bokkka
29.08.11, 15:20
Na jakiej zasadzie ma się sprawa z szukaniem samemu stażu?
Znaczy czy jak się samemu powiedzmy pójdzie do X miejsca i zapyta o staż i ma się fuksa bo akurat szukają (i jakimś dziwnym zawiłym procesem do tej pory nie dali zgłoszenia do urzędu pracy ale ponieważ pojawił się chętny wiec pracodawca ma zamiar zgłosić się do UP ) to na ten staż dostanie się na BANK TA OSOBA która się zapytała ( znalazła ten staż).
Ja chyba za stara jestem żeby to skumać. Tak mi to w skrócie w trakcie opowiadania o swoich ostatnich poczynaniach wyjaśniła x osoba.
Hmm tylko że ta osóbka "nie dostała się " na staż w miejscu w którym była się spytać o staż i w którym niby pracodawca był zainteresowany stażystą i podobno miał się zgłosić do urzędu pracy po stażystę podając ją jako osobę która chce.
Stażu nie było wiec dziewczę stwierdziło że pracodawca się rozmyślił bo inaczej wziąłby ją wszak ona sobie go znalazła. No i tak sobie przyjęłam do wiadomości po czym przypadkiem dowiedziałam się, że córka znajomej zaczęła u tego pracodawcy staż.
No i tak sobie siedziałam wczoraj i poczytałam trochę i faktycznie piszą że osoba która znajdzie sobie staż ma pierwszeństwo blablbabla - tylko jakoś mi to nie pasuje bo ja na miejscu pracodawcy wolałabym zgłosić się do urzędu i dostać kilku kandydatów do " przetestowania" i wybrać najlepszego - to mi się wydaje logiczne.
O co wiec chodzi z tym szukaniem sobie samemu? To może działa jak chce się znajomego przyjąć...nie wiem nigdy nie byłam na stażu, starej daty jestem wiec w teorii tego rozumiem.