Dodaj do ulubionych

Nie gadam do brzucha, jestem dziwna?

16.08.11, 14:04
No więc właśnie. Nie gadam do mojego brzucha. Nie rozczulam się nad moim brzuchem. Uważam ciążę za stan upierdliwy, nieprzyjemny, traumatyczny (wcześniejsze poronienia). Przyznaję się, że nie znoszę być w ciąży i że to ostatni raz, więcej dzieci nie chcę. I że w ogóle za dziećmi nie przepadam. I uważam klapsa za jedną z lepszych metod wychowawczych (nie bicie).
Ogólnie niedowierzanie, że tak myślę/czuję/postrzegam i że mówię to głośno. I komentarze:
- "zmieni ci się",
- "jesteś bez serca",
- "zobaczysz, jak już będziesz mieć dziecko, to...",

Będę wyrodną matką?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:07
      Chcesz, oklepuj dzieciaka; chcesz, możesz nie lubić dzieci- zabrania ci ktoś? Może niekoniecznie trzeba było wpadać, ale i to ludzka rzecz.
      • krolowa_kier Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:12
        Nie wpadłam, zaplanowane.
        • the-only_bambulek Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 16:07
          Bez sensu! Dzieci są okropne, ale zaplanowałam kolejne. Co za bzdura. Jesteś dziwna, nie trzyma się to kupy.
    • imasumak Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:10
      Pytanie - po jaką cholerę zdecydowałaś się na dziecko?
      • krolowa_kier Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:12
        Nie sprecyzowałam - nie zachwycają mnie cudze dzieci/nie przepadam za ich towarzystwem, ale swoje jedno chciałam mieć. Ot tak, imperatyw rozmnażania się wink
        • marzeka1 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:15
          No i się rozmnożysz, nie będziesz dzieciaka lubiła, będziesz oklepywała- twój dzieciak, twoje życie.
          • krolowa_kier Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:19
            No masz absolutną rację big_grin Stres i trauma, będzie mi dzieciak przysyłał rachunki od psychoanalityka jak dorośnie wink
            • marzeka1 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:20
              Nie, twój dzieciak = twoja, nie moja sprawa.
              • aneta79_1979 Do jasnej chole..... 16.08.11, 19:51
                ja nieraz klapsa dostałam i na złe mi to nie wyszło...nie czuje sie dzieckiem maltretowanym.... OKLEPYWAĆ????? normalnie jaja sobie co poniektóre robią...tyłek nie szklanka
                COŚ SIĘ PSYCHOLOGÓW ZA DUŻO NAMNOŻYŁO
                • imasumak Re: Do jasnej chole..... 16.08.11, 20:22
                  Akurat nie zaszkodziło wink
                  To co taka nerwowa jesteś? tongue_out
            • marychna31 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 16:19

              > No masz absolutną rację big_grin Stres i trauma, będzie mi dzieciak przysyłał rachunk
              > i od psychoanalityka jak dorośnie wink

              Jeśli zamierzasz je bić to scenariusz całkiem realistyczny+ bicie swoich dzieci (żony/męża, starej matki też, więc jednak nad biciem bym się nieco na twoim miejscu zastanowiła). Klaps to też bicie- spójrz prawdzie w oczu, nie oszukuj się. To tak jak kradzież 50 zł to też kradzież, choć oczywiście gorzej jest jak sie ukradnie 500 zł....
    • angazetka Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:15
      Możesz nie gadać do brzucha, spoko, ale uważanie klapsa za jakąkolwiek metodę wychowawczą mnie zdumiewa.
      • krolowa_kier Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:20
        A mnie zdumiewa taki model wychowania: wiadomosci.onet.pl/swiat/musial-pomagac-mamie-poskarzyl-sie-policji,1,4821767,wiadomosc.html
        • mama_kotula Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:21
          Między oklepywaniem dziecka a takim modelem jest sporo odcieni pośrednich. A przynajmniej tak mi się wydawało.
          • angazetka Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:34
            Nie, no co ty wink Wiedziałam, że zaraz usłyszę coś o wychowanie bezstresowym albo coś.
            • mama_kotula Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:37
              angazetka napisała:
              > Nie, no co ty wink Wiedziałam, że zaraz usłyszę coś o wychowanie bezstresowym alb
              > o coś.

              I o gumie do żucia w autobusie. Jeszcze nie było o gumie przyklejanej do czoła.
              Ja autorkę zwerbuję na moje KMW. Tam same wyrodne, powinna się odnaleźć <szatański błysk w oczach>.
        • kali_pso Typowe... 16.08.11, 14:37


          ....używanie absurdów jako argumentów...albo skrajności...albo jednego i drugiego
          • krolowa_kier Re: Typowe... 16.08.11, 15:05
            Np. klaps = bicie. Absurdy i skrajności koleżanko dostrzeż u siebie wink
            • imasumak Re: Typowe... 16.08.11, 15:12
              O, a czymże jest klaps, jeśli nie biciem? Głaskaniem?
            • kali_pso Re: Typowe... 16.08.11, 15:18

              Nie umywam się do Ciebie w tej kwestii, koleżankowinkP Przykład niżej:

              "uważam klaps jako jedną z najlepszych metod wychowawczych"
              • kali_pso Re: Typowe... 16.08.11, 15:22

                przepraszam za cytat- "jedną z lepszych" miało być
                • gazeta_mi_placi Re: Typowe... 16.08.11, 16:12
                  Klaps to nie zbrodnia.
                  • wuika Re: Typowe... 16.08.11, 16:15
                    Przeklinanie to też nie zbrodnia, ale nikt nie chodzi i nie namawia innych do przeklinania, bo to taka fajna metoda na wyluzowanie. To, że człowiek jest tylko człowiekiem i niezależnie od przekonań i poglądów czasem wrzaśnie, czasem przeklnie, a czasem mu się zdarzy klaps, nie oznacza, że któreś z tych zachowań należy propagować i uważać, że są ok. Bo nie są.
    • mama_kotula Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:15
      E tam, zmieni ci się. Zobaczysz jak już będziesz mieć dziecko tongue_outtongue_outtongue_outtongue_out

      Ja tam gadam do brzucha. Codziennie ostrzegam tego płoda, że zaraz jak tylko wychyli dziób, to w niego dostanie z bańki - za wszelkie atrakcje, które mi fundował w pierwszym trymestrze ;>
      Za dziećmi nie przepadam, poza własnymi wink
    • sotto_voce Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:23
      Nie, nie jesteś dziwna. Wpisujesz się w aktualną modę. Ale prawdopodobnie zmieni Ci się w kwestii "nie przepadam za dziećmi", tzn. dostrzeżesz, że własne dziecko to nie jakieś-tam dzieci.
    • morgen_stern Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:24
      Taaak, jesteś taka wyluzowana i wyjątkowa <ziewa>
    • w_miare_normalna Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:28
      po tym co cie spotkalo (poronienia) dziwie sie, ze jeszcze tak traktujesz ciaze
      jesli nie lubisz dzieci to po co w niej jestes ?
      • krolowa_kier Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:03
        Żeby mieć (swoje) dziecko? Które sobie po swojemu wychowam? wink
        • the-only_bambulek Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 16:14
          krolowa_kier napisała:

          > Żeby mieć (swoje) dziecko? Które sobie po swojemu wychowam? wink

          To tak jak kupić sobie mebel bo inni go mają. I ustawię sobie go tak, jak chcę. Z całym szacunkiem ale powód, który przedstawiasz jest głupi.Nie rozumiem tego.
    • kunegunda32 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:29
      Tiaa. A potem będzie, że dziecko zabrało mi tamto i owamto, bo ja chcę do mojego starego życia buu buu buu. Żal tylko dziecka.
    • kali_pso Tiaaaa... 16.08.11, 14:34

      ...ciekawe dlaczeg nie zatytułowałaś postu: "Będe biła swoje dziecko- czy jestem nienormalna"? Czemu tak skromnie sie zaprezentowałaś na pierwszy rzut oka? Czemu na pierwszy ogień rzucasz mówienie do brzusia?

      Kim trzeba być żeby zestawić w jednym szeregu mówienie do brzucha i bicie dzieci?

      Tak, masz zadatki na wyrodne babsko, które unieszczęśliwi swoje dziecko, takie jest moje zdanie.
      • mama_kotula Re: Tiaaaa... 16.08.11, 14:36
        Cytat
        Czemu na pierwszy ogień rzucasz mówienie do brzusia?


        No jak to czemu. Aby pokazać, że nie ma odciążowego zapalenia musku (bo o tym świadczy mówienie do brzusia wszakże) och och i taka <zieeew> wyrodna straszna matka jest i w ogóle się tego nie wstydzi, a wręcz jest z tego dumna.
        Z tego się z czasem wyrasta, bądźmy dobrej myśli ;P
        • kali_pso Re: Tiaaaa... 16.08.11, 14:39
          ....że nie ma odciążowego zapalenia musku

          ...padłamwink))))... nie rób tego więcej, bo kto obiad dokończy za mnie?
          • kali_pso Re: Tiaaaa... 16.08.11, 14:40

            ...dokończy przygotowywać oczywiściewinkp
        • krolowa_kier Re: Tiaaaa... 16.08.11, 14:48
          Hmm, to takie coś jest? tongue_out Ja się pytam, bo nie wiem, zielona jestem w temacie, po prostu mąż gada do brzucha, ja nie. Wychodzę z założenia, że tkanka tłuszczowa + łożysko + wody płodowe skutecznie uniemożliwiają mojemu płodkowi zarówno docenienie Mozarta jak i wszelkie "dziubdzianie" w kierunku brzucha wink Hmm, zapalenie "musku", muszę więcej poczytać na temat, bo na razie usiłuję nie pogubić się w temacie, co trzeba na wyprawkę big_grin
          • gupia_rzona Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:40
            a moim zdaniem dobrze wiesz o czym mowa, i na siłę starasz się być "pod prąd". Nie takie jednostki tu się wydywało. Ja też ziewam czytając takie posty.
            • gupia_rzona Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:40
              widywało
      • krolowa_kier Re: Tiaaaa... 16.08.11, 14:52
        No tak mogłam przypuszczać - tu same święte ematki są big_grin I nigdy klapsa nie dały, jak im dziecię wbiegło na jezdnię, po tym jak uprzednio 15 razy tłumaczyły, że nie wolno. Same święte, trzeba się dostosować big_grin
        • kunegunda32 Re: Tiaaaa... 16.08.11, 14:57
          No i widzisz i tu nie masz racji. Po 1 to ty jako opiekun dziecka masz pilnować by owo dziecko na tę jezdnię nie wybiegło więc w tej sytuacji sama sobie powinnaś przyładować, a po 2 to klapsem niczego nie załatwisz i nie nauczysz oprócz tego żeby konflikty załatwiać siłą.
          • krolowa_kier Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:03
            No to moja matka miałaby już po dziecku, jakby w porę klapsa za wbieganie na jezdnię pod samochód nie dała. No cóż, co kraj, to obyczaj, jak mówią wink
            • kali_pso Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:11
              > No to moja matka miałaby już po dziecku, jakby w porę klapsa za wbieganie na je
              > zdnię pod samochód nie dała.

              Oj tak, oj tak, oczywiście....to też standard na tym forum, wiesz? Opowieści o tym, jak to klapsowanie niejedną/niejednego uratowało spod kół...ciekawam tylko jak? Dostałaś w doopę przed czy po?winkp
              • kunegunda32 Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:15
                No i jeszcze nieśmiertelne "Mnie ojciec/matka bili i na jakiego porządnego człowieka wyrosłem".
              • wuika Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:15
                Zamiast! I wszystko jasne.
          • wuika Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:06
            Czym innym jest jednak stracenie nerwów w jakiejś bardzo stresującej sytuacji, wszak każdy jest człowiekiem. Mogę sobie zakładać, że w życiu nie zrobię tego, tego i tamtego, wiedząc, że są złe, albo szkodliwe, a życie swoje pokaże (oczywiście przy założeniu, że naprawdę zrobię wszystko, żeby do zrobienia tego czegoś nie doszło), ale zakładanie, że metody wychowawcze, które są zjechane z góry na dół za destrukcyjny wpływ na dziecko, będą stosowane, zanim jeszcze doszło do takiej sytuacji.
        • kali_pso Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:15

          ...nie grzeszysz rozsądkiem jednak...i kiedy nie masz nic sensownego do powiedzenia oprócz frazesów o świętości itp( ale to wygodne, rozumiem- chociaż nikt nie napisał tutaj, że nie zdarzyło mu się uderzyć dziecka- nikt jednak nie przytaknął, że "klaps to jedna z najlepszych metod wychowawczych- bolesne, prawda?wink)..robisz się żałosna dodatkowo...ale to normalne- powtarzanie patologii w rodzinie to dośc czesta praktyka, zwłaszcza patologii, która "uratowała życie"winkp
          • krolowa_kier Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:23
            Nikt nie przytaknął, bo nikt nie chce zostać zjechany przez pełne oburzenia święte ematki big_grin
            • imasumak Re: Tiaaaa... 16.08.11, 16:03
              Nie sądzę, żeby ktokolwiek normalny przytaknął, że klaps to jedna z najlepszych metod wychowawczych.
            • the-only_bambulek Re: Tiaaaa... 16.08.11, 16:34
              Ja przytaknę. Dałam klapsa, nieraz. Ale z bezsilności. Wyczerpała się siła argumentów, został argument siły. Nie lubię tego u siebie.
              • wuika Re: Tiaaaa... 16.08.11, 20:34
                Widzisz, Ty nie lubisz, a autorka uważa za super metodę wychowawczą.
            • bacha1979 Re: Tiaaaa... 17.08.11, 08:53
              Nikt nie przytaknął, bo nikt nie chce zostać zjechany przez pełne oburzenia świ
              > ęte ematki big_grin


              Ale co ma przytakiwać, że bicie dzieci to słuszna metoda wychowawcza??


              Emotikonki nie przykryją twojej głupoty.
        • morekac Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:28
          D I nigdy klapsa nie dał
          > y, jak im dziecię wbiegło na jezdnię, po tym jak uprzednio 15 razy tłumaczyły,
          > że nie wolno. Same święte, trzeba się dostosować big_grin

          Wiesz, jakoś nie znam dzieci masowo wybiegających na jezdnię w dzieciństwie... Ale może nie dożyły wieku szkolno-przedszkolnego i stąd moja niewiedza. Za to argument o stosowaniu klapsa jako antidotum na skłonności do wybiegania na jezdnię pojawia się w każdej - dosłownie każdej - dyskusji n/t konieczności stosowania klapsów.
          BTW: jakby moje raz wybiegło na jezdnię i przeżyło, to do czasu nabrania rozumu chodziłoby obok psa na smyczy. wink
          • krolowa_kier Re: Tiaaaa... 16.08.11, 15:41
            Ja ten "argument" akurat znam od mojej mamy, która to przeżyła - nie ja byłam tym wbiegającym na jezdnię pod samochód dzieciakiem, ale moja siostra. I cóż, obie dostałyśmy wiele razy klapsa, i jakoś traumy nie ma. Nie ma co przesadzać, serio.
            • morekac Re: Tiaaaa... 16.08.11, 16:11
              I co - pomogło? Bo jeśli dostawałyście i potem nieraz klapsy, to albo nie pomogło i było równie skuteczne, jak powtarzanie po raz 15-ty, albo metoda była nadużywana i stosowana również w sytuacjach niezagrażających życiu. Albo rodzice wcale was nie pilnowali, pozwalali na pakowanie się w różne niebezpieczne sytuacje, potem zaś zagłuszali w ten sposób swoje poczucie winy.
              W związku z tym nie dziwię się, że jest to dal ciebie najlepsza metoda, bo prawdopodobnie innych nie znasz.
              • falka32 Re: Tiaaaa... 16.08.11, 16:47
                > I co - pomogło? Bo jeśli dostawałyście i potem nieraz klapsy, to albo nie pomog
                > ło i było równie skuteczne, jak powtarzanie po raz 15-ty

                A powtarzanie po raz 15-ty jest bardziej skuteczne? A zwłaszcza rekomendowane na wszelkich forach "tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć pierdyliard razy", po ilu razach pomaga?

                albo metoda była nadu
                > żywana i stosowana również w sytuacjach niezagrażających życiu.

                Czyli jeżeli jest stosowane tylko w sytuacjach zagrażających życiu, to jednak może być skuteczne?
                • morekac Re: Tiaaaa... 16.08.11, 17:24
                  Czyli jeżeli jest stosowane tylko w sytuacjach zagrażających życiu, to jednak m
                  > oże być skuteczne?
                  Rozumiem, że można potomstwo strzelić w tyłek z nerwów - głównie na siebie, że się nie upilnowało. Chociaż znacznie lepiej jest sobie nieco zabezpieczyć mieszkanie i progenitury pilnować. A nawet trzymać 2-latka na ulicy za rękę.
                  Ale robienie z tego ideologii typu " klaps to najlepsza metoda wychowawcza" nie jest dobre. Bo skoro uznajesz, że jest to skuteczne w przypadku wtargnięcia na ulicę, to gdzie jest granica, kiedy należy się powstrzymać przed stosowaniem klapsów? Kiedy ratują życie? A kiedy jest to już nadużycie? Od kiedy można dawać dziecku klapsy? Od wieku 2 tygodni, żeby zrozumiało, że ma być grzeczne i nie ryczeć?
                  I ile klapsów to jeszcze klapsy, a kiedy to już bicie? Z jaką siłą należy uderzyć dziecko, żeby to był jeszcze słynny 'klaps wychowawczy ratujący życie", a nie - bicie i znęcanie się?
                  A czy klapsy są najlepszą metodą wychowawczą, to łatwo zaobserwować na nastolatkach - klaps na nic i wręcz grozi kontratakiem, zaś twoje umiejętności wychowawczo-negocjacyjne przez kilkanaście lat się nie rozwijały, tylko polegały na sile klapsa - cudownej metodzie wychowawczej.
                  A poza tym przypominam, że bicie dzieci jest zabronione i karalne. Może jakaś miła sąsiadka na ciebie donieść i będziesz miała problem.
                  Tłumaczenie pomaga - od tego samego wieku, co i klapsy. Wcześniej i tak twoim psim obowiązkiem jest dziecka pilnować.
                  • falka32 Re: Tiaaaa... 16.08.11, 19:05
                    gdzie jest granica, kiedy należy się powstrzymać przed stosowaniem
                    > klapsów? Kiedy ratują życie? A kiedy jest to już nadużycie? Od kiedy można daw
                    > ać dziecku klapsy? Od wieku 2 tygodni, żeby zrozumiało, że ma być grzeczne i ni
                    > e ryczeć?
                    > I ile klapsów to jeszcze klapsy, a kiedy to już bicie? Z jaką siłą należy uderz
                    > yć dziecko, żeby to był jeszcze słynny 'klaps wychowawczy ratujący życie", a ni
                    > e - bicie i znęcanie się?

                    Takie same pytanie można zadać odnośnie pozostałych metod. Ile razy należy powtórzyć dziecku polecenie, żeby zadziałało, ale żeby jeszcze nie zrobić z siebie pośmiewiska? Po ilu powtórzeniach należy uznać, że nie tędy droga? Gdzie jest granica pomiędzy stawianiem szerokich granic a pozwoleniem dziecku na sr.nie na głowę? Jeżeli w przypadku rekomendowanych metod wychowawczych zostaną opracowane takie precyzyjne, policzalne wskaźniki i wytyczne dla półmózgów, to wtedy ja się zmobilizuję i opracuję dla klapsów, zgoda?

                    > A czy klapsy są najlepszą metodą wychowawczą, to łatwo zaobserwować na nastolat
                    > kach - klaps na nic i wręcz grozi kontratakiem, zaś twoje umiejętności wychowaw
                    > czo-negocjacyjne przez kilkanaście lat się nie rozwijały, tylko polegały na sil
                    > e klapsa - cudownej metodzie wychowawczej.

                    A takie dyrdymały to z tej samej klasy, co opowieść o przyklejaniu gumy na czole przez młodzieńca wychowanego bezstresowo.

                    > A poza tym przypominam, że bicie dzieci jest zabronione i karalne. Może jakaś m
                    > iła sąsiadka na ciebie donieść i będziesz miała problem.

                    Na mnie?

                    > Tłumaczenie pomaga - od tego samego wieku, co i klapsy. Wcześniej i tak twoim p
                    > sim obowiązkiem jest dziecka pilnować.

                    Moim psim obowiązkiem jest wychować dziecko tak, żeby zachowywało się bezpiecznie nawet wtedy, kiedy nie trzymam go za frak obiema rękami. A co do kwestii, od kiedy do kiedy pomaga tłumaczenie a kiedy klapsy, to chyba jesteś w tym momencie teoretykiem, który opowiada o rzeczach, o których nie ma pojęcia smile - klapsy "ratujące życie" stosuje się wtedy, kiedy tłumaczenie JESZCZE nie działa. Stosuje się je ZAMIAST tłumaczenia, którego dziecko JESZCZE WTEDY NIE ROZUMIE. Jak można dziecku wytłumaczyć, to się wtedy tłumaczy. Chyba, że starsze dziecko jawnie lekceważy zakazy i tłumaczenie a rodzic uzna, że metoda "tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć" okazała się przereklamowana w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa.
                    • morekac Re: Tiaaaa... 16.08.11, 20:33
                      > Takie same pytanie można zadać odnośnie pozostałych metod

                      Zapominasz o jednym - tłumaczenie nawet milion razy grozi co najwyżej wysuszeniem gardła dorosłego, bicie dzieci - grozi dziecku śmiercią lub kalectwem. No i może podaj - od jakiego do jakiego wieku należy dziecko dawać klapsy, w jakich przypadkach te klapsy powinny być dawane, czym, gdzie i z jaką siłą. Jak jest metoda, to powinna być chyba sensownie opisana.

                      A takie dyrdymały to z tej samej klasy, co opowieść o przyklejaniu gumy na czol
                      > e przez młodzieńca wychowanego bezstresowo
                      hm, mało to nastolatków spuszcza oklep swoim starszym? Myślisz, że policja nie zna takich przypadków?

                      > Na mnie?
                      A skąd wiesz, że jakaś życzliwa dziecku sąsiadka nie zadzwoni na policję, widząc twoje klapsowanie dziecka?
                      A dziecko starsze zadzwoni samo na policję. Albo poskarży się w szkole - u młodszej córki w klasie pewni rodzice mieli z tego powodu spore kłopoty. Nie w Niemczech czy źródle wszelkiego zła wychowawczego czyli Szwecji, ale w Polsce.

                      BTW: nigdy nie musiałam stosować 'klapsów ratujących życie'. Być może moje dzieci były spokojne i/lub pojętne. A być może dlatego, że mieszkanie było przystosowane do bytności maluchów, zaś na ulicy od zawsze obowiązywały sztywne zasady bezpieczeństwa.
                      • falka32 Re: Tiaaaa... 16.08.11, 21:00
                        > Zapominasz o jednym - tłumaczenie nawet milion razy grozi co najwyżej wysuszeni
                        > em gardła dorosłego, bicie dzieci - grozi dziecku śmiercią lub kalectwem.

                        Tłumaczenie bez innych reakcji może grozić śmiercią lub kalectwem, zaś klaps wymierzony z rozmysłem w pośladek grozi wyłącznie bólem tyłka. Jest mniej groźny niż szczepienie lub przewijanie.

                        > hm, mało to nastolatków spuszcza oklep swoim starszym? Myślisz, że policja nie
                        > zna takich przypadków?
                        A czy są to nastolatki, co do których przeprowadzono badania, że przyczyną tego spuszczania było wyłącznie dawanie klapsów w przypadku niebezpiecznych dla życia zachowań małego dziecka?

                        > A skąd wiesz, że jakaś życzliwa dziecku sąsiadka nie zadzwoni na policję, widzą
                        > c twoje klapsowanie dziecka?

                        Powtórzę: moje? Od którego momentu rozmawiamy o mnie? Czy ja coś pisałam o sobie i o swoich dzieciach?

                        > BTW: nigdy nie musiałam stosować 'klapsów ratujących życie'. Być może moje dzie
                        > ci były spokojne i/lub pojętne. A być może dlatego, że mieszkanie było przystos
                        > owane do bytności maluchów, zaś na ulicy od zawsze obowiązywały sztywne zasady
                        > bezpieczeństwa.

                        Prawidłowa jest odpowiedź pierwsza. Znam takie dzieci, których nigdy nie trzeba było pilnować ani w domu ani na ulicy i nigdy nie stwarzały sytuacji niebezpiecznych dla siebie. Od urodzenia. Znam nawet takie, które w wieku pół roku bawiły się koralikami i nie brały ich do buzi. Z ich matkami nie zostawiłabym moich dzieci ani na sekundę, ponieważ były tak przekonane o tym, że to ich niezwykłe metody wychowawcze przyniosły taki skutek (a metoda sprowadzała się do powiedzenia "nununu" jeden lub dwa razy), że moje dzieci nie przeżyłyby pół godziny na ulicy pod ich opieką. A to niestety, geny, ich nie przechytrzysz żadnymi metodami z podręczników.
                        • morekac Re: Tiaaaa... 16.08.11, 21:19
                          >Prawidłowa jest odpowiedź pierwsza
                          Stawiałbym raczej na połączenie geny+zabezpieczenia+ pilnowanie dzieci + uczenie zasad bhp.
                        • imasumak Re: Tiaaaa... 16.08.11, 21:23
                          falka32 napisała:

                          Tłumaczenie bez innych reakcji może grozić śmiercią lub kalectwem

                          Klaps jako metoda zapobiegawcza? Wytłumacz, jak to działa? Przed wyjściem z domu dajesz dziecku klapsa, żeby się nie wyrywało? Czy czekasz aż dojdziecie do ulicy?
                          Bo rozumiem, że jak dziecko wyrywa w stronę pędzącego auta, to się je goni i przytrzymuje, żeby pod to auto nie wpadło i to jest właśnie ta reakcja ratująca życie. Klaps w takim momencie mógłby co najwyżej szybciej wepchać dzieciaka pod auto.

                          zaś klaps wy mierzony z rozmysłem w pośladek grozi wyłącznie bólem tyłka.


                          Klaps wymierzone z rozmysłem w trakcie akcji ratunkowej? wink
                          Coraz ciekawsze rzeczy opowiadasz wink
                          • morekac Re: Tiaaaa... 16.08.11, 21:39
                            Może TOPRowcy też powinny zapobiegawczo klepać turystów po tyłkach? I policjanci? I strażacy? I lekarze?
                            • falka32 Re: Tiaaaa... 16.08.11, 22:28
                              > Może TOPRowcy też powinny zapobiegawczo klepać turystów po tyłkach? I policjanc
                              > i? I strażacy? I lekarze?

                              Bardzo śmieszne. Naprawdę uważasz to porównanie za trafne? Nie wiem, czy w takim razie zdradzać ci, czym się różnią dorośli ludzie od małych dzieci.
                              • morekac Re: Tiaaaa... 17.08.11, 00:29
                                Nie wiem, czy w taki
                                > m razie zdradzać ci, czym się różnią dorośli ludzie od małych dzieci.
                                Prawdopodobnie tym, że dziecko możesz bić bezkarnie? Z dorosłymi tak się nie da.
                                A prewencyjny oklep przydałby się wszystkim pijanym kierowcom.
                                • falka32 Re: Tiaaaa... 17.08.11, 09:57
                                  > Prawdopodobnie tym, że dziecko możesz bić bezkarnie? Z dorosłymi tak się nie da
                                  > .

                                  I to jest cała twoja wiedza na temat różnic pomiędzy dzieckiem a dorosłym? Serio? Co te pisma kobiece robią ludziom z mózgów, matko...
                                  • imasumak Re: Tiaaaa... 17.08.11, 22:03
                                    falka32 napisała:

                                    I to jest cała twoja wiedza na temat różnic pomiędzy dzieckiem a dorosłym? Serio? Co te pisma kobiece robią ludziom z mózgów, matko...


                                    Tak, masz racje, dziecko różni się wieloma rzeczami od dorosłego. Między innymi tym, że jest słabsze, zależne od nas i bezbronne. Zwykła ludzka przyzwoitość nakazuje, żeby nie stosować wobec niego kar cielesnych, ani nie upokarzać w inny sposób.
                                  • morekac Re: Tiaaaa... 17.08.11, 22:28
                                    O matko, nie czytuję pism kobiecych. smile
                                    Chyba żeby za takowe uznać NG i WiZ...
                                • kunegunda32 Re: Tiaaaa... 17.08.11, 10:07
                                  Morekac, dla Ciebie, czapki z głów!! Normalnie nic dodać nic ująć!
                          • falka32 Re: Tiaaaa... 16.08.11, 21:39
                            > Klaps jako metoda zapobiegawcza? Wytłumacz, jak to działa?

                            Widzę, że tutaj są sami wysoko wykwalifikowani specjaliści od psychologii wychowawczej, którzy jednakowoż nie znają pojęcia warunkowania... Zatem polecam rozszerzenie kompetencji przez zabraniem się za krytykowanie metod opartych na nieznanym sobie (za to znanym powszechnie) prostym mechanizmie behawioralnym opartym, a jakże, na schemacie "akcja - reakcja".
                            • imasumak Re: Tiaaaa... 16.08.11, 21:55
                              Ciągle się migasz od odpowiedzi, na dodatek próbując sprowadzić dyskutanta do poziomu nic nierozumiejącego nieuka wink
                              Może spróbuj po prostu odpowiedzieć na pytanie?
                              • falka32 Re: Tiaaaa... 16.08.11, 22:17
                                Ale to ty masz luki w wiedzy, nie ja. Ja wiem to, co mi jest potrzebne. Google stoi przed tobą otworem, wyszukiwarka, biblioteka i tak dalej. Jeżeli uważasz się za osobę, która się zna na psychologii dziecka, to się wykaż czymś więcej, niż zadawaniem "prowokacyjnych" pytań na poziomie przedszkola lub czasopism kobiecych, bądź partnerem merytorycznym w tej rozmowie.
                                • imasumak Re: Tiaaaa... 16.08.11, 23:43
                                  No proszę. Nerwy puszczają?
                                  Twoim zdaniem, brak wiary w skuteczność klapsa jako metody wychowawczej, jest spowodowany niewiedzą na temat behawioryzmu?
                                  Otóż pogódź się z tym, że tak nie jest, a to, że w tym momencie, zamiast odpowiedzieć na pytanie, skaczesz mi do gardła niczym ratlerek i zarzucasz brak kompetencji, jest objawem agresji i z dorosłą argumentacją nie ma nic wspólnego.
                                  • falka32 Re: Tiaaaa... 17.08.11, 00:35
                                    > No proszę. Nerwy puszczają?

                                    Ech, nie odmówię sobie. Udowodnij i pokaż cytat, gdzie puszczają smile

                                    > Twoim zdaniem, brak wiary w skuteczność klapsa jako metody wychowawczej, jest s
                                    > powodowany niewiedzą na temat behawioryzmu?

                                    Skoro zadajesz mi takie pytania, to znaczy, że nie wiesz. Chyba, że w twoim mniemaniu są to pytania retoryczne smile
                                    • imasumak Re: Tiaaaa... 17.08.11, 07:07
                                      falka32 napisała:

                                      Ech, nie odmówię sobie. Udowodnij i pokaż cytat, gdzie puszczają smile

                                      Ton całego poprzedniego postu o tym świadczy. smile

                                      Skoro zadajesz mi takie pytania, to znaczy, że nie wiesz. Chyba, że w twoim mniemaniu są to pytania retoryczne smile

                                      Nie kręć tylko odpowiedz: w którym momencie należy wlepić tego klapsa ratującego życie, żeby zadziałał na zasadzie bodziec - reakcja?
                            • iwles Re: Tiaaaa... 16.08.11, 22:46

                              > krytykowanie metod opartych na nieznanym sobie (za to znanym powszechnie) prostym
                              > mechanizmie behawioralnym opartym, a jakże, na schemacie "akcja - reakcja".



                              akcja - reakcja. Jezu.... i tak za każdym razem ?????
                              koszmar.............
                              • falka32 Re: Tiaaaa... 16.08.11, 22:56
                                > akcja - reakcja. Jezu.... i tak za każdym razem ?????
                                > koszmar.............

                                Nie rozumiem? Taki sam koszmar, jak "tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć" i tak za każdym razem...
                                • imasumak A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie: 16.08.11, 23:44
                                  W którym momencie ten klaps?
                                  • falka32 Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 00:14
                                    A ja cię proszę o to, żebyś sama sie tego dowiedziała i potem z tą wiedzą przyszla krytykować metodę, dobrze?
                                    • morekac Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 01:06
                                      myślę, że to jednak zwolennicy nauki poprzez klapsy powinni podać jakieś sensowne źródła dokumentujące zarówno zalety, jak i technikę stosowania tej metody. Wtedy może dojdziemy do tego, kiedy należy się klaps przy niedozwolonym wtargnięciu na ulicę.
                                      BTW: w moim odczuciu dużo większe tendencje do wchodzenia na jezdnię w miejscu niedozwolonym mają starsza, niezbyt rącze starsze panie niż kilkulatki. Im też należy dawać klapsy, bo nie rozumieją?
                                    • imasumak Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 07:23
                                      Nie, nie dobrze.
                                      Znam założenia behawioryzmu, ale nie widzę związku między nim, a "ratującą życie" funkcją klapsa. Po raz ostatni zatem pytam: na czym polega zależność?
                                      • kunegunda32 Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 10:15
                                        ima, jak to, nie widzisz? Koleżanka zdaje się miała na myśli to że jak coś nam nie podpasuje, na przykład w autobusie ktoś nadepnie Ci na nogę, to walisz w ryj z liścia na zasadzie "akcja-reakcja". Albo jak widzisz osobę przechodzącą w niedozwolonym miejscu, to podchodzisz walisz bez słowa wyjaśnienia ratując jej tym zapewne życie i zdrowie. Albo na przykład widzisz dziecko lat 14 z papierosem takoż walisz na odlew, ratując je zapewne przed rakiem płuc i krtani.
                                      • falka32 Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 10:19
                                        > Znam założenia behawioryzmu, ale nie widzę związku między nim, a "ratującą życi
                                        > e" funkcją klapsa.

                                        Nie wiem, czy jest się czym chwalić... To, że czegoś nie rozumiesz, nie oznacza, że tego czegoś nie ma. Jeżeli nie chcesz czegoś zrozumieć, bo masz głowę nabitą aktualnie obowiązującym i jedynie słusznymi teoriami wychowawczymi tworzonymi przez modnych guru (które za pięć lat będą już nieaktualne), to możesz faktycznie nie dostrzec prostego związku przyczynowo - skutkowego. Ale nie obarczaj mnie winą za twoje niezrozumienie.

                                        >Po raz ostatni zatem pytam: na czym polega zależność?

                                        Po raz ostatni, mówisz big_grin a potem co zrobisz, policzysz do trzech? Czy nie dostanę deseru? Czy też napiszesz znowu któryś z tych rozpaczliwych tekstów o nerwach albo braku argumentów? big_grin Kreujesz się na osobę o dużej wiedzy na temat psychiki dzieci, pouczasz, z góry krytykujesz, mówisz, że wiesz, jak być powinno, oceniasz metody. Jeżeli masz taką dużą wiedzę, to się nią wykaż. Nie pytaj mnie zatem po raz piętnasty, jak jakiś ignorant, na czym polega ta zależność, nie strasz mnie, że po raz ostatni pytasz, tylko udowodnij mi, jak dorosły rozmówca, że tej zależności nie ma albo że nie może ona zadziałać i dlaczego - zrób przy pomocy merytorycznych argumentów wywodzących się z wiedzy, a nie przy pomocy semantycznych sztuczek.
                                        • kunegunda32 Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 10:58
                                          Wiesz falka. Tak czytam to twoje bleblanie nie na temat i stwierdzam, że ty po prostu nie masz pojęcia bladego o czym piszesz, nie potrafisz odpowiedzieć na proste i konkretnie postawione pytanie, a tę swoją ignorancję maskujesz zarzucając interlokutorce nie wiedzę i niezrozumienie. Jeśli chcesz prowadzić dyskusję na temat i na poziomie, oraz wiesz o czym mówisz to odpowiedz na zadawane ci już wiele razy proste pytanie. A wtedy twój adwersarz albo poprze twoją teorię albo ją obali. Proste chyba nie? Jak dla tak światłej i inteligentnej osoby za jaką się uważasz.
                                          • bacha1979 Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 11:04
                                            kunegunda32 napisała:

                                            > Wiesz falka. Tak czytam to twoje bleblanie nie na temat i stwierdzam, że ty po
                                            > prostu nie masz pojęcia bladego o czym piszesz, nie potrafisz odpowiedzieć na p
                                            > roste i konkretnie postawione pytanie, a tę swoją ignorancję maskujesz zarzucaj
                                            > ąc interlokutorce nie wiedzę i niezrozumienie. J

                                            Dlatego szkoda obijać palce.Takich betonów mentalnych nie przekonasz, dałyby sie pokroić za to ze 2 razy 2 jest 6.Nie potrafi odpowiedzieć na banalne pytania (albo nie chce) a rzuca się jak koci ogon w worku.
                                          • falka32 Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 11:29
                                            nie potrafisz odpowiedzieć na p
                                            > roste i konkretnie postawione pytanie

                                            Hmm, to nie ja wychodzę z pozycji autorytetu, który się zna na psychologii dziecka, zaś nie rozumie pojęcia warunkowania, więc zadaje agresywne pytania na poziomie przedszkola. Zwłaszcza, że ekhm, to nie jest moja prywatna teoria, którą można poprzeć lub nie, tylko czysta biologia, można to tak samo obalać, jak koncepcję, ze Ziemia się kręci wokół Słońca. I ciekawa jestem, jak daleko można się posunąć w prowokacji pt. "odpowiedz mi na pytanie, bo jak nie odpowiesz, to jesteś gupia".
                                            Dla mnie rozmowa na poziomie nie polega na tym, że ja najpierw uzupełnię czyjeś braki w edukacji a potem będę mogła dyskutować z wiedzą, którą sama temu komuś włożyłam do głowy. Oczekuję też, że mój rozmówca, który chce obalić lansowaną przeze mnie koncepcję i dyskutować z nią, będzie miał w zanadrzu coś więcej, niż w pośpiechu znalezioną definicję z wikipedii, której każdego słowa będzie się usiłował kurczowo trzymać, jak to bywa w zwyczaju.
                                            • kunegunda32 Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 11:51
                                              Nie ale odpowiadając na pytanie dajesz bardziej konkretne podłoże do dyskusji niż tylko bezsensowne bleblanie. A po za tym wykazujesz że jednak wiesz o czym mówisz, a nie tylko rzuciłaś hasło o którym nie bardzo masz pojecie i teraz atakując ime masz nadzieję, że jakoś odwrócisz kota ogonem i się wybronisz przed podaniem jakichkolwiek kornetów. Ja pisze to z pozycji widza.
                                              • falka32 Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 21:05
                                                A po za tym wykazujesz że jednak wiesz o czym m
                                                > ówisz, a nie tylko rzuciłaś hasło o którym nie bardzo masz pojecie

                                                Problem w tym, że pomimo moich licznych zalet mam też wady i należy do nich totalny brak ambicji smile
                                        • imasumak Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 11:21
                                          EOT zatem.
                                          • falka32 Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 11:53

                                            Tak właśnie myślałam big_grin
                                            • imasumak Nie, nie myślałaś tak 17.08.11, 12:13
                                              myślałaś tak: Po raz ostatni, mówisz a potem co zrobisz, policzysz do trzech? Czy nie dostanę deseru? Czy też napiszesz znowu któryś z tych rozpaczliwych tekstów o nerwach albo braku argumentów? Kreujesz się na osobę o dużej wiedzy na temat psychiki dzieci, pouczasz, z góry krytykujesz, mówisz, że wiesz, jak być powinno, oceniasz metody. Jeżeli masz taką dużą wiedzę, to się nią wykaż. Nie pytaj mnie zatem po raz piętnasty, jak jakiś ignorant, na czym polega ta zależność, nie strasz mnie, że po raz ostatni pytasz, tylko udowodnij mi, jak dorosły rozmówca, że tej zależności nie ma albo że nie może ona zadziałać i dlaczego - zrób przy pomocy merytorycznych argumentów wywodzących się z wiedzy, a nie przy pomocy semantycznych sztuczek.
                                              • falka32 Re: Nie, nie myślałaś tak 17.08.11, 20:58
                                                Dobrze, rozwinę. Tak właśnie myślałam, że nie podejmiesz tak naprawdę żadnej próby sprawdzenia, o czym mówię, bo zupełnie nie to jest celem twojego pytania.
                                                • imasumak Re: Nie, nie myślałaś tak 17.08.11, 21:57
                                                  Tak oczywiście wink.
                                  • morekac Re: A ja cię proszę o odpowiedź na proste pytanie 17.08.11, 00:32
                                    Też się chętnie dowiem, może zastosuję. wink
            • madzioreck "Nie ma co przesadzać"... 17.08.11, 02:06
              To ja Ci życzę, żeby to Twoje dziecko, jak już będziesz stara i będziesz wymagała opieki, też Cię klapsowało. Bo się mamci w głowie pomieszało i gazu nie przypilnowała albo coś tam, wszak klaps ratuje życie. Albo, żeby Ci chłop dawał klapsy, jak zrobisz coś głupiego, zagapisz się i wleziesz na jezdnię. Taki plaskacz uratuje Ci życie.
              Po prostu ręce opadają.
              Skąd się takie biorą...
        • the-only_bambulek Re: Tiaaaa... 16.08.11, 16:18
          Ja dałam
    • deodyma Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:43
      nic nowego nie napisalas i takie watki juz byly.
      jestes nastepna w kolejce po forumowiczce atowlasnieja, ktora non stop jeczy, jaka to jest nieszczesliwa, bo urodzila dziecko, ktorego nie lubi.
      i zeby nie bylo, nie jestes jedyna, ktora nie gada do brzucha.
      tez nia gadalam, wyrodna matka dla swoich dzieci nie jestem.
      • lelija05 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:48
        Ubiegłaś mnie.
        Właśnie chciałam napisać, że są po jednych pieniądzach i niech się z nią skontaktuje, na pewno się dogadają. Tematy zakładane przez atowlasnieja sięgnęły już granicy absurdu.
        Nie rozumiem po co się rozmnażać, skoro ma się taki do tego stosunek, przecież nie ma obowiązku? A może jest, a ja czegoś nie wiem?
        • kunegunda32 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:53
          No bo to takie trendi i dżezi jest zrobić sobie bobasa a potem narzekać jak to jest ciężko, strasznie i w ogóle oj oj oj. Chciałaś mieć towarzystwo trzeba sobie było yorka albo innego chihuahua kupić i nie zawracać gitary.
          • krolowa_kier Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:01
            Nie lubię psów, kociara jestem big_grin Chihuahua - szczur na zapałkach, zawsze mi żal posiadaczek tego paskudztwa wink
          • lelija05 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:05
            Aaa, zapomniałam.
            A potem posłać na milion kursów, kółek, itp i mieć święty spokój i czym się pochwalić w towarzystwie, że Teofil tak pięknie gra na lutni i biegle włada koreańskim.
      • krolowa_kier Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:49
        Yhm, dobra, czyli znajdę tu towarzystwo, ok big_grin
        • anulka.p Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:52
          krolowa_kier napisała:

          > Yhm, dobra, czyli znajdę tu towarzystwo, ok big_grin

          Myślę, że spore, tu regularnie ktoś wpada z takimi deklaracjami.
          • naomi19 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 22:26

            Myślę, że spore, tu regularnie ktoś wpada z takimi deklaracjami.

            Niestety królowa kier sądziła chyba, że będzie taka wyluzowana i nowoczesna mama, okazało się, że jest trendy niecierpieć swojego dziecka, bo rzyga i sra, sypatycznie jest je czasem kopnąć, wszak to nie znęcanie się a najlepsza metoda wychowawcza...
    • vivibon Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:57
      krolowa_kier napisała:

      > Ogólnie niedowierzanie, że tak myślę/czuję/postrzegam i że mówię to głośno. I k
      > omentarze:


      Jesteś taka kontrowersyjna i nikt Cię nie ujarzmi.
    • attiya Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 14:59
      nie, nei będziesz ale możliwe, że Cię zjedzą teraz
      co do gadania do brzucha to tak po prawdzie to ja nigdy nie zauważyłam tego w moim otoczeniu, co nie oznacza, że tak się robi smile
      ja nie gadałam do brzucha smile
      okres ciąży był w moim przypadku traumatycznie traumatyczny uncertain
    • 18_lipcowa1 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:09
      > Będę wyrodną matką?


      To że nie gadasz do brzucha to spoko, że sie nad sobą nie rozczulasz też spoko. Nie ma obowiązku.
      Dziwi mnie że nienawdzisz ciąży - a miałas wczesniej poronienia.
      A z tym klapsem to sie nie popisałaś.
      • krolowa_kier Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:22
        Że nienawidzę być w ciąży? Po poronieniu m.in. w 20tc mam traume taką, że do dziś siedząc na kiblu trzymam się ściany (tam poroniłam). I zastanawiam się codziennie, czy (kiedy) znowu trafię do szpitala. Na szczęście to już końcówka, a to co przeżywałam wcześniej...szkoda gadać. Sam cud i miód taka ciąża wink To dziwne, że już więcej nie chcę być w ciąży, bo na myśl, że znowu mogę ten stres przeżywać mam dreszcze?

        A klaps? A kto pamiętam klapsa, którego dostało się w wieku 2, 3, 4,5 lat, jak już zdesperowany błaganiem/tłumaczeniem rodzic nie wytrzymał? Myślę, że to jakaś klapsowa paranoja jest, i że większość w końcu klepnie rozdarte dzieciątko po tyłku, tylko się nie przyzna. No ale to moja opinia smile
        • bacha1979 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:29
          No ale ty już zakładasz że klapsy to w sumie świetna metoda wychowawcza.Wiesz jestem matką i choć moje dziecko nie dostało od nikogo klapsa to wierze, że człowiekowi mogą nerwy pusicic. Ale mamunia która już w ciązy popiera klapsy, no cóż- naprawdę głupotą nie trzeba się chwalić.
          • imasumak Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:59
            Nie tylko popiera, ale i uważa za jedną z najlepszych metod wychowawczych. Cóż.
        • 18_lipcowa1 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 18:35
          Na szczęście to już końcówka, a to
          > co przeżywałam wcześniej...szkoda gadać. Sam cud i miód taka ciąża wink To dziwn
          > e, że już więcej nie chcę być w ciąży, bo na myśl, że znowu mogę ten stres prze
          > żywać mam dreszcze?


          Nie rozumiem po co sie nakrecasz?
          Poroniłas, rozumiem, ale stresem i nakrecaniem sie szkodzisz dziecku ktore ma zaraz przyjsc na swiat.


          > A klaps? A kto pamiętam klapsa, którego dostało się w wieku 2, 3, 4,5 lat, jak
          > już zdesperowany błaganiem/tłumaczeniem rodzic nie wytrzymał? Myślę, że to jaka
          > ś klapsowa paranoja jest, i że większość w końcu klepnie rozdarte dzieciątko po
          > tyłku, tylko się nie przyzna. No ale to moja opinia smile


          Nie rozumiesz. Klaps to porazka rodzicielska. Nie wyobrazam sobie uderzyc dziecka i nie, nie pamietam bo mnie nikt nie bił.
    • bacha1979 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:18
      No chciałaś być trendy, taka wyluzowana i w ogóle z dystansem. Jakoś można to strawić, rozumiem, że ciąża nie dla każdego jest cudownym stanem.
      Do tekstu klapsach watek jak wątek.
      Podsumowując -już współczuje dziecku bo jeśli klaps uważasz za metodę wychowawczą i to dobrą, no cóż módl się by dziecko nie odziedziczyło po tobie tej dominującej cechy...
      • morgen_stern Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:31
        Nie tragizowałabym. Jest tu jedna forumka, która tez miała dalekosiężne plany dotyczące przyszłego dziecka i jakoś jej się dziwnie odmieniło wink
        Zawsze mnie bawią takie panny jak założycielka wątku, co to się jeszcze nie okociła, a już wszystko wie, wszystko sobie zaplanowała i ma ustalony pogląd na wszystko, co jest związane z dziećmi, ale to nic, szybko swoje plany zweryfikuje, a teraz co potokuje, to jej smile
        • krolowa_kier Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:44
          Hmm, na wszystko nie mam ustalonego poglądu, dlatego siedzę na forum emama i czytam niektóre, jak dla mnie, "odkrywcze" wątki o wychowaniu etc. A że mam jakieś moje poglądy? Cóż, taka moja uroda, jak i innych kobiet, że same wielokrotnie tutaj piszą na wiele różnych tematów, oświecając innych w sprawach swoich wyrobionych poglądów, więc przy okazji się dokształcam w swoich, jeszcze nie do końca "wyrobionych" poglądach wink
          • ann_alice Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 17.08.11, 11:01
            I dlatego boję się mieć dzieci. Jak pomyślę, że mogłyby wyrosnąć z nich takie małe, rozwydrzone potworki,a później jeszcze bardziej rozwydrzone nastolatki, które mam okazje obserwować przy pobliskim gimnazjum, to się zastanawiam, na co mi to. I czy faktycznie klaps na tyłek na wielka zbrodnia w świecie, gdzie 1/3 dzieci ma niby ADHD, którego za moich czasów jakoś nie było.
            Myślę, że połowa z emamuś tak naprawdę dała/da tego przysłowiowego klapsa w końcu, tylko oczywiście wstyd będzie się przyznać, jeśli wcześniej było się zwolennikiem "bezklapsowego wychowania". I jeśli autorka naprawdę uczyła w szkole, to tylko jej współczuć należy, bo to doprawdy ciężki zawód w tych czasach.
            • imasumak Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 17.08.11, 11:35
              ann_alice napisała:

              I czy faktycznie klaps na tyłek na wielka zbrodnia w świecie, gdzie 1/3 dzieci ma niby ADHD, którego za moich czasów jakoś nie było.

              Nie, że nie było, tylko się tego nie diagnozowało. A ty byś oczywiście ADHD klapsami leczyła?

              Myślę, że połowa z emamuś tak naprawdę dała/da tego przysłowiowego klapsa w końcu, tylko oczywiście wstyd będzie się przyznać, jeśli wcześniej było się zwolennikiem "bezklapsowego wychowania"

              Ale jest różnica między popełnieniem klapsa w nerwach i incydentalnie, a twierdzeniem, że klaps to jedna z najlepszych metod wychowawczych.

              . I jeśli autorka naprawdę uczyła w szkole, to
              > tylko jej współczuć należy, bo to doprawdy ciężki zawód w tych czasach.
        • gazeta_mi_placi Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 16:13
          A Ty Morgenka? Kiedy się okocisz? Latka lecą, wkrótce (maks 3 lata) będziesz bezpłodna ze starości big_grin
          Daj przykład koleżankom big_grin
          • morgen_stern Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 17.08.11, 09:51
            Dziecko to ja mogę nawet zaadoptować, a tobie już fred nie urośnie..
            • gazeta_mi_placi Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 17.08.11, 20:45
              Też się musisz spieszyć, Babcie po 40-tce nie mogą już adoptować a adopcja trochę trwa, lepiej się spiesz Kochana big_grin
    • mary_lu Zieeew 16.08.11, 15:44
      Ile lat jeszcze będzie trwać ta moda na trąbienie, ze jest się matką nieidealną?

      I dlaczego zawsze w opowieściach "luzar" jest niemal identyczny komplet: nieprasowanie pieluch/klapsy, niegadanie do brzucha/klapsy, karmienie sztuczne/klapsy?

      Jak się baby nie bije, to jej watroba gnije. I w durne mody się pcha jak owca. Powiedz o tym mężowi, niech Cię kilka razy klepnie wychowawczo.
      • bacha1979 Re: Zieeew 17.08.11, 08:57
        ak się baby nie bije, to jej watroba gnije. I w durne mody się pcha jak owca.
        > Powiedz o tym mężowi, niech Cię kilka razy klepnie wychowawczo.

        Falka też może zastosować Twoja radę, jest bezcennawink
    • tosterowa Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 15:46
      nie, będziesz super hiper wyluzowaną matką, ekstra mieć taką, każdy chciałby taką mieć, zazraszczam twoim dziecią, możesz mnie adoptować? możesz mi nawet klapsa dać! big_grin
      • krolowa_kier Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 16:56
        No to prrrrrrrrrrroszę! Aaaaaaaaaaaaaaaa maszzzzzzzzzzzz!!! I tak trzy razy przez tyłek tongue_out I bądź grzeczna na przyszłość big_grin
    • joanekjoanek Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 18:19
      Jesteś głupią krową.
      (bo ja akurat uważam bluzgi za jedną z lepszych metod wychowawczych... eee, znaczy komunikacyjnych).
      • falka32 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 19:11
        Joanek, sorki że pod tobą to napiszę, bo raczej ogólną mam refleksję, że nie spotkałam bardziej agresywnych i nie przebierających w środkach (stylistycznych) forumowiczek, niż mamy przeciwne przemocy i klapsom oraz mamusie promujące AP i kp. Normalnie jak promowanie miłości bliźniego przy pomocy ognia i miecza smile albo jak w tym dowcipie, gdzie tata przy pomocy lania tłumaczy dziecku, że nie wolno bić innych smile
        • joanekjoanek Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 19:29
          A dziwisz się?
          I na chłopski rozum, i intelektualnie rzecz roztrząsając - jeśli ktoś gardłuje za waleniem w mniejszego i słabszego, to najwyraźniej język przemocy uważa za (jedyny) słuszny i skuteczny. No to się reaguje, przemawiając do niego właśnie tym językiem. To jest zupełnie naturalny odruch, uważam. Czy zaś jest to "skuteczne" - cóż, obawiam się, że jeśli cokolwiek miałoby być skuteczne, to właśnie to (stymulowanie ludziom tych połączeń między synapsami, które mają aktywne i utrwalone, mówienie do nich językiem kija, bo tę opcję właśnie mają oni uruchomioną i tylko tędy odbierają bodźce).
          Mnie się też agresor włącza i jeśli mam wybór pomiędzy włączonym agresorem a biernością, to wybieram agresora. Bo nie wolno milczeć, a mówienie innym językiem jest rzucaniem grochem o ścianę.
          • falka32 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 19:43
            No to się reaguje, przemawiając do niego właśnie t
            > ym językiem.

            Gdybym nie była starą wygą, to bym uwierzyła smile
            Jak mi wyjaśnisz, jak się ten mechanizm ma do prostowania matek, które są nie-kp i nie AP i tak dalej? Które też krzywdzą swoje dzieci i trzeba nimi potrząsnąć, najlepiej mocno i najlepiej z wyzwiskami, żeby zrozumiały, że błądzą?

            > Mnie się też agresor włącza i jeśli mam wybór pomiędzy włączonym agresorem a bi
            > ernością, to wybieram agresora. Bo nie wolno milczeć, a mówienie innym językiem
            > jest rzucaniem grochem o ścianę.

            A skąd ten agresor bierze u tych uosobień łagodności, brzydzących się przemocą?

            No i czy ktoś kiedyś sprawdził tę tezę, że to jak grochem o ścianę? Jak ją konkretnie sprawdzono, jeżeli wyzwiska pojawiają się od pierwszego wpisu? Brak natychmiastowej skruchy i posypania głowy popiołem, przyjęcie wyzwisk jako uzasadnionych, które nie zostało ogłoszone w wątku, najlepiej od razu, oznacza, że grochem o ścianę, tak? I można sobie wygarnąć serią z kałacha w imię walki o pokój big_grinbig_grinbig_grin
            • falka32 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 19:46
              Bo nie wolno milczeć, a mówienie innym ję
              > zykiem
              > > jest rzucaniem grochem o ścianę.

              No i jeszcze cały czas nie rozumiem, czemu w przypadku dorosłych uważasz/uważacie przemoc słowną za skuteczną metodę wychowawczą smile
              • joanekjoanek Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 20:37
                falka32 napisała:

                > No i jeszcze cały czas nie rozumiem, czemu w przypadku dorosłych uważasz/uważac
                > ie przemoc słowną za skuteczną metodę wychowawczą smile

                Nic nie uważam. Obwarowałam się w poprzednim poście zastrzeżeniami typu "obawiam się", "wydaje mi się". Ale ogólnie nie jestem optymistką, jeśli chodzi o skuteczność czegokolwiek.
              • gazeta_mi_placi Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 20:50
                Święta racja Falko big_grin
            • joanekjoanek Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 20:34
              falka32 napisała:

              > Jak mi wyjaśnisz, jak się ten mechanizm ma do prostowania matek, które są nie-k
              > p i nie AP i tak dalej?

              A skąd ja mogę wiedzieć?
              Dlaczego zrównujesz reakcje ludzi, które wyglądają podobnie, ale różnią się przyczyną (i przez to wszystkim innym też się różnią)? Murzyn jest czarny i węgiel jest czarny, ale co ma rasizm wspólnego z górnictwem? To są różne reakcje. Ludzie fuczą na pierdylion różnych rzeczy, zjawisk, słów - to nie znaczy, że to jest wszystko to samo zjawisko i można je ocenić spod jednej sztampy. Ja mam agresora wyłącznie na innych agresorów. Bicie jest agresją, no tak mówi słownik. Tu jest wszystko proste jak budowa cepa. Podpinanie pod to zjawisk niezwiązanych może być podyktowane chyba tylko złą wolą dyskutanta smile

              > A skąd ten agresor bierze u tych uosobień łagodności, brzydzących się przemocą?

              Trzecia zasada dynamiki. Akcja-reakcja.

              > No i czy ktoś kiedyś sprawdził tę tezę, że to jak grochem o ścianę?

              Ja nie. A to obowiązek jakiś jest?
              • falka32 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 21:06
                > Dlaczego zrównujesz reakcje ludzi, które wyglądają podobnie, ale różnią się prz
                > yczyną (i przez to wszystkim innym też się różnią)

                Dlatego, że wszystkie one są motywowane dobrem krzywdzonych dzieci, które uświęca środki?

                > Trzecia zasada dynamiki. Akcja-reakcja.

                Jaka konkretnie akcja wywołuje agresora u tych łagodnych stworzeń brzydzących się przemocą? Kto ich tego nauczył, że zamiast powiedzieć "a fuj, to nieładnie, nie będę się z tobą bawiła", rzucają się z pięściami?


                > Ja nie. A to obowiązek jakiś jest?

                Nie ma obowiązku, ale jeżeli mówisz "trzeba agresywnie i mocno, bo inaczej się nie da rozmawiać, bo jak grochem o ścianę" to rozumiem, że jest jakiś naprawdę umotywowany powód do podjęcia agresywnych zachowań. A jak widzę, nie ma. Jest czyste "ja ci zaraz wleję, to ci się odechce bić innych".
                • joanekjoanek Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 21:36
                  falka32 napisała:

                  > > Dlaczego zrównujesz
                  > Dlatego, że wszystkie one są motywowane

                  Może źle się wyraziłam. Po co zrównujesz? Ja nie wiem, dlaczego ludzie na siebie bluzgają wzajemnie w takich sprawach jak karmienie piersią, znieczulenia do porodu i katastrofa smoleńska. To znaczy mogę w każdym przypadku przypuszczać, że jest to poprawa własnego wizerunku we własnych oczach, likwidacja jakiegoś dysonansu, złe doświadczenia społeczne, milion innych uzasadnień, które przecież doskonale znasz, po co ja mam to wymieniać. Natomiast JA OSOBIŚCIE mam ochotę gryźć i kopać w jednym, określonym kontekście, i nie widzę związku między tą moją ochotą a oceanem problemów innych ludzi.
                  >
                  Kto ich tego nauczył, że zamiast powiedzieć "a fuj, to nieładnie,
                  > nie będę się z tobą bawiła", rzucają się z pięściami?

                  Hm. Raz - adrenalina. Mi zwyczajnie, fizjologicznie hormony skaczą (figuratywnie: zaczynam widzieć na czerwono) na wyobrażenie lub na widok dorosłego podnoszącego rękę na dziecko. Dwa - jak by to nazwać, rycerskość? wpojony archetyp bronienia słabszych ogniem i mieczem właśnie. Trzy - pogarda, nienawiść, chęć zemsty na bijącym, proste, jaskiniowe odruchy. Cztery - projekcja, wyobraźnia, często wspomnienie tego, jak dołująca jest bezradność dziecka. Pięć - irytacja bezdennie głupią "argumentacją" "zwolenników" "klapsów". Sześć - no, dalej mam wymieniać? Przecież to wszystko i dla Ciebie jest jasne. Zmierzam do tego, że dziwi mnie, że Ciebie dziwi rzucanie się z pięściami. Co w tym dziwnego?
                  >
                  > "ja ci zaraz wleję, to ci się odechce bić innych".

                  No przestań. Jakkolwiek by brzmiały, wypowiedzi forumowe to są i pozostaną TYLKO słowa. W zestawieniu z wielkim łapskiem na malutkiej dupie, najwścieklejsze gadanie jest bzyczeniem komara.
                  • falka32 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 21:51
                    JA OSOBIŚCIE mam ochotę g
                    > ryźć i kopać w jednym, określonym kontekście

                    i dotyczy to konkretnie tego, żeby inni powstrzymali swoją ochotę na kopanie i gryzienie smile)

                    > Hm. Raz - adrenalina. Mi zwyczajnie, fizjologicznie hormony skaczą (figuratywni
                    > e: zaczynam widzieć na czerwono) na wyobrażenie lub na widok dorosłego podnoszą
                    > cego rękę na dziecko. Dwa - jak by to nazwać, rycerskość? wpojony archetyp bron
                    > ienia słabszych ogniem i mieczem właśnie. Trzy - pogarda, nienawiść, chęć zemst
                    > y na bijącym, proste, jaskiniowe odruchy. Cztery - projekcja, wyobraźnia, częst
                    > o wspomnienie tego, jak dołująca jest bezradność dziecka. Pięć - irytacja bezde
                    > nnie głupią "argumentacją" "zwolenników" "klapsów". Sześć - no, dalej mam wymie
                    > niać? Przecież to wszystko i dla Ciebie jest jasne. Zmierzam do tego, że dziwi
                    > mnie, że Ciebie dziwi rzucanie się z pięściami. Co w tym dziwnego?

                    Joanek, czy dobrze rozumiem, że uważasz, że przemoc, ogień i miecz, pogarda, nienawiść, poczucie wyższości z powodu czyjejś głupoty to są cechy i zachowania zupełnie normalne dla osoby, która brzydzi się przemocą, pogardą i tak dalej?

                    > No przestań. Jakkolwiek by brzmiały, wypowiedzi forumowe to są i pozostaną TYLK
                    > O słowa.

                    Przykro mi, ale ten argument ZUPEŁNIE mnie nie przekonuje. To są tylko słowa tylko z jednego powodu - jesteśmy w internecie, daleko od siebie. Wojny krzyżowe wydarzyły się naprawdę, palenie czarownic, terroryzm i inne potworności w imię obrony slusznych i pięknych idei, takich jak miłość bliźniego, dzieją się naprawdę. Absolutnie mam w zadku, że tutaj na forum dysponujemy jedynie słowami. To, co wyprawiają na forach zwolenniczki wychowania bez przemocy to jest czysta przemoc, pogarda, nienawiść wobec innych ludzi, których chciałyby rzekomo nauczyć łagodności i miłości. Nie bierz tego do siebie osobiście, proszę, ale mnie się wiesz, włącza agresor, jak widzę takie zachowania tongue_out
                    • joanekjoanek Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 22:18
                      falka32 napisała:

                      > Joanek, czy dobrze rozumiem, że uważasz, że przemoc, ogień i miecz, pogarda, ni
                      > enawiść, poczucie wyższości z powodu czyjejś głupoty to są cechy i zachowania z
                      > upełnie normalne dla osoby, która brzydzi się przemocą, pogardą i tak dalej?

                      Są naturalne, uważam, tak.
                      "Kraina łagodności" jak widzi przemoc wobec słabszych, to odkłada na półkę swój wizerunek i przekonanie o własnej szlachetności, bo stają się one po prostu mało istotne w obliczu konieczności stanięcia w czyjejś obronie. Kraina łagodności zamienia się, innymi słowy, w żądną krwi wilczycę. Co w tym jest dziwnego? Ludzie nie są czarni albo biali, tylko w kratkę.

                      > To, co wyprawiają na forach zwolenniczki wychowania bez przemocy to jest czysta pr
                      > zemoc, pogarda, nienawiść wobec innych ludzi,

                      No bo tyle mniej więcej się odczuwa wobec kogoś, kto krzywdzi słabszych. Znów słowo-klucz: słabszych.

                      > chciałyby rzekomo nauczyć łagodności i miłości.

                      Ale skąd taki wniosek?
                      Nie słyszałam o wielu przypadkach, kiedy to czyjeś gadanie czy pisanie kogokolwiek by czegokolwiek nauczyło. Powiedziałabym, że wieszanie psów na "zwolennikach kar fizycznych" nie jest nawet bezpośrednio do nich skierowane. Jest raczej wyrażeniem swojej opinii, swoich odczuć wobec zjawiska. Jeśli pani X napisze do pani Y "jesteś bezduszną suką i niegodnaś pięt swych dzieci całować", to to nie oznacza, że pani X zamierza panią Y czegoś nauczyć w ten sposób. To oznacza, że pani X ma bardzo emocjonalny stosunek do tego, co pani Y czyni lub głosi. To jest opowieść o życiu wewnętrznym pani X, a nie jakaś misja wobec pani Y.

                      > Nie bierz tego do siebie osobiście

                      Nie biorę.
                      Ale też szczerze nie kapuję Twojego agresora, naprawdę. Trudno trochę polemizować, rozmijają nam się stosunki emocjonalne do rzeczy i za bardzo nie ma gdzie szukać płaszczyzny porozumienia.
                      • falka32 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 22:37
                        Widzisz, Joanek, bo ja mam tak. Jak ktoś mi mówi "masz kochać bliźniego i być miła, bo jak nie, to w ryj" to ja mu nie wierzę, że naprawdę mu zależy na tym, zebym tego bliźniego kochała. Raczej obstawiam motywację z cyklu "moja racja jest najmojsza i niech mi kto podskoczy".
                        Jak widzę wyzwiska pod adresem kogoś, kto jeszcze nawet nie uderzył dziecka, bo jeszcze, ekhm, jest w ciąży z tym dzieckiem, ale już na wszelki wypadek należy przejechać po niej czołgiem - to widzę taczki z gnojem, pierze i smołę, ekskomunikę i kaptury ku klux klanu. Choćby nie wiem jakie piękne hasła obrony słabszego za tym stały. Przemoc słowna pozostaje przemocą. Stosujesz ją wobec obcej osoby, której nawet nie znasz, na postawie jednego zdania, na podstawie TYLKO JEJ SŁÓW. Nie ma tutaj żadnej więcej filozofii do dorobienia.

                        > Nie słyszałam o wielu przypadkach, kiedy to czyjeś gadanie czy pisanie kogokolw
                        > iek by czegokolwiek nauczyło.

                        No to warto by się zdecydować, czy to legendarne tłumaczenie dzieciom jest faktycznie jakąkolwiek metodą na cokolwiek smile

                        A na serio - znasz określenie "podżeganie", prawda? To też tylko słowa. A paragrafy nawet są. Nie wszyscy lekceważą słowa.
                        • joanekjoanek Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 23:08
                          falka32 napisała:

                          > Raczej obstawiam motywację z cyklu "moja racja jes
                          > t najmojsza i niech mi kto podskoczy".

                          A to zła motywacja? Jak się ludzie spotykają i wymieniają poglądy na jakiś temat, to każdy z nich w pewnym momencie musi coś takiego powiedzieć. Że ja uważam tak i uważam, że mam słuszność, bo inaczej przecież bym tak nie uważał. To są normalne wypowiedzi. Jedne bardziej malownicze, inne mniej, to już kwestia kultury osobistej.

                          > Jak widzę wyzwiska pod adresem kogoś, kto (...) to widzę taczki z gnojem, pierze i smołę, ekskom unikę i kaptury ku klux klanu.

                          To bardzo dobra analogia, bo ani jedno, ani drugie nie istnieje w rzeczywistości.
                          Gdzie te wyzwiska? Tu nie ma żadnych wyzwisk w tym wątku.
                          Aha, aha, tam gdzie taczki, pierze i smoła. W dopowiedzeniu.

                          > Przemoc słowna (...) na podstawie TYLKO JE
                          > J SŁÓW.

                          No, i co? Gwałt niech się gwałtem odciska, a słowo słowem. W odpowiedzi na swoje złe i głupie słowa panna dostaje - no co dostaje, słowa! I niby jakim cudem słowa odpowiadających miałyby mieć jakąś magiczną moc sprawczą, a słowa założycielki wątku wręcz przeciwnie, to już "tylko" słowa?


                          > > Nie słyszałam o wielu przypadkach, kiedy to czyjeś gadanie czy pisanie ko
                          > gokolw
                          > > iek by czegokolwiek nauczyło.
                          >
                          > No to warto by się zdecydować, czy to legendarne tłumaczenie dzieciom jest fakt
                          > ycznie jakąkolwiek metodą na cokolwiek smile
                          >
                          Dorosłego, no.

                          > A na serio - znasz określenie "podżeganie", prawda? To też tylko słowa. A parag
                          > rafy nawet są. Nie wszyscy lekceważą słowa.

                          Tak, tak. Znam też określenie "groźby karalne", i co, mam twierdzić, że stosuje je założycielka wątku w odniesieniu do swojego płoda? Bo niby dlaczego nie.
                          • falka32 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 17.08.11, 00:42
                            > A to zła motywacja?

                            No, w momencie, kiedy podważasz prawie że człowieczeństwo kogoś innego, to wypadałoby mieć więcej argumentów w zanadrzu.

                            > To bardzo dobra analogia, bo ani jedno, ani drugie nie istnieje w rzeczywistośc

                            Obawiam się, że się mylisz smile to nie jest fikcja literacka - tzn może teraz nie praktykuje sie tego w dosłownej formie, chociaż nie wiem, jak się dzisiaj ma ku klux klan, ale w niektórych krajach kamieniowanie za przewiny moralne ma się całkiem nieźle.

                            > No, i co? Gwałt niech się gwałtem odciska, a słowo słowem. W odpowiedzi na swoj
                            > e złe i głupie słowa panna dostaje - no co dostaje, słowa! I niby jakim cudem s
                            > łowa odpowiadających miałyby mieć jakąś magiczną moc sprawczą, a słowa założyci
                            > elki wątku wręcz przeciwnie, to już "tylko" słowa?

                            Joanku najdroższy, nie idź tą drogą, bo zaraz sama udowodnisz, że mąż zwracający sie do żony albo matka zwracająca się do dziecka per "ty pie..lona k..o, obyś się nigdy nie urodziła!" używa tylko słów, więc nie ma powodu do niepokoju, o ile nie przechodzi do czynów.

                            > Tak, tak. Znam też określenie "groźby karalne", i co, mam twierdzić, że stosuje
                            > je założycielka wątku w odniesieniu do swojego płoda? Bo niby dlaczego nie.

                            Ale zauważyłaś, że podżeganie też jest karalne? Z jakiegoś powodu? Chociaż to tylko slowa?
                            • joanekjoanek Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 17.08.11, 02:10
                              falka32 napisała:

                              > No, w momencie, kiedy podważasz prawie że człowieczeństwo kogoś innego, to wypa
                              > dałoby mieć więcej argumentów w zanadrzu.

                              Co robię???
                              Podważam człowieczeństwo, wywożę na taczce, obrzucam gównem, wieszam, kamienuję... co to za sformułowania w ogóle są, co to za oskarżenia? Przypominam Ci, że poruszamy się w rzeczywistości forumowej rozmowy między ludźmi, bo chyba wyfrunęłaś z niej dawno gdzieś w otchłanie piekielne jakieś.

                              > w niektórych krajach kamieniowanie za przewiny moralne ma się
                              > całkiem nieźle.

                              ale tu, tu i teraz do niczego takiego nie dochodzi. Ludzie rozmawiają. Są złośliwi, wyrażają się czasem gorzko i nieprzyjemnie, i to w zasadzie wszystkie straszliwości, które nas tutaj otaczają. Poza tym ludzie siedzą w wygodnych fotelach i nic nikomu złego nie robią. Naprawdę!

                              > tylko slowa?

                              Tu się uparcie chyba nie rozumiemy.
                              Ja nie usiłuję podważać istotności słów w_ogóle_i_we_wszechświecie_ludzkich_relacji. Nie rozumiem tylko, dlaczego akurat w takiej rozmowie przypisujesz ZEROWE znaczenie słowom "zwolenników kar fizycznych" (chociaż to oni przekuwają swoje groźby w czyny i biją te dzieci!), a za to wyolbrzymiasz wręcz karykaturalnie znaczenie słów przeciwników takich kar (chociaż oni tylko mówią, i to w tym wątku akurat wcale nie agresywnie, raczej właśnie złośliwie-i-celnie przeważa). Dopatruję się złej woli w takim pomieszaniu proporcji, i w dorabianiu obrończyniom dzieci gęby Ku-Klux-Klanu.
                              • falka32 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 17.08.11, 11:49
                                Dobra, Joanek. Ja inną wagę przywiązuję do słów, niż ty. O ile wiem, nie jestem w tym odosobniona, dlatego na forach obowiązuje netykieta a pewne wpisy są kasowane, chociaż to tylko przecież taka forumowa przepychanka. Bo co komu szkodzi, że ktoś nabija się ze śmierci Amy Winehouse albo Zimnego Lecha? To tylko słowa a pomimo to sporo osób nazwie to okrucieństwem czy sk.rwysyństwem.

                                chociaż oni tylko mówią, i to w tym wąt
                                > ku akurat wcale nie agresywnie, raczej właśnie złośliwie-i-celnie przeważa

                                To jest twoja opinia, zaś moja jest taka, jak napisałam na początku - mało znam równie agresywnych, bezlitosnych słownie, nietolerancyjnych i fanatycznych osób, niż obrońcy dzieci przed klapsami/karmieniem butelką/samodzielnym zasypianiem i innymi aspektami wychowania w bliskości. Zapewniam cię, że istnieją i wypowiadają się na głos nie tylko w internecie. Ten wątek nie jest wyjątkiem a wypowiedzi tych nie odbieram jako złośliwie celne, tylko jako atakujące i agresywne (w dodatku przy pomocy wytartych argumentów i wyzwisk), pojawiły się od razu w pełnej krasie na najlżejszy bodziec wywoławczy (proste hasło, pogląd, żadnego bitego dziecka na razie nie ma na horyzoncie, zauważ!) i niczym się nie różnią, jeżeli chodzi o celność czy błyskotliwość, od najlepszych kawałków produkowanych przez faszystów laktacyjnych. Ja jestem osobiście przerażona tym, jaki wzorzec zachowania takie osoby przekażą swoim dzieciom i jak wiele przyzwolenia na agresję (byle była w imię jakiejkolwiek idei). Bo nie wierzę, że przed dziećmi da się ukryć prawdziwe emocje, jakie targają matką.
    • marychna31 Dobra rada 16.08.11, 18:32
      Jeśli masz taka potrzebę, żeby kogoś bić to zapisz się na jakiś boks albo inne sporty walki, gdzie dobiorą ci przeciwnika adekwatnie do wieku i wagi.
      Życzliwa marychna
    • cherry.coke Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 18:34
      Mozesz zaczac brzuch oklepywac juz teraz, tak dla wprawy. Niech sie przyzwyczaja - jak zawierzga, to w ucho!
    • lafiorka2 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 18:36
      Nie,no ja też nie mówiłam do brzucha,nie rozmawiałam z brzuchem.Może parę razy mi się zdarzyło w pierwszej ciąży,ale głupio się czułam.
      Chociaż ciąże wspominam bardzo miło,oprócz trudów przewracania się w nocy w łóżku na drugi bokwink
      Ale nie uważam,że ktoś nie rozmawiający z brzuchem jest innywink
    • kawka74 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 19:28
      > Będę wyrodną matką?

      Uj wie, że tak powiem, i mało kogo to obchodzi, z wyjątkiem Twojego dziecka. To ono wystawi Ci laurkę, nie forumki.
      Ale pod butą i nonszalancją widać sporo strachu.
      • gazeta_mi_placi Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 20:41
        Większość dzieci z naszego pokolenia lub nieco starszego dostawała klapsy (niektóre też zasłużone lanie paskiem jako kara, nie mylić z katowaniem) i jakoś mamy się dobrze.
        • wuika Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 20:56
          Lanie paskiem w żadnym wypadku nie jest katowaniem. Nie wiem w takim razie, co podpada pod katowanie. Podduszanie? Podtapianie? Nie dawanie jedzenia przez 3 dni? Okładanie nerek sznurkiem od żelazka?
        • nanuk24 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 21:12
          no nie wiem czy nie zaszkodzil ci klaps...
          moze przez te klapsy ci nie urosl...
        • marychna31 Najlepsza antyreklama dla bicia 17.08.11, 23:21

          Jak ktoś chce wychować dziecko na takiego gazetkę to nich je leje...
    • rosapulchra-0 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 19:32
      No i co w związku z tym? Mamy ci za to kupić kwiaty?? suspicious
    • miska_malcova Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 19:38
      krolowa_kier napisała:

      > Będę wyrodną matką?

      nieeee, masz suwaczek... jest nadzieja... big_grin
    • triss_merigold6 Re: Nie gadam do brzucha, jestem dziwna? 16.08.11, 20:04
      Jest duża szansa, że Ci przejdzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka