cos zrobic
                      - i stanowi zagrozenie dla zycia, jw.
                      Nawet weterynarz idiota nie powoduje chyba wylaczenia mozgu?
                      • hrabina_murzyna Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:22
                        Dokładnie tak. Jak się poszło do weterynarza to wypadało mu podstawowe pytania zadać. Czy kota boli? Jak boli to poprosić o leki p/bólowe. Czy na 3 łapach kot może chodzić? Jakie są możliwości leczenia? Jak wet zaufania nie wzbudził to zabierać kota i jechać do innego, a nie na forum lecieć i sierotę z siebie robić, bo tu daleko, a tam niewygodnie.
                        • verdana Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:27
                          Jak by dziewcznie wyłaczyło mózg, to by nie pytała na forum, co robic.
                          A weterynarz -idiota usypia czujność. Naprawdę, jak wraca sie od weterynarza, który nawet nie wspomniał o środkach przeciwbolowych, to MOŻNA nie wiedzieć, ze się takie kotom podaje, czy że się podaje w takim stanie zdrowia. Nie mówiąc już o tym, ze ja sama nie miałabym pojecia, co kotu podać i czy wolno przed ew. operacją.
                          Przed operacją mojego kota (złamana łpa) zabroniono mu podawać cokolwiek.
                          • cherry.coke Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:39
                            Sadzac po reszcie informacji podanych a propos traktowania kota (przed i po urazie), to ten weterynarz mogl nie byc takim idiota, jakim go przedstawiono. O ile w ogole byl.
                            • hrabina_murzyna Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 19:11
                              O ile w ogóle był albo o ile w ogóle jest. Ja tam naiwna nie jestem i poważnie się zastanawiam czy kot żyje i trafił do weterynarza. Jakoś tak od razu wiedziałam, że za dwie-trzy godziny pojawi się wącik o tym jak to się o zdrowie kota zadbało.
            • sadosia75 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:44
              Jowita... wyrwana łapa boli. Serio smile nie trzeba być wetem, żeby się domyślać oczywistej oczywistości.
              • echtom Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:28
                > Jowita... wyrwana łapa boli.

                Przy przerwanych splotach nerwowych i braku czucia też? Przynieśli mi kiedyś kociaka z wyrwaną łapą, który nie zdradzał żadnych oznak cierpienia i normalnie funkcjonował.
        • iuscogens Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:35
          marcelekk napisał:
          Potem jakiś najazd, że nie wie czy kot sterylizowany - a skąd ma wiedziec jak
          > to nie jej kot od urodzenia ? To że weterynarz kiepski to też jej wina ?

          tutaj się absolutnie nie zgodzę, jak się znajduje zwierzaka, szczególnie płci żeńskiej, szczególnie kota, który będzie wypuszczany to stwierdzenie czy zwierzak jest kastrowany/sterylizowany to powinna być pierwsza rzecz do zrobienia. Mam nadzieję, że dozyję takich czasów, że to bedzie dla wszystkich oczywiste. Zreszta pina tą kotkę ma jakis czas, to chyba zauważyła czy sterylizowana czy nie.
        • sadosia75 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:43
          To kot. Nie pies. Kota wsadzasz do transportera i jedziesz. taksówką, autem, autobusem, samolotem lecisz czy helikopterem. Bez różnicy.
          5 lat temu mój pies rozwalił sobie łapę na spacerze. Miałam wtedy prawie roczne dziecko i co? i psa do wózka, dziecko na ręcę i ejla 3 km w jedną stronę .
          Da się? no jak się chce to się da.

          Jak można nie wiedzieć czy kotka jest sterylizowana? mieszka z nią 6 lat!!! nie miesiąc nie dwa a 6 lat! w ciągu tych 6 lat jeśli nie była sterylizowana na bank by miała ruję. no wybacz... tego nie da się przegapić.
          • pina_colada88 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:48
            Dlaczego?
            Bo ukrywano przede mną fakt, że byla sterylizowana.
            Babcia nie chciala kotków więc po cichu zalatwila operację a nam wmówila pogryzienie.
            Więc sorry, podejrzewalam że byla, ale do dziś na 100% nie wiedzialam
            • sadosia75 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:52
              Pina kotka,która nie przeszła sterylizacji dumnie, żałośnie, głośno, bardzo głosno praktycznie 20 godzina dobę INFORMUJE swoim miauczeniem, zachowaniem człowieka o tym, że ma ruję.


              Serio tego nie da się przegapić. Takie zachowanie chyba nie jest codziennym zachowaniem kota + miauczenie. wieczne miauczenie.
            • iuscogens Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:53
              pina_colada88 napisała:

              > Dlaczego?
              > Bo ukrywano przede mną fakt, że byla sterylizowana.
              > Babcia nie chciala kotków więc po cichu zalatwila operację a nam wmówila pogryz
              > ienie.
              > Więc sorry, podejrzewalam że byla, ale do dziś na 100% nie wiedzialam

              pina wybacz ale nie rozumiem, wmawiano Ci, ze nie ma małych bo jest pogryziona??
              No jakby nie była wysterylizowana to byś srednio dwa razy na rok 5 małych kotów miała, no innej opcji nie ma.
              I dziękuj babci, że wysterylizowała, to akurat bardzo dobra decyzja.
            • ola Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:10

              brak ruji nie wzbudził w tobie żadnych podejrzeń?
            • hrabina_murzyna Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:10
              Sory Pina, ale 80-letnia babcia załatwiła steryzlizację, a Ty młoda dziewczyna nie umiałaś podjąć decyzji leczyć czy usypiać? I jakoś nie rozumiem po co była ta tajemnica. Ale nawet jak to ukryto przed Tobą, to nic nie zmienia faktu, że Ty osobiście się kotem nie interesowałaś. jakbyś się interesowała i chodziła później do weta to wiedziałabyś, że kot wysterylizowany.
      • cherry.coke Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:21
        Sadosia jestes wielka. Jesli beda wydatki to serio pisz do mnie.
        • sadosia75 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:28
          Cherry jeśli znajdę już konkretną osobę z Lubelskiego i będe miała namiar na Pinę i ktoś kota weźmie to na bank się zgłoszę wink
          • pina_colada88 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:39
            Sadosia, po co Ci namiary na mnie, skoro kot już bezpieczny po opeacji

            I z calkiem innej strony: po co wolontariusze, żeby go odebrać i do schroniska oddać?
            • jowita771 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:42
              Pina, nie denerwuj się, nikt Ci kota nie zabiera.
              • pina_colada88 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:45
                Jowita, ja już nie wiem co myśleć, nie dość, że bylam rozstrzęsiona, w szoku stanem kota, jego bólem to jeszcze gdy odezwalam się po radę wyzwano mnie od nie wiem ko
                • verdana Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:49
                  Też nie bardzo to rozumiem. Zapytałaś , czy warto ratować kota, jakie będzie jego życie na trzech lapach.
                  To nie jest bezsensowne pytanie, gdy trzeba podjąć decyzję.
                  • triss_merigold6 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:11
                    No dokładnie. To nie jest bezsensowne pytanie.
                    Kiedy mój pies miał już bardzo duże problemy z kręgosłupem i wstawaniem oraz chodzeniem po schodach, pytałam jakie są rokowania po ewentualnej operacji i ile trwa jakie takie dojście do zdrowia. I nie zdecydowałam się na operację, bo opcja wynoszenia na dwór kilka razy dziennie psa ważącego 50 kg, była niemożliwa do zrealizowania.
                    • hrabina_murzyna Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:18
                      Ale chyba nie siedziałaś Triss na forumie i nie gdybałaś co zrobić, a pies obok zdychał? Ja rozumiem jak choroba się ciągnie i właściciel gdyba nad najlepszym rozwiązaniem, ale tutaj? tutaj był wypadek i trzebabyło działać dość szybko. Skoro koszty nie miały znaczenia to było od razu decydować tak czy siak. I weta zapytać czy kot sobie poradzi na 3 łapach.
                      • cherry.coke Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:22
                        Zwlaszcza, ze wrzucenie w gugla "kot po amputacji" trwa 5 sekund, a sczytanie paru pierwszych linkow do kwadransa.
                    • sadosia75 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:19
                      Triss a porad szukałaś na forum? I to w momencie jak pies leżał, nie był w stanie jeśc i pić i bolało go przeraźliwie?
                      • triss_merigold6 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:25
                        Nie, bo problem narastał stopniowo. Zdecydowałam się na uśpienie psa. Z dużym żalem, ale był to najrozsądniejsze wyjście.
                        Kota w takim stanie jak opisuje Pina też bym uśpiła. Może Wam wydawać się to mało humanitarne ale IMO jest rozsądne, nie jestem zwolenniczką przedłużania zwierzętom życia za wszelką cenę.
                        • sadosia75 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:27
                          Przedłużanie życia ? Amputacja to nie jest przedłużanie życia. A szczepienia? a ratowanie psa z babeszjozą? to też przedłużanie życia?
                          To podstawowa pomoc weterynaryjna jaką możemy zapewnić swojemu zwierzęciu.
                          Kot nie jest chory. Kot uległ wypadkowi i kotu należy pomóc.
                          • triss_merigold6 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:38
                            Owszem, amputacja jest przedłużaniem życie, o ile rozumiem wątek to bez tej amputacji kot zdechnie najprawdopodobniej.
                            Zwierzę po amputacji kończyny wymaga jakiejś rehabilitacji, nie? Jeżdżenia na kontrole, podawania leków, pilnowania, żeby sobie nie lizał rany etc. to wymaga czasu, kasy i logistyki dojazdowej (w przypadku Piny). Ja bym uśpiła na miejscu u weta, ale nie musisz się ze mną zgadzać.
                            • cherry.coke Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:44
                              Z ropomaciczem tez bys suke zostawila? Przeciez bez pomocy zdechnie, po co jej przedluzac zycie.

                              Akurat amputacje zwierzaki znosza calkiem niezle, biegaja jeszcze z opatrunkiem. Znalam psa boksera z lapa amputowana po tym, jak pogryzl go wiekszy pies. Biegal sobie swobodnie bez wiekszego problemu. Nie mogl jej zadrzec do sikania i tyle.
                              • triss_merigold6 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:49
                                Nigdy nie miałam suki, o ile wiem od znajomych to ropomacicze się leczy ale nie wnikałam jak jest to skomplikowane i jakie są rokowania.
                                Napisałam uprzejmie, że ja bym uśpiła i nie każdy musi się ze mną zgadzać.
                            • sadosia75 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:49
                              Rehabilitacji? Hmmm nie do końca. Moje koty po zabiegach w ciągu 3-4 godzin po pełnym wybudzeniu już rozrabiały. Inne kocie amputanty też podobnie reagowały. W sumie jedynym problemem była zmiana opatrunku. Kot chce się bawić albo nie lubi zmian opatrunku i ucieka a Ty gonisz go z bandażem w ręku. Ot i po wsiemu.
                              Kot musi się ruszać, żeby uczyć się nowego sposobu poruszania.
                              Rany nie będzie lizał bo ma gruby opatrunek. Dostanie pewnie leki i wizyta kontrolna.
                              I wszystko. mimo, że to dość poważna ingerencja w ciało zwierzęcia to jednak dochodzenie do siebie po zabiegu jest pestką.
                            • imasumak Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 22:21
                              triss_merigold6 napisała:

                              Owszem, amputacja jest przedłużaniem życie, o ile rozumiem wątek to bez tej amputacji kot zdechnie najprawdopodobniej.


                              Podobnie jest w przypadku ludzi, gdy np komuś zmiażdży nogę.
                              Generalnie gojenie amputowanej kończyny u kota to pestka. Nie usypiałabym zwierzaka tylko dlatego, że miał wypadek i nie będzie po nim już całkiem sprawny.

                              kliknij
                              jeśli chcesz nakarmić zwierzaka w schronisku
                        • hrabina_murzyna Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:29
                          ja też nie jestem. Jeśli bym wiedziała, że nie jestem w stanie dostosować siebie i swojego życia do chorego kota to uśpiłabym. Skoro nie mam możliwości, aby z kota zrobić "domowca", zająć się nim po operacji to nie amputuję mu nogi, bo wiem, że na podwórku sobie nie poradzi. Ale jakiej bym decyzji nie podjęła to nie pozwoliłabym kotu cierpieć, aby poforumować.
                • hrabina_murzyna Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:14
                  Ale po jaką radę Ty się odezwałaś dziewczyno? Tu nie było czasu na siedzenie w necie i czekanie ile osób zagłosuje i jaką decyzję podejmie większość to i ja tak zrobię. Kotu nie pomogłaś, forumowałaś sobie a kot leżał bez picia i jedzenia, oględziny łapy mu jeszcze zrobiłaś, a doskonale wiedziałaś, że łapa boli. Nieodpowiedzialna Pina jesteś i żadne Twoje tłumaczenia tego nie zmienią. I nie rób z siebie roztrzęsionej i zszokowanej sieroty.
                • gazeta_mi_placi Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 20:27
                  Po co Ci kot jak nie potrafisz zadbać o niego? Może najpierw zacznij od hodowli roślin doniczkowych, na początek polecam kaktusy, rośliny dostosowane do Twojej dbałości o inne żywe organizmy.
            • hrabina_murzyna Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:06
              Ano po to wolontariusze moja droga, aby w tym schronisku albo kota uśpić albo wyleczyć skoro właścicielka o to nie zadbała. Lepiej być kotem po amputacji w schronisku niż kotem obolałym, z gangrena, głodnym i spragnionym u właściciela.
            • lusitania2 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 18:45
              pina_colada88 napisała:

              > Sadosia, po co Ci namiary na mnie, skoro kot już bezpieczny po opeacji
              >

              Ze względu nacierpiące zwierzę pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że to prawda.
              Ty sama, pinacolada, masz niestety wystarczająco długą i niepiękną forumową historię, żeby ci można było uwierzyć na słowo.
      • iuscogens Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 23.05.11, 17:28
        Ja bym się kwestii kasy nie czepiała i rozumiem, że pina może po prostu nie mieć kasy na leczenie, młoda jest, nie wiem czy już pracuje, a leczenie nie jest tanie. Jakby adoptowali zwierzaki mieli tylko Ci, którzy mają sporo kasy to pewnie byśmy mieli z 50% więcej bezdomnych. Tym bardziej, że jak ktoś "siedzi" w bezdomnych zwierzakach to wie, że nie ma takiej kwoty, która byłaby wystarczająca, żeby pomóc wszystkim, a często gęsto osoby, które się zwierzakami zajmują nawet w ramach różnych zorganizowanych inicjatyw do tego sporo dokładają, mam przykład ze swojego podwórka, przetarg w gminie na karmę w maju, a poprzedni przydział kończy się w grudniu. A te 5 miesięcy?? Nie powie się psom, czekajcie kochane do maja, teraz nie ma kasy, żyjcie energia z kosmosu wink
        Niemniej proponuje rozejrzeć się po okolicznych ngosach zwierzęcych, może da się załatwić jakiś talon na leczenie, albo jakąś zbiórkę zrobić? A najlepiej pożyczyć kasę i potem próbować jakoś kombinować, może ktoś wesprze?
      • asia_i_p Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 24.05.11, 13:01
        Sadosia, bez urazy, ale po tym wątku na miejscu Piny nie tylko nie podałabym bliższych namiarów, ale także bardzo bym żałowała, że podałam miasto. Bałabym się, że ktoś przyjedzie i mnie pobije.
        • sadosia75 Re: Pina szukam wolontariuszy dla Twojego kota! 24.05.11, 13:48
          Tak pobije, a później sprzeda narządy na czarnym rynku, żeby zapewnić bezdomnym zwierzętom kase na jedzenie....
          proooooooooosze cię.... co za bzdury.
    • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:20
      schronisko-zwierzaki.lublin.pl/
      Zadzwoń tam i pogadaj. powiedz, że nie stać cię na leczenie kota, a chcesz mu pomóc. Albo powiedz, że kota znalazłaś i jest w ciężkim stanie. Zawsze to lepsze niż czekać i patrzeć jak kot zdycha.
    • mamabasia Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 17:41
      Gdyby to tyczyło sie mojego kota kazałabym lapę amputować z założeniem ze będzie to musiał być kot niewychodzący. Dla kota wychodzacego to czesto szybka śmierć.
    • ola Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 18:07

      bez gadania zrobić to, co radzi lekarz.
      Kiedy radzi jakoś mało rozsądnie, poradzić się innego lekarza.
      Pisałam juz w innym wątku - moje psy, zwłaszcza na starość, przechodziły wiele zabiegów, operacji. JEdna była leczona na ropomacicze, inna miała wycinany nowotwór na czaszce (operacja wykonywana przez okulistę i neurochirurga razem), potem przeszła chemioterapię.
      Nie zostawiłabym swojego zwierzęcia bez pomocy. Walczyłabym do momentu, kiedy jest nadzieja, że z tego wyjdzie.
      Dla mnie mój pies jest jak trzecie dziecko. A przeciez nie będe się zastanawiać, wytrzeć nos czy zabić?
      • papalaya 140 wpisów 23.05.11, 18:34
        na temat tego co zrobić ze zwierzakiem i jego urwaną nogą

        chore

        iddźcie się przewietrzyć na nabożeństwo majowe, siedzenie dzień w dzień w zaduchu przed kompem bije wam w dekiel
        • hrabina_murzyna Re: 140 wpisów 23.05.11, 18:37
          papalaya napisała:

          > na temat tego co zrobić ze zwierzakiem i jego urwaną nogą
          >
          > chore
          >
          > iddźcie się przewietrzyć na nabożeństwo majowe, siedzenie dzień w dzień w zaduc
          > hu przed kompem bije wam w dekiel

          jasne, lepiej się za kota pomodlićbig_grin
          >
        • sadosia75 Re: 140 wpisów 23.05.11, 18:38
          U mnie nie ma majowego... więc sobie posiedzę przed kompem.
          • gazeta_mi_placi Re: 140 wpisów 23.05.11, 18:45
            A ja jednocześnie siedzę przed kompem i się wietrzę bo mam bezprzewodowy net big_grin
            A gdyby kościół był 200 metrów bliżej i nabożeństwa majowego bym przy tym wysłuchała big_grin
        • nangaparbat3 papalaya 23.05.11, 19:13
          Ale właściwie to o co ci chodzi?
    • nerri Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 18:43
      Dobrze,że zoperowałaś kota.

      Źle,że zamiast szukać od razu kogoś kto się nim zajmie,zadawałaś głupie pytania na forumuncertain
      Nie wiem jakiej reakcji się spodziewałaś...
      Na szczęście(dla kota) w nieszczęściu nie stało mu się nic co wymagałoby natychmiastowej operacji,żeby go uratować...i zwłoka nie spowodowała,że nie maił szans.

      Moje zwierzę by nie przeżyło,gdybym ja reagowała tak błyskawicznieuncertain
      I mimo,że mieszkam w sporym mieście,nie było łatwo o 6 rano znaleść weta który zrobi cesarkę szynszylowi...
      • asia_i_p Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:07
        No teraz to się wkurzyłam.
        Jakie głupie, do cholery? Lekarz jej kazał podjąć decyzję, w czasie, jaki jej dał na podjęcie decyzji pytała o radę. Nie sugerował, że to pilna spraw, że ma szukać kogo innego.
        Nie mówiąc o tym, że tak naprawdę już od połowy wątku równie dobrze mogła pisać z telefonu jadąc z kotem do weterynarza.
        • nerri Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 20:31
          Jeśli to do mnie to odpowiem...normalnie głupie.
          Zwierzę cierpi a ja zamiast cos z tym zrobic i mu pomóc piszę na forum?Ja rozumiem,że są ludzie którzy nie potrafią podejmować decyzji,ale mam chyba prawo uważać,że bystrością nie grzeszą?
          Co to za wet który w takim wypadku daje taki wybór? Co to za właściciel który mając do wyboru operację łapy zastanawia się czy zwierzaka nie uśpić? Sorry ale gdyby każdego z wyrwaną łapą/ręką usypiano...hmuncertain
          Serio po usłyszeniu takie "diagnozy" nie szukałabys innego lekarza/weterynarza?
          A to,że nie sugerował,że sprawa jest pilna to tylko dodatkowo nieciekawie o nim świadczy,faktycznie kot z wyrwana łapą,nie je,nie pije,tylko spi...może po prostu chciał odpocząć,nie?uncertain

          A z odpowiedzi Piny wiadomo było,że nigdzie nie jedzie,tylko w domu z kotem siedzi i ZASTANAWIA SIĘ.
          • magiczna_marta Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 20:45
            > A z odpowiedzi Piny wiadomo było,że nigdzie nie jedzie,tylko w domu z kotem sie
            > dzi i ZASTANAWIA SIĘ.

            Zapomniałaś o tym że ciągnie za łapę i twierdzi że łapa nie boli bo kot jej oczu nie wydrapał ani nie darł się w niebogłosy.

            A w momencie kiedy przeczytałam że babcia po kryjomu kotkę wysterylizowała to autentycznie, przysięgam roześmiałam się w głos. Dobrze że 80 letnia babcia Piny nie wysterylizowała po kryjomu, też by się nie zorientowała uncertain
          • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 21:43
            A z tym weterynarzem to też nie wiadomo czy idiota był rzeczywiście. Po tym wątku śmiem przypuszczać, że postawił sprawę jasno albo leczymy, operujemy ale to koszt taki i taki a po operacji może być tak i tak, a potem trzeba się opiekować tak a nie inaczej. Pina mogła zapytać a co jak nie zoperujemy. Wtedy wet mógł powiedzieć, że trzeba uśpić, bo zwierzę cierpi. Zresztą Pina sama pisała, że dla weta uśpienie to była ostateczność, bo wywnioskowała po minie. Wtedy Pina kota zabrała i powiedziała, że się zastanowi i poszła. No i poszła na forum.
          • jowita771 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 22:47
            > Co to za właściciel który m
            > ając do wyboru operację łapy zastanawia się czy zwierzaka nie uśpić?

            A co w tym takiego dziwnego, jeśli koszt leczenia przekracza kilkakrotnie koszt uśpienia? Nie każdy wydałby kilkaset złotych czy jeszcze więcej na weterynarza. Ja bym nie wydała.
            • nerri Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 23:12
              To ja mam tylko nadzieję,że nie masz zwierząt i nie będziesz nigdy miała...

              Ja decydując się na zwierzę,brałam pod uwagę,że może potrzebować leczenia. Jak każde żywe stworzenie. I mimo tego,że problemy ze zdrowiem mojego zwierzaka trafiły akurat na nasz finansowo gorszy okres, nie wybaczyłabym sobie gdyby przez moje zaniechanie cos jej się stało. Wolałam sobie odmówić, niż skazać ja na pewną śmierć.

              A jesli juz o kosztach mowa, to po co wydawać na uśpienie,to też kosztuje...można albo utopić albo wywalić z domu, niech se radziuncertain
              • jowita771 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 23:22
                Teraz nie mam, ale w przyszłości będę miała. Na pewno forumowiczów pytać o pozwolenie nie będę. Koszty leczenia będę ponosić, ale w pewnych granicach, takich, które sama uznam za rozsądne.
                • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 23:33
                  to jak już te koszty przekrocza Twój rozsądek to zgłoś siędo fundacji, koła, stowarzyszenia, organizacji osób które z chęcia wyleczą psa czy kota za własną kasę i wyadoptują zwierze do innego domu.
            • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 23:28
              jowita771 napisał:

              > A co w tym takiego dziwnego, jeśli koszt leczenia przekracza kilkakrotnie koszt
              > uśpienia? Nie każdy wydałby kilkaset złotych czy jeszcze więcej na weterynarza
              > . Ja bym nie wydała.

              Tak na przyszlosc, sa fundacje i spolecznosci, ktore w takim przypadku moga wziac od ciebie zwierze i zajac sie jego ewentualnym leczeniem (oczywiscie sa choroby, ktorych nie da sie realistycznie wyleczyc, natomiast procedury za kilkaset zlotych sa absolutnie w zasiegu), a nastepnie szukac mu nowego domu. Moja znajoma jest "domem przechodnim" dla takich zwierzat. Nie musisz go usypiac tylko z tego powodu.
              • franczii Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 00:01
                Ja kilkaset bym wydala ale kilka tys. juz z pewnoscia nie. Granica zalezy od mozliwosci
                No nie wiem jak kosztowne moze byc leczenie ale ja nie tylko domu bym nie sprzedala ale nie wydalabym kilku tysiecy na leczenie, kilkaset owszem ale kilka tys. juz raczej nie. Na pewno nie zaciagnelabym pozyczki. I nie wozilabym do odleglych klinik, tzn. gdyby chodzilo o 1, 2 wyjazdy to owszem ale regularne czeste wyjazdy np. ktos tu wspominal ze wozil na chemioterapie, z pewnoscia nie wchodzilyby w gre. Nie szukalabym potwierdzenia diagnozy u innych weterynarzy, Nie zdecydowalabym sie tez na zabiegi podtrzymujace zycie jesli by to mialo oznaczac, ze bedzie w bardzo duzym stopniu uposledzony i wymagajacy obslugi i zabiegow.
                • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 00:12
                  franczii napisała:

                  Ja kilkaset bym wydala ale kilka tys. juz z pewnoscia nie. Granica zalezy od mozliwosci

                  A o fundacjach nie słyszałaś? Albo chociażby o forach tematycznych? Ostatnio na forum kocim dziewczyny robiły zrzutkę na operację dla kotki jednej z forumowiczek, która napisała, że nie ma pieniędzy na całkowite pokrycie kosztów. I powiedz w imię czego skazywać zwierzaka na śmierć, skoro są takie możliwości?


                  > No nie wiem jak kosztowne moze byc leczenie ale ja nie tylko domu bym nie sprze
                  > dala ale nie wydalabym kilku tysiecy na leczenie, kilkaset owszem ale kilka tys
                  > . juz raczej nie. Na pewno nie zaciagnelabym pozyczki. I nie wozilabym do odle
                  > glych klinik, tzn. gdyby chodzilo o 1, 2 wyjazdy to owszem ale regularne czeste
                  > wyjazdy np. ktos tu wspominal ze wozil na chemioterapie, z pewnoscia nie wchod
                  > zilyby w gre. Nie szukalabym potwierdzenia diagnozy u innych weterynarzy, Nie z
                  > decydowalabym sie tez na zabiegi podtrzymujace zycie jesli by to mialo oznaczac
                  > , ze bedzie w bardzo duzym stopniu uposledzony i wymagajacy obslugi i zabiegow
                  > .
                  • franczii Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 06:07
                    Nie slyszalam. A nawet teraz kiedy juz to wiem to nie wiem czy w moi przypadku nie byloby to wyludzanie pieniedzy od innych. Bo nie chodzi o to, ze ja nie mam mozliwosci zdobyc kilku tysiecy bo mam ale i tak tyle bym nie wydala.
                    • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 08:52
                      Dla teki przypadków też jest rozwiązanie - zgłaszasz się do fundacji, albo piszesz na odpowiednim forum, że szkoda Ci pieniędzy na kosztowne leczenie zwierzęcia.
                      Koszty leczenia zostaną pokryte, a zwierze od Ciebie wyadoptowane.
                      • franczii Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 09:18
                        Nie sadze zebym sie na takie cos zdecydowala po tym co poczytalam sobie w niniejszym watkususpicious Niezla opinie zrobilyscie tu milosnikom zwierzat.
                        Nauka dla mnie taka, ze milosnikow i ratujacych zwierzaki raczej bede omijac lukiem jak kazdego fanatyka.
                        A ze szkoda mi pieniedzy, dobre sobie, gdybym miala luzem i nie wiedziala co z nimi zrobic to przeciez bym wydala ale wysuplywanie kosztem np. dzieci nigdy, zaciaganie pozyczki nie ma mowy.
                        • hrabina_murzyna Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 10:35
                          Franczi a nawet jak byś miała luzem to wszystkich i tak nie zbawisz. Zdrowy rozsądek mieć trzeba, bo łatwo z chałupy schronisko zrobić. Wszystko ma granice.
                          • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 11:40
                            Chyba mnie się nie rozumiemy. Nie namawiam Franczii, żeby pozbywała się wolnych pieniędzy na leczenie zwierzęcia, skoro nie chce tego robić. Uświadamiam jej tylko, że są organizacje, które pomagają finansować leczenie, a czasem nawet pokrywają je całkowicie. I to nie są odosobnione przypadki.
                        • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 11:35
                          Wniosek taki, że mimo iż miałabyś taką możliwość, nie pozwoliłabyś na leczenie zwierzaka, wolałabyś go uśpić. Tylko dlatego, żeby oj! przykrego słowa nie usłyszeć. Brawo.

                          A powiem Ci, że nikt złego słowa by Ci nie powiedział, jeślibyś tylko pozwoliła uratować zwierze.
                          • jowita771 Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 11:48
                            > Wniosek taki, że mimo iż miałabyś taką możliwość, nie pozwoliłabyś na leczenie
                            > zwierzaka, wolałabyś go uśpić. Tylko dlatego, żeby oj! przykrego słowa nie usły
                            > szeć. Brawo.
                            >
                            > A powiem Ci, że nikt złego słowa by Ci nie powiedział, jeślibyś tylko pozwoliła
                            > uratować zwierze.

                            Mam nadzieję, że rzeczywiście tak jest, że nikt nie robi w takiej sytuacji głupich przytyków. Gdybym ja była na miejscu osoby oddającej zwierzę i ktoś by to nieładnie skomentował, to bym podziękowała za pomoc i zwierzę jednak by poszło do uśpienia. A ta osoba może by się nauczyła. Chodzi o to, że nie ma obowiązku poświęcać nie wiadomo jakich środków na ratowanie życia zwierzęciu i nikt nie ma prawa wymagać tego od innych. Może to robić sam, jeśli chce, ale wymagać od innych nie ma najmniejszego prawa.
                            • sadosia75 Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 11:54
                              Jest różnie. I to jest prawda niestety. Są ludzie, którzy zgnoją oddającego i są ci którzy nic nie powiedzą i krytykować nie będą bo co krytykować? że właściciel nie wyratuje zwierze ale daje mu szanse na wyratownie oddając innym?
                            • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 12:23
                              jowita771 napisał:

                              Gdybym ja była na miejscu osoby oddającej zwierzę i ktoś by to nieładnie skomentował, to bym podziękowała za pomoc i zwierzę jednak by poszło d
                              o uśpienia. A ta osoba może by się nauczyła.


                              To ja Cię bardzo proszę o to, że gdyby przytrafiłaby Ci się taka sytuacja, daj nauczkę tej osobie w inny sposób, nie kosztem zwierzęcia.
                              • jowita771 Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 13:08
                                Chyba rzeczywiście się zagalopowałam i pewnie bym nie uśpiła zwierzaka na złość jakiemuś idiocie, tylko poszukałabym pomocy gdzie indziej. Ale idiocie bym powiedziała, że zwierzak zostanie uśpiony, może by się nauczył.
                          • franczii Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 12:02
                            Dla zwierzecia zrobilabym wszystko co moim zdaniem mozliwe. Napisalam juz czego na pewno bym nie zrobila bo mnie osobiscie przerasta. A po lekturze tego watku do listy rzeczy ktorych bym nie zrobila dolaczam ubieganie sie o pomoc milosnikow zwierzat. Przerazily mnie niektore osoby i w zyciu nie chcialabym miec z takimi do czynienia z obawy przed wyzwiskami i pietnowaniem w dodatku w realu.
                      • przeciwcialo Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 18:25
                        A fundacjom krasnoludki pieniadze przynosza? Ty wiesz jakie klopoty ma wiele fundacji? Wieczne długi, zagęszczenie zwierzat, brak DS i DT.
                        • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 26.05.11, 00:21
                          przeciwcialo napisała:

                          > A fundacjom krasnoludki pieniadze przynosza? Ty wiesz jakie klopoty ma wiele f
                          > undacji? Wieczne długi, zagęszczenie zwierzat, brak DS i DT.

                          Widzisz a wiele nie ma. Fundacja tej znajomej, o ktorej pisalam, zajmowala (pewnie nadal zajmuje, to bylo pare lat temu) sie glownie kotami. Z tego co kiedys slyszalam od jednej firmy-sponsora dostawali co miesiac kwote czterocyfrowa, mieli sponsorow wiecej. Mieli umowiona lecznice weterynaryjna, ktora operowala im zwierzeta po cenach hurtowych. Dziewczyny tu pisaly, ze wet oferowal im sterylizacje kota czy psa za paredziesiat zl, oni pewnie mieli tak samo albo taniej, albo co czwarty gratis smile Sterylizacje, nastawienia zlaman, amputacje, leczenia urazow to nie sa skomplikowane rzeczy i prosta kalkulacja wskazuje, ze w tych cenach fundacja mogla sobie pozwolic na leczenie wielu zwierzat miesiecznie. Oplacala tez zywienie i higiene zwierzat w domach przechodnich (wolontariusze nie dostawali wynagrodzenia).

                          Jesli ktos tak jak pisze jowita stoi przed koniecznoscia wydania kilkuset zl na leczenie zwierzecia, to fundacja raczej na pewno bedzie w stanie sie tym zajac, dla nich to bedzie znacznie mniej niz kilkaset zl. Przypadki takie jak zwierze przezarte rakiem, zaawansowana neurologia, komplikacje z racji podeszlego wieku to juz nieco inna sprawa, nie tylko z powodow finansowych, ale rowniez z racji kwestii ewentualnego (nie)przedluzania cierpienia zwierzecia. Ale my mowimy o zwyklym problemie kilkusetzlotowym czyli na przyklad kilkuetapowym leczeniu zlamania otwartego albo czyms w tym stylu.
                    • jowita771 Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 08:59
                      ranczii napisała:

                      > Nie slyszalam. A nawet teraz kiedy juz to wiem to nie wiem czy w moi przypadku
                      > nie byloby to wyludzanie pieniedzy od innych. Bo nie chodzi o to, ze ja nie mam
                      > mozliwosci zdobyc kilku tysiecy bo mam ale i tak tyle bym nie wydala.

                      Ja podobnie. Nie chodziłoby o to, na ile mnie stać, tylko ile CHCĘ wydać na ratowanie życia zwierzęciu. To nie tak, że nie zrezygnowałabym z jedzenia mięsa przez moją rodzinę, ja nie zrezygnowałabym z wczasów w imię ratowania zwierzęcia. I nie widzę w tym nic złego. Opieka nad zwierzęciem, które by np. miało sikać w domu przez resztę swojego życia też nie wchodziłaby w grę.
                      • imasumak Babo, nikt nie każe Ci ich wydawać! 25.05.11, 11:43
                        Pozwól innym je wydać i wyadoptować zwierzaka od siebie, skoro nie chcesz go ratować.
                        • ciociacesia a nie lepiej zakonczyc jego meki 25.05.11, 18:39
                          i dfac zanse na dom tym tysiaco zwierzakow w schroniskach? o il w przypadku ludzi dyskutowanie o 'jakosci zycia' i eutanazji staje sie bardzo modne i trendi o tyle w przypadku zwierzat staje sie tematem tabu i mam wrazenie ze tendencja jest do ratowania za wszelka cene
                          • przeciwcialo Re: a nie lepiej zakonczyc jego meki 25.05.11, 18:45
                            Zaraz cie rozszarpia za samo zasugerowanie eutanazji.
                            • imasumak Nie będę jej szarpać 25.05.11, 19:26
                              Tylko powiem, że w sytuacjach rokujących na jako taką egzystencję, nie oznaczającą wegetacji, jestem za ratowaniem życia.
                              • bez_seller Re: Nie będę jej szarpać 25.05.11, 20:10
                                imasumak napisała:

                                > Tylko powiem, że w sytuacjach rokujących na jako taką egzystencję, nie oznaczaj
                                > ącą wegetacji, jestem za ratowaniem życia.

                                A co Ty masz w ogole do gadania? Ludzie moga sobie hodowac kotki, pieski, kroliki, swinki potem je zabic i zjesc. W Chinach najwieszym przysmakiem sa labradory. Koty oczywiscie tez. Wchodzisz do restauracji, wybierasz zywego labradora, a po pol godziny wjezdza ci on na talerzu na stol. I co? Pina mogla tego kota zabic, a nastepnie zjesc. Kto by jej w tym przeszkodzil? O jakim ratowaniu zycia mowisz?
                              • ciociacesia to jeszcze zalezy 25.05.11, 21:19
                                gdzie przeprowadzimy granice miedzy wegetacja a egzystencja. czy pies ktorego trzeba wynosic na rekach na siku wegetuje czy egzystuje?
                                • przeciwcialo Re: to jeszcze zalezy 25.05.11, 21:27
                                  Albo sparaliżowany kot z którego wyciska sie kał i mocz?
                      • 737ng Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 22:01
                        Moj stary jamnik od pol roku nosi pieluchy - po operacji kiepsko trzyma mocz. Wychodzi nam to calkiem dobrze, i o ile najpierw bardzo sie obawialem jak to wyjdzie (jamnik jest kanapowy) to teraz problem wlasciwie nie istnieje.

                        Moral z tego taki, ze czasami warto sprobowac a nie z gory sie poddawac.

                        K.
    • karra-mia Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 19:53
      oj pina, pierd...lisz
      nie ma weta w pobliżu? na wsi mieszkasz prawie że i tam nie ma weta? no nie wierzę
      wk*rwia mnie takie biadolenie, bo własnie świezo jestem po zabiegu mojej suczki, ktyóra wpadła na grodzenie, rozerwała sobie bok wczoraj wieczorem i kuźwa szukaliśmy cąłodobowej kliniki, która się nią zajmie. Znaleźliśmy wmieście obok, wydaliśmy kupę kasy, ale psiak już dziś się czuje jakby nic się nie stało, tylko rana zszyta jest i dbac o nią teraz trzeba. A jak ty masz takie podejście, to ja wątpię, czy po jakimkolwiek zabiegu ty się kotem zajmiesz?
      Jezu jak mozna zlewać członka rodziny? chcialabyś, zeby o twoje zdrowie tez tak dbano?
      • montechristo4 Re: Pina, 23.05.11, 21:46
        coś mi się wydaje że kłamiesz, krętaczko.Jeszcze po 14 siedziałaś w najlepsze na forum, a niecałe 3 godziny później kot już znalazł transport, lekarza, który podjął się amputacji (nie w każdej lecznicy to zrobią) i jest już po operacji.
        Założyłaś wątek licząc na współczucie, a ematki słusznie Cię zjechały. Więc uszy po sobie i lepiej załagodzić sytuację.
        A dlaczego nie chcesz kota oddać? Nie istnieje, czy zdycha gdzieś w kącie.
        Od lat czytam Twoje wpisy i do tej pory uważałm Cię jedynie za głupią i ograniczoną. A dzisiaj okazałaś się w dodatku podła.
        • iuscogens Re: Pina, 23.05.11, 23:03
          montechristo4 napisała:

          > coś mi się wydaje że kłamiesz, krętaczko.Jeszcze po 14 siedziałaś w najlepsze n
          > a forum, a niecałe 3 godziny później kot już znalazł transport, lekarza, który
          > podjął się amputacji (nie w każdej lecznicy to zrobią) i jest już po operacji.

          ech, mi właśnie też to czasowo nie pasuje uncertain
          • hrabina_murzyna Re: Pina, 23.05.11, 23:16
            Nie tylko Tobie się tak wydaje. Mi się już wydawało od razu i tylko czekałam kiedy się Pina pochwali operacją kocięcia. No i się doczekałam, ale nie sądziłam, że tak szybko. Jeszcze o 14 nie wiedziała czy uśpić, potem nie miała transportu, potem nie miała dobrego weterynarza, przy okazji nie było samochodu i autobusu. A raptem w dwie godziny się zorganizowała i nawet kota zoperowali. No, chyba że mu tak rach ciach wet tą łapę złapał i nożyczkamiuncertain Nie wierzę, że nie było kolejki, że nie robiono kotu oględzin, badań, kota trzeba ogolić, uśpić, przygotować całą operację, obejrzeć rtg, poszukać obrażeń wewnętrznych, pobrać krew, mocz. Tak, ja również uważam, że Pina kłamie.
            • iuscogens Re: Pina, 23.05.11, 23:25
              No właśnie tak samo myślę, że to coś za szybko uncertain
              Pina tu jeszcze o 14.30 pisała, o 17.30 obróciła w dwie strony, załatwiła transport, znalazła weta, kot był zoperowany i zdążyła wrócić i na forum napisać.
              Nie wiem jak było naprawdę, ale dla mnie to mało wiarygodnie brzmi po prostu.
              Ja tam piny nie kojarzę z wcześniejszych postów, więc nie jestem uprzedzona, ale to mi się czasowo nie klei.
              Obstawiałabym wersję, że weta i operacji nie było, ale to tylko moja opinia.
              • hrabina_murzyna Re: Pina, 23.05.11, 23:31
                Dodając do tego kolejny wątek na innym forum o kosztach tej amputacji to ja nie mam złudzeń. podobno 170 zł zapłaciła, więc albo znalazła weta co to rachu ciachu albo ja się przeliczyłam i zdecydowanie inne kwoty sobie wyobraziłam.
                • przeciwcialo Re: Pina, 24.05.11, 08:27
                  Ceny sa rózne. Mój weterynarz sterylizuje kotki za 90 zl. W sasiedniej lecznicy za 120- 160. Efekt ten sam, te same leki i szwy. Nie oceniajcie po warszawskich cenach.
                  • czar_bajry Re: Pina, 25.05.11, 00:21
                    Ceny sa rózne. Mój weterynarz sterylizuje kotki za 90 zl. W sasiedniej lecznicy
                    > za 120- 160. Efekt ten sam, te same leki i szwy. Nie oceniajcie po warszawskic
                    > h cenach.

                    W Warszawie sterylizacja to ok 300 zł.
          • czar_bajry Re: Pina, 25.05.11, 00:18
            A co Wam czasowo nie pasuje, detektywi od siedmiu boleści?
            W trzy godz. to można z Warszawy na Mazury dojechać, więc załatwić transport, weta i zabieg też.
            • hrabina_murzyna Re: Pina, 25.05.11, 00:22
              czar_bajry napisała:

              > A co Wam czasowo nie pasuje, detektywi od siedmiu boleści?
              > W trzy godz. to można z Warszawy na Mazury dojechać, więc załatwić transport, w
              > eta i zabieg też.

              A jednak miałyśmy racjętongue_out
              • czar_bajry Re: Pina, 25.05.11, 16:15
                hrabina_murzyna napisała:

                > czar_bajry napisała:
                >
                > > A co Wam czasowo nie pasuje, detektywi od siedmiu boleści?
                > > W trzy godz. to można z Warszawy na Mazury dojechać, więc załatwić transp
                > ort, w
                > > eta i zabieg też.
                >
                > A jednak miałyśmy racjętongue_out


                Z czym?
                • imasumak Re: Pina, 25.05.11, 16:33
                  czar_bajry napisała:

                  Z czym?

                  Pina się przyznała na drugi dzień, że wtedy jeszcze nie była u weterynarza.
                  • czar_bajry Re: Pina, 25.05.11, 16:38
                    A chyba, że tak.
                    No to miałyście racjęsmile
                    • imasumak Znaczy się, ja nie miałam, bo jej nie podejrzeałam 25.05.11, 16:42
                      o kręcenie - taka naiwniaczka jestem wink
                      • czar_bajry Re: Znaczy się, ja nie miałam, bo jej nie podejrz 25.05.11, 16:48
                        Pacz pani ja też niesmile
                        Dobra to One miały racjębig_grin
                        • imasumak Re: Znaczy się, ja nie miałam, bo jej nie podejrz 25.05.11, 16:55
                          No i pacz, ta nawiedzona Sadosia też jej nie podejrzewała, wręcz się wtedy ucieszyła, że załatwione.
                  • pina_colada88 Re: Pina, 25.05.11, 20:03
                    Imasumak- nie zrozumialaś- przyznalam się, że nie bylam o tej samej godzinie.
                    Zwierzak byl drugi raz u weta w dniu zalożenia wątku, o godz 19.
                    • imasumak Re: Pina, 26.05.11, 14:22
                      Ależ zrozumiałam. O to Twoje słowa, post z godziny 17.25, dnia 23 maja:Dla wiadomości: kot już od prawie 2 godzin jest w lecznicy, mial operacje, zostanie jeszcze na obserwację- nie wiem ile.
                      Następnego dnia napisałaś, że do weterynarza, który udzielił kotu faktycznej pomocy, pojechałaś dopiero o 19.
        • w_miare_normalna Re: Pina, 23.05.11, 23:07
          montech .. nie nazywaj krętaczem kogoś jesli nie masz dowodów iny, ok ?
      • morekac Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 09:32
        oj pina, pierd...lisz
        > nie ma weta w pobliżu? na wsi mieszkasz prawie że i tam nie ma weta? no nie wie
        > rzę
        Jakbyś przeczytała wątek, to wiedziałabyś, że jest. Taki, co sugerował uśpienie kota.
      • pierwsze-wolne Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 22:11
        Ja też na wsi mieszkam. Mam weterynarza w gminie - jak zawiozłam za szczepienie szczeniaki to zapytał po co, skoro u mnie zostają i nie oddaję ich nikomu (po to chyba je wzięłam, żeby je mieć u siebie, nie?? wink) ? A na pytanie o sterylizację/kastrację (mam psa i sukę) wyskoczył z kolejnym pytaniem - a nie szkoda pani psów? Szczekać nie będą...

        Bez komentarza. Wożę zwierzaki do innej gminy...
        • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 16:41
          No to konował, nie weterynarz.
          Ja mieszkam w małym miasteczku, weterynarz jest jeden na całą gminę i jak ktoś przywiezie kota lub psa na sterylkę, to pobiera naprawdę śmieszne opłaty. W poniedziałek byłam wysterylizować mojego kocurka, wziął tylko 50 zł i jeszcze mnie namawiał, że jak uda mi się złapać mojego kota zewnętrznego, którego dokarmiam, to mi go wysterylizuje za darmo.
          Właśnie, jak złapać dzikiego kota, żeby zawieźć go do lecznicy?
    • magiczna_marta Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 22:29
      @Kotka- choć na wódkę!

      @Pina- wiesz co, we wrześniu zeszłego roku mój kot miał wypadek, potrzebna była bardzo poważna operacja- osteosynteza przedniej łapy.
      Nie miałam kasy żeby to załatwić ale stanęłam na rzęsach i załatwiłam z jedną z fundacji zwierzęcych że oni za tą operację zapłacą a ja im to w ratach oddam. Całość kosztowała ok 1500zeta, a dla samotnie wychowującej matki dwójki dzieci to nie mała kasa. Ponad 2 miesiące trwała cała akcja przywracania kota do sprawności i wyobraź sobie że np w listopadzie w deszcz musiałam jechać z 2 dzieci i kotem na drugi koniec miasta na zastrzyki
      (w jedną stronę półtorej godziny, akcja autobus- tramwaj- pociąg) i się dało!!!
      Ale trzeba mieć trochę oleju w głowie.

      p.s.
      Pierwszy raz się z gazetą zgodzę, kup sobie kaktusa, albo Ci wyślę, do akademika!
      • w_miare_normalna Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 22:46
        wiecie co wam powiem ?>?
        ze jestescie tak wredne i nieziemsko nieludzkie, ze az sie rzygac chce jak sie wchodiz i czyta te brednie
        dziewczyna wchodzi po porade, zreszta w pilenjw sprawie, a wy ja wyzywacie, od kogo ???
        nie jeden juz tu watek byl zalozony, w ktorym autorce trzeba bylo pocisnac solidnie, ale nie .. lepiej sie wyzywac na bogu ducha winnej kobiecie. jeszcze moze mi powiecie, ze to jej wina, ze kot cos z lapka ma ???albo wy nie do konca rozumiecie co czytacie, ale po prostu chcecie sie wyzyc na kims i tyle.
        • montechristo4 Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 22:51
          znasz pinę z jej wynurzeń forumowych? nie? to poczytaj. Laska wiecznie skrzywiona, licząca na poklask w wirtualnym świecie.
          A jak się ma w domu cierpiącego zwierzaka, to nie zakłada się wątków na kilku forach, licząc na współczucie. Średnio rozgarniety człowiek idzie po poradę do weta, lub na konsultację, skoro pierwszy okazał się kretynem.
          A teraz przeczytaj powoli i uważnie post piny i zobacz, co z kotem wyprawiała po wizycie u konowała.
        • magiczna_marta Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 22:56
          Rzygać to mi się chce jak czytam teksty typu "kotek nie chce jeść ani pić, śpi sobie"
          Nosz ku... jego mać!
          Kot to nie pies, cierpi w milczeniu, szczęście w nieszczęściu że nie schował się w ciemnym koncie i tam nie zdechł, bo tak to się mogło skończyć.
          • konwalka Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 23:05
            a kto się dziwi, że wątek ma miliard re?
            normalka, koty
            albo histeria albo zbiorowe szczytowanie, zależy od tematu
            hitem była opowieść o niemowlęciu, które trafiło do szpitala po tym, jak kocica nie zdzierżyła jego płaczu i załatwiła aligancko kilkanaście szwów
            się zaczęło...
            pospolite ruszenie na autorkę wątku, jak mogła dopuścić do takiego stanu tego biednego kota...
            i wtedy spasowałam
            odpowiadanie na zwierzęce wątki przypomina "dyskusję" z neofitami religijnymi- jest kompletnie bez sensu
            • wioskowy_glupek Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 23:20
              w_miarę_normalna - Niestety masz 100 % racji. Wyjątkowo obrzydliwy i żenujący wątek... Macie jakieś dowody żeby mówić, że dziewczyna kłamie ? Siedzicie jej w portfelu żeby wiedzieć na co ją stać na co nie ? Mieszkacie w jej wsi żeby wiedzieć czy jest tam weterynarz albo czy ma czym dojechac ? Nie ? To się nieco zastanówcie nad sobą...

              Obciach tak na kogoś najerzdżać żeby sobie samopoczucie poprawić czy kompleksy poleczyć.

              Szkoda tylko kotka w tym wszystkim...
              • przeciwcialo Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 08:20
                Nie trzeba mieszkac na wsi aby miec problem z dotarciem do weterynarza.
            • przeciwcialo Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 08:17
              Co to był za watek? Chętnie poczytam.
        • iuscogens Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 23:17
          w_miare_normalna napisała:

          > wiecie co wam powiem ?>?
          > ze jestescie tak wredne i nieziemsko nieludzkie, ze az sie rzygac chce jak sie
          > wchodiz i czyta te brednie
          > dziewczyna wchodzi po porade, zreszta w pilenjw sprawie, a wy ja wyzywacie, od
          > kogo ???
          > nie jeden juz tu watek byl zalozony, w ktorym autorce trzeba bylo pocisnac soli
          > dnie, ale nie .. lepiej sie wyzywac na bogu ducha winnej kobiecie. jeszcze moze
          > mi powiecie, ze to jej wina, ze kot cos z lapka ma
          ???albo wy nie do konca roz
          > umiecie co czytacie, ale po prostu chcecie sie wyzyc na kims i tyle.

          moim celem nie jest dowalić autorce, ale jak się ma kota wychodzącego to nic dziwnego, że coś się stało. Miałam przyjemność widzieć efekty tego wychodzenia czy tylko łażenia po balkonie/parapecie. Ostatni to kot, który wypadł z 9 (!!) piętra, jakim cudem przeżył i ma tylko połamaną łapę to nie wiem.
          • anulka.p Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 23:21
            > w_miare_normalna napisała:
            >
            > > wiecie co wam powiem ?>?
            > > ze jestescie tak wredne i nieziemsko nieludzkie, ze az sie rzygac chce

            oj zgadzam się, zgadzam. Koszmarny wątek i to nie za sprawą autorki, ale nawiedzonych bab, które niedługo zorganizują bojówkę i wyruszą, by odbić kotka.

            • gazeta_mi_placi Re: Uśpić czy amputować? 23.05.11, 23:45
              Kot też jest żywą istotą i też cierpi.
            • moofka Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 05:42
              anulka.p napisała:

              > > w_miare_normalna napisała:
              > >
              > > > wiecie co wam powiem ?>?
              > > > ze jestescie tak wredne i nieziemsko nieludzkie, ze az sie rzygac c
              > hce
              >
              > oj zgadzam się, zgadzam. Koszmarny wątek i to nie za sprawą autorki, ale nawied
              > zonych bab, które niedługo zorganizują bojówkę i wyruszą, by odbić kotka.
              >

              klasyka
              kiciom wlasnogebnie beda ropnie z odbytu wysysac, zeby ulzyc w cierpieniach
              a blizniemu tetnice przegryzą
              chron nas Panie Boze przed taką 'empatią'
              • przeciwcialo Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 08:24
                Mnie oburza porównanie amputacji czy uspienia kota do leczenia dziecka czy staruszki. Znak równości postawiony razi mnie. Zwierzęciu nalezy pomóc ale niekoniecznie ubliżac wlascicielce na temat dochodów, morale, wieku i czego tam kto chce.
                • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 23:01
                  przeciwcialo napisała:

                  Mnie oburza porównanie amputacji czy uspienia kota do leczenia dziecka czy staruszki. Znak równości postawiony razi mnie.

                  Naprawdę? To teraz słuchaj - zwierzę odczuwa ból tak samo jak dziecko czy staruszka. Tak samo odziera je z godności. Tak samo nieludzkim jest skazywanie zwierzaka na cierpienie, jak skazywanie na nie człowieka. Rozumiesz?
                  • przeciwcialo Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 07:23
                    Tak, ból zgadza sie, trzeba pomóc ale uczłowieczanie nie. Nie dla przeciagania na siłe zycia zwierzaka kosztem kolejnych operacji, kolejnych leków, kolejnych zabiegów. Zwierzeciu nalezy pozwolic odejsc w odpowiednim momencie.
                    • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 25.05.11, 11:32
                      Podobnie jak człowiekowi, nieprawdaż?
                      • ciociacesia nie nie podobnie jak czlowiekowi 25.05.11, 19:03
                        znaczy podobnie, ale nie tak samo. bo czlowiek to czlowiek, a zwierze to zwierze i ta slynna 'jakosc zycia' w przypadku zwierzecia jest znacznie istotniejsza
              • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 11:27
                Sorki moofka, sama uprawiasz klasyczna emamowa histerie porownujac forumowe nawalanki slowne do bezmyslnego przygladania sie cierpieniu rannego zwierzecia. Wlasnego, domownika.
                • moofka Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 11:38
                  nie, no mowie ze zjadla
                  ukrocila mu meki czyli
                  • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 12:54
                    Sorry Moofka, ale ironia w tym przypadku zupełnie niepotrzebna jest.
                    Wczorajsze zachowanie Piny było skrajnie nieodpowiedzialne.
                    Dobrze, że chociaż teraz się opamiętała, oczywiście, o ile to co dzisiaj napisała jest prawdą, bo po jej krętactwach można w to wątpić.
                    • moofka Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:22
                      Uma, plis.
                      dziewczyna poszla do weta a potem poradzila sie na foro
                      to co na niemowlu robia w kazdym watku kiedy dziecku cos dolega
                      no ale to przeciez KOT
                      zbiorowa kocia histeria polaczona z dzika agresja serio mnei zniesmaczyla
                      • imasumak Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:41
                        Wprawdzie ja agresywna nie byłam, jednak nie dziwi mnie, że niektórych poniosło w tym przypadku.
                        Kobieta przywiozła do domu cierpiące zwierzę, zamiast działać. I nie ma najmniejszego znaczenia, że sprawa dotyczy "tylko" kota.
                      • cherry.coke Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 13:46
                        A dajze spokoj moofka, dziewczyna po wizycie u konowala przygladala sie godzinami kotu "z wyrwana noga" cierpiacemu na zywca i mimo licznych rozsadnych rad forumek wypisywala zlote mysli, jak to babcia przeciez radzi uspic, bo sie nie bedzie mogl myc.

                        Jak to mawiala babcia z kolei moja, "czy to takie glupie, czy to takie wredne?". Szczerze mowiac po lekturze calego watku nadal nie wiem smile

                        Kotu zycze szybkiej rekonwalescencji smile
              • bez_seller O kurcze blade. 24.05.11, 15:27
                moofka napisała


                > klasyka
                > kiciom wlasnogebnie beda ropnie z odbytu wysysac, zeby ulzyc w cierpieniach
                > a blizniemu tetnice przegryzą
                > chron nas Panie Boze przed taką 'empatią'

                Wlasnie w innym watku napisalam, ze nie ufam ludziom, ktorzy kochaja zwierzeta bardziej, niz ludzi. I mam racje.
                • imasumak Re: O kurcze blade. 24.05.11, 15:45
                  bez_seller napisała:

                  Wlasnie w innym watku napisalam, ze nie ufam ludziom, ktorzy kochaja zwierzeta bardziej, niz ludzi. I mam racje.

                  Odezwała się ta, która nikomu, nigdy tętnicy nie podgryza wink.
                  A tak poza tym, zapewnić zwierzakowi należytą opiekę, to podstawowy obowiązek jego właściciela, a nie objaw tego, że się mniej ludzi kocha tongue_out
                  • bez_seller Re: O kurcze blade. 24.05.11, 15:50
                    imasumak napisała:

                    > Odezwała się ta, która nikomu, nigdy tętnicy nie podgryza wink.

                    Oj chetnie podgryzam, ale nie udaje swietoszki jak np. Sadosia. smile))
                    • cherry.coke Re: O kurcze blade. 24.05.11, 16:17
                      Sadosia to akurat nie musi niczego udawac, udowadnia swoje poglady czynem i hodowaniem zwierzakow. A tutaj jako jedna z nielicznych organizowala konkretna pomoc, podczas gdy godziny mijaly, kot z wyrwana noga lezal, a pina hamletyzowala...

                      I to tez jest charakterystyczne dla kazdego watku okolopomocowego - zjawia sie zawsze stadko jakichs bytow, ktore nie kiwnely palcem w bucie, za to z satysfakcja zgnoja kazdego, kto probowal big_grin
                      • bez_seller Re: O kurcze blade. 24.05.11, 16:41
                        cherry.coke napisała:

                        > I to tez jest charakterystyczne dla kazdego watku okolopomocowego - zjawia sie
                        > zawsze stadko jakichs bytow, ktore nie kiwnely palcem w bucie, za to z satysfak
                        > cja zgnoja kazdego, kto probowal big_grin

                        Tak, masz racje. Pina probowala ratowac, a stado nie kiwajac palcem w bucie (o przepraszam, kiwajac palcem na klawiaturze) probowala ja zgnoic.
                        • cherry.coke Re: O kurcze blade. 24.05.11, 16:47
                          Tia. Ona probowala (chyba kolejnych wykretow), a kot sobie lezal. Jakby forum na nia nie wsiadlo, to by pewnie lezal dalej, bo przeciez do weta 15 kilometrow, a babcia mowi uspic.
                          • bez_seller Re: O kurcze blade. 24.05.11, 16:59
                            cherry.coke napisała:

                            > Tia. Ona probowala (chyba kolejnych wykretow), a kot sobie lezal. Jakby forum n
                            > a nia nie wsiadlo, to by pewnie lezal dalej, bo przeciez do weta 15 kilometrow,
                            > a babcia mowi uspic.

                            Ale dlaczego kochacie jej kota, a nia poniewieracie?
                            • cherry.coke Re: O kurcze blade. 24.05.11, 17:10
                              Hm bo w tym ukladzie to on byl poszkodowany z opcja utraty zycia, a nie ona?... smile
                              • bez_seller Re: O kurcze blade. 24.05.11, 17:16
                                cherry.coke napisała:

                                > Hm bo w tym ukladzie to on byl poszkodowany z opcja utraty zycia, a nie ona?...
                                > smile

                                No, ale uczynilyscie, ze teraz ona jest bardziej poszkodowana niz jej kot. I kto taraz zaplaci za kuracje Piny? I kto zawiezie ja do psychologa?
                                • cherry.coke Re: O kurcze blade. 24.05.11, 17:22
                                  Fakt, swietna okazja do wykazania sie dla brygady "dlaczego wariatki pomagaja tym zwierzetom, trzeba pomagac ludziom" big_grin
                                  • bez_seller Re: O kurcze blade. 24.05.11, 17:38
                                    cherry.coke napisała:

                                    > Fakt, swietna okazja do wykazania sie dla brygady "dlaczego wariatki pomagaja t
                                    > ym zwierzetom, trzeba pomagac ludziom" big_grin

                                    Pomagac zwierzetom, ale nie szkodzic przy tym ludziom.
                    • sadosia75 Re: O kurcze blade. 24.05.11, 23:02
                      Tak masz rację udaję świetoszkowatą...
                      Już lepiej?
                      No to teraz skoro lepiej to może rzuć propozycję pomocy pinie przy kocie i nie udawaj, że jesteś już taka och i ach na forum bo co to nie ty a ja to taka świetoszka jestem a be i fe...
                      • bez_seller Re: O kurcze blade. 24.05.11, 23:48
                        sadosia75 napisała:

                        > Tak masz rację udaję świetoszkowatą...

                        Tego sie wlasnie spodziewalam. Piszesz -

                        "Kultury? a może warto poradzić autorce wątku więcej empatii i odpowiedzialności na początek?
                        a forumowiczkami i ich kulturą zająć się dopiero później?"

                        Czyli wg Ciebie, jak "sie ma racje", to juz nie potrzeba kultury? Albo zajac sie nia "dopiero pozniej", ale najpierw zgnoic i sponiewierac? Co wiesz o empatii autorki watku? Ja wiem co. Jest znacznie mniejsza od Twojej i to nam tutaj demonstrowalas.
                        Takie ratowniczki jak Ty, czesto chca udowodnic sobie i innym swoja wieksza epatie, dobroc i w ogole wyzszosc. I robia to kosztem kogos, w tym wypadku Piny-.
                        • cherry.coke Re: O kurcze blade. 25.05.11, 00:13
                          > Takie ratowniczki jak Ty, czesto chca udowodnic sobie i innym swoja wieksza epa
                          > tie, dobroc i w ogole wyzszosc. I robia to kosztem kogos, w tym wypadku Piny-.

                          A takie psychoterapeutki jak ty chca udowodnic sobie i innym swoja przenikliwosc, jasnowidztwo i w ogole wyzszosc. I robia to kosztem kogos, w tym przypadku sadosi.

                          Dlugo sie tak mozna bawic smile
                          • bez_seller Re: O kurcze blade. 25.05.11, 00:40
                            cherry.coke napisała

                            > A takie psychoterapeutki jak ty chca udowodnic sobie i innym swoja przenikliwos
                            > c, jasnowidztwo i w ogole wyzszosc. I robia to kosztem kogos, w tym przypadku s
                            > adosi.

                            Nie ma z mojej strony zadnej przenikliwosci, ani tym bardziej jasnowidztwa. Cytat Sadosi mowi sam za siebie.
                            • sadosia75 Re: O kurcze blade. 25.05.11, 01:07
                              Bezseller to poroszę cię pokaż mi gdzie ja napadłam na pinę? gdzie napisałam coś do niej co by sugerowało, że chamidło ze mnie? no proszę zacytuj moje posty te niekulturalne te które tak krytykujesz, te których powinnam się wstydzić.
                              Zaproponowałam dziewczynie opiekę nad jej kotem, jeśli ona NIE poradzi sobie z tym finansowo, nie podoła nad opieką kota po zabiegu. och jakie to chamskie, och jakie to obrzydliwe. spalcie mnie na stosie skoro to takie fu skoro to takie be.


                              Nie ekscytuj się tak moją osobą. zapewniam cię, że jestem nudną jak flaki z olejem kobietą. Tracisz swój cenny czas na mnie.
                              • bez_seller Re: O kurcze blade. 25.05.11, 11:39
                                sadosia75 napisała:

                                > Bezseller to poroszę cię pokaż mi gdzie ja napadłam na pinę?

                                Nie pisalam, ze napadlas na Pine, ale swoja postawa te napasc akceptowalas, "ratujac" jednoczesnie jej kota. Wiec napisalam, ze jestes swietoszkowata i to by sie zgadzalo.smile
                                • sadosia75 Re: O kurcze blade. 25.05.11, 11:50
                                  A to co teraz odpowiedzialność zbiorowa obowiązuje na forum? Ja mam odpowiadać za to co napisze inna ematka?
                                  Chyba sobie raczysz żartować?
                                  • bez_seller Re: O kurcze blade. 25.05.11, 11:54
                                    sadosia75 napisała:

                                    > A to co teraz odpowiedzialność zbiorowa obowiązuje na forum? Ja mam odpowiadać
                                    > za to co napisze inna ematka?

                                    Zacytowalam Ci Twoj wpis, a nie innej matki. Tamte matki byly chamskie, wrecz okrutne, a Ty "tylko" swietoszkowata. big_grin
                                    • sadosia75 Re: O kurcze blade. 25.05.11, 11:55
                                      No ok mogę być i świętoszkowata i co w związku z tym?
                                      • bez_seller Re: O kurcze blade. 25.05.11, 12:28
                                        sadosia75 napisała:

                                        > No ok mogę być i świętoszkowata i co w związku z tym?

                                        Ano nic. To Ty sie przeciez pieklisz. smile

                                        forum.gazeta.pl/forum/w,567,125457315,125496755,Re_O_kurcze_blade_.html?wv.x=2
                                        • sadosia75 Re: O kurcze blade. 25.05.11, 14:46
                                          Chyba linki się Tobie pomyliły.
            • przeciwcialo Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 08:21
              Oj zgadzam sie.
      • rosapulchra-0 magiczna_marta 24.05.11, 08:09
        Normalnie wzruszyła mnie twoja historia, a najbardziej te zastrzyki w deszczu!
        suspicioussuspicious
        • gazeta_mi_placi Re: magiczna_marta 24.05.11, 18:16
          Powtarzasz się trollu!
          Poza tym idź się połóż bo masz mało ponoć siły a korzystanie z komputera jest uciążliwe...
          • rosapulchra-0 Re: magiczna_marta 24.05.11, 23:19
            ..wal się gazeciarzu, o poniższym wizerunku:
            https://vader.joemonster.org/upload/zmr/57408978e57ba5211121.jpg
    • megi-1 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 06:45
      mój kot kiedyś wpadł pod samochód,lekarze rozważali amputację 2 tylnych łap ,ale jednak jeden weterynarz ryzykował leczenie...kotka dziś ma 11lat ma 4łapy,tylne mniej sprawne ale 4...leczenie trwało długo,było kosztowne i uciążliwe ale opłacało się ...leć z kotem do weterynarza i rób wszystko żeby zwierzak nie cierpiał.
      • pasquda77 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 09:32
        a może by tak dla pewności zgłosić do jakiejś Straży ochrony zwierząt? Niech sprawdza co się z kotowatym dzieje...zdaje się, ze kotu spryskanemu muchozolem pomogłyście w ten sposób?smile
        • anulka.p Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 09:36
          pasquda77 napisała:

          > a może by tak dla pewności zgłosić do jakiejś Straży ochrony zwierząt? Niech sp
          > rawdza co się z kotowatym dzieje.

          Proponuję jeszcze do ABW i CBA. I nalot o 6 rano.
          • pasquda77 Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 09:38
            zabawna jestes, najpierw same tworzycie historie, ze Pina zmysliła wizyte i operacje, a jak jest sposob na spr. co z kotem to nie, bo nietongue_out
          • moofka Re: Uśpić czy amputować? 24.05.11, 09:40
            anulka.p napisała:

            > pasquda77 napisała:
            >
            > > a może by tak dla pewności zgłosić do jakiejś Straży ochrony zwierząt? Ni
            > ech sp
            > > rawdza co się z kotowatym dzieje.
            >
            > Proponuję jeszcze do ABW i CBA. I nalot o 6 rano.

            wszystko na nic
            niedobra pina pewnie kota juz zjadla
            a noge mu sama ukrecila zeby miec pretekst do uboju
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka