Nie robię postanowień, jest to głupie, niemądre i nierozsądne

I w ogóle mi się najczęściej nie chce, ale łapki mi opadają, jak zaczyna się dyskusja na wieczne żywe tematy - a aborcja to, a homoseksualiści tamto, a kościół zły, niedobry, a ateiści w święta.
Nie wypowiadać się całkiem nie umiem, nie mam charakteru i niekcemisie pilnować samej siebie, za to obiecuję sobie solennie, i Wam też (głównie po to, że jakbym się nie dostosowała, to proszę którąś o walnięcie w łeb, może być obuchem), nie wypowiadać się w tego typu wątkach więcej niż po kilka wypowiedzi, bo to jak grochem o ścianę. A za tydzień będzie znowu. I znowu. Generalnie - muszę się oduczyć kopania z koniem, bo tylko siniaków można się nabawić, czego ani mnie, ani Wam, moje drogie, nie życzę