Dodaj do ulubionych

psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie)

05.08.11, 23:18
Od 3 lat mieszkam w niskim bloku, 2 mieszkania na klatce. Na parterze mieszka małżeństwo emeryto-rencistów, cecha charakterystyczna ogródek z koszmarnym krasnalem i odpustowymi wiatraczkami, typu tacy co wszystko wiedzą. Z sąsiadami z drzwi naprzeciwko mam dobre stosunki, resztę znam z widzenia.
Mniej więcej na początku marca tego roku miałam pecha potknąć się na schodach prawie przed drzwiami sąsiada od krasnali i wiatraczków, przy czym w siatce z zakupami, którą niosłam, rozbiła mi się butelka z mlekiem. Zakupy zaniosłam do siebie na górę, wróciłam na dół, pozbierałam szkło, wytarłam mleko gazetą i poszłam. Nikogo nie spotkałam na klatce schodowej. Normalnie to zadzwoniłabym do dozorcy, żeby dodatkowo umył klatkę schodową, ale ponieważ miałam przykre doświadczenia z dozorcą w poprzednim mieszkaniu, to tego nie zrobiłam. Następnego dnia dzwoni domofon, odbieram, a to TEN sąsiad tonem głębokiej pretensji: "niech pani zejdzie na dół i zobaczy co się w piwnicy dzieje". Powiedziałam zgodnie z prawdą, że teraz zejść nie mogę, zejdę później i obejrzę. Sądziłam, że chodzi co najmniej o destrukcję czyjegoś mienia. Otóż mleko spłynęło i zostało go trochę na jednym schodku i o to chodziło. Ponieważ się spieszyłam do pracy, postanowiłam posprzątać później. Kiedy wróciłam z pracy było już posprzątane.
Następnego dnia wyciągnęłam ze skrzynki na listy pety. Dwa dni później zamek do skrzynki na listy był zalepiony czymś. Co dziwne, kiedy doszłam do wniosku, że do zamka są poupychane drobniutkie papierki i właśnie szłam je powyciągać, spotkałam na dole żonę tego sąsiada, która była dla mnie nieoczekiwanie miła, chociaż zwykle taka nie była. W skrzynce tym razem były pety w większej ilości, pozbierane z podłogi gazetki reklamowe, z czego jedna była zlepiona kupą (tak, KUPĄ). Zadzwoniłam do kolegi i powiedziałam mu wszystko. Przy okazji zobaczył zawartość skrzynki. Postanowiliśmy złożyć razem sąsiadowi wizytę i zagaić, że takie tu incydenty się zdarzają, a oni mieszkają na parterze, może mają okazję zauważyć, kto to. Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Otworzyła wnuczka (nie sąsiad, ani sąsiadka), dopiero jak powiedzieliśmy, że chcemy rozmawiać z sąsiadem, to wynurzyła się sąsiadka, twierdząc, że sąsiada nie ma. Powiedzieliśmy jej o tym, prosząc, żeby przyuważyła, kto to może takie rzeczy robić, przy okazji wyrażając ubolewanie z powodu mleka, schodek w piwnicy jak się okazało posprzątał dozorca zawezwany przez sąsiadkę. Więcej incydentów ze skrzynką nie było. Dla sąsiadów starałam się być miła, chociaż trochę mnie to kosztowało. Wydawałoby się, że sytuacja wróciła do normy i nie chciało mi się myśleć, że żyję pod jednym dachem z ludźmi zdolnymi do takiej rzeczy, aż do początku tego tygodnia. Mamy możliwość korzystania z pomieszczenia na rowery. Wracam sobie z synem na rowerach w niedzielę, a tu nie można otworzyć rowerowni. Klucz się co prawda zawsze trochę zacinał, ale teraz w ogóle nie dało rady otworzyć. Zadzwoniłam do obu mieszkań na parterze mając nadzieję, że zastanę jakichś panów i może mi ktoś pomoże otworzyć ten schowek. Wydawało mi się, że za drzwiami sąsiada - terrorysty słyszę, że ktoś się rusza, ale wydawało mi się to tak absurdalne, że nie zwróciłam na to początkowo uwagi. Niestety na przeciwko też nie zastałam nikogo. Musiałam rowery spiąć i zostawiłam je tam, gdzie jak mi się wydawało najmniej będą przeszkadzać i będą najbardziej bezpieczne, gdzie zresztą stale sąsiadka, która się mniej boi i przejmuje wygodą innych stale trzyma wózek swojego dziecka, jej starsza córka stale zostawia hulajnogę, swój rower, przy schodkach do piwnicy i do schowka na rowery. Następnego dnia poszłam do administracji, zgłosiłam, że nie można otworzyć schowka, wracam i natknęłam się na sąsiada taszczącego swój rower ze schowka. Sąsiad do mnie: "A co to za garaż" wskazując na nasze rowery i że jemu przeszkadza. Mówię, że przecież schowka na rowery nie można otworzyć, on na to, że wie, bo jemu się klucz w zamku ułamał, a on nasze rowery zaraz weźmie i wystawi. Ja na to, że skoro wyjął zamek, to mógł zawiadomić, że już można do schowka wstawić rowery (przecież dobrze wie, czyje są). A on na to, że dzwonił do nas (domofonem znaczy) (przy czym, kłamie bezczelnie, bo wprawdzie domofon jest zepsuty i raz dzwoni, raz nie, ale na 100% nie dzwonił). Dołącza się jego żona i wyskakuje na mnie, że zawsze to ze mną są kłopoty, że jak przyszłam do niej wtedy z tym kolegą to znaczy że ją posądzam o te kupy, no to ja na to, najpierw, że nic takiego nie powiedziałam, ze to ona, a potem że faktycznie, zaraz po naszej rozmowie problem ze skrzynką się skończył. Sąsiad jeszcze rzucił, że ja mogłam pójść do administracji wcześniej (tak jakby sam nie mógł). Ja już w ogóle byłam przerażona, na co tego człowieka może być jeszcze stać, zaskoczona, jak można być takim chamem. Jemu się zamek zepsuł, wie czemu te rowery stoją i jeszcze napada, że nie wspomnę, że w ogóle d.. nie ruszył, jak już ten zamek wykręcił, żeby powiedzieć, że można już rowery wstawić. Ja chodzę jak ta głupia po jakichś administracjach, a on jeszcze do mnie z pretensją, że mogłam pójść tydzień wcześniej. Po tej rozmowie znowu się na nich natknęłam dziś rano (czego zresztą trudno uniknąć, skoro mieszkamy na tej samej klatce schodowej). Jakoś trudno mi było powiedzieć im dzień dobry, oczywiście nic takiego też nie padło z drugiej strony. Po południu ktoś położył na schodach na pierwsze piętro kupę. Cała klatka schodowa śmierdzi. Myślę, że to oni i że w ramach następnego etapu kupą mogą zostać wysmarowane moje drzwi. Myślę też, że spotyka mnie to, bo mieszkam sama z synem. Gdybym miała męża, sąsiad nie byłby taki zuch. Dodatkowo, sąsiedzi nie mają konfliktów z pozostałymi sąsiadami na klatce, aczkolwiek jest to taki typ właściciela ogródka. Ze schowka na rowery najczęściej korzysta sąsiad, swoje datury na zimę do schowka na rowery wstawia sąsiad i nikt mu złego słowa nie powie, przed wejściem na klatkę schodową swój rower (a teraz dwa rowery) stawia sąsiad i nikt się nie przyczepia, chociaż też trzeba uważać. Czy ktoś ma pomysł co zrobić w zaistniałej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • rosapulchra-0 Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 00:08
      Nie da się zgłosić do administracji?
    • kajak75 Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 01:09
      " wklepac " sąsiadowi. wink a tak serio obawiam się, ze jest to taki typ, ze nigdy nie mu dogodzisz. Z nudów będzie stwarzal problemy i musi mieć "wroga", który winny jet całemu złu tego swiata. Niestety miałam doświadczenia z takim. Próba ustanowienia dobrych relacji nie przyniosła efektów. Im ja byłam grzeczniejsza, tym on mniej. Kiedyś doprowadzona do furii puscialam wiąchę i zadziałało wink
    • wrednadziewucha Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 01:12
      Jak znowu znajdziesz kupę na klatce, to dzwoń po dozorcę.

      Nie przejmuj się wariatami, nie chodź nigdzie i nie zostawiaj swoich rzeczy na klatce, bo coś im się może "stać". Z takimi ludźmi nie wiadomo nic i nigdy. Daj sobie spokój, wykonując jakieś ruchy tylko ich zachęcisz do dalszych numerów. Pokaż że masz ich gdzieś i się niczego nie boisz. No i mów głośno i wyraźnie "dzień dobry"smile
      • tosterowa Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 07.08.11, 15:17
        > Pokaż że masz ich gdzieś i się niczego nie boisz. No i mów głośno i wyraźnie "
        > dzień dobry"smile

        Po co mu się kłaniać.
        ja do takiego psychola w ogóle bym się nie odzywała.
    • drie Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 01:31
      A ja bym zglosila do dzielnicowego i powiedziala, ze sie boje. To podpada pod przesladowanie. Robic zdjecia, dokumentowac. Powiedziec, ze sie powtarza, ze masz swiadka jesli chodzi o zalepiona skrzynke na listy, itp itd. W zaleznosci od tego czy klatka jest zamknieta czy nie i ile osob moze sie tam swobodnie dostac - krag osob jest maly. Moze jak dzielnicowy zrobi wywiad z sasiadmi i wspomni, ze biora to powaznie i jaka jest kara za takie wystepki to sie znowu uspokoja.

      ewentualnie wymaz z kupy i DNA wink
      • czar_bajry Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 01:59
        Może jednak wyjdź za mążsmile
        • drie Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 02:15
          Dlaczego ja? smile
    • attiya Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 07:37
      zgłoś sprawę do dzielnicowego, jak sobie pogada z panem, to może panu przejdzie trochę
      poproś jakiegoś kolegę, kuzyna aby poudawał twojego faceta, zeby ot tak przypadkiem zatrzymał się przy nim jak go zobaczy i szepnął - "jak jeszcze raz moja dziewczyna mi się poskarży, że jakieś kupy albo pety zostają jej podrzucone, to podeślę tu moich chłopaków"
      Taka grzeczna prośba powinna zadziałać big_grin
      W rozmowy się nie wdawaj, bo po co?
    • krolowa_kier Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 12:06
      Kupę przepchaj na ich wycieraczkę, możesz wetrzeć w wycieraczkę, efekt będzie lepszy.
      Pety ładuj do ich skrzynki, możesz dołączyć odpadki domowe.
      Zalepiaj zamki od skrzynki gumą do żucia.
      Do zamka od drzwi napuść kleju/wetknij szpilki/wpuść przez strzykawkę do zamków jajko (będzie cuchnąć).
      Na drzwiach narysuj im markerem gustowne ozdóbki.

      Z takimi ludźmi nie wygrasz, dopóki na własnej skórze nie poczują, jak dotkliwe mogą być szkody. I bądź słodka, miła i uśmiechnięta i zawsze miej dobre słowo - nic tak nie wkurza, jak milutki sąsiad, którego się nie cierpi. I narzekaj porozumiewawczo-konfidencjonalnym tonem, że strasznie się ostatnio jacyś wandale panoszą w bloku wink
      • majer555 Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 12:52
        Dzięki wszystkim
    • alba27 Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 13:05
      Możesz jeszcze kupić na allegro za grosze atrapę małej kamerki, sąsiad nie będzie wiedział że to atrapa, do tego możesz powiedzeć że taka sama jest w skrzynce na listy, atrapa + rozmowa z dzielnicowym powinny załatwić sprawę.
    • czarnaalineczka Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 13:38
      wspolczuje serdecznie
      mam wlasna sasiadke wariatke ale do tego by sie nie posunela
      bo sie mnie boi tongue_out
      ale innym niezle krwi napsula uncertain

      pomysl z postraszeniem dziadka chyba jest najlepszy

      ale dalej nie rozumiem jaka role w tym wszystkim odgrywa krasnal tongue_out
      • imasumak Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 14:28
        Postraszenie dziadka przez kolegę jest dobrym pomysłem. Ale koniecznie tak, żeby nikt nie słyszał.

        A krasnal miał obrazować chyba, jaki to typ człowieka wink
        • attiya Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 07.08.11, 13:52
          kolega tez powinien odpowiednio wyglądać - nie jakiś chudzina z okularkami na pryszczatym nosku big_grin
          Koniecznie dres, koszulka na ramiączkach, jakiś naklejony tatuaż, coś w typie "5 lat pierdla zaliczone" - to powinno obrazowo uzmysłowić sąsiadowi, że z kimś takim lepiej nie zaczynać big_grin
          może jakaś atrapa brodni lekko wystająca spod koszulki.... big_grin
          jezu, co ja doradzam.....mogłabym kryminały pisać big_grin
          a krasnal na pewno też swoją funkcję jakże ważną pełni big_grin
    • el_jot Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 14:57
      majer555 napisała:

      Zakupy zaniosłam do si
      > ebie na górę, wróciłam na dół, pozbierałam szkło, wytarłam mleko gazetą i poszł
      > am. Nikogo nie spotkałam na klatce schodowej. Normalnie to zadzwoniłabym do doz
      > orcy, żeby dodatkowo umył klatkę schodową, ale ponieważ miałam przykre doświadc
      > zenia z dozorcą w poprzednim mieszkaniu, to tego nie zrobiłam.

      Jednego nie rozumiem, tego:
      wytarłam mleko gazetą i poszł
      > am. Nikogo nie spotkałam na klatce schodowej. Normalnie to zadzwoniłabym do doz
      > orcy, żeby dodatkowo umył klatkę schodową


      Dlaczego dozorca ma po tobie sprzątać? Jak pies n..a na klatce, sprząta właściciel psa, jak ty mleko rozlałaś, chcesz dzwonić po dozorcę?
      • imasumak Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 15:06
        Przecież napisała, że wytarła gazetą. Chociaż jak widać niedokładnie, skoro mleko spłynęło aż do piwnicy wink.
        A na klatce powinien sprzątać dozorca, skoro ma taka umowę ze spółdzielnią.
        • japanunieprzerywalempanieposle Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 16:23
          kiurcze nie znam sie na takiej elektronice ale czy by sie nie dalo zamontowac kamery na klatce?
        • el_jot Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 16:36


          imasumak napisała:

          > Przecież napisała, że wytarła gazetą. Chociaż jak widać niedokładnie, skoro mle
          > ko spłynęło aż do piwnicy wink.

          Wytarła tak, że trzeba było po dozorcę dzwonić, ale nie zadzwoniła, bo się baławink

          > A na klatce powinien sprzątać dozorca, skoro ma taka umowę ze spółdzielnią.
          Nawet jak ktoś coś wyleje albo pies zrobi kupę, to się dzwoni po dozrocę? Serio, nie wiedziałamwink Myślałam, że jak nabrudzę na klatce to wycieram to tak, żeby pozostawić stan sprzed, ale ja widać to głupia jestem.
      • attiya Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 07.08.11, 13:54
        ale przecież autorka psa nie ma - nie łapiesz?
        • el_jot Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 09.08.11, 09:40
          attiya napisała:

          > ale przecież autorka psa nie ma - nie łapiesz?
          Ale nie łapiesz, że to przykład?
          Autorka wylała mleko i żle posprzątała. CZy jakby miała psa i ten zrobiłby kupę, też by dzwoniła po ciecia?
          Ale jest to wyjaśnione kilka postów niżej. Autorka jest mniej więcej na poziomie sowjego "oprawcy".
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 09.08.11, 15:49
            "ale matka siedzi z tylu"

            nie porownuj resztek mleka z kupa uncertain
    • frog1 Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 06.08.11, 20:13
      Oni po prostu chcą, żebyś się wyprowadziła, bo im pewnie nie pasuje twój styl życia - podejrzewam jakieś sprawy obyczajowo-kościelne i np. to, że nie wdajesz się z nimi w ploty. Ja bym nie zaczynała podchodów typu odpłacanie pięknym za nadobne, bo pewnie im tylko o to chodzi. Takim ludziom się nudzi w życiu, a tak będą mieli adrenalinkę i świętą wojnę. Póki co, pomysł z kamerą i policją najlepszy.
    • dulcymea11 No coz... 06.08.11, 23:47
      Co mi sie rzucilo w oczy:

      rozbiła mi się butelka z mlekiem. Zakupy zaniosłam do si
      > ebie na górę, wróciłam na dół, pozbierałam szkło, wytarłam mleko gazetą i poszł
      > am. Nikogo nie spotkałam na klatce schodowej. Normalnie to zadzwoniłabym do doz
      > orcy, żeby dodatkowo umył klatkę schodową, ale ponieważ miałam przykre doświadc
      > zenia z dozorcą w poprzednim mieszkaniu, to tego nie zrobiłam


      Po pierwsze we wlasnym mieszkaniu nie wytarlabys mleka gazeta jak mniemam...
      Po drugie czemu po Tobie ma sprzatac gospodarz domu? To nie pomywacz, popychadlo - sprzata co do niego nalezy a Twoje rozlane mleko powinnas po prostu przyzwocicie sprzatnac sama. Jeszcze gdyby niewidomo bylo skad wzial sie brud - mozna poprosic o uprzatniecie ale rozlac i kazac komus sprzatac... nie rozumiem.

      i jeszcze

      A on na to, że dzwonił
      > do nas (domofonem znaczy) (przy czym, kłamie bezczelnie, bo wprawdzie domofon
      > jest zepsuty i raz dzwoni, raz nie, ale na 100% nie dzwonił).


      Ja tez mialam zepsuty domofon i dokladnie tak jak Twoj - raz dzialal raz nie i to nie daje tej 100% pewnosci, ze masz racje niestety.

      Pozostale przykre incydenty - no coz - nie powinny miec miejsca bo nie tak zalatwia sie sprawy. Jak najpierw jedna sasiadka sie remontowala i przed drzwiami mialam syf - poszlam i grzecznie poprosilam, zeby sprzatnela, poniewaz ja to wszystko wnosze do mieszkania - zgadnij co sie stalo... sprzatnela. Kontakt mamy bardzo dobry.
      Jak druga wymieniala meble ustawila wielki tapczan przed wejsciem do windy (ciezko bylo wymanewrowac wozkiem). Odczekalam kilka dni - poszlam i poprosilam albo o przestawienie blizej jej drzwi albo o uprzatniecie - za godzine nie bylo tapczanu. Rowniez mamy dobry kontakt.

      Innymi slowy - sasiad powinien pojsc i powiedziec Ci w oczy, ze nie sprzatnelas po sobie. Temat bylby zamkniety. Zbierasz co zasialas.

      Tyle z moejej strony.
      • majer555 Re: No coz... 07.08.11, 11:29
        Forumowiczkom emanującym życzliwością wyjaśniam:
        Wprawdzie rozbiło mi się mleko na klatce schodowej, lecz:
        po pierwsze je wytarłam do sucha i wyzbierałam szkło,
        po drugie szmatą, która służy mi w domu do zmywania podłogi nie będę zmywała klatki schodowej na parterze i wcierała sobie w szmatę brudów z prawie publicznej posadzki (wiem, że za ten argument zostanę zlinczowana) szczególnie w tym kontekście, że
        po trzecie, wychodzę z założenia, że za sprzątanie klatki schodowej płacę i to zapewne niemało również w przypadku gdy mi się coś wyleje
        po czwarte, nie zadzwoniłam po dozorcę, ponieważ nie wiedziałam, że można do zadzwonić do sensownego administratora. W poprzednim mieszkaniu dozorca na zwrócenie mu słusznie uwagi reagował bardzo nieprzyjemnie, ten wydaje się podobny, a dlaczego, to już osobny temat.
        Nie wiedziałam, że za tak karygodne stanowisko, jak opisane powyżej słuszna jest kara polegająca na wrzucaniu kup do skrzynki na listy, ale jak pozwoliła sobie zauważyć jedna z osób: "no cóż, zbieram co zasiałam".
        Amen
        • tola_i_tolek Re: No coz... 07.08.11, 13:58
          Wrzucanie petów, zostawianie kup na wycieraczce i tym podobne - niedopuszcalne.
          Niemniej jednak posprzatać rozlane mleko powinnaś porządnie. Argument o szmacie do mnie nie przemawia- mogłaś wziąść papierowy ręcznik.
          • majer555 Re: No coz... 09.08.11, 04:51
            czytaj ze zrozumieniem - właśnie tak zrobiłam. Wytarłam rozlane mleko do sucha. To, że nie zauważyłam mleka, które spłynęło i zakryło 1/3 schodka wiodącego do piwnicy nie ma z tym nic wspólnego. Również i to chętnie bym wytarła, tyle że nie NATYCHMIAST po wielce uprzejmie wyrażonej prośbie, bo akurat fizycznie nie mogłam.
          • el_jot Re: No coz... 09.08.11, 09:13
            tola_i_tolek napisała:

            Niemniej jednak posprzatać rozlane mleko powinnaś porządnie. Argument o szmacie
            > do mnie nie przemawia- mogłaś wziąść papierowy ręcznik.

            i założyć rękawiczkiwink
        • dulcymea11 Re: No coz... 07.08.11, 18:50
          No i widzisz - sama swiadczysz za siebie swoimi wypowiedziami.

          Oceniasz ludzi po krasnalach ogrodowych i sadzisz, iz komentarz, ze mimo wszystko powinnas po sobie przyzwoicie sprzatnac jest niezyczliwy. Ciekawe dlaczego...
          Niezyczliwy bylby gdyby napisac, ze jestes brudas i fleja - a to po prostu stwierdzenie faktu. Tematu Twojej ulubionej szmaty nawet nie podejme...
          Na koniec wmawiasz, iz ktokolwiek w tym watku uznal, ze popiera forme odwetu sasiada (jesli to w ogole jego odwet bo to nie zostalo dowiedzione).
          Skoro sobie tak tu konfabulujemy - to chyba moge przypuszczac, ze i Twoja jednostronna relacja zawiera jakies braki...

          Uwazam, ze nawet jesli gospodarz bierze niemale pieniadze to zwyczajnie jest niegrzeczne takie stanowisko. Mozesz wiec codziennie trzepac obrus z okruchow na klatke i dzwonic po niego aby sorzatnal bo w koncu za to mu placisz, wiec wymagasz.
          Czy gdyby Twoj maz, partner, tata (ktokolwiek bliski Twojemu sercu) pracowal jako gospodarz mialabys zyczenie aby mieszancy tak go traktowali?


          Oczywiscie robisz jak uwazasz tylko nie dziw sie na brak przychylnosci innych osob (np. bylego gospodarza czy sasiadow).
    • naomi19 Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 07.08.11, 15:02
      Sąsiad Cię nęka, a to jest karalne. Idź na policję.
      • wioskowy_glupek Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 09.08.11, 00:17
        Jeżeli się nie brzydzisz to zrób kupę i zanieś im na wycieraczkę... Ja bym tak zrobiła. Do skrzynki napchaj papierów. Prawdopodobnie szybko się skończy problem.

        A jak następnym razem znajdziesz kupę na swojej wycieraczce - zostaw nie sprzątaj w ogóle się nie przejmuj. 1 dzień wytrzymasz a oni zobaczą że nie dajesz się prowokować. Być może sami zadzwonią do administracji. Wówczas powiesz głośno i wyraźnie że nie masz obowiązku sprzątać kup które zostawia ktoś z sąsiadów.

        Ewentualnie możesz ich postraszyć. Poczekaj na kolejną kupę i napisz info na klatce, że w związku z pojawianiem się odchodów na klatce, oddałaś sprawę do straży miejskiej a dowód rzeczowy w postaci rzeczonej kupy poszedł do ekspertyzy DNA. To najprawdopodobniej jakieś przygłupy więc się wystraszą a nie będą dociekać czy to jest w ogóle możliwe.

        Względnie ostatnia możliwość rób tak żeby zawsze ktoś był w domu, Ty albo syn i złap na gorącym uczynku...
        • katharsisss Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 09.08.11, 09:50
          Dobre z tą ekspertyzą DNAbig_grin
    • 18_lipcowa1 Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 09.08.11, 07:45
      Ja sie zgadzam z tym że sasiad odważny bo mieszkasz sama.
      Masz jakiegos rosłego brata, kuzyna , kolege moze ktory by po mesku dziadem pogadał?
    • morsk2 Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 09.08.11, 09:44
      Ja bym zgłaszała do administracji, oni powinni przeprowadzić rozmowę ostrzegawczą z sąsiadem.
      Możesz też do sąsiada wysłać kolegę, który go poinformuje, że jeszcze jedna taka akcja i krasnalowi może stać się krzywda...
    • lelija05 Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 09.08.11, 09:58
      A może zwierz się sąsiadowi, że masz taki problem, bo wkrótce twój narzeczony wychodzi z więzienia, siedział za rozbój, napadał na starszych ludzi i (tu możesz wymyślić mniej lub bardziej drastyczną historię) i żeby uważać jak będzie was odwiedzał, bo nie wiadomo co mu do głowy strzeli...
      wink
      • a-ronka ???????????????????????? 09.08.11, 10:35
        ku.wa rozlałaś mleko,nie posprzątałaś bo się spieszyłaś,masz pretensje do CIECIA? bo też nie domyslił się i nie przyszedł posprzątać i jeszcze masz jakiegoś focha do sąsiadów bo krzywo patrzą i coś wrzucają do skrzynek? Złapałaś za rękę,widziałaś?
        Moze już kilka razy im zalazłas za skórę i teraz to procentuje?
        Wystarczyło zapukać i przeprosić ,że nie zdązysz dokłądnie wytrzeć podłogi ale zrobisz to pózniej a nie teraz smarować na forum.
        Żenada i tyle.
        • el_jot Re: ???????????????????????? 09.08.11, 10:51
          Może trochę zbyt ostro napisane, ale sens ogólny popieramsmile
        • lelija05 Re: ???????????????????????? 09.08.11, 11:00
          Dziwne podejście. Prymitywne i z buszu.
          Jakby wszyscy mieli reagować na takie sąsiedzkie pierdoły - czyli przypadek z rozlanym mlekiem, to większość z nas powinna z maczugami biegać i sprawiedliwość wymierzać.
          Uważasz, że sąsiedzi zachowują się normalnie? Nie sądziłam, że jest to naturalna reakcja, na niewytartą dokładnie podłogę.
          No nic, człowiek się uczy całe życie, tyle razy odpuszczaliśmy nasz dyżur w myciu klatki, teraz wiem jakie konsekwencje nam mogą grozić - zasrana skrzynka pocztowa.
          • mamakasienki1 Re: ???????????????????????? 09.08.11, 12:40
            No bez przesady jak im to mleko przeszkadzało to mogli sami wytrzeć.
            Ja tak robię jak mi coś przeszkadza. Wogóle upychanie komuś papierków i kup do skrzynki to buractwo.
            Współczuję sąsiedztwa.
            • el_jot Re: ???????????????????????? 09.08.11, 12:48
              mamakasienki1 napisała:

              > No bez przesady jak im to mleko przeszkadzało to mogli sami wytrzeć.
              Ty tak na serio? Mam nadzieję, że to żart, tylko bez emotikonka.

          • el_jot Re: ???????????????????????? 09.08.11, 12:47
            Sąsiad przegina, i to znacznie. Ale autorka zachowała się jak księżniczka. Ona wycierać nie będzie, bo se szmatę ubrudzi. Wg mnie to też jest buractwo, ale takie nowobogackie.
            • iwoniaw Re: ???????????????????????? 09.08.11, 12:57
              W sumie autorka nawet nie wie na pewno, czy to ten sąsiad. Natomiast argument o ubrudzeniu szmaty mnie osłabił kompletnie. Zawsze mi się zdawało, że jeszcze papierowe ręczniki, mopy i nawilżane chustki istnieją, jak ktoś prać szmat nie chce, ale żeby odpuszczać sobie posprzątanie po sobie "bo cieć jest" to mi się nie mieści w głowie. No w większości budynków wielorodzinnych cieć jest i zawsze mi się zdawało, że ma dość roboty z sezonowym myciem okien, zamiataniem/odśnieżaniem chodnika przed wejściem, zamiataniem i przecieraniem schodów i korytarzy z tego, co się zakurzy, żeby ludzie na butach nie roznosili. Ale jakoś nie wpadłam na to ani ja, ani szczęśliwie żaden z moich sąsiadów, że można pozostawiać to, co się ewidentnie nabrudziło (albo zdarzyło się to naszym dzieciom lub zwierzętom), zwłaszcza jeśli mówimy o substancjach mokrych, a nie np. naniesieniu piachu, który łatwo otrzepać.
            • lelija05 Re: ???????????????????????? 09.08.11, 12:58
              Ja mam zawsze dwa mopy - jeden do domu, drugi do mycia tej cholernej klatki.
              Ale też mam przy okazji takie podejście, że w cenie pierońsko wysokiego czynszu powinno być zawarte mycie sieni przez sprzątaczki, a nie przez lokatorów.
              Zachowania autorki nie będę komentować, gazetą bym nie wytarła, no ale to i tak szczegół i drobnostka przy zachowaniu sąsiada (lub kogoś innego) Podpada to pod poważną chorobę psychiczną. Bo ktoś kto wsadza kupy do skrzynki na listy normalny nie jest.
              • iwoniaw Sprzątanie w czynszu 09.08.11, 13:05
                Ale o tym, czy wynajmuje się w budynku sprzątaczkę/ciecia czy lokatorzy wg grafiku myją klatkę decydują przecież właściciele lokali i wszystko zależy od tego, co sobie dana wspólnota mieszkaniowa przegłosowała. Jeśli masz swoje mieszkanie, to możesz podjąć tę kwestię i przygotować grunt wśród sąsiadów oraz punkt do głosowania na najbliższym zebraniu. Inna rzecz, że niektórzy się nie zgodzą na coś podobnego w życiu - no ale nie wiem, jak u Ciebie konkretnie z poglądami sąsiadów na ww. sprawę.
                • lelija05 Re: Sprzątanie w czynszu 09.08.11, 13:19
                  Nie ma szans. Dla sąsiadów wydanie 10 zł na miesiąc, to ujma na honorze (nie są biedni).
    • white.apple Re: psychiczny sąsiad - pomocy (trochę długie) 09.08.11, 14:45
      1. Mieszkasz w Polsce?

      2. Z kupą przegięcie, ale nie wiesz czy to sąsiedzi.

      3. Stworzyłaś obraz siebie jako małego zagubionego brudaska, który do otworzenia drzwi w piwnicy potrzebuje emeryto-rencisty, a syf po rozlanym mleku przeciera gazetą. Ale nie martw się: jesteś czarodziejką, skoro do sucha wytarłaś podłogę, a mleko bez zostawienia strużki w podskokach popłynęło na schody do piwnicy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka