kolorowelatawce
29.10.11, 23:31
W tym roku koncze studia mam 23lata, stałego partnera z którym pewnie niedługo się zareczymy i boję sie tego wszystkiego. Teraz był czas beztroskiego dziecinstwa, dorastania, potem studiowania. Czas imprez, szalenstw, smiechu, beztroski, jedynym obowiazkiem były studia. I straszny strach mam w sercu jak teraz moje zycie bedzie wygladac, co mnie czeka? łezka w oku się kręci, ze ten etap, etap studenckiej beztroski juz za mną, podobno najlepszy okres w zyciu sie skonczył. Jak bedzie w przyszłości, czy odnajde się w nowej roli: żony, matki? tak mi odpowiadała rola uśmiechnietego studenta, którego jedynym zmartwieniem była sesja i czy wystarczy piniedzy na wyjazd na kolejną impreze, na juwenalia. To był taki fajny okres czy ja sie nadaje do zycia w rodzinie? tak bardzo sie boję, że się nie nadaję, ze mogę nie dać rady, czy w pracy mnie polubią?

boję się, na prawde siuę boję. W lipcu mam zamieszkać z chłopakiem, pewnie juz narzeczonym czy ja sprostam tym nowym wyzwaniom?. U niektórych tak naturalnie przebiega ten etap w zyciu, cieszą się, że konczą studia i że bedą już niezalezni, a mi się chce płakać bo było mi tak dobrze pod kloszem rodziców, a teraz od razu na głęboką wodę. Czy ja sie nie nadaję na takie zycie? czy wy tez przechodziliście ten etap? czy możecie mi coś poradzić? bo ja chcę być z powrotem na 1 roku studiów i cieszyć się młodością, teraz wydaje mi sie że to koniec młodości