maesstra 02.08.11, 20:07 czy są tu osoby które całe życie mieszkały w bloku w mieście i przeprowadziły się niedaleko miasta do domu z podwórkiem? Jak oceniacie zmianę? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jak_matrioszka Re: z bloku do domu 02.08.11, 20:23 Gdyby mnie bylo stac, to kupilabym mieszkanie, i tyle w temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
myszmusia Re: z bloku do domu 02.08.11, 20:24 jak_matrioszka napisała: > Gdyby mnie bylo stac, to kupilabym mieszkanie, i tyle w temacie. popieram. Tez całe zycie w warszawie - teraz pod Odpowiedz Link Zgłoś
myszmusia do tych zachwyconych 03.08.11, 06:20 tez byłam wszystkim ale... teraz mieszkam juz ponad 10 lat i zdecydowanie zachwyt mi przeszedł dom - ok ale w miescie a nie pod miastem. chyba ze to "pod" jest w obrebie - czestej komunikacji miejskiej, duzej ilosci sklepów normalnie zaopatrzonych itp... czyli ja tak jak napisałam - jesli byłoby mnie stac na kupno mieszkania - wróciłabym do miasta. NO chyba ze czyjas pasja jest posiadanie ogródka, grzebanie w ziemi - to tego sie w mieszkaniu nie da Acha i odgarnianie śniegu w zimie chyba ze ma sie tyle kasy zeby sobie załatwiac te przyjemnosci "silą najemna" dzieci - te ktrych teraz nie trzeba "prowadzac na plac zabaw" rosna - potrzebuja normalnej szkoły, normalnych zajec, kina itp itp.. i trzeba wozic albo olac i niech sie telepie komunikacja podmiejska. KUpienie czegokolwiek - treba myslec z wyprzedzeniem albo nabijac kabze stacjom benzynowym i jezdzic po wszystko. Acha podkreslam mowie o domu POZA miastem a nie ,że wychodzi i mam 10 minut na piechote wszystko tyle,że mieszkam w domu a nie w bloku - tak to chetnie Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: z bloku do domu 02.08.11, 20:26 Mam 2 koleżanki, każda inaczej zareagowała. Jedna: zachwycona: to jest to, super; druga po 3 latach dom sprzedała, wróciła do miasta, bo miała dosyć mieszkania na wsi, nawet takiej blisko miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
minia0000 Re: z bloku do domu 02.08.11, 22:01 Całe życie mieszkałam w bloku na 47m, od pół roku mieszkam w domu 5 km od dużego miasta. Jestem szczęśliwa. Przede wszytkim doceniam komfort przestrzeni, wszystko mam luźno uporządkowane, nie poupychane w szafkach. Gdy mieszkałam w bloku i chciałam kupić dodatkowy garnek, to najpierw musiałam się dobrze zastanowić czy mam na niego miejsce. Poza tym w mieście musiałam "tracić" cenny czas siedząc w piaskownicy i pilnować dziecka, podczas gdy wtedy mogłabym zrobić obiad. Teraz dziecko biega pół dnia na dworze, a ja "pilnuję" je z kuchni. Na razie najbardziej co mi przeszkadza, to to, że gdy zabieram się za odkurzanie, to zajmuje mi to godzinę, a nienawidzę odkurzać... Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: z bloku do domu 02.08.11, 23:28 Bardzo pozytywna zmiana. Cale zycie bylam mieszczuchem z duzego miasta i nie wyobrazalam sobie zycia poza nim, a znalezlismy swoje miejsce, cudowne, piekne, sliczne o kazdej porze roku. Nie ma dnia, zebym nie delektowala sie okolica, w jakiej mieszkam, oraz wygoda, komfortem wlasnego domu. Jest cudnie. Odpowiedz Link Zgłoś
deszcz.ryb Re: z bloku do domu 02.08.11, 23:30 Masa wątków już o tym była. Ja się przeprowadziłam odwrotnie - z domu do mieszkania. I jestem zachwycona. Ogrodnik zadba za mnie o zieleninę dookoła bloku, sprzątaczka posprząta korytarze, blok się "sam naprawia" , ja tylko płacę i nie muszę się martwić [w porównaniu: w domu trzeba robić MASĘ rzeczy, nawet takich zupełnie idiotycznych - np. olejować płytki na ogrodzeniu, wyrywać mech spomiędzy kostki, samemu naprawiać wszystko jak się popsuje, ODŚNIEŻAĆ. i to trzeba zrobić, bo inaczej dom się posypie. o, dbać o ogród trzeba]. Oprócz tego mam wszędzie blisko, nie muszę tracić pół dnia na dojazdy. Dla mnie same plusy. Nikt ci tu nie powie, co lepsze, bo to ty sama musisz się zdecydować, co bardziej lubisz. Jak lubisz dłubać się w ziemi i ciężko pracować żeby utrzymać dom w porządku [ew. jak cię stać na sprzątaczkę, ogrodnika i faceta od konserwacji] i będziesz mieć dobry dojazd do centrum to mieszkanie w domu ci się spodoba. A tak dla śmiechu, ale i do rozważenia: www.beka.pl/txt_bieszczady.php Odpowiedz Link Zgłoś
babunia_wygodka Re: z bloku do domu 03.08.11, 13:45 deszcz.ryb napisała: > wnaniu: w domu trzeba robić MASĘ rzeczy, nawet takich zupełnie idiotycznych - n > p. olejować płytki na ogrodzeniu, wyrywać mech spomiędzy kostki, samemu naprawi > ać wszystko jak się popsuje, ODŚNIEŻAĆ. i to trzeba zrobić, bo inaczej dom się No tak. Jak jest robota przy domu to nie można leżeć z piwem przed TV. I jak tu żyć? Odpowiedz Link Zgłoś
malpa_w_amarantowym Re: z bloku do domu 02.08.11, 23:56 Mieszkam pół roku w domu po całym życiu w bloku. Chwalę sobie większy metraż, to że w sypialniach, pokojach dzieci na górze może się dziać co chcę, gości przyjmuję w ładnym salonie, mam miejsce na wszystko, mam ogródek po którym moje dzieci mogą gonić od świtu do nocy... w mieście zanim d..ę ruszyłam łaskawie na spacer było późne popołudnie. Od poprzedniego miejsca zamieszkania w mieście jestem 4 km, wiec różnicy wielkiej nie odczuwam odleglościowo, natomiast w komforcie życia róznica wielka. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkaaga Re: z bloku do domu 03.08.11, 00:17 Nie do końca rozumiem pytanie.Czy mówimy o przeprowadzce z bloku do domku z ogródkiem?Czy przeprowadzce z bloku do domu(np kamienica) z podwórkiem? Pierwsza opcja super pod warunkiem,że w domku jest c.o.Druga opcja beznadziejna Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: z bloku do domu 03.08.11, 00:25 Zawsze mieszkalam w miescie, w kamienicy lub bloku. Od paru lat mieszkam w domu z ogrodem, 20 min od centrum. Ogolnie oceniam na plus, ale z zastrzezeniami. Plusy: - uczucie przestrzeni wewnatrz i zewnatrz chalupy - nikt ci nie lazi po glowie - cisza i spokoj - dotlenienie i zielono - pies kocha Minusy: - wszystkim trzeba sie samemu zajmowac, zgadzam sie - naoliwic, pomalowac, wymienic, pilnowac, dbac o wyglad, zamawiac fachowcow itp itd. Straszny pozeracz czasu. - trawnik trzeba kosic, nie cierpimy tego, w kolko toto odrasta, a wysypac zwirem jakos jednak szkoda. Na ogrod nie mamy czasu. Tereny zielone sa upierdliwe. - jak sobie nie nagrzejesz, to zmarzniesz. Zegnajcie kaloryferki Odpowiedz Link Zgłoś
paliwodaj Re: z bloku do domu 03.08.11, 01:23 zalezy to na pewno od konkretnej osoby Ja mieszkalam w roznych miejscach: na wsi, ze wiosna i jesienia jezeli nie mialo sie kaloszy po d... to nie dalo rady dotrzec do ludzi, w akademiku , na przeroznych stancjach, w warszawskim bloku kilka lat, w 6-milonowym miescie kilka lat, az wkoncu osiadlam z rodzina w 20 km oddalonej od tego miasta malej miejscowosci i czuje sie jak u Pana Boga za piecem Mam mala dzialke, ktora z radoscia na ustach pielegnuje ( ale wiekszej juz bym nie dala rady) , sama kosze trawe, sadze drzewa, kwiaty, wyrywam chwasty, dzieci maja przestrzen do zycia i normalnych kolegow i kolezanki . Ludzie w samochodach na ulicach zadowoleni i sympatyczni, odstresowani. Czas plynie wolno i milo. Do "bloku" nikt mnie wolami nie zaciagnie Odpowiedz Link Zgłoś
lannntana Re: z bloku do domu 03.08.11, 07:08 Ja żałuję przeprowadzki do domu. Działka 35km od centrum,wprawdzie o niebo tańsza niż te bliżej,tam cena działki 1500m przekraczała znacznie milion złotych. Za to wszędzie daleko,bez samochodu ani prawa jazdy ani rusz,autobus jeździ do 16 potem już nic. W soboty i niedziele nic nie jeździ.Budowa domu to był koszmar,przewinęły się cztery ekipy budowlane,dopiero ostatnia była sensowna,chociaż też nie do końca. Dom wybudowaliśmy za duży,jest nas tylko trójka,właściwie z piętra nie korzystamy,mamy na dole dwa pokoje i salon,na górze trzy pokoje-właściwie stoją puste,a ogrzewać trzeba. Mamy upierdliwych sąsiadów,bardzo interesujących się naszym życiem,planujemy postawienie płotu z paneli,ale to dopiero w przyszłym roku-brak kasy. Sąsiedzi w dodatku mają dwa psy,wiecznie zamknięte w kojcu,wypuszczane może raz na dwa miesiące. Psiny są zestresowane ciągłym zamknięciem,dlatego bez przerwy jazgoczą. Nie wspomnę już o smrodzie bijącym z kojca,zwłaszcza po ostatnich deszczach. Wokół są pola,nawożone gnojówką,do tego na wyciągnięcie ręki stadnina. W lecie od cho...ry much,komarów,chrząszczy,mrówek i diabli jeszcze wiedzą czego. W zimie za to odwiedzają nas chętnie myszy. W ogrodzie bez przerwy trzeba coś robić,pielić,kosić trawę,sadzić - założenie i utrzymanie nawet skromnego ogrodu to bardzo duży nakład zarówno środków finansowych jak i pracy. Chętnie przeprowadziłabym się znów do bloku,ale rodzina nie chce o tym słyszeć,fakt,wszystko robię ja... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: z bloku do domu 03.08.11, 08:52 > - jak sobie nie nagrzejesz, to zmarzniesz. Zegnajcie kaloryferki przy ogrzewaniu gazowym to piec grzeje, nic się nie robi przy tym. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: z bloku do domu 03.08.11, 07:34 O wszystkich upierdliwościach mieszkania w domu napisano już powyżej i to wszystko prawda: roboty masa, nikt za ciebie domu i instalacji konserwować nie będzie, ogród trzeba kosić, pielić, podlewać itp., zimą odśnieżanie, jesienią grabienie liści, sklep daleko, przystanek autobusowy też. Ale mimo tego wszystkiego za nic w świecie nie wróciłabym do bloku, ja się obecnie w blokowym mieszkaniu duszę ! Autentycznie czuję się jak w klatce, gdy nie mam świadomości, że zaraz za drzwiami jest przestrzeń i powietrze, za to słyszę sąsiada za ścianą i pod podłogą, że żeby wyjść muszę się ubrać, zamknąć mieszkanie, zjechać windą....i znaleźć się na zatłoczonej ulicy Tutaj, w domu, wiem że wystarczy krok, by znaleźć się w ogrodzie, a sto kroków - w lesie. W dodatku mogę wyjść w piżamie I ta swoboda rekompensuje mi wszystko ! Odpowiedz Link Zgłoś
myszmusia Re: z bloku do domu 03.08.11, 07:40 > Tutaj, w domu, wiem że wystarczy krok, by znaleźć się w ogrodzie, a sto kroków > - w lesie. W dodatku mogę wyjść w piżamie I ta swoboda rekompensuje mi wsz masz dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
myszmusia Re: z bloku do domu 03.08.11, 07:40 długo mieszkasz te 100 kroków od lasu? Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: z bloku do domu 03.08.11, 09:24 Mieszkam 10 lat. Dziecko mam dorosłe, nie mieszka z nami. Tak, wiem - posiadanie dzieci dojeżdżających do szkół znacznie obniża atrakcyjność mieszkania pod miastem. Z tym że ja nie mieszkam na "zapadłej wsi" tylko pół godziny od centrum miasta (jak nie ma korków ). Do szkoły podstawowej jest 3 km - dzieci sąsiadki chodzą piechotą (no chyba że leje albo śnieżyca). Odpowiedz Link Zgłoś
myszmusia Re: z bloku do domu 03.08.11, 09:36 samochodem po pustej drodze to ja tez mam półgodziny do centrum ale to zdecydowanie teoretyczny czas dojazdu i to tylko samochodem default napisała: > Mieszkam 10 lat. Dziecko mam dorosłe, nie mieszka z nami. no to ci faktycznie moze co nieco zminiac optyke patrzenia na takie miejsce zamieszkania Mnie tylk oostatnio walneła własnie świadomosc - tzw "starych lat" i zdecydowanie mniejszej ilosci kasy posiadanej mozna powiedziec - to sie wtedy sprzeda dom - ale to róznie bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: z bloku do domu 03.08.11, 09:53 No, jeśli chodzi o "stare lata", to też nieraz o tym myślę - że nie będziemy mieć siły i zdrowia do tych różnych prac. Ale i tak nie wyobrażam sobie siedzieć na starość w bloku. Co się będę martwić na zapas Może będę wynajmować mieszkanie po mamie i za to opłacać ogrodnika Odpowiedz Link Zgłoś
myszmusia Re: z bloku do domu 03.08.11, 09:56 Może będę wynajmować mieszk > anie po mamie i za to opłacać ogrodnika i dowozenie róznych rzeczy na przykład to i tak masz wiecej opcji niz ja Odpowiedz Link Zgłoś
esr-esr Re: z bloku do domu 03.08.11, 08:31 nie wiem w jakich Wy blokach mieszkałyście, ale tam też trzeba było naprawić, wyremontować, zadzwonić po fachowca, etc. odpadało tylko dbanie o ogród (a i to nie zawsze). do tego dochodziło użeranie się z sąsiadami. nie rozumiem też tego bezustannego wożenia dzieci wszędzie - czy naprawdę zapchana podstawówka w mieście jest lepsza od wiejskiej (często w nowym budynku bo masa kasy na to poszła w kraju), gdzie jest 20 dzieci w klasie? dla porównania u mnie, w wiejskiej podstawówce są obowiązkowe dwa języki, czego nie ma w większości szkół w mieście. czy naprawdę wieś = brak dojazdu gdziekolwiek? brak sklepów i przychodni? i czym się różni jazda autobusem miejskim od podmiejskiego? zjedzą tam tych nastolatków, czy co? mieszkanie we własnym domu to oczywiście więcej obowiązków (chociażby sprzątania jest więcej), ale i komfort życia większy. więcej miejsca (co nie znaczy że trzeba budować domy po 300 mkw), jest ogród dla dzieci, lepszy kontakt z przyrodą, cisza i spokój (jak sąsiad imprezuje to nie jest to tak dokuczliwe jak w bloku), nie trzeba się użerać z administracją, walczyć z sąsiadami którym przeszkadza sikanie po 21-ej, etc, etc. dla mnie zdecydowanie mieszkanie w bloku jak w mrowisku odpada. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: z bloku do domu 03.08.11, 08:53 Naprawić i wyremontować w bloku. OK, podsumuję: - dwa razy dzwoniłam do spółdzielni - raz zalewała mnie sąsiadka, nie miałam do niej telefonu, a spółdzielnia i owszem, drugi raz - przepaliły się świetlówki, - meble skręcone w domu, dalej do robienia są: powieszenie nowej lampy, dwa razy rozkręcenie rury pod zlewem, bo się zatkała, koniec. Tyle w ciągu trzech lat - rzeczywiście, napracowaliśmy się jak woły Odpowiedz Link Zgłoś
esr-esr Re: z bloku do domu 03.08.11, 09:03 ale ja rozumiem, że te remonty i prace w domu to w dłuższym okresie czasu niż 3 lata. ja mieszkam w aktualnym domu już prawie pieć lat i naprawy nie miałam ani jednej. było kilka prac, ale polegających na zmianie jakiegoś elementu wystroju (np przekucie lapmy, etc) - wynikających wyłącznie z tego że mi się przywidziało, że te karnisze będa lepsze niż stare, a ta lampa lepiej będzie wyglądac tam, a tu sobie pie...ę tynk strukturalny. tak jak pisałam - poza ogrodem i pracami z nim związanymi nie ma różnicy w ilości napraw w domu (oczywiście porównujemy tu nowe mieszkanie i nowy dom, ewentualnie stare mieszkanie i stary dom). nie porównujemy tu generalnego remontu domu i bloku, tylko prace wykonywane w domu/mieszkaniu wynikające z jego eksploatacji. a usterki po budowie są równie męczące i upierdliwe w nowym domu, jak i w nowym mieszkaniu (tu miałam nawet więcej problemów, bo naprawy gwarancyjne trzeba było umawiać przez administrację, a nie bezpośrednio z wykonawcą i zajmowało to dużo więcej czasu). Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: z bloku do domu 03.08.11, 09:08 > ale ja rozumiem, że te remonty i prace w domu to w dłuższym okresie czasu niż 3 > lata. ja mieszkam w aktualnym domu już prawie pieć lat i naprawy nie miałam an > i jednej. dokładnie. ja mieszkam 7 lat w domu i poki co przerabialismy tylko malowanie Odpowiedz Link Zgłoś
deszcz.ryb Re: z bloku do domu 03.08.11, 12:54 ale ja rozumiem, że te remonty i prace w domu to w dłuższym okresie czasu niż 3 > lata. ja mieszkam w aktualnym domu już prawie pieć lat i naprawy nie miałam an > i jednej No dobrze, ale czy nie jest tak, że w domu musisz konserwować masę rzeczy, bo inaczej za te 5 lat dom będzie wyglądał koszmarnie? Na przykład trzeba wyrywać mech spomiędzy kostki, malować drzwi garażowe, malować metalowe części płotu i balkonów, olejować płytki? Bo jak nie będziesz tego robić, to mech ci tą kostkę rozsadzi, płot zardzewieje, drzwi garażowe oblezą z farby itp. Nie wiem, może masz dom tak zbudowany, że nie musisz tego robić; ja musiałam i wiem, że tego nienawidzę. Odpowiedz Link Zgłoś
esr-esr Re: z bloku do domu 03.08.11, 13:09 matko jedyna w życiu bym nie wyrywała mchu z kostki! albo uznajesz że taki jej urok, albo kupujesz odpowiednia chemię do tego, albo płacisz komuś za zrobienie takiej pracy (tak jak w bloku - płacisz za to administracji), analogicznie jest z malowaniem/olejowaniem - nawet jesli to nie robisz tego co roku, no i zawsze możesz wybrać takie materiały/wykonanie żeby zminimalizować prace dodatkowe (np. zamiast kostki na podjeździe mam kamyczek, który dwa razy do roku jest pryskany roundupem co zajmuje max 15 minut), ewentualnie część ludzi lubi takie zabawy (ja na przykład lubię ogródek warzywny - zakładać, pielęgnować, doglądać, a nie lubię mycia okien i za to płacę pani która przychodzi raz na miesiąc). Odpowiedz Link Zgłoś
deszcz.ryb Re: z bloku do domu 03.08.11, 13:24 No a ja musiałam usuwać mech ręcznie. Dodam - nie w moim domu tylko u mamusi. Co spowodowało traumę i niechęć do wszelakich prac ogrodowych i przydomowych. >albo kupujesz odpowiednia chemię do tego, albo płacisz komuś za zrobienie > takiej pracy Tu 100% zgody, sama bym tak zrobiła jeżeli życie "uszczęśliwiłoby" mnie domkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
donnasanta Re: z bloku do domu 03.08.11, 13:49 > > No dobrze, ale czy nie jest tak, że w domu musisz konserwować masę rzeczy, bo i > naczej za te 5 lat dom będzie wyglądał koszmarnie? Na przykład trzeba wyrywać m > ech spomiędzy kostki, malować drzwi garażowe, malować metalowe części płotu i b > alkonów, olejować płytki? Bo jak nie będziesz tego robić, to mech ci tą kostkę > rozsadzi, płot zardzewieje, drzwi garażowe oblezą z farby itp. > > Nie wiem, może masz dom tak zbudowany, że nie musisz tego robić; ja musiałam i > wiem, że tego nienawidzę. I to jest feler...trzeba budowac tak, zeby konserwacje nie byly konieczne, a na pewno nie coroczne!!! Mam mech miedzy kostka w niektorych miejscach i co z tego? Na pewno nie bede go wyrywac...no ale musze nazamiatac sie 250 m2 kostki to tak... Odpowiedz Link Zgłoś
esr-esr Re: z bloku do domu 03.08.11, 14:50 kup karchera zmyje mech, pozamiata, wyczyści a wszyscy sąsiedzi będą zazdrościć mężowi nowej zabawki. Odpowiedz Link Zgłoś
donnasanta Re: z bloku do domu 03.08.11, 11:58 wuika napisała: > Naprawić i wyremontować w bloku. OK, podsumuję: > - dwa razy dzwoniłam do spółdzielni - raz zalewała mnie sąsiadka, nie miałam do > niej telefonu, a spółdzielnia i owszem, drugi raz - przepaliły się świetlówki, > - meble skręcone w domu, dalej do robienia są: powieszenie nowej lampy, dwa raz > y rozkręcenie rury pod zlewem, bo się zatkała, koniec. > Tyle w ciągu trzech lat - rzeczywiście, napracowaliśmy się jak woły No coz...oprocz rzeczywiscie tego wiecznie wspominanego koszenia to tez niewiele w ciagu 3 lat sie napracowalam przy domu, ale to nowy dom i krzywa wannowa sie tu rzadzi, co bylo do poprawienia to juz za nami Odpowiedz Link Zgłoś
myszmusia Re: z bloku do domu 03.08.11, 09:03 gdzie jest 20 dzieci w klasie? dla porównania u mnie, w wiejskiej po > dstawówce są obowiązkowe dwa języki, czego nie ma w większości szkół w mieście. to masz dzikiego farta = brak dojazdu gdziekolwiek? brak sklepów i przychodni? i cz > ym się różni jazda autobusem miejskim od podmiejskiego? chociazby czestotliwoscia i czasem dotarcia gdziekolwiek u mnie mas jeden na godzine do 22 z "dziura " w środku dnia przychodnia - ok - bez samochodu koniecznosc dopasowania sie do tego autobusu raz na godzine - srednio wygodne szczególnie jak sie jest chorym A latka leca dla silnego zdrowego z kasa zero problemu, z upływem lat bez duzej kasy - zdecydowanie wiecej problemow niz tam gdzie mozesz dotrzec na piechote wszedzie - chociazby o lasce Do rangi problemu urasta wtedy zwykłe kupienie chleba. A nastolatek w autobusie - rozumiem ze masz male dziecko podstawowkowe i szkołe w zasiegu nóg - ze świetlica do co najmniej 17 - 18 zebys zdazyła wrócic do domu, albo masz nianie albo rodzine w tej "wsi" ktora ci sie dzieckiem zaopiekuje? A co jak dziec bedzie po podstawówkowy - dobre szkoły dla starszego tez masz pod nosem? to nieczeste w miescie a co dopiero na wsi Odpowiedz Link Zgłoś
esr-esr Re: z bloku do domu 03.08.11, 10:43 ale to są problemy wynikające z życia na wsi, a nie w domku. myślę, że mieszkańcy bloków w mojej wsi mają takie same problemy (lub ich brak) z dojazdem, co mieszkańcy domków. i akurat w mojej wsi liczącej kilkadziesiąt domów, ale bujnie rozbudowywanej, jest i podstawówka z jedną klasą w roczniku (docelowo będzie więcej, jak nowi mieszkańcy przeniosą dzieci) - w nowym budynku i z orlikiem, jest przedszkole (nawet dwa - państwowe i publiczne), przychodnia z dobrym pediatrą (rodzinny dla dorosłych już lipa, niemiły facet który przepisuje na wszystko gripex) i co najważniejsze BEZ kolejek, dwa sklepy (lipne, ale jak brakuje masła/mąki/oleju może być - duże zakupy i tak w markecie robię). dziecko mam w wieku przedszkolnym, szkoła niestety w zasięgu nóg, ale po drodze powiatowej (niestety dlatego że nie przysługuje gimbus, ale lepiej dowozić 5 minut niż 35). gimnazjum średniej jakości jest w gminie (tu już jest gimbus i też nowy budynek z dobrym zapleczem sportowym - gimnazjum jest sportowe, a wolałabym np matematyczne) - gdybym chciała wysyłać dziecko do lepszego to i tak są tylko ze dwa dobre do wyboru w moim mieście wojewódzkim. i ja rozumiem, że ciężko jest czasem na wsi (odśnieżanie, etc), ale i w bloku bywa źle (vide posty o sąsiadach schizofrenikach/wrednych babciach/etc). nie podoba mi się porównanie mieszkania w bloku w ścisłym centrum miasta z domem na wsi zabitej dechami, skąd dojazd do jakiejkolwiek cywilizaji to minimum godzina. nie każdy mieszka pod Warszawą i pędzi co rano do korporacji przez pół dnia dla mnie osobiście minusy życia w domku zdecydowanie są rekompensowane plusami, należy tylko dobrze wybrać lokalizację naszego "domu marzeń" i nie zapędzić się jak moi sąsiedzi, którzy np kupili największą działkę na osiedlu a okazało się że nienawidzą koszenia trawy, albo kupili działkę pod samym lasem żeby mieć daleko do asfaltu a nie pomyśleli że to może oznaczać kłopoty z dojazdem zimą. niektórzy pomieszkali i się wyprowadzili, inni kupili większą kosiarkę/opłacili syna sąsiadów/ zrobili sad z łąką na części działki albo wymieni auto sportowe na terenowe i są szczęśliwi. BTW co do tego farta z językami w szkole to syn sąsiadów miał inne zdanie jak przeniósł się z takiego wielkiego molocha miejskiego do wiejskiej szkoły - nie pościemniasz tak jak w klasie 35 osobowej (u niego było chyba 20 dzieci w klasie), zakuwasz niemiecki który prosty nie jest, a po powrocie do domu jeszcze musiał trawę kosić zamiast szlajać się z kolegami po blokowisku był zdegustowany zamianą. Odpowiedz Link Zgłoś
deszcz.ryb Re: z bloku do domu 03.08.11, 12:51 > nie wiem w jakich Wy blokach mieszkałyście, ale tam też trzeba było naprawić, w > yremontować, zadzwonić po fachowca, etc. odpadało tylko dbanie o ogród (a i to > nie zawsze). Ale tu chodzi o naprawy elewacji, rynien, dachów, kominów, kostki przed blokiem. Nie powiesz mi, że sama naprawiałaś rynny w bloku. A od remontów "wewnątrzdomowych" się nie ucieknie, wiadomo. > mieszkanie we własnym domu to oczywiście więcej obowiązków (chociażby sprzątani > a jest więcej), ale i komfort życia większy Z tym "komfortem" się nie zgodzę - jak mówiłam, nie znosze się dłubać w ogrodzie i zastanawiać się, co się psuje i co trzeba konserwować. Zalezy od podejścia, na pewno są osoby, które to lubią. >cisza i spokój A to tez nie zawsze, zależy od okolicy. Wszędzie możesz trafić na uciążliwego sąsiada, który nieźle hałasuje; dodatkowo do tego dochodzą kosiarki hałasujące z całego sąsiedztwa CAŁĄ sobotę [nie wiadomo, czemu, jak jeden sąsiad kończy koszenie, to zaraz zaczyna drugi i tak cały dzień], szczekające psy [w nocy to się strasznie niesie] a na prawdziwej wsi hałasy maszyn gospodarczych. > dla mnie zdecydowanie mieszkanie w bloku jak w > mrowisku odpada. A dla mnie odpada mieszkanie i wieczna harówka w domu Odpowiedz Link Zgłoś
esr-esr Re: z bloku do domu 03.08.11, 13:11 deszcz.ryb napisała: > dodatkowo do tego dochodzą kosiarki hałasujące z > całego sąsiedztwa CAŁĄ sobotę [nie wiadomo, czemu, jak jeden sąsiad kończy kos > zenie, to zaraz zaczyna drugi i tak cały dzień], może mają jedną kosiarkę na spółkę? w domu również nie naprawiam przykładowych rynien - od tego są fachowcy, którym trzeba tak samo zapłacić w domu czy w bloku. Odpowiedz Link Zgłoś
deszcz.ryb Re: z bloku do domu 03.08.11, 13:27 > w domu również nie naprawiam przykładowych rynien - od tego są fachowcy, którym > trzeba tak samo zapłacić w domu czy w bloku. No, w bloku mniej się płaci, bo się rozkłada na wszystkich lokatorów. Tutaj raczej chodzi o to, że nie musisz myśleć o tych rynnach, sama wzywać fachowców i jeszcze pilnować ich, żeby dobrze wszystko zrobili. W bloku tym się zajmie administracja. A mnie to bardzo odpowiada, bo ja jestem z natury leniwa. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: z bloku do domu 03.08.11, 08:51 ja mieszkałam całe życie w bloku w mieście. od 7 lat mieszkamy pod miastem w domku z ogrodem - i w życiu za żadne skarby nie zamieszkałabym już w żadnym mieszkaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: z bloku do domu 03.08.11, 09:41 bardzo pozytywnie nie wyobrażam sobie powrotu do bloku Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: z bloku do domu 03.08.11, 10:22 Całe życie mieszkam w domach( najpierw rodziców, teraz w swoim) i kurcze do pewnych rzeczy jestem tak przyzwyczajona, że ich nie widzę. Koszenie?, podlewanie?, remonty? rachunki?szambo? śmieci? w ogóle nie widzę z tym problemu. Nie wiem co bym zrobiła z czasem jakby mi cześć rzeczy odpadła Teraz sąsiedzi moich rodziców się wyprowadzają z 3-pokojowego(65m) małego szeregowca do 2-pokojowego w bloku bo jak powiedział sąsiad - w bloku o nic nie trzeba się martwić. To był dom po jego matce ale żona - całe życie mieszkająca w bloku nie mogła się przyzwyczaić. Nie radzili sobie z utrzymaniem domu ( oboje w ministerstwach, doktorzy itd, jedno dziecko 5 tys na rękę im zostaje) , on zupełna noga. Każda ekipa robiła go w konia. założyli im piec jak do wielkiej willi za kupę kasy , drogi w utrzymaniu- za ogrzewanie środkowego segmentu zapłacili więcej niż inni za skrajne. Dachu nie umieją naprawić. Z domu na ogródek nie wychodzą w ogóle. Ani dziecko. Nawet latem nie otwierają balkonu. Nie radzą sobie z wywozem śmieci, z szambem. Ręce opadają jakim cudem ten człowiek mieszkający całe zycie w domu tak sobie nie radzi( wcześniej matka a niego wszystko robiła). Więc teraz idą do bloku. Odpowiedz Link Zgłoś
spartanka4 Re: z bloku do domu 03.08.11, 10:39 mój mąż, przez 26 lat mieszkał w bloku przez 6 lat mieszka w domu smieje się sam że teraz jak jedzie do rodziców to wydaje mu się tam jakoś ciasno nie wobraża sobie powrotu do bloku. Moja mama mieszkała przez 24 lata w domu, później przez 5 lat w bloku i czym prędzej zaczęli budować własny dom, bo miała już dość tej ciasnoty, chalasów zza ściany itd, nie wyobraża sobie powrotu do bloku. Odpowiedz Link Zgłoś
alba27 Re: z bloku do domu 03.08.11, 10:46 My się przeprowadzilismy i była to trafna decyzja, ale nasz dom jest 6km od ścisłego centrum, i nie ma korków na tej trasie, do pracy jadę 10-15min. Uwielbiam obcowanie z przyrodą, wyrywanie chwastów mnie relaksuje Najwazniejszy był nie dom a ogród! Gdybym Miała dojeżdżać codziennie więcej niż 30min to bym musiała sie powaznie zastanowić. Odpowiedz Link Zgłoś
thorgalla Re: z bloku do domu 03.08.11, 10:49 Przez pierwszych 17 lat w domu (w mieście) potem 12 lat w bloku.I już bym tam nie wróciła. Ściany cienkie,w nocy było słychać jak sąsiad się na drugi bok obraca,imprezy,trzaskanie drzwiami,szczekanie psów,krzyki dzieci,wieczne remonty u sąsiadów.Długo by wymieniać. Teraz mieszkam na zagranicznej wsi i do bloku się nie wybieram. A remonty,naprawy?Jak się ma zdolnego męża to żaden problem. Odpowiedz Link Zgłoś
antyka Re: z bloku do domu 03.08.11, 10:51 Ja mam dom na wsi i mieszkanie w miescie. Nie wyobrazam sobie mieszkania na wsi, bo dojazdy zajelyby mi dziennie minimum 3-4 godziny. Warszawa jest niestety na maksa zakorkowana. A tak jade do pracy pol godziny i mam wszystko gdzies Na wsi spedzam wszystkie weekendy i urlopy i jest bosko Odpowiedz Link Zgłoś
donnasanta Re: z bloku do domu 03.08.11, 12:05 Jak mieszkalam w bloku to do pracy jezdzilam 25 minut, teraz mieszakm 3 km za granica duzego miasta i do pracy jade 10 minut. Na szczescie pracuje wlasnie w tej czesci miasta i jak narazie odemnie zalezy w jakim miejscu bede pracowac. dziecko do szkoly wysadzac bede 2 km przed praca.... Fakt, nie chcialabym mieszkac daleko od mista w zapadlej wsi, ale nieopodal, w cudownych krajobrazach z potezna dzialka i wygodnym domem, zyc nie umierac! Na stare lata zobaczymy co zrobimy, moze do blokow sie wroci...kto wie, a moze mniejszy parterowy domek wybuduje z mniesza dzialeczka.. Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: z bloku do domu 03.08.11, 13:47 A ja w szoku jestem, ile razy czytam takie wątki, czy ludzie sa naprawde tak niewiarygodnie naiwni czy po prostu glupi? Budują sobie chaty na wysoki kredyt,35 km za miastem,o powierzchni 400 mkw, z ogrodem jak z czasopisma i sa potem mega zdziwieni ze trzeba:placic, dojeżdzac, ogrzewac, pielić. Jeśli ktoś jest mieszczuchem z natury(niech nie zabrzmi to żle)i ceni sobie bliskosc centrow handlowych, deptakow,szeroki wybor szkol jezykowych,cafeterie,apteke za rogiem i spożywczak w bramie obok, a za skarby świata nie skosi trawy, to niech sobie odpusci.Po co sie szarpać i być niezadowolonym? I wyolbrzymianie problemów związanych z domem(najbardziej bawi mnie zawsze ta masa "fachowców")też jest niepoważne. Zdecydowanie jest mniej...komfortowo? mieszkalam w domu, teraz mieszkam w bloku-marze o dniu, kiedy wreszcie wroce do domu.....W bloku czlowiek sie po prostu dusi.Przynajmniej ja. A widok dzieci, biegających 3/4 dnia po ogrodzie na boso a widok dzieci skupionych w piaskownicy na wybetonowanym osiedlu-jest nieporownywalny. ps.Pozdrawiam autorke wątku Nie wiem czy pamietasz, ale "razem" byłyśmy w ciązy. Odpowiedz Link Zgłoś
grzalka Re: z bloku do domu 03.08.11, 13:53 nigdy pod miasto przy dzieciach w wieku szkolnym- z powodów już wymienionych, nie kręci mnie dodatkowy etat jako kierowca własnych dzieci natomiast owszem, cena domu w naszym mieście jest równa cenie mieszkania powyżej 100 m i tu decyzja jest trudna Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: z bloku do domu 03.08.11, 14:17 > Jeśli ktoś jest mieszczuchem z natury(niech nie zabrzmi to żle)i ceni sobie bli > skosc centrow handlowych, deptakow,szeroki wybor szkol jezykowych,cafeterie,apt > eke za rogiem i spożywczak w bramie obok, a za skarby świata nie skosi trawy, t > o niech sobie odpusci.Po co sie szarpać i być niezadowolonym? No właśnie są takie osoby, które kochają miasto i to wszystko co wymieniłaś. I rzeczywiście nie powinny mieszkać w domu za miastem/na wsi. Ja mieszkałam całe życie w mieście, a w końcu okazało się, że najlepiej mi w domu z ogrodem i miasto ze swoimi "atrakcjami" wcale nie jest mi potrzebne. 100x wolę spacer do lasu, przejażdżkę rowerem czy leżenie pod gruszą na dowolnie wybranym boku niż chodzenie po miejskich deptakach, sklepach, kawiarniach. Z miasta, którego jestem mieszkanką (bo mój dom jest w administracyjnych granicach Warszawy) mam tylko dwie rzeczy : miejsce pracy i korki Nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek chciała się wybrać specjalnie do miasta w celu innym niż praca czy sprawy urzędowe (no, raz pojechaliśmy na wianki, ale ilość ludzi nagromadzona w jednym miejscu wprawiła mnie w stan niemal paniki i uciekliśmy ) Stworzeniem miejskim jest moja córka, która właśnie ceni sobie mieszkanie w sercu miasta i korzystanie z jego uroków. Nie przeprowadziła się z nami "na wieś". Wystarczy jej czasem przyjechać na weekend No i oczywiście trawy nie skosi Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: z bloku do domu 03.08.11, 14:28 To ja mialam na odwrot-jako dziecko godzinami bawilam sie w wyścigi ślimakow, lapanie motyli,"sklep" z ziolami i teraz za cholere nie potrafie z dzieckiem siedziec w jakiejs Kinderplanecie-halas,orgia kolorów, wszystko bzyczy,gra-zwariowac można. Na szczeście-nauczylam juz corke,ze zabawa w lesie, czy parku, czy ogrodku,jest zdecydowanie bardziej pasjonującai napewno zdrowsza. Odpowiedz Link Zgłoś
deszcz.ryb Re: z bloku do domu 03.08.11, 15:15 > Jeśli ktoś jest mieszczuchem z natury(niech nie zabrzmi to żle)i ceni sobie bli > skosc centrow handlowych, deptakow,szeroki wybor szkol jezykowych,cafeterie,apt > eke za rogiem i spożywczak w bramie obok, a za skarby świata nie skosi trawy, t > o niech sobie odpusci.Po co sie szarpać i być niezadowolonym? > > I wyolbrzymianie problemów związanych z domem(najbardziej bawi mnie zawsze ta m > asa "fachowców")też jest niepoważne. Ja "niestety" musiałam mieszkać w domu przez parę lat, bo dom wybudowali moi rodzice. Im się tam podoba i mankamenty domu im nie przeszkadzają [chociaż już mówią, że jak siostra też się wyprowadzi, to dom stanie się dla nich o wiele za duży i kto go będzie sprzątał ]. Więc są ludzie, którzy lubią siedzieć w ogrodzie, naprawiać różne rzeczy i samemu dbać o dom, a są tacy [jak ja], którzy tego nie znoszą. I to nie jest wyolbrzymianie problemów - dla mnie pamiętanie o cotygodniowym koszeniu trawy JEST dużym problemem. A jeszcze do tego dochodzi dbanie o ogród, odśnieżanie i setki innych rzeczy, których NIE LUBIĘ. A nawet nie znoszę. Bądź łaskawa przyjąć to wiadomości istnienie takich ludzi i nie pisz o "wyolbrzymianiu". Bo równie dobrze ja mogłabym napisać "nie rozumiem ludzi, którzy narzekają na mieszkanie w bloku, że się duszą, że nie lubią hałaśliwych sąsiadów, że nie lubią wybetonowanych osiedli" - ale nie napiszę, bo wiem, że ludzie są różni i mają różne potrzeby. I jak napisałam - autorce wątku nikt tu dobrze nie doradzi, niektórzy wolą żyć w mieszkaniu, inni w domu; można co najwyżej podać wady i zalety obu rozwiązań a autorka musi sama się zdecydować, co woli. Odpowiedz Link Zgłoś
jasia-mama Re: z bloku do domu 03.08.11, 16:13 Mieszkam w domu od 4 lat. Wyprowadziłam się z Warszawy na wieś (40 km od centrum). Wiadomo - coś za coś, ale jak dla mnie zdecydowanie przeważają plusy. Tylko działkę mam za dużą 1500 m. kw, jest co robić, wystarczyłoby 1000 m.kw. Ale nie napinam się na ogród spod linijki, rośnie jak chce i jest ok, tym bardziej że nie dotykam kosiarki Zimy są zdecydowanie gorsze, bo dni krótkie, dojazdy dłuższe i trudniejsze, ale w mieście zima to już w ogóle porażka. Smak porannej kawy wypitej na tarasie o poranku - bezcenny! Widok dziecka szalejącego z psem w ogrodzie - bezcenny! Widok męża uczepionego kosiarki a nie pilota - bezcenny! Widok za oknem również bezcenny! I stosunki z sąsiadami zdecydowanie lepsze, nikt nikomu na głowie nie siedzi, ale komitywa zawiązana, bo na tej wsi trzeba sobie pomagać. O minusach napisano powyżej, ale nie jest wcale tak źle. Odpowiedz Link Zgłoś
piegowata9 Re: z bloku do domu 03.08.11, 21:50 Opisaną przez Ciebie przeprowadzkę zaliczyłam 3 lata temu. Planuję już kolejną: do nieco mniejszego domku. Na emeryturze Obecny układ jest dla mnie idealny (co nie oznacza, że nie dostrzegam pewnych minusów. Plusów jest jednak zdecydowanie więcej i to przez ich pryzmat patrzę). Odpowiedz Link Zgłoś
hamerykanka Re: z bloku do domu 04.08.11, 02:20 Ja przez cale zycie mieszkalam w bloku. Czlowiek bal sie byc glosniej, zeby sasiedzi nie stukali. Z reperowaniem czegokolwiek zabieralo miesiace-okna nie byly wymieniane przez 20 lat. Potem przez pare lat w 'apartamentowcach' w Stanach; jako ze mialam gosciow niereformowalnych nad soba, bylo nieciekawie-rzucanie ciezkich buciorw w sypialni na podloge w srodku nocy, odkurzanie o 5 rano, wycia i dyskoteki. W drugim mieszkaniu sasiadka z dolu miala pretensje ze dziecko sie bawi i raczkuje na podlodze. W koncu w zeszlym roku kupilismy dom na 2 ha dzialce. Dom wymaga przerobek i to wielu, bo hamerykanska technologia budowany i wszystko tzryma sie na silikonie i cienkich gwozdzikach, ale ciesze sie ze go mamy. Mam wlasne warzywa ktore maja smak, za domem posadzone drzewka owocowe, psy maja ogrodzone duze podworze, maja sie gdzie wybiegac. Dziecko ma bezpieczne miejsce na jazde elektrycznym traktorkiem. Co do koszenia, mamy kosiarke-traktor-koszenie to sama frajda. Jesli z przodu podczepic plug, odsniezanie jest szybkie i bez wysilku. Zdecydowanie wole dom Odpowiedz Link Zgłoś
maesstra Re: z bloku do domu 04.08.11, 10:24 mam nadzieje że również pozytywnie odczuje zmiane miejsca zamieszkania, ogólnie to miejscowość podwarszawska ok 25km do W-wy, ale do pracy i cywilizacji 5 km, ładna okolica działka nie taka duża. Odpowiedz Link Zgłoś