Dodaj do ulubionych

okredytowana wyprawka szkolna...

27.08.11, 11:20

Oglądam reklamy banków, słucham wyborczych sloganów i co mnie zafrapowało ostatnio to "kredyt na wyprawkę"- czy ktoś tutaj zwariował czy tez wprost przeciwnie- sprtyna akcja nakręcająca koniunkturę?
Naprawdę to jest tak, że na wyprawkę trzeba brać kredyt? Że nie ma innych dróg?
Czy też mając taką możliwość zamiast kombinowania- co gdzie taniej mogę kupić, od kogo kupić używane podręczniki( a można- moja kumpelka której syn chodzi do tej samej szkoły co mój syn, odkupiła od nas wiekszośc podreczników, bo sa te same), lecimy do tego banku i pożyczamy pieniądze, które spłacać będziemy musieli przez nastepne pół roku? I po co? Po to, aby dzieciak miał fajniejsze gumki do ścierania czy bardziej odlotowy piórnik?

Czy też to banki korzystają na naszej chęci do pożyczania zamiast do oszczędzania a wiadomo, że jak się pozyczyło na wakacje to i pozyczy się na powrót do rzeczywistości i tak to koło się kręci...

Czy więc branie kredytu na wyprawkę to znak, że nam tak źle czy też tak dobrze, że nie obawiamy się dokoptowac kolejnego kredytu do posiadanego zestawu na mieszkanie, auto itp., itd...?

Jakie jest Wasze zdanie w tym temacie?
Obserwuj wątek
    • noname2002 Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 11:32
      No cóż, na wyprawkę i pierwsze szkolne opłaty w I klasie podstawówki wydałam 1000zł więc bardzo możliwe, że ludzie biorą na to kredyt. Używanych podręczników w pierwszych klasach nie można używać, bo to głównie ćwiczenia po których się pisze a komplet około 300zł kosztuje, do tego tornister i różne materiały, strój galowy, w niektórych szkołach mundurek, meble potrzebne do odrabiania lekcji i może się uzbierać niezła suma na wcale nie luksusowe rzeczy.
      • mama_kotula Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 11:39
        noname2002 napisała:

        > No cóż, na wyprawkę i pierwsze szkolne opłaty w I klasie podstawówki wydałam 10
        > 00zł więc bardzo możliwe, że ludzie biorą na to kredyt.

        Tak, ja się zgadzam, że wyprawka jest duzym wydatkiem, natomiast nie ogarniam tego, że ktoś pakuje się w kredyt z tej okazji. Chyba, że uznamy, iż kredyt wyprawkowy jest dla tych, którzy się nagle obudzili pod koniec sierpnia i zorientowali, że dziecko idzie do szkoły - to ma to sens.

        Jak człowiek musi wiązać koniec z końcem, to niestety musi tez bardziej myśleć i lepiej planować/organizować. W ciągu całego roku można trafić na wyprzedaże i okazje - szczególnie w temacie artykułów plastycznych. I zaraz pewnie pojawią się głosy, że jak ktoś musi wiazać koniec z końcem, to nie będzie miał w budżecie pieniędzy na kupienie kredek np. w lutym - ale to oznacza równiez, że na późniejszą spłatę kredytu też nie będzie miał.
        • andaba Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 11:50
          Ja kredytu bym nie brała, ale sądząc po kosztach, jakie samam ponoszę, to niewykluczam, że mniej zaradni rodzice kredyt mogą uznać za konieczny.
          Nie zawsze można używane - np u synów w gimnazjum zmienili niemal wszystko, a koszt kompletu to ok 600 zł. A gdzie przybory, plecaki, strój galowy, mundurek o ile jest... A jeszcze jak ktoś ma kilkoro w szkole? Ja mam w szkole czwórkę i na wyprawki odkładam już od stycznia...
          • verdana Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 11:59
            Wyprawka szkolna to nie pożar ani gradobicie. Wiadomo, ze pieniadze będą potrzebne, mozna na to zbierać cały rok. I jesli ktoś bierze kredyt, to niech nie tłumaczy, zę go nie stać na zebranie - bo go w takim razie w tym samym, albo nawet większym, bo oprocentowanei - nie stać bedzie na splate kredytu.
            • ciociacesia mozna sobie zbierac i 10 lat 27.08.11, 12:55
              ale jak w marcu zepsuje sie pralka, w czerwcu samochod a w sierpniu zachoruja wszyscy, to jakos te oszczednosci sie rozejda
              • mama_kotula Re: mozna sobie zbierac i 10 lat 27.08.11, 13:07
                ciociacesia napisała:
                > ale jak w marcu zepsuje sie pralka, w czerwcu samochod a w sierpniu zachoruja w
                > szyscy, to jakos te oszczednosci sie rozejda

                Aha - czyli wg ciebie kredyt "wyprawkowy" to jest wyłącznie rozwiązanie awaryjne kiedy oszczędności pójdą w cholerę? wink I że poza tym wszyscy oszczędzają cały rok i nagle wszystkim się wszystko sypie? taaa, oczywiście big_grinbig_grin

                Zastanawiam się, co w przypadku kiedy się w ogóle nie oszczędza, a w marcu zepsuje się pralka, w czerwcu samochóg a w sierpniu zachorują wszyscy. Dwa kredyty?


                Nota bene ja jestem nie tyle za oszczędzaniem na wrzesień, co za systematycznym kupowaniem i rozłożeniem wydatków w czasie. Co w połączeniu z wyprzedażami i promocjami jest mniej odczuwaln.e Kredki ołówkowe bambino to w przypadku 2 dzieci wydatek ok 40-50zł - ja kilka miesięcy temu zapłaciłam 20, bo akurat były w promocji. Kredki gliniane Bambino kupiłam po 0.99 za opakowanie (normalnie min. 4-5 zł). Podobnie zeszyty, ołówki, teczki papierowe.
                • wuika Re: mozna sobie zbierac i 10 lat 27.08.11, 16:28
                  Zakładasz, że ogół społeczeństwa jest wyedukowany ekonomicznie. Nie, nie jest suspicious
                • ciociacesia ee nie 27.08.11, 17:11
                  wiekszosc wlasnie nie potrafi oszczedzac. bo jakmaja to wydaja - jak nie maja bo idzie na rate kredytu to spokojnie przez pol roku czy rok 'odlozą'
                • pierwsze-wolne Re: mozna sobie zbierac i 10 lat 27.08.11, 20:31
                  Robię identycznie, w lipcu miałam skompletowaną wyprawkę - łącznie z książkami zamawianymi hurtem przez nauczycielkę...
        • wuika Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 16:27
          Zakładasz, że problemy finansowe / generalnie słaba kondycja finansowa to skutek niesamowitego pecha danej rodziny. A czasem wynika po prostu z nieumiejętnego gospodarowania dostępnymi środkami, itp. Ile znasz osób, które wiedząc, że idą święta i trzeba (nie zamierzam poruszać tematu pt. na święta wcale nie trzeba wydawać tyle kasy) mieć np. 500 zł, odkłada sobie po 50 miesięcznie? Ile się zerwie z choinki wink w grudniu i będą kombinować, skąd wziąć kasę, bo przecież to już? Nie twierdzę, że nie da się wygospodarować pieniędzy, nie twierdzę, że nie da się planować wydatków, ale to nadal jest umiejętność, którą nie wszyscy posiadają, a zakładania, że jest powszechna, jest bardzo optymistyczne, za to nieprawdziwe smile
        • policjawkrainieczarow Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 16:59
          > Tak, ja się zgadzam, że wyprawka jest duzym wydatkiem, natomiast nie ogarniam t
          > ego, że ktoś pakuje się w kredyt z tej okazji. Chyba, że uznamy, iż kredyt wypr
          > awkowy jest dla tych, którzy się nagle obudzili pod koniec sierpnia i zorientow
          > ali, że dziecko idzie do szkoły - to ma to sens.

          a ja ogarniam, bo w ciągu roku "przed" niekoniecznie wiadomo, ile dziecko d tego sierpnia urosnie (rozmiar ubran, butów), jakie sa szkolne regulacje wzgledem strojow, jakie podręczniki będzie potrzebowac, jak wyglada lista materialow do danej klasy, bo zdaje sie, ze szkoly moga sobie to dowolnie regulowac?, a poza tym chyba wlasnie najwiecej wyprzedazy i promocji na szkolne materialy jest w sierpniu, przynajmniej u mnie, wiec skladanie fantow w ciagu roku nie ma sensu. Oczywiscie jeszce wiecej sensu ma odkladanie na to kasy w ciagu roku na oprocentowanym koncie, bo wtedy bank placi rodzicowi procenty, a nie rodzic bankowi, ale szczegoly zaleza od tego, jaka jest konkretenie ta oferta kredytu (na ile procent itp).
          • mama_kotula Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 17:26
            Co do tzw. listy materiałów, można przewidzieć znaczną większość rzeczy (zeszyty, bloki, papier kolorowy, kredki, pisaki, naboje do pióra, itp.). I zaręczam ci, że da się to wszystko kupić w ciągu roku przy okazji codziennych zakupów - tak, aby w sierpniu do kupienia zostały mundurki i podręczniki.

            Co do wyprzedaży - to zależy, co się kupuje i gdzie się szuka; to, co teraz się odbywa w marketach, to pozorne promocje wink. W Tesco parę miesięcy temu udało mi się kupić teczki papierowe po 0.50/szt (kolorowe, w tej chwili w cenach "promocyjnych" 1.99/sztuka), w Biedronce kredki bambino za 1/4 ceny, podkładki na biurko też za jakieś grosze. O notesach do słówek za 0.01pln/szt (!!) nie wspomnę.

            Porównując ceny, które zapłaciłam wcześniej z cenami "promocyjnymi" teraz w marketach, tak na oko zaoszczędziłam przy dwójce dzieci jakieś 200zł. Inna rzecz, że kupowałam hurtowo, czyli np. 6 opakowań kredek, bo wiedziałam, że to na pewno zejdzie i będzie potrzebne.

            Więc zostają podręczniki i ubrania. W większości szkół publicznych nie obowiązują mundurki, dziecko chodzi do szkoły w tym, co nosi normalnie - ergo, i tak trzeba by było to kupić, niezaleznie od tego, czy dziecko idzie do szkoly czy nie Pozostaje strój na wf i buty na zmianę.

            Nadal obstaję przy twierdzeniu, że da się zaplanować i branie kredytu docelowo "na wyprawkę" nie ma większego sensu. Przynajmniej dla mnie.
            • policjawkrainieczarow Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 19:03
              mama_kotula napisała:

              > I zaręczam c
              > i, że da się to wszystko kupić w ciągu roku przy okazji codziennych zakupów

              alez ja nie jestem az tak glupia, zeby nie wiedziec, ze sie nie da, tylko nie widze sensu, zwlaszcza, ze fanty typu kredki w sklepach "od codziennych zakupow", owszem, sa, ale zazwyczaj drozsze od sklepow wyspecjalizowanych w materialach szkolno-biurowych. Po prostu u nas te promocje sa w sierpniu - oprocz zwyklych promocyjnych ofert w sklepach sa dni bez podatku na szkolne fanty oraz oferty typu znizka lub darmowa dostawa jesli sie kupuje przez internet taka wyprawke powyzej jakiejs tam kwoty i to wlasnie wtedy mozna poczynic najwiecej oszczednsci i jak widac im wiecej naraz sie kupi, tym bardziej sie oszczedzi. Kupujac po trosze przez caly rok mozna nie pamietac, co sie juz zakupilo, chyba, ze czlowiek ma zawsze przy sobie liste albo lubi sobie zaprzatac pamiec peirdolami typu "kredki bambino dwa pudelka kupilam juz na wyprzedazy 4 miesiace temu, a moze to byly cztery pudelka?", zeby nie kupic nic niepotrzebnego.
              tak czy inaczej, sens operacji zalezy nie od czyjegos stylu zakupow, tylko od dwoch czynnikow: strategii promocyjnej sklepow (u ciebie sa rozlozone na caly rok, u mnie nie i byc moze w paru inych miejscach rowniez nie) i oferty kredytowej (jesli ona jest typu "0% przez pierwsze pol roku", to IMO warto, zeby kupic naraz wiecej, byc moze nawet od razu na przyszly rok, pod warunkiem, ze sie ma zelazna dyscypline i umie ocenic, czy sie splaci calosc przez to pol roku. jelsi od poczatku jest oprocentowana, to lepiej pozyczyc od dziadkow wink jesli sie nie ma, a na przyszlosc oszczedzac na wyprawke).

              > Więc zostają podręczniki i ubrania.

              no ale to jest wlasnie chyba najwiekszy koszt, nie? nikt nie bedzie bral kredytu na olowki.
              • kropkacom Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 19:11
                Tez w sumie nie ogarniam o chodzi z tymi kredkami big_grin Przybory piśmiennicze, bloki, zeszyty można dzisiaj kupić tanio. Oczywiscie można i drogo. A to akurat fakt, że im bliżej do rozpoczęcia szkoły tym więcej promocji.

                > no ale to jest wlasnie chyba najwiekszy koszt, nie? nikt nie bedzie bral kredyt
                > u na olowki.
              • mama_kotula Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 19:51
                Cytat
                alez ja nie jestem az tak glupia, zeby nie wiedziec, ze sie nie da, tylko nie widze sensu, zwlaszcza, ze fanty typu kredki w sklepach "od codziennych zakupow", owszem, sa, ale zazwyczaj drozsze od sklepow wyspecjalizowanych w materialach szkolno-biurowych.


                Zważywszy, że codzienne zakupy robię w tesco i biedronce zapewniam cię, że - nie, nie są.
                Ja cały czas piszę o PROMOCJACH. I wyprzedażach. A nie o zwyczajnej ofercie pt. w naszym warzywniaku pod blokiem mamy również kredki i zeszyty. O tym, co niżej pisała Figrut. O tym, że tesco robi promocję na plastelinę np. w marcu - idę zrobić zakupy w temacie żarcia, widzę groszową promocję na plastelinę/kredki/zeszyty - wiem, że będę potrzebować -> kupuję, w domu odkreślam z listy. Na litość, lista wyprawkowa nie ma 5 stron, ma ok. 20 punktów, tego nie trzeba specjalnie "spamiętywać".

                I hipermarkety z reguły promocje mają rozłożone przez cały rok, a w sierpniowej akcji "witaj szkoło" wyzbywają się najgorszego gówna pt. powysychane pisaki i farby, lejące długopisy, połamane ołówki - bo wtedy ludzie się rzucają i kupują wszystko jak leci. Często po cenach wyższych niż regularne marketowe.

                Cytat
                Kupujac po
                > trosze przez caly rok mozna nie pamietac, co sie juz zakupilo, chyba, ze czlowi
                > ek ma zawsze przy sobie liste albo lubi sobie zaprzatac pamiec peirdolami typu
                > "kredki bambino dwa pudelka kupilam juz na wyprzedazy 4 miesiac


                Cholera, to ja widać dziwna jestem, bo pamiętałam. W lipcu zrobiłam sobie wydruk z listy którą dostałam mailem ze szkoły i wykreśliłam wszystko, co miałam już kupione, resztę dokupiłam jednego dnia.

                Oraz piszesz, że sens zalezy nie od stylu kupowania, tylko od strategii promocyjnej i oferty kredytowej. Nie zgadzam się. Od stylu kupowania i umiejętności przewidywania również. Plus, rozłożenie wydatków na cały rok mniej "boli" - mniej obciążające dla budżetu jest wydanie raz w miesiącu 15-20-30zł, niż jednorazowe spłukanie się z 200. Bo dodatkowy, nadprogramowy koszt rzędu 20zł łatwiej pokryć w skali miesiąca (rozmyć w innych wydatkach, odpuścić sobie 2 paczki papierosów tongue_out), niż dodatkowy nadprogramowy koszt 200zł.
                • policjawkrainieczarow Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 20:17
                  > Zważywszy, że codzienne zakupy robię w tesco i biedronce zapewniam cię, że - ni
                  > e, nie są.

                  no patrz, a u mnie jest inaczej. napisalam: to zalezy od sklepu i jego oferty promocyjnej - sa sytuacje, gdzie twoja strategia sie sprawdza, sa sytuacje, gdzie nie (bo ja cie moge zapewnic, ze w moich sklepach, owszem, są dobre promocje sensownych artykulow w sierpniu, a wciągu roku szkolnego nastawiają się na inne produkty i oferta przyborów jest badziewiasta. Tyle, że nie próbuje cię zapewnic, że w twoim sklepie jest tak, jak w moim. Po prostu sa ludzie, dla ktorych taka oferta kredytu będzie miala ręce i nogi W ZALEŻNOŚCI OD OFERTY SKLEPOWEJ, sa ludzie, dla ktorych nie, i tyle.

                  > I hipermarkety z reguły promocje mają rozłożone przez cały rok, a w sierpniowej
                  > akcji "witaj szkoło" wyzbywają się najgorszego gówna pt. powysychane pisaki i
                  > farby, lejące długopisy, połamane ołówki - bo wtedy ludzie się rzucają i kupują
                  > wszystko jak leci. Często po cenach wyższych niż regularne marketowe.

                  a no widzisz, widocznie mam inne hipermarkety. te moje (do których nawiasem mówiąc nie chodze często, bo uważam to za stratę czasu) raczej mają w bieżącej ofercie to, co jest ludziom aktualnie potrzebne i właśnie na przykład w zimie wybór "kredek szkolnych" jest tam dość ograniczony, bo są zawalone ofertą świąteczną. Owszem, mozna COS TAM wtedy uskrobac taniej, ale nie na zasadzie "kompletowania wyprawki", tylko wlasnie wygrzebania czegos w koszach z produktami typu 'zostalo nam i nie chce nam sie z tym pie...c, wiec bierzcie za 10% ceny" i raczej rzadko jest to akurat to, co jest potrzebne. Pod koniec sierpnia w hipermarkecie plecakow szkolnych zostają gora dwa modele, uniformy zostają te niesprzedane, czyli białe koszulki dla rodziców - masochistów itd.

                  > Nie zgadzam się. Od stylu kupowania i umiejętności pr
                  > zewidywania również.

                  no i czyjeś przewidywanie może zakladac: moja karta kredytowa zawsze w sierpniu daje ładnych parę procent bonusow na zakupy szkolne (a w lipcu na benzyne i hotele, a w pazdzierniku na kino i ksiazki i tak dalej), ksiegarnia internetowa zawsze daje upust i darmowy dowoz do domu przy zakupach powyzej okreslonej kwoty, wiec skrobanie "kredka tu, kredka tam" owszem, pozwala latwiej wcisnac te zakupy w budzet, ale niekoniecznie jest oszczednoscia.

                  > Plus, rozłożenie wydatków na cały rok mniej "boli" - mniej
                  > obciążające dla budżetu jest wydanie raz w miesiącu 15-20-30zł, niż jednorazow
                  > e spłukanie się z 200.

                  no i widzisz, kogoś splacanei kredytu po 20-30 zł może tak samo mniej boleć jak ciebie kupowanie "na zapas".

                  > Cholera, to ja widać dziwna jestem, bo pamiętałam.

                  nei wiem, czy jestes dziwna, kazdy ma swoje systemy, po prostu twój niekoniecznie musi byc najlepszy dla wszystkich innych. Kto inny będzie wolał odkladac codziennie drobne z zakupów do skarbonki i kupic wszystko naraz, zamiast wydawac je na kredki, tyle.
                  • mama_kotula Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 21:56
                    Cytat
                    no i widzisz, kogoś splacanei kredytu po 20-30 zł może tak samo mniej boleć jak ciebie kupowanie "na zapas".


                    No chwila. Najpierw jest mowa o astronomicznej kwocie za wyprawkę, na którą trzeba wziąć kredyt, bo, cytuję "nie kazdy jest w stanie wysupłać 500zł jednorazowo". Ok - liczmy zatem podręczniki 400zł, reszta wyprawki 200, niech kwota kredytu będzie 600. Przy założeniu, że bierze się go na pół roku, rata będzie wynosić ponad 100zł - to o jakich 20-30/miesiąc my tu mówimy?
                    Przy kredytowaniu rocznym, rata wyniesie 50-60zł - po czym tadaaam, przychodzi następny sierpień i bierzemy następny kredyt?
                    • policjawkrainieczarow Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 22:28
                      > No chwila. Najpierw jest mowa o astronomicznej kwocie za wyprawkę, na którą trz
                      > eba wziąć kredyt, bo, cytuję "nie kazdy jest w stanie wysupłać 500zł jednorazow
                      > o".

                      hmmmm o oszczędnościach typu 200 zl w skali roku, ktore można osiągnąć, kupując fanty po 20 zł (zamiast brac kredyt), to pisałas ty, więc się do tych kwot odniosłam. Z tego, co rozumiem, wyprawka do szkoły potrafi kosztowac i ponad 1000 zł (zalezy od szkoły, podstawy programowej, ilości dzieci itp), więc komus stojącemu przed takim wydatkiem te plasteliny po 1,99 (na wior plastelina i bambino komus, kto ma dzieci w wieku gimnazjalnym?) to i tak nie pomoze.
                      • mama_kotula Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 22:46
                        Ok, bo dyskusja robi się akademicka.

                        Może tak podsumuję: ja po prostu nie kumam kredytów tzw. celowych - kredytu na święta, na wyprawkę, na wakacje - które przeważnie dotyczą niewielkich kwot (do 1000zł), a których w większości przypadków można uniknąć.
                        Do tego nie kumam miauczenia _pod koniec sierpnia_, że posłanie dziecka do szkoły taaakie drogie że masakra - no tanie nie jest, ale budzić się w sierpniu i nagle orientować się, że trzeba wydać 600 zł?? No halo.

                        Być może inaczej do tego podchodzę, pracując na zasadzie "w tym miesiącu mam 10 tysięcy, w następnym prawdopodobnie około 15, ale nie wiem, czy za 2 miesiące nie będę mieć tylko trzech" - to uczy rozkładania wydatków w czasie i oszczędzania, planowania, inaczej, niż przy stałej pensji równej X, co by nie lądować z ręką w nocniku i dwucyfrową sumą na koncie.

                        I być może jest tak, jak mówi Wuika - przeciętny ludź planować nie potrafi, ekonomicznie myśleć też nie bardzo. I taki kredyt wydaje mu się gwiazdką z nieba, bo dostaje pieniądze do łapki i może je wydać, ergo - nie martwi się o nic, martwić się będzie potem, jak trzeba będzie spłacać.
                        Problem się robi, jak się popada w spiralę - tu kredyt na wyprawkę, potem drugi na święta, potem kolejny na spłatę dwóch poprzednich i jeszcze jeden na telewizor plazmowy, bo Kowalscy mają tongue_out, w międzyczasie pożyczka w Skoku na życie, bo nie starcza na życie w związku ze spłatą tamtych kredytów, a na koniec jest płacz i bieg do banku po kredyt konsolidacyjny, którego się nie spłaca, bo nie ma z czego.
                        • policjawkrainieczarow Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 23:56
                          > I być może jest tak, jak mówi Wuika - przeciętny ludź planować nie potrafi, eko
                          > nomicznie myśleć też nie bardzo.

                          no przeciez na tym się zasadza cała machina promocyjna banków big_grin
                          co do kredytów celowych - bank chyba nie sprawdza, na co one poszły, więc to czysty marketing jest? jakkolwiek bywaja i takie oferty, ze jeśli w okreslnych dniach (sierpień własnie) zakupię przy pomocy okreslonej karty kredytowej produkty wyprawkowe (włącznie z oprogramowaniem czy upgradem kompa) - a to, czy sie kwalifikuja na wyprawkę, to jakoś wynika z kodu produktu - to dostaję 5% z powrotem.

                          w każdym razie, co do celowości nie mam zdania, dopóki nie poznam wszystkich warunków (a czytanie small print to moje małe hobby), zazwyczaj w takich ofertach jest tak, że oni kuszą zerowym lub bardzo niskim oprocentowaniem plus punktami, które można zamienić na kasę etc., z tym, że jak się nie spłaci w odpowiednim terminie, to z kredytu typu 0% odsetek i 5% cash back robi się monster o oprocentowaniu 19%. I oni liczą na to, ze wystarczajaca ilosc ludzi zaszaleje, zeby nabic wiesza ilosc punktow, a potem sie zlapie na to, ze nie splaci w tym promocyjnym terminie, ze moga sobie pozwolic na rozdanie tych bonusow, bo im sie zwroca z nawiazka. Dla ludzi zdyscyplinowanych to jest sposob na dodatkowe oszczednosci nie gorszy niz plastelina w promocji, ale banki dobrze wiedza, ze tych zdyscyplinowanych nie ma az tylu. A gdyby sie to zmienilo, to banki by znalazly inny slaby punkt wystepujacy u wystarczajacej ilosci konsumentow, zeby sobei na nich pouzywac. Oni maja ogromna wiedze o swoich klientach i ich przyzwyczajeniach i slabostkach.
    • kropkacom Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 11:57
      > Czy więc branie kredytu na wyprawkę to znak, że nam tak źle czy też tak dobrze,
      > że nie obawiamy się dokoptowac kolejnego kredytu do posiadanego zestawu na mie
      > szkanie, auto itp., itd...?

      Myślę, że obie wersje są dobre smile

      Mnie nie rujnuje wyprawka bo dużo daje od siebie szkoła. Raczej te comiesięczne opłaty są odczuwalne: 2x obiad, świetlica, basen, jakieś kółko zainteresowań.

      Mnie trochę przerażają te ceny podręczników dla starszych uczniów w Polsce. Ba, nawet dla młodszych. Do tego mundurek czy strój galowy tongue_out, jakieś stroje na ćwiczenia, buty. Fakt, można zaoszczędzić czy kupować wcześniej. Za chwilę dojdzie kupienie kurtek zimowych, butów na śnieg. I się kręci.
      • gryzelda71 Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 12:50
        Za chwilę dojdzi
        > e kupienie kurtek zimowych, butów na śnieg. I się kręci.

        No tak,kurtki zimowe nie byłyby potrzebne,gdyby dzieciak do szkoły nie chodziłwink
        Plecaki,piórniki,worki i obuwie do chodzenie po szkole można taniej i drożej.Nie dziwne,jak ktoś na sam plecak wydaje 3 setki,że wyprawka osiągnie zawrotne sumy.No ale zawsze sądziłam,że jak mam to i tysiaka mogę wydać,a tu ktoś nie ma i potem ździwko.
        Mnie najbardziej wkurzają podręczniki.Ot po dwóch latach nauczania z polskiego i chemii weszła nowa podstawa programowa.Książek nie sprzedam już.
      • wuika Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 16:30
        Zestaw do gimnazjum dla mojego brata kosztuje jakieś 6 stów. Odkupić można jakąś połowę, gdzie ceny podręczników wtedy wynoszą też około połowy, daje to zawrotną oszczędność w kwocie 150 zł. Zawsze to coś, ale nadal koszty są jakieś chore.
        • przeciwcialo Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 20:11
          Uzywany komplet do gimnazjum to stówa plus druga pójdzie na ksiązki do jezyków i parę zesztyów. Tyle kosztuje gimnazjalista mnie. Białej bluzki i tenisówek nie wliczam do kosztów szkoły bo i tak musi je miec. Plecak działa koeljny chyba czwarty rok, podobnie piórnik. Kupione za kilkadziesiąt złotych polskiej firmy, uniwersalna kolorystyka, dobre wykonanie.
          Dwoje w podstawówce juz drożej ale erozłozyłam to w czasie. Kredyt na wypawke to dla naiwnych chyba.
          • wuika Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 20:32
            Widocznie brat trafił do pechowego gimnazjum wink
    • e_r_i_n Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 12:21
      Kredyty są dla ludzi, ale kredyt na wyprawkę to dla mnie nieporozumienie.
      To nie jest wydatek, którego się nie planuje i nie można rozłożyć w czasie.
    • sadosia75 Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 12:27
      Znam typ kobiety, która jest ciągle na jakimś kredycie. Są typy na wiecznej diecie a ona jest na wiecznym kredycie.
      Ostatnio kupiła na kredyt plazmę do domu bo syn powiedział, że koledzy się z niego śmieją bo ma stary telewizor.
      Kolejny kredyt tysiąc złotych bo jej 22 letnia córka zażyczyłą sobie remont w wynajmowanym pokoju.
      Średnia córka gra na gitarze. Mamusia znowu biegnie po kredyt bo gitara córeczce już się nie podoba.
      Do dziś spłaca kredyt zaciągniety na komunię dziecka choć dziecko ma już 14 lat.

      I serio nie dziwi mnie to, że ludzie biorą kredyty na wszystko na co się da. i jeśli by był kredyt na papier toaletowy to też by brali. widocznie to taki typ człowieka. wieczny kredytobiorca.
    • figrut Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 12:50
      Takie kredyty są dla tych, którzy lubią sobie zaszaleć na krótko, a później stękać i biedować bo nie sądzę, aby ktoś w miarę dobrze sytuowany porwał się na taki kredyt. Mam bardzo mały dochód jak na forumowe standardy i wyprawkę kompletuję w ciągu roku, właśnie jak ktoś wyżej napisał, na wyprzedażach i promocjach. Książki i mundurek to niestety wydatek największy i tu się muszę spiąć - ponad 600zł. , to połowa mojej wypłaty - ale kredytu bym na to nie wzięła, bo lubię mieć czyste konto. Nie wzięłabym również kredytu na wakacje, telewizor, komputer i inne dobra, które nie są dla mnie niezbędne.
    • echtom Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 14:33
      Wyprawkę kompletowałam, zaciskając we wrześniu pasa - po prostu nie planowałam w tym miesiącu żadnych innych wydatków. Zgadzam się też, że można zbierać przez cały rok i wybierać tańsze rzeczy poza obowiązkowymi podręcznikami i ćwiczeniami. Ogólnie branie kredytu na taki cel wydaje mi się mało rozsądne.
    • wieslawawie Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 16:23
      Mnie w tym roku wysyłka 2 dzieci do szkoły kosztowała niewiele. Książki dla starszego z kiermaszu w szkole ok 60zł, angielski w zeszłym roku w kwietniu więc do końca 6 klasy starczy . Po starszym zostawiłam rok książki dla młodszego ( może używać tych samych), więc dla obydwóch ćwiczenia ,bo uzupełnialne więc zawsze nowe. Farby ,pastele jeszcze żywe z zeszłego roku, więc tylko bloki. Na plecaki dostali pod choinkę kasę i ją zostawili na takie jakie chcieli ,firmowe trochę dołożyliśmy.Po sprawdzeniu biurek okazało się że drzemie tam całkiem spory zapas zeszytów ,więc do dokupienia tylko okładki. WF stroje z zeszłego roku są dobre i o dziwo halówki na początek też dobre ,może październik lub listopad.Ale to już po opłatach na PZU i inne,więc bez problemu.
    • wuika Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 16:23
      Jak masz do dokupienia dwie paczki kredek, nowe kapcie i ew. książki, z czego połowę możesz odkupić / dostać od kogoś, to spoko, bo 200 zł to można jakoś uzbierać i bez kredytu. Jeśli ktoś musi do szkoły kupić wszystko - strój sportowy, galowy, tornister, zestaw książek (np. 300 - 600 zł + język), przybory, materiały plastyczne, to potrafi wyjść nie 200 zł, a 1000 zł od dziecka, a to są już kwoty, które nie są osiągalne na 'już' w niektórych rodzinach. Znam osoby, które żyją od pierwszego do pierwszego, gdzie odłożenie 100-200zł miesięcznie to wielki sukces, zdarzający się kilka razy w roku. Oni nie wyskoczą z 500-1000zł w sierpniu / wrześniu, bo się szkoła zaczyna.
      I tak, oczywiście, jak to fajnie by było, gdyby to nie była konieczność smile Gdyby każda rodzina po prostu z zaoszczędzonych / aktualnych pieniędzy mogła tak po prostu kupić wyprawkę. Ale przecież kredyty - chwilówki, providenty i inne tego typu podmioty jednak klientów mają, co oznacza, że bardzo często wysupłanie nagłe kilkuset zł jest poza zasięgiem konkretnej rodziny.
      • verdana Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 17:28
        Nie mogą odłozyć ani grosza, ale kredyt będa mogli splacać? Hm...
        • mama_kotula Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 17:33
          verdana napisała:
          > Nie mogą odłozyć ani grosza, ale kredyt będa mogli splacać? Hm...

          No bo niby łatwiej jest zapłacić ratę kredytu niż pilnować się w ramach samodyscypliny aby nie ruszać pieniędzy na koncie. Niemniej to mnie nie przekonuje. Jak nie ma na żarcie, to się nie spłaca kredytu, nie płaci rachunków itp.
      • mama_kotula Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 17:32
        Cytat
        Znam osoby, które żyją od pierwszego do pierwszego, gdzie odłożenie 100-200zł miesięcznie to wielki sukces, zdarzający się kilka razy w roku. Oni nie wyskoczą z 500-1000zł w sierpniu / wrześniu, bo się szkoła zaczyna.


        Zatem wezmą kredyt na 1000zł, który będa spłacać po 100zł przez następne 12 miesięcy. I spłacą go, albo nie, bo, cytuję "odłożenie 100-200zł miesięcznie to wielki sukces". W następnym roku wezmą kolejny kredyt. I tak do us..anej śmierci?
        • kali_pso Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 17:38

          Ale Wuika juz to napisała wyżej...kultura ekonomiczna nie jest wysokawinkp
        • wuika Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 19:29
          Czy ja napisałam, że to ma sens? Naprawdę wychodzicie z błędnego założenia - że ludzie, którzy biorą szybkie kredyty, bądź takie na kwoty typu 1000 - 2000zł są niebywale wyedukowani ekonomicznie. Nie, nie są, bo takie kredyty nigdy przenigdy się nie opłacają. I gdyby myśleli trochę wcześniej, to przyszłą ratę odkładaliby przez jakiś tam czas, żeby nie ponosić dodatkowych kosztów. Ale wystarczy iść na forum "Oszczędzanie", gdzie niektórym ludziom naprawdę poważne kłopoty finansowe i niemożliwość kupienia jedzenia, czy zrobienia podstawowych opłat uświadamia, że bilans domowy to coś, co warto robić, że dobrze się orientować w wydatkach i mieć jakiekolwiek pojęcie nt. tego, ile będzie potrzebnych pieniędzy za miesiąc, pół roku czy rok.
      • kali_pso Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 17:37

        Ok,, ale są jeszcze akcje, w których można uzyskac wsparcie na wyprawkę skoro rodzina naprawdę biedna...poza tym, zastanawia mnie jedno- oszczędzanie- NIE, kupowanie na raty( zeszyty w czerwcu, kredki w lipcu)- NIE, ale pieniądze na spłatę kredytu zaciagniętego wcale nie w banku- zawsze się znajdą.

        Znam tez takich, owszem - zapętlone życie między Skokiem a kolejnym Providentem...
        • mama_kotula Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 17:40
          Cytat
          Znam tez takich, owszem - zapętlone życie między Skokiem a kolejnym Providentem...


          I przeważnie nie są zbyt lotni ani chętni do pracy czy jakiegokolwiek działania. Przynajmniej ci pożyczkowicze, których ja znam.
      • figrut Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 18:27
        Znam osoby, które
        > żyją od pierwszego do pierwszego, gdzie odłożenie 100-200zł miesięcznie to wie
        > lki sukces, zdarzający się kilka razy w roku. Oni nie wyskoczą z 500-1000zł w s
        > ierpniu / wrześniu, bo się szkoła zaczyna.
        To kupuje się w ciągu roku na promocjach. Ja np. mam 10 pudełek plasteliny za 6 zł., a nie mam samej plasteliny w tak śmiesznej cenie, tylko jeszcze farby plakatowe w słoiczkach - zestaw 1,99zł. (w Tesco jakoś tak przy końcu roku szkolnego kupiłam) i wiele innych. Jestem z grupy tych, którzy podobno muszą wiązać koniec z końcem i nie dają rady nic odłożyć. Odkładam prawie co miesiąc po za wakacjami na które pojechałam z dziećmi, utrzymuję samochód i płacę ubezpieczenie za dom. Ludzie są różni. Wczoraj i dziś dzwoniła do mnie znajoma, która wraz z mężem ma miesięcznie 2800-3000zł. do rozdysponowania (znam ich zarobki). Wypłata 10, a ona już nie ma nawet na bilet autobusowy i podpaski (pożycz 50zł. dziesiątego ci oddam). Moja bratowa ma 1700zł. na 3 osoby i nie musi pożyczać nigdy. Znam też małżeństwo, w którym wzięli 3 pożyczki u providenta, a argumentacja była "bo za co mieliśmy żyć ?". Ludzie są różni. Jedni wezmą kredyt typu "na święta, wyprawkę", inni będą tak planować swoje maleńkie dochody, aby kupić wszystko bez zadłużenia.
        • kub-ma Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 18:55
          Dokładnie.
          Ludzie są różni, ale mają zdolność przewidywania i wiedzą, że dziecko do szkoły idzie i co mniej więcej będzie potrzebne. Nie trzeba tej wyprawki kompletować w sierpniu. Można dużo, dużo wcześniej i za mniejsze pieniądze.
          • kasia111177 Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 19:14
            Mam gimanzjalistę i przedszkolaka na staniesmile Starszemu książki kupiłam w sierniu, nowe, korzystając z fajnego rabatu w ksiegarni. Zapłaciłam 400 zł, dodatkowo zeszyty i przybory do piórnika - jakieś 100 zł, nie powiem dokładnie ile, bo kupowałam to przy okazji zakupów w markecie. Czyli w sierpniu kosztował mnie 500 zł.
            Nie chciał nowego plecaka, ani piórnika - w zeszłym roku poszaleliśmy i kupiliśmy rzeczy dobrej jakości - po upraniu nie wygladają na używane.
            Zostały mi jeszcze kapcie i ksiązki do jezyków obcych - przeczuwam, że jakieś 200 zł. Te pieniądze wydam we wrześniu, bo wtedy też dostaniemy wytyczne odnośnie tych książek. Wtedy też kupię młodszemu przedszkolną wyprawkę - artykuły plastyczne, kapcie, piżama - razem. maks. 170 zł. Czyli wydatek rzedu 370 zł. Razem 870 - rołożone na dwa miesiące. Nie są to kwoty, które by trzeba kredytować. I nie znam nikogo, kto by taki kredyt brał.
            A nie wliczam do wyprawki ubrań, kurtek, etc. jak ktoś słusznie zauważył ich posiadanie nie jest zależne od faktu bycia uczniem/przedszkolakiem. Podobnie meble w pokoju.
          • wuika Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 19:30
            kub-ma napisała:

            > Dokładnie.
            > Ludzie są różni, ale mają zdolność przewidywania i wiedzą, że dziecko do szkoły
            > idzie i co mniej więcej będzie potrzebne.

            Aha, całe polskie społeczeństwo takie mądre i przewidujące wink
        • kropkacom Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 19:04
          Widzisz figrut, jesteś przypadkiem na który na forum mówi się: to niemożliwe, że można mając taką sumę pieniędzy godnie żyć.
    • lola211 Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 22:15
      Przeciez to nic innego jak chwyt marketingowy.
      Bank nie wnika,na co pieniadze z kredytu pojda, prawda?
      Po prostu -idzie wrzesien, dzieci do szkoly, rodzice musza cos tam kupic- no to zaoferujmy kredyt "na wyprawke".A w grudniu na swieta,a w czerwcu na wakacje.Itd.
      Tak sie robi marketingowe akcje, co pozytywne to to, ze te kredyty maja promocyjne %, wiec mozna taniej niz normalnie pozyczyc kase.Poza tym wzbudza sie w ludziach potrzebe zaciagniecia kredytu-skoro bank daja kase na wyprawke, to czemu nie skorzystac?
      To jest oferta dla ludzi, ktorzy z kredytów korzystaja.Tak samo mnie to dziwi jak np zaciaganie kredytu na 12 letnie auto.A takich kredytobiorców jest multum.No i ok, skoro chca brac kredyty- niech biora,widac maja inne podejscie do finansow.



      Ja nie oszczedzam przez rok ani wczesniej nie kupuje.
      W tym roku córka rozpoczyna gimnazjum.Kilka stow pojdzie.Kredytu nie wezme, ale z karty kredytowej moze skorzystam, czemu nie.Odłoze sobie czesc kosztow w czasie- w koncu okres bezodsetkowy troche trwa.
    • mondovi Re: okredytowana wyprawka szkolna... 27.08.11, 22:26
      ta akcja kredytowa tak się nie nazywa ze względu na wrzesień po prostu? grudzień prezenty, czerwiec wakacje, wrzesień wyprawki i tyle. czy się mylę i żądają faktur za piórniki?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka