01.06.11, 23:12
żebrakom?
A jeśli tak to jakie kryteria musi żebrak spełniać (płeć, na co żebrze, obecność dziecka, młoda matka albo menel).
Dajecie kasę czy jedzenie?
Ja rzadko daję żebrzącym kobietom (najczęściej starym lub w średnim wieku), nigdy nie daję Romkom (są nachalne i chamowate) oraz menelom którzy uczciwie mówią, że potrzebują na flaszkę lub piwo ( a nie na jedzenie, choć kto wie może są też oszuści, mówi taki menel: daj szefowa na flaszkę, a jak daję to dajmy na to tup tup i do piekarni zamiast do monopolowego...).

* A Wy myślałyście że co będzie pod "dawajcie" big_grin
Obserwuj wątek
    • chloe30 Re: Dajecie * 01.06.11, 23:24
      daję tylko staruszkom
      tu też się możńa przejechać - całe studia po drodze mijałam staruszka który po prostu sobie siedział z kapelutkiem - po jakimś czasie ukazały się artykuly, że ma niezłą emeryturę i za to żebranie to domy dzieciom buduje
      ale staruszkom daję
      nikomu młodemu, nikomu na flaszkę, dzieci mnie kompletnie nie wzruszają, bo na 99% zbierają dla starych na wódę
      • lelija05 Re: Dajecie * 02.06.11, 09:46
        Na Stawowej?
        • oliwka2009 Re: Dajecie * 02.06.11, 09:52
          Pamiętam tego staruszka z ul. Stawowej w Katowicach. Jak jeździłam do pracy to zawsze tam był. I też czytałam artykuł o nim.
          • lelija05 Re: Dajecie * 02.06.11, 09:57
            Nieźle się jego rodzinka urządziła, facet był sztygarem, więc emeryturę miał wysoką, a do tego jeszcze "dorabiał" robiąc za biednego dziadunia.
            A chałupę postawili, że ho, ho.
            Ciekawe, czy jeszcze żyje?
            • oliwka2009 Re: Dajecie * 02.06.11, 10:10
              Ja byłam 4.01 tego roku w Katowicach i nie mogę sobie przypomnieć, czy go widziałam.
              • lelija05 Re: Dajecie * 02.06.11, 10:21
                Albo już nie żyje, albo się wybudowali i wyposażyli, pamiętam, że w artykule była mowa o brakującym ogrodzeniu.
                Pisali tam też o babuleńce, takiej malutkiej, chyba z metr dwadzieścia miała, taka bidula na leki zbierała, ja sama dałam się nabrać i kiedyś ostatnie 5zł jej dałam.
                A okazało się, że babula ma się całkiem dobrze i ów proceder prowadziła pod bacznym okiem wnuczka.
                • gazeta_mi_placi Re: Dajecie * 02.06.11, 12:47
                  Czyli dwuosobowa rodzinna działalność gospodarcza międzypokoleniowa big_grin
                  Ja słyszałam jeszcze o takim procederze, że stare babulinki sprzedają (nielegalnie) np. przy placach czy sklepach jakąś azjatycką odzież czy biustonosze albo kwiaty, każdy się prędzej ulituje nad taką starowinką i zawsze coś od niej kupi a za rogiem stoi wnuczek z samochodem pełnym tego towaru co by w razie gdy jeden się skończy drugi babci podać i kasa leci, bo dużo osób choćby ze względu na wiek starszej Pani się ulituje i kupi.
        • chloe30 Re: Dajecie * 02.06.11, 13:00
          lelija05 napisała:

          > Na Stawowej?

          Tak, własnie tam smile
    • i_love_my_babies Re: Dajecie * 01.06.11, 23:32
      moja ostatnia historia pod Bierdonkąwink

      podjezdżam autem, wypakowuję dzieci, podchodzi koleś: "Przepraszam, jestem bezdomny, 2 dni nic nie jadłem, da Pani 1,50 na chleb?" na co ja: "NIe, pieniędzy Panu nie dam, mogę dać Panu bułkę", pan widzę już lekki foch, więc pytam: No chce Pan, czy nie?" na co pan z jeszcze większym fochem potakuje, ale widzę, że wkur****y na maksa - wziął bułkę - nawet nie usłyszałam "dziękuję", schował do kieszeni i poszedł dalej krążyć po parkingu! no myślałam, że mnie **** strzeli - więcej nie dam NIKOMU!!!
      • klawiatura_zablokowana Re: Dajecie * 02.06.11, 11:01
        Ja obiecałam jednemu wchodząc do Kauflanda, że mu kupię bułkę i kiełbasę. Kupiłam. Jak wychodziłam, to go już nie było. Widocznie nie był AŻ tak głodny, żeby zaczekać pół godziny. Od tej pory nikomu nie daję "na bułkę".
    • thegimel Re: Dajecie * 01.06.11, 23:41
      Daję jeśli żebrak jest wiarygodny - albo nie kłamie i faktycznie potrzebuje na jedzenie, albo jest tak świetnym fachowcem, że w sumie wynagrodzenie mu się należy. Nie daję Romom, nie daję osobom siedzącym na ulicy codziennie w tym samym miejscu. Jeśli ktoś prosi o pieniądze na jedzenia, a mam możliwość pójścia do sklep - kupuję jedzenie. Pieniądze daję rzadko - z nieba mi nie spadają, a często żebracy zbierają na piwo a nie na chleb. Zdarza mi się wrzucić złotówkę ulicznym grajkom. Menelom nie daję, bo ich sposoby zagadywania typu pani kierowniczko, obywatelko, księżniczko, etc działają mi na nerwy i włączają węża w kieszeni.
    • broceliande Re: Dajecie * 01.06.11, 23:52
      Daję, kiedy zapragnę sobie zrobić przyjemność, że taka dobra jestem. Raz dałam (znajomemu) bezdomnemu, który w ogóle mnie nie prosił! Zwykle wręczam mu puszki po piwie zapakowane oddzielnie od innych śmieci.
      Jak chcę być dobra, to wygląd żebraka nie ma znaczenia.
    • mdro Re: Dajecie * 02.06.11, 00:04
      > * A Wy myślałyście że co będzie

      Ja przypuszczałam, że chodzi o jakiś system oceniania - np. włączyli przy postach forumowych trolli gwiazdki do klikania...
    • jul-kaa Re: Dajecie * 02.06.11, 00:13
      Daję grajkom autobusowym, bo ich bardzo lubię. Rzadziej ulicznym.
      Ale to w sumie nie żebracy...
      • gazeta_mi_placi Re: Dajecie * 02.06.11, 09:35
        A ja nie. Ohydnie rzępolą, łamią regulamin MPK (zakaz gry na instrumentach), najczęściej jadą bez biletu na gapę i często też śmierdzą.
        • pazdana Re: Dajecie * 02.06.11, 09:50
          Pieniędzy - nigdy. Natomiast raz miałam taką sytuację kiedy przechodziłam obok budek z fast foodem zaczepił mnie facet - wyglądający na menela, ale mówi że głodny jest dawno nie jadł i czy bym mu zapiekanki nie kupiła takiej zwykłej bez dodatków...Kupiłam. Może od kogoś innego na flaszkę wyłudzi kasę ale jedzenia nie odmówię...

          Zuzanka - mój Skarbek - ur.2.04.2007
        • klawiatura_zablokowana Re: Dajecie * 02.06.11, 11:38
          Ja też nie daję i wkurza mnie, że ludzie dają - tak długo jak będą na tym zarabiali, będą rzępolić po tramwajach. Pasażer ma prawo podróżować bez akompaniamentu i brudnego dzieciaka nachalnie grającego mu nad głową lub walącego go w ramię plastikowym kubkiem.
          • jul-kaa Re: Dajecie * 02.06.11, 12:49
            A nie, ja daję tylko i wyłącznie dobrze grającym dorosłym. Nie daję dzieciom, grajkom z dziećmi lub rzępolącym.
    • sarling Re: Dajecie * 02.06.11, 09:46
      Nie, nie daję nikomu z ulicy. Wyjątek stanowią artyści, o ile mijam ich z dzieckiem - wtedy musowo coś leci do kapelusza.
      Dobroczynność uskuteczniam formalnie - zbieram konkretne potrzeby od konkretnych osób lub organizacji.
      • oliwka2009 Re: Dajecie * 02.06.11, 09:49
        U mnie po osiedlu chodził jeden pan tak raz na pół roku ale nigdy nie chciał pieniędzy, tylko np trochę cukru, parę kromek chleba.. I mu pomagałam. Bo koło sklepów się kręcą i zawsze daj złotówkę a widać że na picie bo nieraz chodzą "zakręceni"
    • ola33333 Re: Dajecie * 02.06.11, 09:54
      daje grajacym na ulicy, jesli fajnie graja. Zebrakom nie.
    • jowita771 Re: Dajecie * 02.06.11, 10:01
      Czasami jakiejś starszej osobie, ale tylko, jak mi się ta osoba spodoba.
      Nikomu, kto wygląda na alkoholika nie daję, nie interesuje mnie finansowanie czyjegoś nałogu.
      Jak ktoś jest ubrany biednie, ale czysto, to prędzej, niż jak jest brudny. Żadnym Romkom z dziećmi. Im ktoś bardziej nachalny, tym bardziej nie daję.
      Kiedyś widziałam dziewczynę grającą na skrzypcach. Miała kartkę, że zbiera na podręczniki, grała naprawdę pięknie. Tylko, że to już trudno pod żebranie podciągnąć. Dałam córce, żeby wrzuciła dziewczynie pieniądze, a potem siadłyśmy na ławce nieopodal i słuchałyśmy, jak dziewczyna gra.
      • kim5 Re: Dajecie * 02.06.11, 10:04
        Bardzo rzadko, wolę dać na jakąś organizację, w pewnym sensie czuję, że to mój obowiązek.
    • pomarola Re: Dajecie * 02.06.11, 10:57
      Na ogół nie daję. Przeważnie dlatego, że nie chce mi się specjalnie zatrzymywać, grzebać w torebce, wyciągać portfel i pod czujnym spojrzeniem proszącego wydłubywać stosowną (wg mnie) kwotę. Co innego gdy np. mam drobne w kieszeni, wtedy wyciągam bez namysłu, wręczam i uciekam. Albo np. pozwalam odprowadzić wózek sklepowy (to często, bo nigdy mi się samej nie chce smile).
      Nie uzależniam datku od osoby - jak mam drobne pod ręką to dam i babci, i dziecku, i menelowi, który zapewne zbiera na flaszkę. Mnie to nie przeszkadza. Nie będę mu wpierać jedzenia, skoro on woli zapić. Jego wybór.
    • kotbehemot6 Re: Dajecie * 02.06.11, 11:08
      nie. Mogę kupić i dać cos do zjedzenia. Wtedy w 99,9% rezygnują z takiej pomocy.
      • jjod Re: Dajecie * 02.06.11, 11:16
        Gazeta_mi_placi napisał:

        * A Wy myślałyście że co będzie pod "dawajcie"

        Gó.wno, ty szarpidrucie.
    • klawiatura_zablokowana Podstawowe kryterium - nie może śmierdzieć 02.06.11, 11:45
      Jak czuję zaszczane spodnie i chuch przetrawionego alkoholu, to nie dam.
      Nie daję nachalnym, zaczepiającym, walącym w ramię plastikowym kubkiem (Cyganie w tym celują), zastępującym drogę. Nie daję Cyganom, bo wiem, że na nich to nie idzie, tylko dla ich gonza. Nie wzruszają mnie dzieci na ręku, bo w 99% przypadków nie są dzieckiem żebrzącej (matce nie dadzą własnego dziecka na żebry, bo z nim ucieknie). Poza tym cygańskie mafie skutecznie eliminują takich "indywidualnych" żebraków, z których część naprawdę potrzebuje tej przysłowiowej bułki.
      Ale spoko, wzrusza was ładna gra w tramwajach - dawajcie, wspierajcie tę mafię. Tylko najpierw obejrzyjcie sobie dwa filmy: "Czas Cyganów" i "Slumdoga", tam bardzo ładnie pokazane jest, na co wasze pieniądze idą.

      Grajkom na ulicy daję, ale muszą grać. GRAĆ! cholera, a nie trzymać gitarę czy trącać struny w nieskoordynowany sposób. Jest taki jeden pan na Piotrkowskiej, rozstawia się z całym sprzętem, ma mikrofon, gra i śpiewa. Jemu daję, bo uczciwie pracuje na to i na dodatek robi to dobrze.
      • kotbehemot6 Re: Podstawowe kryterium - nie może śmierdzieć 02.06.11, 11:50
        klawiatura_zablokowana napisała:

        >
        > Grajkom na ulicy daję, ale muszą grać. GRAĆ! cholera, a nie trzymać gitarę czy
        > trącać struny w nieskoordynowany sposób. Jest taki jeden pan na Piotrkowskiej,
        > rozstawia się z całym sprzętem, ma mikrofon, gra i śpiewa. Jemu daję, bo uczciw
        > ie pracuje na to i na dodatek robi to dobrze.
        >
        No tak, tylko że grajek uliczny ZARABIA,a nie zebrze i to jest róznica.
        • klawiatura_zablokowana Re: Podstawowe kryterium - nie może śmierdzieć 02.06.11, 12:09
          No więc jeśli ktoś podchodzi do tego jako do formy zarabiania, to mu wrzucę grosik. Nie daję, jeśli de facto nic nie gra, a są tacy. Siedzi toto z gitarą i pół dnia "stroi". No sorry, ale za strojenie to ja nie będę wrzucać kasy.
    • triss_merigold6 Re: Dajecie * 02.06.11, 11:46
      Nie albo bardzo sporadycznie. Mogę wrzucić drobne grającym na różnych instrumentach, ale już nie ekipie ćpunów zawodzących nieśmiertelne "Whisky moja żonoooo". Cygankom zdecydowanie nie, menelom też nie. Jak pan ma ułańską fantazję pić to niech sobie zarobi.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: Dajecie * 02.06.11, 11:51
        u mnie w miescie zebracy maja kartki z wydrukowanym tekstem a nawet jakims zdjeciem ( na kompie) do tego zalaminowana. JP co to za moda tongue_out?
    • hellulah Re: Dajecie * 02.06.11, 12:02
      Jak do tej pory żadna nie napisała, że daje ze strachu. To ja się przyznam, tak, daję czasami ze strachu. Jak mi taki menel podejdzie do auta, my wysiadamy, aby wejść do sklepu, wolę dać te 2 złote i nie zacinać się z obawy o lakier na karoserii. Czasami - uczciwie się przyznaję, choć uważam, że nie jest to nic, czym można by się szczycić - daję tę złotówkę czy dwie na odczepnego, jeśli widzę, że inaczej nie uniknę kontaktu z menelem (jak w przykładzie powyżej).

      W innych wypadkach nie daję, zwiewam.

      Raz jako młoda Schickse niestety odpyskowałam, i pewien ćpun ścigał mnie przez pół mojego rodzinnego miasta (no przesadzam, tak ze trzy ulice za mną lazł i wyzywał), aż schroniłam się w sklepie, a ćpunowi się znudziło czekać.

      Raz zrobiłam zakupy panu, którego nigdy wcześniej nie widziałam na żebrach (w sensie, nie stały pracownik tej branży), był schorowany, widać że załamany psychicznie, w starszym wieku.
    • kota_marcowa Re: Dajecie * 02.06.11, 12:40
      Nie daję żebrakom, ani paniom z puszkami z pseudo fundacji, nie wzruszają mnie staruszki, menele, czy cygańskie dzieci. Na namolnych meneli mam gaz, więc ze strachu też nie daję, poza tym chyba wyglądam na taką co nie da, bo mnie raczej omijają.

      Za to na wszystkich świętych zawsze wrzucam do puszki na renowację zabtykowych nagrobków.
    • gonia28b Re: Dajecie * 02.06.11, 12:45
      nigdy nie dam żadnemu typowi, który cuchnie alkoholem.
      nie daję się nabierać na dzieci, choć najbardziej szkoda mi dzieci - za dużo naczytałam się o różnych historiach.
      Zazwyczaj, jeśli widzę, że ma to jakiś sens, to idę do sklepu i kupuję dla takich jakieś jedzenie. Coś z podstawowych produktów, co można łatwo zjeść bez gotowania. Ale to się rzadko zdarza.

      > * A Wy myślałyście że co będzie pod "dawajcie" big_grin

      taaa... głodnemu chleb na myśli big_grin
    • lipsmacker Re: Dajecie * 02.06.11, 14:55
      Odpowiadam z doswiadczen podczas pobytu w Polsce bo teraz zebrakow nie widuje (pisze szczerze wiec nie odbieraj opacznie):

      menelom na wodke nie, nie interesuje mnie czy podejda z dowodem czy bez, nie widze roznicy, po co mi legitymowac menela.
      dzieciakom - raz dalam obok dworca centralnego w Wawie 'na podreczniki' - chlopiec na oko lat 10, zapytany ile mu jeszcze brak wymienil sume i ja dostal. Dwa dni pozniej chyba mnie nie poznal bo wyskoczyl z ta sama prosba, coz, byla zima, mialam inny plaszcz i czapke smile
      Romkom - juz nie, dalam kilka razy jak ich bylo pelno w Polsce kolo 90r i widzialam jak wyrzucaja do kosza za male banknoty (jeszcze stare pieniadze byly). I szczypanie dzieciakow zeby ryczaly tez mi sie kilkakrotnie w oczy rzucilo. A najbardziej nachalne sa te ktore chca wrozyc, najczesciej konczy sie rzucaniem na mnie klatwy bo groszem nie chce sypnac to mi sie nalezy smile
      Zawsze daje za to ludziom ktorzy nie prosza tylko COS robia zeby te pieniadze dostac - nawet byle jakie rzepolenie na grzebieniu to juz jakas inicjatywa
      Jedna historia zapisala mi sie w pamieci i czasem mysle o tej kobiecie - pod McDonaldem na stacji w Gdansku, jakos wczesnie rano, zatrzymala mnie kobieta, cala zaplakana, widac bylo ze jej wstyd o cos prosic, ledwo szeptala. Mowila ze ma dziecko w szpitalu i wydaje wszystko zeby przy nim siedziec, dojezdza ze wsi, nie ma sily bo jest bardzo glodna, prosi o bulke. Kupilam jej zestaw i wcisnelam do reki 50zl, a ona mnie z placzem pocalowala, i tak ja jakos przytulilam. Spieszylam sie na pociag wiec na tym sie skonczylo. Czulam sie okropnie w tym pociagu, bezsilnie. Szczegolnie zas ze wracalam wtedy ze zlecenia - podrozowalam kilka tyg jako tlumacz z bardzo bogatym czlowiekiem ktory ktregos dnia z oburzeniem opowiadal mi jak to biedni ludzie maja czelnosc przychodzic do niego po pomoc, a on ich przeciez nie zna, wiec jak oni sobie to wyobrazaja? Smutno mi sie zrobilo na te wspomnienia. Czasem nie tak trudno ocenic gdzie jest prawdziwa potrzeba. I nie tak trudno choc odrobinke pomoc.
      • gazeta_mi_placi Re: Dajecie * 02.06.11, 17:02
        Na dworcu centralnym w Warszawie pełno żebrzących młodych narkomanów ( w Krakowie jak żebrzą to najczęściej menele albo Romki z dziećmi, myślę że choć upierdliwi może, ale średnio groźni), jednemu z nich kazałam s...alać a potem w sumie się przestraszyłam, kto wie co może strzelić do głowy narkomanowi, to nie przepity stary menel któremu powiesz, że nie masz to odejdzie a czasem i przeprosi uncertain
        Doczepiali się głównie w momencie gdy ludzie płacili w kasie albo kiosku.
        Czułam się na tym dworcu średnio bezpiecznie uncertain
    • lila1974 Re: Dajecie * 02.06.11, 15:16
      Zdarza mi się, choć coraz rzadziej ... naoglądałam się takiego cwaniactwa w wykonaniu "potrzebujących", że mi się ulewa.

      Pod drzwiami mojej firmy zawsze ktoś koczuje ... najbardziej drażni mnie pewna "wolontariuszka" ... z puszką bez plomby i wiejąca na widok straży miejskiej lub policji. Bezczelna cwaniara, która naciąga chorych i empatycznych ludzi na swoje sztuczki. Jej nie dam nic, nigdy, a jak mogę przeganiam spod drzwi, bo mnie drazni jak udaje taką świętą i dobrą, a z kasy się rozlicza w znikomym stopniu - wiem, bo był o niej i jej "koleżankach" wywiad w Kronice Szczecińskiej.

      Jest również baba w wieku zdecydowanie nie młodym, którą od 15 lat widuję wciąż z małym dzieckiem na ręku ... zdaje się, że te małe dzieci lęgną się już jako wnuki tych, z którymi przychodziła dawno temu. Swego czasu przynosiłam jej ciuszki po moich dziewczynkach. Przestałam, jak zobaczyłam, że uszczypnęła dzieciaka tylko po to, by płakał i tym samym wzbudzał większą litość.

      Przeganiam okoliczne obszczymury, które na naszych schodach zrobiły sobie regularne WC. Nie dam kasy, żeby ich nie przyzwyczajać do "paśnika".

      Nie daję babie o kulach, która stoi wręcz w progu i naciąga, że niby zbiera na dzieci, a mordę ma obitą i zachlaną tak, że nie pozostawia żadnych złudzeń. Mieszka w sąsiedniej kamienicy i jak oglądam ją od kilku lat, tak żadnego dziecka nie widziałam, za to jej gacha obszczymura i moczymordę z podobnym zestawem kul owszem ... nigdy trzeźwego.

      Codziennie widuję pewną Rumunkę, miłą, uśmiechniętą, która trzyma swój kubeczek ... nikogo nie nagabuje, nie opowiada niestworzonych historii, nie wykorzystuje wnuków, po prostu jest. Jej wrzucam coś do kubeczka i nie przeszkadza mi, że jest stałym gościem w kantorze, gdzie wymienia te datki na złotą biżuterię.

      Kilka lat temu stała również dziewczynka z bratem i mamą - rumuńskie dzieci ... miłe, grzeczne, nienachalne ... im również pomagałam z chęcią, łącznie z tym, że gdy chorowali szukałam dla nich lekarzy. Dzieci trafiły pod opiekę pobliskiego kościoła, tak, że z czasem nauczyły się języka i poznałam nieco ich historię. Od kilku lat ich jednak nie widuję i nie wiem, czy wrócili do swojego kraju, czy tułają się po Polsce, czy może osiedli w Szczecinie i normalnie żyją ... nie ukrywam, że bardzo bym chciała się dowiedziec, co się z nimi teraz dzieje.
      Z miłą chęcią zapłacę za obiad babince, która stoi przede mną w kolejce po obiad i liczy grosiki wyjęte z chusteczki, czy kupię loda dzieciakowi z kamienicy, który tęsknym wzrokiem odprowadza moje dziewczyny z lodami w ręku, czy oddam koc bezdomnemu, który marznie w zimną noc, czy poczęstuję naleśnikami parę bezdomnych, którzy chodzili po moim bloku.

      Kiedyś byłam w tym względzie strasznie naiwna i cierpiałam, że nie mogę pomóc każdemu. Teraz przez niektóre osoby nie chcę być wykorzystywana, dlatego pomogę tam, gdzie widzę sens pomocy.


      Nie jestem bez serca, ale mam komu pomagać w najbliższym otoczeniu
    • ylunia78 Re: Dajecie * 02.06.11, 16:35
      tak daje na prawo i lewo....Ale też smieszne to *
      Miałam pomyślec,że pytasz czy dajemy d**py?uncertain
      Pfi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka