Dodaj do ulubionych

muszę się wygadać

04.11.11, 12:53
Z pewnych względów muszę na codzień, poniekad służbowo znosić jednego człowieka. Dorosły fizycznie zdrowy facet, ma cenne umiejętności , znajomości, ze względu na miejsce urodzenia, rodzinę itp. miał bardzo uprzywilejowany start. Aktualnie po raz kolejny jest kompletnie bez pieniędzy. Mimo iż w swoim życiu zarobił i wydał kilka milionów nie ma już nawet nic co mógłby spieniężyć. Gdyby tylko chciał mógłby łatwo zarobić przynajmniej na jedzenie, ale woli żebrać. Przez jakiś czas twierdził, że to tylko "pożyczki" , które spłaci jak stanie na nogi , ale nic nie wskazuje, żeby to miało wkrótce nastąpić , więc ludzie coraz mniej chętnie udzielają mu tych " pożyczek". Gość robi się coraz bardziej zdesperowany, a ponieważ w mojej pieczy jest gotówka, zaczynam normalnie bać się, kiedy zostajemy w lokalu tylko we dwoje. Bardzo mnie ta sytuacja stresuje. Lunch staje mi w gardle, kiedy wiem, ze za ścianą siedzi człowiek, który nie ma co jeść, ale widzę jak on się zachowuje i mam świadomość, że pomagając mu będę miała jeszcze gorsze emocje. Poza tym to nie chodzi o okazjonalny datek w wysokości 20 zł, a całkowite finansowanie mu żywności, a na to po prostu mnie nie stać, tym bardziej, że mimo trudnej sytuacji potrafi wyżebrane 20 zł wydać na kawkę i ciastko w coffee heaven. Kiedy ktoś mu raz pomoże uznaje automatycznie, że od tej pory tak już będzie zawsze, a jak uda mu się stanąć na nogi to wręcz mści się na tej osobie, przestaje ją poznawać na ulicy, o ile tylko stoi o szczebel niżej od niego w społecznej drabince. Poprzednim razem intrygował, żeby wyrzucić z roboty emerytkę, panią do sprzątania, która z własnej kieszeni kupowała mu jedzenie. Nic w tej sprawie zrobić nie mogę i pewnie jeszcze przez jakiś czas będę musiała to znosić. Chciałam się tylko wygadać, bo moja asertywność jest na wyczerpaniu. Dzisiaj rano znowu musiałam się tlumaczyć dlaczego nie dam mu pieniędzy, które w dodatku nie są moje. Staram się nie wchodzić z nim w otwarty konflikt, bo w takich sytuacjach on mści się w bardzo sprytny sposób - zwykle gubią sie w niewyjaśniony sposób różne drobne przedmioty , niezbyt cenne ale takie których brak jest jednak upierdliwy : etui na okulary lub telefon, notesik, pamiątkowa figurka trzymana na biurku, latarka, rekawiczka itd. Co jasne nikt go do tej pory na tym nie przylapal ale te zagniecia w zastanawiający sposób się zawsze zbiegają ze spieciami, które kilka osób już z nim miało. Mam tego dosc, dobrze że teraz bedzie weekend.
Obserwuj wątek
    • malamelania Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:04
      >Dzisiaj rano znowu musiałam się tlumaczyć dlaczego nie dam mu pieniędzy, które w dodatku nie są moje.

      Ochłoń i spróbuj myśleć logicznie.
      Nie musiałaś.

      • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:09
        Łatwo ci mowić. Wyobraz sobie, ze w budynku nie ma nikogo oprocz ciebie i obcego faceta, ktory prawdopodobnie jest nałogowcem albo jest psychiczny i który przekonuje cię, że twoj szef obiecal mu te pieniadze i wypytuje dlaczego nie chcesz mu ich dac.
        • lelija05 Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:10
          To zadzwoń przy nim do szefa.
          • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:15
            Nie musialam. To nie pierwsza taka sytuacja i uzgodnilam zv szefem jakis czas temu ze mam mu nie dawac zadnych pieniędzy. I to mu własnie powiedzialam i to było to tłumaczenie. Najpierw jeszcze probowal mi wcisakac jakies kity, ze ma ustalone, ze będzie dostawal regularnie jakis kwoty, tylko nie pamieta cyz raz na tydzien czy rzadziej i czy ja bym tego nie mogla potwierdzic. Powiedzialam, że to nei moja sprawa i nie mam zamiaru tego załatwiać.
            • lelija05 Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:20
              No a szef z nim rozmawiał?
              A nie masz jakiegoś chłopa, który by z nim po męsku pogadał by się odczepił i nie próbował żadnych sztuczek?
              • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:33
                Nie wyobrazam sobie zalatawić tej sprawy w takis sposób, tym bardziej, że jak dotychczas nie zostałam przez niego w żaden sposób zaatakowana i nie mam żadnych dowodów, że to on jest odpowiedzialny za te drobne kradzieze. To jest zreszta część problemu: to jest ewidetnie człowiek w naprawdę trudnej zyciowej sytuacji z powodu jakiejs choroby psychicznej cyz nalogu, nie wiem. Ciezko jest wykopac go po prostu na ulice i odmowic mu pomocy.
                • znowu.to.samo Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:40
                  lady_eco napisała:

                  > Nie wyobrazam sobie zalatawić tej sprawy w takis sposób, tym bardziej, że jak d
                  > otychczas nie zostałam przez niego w żaden sposób zaatakowana i nie mam żadnych
                  > dowodów, że to on jest odpowiedzialny za te drobne kradzieze. To jest zreszta
                  > część problemu: to jest ewidetnie człowiek w naprawdę trudnej zyciowej sytuacji
                  > z powodu jakiejs choroby psychicznej cyz nalogu, nie wiem. Ciezko jest wykopac
                  > go po prostu na ulice i odmowic mu pomocy.



                  To nie płacz na forum i lituj sie nad nim dalej. To jest własnie twój słaby punkt; ty sie nim przejmujesz i on to wykorzystuje. Nałogowcy własnie dlatego nie moga wyjść z nałogów. Miej to w czarnej dooopie, nich sie idzie leczyc jak jest chory, niech idzie zarabiać a nie zerowac na takich jak ty. Czy to twój problem? nie. Zajmij sie swoimi sprawami.
                  Skoro mówisz że cie nie zaatakował, dlaczego się trzęsiesz będąc z nim sam na sam???
                  • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:48
                    Bo wydaje mi sie ze to tylko kwestia czasu kiedy to sie stanie. sama nie wiem może to tylko moja chora wyobraznia. On nie jest milym czlowiekiem.
            • malamelania Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:23
              To nie pierwsza taka sytuacja i uzgodnilam zv szefem jakis czas t
              > emu ze mam mu nie dawac zadnych pieniędzy.

              Wobec tego najdziwniejsze w całej historii jest to, że szef go nadal trzyma i pozwala na takie wybryki.
              • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:28
                To nie tak, ze on go trzyma. To jest akurat od nas nie całkiem zależne, nie chcę wchodzic w szczegoly. Moj szef to zloty człowiek, który wielu naprawdę ludziom pomaga po prostu ze dobrego serca i nie sądze, zeby sie spodziewal ze tamten sie przyssie do neigo jak pijawka.
                • znowu.to.samo Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:33
                  Moj szef to zloty człowiek, który wielu naprawdę ludzio
                  > m pomaga po prostu ze dobrego serca

                  kto ma miekkie serce ten ma twardy tyłek. A ty na tym cierpisz...
        • syla27 Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:13
          no to powiedz, że niech przyniesie pisemną zgodę do Twojego szefa
        • znowu.to.samo Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:30
          Koleś cie wyczuł, nie tylko ciebie z resztą. Następnym razem postąp z nim jak z dzieckiem. Gdy przyjdzie znów po prośbie, powiedz mu głośno i dobitnie NIE I KONIEC. Żadnych tłumaczeń. I powtarzaj to zawsze CHOĆBY I TYSIĄC RAZY. W końcu da sobie spokój. Staraj sie nie zostawiać nic na biurku.
          A własciwie to po co zatrudnaiją tam taką osobę?
          • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:37
            On nie jest zatrudniony, budynek w ktorym pracujemy jest wlasnoscia kogos z jego rodziny i jeden pokoj jest formalnie przeznaczony na jego dzialalnosc. To jest jedyny sposob w jaki rodzina mu pomaga, poza tym o ile wiem praktycznie zerwali z nim kontkaty.
            • thorgalla Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:49
              Zaraz zaraz uncertain skoro on nie jest zatrudniony w Twojej firmie to z jakiej racji masz mu dawać firmowe pieniądze? I tym bardziej prywatne pieniądze?????
              Lokal zapewne wynajmujecie od jego rodziny i jego rodzinie płaci się czynsz?To z jakiej racji on ma dostawać pieniądze?Jak one są zaksięgowane?
              Urząd skarbowy się tym może zainteresować.
              Trolem mi tu śmierdzi.
              • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:54
                Ale przeciez wlasnie nie mam mu dawac zadnych pieniedzy. On probowal to przedstawic w taki sposob ze szef mu obiecal ze ja mu dam jakas gotowke bo szefa akurat nie ma, a jak wroci to wyrowna stan kasy z wlasnej kieszeni.
    • chipsi Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:14
      Nie zazdroszczę takiego osobnika w towarzystwie. Pewnie niewiele poradzisz, taki typ. jak to mój sąsiad powiada: kto się ch.jem urodził kanarkiem nie zdechnie.
      Znam podobnego gościa. Wiecznie spłukany za to ciągle się wprasza na imprezy, kolacje itd. Oczywiście się nie dokłada, jemu się należy bo biedny. Kase pożycza na wieczne oddanie, kupuje np. buty za kilka stówek a potem znów narzeka jaki biedny i żeby mu dać. Oczywiście jak już te buty kupi a ty masz tańsze to się nabija ze w takim chłamie chodzisz.
      • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:24
        Ten ma ewidetnie jakis problem w postaci nałogu albo choroby psychicznej. Naprawde ma możliwości robic duze pieniądze jeśli chce i są okresy ze pracuje. Z to co zarobil w zeszlym roku, ja na luzie przeżyłabym 10 lat. On to przepuścił w 10 mies. i to nie kupujac nic cennego, ani mieszkania ani samochodu. Jak tylko mu wpadly te pieniadze to przestal robic cokolwiek zwiazanego z swoim biznesem i nawt sobie nie zostawil zadnej rezerwy.
        • aqua48 Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:32
          Przede wszystkim porozmawiaj z szefem, niech on go usadzi, powiedz, że facet ciągle Cię nachodzi i próbuje wyłudzić od Ciebie pieniądze, że się normalnie boisz zostawać z nim sama na sam i że to wszystko ma wpływ na jakość Twojej pracy. Szef ma obowiązek załatwić taką sprawę.
          • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:39
            Probowalam czegos takiego, i mysle nawet ze szef z nim rozmawiał, ale zdesperowanego człowieka nie da się "usadzić". On nie ma nic do stracenia. Poza tym sama juz mialam nieporozumienia z szefem na tym tle, bo wychodzę na wredna zdzirę ktora chce zaszkodzic biednemu czlowiekowi co sobie z zyciem nie radzi uncertain
    • thorgalla Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:36
      >>całkowite finansowanie mu żywności, a na to po prostu mnie nie stać
      Piszesz tak jakbyś rozważała finansowanie mu jedzenia. A jakby Cię było stać to kupowałbyś?

      Po pierwsze poważna rozmowa z szefem.Że boisz się o firmowe pieniądze.Bo jak coś zginie to Ty odpowiadasz materialnie.A ten szef to gdzie jest,że nie możesz skonfrontować ich,tylko przez telefon gadasz?
      Nie możecie się zebrać z innymi i wspólnymi siłami pozbyć się osobnika?
      Zrób coś z tym kobieto bo na prozaku skończysz albo w szpitalu po pobiciu.

      Jeżeli szef nic z tym nie zrobi to rozważ zmianę pracy,choć to ostateczność.
      • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:46
        A jakby Cię było stać to
        > kupowałbyś?

        Szczerze powiedziawsy to może tak. Łatwo sie odmawia zebrakowi na ulicy ktorego więcej nie spotkasz, ale głodnemu człowiekowi którego znasz od dłuższego czasu nie jest już tak prosto. Serio to jest właśnie czesc problemu - ja nie chce zeby on glodowal czy wyladowal na ulicy i gdybym wiedziala jak to bym mu pomogla.
        • thorgalla Re: muszę się wygadać 04.11.11, 13:52
          lady_eco napisała:

          > A jakby Cię było stać to
          > > kupowałbyś?
          >
          > Szczerze powiedziawsy to może tak
          OJP !!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • saguaro70 Re: muszę się wygadać 04.11.11, 14:05
      Przestań się bawić z tym człowiekiem w kotka i myszkę. Po co się tłumaczysz. Jemu należy się porządny opie...! Taki, żeby mu w dupę weszło. Czego się boisz? Ze coś zginie?? No, helloł. Narobisz wtedy szumu i wezwiesz Policję. Może i nic nie osiągniesz, ale szef wyprosi tego debila z lokalu. Narobisz zwyczajnie zamieszania. Bo Policja bedzie musiała sporządzić protokół. Nie mów tylko, że on ukradł, bo oskarzy Cię o zniesławienie. Powiedz po prostu- zginęło i chcesz to wyjasnić. Mała szkodliwośc czynu? Tak, ale do groma jesteś kobietą. A nikt tak nie umie odstawić szopki jak właśnie kobieta.
      Namów szefa, żeby zinstalował kamerę. Kup dyktafon i nagrywaj rozmowy.
      Pozdrawiam cieplutk smilesmile
      • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 14:32
        Szef nie może go wyprosic z lokalu , on ma prawo tu byc. Poza tym jemu ta sytuacja chyba tak nie doskwiera jak mi wiec nie ma powodu zeby to zrobic. Bylam kiedy w swoim zyciu bardzo harda wobec silniejszego od siebie mezczyzny i skonczylo sie to dla mnie zle. Oceniam, że w obecnej sytuacji tego typu opieprzanie nie ma najmniejszego sensu - ja sie przez to nei poczuje lepiej a gorzej a on po pierwsze moze zareagowac gwaltownie a jesli nawet przyjmie to spokojnie to na bank doczekam sie zemsty pozniej.

        Owszem jesli cos zginie moge wezwac policje. W sumie najbardziej by mnie urzadzalo wlasnie jakies widoczne wlamanie i dkradziez pieniedzy. Moze to bylaby szansa zeby jakos to zalatwic uncertain
    • jesienna_burza Cena swietego spokoju 04.11.11, 14:50
      jaka to cena? 10 pln, 20 pln?
      POZYCZ mu te 20 pln - powiedz wyraznie - pozyczam ci na dwa tygodnie i potem prosze abys mi oddal, bo niestety u mnie tez krucho z kasa, aby ci te 20 pln ofiarowac. Wiecej ci nie pozycze bo nie mam, wiec nie marudz.
      Oczywista oczywistosc, ze nie odda.
      Kiedy przyjdzie po nastepne (jeli sie odwazy) - upomnij sie o swoj dlug.
      Nie splacasz czlowieku - nie dostajesz.
      Po temacie.

      Firmowej kasy nie tykasz i nia nie dysponujesz - jak chce niech idzie molestowac szefa.

      Swoja droga... dziwny ten Twoj post.
      Tu przelykasz posilek z wyrzutem, ze za sciana siedzi glodny czlowiek, potem sie boisz tego kolesia (co nie pracuje w tej samej firmie ale w tym samym budynku), koles miliony zarabia i miliony przepuszcza... i chory psychicznie....
      hmmm....
      • lady_eco Re: Cena swietego spokoju 04.11.11, 15:06
        Zdaje sobie sprawe ze to dziwnie brzmi bo gadam o tym z przyjaciolkami to szczeka im opada i nie chca mi wierzyc, ale to wszystko prawda

        Znacznei latwiej jest tego kolesia nie cierpiec i traktowac go z buta jak ma pieniadze i jest panem swiata. Ale kopac leżącego jakos nie przychodzi mi tak łatwo cchociaz nie sadzilam, ze tak bedzie akurat w jego pzrypadku. Nie zamierzam robic z siebie idiotki i pozyczac mu pieniedzy skoro wiem na pewno ze nie ma z czego oddac.

        W ogole to boje sie tez ze on popelni samobojstwo - ma naprawde marne zycie , zadnego celu itp . Mam tylko nadzieje, ze nie mi przyjdzie odcinac wisielca uncertain
        • jesienna_burza Re: Cena swietego spokoju 04.11.11, 15:17
          Droga lady_eco czytam Ciebie i ... sama sie nakrecasz, analizujesz kolesia na wszystkie sposoby, omawiasz sprawe ze znajomymi i na forum, tylko po co?
          Tworzysz wizje napasci i agresji (wizje bo jeszcze cie nie napadl), wizje ze sie powiesi...
          I kto tu zyje czyim zyciem? Nie masz ciekawszych zajec?
          Jest sobie ekscentryczny, dziwny gosc za sciana. Czasem przylazi i marudzi. Ot cala historia.

          20 pln to nie frajerstwo - to kwota, jaka spisujesz na straty, Twoj ARGUMENT dlaczego koles ma sie odpieprzyc
          1. bo nie oddal dlugu a wiec nie ma mowy o kolejnym dlugu
          2. jesli odda - maks co mu mozesz pozyczyc to te 20 pln bo wiecej nie masz

          wiec
          1. wykazujesz dobra wole i chec pomocy
          2. okreslasz zasaday, ktore (uwierz mi lub nie) sa WYGODNE

          No ale Ty przeciez wiesz lepiej.
          • lady_eco Re: Cena swietego spokoju 04.11.11, 15:56
            Ja sobie zdaję sprawe że przezywam ta sytuacje nadmiarowo i moze niepotrzebnie, ale cholera przezywam i juz. Dlatego napisalm od razu ze chce sie po prostu wygadać, bo nie widze wyjscia z tej sytuacji i przykro mi ale wsyzstkie wasze z serca wygloszone rady nie przystaja do tej skomplikowanej sytuacji. Naprawde nie naleze do osob ktore nie potrafia sobie radzic z ludzmi i moze wlasnie dlatego faktycznie nic jeszcze nie sie stalo , bo umiem ta sytuacja zarzadzac tak zeby uniknac powazniejszych rzeczywistych klopotow. Natomiast nie chroni mnie to przed rozterkami natury psychologicznej. Znalas kiedys kogos kto sie powiesil albo w inny sposbo popelnil samobojstwo? Ja mialam tego pecha, ze tak i to calkiem niedawno. Nie byl to czlowiek za ktorego bylam w jakikolwiek sposob odpowiedzialna, po prostu znajomy ale i tak ciezko nie myslec czy moglam zrobic cos zeby mu pomoc i powstrzymac od tego drastycznego wyboru. Moze przez to wlaśnie tak mi jest cieżko po prostu to olać.

            On nie prosi mnie juz osobiscie o pozyczki z moich prywatnych pieniedzy, tyle mi się zalatwic udalo i nie zamierzam mu sama ich wciskać. Ale jak widac powstal problem jego zakusow na pieniadze firmowe. No i pieniedzy nadal nie ma i bywa ze nie ma co jesc.
    • hildegarda-z-plocka Re: muszę się wygadać 04.11.11, 16:33
      a ja wlasciwie nie rozumiem, czemu ci jest tego kolesia zal. gdyby hcodzilo tylko o to, ze znalazl sie w ciezkiej sytuacji- to rozumiem. ale jesli chodzi o czlowieka, ktory probowal wykopac z pracy biedna kobiete, ktora okazala mu wspolczucie, to moglabym patrzec na to, jak zdycha z glodu i serce by mi nawet nie drgnelo. jesli jest chory psychicznie, to niech rodzna zamiast dawac mu lokal na prowadzenie dzialalnosci, ubezwlasnowolni go i wsadzi do odpowiedniego zakladu. na twoim miejscu nic bym mu nie tlumaczyla, tylko traktowala go jak powietrze. i pozbadz sie jak najszybciej poczucia winy, bo temu czlowiekowi nic nie jestes winna, nawet wtedy, gdy zajadasz obiad w czasie, gdy on obok siedzi glodny, bo ten stan rzeczy jest tylko i wylacznie jego wina.
      • lady_eco Re: muszę się wygadać 04.11.11, 16:42
        Tak jego obecna sytuacja to wina jego zachowania ale jesli jest chory to nei calkiem na tym zachowaniem panuje. Moze go ktos skrzywdzil w dziecinstwie itp. Tak naprawde o kazdym mozna powiedziec ze sam jest sobie winien.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka