azile.oli
16.07.11, 11:37
Moja teściowa jakis czas temu obraziła dość powaznie mnie i mojego męża. Nie było to pierwszy raz i przysięglam sobie, że więcej do niej ręki nie wyciagnę, bo poczułam, jakby napluto mi w twarz, nie pierwszy raz zreszta. Problem w tym, że mój mąż musi z nią utrzymywać kontakty, bo w jej wieku pewna pomoc jest potrzebna. I tu zaczyna się problem - bo po prostu przeszedl nad jej zachowaniem do porządku dziennego, zamiast raz przynajmniej jej wygarnąć, że nie zyczy sobie podobnych zachowań, przynajmniej w odniesieniu do mnie. To jego matka, on jej moze wszystko wybaczyć, ale chyba jednak o żonę i dzieci powinna dostać ochrzan. A wiem, że nie dostała. Mąż zachowuje się wobec matki, jakby nic się nie stało. Nie mogę mu wprost powiedziec, że mam o to żal, bo po pierwsze zacznie zganiać na jej wiek , po drugie - w danej chwili wyzłoscił się na nia w domu, obgadaliśmy sprawę i dla niego to koniec. Obaj z bratem zostali przez matkę nieźle wytresowani - jej nie wolno zwrócić uwagi.
No i nie wiem, co mam zrobić - mogłabym niby odpuścić, ale wiem dobrze, że ona gada mu na mój temat, na temat mojej rodziny. Mąż nie zachowuje się po tych wizytach atakująco, wręcz przeciwnie, niemal tłumaczy się z każdego kroku, ale co z tego.
Niestety, przestałam mu o wszystkim mówić, bo nie mam już pewności, czy, nawet w dobrej wierze czegoś matce nie powtórzy.
I boli mnie, że po takim wyskoku, jaki przydarzył jej się nie po raz pierwszy on po prostu nie zażądał przeprosin. Zaznaczam - mojej matce by coś takiego nie uszło.