sueellen
09.10.11, 11:04
Ktoś prosi mnie o pomoc w znalezieniu pracy. Jest to jednak proźba na zasadzie: załatw mi coś u siebie w firmie. No cóz, to nie Polska, tutaj tak to nie działa. Z resztą, z całym szacunkiem, desperacja nie jest wystarczającym powodem polecenia kogokolwiek. Jeśli polecam kogos na dane stanowisko to przecież za niego w pewnym sensie odpowiadam, ręczę. Przeglądam jednak CV i na pierwszy rzut oka więdzę gdzie leży błąd. CV jest źle napisane, wymaga poprawy, oferuję więc pomoc w dopasowaniu CV do stanowiska pracy o które się ubiega. I po tym kontakt się urywa, "zdesperowany" zapada się pod ziemię. Chyba jednak nie taki zdesperowany czy taka już mentalność Polaków? Jak wujenka ze stryjkiem nie załatwią, to pracy nigdy nie będzie?