Dodaj do ulubionych

Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszkadza..

05.06.11, 16:50
Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszkadza mi..."? Z doświadczenia wiem, że może przeszkadzać wszystko. I to nie tylko w bloku mieszkalnym. Pamiętam wątki o sąsiadach w domkach jednorodzinnych: bo dzieciaki biegają i się głośno śmieją, bo rozpalają grilla, bo koszą trawę, bo pies, bo kot i tak dalej. No, gdzieś granica musi być. A może nie?
Obserwuj wątek
    • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 16:53
      bo za glosno oddycha , bo ma zle dobrane buty , bo odkurza w niedziele big_grin
      o wszystko sie mozna czepic big_grin
    • nangaparbat3 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 16:57
      Nie. No nie. Bo niby kto miałby tę granicę określić?
      Z drugiej strony warto by się może zastanowić, co bedzie kiedyś przeszkadzać dzieciom, których śmiech i śpiew przeszkadza dzisiaj dorosłym?
      Czy jak osiągnę dajmy na to 80 córka będzie mnie ukrywac w szafie?
      Nie wykluczam takiego scenariusza.
      • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:37
        Jest różnica między śmiechem a dzikimi wrzaskami.
    • sadosia75 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 16:57
      Chyba nie ma takiej granicy. Kilka lat temu mojej Mamie się oberwało od sąsiadki, że koty leża na parapecie na balkonie i sąsiadka nie rozumie dlaczego te koty tam leża bo człowiek spokojnie na balkon nie może wyjść.
      Jeszcze bym zrozumiała, że kobita się boi, że koty przejdą na jej balkon. ale balkon był zabezpieczony.
      teraz sąsiadowi przeszkadza mój odkurzacz ( ultra silencer czy jakos tak ) krajalnica, mikrofala.
      Nawet przeszkadza mu to, że wychodząc z psami na spacer wydaje im komendy na klatce schodowej. jak bym się darła nie wiadomo jak na te psy.
      Serio przestaje wierzyć w to, że są jakieś granice.
      • nangaparbat3 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 16:58
        Dla równowagi: moja kotka właziła przez balkon do łóżka sąsiada i sypiała z nim. Był zachwycony smile
        • sadosia75 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:03
          Kiedyś mieliśmy za sąsiada starszego pana a w domu urwisa, który lubił spędzać czas u sąsiada. pewnego pięknego dnia sąsiad przyszedł do nas na twarzy sroga mina i pyta " dlaczego już urwis do mnie nie przychodzi? ma szlaban czy zajęty jest?"
          Jak sąsiad się przeprowadzał to nie miałam serca, żeby rozdzielić go z urwisem. kot kochał sąsiada, sąsiad kochał kota.
          A było to parę ładnych lat temu.
        • nanuk24 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:20
          Moj kot podobniez, jedynie miejscem lezakowania byl telewizor sasiadabig_grin
          • nangaparbat3 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:23
            Jeszcze była poprzednia kotka. Ta sypiała z psem sąsiada, strasznym wielkim zbirem, postrachem osiedla. Jak upolowała ptaszka, zaniosła sąsiadom na wycieraczkę.
      • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:02
        no bo wiesz
        te koty sie patrza na nia big_grin
        • sadosia75 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:04
          Szczególnie Karuś. był ślepy, bez łapy i z powyrywanymi uszami. patrzył na nią, czatował na nią i nasłuchiwał wink
      • nanuk24 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:21
        A mojej matce przeszkadza pies machajacy ogonembig_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:33
        Może masz wyjątkowo akustyczny blok? Ja w swoim nie słyszę żadnego sprzętu AGD sąsiada, szczeku psa, ale rozumiem że inny blok może być bardziej akustyczny.
        • sadosia75 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:37
          Chyba z tą akustyką coś nie tak bo nikt inny poza sąsiadem z piętra wyżej mieszkającego po przeciwnej stronie nie słyszy moich sprzętów ( poza odkurzaniem sąsiadka z dołu słyszy jak szuram po kaflach i wsio dlatego zmieniłam szczotkę na inną )
          problem nie leży w akustyce bloku a w sąsiedzie.
          • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:39
            Może mu się podobasz i nie wie jak zagaić, więc zaczął od tego że sprzęt mu przeszkadza big_grin
            • sadosia75 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:43
              Coś na zasadzie końskich zalotów?
              cytując sąsiada " jak mi kur.a nie uciszysz tego. jeb..nego odkurzacza to go k..wa wypie..le za okno" czyli, że chce mi powiedzieć " zapraszam panią na oglądanie moich okien, spotkajmy się jak najszybciej"?
              • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:48
                To chyba jakiś menel? Bo normalny człowiek nie używa takiego słownictwa.
                Generalnie nie powinnaś pozwalać na takie słownictwo i "tykanie", ewentualnie możesz go mężem poszczuć uncertain
                Na jakieś praskiej menelowni mieszkasz? uncertain
                • sadosia75 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:04
                  Jaki menel? to pan doktór...
                  Pan doktór uważa, że ma prawo tak mówić do każdego bo on skończył studia i to nie byle jakie a medycynę. i po co mam go mężem "szczuć" a co to ja dziewoja bez języka jestem? albo jakaś nie tego, że się chłopem mam zasłaniać?
                  • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:19
                    Może ten od łódzkich skór? uncertain
                  • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:32
                    Ale to sie nie wyklucza wcale tongue_out
              • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:31
                Ej a to moze jakis pijak jest i ma kaca ze tak slyszy moze? Jesli nie robisz tego po 22 i przez 6 rano to mysle, ze spokojnie mozesz dzwonic po straz miejska ze pan Ci grozi i nagabuje. Co innego jak ktos powie normalnie, ze mu cos przeszkadza - jak w tym watku o prysznicu - a co innego jak prostak i cham sie na Ciebie wydziera ze wykonujesz domowe czynnosci i on ma z tym problem.
                • sadosia75 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:38
                  Żaden pijak nic z tych rzeczy. uwielbia nękać ludzi i to jest jego prywatne hobby. mój odkurzacz ( no umówmy się ile hałasu może wytworzyć silencer ? w drugim pokoju go nie słychać ) moja krajalnica wszystko zgodnie z przeznaczeniem wykorzystywane. po 22 to u nas jak już ktoś coś je to raczej owoce niż kanapki.
                  sąsiad po prostu lubi utrudniać życie innym.
          • baltycki Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:18
            sadosia75 napisała:

            > sąsiadka z dołu słyszy jak szuram po kaflach i wsio
            > dlatego zmieniłam szczotkę na inną

            Czyli, gdy sie chce, wykaze dobra wole, to jednak mozna.
            Bierzcie przyklad z sadosi.
            • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:43
              > Czyli, gdy sie chce, wykaze dobra wole, to jednak mozna.

              Oczywiście, można, można wykazać dobrą wolę i nie odświeżyć się pod prysznicem przed pójściem spać, np. przy 34 stopniach upału za oknami.

              Czy nie można jednak wykazać się dobrą wolą i znieść jakoś stłumiony szum wody w rurach u sąsiada biorącego ten prysznic?
              • baltycki Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 22:13
                hellulah napisała:

                > Czy nie można jednak wykazać się dobrą wolą i znieść jakoś
                > stłumiony szum wody w rurach u sąsiada biorącego ten prysznic?
                Oczywiscie, ze mozna a nawet wskazane, jezeli...
                Jezeli nie jest to spowodowane "bo film w TV pozno sie skonczyl" tylko, "bo do pozna pracuje, pozno wracam"
                W tamtym watku pisalem nawet o sprawie w sadzie, nawet sad uznal prawo do "brania prysznica" po godz. 22 w uzasadnionych przypadkach.
                Praca do pozna i pozny powrot do domu jest takim uzasadnionym przypadkiem, natomiast "bo ja lubie brac prysznic tuz przed snem, a pozno chodze spac" takim przypadkiem nie jest.
                • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 22:26
                  Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że przeciętny człowiek bez problemu odpoczywa czy nawet śpi pomimo stłumionego szmeru wody zza iluś tam warstw ścian.

                  Jaką wartość posiada uzasadnienie: "bo ja lubię spać w totalnej ciszy a la próżnia kosmiczna" i dlaczego ma być lepsze od "bo ja lubię brać prysznic tuż przed snem, a późno chodzę spać"?
                  • baltycki Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 22:43
                    hellulah napisała:

                    > Jaką wartość posiada uzasadnienie: "bo ja lubię spać w totalnej ciszy....
                    Wartosc obowiazujacego regulaminu danego bloku, osiedla..
                    Wartosc swiadomosci, ze to Ty go lamiesz :
                    Przeciez nic nie stoi na przeszkodzie, zebys wystapila z wnioskiem o zmiane obowiazujacego regulaminu, wowczas ja sie dostosuje do niego.smile
                    • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 23:12
                      Ojej, a w regulaminie mojego budynku nie ma nic a nic o niebraniu prysznica nocą, o jaką więc zmianę mam występować?

                      Jest coś o "zachowanie spokoju dziennego, ciszy nocnej od godz. 2200 do 600 i poszanowanie dla powszechnie akceptowanych obyczajów społecznych".

                      Czy wedle powszechnie akceptowanych obyczajów społecznych człowiek powinien kłaść się spać bez kąpieli, a pragnienie wzięcia szybkiego prysznica jest perwersyjne i naganne? (sądząc po stanie higieny szerokich mas... aż obawiam się odpowiedzi...)

                      • baltycki Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 23:51
                        hellulah napisała:

                        > Ojej, a w regulaminie mojego budynku nie ma nic a nic o niebraniu
                        > prysznica nocą, o jaką więc zmianę mam występować?
                        Tzn. ze mozesz brac prysznic nocą smile

                        > Jest coś o "zachowanie spokoju dziennego, ciszy nocnej od godz. 2200 do 600
                        Tzn. ze mozesz brac prysznic tak, aby sasiedzi nie slyszelismile

                        > i poszanowanie dla powszechnie akceptowanych obyczajów społecznych".
                        > Czy wedle powszechnie akceptowanych obyczajów społecznych człowiek powinien
                        > kłaść się spać bez kąpieli,
                        Umyty, co nie zawsze oznacza kąpiel smile (ale jesli musi, to j.w.)

                        > pragnienie wzięcia szybkiego prysznica jest perwersyjne i naganne?
                        Pragnienie wzięcia szybkiego prysznica jest naturalna potrzeba niektorych ludzi.smile

                        > perwersyjne i naganne?
                        Perwersyjny i naganny jest brak swiadomosci, ze to ja lamie.. ze to ja powinnam zapytac sasiadow z dolu, czy im to nie przeszkadza, ze to ja.., ze to ja,, ze to nie oni musza zatyczki itp... ale to ja.. JAAAAAAAAAAAAAAA

                        >aż obawiam się odpowiedzi...)
                        "Lubie to" smile))
                        • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 00:19
                          Trudno nawet na wyżynach empatii nie wychodzić od własnych doświadczeń. Zauważ, że nigdzie nie pisałam, czy robię te ablucje nocą, czy nie smile ale załóżmy na potrzeby naszej dyskusji, że i owszem, mam zamiar właśnie wziąć prysznic. Skoro prysznice moich sąsiadów nigdy nie wybudziły mnie ze snu - gdy ktoś tam gdzieś się kąpie, słyszę jedyne coś na kształt szeleszczącego szumu (jak dla mnie szum tła dźwiękowego po prostu), to dlaczego mam zakładać, że akurat moja krótka kąpiel będzie gwoździem do trumny, traumą i końcem świata? Oj bo tak, nie da rady wziąć prysznica w ten sposób, aby nikt tego nie słyszał, ale ja zakładam, że przeciętni, niezaburzeni ludzie nie odbierają szumu wody u sąsiadów jak kakofonicznej kawalkady huczących ryków. Chyba, że bardzo chcą. Na zasadzie, "no jak on śmie!!! no jak!!! on!!! śmie!!! się myć!!!"

                          Co do pytania sąsiadów o pozwolenie, to chyba LOL WTF i BBQ Niby jak? w szlafroczku, o 00:14, idę do nich i walę w drzwi, pytając, czy aby mi wolno poszmerać ciuchutko wodą z prysznica albo kibelek spłukać? (ok wiem, chodzi o uzyskanie pozwolenia zawczasu; nadal uważam że to nieco zbyt wiele, co innego remonty czy imprezy)

                          • baltycki Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 01:54
                            hellulah napisała:

                            > Co do pytania sąsiadów o pozwolenie, to chyba LOL WTF i BBQ Niby jak?
                            > w szlafroczku, o 00:14, idę do nich i walę w drzwi, pytając,
                            > czy aby mi wolno poszmerać ciuchutko wodą z prysznica albo kibelek spłukać?
                            Nie, Nie, Nie..
                            Po prostu, mijajac sasiadke na schodach, w setkach innych okolicznosci, zagadac, zapytac.. "Wiesz/wie pani, ja lubie pozno kapac sie, tak sobie wczoraj pomyslalam, czy pani/Tobie to nie przeszkadza?"
                            Wierz mi, nawet gdyby jej to przeszkadzalo ciut, odpowie, "Alez skadze, prawie nie slysze"
                            I wtedy pluskaj sie do bialego switu, co nocsmile

                            > Chyba, że bardzo chcą. Na zasadzie, "no jak onśmie!!! no jak!!! on!!! śmie!!! się myć!!!"
                            Masz prawo jazdy?
                            Jezdzisz?
                            Ktos wymusil, wjechal z podporzadkowanej przed Toba..
                            Kiwnie reka, przeprosi.. machniesz i Ty reka, usmiechniesz sie..
                            Pokaze costam, costam.. zemste bedziesz obmyslalasmile

                            Powtorze jeszcze raz..
                            Biore prysznic (ten prysznic stal sie haslem) po 22, to ja mam swiadomosc, ze robie cos sprzecznego z przyjetymi normami, to ja zainteresuje sie, czy inni toleruja moje zachowania..
                            to ja machne reka "sorry".. to jakbym wyjechal z tej podporzadkowanej i wymusil ...
                            To ja musze wiedziec, ze sasiadka toleruje moje nocne prysznicowanie sie (zaklocanie jej ciszy)..


                            • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 11:02
                              > Biore prysznic (ten prysznic stal sie haslem) po 22, to ja mam swiadomos
                              > c, ze robie cos sprzecznego z przyjetymi normam

                              No i widzisz, według mnie ten prysznic hałasem nie jest, jest częścią środowiska dźwiękowego o znikomym nasileniu. I dlatego branie prysznica nawet o 3.30 norm nie łamie (być może łamało by uruchomienie jacuzzi, czy śpiewanie od prysznicem piosenek Jusitna Bibera).
        • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:29
          Raczej nie doszukiwalabym sie problemu w akustyce bo umowmy sie ze cichy odkurzacz czy mikrofala to nie sa dzwieki w tonach ktore moga komus strasznie przeszkadzac a juz z cala pewnoscia nie uzywane w godzinach w ktorych sie nie powinno. Raczej ktos jest bardzo wrazliwy.
      • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:25
        MNie sie wydaje ze jest z tymze nie uniwersalna. Kazdy ma ja gdzie indziej. Jesli czlowiek jest z natury czepliwy, uszczypliwy, upierdliwy i wszystko mu przeszkadza to ta granica bedzie cienka i latwa do przekroczenia. Moze to sa ludzie wychowani w warunkach laboratoryjnych? Wiecie ze nic im nie przeszkadzalo jak spali, chodzono kolo nich na palach, etc?
        U mnie granica jest wydaje mi sie dosc szeroka ze tak powiem. Nie przeszkadza mi wiele rzeczy dopki nie przekracza to granic normy jakie sobie zalozylam. Nie przeszkadzaja mi psy sasiadow o ile nie wbiegaja do mojego mieszkania bo ktos lazi z nim bez smyczy. Nie przeszkadzaja mi bawiace sie dzieci o ile nie nie krzycza do poznej nocy albo nie schodza niczym tabun orkow z klatki. Nie przeszkadzaja mi dzwieki u sasiadow dopoki o 6 rano nie nap*** wszystkimi drzwiami gdy wychodza. Nie przeszkadzaja mi kierowcy do momentu kiedy nie zajmuja 2-3 miejsc na parkingu pod blokiem przez co nie moge zaparkowac.
        wink
    • ola Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:06

      nie wiem czy są granice.
      Wiem, że są ludzie, którzy potrafią czepnąć się o wszystko.
      Ja uprawiam szeroko posunięty "tumiwisizm" i akceptuje ludzką i zwierzęcą wolnosć i niezawisłość.
      Tylko brudasów śmiecących wokół siebie i ludzi nie akceptujących zwierzat nie lubię. Unikam ich a nie zmieniam na siłe, bo przecież każde stworzenie boze ma prawo do istnienia, nie? Nawet ułomne.
    • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:35
      A oczywiście, że można. Tam gdzie nie ma wspólnego środowiskowego obyczaju określającego dopuszczalne zachowania, wiele kwestii określa prawo i umowy. Dodam, że im kraj jest ogólnie "porządniejszy", czystszy, z wyraźnym ładem przestrzennym tym precyzyjniej jest to określone. I tym mniej jest sobiepańskiego łamania porządku w imię "wolnoć Tomku".
      W Szwajcarii (o ile pamiętam) nie można urządzać prania w niedzielę (pewnie ze względu na dzień święty, ale przy okazji nikomu łupiące pralki nie przeszkadzają), kumpel zakupiwszy sobie za ciężkie pieniądze mieszkanie w DC dowiedział się - ku swemu zdumieniu - że nie upoważnia go to do zmiany wykładziny podłogowej na kafle. Są domy w których wyprodukowanie dzidziusia oznacza konieczność wyprowadzki, podobnie jak nabycie psa.
      W Polsce, jak wiadomo, młodzież musi się wyszumieć, dzieci - wykrzyczeć, psy - wy.....próżnić na trawniku. Własne śmieci mogę palić na własnym terenie, a własne szambo wpuszczać we własną ziemię. Sąsiad w bloku nie pojmie nigdy w życiu, ze buty jego rodziny wystawione na korytarzu psują humor pozostałym użytkownikom korytarza, a sąsiadkę dopiero straż pożarna skłoni do usuniecia z hallu zbędnych mebli. Rodzice przyszłego wirtuoza nie wpadną na pomysł, że nalezy wygłuszyć pokój ćwiczeń, a przynajmniej zamykać okno w trakcie gam.
      A mi jest przykro. Bo w efekcie coraz bardziej nie znosimy się serdecznie i coraz więcej w nas wrogości wobec tego kretyna, który nie rozumie, że mam mały korytarz i chcę trzymać kozaki przed mieszkaniem, debilki, która donosi że palę śmieci na działce, nerwowej starej panny, która daje wyraz niechęci do radosnego wycia mojego tutptusia wrzeszczącego przed blokiem.
      Przykro mi jest też wdeptywać w psie kupy,oglądać zalepione reklamami miasta i drogi, czy patrzeć na osiedla domków (albo i bloków) budowanych od sasa do lasa, kompletnie bez żadnego ładu i harmonii.
      Wam nie?
      • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:41
        nie
        absolutnie nie mam takich problemow smile
        po prostu jestem normalnym czlowiekiem ktory wie ze inni ludzie tez zyja i robia to po swojemu
        a nie neurotykiem tkoremu wszystko przeszkadza
        • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:46
          Nie każdy ma takie podejście jak Ty i nie każdy jest przy tym neurotykiem.
          Ludzie są różni.
          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:48
            no co ty niemozliwe wink
            ludzie sa rozni i nie maja zamiaru dopasowywac sie do zasad wymyslanych przez neurotykow
            • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:51
              Nie każdy komu przeszkadzają wrzaski pod oknem lub śmierdzące buty sąsiada na wspólnym korytarzu jest neurotykiem, raczej osoby zostawiające owe buty (lub śmieci w workach) są zwyczajnie niewychowani i miejsce ich raczej w zagrodzie wspólnym z bydełkiem a nie w budownictwie wielomieszkalnym wśród innych ludzi...
              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:59
                jest ogronma roznica mieszy wrzaskami a braniem prysznica
                i miedzy smiaciami czy meblami na korytarzu a praniem na balkonie
                • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:05
                  Majtki i gacie wystawione na widok publiczny to gwałt na zbiorowej estetyce...
                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:38
                    twoja twarz zapewne tez za piekna nie jest i co zaczniesz burke nosic?
                    • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:43
                      hahahahahahahah!! big_grin DObre big_grin
                  • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:44
                    A to juz jest czepialstwo wink
              • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:01
                No ale to właśnie na tym polega! Jeżeli się sami nie ograniczymy w kwestii butów/ryków/pralek nocnych/psich kup to wylądujemy w slumsach, za to z poczuciem, że nie będzie mi tu inteligencik/nadęta hrabina/sfrustrowana stara panna zakazywać korzystania z wolności osobistej.
                Wiecie czemu? Bo te sfrustrowane inteligenckie hrabinie będą uciekać z osiedli - jak się dorobią - do prywatnych willi za murem. Osiedla będą się zapadać, bedą na nich mieszkać coraz częściej ludzie, których nie stać na systematyczne remonty elewacji i podlewanie trawników.
                I co wtedy, moi drodzy?
                • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:17
                  Podpisuję się pod wszystkim co piszesz, ale do niektórych zakutych kwoczkowatych łebków nie dotrze niestety nigdy że nie tylko inni mają się ciągle dostosowywać do ich dzieciątek, ale w drugą stronę też by wypadało, ale po co się przejmować innymi ludźmi.
                  Te same osoby przeważnie są mocno oburzone, że np. jakiś obcy mężczyzna nie pomógł im znieść wózka ze schodów ani nie ustąpił miejsca.
                • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:20
                  Ładny zabieg retoryczny, ale jako argument w dyskusji - mocno wątpliwy. Jak to modne na forum, pokazujesz dwie skrajności: albo Szwajcaria (nota benka, czy w tym kraju nie mieli do niedawna jakichś kłopotów z prawami wyborczymi 50% populacji...?) i ten przysłowiowy zakaz spłukiwania kupy po 22-giej, albo zaraz slumsy, buty na korytarzach, wrzaski bachorów i slalom z psich kup.

                  Zapewniam Cię, że można jednocześnie pilnować, aby dziecko nie krzyczało np. na klatce schodowej, czy nie waliło zabawkami w podłogę, a pies nie zostawiał klocków na trawniku czy chodnikach, można nie wystawiać butów na korytarz, nie robić głośnych imprez czy nie używać rozklekotanej pralki nocą, i mimo tego a może właśnie z powodu tego (że się w wielu wymiarach dostosowujemy do innych, szanując ich przestrzeń prywatną) można chcieć wziąć prysznic przed pójściem spać albo o świcie przed wyjazdem w podróż, można spłukiwać kibel nocą, czy nawet późnym wieczorem, o zgrozo, używać nowoczesnych pralek nastawionych na ciche delikatne programy i niskie obroty wirowania.
                  • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:39
                    Oczywiście, przejaskrawiam nieco, ale to co przedstawiłam to były kierunki. Osiedle/blokl/dzielnica może iść albo do slumsów (niekoniecznie osiągając poziom faweli, zgoda) albo do Szwajcarii (bez obowiązku zamykania wszystkich sklepów w niedziele).
                    Rzecz w tym, że o ile kiedyś przed tym kierunkiem chroniło ludzi piętnowanie społeczne - to dziś ten element jest w zaniku i nic nie wydaje się go zastępować. Nie wydaje ci się, że jednak w Polsce idzie w kierunku anarchii?
                    Dam ci przykład rodzinny.
                    Na przedwojennym podwórku (dwa bloczki, niewielkie mieszkanka, ludzie raczej marnie sytuowani) w ciągu dnia otwarte były wszystkie furtki. Wejść mógł każdy, dzieci mogły się razem bawić. Na podwórku funkcjonował stróż z miotłą, który utrzymywał porządek fizyczny i moralny - w razie potrzeby gonił dzieciaki miotłą. Mieszkańcy to aprobowali. Kradzieży nie było, na noc furtki zamykano na klucz, kto balował musiał dzwonić do stróża i dawać napiwek by wejść do domu.
                    Dziś na zamknięte osiedle nie wejdzie nikt obcy, nikt nie skróci sobie drogi, dzieci spoza niego nie przejadą się na kolorowej karuzeli. Ochrony pilnuje agencja - byczyska w czarnej skórze. Jednocześnie nikt nikomu uwagi nie zwraca, no niechby ochroniarz zwrzeszczał dwunastolatka czy kazał właścicielowi czworonoga użyć kagańca! Na osiedlu jest hałas, w sobotę trudno wytrzymać parę imprez plus parterowe grille.
                    Myślę, że jakość życia w tym drugim osiedlu jest niższa. I moim zdaniem jest niższa dlatego, że upadła pewna umowa społeczna (parafrazując: wychowuj ją ta, by z nią było dobrze i jej było dobrze w Ojczyźnie - czyli żyjmy tak, by nie dokuczać innym) .
                    • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:48
                      Zgadzam sie z Toba.
                      Mieszkalam w takim gettcie swego czasu. Koszmar! Absurd posuniety do takiego stopnia, ze majac karte wjazdowa na osiedle i na parking pani z ochorny potrafila mi wlepic (autentyczna naklejka ktora schodzila kilka dni!) na szybe auta kartke ze nie mam prawa tam przebywac! Mimo, ze mialam karte i klucze i bylam mieszkancem. Ale ona w ewidencji nie miala auta ktorym przyjechalam. Chore.
                    • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:52
                      a tak btw po co wlasciciel owczarka ma uzywac kaganca ? big_grin
                • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:31
                  no patrz jakos mieszkam na normalnym osiedlu
                  a nie w slamsach
                  psy czasem szczekna dzieci graja w pilke
                  a jedyna wariatka ktorej wszystko przeszkadza zadna hrabina nie jest
                  i nikt by za nia nie plakal gdyby sie wyprowadzila wink
                • najma78 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:08
                  olena.s napisała:

                  > No ale to właśnie na tym polega! Jeżeli się sami nie ograniczymy w kwestii butó
                  > w/ryków/pralek nocnych/psich kup to wylądujemy w slumsach, za to z poczuciem, ż
                  > e nie będzie mi tu inteligencik/nadęta hrabina/sfrustrowana stara panna zakazyw
                  > ać korzystania z wolności osobistej.
                  > Wiecie czemu? Bo te sfrustrowane inteligenckie hrabinie będą uciekać z osiedli
                  > - jak się dorobią - do prywatnych willi za murem. Osiedla będą się zapadać, bed
                  > ą na nich mieszkać coraz częściej ludzie, których nie stać na systematyczne rem
                  > onty elewacji i podlewanie trawników.
                  > I co wtedy, moi drodzy?

                  Nic dodac nic ujac, takze do poprzedniej wypowiedzi. Podzielam twoje zdanie na ten temat.
                • kropkacom Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:34
                  Tu nie chodzi na Boga o inteligencika. Chodzi o grupę docelową, której jest stosunkowo dużo i ma kasę. Tak na przykład wielu emerytów z zachodnich Niemiec ma jakiś kapitał, który fajnie można wygospodarować budując osiedla, gdzie dzieci nie uświadczysz. I takich osiedli bedzie więcej z każdym rokiem. W Polsce o to trudno bo bogatych emerytów jak na lekarstwo. Tutaj nadal opłaca się budować grodzone osiedla dla rodzin.
                  • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:45
                    Ale wiesz, mi się wcale nie podoba, że minimum przyzwoitych warunków będzie dostępne tylko dla garstki elity. I nie podobałyby mi się bez względu na to, czy bym do owej garstki należała.
                    • kropkacom Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:11
                      Co to jest minimum przyzwoitych warunków? Przepraszam ale u mnie w bloku nikt po ósmej wieczorem nie uruchamia pralki. Nie musimy czekać do dziesiątej. Imprez głośnych tez nikt nie uskutecznia. Remonty są w dzień i się jednak kończą kiedyś. Ja wychodzę z załozenia, że jednak mycie się i wydalanie nie muszą być wykonywane na gwizdek. Może źle kombinuje. A i pranie jednak wywieszamy na balkonach ale my jednak mamy dużo słońca w odróżnieniu od deszczowej Irlandii na przykład. Tam sama bym się zaopatrzyła w dobrą suszarkę bębnowa. No i dzieci są. Większość cały dzień w placówkach. To tak źle?
        • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:42
          JAk Cie inni budza w srodku nocy kiedy Ty musisz bardzo wczesnie stac i byc kilkanascie godzin na nogach to tez uznajesz ze inni sobie ot tak zyja?
          Albo jak wracasz obladowana zakupami i jakis burun zajmuje dwa miejsca przez co musisz z torabmi na dwa razy dybac spod drugiego bloku to tez uznajesz ze ktos sobie zyje po swojemu i uznal ze dwa miejsca parkingowe dla niego to jest minimum?
          jasne, ze dajmy zyc innym ale nie uznawalabym tomiwisizmu za norme bo to wlasnie on prowadzi do tego ze jak pies sra na trawniku to ktos wlascicielowi nie zwroci uwagi, ze nalezy po nim posprzatac. bo przeciez on zyje po swojemu i mnie to nie przeszkadza.
          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:47
            kurde uparcie nikt mnie nie chce budzic w srodku nocy
            big_grin
            moze mam sen mocny wink

            nie robie np awantur o to ze sadiad meble windo wiezie i ja juz sie tam nie zmieszcze
            moze powinnam ? big_grin
            • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:52
              Zazdroszcze. Moze masz twardy sen ktorego laska mnie ominela, albo nie masz studentow na osiedlu. wink
              Ale nie chodzi o takie rzeczy jak zaladowana winda bo ktos przewozi mebel. Bez przesady. Ja mowie o takich typowo burackich, egoistycznych zachowaniach jak chociazby burun parkujacy na dwoch miejsach albo pani ktora uznaje, ze pies wbiegajacy do mojego mieszkania to nic takiego wielkiego bo jest maly i uroczy. Ale, ze moj kot dostaje palpitacji serca i ja nie mam ochoty goscic u siebie psa bo inaczej bym sosbie takie sprawila na stale to juz do pani nie dociera. Niech sosbie z tym psem biega i pol dnia na smyczy ale ja nie chce go w swoim domu. Nie laze za nia, ze ma zejsc mi z nim z oczu ale mam zdaje sie prawo nie zyczyc sobie krabrneo i niewychowanego psa w swoim mieszkaniu wink
              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:54
                mam blisko szkole muzyczna i cwiczace dzieciaki
                w dzien kalecza muzyke niemilosiernie
                moze powinnac pojsc z awantura ? big_grin
                >Ja mowie o takich typowo burackich, egoistycznych zachowaniach jak ch
                > ociazby burun parkujacy na dwoch miejsach albo pani ktora uznaje, ze pies wbieg
                > ajacy do mojego mieszkania to nic takiego wielkiego bo jest maly i uroczy
                no patrz ma moim burackim samowolnym osiedlu nic takiego sie nie zdarza big_grin
                • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:00
                  czarnaalineczka napisała:

                  > mam blisko szkole muzyczna i cwiczace dzieciaki
                  > w dzien kalecza muzyke niemilosiernie
                  > moze powinnac pojsc z awantura ? big_grin

                  Ciesze sie, ze tak dobrze ironizujesz i dobrze sie bawisz smile
                  Widze, ze dobry humor nie pozwala Ci na logiczne przyjmowanie cudzych slow. Spoko smile Nigdy nie czulam sie don kichotem smile
                  > no patrz ma moim burackim samowolnym osiedlu nic takiego sie nie zdarza big_grin
                  >
                  No tak, przeciez to znaczy ze takie zajwisko nie istnieje big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:02
                    bawie sie swietnie big_grin
      • kropkacom Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:42
        Bardzo szanuje zachodnie demokracje, ale nie wszystko musi wzbudzać mój entuzjazm big_grin. Oczywiscie jako pokorny obywatel pewnie bym przywykła do każdego ograniczenia. W końcu to pranie w niedzielę katolicy i w Polsce powinni odrzucić. wink
        • kropkacom Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:57
          I jeszcze o tym co opisałaś, takie wymagania jak brak dzieci mają przyciągnąć konkretnego mieszkańca: starszego lub bezdzietnego. Także tam gdzie aktywność mieszkańców jest ograniczana bardzo konkretnymi stwierdzeniami nie chodzi o nic innego jak o profil przyszłych lokatorów. Taka zawoalowana selekcja. I tu ok. Jasne zasady i żadna ze stron nie marudzi.
          • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:09
            Jasne, a warunkiem wstępnym, zauważ, jest kasa.
            Jedyną znaną mi firmą turystyczną, która nie pozwala na mieszanie się imprezującej młódzi i rodziców niemowląt jest ClubMed, sporo droższy niż, powiedzmy, Hurgada w promocji smile.
            Z czego płynie przykry wniosek, że o ile nie zmienimy jako społeczeństwo poglądów, to bogaci za kasę pozbędą się problemu, a biedniejsi będą skazani na ryki nieskrępowanych dzieciątek o świcie, a upojonych w sile wieku - nocą.
            • kropkacom Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:27
              Za kasę można wszystko. Żadna nowość. Mnie to jednak nie rajcuje. Życie w społeczeństwie to także wyrozumiałość dla rzeczy oczywistych nazywanych życiem. Oczywiscie przy starzejacej się Europie tendencje są jakie są.
              • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:29
                Wyrozumiałość dla sąsiadów chcących odpocząć w spokoju po pracy także?
                Czy Twoja wyrozumiałość ogranicza się (co widać po Twoich postach) TYLKO do małych dzieci i ich rodziców.
                • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:34
                  a gdzie wyrozumialosc dla pracujacych w nocy i chcacych w dzien odpoczac?
                  albo dla pracujacyh caly dzien ktorzy jak kazdy normalny czlowiek chca sie umyc ?
                • kropkacom Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:37
                  A Twoja wręcz na odwrót? Odpowiedz, proszę big_grin

                  > Czy Twoja wyrozumiałość ogranicza się
        • landora Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:40
          Mnie nie chodzi o niespuszczanie wody po 22, ale o estetykę miejsca, w którym mieszkam. Bo potem wyjeżdżam do UK i tam to wygląda tak: klik
          a u nas tak: klik
          I u nich jakoś nikomu nie przyjdzie do głowy postawić u siebie gigantycznego płotu i bilbordu na dodatek uncertain
          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:50
            to mieszkaj w uk albo w polsce znajdz sobie osiedle identycznych domkow z identycznym trawnikiem
            kto ci broni
            ale wbij sobie do glowy ze czesc osob chche miec wysoki plot i dom taki jaki im odpowiada
            • landora Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 22:14
              Ale po pierwsze te domki nie są identyczne - nie wiem skąd pogląd, że w UK to wszystkie domki są na każdej ulicy takie same. W miastach szeregowce tak, ale na wsiach i w małych miasteczkach wcale nie. Za to mają w miarę jednolity styl i są po prostu gustowne. Po drugie, część osób chce, a reszta musi oglądać oszpecone środowisko. Wbij sobie do glowy, że to, co się u nas dzieje, to jest samowolka budowlana. I za ileś lat, kiedy już społeczeństwo dojrzeje do tego, będziemy bardzo tej samowolki żałować.
      • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:43
        a jak tak bardzo lubisz odgornie ustalony porzadek to moze przenies sie ciut dalej
        nawet ci kolor ubranka ustala wink
        • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:48
          No, generalnie to zasadniczo się przeniosłam.
          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:57
            no to super smile
            tylko nie czepiaj sie Polaków że jednak wola zyc po swojemu smile
            • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:04
              Wiesz, mam takie głębokie przekonanie, że spora część widzi to "po swojemu" w ciut bardziej prospołeczny sposób.
              I nawet odważę się wyrazić pogląd, że gdybyś miała okazję pożyć także na osiedlu umownie mówiąc samoograniczajcym się, to doceniłabyś jego zalety.
              • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:10
                Szkoda, że jeszcze nie ma takich osiedli w Polsce, bo tak:

                -na balkonach przechodnie muszą podziwiać zamiast kwiatków cudze majtki i gacie
                - nawet nie kupując mieszkania z widokiem na plac zabaw czy przedszkole nie ma się gwarancji że dzieci i ich rodzice nie będą wypuszczać swoich dzieci pod cudze okna celem głośnych zabaw bo kogo to obchodzi że ktoś chce mieć spokój w czterech ścianach
                -ludzie których nie stać lub wolą pieniądze wydać na inne rzeczy robią składowisko rupieci lub wózkownię (rowerownię) ze wspólnych korytarzy
                - sąsiedzi muszą wąchać cudze śmieci i buty wywalone przed drzwi

                itp.itd...
              • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:22
                > I nawet odważę się wyrazić pogląd, że gdybyś miała okazję pożyć także na osiedl
                > u umownie mówiąc samoograniczajcym się, to doceniłabyś jego zalety.

                Tak, zwłaszcza jakby komitet mieszkańców kazał mi się wynieść z powodu narodzin dziecka albo zdrożnej chęci wzięcia do mieszkania kota.
                • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:06
                  Nie no, jako matka z kotem raczej byś tam mieszkania nie wynajęła...
                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:10
                    wiec serio powiedz mi co mozna docenic w osiedlu neurotykow ?
                    • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:30
                      Pozwól, że przede wszystkim zmienię twoje nacechowane negatywnie określenie, które - mam nieodparte wrażenie - traktujesz jako obelgę.
                      Co byś więc mogla docenić na osiedlu osób smoograniczających własną uciążliwość?
                      Brak psich kup - bo sprzątane przez właścicieli, lub koszty ich sprzątania wliczone są w czynsz. Ładna i niezniszczona wspólna przestrzeń na którą patrzysz z przyjemnością. Brak śmieci. Bez sąsiada z parteru zajadle grillującego wyłącznie w gatkach. Bez nadmiaru decybeli - od sąsiada ćwiczącego "dla Elizy"czy sąsiadki preferującej mrocznego rocka.
                      Nie zaskoczył by cię remont z wbijaniem kołków o 22.30 - bo sąsiad pracuje na etacie 8 godzin i w nosie ma, że właśnie uśpiłaś niemowlę z kolką.
                      Nie okazało by się również, że inny sąsiad postanowił wykorzystać piwnicę jako, powiedzmy warsztat stolarski, a sąsiadka wynajęła mieszkanie agencji towarzyskiej. Mam silne wrażenie, że także ryzyko iż narkomani zrobią sobie na strychu melinę byłoby niższe.
                      Czy byłoby idealnie? na pewno nie. Ale łatwiej i ładniej - tak.
                      I gdyby tak się stało, że włączysz pralkę o 22, spora szansa, że sąsiadka zamiast wylecieć do ciebie z tak zwaną gębą, zamiast uznać, że masz w nosie jej zmęczenie i chęć wypoczynku, pomyślałaby, że coś ci się bardzo musiło spiętrzć, że nie zrobiłaś tego wcześniej.
                      • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:37
                        bzdura
                        kolkow ani rocka nikt po 22 nie uskutecznia na moim osiedlu z powodu ciszy nocnej
                        za to odkurzacze i pralki sa uzywane ( bo cicho pracuja)
                        ludzie sie kapia kiedy im sie zywnie podoba
                        niemowle usypia sie tez w dzien wiec nic cisza nocna nie ma do rzeczy
                        wybacz mam dzies czy sasiad griluje w gaciach garniturze czy w stroju zajaczka wielkanocnego
                        i co mi ma niby agencja towarzyska przeszkadzac ???
                        w czym ?
                        co mnie obchodzi kto kogo i ile razy puka za sciana ??
                        sory mam wlasne zycie seksualne i nie musze sie pasjonowac zyciem innych

                        wole sobie robic pranie o 22 i wieszac pranie na balkonie w otoczeniu normalnych ludzi w gatkach
                        niz siedziec w idealnej ciszy bojac sie kichnac bo a noz jakis paranoik z geba przyleci
                        • nenia1 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:56
                          czarnaalineczka napisała:

                          > bzdura
                          > kolkow ani rocka nikt po 22 nie uskutecznia na moim osiedlu z powodu ciszy noc
                          > nej
                          > za to odkurzacze i pralki sa uzywane ( bo cicho pracuja)

                          No to chyba nie tak cicho, skoro dyspoujesz wiedzę o ich używaniu.

                          > i co mi ma niby agencja towarzyska przeszkadzac ???
                          > w czym ?
                          > co mnie obchodzi kto kogo i ile razy puka za sciana ??

                          Jesteś taka naiwna czy udajesz?
                          Jakby ci się po klatce schodowej non stop panownie kręcili, często pod wpływem paru głębszych dla kurażu, gdybyś musiała klika razy dziennie odbierać domofon i otwierać drzwi
                          po pomylkowych dzwonkach i tłumaczyć, z dzieckiem przy nodze, że lody to robią, ale piętro wyżej - też by ci nie przeszkadzało?
                          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:03
                            ja uzywam i skoro sasiadom nie przeszkadza to chyba cicho
                            o tym kiedy piora sasiedzi wiem od nich a nie ze sluchu wink
                            ewentualnie czasem lekki szum slychac (moze wirowanie ? )

                            wynajmowalam kiedys studenckie mieszkanie w wiezowcu
                            o tym ze byla tam agencja dowiedzialam sie para miesiecy po wyprowadzce
                            wiec jakos sie dalo bez krecacych sie pijanych panow ? smile
                            \
                            • nenia1 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:19
                              czarnaalineczka napisała:

                              > ja uzywam i skoro sasiadom nie przeszkadza to chyba cicho
                              > o tym kiedy piora sasiedzi wiem od nich a nie ze sluchu wink

                              To gratuluję fascynujacych wspólnych tematów w rozmowach z sąsiadami.
                              Jak to w praktyce wygląda?

                              Sąsiadko, sąsiadko 15 minut temu odkurzałam w małym pokoju.
                              O jacie, a ja pół godziny temu włączyłam pralkę automatycznąwink

                              > wynajmowalam kiedys studenckie mieszkanie w wiezowcu
                              > o tym ze byla tam agencja dowiedzialam sie para miesiecy po wyprowadzce
                              > wiec jakos sie dalo bez krecacych sie pijanych panow ? smile

                              Może to lesbijki były?
                              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:24
                                gratuluje wyobrazni big_grin
                                kombinuj dalej big_grin
                        • lola211 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:56
                          Rany, ale brak wyobrazni..
                          Sasiad grillujacy w gajerze to przede wszystkim dym i smrod.Dodatkowo jesli robi to w bieliznie dochodza watpliwe doznania estetyczne.
                          Agencja po sasiedzku to: trzaskanie drzwiami taksowek przywozacych po nocach klientow, darcie mordy, hordy watpliwej reputacji gosci- bo chyba nie sadzisz, ze do burdelu to oni elegancko i po cichu ? Alkohol i narkotyki- z tym sie wiaze ten przybytek rowniez.
                          Dorzuc jeszcze mieszkania wynajmowane studentom- imprezy do rana, butelki wyrzucane przez okno, wieczne wedrówki ludów.
                          No sama przyjemnosc mieszkac w takim miejscu.
                          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:04
                            sama robilam imprezy
                            sasiedzi sie nie skarzyli
                            agancje w bloku mialm i nawet nie wiedzial o jej istnieniu

                            wiec moze mniej wyobrazni wiecej faktow wink
                            • lola211 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:18
                              Sasiedzi sie nie skarza czesto tylko dla swietego spokoju.Obawiaja sie pyskowek.Brak reakcji naprawde nic nie znaczy.
                              A co do agencji- moze po prostu jedna czy dwie cichodajki swiadczyły uslugi - wówczas faktycznie dbaja o dyskrecje.Mialas duzo szczescia, po prostu.
                              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:25
                                nie odpowiedzialas na pytanie
                            • mgla_jedwabna Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 03:07
                              To znaczy, że numer mieszkania agencji był odległy od twojego na tyle, żeby pijani panowie nie trafiali przypadkiem palcem w twój numer mieszkania, domagając się obsłużenia o drugiej w nocy. Jeśli w dodatku burdel mieścił się, dajmy na to, na 6. piętrze, a ty mieszkałaś na 9., to miałaś wystarczająco daleko i do wrzasków na korytarzu koło windy i do trzasków drzwi taxi oraz ryków pod bramą. Nie zmniejsza to jednak upierdliwości, których doświadczali twoi sąsiedzi z pięter 0-2 oraz 5-7.

                              A co mają powiedzieć lokatorzy kamienic w centrum, gdzie są podwórka studnie, na których drą się pijani klienci?
                              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 05:42
                                lol nie trafilas probuj dalej wink

                                mala podpowiedz zalozylam kiedys watek bo zastanawiam sie nad zmiana mieszkania
                                w watku tym napislam na jakich pietrach i w jakich budynkach juz mieszkalam wink
                        • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:07
                          Mnie też nie interesuje, jak wygląda życie seksualne za ścianą, natomiast zecydowanie wolałabym uniknąć na przykład rozróby alfonsów.
                          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:10
                            ty wiesz cokolwiek o prostutucji ?
                            znasz jakas prostytutke ?

                            czy wszystko sobie wymyslasz na podstawie tanich filmow?
                            • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:10
                              A Ty wiesz?
                              Uwazasz, ze skoro mieszkalas kolo agencji i tego nie zauwazylas to znaczy ze znasz juz cale zajwisko i mozesz sie wypowiedziec tonem eksperta? To ja w takim razie poporosze Cie o porade prawna. Sad widzialas pewnie z daleka wiec zagadnienia prawne nie sa dla Ciebie tajmenica przeciez.
                              ta sama pokretna logika z mysl zasady "ja wiem wszystko a wy nic wiec sie z was ponabijam jaka to ja jestem mudnra a wy nie". big_grin
                              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:11
                                expetemn ie jestem
                                ale stwierdzenie ze do agencji tylko pijani i nacpani przychodza i alfonsi na klatce strzelaja to z deczka przegiecie wink

                                i to akurat ona g wiedzac wypowiedziala sie w tonie experta o "co by byla jakbys mieszkala kolo agencji "
                                • mgla_jedwabna Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 03:09
                                  Wystarczy, że jedna trzecia klientów przychodzi albo pijana, albo nawet trzeźwa, ale w kozaczącym nastroju "przyszedłem się zabawić, u-ha!". To wystarczy do jazgotu conajmniej w każdy weekend.
                                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 05:43
                                    to czemu u mnie nie bylo slychac ?
                                    moze ogluchlam big_grin
                                    a moze nie siedze w okiem w judaszu i nie sprawdzam kito o ktorej przychodzi i w jakim stanie big_grin
                                    • mgla_jedwabna Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 13:33
                                      A znasz pojęcie dowodu anegdotycznego i jego znikomej wartości?
              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:35
                szczegolnie chodzenie w abaji bym docenila jasne big_grin
                i kare za zostanie sam na sam w pokoju z obcym mezczyzna big_grin
                • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:43
                  A, to nie u mnie, to u sąsiadów smile . Ale ja nie stawiam ci za wzór państw arabskich, skąd, trzymam się wyłącznie europejskiego kręgu kulturowego.
                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:50
                    ale przyslowiowe danie palca
                    to wlasnie zrzekanie sie swoich praw dla czyjegos widzimisie
                    i wlasnie czesto prowadzi do zabrania reki
                    wiec ja neurotykow trzymam krotko smile
                    sasiadke wariatke pare razy wysmialam i sie odwalila smile
                    gdybym jej sluchala mialabym pieklo w mieszkaniu
                    • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:34
                      Swoją drogą bardzo bym chętnie przeczytała twoje wspomnienie jak to dałaś palec - z pełną życzliwością - a ci podlece ci rękę ciach, ciach.
                      A serio: zrzeczenie części wątpliwych praw na rzecz wspólnego komfortu życia nie wydaje mi się złym interesem.
                      • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:41
                        ja nie daje palca smile
                        na bledach innych sie nauczylam ze nie warto smile
                        gdybym choc raz sasiadce ustapila to bym pewnie miala codziennie naloty
                        a tak po paru wysmianich od prawie pol roku mam spokoj smile
                        chociaz czasem mi sie nawet za nia teskni big_grin

                        aha tej samem sasiadce inni dali kiedys palec i mieli pieklo potem
                        • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:03
                          Tak mi się właśnie wydawało, że ty z tych, co to nigdy nie dają palca.
                          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:05
                            a ty z tym co sobie dadza wejsc na glowe ?
                            • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:08
                              Nie. Ja z tych co się starają zgodnie współżyć z otoczeniem.
                              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:11
                                czyli gdyby ktos ci jutro kazal zalozyc burke to bycs w imie wspolzycia zalozyla?
                                • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:22
                                  W imię współzycia nie zakładam bikini na publicznej plaży, ani tez ostentacyjnie nie pijam piwa na basenie. Nie podaję ręki mężczyznom i zachowuję większy dystans niż w Polsce. Nie przekonuję muzułmanów, że wpieprzowina jest pyszniutka, a Mahomet nie miał racji. Jeżeli mam wydekoltowaną bluzkę, zarzucam szal na ramiona w miejscu publicznym.
                                  Gdybym musiała nosić nikab, a nawet abaję, wyjechałabym.
                                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:26
                                    ale ze tak powiem jestes nie u siebie
                                    czy gdyby w polsce sasiad muzulmanin zazadal od ciebie noszenia abaji zalozylabys ??
                                    • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:02
                                      Czy naprawdę interesuje cię odpowiedź na to cośkolwiek wydumane pytanie?
                                      Nie, nie założyłabym.
                                      Za to gdyby muzułmanin w Polsce, sąsiad w domku podmiejskim, albo tez ksiądz katolicki sąsiad tamże poprosił mnie o nieopalanie się w ogródku w bikini czy topless to bym rozważyła przeniesienie kocyka na drugą stronę domu.
                                      • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:05
                                        wydumane ?
                                        zapytalam czy znasz jakas prostytutke czy ich prace znasz tylko z wlasnej wyobrazni?


                                        patrz ja bym takiemu powiedziala zeby sie nie gapil jak mu nie pasuje big_grin
                                        • najma78 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:12
                                          czarnaalineczka napisał
                                          >
                                          > patrz ja bym takiemu powiedziala zeby sie nie gapil jak mu nie pasuje big_grin

                                          Kiedy moj sasiad wyzywal i klal na swojego psa w swoim ogrodzie a ja przebywajac w tym samym czasie z dziecmi w swoim czulam sie delikatnie mowiac niekomfortowo to mu zwrocilam uwage, przeprosil, ale niestety sytuacja sie powtarzala, wiec zadzwonilam do administracji osiedla ze skarga. Wiecej sie to juz nie powtorzylo. Od ciebie pewnie bym uslyszala, ze mam sobie i dzieciom stopery do uszu wlozyc.
                                          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:14
                                            ja nie klne na mojego psa wink
                                            a na moje bikini nikt sie gapic nie musi

                                            rozumiem ze gdybym stwierdzila ze twoje dzieci wywoluja u mnie odraze to schowalabys je do domu ?
                                            • najma78 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:22
                                              czarnaalineczka napisała:

                                              >
                                              > rozumiem ze gdybym stwierdzila ze twoje dzieci wywoluja u mnie odraze to schow
                                              > alabys je do domu ?

                                              I to jest wlasnie powod dla ktorego ty nie dostrzegasz granicy, ona subtelna jest, ale widoczna...
                                              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:24
                                                granica jest kiedy ty chesz ograniczac kogos a nie kiedy ktos ciebie
                                                jasne wiem o tym wink
                                                • najma78 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:35
                                                  czarnaalineczka napisała:

                                                  > granica jest kiedy ty chesz ograniczac kogos a nie kiedy ktos ciebie
                                                  > jasne wiem o tym wink

                                                  Mysle, ze nie wiesz, ja przynajmniej probowalabym sie dowiedziec dlaczego moje dzieci cie obrzydzaja, ciebie natomiast nie obchodzi, ze komus twoje zachowania moglyby przeszkadzac. Wolnosci i ograniczenia w zdrowym spoleczenstwie obejmuja wszystkich w takim samym stopniu.
                                                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:38
                                                    obrzydzaja mnie bo nie lubie dzieci
                                                    uwazam ze sa paskudne i nie powinno sie ich wystawiac na widok publiczny
                                                    ok moze byc
                                                    przekonuje cie to do schowania dzieci ?

                                                    szczerze watpie
                                                    tak jak mnie nie przekona nic co powie sasiad ktoremu moje bikini nie pasuje smile
                                                  • najma78 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:48
                                                    czarnaalineczka napisała:

                                                    > obrzydzaja mnie bo nie lubie dzieci
                                                    > uwazam ze sa paskudne i nie powinno sie ich wystawiac na widok publiczny
                                                    > ok moze byc
                                                    > przekonuje cie to do schowania dzieci ?

                                                    Niestety nie, bo w takim ukladzie to musialabys sie zaszyc w pustelni. Osiedle bezdzietne bedzie jakims wyjsciem, ale wtedy radze poza nie sie wychylac gdyz masz bardzo wysokie szanse spotkac dzieci, duzo dzieci, bo dzieci sa czescia spoleczenstwa w ktorym zyjesz.
                                                    >
                                                    > szczerze watpie
                                                    > tak jak mnie nie przekona nic co powie sasiad ktoremu moje bikini nie pasuje smile

                                                    bikini nie jest ogolnie przyjetym strojem kobiet nawet jesli wystepuja w nim we wlasnym ogrodzie o ile ogrod ten nie jest odgrodzony od reszty tak aby nie mozna bylo nic dojrzec. Czym innym jest podgladanie a czym innym wystawianie sie na widok.
                                                  • bye.bye.kitty no way by cokolwiek zmieniło się w sprawach kobiet 06.06.11, 09:55
                                                    dopóki baba we własnym ogródku nie może bezstresowo pochodzić w bikini - w kraju w którym panowie z piwnymi brzucholami łażą topless po reprezentacyjnych deptakach a gołe pupy święcą z reklam i proszku i majtek i wykładzin podłogowych.
                                                    katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,9731861,Panie_wypinaja_pupy_w_parku_w_Dolinie_Trzech_Stawow.html
                                                • mgla_jedwabna Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 03:14
                                                  Bo dla ciebie to jest kwestia, kto kogo ogranicza, podczas gdy rozchodzi się o to, co się ogranicza.

                                                  Czasem mądrzej jest zmienić coś, co samo w sobie jest w porządku (legalne, w zasadzie uznawane społecznie itd.), jeśli nam to nie robi różnicy, a komuś tak. Więcej satysfakcji można wynieść z przyjaznych relacji z sąsiadem, niż ze świadomości, że się kogoś zapędziło w kozi róg. Chyba, że ktoś jest aspołecznym egoistą.
                                                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 05:40
                                                    nie zmaierzam rezygnowac z prysznica prania lub posiadania psa
                                                    bo cholernie mi to robi roznice czy smierdze chodze w brudnych ciuchach czy psa nie mam

                                                    wiec nie
                                                    nie ustapie wariatowi smile
                                        • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:19
                                          Dziewczęciem nieletnim będąc miałam dwie prostytutki w bloku. Był problem z hałasami, jak się amatorzy na bani zjawiali po nocy.
                                          Wiekszy problem miała inna lokatorka, mieszkająca vis'avis panienek, bo zawiani adoratorzy omyłkowo walili do jej drzwi.
                                          Ale co to ma za znaczenie, czy ja mam znajomości w półświatku? Możesz się chyba zgodzić z twierdzeniem, że generalnie sąsiedztwo agencji towarzyskiej zwiększa dyskomfort i podnosi ryzyko, prawda? Mówie o agencji o sporym obrocie, a nie o wolnej strzelczyni, która ma dyskretnych klientów.
                                          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:22
                                            dla ciebie kazda prostytutka to "polswiatek" ?
                                            • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:28
                                              Zagalopowujesz się.
                                              Tak, prostytutka należy do półświatka.
                                              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:39
                                                taa moze jeszcze terrorystka jest ?
                                                przestepca??
                                        • nenia1 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:24
                                          czarnaalineczka napisała:

                                          > wydumane ?
                                          > zapytalam czy znasz jakas prostytutke czy ich prace znasz tylko z wlasnej wyobr
                                          > azni?

                                          Ty z pewnością znasz. Pewnie mieszkałaś obok takiej pracującej bezszelestnie pani, do której przychodzili ludzie, których nie widać.
                                          I nawet byś o tym nic nie wiedziała, bo jesteś wyluzowana, masz własne ciekawe życie seksualne i nie słyszysz bezszelestnych ludzi, ale pani zwierzająca ci się z odkurzania i godzin włączania pralki podzieliła się z toba informacją.
                                          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:25
                                            no dalej produkuj sie
                                            twoja wyobraznia mnie poraza big_grin
                                            • nenia1 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:28
                                              Bardziej porażający jest brak twojej.
                                              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:45
                                                znaczy mam wymyslic z zopy wzieta historyjke na twoj temat ?
                                                ok nie masz nic do roboty sluchasz radia maryja i siedzisz ze szklanka przy scianie nasluchujac co robia sasiedzi

                                                ladnie ? big_grin
                                                • nenia1 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 23:12
                                                  zarnaalineczka napisała:

                                                  > znaczy mam wymyslic z zopy wzieta historyjke na twoj temat ?

                                                  Tyle, że je nie wziełam z zopy, czymkolwiek to jest, historii na twój temat.

                                                  Ty sama opisujesz agencję towarzyską, której klienci są niezauważalni
                                                  i masz informację, o odkurzaniu i praniu u własnych sasidów, twierdząc równocześnie, że nic nie słyszysz.
                                                  Logicznym wnioskiem jest, że skoro nie słyszysz i nie widzisz, to ktoś ci o tym mówi.
                                                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 05:38
                                                    taaa wymyslaj dalej big_grin
                                    • najma78 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:06
                                      czarnaalineczka napisała:

                                      > ale ze tak powiem jestes nie u siebie

                                      Co to znaczy, ze nie jest u siebie? Mieszka tam a nie jest na wakacjach wiec jest u siebie. Obowiazuja ja takie same zasady wspolzycia spolecznego ogolnie przyjetego w danym kraju jak kazda inna osobe czy to nativa czy pochodzaca z innego kraju a osiedlona.

                                      > czy gdyby w polsce sasiad muzulmanin zazadal od ciebie noszenia abaji zalozylabys ??

                                      Tu nie chodzi o wysuwanie zadan a rozumienie obyczajow i zasad jakimi kieruja sie spoleczenstwa zyjace w danym kraju. W PL sasiad nie bedzie wymagal od niej zakladania abaji, ale juz kraju muzulmanskim w miejscach publicznych moze byc to wymagane nawet dla cudzoziemki o innym wyznaniu, albo przynajmniej zasloniete ramiona i nogi zamiast krotkiej spodniczki i topu na cienkich ramiaczkach.
                                      • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:09
                                        ale w polsce zawsze moze sie nalesc jakis swir ktoremu cos nie pasuje
                                        np muzulmaninowi odsloniete wlosy a jakiejs sasiadce imie mojego psa

                                        i ani wlosow nie zakryje ani imienia psu nie zmienie
                                        i raczej adresata prosby wysmieje

                                        olenka stwierdzila ze ona w przeciwienstwie do mnie dawalaby ten palec wiec pytam gdzie jest granica
                                        • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:13
                                          Serio ci odpowiem: tam, gdzie wykonanie uprzejmości pod adresem drugiej strony nie ogranicza nadmiernie moich praw.
                                          Proszącego raczej nie wyśmieję, póki będzie zachowywał się uprzejmie, uprzejma będę i ja.
                                          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:15
                                            ale prosba o niemycie sie i nierobienie prania cholernie ogranicza prawa
                                            nie sadzisz?
                                            • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:19
                                              Nie zapominajmy o pozostawianiu odchodów w klozecie.

                                              W tym upale... strach pomyśleć... że ktoś to traktuje serio...
                                            • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:31
                                              Ty chyba, przepraszam, bardzo mało życzliwa wobec ludzi jesteś.
                                              Nie, uważam, że żądanie unikania prania po nocy nie ogranicza nadmiernie praw proszonego.
                                              Z myciem - o ile człek nie pracuje w stystemie zmianowym - również nie.
                                              • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:36
                                                W takim razie prawem roszczeniowym jest także prawo do całkowitej niezmąconej żadnym szmerem czy szumem ciszy nocnej.


                                              • najma78 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:39
                                                olena.s napisała:


                                                > Z myciem - o ile człek nie pracuje w stystemie zmianowym - również nie.


                                                Nawet jesli pracuje to mozna sobie tak toalete zorganizowac aby sie odswiezyc jednoczesnie ograniczajac natezenie halasu do niezbednego minimum.
                                                • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:47
                                                  a co z cisza dzienna ?
                                                  jesli ktos pracuje w nocy to ma sie dopeirdzielac do wszystkich sasiadow ze mu spac nie daja ?
                                                  • najma78 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:55
                                                    czarnaalineczka napisała:

                                                    > a co z cisza dzienna ?
                                                    > jesli ktos pracuje w nocy to ma sie dopeirdzielac do wszystkich sasiadow ze mu
                                                    > spac nie daja ?


                                                    Tyle, ze prace nocna wykonuje mniejszosc i decydujac sie na taka prace bierze pod uwage, ze jakosc wypoczynku bedzie zupelnie inna. Tu nalezy samemu zadbac o odpowiednie warunki, bo pretensji o prowadzenie dziennego zycia do sasiadow miec nie mozna. Oczywiscie mam na mysli zwykle czynnosci a nie glosna muzyke, ktora slyszy pol osiedla przez caly dzien, bo jest dzien i od 6-22 mam prawo.
                                                  • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:56
                                                    Jeżeli ktoś pracuje w nocy to powinien w miarę mozliwości się w dzień odizolować. Jezeli mam cienkie ściany i sąsiada, o którym wiem, że wraca zmordowany o 6 rano i pada w pościel, to mogę nie używać miksera do robienia naleśników na śniadanie, ba, mogę je przygotować poprzedniego wieczora.
                                                    Sąsiad może oczekiwać, że nie będę umilała sobie poranka orkiestrą symfoniczną na pełny gaz, natomiast nie może, że rano nie będę korzystała z łazienki.
                                                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:59
                                                    taaa serio tu juz on sie musi izolowac ale w innym przypadku to sasiedzi ? big_grin
                                                    moralnosc kalego uncertain

                                                    serio sasiad nie moze oczekiwac ze ty nie bedziesz ko]rzystala z laziekni natomiast ty mozesz oczekiwac zeby on nawet wody nie spuszczal ??
                                                    ech zalosne to

                                                    i zegnam na dzisiaj
                                                    ide zrobic pranie poodkurzac i wziac kapiel wink
                                                  • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 22:03
                                                    Serio.
                                                    Dobranoc
                                  • mgla_jedwabna Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 03:10
                                    wpieprzowina

                                    Urocze smile
                      • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:43
                        sory ale prawo do mycia sie , prania w pralce czy posiadania psa to nie sa prawa watpliwe
                        • najma78 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:57
                          czarnaalineczka napisała:

                          > sory ale prawo do mycia sie , prania w pralce czy posiadania psa to nie sa praw
                          > a watpliwe
                          >

                          Ale czy prysznic trzeba brac po polnocy albo uruchamiac pralke po 22 czy wczesnie rano majac wiedze, ze to slychac?
                          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:01
                            a kiedy jesli sie np pracuje caly dzien ?
              • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:58
                olena.s napisała:
                > I nawet odważę się wyrazić pogląd, że gdybyś miała okazję pożyć także na osiedl
                > u umownie mówiąc samoograniczajcym się, to doceniłabyś jego zalety.

                No tu sie z Toba nie do konca zgodze smile
                Mieszkalam na takim gettcie bo trudno to inaczej nazwac i jakos nie koniecznie mam ochote to doswiadczenie powtarzac. Nie odpowiada mi to, ze wszedzie Ci kontroluja, nie odpowiada mi to, ze zapominajac kluczy mialam przesluchanie czy napewni tu mieszkam a juz z cala pewnoscia nie odpowiada mi to, ze kiedy przyjezdzal do nas gosc po 22 to musial sie tlumaczyc z tego ze zostal zaproszony bo pani nie chciala go wpuscic i dzwonila do nas na domofon zeby sie upewnic czy napewnio ten czlowiek do nas jedzie.
                Nie odpowiadalo mi rowniez to, ze sie niszczylo moja wlasnosc bo ktos nie mial w ewidencji samochodu ktorym wjechalam na karte przydzielona do mieszkania i zaparkowalam na miejscu przypisanym do mieszkania.
                Nie, nie widze pozytywow z mieszkania w takim samoograniczajacym sie wiezieniu. Wole mieszkac tu gdzie jestem, bez ochroniaza, bez big brothera.
                • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:04
                  e no co ty big_grin
                  przeciez to tak fajnie big_grin
                  a czy gosc ktory po tej 22 przyjechal szedl po schodach w samych skarpetkach co by ciszy nocnej nie zaklocac ? wink
                  • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:07
                    Nie no ja mysle, ze powinen w ogole to sie teleportowac z auta prosto do kieliszka ktory na niego czeka ewentaulanie do lozka. Bylo by duzo zabawniej i takie laski jak Ty mialy by niezly ubaw probuja to przedrzeznic big_grin
                    • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:10
                      kieliszka
                      melina w domu ?big_grinDD
                      jak to sasiedzi znosili ? big_grin
                      • erillzw Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:11
                        Dołączali do imprezy.
                • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:10
                  Wyrazy współczucia.
                  No i wracam do któregoś z wcześniejszych moich postów pt. przedwojenny stróż z miotłą a firma ochroniarska na dzisiejszym zamkniętym chronionym osiedlu.
                  Ja nie lubię ochroniarzy. I wolałabym żeby nie było w środku miasta zamkniętych osiedli. Tylko uważam, że im bardziej mamy podejście "wolnoć Tomku" tym więcej takowych będzie, ze szkodą dla wszystkich.
                  • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:13
                    moze raczej im wiecej bedzie neurotykow ktorym wszystko przeszkadzawink
                  • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:17
                    Ale cały ten wątek jest spin-offem wątku o braniu prysznica po 22.

                    Abstrahując od wszelkich innych aspektów, napisz, czy szczerze uważasz wzięcie prysznica czy spłukanie ubikacji za naruszenie ciszy nocnej? czy to jest "wolnoć Tomku w swoim domku"? i czy uważasz, że prawo jednych do nieruszonych żadnym szumem czy szmerem ciszy jest ważniejsze od prawa innych do wydalania (i spłukania odchodów), podmycia się (na ukochanym przez ematki bidecie), wzięcia prysznica np. po podróży albo powrocie z pracy czy (a niech to nawet) imprezy?
                    • olena.s Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:26
                      Naprawdę to ja uważam, że połowa problemów z hałasami jest wynikiem bardziewnego budownictwa mieszkaniowego. Może na lepsze nas nie stać, a może trzeba konsumecko zacząć rozrabiać w spółdzielniach i u deweloperów, bo nie jest tak, że domy nie mogą być cichsze, do pioruna, i o wiele tańsze i skuteczniejsze byłoby takie ich projektowanie, niż wyciszanie indywidualnych mieszkań.
                      Serio, jakbym nie mogła się umyć po 22 to by było ciężko, i nie chciałabym mieszkać w takim miejscu. Natomiast gdybym miała cienkie ściany i wrażliwych sąsiadów, to wracając po nocy z pracy starałabym się nie brać prysznica na pełnym szwungu ale umyć się szybko pod cienki strumykiem wody. A jakby był tam ktoś chory, dziecko z kolkami itd. to może bym tej wody (błeeee) nie spuszczała do rana.
      • lola211 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:07
        Sama prawda.

        Osobicie staram sie byc nieuciazliwym sasiadem i tego samego wymagam od innych.Nie mam oporów, by zwrocic komus uwage, a i sama sie dostosuje, jesli uznam, ze sasiad ma racje.
        Tyle ze mieszkajac w kamienicy w sumie nie mam problemow, z jakimi borykaja sie ludzie w blokach.Cisza, spokoj, no luksus.
        Natomiast moja mama na co dzien doswiadcza watpliwych urokow mieszkania wsrod dziesiatek rodzin.Zmuszona byla złozyc skarge na sasiada, ktory non stop, od roku ,dzien w dzien i w weekendy wykonywal bardzo glosne prace na balkonie.Pilowal, ciąl i wiercil.To juz podpada pod paragraf.Próby pokojowego zalatwienia sprawy spełzły na niczym.
        I od tamtego czasu co prawda przestal halasowac, ale czepia sie mojej mamy.Doszlo do awantury, ktorej bylam swiadkiem i czynnym uczestnikiem i powiadomienia przeze mnie dzielnicowego.Pan sasiad czuje sie bardzo pokrzywdzony i nijak widac nie rozumie, o co sasiadce chodzilo.Z takimi trzeba niestety walczyc, bo do łba nie dotrze, ze nie mieszka sam.
      • landora Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:25
        > Przykro mi jest też wdeptywać w psie kupy,oglądać zalepione reklamami miasta i
        > drogi, czy patrzeć na osiedla domków (albo i bloków) budowanych od sasa do lasa
        > , kompletnie bez żadnego ładu i harmonii.
        > Wam nie?

        Ogromnie. I zauważam ten bałagan przestrzenny coraz bardziej, i coraz bardziej mi przeszkadza. Ale buty sąsiada na klatce mnie bawią - po prostu on jeszcze mentalnie wraca ze stodoły wink
    • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 17:45
      Może po prostu w decybelach?
    • rosapulchra-0 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:09
      To chyba zależy od wielu czynników. Tolerancji, wzajemnej sąsiedzkiej sympatii i ogólnie podejścia do życia. Wydaje mi się, że jak ktoś ma złe nastawienie do otoczenia, to wszystko będzie mu przeszkadzać, nawet bzycząca mucha pięć pięter wyżej. Tak na zasadzie - jak się chce psa uderzyć, to kij się zawsze znajdzie smile
      • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:12
        A gdy ktoś ma dobre nastawienie, ale chce się wyspać po dyżurze i nie wysłuchiwać wrzasków (albo np. robienia śmietniska ze wspólnego korytarza).
        • rosapulchra-0 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 19:08
          Bo każdy sąsiad to potencjalny szkodnik? A już nie daj Boże posiadający dzieci. No takich to do gazu normalnie i byle szybko..
          • gazeta_mi_placi Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:03
            Wkładasz w klawiaturę innych forumowiczów coś czego nigdy nie napisali i masz w sobie zbyt głęboką skłonność do histerii oraz przejaskrawiania faktów celem ukazania oponenta w niekorzystnym świetle, powinnaś bardziej popracować nad swoimi wypowiedziami na forum.
            • rosapulchra-0 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 22:14
              Ja TYLKO zadałam ci pytanie, na które nie odpowiedziałeś. Dalsza wypowiedź była rozwinięciem mojego pytania. Zabrakło inteligencji, żeby to pojąć?
    • triss_merigold6 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 18:24
      Jak dla mnie to w natężeniu i czasie emisji decybeli. Inne rzeczy zniosę. Zniosę sąsiada, który śpiewa wieczorami jedną i tę samą piosenkę, bo dolatuje w postaci mało inwazyjnego szumu. Zniosę jak szczekają na klatce psy, które są właśnie wyprowadzane na dwór, bo trwa to chwilę. Zniosę wiertarkę i inne narzędzia w sobotnie popołudnie, bo kiedy qrde człowiek pracujący ma coś naprawić czy przewiercić.
      Psa szczekającego non stop bym nie zniosła, podobnie jak tartaku u sąsiada.
    • asia_i_p Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 20:37
      U mnie bardzo zależy od tego, jak ktoś przeszkadzanie zgłasza.
      Jeżeli atakuje, natychmiast nastawiam się obronnie. Jeśli sygnalizuje problem, jestem w stanie się wykazać bardzo daleko idącą dobrą wolą. To znaczy większe jest prawdopodobieństwo, że się zatnę przy legalnym zarzucie, że piorę o 22:15, jak mi go wykrzyczą niż że zrobię to przy kulturalnie zgłoszonym problemie, że moje pranie o 14:00 zakłóca drzemkę dziecka.
    • poecia1 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:01
      Według mnie wszelkie granicę przekroczyli państwo z dzisiejszych faktów, którzy na sąsiadkę nasłali policję, bo im kumkanie żaby w jej oczku wodnym przeszkadzało.
      • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:06
        mistrzostwo big_grin
        • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:21
          O, słyszałam ja o takich, co im fontanna przeszkadzała.

          Nie, nie była w typie kaskady uderzającej o blachę. Zwyczajny pióropusz wody.
          • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:23
            a co tacy ludzie robia jak im sowa huczy ?
            na kogo policje nasylaja ?
            na sowe ?? big_grin
            na lesnictwo ? big_grin
            • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:29
              Ty żartujesz, a by przypadek, że wycięto aleję drzew głównie z tego powodu, że zadomowiły się na nich kawki...
              • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 21:47
                ojp sad
                • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 22:06
                  Znalazłam wątek na temat tamtych drzew, artykuł już zarchiwizowano forum.gazeta.pl/forum/w,755,110805462,,Drzewa_jak_z_horroru_Obcieli_bo_ptaki_im_hala_.html?v=2

                  Może ten artykuł był nierzetelny, może drzewa i tak trzeba było wyciąć, ale jednak coś na rzeczy było.
                  • hellulah Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 05.06.11, 22:10
                    ...i bodajże chodziło o radykalne przycięcie koron drzew, a nie całkowite pozbycie się drzew z pniami. Nie pamiętałam dokładnie.
      • nangaparbat3 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 09:08
        poecia1 napisała:

        > wszelkie granicę przekroczyli państwo z dzisiejszych faktów, którzy
        > na sąsiadkę nasłali policję, bo im kumkanie żaby w jej oczku wodnym przeszkadz
        > ało.
        >
        >
        Naprawdę? Toż to jak z najlepszej komedii - absurdu big_grin big_grin D
        Ale jedno pewne, że to nie arystokracja:


        Dziwnym zrządzeniem losów, po tym samym brzegu
        Jechał Hrabia, na czele dżokejów szeregu,
        A zachwycony wdziękiem nocy tak pogodnej
        I harmoniją cudną orkiestry podwodnej,
        Owych chorów, co brzmiały jak arfy eolskie
        (Żadne żaby nie grają tak pięknie jak polskie),
        Wstrzymał konia i o swej zapomniał wyprawie,
        Zwrócił ucho do stawu i słuchał ciekawie.
        Oczy wodził po polach, po niebios obszarze
        Pewnie układał w myśli nocne peizaże.
      • jowita771 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 09:37
        > Według mnie wszelkie granicę przekroczyli państwo z dzisiejszych faktów, którzy
        > na sąsiadkę nasłali policję, bo im kumkanie żaby w jej oczku wodnym przeszkadz
        > ało.

        Kiedy pracowałam jako rezydent biura podróży, zgłosił się do mnie pan z pretensjami, że mu cykady spać nie dają i zapytał, co z tym zrobię. Zaproponowałam stopery, zamykanie okna na noc, ale pan nie chciał, on chciał, żebym COŚ zrobiła z cykadami.
        • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 09:38
          big_grin
          i co zrobilas ? big_grin
          wezwalas cykadowa policje ? big_grin
          • jowita771 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 10:21
            Powiedziałam panu, że wchodzą w grę tylko stopery albo zamknięcie okna, bo pozostali goście są zadowoleni z cykania cykad.
            • czarnaalineczka Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 10:25
              no ale jak to ?
              przeciez biedny pan tu odpoczywac przyjechal a nie cykad sluchac crying
              moze chociaz zaskarzyl te cykady do sadu ? big_grin
              • jowita771 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 10:28
                Mógł zaskarżyć biuro podróży, że przysłało wredna rezydentkę, która nie chciała cykad wyłączyć. Ciekawe, jaki sąd uznałby jego roszczenia big_grin
                • nangaparbat3 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 18:11
                  A powiesz coś więcej o tym panu? Zafascynował mnie.
    • baltycki Rozpieprzyla Ci watek ta, ta, anarchistka :-)n/t 05.06.11, 23:28

    • madzioreck Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 06.06.11, 02:45
      Gdzie jest granica przeszkadzania, i gdzie jest granica przypieprzania się. Pewnie u każdego gdzie indziej. Jestem w stanie znieść, znoszę i nie czepiam się normalnych odgłosów życia, nie przeszkadza mi, jeśli sąsiad raz na długi czas urządzi imprezę, od której trzęsą się ściany i u mnie można tańczyć wink Nie przeszkadzają mi nocne prysznice i spuszczanie wody ani walenie tłuczkiem w celu ubicia schabowego. Nie czepiam się, że przygłucha sąsiadka słucha czasem na full radia Maryja.
      Czepiam się zostawianego w domu na długie godziny psa, który to pies przez te długie godziny szczeka non-stop, do późnej nocy. Czepiam się, kiedy syn sąsiadki gra w piłkę pod moim oknem, i owa piłka co kilka minut wali w mój parapet - lubię mieć całe szyby w oknach. Czepiam się, kiedy tenże syn sąsiadki drze mordę o 2, 3 w nocy, wykonując kibolskie przyśpiewki tudzież używa trąbki, jakby był na meczu. I nocnego ujadania psa owej sąsiadki, kiedy wypuszcza pieska na dwór około 3 nad ranem i wraca do domu szykować się do pracy, a piesek po kilku minutach szczekaniem domaga się wpuszczenia na klatkę schodową - tuż pod moim oknem.
      Granica czepiania - ja uważam, że to co opisałam powyżej jest powodem, aby się czepić. Sąsiadka uważa, że "wszystko mi przeszkadza". No, w ich wykonaniu niemal wszystko, bo jak nie to, co już pisałam, to jeszcze wieczne awantury, wrzaski, smrodzenie fajami na klatce (sama palę, ale smrodzę u siebie w domu, a nie wszystkim wokół). Na szczęście udało się częściowo wytłumaczyć sobie wzajemne żale i dojść do jako takiego porozumienia.

      Natomiast ja uważam za przegięcie czepianie się, że ktoś robi remont czy kosi trawę, że przeszkadza mu czyjeś pranie na balkonie, odkurzanie, branie prysznica czy spuszczanie wody. A już za totalne przegięcie uważałabym, gdyby np. matka wyjącego noc w noc niemowlęcia zza ściany przyszłaby z awanturą, że jej dzidzia spać nie może, bo ja odkurzam...
    • ania_dentystka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 07:45
      Oleno,
      Chciałabym być Twoją sąsiadką. Bo jako jedna z nielicznych akceptujesz formy współżycia między ludźmi.
      Ja tez uważam, że moje płaczące niemowlę - może przeszkadzać innym. I moja sprawa jest je uspokoić, utulić, nie chodzić tam, gdzie ludzie przyszli odpocząć .
      Mój starszy syn- szkolniak- może przeszkadzać innym, gdy zachowuje się zbyt głośno i moja sprawą jest panować nad nim, chodzić na spacery tam, gdzie nie przeszkadzając innym może sie wyszaleć.
      Gdybym miała psa moja sprawą byłoby sprzątanie po nim i odpowiedzialność za jego zachowanie, zniszczenia.
      Sąsiedzi nie muszą uprawiać omijać mojego samochodu, bo moim obowiązkiem jest takie zaparkowanie, żeby nikomu nie przeszkadzał, nawet pół kilometra od sklepu, do którego się wybieram - mam nogi, mogę dojść.
      Gdybym paliła to moją sprawą byłoby znalezienie takiego miejsca, żeby nie wydmuchiwać dymu do mieszkania niepalącego sąsiada- może mu to przeszkadzać, może szkodzić bo jest uczulony.
      Niestety, w Polsce, i jest to jedna z cech Polaków, która najbardziej mi przeszkadza, panuje tumiwisizm. Jesli komus coś przeszkadza to jego problem.
      I tak - płaczące dziecko w restauracji nie przeszkadza rodzicom więc nie przeszkadza i innym. Proste?
      Wrzeszczące starsze dzieci muszą się przecież wyszaleć więc niech inni sie wyprowadzą jesli im to przeszkadza.
      Kupy psa na chodniku mozna przeciez ominąć. Pies musi się gdzieś wypróznić a zbieranie odchodów uwłacza. Nieprawdaż?
      A samochodnem najlepiej wjechać pod klatkę schodową albo sklep. Inni mają omijac go slalomem.
      Dymek na balonie - co mnie obchodzi sąsiad, niech siedzi w szczelnie zamknie okna jeśli taki delikatny.
      • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 08:22
        Dziekuję za dobre słowo, ale mnie przeceniasz, niestety.
      • iin-ess Re: Do Oleny.S 06.06.11, 08:44
        ania_dentystka napisała:

        > Oleno,
        > Chciałabym być Twoją sąsiadką. Bo jako jedna z nielicznych akceptujesz formy ws
        > półżycia między ludźmi.
        > Ja tez uważam, że moje płaczące niemowlę - może przeszkadzać innym. I moja spra
        > wa jest je uspokoić,

        może udusić? jak np chore i nie można uspokoić dziecka bo cierpi?
        • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 09:10
          Ja myślę, że jeżeli sąsiadka widzi na codzień twoje wysiłki, żeby dziecko socjalizować, to jest naprawdę spora szansa, że nie będzie oczekiwała, że je udusisz kiedy incydentalnie ma kolkę. Za to kiedy przy kolce dziecka np. nie wpadnie ci do głowy, zeby zamknąć okna, sąsiadka może dostać furii, bo nie będzie czuła, że ty sie starasz być nieuciążliwa, tylko oczekujesz od otoczenia dostosowania się bez szemrania do twoich wymagań.
          • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 09:17
            jak wyglada socjalizowanie chorego albo skolkowanego niemowlaka ?
            co z niemowlakiem przechodzacym terapie ? ( nie wiem dokladnie o co chodzi ale dzieciak sie drze przy tym jakby go ze skory obrywali )

            i zamkniecie okna nic nie da po sie przez sciany niesie
            • wuika Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:54
              U moich znajomych wyglądało tak, że policji w pewnym momencie znudziło się przyjeżdżać pod ich adres - sąsiedzi myśleli, że się nad dzieckiem znęcają, wszak niemożliwe jest, żeby niemowlę darło się codziennie przez dwie godziny! W normalnych rodzinach takie przypadki nie mają miejsca wink
              • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:59
                big_grin
          • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 09:17
            Chybaś się rozpędziła. Będziesz socjalizować niemowlaka z kolką?
            I im młodsze dziecko, tym mniej się matka powinna przejmować sąsiadami. Bo każda w miarę normalna matka chce, by jej dziecko przestało płakać - jednak w uspokojeniu go jest tym skuteczniejsza, im pewniej i bezpieczniej czuje się ona sama. Zadręczanie się, że moje płaczące dziecko przeszkadza sąsiadom, doprowadziłoby tylko do eskalacji płaczu, stresu nas obojga, jakiś horror przewiduję.
            Co innego palenie papierosów, słuchanie głośnej muzyki, parkowanie na chodnikach - co innego płaczące niemowlę.
            • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 09:31
              Masz nieco racji. Pozwól zatem, że przekonwertuję:
              osoba prezentująca generalnie światu postawe przyjazą i otwartą na oczekiwania bliźnich prawdopodobnie spotka się z większym zrozumieniem i tolerancją, kiedy incydentalnie naruszy wygodę otoczenia.
              Taki sam dyskomfort płynący od osoby prezentującej postawę "mam was w.., a jak sie nie podoba to wypad, stara prukwo" może wywołać silne reakcje, bo choć kolki nikt sobie nie wybiera, otoczenie może uznać że płacz dziecka jest wynikiem wnosiemiania matki.
              • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 09:37
                wiec popracuj troche nad swoja postawa i bedzie ok wink
                nie bedzie sie musiala matka niemowlaka stresowac majac cie za sasiadke wink
                • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:07
                  Tak się zastanawiam, skąd u ciebie tyle wrogości?
                  • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:11
                    u mnie ? big_grin
                    to nie ja zakazuje ludziom sie myc wink
                    • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:15
                      Tak, u ciebie.
                      Nie czujesz tego? Że starasz się dogryźć? Dlaczego tak robisz?
                      • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:25
                        taa jasne maze o dogryzaniu ci wink
                        nie pochlebiaj sobie wink
                        • nenia1 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:42
                          Olena ma rację, jest w tobie dużo agresji i przekory.
                          Na każdy post odpisujesz stosując taktykę "jestem na nie".

                          Do tego argumenty jakich używasz są pozbawione sensu, taki
                          słowotok z siebie wypuszczasz, z którego nic nie wynika prócz
                          ciągłej mantry "normalnym nic nie przeszkadza",
                          "jak ci coś przeszkadza jesteś nienormalny" i cały czas w ten deseń.

                          Kontrast pomiędzy twoimi wypowiedziami a oleny, jest tak wielki, że
                          aż się dziwię, że olena jeszcze coś stara ci się wytłumaczyć.
                          Przecież i tak nie dotrze.
                          • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:00
                            ojojoj wink
                        • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:48
                          Nie sądzę, że marzysz, doprawdy wyżej oceniam twój potencjał. I dlaczego miałoby mi to schlebiac? Nie łapię.
                          Ale tak, forma twoich wypowiedzi jest niepotrzebnie zaczepna i trochę niemiła. Całkiem zbędne, w końcu nie mieszkamy na jednym podwórku, to jest tylko forum i tylko dyskusja.
                          • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:01
                            np patrz
                            ja raczej twoje posty odpieram jako czepiajace sie mnie wink
                            chyba spac nie mozesz wiedzac ze ten nieszczesny prysznic biore po 22
                            a i pranie robie wink
                            • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:08
                              To bardzo ciekawe, co napisałaś o swoim odbiorze. Serio.
                              Nie czepiam się ciebie, dyskutuję z twoimi poglądami. Zauważ różnicę. Bardzo to ułatwia dyskusję i utrudnia jej przerodzenie się w pyskówkę w rodzaju - nadęta prukwa - słoma z butów.
                              Ale pozwól, że zapytam cię o jeszcze jedną rzecz:
                              Jeżeli moje posty odbierasz jako "czepiające się ciebie", to czy istnieje twoim zdaniem jakakolwiek forma wyrażenia przeciwnej do twojej opinii, której byś tak nie zakwalifikowała? Czy też jedyna metoda na "nieczepianie się" to ustąpienie ci z drogi?
                              • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:14
                                a uzylam gdzies okreslen o slomie z butow itp ? smile

                                mozesz miec inne zdanie jasne ja ci nie bronie
                                gorzej ze do ciebie argumenty nie docieraja
                                czepiasz sie
                                nazywasz burakiem kogos kto sie myje !!!!
                                co to jest jak nie czepianie sie ?

                                jeszcze raz zapytam jak ma dbac o higiene swoja i ubran ktos kto pracuje od 7 do 22
                                • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:20
                                  Ani razu nie określiłam w tej dyskusji nikogo mianem buraka.
                                  Wyrażenia "słoma z butów" i "nadęta prukwa" zpstały użyte nie do określenia osób, ale sposobu w jaki może się rozwijać dyskusja jeżeli pozwalamy sobie na przekształcenie jej w pyskówkę.
                                  • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:25
                                    napisalas ze branie prysznica po 22 to chamstwo i buractwo czy cos w tym stylu
                                    • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:30
                                      Zapewniam cię, że sie mylisz.
                                      • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:46
                                        rzeczywiscie
                                        pomylilo mi sie z nikiem innej forumki

                                        za to argumentacja ta sama
                                        i te same argumenty tylko jezyk elegantszy wink
              • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 09:41
                No dobra, ale to zależy, z której strony patrzymy. Ja już matką niemowlęcia nie jestem i raczej nie będę. Czysto egoistycznie: jesli dziecko sąsiadki wyłoby bez przerwy, mogłabym to jego wycie ewentualnie zmniejszyć okazując matce życzliwość, bo wiem, że spokojna matka to spokojne dziecko. Natomiast okazywanie tej pani niechęci, niezadowolenia, złości, najpewniej spowodowałoby, że na ryki dziecka reagowałaby jeszcze bardziej nerwowo, więc jeszcze trudniej byłoby jej to dziecko uspokoić - więc zawstydzając ją czy występując z pretensjami działam przeciwko sobie.

                Tu przypomina mi się historia z moim kundlem, który przeciętnie raz na dwa lata urywał się na noc, a potem sygnalizował powrót jednym krótkim szczeknieciem. Sąsiadka z parteru, bardzo nerwowa i źle sypiająca, wyskakiwała wtedy zawsze na klatkę schodową z wrzaskiem, że pies szczeka - i budziła wszystkich naokoło.
                • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 09:46
                  > Sąsiadka z parteru, bardzo nerwowa i źle sypiająca, wyskakiwała wtedy zawsze na
                  > klatkę schodową z wrzaskiem, że pies szczeka - i budziła wszystkich naokoło.

                  hehe to bardzo w stylu mojej big_grin
                  > No dobra, ale to zależy, z której strony patrzymy. Ja już matką niemowlęcia nie
                  > jestem i raczej nie będę. Czysto egoistycznie: jesli dziecko sąsiadki wyłoby b
                  > ez przerwy, mogłabym to jego wycie ewentualnie zmniejszyć okazując matce życzli
                  > wość, bo wiem, że spokojna matka to spokojne dziecko. Natomiast okazywanie tej
                  > pani niechęci, niezadowolenia, złości, najpewniej spowodowałoby, że na ryki dz
                  > iecka reagowałaby jeszcze bardziej nerwowo, więc jeszcze trudniej byłoby jej to
                  > dziecko uspokoić - więc zawstydzając ją czy występując z pretensjami działam p
                  > rzeciwko sobie

                  co wiecej matka do ktorej wczesniej ktos przychodzil z pretensjami bo a to kwiatki podlala a to za glosny na odkurzacz, a to prysznic bierze nie o tej godzinie
                  bardziej sie bedzie stresowac niz matka ktora ma fajnych tolerancyjnych sasiadow ktorym normalne odglosy zycia nie przeszkadzaja
                • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:04
                  Nanga, przyznaję, że w przypadku niemowlęcia niewiele da się zrobić. Ale niemowlęctwo mija szybko, i nie ono jest problemem.
                  W przeciwieństwie do nocnego prania, niewychowywania starszych dzieci, wyrzucania petów przez okno, niesprzątania po psie i tak dalej.
                  • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:11
                    z niemowlecia wyrasta dzieciak z wszelkimi buntami 2,3,4, i nlatka
                    a potem pojawia sie rodzenstwo wink
                    • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:18
                      Tak, ale dziecko wychowywane nie będzie wrzeszczało z dołu na piąte piętro Kaśkaaaaaa, wyyyyyjdzieeeesz? ALbo bedzie wrzeszczło krócej, bo rodzice zareagują, a potomek jest od małego uczony że liczy sie wygoda wszystkich, a nie wyłącznie jego.
                      • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:29
                        no teraz sa domofony i wystarczy ze zadzwoni i spyta "kaska wyjdziesz"
                        kiedys domofonow nie bylo
                        i normalnym ludziom "kaaaskaaa wyjdzieszz"albo "maaaamooooo"
                        nie przeszkadzalo smile

                        nie ma znaczenie czy wyje po 10 godzin czy 1
                        nawet calogodzinny placz ktory sie zdarza niemowleciu powoduje wiekszy halas niz kapiaca sie osoba

                        tyle ze normalny czlowiek wie ze dzieci placza a ludzie sie myja
                        i wie ze jesli mieszka w bloku i w miescie to idealnej ciszy nigdy nie bedzie

                        moze mam jeszcze zadzwonic do smieciarzy ze o 6 rano smieci wyworza? big_grin
                        • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 10:42
                          Przykład domofonów pojawił się gdzieś wyżej.
                          Słuchaj, czy ty serio uważasz, że osoby inaczej odbierające hałasy od ciebie są "nienormalne", w związku z czym ich potrzeby są absurdalne?
                          Potrafisz na moment wczuć się w ich sytuację?
                          A co do niemowlęcia etc. to generalnie jest tak:
                          są hałasy, których się nie uniknąć (niemowlę, kolki).
                          Są hałasy, które można zniwelować (wymiana drewniaków na kapcie)
                          Są hałasy, których nie powinno być, bo wynikają wyłącznie zlekceważenia sobie potrzeb innych (codzienny prysznic w środku nocy z towarzyszeniem arii, głośny remont w sobotę rano etc.).
                          I naprawdę sądzisz, że mi chodzi o "idealną ciszę"?
                          • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:08
                            jesli inaczej odnieraja halasy to zostaj elesniczowka ( chociaz tam sowy przeszkadzaja wink )
                            lub kupienie stoperow
                            a nie oczekiwanie ze cala reszta ludzi w bloku nie bedzie sie rozmnazac , odda psy i koty do schroniska i bedzie sie myla chusteczkami

                            wybacz w sytuacje czepialskiego swira sie nie wczuwam
                            umiem sie wczuc w syt matki wrzaskuna albo wlasciciela psa
                            tudziez osoby ktora caly dzien pracuje
                            > są hałasy, których się nie uniknąć (niemowlę, kolki).
                            za to mozna sie z dzieckiem wyprowadzic tongue_out
                            >Są hałasy, które można zniwelować (wymiana drewniaków na kapcie)
                            no sroki jakos nie spotkalam ludzi chodzacych po mieszkaniu w drewniakach
                            a jedynie raz moi znajomi specjalnie tupali czepialskiej sasiadce
                            (za rada policjantow zreszta)
                            > Są hałasy, których nie powinno być, bo wynikają wyłącznie zlekceważenia sobie p
                            > otrzeb innych (codzienny prysznic w środku nocy z towarzyszeniem arii, głośny r
                            > emont w sobotę rano etc.).
                            serio jestes taka glupia ze nie dociera do ciebie ze sa ludzie ktorzy sa w domu tylko po 22 drugiej
                            i tylko wtedy moga sie myc i prac ?
                            w ich syt. juz sie jakos wczoc nie potrafisz ??
                            > I naprawdę sądzisz, że mi chodzi o "idealną ciszę"?
                            serio mysle ze ci chodzi o sama idee czepiania sie dla samego czepiania wink
                            i marzysz o geccie z milionem nakazow i zakazow
                            poczytaj rok 1984 spodoba ci sie wink
                            • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:17
                              Ludzie, którzy są w domu dopiero po 22 zapewne nie mogą się myć w innej porze. Byłoby z ich strony miłym gestem, gdyby starali się ablucje przeprowadzać po cichu. (Mam zresztą wrażenie, że wyjaśniałam ci to wcześniej, nie bardzo rozumiem więc, czemu czujesz się uprawniona do sugerowania, że jestem głupia? ) Prać powinni jednak w innych porach jeżeli akustyka jest taka, że przeszkadza to współmieszkańcom. Lub też wyciszyć pralkę poprzez jakieś podkładki z filcu i dobre wyważenie.
                              Zapewniam cię, że czytałam Orwella i w rzeczy samej uważam 1984 za dobrą książkę. Nie marzę o gettcie w żadnej postaci. Milo żyje się za to w otoczeniu, w którym osoby oczekujące, że sąsiad nie będzie włączał pralki w nocy nie są określane jako "czepialskie świry".
                              • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:28
                                jak po cichu ?
                                w miednice wody nalac ?big_grin
                                czy chusteczkami ?
                                w jakich innych porach maja prac jesli tylko w takich sa w domu ??
                                jak ?
                                >Milo żyje się za to w otoczeniu, w któ
                                > rym osoby oczekujące, że sąsiad nie będzie włączał pralki w nocy nie są określa
                                > ne jako "czepialskie świry".
                                tobie sie milo zyje
                                wiec znajdz takie getto i tam mieszkaj
                                nikt ci nie zabrania
                                znajdz osiedle z regulaminem ktory ci nawet kolor kwiatkow na balkonie wyznaczy
                                ale odczep sie ode mnie i od moich sasiadow i od tego jak my chcemy zyc na naszym osiedlu
                                i prac w nocy big_grin
                                • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:38
                                  Nie zgadzam się z twoją wizją społecznego współżycia i uważam ją za bardzo szkodliwą dla wszystkich - także i dla ciebie, bo generacje wychowane w wierze, że "po mnie choćby potop", a cała reszta to "nienormalni" i "czepialskie świry", nie będą budowały życzliwego świata. A każdy z nas tej życzliwości od czasu do czasu potrzebuje, zwłaszcza w trudniejszych momentach. Może zechcesz to przemyśleć?
                                  Mam też wrażenie, że w tej dyskusji osiągnięta została granica zdrowego rozsądku.
                                  Nie widzę sensu w ponawianiu argumentów.
                                  • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:45
                                    ale ja ci sie nie kazde zgadzac
                                    tylko nie forsuj na sile swojej wizjiwink

                                    jakos nie wydzialm nigdy zeby czepialski swir byl zyczliwy wink
                                    i bede uzywac tego okreslenia bo wlasnie mam taka jedna sasiadke ktora tenze gatunek reprezentuje big_grin
                                    wrecz przeciwnie zauwazylam ze czepialski swir czepia sie wszystkich o o wszystko
                                    i zyczliwosci nie okazal jeszcze nigdy

                                    za to ludzi prezentujacych moralnosc kalego nie znosze
                                    a ty dajesz argumenty wlasnie tego typu
                                    wiec tez nie widze sensu dalszej dyskusji
                                  • notting_hill Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:58
                                    Oleno, podziwiam Twoja cierpliwość, chęć niesienia kaganka oświaty (choć to rzucanie pereł przed wieprze), no ale w tej dyskusji widać bardzo wyraźnie, że egalitaryzm to nie jest dobra idea jednak, mimo wszystko ludzie o tak różnych poglądach powinni móc mieszkać/zadawać się/ bywać w miejscach, o których z góry wiadomo jakie są i co nas tam może spotkać. Boleję nad tym, bo to nie prowadzi do żadnego "lepszego" świata dla naszych dzieci, no ale widać taki porządek rzeczy. Też chciałabym byc Twoją sąsiadka smile.
                                  • hellulah a tam 06.06.11, 14:03
                                    oleno, ale wy się z czarną po prostu nie rozumiecie, a w zasadzie mówicie tak tak o tym samym!

                                    Piszesz np., że pranie w nocy ok, pod warunkiem że pralka cicha czy też wyciszona (podkładki z filcu i tak dalej). Piszesz, że prysznic plus śpiewy codziennie w nocy to zou, więc można mniemać, że szybki cichy prysznic bez śpiewów już jest ok.

                                    Przecież czarnaalineczka nigdzie (chyba smile no nie śledzę już tak dokładnie) nie postuluje, aby celowo hałasować! mówi o normalnych, rozsądnych zachowaniach. I ja ją rozumiem i popieram. Tak, należy się ograniczać, ale z rozsądkiem - ograniczać a nie całkowicie podporządkowywać. Wymaganie od kogokolwiek, aby nie spłukiwał odchodów nocą, bo komuś przeszkadza stłumiony szum wody to jest IMO przesada. Zachowanie ciszy nocą, w tym np. nietrzaskanie drzwiami do wc, czy delikatne opuszczenie klapy na kibelku, niechodznie nocą w drewniakch po parkiecie, to według mnie zdrowa norma.
                                    • czarnaalineczka Re: a tam 06.06.11, 14:08
                                      normalni ludzie nigdy( nie tylko w nocy) nie trzaskaja drzwiami i nie chodza po domu w drewniakach ani w dzien ani w nocy wink
                                    • nenia1 Re: a tam 06.06.11, 14:24
                                      Zdecydowanie nie mówią o tym samym.

                                      > Przecież czarnaalineczka nigdzie (chyba smile no nie śledzę już tak dokładnie) nie
                                      > postuluje, aby celowo hałasować!

                                      A jak rozróżnisz czy ktoś hałasuje celowo, a ktoś inny niecelowo?
                                      Generalnie to chyba dla mało kogo celem jest hałas sam w sobie.
                                      Zazwyczaj to produkt uboczny innych czynności niż samo hałasowanie.

                                      Olena pisze o tym, że powinno się dostosować do życia w społeczeństwie, starając się
                                      wytworzyć rozsądny kompromis.
                                      Czaraalineczka zaś stoi na stanowisku, że jak ci jakikolwiek hałas przeszkadza toś świr.

                                      • czarnaalineczka Re: a tam 06.06.11, 14:32
                                        jak ci kazdy szmer przeszkadza to swir smile
                                        • nenia1 Re: a tam 06.06.11, 14:51
                                          Wiesz co alineczkoczarna, nie wiem czy jesteś taka tępa, czy udajesz bo ci się nudzi
                                          i lubisz zadymy na forach, ale trudno w wypowiedziasz oleny, czy innych osób, doszukiwać się postulatów by zakazywać szmerów.

                                          Nie mam cierpliwości jak olena, uważam też, że szkoda czasu na tłumaczenie oczywistych oczywistości. I tak zresztą jesteś na wszystko totalnie impregnowana.

                                          • czarnaalineczka Re: a tam 06.06.11, 15:00
                                            nie wiem czy ty jestes taka tepa ale prysznic i pralka to wlasnie jest szmer szum a nie halas
                                      • hellulah Re: a tam 06.06.11, 14:44
                                        > A jak rozróżnisz czy ktoś hałasuje celowo, a ktoś inny niecelowo?

                                        Celowo - gdy ma się taki zamiar, wiadomo (np.krzyczy się i wrzeszczy, dopingując drużynę narodową podczas oglądania meczu). Przede wszystkim "celowo" to wtedy, gdy można bezproblemowo uniknąć hałasowania, a jednak się ten hałas produkuje.

                                        "Sąsiad biorący prysznic" ma dla mnie wymiar całkowicie neutralny. Ot, facet czy babka biorą prysznic, bo chcą się umyć lub odświeżyć. Jeśli mnie przeszkadzałby szum wody (nota bene znikomy!), trudno, dostosuję się, bo rozumiem, że sąsiad umyć się musi a ja nie jestem od tego, aby wnikać, czemu akurat w danej chwili i czy nie mógłby użyć chusteczek nawilżanych albo miednicy i gąbki.

                                        Za egoizm poczytuję podobne wymagania i propozycje ("nie spłukuj wucetu, bo przeszkadza mi szum w twoich rurach").

                                        Jeśli jest 3-cia w nocy, a sąsiad się myje i dodatkowo zapuszcza na full volume Justina Bibera, żeby mu przygrywało pod prysznicem, to tak, uważam to (Bibera, nie samą wodę w rurach) za celowe hałasowanie.

                                        > Olena pisze o tym, że powinno się dostosować do życia w społeczeństwie, starają
                                        > c się
                                        > wytworzyć rozsądny kompromis.

                                        I słusznie, rozsądny kompromis dobra rzecz. Jak dla mnie rozsądnym kompromisem jest, aby sąsiedzie nie narzucali sobie wzajemnie terminów czynności higienicznych i nie szarpali się o to, że ktoś tam gdzieś za ścianami się myje, nawet jeśli słyszeć przytłumiony poszum wody. Odgłosy wody w rurach, odkurzanie, skrzypienie windy, kroki na korytarzu to dla mnie neutralne tło dźwiękowe, nawet nocą to jeszcze nie hałas a tylko szmery i szumy.
                                        • czarnaalineczka Re: a tam 06.06.11, 14:49
                                          o toz to smile
                                        • nenia1 Re: a tam 06.06.11, 15:04
                                          hellulah napisała:

                                          > Przede wszystkim "celowo" to wtedy
                                          > , gdy można bezproblemowo uniknąć hałasowania, a jednak się ten hałas produkuje.

                                          No i właśnie o tym pisze olena.

                                          Czarnalineczka jednak torpeduje wszelkie przykłady takich hałasów czy innych niedogodności - przykład z "agencją towarzyską", czy z pralkami które trzeba koniecznie włączać w nocy, bo w bloku, w którym mieszka alineczki taryfa nocna na wodę jestsmile
                                          Zresztą czego nie nie ma lub nie było w miejscach zamieszkania alineczki, właściwie wszystko - każdy przykład, o którym się mówi przewinął się przez życie alineczki i jej miejsce zamieszkania, lącznie z prostytutkami i z czepiajacą się o wszystko sąsiadką.
                                          Wniosek nasuwa się sam, masz do kogoś uwagi - jesteś świr.

                                          > "Sąsiad biorący prysznic" ma dla mnie wymiar całkowicie neutralny. Ot, facet cz
                                          > y babka biorą prysznic, bo chcą się umyć lub odświeżyć. Jeśli mnie przeszkadzał
                                          > by szum wody (nota bene znikomy!)

                                          Jeśli szum wody jest faktycznie znikomy to nie ma o czym mówić.
                                          Jednak nikt z nas nie wie jakie faktycznie jest natężenie hałasu w sypialni pani, która przyszła na rozmowę do sąsiadki (kulturalną rozmowę). A co jeśli akurat w tym przypadku hałas faktycznie przekracza normy?
                                          Chyba rozsadniej jednak sprawdzić i ustalić, jak faktycznie jest głośno, czy nie są to przyczyny wadliwej konstrukcji, czy nie można wyciszyć brodzika itd. poradzić się w tej sprawie fachowców, zamiast od razu z góry twierdzić, że kobieta to świr.
                                    • olena.s Re: a tam 06.06.11, 14:58
                                      Optymistka....
                                      Nie mówiłyśmy o tym samym. Mój pogląd w syntezie jest taki: w bloku (i w każdej inne zbiorowości też, nawiasem mówiąc) wszyscy muszą się samoograniczać, żebyśmy nie żyli w piekle ani w slumsach. Osoba, której ktoś wytknie uciążliwość powinna zastanowić się, jak ją zniwelować lub usunąć. Strony powinny poszukać kompromisu. Jeżeli tego nie zrobią, wygra silniejszy, bardziej wrzaskliwy, wulgarny. Z reszty ci, których stać, zmienią mieszkanie by oddzielić się od uciążliwych, ci których nie stać będą cierpieć i frustrować się w milczeniu. Ta wizja społeczeństwa wydaje mi się ponura.
                                      Moja oponentka zaś prezentuje w syntezie pogląd, że osoby mające inną niż ona wrażliwość na psie kupy, nocne hałasy imprezy, rozbrykane dzieci etc. są "czepiającymi się świrami", albowiem nikomu normalnemu takie zachowania nie wadzą w najmniejszym stopniu. W trakcie całej upiornie długiej dyskusji przekonywała wyłącznie że się nie da i nie ma sensu. Nie da się prać w dzień, nie da sie po nocnej zmianie myć po cichu, nie da się wychować dziecka i nawet nie ma sensu, bo zaraz się drugie urodzi itd. Słowem - nie ma najmniejszych powodów by uwzględnić zastrzeżenia otoczenia i nawet nie ma sensu, bo tak jak jest jest cudnie. Co zaś do mnie tom głupia i powinnam przeprowadzić się do najbliższego getta zamieszkałego przez podobnych do mnie czubków.
                                      Mam nadzieję, że wiernie przedstawiłam argumenty. Teraz możesz darować sobie lekturę. Ja sobie darowałam.
                                      • czarnaalineczka Re: a tam 06.06.11, 15:03
                                        brawo wymyslaj sobie dalej big_grin
                                        dobrze ci idzie
                                        nigdzie nie naisalam ze mi psie kupu i nocne imprezy nie odpowiadaja

                                        mowilam o normalnych odglosach mieszkania czyli czasem dziecko zaplacze , czasem pies szczeknie
                                        ludzie sie myja piora i wieszaja pranie

                                        rzeczywiscie daruj sobie bo bredzisz
                                      • hellulah Re: a tam 06.06.11, 16:31
                                        czarnaalineczka nie pisała o psich kupach (w sensie, że jej psie kupy totalne lotto, że je akceptuje), więc nie naginaj. Obawiam się że to Ty podajesz takie ekstremalne przykłady. A od psich kup i alkoholowych balang jest bardzo, bardzo daleka droga do codziennych przepierek i prysznica w upalną noc.

                                        O widzisz, ja nie akceptuję psich kup, ale już mycie się i robienie prania - całkowicie są mi obojętne. Słyszę, bo szumi, ignoruję, bo nie mój interes.

                                        czarnaalineczka pisała o zwyczajnym, codziennym bytowaniu.

                                        Ja też nie wiem, czy moi sąsiedzi "nie dali rady" umyć się w dzień, bo po prostu nie wnikam w to absolutnie, dlaczego słyszę szum wody. Nie obchodzi mnie, czy może jednak "daliby radę" nastawić pranie w ciągu dnia, nie oczekuję, że powinni. Piorą, to piorą, ach - jakiś tam odgłos odnotowuję, ale się nie zaperzam.

                                        Piszesz, że "w każdej [...] zbiorowości [...] wszyscy muszą się samoograniczać, żebyśmy nie żyli w piekle ani w slumsach". No i ok. Jak wszyscy, to także osoby, którym przeszkadza woda w rurach (naprawdę, poza jakimiś wyjątkowymi gwizdami i pizgnięciami sporadycznie, nie wmawiajcie mi, że to jest hałas) i chcieliby utrudniać życie innym, zmuszając do używania mokrych chusteczek, kładzenia się spać z przepoconym, zakurzonym ciałem, albo do pralniczych maratonów w weekend. Że o niemożności odświeżenia pod prysznicem się po seksie w upalną noc nie wspomnę tongue_out

                                        Przyzwoici ludzie nie śpiewają pod prysznicem o 3-ciej w nocy ani nie walą z rozmachem klapą od wc. Przyzwoici ludzie nie narzucają również sąsiadom, kiedy ci mają brać prysznic albo spłukiwać ubikację.

                                        Mieszkam w bloku, nie na szczycie szklanej wieży. Absolutnie nie wymagam od nikogo z mojego otoczenia, aby tak podstawowe czynności życiowe jak mycie się czy defekacja (...a przecież w wątku pojawiały się głosy o ach jakże godnych naśladowania szwajcarskich zwyczajach mieszkaniowych) uzależniali od mojego przewrażliwienia czy widzimisię.

                                        A bo i owszem, słyszę ten szum wody. Nie jest tak, że akurat w moim budynku (bo przez większą część roku faktycznie mieszkam w bloku wielorodzinnym) wyciszenie jest idealne i nic nie słychać. Nocą to słychać te kąpiele nawet bardzo wyraźnie (nie chodzi o brodziki czy wanny, tylko o same rury i suche piony). No ale co z tego? Odgłos otoczenia jak każdy inny. Trudno.

                                        Jak napisałam jedna z forumek, prawdziwym odejściem od cywilizacji byłoby dopiero korzystanie z miednic w imię niezmąconej ciszy nocnej...



                                  • gazeta_mi_placi Re: Do Oleny.S 06.06.11, 16:35
                                    Olena, czarnaalineczka to troll, co pewien czas ten nieszczęsny osobnik zakłada nowe nicki spod których stara się być "interesujący" i 'kontrowersyjny", ale średnio mu wychodzi big_grin
                                    • madzioreck Re: Do Oleny.S 06.06.11, 20:11
                                      Nic się nie bój, Gazecia, tak szybko nie zostaniesz zdetronizowana big_grin
                                    • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 20:16
                                      a jakiez to inne niki mialam ? big_grin
                                      nie boj sie
                                      trolem nie jestem
                                      roboty ci nie odbieram wink
                        • mgla_jedwabna Re: Do Oleny.S 06.06.11, 13:46
                          Przeszkadzało. Gdzieś tutaj była mowa o sąsiadach zdrowo opieprzających cudze dzieciaki za krzyki, o stróżu goniącym je miotłą itp.

                          Wracając do kwestii prysznica i prania - to pierwsze trudno jest przełożyć na porę poza ciszą nocną, kiedy się właśnie wróciło z nocnej zmiany albo nawet z imprezy. To drugie może spokojnie zaczekać do rana albo nawet do popołudnia, więc nie ma potrzeby prania po nocy. Jeśli komuś przypomni się o 22, że na 7 rano potrzebuje jakichś konkretnych gaci, to może te jedne gacie wyprać w ręku.
                          • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 14:10
                            ale ja mowilam o praniu w przypadku osoby ktorej w dzien nie ma w domu
                            owszem czesc pralek mozna nastawic na konkretna godzine
                            ale ja bym sie bala ze jak zostawie dzialajaca pralke to moze cos sie stac i np woda wyleje albo pralka sie spali
                            • mgla_jedwabna Re: Do Oleny.S 06.06.11, 20:21
                              Ale raczej rzadko jest tak, żeby nikogo nie było w domu przez siedem dni w tygodniu od 6 rano do 22. Nawet jeśli ktoś mieszka samotnie i pracuje w tych godzinach, to raz na 10 dni ma chyba wolny dzień, kiedy może wrzucić gacie do pralki i wcisnąć przycisk, nie robiąc uszczerbku na swym odpoczynku.
                              • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 20:23
                                now iesz prania jest troche wiecej niz gacie raz na 10 dni wink
                          • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 14:11
                            no i jeszcze u mnie duzo osob pierze w nocy
                            i nikomu to nie przeszkadza
                            jest cos takiego jak nocna taryfa na wode czy prad i wielu z niej korzysta
                  • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:03
                    niemowlectwo nie jest problemem ?
                    serio halas wydawany przez niemowlaka jest o wiele glosniejszy niz szum pralki
                    zgodnie z twoja logika czlowiek ma prawo odpoczac a nie wrzaskuna sluchac wink
                    • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:10
                      Jest problemem akustycznym, nie jest problemem z zakresu kultury współżycia.
                      • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:15
                        oo super moralnosc kalego big_grin
                        jesli mkoje dziecko nie daje komus spac jest ok
                        jesli ktos bierze prysznic jest burakiem
                        • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 18:28
                          Alinko - też uważam, że reglamentacja prysznica to gruba przesada, i że chyba trzeba się specjalnie wsłuchiwać w odgłosy nocy, żeby mogło to przeszkadzać (albo mieć problemy ze snem - wtedy warto używać stoperów). Ale było nie było - możemy nie włączać lub wyłączyc. Z niemowleciem się nie da. Nawet z małym dzieckiem .
                          • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 18:50
                            alez ja to wlasnie wiem
                            i dlatego do glowy mi by nie przyszlo czepic sie matki niemowlaka
                            baa nawet matki zbuntowanego 2 latka bym sie nie czepila
                            nawet jesli histerie mozna szybciej "wylaczyc"
                            • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 19:04
                              Ja się w ogóle nie czepiam rodziców płaczących dzieci.
                              Za to kiedys chłopię lat około 4 tupnęło na mnie w sklepie, a widzący to rodzice nie zareagowali - schyliłam się i szepnęłam: jak JA tupnę, ten sklep się zawali.
                              Są granice.
                              • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 19:10
                                >schyliłam się i szepnęłam: jak JA tupnę, ten sklep się zawa
                                > li.
                                boskie big_grin
                              • madzioreck Re: Do Oleny.S 06.06.11, 20:25
                                > Za to kiedys chłopię lat około 4 tupnęło na mnie w sklepie, a widzący to rodzic
                                > e nie zareagowali - schyliłam się i szepnęłam: jak JA tupnę, ten sklep się zawa
                                > li.

                                big_grinbig_grinbig_grin
                              • gazeta_mi_placi Re: Do Oleny.S 07.06.11, 10:26
                                A kiedyś jakaś matka chciała postraszyć moją osobą małe wymuszające batona krzykiem dziecko mówiąc że "ta Pani ją zabierze", ja na to zgodnie z prawdą, że takiego wrzaskuna nawet za grubą dopłatą bym nie wzięła, matka zamiast zająć się wrzaskunem goniła mnie wyzwiskami aż do momentu gdy wyszłam z owej galerii.
                                Czy popełniłam fo-pa? Czy o co chodzi?
                      • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 18:22
                        Ufff smile
                  • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 18:21
                    olena.s napisała:

                    > Nanga, przyznaję, że w przypadku niemowlęcia niewiele da się zrobić. Ale niemow
                    > lęctwo mija szybko, i nie ono jest problemem.
                    Nie do końca tak.
                    Ja się raczej liczę z innymi ludźmi, drzwiami trzaskam z rzadka, petów przez okno nie wyrzucam, kupy zbieram, chociaż nie waham się korzystać nocą z kibla ani - o zgrozo - wziąć prysznica. Za to nie piorę.
                    Ale gdyby mi ktoś czynił wstręty z powodu płaczącego niemowlęcia, mnie, osobie, która najbardziej ze wszystkich na świecie nie chciałaby, żeby moje paromiesięczne dziecko miało powody do długich ryków, to potem spokój tego kogoś po prostu by mnie nie interesował.
                • najma78 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:10
                  nangaparbat3 napisała:

                  > No dobra, ale to zależy, z której strony patrzymy. Ja już matką niemowlęcia nie
                  > jestem i raczej nie będę. Czysto egoistycznie: jesli dziecko sąsiadki wyłoby b
                  > ez przerwy, mogłabym to jego wycie ewentualnie zmniejszyć okazując matce życzli
                  > wość, bo wiem, że spokojna matka to spokojne dziecko. Natomiast okazywanie tej
                  > pani niechęci, niezadowolenia, złości, najpewniej spowodowałoby, że na ryki dz
                  > iecka reagowałaby jeszcze bardziej nerwowo, więc jeszcze trudniej byłoby jej to
                  > dziecko uspokoić - więc zawstydzając ją czy występując z pretensjami działam p
                  > rzeciwko sobie.


                  Mysle, ze olena.s nie miala na mysli okazywania niecheci matce, ktorej dziecko ma kolki i duzo placze zwrocila tylko uwage, ze taki ciagly i dlugotrwaly placz moze wywolywac niezbyt przychylne reakcje, zawlaszcza jesli nie wiedza co jest powodem, dlatego dobrze jest jesli wlozy sie wysilek w zminimalizowanie efektow czyli np. zamknie okno lub ewentualnie napomknie sasiadowi o tym, naturalna reakcja powinno byc pocieszenie, ze kolki maja swoj kres i zeby sie tak nie przejmowala, bo mi to tak bardzo nie przeszkadza. Natomiast postawa niezrozumiala jest stwierdzenie, ze nie ma potrzeby zamykac okien aby zminimalizowac halas (nawet nie o placz dziecka chodzi, ogolnie) bo sie rurami niesie.
                  >
                  > Tu przypomina mi się historia z moim kundlem, który przeciętnie raz na dwa lata
                  > urywał się na noc, a potem sygnalizował powrót jednym krótkim szczeknieciem. S
                  > ąsiadka z parteru, bardzo nerwowa i źle sypiająca, wyskakiwała wtedy zawsze na
                  > klatkę schodową z wrzaskiem, że pies szczeka - i budziła wszystkich naokoło.

                  smile Przesada sasiadki.
                  • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:17
                    ale dlaczego matce dziecka mamy okazac zyczliwosc i wspolczucie jesli wg oleny mozemy nazwac burakiem kogos kto chche we wlasnym mieszkaniu wziac prysznic po powrocie z pracy ?
                    • olena.s Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:23
                      Matka noworodka ma niewiele możliwości. Jej z płaczem malucha jest też ciężko.
                      Matka dziecka nadmiernie głośnego może je lepiej wychować.
                      Skąd ci się ten burak wziął, doprawdy nie rozumiem.
                      • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 11:48
                        pomylilam twoj nik z inna forumka z poprzedniego watku

                        a czy matka ma mozliwosci czy nie twoim zdaniem nie powinno nikogo interesowac
                        i chyba najlepiej jakby sie wyprowadzila wink

                        bo ktos kto pierze i kapie sie w nocy tez nic z tym zrobic nie moze
                    • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 18:43
                      czarnaalineczka napisała:

                      > ale dlaczego matce dziecka mamy okazac zyczliwosc i wspolczucie jesli wg oleny
                      > mozemy nazwac burakiem kogos kto chche we wlasnym mieszkaniu wziac prysznic po
                      > powrocie z pracy ?

                      1. Dziecko płacze, kiedy mu źle.
                      2. Matka na 100% jeszcze bardziej niż my nie chce, żeby płakało (no chyba że ma zespół Munchausena wink
                      • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 18:52
                        naga ja to wiem smile
                        jak rowniez wiem ze ktos ma prawo wykapac sie po pracy
                        nigdt sie nie czepilam zadnej matki
                  • gazeta_mi_placi Re: Do Oleny.S 06.06.11, 16:38
                    Na Niemowlęciu matki mało mnie nie zlinczowały gdy poprosiłam aby na czas płaczu niemowlaka (o ile mieszkają w blokach) zamykały okna, moja forumowa osoba mało nie została rozerwana na strzępy jakbym co najmniej kazała gazować wszystkie matki małych dzieci a nie prosiła o zamykanie okien...
                    • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 18:46
                      Wiesz, moja mama, bardzo spokojna i zrównoważona osoba, powiedziała mi kiedyś, że kiedy byłam głodna tak się darłam, że ręce jej się trzęsły, kiedy robiła mieszankę.
                      Oczekiwanie, że matka w takiej chwili zabierze się za zamykanie okien, jest chyba jednak przesadą.
                      • gazeta_mi_placi Re: Do Oleny.S 07.06.11, 10:22
                        To się nie dziwię, że się tak darłaś, dzieci karmione naturalnym mlekiem matki a nie sztucznymi mieszankami są nie tylko zdrowsze, ale i spokojniejsze.
                  • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 18:41
                    No to ja ograniczona jestem, bo nie mogę sobie wyobrazić nieprzychylnej reakcji wobec matki wyjącego niemowlaka.
                    Nikomu ten płacz nie przeszkadza bardziej, niż samej matce, a oczekiwanie od niej zamykania okien - nie, no nie. Ja sobie swoje zamknę, jak mi bedzie przeszkadzać niemowlę sąsiadki.
                    A że po rurach się niesie, to fakt.
                    Matka sąsiadów, staruszka, niosła mi kiedyś co rano Radio MAryja - budziły mnie chóry anielskie wcześnie rano. I co, miałam żądać, żeby staruszka uzywała słuchawek? Raczej sama bym użyła stoperów. Ale nie musiałam, po prostu nie cierpiałam z powodu tych chórów, i nie były głośne. Możliwe nawet, że budziłam się sama z siebie - i wtedy słyszałam pienia.
                    Natomiast, wyjąwszy szczególne okazje, nie akceptuję głośnej muzyki syna sąsiadów - idę i proszę o sciszenie, działa. Już daaawno nie musiałam chodzić.
            • ania_dentystka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 16:13
              Sama jestem matka niemowlęcia, które czasem płacze. Tak jak każde dziecko. Ale wtedy nie wychodzę z nim do ogródka - tuż obok ogródka sąsiadów, nie wynoszę go na taras, tylko przystawiam do piersi w domu- skutkuje.
              Wrzask niemowlęcia może doprowadzić do takiej samej furii jak dymek czy nieprawidłowe parkowanie.
              • gazeta_mi_placi Re: Do Oleny.S 06.06.11, 16:35
                To prawda.
              • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 18:51
                ania_dentystka napisała:

                . Ale
                > wtedy nie wychodzę z nim do ogródka - tuż obok ogródka sąsiadów, nie wynoszę go
                > na taras, tylko przystawiam do piersi w domu- skutkuje.
                A ja bym przystawaiła w ogródku lub na tarasie - i dopiero by była afera!


                > Wrzask niemowlęcia może doprowadzić do takiej samej furii jak dymek czy niepraw
                > idłowe parkowanie.
                Mój były mąż powiedział kiedyś, że od kiedy ma dziecko, na dźwięk wrzasków niemowlęcia musi się powstrzymywać, by nie biec na pomoc.
                A jak kogos dymek czy nieprawidłowe parkowanie doprowadzają do furii, to powinien leczyć nerwicę (nie jestem za zadymianiem czy złym parkowaniem, żeby było jasne).
                • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 18:54
                  wtedy by bylo ze "wywalasz cyca" i biednych ludzi gorszysz big_grin
                  > A jak kogos dymek czy nieprawidłowe parkowanie doprowadzają do furii, to powini
                  > en leczyć nerwicę (nie jestem za zadymianiem czy złym parkowaniem, żeby było ja
                  > sne).
                  jestem tego samego zdania smile
                  • nangaparbat3 Re: Do Oleny.S 06.06.11, 19:06
                    czarnaalineczka napisała:

                    > wtedy by bylo ze "wywalasz cyca" i biednych ludzi gorszysz big_grin

                    otóż to.
                    Już widziałam parę wątkow na kilkaset wpisów ociekających krwią.
                    • czarnaalineczka Re: Do Oleny.S 06.06.11, 19:11
                      wątki mlekiem i krwia cieknace big_grin
                • ania_dentystka Re: Do Oleny.S 07.06.11, 10:18
                  Zostałyśmy inaczej wychowane, mamy inny poziom i kultury i wrazliwości. Ja xle się czuję w sytuacji gdy moje zachowanie lub zachowanie moich dzieci jest uciążliwe dla otoczenia. I staram się te uciązliwości ograniczyć.
                  Oczywiście nie można zmusić niwmowlęcia do zamilknięcia bo płacze ze stu powodów, ale mozna oszczędzić sąsiadom, gościom w restauracji czy współpasażerom "koncertów". I nie wymaga to jakichś szczególnych poświęceń czy heroizmu tylko empatii. Cóz jeden ją ma inny musi koniecznie postawić na swoim lecząc w ten sposób kompleksy.
                  Prócz naprawdę wyjątkowych sytuacji np. podwiezienie chorego po pobycie w szpitalu pod klatkę schodowa, normalny człowiek może zaparkować 100-200 czy nawet więcej metrów dalej i przejść się. Bo nie zyje sam na świecie. A dymek z papierosa może powodować w skrajnych przypadkach stan astmatyczny u osoby uczulonej - i wtedy nie leczy sie nerwicy, a jedzie na sygnale do Izby Przyjęć. Nie mówiąc już o tym, ze są ludzie którym to przeszkadza.
                  Nie dogadamy się. Przykro, że otacza nas mnóstwo ludzi, którzy nie mają wspojonych elementarnych zasad dobrego wychowania. I may zadymione windy, pozastawiane przejścia dla pieszych, kupy na chodnikach i nierzadko agresję.
                  Pozdrawiam empatycznych i dobrze wychowanych.
    • alabama8 Re: Gdzie jest granica w stwierdzeniu - "przeszka 07.06.11, 07:54
      Kiedyś trzepałam dywan na trzepaku - a było to w czasie obowiązującej żałoby narodowej po wypadku w Smoleńsku. Wypadek, wypadkiem - ale w domu mały alergik i sprzątać trzeba. Opierdzielił mnie podczas tego trzepania jakiś facio - że jak ja mogę, że przecież żałoba. Odwracam ci się ja i widzę ... koleś na rowerku, w rowerowym ubranku, ze słuchaweczkami na uszach - akurat wybrał się na przejażdżkę połączoną ze słuchaniem radyjka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka